Tittytainment

Czy ludzkość skazana jest na zagładę?

Na to pytanie, tak samo jak na każde inne podobne, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Odpowiem więc „i tak i nie”. Gdyby ludzkość miała zginąć, już dawno by jej nie było. A jednak wciąż jest i jak na razie wydaje się być potęgą. Pisałam już w tym blogu, że nie zarzyna się kury znoszącej złote jaja. Dlatego ludzi można mordować, nawet na masową skalę, jak choćby w czasie II wojny światowej, ale totalna zagłada nie wchodzi w rachubę. Bo ludzkość produkuje wyjątkowo pożywny i dobrej jakości lusz w ogromnych ilościach.

Okresowe holokausty są możliwe dlatego, że ludzkość nie chce wiedzieć nic na temat tego, co jej grozi i nie wyciąga żadnych wniosków z historii. Woli spać, ukojona bezwartościową muzyką pop, telewizyjnymi reklamami, głupawą rozrywką, kłamliwymi wiadomościami z mainstreamowych mediów,odmóżdżona odżywkami oraz napojami słodzonymi neurotoksycznym aspartamem i osłabiona żywnością GMO z dodatkiem antybiotyków i hormonu wzrostu.

Czy wiesz, co znaczy amerykański „nowotwór” słowny tittytainment?

Statystyki mojego (od długiego czasu uśpionego) bloga muzycznego wykazują wejścia głównie na hasło „piękne cycate panienki”. Określenie to pojawiło się, gdy pisałam polemiczny tekst o rocku, który rzekomo ma ogłupiać ludzi i prowadzić ich, niby te zahipnotyzowane szczury, prosto do piekła.

Śmiem twierdzić, że (jak zawsze) jest zupełnie odwrotnie, niż próbują to sugerować czynniki opiniotwórcze. Kto zna języki obce, ten może się zapoznać z tekstami rockowych utworów, a wtedy przekona się, że nie tylko nikogo one nie usypiają, ale wręcz budzą i zachęcają do buntu przeciwko ogłupiającym ludzkość politykom i wiernopoddańczo służącym im mediom. Rolę ogłupiacza pełni w rzeczywistości muzyka pop, której symbolem stały się owe prawie nagie, „cycate panienki”, wijące się na monitorach różnych stacji typu MTV w lubieżnych pozach i porno-rozkrokach. I tak właśnie doszliśmy do owego słowa tittytainment.

Wymyślił je nasz rodak, prof. Zbig Brzezinsky. Oznacza ono politykę odwracania uwagi ludzkich owieczek od tego, co knują cwani politycy.

Chciałoby się zakrzyknąć „już starożytni Rzymianie”… Tak, tak, to właśnie starożytni Rzymianie wymyślili hasło „chleba i igrzysk”. Wiedzieli, że durnemu ludowi do szczęścia wystarczy pełna micha i głupkowata rozrywka. Gdy to mu się zapewni, władza może robić co tylko zechce i nawet największe „przekręty” ujdą jej na sucho. Kiedyś ludzi najbardziej bawiły krwawe igrzyska i publiczne egzekucje, ale źli humaniści zakazali tych pięknych widowisk, więc dziś zmodyfikowano to do filmowych horrorów klasy „B”, filmów katastroficznych, rzeczonych „cycków” i tzw. „muzyki” (dla muzykalnych inaczej lub wręcz niedorozwiniętych muzycznie), która stała się praktycznie jedynym, poza sportem i filmami porno, rodzajem rozrywki, jaką konsumują owi amatorzy damskiej anatomii.

Słowo „titts” to slangowe określenie cycków, a tainment to drugi człon słowa entertainment czyli „rozrywka”.

Teraz jasne? Tak więc męskie owieczki wpatrują się zahipnotyzowane w dyndające damskie cycuszki i wirujące pośladki, a specjalnie dobrane metrum sprawia, że ich i tak osłabione piwkiem umysły osłabiają się jeszcze bardziej, stając się niezdolne do przetrawienia żadnych, wymagających choćby minimalnego wysiłku intelektualnego treści.

Tym sposobem ani się spostrzegą, jak staną się niewolnikami systemu, zwanego „kapitalizmem” i „globalizacją”.

Dwaj niemieccy autorzy: Hans-Peter Martin i Harald Schumann napisali książkę „Pułapka globalizacji. Atak na demokrację i dobrobyt”, wydaną w Polsce przez Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 1999 r. (dziś już nie do zdobycia). Dowodzą w niej, że wizja ludzkości maluje się w bardzo ponurych barwach. Niecny plan jest taki, żeby zredukować liczbę ludności świata do 0,5 mld, a reszcie przydzielić role według proporcji 20:80. 80% ciemnych, niewykształconych i pozbawionych wszelkich praw niewolników ma harować na rzecz 20-procentowej elity, której jedynym zadaniem ma być sterowanie owymi masami i pławienie się we wszelkich możliwych luksusach. Jednym z narzędzi kontroli ma być dostarczanie tittytainment w nieograniczonych ilościach, co ma zagwarantować spokój i ład społeczny.

Wszystko to wiadomo nie od dziś, w internecie jest wiele filmów demaskujących te (i inne, równie wredne) plany, ale amatorzy tittytainment tak już są odmóżdżeni, że nic ich to nie obchodzi. Więcej cycków proszę!

Na pocieszenie powiem wam, że nad Wisłą żyje sobie taki dziwny ludek, który pozornie niczym nie różni się od reszty ludzkości. On też uwielbia piękne, cycate panienki w MTV, Radio Zet, filmy porno, przygodny seks (o zgrozo bez wiodących do piekła prezerwatyw!), sport uprawiany przez innych i oglądany we własnym fotelu z michą chipsów w łapie, świecącą niby elektrownia w Czernobylu Colę Light, hamburgery, papierochy, mocną wódę (a nawet denaturat, gdy tej zabraknie) oraz inne, zabójcze dla życia biologicznego przyjemności. I na pewno, z największą przyjemnością, da sobie wcisnąć ten tittytainment, a wraz z nim jarzmo ekonomicznej niewoli. Ale przyjdzie taki dzień, kiedy jakiś wąsaty reprezentant owego ludu przeskoczy przez bramę obozu pracy i porwie 80% zniewolonych do buntu przeciwko 20% rozleniwionych próżniaków. A wtedy proporcje ulegną zmianie. Oczywiście – czasowo i przejściowo. Do czasu, gdy uśpione sukcesem masy nie dadzą się ponownie ogłupić hipnotycznie wirującymi sutkami i pupami. Skądś to znamy?

A jakże… Nihil novi sub sole…

To, że nic nowego pod słońcem również odkryli starożytni Rzymianie. Mimo tego odkrycia historia wciąż się powtarza, a owce niczego się nie uczą.

Dobranoc państwu, idę obejrzeć heavy metalowy koncert, nawołujący do rewolucji… A państwa zachęcam do obejrzenia tych filmów, przeczytania absolutnie genialnej powieści science fiction “Limes inferior” Janusza Zajdla i o zapoznanie się z historią świata, ze szczególnym uwzględnieniem rewolucji: francuskiej i sowieckiej.

19 komentarzy do “Tittytainment

  1. Fakt faktem dzisiejsza rozrywka jest głównie nastawiona na „zajmowanie” czymś mas.
    A ludzie są zadowoleni takimi rozrywkami, chodzą codziennie do pracy, spotykają codzień tych samych nudnych innych ludzi z sąsiedztwa,ogladają tego samego szefa.
    Codzień to samo , więc trzeba dać im coś co da im troche przyjemności jak owy tititeyment, niech się rozerwią , niech ich myśli oderwą się od codziennej rzeczywistości i niech ich umysły skierują się gdzie indziej i niech ich życie toczy się dalej tym samym torem.
    I teraz ludzie mają złudne poczucie że ich życie jednak nie jest tak blade jak by się mogło wydawać i są zadowoleni.
    A to kolejne złudzenie,w którym się”fajnie” żyje.

    W sumie jak tak patrze na to wszystko to mam wrażenie że to jakiś kiepski sen/program aby masy żyły w ciągłym ogłupieniu i zajmowały się codziennością bez zadawania zbędnych pytań.

  2. Bardzo podoba mi sie ten ten termin tittyteinment – od razu przypomina mi sie niezapomniany Franciszek Z. I jego „Titties and Beer” 1978. Rozumiem Twój Sarkazm. Ja osobiście jestem już na innym etapie, pomimo tego,że popieram Twoje intencje to juz nawet niechce mi sie o tym mówic. Ludzie reagują bardzo agresywnie jeśli chcesz ich wybudzić z wygodnego letargu. Zostaw ich w spokoju, będzie wiecej miejsca dla nas. Pracuję w służbie zdrowia ale prywatnie – nawet sobie nie wyobrażasz w jaki sposób ludzie sie zabijają – upierajac sie na ten przykład przy określonej diecie. Jakies delikatne i subtelne aluzje kończa sie zazwyczaj totalna awanturą – „stary przestań w końcu pie….”
    Ja jednak nie przestaje – ale robie to tylko i wyłącznie na własny użytek – jesli ktoś na tym skorzysta fajnie ale nic na siłę. Cena jaka za to płace jest podobno wysoka – izolacja. Pisze podobno bo mnie jest po prostu wygodnie w swoim komfortowym fotelu – wciąż i wciąż poszerzam swoja świadomość na swoją korzyść.
    A tak miedzy nami to lubię czasami pogapic sie na te titties – przecie to takie ludzkie.
    pozdrowienia

  3. Ja nikogo nie zaczepiam ani nie nawracam. Kto chce, ten czyta, a kto nie chce, nie czyta. Wolna wola. Ale tak sobie myślę, że zatrzymywanie tylko dla siebie wiedzy, którą przez długie lata życia zdobyłam byłoby egoizmem. Sama szukałam mozolnie, ale dzielę się szczodrze.

    Podobnie szanuję wybór tych, którzy chcą się sami zabić. To ich życie, więc jeśli żrą paskudztwa, palą, piją (nie tylko „procenty”, ale np. Red Bulla czy Colę Light) i źle się prowadzą pod jakimkolwiek względem, to OK. Wolna wola. I tego samego, czyli uszanowania moich wyborów i decyzji, oczekuję od innych. Niestety, na próżno, bo wciąż stykam się z agresją tych, którzy wiedzą lepiej i uważają, że mają prawo ograniczyć mi dostęp do ziół, homeopatii, astrologii i diety, którą stosuję. A przecież jestem dorosła i mam prawo żyć, jak mi się podoba.

    Awantur unikam, więc nigdy nie agituję, ale kiedy ktoś sam pyta udzielam mu wyczerpującej informacji. Wyjątkiem są moi synowie, których trochę przymusiłam do zainteresowania się ukryta stroną rzeczywistości, co wymagało użycia lekkich nacisków (ale bez przesady, bo nie chciałam dostać w łeb).

    Co do cycuszków – jestem kobietą, więc powiedzmy, że nie byłoby to całkiem zdrowe, gdybym się śliniła na ich widok, ale przyznaję – piękny akt kobiecy robi wrażenie i na mnie, jako że jestem wrażliwa na piękno. No i są tacy faceci, na których lubię patrzeć. Natomiast jeśli chodzi o dźwięki towarzyszące tym cycuszkom na MTV, to mnie one odrzucają i działają mi ostro na nerwy, dlatego natychmiast przełączam się na inny kanał.

  4. Hahaha, właśnie zajrzałam na twoją stronę 😉

    „Rozumiem Twój Sarkazm. Ja osobiście jestem już na innym etapie, pomimo tego,że popieram Twoje intencje to juz nawet niechce mi sie o tym mówic” – czyżby? Zdaje się, że jest całkiem na odwrót. To wprost zdumiewające, jak ludzie potrafią dostrzec słomkę w oku bliźniego, a we własnym nie zobaczą nawet belki. Oto cytat (z ciebie, nie ze mnie): „Proszę się przygotować na bardzo ostrą jazdę po krawędzi rzeczywistości – będzie bardzo kontrowersyjnie.
    Ludzi o słabych nerwach uprzedzam, że mogą poczuć sie nieco niewyraźnie po przeczytaniu, wysłuchaniu czy oglądnięciu paru materiałów. Natomiast wszystkich próżnych zamkniętych w swoim świecie debili – you know – wąskie usta, milczący, opanowani, gadzie chłodne oczy – od razu mówię – fuck out!! Z jednym wyjątkiem – interesujące argumenty.
    Ale żeby było jasne – ja tu rządzę a Ty jesteś gościem, spróbujesz mi nasrać na stół, to Cię dopadnę i w dodatku nic mi nie zrobią – believe me”.

    Nie czepiam się, nie moja sprawa, każdy ma prawo pisać co chce i w takiej formie, jaką uważa za właściwą. Ale jeśli ostro jedziesz po bandzie, nie wytykaj innym, że są sarkastyczni i nie wmawiaj światu, że masz ten etap za sobą. Nie masz. A ja nikomu od debili nie wyzywam i nie piszę o sraniu. To taka mała różnica.

  5. „Nie wytykaj innym, że są sarkastyczni i nie wmawiaj światu, że masz ten etap za sobą. Nie masz” – niestety, ‚manie na głośno’ za sobą etapu przebudzenia jest niebezpieczne w tym sensie, że praktycznie wszyscy w pewnym momencie wpadamy w taką postawę (w mniejszym lub większym stopniu).
    Sztuką jest się jej całkowite wyzbycie – zajmuje to sporo czasu i wiąże się z niezłą walką wewnętrzną.

    Mnie szczerze mówiąc teksty w stylu ‚[ja tu rządzę a Ty jesteś gościem, spróbujesz mi nasrać na stół, to Cię dopadnę’ po prostu nudzą.

  6. one – nie wytykam sarkazmu

    two – treści na stronie w fazie rozbiegowej ;))Jestem jeszcze bardzo niezadowolony i dopiero buduje charakter tego o co mi chodzi.

    three – dawniej reagowałem na wszelkie nonsensy rzeczywistosci – teraz tylko je kwituję grymasem może uśmiechu może niesmaku. Gdybyż chociaż znalazł sie adwersarz taki jak TY ;))

    four – reakcja na te bzdety w czołówce strony jak najbardziej prawidłowa – oto mniej wiecej chodzi – ale może to się zmieni.

    Notabene – czyż nie istnieją Twoim zdaniem debile na tym padole – ja ich tak właśnie postrzegam – lewopółmózgowcy o wyrachowanym spojrzeniu – to moi wrogowie. Wolę takie osoby jak Ty – przynajmniej niczego nie ukrywają.
    No coż masz troszke racji z ta pozą ambiwalenta ale nie do końca wybrałem to medium bo jest szybkie i poręczne jeszcze 20 lat temu musiałbym to wszystko wbijać w kajet.
    Droga Mario przepraszam za ten nieumyślny protekcjonalizm ale lubie czasasami taki ton i słowo – sranie – mnie absolutnie nie razi a ze jestem osoba, która nie grzeszy kompromisem, mam nadzieję z Tobą jeszcze nieraz podywagować bo Twoje dziełko jest niczego sobie.
    Serdecznie pozdrawiam
    es.

  7. Mnie tam nic nie razi – za stara jestem, żeby cokolwiek mogło jeszcze na mnie zrobić wrażenie. Widziałam już wszystkie możliwe figury retoryczne, więc spoko. Debilów ci u nas dostatek, ale to ich problem. Ja na ich strony nie wchodzę, a jak oni pchają się do mnie, to dostają bana. Nie ma co z nimi dyskutować, bo to zwykle portale organiczne, czyli przypadek nieuleczalny. Poza tym – nikogo w sieci nie da się „dopaść”, chyba, że jest się Żydem i można przeciwnikowi zarzucić antysemityzm. Tylko ten argument zmusza policję do działania, resztę władza ma gdzieś. Nawet tzw. „groźby karalne” uchodzą na sucho.

  8. Wywiady z gwiazdami metalu zawsze są świetne, a najlepsze są ich opowieści o tym, jak to pobożni chrześcijanie robią z nich diabły wcielone. Zawsze oglądam takie programy i zawsze świetnie się bawię. A gdzie był ten film? Może będzie powtórka?

  9. mam go na płytce 😡 Jakoś mogłabym przesłać, gdyby ktoś reflektował. Bardzo interesujący film, wg mnie.

  10. w poprzednim poście nie miała wyjść taka groźna „buźka” przepraszam 🙂

  11. Haha, tak, metal to śmiertelne zagrożenie dla świata. Świetne były te procesy sądowe, w których cnotliwi obywatele próbowali palić na stosie metalowe czarownice. Kiedyś na MTV można było zobaczyć fajne programy, teraz leci tam już tylko papka dla bezmózgowców.

  12. Poziom wyedukowania społeczeństw jest zatrważający! Oto przykład z dzisiaj:
    Grywam sobie czasem online w gierki typu escape, polegające na tym, że trzeba opuścić jakieś pomieszczenie i aby tego dokonać, należy rozwiązać kilka zagadek, znaleźć rozwiązania szyfrów i kodów otwierających różne drzwi, skrzynki itd.
    Dziś natknęłam się po raz któryś na coś, co mnie zszokowało: ludzie nie potrafią rozwiązać prostego równania! W gierce w którą dziś grałam, do odgadnięcia jednego z kodów podana była informacja, że suma dwóch wartości jest równa jakiejś liczbie, a różnica innej tzn np: a+b=343 i a-b=221 i okazuje się, że rozwiązanie tego prościutkiego układu równań ponad możliwości osób grających w tę gierkę!!! O ile na polskiej stronie znalazł się jeden tylko delikwent nie mogący sobie z tym poradzić, to na anglojęzycznej stronie z tą gierką połowa postów jest prośbą o pomoc w rozwiązaniu tego zadania na poziomie szkoły podstawowej. Ludzie nie mogli sobie z tym poradzić, nawet na podstawie przedstawionego przykładu rozwiązania.

    Tu jeden taki kwiatek:

  13. Każą nam wierzyć, że kraje zachodu są pod każdym względem lepsze, bardziej zaawansowane cywilizacyjnie, bardziej wykształcone i w ogóle cool. Mamy równać do ich poziomu. I równamy. W dół…

  14. (…)”O ile na polskiej stronie znalazł się jeden tylko delikwent nie mogący sobie z tym poradzić, to na anglojęzycznej stronie z tą gierką połowa postów jest prośbą o pomoc w rozwiązaniu tego zadania na poziomie szkoły podstawowej. Ludzie nie mogli sobie z tym poradzić, nawet na podstawie przedstawionego przykładu rozwiązania”.

    To prawda, mieszkam w UK i moge to potwierdzić. Ograniczenie w myśleniu, brak wyciągania logicznych wniosków. Robione jest to celowo aby mieć durne społeczeństwo łatwe w kontroli. Ale nie popadajmy w samozachwyt, są rzeczy w których Anglicy biją nas na głowe.

  15. O ile się orientuję, to w WB panuje dość silna kastowość. Najwyżej jest silna elita: rody szlacheckie i finansjera – oni są dobrze wykształceni i to poprzez ich obraz wizerunek Brytyjczyka idzie w świat. Na drugim końcu jest zwykłe „prolstwo” (jak u Orwella), o którym, ja na przykład, nie miałam pojęcia, dopóki ktoś mieszkający tam nie poopowiadał mi troszkę. Wyobrażałam sobie naiwnie, że każdy Brytyjczyk jest jak jeden z twórców Monty Pythona – dowcipny, elegancki, z klasą ;).

    @Marcusie, napisz proszę w czym oni nas biją na głowę? Jestem ciekawa, co to jest oprócz wykształconej elity.

  16. Dokładnie jest tak jak piszesz.

    „Marcusie, napisz proszę w czym oni nas biją na głowę? Jestem ciekawa, co to jest oprócz wykształconej elity”

    Generalnie są lepiej zorganizowani w na gruncie społecznym, widać to jak sie załatwia coś w urzędach, szybciej, sprawniej i sympatyczniej. Ale my za to jesteśmy sprytniejsi i potrafimy się wszędzie odnaleźć.

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.