Komentarz polskiego prawnika do Przekrętu wszechczasów – cz. 2

Tytułem wstępu, jedna z komentujących tu osób dobrze zauważyła, że zarówno moje wpisy jak i Piotrasa przedstawiane są z dwóch różnych punktów widzenia (i nie chodzi tu tylko o dwa różne systemy prawne – angielski i polski). Piotras spogląda na prawo bardziej od zewnątrz, ja zaś od wewnątrz. To co zrobicie z naszymi wpisami, zależy tylko i wyłącznie od Was, tak jak ze wszystkim. Może znajdzie się jakaś trzecia osoba, która połączy myślenie moje i Piotrasa, i wyjdzie z tego coś naprawdę fajnego i co ważniejsze skutecznego. Mam świadomość, że w pewnym sensie występuje jako przedstawiciel tego szurniętego systemu prawnego, jednak wydaje mi się, że umiem myśleć i widzieć to, czego spora rzesza prawników dostrzec nie chce. Za komentarze już teraz dziękuję i proszę o dalsze. Pochwały i krytyka, jak najbardziej wskazane – nie mylić z osobistym obrażaniem kogokolwiek na tym blogu J

@ Astromaria – jeśli chodzi o bezpaństwowców, to z racji tego że brak obywatelstwa pozbawia Cię praw i obowiązków, to jako apatryda nie musisz płacić żadnych podatków, żadnych składek, wykonywać jakichkolwiek i czyichkolwiek poleceń. Drugą stroną medalu jest jednak to, że nie masz prawa do podjęcia tzw. legalnej pracy (tj. na podstawie umowy o pracę), nie masz prawa do opieki zdrowotnej (choć tu może to i dobrze, bo widząc to co się dzieje w konwencjonalnej medycynie, zakrawa o pomstę do nieba). Kłopot w tym, że prezydent i jego świta nie bardzo chcą zezwalać na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego, a nawet jeśli to pod warunkiem wskazania, że przysługuje Ci obywatelstwo innego państwa (tak, abyś apatrydą jednak nie został drogi obywatelu). Jest to niegodne z konwencją haską, która pozwala na zrzekanie się obywatelstwa, bez konieczności spełniania jakichkolwiek warunków. Na necie jest historia pewnego człowieka, który słusznie zauważył to, że nasze krajowe wymogi w tym zakresie są niegodne z prawem międzynarodowym (które ponoć nasz kraj przestrzega) – skierował więc sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich z zamiarem wykazania niekonstytucyjności naszych polskich zapisów. Sprawa jednak ugrzęzła, bo RPO jak i jego urzędnicy odpisują człowiekowi, że się myli podpierając się nijak mającymi się w sprawie przepisami. Jedyne rozwiązanie to skierować sprawę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Kwestia płacenia podatków wynika wprost z naszej Konstytucji – art. 84 „Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie”. Dla mnie osobiście płacenie podatków jest bzdurą zupełną, no ale piszę Wam tylko jak to jest zapisane w naszych „cudownych” przepisach. Jeśli więc uznamy, że Konstytucja jest legalna, to wychodzi, że podatki też – zobaczcie jak sobie spryciarze zapewnili ową legalność. Jeśli jednak Konstytucja jest nielegalna, to i podatki będą nielegalne – jak jednak wykazać tę nielegalność? Jeśli ktoś ma pomysł, to napiszcie – sam nie wiem.

@jarek – jak wyżej, nie wiem w jaki sposób wykazać nielegalność Konstytucji. Ja w ogóle jestem zdania, że jakiekolwiek prawo by nie napisać, to ono i tak nie wiąże, bo niby dlaczego? Bo ktoś tak postanowił? Problem w tym, że będąc Polakiem z dowodem osobistym i w tych wszystkich rejestrach, moje zdanie jakoś mało się liczy. Jeśli będę podskakiwał i łamał „obowiązujące” przepisy, to ostatecznie może przyjść sobie „władza” i zrobić ze mną porządek :/ Jeśli jednak odpowiednio duża liczba osób nie będzie tego przestrzegać, zrobi rewoltę, wybierze uczciwy rząd, to jest szansa coś z tym zrobić. Zgadzam się ze słowami Marii – sami zbawić całego świata nie możemy, możemy za to zbawić tylko i wyłącznie siebie. Nie wiem niestety w jaki sposób udowodnić niekonstytucyjność samej Konstytucji – dla mnie ona jest cała nielegalna i już, ale uśpionym masom tego nie wytłumaczysz za żadne skarby – problem jest zatem w braku świadomości. Ja też jestem generalnie zdania, że nie trzeba zrzekać się obywatelstwa, a wystarczy sobie tylko i aż żyć. Problem jest jednak taki, że nie każdy ma rodzinę, znajomych, czy odpowiednią ilość pieniędzy, żeby takie życie sobie wieść (bez kredytów, pożyczek czy kontaktów z urzędnikami).

Jeśli chodzi zaś o akt urodzenia, to nic mi nie wiadomo, aby był on spieniężany (ale nie znaczy, to że tak nie jest). Akt urodzenia jest tworzony poprzez zgłoszenie faktu urodzenia dziecka przez matkę lub ojca, ustawy nakładają obowiązek takiego zgłoszenia. Zastanówmy się jednak, gdyby takiego zgłoszenia nie było, a kobieta rodzi dziecko np. w domu, nie miała żadnych badań u ginekologa itd. Jednym słowem – formalnie nikt nie wie o narodzinach nowego człowieka. Taki ktoś oficjalnie nie istnieje, z jednej strony nawet fajnie, o ile ma się trochę kasy, na to żeby można sobie takie życie prowadzić. Tym sposobem omijamy wszystkie te szczepienia, obowiązek szkolny, podatki i całą tę zbieraninę przepisów. Z drugiej strony, jak np. wyjedziesz do innego kraju np. samolotem? O to w tym wszystkim chodzi. Dzisiejszy świat jest tak połączony, zglobalizowany, że naprawdę w niewielu miejscach można żyć anonimowo, a i wtedy trzeba mieć pomysł na to, jak zdobyć podstawowe środki do życia. Akt urodzenia można jak najbardziej unieważnić, jeśli stwierdza się zdarzenie niegodne ze stanem faktycznym – np. konkretny Jan Kowalski w ogóle się nie urodził lub urodził się kiedy indziej czy gdzie indziej, niż wskazuje to sam akt. Co się zaś tyczy dziedzictwa ziemi, to w jaki praktyczny sposób chciałbyś to zrobić? W żadnym urzędzie nikt Ci nie pomoże, śmiem nawet twierdzić, że żaden poseł, senator, minister, prezydent czy kto tam jeszcze we „władzy” nie będzie wiedział nawet o co chodzi. W Konstytucji jest zapis, że RP jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli – ja to rozumiem tak, że cały nasz kraj jest dla Polaków dobrem wspólnym, każdy Polak ma prawo z niego korzystać (np. w nim mieszkając). Niestety, jak przełożyć to na odebranie jakiegoś kawałka ziemi, nie wiem :(, bo praktycznie za próby mogą wysłać Cię do wariatkowa.

Zgadzam się z tym, że oświadczenie woli, to oświadczenie woli. Dlaczego zatem raz się wymaga formy aktu notarialnego, raz wystarczy spisać coś na kartce papieru, a raz wyrazić swoją wole ustnie? Bo tak ktoś postanowił odgórnie, kto zrobił odpowiednie ku temu ustawy (nie twierdzę, że to jest dobrze zrobione). Wg mnie ma to na celu skomplikowanie całego tego życia prawnego, sztuczne tworzenie urzędów i urzędników, a przede wszystkim zwyczajne ciągnięcie kasy (np. na notariusza). Oficjalnie mówi się, że o formie czynności decyduje jej ważność (np. do sprzedaży domu nie wystarczy umowa na kartce papieru, lecz akt notarialny bo chałupa jest droga) – pojawia się jednak pytanie – jakim prawem ktoś sobie zasady takiej ważności ustalił i czemu się na to zgadzamy?

Co do Sejmu Walnego, to nie mogę się wypowiedzieć, bo zwyczajnie dowiedziałem się o nim pierwszy raz od Ciebie. Jak starczy mi czasu to zbadam sprawę. Oficjalnie rządzący pewnie jednak wyśmieją całą sprawę łącznie ze sprzedajnymi mediami, chyba że stanie się cud i naprawdę dużo ludzi się za to zabierze.

Kwestia zrzeczenia się obywatelstwa i dziedziczenia jest taka, że brak obywatelstwa nie pozbawia Cię prawa do spadku. W ustawie polskiej statut spadkowy oceniany jest przez prawo ojczyste spadkodawcy w chwili śmierci, natomiast dziedziczenie bezpaństwowca podlega prawu miejsca jego zamieszkania w chwili śmierci, a w przypadku braku miejsca zamieszkania stosowane jest prawo polskie.

@walirlan – oficjalnie przynależność do całej tej bazarowej UE nie wpływa na system sądownictwa danego kraju członkowskiego. Stąd w każdym kraju UE mamy różne procedury sądowe. To jest podobne trochę do różnic kulturowych, do różnych zwyczajów. Coś jak ze sposobami obchodzenia świąt – zasada jest ogólna, sposób wykonania bardzo różny. Polska ma jednak obowiązek dostosowywania swoich przepisów do przepisów unijnych – nie wszystkich, lecz tych wskazanych przez organy UE. Duża część unijnych przepisów, jeśli nie wszystkie, jest dla mnie tak durna i zawiła, że może szczęście że Polska zazwyczaj zalega z wprowadzaniem tych regulacji na czas. Porównując przepisy z Brukseli z przepisami z Warszawskiego cyrku sejmowego, to nasze wydają się fajną lekturą do poduszki, zaś te unijne to tekst pisany przez robota – psychopatę, bo nijak tego nie zrozumiesz :/ Osobiście wydaje mi się, że wiele zależy od rządzących, a może dokładniej – od nas samych. Pamiętacie ACTA? Chcieli wprowadzić i zrobić zamach na internet, odbyło się kilka dużych protestów i ACTA nie weszło. Wg mnie można tak zrobić ze wszystkim, ale skąd wziąć odpowiednią siłę w ludziach i pokojowo przeprowadzić demonstrację? Ludzie z UE chyba się powoli uczą i wprowadzają durne przepisy po cichu, jakoś naokoło, ukryte między wierszami – tak, żeby było o nich jak najmniej szumu. Wydaje mi się też, że nasz pęd do zachodu niestety doprowadzi do coraz większego przejmowania tamtejszej „kultury” – celowo w cudzysłowie, bo wg mnie to spadek obyczajów, a nie zachodnia kultura. No ale duża część Polaków woli wszystko co zagraniczne, bo jest super trendy :/

@Bogdan56 – podzielam Twoje zdanie odnośnie kompleksowego podejścia do tematu prawa. Trzeba wziąć garść wiedzy Piotrasa, garść wiedzy mojej, zapał Marii i kogoś kto by to sprawnie połączył. Dodałbym jeszcze odpowiednią ilość świadomych osób i mamy przepis na efektywne działanie. Tak jest jednak ze wszystkim, im więcej osób zdobywa świadomość (czy to w medycynie, czy w prawie, czy w kwestii żywienia), tym większa szansa na przebudzenie setnej małpy i ogólnoświatową zmianę. Zobaczymy, może coś z tego wyniknie. Skoro „władza” nam pierze mózgi i zaciemnia, to my mamy takie samo prawo się oświecać i szukać prawdy 🙂

Dla mnie urzędnik publiczny i sługa publiczny, to są zwroty tożsame. Celowo jednak stosujemy nazwę, która ma dodać splendoru. Ostatecznie trzeba jednak pamiętać, że ten cały urzędnik jest dla nas i on ma służyć nam, a nie na odwrót (a często urzędnicy zachowują się jak święte krowy i z łaską załatwiają nasze sprawy). Warto im wtedy przypomnieć z czyich pieniędzy mają wypłatę – oczywiście, że z naszych. Moja rada – jeśli macie kłopot z urzędnikiem, postraszcie go skargą do przełożonego (ale spokojnie i rzeczowo), efekt będzie pozytywny dla Was 🙂

Komornik jest formą prawnika (ale mi się to napisało). Komornik nie jest urzędnikiem państwowym, lecz funkcjonariuszem publicznym (takimi funkcjonariuszami są np. policjanci, żołnierze, posłowie, senatorzy, prezydent RP i cała ta nasza ‘’władza”). Co ciekawe funkcjonariusze korzystają ze szczególnej ochrony prawnej (np. immunitety poselskie), ale równocześnie jak coś przeskrobią, to ich odpowiedzialność karna jest dużo surowsza, niż przeciętnego człowieka (pod warunkiem, że przestępstwo będzie wiązało się z wykonywaniem całej tej władzy publicznej). Osobiście nie wiem jak można zostać komornikiem, trzeba mieć chyba do tego jakąś osobowość, aby bez problemu zajmować mieszkania i inne rzeczy, bez choćby minimalnej skruchy czy zastanowienia. Niektórzy moi znajomi komornicy twierdzą jednak, że skoro jest dług i dłużnik, to istnieje także i wierzyciel, więc oni walczą w imieniu wierzyciela, bo ktoś nie zrealizował wobec niego swojego obowiązku. Większość komorników to jednak ludzie pozbawieni empatii, stąd może taka lekkość w wykonywaniu przez nich swojej pracy. Nawiasem mówiąc – widział ktoś biednego komornika? Ja do tej pory, ani jednego 😉 Używanie formy „komornik sądowy” to faktycznie swojego rodzaju niepotrzebne zamieszanie, bo każdy komornik musi występować przy konkretnym sądzie rejonowym. Działa on nie tyle na wniosek sądu, co wniosek wierzyciela, który ma dokumenty z klauzulą wykonalności przeciwko konkretnemu dłużnikowi (zazwyczaj są to prawomocne wyroki sądowe nakazujące dłużnikowi zapłacić lub coś zrobić. Choć np. akty notarialne też mogą być taką podstawą dla komornika).

Odtworzenie oryginałów dokumentów, które stanowią podstawę egzekucji i działania komornika, jest jak najbardziej możliwe (szczególnie jeśli dotyczy to wyroków sądowych czy aktów notarialnych). Służy do tego specjalna procedura odtworzeniowa, przeprowadzana w sądzie, z reguły na wniosek zainteresowanego (choć sąd może zrobić to także z urzędu). Problem może pojawić się w zasadzie przy starszych dokumentach (np. robimy egzekucję na podstawie wyroku z lat 70’), choć w praktyce to się raczej nie zdarza. Egzekucji bez oryginału czy odtworzonego oryginału dokumentu oczywiście nie przeprowadzisz, ale tak jak pisałem – w dzisiejszych czasach odtwarzanie zniszczonych czy zagubionych dokumentów, które pojawiły się w sądzie czy u notariusza nie jest jakimś wielkim problemem.

@ambikacandika; @ Astromaria – nie ma czegoś takiego w przepisach polskich, jak procedura ogłaszania się człowiekiem. W prawie przyjmuje się, że człowiek to człowiek (każdy widzi, że ktoś jest człowiekiem, a ktoś inny nie, bo jest np. osłem, psem czy wielbłądem) – w zasadzie, jak chcesz to udowodnić i po co? Tu chyba chodzi o to, że wciąga się nas do systemu niejako na przymus, a potem nie pozwala na dobrowolne wyjście z niego. Trzeba więc odnieść się do prawa międzynarodowego, jak ono to widzi. Praktyczny problem jest taki jak ze zrzeczeniem się obywatelstwa – nasze „władze” wiedzą, że można to zrobić bez problemu, a mimo tego nie respektują międzynarodowych praw (choć oficjalnie respektują). To jak cały cyrk z tym trybunałem konstytucyjnym – jeden mówi tak, drugi mówi tak – i każdy twierdzi, że działa w granicach prawa.

@Piotras – faktycznie, jak teraz pomyślę o tych lukach prawnych to masz rację. Im więcej osób będzie z nich korzystać, tym większa szansa że je zwyczajnie załatają. Weźmy chociaż słynny abonament RTV – nielegalny, ludzie znajdują sposób na jego niepłacenie i co chce zrobić nowa władza? Wprowadzić podatek, który dotknie wszystkich i ukróci skuteczną walkę z abonamentem RTV. Co zaś do prawa zwyczajowego, to wg naszej polskiej konstytucji nie ma ono większego znaczenia, bo nie stanowi źródła prawa. W przeciwieństwie do systemów anglosaskich, gdzie zwyczaj jak i wyroki sądowe źródłem prawa są. Co to nam daje w praktyce? Że możesz w Polsce powoływać się na nawet tysiącletnie zwyczaje czy korzystne dla Ciebie wyroki sądowe, a nic Ci to nie da, bo w Polsce to nie jest wiążące. Inaczej w Anglii czy USA – tam się na to powołasz i wygrasz, wystarczy że znajdziesz to co Cię interesuje i będzie pomocne w Twojej sprawie. Wszystko skupia się więc chyba na tym, żeby znaleźć sposób na skuteczne i pokojowe przekonanie tych uśpionych o całym tym cyrku, o wyzysku, o iluzorycznej władzy – póki co tylko indywidualnie można się przebudzić, na szeroką skale jest to chyba niewykonalne, przynajmniej ja nie wiem jak tego dokonać.

Jeśli zaś chodzi o małżeństwo, to tutaj jest o tyle fajnie, że nie ma nakazu zawierania legalnych związków (tych cywilnych). Więc można to łatwo obejść – po prostu nie bierz ślubu, bądź weź wyznaniowy. Wtedy nie będzie problemu J

Odnośnie notariuszy i transferu dokumentów – notariusze jako część systemu mają dokładny spis czego im nie wolno, a co robić mogą (np. nie mogą dokonywać czynności niemożliwych – np. że ktoś zobowiąże się do sprzedaży działki na Jowiszu, albo czynności sprzecznych z prawem – np. że ktoś zobowiąże się do zabicia drugiego człowieka). U nas niestety jak coś ma być dokonane tylko przez notariusza, to nijak tego nie objedziesz – praktycznie dokonasz czynności (np. sprzedaż dom sąsiadowi na słowo), ale formalnie będzie to nieważne (np. sąsiad nie zostanie wpisany do księgi wieczystej jako nowy właściciel). Jeśli chodzi o testamenty, to nikt ich nie musi akceptować. Wystarczy, że sobie spiszesz na kartce papieru czy nawet na zwykłym kartonie ostatnią wolę i będzie to całkowicie ważne. Tutaj podpis czy zgoda notariusza nie są wymagane.

Czas załatwiania spraw sądowych u nas zależy przede wszystkim od durnych procedur formalnych, małej liczby sędziów i natłoku spraw w sądach. Np. pomiędzy jedną a drugą rozprawą mija średnio 2-3 miesiące, jeśli nie pół roku. A jeśli dodamy do tego świadka, który zachoruje i nie przyjedzie na rozprawę, pojawią się nowe dowody, to sprawa ciągnie się latami. Ludzie mają dosyć i rezygnują (nawet jeśli sprawa jest dla nich wygrana od samego początku), i szczerze mówiąc im się nie dziwię.

Jeśli chodzi o skargi na adwokatów i radców prawnych, to chodziło mi o skargi w ich samorządzie. Oczywiście można skarżyć ich też o przegranie sprawy i zdobyć czasem całkiem niezłe odszkodowanie. Trzeba po prostu założyć sprawę cywilną i udowodnić, że poniosło się szkodę która pozostaje w związku z działaniem lub zaniechaniem prawnika. Co do skargi samorządowej, to skarżymy na prawnika po to, żeby wskazać w jego samorządzie, że jest on nieudolny. Im więcej takich skarg lub im skarga będzie ciężkiego kalibru (np. wtedy, gdy prawnik ewidentnie nie zna się na prawie), to jest szansa nawet na to, że taki adwokat czy radca straci prawo wykonywania zawodu. O ile skargi o odszkodowanie wymagają skierowania sprawy do sądu i pewnych kosztów, o tyle skargi samorządowe są darmowe i nie wymagają sprawy sądowej – składa się je do właściwego samorządu zawodowego na zwykłej kartce papieru (opisujemy czego skarga dotyczy).

Co do kwestii wygnania bezpaństwowców, Piotras ma rację – praktycznie nie można tego zrobić, bo gdzie wysłać apatrydę? Na Księżyc czy na Marsa? Apatrydzi zostają więc w kraju i nikt się ich praktycznie nie czepia – z tym, że żadnej umowy nie podpiszą, która byłaby respektowana przez państwo (bo apatryda nie ma np. dowodu).

—–

Na zakończenie nowa porcja informacji ;) Chyba w większości miast polskich funkcjonują parkomaty – płacisz np. za godzinę postoju, a bilecik dajesz za szybkę auta. Jeśli nie masz biletu, a „sprawdzacz” z urzędu miasta, czy ze straży miejskiej to zauważy, cyka zdjęcie i wystawia niby-mandat, w którym wzywa Cię do uiszczenia grzywny, za to że nie miałeś ważnego biletu parkingowego. Otóż cała ta zabawa jest nielegalna w świetle naszego prawa i można z tą bandą wygrać – już nawet na studiach nam o tym mówili. Kłopot w tym, że sprawa musi trafić do sądu, bo jak napiszesz, że działania strażników są nielegalne, to najzwyczajniej Cię oleją i będą straszyć sądem i większą grzywną. Wszystko skupia się na tym, że strażnicy czy inni pracownicy nie mogą wystawiać mandatów (może robić to tylko policja), poza tym zdjęcie samochodu bez ważnego biletu postojowego za szybą nie jest dowodem w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego – stąd na jakiej podstawie mogą Ci dać grzywnę czy obowiązek zapłaty za brak biletu, jak nie są w stanie tego prawnie udowodnić? No w żaden sposób. Wiele spraw w moim mieści było już takich, że strażnicy pluli jadem, sprawa lądowała w sądzie, i ostatecznie przegrywali a kierowca był wolny. Kłopot w tym, że trwa to średnio 2- 3 lata :/ Większość kierowców woli więc zapłacić te 3 czy 5 zł za bilet albo karę za jego brak, niż chodzić po sądach – ludzie są leniwi i strachliwi, ale to po prostu skutek działania tego całego naszego świata.

Lavo

(C.d.n. być może nastąpi) 🙂

69 myśli nt. „Komentarz polskiego prawnika do Przekrętu wszechczasów – cz. 2

  1. Cz. 3 komentarza wysłana do Marii. Czekamy na publikację 🙂 Pozdrawiam

  2. RH+
    Masz wiedze i wiadomości
    Moze bys podjął się połączenia tego co piszą Lavo i Piotras w jedną całość. Bylaby to prawie nasza Biblia. Przemyśl i zastanow się. Ja zachęcam i popieram

    Pozdrawiam Bogdan

  3. Ten pomysł jest całkiem, całkiem. Zdolności Piotrasa, moja wiedza praktyczno-teoretyczna i pomysły RH+

  4. I cel…., jak wydębic-odebrać bez żadnej szkody od systemu korpokracji po 1mln/osobe? 🙂 🙂 🙂 potem już z górki i możemy sobie budować naszą wolną osadę. 🙂

  5. Świetny pomysł.

    @ Lavo: czy jest możliwość wydębienia od rządu tego, co się nam należy jako rdzennym mieszkańcom? W niektórych krajach (ostatnio podobno w Rosji) rozdawana jest ziemia – za darmo lub za symboliczną złotówkę, ok. 1 ha na osobę. Może i w Polsce byłoby to możliwe?

  6. Przyznam szczerze, że nie wiem czy można coś takiego załatwić (co nie znaczy, że nie jest to niemożliwe). Postaram się zgłębić ten temat w chwili wolnego czasu i na pewno dam Wam znać. Łatwo chyba jednak nie będzie, bo gdyby było to do tej pory pewnie już ktoś by z tego skorzystał. No ale zobaczymy

  7. Nic za darmo nie chcę.
    Złodziej-PL okradł mnie w 60lat życia na jakieś 2mln!!!

    Dziadkowie w 70latach oddali za rentę gospodarstwo niewielkie jakieś 4-5ha-nie zostało nic, dom i 0,56ha które zostało dośmiertnie gmina sprzedała alkoholikom za marny grosz. takie wtedy były prawa! nic nie mogłam uszczknąć dali mi wybór zapłatę za to ok 15tys!
    Wykupiłam M3 w stolicy za 1mln 600tys. zaraz potem rozdawali innym za grosz.
    Z drugim meżem wykupiliśmy następne bloki za 98tys zł aby sprzedać i kupić dom inni dostali takie także za grosz!

    brak mi słów na prawa i niesprawiedliwości jakie mnie dotknęły w zaje-nej demokracji!

  8. byloby swietnie jakby ktos nie tylko zlozyl to wszystko w jakas sensowna calosc, ale rowniez mial troche doswiadczenia. bo powiem, ze teoria to jedno, a praktyka to drugie niestety. co wiecej, nieraz byly przypadki, kiedy jakis czlowiek mielil sad na lewo i prawo, na koniec sedzia wolajac do siebie powiedzial po ciuchu-„my tu lamiemy prawo codziennie, co nam zrobisz”? i na tym koniec. wiec mysle, ze powinnismy sie nauczyc tyle, zeby ta bande darmozjadow trzymac od siebie z dala, nie wiecej-wygrac, w takim prawdziwym slowa znaczeniu sie nie da. stol do tej ruletki jest pochylony, a kulka bedzie wpadac tam, gdzie chce krupier, jedyny sposob to nie grac.

    Lavo, pisz ile dasz rade tu, razem z innymi stworzymy miejsce gdzie bedziemy mogli poszukac rady na ten prawniczy gnoj, i staniemy sie niesmacznym kaskiem dla machiny. Ktokolwiek mysli, ze tracimy czas i powinnismy tylko oglosic swiatu ze jestesmy czlowiekiem a nie korporacja i nas zostawia w spokoju-ten zyje w lalaland, i szybciej niz pozniej przekona sie ten pomysl ma krotkie nogi.

    AQQ, moi dzadkowie zrobili to samo, niestety najlatwiej system zeruje na ludziach nie majacych pojecia co sie dzieje. jakis czas temu slyszalem gdzies w radiu pomysl bankierow, zeby starsi ludzie zrzekali sie mieszkan a konto jakies renciny. w wieku bardzo podeszlym, gdzie zycia zostalo ledwo ledwo, bank „zapewni godziwa starosc” w wyskokosci pareset zloty mies, w zamian za mieszkanie warte czesto pare setek tys.. kurestwo w skali galaktycznej.

    czy mozesz cos odzyskac w tej sprawie, nie wydaje mi sie. pomijam fakt, ze ktos to moze juz nabyl, wielokrotnie nawet, majac tzw. equitable claim do tej posiadlosci-ciezko by bylo cos odebrac. sady nie ida w stecz, chyba ze udowodnisz oszustwo z reki rzadu, a to jest moim zdaniem nie do zrobienia-w tym kraju szczegolnie. niewiele rzeczy jakie robia w rzadzie maja naprawde sens, to jest paranoja kompletna, ale tez metoda dla nas-ci ludzie na gorze juz dawno pogubili sie w tych debilizmach, jeden glupszy od drugiego, jakby sie przescigali w glupocie. z jednej strony to jakas paranoja, z drugiej-dobrze, bo udowodnic glupote i korupcje nie bedzie az tak trudno. poza tym, ignorancja i niebywale ego „przedstawicieli prawa” pomoze nam wszystkim w walce.

    czy wydrzemy im nasza wlasnosc? w sensie ziemi, badz udzalu w zasobach? trudno powiedziec, jesli bylaby mozliwosc zmuszenia systemu w RP do zaakceptowania prawdziwego sposobu zerowania ksiegowosci za pomoca a4v i innych negotiable instruments, to nie musielibysmy o nic walczyc. kazdy z nas, mialby „kredyt” na swoj dom/ziemie, po czym wykorzystujac te metody konto byloby zerowane i tyle, to byloby jednoznaczne z tym, ze mamy swoj kawalek majatku RP, nie musielibysmy nikogo prosic zeby powbijal slupki i nadal nam prawo wlasnosci.

    moim zdaniem, to bylby wielki sukces gdyby te france po prostu przestaly nas okradac, nic wiecej. jesli nie byloby podatkow, i tego calego zlodziejstwa, poziom zycia bylby na tyle dobry, ze moze nawet nikomu nie przeszkadzaloby splacac jakis SENSOWNY kredyt. gdybysmy zarabiali srednio 5 tys a na „kredyt” przeznaczali 500 zl to komu by on przeszkadzal?
    benzyna staniala na swiecie niemal do pestek-my dalej bulimy krocie…dobrac sie im do dupy od strony podatkow i reforma bankow-i nic nam wiecej nie potrzeba.

    czytalem o ruskich i ziemi, ciekawy pomysl, nie wiem na jakiej zasadzie ta wlasnosc bylaby nadawna, badz kupowana za symboliczna zlotowke, ale pomysl jest 1 wsza klasa. jedynym warunkiem jaki ja bym dal na miejscu putina-zakaz chodowania GMO, bezwzgledny. posunalbym sie nawet tak daleko, ze ten jedyny warunek pogwallcony przez wlasiciela ziemi sprawia utrate majatku. w taki sposob monstanto znikneloby z tej krainy raz na zawsze.

    AQQ, „demokracja to piekny stan, cos dla motyli nigdy dla larw”…pamietasz slowa piosenki lady pank? ten system dziala idealnie, nie naprawimy go,bo bie jest zepsuty. a RP to podobno republika…no, a ksiezyc jest zrobiony z sera;)

    pozdrawiam serdecznie

  9. BOGDAN – DAMY RADE. co do pomysłów – dziele się chętnie, w sylwestrowy weekend usiadł i skrobne parę słów o tym, co mi się we łbie ułożyło ( a dzięki Piotrowi, Lavo i nieustraszonej jest tego troche). Co do ekstrakcji esencji z Chłopaków postów – spróbuję, ale od razu mówię – to czasochłonne, bo po każdym art Piotrasa mój komplikator nie przyjmuje innych procesów do obróbki, tylko wywala wyniki (nie zawsze prawidłowe niestety) i konsekwencje logiczne (czasem, gdy mnie zona za spanie z notatkami obsobaczy zbyt rozwlekle, ta logika przyjmuje kobiecy punkt widzenia i zamienia się w logikę paradoksalną).
    Astromaria – akcja rozdawania w FR terenów rolnych to tzw projekt Anastazja. 1 ha a rodzinę i koniec roszczeń w st do FR ze strony mieszkańców. To niestety nie ma nic wspólnego z obywatelstwem czy narodowościa. Ale zgodnie ze słowami Anastazji – ten ruch rozlezie się na całą Europę. Z czasem. Być może z naszą tez pomocą.

  10. Lavo – pytanie. Czy ugrzędnik (czyt biurwa) na dokumentach powinna się podpisywać pismem czytelnym, czy wystarczy bazgrawka na pieczątkę imiennej? Czy mogę wymagać by biurwa podpisywał się czytelnie pełnym imieniem u nazwiskiem?

  11. pozwol ze wrzuce cos-z tego co sie dowiedzialem, to kazda biurwa zwlaszcza publiczna ma obowiazek podpisac sie imieniem i nazwiskiem czytelnie, ich dane personalne sa w czasie pelnienia sluzby na uzytek publiczny, zero anonimowosci. co wiecej, mamy prawo wymagac od pracownika publicznego rowniez dokladnej daty urodzenia, bo tylko w ten sposob jestes w stanie zlokalizowac jego osobe prawna i jesli trzeba zatrzymac ich ubezpieczenie i prawo do wykonywania tego zajecia na czas rozwiazania problemu jaki przysporzyli.

    prywante kontrakty-powinno byc czytelnie, zawsze, a jak chca postawic parafke fikumiku-to obok nazwiska. ja nie koresponduje z nikim jesli nie znam jego/jej danych dokladnych.

  12. RH+ bardzo dobre pytanie, dzięki że mi o nim przypomniałeś. Kończę 4 część wpisu i dziś po południu odniosę się do Twojego pytania. Dodam już teraz, że podpis a w zasadzie jego forma są bardzo ważne w naszym prawie, a często źle robione (dla nas jest to jakaś kolejna furtka w systemie).

  13. Super, bo właśnie dostałem odpowiedź biurwy z zusu (zakład utylizacji składek) że jej pieczątka imienna i bazgroł wystarczą jako podpis. Pytam, bo mam to na piśmie, a to znaczy, że jeśli państwowa biurwa wprowadziła mnie w błąd – okłamała, orzydziła… i to na piśmie to chciałbym tej biurwie obrzydzić pracę na rzecz okupanta (a przy okazji dostać od niej prezent na walentynki i jeśli jest taka możliwość od jej szefa też).
    i kolejne pytanie – na stronie sióstr znalazłem coś takiego jak międzynarodowa taryfa za łamanie praw człowieka (https://wojdabejda.wordpress.com/2015/11/21/nie-ma-panstw-sa-tylko-prywatne-firmy-do-wyzysku/) – ktoś coś o tym wie, czy to tylko fake, albo cennik do umowy cywilnej (załączany do pisemek do ugrzędów państwowych)? Ogromna wdzięczność za jakieś namiary, skąd to i po co wzięte.
    No i to prawo odszkodowania 1+3 – skąd to jest, na co się powoływać, co jest źródłem tego prawa i czy w polsce ma to mocowanie?
    Jeszcze raz dzięki z góry za odpowiedź.

  14. RH+

    poszukam zrodla i wkleje link na 1+3, czy ma w RP moc-nie wiem.

    a „siostry” i ich materialy-nie mam pojecia, po ich wystepach mam duzy dystans do wszystkiego o czym mowia.

  15. Dziekuje za prowadzenie tego tematu – Piotras i Lavo.
    Czy moglibyscie poruszyc temat dziedziczenia dlugow? U mnie po 10 latach sie zus upomina o dlugi po mojej zmarlej mamie. Czekali sobie 10 lat, zeby naliczyc odsetki.
    Mysle, ze to jest mega przekret w naszym panstwie. W UK gdzie mieszkam takie bezprawie nie obowiazuje.

    Dzieki i pozdrawiam.
    Magda

  16. magdaOneWay

    Postaram się wrzucić cz. 5 komentarza w ten weekend i napiszę trochę o dziedziczeniu długów. Zaznaczam jednak, że to będzie taki ogólny schemat, bo całe polskie prawo spadkowego jest nie tylko rozwlekłe, ale i bardzo zależne od sytuacji danego człowieka i tego czy podejmował jakieś działania czy nie. Jeśli chodzi o szczegóły i już taką konkretną pomoc prawną, to zapraszam do kontaktu na priv, bo inaczej się nie da – o maila możecie pytać Astromarię 🙂

  17. Astromario
    Prawo spadkowe zmieniło się w istocie jesienią ubiegłego roku, o dziwo na korzyść zwykłych ludzi. No ale poczekajcie do tej 5 części komentarza – tam się do tego odniosę. I do wcześniejszych rzeczy, o które mnie prosiłaś i inni komentujący – też.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s