Petycja do rządu: STOP lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej

lobb

W imię szczególnej ochrony wszystkich pacjentów w Polsce, szczególnie małych dzieci, domagamy się oczyszczenia polskiej administracji publicznej z osób działających w konflikcie interesów, piastujących ważne stanowiska publiczne oraz rozwiązania problemów systemu szczepień.
Adresat:
Beata Szydło – Prezes Rady Ministrów
kontakt@kprm.gov.pl

Obecna sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji, aby skutecznie i trwale zażegnać problem działalności funkcjonariuszy publicznych na rzecz różnego rodzaju biznesów, kosztem praw i majątku obywateli w szczególności w zakresie zdrowia publicznego. Sytuacja taka jest skandaliczna i ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa obywateli naszego kraju.

Osoby takie mają szerokie pole do narzucania obywatelom obowiązków realizujących interesy branży przez którą są finansowani, oraz posiadają narzędzia do niszczenia ludzi, którzy występują w interesie obywateli sprzecznym z interesami branży (np. represjami zagrożeni są lekarze realizujący prawa pacjenta).

Treść petycji:


Sz. P.  Beata Szydło
Prezes Rady Rady Ministrów
Sz. P. Zbigniew Ziobro

Minister Sprawiedliwości

oraz Rada Ministrów

Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Szanowna Pani Premier,
Szanowne Panie i Panowie Ministrowie,

W imię szczególnej ochrony wszystkich pacjentów w Polsce, szczególnie małych dzieci, domagamy się oczyszczenia polskiej administracji publicznej z osób działających w konflikcie interesów, piastujących ważne stanowiska publiczne, oraz zmiany przepisów prawa, które uniemożliwią w przyszłości powoływanie takich osób.

Obecna sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji, aby skutecznie i trwale zażegnać problem działalności funkcjonariuszy publicznych na rzecz różnego rodzaju biznesów, kosztem praw i majątku obywateli w szczególności w zakresie zdrowia publicznego. Sytuacja taka jest skandaliczna i ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa obywateli naszego kraju.

Osoby takie mają szerokie pole do narzucania obywatelom obowiązków realizujących interesy branży przez którą są finansowani, oraz posiadają narzędzia do niszczenia ludzi, którzy występują w interesie obywateli sprzecznym z interesami branży (np. represjami zagrożeni są lekarze realizujący prawa pacjenta).

Domagamy się natychmiastowego usunięcia takich osób z pełnionych funkcji związanych ze zdrowiem, a także przeprowadzenia szerokiego audytu wszystkich tego rodzaju stanowisk samodzielnych, oraz w składach zespołów „eksperckich” działających przy różnych organach państwa jako „ciała doradcze” (m.in. Rada Sanitarno-Epidemiologiczna powołana przez GIS i Rada ds. Zdrowia Publicznego):

Członkowie Pediatrycznego Zespołu Ekspertów do Spraw Programu Szczepień Ochronnych – powołanego zarządzeniem Ministra Zdrowia i dowody na współpracę z koncernami farmaceutycznymi:
prof. dr hab. n. med. Ewa Bernatowska – Zastępca przewodniczącego Zespołu http://www.podyplomie.pl/?id=apd_imm_program (grant edukacyjny firmy Baxter Polska)
dr n. med. Paweł Grzesiowski – Sekretarz Zespołu, po opuszczeniu stanowiska w Narodowym Instytucie Leków założył prywatną Fundację Instytut Profilaktyki Zakażeń o koniecznych do wyjaśnienia źródłach finansowania. http://www.antybiotyki.edu.pl/pdf/RekomendacjeA42009.pdf (wykłady dla GSK, Polfa)
prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki – członek Zespołu
http://www.gsk.com.pl/o_firmie/dzialalnosc_naukowa_stala_oferta.html (stała oferta wykładów i warsztatów na stronie GSK)
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S003139391070010X
(uczestniczył w badaniach klinicznych, wykładach sponsorowanych oraz korzystał z pomocy finansowej przy wyjazdach na kongresy naukowe od kilku firm produkujących szczepionki)
dr hab. n. med. Teresa Jackowska – członek Zespołu oraz Krajowy Konsultant ds. Pediatrii, a także doradca ”społeczny” Rzecznika Praw Dziecka
http://www.bip.mz.gov.pl/ministerstwo-zdrowia/oswiadczenia-konsultantow-w-ochronie-zdrowia (według swojego oświadczenia wykonuje zajęcia zarobkowe zlecone przez producentów szczepionek Pfizer, MSD, GSK i Novartis)
prof. dr hab. n. med. Leszek Szenborn – członek Zespołu
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S003139391070010X (honoraria za wykłady/konsultacje, finansowanie uczestnictwa w konferencjach i kongresach naukowych (MSD i GSK), prowadzenie badań klinicznych (GSK))
prof. dr hab. n. med. Anna Bręborowicz – członek Zespołu
http://www.gsk.com.pl/o_firmie/dzialalnosc_naukowa_stala_oferta.html (stała oferta wykładów i warsztatów na stronie GSK)
Oraz:
prof. dr hab. med. Waleria Hryniewicz – Kierownik Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej w Narodowym Instytucie Leków – http://www.antybiotyki.edu.pl/pdf/RekomendacjeA42009.pdf (grant naukowy GSK)
Dorota Zawadzka – doradca społeczny Rzecznika Praw Dziecka – współpraca z producentem szczepionki przeciw rotawirusom http://www.bialystokonline.pl/superniania-poprowadzi-warsztaty-w-bialymstoku,artykul,71847,9,1.html oraz producentem margaryny https://www.youtube.com/watch?v=uRnOilSRrvY
Krzysztof Łanda – prezes Fundacji Watch Health Care finansowanej przez koncerny farmaceutyczne, który został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia
http://www.korektorzdrowia.pl/wp-content/uploads/fundacja-watch-health-care-sprawozdanie-z-dzialalnosci-za-okres-od-1-stycznia-2013-do-31-grudnia-2013.pdf.pdf

Od 2008 do 2015 wspólnik w HTA Audit Stabrawa, Łanda, Kordecka sp.j. („Naszymi klientami są największe koncerny farmaceutyczne oraz producenci wyrobów medycznych.” http://htaaudit.eu/)

• i inni.

Domagamy się także wyjaśnienia sprawy billboardów o nieznanym źródle finansowania rozwieszonych w Krakowie przed rozpoczęciem kampanii wyborczej Lidii Gądek – posłanki na Sejm RP z listy PO – http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/6242676,nielegalne-billboardy-poslanki-lidii-gadek,id,t.html

Jednocześnie w związku z uchwaleniem przez poprzedni parlament Ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, która w efekcie spowoduje nieograniczone rozszerzanie listy przymusowych szczepień bez odpowiedzialności urzędników za podejmowane decyzje i powikłania poszczepienne oraz bezpieczeństwo dzieci, oczekujemy:

1. Opracowania nowego systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), włącznie z opracowaniem procedur gwarantujących opiekunom prawnym i dorosłym pacjentom pełny udział w tym procesie, zmiany zaczynając od przyjęcia poprawek dot Art. 17 ustawy o chorobach zakaźnych (pełna informacja o powikłaniach i monitorowanie stanu zdrowia pacjenta).
2. Utworzenia specjalnego funduszu odszkodowań współfinansowanego przez producentów szczepionek dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem zdrowia lub utratą bliskich wskutek wystąpienia NOP i powikłań poszczepiennych.
3. Utworzenia listy biegłych ekspertów – niezależnych od koncernów farmaceutycznych, w tym producentów szczepionek – na potrzeby wydawania opinii niezbędnych w toku spraw sądowych dotyczących powikłań poszczepiennych (z obowiązkiem złożenia oświadczenia o konflikcie interesów).
4. Uznania konstytucyjnej niedopuszczalności sankcji stosowanych przez wojewodów wynikających z obowiązku szczepień lub zapewnienia ich dobrowolności wzorem 16 państw europejskich oraz usunięcia zapisu o obowiązku z ustaw.
5. Utworzenia odrębnego organu odpowiedzialnego za nadzór nad powikłaniami poszczepiennymi w tym NOP – obecnie nadzór ten prowadzony jest w rażącym konflikcie przez organ nadzorujący i egzekwujący jednocześnie tzw. „wyszczepialność” oraz handlujący preparatami szczepionkowymi.

Oczekujemy również zainicjowania zmian koniecznych dla bezpieczeństwa dzieci oraz zmierzających do realizacji naszych postulatów poprzez:
przeprowadzenie kontroli organów odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie systemu szczepień mając na względzie zgłoszone przez poszkodowanych nieprawidłowości podczas debaty „Obowiązek szczepień w Polsce”, która odbyła się na terenie Sejmu RP 15.09.2015 r.  (transmisja dostępna na stronie http://sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=0A9CDA6763C337FDC1257EC000218CD3)
przeprowadzenie kontroli w celu ujawniania przypadków korupcji w instytucjach państwowych i samorządzie terytorialnym oraz nadużyć osób pełniących funkcje publiczne, a także działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa związane z systemem szczepień w Polsce, (biorąc pod uwagę przebieg ww. debaty oraz konferencji prasowej dostępnej na stronie sejmu http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=B7579106DD0300E2C1257EAE002DCC73#)
przeprowadzenie kontroli organów administracji odpowiedzialnych za nakładanie grzywien w celu przymuszenia do szczepień – jak wynika z opinii prawnej Biura Analiz Sejmowych o sygnaturze BAS-WAL-1686/15 z dnia 17.08.2015 r., oraz opinii prawnej uzupełniającej o sygnaturze BAS-WAL-1912/15 z dnia 11.09.2015 r., przygotowanych na zgłoszenie Posłanki PO Bożeny Szydłowskiej,  zawieranie porozumień pomiędzy Wojewodami a Inspekcją Sanitarną w zakresie prowadzenia postępowań i egzekucji w sprawie nie poddania dziecka szczepieniom przymusowym, jest bezprawne – analiza przywołuje 7 wyroków NSA będących dowodem opisanego stanu prawnego. Na przestrzeni kilku ostatnich lat urzędnicy usiłują stosować już trzecią i czwartą bezprawną ścieżkę administracyjną, co potwierdzają kolejne orzeczenia NSA, łamiąc prawo krajowe i międzynarodowe.
inicjatywę ustawodawczą uwzględniającą postulaty STOP NOP.

W związku z powyższym, zwracamy się do Pani Premier i całego rządu o pozytywne rozpatrzenie niniejszej petycji, biorąc pod uwagę potrzebę ustalenia pełnych kosztów społecznych i ekonomicznych powikłań poszczepiennych, ponoszonych zarówno przed budżet państwa, jak i rodziny.

Nadmieniamy, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ podejmie ponownie śledztwo po uchyleniu przez sąd postanowienia o umorzeniu w sprawiebraku nadzoru nad systemem rejestracji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Jeśli nasza inicjatywa spotka się z pozytywną odpowiedzią, deklarujemy wsparcie merytoryczne.

Z wyrazami szacunku,

Justyna Socha
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

os. Jagiellońskie 69/1

61-217 Poznań


SUKCES PETYCJI „STOP LOBBYSTOM…”! Ministerstwo Zdrowia powoła nowych ekspertów ds. szczepień

DNA żywności modyfikowanej (GMO) przenika w całości do ludzkich organizmów

Źródło

DNAWłaśnie upadła teoria podtrzymywana we wspólnych oświadczeniach przemysłu, że łańcuchy DNA organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO) są rozkładane w przewodzie pokarmowym i tym samym nieszkodliwe dla ludzi. Ostatnie badania opublikowane w czasopiśmie naukowym Plos Onewykazały, że duże fragmenty modyfikowanego DNA przyswajane z jedzeniem są w pełni zdolne do przekazywania swoich genów bezpośrednio do krwioobiegu burząc mit, że transgeniczne pokarmy działają na organizm w taki sam sposób jak naturalne, niemodyfikowane produkty spożywcze.

Połączona analiza czterech innych niezależnych badań z udziałem ponad 1000 ludzkich próbek przeprowadzona przez zespół naukowców z uniwersytetów na Węgrzech, w Danii i USA przyjrzała się procesowi asymilacji GMO – taka żywność jest obecnie spożywana na całym świecie. Obejmuje to produkty pochodzące z upraw modyfikowanych, takich jak fruktozowy syrop kukurydziany (HFC) naturalnie z kukurydzy modyfikowanej, białko sojowe z soi modyfikowanej, a także mięso pochodzące od zwierząt karmionych dietą opartą na GMO. Po zapoznaniu się z danymi w jaki sposób organizm ludzki przetwarza te i inne formy GMO, zespół badawczy odkrył, że DNA z GMO nie jest całkowicie rozkładane przez organizm w procesie trawienia. W przeciwieństwie do mniejszych składników, takich jak aminokwasy i kwasy nukleinowe, stwierdzono, że fragmenty DNA z GMO pozostają nieprzetrawione w całości i nie rozłożone. Co gorsza takie fragmenty przedostają się bezpośrednio do krwioobiegu.

Bazując na analizie ponad 1000 ludzkich próbek z czterech niezależnych badań jesteśmy w stanie dostarczyć dowodów, że zmodyfikowane fragmenty DNA, są na tyle duże, aby przenieść kompletne geny i unikają degradacji. Następnie poprzez niezbadany jak dotąd mechanizm penetrują ludzki układ krążenia

– wyjaśniają autorzy badań.

W jednej z próbek krwi względne stężenie DNA rośliny było większe niż ludzkiego DNA.

Geny z GMO przenikają do jelita cienkiego i zmieniają skład pożytecznych bakterii

To zdumiewające odkrycie podważa dotychczasowe fałszywe oświadczenia koncernów i organizacji lobbujących za GMO o braku różnicy dla organizmu, bez względu na to jaką żywność się spożywa. Firma Monsanto twierdzi nawet na swojej stronie zatytułowanej „Bezpieczeństwo żywności”, że DNA z GMO jest trawione i obecnie brak jest jakichkolwiek zagrożeń.

Przenikanie modyfikowanych genów do krwioobiegu niesie za sobą konkretne zagrożenia. Ich obecność jest związana m.in. z poważnymi stanami zapalnymi, takimi jak zapalenie jelita grubego, gruczolaki jelita grubego, a nawet choroby nowotworowe.

Obecność genów w transgenicznych w jelicie cienkim niekorzystnie wpływa na skład bakterii, które są odpowiedzialne za ochronę przed wszelkimi złymi składnikami pożywienia , a jednocześnie pomagają w przyswajaniu składników odżywczych – stanowią swoistą barierę ochronną, którą możemy stracić.

Problem leży także w tym, że jak do tej pory nie przeprowadzono gruntownych i rzetelnych badań dotyczących wpływu GMO na organizm, a tymczasem taką żywność dopuszczono do obrotu oraz aktywnie się ją promuje. Firmy biotechnologiczne zawsze jedynie stwierdzały, że żywność z GMO jest taka sama jak naturalne jedzenie, bez żadnych dowodów potwierdzających ten fakt, a to wystarczyło dla rządów i instytucji rządowych, aby wprowadzić je i utrzymać je na rynku od już prawie 20 lat.

davidsuzukiDavid Suzuki, współzałożyciel Fundacji Davida Suzuki stwierdził, że:

Nie jest dziś możliwe, aby przewidzieć, jak dalekie konsekwencje może przynieść przenikanie obcych genów do ludzkiego organizmu i jaki to da w konsekwencji wynik.

Trudno się spodziewać, by wynik ten mógł być pozytywny. Dlatego jeśli tylko macie taką możliwość wystrzegajcie się jedzenia modyfikowanego genetycznie, a w szczególności nie podawajcie go dzieciom.

Kilka ważnych wiadomości od profesor Marii Majewskiej z VAERS

Podważone zaufanie do medycyny

Po tym, jak naukowiec z CDC – dr Thomas Thomson – ujawnił publicznie, że CDC celowo fałszowała i ukrywała wyniki własnych badań wskazujące na to iż szczepienie MMR wielokrotnie zwiększa zachorowalność na autyzm, w niektórych krajach lekarze zaczęli kwestionować bezpieczeństwo, skuteczność i celowość masowych szczepień. Wielkie uznanie należy się lekarzom francuskim, którzy solidaryzują się z pacjentami (a nie kartelami farmacji) i rzadko rekomendują dziś szczepienia swym pacjentom. Podobnie postępują lekarze w Niemczech, Holandii i innych krajach Europy zachodniej, gdzie coraz mniej rodziców szczepi swe dzieci. http://www.vaccines.news/2016-01-13-french-medical-experts-question-vaccine-safety-after-cdc-whistleblower-william-thompson-confesses-to-mmr-vaccine-research-fraud.html

Wielka szkoda, ze w Polsce takie hipokratesowskie postawy lekarzy są nadal rzadkie, a prawie wszędzie w mediach dominuje zakłamana propaganda proszczepienna w wykonaniu lobbystów karteli farmacji. Uczciwi lekarze muszą zdawać sobie sprawę, że w naszych czasach badania kliniczne są nagminnie fałszowane i naginane dla potrzeb i korzyści karteli farmacji. Dr Marcia Angell, wieloletnia redaktorka naczelna New England Journal of Medicine (najbardziej prestiżowego czasopisma medycznego świata) napisała: „Nie można dłużej wierzyć większości publikowanych badań klinicznych, ani polegać na opiniach zaufanych lekarzy czy zaleceniach autorytetów medycznych. Nie mam żadnej satysfakcji z tej konkluzji, którą osiągnęłam wolno i niechętnie w ciągu 20 lat jako edytor New England Journal of Medicine.”

Lekarze, którzy zatracili zdolność słuchania pacjentów, uczenia się od nich, i zdobywania informacji medycznych niezależnych od reklam czy propagandy nie mogą liczyć na ich zaufanie. Pacjenci powinni uciekać od takich lekarzy jak najdalej. Już Hipokrates, żyjący w V-IV w. p.n.e. wiedział, że brak lekarza jest bezpieczniejszy dla pacjenta niż zły lekarz. Dlatego nauczał lekarzy: primum non nocere.

Masowe szczepienia są dziś kwestą polityczną, bo stanowią źródło ogromnych zysków dla korporacji farmaceutycznych, ich lobbystów, przekupionych polityków, urzędników i establiszmentu medycznego. W sondażu przeprowadzonym wśród członków amerykańskiego Kongresu tylko 28% odpowiedziało, że szczepiło swe dzieci (http://vaxtruth.org/2015/02/nbc-congress-poll/). Podobnie prezydenci USA zwykle odmawiali informacji, czy szczepili swoje dzieci (co raczej znaczy, że nie szczepili), a G.W. Bush wprost przyznał „in our family we don’t do vaccines” (w naszej rodzinie my się nie szczepimy). Ci sami politycy agresywnie wprowadzają terror szczepienny w USA, zmuszając rodziców do szczepienia swych dzieci i przyznali kartelom farmacji pełen immunitet sądowy oraz zwolnienie od wszelkiej odpowiedzialności karnej za zabicie lub okaleczenie szczepionkami tysięcy czy milionów osób.

To nam uświadamia wielkie zakłamanie polityków i hipokryzję programu masowych szczepień. Politycy dobrze wiedzą, że szczepienia są bardzo szkodliwe, więc swych rodzin nie szczepią, lecz skorumpowani przez kartele farmacji z premedytacją skazują cudze dzieci na poszczepienną śmierć lub kalectwo, a własny kraj na samozagładę, bo kraj bez zdrowych, normalnych młodych pokoleń nie ma przyszłości. Wg. oficjalnych rządowych danych, w USA ponad 60% dzieci cierpi dziś na jakieś choroby chroniczne, a ponad 20% – na choroby neurologiczne, stale spada także IQ amerykańskich dzieci. Bez wątpienia są to głównie tragiczne skutki powszechnych powikłań poszczepiennych.

————

Szczepionki najczęściej wywołujące padaczki i drgawki

Dane z amerykańskiej rządowej bazy VAERS. Zgłaszanych jest tylko od 1-5% wszystkich przypadków, wiec te liczby trzeba pomnożyć przez co najmniej 20 lub przez 100. Jak widać, wszystkie szczepionki podawane niemowlętom i małym dzieciom mogą powodować zaburzenia padaczkowe, a kombinowane zawierające wiele składowych są najgroźniejsze.

  Przypadki %
HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (HIBV) 3,955 25.79%
MEASLES, MUMPS AND RUBELLA VIRUS VACCINE, LIVE (MMR) 3,335 21.74%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE (DTAP) 2,562 16.70%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND PERTUSSIS VACCINE (DTP) 2,356 15.36%
POLIOVIRUS VACCINE TRIVALENT, LIVE, ORAL (OPV) 2,351 15.33%
HEPATITIS B VACCINE (HEP) 1,981 12.92%
PNEUMOCOCCAL, 7-VALENT VACCINE (PREVNAR) (PNC) 1,825 11.90%
HUMAN PAPILLOMAVIRUS (TYPES 6, 11, 16, 18) RECOMBINANT VACCINE (HPV4) 1,757 11.46%
POLIOVIRUS VACCINE INACTIVATED (IPV) 1,727 11.26%
INFLUENZA VIRUS VACCINE, TRIVALENT (INJECTED) (FLU3(SEASONAL)) 1,443 9.41%
VARIVAX-VARICELLA VIRUS LIVE (VARCEL) 1,231 8.03%
HEPATITIS A (HEPA) 909 5.93%
PNEUMOCOCCAL, 13-VALENT VACCINE (PREVNAR) (PNC13) 666 4.34%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS PERTUSSIS AND HAEMOPHILUS INFLUENZA B VACCINE (HEXAVAX) (DTPHIB) 640 4.17%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + HEPATITIS B + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE (DTAPHEPBIP) 528 3.44%
TETANUS AND DIPHTHERIA TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE (BOOSTRIX/ADACEL) (TDAP) 484 3.16%
MENINGOCOCCAL VACCINE (MENACTRA) (MNQ) 451 2.94%
ROTAVIRUS VACCINE, LIVE, ORAL, PENTAVALENT (RV5) 442 2.88%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE + HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (DTAPIPVHIB) 420 2.74%
COMVAX (HBHEPB) 409 2.67%
TETANUS AND DIPHTHERIA TOXOIDS, ADULT (TD) 311 2.03%
PNEUMOCOCCAL VACCINE, POLYVALENT (PPV) 294 1.92%
HUMAN PAPILLOVAVIRUS BIVALENT (HPV2) 226 1.47%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS ACELLULAR PERTUSSIS POLIOVIRUS INACTIVATED HAEMOPHILUS INFLUENZA B AND HEPATITIS B VACCINE (HEXAVAX) (6VAX-F) 197 1.28%
INFLUENZA (H1N1) MONOVALENT (INJECTED) (FLU(H1N1)) 175 1.14%
ROTAVIRUS VACCINE, LIVE, ORAL (RV1) 169 1.10%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS, PEDIATRIC (DT) 139 0.91%
MENINGOCOCCAL POLYSACCHARIDE VACCINE (MEN) 137 0.89%
TYPHOID VACCINE (TYP) 134 0.87%
MEASLES, MUMPS, RUBELLA, AND VARICELLA VACCINE (PROQUAD) (MMRV) 133 0.87%
HEPATITIS A AND HEPATITIS B VACCINE (HEPAB) 105 0.68%
UNKNOWN VACCINES (UNK) 95 0.62%
INFLUENZA VIRUS VACCINE, TRIVALENT (INTRANASAL SPRAY) (FLUN3(SEASONAL)) 84 0.55%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND ACELLULAR PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE (DTAPIPV) 83 0.54%
RABIES VIRUS VACCINE (RAB) 75 0.49%
ANTHRAX VACCINE (ANTH) 56 0.37%
ROTAVIRUS (NO BRAND NAME) (RVX) 51 0.33%
HUMAN PAPILLOMAVIRUS VACCINE (HPVX) 50 0.33%
TETRAMUNE (DTAPH) 49 0.32%
YELLOW FEVER VACCINE (YF) 43 0.28%
INFLUENZA(H1N1) MONOVALENT, UNKNOWN MANUFACTURER (FLUX(H1N1)) 38 0.25%
INFLUENZA VIRUS VACCINE, QUADRIVALENT (INJECTED) (FLU4(SEASONAL)) 37 0.24%
TETANUS TOXOID (TTOX) 37 0.24%
INFLUENZA (H1N1) MONOVALENT, (INTRANASAL SPRAY) (FLUN(H1N1)) 35 0.23%
MEASLES VACCINE (MEA) 35 0.23%
ZOSTER VACCINE LIVE (VARZOS) 30 0.20%
INFLUENZA VIRUS VACCINE, QUADRIVALENT (INTRANASAL SPRAY) (FLUN4(SEASONAL)) 29 0.19%
DTP-IPV COMBINED DTP AND IPV VACCINE (DTPIPV) 27 0.18%
ROTAVIRUS VACCINE (ROTASHIELD) (RV) 23 0.15%
PERTUSSIS, ADSORBED VACCINE (PER) 21 0.14%
SMALLPOX VACCINE (SMALL) 21 0.14%
HAEMOPHILUS B POLYSACCHARIDE VACCINE (HBPV) 17 0.11%
MEASLES AND MUMPS VIRUS VACCINE, LIVE (MM) 17 0.11%
RUBELLA VACCINE (RUB) 15 0.10%
HUMAN PAPILLOMAVIRUS (TYPES 6, 11,16, 18, 31, 33, 45, 52, 58) RECOMBINANT VACCINE (HPV9) 14 0.09%
DT-IPV COMBINED DT AND IPV VACCINE (DTIPV) 13 0.08%
BACILLUS CALMETTE-GUERIN VACCINE (BCG) 12 0.08%
DIPHTHERIA AND TETANUS TOXOIDS AND PERTUSSIS VACCINE + INACTIVATED POLIOVIRUS VACCINE + HAEMOPHILUS B CONJUGATE VACCINE (TETANUS TOXOID CONJUGATE) (DTPPHIB) 11 0.07%
DIPHTHERIA/TETANUS/PERTUSSIS/HEPATITIS B (DTPHEP) 11 0.07%
MEASLES AND RUBELLA VACCINE (MER) 10 0.07%
MUMPS VIRUS VACCINE, LIVE (MU) 10 0.07%
JAPANESE ENCEPHALITIS VIRUS VACCINE (JEV) 8 0.05%
LYME VACCINE (LYMERIX) (LYME) 8 0.05%
CHOLERA VACCINE (CHOL) 7 0.05%
DIPHTHERIA/TETANUS/WHOLE PERTUSSIS-INACTIVATED POLIO VIRUS-HAEMOPHILUS INFLUENZA B (PENTACOQR) (DTPIHI) 7 0.05%
JAPANESE ENCEPHALITIS VIRUS VACCINE, INACTIVATED, ADSORBED (JEV1) 7 0.05%
MENINGOCOCCAL CONJUGATE VACCINE (MNC) 7 0.05%
TICK-BORNE ENCEPHALITIS VACCINE (TBE) (TBE) 7 0.05%
DIPHTHERIA/PERTUSSIS/POLIO (ORAL [LIVE] OR INACTIVATED NOT NOTED) (DPP) 6 0.04%
MENINGOCOCCAL B VACCINE (MENB) 6 0.04%
INFLUENZA VIRUS VACCINE, TRIVALENT, CELL-CULTURE-DERIVED (INJECTED) (FLUC3(SEASONAL))

————

Zika szaleje w mediach

Kolejna wirusowa histeria opanowała korporacyjne media. Tym razem dotyczy wirusa zika. Zapewne wszyscy już słyszeli o nowej epidemii zarażeń tym wirusem, który ma wkrótce zaatakować cały świat i wywołać masowe małogłowie (mikrocefalia) u niemowląt. Media straszą wirusem roznoszonym przez komary i epatują obrazami małogłowych dzieci, równocześnie ukrywając istotne informacje.

Jakie są dowody, że mikrocefalia jest skutkiem zarażenia ziką? Jak dotąd, praktycznie żadne. Wirus ten występuje w wielu regionach świata i skutki zarażenia się nim dotąd były łagodne, przypominające krótkotrwałe przeziębienie. Spośród 4180 podejrzanych przypadków mikrocefalii, Brazylijskie Ministerstwo Zdrowia dokładnie zbadało 732 przypadków i potwierdziło małogłowie tylko u 270 niemowląt; w tej grupie zikę znaleziono zaledwie u 6 niemowląt. Nie może więc być tu mowy o żadnej korelacji małogłowia z zarażeniem ziką.

Z drugiej strony, mikrocefalia oraz inne zaburzenia rozwoju mózgu korelują czasowo z wprowadzeniem w Brazylii w 2014 r. masowych szczepień ciężarnych kobiet szczepionką Tdap (tężec, dyfteryt, krztusiec), która nigdy nie była testowana pod względem bezpieczeństwa na tej populacji. Mamy tu więc do czynienia z mengelowskim eksperymentem medycznym na skalę całego narodu. Szczepionki te zawierają duże dawki silnie toksycznej rtęci (tiomersalu), znanej z powodowania zaburzeń rozwoju mózgu. Bardzo prawdopodobne, że małogłowie jest tragicznym skutkiem tych toksycznych szczepień, na co wskazuje brazylijskie badanie. (http://quiteriachagas.com/2016/01/28/causa-da-microcefalia-em-pernambuco-nao-e-zika-virus-foram-as-vacinas-em-gestantes-diz-estudo/).

Zika oskarżana jest również o wywoływanie zespołu Guillaina-Barrégo, choroby będącej typowym powikłaniem wielu szczepień, w której układ immunologiczny atakuje nerwy. To wszystko sugeruje, że możemy tu mieć do czynienia z maskowaniem tragicznych powikłań poszczepiennych, będących przyczynami zarówno małogłowia jak i zespołu Guillaina-Barrégo.

Inną możliwą przyczyną mikrocefalii może być zatrucie kobiet i ich płodów pestycydami oraz herbicydami. Brazylia jest znana z tego, że stosuje bardziej toksyczne środki ochrony roślin i w znacznie większych ilościach niż inne kraje. Niewykluczone, że oba czynniki – szczepienia ciężarnych i pestycydy – synergicznie zatruwają płody brazylijskich kobiet.

Znamienne jest to, że przy braku dowodów na związek ziki z małogłowiem, firmy farmaceutyczne wraz z WHO już zapowiadają szczepienia przeciw temu wirusowi (będące rzekomo w przygotowaniu). Zapewne wkrótce w niektórych krajach wszystkie kobiety ciężarne będą zmuszane do ich przyjmowania i wtedy prawie wszystkie dzieci mogą rodzić się patologiczne, jeśli wcześniej nie ulegną poronieniom.

Innym niewyjaśnionym aspektem „zikowej epidemii” jest jej czasowy związek z masowym wypuszczeniem w Brazylii przez firmę biotechnologiczną Oxitec genetycznie zmodyfikowanych komarów. Intrygujące jest, że wirus zika został opatentowany, jest magazynowany i sprzedawany przez Fundację Rockefellera, która od lat zajmuje się tworzeniem produktów służących depopulacji.  Nic więc dziwnego, że wiele osób podejrzewa, iż genetycznie zmodyfikowane komary zarażone ziką zostały wypuszczone jako broń biologiczna. Nikt nie wie, jak one zmienią ekologię i epidemiologię wielu wirusowych chorób na świecie. Fakt, że rząd Brazylii zatrudnił setki tysięcy żołnierzy do zwalczania tych komarów wskazuje na prawdopodobną klęskę ekologiczną. Docierające do nas informacje są niestety często ze sobą sprzeczne lub niewiarygodne, więc trudno mieć jasny obraz tego zagrożenia. W tej sytuacji, nie poddając się medialnej propagandzie, warto zachować zdrowy rozsądek i na wszelki wypadek unikać wszelkich ukąszeń komarów.

Zwyrodnienie korporacyjnej medycyny i służących jej mediów jest dziś tak dalece posunięte, że coraz powszechniej dzieci upośledzone, chronicznie chore, kalekie, autystyczne uznaje się za normę. Natomiast zdrowe, prawidłowo rozwinięte dzieci (zwykle nieszczepione) wkrótce będą uważane za nienormalne, będą prześladowane i pewnie zamykane w psychuszkach. Korporacyjna medycyna zdiagnozuje je, jako osobniki z syndromem deficytu szczepień, na co skuteczną kuracją będzie ładunek toksycznych szczepionek.

http://www.dailymail.co.uk/news/article-3419738/Brazil-270-4-120-suspected-microcephaly-cases-confirmed.html#ixzz3zGljHqJv

http://www.naturalnews.com/052863_Zika_virus_Tdap_vaccine_GMO_mosquitoes.html

http://www.4thmedia.org/2016/02/who-owns-the-zika-virus-the-rockefeller-foundation/

http://www.globalresearch.ca/who-owns-the-zika-virus/5505323

————

Poniżej  fragment artykułu japońskiego autora, który wyjaśnia możliwe przyczyny epidemii małogłowia w Brazylii.
Yoichi Shimatsu
„Gen śmierci” należący do CDC-Oxfordu jest kluczem do tajemnicy małogłowia brazylijskich niemowląt

http://www.rense.com/general96/cdc_oxford.html#sthash.n5ygO1oi.jWJABryG.dpuf

„Mobilizacja 500.000 żołnierzy i pracowników ochrony zdrowia publicznego do rozpylania pestycydów w całej Brazylii, skutecznie kończy kontrowersyjny projekt biotechnologii brytyjsko-amerykańskiej, która wypuściła miliony zmodyfikowanych genetycznie komarów w ramach eksperymentu niewypału, którego celem rzekomo miało być zwalczanie wirusa dengi.

Metoda genetycznej manipulacji firmy Oxitec zwana RIDL (uwalnianie owadów przenoszących dominujący gen śmierci) (http://bioscience.oxfordjournals.org/content/61/8/586.full) jest powszechnie podejrzewana o rozprzestrzenienie się nowego zjadliwego szczepu wirusa Zíka, obwinianego o wywoływanie małogłowia u ludzkich płodów w Brazylii. (Oxitec jest korporacyjnym odgałęzieniem Uniwersytetu Oksfordzkiego, choć większość jego badaczy pochodzi z mniej prestiżowych brytyjskich szkół lub ze Stanów Zjednoczonych).

Po pierwsze, ten esej wyjaśnia jak niedawne przypadki brazylijskiego małogłowia nie zostały spowodowane przez wirus Zíka, lecz są „efektem ubocznym” transferu genu śmierci z RIDL. Tzw. „blokada” wywołana przez gen śmierci, która wykorzystuje białko – czynnik transkrypcyjny – GATA, może mieć wpływ na ten sam gen w ludzkich zarodkach, który jest atakowany w larwach komarów.

W programie OX513-A (firmy Oxitec), uwalniane są samce komarów GMO, które przenoszą nośnikowe białko śmierci na samice dzikich lokalnych komarów. Białko to zakłóca wzrost embrionalny, powodując, że potomstwo tych komarów ulega autodestrukcji przed osiągnięciem dorosłości. Jednak zapłodnione samice tych skażonych komarów mogą kolejno przenieść to groźne białko do organizmów kobiet, tym samym poważnie uszkadzając rozwój mózgu, nerwów, serca, jajników i jąder u ludzkich zarodków. Uszkodzenie białka GATA-1 u ludzkich embrionów i płodów jest związane z zespołem Downa – patologii mózgu podobnej do brazylijskiego małogłowia. (Choć istnieje wiele innych przyczyn małogłowia, nowy typ brazylijski jest niezwykle ciężki.)

Po drugie, jak sugeruje wielu krytyków programu Oxitec, zainfekowana białkiem śmierci populacja komarów nie ulega pełnej zagładzie, gdyż jej przeżywalność wynosi od 0,5 do 5 procent. Teoretycznie, wirus dengi (podobnie jaki wirus ziki) nie powinien być zdolny do replikacji w ślinie dzikich samic komarów skażonych białkiem śmierci z RIDL. Jednakże ludzie żyjący w terenie eksperymentu OX513-A nadal są zarażani wirusem zika przenoszonym przez komary. To pokazuje, że metoda Oxitec jest obarczona poważnymi wadami.

Te niepokojące fakty wskazują na możliwość istnienia ukrytej agendy w programie Oxitec, której celem jest szerzenie genu śmierci embrionów u brazylijskich kobiet dla celów tajnego programu depopulacji.”… (dalszy ciąg w pełnym artykule).

Author: Yoichi Shimatsu is a science writer based in Hong Kong, who produces low-cost organic citronella oil for effective deterrence of mosquitoes and other blood-feeding insects, including biotechnology investors. – See more at: http://www.rense.com/general96/cdc_oxford.html#sthash.n5ygO1oi.dpuf

————

Szczepienia HPV powodują bezpłodność

Amerykańskie Stowarzyszenie Pediatrów wreszcie ogłosiło, że szczepionki HPV, agresywnie promowane przez kartele farmacji, skorumpowanych urzędników medycznych, lobbystów i wielu lekarzy, prawdopodobnie powodują niewydolność i obumieranie jajników. To znaczy, że większość zaszczepionych nimi dziewcząt i kobiet może stać się bezpłodna. Do tego należy dodać tysiące przypadków zgonów poszczepiennych i miliony przypadków ciężkich, trwałych okaleczeń kobiet w skali świata. Dla zwiększenia zysków, producenci tych szczepionek zaczęli usilnie promować ich podawanie także chłopcom, co u nich także zapewne skończy się bezpłodnością. A więc nie bez kozery powinno się te szczepionki nazwać narzędziami medycznego ludobójstwa.

http://truthkings.com/2016/01/28/pediatricians-association-formally-admits-hpv-vaccine-causes-ovarian-cancer/#

http://sanevax.org/

————

Choroby zakaźne u szczepionych

W pewnym przedszkolu na Florydzie wybuchło ognisko krztuśca: od września 2013 do stycznia 2014 r. zachorowało na tę chorobę 26 przedszkolaków, 11 członków rodzin tych dzieci i 2 osoby z personelu. Choroba pojawiła się w grupie dzieci intensywnie wyszczepionych: tylko 5 ze 117 dzieci w tym przedszkolu (4%) nie było w pełni wyszczepionych.

Jest to jeden z lepiej udokumentowanych i opisanych przykładów braku skuteczności szczepień w ochronie przed chorobami zakaźnymi. Zwykle takie przypadki są ukrywane. Groźnym zjawiskiem jest to, że lekarze w wypranymi mózgami często nie diagnozowali i nie leczyli prawidłowo krztuśca, choć skutecznie leczy się go w ciągu kilku dni odpowiednimi antybiotykami. W Polsce dzieje się podobnie. Tysiące szczepionych dzieci chorują rocznie na krztusiec, lecz lekarze często nie potrafią lub nie chcą prawidłowo go diagnozować i eufemicznie nazywają krztusiec przewlekłym kaszlem o nieznanej etiologii. Nierzadko choroba pojawia się krótce po szczepieniu. Praktyki fałszowania statystyk chorób zakaźnych są powszechne, żeby utrzymać mit skuteczności szczepień. http://vactruth.com/2012/04/25/change-names-of-diseases/

Rodzice muszą mieć świadomość, że szczepienia, choć same w sobie bardzo groźne (mogące zabić dziecko lub zamienić je w kalekę), nie chronią skutecznie przed chorobami zakaźnymi. Jeśli zaszczepione dziecko rozwinie objawy przypominające chorobę, na która było szczepione, trzeba uporczywie domagać się od się lekarza właściwej diagnozy, testów i leczenia, sugerując mu prawdopodobną chorobę.

W krajach rozwiniętych choroby zakaźne, przeciw którym się szczepi, są dziś zazwyczaj łagodne, łatwo uleczalne i niezwykle rzadko śmiertelne, natomiast szczepienia zabijają rocznie tysiące zdrowych dzieci i są odpowiedzialne za większość przypadków śmierci łóżeczkowej. Mamy wiele dowodów, że w naszych czasach masowe szczepienia czynią więcej szkód niż pożytku i służą głownie gigantycznym zyskom karteli farmaceutycznych. Ich największym biznesem jest zamienianie szczepieniami milionów zdrowych dzieci i dorosłych w osoby chronicznie chore, wymagające farmakologicznego leczenia przez całe życie. http://www.livescience.com/53359-whooping-cough-outbreak-raises-questions-vaccine-effectiveness.html

————

Błogosławieństwo odry i świnki

Przechorowanie w dzieciństwie odry lub świnki chroni przez całe życie przed chorobami sercowo-naczyniowymi – wykazało wielkie badanie japońskie przeprowadzone na ponad 100 000 ludzi (abstrakt poniżej). Osoby, które przeszły te choroby zakaźne, miały w późniejszym wieku znacznie mniej zawałów serca, udarów i wylewów niż te, które nigdy nie chorowały na odrę lub świnkę. Wcześniejsze badania wykazały, że przebycie tych chorób zakaźnych chroni też przed chorobami nowotworowymi. Szczepienia nie dają tej ochrony, natomiast powodują masowe okaleczenia, choroby chroniczne i nowotworowe, oraz są główną przyczyną zgonów niemowląt, które urodziły się zdrowe, w krajach rozwiniętych.

Coraz więcej mamy więc dowodów, że przebycie w dzieciństwie kilku chorób zakaźnych jest korzystne, gdyż nie tylko daje trwałą odporność przeciw tym chorobom, ale i zabezpiecza przed chorobami degeneracyjnymi oraz nowotworowymi.

Atherosclerosis. 2015 Aug;241(2):682-6. doi: 10.1016/j.atherosclerosis.2015.06.026. Epub 2015 Jun 18.

Association of measles and mumps with cardiovascular disease: The Japan Collaborative Cohort (JACC) study.

Kubota Y1, Iso H2, Tamakoshi A3; JACC Study Group.

Author information

1Public Health, Department of Social Medicine, Osaka University Graduate School of Medicine, Osaka, Japan.

2Public Health, Department of Social Medicine, Osaka University Graduate School of Medicine, Osaka, Japan. Electronic address: iso@pbhel.med.osaka-u.ac.jp.

3Department of Public Health, Hokkaido University Graduate School of Medicine, Hokkaido, Japan.

Abstract

OBJECTIVE:

Although it has been suggested that exposure to infections during childhood could decrease risk of atherosclerotic cardiovascular disease (CVD), the evidence is scarce. We investigated the association of measles and mumps with CVD.

METHODS:

43,689 men and 60,147 women aged 40-79 years at baseline (1988-1990) completed a lifestyle questionnaire, including their history of measles and mumps, and were followed until 2009. Histories of infections were categorized as having no infection (reference), measles only, mumps only, or both infections. Hazard ratios (HR) for mortality from CVD across histories of infections were calculated.

RESULTS:

Men with measles only had multivariable HR (95% confidence interval) of 0.92 (0.85-0.99) for total CVD, those with mumps only had 0.52 (0.28-0.94) for total stroke and 0.21 (0.05-0.86) for hemorrhagic stroke, and those with both infections had 0.80 (0.71-0.90) for total CVD, 0.71 (0.53-0.93) for myocardial infarction, and 0.83 (0.69-0.98) for total stroke. Women with both infections had 0.83 (0.74-0.92) for total CVD and 0.84 (0.71-0.99) for total stroke. We also compared subjects with measles only or mumps only (reference) and those with both infections. Men with both infections had 0.88 (0.78-0.99) for total CVD. Women with both infections had 0.85 (0.76-0.94) for total CVD, 0.79 (0.67-0.93) for total stroke, 0.78 (0.62-0.98) for ischemic stroke and 0.78 (0.62-0.98) for hemorrhagic stroke.

CONCLUSIONS:

Measles and mumps, especially in case of both infections, were associated with lower risks of mortality from atherosclerotic CVD.

————

Świńska grypa znów w Europie

Szereg doniesień z mediów zagranicznych informuje o epidemii świńskiej grypy (H1N1), która wybuchła niedawno na Ukrainie, w Gruzji, Armenii, Rosji, i innych krajach postradzieckich. Śmiertelność tej choroby jest duża. Pojawiły się też spekulacje, że wirus tej grypy mógł być wyprodukowany jako broń biologiczna w amerykańskich tajnych laboratoriach na Ukrainie i w Gruzji.

Nie wiadomo na pewno, jakie są pierwotne źródła tej choroby, ale ważne, że się przed nią chronić. Jak pamiętamy z lat 2009/2010, zachodnie korporacyjne szczepionki na tę grypę były silnie toksyczne i powodowały wiele tragicznych powikłań (narkolepsja, zgony), a kanadyjskie badanie wykazało, że one raczej zwiększały ryzyko zachorowania na grypę.

Wg „Sputnika”, rosyjska państwowa firma „Micro Gen” posiada skuteczną szczepionkę przeciw grypie H1N1 (Grippol) i żadna z zaszczepionych nią osób nie zachorowała. Rosjanie tradycyjnie mieli dobre i skuteczne szczepionki. Myślę, że bardziej można ufać produktom medycznym wyprodukowanym dla potrzeb społeczeństwa przez państwową firmę, niż przez globalne korporacje, które produkują je wyłącznie dla zysków.

W sytuacji tego zagrożenia Polska powinna szybko zakupić w Rosji licencję na tę szczepionkę i zacząć ją produkować w krajowej wytwórni szczepionek (np. Biomed); oczywiście pod warunkiem, że Rosja zechce nam ją sprzedać. Bezsensowne antagonizowanie Rosji przez polskich polityków może nasz naród wiele kosztować, a nieustające antyrządowe demonstracje uliczne głównie starszych ludzi mogą stać się ogniskami tej grypy w Polsce.

http://sputniknews.com/russia/20160122/1033527252/swine-flu-russia.html

http://www.infowars.com/why-does-pentagon-need-laboratories-in-ukraine/

http://www.euronews.com/2016/01/21/eighteen-people-die-in-armenia-three-in-georgia-from-h1n1-swine-flu/

————

Robert Kennedy walczy z CDC

Warto posłuchać emocjonalnego przemówienia Roberta F. Kennedy’ego Jr na wiecu przeciw korupcji w CDC w Atlancie. CDC to odpowiednik polskiego Sanepidu. Kennedy oskarża kierownictwo działu szczepień CDC o zbrodnie przeciw ludzkości i świadome/celowe okaleczenie lub zabicie milionów amerykańskich dzieci toksycznymi szczepieniami dla wielomiliardowych zysków karteli farmacji. W 1986 r. kartele te napisały i kupiły sobie ustawę (przekupiwszy amerykański Kongres), która daje im pełen immunitet prawny wobec oskarżeń o zabicie i okaleczenie toksycznymi szczepieniami niezliczonej liczby ludzi. Ta ustawa zapoczątkowała ogromne epidemie okaleczeń, chorób i zgonów poszczepiennych dzieci w USA, skutkiem których USA mają dziś najbardziej zdegenerowane biologicznie i neurologicznie młode pokolenia na świecie.

Dlatego w USA z roku na rok spada IQ dzieci, większość uczniów jest niezdolna do uczenia się, młodzi ludzie nie są w stanie wyuczyć się nawet prostych zawodów, i mniej niż 10% młodych jest dostatecznie normalnych, żeby nadawać się do wojska. Ludobójcza polityka i program szczepień narzucone społeczeństwu przez CDC i sankcjonowane przez Kongres i rząd, są bezpośrednio odpowiedzialne za spektakularny upadek USA jako siły ekonomicznej, politycznej, moralnej i militarnej. Kraj bez zdrowych młodych pokoleń jest bez przyszłości.

Polska idzie tym samym samobójczym torem co USA, zamiast śladem mądrzejszych (w tym zakresie) krajów Europy zachodniej, gdzie stosuje się mniej szczepień i są one dobrowolne.  Można mieć nadzieję, że rząd PiS oraz nowy Sejm będą mniej skorumpowane niż rządy PO i ocalą polskie dzieci przed szczepiennym kalectwem, a Polskę przed samozniszczeniem. Nie można jednak polegać tylko na dobrej woli, wiedzy i uczciwości polityków. Zjednoczeni rodzice muszą walczyć o zdrowie swych dzieci oraz o przestrzeganie przez urzędy konstytucyjnego prawa każdego obywatela do wolności od przymusowych medycznych zabiegów i okaleczeń.

http://www.ageofautism.com/2015/10/rfk-destefano-cdc.html

————

Masowe zbrodnie szczepienne na współczesnych dzieciach
Badanie opublikowane przez brytyjskich naukowców w b.r. wykazało, że osoby, które mają zwiększone biologiczne predyspozycje do zachorowania na autyzm posiadają konstelacją genetyczną, która u zdrowych osób wiąże się z wyższą i wybitną inteligencją.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Clarke%2C+ASD%2C+cognitive

Ponieważ udowodniono pond wszelką wątpliwość, że toksyczne szczepienia są główną przyczyną autyzmu (co potwierdziły badania rządu USA przed ich zafałszowaniem), to znaczy, że osobniki potencjalnie najbardziej inteligentne są szczególnie narażone na działanie szczepiennych toksyn. Czyli toksyczne szczepienia eliminują najcenniejsze jednostki w ludzkiej populacji. Efekty tego są już widoczne w całych społeczeństwach. W krajach, które mają bardzo rygorystyczny lub przymusowy program szczepień (np. USA, UK, Polska) od lat obserwuje się znaczny spadek inteligencji dzieci i młodzieży. Szczególnie szybko ubywa osób o wyższej i wybitnej inteligencji (powyżej 120). Ten spadek IQ i utrata talentów wróży klęskę współczesnym i przyszłym społeczeństwom. Już dziś brakuje dostatecznie inteligentnych, kreatywnych ludzi, by robić wynalazki, sprawie rozwijać kraj i nim kierować, a nawet, żeby bez pomyłek wykonywać prace wymagające średniej inteligencji. Nietrudno sobie wyobrazić skutki pracy ociężałego umysłowo elektryka, hydraulika, pilota, lekarza, nauczyciela etc., a takich osób szybko przybywa.

Poszczepienne okaleczenia dzieci to nie są problemy dotyczące wyłącznie jednostek oraz indywidulnych rodzin, te okaleczenia są dziś na tyle masowe, że dotykają już całego społeczeństwa i ich koszty społeczne liczone są w setkach miliardów dolarów rocznie (w samych tylko USA). Jeśli natychmiast nie zastopujemy bezmyślnego, ludobójczego programu masowego okaleczania dzieci toksycznymi szczepieniami, to musimy oczekiwać, że w ciągu 2 pokoleń prawdopodobnie cofniemy się do głębokiego średniowiecza albo nawet epoki kamiennej – oczywiście, jeśli ludzkość wcześniej nie ulegnie eksterminacji przez odmóżdżonych, poszczepiennych szaleńców u władzy.

————

Varia

Zanim się podejmie decyzje odnośnie szczepienia siebie oraz swych dzieci warto przeczytać choćby w tłumaczeniu poniższy tekst, który trafnie punktuje atmosferę cenzury, fałszerstw i maskowania dowodów poszczepiennych okaleczeń i zgonów przez establiszment medyczny i skorumpowane korporacyjne media. http://www.naturalnews.com/048467_vaccine_industry_intelligent_questions_scientific_principles.html

75% z ostatnio zaszczepionych dzieci w meksykańskim miasteczku (szczepionką przeciw gruźlicy, rotawirusom i żółtaczce B) zmarło lub zostało hospitalizowanych wskutek ciężkich powikłań poszczepiennych. http://www.naturalnews.com/049669_vaccine_injury_depopulation_agenda_deadly_side_effects.html#ixzz3fXpFuHqw

Niektóre media nareszcie zaczęły pisać o tym, że zaszczepione osoby przez wiele tygodni mogą być źródłami infekcji i epidemii chorób zakaźnych, więc powinny być izolowane. A tymczasem przekupieni legislatorzy Kalifornii wymuszają szczepienia na wszystkich dzieciach, co niewątpliwie zaowocuje wieloma nowymi epidemiami w tym stanie. Na pewno będą one maskowane i dane statystyczne chorób zakaźnych w Kalifornii będą fałszowane, co jest normą w biznesie szczepiennym. http://edgytruth.com/2015/03/04/cnbc-reports-vaccinated-people-spread-disease-how-st-judes-handles-this-for-its-kids-is-crazy-amazing/#

————

Petycja w sprawie znakowania żywności modyfikowanej genetycznie

Sejm, senat i prezydent, wbrew woli niemal całego narodu, podjęli decyzję, skutkiem której Polacy nie będą mieli wyboru i będą skazani na jedzenie GMO. Do czasu nowych wyborów musimy tolerować to jawne pogwałcenie demokracji, ale na szczęście jest akcja, która może połączyć siły zwolenników i przeciwników GMO, czyli petycja w sprawie znakowania żywności zawierającej GMO.

Zwolennicy ekologii i Natury od dawna domagają się jasnej informacji, czy żywność, którą kupują nie jest skażona dodatkiem GMO, którego nie życzą sobie jadać.

Ale i racjonaliści równie zdecydowanie powinni domagać się informacji, czy to, co kupują to postępowe, naukowo poprawione, uczciwie opatentowane, solidnie przebadane przez „naukowców” z Monsanto, obfitujące w glifosat i toksynę Bt GMO, a nie jakieś zacofane i prymitywne, naturalne obrzydlistwo.

Dlatego zarówno jedni, jak i drudzy, we własnym, dobrze pojętym interesie powinni masowo podpisywać petycję w sprawie znakowania żywności.

Petycja w sprawie znakowania żywności modyfikowanej genetycznie

Oto mapa zabobonów, które w przerażającej skali odradzają się w całej Europie. Kraje oznaczone zielonym kolorem zamieszkują ciemni barbarzyńcy, bojący się postępu naukowego, całkowicie i bezwarunkowo zakazujący upraw GMO na swoim terenie. Jednym z nielicznych, światłych krajów w Europie jest Hiszpania. Dzięki GMO jej gospodarka kwitnie, a ludziom żyje się najdostatniej na świecie. Bierzmy przykład z Hiszpanii i kroczmy jej drogą, a będzie się nam żyło równie bogato!

strefy_wolne_od_gmo_europa

Na złość Astromarii nażrę się GMO i nakarmię nim swoje dzieci, żeby dowieść swojej ŚWIĘTEJ WIARY w… co właściwie? Postęp naukowy? Odpowiedź jest SZOKUJĄCA!

Pozwoliłam sobie na prowokację pisząc, że skoro „racjonaliści” nie WIERZĄ w wyniki badań naukowych prof. Seraliniego na szczurach karmionych wyłącznie GMO, to niech się zgłoszą do eksperymentu, polegającego na spożywaniu GMO na śniadanie, obiad i kolację. Byłam pewna, że po przeczytaniu artykułu i obejrzeniu przerażającego filmu pokazującego tragiczny stan zdrowia szczurów z laboratorium prof. Seraliniego nie zgłosi się nikt. Ku mojemu autentycznemu zdumieniu znalazło się kilku śmiałków gotowych poddać się eksperymentowi a jeden z nich zgłosił nie tylko siebie, ale swoją żonę i… DZIECI!

Początkowo brałam to wszystko za głupie żarty i czcze przechwałki, ale przyznam się z ręką na sercu, że z czasem – z rosnącym przerażeniem – zaczęłam podejrzewać, że oni traktują tę zabawę zupełnie serio! Jeden wziął na serio nawet „szczepionkę 26w1” i zaczął mi tłumaczyć, że takiej nie ma.

Wiem, że nie ma. Ale po znajomości na pewno dałoby się wykombinować taką wielką strzykawkę, do której by się zmieściła. Bo po co kłuć 26 razy, skoro można tylko raz?

Pomińmy dyskusję, czy GMO jest czy nie jest toksyczne i zastanówmy się wyłącznie nad tym, komu i do czego jest ono potrzebne.

Tragedia użytecznych, pseudo-racjonalistycznych idiotów polega na tym, że złożyliby swoje życie wcale nie na ołtarzu „postępu naukowego” ani „dobra ludzkości”, lecz… bajecznych zysków korporacji biotechnologicznych, produkujących GMO.

Konsumenci nie potrzebują GMO. Do niczego!

Dlaczego? Wyczerpującą odpowiedź znajdziesz na końcu tej notki.

Nasiona GMO są objęte patentami, czyli są CZYJĄŚ WŁASNOŚCIĄ INTELEKTUALNĄ.

Za korzystanie z patentu trzeba płacić, a za jego kradzież grożą wysokie kary!

W WOJNIE O GMO CHODZI WYŁĄCZNIE O PATENTY I MONOPOL NA PRODUKCJĘ ŻYWNOŚCI, a więc o wielkie pieniądze!

Kto kontroluje żywność, ten kontroluje świat, bo wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych żołądków. Jeśli uda się zmodyfikować genetycznie i podstępnie skazić tym „wynalazkiem” wszystko, co uprawia się na polach, korporacje biotechnologiczne staną się jedynymi i wyłącznymi właścicielami patentów na całą żywność świata!

Złożyć ofiarę ze swojego życia na ołtarzu zysków zagranicznych korporacji – oto szczyt użytecznego idiotyzmu!

„Racjonaliści” wydają się szczerze zawiedzeni, że nie zorganizuję im wczasów na bezludnej wyspie z pełnym wyżywieniem GMO. Jedyną rzeczą, w którą WIERZĘ jest prawo karmy. Nie ma na to żadnych, niezbitych dowodów, ale poszlaki zdają się wskazywać, że to prawo może działać. Nie wierzę w piekło ani niebo, ale wierzę, że żyjemy więcej niż raz, a o tym, jak będzie wyglądało nasze kolejne wcielenie decyduje prawo karmy. Dlatego nie przyłożę swojej ręki do okaleczania i mordowania bliźnich, a zwłaszcza bezbronnych dzieci, tak ochoczo i nieodpowiedzialnie zgłoszonych przez tatę-psychopatę do tego „eksperymentu”.

Ogłaszam zabawę za zakończoną, proszę więcej nie pisać do mnie w tej sprawie.

Przeżyłam chwile najprawdziwszej grozy, kiedy zaczęłam zdawać sobie sprawę, że ci ludzie nie żartują. Spojrzałam prosto w oczy przerażającego fanatyzmu, który zawsze kazano nam kojarzyć z religijnym, a zwłaszcza muzułmańskim ekstremizmem. A tu proszę: w całej, przerażającej jaskrawości objawił się ekstremizm racjonalistyczny!

Jeśli naprawdę chcecie się obżerać frankenfoodem, to zgłoście się jako króliki doświadczalne do Monsanto Polska lub Syngenta Polska i zaproponujcie im swoje warunki prowadzenia eksperymentu.

Niestety, obawiam się, że nie zostaniecie przyjęci z otwartymi rękami, bo eksperyment z całą pewnością zakończyłby się waszą śmiercią w męczarniach, a więc wykazałby szkodliwość GMO, a do tego te firmy nigdy nie dopuszczą.

——————

Ja mam dowód na to, że GMO szkodzi. Na głowę. Bart wciąż powtarza, że Jaszczury mu za mało płacą. Kumpelka Barta z ttdkn (ma nick na „„a”) kilka lat temu zasypywała mnie mailami, w których się użalała, że nękają ją Jaszczury i błagała mnie o pomoc. Jest to powód, żeby podejrzewać, że GMO powoduje zwidy, omamy i halucynacje. Gdybym ja zobaczyła wypłacające mi kasę lub porywające mnie z łóżka Jaszczury prawdopodobnie zemdlałabym z przerażenia, a potem pognałabym w te pędy do lekarza. Od głowy!

——————

Z komentarzy wynika, że pseudo-racjonaliści nie mają ŻADNEJ WIEDZY na temat GMO, a swoją WIARĘ opierają na bujdach portali, blogerów i pseudo-naukowców sowicie sponsorowanych przez posiadaczy patentów na GMO.

Nie mają wiedzy, ale za to wiarę prezentują fanatyczną. Tak fanatyczną, że aż gotowi są umrzeć, niczym chrześcijańscy święci męczennicy za Jezusa lub fundamentaliści muzułmańscy za Allaha.
Fanatyczna i głucha na wszelkie racjonalne argumenty, a nawet dowody naukowe wiara pseudo-racjonalistów w kłamstwa wciskane im przez cynicznych i pazernych biotechnologów jest toczka w toczkę identyczna z wiarą fanatyków religijnych w Biblię i Koran. Ateiści i pseudo-racjonaliści widzą słomkę w oku bliźniego, a nie widzą belki we własnym.

—————————

W tym blogu zebrałam liczne dowody naukowe na szkodliwość GMO. To nie są wypracowania mojego autorstwa, lecz artykuły pisane przez uczonych, ekologów i dziennikarzy śledczych. Miłej lektury!

—————————

Mity na temat GMO (a konkretnie: uprawnych roślin GMO) obala profesor Katarzyna Lisowska, biolog molekularny

(czyli biotechnolog działający po „jasnej stronie mocy”):

(moje komentarze na niebiesko)

Mit 1: czego wy się boicie, przecież rolnicy zawsze uprawiali GMO

GMO to jest organizm wytworzony metodami inżynierii genetycznej, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych, przy zastosowaniu takich technik, jak rekombinacja DNA, mikroiniekcja, makroiniekcja, mikrokapsułkowanie. Są to metody nie występujące w przyrodzie. Rolnik nigdy nie był w stanie zrobić czegoś takiego własnymi rękami i dziś również nie jest w stanie! Naturalne krzyżówki, stosowane od wieków w rolnictwie to nie jest GMO. GMO w laboratoriach istnieje od ok. 30 lat, a na polach i na talerzu od ok. 20. Pierwszy genetycznie zmieniony pomidor trafił na rynek w roku 1984.

Mit 2: GMO nakarmi głodujący świat (jeśli protestujesz przeciwko GMO, a dzieci umierają w Afryce, to jesteś człowiekiem bez serca)!

Krzywe wzrostu upraw GMO na świecie pną się do góry identycznie jak krzywe wzrostu głodu;

W 1999 roku, w 8 stanach porównano plony soi GMO. Tylko w jednym stanie była ona nieznacznie wyższa, a w 7 była niższa niż wydajność soi tradycyjnej;

porównanie wydajności upraw w krajach, w których wysiewa się najwięcej soi GMO nie wykazało większych różnic w wydajności tej soi w porównaniu z tradycyjną, a raczej bywa ona niższa. W przypadku kukurydzy MON plony były nieznacznie wyższe (2009 r. dane Amerykańskiego Departamentu Rolnictwa. Raport Narodowej Akademii Nauk USA, 2010: nie jest znacząco wyższa). Poza tym nie karmimy tym głodujących, bo większość produkcji idzie na biopaliwa dla bogatych społeczeństw i na pasze dla zwierząt. Świat może nakarmić zrównoważone rolnictwo, uczciwa dystrybucja żywności, zatrzymanie spekulacji żywnością, co stało się ostatnio domeną banków, które oferują tzw. „produkty bankowe” oparte na szacowaniu cen żywności na giełdach i ograniczenie produkcji biopaliw.

Co to za pomysł, żeby karmić głodujących kukurydzą i soją? Głodny powinien dostać miskę kaszy lub ryżu, warzywa i owoce, a nie soję i kukurydzę, bo ta pierwsza jest niezdrowa (powoduje zniewieścienie mężczyzn), a ta druga jest niestrawna i nieprzyswajalna.

Kiedy przedstawiono firmom biotechnologicznym wyniki wydajności GMO powiedzieli, że nigdy nie obiecywali wyższych plonów, ale są inne korzyści (nie powiedzieli jakie; ja wiem: kasa dla nich, głód dla nas).

Niezrealizowane obiecanki używane wyłącznie dla mydlenia oczu: odmiany odporne na zmiany klimatu, na zasolenie, na susze i mrozy, złoty ryż – nikt tego nie widział na oczy! Nie ma tego na rynku! Dostępne są tylko dwa rodzaje GMO: odporne na szkodniki i odporne na Roundup (środek chwastobójczy) [Zamiast „złotego ryżu” taniej i skuteczniej byłoby podawać dzieciom marchewkę, która jest bardzo bogatym źródłem karotenu].

Jak odsalać tereny nadmorskie możecie zobaczyć w tym filmie:

Mit 3: opłacalność upraw

Raport Charlesa Benbrooka (który dawniej pracował dla rządu, ale przeszedł na stronę ludu) wykazał, co następuje: ziarno bawełny GMO jest 6 razy droższe niż tradycyjne, cena worka soi RR jest o 42% wyższa niż tej samej soi rok wcześniej, a kukurydza jest 5 razy droższa, niż była w 1996 roku. Producenci GMO uzależniają rolników, wprowadzają monopol i dyktują ceny!

Kiedy udowodniono, że ceny są wyższe znowu zmienili bajeczkę: rolnik płaci więcej, ale ma więcej wolnego czasu, nie trzeba głęboko orać, żeby pozbyć się chwastów, więc nie ma erozji [Jak widać sprzedają ludziom wolny czas, wszystko da się spieniężyć].

Dzięki GMO miała się zmniejszyć chemizacja rolnictwa, ale jest wręcz przeciwnie: lawinowo rośnie zużycie herbicydu, bo chwasty się na niego uodparniają, a Monsanto powoli zdobywa monopol na sprzedaż Roundupu (konkurencja produkująca herbicydy plajtuje). Toksyna Bt, która miała zabijać wyłącznie szkodniki znajduje się w całej roślinie, od korzeni, poprzez łodygi i liście aż po owoce (np. kolby kukurydzy) i my to jemy. Toksyna Bt miała szkodzić wyłącznie bezkręgowcom, ale okazało się, że szkodzi ssakom (w tym ludziom). Pojawił się problem super-chwastów i super-szkodników, ponieważ chwasty i szkodniki uodporniły się na herbicyd i toksynę Bt. Rolnicy próbują z tym walczyć ręcznie i motykami – czy tak ma wyglądać postęp naukowy? Dochodzi do tego, że zrozpaczeni rolnicy porzucają uprawy, bo nie są w stanie poradzić sobie z tymi plagami.

Zagrożona jest niezależność rolnika i bezpieczeństwo żywnościowe (już słyszę psychopatów i użytecznych idiotów, jak radośnie obwieszczają światu, że tak musi być, bo słabsi i niezaradni muszą zginąć).

Ostatnie centrale nasienne przechodzą w ręce korporacji biotechnologicznych (nazywa się to „prywatyzacją”)

Mit 4: to jest pro-ekologiczne i w pełni bezpieczne, bo tak zostało wszechstronnie przebadane, że jest to najlepsza żywność, jaką mieliśmy kiedykolwiek na rynku. Amerykanie to jedzą i żyją.

W USA, gdzie wprowadzono jako pierwsze uprawy GMO nikt nie badał ich pod kątem toksyczności ani skażenia herbicydami, lecz przyjęto zasadę równoważności (porównano jedynie ilość białek, tłuszczów, mikroelementów itp. w produktach GMO i tradycyjnych). Stan zdrowia obywateli amerykańskich pozostawia wiele i coraz więcej do życzenia. Do tej pory każde pokolenie żyło dłużej, niż poprzednie, ale obecnie w USA będziemy mieli pierwsze pokolenie, które będzie żyło krócej niż ich rodzice. Nie da się zbadać, kto w USA je, a kto nie je GMO i porównać stanu zdrowia jedzących i niejedzących, ponieważ żywność zawierająca GMO nie jest oznakowana i nikt nie wie, co je. Nikt nie badał wpływu GMO na zdrowie ludzi. GMO z całą pewnością nie jest zdrową żywnością, ponieważ jest bardzo silnie skażone pestycydami, herbicydami i toksyną Bt. Autorzy prac naukowych dowodzących, że ta żywność jest równie zdrowa jak naturalna są zatrudnieni i opłacani przez koncerny biotechnologiczne, produkujące GMO. Zachodzi tu widoczny konflikt interesów. Oprócz tego mamy do czynienia z cenzurą naukową oraz terroryzowaniem i zaszczuwaniem niezależnych badaczy, których badania wykazują toksyczność i szkodliwość GMO. Pojawiają się nowe patogeny, spadek płodności i upadki zwierząt karmionych GMO. Rzetelne badania (Kanada) wykazały przedostawanie się pestycydów i toksyny Bt do krwi matek, płodów i noworodków. Nie drukuje się w gazetach żadnych polemik, nie mówi się o tym w mediach.

Mit 5: uprawy GMO i uprawy naturalne mogą obok siebie współistnieć i jedno drugiemu nie zagraża

Uprawy GMO zapylają wszystko wokół. Żadne płoty ani strefy buforowe nie są w stanie zatrzymać pyłku, owadów przenoszących pyłek i ptaków oraz gryzoni przenoszących nasiona na znaczne odległości.

Naukowiec z Big Pharma przyznaje się do sfałszowania prac badawczych dla Pfizer’a i Mercka

To jest artykuł z 2010 roku, ale nie wątpię, że ta wiadomość ujawnia tylko wierzchołek góry lodowej podobnych afer. Jeden „naukowiec” się przyznał, a ilu wciąż milczy? Może inni (z całą pewnością nieliczni) zostaną z czasem zdemaskowani, a może nigdy nie poznamy ich nazwisk ani dorobku „naukowego” fabrykowanego za bardzo dobre pieniądze na zamówienie Big Pharma.

To wprost niepojęte, że po ujawnieniu takich faktów i po spowodowaniu przez producentów zabójczych, chemicznych paseudo-leków niezliczonych wypadków śmierci i kalectwa ludzie wciąż obdarzają lekarzy i przepisywane im chemiczne trucizny zaufaniem. To wygląda na zanik instynktu samozachowawczego, a nawet rozumu.

To samo dotyczy „naukowo opracowanych” szczepionek. To taka sama, skorumpowana pseudonauka, jak cała Wielka Farma, ale jej zbrodnie są jeszcze straszniejsze, bo trwale okaleczają i zabijają dzieci. O ile chory, dorosły człowiek ma prawo wyboru i może się leczyć lub nie, o tyle szczepienia mają być dzieciom aplikowane przymusowo, pod karą grzywny, a nawet więzienia. O tym, jaka jest koszmarna prawda na temat „nauki” wakcynologicznej można przeczytać tutaj: Szczepionki z dzikimi wirusami małp, HIV, białaczki i raka – czego firma Merck była doskonale świadoma

—————————————————

February 18, 2010
by Mike Adams, the Health Ranger
Editor of NaturalNews.com
Learn more: http://www.naturalnews.com/028194_Scott_Reuben_research_fraud.html#ixzz1xI8FLt3g
tłumaczenie Maciej Pokora
Źródło: Strona Mirosława Dakowskiego

To jest chyba największe oszustwo naukowe w historii medycyny. Doktor Scott Reuben, były członek biura rzecznika prasowego firmy Pfizer, zgodził się przyznać się do winy sfałszowania [swych] kilkudziesięciu prac badawczych, które zostały opublikowane w czasopismach medycznych.

Główne media podają fakt, że doktor Reuben przyjął od Pfizera 75.000 dolarów dotacji na badania leku Celebrex w 2005 roku. Jego badania, które zostały opublikowane w czasopiśmie medycznym, były od tamtego czasu cytowane przez setki innych lekarzy i naukowców jako „dowód„, że Celebrex pomógł zmniejszyć ból podczas terapii po operacjach chirurgicznych. Jest tylko jeden problem z tym wszystkim: żaden z pacjentów nie był nigdy objęty tymi badaniami!

Okazuje się, że doktor Scott Reuben sfałszował całe badania i pomimo to opublikował je.

To nie pierwsze badania sfałszowane przez doktora Reubena: jak podaje Wall Street Journal on także sfałszował dane z badań leków Bextra i Vioxx.

W wyniku sfałszowanych przez doktora Reubena badań recenzowane czasopismo medyczne „Anesthesia & Analgesia” musiało wycofać 10 „naukowych” artykułów autorstwa Reubena. Londyński The Day podaje, że 21 artykułów napisanych przez doktora Reubena, które pojawiły się w czasopismach medycznych najwyraźniej zostały również sfabrykowane i muszą być wycofane.

Po przyłapaniu na fabrykowaniu badań dla Big Pharmy doktor Reuben – jak podano – podpisał zobowiązanie, które będzie wymagać od niego zwrotu 420.000 dolarów otrzymanych od firm farmaceutycznych. Grozi mu również kara do 10 lat więzienia oraz grzywna 250.000 dolarów.

Został także zwolniony z pracy w Baystate Medical Center w Springfield w stanie Massachusetts, po wewnętrznym audycie, który wykazał, że doktor Reuben fałszował dane z badań przez 13 lat. http://www.theday.com/article/20100115/NWS01/100119833

Biznesowy standard Big Pharma

Co zasługuje na uwagę w tej historii, to nie fakt, że lekarz sfałszował badania kliniczne dla przemysłu farmaceutycznego. To również nie fakt, że tak zwane „naukowe” czasopisma medyczne opublikowały jego sfabrykowane badania. To nawet nie fakt, że firmy farmaceutyczne wypłaciły temu szarlatanowi blisko pół miliona dolarów, podczas gdy on pompował kolejne sfabrykowane badania.

Sedno sprawy polega bowiem na tym, że jest to biznesowy standard w przemyśle farmaceutycznym.

Tak naprawdę działania doktora Reubena nie są aż tak niezwykłe. Firmy farmaceutyczne rutynowo płacą łapówki naukowcom oraz lekarzom. Czasopisma medyczne regularnie publikują fałszywe, oszukańcze badania. Członkowie paneli certyfikujących FDA (Food and Drug Administration – federalna agencja dopuszczania żywności i lekarstw w USA) regularnie powołują się na sfałszowane badania w procesie podejmowania decyzji. Media w relacjach z badań naukowych też regularnie cytują sfałszowane wyniki.

Innymi słowy – sfałszowane wyniki są szeroko rozpowszechnione we współczesnej medycynie. Właściwie przemysł farmaceutyczny nie może bez tego funkcjonować. To właśnie sfałszowane badania dają mu najskuteczniejsze efekty rynkowe oraz najsilniejsze aprobaty FDA. Tacy szarlatani, jak doktor Scott Reuben, są ważną częścią farmaceutycznego mechanizmu do robienia zysków, ponieważ bez sfałszowanych badań, przekupstwa i korupcji ten sektor przemysłu miałby bardzo niewiele badań.

Zwróćmy szczególną uwagę na fakt, że w Anesthesia & Analgesia (usypianie i znieczulanie) chętnie publikowano sfałszowane badania doktora Reubena nawet pomimo tego, że to medyczne czasopismo twierdzi, iż jest „naukowym” medycznym wydawnictwem recenzowanym (peer review). Doprawdy to śmieszne, że naukowe medyczne czasopismo chętnie publikuje fałszywe badania z danymi, które po prostu wymyślił sobie autor badań. Być może te czasopisma medyczne powinny w uniwersyteckich bibliotekach zostać przeniesione z sekcji non-fiction i umieszczone w działach z literaturą science fiction.

Pamiętajmy też, że wszyscy orędownicy leków, szczepionek i mammografii z ignorancją twierdzą, że ich medycyna konwencjonalna jest oparta na „rzetelnej nauce.” To jest wszystko naukowe i godne zaufania – twierdzą – oskarżając medycynę alternatywną, że jest „umizgiwaniem się” i nienaukowym myśleniem życzeniowym. Powinni teraz spojrzeć w lustro i zdać sobie sprawę, że to ich własny system medycyny szarlatańskiej w dużej mierze jest oparty na fałszywych badaniach naukowych, przekupstwie i korupcji.

Właściwie trzeba się śmiać, gdy słyszymy jak promotorzy szczepionek i leków twierdzą, że ich medycyna jest „naukowa„, podczas kiedy medycyna naturalna jest „niesprawdzona„. Z pewnością to jest naukowe – prawie tak naukowe, jak fabuła w popularnym komiksie, albo tak wiarygodne, jak lekarska licencja sześciolatka, który właśnie wśród podarków pod choinkę otrzymał zestaw „Pobaw się w doktora„. Wielu badaczy-farmakologów miałoby lepsze kariery, gdyby zamiast prac naukowych pisali powieści fiction.

Wszystkim tym, którzy z ignorancją twierdzą, że nowoczesna nauka farmaceutyczna jest oparta na „dowodach naukowych”, trzeba tylko podać te trzy słowa: Doktor Scott Reuben.

Firmy farmaceutyczne wspierają fałszywe badania

Nie zapominajmy, że firmy farmaceutyczne otwarcie wspierały badania doktora Scotta Reubena. Bowiem one płaciły mu za to, ażeby kontynuował fabrykowanie badań.

Firmy farmaceutyczne uważają się za niewinne temu wszystkiemu, ale przecież za kulisami musiały wiedzieć co się faktycznie dzieje. Badania doktora Reubena były po prostu zbyt konsekwentnie korzystne dla interesów firmy farmaceutycznej, aby być naukowo uzasadnione. Jeżeli firma farmaceutyczna chciała „udowodnić”, że ich specyfik był dobry dla nowych zastosowań, wszystko co musieli zrobić, to poprosić doktora Reubena o przeprowadzenie badań, puszczając oko. ‑ Oto kolejne pięćdziesiąt tysięcy dolarów na badania, czy nasz lek jest dobry na ból po operacjach chirurgicznych (i znowu mrugnięcie).

I niebawem doktor Reuben magicznie zmaterializuje całkiem nowe badania, które właśnie „udowodnią” to, co dokładnie sponsorująca firma farmaceutyczna chciała udowodnić. Zwolennicy zachodniej medycyny twierdzą, że nie wierzą w magię, ale jeżeli chodzi o badania kliniczne, faktycznie to robią: wszystkie wyniki, które chcą zobaczyć, zaraz pojawiają się magicznie, gdy tylko odpowiedni naukowiec zostaje opłacony za zmaterializowanie wyników z cienkiego powietrza, i jak magik wymachując różdżką czarodziejską zaśpiewa „Abra kadabra … niech się staną DANE NAUKOWE!” Shazam! Dane z badań naukowych materializują się tak po prostu. To wszystko zostaje wpisane do artykułu „naukowego„, który również w magiczny sposób zostaje opublikowany w czasopismach medycznych, które nie zadają choćby jednego pytania, mogącego wykryć oszustwo naukowe. Sądzę, że poza wszystkim ci ludzie wierzą w magię, prawda? W przypadku gdy brakuje nauki, trochę „badawczej magii” wygodnie wypełnia lukę.

Cały ten system to jest kpina z prawdziwej nauki. Jest to system obsługiwany przez przestępców, którzy wytwarzają wszelkie „dowody naukowe” potrzebne, aby je opublikować w czasopismach medycznych i uzyskać dopuszczenie przez FDA dla leków, co do których są w pełni świadomi, że zabijają ludzi.

Czym jest „Medycyna oparta na dowodach”?

Fakt, że taki naukowiec, jak doktor Reuben może z powodzeniem wytwarzać fałszywe wyniki badań, potem je opublikować w recenzowanych czasopismach naukowych, i czynić tak bezkarnie przez 13 lat – rzuca teraz nowe światło na to, co się naprawdę kryje pod pojęciem „Medycyny opartej na dowodach”.

Przepis na medycynę opartą na dowodach jest dość prosty: Sfabrykuj dowód! I opublikuj w jakimkolwiek wiodącym czasopiśmie medycznym. Następnie możesz przywoływać sfabrykowany dowód jako „fakt!”.

Gdy promotorzy leków i szczepionek w swojej obronie uciekają się do „Medycyny opartej na dowodach”, należy pamiętać, iż spośród ich tzw. dowodów wiele zostało całkowicie sfabrykowanych. Kiedy twierdzą, że ich dział chemicznej i toksycznej medycyny opiera się na „prawdziwej nauce„, to naprawdę oznacza, że jest oparta na fałszywej nauce, którą oni wszyscy potajemnie zgodzili się nazywać „prawdziwą nauką„. Kiedy twierdzą, że „fakty naukowe” wspierają ich stanowisko, to tak naprawdę oznacza, że owe „fakty” zostały sfabrykowane przez naukowców-kryminalistów za łapówki płacone przez firmy farmaceutyczne.

Okazuje się, że „Medycyna oparta na dowodach” prawie już nie istnieje. A nawet jeśli, to skąd wiesz, które badania są rzetelne, a które sfabrykowano? Jeżeli renomowany, dobrze płatny naukowiec może sfałszowane artykuły publikować przez 13 lat w wiodących czasopismach naukowych – bez przyłapania przez recenzentów – to jaka jest wiarygodność całego recenzowanego procesu wydawniczego w nauce?

A to oznacza: „Medycyna naukowa” jest całkowitym oszustwem.

I to oszustwo nie ogranicza się jedynie do doktora Scotta Reubena. Pamiętajmy: on zaangażował się w rutynowe oszustwa badawcze przez 13 lat zanim go przyłapano. Jest prawdopodobnie tysiące innych naukowców zaangażowanych w podobne nadużycia badawcze w tej chwili, którzy nie zostali jeszcze złapani na gorącym uczynku. Ich fałszywe prace badawcze bez wątpienia zostały już opublikowane w „naukowych” czasopismach medycznych. Zostały zacytowane w prasie popularnej. Zostały powołane przez decydentów FDA dla podjęcia decyzji o dopuszczeniu leków jako „bezpiecznych i skutecznych” do powszechnego stosowania.

Czyli jednak pod tym wszystkim nie ma nic więcej, niż oszustwa i szarlataneria. Jasne, że mogą wystąpić jakieś rzetelne badania pomieszane z fałszywymi, ale jak możemy odróżnić jedne od drugich?

Jak mamy mieć zaufanie do tego systemu, który twierdzi, że posiada monopol na prawdę naukową, ale w rzeczywistości jest tylko przykrywką dla bezspornych oszustw naukowych?

Nie ustawaj w dobrej robocie, doktorze Reuben

Dziękuję ci, doktorze Reuben, za pokazanie nam prawdy o przemyśle farmaceutycznym, o szarlatanerii badawczej, o śmiesznych „naukowych” czasopismach, o przekupstwie oraz korupcji, które charakteryzują dzisiejszy przemysł farmaceutyczny. Zrobiłeś więcej, aby rzucić światło na prawdziwą naturę przemysłu farmaceutycznego, niż mogłoby kiedykolwiek dokonać tysiąc artykułów na stronie NaturalNews.com .

Wytrwaj w dobrej robocie. Jestem pewien, że po zapłaceniu grzywny i odsiedzeniu niewielkiego wyroku w więzieniu, na twoje usługi będzie wciąż duże zapotrzebowanie od wszystkich czołowych firm farmaceutycznych, które potrzebują jeszcze więcej „naukowych” badań do sfabrykowania i dostarczenia do czasopism medycznych.

Możesz być nieuczciwą, odrażającą istotą ludzką dla większości tego świata, ale jesteś ogromnym atutem dla przemysłu farmaceutycznego i oni ciebie potrzebują żebyś powrócił! Jest więcej badań, które muszą być sfabrykowane w niedalekiej przyszłości, jest więcej sfałszowanych artykułów, które muszą zostać opublikowane, i jest więcej jeszcze bardziej niebezpiecznych lekarstw, które muszą otrzymać zatwierdzenie przez FDA. Pospiesz się!

Bo jeżeli jest takie miejsce, gdzie skrajna nieuczciwość jest szczodrze nagradzana, to jest to w przemyśle farmaceutycznym, gdzie trucizny są dopuszczane jako leki, a fikcja jest publikowana jako prawda.

Źródła dla tego artykułu:

http://www.nbcconnecticut.com/news/local-beat/Fake-Study-Lands-Doctor-in-Hot-Water-81727667.html
http://blogs.wsj.com/health/2010/02/10/vioxx-lawsuits-whats-been-settled-whats-still-going/
http://www.medpagetoday.com/PublicHealthPolicy/Ethics/17985
http://www.theday.com/article/20100115/NWS01/100119833

Nauka i religia

Laura Knight-Jadczyk

Sott.net/The Dot Connector Magazine Nr14
19 sierpnia 2011

Źródło

Korupcja nauki jest jednym z największych problemów, z jakimi nasz świat kiedykolwiek miał do czynienia – tak poważnym, że może doprowadzić do wyginięcia rasy ludzkiej. Ta perspektywa przeraża mnie i powinna przerażać ciebie. Mniejsza jednak o strach; serce mi pęka, kiedy uświadamiam sobie, że największa nadzieja ludzkości – Prawda, piękna Prawda – została sponiewierana i zmarnowana przez samych strażników świątyni – naukowców, podlegających wpływom skomplikowanej sieci powiązanych ze sobą patologicznych spisków, które oddzieliły się całkowicie od organizmu normalnej ludzkości.

Byłam bardzo młoda, kiedy dowiedziałam się, że nauka może popełniać błędy. Dorastałam obok dzieci, których matki przyjmowały Talidomid w czasie ciąży. Kiedy miałam 14 lat, nasz lekarz rodzinny przepisał mi „pigułki odchudzające”, metamfetaminę. Nieomal nieodwracalnie zniszczyły mi zdrowie. W późniejszych latach z telewizyjnego magazynu informacyjnego „20/20“ dowiedziałam się, że propagowana kuracja na nadciśnienie, zalecona mojemu dziadkowi przez Urząd d/s Weteranów, zabiła go. To tylko kilka migawek z życiowych doświadczeń z lekarzami i innymi pracownikami medycznymi, którzy w około 75% przypadków dokonywali nieprawidłowych ocen, zaś pozostałe 25%, kiedy mieli rację, nie dotyczyło sytuacji krytycznych. We wszystkich sytuacjach krytycznych – moich własnych lub moich dzieci – posłuchanie zaleceń lekarza miałoby poważne negatywne konsekwencje.

Jest to z pewnością przygnębiająca perspektywa, ale tak jest: lekarzy nie szkoli się, aby pomagali żyć zdrowo, szkoli się ich na uczelniach medycznych, finansowanych przez firmy farmaceutyczne, żeby wspierali rozwój przemysłu lekowego. Słyszałam kiedyś, że w starożytnych Chinach lekarze musieli wywieszać nad swoimi drzwiami informację o liczbie ich zmarłych pacjentów. Oczywiście, stało się to silną motywacją do znalezienia naprawdę skutecznej terapii, nikt bowiem nie przychodziłby do nich na konsultacje, gdyby ich rady i eliksiry nie przynosiłyby pacjentom korzyści. Byłoby miło, gdyby nasza cywilizacja wprowadziła podobny system.

Jednak w pewnym sensie taki system już istnieje – to wymiana informacji w społeczeństwie. Problem jedynie w tym, że ogromna większość ludzi w naszym społeczeństwie nie uwierzy 500 osobom, które powiedzą im, że coś naprawdę działa, ponieważ to wypróbowali. Uwierzą jednemu lekarzowi, który mówi, że „nie jest to zalecane przez stowarzyszenia medyczne”. Taki człowiek, podążający za „ustanowionymi autorytetami”, zamiast kierować się empirycznymi dowodami, jest klasyfikowany przez psychologa Boba Altemeyera do typu osobowości „Autorytarnego Wyznawcy”. To przez tego typu ludzi nawet czystej wody psychopaci u władzy mogą uniknąć kar za najpoważniejsze przestępstwa, popełnione we wszystkich dziedzinach działalności, od medycyny do prawa, od przemysłu do polityki. Autorytarny Wyznawca wierzy, że władza ma prawo żyć według własnych reguł, a zatem kłamstwo, oszustwo, kradzież i morderstwo w ​​kręgach władzy mogą być tolerowane i skwitowane jedynie wzruszeniem ramion. Będą oni również chętnie angażowali się w te same kłamstwa, oszustwa, kradzieże i zabójstwa, jeśli przedstawi im się je jako konieczne do ochrony ich status quo.

Korupcja Nauki. Po tych wszystkich doniesieniach o cichych powiązaniach naukowców z wielkimi korporacjami i pichceniu danych, o Aferze Klimatycznej, zatajaniu badań naukowców z NASA, nie wspominając już o długiej historii WIELKICH błędów popełnionych przez naukę, które doprowadziły do ​​strasznych cierpień całych grup ludzi, zestawienie w rozmowie tych dwóch słów – korupcja i nauka – nie wywołuje dziś zdziwienia. Każdy z grubsza rozumie, że wśród naukowców, jak w każdej grupie ludzi, znajdą się tacy, którzy są na bakier z etyką albo wręcz drapieżni. Chciałabym jednak zasugerować, że korupcja nauki jest głębszym i szerszym problemem, niż się powszechnie podejrzewa; że jest to zgnilizna, która przenika całą naszą zachodnią kulturę i w rzeczywistości leży u podstaw wszelkiego zła, które dziedziczyliśmy na przestrzeni ostatnich stuleci. Ponadto, chciałabym zasugerować, że przyczyną korupcji nauki jest fakt, iż została ona opanowana przez psychopatię, wspieraną przez ludzi o typie osobowości Autorytarnego Wyznawcy.

W ostatnim numerze magazynu „The Dot Connector”, w moim artykule „Złota Era, psychopatia i szóste wymieranie”, przytoczyłam kilka przykładów badań, które pokazują, w jaki sposób działa mózg osób o typie osobowości Autorytarnego Wyznawcy (wg opisu Boba Altemeyera) oraz jak powszechnie ten typ jest reprezentowany zarówno w nauce, jak i wśród ludzi religijnych. Teoretyzowałam też nieco o początkach tego konfliktu, wywodzącego się z istnienia dwóch rodzajów ludzi – tych, którzy posiadają pewien potencjał duchowy (prawdopodobnie z racji genetyki, aczkolwiek morfologiczny wpływ na genetykę miały czynniki niematerialne), a więc zdolnych do pojmowania i działania w ramach duchowej struktury ideologicznej, oraz tych, którym brak tej zdolności – także prawdopodobnie z powodu genetyki – a więc na zawsze ograniczonych w obrębie materialistycznej struktury, bez względu na to, jak silna i elegancka jest moc obliczeniowa ich fizycznego mózgu.

W tym samym artykule zwróciłam również uwagę na ciekawy fakt, że kiedy amerykańskie media robiły szum wokół „nadużyć rytuału satanistycznego” a półki w księgarniach uginały się pod ciężarem książek na temat porwań przez obcych, te same media jednocześnie – i równie energicznie – propagowały teorię ewolucji. Nie chodzi o to, że teoria ewolucji jest całkowicie błędna, tylko o to, że stosuje się ją do absolutnie wszystkiego, jakby była fundamentalną Teorią Wszystkiego, a nie jest!

Teoria ewolucji jest jak każda inna teoria – ma ograniczoną dziedzinę aplikacji. Poza tym obszarem, znanym obecnie jedynie w przybliżeniu, teoria ta może okazać się bezużyteczna lub wręcz błędna i często daje niedorzeczne odpowiedzi. To tak jak z teorią względności – jest przydatna tak długo, jak długo zapominamy o efektach kwantowych. Istnieją efekty kwantowe, które są niezgodne z teorią względności i problemy te były znane takim naukowcom, jak Einstein i Dirac. Podczas gdy Einstein nie przepadał za teorią kwantową, Dirac, z drugiej strony, nie przepadał za teorią względności i próbował wskrzesić starą teorię eteru.

Teoria ewolucji opiera się na pewnych konkretnych założeniach. Ci, którzy w teorii ewolucji widzą odpowiedź na wszystkie pytania związane z życiem, wszechświatem i co by jeszcze, częstokroć zapominają, że niektóre z tych założeń mogą być wątpliwe lub błędne. U podstaw teorii ewolucji leżą „prawa przypadku”. Ale skąd się wzięły te prawa przypadku? I dlaczego mają zastosowanie do naszego świata? To ważne pytania, ale teoretycy ewolucji odrzucą je jako „metafizyczne”. Jednak te pytania nie są wcale bardziej metafizyczne niż inne, na które ewolucjoniści rzekomo mają odpowiedź.

Dlaczego w ogóle istnieją jakieś prawa? Czy pojawiły się również przez przypadek? Zdeklarowani ewolucjonisći będą próbowali ukryć się za zasadą antropiczną, gdzie „prawa przypadku” tworzą niezliczone wszechświaty, a my „akurat znaleźliśmy się” w takim, w którym stworzono „teorię ewolucji”, mającą wszystko wyjaśnić. Uczciwy naukowiec nie może być usatysfakcjonowany tak bezużytecznym pseudo-wyjaśnieniem. Skąd wziął się porządek we wszechświecie i jak? Można różnie odpowiadać na to pytanie, jednak by zmierzyć się z takimi problemami, nauka musi wyjść poza czysto materialistyczny paradygmat. Niektórzy naukowcy próbują to robić, ale są zwykle dość ostro sprowadzani z powrotem do szeregu przez armię Autorytarnych Wyznawców, dowodzoną przez ich psychopatycznych mistrzów.

Nawet jeśli rozpatrujemy teorię ewolucji w dziedzinie, w jakiej wydaje się mieć zastosowanie, nadal mamy problemy. Prawdopodobieństwa są subiektywne, oparte na częściowo arbitralnych modelach. Jednego dnia szacujemy pewne prawdopodobieństwo na bliskie zeru, a potem, następnego dnia, dowiadujemy się, że w pewnych okolicznościach to prawdopodobieństwo zbliża się do jednego. Albo odwrotnie. W skrócie, teoria ewolucji jest przydatna tak długo, jak długo jest przydatna. Jest narzędziem, którego można używać w określony sposób, w pewnych, raczej wąsko zakreślonych okolicznościach, i nie jest zbyt wyszukanym narzędziem.

Krótko mówiąc, teorie Wielkiego Wybuchu i Ewolucji trzeba przyjąć na wiarę – potrzeba DUŻO wiary – i dlatego bliżej im do religii niż do czegokolwiek innego.

To prowadzi nas do problemu religii, które nie udają, że są czymś innym, niż są. Dyskusje na temat „nauka czy religia” na ogół formułowane są w kategoriach argumentów faworyzujących wiarygodność – lub „prawdziwość” – jednej bądź drugiej. To niewłaściwy kontekst. Pasja i polemiki, które wchodzą w grę, gdy przeciwstawia się sobie naukę i religię, ujawniają nam coś fundamentalnego o obu postawach – głębokość i siłę, z jaką jednostki identyfikują się z jedną z nich. To, samo w sobie, odsłania „religijny” charakter obu dyscyplin, bo przecież słowo „religia” pochodzi od słowa „ligare”, co oznacza „wiązać ze sobą” – na ogół bardzo mocno – podobnie jak więzadła przywiązują mięśnie do kości. Kości stanowią podstawową strukturę, na którą nałożona jest struktura ciała, ale żadna z nich nie miałaby kształtu, ani niczemu użytecznemu by nie służyła, bez spajającej mocy więzadeł. Ktoś może być szczupły lub gruby, wysoki lub niski, i w wielu różnych wariantach, które mają niewiele wspólnego z samą strukturą kości, a jedyną stałą jest to, że ciało jest połączone z kośćmi za pomocą więzadeł.

Dokładnie tak samo mięso (treść) organizmów naszych idei nadbudowane jest na określonej bazie – szkielecie – i długie lata obserwacji doprowadziły mnie do przekonania, że to nie ów fundament jest albo „naukowy”, albo „religijny”, ale coś o wiele bardziej interesującego i subtelnego – pewien stan ideologiczny. Pozwólcie, że to wyjaśnię.

Wikipedia mówi nam, że „ideologia” jest:

[…] zbiorem poglądów, stanowiących o czyichś celach, oczekiwaniach i działaniach. Ideologia może być traktowana jako całościowa wizja, jako sposób patrzenia na sprawy […] – czyli na zdrowy rozsądek […] lub jak to przedstawiają niektóre prądy filozoficzne […] – lub też jako zbiór idei przedstawionych wszystkim członkom społeczeństwa przez dominującą w nim klasę społeczną („otrzymana świadomość”, produkt socjalizacji). Ideologie […] są systemami myślenia abstrakcyjnego w odniesieniu do spraw publicznych, czyniąc to pojęcie kluczowym dla polityki. Domyślnie każdy kierunek polityczny wymaga ideologii, bez względu na to, czy jest ona postulowana jako jasno zakreślony system myślenia, czy też nie. To sposób, w jaki społeczeństwo patrzy na różne sprawy.

Okazuje się, że istnieją dwa podstawowe „typy szkieletu”, na których rośnie tkanka struktur naszych idei i do których są one przyłączone z taką trwałością, z jaką więzadła mocują ciało do kości, oraz że nie można się z tym tak łatwo uporać, nazywając dany szkielet „religijnym” bądź „naukowym”. Jednym z nich jest dobrze znany w naszej kulturze „materializm”. Ale czym jest ten drugi? Co dziwne, nie ma ściśle zdefiniowanej alternatywy, która byłaby powszechnie rozumiana w dzisiejszym świecie. Wikipedia (znów), informuje nas, że:

W filozofii teoria materializmu zakłada, że jedyną rzeczą, która istnieje, jest materia; że wszystkie rzeczy złożone są z materii i wszystkie zjawiska (w tym świadomość) są wynikiem materialnych oddziaływań. […] Filozoficznymi alternatywami dla materializmu są dualizm i idealizm.

Jedynymi alternatywami są dualizm i idealizm? No cóż, jeśli wniknąć nieco głębiej okaże się, że są też inne opcje, takie jak pluralizm i monizm. W końcu, kiedy już usmażysz sobie mózg czytając te wszystkie wywody filozoficzne, powrócisz do wniosku, że tak naprawdę są tylko DWA podstawowe stanowiska:

– tych, którzy uważają, że materia jest w jakiś sposób korzeniem i pniem istnienia, a świadomość jest jedynie produktem ubocznym doznań przepychających się między sobą atomów (że tak powiem);

– i tych, którzy uważają, że świadomość (nie osobista, ale Kosmiczna Świadomość) jest podstawową Jednością, od której pochodzi lub emanuje wszystko inne, w tym materia.

Co ciekawe, można znaleźć fanatycznych wyznawców religii, budujących swoje wierzenia religijne na czysto materialistycznej ideologii, ale można też znaleźć wspaniałych naukowców – czystych doświadczalników – wśród tych, którzy są przekonani, że to świadomość, tj. duch, jest w jakiś sposób podstawowym elementem wszystkiego, co istnieje. To naprawdę tyle. Można z tym robić różna cuda, ale i tak w ostatecznym rozrachunku skończymy na jednym z tych dwóch podstawowych poglądów, które dla naszych celów możemy, jak sądzę, określić jako Materialny vs Duchowy – terminu „duchowy” używając umownie, na oznaczenie preegzystującej Kosmicznej Świadomości.

Jak już wskazywałam w „Złotej Erze, psychopatii i szóstym wymieraniu”, myślę, że te dwa podstawowe stany ludzi są efektem genetyki – prawdopodobnie wymieszania się genów neandertalczyka z genami człowieka współczesnego, co utworzyło wiele patologii osobowości, w tym psychopatię i osobowość autorytarną. Jasnym, a zarazem przerażającym jest fakt, że to właśnie tego typu ludzie opanowali naukę. Takie jednostki nie będą najlepszymi naukowcami – prawdopodobnie nie będą nawet dobrymi. Sposób, w jaki może się to zdarzyć, wyjaśnia psycholog Andrzej Łobaczewski – był bowiem tego świadkiem w komunistycznej Polsce i opisał ten proces w swojej przełomowej pracy „Ponerologia Polityczna”.

Łobaczewski opisuje kraj pod panowaniem patologicznych jednostek jako Patokrację. Oczywiście, patokracja nie może się rozwijać, kiedy nauka pracuje na rzecz mas pracujących; patokracja może rozwijać się tylko wtedy, kiedy nauka jest starannie zarządzana gospodarczo i politycznie tak, by służyła kontroli rzeczonych mas. To oczywiście wymaga w pierwszej kolejności skorumpowania tych dziedzin nauki, które mogłyby wyjawić naturę patokracji – czyli psychologii, psychopatologii, psychiatrii i medycyny.

Wszelkie szanse na dokładny opis psychopatologii i opracowanie metod diagnozy muszą być umiejętnie udaremnione, a badania przekierowane. Dla patologicznych jednostek na szczycie kopca jest to kwestia „być albo nie być”. Oni doskonale wiedzą, że gdyby „ustanowione autorytety” nauki i religii postanowiły ich zdemaskować, nie dałoby się powstrzymać żądań typu: „Na gilotynę z nimi!” Tak więc, jak wskazuje Łobaczewski, do monitorowania publikacji naukowych zaprzężono celowy i świadomy system kontroli, terroru i odwracania uwagi. Utalentowani naukowcy z dużymi możliwościami mogą stać się obiektem szantażu i złośliwej kontroli ze strony przełożonych o niewielkich lub żadnych talentach i umiejętnościach. Dokładnie taką rolę pełni naukowy system „peer review”. Recenzowanie przed publikacją nie jest złe samo w sobie, to anonimowość recenzentów otwiera drzwi korupcji. Naukowcy powinni być zobowiązani do występowania w jasnym świetle dnia, jako osoby posiadające nazwiska i twarze, i precyzyjnie formułować, w czym nie zgadzają się z wynikami danej pracy naukowej, bądź jakie elementy metodologii krytykują. W ten sposób moglibyśmy wyeliminować STASI-podobną tajną policję myśli, wetującą publikację jakiejś pracy naukowej, która po prostu stoi w sprzeczności z dogmatami ustroju lub też wzięła na cel jedną ze świętych krów recenzenta.

We wczesnych stadiach operacja [policji myśli] musi być przeprowadzona w taki sposób, aby nie rzucała się w oczy. Jednak, kiedy już władzę przejmie patologia, problem znika, ponieważ, jak wspomniano powyżej, Autorytarni Wyznawcy uważają, że ​​jest słusznym i sprawiedliwym, kiedy liderzy kłamią, oszukują, kradną i mordują po prostu dlatego, że SĄ władzą.

Czasami dobrzy naukowcy są uciszani i eliminowani bezgłośnie, inni zaś są zmuszeni do porzucenia kariery lub przeniesienia się do innych krajów. Po dojściu nazistów do władzy, w Niemczech nastąpił znaczący „drenaż mózgów”. Przez lata doskonali naukowcy notorycznie uciekali z totalitarnych krajów komunistycznych. W ostatnich latach wiele krajów europejskich straciło swoich najlepszych myślicieli z powodu braku uczciwego wsparcia finansowego. Zawsze i nieodmiennie, kiedy najlepsi myśliciele odchodzą, dany kraj zaczyna popełniać jeden błąd za drugim, a jego destrukcja staje się nieunikniona.

Aby ustawić swoich ludzi od kontroli na dogodnych stanowiskach, patokratyczny system musi znaleźć kandydatów, którzy są przynajmniej w stanie ukończyć studia – choć bardzo często stopnie uzyskuje się drogą oszustwa lub nacisków z różnych stron na organy je wydające. Po zdobyciu stopni naukowych takie patologiczne jednostki nagradzane są wysokimi stanowiskami, gdzie mają kontrolę nad tym, co jest lub nie jest uważane za „do przyjęcia w nauce”. Te imitacje naukowców mają możliwość kontrolowania, kto otrzymuje stopnie naukowe, czyja praca zostanie opublikowana, kto dostaje gwarancję zatrudnienia, i tak dalej. Na bardzo przyziemnym poziomie, wielu z nich, będąc przeciętnymi naukowcami, kieruje się własnym interesem i zazdrością wobec bardziej utalentowanych badaczy.

Jak już wspomniano, kontrola w naukach psychologicznych jest szczególnie szkodliwa i zdradliwa. Otwiera drzwi jednostkom, które same są patologiczne i zajęły się tą dziedziną tylko dlatego, że szukają władzy i kontroli nad innymi (to jedna z cech definiujących psychopatologię). Typy te są z natury skłonne do „służenia ciemnej stronie”. W dawnych czasach, gdy obowiązywał system oparty na faktycznych zasługach, patologię można było wyeliminować. Jednakże w dzisiejszym świecie, w którym system został wypaczony tak, żeby lepiej pasował do potrzeb patologicznych jednostek, liczba osób na wysokich stanowiskach i z wyższymi stopniami naukowymi gwałtownie wzrosła.

Naukowcy, którzy dopiero rozpoczynają karierę w tych dziedzinach nauki, powodowani prawymi przesłankami, mają kolosalne problemy, a skutki tego dla całej ludzkości są katastrofalne. Ponieważ są oni niedokształceni, błędnie wykształceni lub świadomie wprowani w błąd, ci młodzi naukowcy są bezradni wobec problemów ludzkości. Niektórzy z nich zdają sobie sprawę, że potrzebna jest bardziej precyzyjna wiedza i próbują zdobyć ją na własną rękę. Ale takie postępowanie, w obliczu naukowej policji myśli, może oznaczać konieczność zapłacenia wysokiej ceny, a nie wszyscy z nich mają ku temu odpowiednie predyspozycje. Wielu przyzwoitych naukowców po prostu podporządkowuje się i ma nadzieję dożyć do emerytury tak, aby później mogli realizować to, co jest naprawdę ważne, będąc jednocześnie w stanie utrzymać dach nad głową i pełną lodówkę.

Kiedy nauka jest nieuczciwa, to również profesje, które od niej zależą, zaczynają gnić. Pod rządami patokratów jedyna droga to droga w dół. Widzimy to dziś USA, jak również we wszystkich krajach, które są z USA powiązane ekonomicznie i politycznie. Jeśli nauka została skorumpowana, żaden obszar życia społecznego nie może rozwijać się ani normalnie funkcjonować, a tym bardziej „ewoluować”. (Ironia zamierzona.) Zła nauka wpływa na gospodarkę, kulturę, technikę, administrację, politykę – dosłownie na wszystko. Ludzie zaczynają biadolić i narzekać, i grozić buntem. Zagraża to patokratom, zmuszając ich do korzystania z jeszcze bardziej nikczemnych metod terroru i eliminacji zagrożeń.

Oczywiście, jak długo patokraci są ustanowioną władzą, mają zagwarantowane wsparcie ze strony Autorytarnych Wyznawców we wszystkich dziedzinach życia, co prowadzi do głębokich podziałów w społeczeństwie. Autorytarni Wyznawcy stają się działaczami i aktywnie uczestniczą w indoktrynacji, nie zdając sobie zupełnie sprawy, że karmią chorobę, która zniszczy również ich. I tak się to toczy – patologia stopniowo wkracza wszędzie i zgnilizna się rozprzestrzenia. Wszędzie wybuchają kryzysy, wciąż podejmowane są złe decyzje oparte na chciwości i żądzy władzy, a patokraci nigdy nie uczą się na własnych błędach. Zarazki nie są świadome, że będą spalone żywcem lub zakopane głęboko w ziemi wraz z ciałem, do którego śmierci doprowadziły.

Łobaczewski pisze:

„Patokracja rodzi się pasożytując na wielkich ruchach społecznych, a potem staje się chorobą narodów. W ciągu dziejów ludzkości powodowała ona zwyrodnienie różnych ruchów narodowych, politycznych i religijnych, zniekształcając ideologie charakterystyczne dla ich czasów i warunków etnologicznych i czyniąc z nich ich własne karykatury. Działo się to na skutek aktywizacji podobnych czynników etiologicznych i w podobnym procesie patodynamicznym. Dlatego wszystkie patokracje świata były i są do siebie podobne w swoich właściwościach istotnych. Sobie współczesne znajdują więc wspólny język porozumienia mimo tego, że różnią się dramatycznie swoimi ideologiami, które je żywią i chronią przed identyfikacją ich patologicznej natury.

[…]

Zidentyfikowanie więc zjawisk tego rodzaju, jakie wystąpiły na przestrzeni dziejów ludzkości i prawidłowe ich zakwalifikowanie wedle ich rzeczywistej natury, a nie podle ich różnorodnych ideologii, jest zadaniem dla historyków już uzbrojonych w konieczne kryteria identyfikacyjne. Tylko ideologia społecznie dynamiczna i zawierająca elementy twórcze może przez dłuższy czas żywić i skrywać przed ludzkim krytycyzmem zjawisko makrosocjalne w swojej naturze całkiem odmienne. Tylko taka ideologia może dostarczać mu motywów użytecznych dla oddziaływania na wewnątrz i dla celów ekspansji politycznej.

Jest kwestią umowną, od jakiego momentu przekształcania się jakiegoś ruchu ideologicznego, pod wpływem znanego nam już procesu ponerogenezy, możemy zacząć uważać go za patokrację. Jest to proces narastający w czasie, który w pewnym momencie osiąga swój punkt nieodwracalności. Potem dochodzi do wewnętrznej rozprawy z wyznawcami pierwotnej ideologii, co stanowi ostateczne przypieczętowanie patologicznego charakteru zjawiska. Hitleryzm przekroczył niewątpliwie ten punkt nieodwracalności, ale do całkowitej rozprawy z wyznawcami pierwotnej ideologii niemieckiej, jak także do tej idącej w dół patologizacji życia i gospodarki, jeszcze nie doszło, kiedy armie aliantów rozgromiły jego potęgę militarną.”

„Ponerologia Polityczna”, str. 103

Jak napisałam powyżej, serce mi pęka, kiedy uświadamiam sobie, że największa nadzieja ludzkości – Prawda, piękna Prawda – została sponiewierana i zmarnowana przez samych strażników jej świątyni – naukowców, podlegających wpływom skomplikowanej sieci powiązanych ze sobą patologicznych spisków, które oddzieliły się całkowicie od organizmu normalnej ludzkości. Dlaczego? Ponieważ jako metoda poznawcza, nauka – prawdziwa nauka – to nasza największa nadzieja. Karl Popper poczynił ​​ważne obserwacje:

„…wszystkie objaśniające nauki są niezupełne; dla zupełności musiałaby podać wyjaśnienie samych siebie. Jeszcze silniejszy wynik daje słynne twierdzenie Gödla o niezupełności sformalizowanej arytmetyki (aczkolwiek użycie w tym kontekście twierdzenia Gödla i innych matematycznych twierdzeń o niezupełności jest jak użycie ciężkiego uzbrojenia przeciw stosunkowo słabym siłom). Ponieważ wszystkie nauki fizyczne używają arytmetyki (i ponieważ dla redukcjonisty jedynie nauka sformułowana przy pomocy symboli fizycznych odzwierciedla jakąkolwiek rzeczywistość), twierdzenie Gödla o niezupełności pozbawia zupełności wszystkie nauki fizyczne. Dla nieredukcjonisty, który nie wierzy w redukowalność całej nauki do nauki opartej na formułach fizycznych, nauka jest tak czy owak niezupełna.

Nie tylko filozoficzny redukcjonizm jest błędem, ale jak się wydaje, błędem jest również przekonanie, że metoda redukcji może doprowadzić do redukcji pełnej. Żyjemy w świecie wciąż tworzącej się ewolucji, w świecie problemów, których rozwiązania, o ile są znalezione, rodzą nowe, głębsze problemy. Tak więc żyjemy we wszechświecie powstającej nowości; nowości, która z zasady nie jest całkowicie redukowalna do żadnego z poprzednich etapów”.

Następnie dodał:

„Niemniej, metoda próbowania redukcji jest najbardziej owocna, nie tylko dlatego, że dużo uczymy się z jej częściowych sukcesów, z częściowych redukcji, ale także dlatego, że uczymy się na naszych częściowych porażkach i na nowych problemach, które nasze porażki ujawniają. Otwarte problemy są niemal równie interesujące, jak ich rozwiązania; w rzeczy samej, byłyby tak samo interesujące, gdyby nie fakt, że niemal każde rozwiązanie otwiera z kolei zupełnie nowy świat otwartych problemów”.

Naukowe filozofie odnoszą się do „przypadkowej mechaniczności” wszechświata i uczą nas, że jedynym sensem życia jest brak w nim jakiegokolwiek sensu. „Jedz, pij i wesel się, bo jutro możesz umrzeć”, a potem – zapomnienie.

Naukowy punkt widzenia przez długi czas za podstawę rzeczywistości przyjmował materię i ruch i w znacznym stopniu wciąż tak jest. Jednak tak naprawdę, materia i ruch są wielkościami niewiadomymi – x i y – i zawsze definiowane są za pomocą siebie nawzajem. Definiowanie jednej niewiadomej za pomocą innej jest absurdem. Oznacza to, że nauka definiuje materię jako to, co się porusza, a ruch – jako zmiany w materii. Teoria „Wielkiego Wybuchu” czy Kosmicznej Petardy jest wyjaśniana na tych samych zasadach. Pierwotny atom (materia) o niewyobrażalnej gęstości „eksplodował” w ruch. (Skąd się wziął pierwotny atom, jak powstała przestrzeń, w której tenże atom eksplodował, i skąd pochodził impuls, który to wydarzenie zapoczątkował – to pytania, które są zazwyczaj ignorowane.). I z tego wydarzenia, jakoś tak „przypadkowo”, wyłonił się nasz wszechświat i życie w nim. Człowiek jest „amoralnym zwieńczeniem zabójczej ewolucji biologicznej”. Umysł i dusza są niewytłumaczalnymi produktami ubocznymi walki o byt.

Dla przeciętnego człowieka stół, krzesło, czy pomarańcza są rzeczywistymi obiektami. Mają wymiar – a dokładnie trzy – są prawdziwe. Czy aby na pewno? Fizyk (i obeznany z tematem laik) wie, że przedmiot składa się z atomów. I w tym cały szkopuł!! Rozbity atom (cząstki kwantowe) często wykazuje bardzo niepokojące właściwości. Kto naprawdę widział materię lub siłę? Myślimy, że widzimy materię w ruchu, ale fizyka pokazała nam, że to, co widzimy, jest iluzją.

Kiedy próbujemy się na niej skupić, kwantowa cząstka-fala jest nieskończeniewymiarowym bytem, którego nie da się dostrzec w danym momencie jako trójwymiarowej bryły, poruszającej się w przestrzeni. Gdy odwracamy wzrok, kwantowa cząstka-fala zachowuje się jak fala czystej energii – niewidzialna siła.

Czym zatem jest materia? Czym jest to lokum, w którym odnajdujemy naszą egzystencję? Czy fizyczność kończy się na tym, co widzialne? Oczywiście nie, tak jak nie widzimy elektryczności i innych sił we wszechświecie, mierzalnych jedynie poprzez ich wpływ na „materię”. Czy te siły znikają, kiedy stają się niewykrywalne dla naszych zmysłów bądź instrumentów? Czy to, co wykrywamy subtelnym mechanizmem naszego umysłu i uczuć, nie istnieje tylko dlatego, że nie możemy tego zobaczyć lub zmierzyć?

Nauka przekazuje te pytania religii i zasadniczo mówi się nam „wierz, w co chcesz” na tym polu, ponieważ nauka nie ma w zwyczaju opisywać rzeczy, których nie można materialnie zważyć czy zmierzyć, i nieważne, że naukowcy również „wierzą w to, w co im się podoba”. Takie podejście kryje w sobie niezbyt trudną do zauważenia implikację, a mianowicie, że i tak zupełnie nie ma znaczenia, w co ktoś wierzy, ponieważ – jak ujął to duński fizyk, Niels Bohr – „nie istnieje żadna głęboka rzeczywistość”! Ale narzucenie nam przez materialistyczną naukę przekonań dotyczących każdego aspektu życia przynosi niezmiernie szkodliwe efekty!

Dla tych ludzi, którzy zakładają, że istnieje coś „głębiej” – jakiś „sens” życia, jeśli wolisz – jest tylko jedno miejsce, gdzie mogą szukać odpowiedzi. Jest nim religia, z jej aktualnie trzema głównymi – monoteistycznymi – odmianami, opartymi w gruncie rzeczy na jednej religii, judaiźmie.

Biblia mówi: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. Ani Biblia, ani nauka nie mają wiele do powiedzenia na temat tego, co działo się przed początkiem. Święty Augustyn zadał kiedyś pytanie: „Co robił Bóg, zanim stworzył świat?”. Riposta Biskupa: „Tworzył piekło dla tych, którzy zadają takie pytania!” zamyka drogę takim dociekaniom. Od tamtego czasu niewielu więcej pytało, a materialistyczni naukowcy starają się ten stan rzeczy utrzymać.

Czy naprawdę jesteśmy przypadkowym produktem ewolucji w przypadkowym wszechświecie, w wyścigu donikąd, z wyjątkiem zapomnienia? A może jest jeszcze gorzej, może sam nasz umysł – nasza wiara w istnienie czegoś wyższego i pragnienie poznania tego – jest naszą największą iluzją? Czy jesteśmy potępieni przez naszą religię za zadawanie takich pytań albo wyśmiewani przez naukę za samo myślenie, że powinny one zostać zadane? Wygląda na to, że wybierać możemy jedynie pomiędzy niesmacznym żartem a błędem.

A jednak należy zadać to pytanie: dlaczego żyjemy w świecie, w którym fizyczne wymarcie jest realną możliwością? Czy naprawdę stoimy na skraju otchłani, tracąc równowagę i przygotowując się do wpadnięcia w dziurę tak głęboką i ciemną, że nigdy się z niej nie wydostaniemy?

Prawdziwa nauka – a nie entropiczny materializm, który udaje dziś naukę, stworzony i narzucony ludzkości przez patologiczne jednostki pozbawione duszy i sumienia – istnieje potencjanie, a my rozpaczliwie potrzebujemy zacząć ją zgłębiać i praktykować. Taka nauka byłaby otwarta na odkrywanie naszego świata bez uprzedzeń, włącznie ze wszystkimi zjawiskami związanymi ze świadomością – czy duchem – których jesteśmy spadkobiercą. Camille Flammarion zauważył:

„Nie waham się powiedzieć, że ten, kto twierdzi, że zjawiska spirytystyczne są sprzeczne z nauką, nie wie, co mówi. W rzeczywistości, w przyrodzie nie ma nic nadnaturalnego. Istnieje tylko nieznane – ale to, co było nieznane wczoraj, stanie się prawdą jutra”.

Victor Hugo, kolejny zwolennik naukowego spirytualizmu, powiedział: „Przymykanie oczu na zjawiska spirytystyczne to przymykanie oczu na prawdę”. Musimy wrócić do Nauki, inaczej nie ma żadnej nadziei. Sama tylko nauka jest w stanie przeniknąć tajemnice rzeczy i dać człowiekowi skrzydła, by wznieść go do najwyższych prawd. Możemy poznać Prawdę, która nas wyzwoli.

—————————–

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Science and Religion

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl