Jątrząca i jawna mowa nienawiści, która pozostaje całkowicie bezkarna

W czasie, kiedy politycy podnoszą larum z powodu rzekomo zalewającej świat „mowy nienawiści”, i domagają się zwalczania jej wszelkimi, nawet totalitarnymi metodami (choćby takimi, jak wprowadzenie cenzury i ograniczenie swobodnego dostępu do Internetu), istnieje grupa, która w wyjątkowo plugawy sposób leje jad wręcz jątrzącej nienawiści na inne narody, a na Polaków w szczególności.

Grupie tej wolno posługiwać się mową nienawiści w stosunku do wszystkich narodów, ale wszelkie próby powtrzymania tej mowy nienawiści uznawane są za… mowę nienawiści.

Powtórzę to jeszcze raz: jeśli próbujesz powstrzymać tę mowę nienawiści automatycznie zostaniesz nazwany tym, który posługuje się mową nienawiści.

Cóż za piękny i wręcz sztandarowy przykład „moralności Kalego”!

W myśl tej „moralności” anty-kalinizm być zbrodnią, ale antypolonizm być cnotą.

Jeśli Kali nienawidzić Polaka, jeśli go oskarżać o to, że to Polak rozpętać II wojnę światową i mordować ludzi w „polskich obozach śmierci” to być to cnota, ale jeśli Polak zwrócić Kalemu uwagę, że Kali rzucić papierek na ulicę, to jest to anty-kalinizm, za który grozić odsiadka i niezmywalna hańba do 30 pokolenia.

Sami popatrzcie, jak daliśmy się sterroryzować i zastraszyć!!!

Decyzja polskiego Trybunału Konstytucyjnego, zakazującego uboju rytualnego stanowi „Zagrożenie dla żydowskiego sposobu życia”.

Redakcja „Jewish Cronicle” wyrok, który nadszedł z Polski, traktuje jako „kolejny w ostatnim czasie atak na praktyki wyznawane przez Żydów, po toczącej się w Niemczech batalii dotyczącej rytualnego obrzezania”. „Ubój jest też zagrożony w kolejnych krajach, np. w Holandii i może się okazać, że wyrok ogłoszony w Polsce stanie się drogowskazem dla innych krajów, które mierzą się z pozwami obrońców praw zwierząt” – dodaje gazeta.

Aj waj!

Holandia (również) zakazuje uboju muzułmanom i Żydom

Wprawdzie muzułmanie i żydzi na co dzień się nie cierpią, ale w obliczu wspólnego wroga można przecież zewrzeć szyki. Oto kolejny przykład presupozycji wymieszanych z mową nienawiści (dozwoloną tylko dla narodu wybranego), które bełtają ludziom w głowach:

Egzotyczny sojusz holenderskich obrońców zwierząt, lewicy i populistów przeforsował w parlamencie zakaz rytualnego uboju zwierząt uderzający w muzułmanów i Żydów. – Naziści też zaczęli od takich zakazów – stwierdził naczelny rabin kraju

Cóż tu widzimy?

  • „Egzotyczny”, czyli zrodzony we łbach jakichś kolorowych, zamorskich dzikusów i małpiszonów, które powinny wisieć na ogonach na drzewach, a nie stanowić prawo;
  • „obrońców zwierząt”, czyli jak można bronić praw zwierząt, gdy gwałci się prawa ludzi,
  • „lewicy” czyli drani, którzy chcą ci odebrać prawo własności,
  • „populistów”, czyli niepoważnych i niegodnych zaufania świrów,
  • „przeforsował”, czyli użył niedemokratycznej, brutalnej siły, żeby narzucić swoją (samo)wolę,
  • „uderzający” ach, jak boli, zostaliśmy bestialsko pobici.

No i kropka nad „i”:

  • Naziści też zaczęli od takich zakazów”. Drżyj świecie, Hitler znowu narodził się w Polsce i znowu zagoni żydów do „polskich obozów śmierci”.

Ktoś jeszcze pamięta, że chodziło jedynie o zakaz okrutnego traktowania zwierząt?

Tego typu teksty aż roją się od najbardziej niedorzecznych presupozycji. Klasycznym przykładem presupozycji jest pytanie: „kiedy przestał pan bić swoją żonę”, które, poprzez wpływ na podświadomość, sugeruje, że faktem jest, iż biłeś swoją żonę. Presupozycje są ulubionym narzędziem, wykorzystywanym w NLP, a techniki NLP z kolei wykorzystywane są we wszystkich mediach głównego nurtu – do prania twojego mózgu i wpływania na twój podświadomy odbiór serwowanych ci „wiadomości” z Matrixa. Dlatego dobrze radzę, zapoznaj się z technikami NLP, ale nie po to, żeby wpływać na innych, lecz po to, żeby uniemożliwić innym wpływanie na ciebie i manipulowanie twoją percepcją!

Polski zakaz uboju rytualnego NIE stanowi zagrożenia dla żydowskiego sposobu życia. Jest dokładnie na odwrót: to żydowski sposób życia został potajemnie narzucony wszystkim Polakom, co można uznać za zagrożenie dla polskiego sposobu życia (dodam taki mały drobiazg: we własnym kraju). Ten zakaz jest tylko i jedynie przywróceniem prawa Polaków żyjących w Polsce do polskiego sposobu życia. Polska Konstytucja zakazuje okrucieństwa wobec zwierząt. Polacy nie muszą się stosować do nakazów ani zakazów żydowskiej religii ani żydowskiego prawa, bo Polska to nie Izrael. Tymczasem dowiadujemy się, że żydzi, będący mniejszością religijną w naszym kraju, potajemnie narzucili wszystkim Polakom przymus spożywania mięsa koszernego. Tym sposobem wszyscy zostaliśmy zmuszeni do uczestniczenia w barbarzyńskich, religijnych obrzędach i do brania udziału w niepotrzebnym okrucieństwie wobec zwierząt. Gdyby ludzie o tym wiedzieli, niektórzy mogliby poczuć się niekomfortowo wiedząc, że jedzą mięso złożone w ofierze jakiegoś plemiennego, krwawego bóstwa obcej religii.

I śmiem twierdzić, że powinno to oburzać również ateistycznych „liberałów”, tak bardzo tolerancyjnych dla przeróżnych dewiacji, jako że nie godzi się, by ludzie negujący wszelkich bogów i odrzucający wszelkie praktyki religijne jedli mięso zwierząt składanych rytualnie na ołtarzu jakichkolwiek bogów czy bóstw.

Ten artykuł zasługuje na zacytowanie w całości. Gdyby taki nienawistny tekst, ale nie o Polakach, lecz o żydach ukazał się w jakiejkolwiek gazecie na świecie, to gazeta ta zostałaby natychmiast zamknięta, autor artykułu aresztowany pod zarzutem szerzenia mowy nienawiści, a wszystkie mendia świata jazgotałyby histerycznie przez całą dobę bez przerwy, że stała się niesłychana zbrodnia, że nadciąga nowy Hitler i koniec świata, a organ Michnika zaplułby się, z jakże słusznej, wściekłości. Ale nas to nie dziwi, bo zdążyliśmy się już przyzwyczaić i uznać za normę, że w światowym prawie obowiązuje moralność Kalego – jak Kali obrazić kogokolwiek, to Kali mieć wielką zasługę, ale jeśli ktokolwiek obrazić Kalego, to być zbrodniarz nad zbrodniarze i iść siedzieć. Albo nawet wisieć.

Portal handlarzy mięsem: Polacy to „szumowiny”, które pognały Żydów do obozów

„Wujaszek Stalin był jedynym człowiekiem, który wiedział jak postępować z Polakami” – napisano na stronie „Meat Trade News Daily”. Branżowy portal handlarzy mięsem z Argentyny umieścił serię wyjątkowo oszczerczych tesktów pod adresem Polski i Polaków. W odpowiedzi na interwencję MSZ administratorzy odmówili zmiany treści. Ministerstwo wzywa więc do wysyłania do redakcji maili.

O sprawie poinformowała Kontakt 24 internautka, która natrafiła na jeden z artykułów w internecie i poczuła się oburzona ostrymi oskarżeniami wystosowanymi pod adresem Polaków.

Polak wrogiem

„Ci źli, fałszywi miłośnicy zwierząt pognali cztery miliony Żydów do obozów śmierci. Niech Bóg im wybaczy, bo ja tego nigdy nie zrobię” – napisał anonimowy autor w jednej z dwóch informacji na stronie „Meat Trade News Daily”. „Ci tchórze” Polacy, mieli też „wynaleźć getta”, w których rzekomo zamykali Żydów sto lat przed pojawieniem się Hitlera.

Oddzielny wątek poświęcono obecności Polski w UE. Pozwolenie na akcesję Polski ma być „największym dotychczasowym błędem Brukseli”. „Te szumowiny udają, że przejmują się cholernymi zwierzętami, kiedy wyciągają z UE 11 miliardów euro rocznie” – perorował dość nieskładnie autor.

„Po tym jak Lech Wałęsa oswobodził ich od komunizmu, zwrócili się przeciw niemu i błagali swoich rosyjskich panów aby wrócili” – wykłada twórca dwóch notek.

Łagodna próba nie odniosła skutku

Polskie MSZ poinformowało, że dyplomaci w Argentynie odbyli rozmowę telefoniczną z administratorami portalu i wystosowali oficjalne żądanie „usunięcia nieprawdziwych treści szkalujących Polskę i Polaków” oraz domagali się „sprostowania i przeprosin”.

Właściciel portalu odmówił jednak zmiany tekstów. W opublikowanej odpowiedzi ambasadorowi portal zarzucił mu m.in. brak manier. Ambasada w Buenos Aires ma teraz próbować zmobilizować w tej sprawie miejscowe media i Polonię oraz ewentualnie podjąć kroki prawne.

Ministerstwo podaje też dwa adresy emailowe – do szefa portalu:williamhayes@meattradenewsdaily.co.uk oraz do redakcji: newsroom@meattradenewsdaily.co.uk – i wzywa do pisana na te adresy w proteście przeciw zakłamywaniu historii.

Zły wyrok TK?

Wybuch agresji pod adresem Polaków wydaje się być spowodowany orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który 27 listopada zawyrokował, iż rytualny ubój zwierząt jest sprzeczny z Konstytucją. Tytuł jednego z artykułów brzmi „Kolaboranci zakazują koszernego jedzenia”

W każdej z dwóch notek, po „autorskim” wstępie atakującym Polaków, przeklejane są fragmenty depesz agencyjnych dotyczących wyroku TK. Podkreślane są ich fragmenty, w których agencje przypominają, iż przed wojną w Polsce żyła prawie czteromilionowa populacja Żydów, a obecnie jest ich tu kilka tysięcy.

Autor wpadł w amok i w gorączce spowodowanej mową nienawiści zaczął zwyczajnie bredzić: „Kolaboranci zakazują koszernego jedzenia”.

Kolaboranci, czyli kto? Polacy? Odkąd to Polacy we własnym kraju są kolaborantami i z kim kolaborują?

Kolaboracja

Kolaboracja (łac. ko – przedrostek oznaczający „razem, wspólnie” + łac. laborare – „pracować”) – współpraca z nieprzyjacielem, okupantem; kolaborant, kolaboracjonista – współpracujący z wrogiem, zaborcą.

(…) reszta tutaj http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolaboracja

Autor posługuje się jakąś cudaczną, wręcz kuriozalną logiką.

Czy jeśli współcześni Polacy są kolaborantami, którzy knują przeciw żydom, to znaczy, że Polska jest pod okupacją? Czy mogłabym prosić o odpowiedź na pytanie, KTO nas okupuje? Pytam, bo może czegoś nie wiem?

I znowu nasze ulubione presupozycje: „zakazują koszernego jedzenia”. W którym miejscu wyroku jest mowa o „zakazie koszernego jedzenia”? Powtórzę raz jeszcze: zakaz rytualnego uboju w Polsce nie jest zakazem koszernego jedzenia, lecz jedynie zakazem znęcania się nad zwierzętami. Z tego, co wiem tylko 1/5 światowego koszernego mięsa pochodzi z Polski, więc żydzi bez trudu znajdą innego dostawcę. Jeśli ktoś będzie stratny, to jedynie polscy rzeźnicy i handlarze mięsem (nota bene portal handlarzy mięsem z przerażającą ostrością obnażył mentalność i kulturę duchową „ludzi” trudniących się tym krwawym procederem). Jeśli mam być szczera płakać z powodu ich strat nie będę, a nawet przyznam się, że życzę im wszystkiego najgorszego, a najbardziej tego, żeby w wielu następnych wcieleniach rodzili się jako zwierzęta przeznaczone do uboju rytualnego.

Ten klasyczny przykład mowy nienawiści pamiętamy i nigdy go nie zapomnimy.

Zacytuję tu słowa matki Normana Finkelsteina: „Skoro każdy, kto twierdzi, że jest ocalałym z holocaustu, naprawdę nim jest, to kogo zabił Hitler?”

debbie schliesel„Biały Dom nie powinien przepraszać Polaków. Oni zamordowali miliony Żydów.”

– Barack Obama nie pomylił się mówiąc o polskich obozach śmierci. To nie była gafa. Polska ponosi współodpowiedzialność za Holocaust. To fakt – napisała na swoim blogu konserwatywna amerykańska dziennikarka Debbie Schlussel i zestawia polskie godło ze swastyką.

Czy to jest mowa miłości?

„Izrael przeciągnięty w ONZ jak worek kartofli przez bazar”

Izraelscy przywódcy konkurowali ze sobą w czwartek o to, kto wygłosi najbardziej pogardliwe uwagi o palestyńskim kroku w ONZ

„Najbardziej pogardliwe uwagi”. Czy wypowiadanie najbardziej pogardliwych uwag jest mową miłości, czy raczej nienawiści? Czy kochając kogoś wypowiadasz o nim najbardziej pogardliwe uwagi? To nie jest język dyplomacji, to jest język wojny. „Na początku było słowo”, ze słowa powstało wszystko. Jakie słowa, takie dzieło z nich zrodzone. Słowa nienawiści rodzą przemoc i śmierć. W Palestynie widać to lepiej, niż gdziekolwiek indziej. Jeśli nie powtrzymamy tych, którzy wypowiadają słowa nienawiści wszyscy staniemy się Palestyńczykami.

Nie zgadzasz się ze mną? W takim razie wyobraź sobie taką hipotetyczną sytuację: w 1939 r. Niemcy podbili Polskę i ogłosili światu, że nie ma ona statusu państwa, ale po wielu latach walki o niepodległość ONZ ogłosiło, że przyznaje Polsce, wprawdzie ograniczone, ale jednak prawa członkowskie w ONZ. Decyzja ta doprowadziła Niemców do furii, więc miotają „najbardziej pogardliwe uwagi” pod adresem Polaków i tych państw, które głosowały za Polskimi prawami. Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.

W ramach eksperymentu wpisałam do wyszukiwarki hasło „żydzi oburzeni…” i doszłam do wniosku, że:

Wszyscy jesteśmy Palestyńczykami.

Czym i dlaczego oburzają się żydzi?

Żydów najbardziej oburza demokracja i suwerenność wszystkich krajów świata.

Żydzi oburzeni uczczeniem św. Gabriela Zabłudowskiego świętego męczennika, ofiary żydowskiego mordu rytualnego.

Dlaczego żydzi są tym oburzeni? Skoro żydzi bezpodstawnie oskarżają Polaków o mordowanie żydów w obozach koncentracyjnych, to dlaczego inne narody nie mogą oskarżać żydów o mordy rytualne na dzieciach? Albo twardo trzymamy się dowodów i stosujemy tę zasadę do wszystkich bez wyjątku, albo nie stosujemy jej do nikogo i hulaj dusza bez kontusza.

Grecja: Żydzi oburzeni wynikiem wyborów

  • Greccy Żydzi sukces demokratycznie wybranych nacjonalistów postrzegają jako „poważny cios” w demokrację;
  • Żydzi powołując się na demokrację i wolność wzywają media oraz „siły demokratyczne” w parlamencie i społeczeństwie do zwalczania demokratycznie wybranej partii.

No cóż, jak ktoś powiedział „demokracja sterowana to też demokracja”…

I znowu ta żydowsko-muzułmańska solidarność, cóż za wzruszająca harmonia:

Norweska partia chce zakazać obrzezania. Muzułmanie i Żydzi oburzeni

Praktyka rytualnego obrzezania małych chłopców jest przestarzała i niebezpieczna i powinna zostać zakazana – stwierdziła Jenny Klinge, rzeczniczka Norweskiej Partii Centrum (Senterpartiet). Przedstawiciele społeczności żydowskiej i muzułmańskiej nie kryją swojego oburzenia.

(…) profesor etyki medycznej z Oslo University Jan Helge Solbakk. – To nieodwracalna operacja na chłopcu, który nie może się bronić i jako taka stanowi złamanie praw człowieka – stwierdził.

I znowu NLP w akcji:

Muzułmanie i Żydzi: To koszmar, totalitaryzm

To byłby silny sygnał, że Żydzi są niechcianą mniejszością w kraju – stwierdził.

„chcą państwa totalitarnego”.

A czyż religie nie są swoistym totalitaryzmem? Religie nie są i nigdy nie były demokratyczne, lecz właśnie totalitarne, jako że przewidywały tortury, ścięcie lub stos dla tych, którzy nie chcieli się im podporządkować i żyć zgodnie z ich nakazami.

Nie zabraniam nikomu wierzyć w cokolwiek, choćby nawet w latającego potwora spaghetti, ani praktykować dowolnych obrzędów, ale nie ma mojej zgody na rytuały, które szkodzą zdrowiu fizycznemu lub psychicznemu, zwłaszcza bezbronnych dzieci. Tak, jak świat nie toleruje składania ofiar z ludzi, tak nie powinien tolerować obrzezania, nie tylko dziewczynek, ale również chłopców.

Obrzezanie praktykuje się w wielu regionach świata. Tradycyjnie żydowscy chłopcy są poddawani obrzezaniu w ósmym dniu życia. Muzułmanie praktykują obrzezanie u chłopców od ósmego dnia życia, ale najczęściej w wieku około 14 lat.

Czemu służy obrzezanie? Może wyjaśni wam to generał Konstanty Pietrow, który dla potrzeb radzieckich tajnych służb badał sekrety Biblii i starożytnych bogów (o obrzezaniu od 2:58).

Polecam te dwie dyskusje:

http://davidicke.pl/forum/trehlebov-nieludzie-pl-t2826.html

Einsatzgruppen

Jeśli ktoś się pali do zamykania za mowę nienawiści, to chętnie wskażę kilka blogów racjonalistycznych, a nawet pewien opłacany przez syjonistów portal, które z psychopatyczną rozkoszą znęcają się nade mną, wypisując najgorsze kłamstwa i lejąc na mnie kubły pomyj. Czuję w tym pisaniu nienawiść szczerą i płomienną, tak gorącą, że od czytania dostaję wypieków.

Słowo „żydzi” piszę małą literą, ponieważ żydzi nie są narodem, lecz grupą religijną. Z tego samego powodu słowa „katolicy” nie pisze się dużą literą.

Mowa nienawiści – suplement:

Hasło dla żydów:

  • Nigdy nie zapomnieć, nigdy nie wybaczyć

Hasła dla chrześcijan:

  • Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, nie potępiajcie, abyście nie byli potępieni, wybaczajcie, a będzie wam wybaczone
  • A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!
  • 38. Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. 39. A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek nadstaw mu i drugi. 40. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. 41. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. 42. Temu, kto cię prosi, daj, a od tego, który chce od ciebie pożyczyć, nie odwracaj się.
  • Gruba kreska Mazowieckiego

Bez komentarza.

Co channelingi od Gwiezdnej Federacji Światła mają wspólnego z wielką polityką?

Myślicie, że to głupi tytuł notki?

Że niby wielka polityka to sprawa poważna, a jakieś channelingi od rzekomych ufoków to kabaret i kupa śmiechu?

„Racjonaliści” zapewne tak właśnie „myślą”. To klasyczny błąd, który popełniają ludzie pokładający bezkrytyczną wiarę w jednym tylko typie informacji ze świata: w me(n)diach głównego nurtu i trzymający się „racjonalnego” (nie)myślenia niczym pijany płotu. Człowiek naprawdę dobrze poinformowany szuka wiedzy wszędzie, a do myślenia używa swojej własnej głowy zamiast polegać na objaśniaczach rzeczywistości z TokFm czy TVN.

Wiele lat temu nabrałam się na pewien piękny i jakże świetlany przekaz od Federacji Światła zatytułowany: „Czy chcielibyście, żebyśmy się ujawnili”. Przekaz ten ociekał wprost miłością i światłem, a ja byłam naiwna i spragniona sprawiedliwości, mądrości, dobra i zwyczajnej normalności. Skoro ziemska władza była w stanie zapewnić mi tylko odwrotność tego wszystkiego, czyli powszechną głupotę, korupcję, niesprawiedliwość, konflikty, wojny i totalną nienormalność, jakżebym mogła odrzucić tak wspaniałą ofertę? Oczywiście zakrzyknęłam radośnie, że chcę. I to bardzo!

Na szczęście profesor Jadczyk ściągnął mnie na ziemię wyjaśniając mi w mailu, że to ściema i że absolutnie nie należy wierzyć w podobne deklaracje.

W pierwszej chwili nie uwierzyłam, ale zaczęłam obserwować i analizować. I zaczęłam dostrzegać, gdzie w tych przekazach kryje się haczyk. Taki sam, jaki wędkarz przygotowuje dla naiwnych rybek: zjedz tłustego robaczka, zobacz, jaki jest smakowity… zrozumiesz swój błąd dopiero jak zjesz. Dzięki temu zrozumiałam, że przekazy ociekające miłością otwierają serce, zamykając jednocześnie racjonalny umysł – i to jest ich prawdziwy cel.

Zniechęcona do GFL (skrót od Galactic Federation of Light) generalnie straciłam zainteresowanie channelingami i przestałam je śledzić, chociaż ich wielbiciele wielokrotnie próbowali przyciągnąć do nich moje zainteresowanie. Z tego samego powodu najpierw dałam się nabrać, a potem nabrałam dystansu do pełnych pięknych obietnic przekazów Benjamina Fulforda i jego Bractwa Białego Smoka.

Niedawno wydarzyło się coś, czego (z powodu nieznajomości channeligów) nie skojarzyłam z GFL: w Internecie zaczęły krążyć pogłoski, jakoby Bill Gates został aresztowany. Niektórzy twierdzili, że aresztowano również innych reprezentantów psychopatycznych światowych elit i że jest to początek oczyszczania świata z kanalii i krwiopijców. Nauczona doświadczeniem powstrzymałam się z osądami i dobrze na tym wyszłam.

Dziś dowiedziałam się, że sam Zbig Brzezinski zapałał świętym gniewem na tych egoistycznych, bezwstydnych bogaczy, którzy mieli czelność zgromadzić w swych łapskach 99% majątku świata. Powiedział, że wobec ogromnej nierówności w bogactwie, które w przypadku najbogatszych zostało wygenerowane poprzez działalność społecznie i gospodarczo szkodliwą („unproductive”), nawołuje do bardziej ścisłej kontroli ogólnoświatowej działalności finansowej ma też nadzieję, że „sloganizacja” dyskursu politycznego zostanie odwrócona przez nową falę niezadowolenia. Chce, żeby utworzono „listę wstydu” ludzi, którzy się wzbogacili ponad miarę na spekulacji, ale którzy nie oddają społeczeństwu nic w zamian (nie dają nic na cele charytatywne, nie płacą podatków itp.), wpędzając w coraz większą nędzę 99% ludności świata i zasugerował, że ci dranie nie mają prawa, żeby żyć. [Szkoda tylko, że nie nakazał bankierom zablokować ich konta i sprawiedliwie obdzielić tym majątkiem biednych].

Ludzie zaczęli pytać, co się u licha dzieje? Zbig gadający takie rzeczy – to pachnie czystym surrealizmem!

Wszystkich, którzy już się ucieszyli, że świat zmierza w dobrym kierunku spieszę uspokoić – nic z tego, kochani!

To kolejna zagrywka psychopatycznych elit, z której (jak zawsze) ludzkość wyjdzie pokonana, a elity umocnione.

Niedawno otrzymałam link do filmu animowanego, wyjaśniającego prawdziwe cele GFL. Po obejrzeniu go wysłuchałam kilku przekazów GFL i wtedy wszystko stało się jasne. Dzięki jednemu zdaniu w nim zawartemu połączyłam te wszystkie, pozornie niezwiązane ze sobą wątki w jedno.

Kluczem do zrozumienia o co chodzi elitom jest klasyczna zasada:

Problem – Reakcja – Rozwiązanie!

Kojarzycie?

Jeśli nie, to zacznę od samego początku:

Apokalipsa zapowiada wielki ucisk i przejęcie władzy nad Ziemią przez Szatana, ale nie lękajcie się owieczki, bo Chrystus już nadchodzi i zetrze go w proch, a wraz z nim rzuci w otchłań piekielną wszystkich jego sługusów, czyli światowe elity.

Że co proszę?

Skoro nikt nie zna przyszłości poza samym Bogiem, to jakim cudem ujawniono światu Apokalipsę i jakim cudem owa Apokalipsa realizuje się niczym scenariusz filmu?

Pisałam już wcześniej, że Apokalipsa nie jest żadnym objawieniem bożym, lecz scenariuszem, według którego światowe elity pod wodzą owego rzekomego „Szatana” lub jak kto woli „Jaszczurów” (co na jedno wychodzi) realizują swój cyniczny plan zniewolenia ludzkości. Skoro więc Apokalipsa jest scenariuszem, to również jej „pozytywne” zakończenie musi się rozegrać według planów jej twórców. A skoro tak, to ów zapowiadany „Chrystus” nie może być prawdziwym zbawicielem ludzkości, lecz wręcz przeciwnie, będzie to jakaś osobistość, którą owe elity planują się posłużyć przy realizacji swoich diabelskich planów. Nie ma również nadziei na likwidację psychopatycznych elit, chyba, że „diabeł” po raz kolejny pokaże, iż podpisujący z nim pakt, po wykonaniu mokrej roboty, zawsze zostaną przezeń oszukani i strąceni do otchłani.

W Apokalipsie mamy PROBLEM: Szatan opanował Ziemię!

Bóg nie może na to pozwolić, więc REAGUJE.

ROZWIĄZANIEM jest przybycie Chrystusa, który zrobi tu porządek.

Co nam obiecuje GFL?

Mniej więcej to samo. Dowiadujemy się, że władzę nad światem przejęła bezwzględna elita ciemnych kabalistów, którzy nie tylko bogacą się na krzywdzie reszty ludzkości, ale zatruwają żywność, wodę i oszukańcze leki. Ale nie lękajcie się, bo nie jesteście sami. Wiedzcie, że we Wszechświecie istnieją nie tylko cywilizacje złych Jaszczurów, ale jest tam również miejsce dla istot dobrych i chętnych do pomocy. Te szlachetne istoty obserwują wasze zmagania i podziwiają cudowne postępy, które czynicie (???), więc nie pozostawią was samych sobie. Ludzkość będzie uratowana, a znakiem zbliżania się tych cudownych przemian będzie… (UWAGA!) aresztowanie bogatych i wpływowych bandziorów należących do ciemnego kabała! Zanim to jednak nastąpi, droga ludzkości, musisz się zgodzić, żeby zbawcy się ujawnili! Kochani, bądźcie dzielni, nie bójcie się swoich braci z kosmosu! Jesteśmy rodziną, więc nie macie się czego obawiać. Absolutnie, pod żadnym pozorem nie bójcie się kosmitów!

Czy w tym momencie wszystko staje się jasne?

Media wprawdzie milczą (czegóż innego możemy się po nich spodziewać?), ale w sieci szumi od plotek, że aresztowano Billa Gatesa i inne szuje. A więc mamy zapowiadany sygnał! Zaczęło się! Nasi obrońcy już nadlatują i nareszcie zdejmą z nas to jarzmo!

Ucisk panujący na Ziemi stał się nieznośny, czyli mamy PROBLEM.

Na szczęście mamy potężną i dysponującą fantastyczną techniką rodzinę w kosmosie, więc możemy liczyć na jej REAKCJĘ!

Liczne UFO już do nas lecą z ROZWIĄZANIEM naszych problemów.

Czy są jeszcze tacy, którzy nie słyszeli o Projekcie Blue Beam? Jeśli są, to niech czym prędzej poszukają informacji na ten temat.

A tu są wymienione przez mnie filmy. Radzę oglądać je w takiej kolejności, w jakiej je umieściłam, gdyż w innym wypadku Federacja Światła mogłaby Wam zamącić w głowach.

A tu inna zapowiedź bliskich kontaktów – bardziej „racjonalna”?

Jaki może być ukryty cel „naukowego” krakania o końcu świata w 2012 roku?

Z powodu głębokiej i nieprzepartej awersji do polityki i polityków od dawna nie oglądam wiadomości, ale zaglądam na kanały popularno-naukowe i dokumentalne, takie jak Discovery, National Geographic, History itp. Od jakiegoś czasu z narastającym zdumieniem obserwuję na tych kanałach eskalację histerii wokół „Końca świata 2012”, „Apokalipsy”, „Ostatecznej zagłady”, „Świata bez ludzi”, „Klimatycznego armagedonu” i ………… (wpiszcie tu sobie sami, co jeszcze przyjdzie wam do głowy).

Odkąd to Discovery i spóła zajmują się propagowaniem nienaukowych proroctw jakichś przedwiecznych kultur? Odkąd wróżby, przepowiednie i wizje „proroków” stały się niemal głównym obiektem zainteresowania tych niegdyś popularno-naukowych kanałów? Doszło do tego, że nie zdziwiłabym się ani trochę, gdyby zaprosili tam astrologa, żeby obwieścił ostateczny kres obrotów sfer niebieskich!

Przyzwyczajono mnie, że to kanały należące do twardogłowych „racjonalistów”, którzy nie tylko nie wierzą we wróżby i przepowiednie i na wszystko żądają niezbitych, naukowych dowodów, ale wręcz zwalczają wszelkie wróżby jako zabobony i miejskie legendy. Programy o Majach, jeśli pojawiały się na tych kanałach, traktowały ten wymarły lud jedynie jako przedmiot badań naukowych i nikomu nie wpadłoby do głowy, żeby propagować ich proroctwa o rzekomym końcu świata.

Skąd ta nagła zmiana? Co włączę telewizor w oczy pchają mi się czterej jeźdźcy Apokalipsy, kamienny kalendarz aztecki lub data 21 grudnia 2012 r., a nawet jakiś stuknięty prorok zagłady, który na kanale History wykrzykuje z obłędem w oczach, że Majowie przewidzieli 5 światów, teraz kończy się piąty świat, a o szóstym nigdzie nie ma żadnej wzmianki, więc z całą pewnością zbliża się KONIEC.

Co na to panowie Dawkins i Randi?

Wróżby i astrologia na Discovery?

Jakby tego wszystkiego było mało objawiła się japońska księżna, która nie zważając na powagę i godność swojego książęcego majestatu bredzi o kosmitach i nikt jej nie przywołuje do porządku. Czyż to nie zdumiewające? 20 lat temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia i panią księżnę usunięto by z widoku publicznego, oddając prosto w troskliwe ramiona doktorów od głowy.

Katastroficzne szaleństwo ogarnęło nie tylko poważną telewizję, ale i Hollywood. Tam też niemal taśmowo kręcone są filmy o kataklizmach i zagładzie.

Czyżby to były przygotowania do użycia BlueBeam? Czy powinniśmy się spodziewać, że zjawią się tu jacyś kosmiczni „zbawcy”, żeby zrobić porządek na planecie, skoro my sami tego zrobić nie umiemy?

A może to próba wykończenia ludzkości poprzez zamienienie jej w generator wibracji lęku i autodestrukcji?

Może byłby to nawet dobry pomysł, gdyby straszący nie przeholowali. Zbyt często powtarzany bodziec przestaje działać. Jeśli wpadniesz do domu krzycząc „pali się” domownicy wpadną w panikę. Ale jeśli zrobisz to 100 razy pod rząd jedyną reakcją będzie wzruszenie ramion.

Jeśli wierzysz w objawienia Zecharii Sitchina to musisz mieć inteligencję Lulu Amelu!

Po otrzymaniu całej lawiny napastliwych komentarzy pisanych przez licznych Lulu Amelu, którzy – jak się okazało – należą do sławnej sekty, przemyślałam (a nawet przemedytowałam) sprawę i oto, co stało się dla mnie jasne:
  • jeśli wierzysz w objawienia Zecharii Sitchina to rzeczywiście pochodzisz od Lulu Amelu,
  • jeśli wierzysz w teorię ewolucji to pochodzisz od małpy,
  • a jeśli obie z tych wersji powstania naszego gatunku są dla ciebie nie do przyjęcia, to jesteś Człowiekiem, istotą o boskiej duszy, prawdziwym dzieckiem prawdziwego Boga.

Drodzy sekciarze! Pisząc ten tekst nie was miałam na myśli, więc nie bierzcie tego do siebie.

—————————————————-

Współczesna ludzkość wywodzi się z wielu różnych linii genetycznych.

Biblia w ogóle nie wspomina o duchowym Bogu! Ona mówi jedynie o „bogach” (Elohim), czyli istotach z krwi i kości, którzy prowadzili na Ziemi eksperymenty genetyczne. Prace takie trwały nie tylko w tzw. Edenie, ale na całej planecie, a linii ludzkości było więcej, niż tylko biblijna (adamowa). Sam „rottweiler darwinizmu”, Richard Dawkins odkrył dowody na ingerencję Inteligentnego Projektanta w ludzkie DNA. Jeśli więc czujesz pokrewieństwo z którąkolwiek z wyżej wymienionych linii genetycznych, to znaczy, że rzeczywiście możesz powiedzieć „tatusiu!” do małpy lub do Lulu Amelu.

Ja nie poczuwam się do pokrewieństwa z żadną z tych linii. Uważam, że przed przybyciem owych Elohim na naszą planetę była ona zarządzana przez szlachetne i bliskie doskonałości istoty, które stworzyły całą ziemską naturę, a osadzony w tym raju człowiek był istotą doskonałą. Niestety, ten raj został najechany przez złych „bogów”, którzy pokonali w wojnie dobrych „bogów”, po czym dokonali uszkodzenia ludzkiego genomu, ponieważ nie życzyli sobie, żeby człowiek był równy „bogom”. Człowiek stał się niemal zwierzęciem i to był upadek człowieka, a jego skutki odczuwamy do dziś.


Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia – Alfred Korzybski

W latach 90. objawili się światu dwaj „naukowcy”, którzy (jak się później okazało) pracowali dla Iluminatów. Obaj pisali książki, w których przedstawiali wyniki rzekomych badań naukowych dotyczących historii i pochodzenia człowieka. Jeden z nich nazywał się Lawrence Gardner i wmawiał światu, że brytyjska rodzina królewska wywodzi się w prostej linii od Jezusa. W Polsce również ktoś bardzo starał się wylansować tę ściemę, ale po pierwsze, my mamy w nosie brytyjską rodzinę królewską, więc jest nam obojętne, od jakich bogów, jasnych czy ciemnych, się ona wywodzi. A po drugie i najważniejsze, Polacy jako katolicy, nigdy nie uwierzą, że Jezus „zgrzeszył cieleśnie” z jakąkolwiek kobietą, choćby nawet i świętą. Z tego powodu bajania pana Gardnera umarły w Polsce śmiercią naturalną i szczęśliwie zostały zapomniane.

Drugim był Zecharia Sitchin. Z antynaukowymi bredniami Zecharii Sitchina stało się niestety zgoła inaczej i żadne racjonalne argumenty nie są w stanie obudzić jego wyznawców z transu, w jakim się coraz bardziej pogrążają. Zaryzykowałabym tezę, że w Polsce powstała prężna sekta wyznawców Sitchina i że z każdym rokiem rośnie ona w siłę. Posłuchajcie tylko, co wygadują tzw. „ezoterycy” w naszym kraju, zarówno starzy, jak i młodzi, a zrozumiecie, że sitchinologia zapuściła swe trujące korzenie głęboko w ich umysłach.

Ponieważ czytają mnie nie tylko znawcy przedmiotu postaram się w kilku słowach wyjaśnić, jakich to „naukowych odkryć” dokonał pan Sitchin, który (uwaga, uwaga!) pracował w biurze w Rockefeller Center i za pieniądze tej „filantropijnej” rodziny.

Otóż Zecharia Sitchin podawał się za znawcę języków starożytnych i badacza sumeryjsko-mezopotamskich tablic, z których „wyczytał” rewelacje, że Sumerowie znali astronomię lepiej niż my dzisiaj, więc wiedzieli to, czego my nie wiemy: że za Plutonem znajduje się duża planeta, zwana Nibiru lub Planetą X. Planeta owa ma okrążać słońce po bardzo wydłużonej orbicie i raz na 3600 lat przelatywać niedaleko Ziemi, powodując straszliwe kataklizmy i zniszczenia, po których życie na naszej planecie musi się odradzać od podstaw. Wszystko byłoby fajnie (takie sobie teoryjki, których nie da się zweryfikować), gdyby nie fakt, że oto właśnie teraz, w roku 2012, owa planeta ma przelecieć tuż nad naszymi głowami i zmieść nas z powierzchni Ziemi.

Ale to nie wszystko. Najfajniejsza jest teoria stworzenia człowieka, którą Sitchin rzekomo odczytał z owych tablic.

„Odkrył” on, że przed wiekami na naszą planetę przylecieli kosmici, którzy wpadli w straszliwe tarapaty, kiedy ich planeta niebezpiecznie się nagrzała (no proszę, globalne ocieplenie nęka nie tylko nas!). Żeby ją ochłodzić i uratować jej mieszkańców trzeba było znaleźć duże złoża złota, przewieźć na ich planetę, a następnie rozpylić ten szlachetny kruszec w atmosferze (durnie, nie wiedzieli, że są tańsze metody, wynalezione przez naszych uczonych – wystarczy trochę aluminium, baru, rtęci i kwasu siarkowego, a będzie OK). Przybysze dziarsko wzięli się do roboty, ale zamiast użyć rozumu woleli użyć mięśni i osobiście machać kilofami. Nic więc dziwnego, że szybko się zmęczyli. Kiedy opadli z sił zaczęli kombinować, ale musieli mieć poważne problemy z pomyślunkiem, bo zamiast zbudować z ziemskich metali potężne maszyny (durnie, dlaczego nie zbudowaliście tych cholernych maszyn, przecież byliście tak zaawansowani w rozwoju, że potrafiliście budować rakiety kosmiczne?) woleli stworzyć potężnie umięśnionego i bezrozumnego robotnika. Złapali więc jakiegoś małpoluda, który przechodził w pobliżu i „poprawili” mu DNA w taki sposób, żeby można mu było wytłumaczyć, że ten oto kilof należy wbić w tę oto ścianę i tak aż do skutku, aż uzbiera się kupka złota.

Stwora tego nazwali Lulu Amelu. Był on głupi jak zwierzę, ale był posłuszny i nawet (z pewnym trudem, ale jednak) udało się go rozmnożyć na tyle, że robota przy kopaniu ruszyła pełną parą. Kiedy wreszcie nasi mili kosmici zapełnili swoją rakietę złotem odlecieli do domu, a Lulu Amelu został sam. Rozmnożył się on bardzo i z czasem nawet trochę wyprzystojniał. A potem przyszedł pan Darwin, popatrzył na jego rekonstrukcję, a potem na swoje własne odbicie w lustrze, po czym zajarzyło mu w małym rozumku, że podobieństwo między Lulu Amelu a nim samym jest wprost uderzające, więc zawołał wzruszony „tatusiu!” i tak powstała teoria ewolucji, wbijana w szkole do głów naszych biednych dzieci.

Całe rzesze użytecznych idiotów, dających się nabrać na hasełka „nauki” i „ukrywanych spisków” nie badając sprawy przyjęły tę „naukę” za prawdę. I dziś stale słyszę, jak polscy „ezoterycy” chórem powtarzają: „nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy wolni, zawsze byliśmy czyjąś własnością”.

Że co proszę?

Skoro zawsze byliśmy i jesteśmy czyjąś własnością, to znaczy, że jesteśmy tylko bydełkiem hodowanym przez jakichś panów, a nie ludźmi! A skoro tak, to przecież nasi właściciele mogą się o nas upomnieć. Mogą tu przylecieć, zapolować na nas i zagonić nas z powrotem do kopalń lub wybić, żeby opróżnić planetę, która jest ich własnością!

Przecież to są czyste idee Iluminatów i NWO!

Ludzie, którzy wierzą w takie „nauki” nie mają prawa nazywać siebie „ezoterykami”, lecz w najlepszym razie darwinistami lub jeszcze lepiej sitchinowcami.

Prawdziwa ezoteryka zajmuje się badaniem subtelnych praw duchowych i zgłębianiem duchowej, boskiej filozofii, a nie teoriami o naszym kosmicznym niewolnictwie czy rzekomym pochodzeniu ludzi od małp!

To jest po prostu jakaś jedna wielka paranoja i kosmiczna wręcz głupota. Nawet Darwin tak nas nie upokorzył, jak owi pseudo-ezoterycy – strach pomyśleć, do czego mażemy dojść krocząc tą ścieżką. Do czego doprowadziła nauka Darwina już wiemy: wydała eugenikę, nazistów i dwie wojny światowe, w których małpy w ludzkich skórach walczyły na śmierć i życie. Dzięki takim naukom „racjonaliści” nawołują do niemal całkowitego wybicia ludzkości, bo przecież kalamy własną planetę.

Śmiertelne dziedzictwo Darwina:

A kiedy usłyszałam ostatnio z ust wybitnego astrologa, że firmy farmaceutyczne trują ludzi lekami i szczepionkami, bo muszą ich pozabijać w sposób kontrolowany, póki jeszcze ma ich kto pogrzebać, żeby po przelocie Nibiru stosy trupów nie spowodowały zagłady nielicznych ocalonych, to po prostu nie mogłam uwierzyć własnym uszom…

Oto toksyczna spuścizna nauk Zecharii Sitchina!

Psychopaci wmawiają nam, że ta planeta nie należy do nas i że za „brudzenie tej piaskownicy” możemy zostać z niej wyrzuceni, że jesteśmy niegodną rasą, której przeznaczeniem jest niewolnicza praca na rzecz „elit”, a światek „ezoteryczny” bije temu brawo! Bo przecież „nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy wolni, zawsze byliśmy czyjąś własnością”!

Dlaczego – wydawałoby się światli – ludzie wierzą w takie pierdoły?! Dlaczego nie sprawdzą tego i nie dokonają weryfikacji tej wiedzy? Czy fakt, że coś zostało wydane w formie książki musi automatycznie oznaczać, że jest to rzetelna wiedza? Jeśli ktoś w to wierzy, przypomnę mu, że Mein Kampf też wydano na papierze!

Ale nawet jeśli komuś nie chce się poszukać, co o tym sądzą eksperci, to niech na Boga zacznie samodzielnie myśleć!

… począwszy od maja 2009 Nibiru będzie widoczna na niebie jako czerwony obiekt.

(…)

Już w roku 2010 „Planeta X” ma być dobrze widoczna na Ziemi przez ludzkie oczy.

Mamy już styczeń 2012 roku, Nibiru ma w nas pierd….. lada dzień, więc ja się pytam: GDZIE ONA JEST, bo chociaż wytrzeszczam oczy nic nie widzę? Złośliwi astronomowie z NASA przykryli ją kosmicznym beretem, żeby ukryć ją przed ciemnym ludem? Pewnie po to, żeby nie wzbudzać paniki?

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam te rewelacje pomyślałam sobie, że to wprawdzie nie wydaje się prawdopodobne, ale kto wie, więc lepiej to sprawdzić. Ponieważ nie wierzę w nieomylność papierowych ksiąg ani w to, że panie w tych internetsach to są same pierdoły, użyłam Google. Wcale nie musiałam długo szukać. Niemal od razu natknęłam się na stronę radioastronoma, Kazimierza Borkowskiego. Żeby nikt nie mógł powiedzieć, że to wredny naukowiec i na pewno złośliwie ukrywa prawdę informuję, że Kazimierz Borkowski pisuje teksty do Nieznanego Świata, czyli do pisma ezoterycznego.

Przyjrzałem się dość dokładnie całej sprawie, gdyż list przekazany przez redakcję jest w punkcie wyjścia przekonujący i brzmi wiarygodnie. Ponieważ z zagadnieniem tym nie miałem dotąd nic do czynienia, zajęło mi parę godzin, zanim wyrobiłem sobie o całej sprawie klarowną, negatywną opinię.

Powiem krótko: nie warto sobie tym zawracać głowy, a Nieznany Świat powinien uczynić wszystko, by położyć kres rozpowszechnianiu fałszywego larum.

(…)

Mógłbym jeszcze napisać parę zdań na temat bezsensownych wywodów dotyczących ruchu Planety X między dwoma gwiazdami, Słońcem i jego towarzyszem, ale szkoda na to mojego i Waszego czasu.

Podsumowując mogę stwierdzić, że jest to wyrafinowany chwyt reklamowy żerujący na ludzkiej naiwności.

O co tak naprawdę chodzi wyznawcom Planety X? To wyjaśnienie Kazimierza Borkowskiego powinno rozwiać wątpliwości:

Jest tam mnóstwo określeń typu (parafrazuję): jak ci życie niemiłe, nie czytaj dalej. Jeśli zależy ci na twoich najbliższych, na co jeszcze czekasz, kup książkę, a dowiesz się, gdzie zamieszkać, aby znaleźć się wśród kilkuset milionów ludzi, którzy przeżyją kataklizm. Zainwestowane teraz pieniądze będą procentować po katastrofie. Itp., itd. etc.

Na tej samej stronie, która podaje rewelacje o widocznej od 2008 roku Nibiru czytamy dalej:

Naukowcy mówią, że począwszy od maja 2009 Nibiru będzie widoczna na niebie jako czerwony obiekt. 20 lutego 2008 obiegła świat druga wiadomość. Japońscy astronomowie wierzą w istnienie nowych planet w systemie słonecznym. Japoński Profesor Tadashi Mukai i amerykański naukowiec Patrick Lykawka w kwietniu tego roku opublikowali w Astronomical Journal (Society for Astronomy USA):

” … Jest duże prawdopodobieństwo, że nieznana planeta jest ulokowana na granicach naszego układu słonecznego. Szukaliśmy w miejscu, w którym nie badaliśmy wcześniej i myślimy, że za następne kilka lat uda nam się ją znaleźć …”

A co tak naprawdę Tadashi Mukai i Patrick Lykawka mieli na myśli? Wyjaśnia nam to astronom Piotr A. Dybczyński w artykule 2012: Planeta X to nie Nibiru i kończy takimi słowami:

Pisząc najprościej jak można: Planeta X jest nieznanym, teoretycznie możliwym obiektem, orbitującym bezpiecznie gdzieś za Pasem Kuipera. Jeśli wspomniane najnowsze doniesienia doprowadzą do zaobserwowania takiej planety lub planetki, będzie to ważne odkrycie, które pozwoli rzucić nowe światło na ewolucję i właściwości tajemniczych, zewnętrznych kresów Układu Słonecznego.

Lecz jak już wcześniej napisałem, jestem pewien, że katastrofiści nagną i ten nowy wynik współcześnie prowadzonych badań aby podeprzeć nim swoje nonsensowne teorie, że Planeta X to Nibiru, i że dotrze ona do nas w 2012 roku. Jakoś jestem dziwnie spokojny, że będziemy tu nadal w 2013.

Astronomowie wiedzą swoje, a religia wszędzie widzi krzyże – cytujemy dalej ze  strony straszącej planetą X:

Teolog katolicki Prof. Malachi Martin pracujący od długich lat w Watykanie powiedział:

„…ciało niebieskie zwane Planetą X jest rzeczywistością i zmierza w kierunku Ziemi. Kiedy obserwujemy niebo czerwony krzyż pojawia się tuż przed pojawieniem się Planety X…”

Zapytany o miliony ludzi, którzy mogą zginąć w chwili kolizji obu planet odpowiedział:

– tak, to prawda a może być nawet jeszcze gorzej…”

Czyli dla Kościoła lepiej – niebo się zapełni i nie będzie w nim nudno.

Innych „niezbitych” dowodów na istnienie Nibiru dostarczają przekazy Samuela, uzyskiwane przez Lucynę Łobos (wstawcie tu sobie śmiech z puszki): Projekt Cheops.

Jeśli ktoś nie ma pełnego zaufania do „zwykłych” naukowców, poszukajmy dalej, co mają do powiedzenia uczeni, którzy mimo oficjalnego wykształcenia mają na tyle otwarte głowy, że odważnie zagłębiają się również w naukę pozostającą poza głównym nurtem.

Takim naukowcem jest doktor Michael Heiser. Wprawdzie ma doktorat z języków starożytnych, ale jednocześnie ma poważne zastrzeżenia co do tego, jak akademicy traktują wiedzę, którą wykładają. Zarzuca im ortodoksję i niechęć do dyskutowania. Poza tym jest związany ze środowiskami badającymi zjawisko UFO i uprowadzenia, co w pewnym sensie czyni z niego outsidera – to lubimy, nieprawdaż? Jako człowiek o otwartym umyśle sięgnął po książki Zecharii Sitchina, ciesząc się, że odwalił on kawał dobrej roboty, odczytując i ujawniając światu to, co ignoruje, a może nawet ukrywa nauka akademicka. Kiedy jednak zagłębił się w te „badania” szybko odkrył, że Sitchin jest oszustem, który wcale tych starożytnych języków nie zna. Odkrył też jego powiązania z rodziną Rockefellerów i wtedy wszystko stało się jasne.

Nie będę tu streszczać wykładów Michaela Heisera, chociaż zdaję sobie sprawę, że są one dość trudne i mogą znużyć zwykłego widza, nie pasjonującego się zgłębianiem zawiłości języków starożytnych. Wybaczcie więc, że posłużę się tu Wikipedią, która powołując się na Heisera wymienia w punktach „błędy” Sitchina:

  • według Sitchina mieszkańcy starożytnej Mezopotamii posiadali wiedzę o wszystkich planetach Układu Słonecznego – analiza tekstów klinowych wskazuje, iż znali oni jedynie pięć planet (Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna); za planety uważane też były Słońce i Księżyc;
  • według Sitchina w Układzie Słonecznym istnieje nieznana astronomom planeta o nazwie Nibiru – analiza tekstów wskazuje na identyfikację planety nēberu z planetą Jowisz;
  • według Sitchina planeta ta obiegać ma Słońce co 3600 lat – analiza tekstów wskazuje, że możliwe były coroczne obserwacje planety nēberu;
  • według Sitchina planetę Nibiru zamieszkiwać ma rasa istot zwanych Anunnakami – żaden ze znanych tekstów klinowych nie wiąże planety nēberu z bóstwami Anunnaki; żaden z tekstów nie wspomina o tym, jakoby planeta ta miała być zamieszkana.

Zakwestionowanie prac Zecharii Sitchina:

Pomyłki Sitchina:

Annunaki i czuwające, wężowe istoty:

I na zakończenie absolutna rewelacja i prawdziwa uczta dla masochistów: Patryk Geryl i Fundacja Nautilus w akcji. Posłuchajcie tylko, z jakim zacięciem i sadomasochistyczną radością wylewają z siebie te straszydła „W 2012 czeka nas koniec cywilizacji – wywiad z Patrykiem Gerylem”:

Przeczytaj też Sitchinizm – nowa „religia” ezoteryków (a dokładnie: pseudo-ezoteryków).

Bob Dean o przyszłości świata i ludzkości

Stary, poczciwy Bob Dean, przed upragnionym „powrotem do domu” dzieli się z ekipą Projektu Camelot swoją wiedzą i przemyśleniami na temat Galaktycznej Federacji, przyszłości naszej planety i naszego gatunku. Wprawdzie zostaniemy poddani jeszcze wielu trudnym próbom i egzaminom, ale to wszystko to to, żebyśmy się w końcu przebudzili i wzięli odpowiedzialność za siebie we własne ręce. Jak powiedział cytowany w tym wywiadzie Bob Bigelow: „To jest ‚ich’ agenda. Zawsze była, jest i będzie, dopóki nie dorośniemy”. A więc czas dorosnąć!

Gra się nie kończy, przechodzimy na następny poziom trudności, a to wymaga dojrzałości i mistrzostwa.

Trzymam kciuki, żeby Kerry postawiła obiecanego Jacka Danielsa i żeby była przy tym kamera.

PS. Tu jest wspomniany w wywiadzie wykład z Barcelony:

O naszych duchowych pomocnikach, czyli uważaj, kogo wzywasz do współpracy

Tym tekstem wyrażam „konstruktywną samokrytykę”. Pisałam wiele razy, że nie ma demonów ani diabłów i że jedynymi niebezpiecznie harcującymi w życiu ludzi bytami są te, które powołuje do życia ich ego lub podświadomość i że w najgorszym razie są to egregory. Otóż bardzo się myliłam. Egregory są groźne, ale główną przyczyną problemów NIEKTÓRYCH (absolutnie nie wszystkich!!!) osób parających się ezoteryką lub okultyzmem lub szukających spełnienia na tzw. „ścieżce duchowej” są byty, zwane (słusznie lub nie) demonami lub Szatanem. Czym jest Szatan wyjaśniłam w tej notce.

Zacznijmy od wyjaśnienia, że termin „ścieżka duchowa” jest przez większość wstępujących na nią adeptów całkiem opacznie rozumiany. Jeśli komuś się wydaje, że ścieżka duchowa polega na przesiadywaniu w kościele, klepaniu pacierzy lub że da mu nadprzyrodzone moce i podziwiane przez tłumy zdolności, to bardzo się myli. Co gorsze, może się srodze rozczarować, a nawet narobić sobie kłopotów rodem z najstraszliwszego horroru.

Prawdziwy rozwój duchowy nie wyzwala żadnych wzbudzających zdumienie, a zwłaszcza przerażenie zdolności, zwanych w Indiach sidhi. Rozwój duchowy to po prostu najzwyklejsze w świecie przebudzenie z hipnozy, w której żyje prawie cała ludzkość. Przebudzony duchowo człowiek nie lewituje, nie czyni cudów ani nie ma (bo ich nie pragnie) zdolności podglądania najintymniejszych i starannie skrywanych przed światem tajemnic innych ludzi. Jest to osoba, która przestała wierzyć kapłanom, uczonym, politykom, mediom, autorytetom, ekspertom dowolnego rodzaju i innym sprzedawcom iluzji. To po prostu ktoś, kto widzi rzeczy takimi, jakie one są i nie da sobie wmówić żadnych religijnych, ateistycznych, naukowych, politycznych czy dowolnych innych bzdur, przy pomocy których władza steruje ludzką owczarnią.

Niestety, większość ludzi żyje w przekonaniu, że na ścieżce duchowej czekają jakieś fantastyczne dary: zdolność czynienia zadziwiających cudów, wglądu w przeszłość i przyszłość świeżo poznanej osoby, umiejętność uzdrawiania dotykiem itp. Niektórzy przeżywają fascynacje wywoływaniem duchów, piciem krwi, rzucaniem klątw i podporządkowywaniem sobie bliźnich przy pomocy magii. I szukając takich mocy wpadają w sidła zła.

Wszyscy słyszeliśmy o znanych i podziwianych przez tłumy tarocistach czy astrologach słynących z tego, że wiedzą wszystko, nawet to, na jaki kolor pomalowane są ściany w twoim mieszkaniu, jak ma na imię twoje najmłodsze dziecko, a nawet jakiej marki i z którego rocznika samochodem jeździsz. Leszek Szuman znany był z tego, że zapisywał datę przyszłej śmierci każdego swojego klienta i podobno nigdy się nie mylił.

Zawsze mnie to zadziwiało, bo chociaż studiowałam astrologię przez lata i u wielu różnych nauczycieli, żaden z nich nigdy nie uczył nas wyliczania z horoskopu dat przyszłych wydarzeń, a o znajomości imion dzieci czy kolorów i marek samochodów nawet nie wspomniał. A jednak wciąż donoszono mi o astrologach, którzy takie rzeczy swoim klientom mówili i nigdy się nie mylili. Bardzo mnie to zadziwiało i zaczęłam nawet podejrzewać, że moi nauczyciele byli nieukami.

Zdolności niektórych przepowiadaczy przyszłości były tak wielkie, że zapewniły im miejsce w historii. Niektórzy z racji tych uzdolnień zostali nawet uznani za świętych. Święty Jan spisał przepowiednię dla całego świata, zwaną Apokalipsą. Nostradamus widział przyszłość jakby odbywał przejażdżkę maszyną do podróży w czasie. Baba Wanga przepowiedziała skażenie radioaktywne całej półkuli północnej. I – o zgrozo – przepowiednie te realizują się na naszych oczach!

Jakim cudem ci ludzie znali przyszłość, skoro przyszłość tworzona jest na bieżąco przez nas samych?

W końcu zrozumiałam skąd pochodzi „nadprzyrodzona” wiedza, którą dysponują niektórzy tarociści, astrolodzy i uzdrowiciele. Bynajmniej nie odczytują jej z kart ani z horoskopu, bo tym sposobem zdobyć się jej nie da.

Otrzymują ją dzięki pomocy „przewodników duchowych” i „aniołów”, a raczej bytów, które się za przewodników duchowych i anioły podają, ale żeby taką pomoc otrzymać, należy o nią poprosić, a raczej skorzystać z ochoczo podsuniętej oferty. Oni aż się palą, żeby za ciebie pracować i czynić cuda. A nawet, żeby uczynić cię sławnym.

Skąd ten zapał do niewolniczej i anonimowej pracy na cudzy rachunek?

Niestety, na tym świecie nie ma nic za darmo!

W moim forum pojawił się ostatnio osobnik o nicku „hipnotyzer1”, który w cudowny sposób uzdrawia, niczym sam Jezus. Według niego przyczyną nowotworów są energetyczne pasożyty, więc wystarczy je wygonić, aby choroba znikła bez śladu. Poczuł się tak wielki, że kiedy tylko wkroczył na moje terytorium z marszu posłał do diabła wszystkie metody leczenia i uzdrawiania, z doktorem Gersonem i vilcacorą na czele. Wszystkie te metody uznał za guzik warte i nie dorastające do pięt jego cudownym umiejętnościom, po czym zostawił swój numer telefonu, żeby każdy mógł skorzystać z jego usług. Oczywiście – nie za darmo.

Dalsza dyskusja w forum wyjaśniła, na czym polega cudowność usług tego „speca”. Otóż pracują za niego dwa „Anioły”, których moc jest tak wielka, że żaden pasożyt im się nie oprze.

Pracują Anioły… a kto bierze pieniądze?

Pieniądze kosi pan „hipnotyzer1”!

Czy to uczciwy układ?

Nie sądzę. Bo wygląda na to, że „hipnotyzer1” czerpie korzyści z niewolnictwa. Dwaj anielscy murzyni ciężko pracują, a on zgarnia kasę, którą oni zarobili.

Za pana tarocistę czy wszystkowiedzącego astrologa również całą robotę odwalają jacyś niewidzialni pracownicy. Jasnowidzom, znającym przyszłość świata również ktoś ją przedstawia.

Niektórzy z nich są nawet w pełni świadomi faktu, że nie są to anioły, lecz demony. Ale się oszukują, że to „dobre” demony. Oni z tymi złymi się nie zadają. I oczywiście wierzą, że są tacy sprytni, że bezbłędnie rozpoznają, które są dobre, a które niedobre.

Ktoś pewnie zaraz spyta, co w tym złego, skoro anioły, a nawet demony nie potrzebują pieniędzy?

Chodzi o to, że na tej planecie nie ma nic za darmo. Na tej planecie toczy się śmiertelna walka o energię. Pieniądze też są formą energii, ale ponieważ na tamtym świecie nie mają one wartości, rachunki muszą być wystawiane w innej walucie. Walutą w tym interesie jest dusza. Lub całe mnóstwo dusz, np. cały naród. Szkoda, że zawierający kontrakt cwani okultyści i uzdrowiciele nigdy o to nie pytają. Niewyobrażalnie rozdęte ego, wizja zarobienia wielkiej forsy za nic i możliwość grania roli celebrytów w pudle dla idiotów tak ich zaślepia, że tracą zdrowy rozsądek i nie myślą o konsekwencjach. A kiedy w końcu zobaczą rachunek śmiertelnie się przerażają! Wielu z nich kończy w szpitalu psychiatrycznym, inni szukają ratunku w Kościele. Niestety, wpadają z deszczu pod rynnę, ponieważ Kościół jest instytucją demoniczną. O tym, jak bardzo demoniczny jest Kościół i jaką perfidną zasadzkę zastawił na ludzkie dusze będzie jeszcze mowa na końcu.

Mali okultyści sprzedają swoje własne dusze. Ale i sławę dostają małą.

Wielcy gracze przechodzą do historii, ale rachunek za to wystawiany jest całym narodom, a nawet światu. Na szczęście ci cwaniacy obiecali sprzedać coś, co do nich nie należy, więc nie ma szansy, by ten kontrakt został sfinalizowany. Ale demony mimo to liczą na swoją zdobycz i gotowe są nawet uciec się oszustwa, żeby tylko ją otrzymać.

Jak już pisałam Apokalipsa nie jest przepowiednią, lecz scenariuszem napisanym i realizowanym przez kosmiczne pasożyty okupujące naszą planetę i hodujące ludzi niczym bydło. Jan, który tę Apokalipsę spisał pisze wyraźnie, że rozmawiał z potężnym osobnikiem, którego wziął za Boga i że na jego zlecenie spisał tę księgę. Wygląda na to, że zaproszono go do kina, w którym wyświetlano trójwymiarowy i stereofoniczny film holograficzny, tak realistyczny, że nie do odróżnienia od rzeczywistości.

Podobną sztuczkę pokazano Nostradamusowi. Obaj otrzymali polecenie spisania tego, co widzieli.

A co widzieli?

Wojny i zniszczenia, które zaplanowali i realizują twórcy scenariusza tego „futurystycznego filmu”!

To nie my wywołujemy wojny!

Wszystkie wojny światowe (również trzecia), wraz z dokładnymi datami ich wybuchu, zostały zaplanowane tysiące lat temu, za czasów św. Jana i innych „proroków”.

Ci „prorocy” czanelingowali przekaz z szatańskiego źródła.

I teraz mamy być ukarani zagładą za to, że jesteśmy krwiożerczą i wojowniczą rasą, mordującą w wojnach przedstawicieli własnego gatunku!!!

To dopiero jest perfidia. Perfidia godna Szatana!

Za tę oszukańczą „usługę” ma teraz zapłacić cała ludzkość, dobrowolnie uznając się za niegodnych życia grzeszników, którzy muszą być za karę zgładzeni. Mamy wyrazić dobrowolną zgodę na to, by nas, niczym szczury lub insekty, wybito! Niestety, wielu ludzi uwierzyło w tę bajkę i powtarza jak mantrę śpiewkę o tym, że człowiek niszczy planetę, że jest rakiem na jej ciele i że nie zasługuje na dalsze istnienie.

Na wypadek, gdyby ten plan się nie powiódł, nasi okupanci mają alternatywną ofertę: ukoronujcie Jezusa na króla Polski i namówcie inne narody, by poszły w wasze ślady, a Bóg was ocali. Jeśli tego nie zrobicie, spotka was zagłada tak straszna, jakiej świat dotąd nie widział.

I mamy uwierzyć, że taką propozycję nie do odrzucenia, w stylu najgorszych bandziorów z sycylijskiej mafii, przedstawia nam sam Bóg, Stwórca Wszystkiego?!

Niezwykłość i rangę tego żądania wyraża ostrzeżenie Boga, skierowane do nas za pośrednictwem Rozalii (Celakówny), że na świat nadchodzi kara o wiele cięższa od kary potopu, a także zapewnienie, że Polska nie zginie, o ile uzna w wyżej opisany sposób Jezusa swym Królem. W ślady Polski, jak zostało to zapowiedziane Rozalii, pójdzie wiele innych narodów, które także uznają w Jezusie swego jedynego Króla i Boga; tylko one ocaleją z powszechnej zagłady.

Tej intronizacji ma dokonać nie tylko Kościół, ale i władze świeckie! Ma to być intronizacja „totalna”, religijna i świecka, żeby nikt nie mógł powiedzieć „nie w moim imieniu!”

Jest ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Boga w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele… (Rozalia Celakówna, Wyzniania, s. 263n.).

Dalej czytamy coś absolutnie kuriozalnego:

Ceremonia Intronizacji dotyczy także, i przede wszystkim, Pana Jezusa. Wyznajemy bowiem, że Jezus jest Królem Wszechświata, a więc Władcą nie tylko wszystkich ludzi i narodów, ale także Panem (Królem) całego stworzenia. Jego władanie jest absolutne: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28,18). Jest więc najwyższym i de facto jedynym Władcą: Królem królów i Panem panujących (por. Ap 19,16).

Zaraz, zaraz, chwileczkę, chyba coś tu się nie zgadza!

To światem nie rządzi już Bóg?

Bóg odszedł na emeryturę i przestał być Bogiem?

Zrzekł się władzy niczym stary król, który abdykuje by koronować syna?

Podobno Bóg jest wieczny! Nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze, jakże więc mógłby się zestarzeć i zmurszeć na tyle, by być niezdolnym do rządzenia dziełem, które powołał do życia?

A może raczej został od władzy odsunięty?!

Widzicie ten wredny podstęp?

Żąda się od nas, żebyśmy wyrzekli się spierniczałego, niezdolnego do istnienia starego Boga-Stwórcy i zastąpili Go Jezusem, młodym Bogiem!

Proces ogłupiania wiernych trwa od dawna, bo Kościół zawsze nauczał, że należy się modlić do Jezusa, a nawet do pomniejszych świętych, a nie do Boga.

Dlaczego?

To jest cyniczny podstęp i pułapka.

Jeśli Jezus istniał naprawdę (w co osobiście śmiem wątpić) to był nauczycielem duchowym, który przybył na ziemię nauczać ludzi, żyjących 2000 lat temu. Dawno wykonał powierzoną Mu misję i odszedł. Jezus, którego wykreowała religia nie ma nic wspólnego z tamtym Jezusem i z Jego duchową misją. Jezus religii jest WYŁĄCZNIE egregorem, stworzonym przez demoniczne siły, rządzące tą planetą i ludzkością. Egregor jest oszukańczą pułapką dla dusz. Jego zadaniem jest odgradzanie wiernych od prawdziwej duchowości i prawdziwego Boga (który nie ma nic wspólnego z Biblią i Jahwe). Ludzie modlą się do sztucznie wykreowanej postaci, która niczym gąbka wchłania ich emocje oraz prośby i zatrzymuje w sobie.

Wszystkie manifestujące się w objawieniach „Jezusy”, „Matki Boskie” i inne „anioły” to paskudne egregory lub groźne demony!

Módl się do Boga! Nie potrzebujesz żadnych pośredników!!!

Pośrednicy roztrwaniają energię, jak stacje przesyłowe prąd elektryczny.

Pomóc Ci może jedynie prawdziwa boskość, więc nie szukaj jej pod jasno świecącą latarnią, lecz tam, gdzie ona jest!

Wiadomości (radioaktywne) z wariatkowa, odcinek 15

Odwiedziłam nasz sklep osiedlowy, obejrzałam sobie cenę cukru (prawie 6 zł), ale spoko, tylko mnie to pocieszyło, bo brązowy trzcinowy, który kupuję jest teraz niewiele droższy. Pomyślałam ze złośliwą satysfakcją: niech pożeracze białego cukru też trochę pocierpią, dlaczego tylko ja mam przepłacać? Dobrze im tak, skurczybykom!

Uradowana poszłam po masło, a tu… masła nie ma! Góry margaryny-samo-zdrowie nietknięte, a masło trucizna-cholesterol-zatkane-żyły-zawał-i-śmierć wyżarte! Do gołej półki! Zdziebko się wkurzyłam, bo ersatzu nie jadam, a zapasy masła w domu stopniały. Co tu robić? Klnąc pod nosem musiałam kupić osełkę (ostatnią!!!), której nie lubię, a jeszcze bardziej ją znielubiłam, kiedy spojrzałam na cenę: 8 zł!!!

Potem, wiedziona pragnieniem ulżenia biednym kurom, które nie dość, że z poświęceniem jak te maszyny znoszą jajko za jajkiem, to jeszcze siedzą zamknięte w ciemnościach i smrodzie, wrzuciłam do koszyka jajka ekologiczne (tak w każdym razie było napisane na opakowaniu). Wywalam wszystko na taśmę przy kasie, a pani kasjerka dziwnie na mnie patrzy. Zamieniam się w ? a pani mówi: „Czy pani wie, że te jajka są po 15 zł?” Uuups. Trudno, widocznie poświęcenie dla kur musi boleć.

Przychodzę do domu, a tu Ministerstwo Prawdy trąbi z mojej skrzynki dla idiotów, że Kadafi bombarduje cywilów, więc z miłością bliźniego w sercu Ameryka musi zbombardować Kadafiego. Rzecz jasna – na jednolitą masę, razem z cywilami, bo niby jak odróżnić kto jest kim? No problem, Bóg i tak ich rozróżni. Trzeba przecież jakoś otworzyć światowym elitom drogę do ropy naftowej, która nie wiadomo jakim prawem znajduje się w łapskach jakichś barbarzyńców. Jak jej będzie więcej wszyscy na tym zyskamy, bo benzyna znowu zdrożeje, a wraz z nią ekologiczne jajka, cukier i masło.

Ci Libijczycy to mają szczęście, skurczybyki, że mają tę ropę. Sam wuj Sam się fatyguje, żeby ratować ich głupie dupska. Inni uciemiężeni, żyjący w dyktaturach, ale nie mający ropy nie mają co liczyć na wyzwolenie, pokój i demokrację. No, ale przecież za darmo ich nikt bombardować nie będzie, pomyślcie, ile takie bomby muszą kosztować!

Media, wolne i zniewolone, prześcigają się w podawaniu najnowszych wieści z Libii i z Japonii.

A ja zastanawiam się, jaką niespodziankę może szykować Kadafi, bo kto jak kto, ale ten facet ma honor i na pewno się nie podda. Możemy się więc spodziewać, że zrobi jakieś nowe Lokerbie, ale tym razem prezent dostanie Sarkosy, za wydymanie dyktatora na grubą kasę, którą pożyczył na kampanię wyborczą i nie oddał. I jak zwykle za czyny psychopatycznych polityków zapłacą cywile. Szykuj się Paryżu, możesz się spodziewać fajerwerków jakich jeszcze nikt w tym mieście nie widział.

Kiedy uwaga mediów na chwilę odrywa się od Kadafiego, skupia się na ruchach chmury radioaktywnej. Wszyscy z zapartym tchem obserwują, czy idzie na zachód, czy na wschód i zastanawiają się, jak poważne może być skażenie. Z całą pewnością z mediów nie dowiemy się słowa prawdy. Dlaczego? A dlatego, że jak donosi Alex Jones, Amerykanie wysłali do Japonii zespół profesjonalnych dezinformatorów. Pytanie brzmi: jaki jest ich cel? Zatuszować powagę sytuacji, żeby ludzie pozostali nieświadomi i dali się spokojnie zasypać śmiertelnym pyłem, a więc zdepopulować niczym te owieczki, czy też przeciwnie: wzniecić panikę i zadziałać według klasycznego, ogranego, ale wciąż niezawodnego scenariusza: PROBLEM – REAKCJA – ROZWIĄZANIE.

Powstał PROBLEM: jest poważne skażenie. Władza trzyma rękę na pulsie, więc następuje REAKCJA: spokojnie, wszak jesteśmy przygotowani do działania w stanie kryzysu. Będzie więc ROZWIĄZANIE: trzeba przesiedlić ludzi do obozów FEMA, które od dawna stoją w pełnej gotowości. Żeby uniknąć chaosu wprowadzi się stan wyjątkowy. Jasnowidze ze służb specjalnych już dawno mieli widzenie, że źródło najczystszej i najbezpieczniejszej energii wybuchnie i skażeni ekologicznie ludzie będą potrzebowali pomocy.

Tak więc drogie owieczki, czy będzie tak, czy inaczej zawsze dostaniecie po waszych owczych łbach, bo taki już jest wasz owczy los.

Ale to jeszcze nic! Spodziewajcie się wkrótce desantu jaszczurowatych lub zielonych kosmitów, którzy najadą naszą piękną planetę z jak najbardziej niegodziwymi intencjami. Wobec tej wrogiej siły poczujemy się jednością! Pokażemy im, że jesteśmy jedną rasą, jednym tworem politycznym, zjednoczymy się jak nigdy dotąd i przemówimy, po raz pierwszy w dziejach ludzkości, jednym głosem! Nareszcie! Nareszcie zwycięży Nowy Porządek Świata i powstanie Rząd Światowy! A do zwycięstwa poprowadzi nas sam Zbawiciel, który na promieniu Blue Beam przyjdzie powtórnie w chwale i nareszcie zaprowadzi tu porządek swoim ognistym mieczem, zabijając grzeszników niemiłych Jahwe!

Przestraszyliście się?

Spoko!

Zajrzyjcie na Fejsbuk, a zrobi się wam lepiej.

Fejsbuk aż tętni od pozytywnych wibracji, którymi emanują harcujący tam Oświeceni Mistrzowie Duchowi (co mnie podkusiło, żeby dodać ich do znajomych?) Jeśli się niepokoisz, to mają dla ciebie radę: wyłącz telewizor i uśmiechnij się. Niech uśmiech nigdy nie znika z twojej twarzy, a zobaczysz, jak zrobi ci się fajnie. Świat jest piękny i zależy wyłącznie od twojego umysłu. Nie myśl o strasznych rzeczach, pomedytuj, poafirmuj, a będzie OK i wszystko co złe zniknie. Przecież świat jest iluzją. Jest czystym złudzeniem. Jak sobie wyobrazisz, że skażenia nie ma, to go nie będzie. Jeśli uwierzysz, że bomb nie ma, to ich nie będzie. Nawet chemtrails i GMO znikną z twojego świata! Kochani Libijczycy, jaką wy macie chorą wyobraźnię! O czym wy myśleliście przez ostanie lata, że ściągnęliście sobie na kark tych ropodojów?

Oświecony Mistrz Duchowy jest taki doskonały, nieskazitelny, święty, przepełniony miłością i łagodnością… Boski po prostu!

A spróbuj mu się sprzeciwić!

A spróbuj mu powiedzieć, że gdy psychopaci szykują światowy spisek afirmacje nie pomogą i trzeba podjąć konkretne działania. Tylko spróbuj, a tak cię zbluzga, obrzuci obelgami i wymiesza z g…nami, że poczujesz się jak w rynsztoku, a nie na elitarnych, ezoterycznych salonach, na które wstęp mają tylko najsławniejsze i regularnie występujące w pudle dla idiotów gwiazdy.

Ja wiem skąd ta reakcja.

Biedy Oświecony ma ze strachu pełne gacie, woli więc żyć w zakłamaniu, niż spojrzeć prawdzie w oczy. Nawet nie próbuj go budzić, bo jak ten stary, śpiący niedźwiedź z ruskiej bajki może stać się bardzo zły i cię pożreć.

Co Plejadanie (od Billy’ego Meiera) mają wspólnego z NWO, czyli ostrożnie z channelingami!!!

Tekst jest bardzo długi (głównie z powodu kilkakrotnego cytowania tych samych fragmentów), ale warto go przemyśleć.

Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją. [Zbigniew Brzeziński]

Już dość dawno temu  pewna dobra dusza przesłała mi mailem fragment książki „UFO z Plejad”, jako tekst inspirujący do przemyśleń i zestaw rad, które powinnam wziąć pod uwagę i przekazać je dalej. Mam tę książkę, ale jakoś nie znalazłam czasu, żeby ją przeczytać. Mimo to (dawno temu) naiwnie założyłam, że owi „Plejadanie” są istotami z jasnej strony mocy i że przekazują nam same dobre rady, które powinniśmy czym prędzej wcielić w życie. Może dobrze, że nie czytałam jej wcześniej, bo kiedyś byłam bardziej naiwna i mogłabym wziąć to wszystko za dobrą monetę.

Drugi fragment znalazłam w Internecie, ale bez informacji skąd pochodzi. Jest to rozmowa Billy’ego Meiera z Ptaahem, jego plejadańskim mentorem i przewodnikiem.

Dla pełnej jasności: jest rzeczą oczywistą, że Wszechświat musi tętnić życiem i że istnieje w nim mnóstwo zamieszkanych planet, na których rozwinęły się liczne cywilizacje. I jest również oczywiste, że wiele z nich opanowało umiejętność międzygwiezdnych podróży. Ziemscy „uczeni” budujący wielkie radioteleskopy nie zdołają zamydlić mi oczu twierdzeniem, że nie namierzyli w kosmosie żadnego inteligentnego życia. Prawda jest taka, że ludzkie owce mają nie wiedzieć nic o kosmitach, a „uczeni eksperci” są od tego, żeby ich w tym przekonaniu utwierdzać. Prawda jest zbyt szokująca dla większości ludzi, lepiej więc (dla kosmitów), żeby Ziemianie o nich nie wiedzieli.

Uczeni z planety małp nie mają nade mną władzy również w tym względzie, że nie kupuję ich wizji świata i nauki, która zakłada realne istnienie wyłącznie materii i całkowicie (wręcz z pogardą) odrzuca sferę ducha. Nie przekonują mnie więc twierdzenia, że z istotami z innych światów możemy się komunikować wyłącznie twarzą w twarz, ewentualnie przez telefon, a w żadnym razie nie za pośrednictwem channelingu czy telepatii. Nie należę do osób „wierzących” i dlatego nie dałam się nabrać ani na religię, ani na „nałkę”, wciskającą ludziom leninowsko-marksistowsko-darwinowski materialistyczny kit propagandowy. Mam swój rozum i wyraźnie widzę, kiedy „racjonalizm” robi ludziom wodę z mózgu.

Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własnymi badaniami. William „Bill” Cooper

Nie odrzucam możliwości przekazywania wiedzy przez chennelingi, ale daleka jestem od uznania ich autorów za istoty boskie, doskonałe i godne bezkrytycznego zaufania. Channeling jest odbierany przez umysł człowieka, a ten ma swoje własne wierzenia, przekonania i wizję świata, które mogą skażać czystość przekazu. O tym, że może on być zwyczajnie sfałszowany przez tajne służby, a nawet wrogie nam kosmiczne cywilizacje, które liczą na to, że dzięki takiemu przekazowi ogłupią naiwne społeczeństwo i łatwiej wprowadzą w życie swoje zbrodnicze plany (np. przejęcia naszej planety) nawet nie wspomnę.

Nie będę się wypowiadać na temat całej książki „UFO z Plejad”, bo jej nie czytałam (zrobię to w najbliższym czasie), wyrażę tylko opinię o tym fragmencie, który otrzymałam mailem. Wstęp i rozdział o Erze Wodnika wydał mi się całkiem sensowny, ale nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca.

Przyjrzyjmy się więc uważnie temu, co radzą nam owi Plejadanie z książki „UFO z Plejad”:

4. Niektóre wiadomości przekazane przez Plejadan

4.1. Totalne przeludnienie

Jeszcze nie tak dawno w każdym państwie żyło tyle ludzi, ile mogło się wyżywić bez pomocy środków chemicznych, to znaczy nawozów sztucznych. Ten naturalny stan trwał mniej więcej do Rewolucji Francuskiej, kiedy to liczba mieszkańców Ziemi wynosiła około 500 milionów. Stale rosnąc w roku 1990 przekroczyła ona granicę 5 miliardów. Nasza planeta nie jest w stanie wytrzymać na dłuższą metę takiej liczby mieszkańców, bowiem optymalna ich ilość wynosi około 500 (dokładnie 529) milionów. Idealnym stanem jest 12 mieszkańców na 1 km urodzajnej gleby. Tak więc jednym z największych problemów naszego wieku jest nadmierne przeludnienie, które jest przyczyną dużej części zła panującego na naszej planecie.

a) Przeludnienie powoduje ograniczenie przestrzeni życiowej, sprawia, że ludzie żyją jak ryby w puszce, tłumiona jest ich inwencja i wzrasta agresja, co z kolei rodzi niebezpieczne spory terytorialne.

b) Z roku na rok miliony ludzi umierają z głodu, poza tym duża część ludzkości żyje na jego granicy – wszystko to sprawia, że sytuacja żywnościowa będzie się stale zaostrzała.

c) Coraz bardziej kłopotliwy staje się problem bezrobocia. W krajach wysoko uprzemysłowionych są to już miliony ludzi, którzy w dużym stopniu wpływają na poziom życia pozostałej części ich mieszkańców oraz krajów rozwijających się. Gdyby Trzeci Świat otrzymał pomoc w postaci wysoko zaawansowanych technologii, mogłoby dojść do ogólnoświatowej katastrofy gospodarczej.

d) Ludzkość potrzebuje coraz więcej surowców oraz energii w postaci kopalin (gaz ziemny, ropa naftowa, węgiel) do produkcji elektryczności, których wręcz rabunkowa eksploatacja może już w niedalekiej przyszłości doprowadzić do ich wyczerpania. Nie można bez końca grabić Ziemi z bogactw naturalnych, które są przecież nieodnawialne. Grożą nam i inne niebezpieczeństwa, jak na przykład wzrost liczby konfliktów wraz z wyczerpywaniem się surowców energetycznych. W razie konieczności silniejsi będą starali się zabrać je słabszym.

e) Wzrost uprzemysłowienia prowadzi do systematycznego zanieczyszczania środowiska. Czyste do niedawna rzeki i wody gruntowe powoli zamieniają się w ścieki. Nie lepiej jest z powietrzem, które coraz mniej nadaje się do oddychania. Głupota oraz żądza posiadania przyczynią się do tego, że na Ziemi coraz częściej występować będą anomalie klimatyczne, których rezultatem będą liczne katastrofy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi, potopy, susze, a co za tym idzie – głód. I to w zaostrzonej formie. Stale narastać będą konflikty zbrojne i może dojść do globalnych epidemii, które zdziesiątkują ludność Ziemi. Stąd też konieczne staje się podjęcie odpowiednich środków, aby zapobiec tej nadchodzącej zagładzie. Odpowiedni przykład daje nam tu sama przyroda, która poprzez wybuchające od czasu do czasu epidemie i głód eliminuje na przykład nadmiar populacji danych gatunków zwierząt. W ten naturalny sposób przywracana jest równowaga w świecie zwierzęcym. Tylko człowiek swoim postępowaniem depcze prawa natury. W przeciwieństwie do zwierząt płodzi bez opamiętania swoje potomstwo, nie zastanawiając się nad tym, czy będzie ono miało odpowiednie warunki do życia i wystarczającą ilość pożywienia. Każdy rozsądny człowiek musi wreszcie pojąć, że jedynym wyjściem z tej niebezpiecznej sytuacji jest zastosowanie dość niepopularnego środka, to znaczy kontroli urodzeń w połączeniu z niezbędnymi środkami pomocniczymi i przy uwzględnieniu specyfiki danego kraju. Jest to jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu, wszelkie inne mogą go tylko odwlec i zaciemnić. Zamiast zaakceptować tę gorzką prawdę i powziąć czym prędzej odpowiednie działania, w imię fałszywie pojętego humanitaryzmu i miłości do bliźniego podejmuje się błędne decyzje, które jedynie powiększają ludzką nędzę. Winnymi tego stanu rzeczy są ostatecznie wszyscy, którzy nie reagują i z obojętnością przyglądają się temu, co się dzieje.

Wielu ludzi w trakcie trwania tych katastrof oraz po nich twierdzić będzie, że nie mają one nic wspólnego z dewastacją środowiska naturalnego przez człowieka. Jest to dowód głupoty i niezrozumienia elementarnych rzeczy oraz prymitywizmu wszystkich tych, którzy chcą się uwolnić od poczucia winy, którym obce jest poczucie odpowiedzialności, nie mówiąc już o ponoszeniu jej. To właśnie wszyscy ci kłamcy są winni owej zbrodni wobec ludzkości i Ziemi niezależnie od tego, czy będąc członkami rządzących elit lub naukowcami są bezpośrednimi autorami dzieła zniszczenia, czy tylko się do niego w jakiś sposób przyczyniają. Dotyczy to również zwykłych ludzi, zwłaszcza tych, którzy żyją wbrew prawom przyrody i przyczyniają się do wzrostu przeludnienia, płodząc licznych potomków ponad dopuszczalne 529 milionów, którzy stanowią potworne obciążenie dla Ziemi i tym samym wpływają na poziom życia ogółu ludzi. Nadmiar ludzi powoduje, że w miejscach ich skupisk zwanych miastami, w których mieszkają ich setki tysięcy, a nawet miliony, wytwarza się ogromny nacisk na powierzchnię planety pochodzący od nich samych, a w szczególności od budowli, pojazdów i innych urządzeń wywołujący powstawanie wewnątrz Ziemi olbrzymich ciśnień, które są przyczyną ruchów tektonicznych i pękania jej skorupy. Ziemianie unikają myślenia o tym, a nawet posuwają się do dementowania tych faktów i dalszego sukcesywnego dewastowania swojej planety, a co za tym idzie degradacji swojego życia, mimo iż już najwyższy czas, aby powstrzymać to szaleństwo. Ziemia nie może być dalej niszczona i sama zaczyna się już bronić oddając człowiekowi cios za ciosem poprzez różne kataklizmy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi czy cyklony i huragany. Biorąc pod uwagę obecny stopień zniszczenia środowiska naturalnego na jego regenerację wasza planeta potrzebowałaby około 340.000 lat, zaś na przykład na regenerację złóż ropy naftowej wiele miliardów lat. Na zanik promieniowania radioaktywnego wyzwolonego przez elektrownie jądrowe oraz wybuchy bomb atomowych potrzeba będzie wielu tysięcy, a nawet milionów lat. […] Ale dosyć już pytań, mój przyjacielu.

Największym problemem, który trapi ludzkość nie jest przeludnienie, a zwłaszcza (rzekomy) brak światowego rządu, lecz to, że władzę nad światem przejęła mafia zdegenerowanych psychopatów. W rzeczywistości rząd światowy już istnieje i rządzi. Potajemnie. Widać to wszędzie, ale trzeba się przebudzić, żeby to dostrzec. Cały świat gnębiony jest przez identyczne problemy i cały świat już dawno zamienił się w globalną wioskę, w której rządy rządzą tak samo i popełniają te same (nieprzypadkowe oczywiście) „błędy”.

Nie można całej ludzkości obciążać winą za rządy garstki groźnych i gotowych na każde draństwo psychopatów.

Zapewniam was, że ja nie eksploatuję żadnych bogactw naturalnych, nie wycinam lasów ani nie dokonuję wybuchów nuklearnych. Nie wywołuję też krwawych wojen ani nie mam dymiącej fabryki, która truje całą okolicę. Ja naprawdę żyję skromnie i niewiele mi potrzeba do szczęścia. Nie noszę złota ani brylantów, nie mam samochodu, nie latam samolotami i nie marzę o życiu w pałacu.

Sądzę, że nie jestem wyjątkiem.

To psychopaci są wyjątkiem, bo jest ich zaledwie 6% i różnią się zasadniczo od reszty ludzkości. Kto jak kto, ale tacy oświeceni kosmiczni mistrzowie, jak Plejadanie powinni to wiedzieć lepiej, niż ja. Skoro nie wiedzą, to nie zasługują na zaufanie.

Przyznaję się, że korzystam z pralki automatycznej (bez suszarki!), bo to pozwala mi zaoszczędzić czas. Zamiast prać mogę pisać. A zamiast nieekologicznego proszku wyprodukowanego przez należący do psychopatów koncern chemiczno-farmaceutyczny mogę przecież użyć orzechów piorących.

Nie muszę mieć co roku nowej, coraz bardziej bajeranckiej pralki. Wystarczy mi jedna, najlepiej na całe życie. To samo z lodówką – byłabym szczęśliwa, gdyby jedna służyła mi dobrze przez pół wieku lub nawet dłużej.

Ja nie mam żadnego interesu w kupowaniu wciąż nowych rzeczy. Wręcz przeciwnie, dla mnie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Interes w tym ma ktoś zupełnie inny.

Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie. [Victor Lebow]

Wyrzucanie i kupowanie jest opłacalne dla producentów, więc postarali się o to, żebym musiała tak robić. Muszę kupić, gdy sprzęt się rozsypie. Jeśli pralka ma dwa lata gwarancji, oznacza to zwykle, że po dwóch latach zacznie ciec. Pan w serwisie oświadczy, że naprawa jest nieopłacalna, a ja nie będę miała innego wyjścia, jak kupić nową. Ale czy to moja wina?

Czy ja muszę czuć się winna z powodu spisku tych, którzy położyli swoje ciężkie łapy na wszystkich skarbach tej ziemi i jako monopoliści mogą dyktować warunki całemu światu? Takich ludzi jest mała garstka, ale to oni zgromadzili w swoich rękach wszystkie skarby świata, a co więcej, sięgnęli również po władzę absolutną. Nas jest wprawdzie przygniatająca większość, ale my nie mamy nic do gadania.

Niezwykle charakterystyczne dla psychopatów jest postulowanie karania ofiar za krzywdy, które sami im wyrządzili. Czyżby owi (rzekomi?) Plejadanie nie wiedzieli o tym, że wojny wywołują bankierzy, którzy robią na tym złote interesy, a nie kochający swoje rodziny obywatele? Zwykli obywatele pobiją się w najgorszym razie sztachetami z płotów lub podźgają się nożami, ale na pewno nie wywołają wojny światowej. Do wywołania takiej wojny potrzebne są grube miliony dolarów i potężna akcja propagandowa. Aby „zachęcić” obywateli do udziału w wojennych zadymach wprowadzono przymusowy pobór do armii. Kto „zdezerterował” ten zarabiał kulkę w łeb. W tej sytuacji trudno jest twierdzić, że ludzkość jest wojownicza i lubuje się w zabijaniu współbraci. Ludzkość to mięso armatnie ginące masowo w bezsensownych wojnach, wywoływanych przez maleńką garstkę psychopatów, którzy odkryli sposób, jak zniewolić miliardy i zmusić je do biernego posłuszeństwa.

A teraz rozbierzmy ten wywód na czynniki pierwsze…

4.1. Totalne przeludnienie

Jeszcze nie tak dawno w każdym państwie żyło tyle ludzi, ile mogło się wyżywić bez pomocy środków chemicznych, to znaczy nawozów sztucznych.

Czy rzeczywiście potrzebujemy nawozów sztucznych? Tak, wiem, w szkołach nas uczą, że bez nawozów sztucznych nie bylibyśmy w stanie wyżywić ludzkości.

Guzik prawda, proszę państwa!

Proszę użyć Google i poszukać sobie danych ile ziemi leży odłogiem w Unii Europejskiej i dlaczego. Są całe, wielkie połacie gruntów, które zarastają perzem i chwastami, ponieważ jest urzędowy, unijny ZAKAZ ich obsiewania. Konieczność stosowania nawozów sztucznych to spisek kartelu farmaceutyczno-naftowego, czyli przedsiębiorstwa IG Farben z Auschwitz, przekształconego po wojnie w mniejsze spółki, celem uniknięcia odpowiedzialności za szkody wojenne. Ten kartel, niczym coraz bardziej rosnący nowotwór, rządzi całym światem. Czyżby Plejadanie nie mieli o tym wszystkim pojęcia?

W rzeczywistości w Europie mamy nadprodukcję żywności. Jest jej tak dużo za dużo (a stało się jeszcze więcej za dużo z powodu wprowadzenia nawozów sztucznych), że Europa jeszcze przed powstaniem Unii Europejskiej musiała wydać rozporządzenia nakazujące odłogowanie ogromnych połaci ziemi uprawnej. Ta ziemia leży i nie rodzi. Doszło do tego, że w UK wyludniają się całe wsie i regiony. U nas cała wschodnia Polska to jeden wielki dziki wschód, gdzie nikt nie mieszka i wyją tam wilki.

W jednym z reportaży na Planete zasmucony brytyjski farmer pokazywał swoje porośnięte chwastami pola i z trudem powstrzymywał złość, kiedy mówił, że został zmuszony do odłogowania tych ziem. Za jego dzieciństwa wszystko to rodziło plony, a teraz, gdyby to zaorał i obsiał musiałby płacić wysokie kary do kasy Unii Europejskiej. Z tego wszystkiego pozostała mu tylko hodowla baranów. Był sfrustrowany i wściekły na rząd i Unię.

Gdyby zaprzestać produkcji nawozów sztucznych wszystkie te ziemie można by było znowu zaorać i obsiać, co miałoby zbawienny wpływ na środowisko naturalne i nasze zdrowie. Ale robotnicy z fabryk nawozów znaleźliby się na bruku lub musieliby wrócić na wieś, a to przecież byłby straszliwy obciach. Więc oczywiście fabryk chemicznych zamknąć nie wolno. Z powodu przymusu stosowania nawozów sztucznych (tak, tak, nawozy sztuczne zostały wprowadzone na pola siłą, po spacyfikowaniu oporu rolników) nie ma co robić z nawozem z hodowli zwierząt. Cały ten obornik, tak zdrowy i naturalny dla ziemi, zamiast posłużyć do użyźnienia i remineralizacji gleby wylewany jest do kanalizacji. Mimo ogromnych kosztów utylizacji tych nieczystości i tak powodują one zatrucie środowiska. Jeszcze gorzej jest z odchodami świń, których nawóz nie nadaje się do niczego poza produkowaniem smrodu i skażenia środowiska.

Unia limituje ilość zbiorów w każdym kraju, ilość mleka, mięsa i wszystkiego co pochodzi ze wsi. Kilka lat temu Nigel Farage grzmiał w parlamencie europejskim, że z powodu błędów Unii Brytyjczykom zabrakło mleka i musieli je importować z Holandii.

Ten naturalny stan trwał mniej więcej do Rewolucji Francuskiej, kiedy to liczba mieszkańców Ziemi wynosiła około 500 milionów.

Liczba 500 milionów zapala czerwoną lampkę w moim mózgu. Już to chyba gdzieś widziałam… A jakże, na obelisku w Georgii, pomniku iluminackiej „złotej” przyszłości Ziemi i jej mieszkańców.

http://www.grazingsheep.com/artp/rl/kamienny.htm

A tu „racjonalistyczny”, czyli popierający faszyzm i system totalitarny głos w tej samej sprawie (kilka „dobrych rad” z artykułu: „Niech będą to wskazania prowadzące ku Wiekowi Rozumu” i „Może zamiast szukać twórców powinniśmy bardziej zastanowić się nad przesłaniem?”: The Georgia Guidestones: amerykański Stonehenge.

Tak kochani, najpierw Iluminaci w okrutny i bezwzględny sposób (chorobami, GMO, głodem, opryskami z nieba i III wojną światową) wytłuką 95% populacji, włącznie z dziećmi, a nawet niemowlętami, ale potem będziemy żyli jak w raju, oddając im boską cześć i wszystko, co posiadamy.

Bestie końca czasów

Stale rosnąc w roku 1990 przekroczyła ona granicę 5 miliardów. Nasza planeta nie jest w stanie wytrzymać na dłuższą metę takiej liczby mieszkańców, bowiem optymalna ich ilość wynosi około 500 (dokładnie 529) milionów. Idealnym stanem jest 12 mieszkańców na 1 km urodzajnej gleby. Tak więc jednym z największych problemów naszego wieku jest nadmierne przeludnienie, które jest przyczyną dużej części zła panującego na naszej planecie.

Do dziś mamy już 6 miliardów i jakoś wciąż istniejemy. Nie twierdzę bynajmniej, że Ziemia jest w stanie pomieścić dowolną liczbę mieszkańców, ale problemem (na razie jeszcze) nie jest przeludnienie, lecz zła dystrybucja dóbr. Gdyby psychopatyczni bogacze (zwłaszcza ci z Watykanu) podzielili się swoim majątkiem, na Ziemi nikt nie musiałby pracować. Wszystko robiłyby roboty, a ludzie dzieliliby tylko zyski. Nie musielibyśmy również mieszkać w miastach, lecz każdy mógłby mieć własny dom ze sporym ogrodem, w którym sam mógłby uprawiać owoce  warzywa.

a) Przeludnienie powoduje ograniczenie przestrzeni życiowej, sprawia, że ludzie żyją jak ryby w puszce, tłumiona jest ich inwencja i wzrasta agresja, co z kolei rodzi niebezpieczne spory terytorialne.

Jak ryby w puszce żyją wyłącznie ludzie w miastach, a i to nie we wszystkich. Na wsiach ten problem nie występuje. W żadnym razie nie można powiedzieć, że cała planeta jest gęsto zaludniona ludźmi żyjącymi jak ryby w puszkach. Kto to w ogóle wymyślił?

Miasto zapewnia możliwość łatwego wzbogacenia się i do niedawna dawało możliwość pracy przez 8 godzin dziennie. Obecnie to się zmienia, bo korporacje lubią pracowników, którzy harują po 12-16 godzin na dobę i umierają w pracy z przepracowania.

Gdyby tych ludzi wygonić z miast i dać każdemu niewielką działkę z ekologicznym domkiem, sami mogliby wyprodukować dla siebie znaczną część żywności w przydomowych ogródkach, nawet gdyby jednocześnie pracowali w mieście.

b) Z roku na rok miliony ludzi umierają z głodu, poza tym duża część ludzkości żyje na jego granicy – wszystko to sprawia, że sytuacja żywnościowa będzie się stale zaostrzała.

Owszem, są regiony, np. w Afryce, gdzie występują ostre niedobory żywności, a nawet śmiertelny głód, ale tragedie te są spowodowane przez konflikty polityczne: głównie wojny i pogromy, które sprawiają, że ludzie wypędzani są ze swoich wiosek i nie mogą w nich nic uprawiać. A co najważniejsze: amerykańscy agenci od brudnej roboty ekonomicznej okradają ten kontynent ze wszystkiego, co ma jakąkolwiek wartość, a przede wszystkim ze złota i diamentów. Afryka dostaje w najlepszym razie 10% od tego co złupią.

http://alterkino.org/zarobmy-jeszcze-wiecej

Rewelacje dobrze poinformowanej osoby z Banku Światowego

Gdyby super-bogaci psychopaci, zamiast okradać biednych sypnęli groszem, bogata i syta Europa mogłaby wysłać w rejon głodu duże transporty żywności. Ale zamiast tego psychopaci wolą finansować kretyński program szczepień, w którym komary mają być użyte jako strzykawki. Oczywiście, nie muszę pisać, że te „szczepienia” mają ludzi infekować chorobami, a nie chronić przed nimi.

Ludzie z Monsanto i innych gigantów biotechnologicznych lubią straszyć widmem głodu, ale oni mają w tym interes: jeśli wmówią ludziom, że jest głód, będą mogli zaproponować ratunek w postaci „taniego i zdrowego” GMO, na które mają już patenty.

c) Coraz bardziej kłopotliwy staje się problem bezrobocia. W krajach wysoko uprzemysłowionych są to już miliony ludzi, którzy w dużym stopniu wpływają na poziom życia pozostałej części ich mieszkańców oraz krajów rozwijających się.

Gdyby psychopaci nie sterowali gospodarką i nie wywoływali sztucznych „kryzysów gospodarczych” każdy człowiek mógłby mieć pracę i godnie żyć. Bezrobocie jest skutkiem sztucznie wywołanego „kryzysu”, który potrzebny jest bankierom do tego, aby zaprowadzić faszystowski, tyrański rząd światowy i poddać totalitarnej kontroli każdego obywatela tej planety.

Gdyby Trzeci Świat otrzymał pomoc w postaci wysoko zaawansowanych technologii, mogłoby dojść do ogólnoświatowej katastrofy gospodarczej.

Że co proszę? Własnym oczom nie wierzę! Wysoko zaawansowane technologie nie dla czarnuchów? Czy to przypadkiem nie rasizm?!

d) Ludzkość potrzebuje coraz więcej surowców oraz energii w postaci kopalin (gaz ziemny, ropa naftowa, węgiel) do produkcji elektryczności, których wręcz rabunkowa eksploatacja może już w niedalekiej przyszłości doprowadzić do ich wyczerpania. Nie można bez końca grabić Ziemi z bogactw naturalnych, które są przecież nieodnawialne. Grożą nam i inne niebezpieczeństwa, jak na przykład wzrost liczby konfliktów wraz z wyczerpywaniem się surowców energetycznych. W razie konieczności silniejsi będą starali się zabrać je słabszym.

A czyż obecnie nie zabierają ich (niczym Janosik) biednym i nie oddają bogatym? Pisałam we wstępie kto prowadzi tę rabunkową gospodarkę i kto jest temu winien, więc nie będę się powtarzać.

e) Wzrost uprzemysłowienia prowadzi do systematycznego zanieczyszczania środowiska. Czyste do niedawna rzeki i wody gruntowe powoli zamieniają się w ścieki. Nie lepiej jest z powietrzem, które coraz mniej nadaje się do oddychania.

Cuchnące rzeki już przerabialiśmy – w latach 60-tych rzeki wyglądały jakby płynęło w nich szmaragdowe mleko i cuchnęły tak nieludzko, że czuło się je z odległości kilku kilometrów. Nie było w nich ryb, ślimaków ani nawet roślin. Tamiza była tak skażona, że gdyby ktoś do niej wpadł, chyba by umarł. Dziś rzeki są czyste. Wróciły do nich ryby, a nawet raki, które są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia. Wody gruntowe również powracają do normalnego poziomu, co niekiedy jest niebezpieczne. Kiedy przemysł przestał ciągnąć wodę ze studni (bo z powodu kryzysu pozamykano wiele fabryk) niektóre miasta w UK zaczęły się topić w wodach gruntowych. Dziś wszędzie są wodociągi (co wbrew wierzeniom piewców „postępu” może okazać się bardzo niebezpieczne) i skończyło się czerpanie oraz skażanie wód gruntowych szambami.

Głupota oraz żądza posiadania przyczynią się do tego, że na Ziemi coraz częściej występować będą anomalie klimatyczne, których rezultatem będą liczne katastrofy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi, potopy, susze, a co za tym idzie – głód. I to w zaostrzonej formie. Stale narastać będą konflikty zbrojne i może dojść do globalnych epidemii, które zdziesiątkują ludność Ziemi.

Uuuu!!! Fatalnie mi się to kojarzy! Globalne ocieplenie (zwane słusznie ocipieniem), czyli prymitywna, psychopatyczna bujda na resorach, mająca na celu nałożenie carbon tax i puszczenie z torbami wszystkich, którzy przetrwali kryzys finansowy, spowodowany przez bankierów z FED. Ciekawe, w jaki sposób anomalie klimatyczne mogą wywoływać trzęsienia ziemi?

Klimat ziemi jest z natury swojej niestabilny i stale się waha między zlodowaceniem całej planety, a planetarnym ociepleniem. Ludzie nie mają na to żadnego wpływu. Działo się to zanim jakikolwiek człowiek narodził się na tej planecie i będzie się działo również wtedy, gdy nas już nie będzie.

Na klimat ziemi wpływa kosmos, poprzez zmiany na naszym słońcu.

Jeśli dojdzie do globalnego zlodowacenia ludzie wymrą. Nie wszyscy, ale większość. Jeśli nastanie ocieplenie ludziom będzie się znakomicie powodzić, bo będzie to okres urodzaju. Dlatego ja się modlę o ocieplenie.

Te same, a nawet jeszcze gorsze bujdy o klimacie przeczytacie w rozmowie Billy’ego z Ptahem.

Stąd też konieczne staje się podjęcie odpowiednich środków, aby zapobiec tej nadchodzącej zagładzie. Odpowiedni przykład daje nam tu sama przyroda, która poprzez wybuchające od czasu do czasu epidemie i głód eliminuje na przykład nadmiar populacji danych gatunków zwierząt. W ten naturalny sposób przywracana jest równowaga w świecie zwierzęcym. Tylko człowiek swoim postępowaniem depcze prawa natury. W przeciwieństwie do zwierząt płodzi bez opamiętania swoje potomstwo, nie zastanawiając się nad tym, czy będzie ono miało odpowiednie warunki do życia i wystarczającą ilość pożywienia.

To się nazywa „darwinizm społeczny” i raczej kiepsko się kojarzy w społeczeństwie, które uważa się za humanitarne. Poza tym w tym fragmencie sami sobie przeczą. Skoro (jak twierdzą) zwierzęta nie mnożą się bez opamiętania, to skąd bierze się ten nadmiar populacji, którą przyroda zabija głodem i chorobami? A co powiedzą o przysłowiowym rozmnażaniu się myszy, lemingów czy królików? Czy one troszczą się o to, czy ich potomstwo będzie miało co jeść? Bynajmniej! Te zwierzątka mnożą się dlatego, że same są pożywieniem dla innych: drapieżników i ludzi.

Każdy rozsądny człowiek musi wreszcie pojąć, że jedynym wyjściem z tej niebezpiecznej sytuacji jest zastosowanie dość niepopularnego środka, to znaczy kontroli urodzeń w połączeniu z niezbędnymi środkami pomocniczymi i przy uwzględnieniu specyfiki danego kraju. Jest to jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu, wszelkie inne mogą go tylko odwlec i zaciemnić. Zamiast zaakceptować tę gorzką prawdę i powziąć czym prędzej odpowiednie działania, w imię fałszywie pojętego humanitaryzmu i miłości do bliźniego podejmuje się błędne decyzje, które jedynie powiększają ludzką nędzę. Winnymi tego stanu rzeczy są ostatecznie wszyscy, którzy nie reagują i z obojętnością przyglądają się temu, co się dzieje.

Nie twierdzę, że taka ilość mieszkańców jest dobra dla naszej planety, ale jeśli już mamy takie zaludnienie, to owszem, możemy propagować antykoncepcję i planowanie rodziny, możemy nawet dopuścić legalność aborcji, ale nie wolno nam działać z pozycji siły ani nikogo do niczego zmuszać.

Skoro dotychczasowa polityka demograficzna poszczególnych państw (namawianie do posiadania jak największej ilości dzieci, poparte wypłacaniem zasiłków na dzieci w okresie od końca wojny do dziś) doprowadziła do takiego wybuchu demograficznego, powinniśmy rozwiązać problem w cywilizowany sposób. Co najważniejsze – dałoby się to zrobić, gdyby nie to, że naszą planetą potajemnie rządzi banda psychopatów i torpeduje wszystko, co dobre i mądre.

Jest oczywiste, że jeśli ograniczymy radykalnie przyrost naturalny, w społeczeństwie dominować będą starcy, czyli emeryci. Niezbyt miła perspektywa, prawda? No, ale i na to jest rada: eutanazja. Można przecież uśmiercać każdego, kto skończył 40 lat. Humanitarnie i bez bólu. Tak, to naprawdę bardzo humanitarna wizja, pojawiająca się wśród innych zbrodniczych idei NWO.

Być może o to właśnie chodzi: wyhodować liczne stado, a potem efektownie zgładzić je jednym kiwnięciem palca. Ileż znakomitej jakości luszu można wyprodukować dzięki temu!

Wielu ludzi w trakcie trwania tych katastrof oraz po nich twierdzić będzie, że nie mają one nic wspólnego z dewastacją środowiska naturalnego przez człowieka. Jest to dowód głupoty i niezrozumienia elementarnych rzeczy oraz prymitywizmu wszystkich tych, którzy chcą się uwolnić od poczucia winy, którym obce jest poczucie odpowiedzialności, nie mówiąc już o ponoszeniu jej. To właśnie wszyscy ci kłamcy są winni owej zbrodni wobec ludzkości i Ziemi niezależnie od tego, czy będąc członkami rządzących elit lub naukowcami są bezpośrednimi autorami dzieła zniszczenia, czy tylko się do niego w jakiś sposób przyczyniają.

Tu panowie i panie Plejadanie przemawiają do ludzkości z taką samą dawką „miłości” jaką w Starym Testamencie raził nas sam „bóg” Jahwe. O „boskości” Jahwe pisałam wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać. Analogie między nimi a Jahwe i NWO wydają się przerażająco widoczne, co sprawia, że moje zaufanie do tego przekazu zmalało do zera.

Dotyczy to również zwykłych ludzi, zwłaszcza tych, którzy żyją wbrew prawom przyrody i przyczyniają się do wzrostu przeludnienia, płodząc licznych potomków ponad dopuszczalne 529 milionów, którzy stanowią potworne obciążenie dla Ziemi i tym samym wpływają na poziom życia ogółu ludzi. Nadmiar ludzi powoduje, że w miejscach ich skupisk zwanych miastami, w których mieszkają ich setki tysięcy, a nawet miliony, wytwarza się ogromny nacisk na powierzchnię planety pochodzący od nich samych, a w szczególności od budowli, pojazdów i innych urządzeń wywołujący powstawanie wewnątrz Ziemi olbrzymich ciśnień, które są przyczyną ruchów tektonicznych i pękania jej skorupy. Ziemianie unikają myślenia o tym, a nawet posuwają się do dementowania tych faktów i dalszego sukcesywnego dewastowania swojej planety, a co za tym idzie degradacji swojego życia, mimo iż już najwyższy czas, aby powstrzymać to szaleństwo. Ziemia nie może być dalej niszczona i sama zaczyna się już bronić oddając człowiekowi cios za ciosem poprzez różne kataklizmy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi czy cyklony i huragany. Biorąc pod uwagę obecny stopień zniszczenia środowiska naturalnego na jego regenerację wasza planeta potrzebowałaby około 340.000 lat, zaś na przykład na regenerację złóż ropy naftowej wiele miliardów lat. Na zanik promieniowania radioaktywnego wyzwolonego przez elektrownie jądrowe oraz wybuchy bomb atomowych potrzeba będzie wielu tysięcy, a nawet milionów lat. […] Ale dosyć już pytań, mój przyjacielu.

Powyższa część wywodu przeznaczona jest dla ludzi bezmyślnych i niewykształconych. Gadanie o nacisku ludzi i budynków na skorupę ziemską może wywołać tylko śmiech. To są teorie głoszone na początku XIX wieku przez Roberta Thomasa Malthusa i jego następców i nie mają nawet najmniejszego naukowego uzasadnienia.

Wyobraź sobie, że patrzysz na naszą planetę z takiej odległości, że wydaje się ona wielkości piłki. Wyobraź sobie teraz wszystkie budynki i ludzi znajdujących się na jej powierzchni. Ta „warstwa” jest cieńsza, niż skórka na jabłku. Zmniejsz teraz tę piłkę do wielkości jabłka i wyobraź sobie robaka na jego powierzchni. Ten robak jest wielokrotnie większy, niż warstwa budynków na ziemi zmniejszonej do wielkości jabłka. Czy jabłko może się zapaść pod wpływem ciężaru robaka? Czy taka „skórka”, a nawet chodzący po niej robak może doprowadzić do zapadnięcia się powierzchni tego jabłka? Przecież to jest śmieszne i antynaukowe.

Obawiam się, że cały ten „channeling” spreparowali Iluminaci i nasi „kosmiczni bracia”, tyle tylko, że ci z ciemnej strony mocy.

A teraz zajmę się wspomnianą rozmową Billy’ego z Ptaahem:

Fragment rozmowy z 3 lutego 2009 roku, którą odbył ze swoim mentorem Billy Meier podczas 476-ego kontaktu.

Billy: Ponadto chciałbym oficjalnie się wypowiedzieć na temat 21 grudnia 2012 roku, ponieważ ciągle jestem pytany o znaczenie tej daty w odniesieniu do kalendarza Majów. Wiem z twoich prywatnych wyjaśnień co się wydarzy tego dnia i w przeciągu całego roku 2012, ale będę milczał, aby nie wzniecać strachu u ludzi i nie doprowadzić do powstania paniki. Pomyślałem więc, że napiszę coś o tym w specjalnym biuletynie. Może byłoby dobrze, gdybym powiedział trochę o tym, co wiem od ciebie. Przynajmniej w ogólnej formie, może jak o małym prawdopodobieństwie czy możliwości. Co o tym myślisz?

Ptaah: W sprawie 21grudnia 2012, jak i całego roku w ogóle, możesz wspomnieć o niektórych rzeczach otwarcie. Jednak przemilcz te, co do których było zalecane zachowanie tajemnicy. Jeśli użyjesz formy „możliwości” czy „małego prawdopodobieństwa”, wtedy to może być całkiem dobre.

Billy: W takim razie chciałbym przeczytać ci tutaj to, co już przygotowałem do tego specjalnego biuletynu i byłoby dobrze gdybym przedstawił ci to teraz podczas rozmowy, gdzie możesz przerwać mi jeśli powiem coś, co powinno być utrzymane w tajemnicy.

Ptaah: Twój pomysł jest dobry, więc wysłucham twoich wyjaśnień.

Billy: Dobrze, to co mi wyjaśniłeś w sprawie roku 2012 potraktuję więc nie jako proroctwo lub przepowiednię, ale jako możliwość i jako nieduże prawdopodobieństwo. Chcę jednak rozpocząć pytaniem, które zostało mi zadane:

– Billy, co możesz nam powiedzieć na temat krążących wszędzie zagadnień odnoszących się do kalendarza Majów, a szczególnie daty 21 12 2012 roku, ponieważ wtedy ma nastąpić Koniec Świata. – W. Hiestandt. Szwajcaria.

– Moja odpowiedź to: W sprawie tego pytania na początek powiem tylko, że jest to całkowicie nonsensowne twierdzenie wszystkich, którzy rozsiewają strach i panikę, przepowiadających koniec świata, to absolutne bzdury.

Tak samo jak nie nastąpił koniec świata na przełomie tysiąclecia przepowiedziany przez astrologów, ezoteryków, wszechwiedzących i wzbudzających panikę – chodzi o rok 2000.

Koniec świata również nie nastąpi w czasie, o którym mowa. Takie prowokujące popłoch bezpodstawne twierdzenia są, jak i wszystkie teorie spiskowe, absolutnym nonsensem, ale i czymś zwyczajnym, gdy istnieją obliczenia kalendarzowe i występują pewne rzadkie zjawiska astronomiczne oraz klimatyczne gdy ma miejsce przełom stulecia czy tysiąclecia.

To samo zdarza się gdy ukazują się szczególne astronomiczne konstelacje albo komety itp., jak również naturalne zjawiska ziemskie. To są czynniki wykorzystywane przez rozniecających panikę jasnowidzów, fałszywych mędrców i wszystkich pozostałych proroków końca świata w celu rozpowszechniania nonsensu i siania strachu wśród mas ludzkich.

Odnośnie Kalendarza Majów trzeba powiedzieć, że rok 2012 przyniesie cały szereg szczególnych wydarzeń. Centralna gwiazda naszego układu, nasze Słońce, również przyczyni się do tego, ponieważ na jego powierzchni wystąpią potężne eksplozje, powodujące intensywne burze słoneczne, które wpłyną na równowagę geomagnetyczną Ziemi. Ziemskie pole magnetyczne może doświadczyć bardzo silnych wahań, wywołanych silnym promieniowaniem rentgenowskim. Z powodu geomagnetycznych burz mogą ulec awarii sieci elektryczne i wszelkie urządzenia elektroniczne. Także satelity oraz ISS mogą doznać wielu szkód, a nawet kompletnie zawieść. Takie burze słoneczne mogą doprowadzić do ogromnych katastrof naturalnych, a w najgorszym wypadku do przebiegunowania pola magnetycznego Ziemi.

Trzeba również powiedzieć, że takie burze słoneczne następują dokładnie co jedenaście lat, co jest normalne, ale w roku 2012 mogą one wystąpić ze zwiększonym nasileniem. Ziemia będzie poddana bardzo silnemu bombardowaniu elektromagnetycznemu co będzie mieć bardzo negatywny wpływ na jej ozonową powłokę. W rezultacie tego procesu mogą wytworzyć się tlenki azotu i dojdzie do opadów kwaśnego deszczu, co przyniesie dewastacyjny efekt dla całego roślinnego świata. Potężne erupcje słoneczne mogą doprowadzić do dalszych, znacznych zmian klimatycznych, ogromnych susz, paskudnej pogody, wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, zniszczenia plonów, czyli do jeszcze większych klęsk i głodu od tych, które mamy dotychczas.

Oprócz tego wszystkiego rok 2012 przyniesie jeszcze inne przykre wydarzenie, takie jak dotychczas jeszcze nieznanego, niewidocznego, mrocznego i „wielkiego kosmicznego wędrowca”, zagrażającego z obrzeży naszego układu słonecznego, który „może” spowodować ogromne spustoszenie na Ziemi. I jeśli to się faktycznie wydarzy, to fakt jego istnienia zostanie otwarcie dowiedziony zaczynając od roku 2010 lub 2011 jeśli w ogóle zostanie, gdyż istnieje możliwość „ciemnego”, a więc również niezauważalnego minięcia kolosa. Poza tym zagrażają nam wszelkiego rodzaju nieprzyjemne machinacje związane z niezgodą, także poważna światowa działalność wojenna, narastająca degeneracja i nadmiernie wzrastające napięcie w postępowaniu ludzi. Wszystko to zagraża nam w strasznie nasilony sposób w 2012 roku.

Ptaah: Już nie powinieneś więcej wyjaśniać. Wystarczy to, co powiedziałeś.

Billy: Dobrze, wystarczy, ale ludzi może zainteresować, jaka wiadomość ukryta jest w kalendarzu Majów odnośnie 21 grudnia 2012. Czy możesz coś dopowiedzieć na ten temat ?

Ptaah: Tak, to jest możliwe. Odnośnie kalendarza Majów 21 12 2012 reprezentuje kulminację gwiezdnej konstelacji, która występuje co około 26 tysięcy lat.

Obliczenia Majów zakładają, że 21 grudnia 2012 roku Ziemia znajdzie się na linii, która łączy gwiazdę ponad lewą stroną gwiazdozbioru Oriona ze Słońcem Centralnym tzn. z centrum Drogi Mlecznej.

Słońce spotka Drogę Mleczną w lokalizacji, ukształtowanej z międzygwiezdnych obłoków kurzu, nazywaną przez ludzi na Ziemi „ciemną szczeliną Drogi Mlecznej”.

W dniu przesilenia zimowego 21 grudnia 2012 o zmierzchu Słońce znajdzie się bezpośrednio w tej szczelinie, w takiej pozycji, że Droga Mleczna zasłoni horyzont w każdym miejscu naokoło.

W ten sposób powstanie optyczne złudzenie, że Droga Mleczna otoczy Ziemię naokoło i położy się bezpośrednio na Ziemi. Mówiąc ogólnie jest to końcowy produkt zapisu Kalendarza Majów.

To powinno być wystarczające mój przyjacielu. Mówienie więcej byłoby na dobrą sprawę za wiele, ponieważ to spotęguje strach ludzi na Ziemi. Utrzymuj milczenie odnośnie dalszych wyjaśnień, które ci przekazaliśmy.

Billy: Tak zrobię, ale poza tym chciałbym wspomnieć coś na temat zmian klimatycznych, które nie mogą być zapomniane, a celowo są pomijane przez nieodpowiedzialnych naukowców oraz przez organizacje społeczne. Jest tak, ponieważ są przekupieni przez koncerny naftowe, tytoniowe, chemiczne i inne międzynarodowe koncerny.

Wielkie sumy, miliony idą do skorumpowanych ekspertów produkujących fałszywe ekspertyzy. Kłamią, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia, i że nie zagraża nam żadna katastrofa.

Międzynarodowe koncerny i ich kryminalne czyny gromadzenia przekupionych naukowców i organizacji, wychodzą z założenia, że w tych sprawach niezorientowana społeczność ziemska przyjmie te kłamstwa, a nie dowody tych pozostałych naukowców, którzy demonstrują ocieplenie klimatu.

Chcą w ten sposób stworzyć wrażenie, że istnieje duża liczba dobrych naukowców i organizacji, którzy mogą udowodnić, że nie ma żadnego ocieplenia i dlatego nie należy oczekiwać w związku z tym żadnej katastrofy.

Jesse Ventura na ratunek Ameryce i światu

Ptah apeluje bo Billy’ego, żeby tylko nie straszył i nie spowodował paniki. Gromi ostrymi słowami nieodpowiedzialnych astrologów, ezoteryków i wariatów, straszących ludzkość końcem świata. Zapewnia, że żadnego końca świata nie będzie.

Ale…

No właśnie.

Owo „ale”…

Kochani, nie obawiajmy się niczego. Jesteśmy bezpieczni.

Ale:

  • Centralna gwiazda naszego układu, nasze Słońce, również przyczyni się do tego, ponieważ na jego powierzchni wystąpią potężne eksplozje, powodujące intensywne burze słoneczne, które wpłyną na równowagę geomagnetyczną Ziemi.
  • Ziemskie pole magnetyczne może doświadczyć bardzo silnych wahań, wywołanych silnym promieniowaniem rentgenowskim. Z powodu geomagnetycznych burz mogą ulec awarii sieci elektryczne i wszelkie urządzenia elektroniczne.
  • Także satelity oraz ISS mogą doznać wielu szkód, a nawet kompletnie zawieść.
  • Takie burze słoneczne mogą doprowadzić do ogromnych katastrof naturalnych, a w najgorszym wypadku do przebiegunowania pola magnetycznego Ziemi.
  • Ziemia będzie poddana bardzo silnemu bombardowaniu elektromagnetycznemu co będzie mieć bardzo negatywny wpływ na jej ozonową powłokę. W rezultacie tego procesu mogą wytworzyć się tlenki azotu i dojdzie do opadów kwaśnego deszczu, co przyniesie dewastacyjny efekt dla całego roślinnego świata.
  • Potężne erupcje słoneczne mogą doprowadzić do dalszych, znacznych zmian klimatycznych, ogromnych susz, paskudnej pogody, wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, zniszczenia plonów, czyli do jeszcze większych klęsk i głodu od tych, które mamy dotychczas.
  • Oprócz tego wszystkiego rok 2012 przyniesie jeszcze inne przykre wydarzenie, takie jak dotychczas jeszcze nieznanego, niewidocznego, mrocznego i „wielkiego kosmicznego wędrowca”, zagrażającego z obrzeży naszego układu słonecznego, który „może” spowodować ogromne spustoszenie na Ziemi.
  • Poza tym zagrażają nam wszelkiego rodzaju nieprzyjemne machinacje związane z niezgodą, także poważna światowa działalność wojenna, narastająca degeneracja i nadmiernie wzrastające napięcie w postępowaniu ludzi.

Spoko, kochani. Burze magnetyczne, przebiegunowanie ziemi, kwaśne deszcze, całkowita dewastacja życia roślinnego i spowodowany tym wielki głód, susze, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, zniszczenie plonów, dewastujące przejście kosmicznego giganta tuż obok Ziemi, wojny… to wszystko są uspokajające wieści. A jakże! Ptaah pozwolił je ujawnić, bo to nie brzmi groźnie – prawda? To, co naprawdę groźne zostało utajnione. Siedźcie więc teraz i myślcie, najlepiej ciemną listopadową nocą, co takiego zostało zatajone, żeby was „nie straszyć”. Ludzka wyobraźnia jest kopalnią lęków wszelakich, nie wątpię więc, że wymyślicie takie scenariusze, które twórcy hollywoodzkich horrorów kupią od was za grube pieniądze. Kupią, żeby straszyć jeszcze skuteczniej, a przy tym się bogacić. Na ludzkiej głupocie.

Ptaah: W sprawie 21grudnia 2012, jak i całego roku w ogóle, możesz wspomnieć o niektórych rzeczach otwarcie. Jednak przemilcz te, co do których było zalecane zachowanie tajemnicy. Jeśli użyjesz formy „możliwości” czy „małego prawdopodobieństwa”, wtedy to może być całkiem dobre.

(…)

Oprócz tego wszystkiego rok 2012 przyniesie jeszcze inne przykre wydarzenie, takie jak dotychczas jeszcze nieznanego, niewidocznego, mrocznego i „wielkiego kosmicznego wędrowca”, zagrażającego z obrzeży naszego układu słonecznego, który „może” spowodować ogromne spustoszenie na Ziemi

Wszystko po to, żeby nie siać paniki. Bo przecież będzie dobrze. Wprawdzie ziemia zostanie całkowicie spustoszona, a ludzkość wybita, ale przecież nie ma powodu, żeby się tym przejmować, prawda?

Dla mnie wszystko to jest najlepszym dowodem na to, że jest to dzieło istot wrogich ludzkości i działających na jego rzecz twórców Nowego Porządku Świata. Jeśli jeszcze masz jakiekolwiek wątpliwości przeczytaj uważnie ten fragment:

Takie prowokujące popłoch bezpodstawne twierdzenia są, jak i wszystkie teorie spiskowe, absolutnym nonsensem

(…)

Wielkie sumy, miliony idą do skorumpowanych ekspertów produkujących fałszywe ekspertyzy. Kłamią, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia, i że nie zagraża nam żadna katastrofa.

Międzynarodowe koncerny i ich kryminalne czyny gromadzenia przekupionych naukowców i organizacji, wychodzą z założenia, że w tych sprawach niezorientowana społeczność ziemska przyjmie te kłamstwa, a nie dowody tych pozostałych naukowców, którzy demonstrują ocieplenie klimatu.

Chcą w ten sposób stworzyć wrażenie, że istnieje duża liczba dobrych naukowców i organizacji, którzy mogą udowodnić, że nie ma żadnego ocieplenia i dlatego nie należy oczekiwać w związku z tym żadnej katastrofy.

Ja chyba śnię, proszę państwa! Dokładnie to samo czytałam na blogach psychopatycznych „racjonalistów”. Ale my doskonale wiemy, że jest dokładnie na odwrót: rządzącym światem banksterom bujda o globalnym ociepleniu pozwala zarobić kupę forsy i jeszcze dostarcza im ona pretekstu do wprowadzania ogólnoświatowej tyranii, a nawet zabicia każdej żyjącej istoty, bo przecież wszyscy jesteśmy producentami tego „groźnego” dwutlenku węgla! Każdy samodzielnie myślący człowiek już dawno odkrył, że z łapówek (o, przepraszam, sponsoringu) od lobby klimatycznego żyją całe uczelnie i „renomowane pisma naukowe”. Wiemy również, że wielkie pieniądze wypłacane są naukowcom klecącym na zamówienie ekspertyzy potwierdzające globalne ocieplenie, podczas gdy mających odwagę mówić prawdę, rzetelnych naukowców zwalnia się z posad, a nawet niszczy się ich karierę.

 

Na zakończenie muszę wyjaśnić, że żaden astrolog nie przepowiadał końca świata w 2000 roku, ponieważ w roku tym nie było żadnych szczególnych konstelacji kosmicznych. Podobnie zresztą ma się rzecz z rokiem 2012 – w tym dniu nic szczególnego na niebie nie widać. Koniec świata wieszczyły… media! Tak, media, które, jak wiadomo, pozostają w rękach banksterów. Oczywiście, żeby wypaść wiarygodnie musiały powołać się na astrologów i jasnowidzów. Problem w tym, że nigdy nie podano nazwisk owych rzekomych astrologów, co unieważnia rzetelność tych rewelacji.

Kosmiczne jaja w ONZ?

Rzepa robi sobie chichy-śmichy z faktu powołania kosmicznego ambasadora przy ONZ. Wiadomość rzekomo zapodał tabloid „The Daily Mail”, a tabloidy jak wiadomo piszą same bzdury, więc nie ma powodu, żeby brać to serio. Pani ambasador już łamie sobie głowę nad tym, jaki protokół dyplomatyczny będzie najwłaściwszy do przywitania gości z kosmosu. Jakoś nikt zdaje się nie mieć żadnych obaw co do tego, że wizyta mogłaby mieć przebieg niekoniecznie dyplomatyczny.

Kosmici to temat tak ośmieszany, że nikt nie ma odwagi pisać o tym na serio. Zrobiłam przegląd stron i blogów i poza tymi ewidentnie ufologicznymi, których żaden racjonalista ani pobożny katolik nie traktuje serio, a tym bardziej z szacunkiem, każdy poruszający ten temat autor, nawet, jeśli zgromadził dowody na możliwość istnienia UFO oraz na podejrzane przygotowania władz na takie spotkanie podkreśla z całą mocą, że on nie pisze tego serio, że to tylko tekst satyryczny i na wszelki wypadek dołącza instrukcję, że po przeczytaniu należy się śmiać.

Śmiej się pajacu.

Poznać głupiego po śmiechu jego.

Jeśli ktoś nie ma racjonalnych i niezbitych dowodów na to, co próbuje wcisnąć publice, nie pozostaje mu nic innego, niż nadzieja, że przemawia nie do istot inteligentnych, obdarzonych zdolnością samodzielnego myślenia, lecz do stada bezmyślnych baranów. A baranami można przecież manipulować, grając na ich lękach, słabościach i kompleksach. Stadny baran nigdy nie zdobędzie się na odwagę wychylenia się z tłumu, który zgodnym chórem potakuje, że białe jest czarne i powiedzenia, że białe jest białe i basta. Każdy normalny baran boi się wyśmiania. Śmiech moi drodzy jest bronią bardziej zabójczą niż karabin maszynowy. Bo śmiech zabija szare komórki.

Wszyscy chyba znają sławne słowa Ronalda Reagana:

W naszej obsesji antagonizmów chwili, często zapominamy jak wiele jednoczy całą ludzkość. Być może potrzebujemy jakiegoś zewnętrznego, uniwersalnego zagrożenia abyśmy mogli rozpoznać tę wspólną więź. Od czasu do czasu myślę, jak szybko nasze globalne różnice zatarłyby się, gdybyśmy tylko stanęli w obliczu obcego zagrożenia z poza tego świata. – Ronald Reagan, 21 września 1987 roku na zgromadzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Często zastanawiałem się, co by się stało, gdyby wszyscy na świecie odkryli, że grozi nam niebezpieczeństwo z zewnątrz… siła z innej planety. Czy w obliczu tego nagłego odkrycia nie stwierdzilibyśmy, że pomiędzy nami nie istnieją jakichkolwiek różnice, że wszyscy jesteśmy ludźmi, obywatelami świata, czy nie zjednoczylibyśmy się razem w walce z tym konkretnym zagrożeniem? Biały Dom, 5 maja 1988 roku, przemówienie do zgromadzenia reporterów.

Oczywiście naiwni mogą sądzić, że Reagan tylko tak sobie gdybał, bo w rzeczywistości nie wierzył w żadnych kosmitów, a ogóle to miał na myśli ogólnoludzką miłość i solidarność, której tak bardzo nie doceniamy.

A jeśli miał na myśli coś zupełnie innego?

A co, jeśli kosmici są władzy potrzebni, żeby nastraszyć ludzkość i wywołać na całej planecie chaos i przerażenie, nad którym będzie można zapanować wyłącznie dzięki zastosowaniu radykalnych działań, takich jak stan wyjątkowy na całej ziemi i zaprowadzenie władzy Rządu Światowego?

Nasi kosmiczni przyjaciele i zbawcy

Fakty, przemawiające za realnym istnieniem latających spodków są bardziej jednoznaczne niż te potrzebne do skazania kryminalistów. Ted Phillips zebrał ponad 4000 możliwych do zbadania śladów lądowań w ponad 66 krajach. Są to przypadki, kiedy UFO widziane było na ziemi, zanim odleciało. Na miejscach lądowań pozostały wyraźne, mierzalne ślady w postaci wypalonych okręgów bądź kół, zakłóconej wegetacji i wyschniętej ziemi, jak również wiele innych. Jeśli odcisk palca lub stopy uznawany jest przed sądem za dowód, to dające się fizycznie zmierzyć ślady lądowań UFO są już od dawna dowodem jego istnienia. [Stanton T. Friedman, fizyk atomowy i ufolog, współpracował przy kilku ściśle tajnych programach amerykańskiego rządu].

Nie będę w tym tekście przedstawiać dowodów na istnienie kosmitów i nie będę się z nikim spierać, czy są na to ich istnienie jakieś dowody. Nie mam również zamiaru czytać tu wywodów, że są oni czystym urojeniem świrusów, którzy mają coś nie tak z mózgiem. Jeśli ktoś w nich nie wierzy, to niech sobie dalej nie wierzy. Nie jestem misjonarką i nikogo nie będę nawracać na wiarę w cokolwiek. Jeśli jednak masz jakieś wątpliwości i pragniesz dowiedzieć się prawdy poszukaj jej sobie sam/a w Google. Samodzielne zdobywanie wiedzy przynosi więcej pożytku, niż idiotyczne i jałowe kłótnie o to, kto w co wierzy. Żeby poszukiwaczom ułatwić zadanie rzucę tu kilka nazwisk: John E. Mack, Stanton Friedman, Clifford Stone, Robert Dean, Carla Turner, Richard M. Dolan, Credo Mutwa. Życzę miłych i owocnych poszukiwań.

A teraz przystępuję do meritum.

Na Discovery i na Zone Reality dość często pojawiają się programy o kosmitach. Na Discovery są one idiotycznie prześmiewcze, ewidentnie przeznaczone dla bezmyślnych kretynów, zahipnotyzowanych przez telepudło. Jeśli takiemu lunatykowi pudło powie, że to, co ma przed własnym nosem nie istnieje, to on uwierzy, że rzeczywiście nie istnieje. Zahipnotyzowany człowiek widzi to, czego nie ma i nie widzi tego, co jest. Przykra prawda jest taka, że większość ludzi to tacy lunatycy, którzy mają w mózgu wszczep telewizyjny i są przez niego sterowani.

Reality różni się radykalnie od Discovery jeśli chodzi o podejście do tematu. Ostatnio (co przyjmuję z dużą ulgą) przestali w ogóle pytać racjonalistów o opinię. I słusznie, bo wstyd słuchać bredni, które płyną z ust tych półgłówków, obrażających ludzkość posądzeniami, że wszyscy ludzie to kretyni i cierpiący na urojenia wariaci.

W serii „Niewyjaśnione zagadki” sporo mówi się o kosmitach i o wzięciach. Ofiary wzięć opowiadają o swoich przeżyciach, a lekarze pokazują implanty, wyjęte drogą operacji chirurgicznej z ich ciał. Niektórzy pragną pozostać anonimowi (nic dziwnego, mało kto ma ochotę stać się ofiarą napaści i oszczerstw racjonalistów), inni mówią o wszystkim otwarcie i bez lęku.

Jeśli ktoś ma zamiar wmawiać mi, że tym tematem zajmują się tylko wariaci i szarlatani, spieszę z informacją, że wymieniony powyżej John E. Mack jest profesorem psychologii na Harvardzie, a Cliff Stone i Bob Dean to zasłużeni i szanowani (dziś już emerytowani) oficerowie armii USA. Kanał Discovery wyszydza bezlitośnie i traktuje jak kompletnego kretyna każdego, kto ma czelność gadać o kosmitach, nie ważne, czy jest to gospodyni domowa, oficer armii, policjant czy uczony z szanowanej uczelni. W opinii ludzi, którzy przejęli kontrolę nad tym kanałem wiara w kosmitów kompromituje i dyskredytuje każdego. Jeśli gadasz o kosmitach stajesz się całkowicie niewiarygodny i powinieneś dać się zamknąć w wariatkowie.

Natomiast Reality wpadło w inną pułapkę: uznali, że kosmici są, że wzięci nie kłamią i że dowody w postaci implantów oraz badań psychologicznych nie pozwalają na żadne wątpliwości. Ale uwierzyli w to, że są to nasi przyjaciele i zbawcy.

Przyjrzyjmy się więc uważnie „przyjacielskim” poczynaniom kosmitów.

Regularnie porywana panna twierdzi, że początkowo było to dla niej bardzo traumatyczne doświadczenie, ale na szczęście jej matka pomogła jej się z tym uporać. Matka również była porywana, i to od urodzenia, wytłumaczyła więc córce, że nie ma w tym żadnego zagrożenia i że należy się z tym pogodzić. Wprawdzie obdukcje są bardzo nieprzyjemne i bolesne, a kosmici wprowadzają do ciała różne ciała obce, co więcej, bez znieczulenia i bez narkozy, ale robią to dla naszego dobra, bo są naszymi przyjaciółmi. Badający dziewczynę Richard M. Dolan zadaje pytanie, co się dzieje w czasie wzięcia. Panna odpowiada, że pokazują jej obrazy. Jakie? Kataklizmy. Co to za kataklizmy? Chodzi o zmiany klimatyczne, wybuchy wulkanów i inne klęski żywiołowe. Czy i kiedy ma się to wszystko wydarzyć? W niedalekiej przyszłości. Dziewczyna wyznaje, że budzi to w niej przerażenie. Na pytanie, w jakim celu jej to pokazują odpowiada, że chcą nas przestrzec, bo ludzkość nie może dłużej istnieć w takiej postaci jak dotąd i robić planecie tego, co robi. Potrzebna jest zupełna transformacja. Na końcu kosmici wyjaśniają jej, że będzie strasznie, ale wszystko dobrze się skończy. I dziewczyna uśmiecha się promiennie. Siedząca obok matka wspiera ją i pociesza.

Inny młodzieniec, racjonalista pełną gębą, nie mógł znieść świadomości, że dzieje się z nim coś, co jest sprzeczne z rozumem. To skłoniło go do szukania pomocy i tak trafił do prof. Johna Macka. Po serii seansów hipnotycznych pogodził się ze swoją sytuacją i przestał się bać, że zwariował. Mało tego, uznał, że jest to bardzo pozytywne doświadczenie, a John Mack mu ochoczo przytaknął. Na pytanie, co przekazali mu kosmici powiedział: „przestańcie brudzić piaskownicę, która nie należy do was”. I dodał, że ludzkość musi się przebudzić.

Do kogo więc należy piaskownica?

Tego program nie wyjaśnia, ale wszyscy zgodnie i radośnie orzekli, że kosmici są naszymi przyjaciółmi i że nam pomogą.

Owa pomoc jak na razie manifestuje się raczej przerażająco. Nie dość, że ludzie są porywani, że wszyscy zgodnie przyznają, iż jest to wyjątkowo traumatyczne doświadczenie, to jeszcze owi „przyjaciele” wszczepiają im bez znieczulenia w system nerwowy implanty, przy pomocy których mogą ich w pełni kontrolować. Czy można uznać za akt przyjaźni wkręcanie na żywca w ucho świdra 15 centymetrowej długości i nie branie pod uwagę krzyków przerażenia i bólu ofiary? Lub wbijanie jakichś prętów w pępek, co jest równie bolesne? Czy przerażające poczucie, że już nigdy i nigdzie nie zdołasz się ukryć przed swoimi przyjaciółmi, bo oni wszędzie cię namierzą i dopadną jest aktem miłości? Albo czy stwierdzenie, że kontrolują oni poziom dopaminy i serotoniny w twoim organizmie, dzięki czemu przejmują pełną kontrolę nad twoimi emocjami może być wiadomością pokrzepiającą? Czy przyjaciel może dręczyć ludzi apokaliptycznymi snami?

Karla Turner zapytała jedną z ofiar porwań, jakie osoby są wybierane przez kosmitów. Ta odpowiedziała, że wszystkie, które się boją.

Można się domyślać, że nasi przyjaciele pomogą nam, wykopując nas z tej piaskownicy na zbity pysk. Bo czystość piasku jest ważniejsza, niż ludzkość.

Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie. [Victor Lebow]

I bardzo proszę nie pisać mi tutaj, że w pełni sobie zasłużyliśmy na takie traktowanie, bo naprawdę brudzimy piaskownicę, a co więcej eksploatujemy ją bez umiaru. Każdemu wrogowi ludzkości przypomnę, że ciężką łapę na wszystkich skarbach planety trzyma elitarna i nieliczna grupa psychopatów. Banki, kopalnie, złoto i diamenty oraz wszystkie koncerny przemysłowe należą nie do nas, lecz do grupy żądnych zysku cwaniaków, którzy nigdy nie mają dość. My jesteśmy tylko nędznie opłacaną i głęboko przez nich pogardzaną bandą roboli, czyli darmozjadów i producentów gówna.

Dla mnie człowiek to nic więcej oprócz mózgu z jednego końca i fabryki gówna z drugiej – Aureli O. Pecelli – Komitet 300

Ciężko pracujący pod ziemią i stale zagrożony śmiercią górnik (bo zadbanie o jego bezpieczeństwo jest zbyt drogie i się nie opłaca) dostaje za swoją pracę nędzne grosze, ale za to banda nierobów z zarządu kopalni śpi na złotych łóżkach i sika do złotych kibli. A żeby źródło kasy nigdy nie wyschło ci bezczelni wyzyskiwacze celowo produkują buble, które mają rok lub dwa gwarancji, po czym się rozsypują, co zmusza użytkownika do kupowania wciąż nowych rzeczy. Telewizyjnymi reklamami podsyca się w ludziach żądzę kupowania najnowszych modeli samochodów, bo jeżdżenie dwulatkiem to straszny obciach. Nawet jeśli ktoś jest całkowicie odporny na reklamy i snobizmy, też musi wymieniać sprzęt gospodarstwa domowego, bo kiedy pralka zaczyna sikać na podłogę lub telewizor przestaje pokazywać obraz okazuje się, że naprawa jest nieopłacalna. Trzeba więc wyrzucić stare (dwuletnie) graty i kupić nowe. [Na szczęście Polak potrafi i u nas zawsze znajdzie się złota rączka, która wygrzebie ze złomu części zamienne do każdego sprzętu lub wymieni za grosze jakiś przedwcześnie zużyty przełącznik, co zdarzyło się piszącej ten tekst. Zepsuł mi się monitor LCD, całkiem nowy, bo dwuletni, ale okazało się, że w Warszawie jest zakład, który specjalizuje się (i dobrze na tym zarabia) wyłącznie w wymienianiu takiego małego ustrojstwa, które (celowo) szybko się psuje. Ludzie na zachodzie wywalają taki monitor do śmietnika, a my, jako naród praktyczny i oszczędny, wywalamy tylko tę część, która się zepsuła].

——————————-

Dopisane następnego dnia (pod wpływem komentarzy):

W filmie na Reality pada stwierdzenie, że kosmici traktują nas tak, jak my traktujemy zwierzęta. Skoro zwierzęta są kolczykowane, to i ludzie też powinni być. W domyśle: skoro my robimy na zwierzętach okrutne doświadczenia, to kosmici mogą robić to samo z nami).

W relacjach, które zebrała Karla Turner kobiety opowiadają, że wielokrotnie stwierdzano u nich ciążę (która była niewiadomego pochodzenia), po czym kilkutygodniowy płód znikał bez śladu, co potwierdzali lekarze ginekolodzy. Kobiety te mówiły, że zabierano je na inne planety, gdzie mogły zobaczyć swoje dzieci, będące mieszańcami ludzko-kosmicznymi. Pozwalano im brać je na ręce i tulić.

W prześmiewczym programie na Discovery Science pokazali Davida Icke. David jak wiadomo nic sobie nie robi z prześmiewców, więc powiedział co wiedział. Jeśli komentarz, który nastąpił potem zamącił komuś w głowie, to jego problem – widać głowę ma słabą. Icke wziął w ręce odbiornik radiowy i włączył go na jakąś stację, po czym pokręcił gałką i odezwała się inna stacja. Powiedział, że wszyscy jesteśmy jak anteny radiowe: każdy z nas nadaje i odbiera na określonej częstotliwości. Jeśli zmieniamy zakres przestajemy słyszeć daną stację, ale nie oznacza to, że ona przestała istnieć. Jest to analogia do tego, co widzimy naszymi zmysłami: widzimy to, do czego jesteśmy dostrojeni. Dlatego jedni ludzie widzą kosmitów, a inni nie.

Cliff Stone opowiedział, jak dowództwo wysłało grupę żołnierzy na miejsce katastrofy nieznanego obiektu latającego. Żołnierzom i oficerom (!) powiedziano, że to ruski statek kosmiczny i że Ruscy (tak samo jak Amerykanie) wysyłają w kosmos małpy, jeśli więc znajdą w tym statku jakieś stworzenia, to będą to małpy. Stone przyjrzał się temu obiektowi, po czym chwycił za telefon i zadzwonił do dowództwa, meldując: „Są tu małe istoty, ale nie są to żadne cholerne małpy!!!” W tym momencie komentator zaczął kpić z ludzkiej skłonności do wierzenia w cuda na patyku i paranoiczne teorie spiskowe, po czym przenieśliśmy się do jakiegoś miejsca objawień jezusowo-maryjnych, gdzie dzikie tłumy miotały się w amoku i zobaczyliśmy figurkę jakiegoś konio-podobnego stworzenia, które spijało z łyżki mleko, co (chyba w Indiach) uznano za cud. (Stwór faktycznie to mleko spijał – znikało z łyżki!)

Jeśli oglądając takie programy dajesz sobie robić wodę z mózgu i wierzysz w „racjonalistyczne” wyjaśnienia rzekomych „teorii spiskowych” i zjawisk niewyjaśnionych, to masz słabą głowę i każdy psychopata zrobi z tobą co tylko zechce.

Zwracam też uwagę na to, co powiedziała Karla Turner: że oni porywają ludzi, którzy się boją. Jeśli nie uleczysz swojego lęku staniesz się ich narzędziem, wykorzystywanym przeciwko ludzkości. Jedynym sposobem wyzwolenia się z lęków jest praktykowanie medytacji buddyjskiej lub duchowego uzdrawiania wg metody Bruno Groninga.