To my, Europejczycy, potrzebujemy pilnej pomocy, a nie imigranci!

Nie mam telewizora, nie mam radia, nie czytam gazet. Nie interesuje mnie o czym trąbią media, ponieważ już w dzieciństwie zrozumiałam, że nie służą one do przekazywania jakichkolwiek informacji, a jedynie są tubą propagandową, dezinformacyjną i wielką pralnią mózgów. Pewnie dlatego nie czuję współczucia dla imigrantów i nie zamierzam nawoływać do tolerancji, jak robią to naiwne lemingi zakażone miłością bliźniego i nienawiścią do własnego narodu, w czym są trenowane od kołyski aż po grób.

Naiwni ludzie wierzą, że za komuny byliśmy pod ruską okupacją, a teraz należymy do wolnego i demokratycznego świata. Prawda jest taka, że cały świat, od zawsze, jest pod okupacją, której istnienia większość ludzi nawet nie podejrzewa. Komunizm sowiecki był tylko próbą generalną przed ogólnoświatowym komunizmem, w którym człowiek zupełnie nie będzie świadomy swojego niewolnictwa (tak samo zresztą, jak nie jest tego świadomy obecnie).

Żeby osiągnąć swój cel satanistyczni psychopaci zgotowali Europie istny Armagedon. Obecny rzekomy kryzys związany z uchodźcami jest starannie przemyślanym i wyreżyserowanym spiskiem przeciw Europie i białej rasie. Wojny na Bliskim Wschodzie, w Afryce i na całym świecie oraz spowodowane tym migracje ludzi pozbawionych domów nie są niczym nowym. Prywatne armie samozwańczych właścicieli świata od dziesiątek lat bombardują i doprowadzają do ruiny każdy kraj, który ma nieszczęście posiadać złoża cennych surowców naturalnych, który rozwija się zbyt prężnie (Jugosławia) lub który ma przywódcę, który wyrwał się spod kontroli żandarmów świata (Saddam Husajn czy Mu’ammar Kaddafi). Uchodźcy od wieków zalewali świat, ale nigdy dotąd migracje nie przybierały formy tak zmasowanego i niekontrolowanego żywiołu. Tajemnicą poliszynela jest, że uchodźcy są do Europy przemycani przez doskonale zorganizowane gangi, opłacane przez sponsorów z Wall Street. Ci sami sponsorzy zainwestowali w rewolucję sowiecką, która była w rzeczywistości największą grabieżą w dziejach świata. Co oczywiste, ci panowie nie wydają swoich pieniędzy na cele, z których nie wycisną gigantycznych zysków.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. A w tym przypadku o coś jeszcze. Jak wyznał rabin Abe Finkelstein

…co jakiś czas trzeba przerzedzić stado, bo kiedy staje się zbyt liczne zużyje wszystkie zasoby. (…) Nasi dwaj najwięksi wrogowie to rasa biała i arabska, więc te dwie rasy są napuszczane na siebie. Zamierzamy wymazać białą rasę i inne rasy – niech one się wymażą wzajemnie i przyniosą nam duże pieniądze. To sprytne. CHCEMY MIEĆ WŁASNY ŚWIAT i nie ma nic, co mogłoby sprawić, że gojowskie bydło by nas mogło zatrzymać. Wiesz, że my, żydzi, jesteśmy sprytnymi facetami i że faktycznie zdobędziemy wszystkie pozostałe kraje świata. ONE WYMAŻĄ SIĘ WZAJEMNIE. A my, żydzi, jesteśmy szczególni, jesteśmy wybranym narodem i jesteśmy najmądrzejszymi ludźmi na świecie i zawsze mówiliśmy na przestrzeni dziejów CHCEMY MIEĆ WŁASNY ŚWIAT! I go zdobędziemy. Nie ma nic, co mogłoby sprawić, że gojowskie bydło mogłoby nas zatrzymać.

Tu jest oryginał po angielsku

Czy teraz już rozumiecie, co dzieje się w Europie?

Imigranci są wypuszczani do naszych miast w nieograniczonych i wciąż rosnących ilościach bez jakiejkolwiek kontroli. Nikt się nimi nie opiekuje, nikt nie zadbał, żeby zapewnić im schronienie, wyżywienie i sanitariaty. Głodne i zdziczałe hordy walczą ze sobą i atakują ludzi na ulicach, wdzierają się do mieszkań i kradną samochody. Mieszkańcy nie mogą liczyć na pomoc policji, bo policja (korporacyjna, czyli prywatna!) nie jest od tego, żeby dbać o bezpieczeństwo narodu. Policjanci troszczą się jedynie o to, żeby nie odnieść ran w tej wojnie. W ten właśnie sposób dwie najbardziej znienawidzone przez żydów rasy, biała i arabska oraz pogardzana przez nich rasa czarna wymazują się wzajemnie ze świata. Kiedy opadnie kurz bitewny i zagasną dymy pożarów wystarczy posprzątać, niedobitki zagonić do obozów i przejąć świat na własność.

Jeśli pod wpływem medialnej propagandy czujesz współczucie dla tych biednych uchodźców i jeśli marzysz o tym, żeby wzbogacili oni nas swoją wspaniałą kulturą i poprawili nam demografię przeczytaj relację naocznego świadka, który znalazł się w centrum zadymy i cudem uszedł z życiem. I nie pisz mi, że to prawicowy ekstremista lub chrześcijański fundamentalista. Facet jest gejem, co oczyszcza go ze wszystkich tego typu podejrzeń.

Półtorej godziny temu na granicy Włoch i Austrii na własne oczy widziałem ogromne zastępy imigrantów… Przy całej solidarności z ludźmi znajdującymi się w ciężkiej sytuacji życiowej muszę powiedzieć, że to co widziałem budzi grozę… Ta potężna masa ludzi – przepraszam, że to napiszę – ale to absolutna dzicz… Wulgaryzmy, rzucanie butelkami, głośne okrzyki „Chcemy do Niemiec” – czy Niemcy to obecnie jakiś raj? Widziałem jak otoczyli samochód starszej Włoszki, wyciągnęli ją za włosy z samochodu i chcieli tym samochodem odjechać. Autokar w którym się znajdowałem z grupą próbowano rozhuśtać. Rzucano w nas gównem, walili w drzwi żeby je kierowca otworzył, pluli na szybę… Pytam się w jakim celu? Jak ta dzicz ma się zasymilować w Niemczech? Czułem się przez chwilę jak na wojnie… Naprawdę tym ludziom współczuję, ale gdyby dotarli do Polski – nie sądzę by otrzymali u nas jakiekolwiek zrozumienie… Staliśmy trzy godziny na granicy przez którą ostatecznie nie przejechaliśmy. Cała grupa w kordonie policji została przetransportowana z powrotem do Włoch. Autokar jest zmasakrowany, pomazany fekaliami, porysowany, wybite szyby. I to ma być pomysł na demografię? Te wielkie potężne zastępy dzikusów? Wśród nich właściwie nie było kobiet, nie było dzieci – w przeważającej większości byli to młodzi agresywni mężczyźni… Jeszcze wczoraj czytając newsy na wszystkich stronach internetowych podświadomie litowałem się, martwiłem ich losem a dzisiaj po tym co zobaczyłem zwyczajnie się boję a zarazem cieszę, że nie wybierają naszej ojczyzny jako celu swojej podróży. My Polacy zwyczajnie nie jesteśmy gotowi na przyjęcie tych ludzi – ani kulturowo, ani finansowo. Nie wiem czy ktokolwiek jest gotowy. Do UE kroczy patologia jakiej dotychczas nie mieliśmy okazji nigdy oglądać, i wybaczcie jeśli kogokolwiek obraziłem swoim wpisem… Dodam jeszcze, że podjechały auta z pomocą humanitarną – przede wszystkim jedzeniem i wodą, a oni te auta zwyczajnie przewracali… Z megafonów Austryjacy nadawali komunikat, że jest zgoda by przeszli przez granicę – chcieli ich zarejestrować i puścić dalej – ale oni tych komunikatów nie rozumieli. Nic nie rozumieli. I to było w tym wszystkim największym horrorem… Na tych kilka tysięcy osób nikt nie rozumiał ani po włosku, ani po angielsku, ani po niemiecku, ani po rosyjsku, ani hiszpańsku… Liczyło się prawo pięści… Walczyli o zgodę na przejście dalej i tą zgodę mieli – ale nie rozumieli, że ją mają! W autokarze grupy francuskiej pootwierali luki bagażowe – wszystko co znajdowało się w środku w ciągu krótkiej chwili zostało rozkradzione, część rzeczy leżała na ziemi… Jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu nie miałem okazji oglądać podobnych scen i mam poczucie, że to dopiero początek. Na koniec dodam, że warto pomagać, ale nie za wszelką cenę.

Co łączy GMO i energię atomową? Czy jesteśmy królikami doświadczalnymi?

Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik, naukowiec norweski]

Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapela z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

Są trzy rzeczy, które łączą energię atomową i GMO:

  1. nieodwracalność,
  2. wszechobecne skażenie,
  3. akumulacja chemikaliów w jedzeniu.

Jesteśmy truci potrójnie, ponieważ truje samo GMO, pestycydy, którymi są przesiąknięte i woda, którą pijemy. A przecież firmy biotechnologiczne obiecywały, że GMO zostało stworzone właśnie po to, żeby uchronić nas przed chemią rolniczą.

Od GMO chorują wszyscy, którzy mają z tym kontakt: rolnicy, mieszkańcy okolic rolniczych, konsumenci, a nawet dokerzy i magazynierzy, którzy zatrudnieni są przy przeładunku modyfikowanej soi i kukurydzy.

Polski rolnik, który został dekretem unijnym pozbawiony prawa do uprawiania własnych, tanich i zdrowych roślin oleistych traci ekonomicznie, bo nie dość, że musi kupować soję i kukurydzę sprowadzaną z Ameryki Południowej, to jego zwierzęta chorują, tracą płodność i padają.

Powtórzę jeszcze raz:

GMO nie jest postępem naukowym i nie uratuje nas przed głodem ani chemizacją rolnictwa.

W WOJNIE O GMO CHODZI WYŁĄCZNIE O PATENTY I MONOPOL NA PRODUKCJĘ ŻYWNOŚCI, a więc o wielkie pieniądze i władzę nad światem, bo KTO KONTROLUJE ŻYWNOŚĆ, TEN KONTROLUJE CAŁY ŚWIAT!

Kto i do czego potrzebuje masowych szczepień?

Rozmowa Czerwonej Pigułki z doktorem Jerzym Jaśkowskim

Na złość Astromarii nażrę się GMO i nakarmię nim swoje dzieci, żeby dowieść swojej ŚWIĘTEJ WIARY w… co właściwie? Postęp naukowy? Odpowiedź jest SZOKUJĄCA!

Pozwoliłam sobie na prowokację pisząc, że skoro „racjonaliści” nie WIERZĄ w wyniki badań naukowych prof. Seraliniego na szczurach karmionych wyłącznie GMO, to niech się zgłoszą do eksperymentu, polegającego na spożywaniu GMO na śniadanie, obiad i kolację. Byłam pewna, że po przeczytaniu artykułu i obejrzeniu przerażającego filmu pokazującego tragiczny stan zdrowia szczurów z laboratorium prof. Seraliniego nie zgłosi się nikt. Ku mojemu autentycznemu zdumieniu znalazło się kilku śmiałków gotowych poddać się eksperymentowi a jeden z nich zgłosił nie tylko siebie, ale swoją żonę i… DZIECI!

Początkowo brałam to wszystko za głupie żarty i czcze przechwałki, ale przyznam się z ręką na sercu, że z czasem – z rosnącym przerażeniem – zaczęłam podejrzewać, że oni traktują tę zabawę zupełnie serio! Jeden wziął na serio nawet „szczepionkę 26w1” i zaczął mi tłumaczyć, że takiej nie ma.

Wiem, że nie ma. Ale po znajomości na pewno dałoby się wykombinować taką wielką strzykawkę, do której by się zmieściła. Bo po co kłuć 26 razy, skoro można tylko raz?

Pomińmy dyskusję, czy GMO jest czy nie jest toksyczne i zastanówmy się wyłącznie nad tym, komu i do czego jest ono potrzebne.

Tragedia użytecznych, pseudo-racjonalistycznych idiotów polega na tym, że złożyliby swoje życie wcale nie na ołtarzu „postępu naukowego” ani „dobra ludzkości”, lecz… bajecznych zysków korporacji biotechnologicznych, produkujących GMO.

Konsumenci nie potrzebują GMO. Do niczego!

Dlaczego? Wyczerpującą odpowiedź znajdziesz na końcu tej notki.

Nasiona GMO są objęte patentami, czyli są CZYJĄŚ WŁASNOŚCIĄ INTELEKTUALNĄ.

Za korzystanie z patentu trzeba płacić, a za jego kradzież grożą wysokie kary!

W WOJNIE O GMO CHODZI WYŁĄCZNIE O PATENTY I MONOPOL NA PRODUKCJĘ ŻYWNOŚCI, a więc o wielkie pieniądze!

Kto kontroluje żywność, ten kontroluje świat, bo wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych żołądków. Jeśli uda się zmodyfikować genetycznie i podstępnie skazić tym „wynalazkiem” wszystko, co uprawia się na polach, korporacje biotechnologiczne staną się jedynymi i wyłącznymi właścicielami patentów na całą żywność świata!

Złożyć ofiarę ze swojego życia na ołtarzu zysków zagranicznych korporacji – oto szczyt użytecznego idiotyzmu!

„Racjonaliści” wydają się szczerze zawiedzeni, że nie zorganizuję im wczasów na bezludnej wyspie z pełnym wyżywieniem GMO. Jedyną rzeczą, w którą WIERZĘ jest prawo karmy. Nie ma na to żadnych, niezbitych dowodów, ale poszlaki zdają się wskazywać, że to prawo może działać. Nie wierzę w piekło ani niebo, ale wierzę, że żyjemy więcej niż raz, a o tym, jak będzie wyglądało nasze kolejne wcielenie decyduje prawo karmy. Dlatego nie przyłożę swojej ręki do okaleczania i mordowania bliźnich, a zwłaszcza bezbronnych dzieci, tak ochoczo i nieodpowiedzialnie zgłoszonych przez tatę-psychopatę do tego „eksperymentu”.

Ogłaszam zabawę za zakończoną, proszę więcej nie pisać do mnie w tej sprawie.

Przeżyłam chwile najprawdziwszej grozy, kiedy zaczęłam zdawać sobie sprawę, że ci ludzie nie żartują. Spojrzałam prosto w oczy przerażającego fanatyzmu, który zawsze kazano nam kojarzyć z religijnym, a zwłaszcza muzułmańskim ekstremizmem. A tu proszę: w całej, przerażającej jaskrawości objawił się ekstremizm racjonalistyczny!

Jeśli naprawdę chcecie się obżerać frankenfoodem, to zgłoście się jako króliki doświadczalne do Monsanto Polska lub Syngenta Polska i zaproponujcie im swoje warunki prowadzenia eksperymentu.

Niestety, obawiam się, że nie zostaniecie przyjęci z otwartymi rękami, bo eksperyment z całą pewnością zakończyłby się waszą śmiercią w męczarniach, a więc wykazałby szkodliwość GMO, a do tego te firmy nigdy nie dopuszczą.

——————

Ja mam dowód na to, że GMO szkodzi. Na głowę. Bart wciąż powtarza, że Jaszczury mu za mało płacą. Kumpelka Barta z ttdkn (ma nick na „„a”) kilka lat temu zasypywała mnie mailami, w których się użalała, że nękają ją Jaszczury i błagała mnie o pomoc. Jest to powód, żeby podejrzewać, że GMO powoduje zwidy, omamy i halucynacje. Gdybym ja zobaczyła wypłacające mi kasę lub porywające mnie z łóżka Jaszczury prawdopodobnie zemdlałabym z przerażenia, a potem pognałabym w te pędy do lekarza. Od głowy!

——————

Z komentarzy wynika, że pseudo-racjonaliści nie mają ŻADNEJ WIEDZY na temat GMO, a swoją WIARĘ opierają na bujdach portali, blogerów i pseudo-naukowców sowicie sponsorowanych przez posiadaczy patentów na GMO.

Nie mają wiedzy, ale za to wiarę prezentują fanatyczną. Tak fanatyczną, że aż gotowi są umrzeć, niczym chrześcijańscy święci męczennicy za Jezusa lub fundamentaliści muzułmańscy za Allaha.
Fanatyczna i głucha na wszelkie racjonalne argumenty, a nawet dowody naukowe wiara pseudo-racjonalistów w kłamstwa wciskane im przez cynicznych i pazernych biotechnologów jest toczka w toczkę identyczna z wiarą fanatyków religijnych w Biblię i Koran. Ateiści i pseudo-racjonaliści widzą słomkę w oku bliźniego, a nie widzą belki we własnym.

—————————

W tym blogu zebrałam liczne dowody naukowe na szkodliwość GMO. To nie są wypracowania mojego autorstwa, lecz artykuły pisane przez uczonych, ekologów i dziennikarzy śledczych. Miłej lektury!

—————————

Mity na temat GMO (a konkretnie: uprawnych roślin GMO) obala profesor Katarzyna Lisowska, biolog molekularny

(czyli biotechnolog działający po „jasnej stronie mocy”):

(moje komentarze na niebiesko)

Mit 1: czego wy się boicie, przecież rolnicy zawsze uprawiali GMO

GMO to jest organizm wytworzony metodami inżynierii genetycznej, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych, przy zastosowaniu takich technik, jak rekombinacja DNA, mikroiniekcja, makroiniekcja, mikrokapsułkowanie. Są to metody nie występujące w przyrodzie. Rolnik nigdy nie był w stanie zrobić czegoś takiego własnymi rękami i dziś również nie jest w stanie! Naturalne krzyżówki, stosowane od wieków w rolnictwie to nie jest GMO. GMO w laboratoriach istnieje od ok. 30 lat, a na polach i na talerzu od ok. 20. Pierwszy genetycznie zmieniony pomidor trafił na rynek w roku 1984.

Mit 2: GMO nakarmi głodujący świat (jeśli protestujesz przeciwko GMO, a dzieci umierają w Afryce, to jesteś człowiekiem bez serca)!

Krzywe wzrostu upraw GMO na świecie pną się do góry identycznie jak krzywe wzrostu głodu;

W 1999 roku, w 8 stanach porównano plony soi GMO. Tylko w jednym stanie była ona nieznacznie wyższa, a w 7 była niższa niż wydajność soi tradycyjnej;

porównanie wydajności upraw w krajach, w których wysiewa się najwięcej soi GMO nie wykazało większych różnic w wydajności tej soi w porównaniu z tradycyjną, a raczej bywa ona niższa. W przypadku kukurydzy MON plony były nieznacznie wyższe (2009 r. dane Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa. Raport Narodowej Akademii Nauk USA, 2010: nie jest znacząco wyższa). Poza tym nie karmimy tym głodujących, bo większość produkcji idzie na biopaliwa dla bogatych społeczeństw i na pasze dla zwierząt. Świat może nakarmić zrównoważone rolnictwo, uczciwa dystrybucja żywności, zatrzymanie spekulacji żywnością, co stało się ostatnio domeną banków, które oferują tzw. „produkty bankowe” oparte na szacowaniu cen żywności na giełdach i ograniczenie produkcji biopaliw.

Co to za pomysł, żeby karmić głodujących kukurydzą i soją? Głodny powinien dostać miskę kaszy lub ryżu, warzywa i owoce, a nie soję i kukurydzę, bo ta pierwsza jest niezdrowa (powoduje zniewieścienie mężczyzn), a ta druga jest niestrawna i nieprzyswajalna.

Kiedy przedstawiono firmom biotechnologicznym wyniki wydajności GMO powiedzieli, że nigdy nie obiecywali wyższych plonów, ale są inne korzyści (nie powiedzieli jakie; ja wiem: kasa dla nich, głód dla nas).

Niezrealizowane obiecanki używane wyłącznie dla mydlenia oczu: odmiany odporne na zmiany klimatu, na zasolenie, na susze i mrozy, złoty ryż – nikt tego nie widział na oczy! Nie ma tego na rynku! Dostępne są tylko dwa rodzaje GMO: odporne na szkodniki i odporne na Roundup (środek chwastobójczy) [Zamiast „złotego ryżu” taniej i skuteczniej byłoby podawać dzieciom marchewkę, która jest bardzo bogatym źródłem karotenu].

Jak odsalać tereny nadmorskie możecie zobaczyć w tym filmie:

Mit 3: opłacalność upraw

Raport Charlesa Benbrooka (który dawniej pracował dla rządu, ale przeszedł na stronę ludu) wykazał, co następuje: ziarno bawełny GMO jest 6 razy droższe niż tradycyjne, cena worka soi RR jest o 42% wyższa niż tej samej soi rok wcześniej, a kukurydza jest 5 razy droższa, niż była w 1996 roku. Producenci GMO uzależniają rolników, wprowadzają monopol i dyktują ceny!

Kiedy udowodniono, że ceny są wyższe znowu zmienili bajeczkę: rolnik płaci więcej, ale ma więcej wolnego czasu, nie trzeba głęboko orać, żeby pozbyć się chwastów, więc nie ma erozji [Jak widać sprzedają ludziom wolny czas, wszystko da się spieniężyć].

Dzięki GMO miała się zmniejszyć chemizacja rolnictwa, ale jest wręcz przeciwnie: lawinowo rośnie zużycie herbicydu, bo chwasty się na niego uodparniają, a Monsanto powoli zdobywa monopol na sprzedaż Roundupu (konkurencja produkująca herbicydy plajtuje). Toksyna Bt, która miała zabijać wyłącznie szkodniki znajduje się w całej roślinie, od korzeni, poprzez łodygi i liście aż po owoce (np. kolby kukurydzy) i my to jemy. Toksyna Bt miała szkodzić wyłącznie bezkręgowcom, ale okazało się, że szkodzi ssakom (w tym ludziom). Pojawił się problem super-chwastów i super-szkodników, ponieważ chwasty i szkodniki uodporniły się na herbicyd i toksynę Bt. Rolnicy próbują z tym walczyć ręcznie i motykami – czy tak ma wyglądać postęp naukowy? Dochodzi do tego, że zrozpaczeni rolnicy porzucają uprawy, bo nie są w stanie poradzić sobie z tymi plagami.

Zagrożona jest niezależność rolnika i bezpieczeństwo żywnościowe (już słyszę psychopatów i użytecznych idiotów, jak radośnie obwieszczają światu, że tak musi być, bo słabsi i niezaradni muszą zginąć).

Ostatnie centrale nasienne przechodzą w ręce korporacji biotechnologicznych (nazywa się to „prywatyzacją”)

Mit 4: to jest pro-ekologiczne i w pełni bezpieczne, bo tak zostało wszechstronnie przebadane, że jest to najlepsza żywność, jaką mieliśmy kiedykolwiek na rynku. Amerykanie to jedzą i żyją.

W USA, gdzie wprowadzono jako pierwsze uprawy GMO nikt nie badał ich pod kątem toksyczności ani skażenia herbicydami, lecz przyjęto zasadę równoważności (porównano jedynie ilość białek, tłuszczów, mikroelementów itp. w produktach GMO i tradycyjnych). Stan zdrowia obywateli amerykańskich pozostawia wiele i coraz więcej do życzenia. Do tej pory każde pokolenie żyło dłużej, niż poprzednie, ale obecnie w USA będziemy mieli pierwsze pokolenie, które będzie żyło krócej niż ich rodzice. Nie da się zbadać, kto w USA je, a kto nie je GMO i porównać stanu zdrowia jedzących i niejedzących, ponieważ żywność zawierająca GMO nie jest oznakowana i nikt nie wie, co je. Nikt nie badał wpływu GMO na zdrowie ludzi. GMO z całą pewnością nie jest zdrową żywnością, ponieważ jest bardzo silnie skażone pestycydami, herbicydami i toksyną Bt. Autorzy prac naukowych dowodzących, że ta żywność jest równie zdrowa jak naturalna są zatrudnieni i opłacani przez koncerny biotechnologiczne, produkujące GMO. Zachodzi tu widoczny konflikt interesów. Oprócz tego mamy do czynienia z cenzurą naukową oraz terroryzowaniem i zaszczuwaniem niezależnych badaczy, których badania wykazują toksyczność i szkodliwość GMO. Pojawiają się nowe patogeny, spadek płodności i upadki zwierząt karmionych GMO. Rzetelne badania (Kanada) wykazały przedostawanie się pestycydów i toksyny Bt do krwi matek, płodów i noworodków. Nie drukuje się w gazetach żadnych polemik, nie mówi się o tym w mediach.

Mit 5: uprawy GMO i uprawy naturalne mogą obok siebie współistnieć i jedno drugiemu nie zagraża

Uprawy GMO zapylają wszystko wokół. Żadne płoty ani strefy buforowe nie są w stanie zatrzymać pyłku, owadów przenoszących pyłek i ptaków oraz gryzoni przenoszących nasiona na znaczne odległości.

SZOKUJĄCE ODKRYCIA O GMO, ALARM DLA ŚWIATA!

ZOBACZ   FILM,  ROZEŚLIJ DALEJ INFORMACJE, KONIECZNIE NAPISZ i ZADZWOŃ DO:  Ministrów Rolnictwa,  Środowiska, Zdrowia,  Premiera,  Prezydenta,  do posłów i senatorów oraz do lokalnych władz.

WSPIERAJ DZIAŁANIA NA RZECZ POLSKI WOLNEJ OD GMO: http://www.icppc.pl/antygmo/pomoz-kampani/

WIĘCEJ:

NOWE wyniki badań opublikowane we wrześniu 2012 roku m. in. na łamach „Food and Chemical Toxicology” i przedstawione na konferencji prasowej w Londynie pokazują, że WPŁYW GMO NA ZDROWIE JEST SZOKUJĄCY!

Wieloletnie badanie, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Caen (Francja) uznano za najbardziej dokładne badanie, kiedykolwiek opublikowane w zakresie skutków zdrowotnych żywności GMO oraz herbicydu Roundup na szczurach.

„TO BADANIE POKAZUJE NADZWYCZAJNĄ LICZBĘ GUZÓW ROZWIJAJĄCYCH SIĘ WCZEŚNIEJ I BARDZIEJ AGRESYWNIE – szczególnie u samic. Jestem w szoku w odniesieniu do skrajnie negatywnych skutków dla zdrowia.” – powiedział Dr Michael Antoniou, biolog molekularny, King College London.

„Możemy spodziewać się, że spożycie kukurydzy GMO i herbicydu Roundup, poważnie wpływa na zdrowie człowieka.” dodał Dr Antoniou.

Oto niektóre z szokujących(!) ustaleń, jakie potwierdzono w badaniach opierających się na długoterminowym spożywaniu GMO:
  1. Do 50% samców i 70% samic umarło przedwcześnie w porównaniu z 30% i 20% w grupie kontrolnej.
  2. Szczury karmione kukurydzą GMO i śladowymi ilościami Roundup doznały poważnych obrażeń w tym organiczne uszkodzenia wątroby i uszkodzenia nerek.
  3. We wszystkich zabiegach i u obu płci wystąpiło 2-3 razy więcej nowotworów niż w grupie kontrolnej.
  4. Do 24 miesiąca 50-80% samic rozwinęło nowotwór, z nawet trzema guzami na zwierzę. Pierwsze duże nowotwory wykrywane są w czasie od 4 do 7 miesięcy. Większość nowotworów wykrywana była po 18 miesiącach.
  5. Szczury, które piły śladowe ilości Roundup (na poziomach prawnie dozwolonych w sieci wodociągowej) rozwinęło o 200% do 300% więcej dużych guzów.
W związku z tymi SZOKUJĄCYMI wynikami badań domagajmy się od Rządu RP:
  1. NATYCHMIASTOWEGO ZAKAZU UPRAW GMO W POLSCE, w tym szczególnie upraw kukurydzy MON810 i ziemniaków AMFLORA.
  2. Stopniowego wycofywania ze sprzedaży produktów żywnościowych i pasz zawierających GMO… termin całkowitego wycofania wspomnianych produktów nie może być dłuższy niż 3 lata.
  3. Nieograniczonego dostępu do tradycyjnych, lokalnych/regionalnych nasion.
  4. Nieograniczonego dostępu do dobrej jakości żywności produkowanej przez tradycyjnych i ekologicznych rolników co wiąże się jednoznacznie z opracowaniem regulacji, które będą tę sprzedaż ułatwiały a nie utrudniały, jak to jest obecnie.

Z poważaniem,
Jadwiga Łopata, laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)
Sir Julian Rose, prezes
==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

Nowe badanie GMO: Szczury karmione przez całe życie kukurydzą GMO rozwijają w sobie guzy, 70% samic umarło przedwcześnie.

Mike Adams
, naturalnews.com, USA, 2012-09-19

Przekład: PrisonPlenet.pl

Jedzenie genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy oraz konsumowanie śladowych ilości nawozu chemicznego Monsanto Roundup wywołało u szczurów rozwój przerażających nowotworów, rozległych szkód w narządach wewnętrznych i przedwczesną śmierć. Jest to konkluzja nowego szokującego badania, które badało długoterminowe skutki spożywania genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy Monsanto.

Badanie zostało uznane za „najbardziej dokładne badanie, kiedykolwiek opublikowane w zakresie skutków zdrowotnych żywności GMO oraz herbicydu Roundup na szczurach.” Informacje o przerażających ustaleniach rozprzestrzeniają się jak pożar w internecie, gdzie nawet media głównego nurtu pozostają w szoku nad zdjęciami szczurów pokrytych wieloma groteskowymi guzami… guzy są tak duże, że szczury miały, w niektórych przypadkach, nawet trudności w oddychaniu.

[…] Badanie prowadzone przez Gillesa-Erica Seralini z Uniwersytetu w Caen, było pierwszym w historii badającym długoterminowe (przez okres życia) efekty jedzenia GMO. Może wydać ci się to absolutnie zadziwiające, że takie badania nie zostały kiedykolwiek przeprowadzone przed tym jak kukurydza GMO została zatwierdzona do powszechnego stosowania przez USDA i FDA, ale taka jest właśnie siła korporacyjnego lobbingu i chciwości korporacji.

Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie The Food & Chemical Toxicology Journal i zostało właśnie przedstawione na konferencji prasowej w Londynie.

Wyniki badań:
Oto niektóre z szokujących ustaleń z badania:
• do 50% samców i 70% samic doznało przedwczesnej śmierci.
• Szczury, które piły śladowe ilości Roundup (na poziomach prawnie dozwolonych w sieci wodociągowej) rozwinęło o 200% do 300% więcej dużych guzów.
• Szczury karmione kukurydzą GMO i śladowymi ilościami Roundup doznały poważnych obrażeń w tym organiczne uszkodzenia wątroby i uszkodzenie nerek.

Badanie szczury były karmione NK603, odmianą kukurydzy GMO Monsanto, która jest uprawiana w Ameryce Północnej i jest powszechnie używana w żywieniu zwierząt i ludzi. Jest to ta sama kukurydza, która znajduje się w płatkach śniadaniowych, kukurydzianych tortillach i snakach kukurydzianych.

Streszczenie badania:
Badanie nazwane jest  „Porównanie skutków trzech odmian kukurydzy GMO na zdrowie ssaków” (ang. “A Comparison of the Effects of Three GM Corn Varieties on Mammalian Health.”). Streszczenie można przeczytać pod tym linkiem:  http://www.biolsci.org/v05p0706.htm

“Nasza analiza jasno wykazuje na 3 nowe skutki uboczne GMO związane z konsumpcją genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy, które są zależne od płci i dawki. Efekty były głównie związane z nerkami i wątrobą, które są narządami detoksykującymi, choć były one różnie dla trzech rodzajów GMO. Inne efekty zostały również zauważone w sercu, nadnerczach, śledzionie i układzie krwiotwórczym. Możemy stwierdzić, że te dane wskazują na toksyczność względem wątroby, prawdopodobnie z powodu nowych pestycydów, specyficznych dla każdego rodzaju zmodyfikowanej genetycznie kukurydzy. Ponadto, niezamierzone bezpośrednie lub pośrednie konsekwencje metaboliczne genetycznej modyfikacji nie mogą być wykluczone.”

Oto kilka cytatów badaczy:
„To badanie pokazuje nadzwyczajną liczbę guzów rozwijających się wcześniej i bardziej agresywnie – szczególnie u samic. Jestem w szoku w odniesieniu do skrajnie negatywnych skutków dla zdrowia.” powiedział Dr Michael Antoniou, biolog molekularny, King College London.

„Możemy spodziewać się, że spożycie kukurydzy GMO i herbicydu Roundup, poważnie wpływa na zdrowie człowieka.” powiedział Dr Antoniou.

„Jest to pierwszy raz, kiedy badanie nad długoterminowym karmieniem zwierząt zbadało wpływ żywienia kukurydzą GMO lub herbicydem Roundup, lub połączeniem obu, a wyniki są bardzo poważne. U samców szczurów stwierdzono choroby wątroby i nerek, w tym nowotworów i co bardziej niepokojące, u samic szczurów wytworzył się rak sutka na poziomie, który jest bardzo niepokojący, 80 procent samic szczurów miała guzy sutka pod koniec badania.” powiedział Patrick Holden, dyrektor Sustainable Food Trust.

Nauka oparta jest na dowodach, więc nigdy się nie myli! Wierzcie owieczki we wszystko, co wam uczeni podają do wierzenia, beee, beee, beee

Właściwie to ja nie powinnam nic pisać, bo zestawienie tych dwóch okładek Time, pierwszej z roku 1977 i drugiej z 2006, mówi wszystko.

Ponieważ ten blog jest namiętnie czytywany przez smarkatych pseudo-racjonalistów, którzy rok 1977 widzieli w najlepszym razie we własnej metryce, ale przy każdej możliwej okazji kochają mi wmawiać, że „tak było zawsze” pozwolę sobie zadać pytanie: a co ty dziecinko wiesz o tym, co było zawsze? Czytywałeś tygodnik Time w latach 70. i pamiętasz, co głosiła nauka w tamtym czasie?

Autorytarni wyznawcy, którzy ogniem i mieczem krzewią w świecie świętą wiarę w naukę i jej najnowsze, nieomylne objawienie o zagrażającym życiu biologicznemu globalnym ociepleniu, niech sobie dobrze przemyślą, komu wierzą, a jeszcze lepiej, niech się zastanowią, czy w ogóle warto wierzyć komukolwiek w cokolwiek. Otóż drogie dziatki, jeśli wierzycie, że globalne ocieplenie jest faktem naukowym, to powiem wam, że w latach 70. naukowcy kazali nam wierzyć (i umierać z przerażenia), że właśnie nadciąga lodowiec!

Wspomniani wyżej „autorytarni wyznawcy” to niebezpieczni użyteczni idioci, którzy fanatycznie wierzą we wszystko, co jest podpisane przez Bardzo Ważne Autorytety. I nie ważne, czy są to autorytety religijne, polityczne, naukowe czy dowolne inne, byle tylko były to Osoby Trzymające Władzę. Rolą autorytarnego wyznawcy jest pełnić rolę wściekłego psa łańcuchowego, rzucającego się do gardła każdemu, kto śmie negować Najświętsze Prawdy Objawione, podane do wierzenia ludzkiej owczarni.

Globalne ocieplenie zostało udowodnione.

A wiecie jak?

Osiągnięto KONSENSUS NAUKOWY!

Ileś-tam tysięcy naukowców z różnych dziedzin poparło swoim autorytetem tę teorię!

Nie niezbite dowody naukowe, lecz coś w rodzaju demokratycznego głosowania zadecydowało o tym, że zmiany klimatyczne stały się faktem. Wprawdzie za głosowanie przeciw grozi utrata grantów, stołków, a nawet prawa do wykonywania zawodu, ale demokracja sterowana to też demokracja.

W średniowieczu panował konsensus naukowy co do tego, że ziemia jest płaska, a słońce krąży wokół niej. Wtedy za negowanie tej świętej prawdy groził stos. Dziś grozi tylko utrata dobrego imienia i źródła dochodów – wielki postęp uczyniliśmy od wieków ciemnych, nieprawdaż?

Rolą owcy jest trząść się ze strachu i płacić „za ochronę” przed każdą kolejną plagą egipską, wymyślaną przez rządzącą światem mafię psychopatów. W latach 70. płaciliśmy, żeby powstrzymać lodowiec, w latach 90 za dziurę ozonową, w nowym milenium płacimy, żeby powstrzymać globalne ocieplenie, a teraz za szczepionki przeciw banalnym chorobom wieku dziecięcego. Tak, drogie zastraszone owieczki, właśnie na horyzoncie pojawiło się śmiertelne zagrożenie ospą!!! Nie, nie prawdziwą! WIETRZNĄ!!! Łagodna choroba wieku dziecięcego, objawiająca się swędzącymi bąbelkami i pozostawiająca w najgorszym razie maleńkie, trwałe dołeczki na skórze, zwane „dziobami”, nagle stała się śmiertelnym zagrożeniem, gorszym, niż średniowieczna dżuma!!! Więc szczepcie się owce koniecznie, kupujcie drogie szczepionki i wstrzykujcie je swoim młodym, niech ledwo widoczne „dzioby” zamienią na autyzm, alergie, nowotwory, cukrzycę i 1000 innych, potencjalnie śmiertelnych chorób. Przecież Big Pharma musi zarobić na miliardowe odszkodowania, wypłacane za trucie i zabijanie naiwnych, leczących się nowoczesnymi lekami alopatycznymi.

Ech, ręce i nogi opadają i wprost pisać się odechciewa. Ludzkość nie wyciąga żadnych wniosków z tego, co widzi własnymi oczami i niczego się nie uczy. Zamiast myśleć woli poddawać się medialnej propagandzie i pseudo-racjonalistycznemu praniu mózgów. Ludzie wolą dać się zabić w męczarniach, wolą patrzeć na cierpienie i śmierć swoich dzieci, niż narazić się na etykietkę oszołoma, leczącego się ziółkami, pajęczyną i magicznymi zaklęciami.

Wolna wola kochani, każdy jest kowalem własnego losu i sam poniesie konsekwencje własnych wyborów. Wiedza chroni, ignorancja naraża!

 Kto wymyślił problem CO2?

Carbon tax w praktyce, czyli znakomita opowieść o tym, jak wygląda „oszczędzanie energii” w Australii