Autorytet

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce – Lew Tołstoj

Nie miej szacunku dla autorytetu innych, bo zawsze można znaleźć autorytety przeciwne – Bertrand Russel

Jeśli ktokolwiek jest dla ciebie nieomylnym autorytetem (mam tu na myśli zarówno papieża, polityka, nauczyciela akademickiego itp.), jeśli bezkrytycznie wierzysz w jego słowa, jeśli nie masz śmiałości zanegować tego, co on mówi, jeśli odrzucasz jakąkolwiek teorię tylko dlatego, że twoja religia lub twój „mistrz” ją opluwa, to znaczy, że uważasz siebie samego za głupca i że głęboko gardzisz swoją własną inteligencją. Zastanów się, dlaczego tak bardzo poniżasz siebie samego? Wiedz, że tym sposobem nie zdobywasz mojego szacunku. Raczej głęboko ci współczuję, bo robisz z siebie poddanego i pokornego wyznawcę, istnego parafianina (tak, tak, racjonalistyczny wyznawco kultu nauki, mówię do Ciebie), podczas gdy twój guru (profesor akademicki) karmi swoją pychę uwielbieniem stada zahipnotyzowanych i poddanych sobie, bezkrytycznych wiernych.

Dochowując wierności dowolnemu autorytetowi dajesz dowód na to, że wcale nie uważasz siebie za dumnego racjonalistę, lecz za bezmyślną owcę. Gdybyś miał szacunek dla siebie i zaufanie do własnego rozumu, sam rozróżniałbyś, co jest prawdą, a co fałszem, a wtedy miałbyś czelność powiedzieć aroganckiemu guru (wykładowcy, księdzu …), że nie będziesz mu posłuszny, że nie będziesz mu wierzył na słowo i że sam, osobiście wszystko sprawdzisz i zweryfikujesz.

Ale ty tego nie robisz. Ty nigdy niczego osobiście nie weryfikujesz! Trwasz w intelektualnej niewoli, bezkrytycznie łykając i przetrawiając przeżute i wyplute przez kogoś innego prawdy i bezrefleksyjnie wierząc w rzucone ci wątpliwe „dowody”.

Dlaczego tak postępujesz?

Bo się boisz!

Zamiast stać się samodzielnym, silnym i odważnym mężczyzną, wolisz jak dziecko trzymać się matczynej spódnicy lub jak parafianin trzęsiesz się ze strachu, że popełnisz grzech herezji.

Przemyśl to sobie.

Uważaj jednak! Jeśli odważysz się stanąć na własnych nogach, cała zgraja ujadających piesków poszarpie ci spodnie, a może i nogi. Bo staniesz się wrogiem. Z myśliwego (polującego na rzekome „przesądy”) zamienisz się w zwierzynę (kultywującą owe „przesądy”).

A teraz mały cytat:

Nie mogę zaakceptować poglądów Ruckera na synchroniczność, które wziął od Junga i Koestlera, jak również jego, jak się wydaje, wiary w to, że I Ching (chińska metoda „wróżenia”) może dawać lepsze wyniki niż konsultacja, powiedzmy, Homera lub Biblii, czy też prac Isaaca Asimova.

A na jakiej to podstawie, pytam, Martin Gardner „nie może zaakceptować” synchroniczności i I Chingu? Czy tylko dlatego, że po prostu nie mieści mu się to w głowie? Może głowę ma za małą. Skoro Pauli, laureat Nobla, dyskutował poważnie z Jungiem problemy synchroniczności, skoro fizycy całkiem poważnie piszą o możliwościach komunikacji z prędkościami nadświetlnymi, dlaczegóż to Martin Gardner „nie może tego zaakceptować”? Nie musi zresztą akceptować. Może po prostu szczerze napisać: „nie znam się na tym, spraw dogłębnie nie zbadałem, zdania ekspertów są podzielone”. Że wielu wróżbiarzy, to ewidentni szalbierze? Nawet, jeśli prawda, to czy z tego wynika logicznie, że wszelkie „wróżby” to szarlataneria lub głupota? Bynajmniej nic takiego nie wynika. Przeciwnie, z przeprowadzonych badań wynika, że nauka dzisiejsza nie jest w stanie zadowalająco wyjaśnić wielu spraw, że jest pełna sprzeczności ukrywanych skrzętnie przed publicznością pod dywanikiem. Dopiero na konferencjach naukowych i prywatnie, gdy publika nie widzi, panowie uczeni skaczą sobie do gardeł i jeden drugiego ma za idiotę.
prof. Arkadiusz Jadczyk, fizyk teoretyk

[Odezwę do prawdziwych mężczyzn napisała baba z jajnikami :P]
Gdzie te chłopy? No, gdzie?????

PS. 1. Jeśli wierzysz w autorytety (naukowe, religijne, polityczne itp.), koniecznie obejrzyj ten film (z polskimi napisami):

PS. 2. Profesor Jadczyk nie jest tu cytowany jako niepodważalny autorytet, lecz jako budujący i godzien naśladowania przykład nieortodoksyjnego i odważnego uczonego z otwartą głową. Bierzcie z niego przykład, zacietrzewieni „racjonaliści”. Trzeba być naprawdę odważnym, żeby po polsku pisać to, co profesor pisze.

30 myśli nt. „Autorytet

  1. Ślepa wiara w nieomylności autorytetów jest wręcz plagą w naszym społeczeństwie i nie tylko.
    Przyczyn dla których nie chcemy sprzeciwiać się autorytetom jest jednak więcej, jedną z nich jest najzwyczajniejsza w świecie wygoda. Poddając pod wątpliwość zdanie osoby znaczącej kosztuje nas to dużo wysiłku czasami nie warto. Po za tym o wiele wygodniej jest akceptować czyjeś poglądy bezkrytycznie, nie trzeba przy tym myśleć.
    Strach w moim odczuciu zajmuje dalsze miejsce o mile wyprzedza go konformizm.

  2. Dziękuję za te słowa, jakby ktoś mnie wyraził, dokładnie to samo myślę o autorytetach, choć może GMO nie traktuję jako tak strasznego zagrożenia. Najbardziej mnie bulwersuje, że ludzie zwracają zwykle uwagę tylko na to, co mówią autorytety, nieważne co powie autorytet, ludzie to kupią. Tymczasem ktoś mało znany, może mówić mądrze, ale nie zostanie zauważony tylko dlatego, że nie jest autorytetem. Nie liczy się, co ktoś mówi, ale kto mówi coś… Największym autorytetem powinien być ROZUM. Świetny blog btw.

    Pozdrawiam

  3. Dzięki.

    Jeśli nie traktujesz GMO jako strasznego zagrożenia, to pewnie dlatego, że uwierzyłeś naukowcom, którzy jako jedyni są dopuszczani są do głosu w mediach. Prawda jest taka, że ci „naukowcy” pracują dla korporacji biotechnologicznych i zarabiają dzięki GMO bardzo wielką kasę. Większość uczonych jest zdecydowanie przeciw GMO, ale oni są kneblowani i nie mają dostępu do mediów. W Polsce tylko 2 uczonych popiera GMO, ale ci ludzie twierdzą, że „WSZYSCY” uczeni są za GMO, a przeciwko jest tylko prymitywna, zalękniona postępem i niewykształcona masa. Jeśli chcesz poczytać, co naprawdę sądzą uczeni o GMO zajrzyj na nasz blog Transgeniczne organizmy, na którym nie piszemy nic od siebie, lecz gromadzimy materiały naukowe i wyniki śledztw dziennikarskich. Polecam też książki i wykład Jeffrey’aSmitha i Marie Monique Robin oraz filmy Świat według Monsanto, Życie wymyka się spod kontroli i inne materiały, które są na tym blogu.

  4. Zapewne autorka tego blogu ma rację co do GMO. Nie znam się na tym, ale wiem jedno. W moim mieście są dwa sklepy z tzw.zdrową żywnością i pewnie na prawdę jest ona zdrowa, i nie kupi się tam produktów GMO. Jest tylko jeden malutki problem. Żywność w tych sklepach jest około dwa razy droższa, niż śmieciowa żywność w supermarketach. Zwyczajnie nie stać mnie na kupowanie tam, choćbym nie wiem jak bardzo był przeciwny niezdrowej żywności i GMO… I co Pani na to?Przekonany jestem że większość społeczeństwa w tym kraju jest w takiej samej sytuacji. Możemy sobie pisać w necie że nie lubimy GMO, a i tak będziemy to świństwo jeść, bo nie mamy innego wyjścia i korporacje dobrze o tym wiedzą i dlatego będą decydować co ludzie z plebsu jedzą.

  5. A dlaczego komentarz o GMO w dziale o autorytecie?

    Żywność nieekologiczna jest tania, bo jest to efektem nieuczciwej gry ze strony korporacji, które wymusiły dopłaty do tego świństwa z budżetu państwa. Państwo, niczym zbój Janosik, zdziera z nas podatki i dofinansowuje nimi frankenfood, nie pytając nas o zdanie. Rolnik ekologiczny nie dostaje dopłat. A mówiąc dokładnie dostaje, ale bardzo niewielkie w porównaniu z chemicznymi trucicielami. I płaci za to cenę, która bokiem mu wychodzi: jest stale kontrolowany, a Unia narzuca mu swoje warunki tak, że nie ma on ani trochę swobody. Na przykład nie wolno mu sprzedawać swoich wyrobów mlecznych, soków, chleba itp., może handlować wyłącznie surowymi płodami rolnymi. To jest krzycząca niesprawiedliwość, ale ekolodzy nie mają siły przebicia, żeby stanąć do walki z potężnymi korporacjami i Unią. Jeśli klienci im nie pomogą, to całe rolnictwo ekologiczne runie. A co jeszcze gorsze, Monsanto i spóła wcisną ludziom GMO po dumpingowych cenach. Klienci i rolnicy dadzą się na to nabrać i będzie koniec ekologii. A potem ceny wzrosną, bo nie będzie żadnej alternatywy poza GMO, które jest objęte patentami.

  6. dopiero od dnii paru przegladam tresci Twojego bloga Astromario, a juz znalazlem tu wiele godnych powielenia tresci, wiec mam pytanie natury technicznej : czy jest dozwolone kopiowanie Twoich wypowiedzi i przesylanie dalej moim znajomym.? A dlaczego to pytanie napisalem tutaj, w dziale o autorytecie. Bo moje mysli poszybowaly mocno w przod i wyobrazilem sobie, ze jesli regularnie i przy kazdej okazji bede Cie cytowac, to ktorys z moich przyjaciol moglby mi zarzucic, ze stalas sie moim autorytetem w pewnych sprawach. Czy mialbym wtedy Cie odrzucic, zeby poczuc sie prawdziwie wolnym samcem z jajami?

  7. Gdzieś tam z boku bloga (po prawej stronie), ukryte wśród gąszczu innych informacji, jest info, że można kopiować i cytować, byle podać źródło. 🙂

  8. Yiis-mopatkii: czlowiek nie stanie się wolny dopóki nie odrzuci wiary w autorytety, z Astromarią włącznie. 🙂 To nie autorytet ma nami kierować, tylko świadomość oparta na własnym przeżyciu i doświadczeniu. Inni mogą nam pomagać, ale nie możemy się od nich uzależniać.

  9. mysle, ze nasz osobisty swiatopoglad jest zlepkiem swiatopogladow istot, ktore spotykasz na swojej drodze, ludzi, ktorzy wrzucaja troche swiatla w ciebie na pewnym etapie zycia. A wszystko plynie i zmienia sie, wiec poglady rowniez, autorytety upadaja i zmieniaja sie, wiec dzis kims sie zachwycasz, by jutro go kompletnie odrzucic? Ja kocham autorytety: Rodzicow, nauczycieli, przyjaciol, ludzi, ktorzy potrafili wplynac na moje postrzeganie swiata. Paradoksem jest tylko to, ze autorytetem jest dla mnie teraz ktos, kto mowi, zeby odrzucic autorytety. Mowi : szukaj swojej sciezki i nie patrz na innych. Ale pokazuje tez swoja sciezke, ktora sie zachwycam.

  10. Ale czy na pewno to są dla ciebie „autorytety”? Może to raczej osoby, którym ufasz? Autorytet kojarzy się z osobą autorytarną, władczą, z kimś, komu nie można się sprzeciwiać.

    Ludzkość cały czas miota się między przeciwieństwami. Najpierw wychowanie było autorytarne, tzw. „pruskie szkoły”, gdzie dziecko było traktowane jak rekrut i trenowane jak w wojsku. Moja babcia opowiadała, że musiała mieć gładko przylizane włosy, idealnie i krótko obcięte paznokcie, czystą i wyprasowaną chusteczkę do nosa w kieszonce (nie było wtedy higienicznych!) i fartuszek. Przed nauczycielem trzeba było stać na baczność. W szkole stosowano kary fizyczne. Najlżejszą było bicie linijką po łapach, a zdarzało się też klęczenie w kącie na grochu i chłosta. Nauczyciel był nieomylny. A teraz dochodzimy do modelu amerykańskiego, w którym uczniowie wyglądają i zachowują się jak ulicznicy i gangsterzy.

    Czy ludzkość wreszcie zacznie podążać środkiem, czy wypracuje taki styl, żeby nie terroryzować uczniów, a jednocześnie wzbudzać ich szacunek?

  11. No własnie, też problem. Samo zjawisko autorytetu nie jest jeszcze złe per se, ale najgorsza jest bezkrytyczna wiara w autorytet. Dlatego dla mnie idee są ważniejsze od autorytetów – te drugie mogą przecież błądzić, za to ideom rzadko się to zdarza.

    Chociaż przykład „szkolny” dobrze obrazuje pewien problem – wzbudzanie szacunku zawsze opiera się na autorytecie tak czy inaczej pojmowanym. Ale odwracając ten porządek – autorytet musi opierac się na szacunku, nie tylko na ślepym posłuszeństwie. Angielskie „authority” znaczy tyle, co „władza” i tu pojawia się sedno problemu. Jak być wzorcem (autorytetem), mając za sobą coś więcej niż tylko pozycję władzy (autorytaryzm)? To jak zwykle najtrudniejsze. Niedobrze uzależnić się zupełnie od autorytetów, ale nie każdy ma w sobie świadomość tak silną, by iść przez zycie bez nich.

  12. Loj te laltorytety powstale na zasadzie uczenia sie pozytywnych wzorcow zycia i przezycia od starszych generacji i co w sumie jest normalna sprawa, ale w to wszystko wlazlo przeciez tylu natretow , w ktorym sprawdzone autorytety byly nie tyle na reke , co szkodliwe na zawsze dziurawa kieszen wraz ze sprawowaniem wladzy nad masami roznych „wierzacych” w cuda czy tez teorie nieukowe.

    Przez co szczegolnie chetnie donosze o nastepnym mozliwym upadku „autorytetu” niejakiej pani „doktor” Merkel ,ktorej prace doktorska tez wzieto dokladnie pod lupe…

    O ile w Polsce przewaza sila laltorytetu ksiyndza, to w Niemczech jednak ulubiencami publiki sa rozne eksperty czy dochtory i stad ich taki wysyp na swiecznikach , no i jak tu nie „wierzyc” takiemu czy takiej z „tytulem”….?, no bo to po prostu nie „wypada”, zeby nie sluchac sie „madrzejszych”., chociaz nikt ich tak naprawde nie zna i niewiadomo skad znalezli sie na „szczytach” wladzy.

    Stronka jest wprawdzie stronnicza „religijnie”,bo na „modle” polska, ale podaje fakty z fotografia „milosciwie” rzadzacej pani „doktor” w imieniu partii chrzescijanskiej CDU ( z Bapfometem w ausweisie !), bo to jest jakby podwojne zabezpieczenie dla „wierzacych” takich czy owakich , byle by tylko „wierzyli” czyli zgadzali sie z „cichym przyzwoleniem” na wszelkie przekrety z „gory” w tym systemie „wolnosci” i innych bredni dla maluczkich :

    http://signum-dei.blogspot.de/search/label/Lo%C5%BCa%20B'nai%20Brith

  13. „Ale odwracając ten porządek – autorytet musi opierac się na szacunku, nie tylko na ślepym posłuszeństwie.” Obywatelu, mnie się zawsze wydawało że autorytet jest szanowany i poważany za głoszenie zwykłej prawdy. Inaczej nie jest to autorytet.

  14. Nie wszyscy doceniają prawdę od razu. Autorytet nie tylko musi głosić prawdę, ale również nie zapominać o tym, że głosi ją dla innych. Szacunek ludzi dla autorytetu bierze się nie tylko z faktu głoszenia prawdy, ale również z jego cech (empatia, umiejętność przekonywania, niezłomność…). Wszystko zależy od tego, jaką definicję autorytetu przyjmiemy i jaką funkcję on ma spełniać w danej chwili/danej kulturze itp.

  15. Rzeczywiście, to ma znaczenie (psychologia). Niestety wygląda na to że pierwszorzędne. A sama prawda niestety bywa traktowana jak ta konsomolskaja albo jak prawda czasu, prawda ekranu. Wystarczy ją oświetlić z tej strony którą chcesz widzieć pozostawiając resztę w mroku niewiedzy tłumu.

  16. Ja nie patrzę na autorytet jak psycholog, bo się na psychologii nie znam. Dla mnie ważniejsza jest pozycja autorytetu w kutlurze, albo społeczna „konstrukcja” autorytetu i jego oddziaływanie, nie zaś konstrukcja psychiczna.

  17. Dość prostoduszne dywagacje na temat autorytetu 😦 Nie wierząc w autorytety, optymistycznie zakładam, że jestem mądry i wiem wszystko – to sprzeczność – bo mądry człowiek na pierwszym miejscu zdaje sobie sprawę z własnej głupoty czy ignorancji, faktu, że nie wie wszystkiego …

    Są dziedziny w których moja niewiedza wpływa na moje działanie. Np zabijać i zjadać zjadać zwierzęta czy nie? Załóżmy roboczo, że jest coś takiego jak prawo karmy i zabijanie zwierząt będzie dla mnie bolesne w przyszłości.
    W takim wypadku moja bezkrytyczna wiara w autorytet który mówi mi: „nie zabijaj” jest dla mnie korzystna, co więcej jest oznaką mojej inteligencji podczas gdy głupcy albo wierzą w autorytety mówiące, że nie ma nic złego w zabijaniu zwierząt, albo też oszukują samych siebie, że mogą być pewni co wybrać zabijać albo nie zabijać – co w tym wypadku jest decyzją opartą na [szeroko pojętej wierze] a zatem zawsze jest obecny element niepewności, jest to więc postawa z logiczną czy nawet egzystencjalną sprzecznością.

    Podsumowując, jeżeli jest autorytet, który w danej dziedzinie rzeczywiście reprezentuje Prawdziwą Wiedzę, a ja sam muszę zająć jakieś stanowisko na ten temat, by móc działać, to moje kwestionowanie tego autorytetu nie jest żadną mądrością ale właśnie czystym przejawem ignorancji …

  18. Każdy autentyczny i prawdziwie oświecony Mistrz Duchowy, który prawi samą Natchnioną Prawdę obraziłby się bardzo, gdybyś nazwał go autorytetem. On jest Mędrcem i będąc w pełni świadomy działania prawa karmy nigdy nie będzie osobowością autorytarną, pożądającą uwielbienia, bezkrytycznej czołobitności i poddaństwa ze strony swoich uczniów. Taki Mistrz na pewno usunie z grona swoich uczniów tych, którzy potrzebują autorytetu, bo ktoś, kto potrzebuje autorytetu nie jest osobą samodzielnie myślącą / poszukującą ani kierującą się intuicją (czyli głosem Boga w człowieku).

    Jeśli nie kwestionujesz tzw. „Prawdziwej Wiedzy” nigdy jej nie poznasz, bo zamiast samodzielnie poszukiwać bezkrytycznie przyjmiesz za prawdę słowa autorytetu, bezkrytycznie w nie uwierzysz i pozostaniesz ignorantem – takim samym jak Autorytet, który ci ją wcisnął.

    Człowiek nie potrzebuje autorytetu, lecz wskazówek, które pomogą mu zrozumieć, czym powinien kierować się w życiu, a czego unikać i jak rozróżnić prawdę i fałsz.

  19. Autorytet to może jest potrzebny, kiedy mówi „nie wkładaj palca do kontaktu”. Ale kiedy wyjaśnia prawo karmy musi to po prostu jasno wytłumaczyć, żeby uczeń zrozumiał jak to działa.

  20. No właśnie, to „nie wsadzaj palca do kontaktu” wskazówki czym człowiek powinien kierować się w życiu, a czego unikać i jak rozróżnić prawdę i fałsz, takie instrukcje przyjmuje się od autorytetu, czyli kogoś kogo uważa się za mądrego.

    Oczywiście nie bezkrytycznie, zanim kogoś uznam za godnego zaufania, należy go bardzo dokładnie przetestować:) Jednakże kiedy jego mądrość się sprawdza we wszystkim co co trafiłem zweryfikować, wydaje się być dość ryzykowne, kwestionowanie jego autorytetu w sprawach których nie mogę sprawdzić, gdyż takie „niedowierzanie” może ujemnie wpłynąć na linię działania.

    Jednak Ty, jak mi się wydaje, jesteś adwokatem idei, że zawsze powinienem być gotowy do zakwestionowania autorytetu. Na poziomie idei, nie brzmi to źle, lecz w życiu gdzie trzeba dokonywać egzystencjalnych wyborów, to dość groźna idea, gdy już się znalazło autorytet godny zaufania.

    Życie jest jak labirynt, pełen fałszywych korytarzy i pułapek. Jeżeli dostałem od kogoś mapę labiryntu i przez dłuższy czas z powodzeniem przemieszczam się do przodu, to ten który dał mi mapę staje się dla mnie autorytetem. Wierzę, że życzy mi dobrze i że wie o labiryncie tego czego ja nie wiem.

    Chcę lub mam inklinację by skręcić w lewo, ale mama mówi mi, żebym szedł prosto. I tu w akcie wiary, rezygnuję ze swoich idei i kieruję się mapą. Mogę oczywiście, tak jak ty twierdzisz, zakwestionować ten autorytet, ale czy nie jest z tym związane ryzyko? Dookoła widać kości tych którzy skręcili w złą stronę …

  21. „Wierzę, że życzy mi dobrze i że wie o labiryncie tego czego ja nie wiem.”

    A co jeśli się myli, albo są lepsze ścieżki? Nigdy się nie dowiesz, bo co, boisz się ? Postawiłeś kogoś wyżej od siebie. No litości!
    Drogowskazy są potrzebne, ale drogi nikt za Ciebie nie przebędzie. Może te kości leżą tych co się cienia na ścianie przestraszyli i zeszli na zawał?

    Zdradzę Ci sekret, Gdy czegoś nie wiem, zagłębiam się w sobie, w niewiedzy. Stamtąd są najlepsze odpowiedzi, nawet jak ich znaczenie odkrywam dopiero po latach…

  22. A czy nie przyszło ci do głowy, że bezkrytycznie ufając komuś, kto kilka razy powiedział ci prawdę możesz zostać wpuszczony w kanał? Że ktoś może to zrobić cynicznie i celowo? Interesuję się tzw. teoriami spiskowymi od wielu lat. Nauczyłam się, że są źródła, które podają 95% prawdy, w którą subtelnie i sprytnie wplatają 5% wrednych kłamstw. A wiesz, dlaczego tak postępują? Żeby oszukać poszukiwaczy prawdy. Takie źródło poda ci kilka razy prawdę, żeby zdobyć twoje zaufanie. A kiedy je zyska poda ci cyniczne kłamstwo, bo wie, że to łykniesz, bo uważasz je za autorytet. Na tym właśnie polegają szatańskie sztuczki.

    Ja też miałam kiedyś swoje autorytety. No, może raczej podziwianych idoli. Pokazywali ich w telewizji, gdzie mówili słodkim głosem takie mądre rzeczy. Usypiali moją czujność. Karmili mnie prawdami i półprawdami, żebym im zaufała. A kiedy zaczęłam ich bardzo cenić i ufać im powiedzieli nagle rzeczy, od których włosy stanęły mi na głowie. Na szczęście ja zawsze wszystkiego słucham bardzo uważnie i krytycznie. Dlatego nie dałam się nabrać. Przebudziłam się z iluzji gwałtownie, jakby mi ktoś wylał kubeł zimniej wody na głowę. Gdybym uznała ich za autorytet przyjęłabym te obrzydliwe idee za słuszne i poszłabym za nimi na manowce.

    Z boku bloga, po lewej stronie masz mądre cytaty, poczytaj sobie.

  23. Życie to nie labirynt, a nawet jeśli, to nie liniowy, jest wiele dróg. Autorytet zwykle pokazuje ci jedną – i to jest cały problem.

    Choć dobry autorytet powinien pokazać ci właśnie, że dróg jest wiele i wyposażyć cię w narzędzia do samodzielnego poszukiwania ściezki. Niestety zwykle autorytety tego nie robią, bo wolą podniecać się swoją symboliczną władzą nad tobą.

  24. Dokładnie, 100% racji, ktoś, kto bezmyślnie uznaję coś lub kogoś za swój autorytet wystawia swojej inteligencjii nienajlepsza recenzję. Myślmy autonomicznie, propsy dla autorki.

  25. Dzień dobry. 🙂

    Ja już dawno wyrzekłem się autorytetów, co oczywiście uznaję za dobrą decyzję. Zdarza się, że ktoś tam mi próbuje coś tam narzucić (jakiś swój punkt widzenia), ale jak się nie zgadzam, czy zgadzam się po części, to wtedy słyszę „a co ty tam wiesz” 😀

    Według mnie bezmyślne słuchanie kogokolwiek, jest idiotyzmem, prowadzi to do fanatyzmu, chorób psychicznych itp. Lepiej zdać się na instynkt, przynajmniej ja tak myślę. 🙂 Pozdrawiam.

  26. „A co ty tam wiesz” – skoro autorytet coś wie, to i każdy z nas też może to wiedzieć, bo wszyscy mamy takie same mózgi, dzięki którym możemy się nauczyć tego samego, co umieją autorytety. Kiedy pisałam ten tekst sytuacja z autorytetami nie była jeszcze tak tragiczna jak jest obecnie. Obecnie uczelnie zostały wykupione przez korporacje i banksterów, więc edukacja jest podporządkowana potrzebom tychże korporacji. Np. lekarzy kształci się nie na znawców przyczyn chorób (bo kto zna przyczynę może skutecznie leczyć), lecz na dilerów prochów. Zamiast szukać przyczyny choroby i ją usunąć lekarz musi przepisywać tony leków, które nie pomagają. Cała nauka musi służyć interesom korporacji, a nie prawdzie. Dlatego dziś jeszcze bardziej niż dawniej musimy sami poznawać prawdę. Od tego zależy nasze przeżycie.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s