Przekręt wszechczasów część XIX

Lichwa, odcinek ostatni

Jesteśmy tak bardzo zaprogramowani na to, co dzisiaj wydaje się normalnością, że informacje o tym, jak się pozbyć największego jarzma, jakim jest niewola ekonomiczna, nie wywołuje większego zamieszania. Dziś, jesteśmy trochę jak w jaskini Platona, gra cieni jest brana za rzeczywistość, a każdy odchył jest traktowany jako ciekawostka, nie mająca nic wspólnego z prawdą. Na tym polega siła systemu, że nie trzeba już prawie nikogo pilnować ani nawet obawiać się, że pójdzie ktoś po rozum do głowy i nagle zechce się uwolnić.

Info na temat jak uwolnić się od lichwy jest dziś dostępne, ja tylko pokazałem czubek góry lodowej, ale kiedy ja to po raz pierwszy zrozumiałem, nie mogłem się opanować, żeby nie grzebać głęboko jak tylko się da. Siedziałem godzinami nad seminariami Deana, i innych ludzi, którzy już dzisiaj w większości odeszli w cień, bo zrozumieli, że na siłę nikogo się uwolnić nie da. Sami są wolni, a reszta niech się niestety martwi sama o siebie.

Zupełnie jak z moim kumplem, który uwolnił się od rzekomo prawomocnej pożyczki, z wielkiego banku UK, nie jakiegoś cinkciarza. Uwolnił się jednym pismem, ale nie zapytał nawet gdzie może nauczyć się takich rzeczy…

Dzisiaj niemal cała rasa ludzka przypomina cyrkowego słonia, który już dawno nie ma łańcucha na nodze, może być zawinięty makaronem, ale ani myśli się uwolnić. Poddał się już dawno i będzie tak tkwił do samej śmierci.

Dlaczego to mówię – mamy już sposoby, żeby nie tylko oddalić lichwę, ale również ukarać ludzi za nią odpowiedzialnych, jednak do tego potrzeba solidarności, i przede wszystkim zrozumienia tematu, a to możliwe jest tylko poprzez naukę, wspólne odkrywanie, nauczanie jeden drugiego metodą trochę prób i błędów, bo nie ma innej metody, nikt nas tego w żadnej szkole nie nauczy. Ale nie ma chętnych za bardzo, co mnie dziwi niezmiernie. O ile nasze życie byłoby lepsze gdybyśmy mieli mieszkanie bez „pożyczki”? Albo otworzyli interes nie musząc oddawać wyimaginowanych kredytów, albo gdybyśmy nie musieli płacić nieskończonych podatków?

Do tego nauczyć się jak działa sąd, ta cała przebieralnia klaunów, ukarać któregoś za naruszanie naszych praw, i rzeczy zaczęłyby się zmieniać, może nie od razu do raju, ale myślę że system zacząłby się chwiać i to poważnie.

Lichwa działa i ma się świetnie, bo ludzie są leniwi, nie chce im się niczego uczyć, do tego jeszcze publiczna edukacja upewnia się, że potrafimy tylko powtarzać, a nie myśleć, i kółko się zamyka.

Jak się uwolnić? Przede wszystkim wziąć odpowiedzialność za siebie i swoje życie, nie czekać na federacje galaktycznych ratowników, zakasać rękawy i zabrać się do nauki, póki jeszcze coś można wygrzebać w necie na zagranicznych stronach, bo jestem pewien, że to tylko kwestia czasu kiedy w Internecie będzie tylko Bolek i Lolek i reklamy leków.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

Piotras

c.d.n.

89 myśli nt. „Przekręt wszechczasów część XIX

  1. Ludzie na Zachodzie dali zrobić z siebie kompletne tumany. W Niemczech eksmituje się ludzi z mieszkań komunalnych, bo potrzebne jest lokum dla najeźdźców. Tam nikt nawet nie próbuje się bronić. O prawach naturalnych ani o prawach rdzennych mieszkańców nikt nie słyszał i nikt nie podnosi tej kwestii. Ale powiem szczerze, że i ja miałam do pewnego stopnia wyprany mózg, bo trudno jest zachować zdolność myślenia w świecie, w którym wszyscy myślą nieprawidłowo i uznają patologię za coś normalnego tylko dlatego, że ta patologia jest wszechobecna i wszyscy się do niej stosują. Ludzie żyją w głębokim przekonaniu, że władza ma władzę i może zarządzać w sposób, jaki jej się podoba, a oni są jedynie baranami i muszą robić co władza każe. Władza może więc ustanowić najbardziej absurdalne prawo, skrajnie niesprawiedliwe, a nawet zabójcze (np. przymusowe szczepionki 30w1 lub w.w. eksmitowanie), ale masy nie protestują. Wszyscy połowicznie przebudzeni (kontestatorzy) trzęsą portkami ze strachu, pozostali uważają, że władza ma rację i trzeba być posłusznym.

    Moim zdaniem nie ma co oglądać się na „naród”, bo to nie naród, lecz banda durniów i zadbać o siebie. Musimy znaleźć sposób wypisania się z tego cyrku. A inni niech robią co chcą.

  2. zgadza sie, uczeni od mas moga przybic sobie 5 tke, dzisiaj 80% spoleczenstw na calym swiecie to niestety telewizyjne lemingi. jedno co mnie troche martwi to fakt, ze tak przyspieszony zostal program NWO, a muzulmanie i terroryzm beda idealnym narzedziem zeby zakonczyc zniewolenie tlumow.

    na dzien dzisiejszy mozemy sie wypisac albo przynajmniej bronic przed „wladza” za pomoca prawa i rozumu, jak bedzie stan wyjatkowy, to tylko bron bedzie miala cos do powiedzenia.

    na zdrowy rozum-jak mozna wywalic rdzennego z domu i ziemi na ktorej sie urodzil i dac to jakiemus przybyszowi znikad, bez paszportu, bez niczego i do tego dracego jape i rzucajacego kamieniami? mi sie to w glowie nie miesci! ludzie maja taka wladze, na jaka zasluguja-to bardzo madre powiedzenie. a to ze ta zgaga Makrela siedzi jeszcze na stolku po tym jak rozwalila Niemcy ( i nie tylko) to swiadczy o tym, ze ludzie nie tylko spia, ale sa po prostu durni. dziecku tez pozwala sie zrobic jakies glupoty po to, zeby sie nauczylo czegos pozytecznego, moze wlasnie teraz jest taki czas, tylko widac ze ludzie niczego nie pojmuja, wsadzaja lape do wrzatku w nadziei ze ktoryms razem nie bedzie parzyc-wiem-poczekajmy na nastepne wybory i wybierzmy kogos kto to wszystko naprawi, a dzisiaj siedzmy cicho, moze nam nic nie zabiora, paranoja.

    przeczytalem gdzies ze australia od nowego roku bedzie miala „prawo” odmowy zasilkow i swiadczen dla dzieci nieszczepionych. dobre.
    wszsytko co ma rzad ma od ludzi, ktorym 90% ukradl albo oszukal zeby zdobyc, daje ochlapy w zamian w postaci jakis zasilkow i swiadczen-zwlaszcza dla rdzennych-i do tego stawia warunki, ze musisz ryzykowac zycie malucha, zeby ci te ochlapy dano.
    orwell, to amator do dzisiejszych sq….synow w ganclach przy korycie.

    czas sie zrywac gdzies na wioche jak najdalej chyba…

  3. Ja też czytałam o tych australijskich przepisach szczepionkowych. Władza wprowadza przepisy niezgodne z prawem, naród jako całość nie protestuje, nieszczepiący trzęsą portkami ze strachu, a prawnicy milczą. Cały naród powinien zaprotestować, ale przede wszystkim prawnicy powinni zgłosić to do jakiegoś trybunału, bo to jest wyjątkowe bezprawie. Osoby przeciwne szczepieniom (przymusowi) nie znają prawa, więc albo zaszczepią albo dadzą się zwolnić z pracy. Tylko nieliczni pójdą do sądu i wygrają. U nas kartele farmaceutyczne próbowały wprowadzić przymus badań cytologicznych dla kobiet pod groźbą utraty pracy lub nieprzyjęcia do niej. Ale wtedy cała Polska zaprotestowała i przepis cofnięto. Kiedy próbowano zakazać przyjmowania nieszczepionych dzieci do żłobków, przedszkoli i szkół ludzie wpadli w panikę, bo nie wiedzieli co robić, ale na szczęście prawnicy / konstytucjonaliści zaprotestowali i zbrodniczy projekt upadł. Na razie jeszcze mamy jakieś tam resztki praworządności, więc jeśli ktoś nie jest kompletnym idiotą to ma szansę się wybronić. Niestety, idiotów jest większość, ale to ich problem, a nie nasz.

  4. Wiecie o tych wymowieniach mieszkan czytalam w Internecie byly to gazety. Moze rzeczywiscie tak bylo dziwne jest tylko ze z jednej strony nie pisza nic negatywnego czy nie moga o uchodzcach pisac a tu takie przyklady mysle, zeby niemcow wkurzyc , podjudic , zawisc i zlosc wywolac przygotowac do walki czy wojny wielu wierzy, ze bedzie tutaj wojna krajiowa mysle ze chodzi tu o stwarzanie problemu a potem dadza rozwiazanie jeszcze wieksza kontrola. . Staram sie reagowac tylko jesli mnie bezposrednio dotyczy , kazdy ma swoj wybor i nie moge niekogo na sile uszczesliwiac, juz sie nauczylam jak dostalam za to po uszach. Z ta inwazja mysle ze niektorzy wiedza co robia bo zostali oplaceni za to inni moga byc tu przypadkiem jak sie dowiedzieli, ze w Niemczech daja im auto i dom dlatego sie o to pytaja, to tez czytalam w internecie ze niby bylo w jakiejs gazecie. Ale bylo w telewizji,w ZDFie ze im ktos tak powiedzial ponoc krazy jakiejs video zapraszajace do Niemiec ( tez je kiedys w FB widzialam) W sprawie szczepionek mozna sie zapisac do jakiejs sekty ja jestem „Keltisch-druidische- grupy wiernych 😀 potzrbowalam jakiejs innej ID no i bylo ze nie zdadzam sie na pobor organow czy krwi i niczego takiego niechce..Zrobilam to tez dlatego bo wygladalo na to ze zamierzaja nas do tego zmusic. Moja wiara mi tego nie pozwala mowia tez Jehowi 😉 ze szczepionkami mozna tez tak zrobic. Mozna samemu inna sekte zalozyc ktora zabrania wstrzykiwania swinstw w rodzaju szczepionek.. Ja teraz tez zaczelam sie przygladac polskim slowom np.narod to czytajac od konca bedzie DURAN kiedys ai e byly zastepcze wiec pasuje DUREN jak sie nie myle po rusku jest duren DURAN:D ci ktorzy wymyslali te nazwy mieli poczucie humoru;) w niemieckim jest duzo latwiej dojsc do korzenia slowa…ciekawa jest zabawa w anagramy lustrzane spojrzenie na slowa np b jest d w lustrze i jesli czytam lud to moze byc bol;) byc ludem boli 😀 a narodem to juz wo ogole. Ja uwazam, ze nie musimy bawic sie w czyjas gre ale wiaze sie to z konsekwencjami Ja bede mowic tak jak mowia inni suwereni udowodnij mi, ze mnie jako czlowieka to prawo dotyczy ..szczerze mowiac wole zdinac walczac o czlowieczenstwo niz zyc w systemie zamordyzmu z tego powodu tez opuscilam komune polska bo inaczej bym tam popelnila samobojstwo gdybym zostala w Polsce Przeczytalam kiedys, ze Smierc jest kulminacja zycia i tez tak uwazam.

  5. To oczywiście nie są żadni uchodźcy, ale imigranci zarobkowi, a raczej nie zarobkowi, bo tym darmozjadom pracować się nie chce, lecz socjalowi. Oni tu przyjechali po mieszkanie, kasę i samochód. W jednym filmie RT pokazującym rzekę tych beżowych facetów dążących do Niemiec widać murzyna, który wrzeszczy do kamery „MONEY, MONEY, MONEY!” W innym imigrant żali się dziennikarzowi, że jest bardzo rozczarowany, bo NIE TO NAM OBIECALI!!! Dziennikarz nie wpadł na pomysł, żeby spytać, kto i co im obiecał.

    To nie są uchodźcy! Oni nie uciekają przed wojną i bombami, oni przyjechali po socjal i próżniacze życie. Za tym wszystkim stoi Soros, który zapowiada, że każdego roku przyśle do Europy milion Afrykańczyków! To jest zamach na Europę i białego człowieka. To właśnie dlatego prasa nie śmie napisać złego słowa na tych najeźdźców. Media są na służbie syjonistów, a ci rozwalają nasz świat, bo liczą na to, że w tym chaosie wszyscy się nawzajem zaczną wyrzynać, a gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Media mają przykazane, żeby o wszystko oskarżać białych, wyzywać im od rasistów, ksenofobów i islamofobów, a najeźdźców traktować jak ofiary białej rasy i jej rasizmu.

    W USA znoszą zwolnienia od szczepień z powodów filozoficznych, religijnych i światopoglądowych. Religia, sekta, przynależność do mniejszości narodowej (jak Amisze) już nie zwalnia z obowiązku szczepień. Wiem z doświadczenia, że co pojawi się w USA to zaraz przyłazi do nas, więc takie ograniczenia u nas to tylko kwestia czasu. Ale u nas załatwia się sprawę szybko i skutecznie przy pomocy obowiązującego prawa! Zabawa słowami sprawiła, że „obowiązek” to już nie obowiązek, lecz solidaryzm społeczny, czyli robimy coś z poczucia solidarności z resztą ludzi, a prawdziwy obowiązek to teraz PRZYMUS. Mówiąc inaczej: obowiązek do niczego nie zobowiązuje. Zobowiązuje przymus. Czyli jeśli nie ma przymusu, to obowiązek nie obowiązuje. Co z tego wynika? Ano to, że kiedy sanepid lub wojewoda przysyła wezwanie do zapłacenia grzywny za niezaszczepienie dziecka idzie się z tym świstkiem do sądu i zakłada sprawę wojewodzie! W sądzie niższej instancji przegrana jest murowana, w sądzie wojewódzkim wygrana jest murowana. I na tym kończy się przymus, którego nie ma i nigdy nie było!

  6. Witaj Piotras!
    Mam pytanie.Czy firma windykacyjna ,w wyniku braku kontaktu z „dłuznikiem” moze uzyskac sadowy nakaz zapłaty?.Mam spory dług,a właściwie miałam w banku.Komornik umorzył sprawe,więc bank sprzedał go windykacji,która mnie nekała telefonami,przyjeżdżali do domu ,nawet straszyli moje dzieci.Ktoś poradzil mi żebym zadzwoniła na policje i wzięła opinie od psychologa ,że dzieci były straszone ,to będzie można z nimi powalczyc.W końcu ta osoba mi nie pomogła,ale za to mój mąz ich pogonił i więcej nikt się nie zjawił.
    Nigdzie nie moge doszukać sie jakichś konkretnych info.Jedni mówią,że to jeszcze nie koniec,że moze jeszcze raz komornik przyjść a inni ,ze już nie ma czym sie martwić.Co Ty mi bys poradził?
    Pozdrawiam

  7. @MK Z opisu wynika, że sprawa została umorzona, a skoro umorzona, to nikt już skutecznie spłaty długu żądać nie może. Wystarczy jedno krótkie pismo do firmy windykacyjnej i sprawa jest załatwiona. Wiem, co piszę, bo jestem prawnikiem i już niejedną sprawę taką załatwiłem i ludzie mają spokój. Niestety żyjemy w czasach, gdzie takie firmy to plaga – żerują po prostu na nieznających przepisów ludziach. Oczywiście w Twojej sytuacji, trzeba też dopytać o kilka rzeczy, bo sam opis sprawy jest trochę za ogólny. Jeśli chcesz, to możesz napisać do mnie na priv, albo poczekać na odp. Piotrasa.

  8. hej,

    jesli jest umorzona-to co Ciebie obchodzi co kupuja firmy windykacyjne ( w zasadzie nawet tez jak nie jest umorzona, nie robi roznicy) zrob kopie dowodu umorzenia, napisz do nich, ze jak tylko sie z Toba jeszcze raz skontaktuja, to z mety dzwonisz na policje zlozyc raport o napastowanie/nekanie.

    zanim to zrobisz, znajdz imie i nazwisko wlasciciela/prezesa tej firmy, potem jak tylko dostaniesz telefon, badz wizyte-pisz do niego pismo osobiscie. on jest odpowiedzialny za dzialanie kazdego agenta tej firmy, wiec zloz na niego raport, ze jego ludzie Ciebie napastuja.

    potem wyslij kopie raportu temu lachudrze i powiedz, ze nastepny raz jak uslyszy od Ciebie, bedzie wezwanie do sadu.

    pozdrawiam

  9. No i ja bym jeszcze dodał, żeby wysyłać te pisma poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru 🙂 A tak wszystko się zgadza to co napisał @Piotras

  10. To zastanawiające że Piotrasa polecają prawnicy!
    Mamy chyba tutaj dwa problemy
    1. Brawo Piotras! – jesteś niesamowity
    2. Czego to uczą na tym [prawie] że prawnicy są tacy kiepscy
    3. Jak mogą cokolwiek rzetelnie wiedzieć skoro obecnie obowiązuje ponoć 10.000 ustaw
    czy to czasem nie jest celowe działanie?

  11. W prawie jest straszne zamieszanie. Ludzie, którzy mają jakieś sprawy w sądach opowiadają straszne rzeczy, aż strach się bać wpaść w te tryby.

    @ Lavo: skoro jesteś prawnikiem, to może byś nam powiedział, co z tego, co tu pisał Piotras da się w Polsce przeprowadzić, a czego nie? Nic przez cały czas nie mówiłeś, chociaż Piotras pytał, dlaczego????

  12. @Astromario Przyznaję się bez bicia, że nie przeczytałem wszystkich wywodów Piotrasa, tylko je przeglądałem tak ogólnie – stąd nic nie pisałem. Wynikło to trochę i z lenistwa i z braku czasu. Obiecuję jednak, że przeczytam je jak najszybciej i napiszę Wam co o tym wszystkim sądzę. Teraz póki co mogę jednak Wam powiedzieć, że sprawa z naszym krajowym prawem polskim nie jest taka prosta, bo nasz system prawny jest prawem kontynentalnym, a prawo obowiązujące w Wlk. Brytanii czy w USA to prawo common law. Istotną różnicą między tymi systemami jest chociażby moc wiążąca wyroków sądowych i ich wpływ na poszczególne sprawy/ prawa ludzi – to co się sprawdzi w krajach anglosaskich, nie będzie mieć racji bytu w Polsce i stąd można narobić sobie większego bigosu u nas przed sądem odwołując się do niektórych rad Piotrasa (z całym szacunkiem do Jego pracy i Niego samego). Ogólny wywód jest jednak słuszny, że prawo to kolejna iluzja, tak jak z obowiązkiem płacenia podatków. Jednak tak jak słusznie Mario zauważyłaś – nie da się iść do sądu czy urzędu i ogłaszać wszem i wobec znane nam i prawdziwe fakty o bezzasadności prawa, bo zwyczajnie wsadzą Cię do wariatkowa i nic się nie wskóra. Moim zdaniem trzeba zatem wykorzystać narzędzia, które ten dziwny system daje nam sam – ludzie jednak nie wiedzą gdzie i co gorsza, czego szukać – stąd to całe zamieszanie.

    @Bogdan56 Piotras w swoich wpisach ma sporo racji, choć wiele z nich będzie skutecznych w systemach prawa anglosaskiego, u nas już niekoniecznie. Czego uczą na prawie – głównie wkuwania ustaw, zwykłej pamięciówy, choć czasem każą myśleć logicznie. Niestety u nas szkolenie prawników jest zupełnie inne, niż w takich np. Niemczech czy USA (moim zdaniem dużo gorsze, bo nastawione na wyciąganie kasy od osób, które chcą się tego prawa uczyć – same studia to niestety dopiero początek drogi, a dalej jak się nie ma kasy czy znajomości, to niestety niewiele można zrobić. Wiem z własnego doświadczenia. To jednak opowieść na inny, dłuższy wpis – oczywiście jeśli Maria pozwoli). Generalnie im więcej ustaw, tym większy jest bajzel – obecnie mamy sporo ustaw, w których przepisy są ze sobą sprzeczne i tylko czekają, aż ktoś zgłosi je do naszego Trybunału Konstytucyjnego, że są niekonstytucyjne. Póki takiego zgłoszenia nie ma i nie ma wyroku TK, to te przepisy obowiązują (choć się wykluczają). Wiem, że to totalna głupota, ale zobaczmy kto w tym kraju tworzy przepisy – do najbardziej oświeconych istot na tej planecie, to nasi politycy nie należą 😉 Czy jest to celowe? W pewnym stopniu chyba tak, ale to moje zdanie.

    Podsumowując – przeczytam wszystkie wpisy Piotrasa i napiszę co ja o tym sądzę i jak to się ma do naszego prawa. Przepraszam, że się wcześniej nie odezwałem w tej sprawie ale postaram się zrehabilitować 🙂

  13. Dziękuje Lavo i Piotras!:)
    Jak dobrze was zrozumiałam ,to z tym nie mam już problemu’
    Teraz wiem co robic i podpowiem innym,którzy się boją.
    Mało ,kto mi wierzy, jak opowiadam o tym co tu piszecie,ale wiem że to głównie ze strachu.
    Sama robiłam w gacie ,jak miałam po kilku komornikow na raz,ale okazało,sie ,że wszystko po kolei umarzali.Nie wiedziałam tylko ,czy po sprzedaży długu jest sie czego obawiać,ale z tego co piszecie to luz.
    Ja nie miałam takiego przypadku,ale mój kuzyn miał 2 komorników na tej samej pozyczce(oczywiscie nie jednoczesnie).Więc moje pytanie brzmi:czy jesli bank nie sprzeda długu ,czy komornik może wg prawa pojawiac sie co kilka miesięcy w tej samej sprawie?
    I kolejne: komornik po umorzeniu wysłał mi ich koszty prowadzenia sprawy.Miałam niby zapłacic im 6000 zł w ciągu 7 dni.Nie zapłaciłam im nic i choć minął ponad miesiac ,nie dostałam wiecej zadnej korespondecji.Ja do nich nie dzwoniłam ,nie pisałam.Czego mogę sie spodziewac w tej sytuacji?
    Pozdrawiam

  14. @ Lavo, super, pisz, bo potrzebujemy przede wszystkim wiedzy o naszym polskim podwórku. Ja wiem, że mamy zaprzeczające sobie prawa, bo to jest pewnie spuścizna jeszcze po zaborach i komunie. Czułam, że nasze prawo jest zupełnie inne niż common law – to widać, słychać i czuć! Jak już tu kiedyś wspomniałam, mój siostrzeniec skończył prawo i próbował zostać prawnikiem, ale od razu na starcie został oszukany przez… prawnika. Harował dla niego dniami i nocami, ale zamiast awansu dostał kopa w dupę i żadnej wypłaty. On miałby znajomości, a konkretnie rodzinę, ale w Łodzi, ale nie chciał opuszczać Warszawy, więc zniechęcił się zupełnie do tego całego prawa i nawet nie chce mi udzielić informacji do tego cyklu.

    Jak walniesz dłuższy tekst, to dam go na główną stronę, bo nie wszyscy czytają komentarze.

  15. Prawdopodobnie oni mogą te długi sprzedawać wiele razy i każdy nowy ich nabywca może cię niepokoić, ale teraz już wiesz, jak ich spławiać. Komornicy to nie są urzędnicy państwowi, tylko pracownicy korporacji. Muszą mieć wyrok sądu, a nie jakiś świstek.

  16. Jeśli chodzi o wpływ sprzedaży długu przez bank komukolwiek – komornik działa na podstawie prawomocnego wyroku sądowego (a dokładniej prawomocnego nakazu zapłaty). Komornika nie interesuje kim jest wierzyciel i czy sprzedał on swój dług innej osobie/ jakiejś firmie. Jeśli ma prawomocny tytuł egzekucyjny (tj. prawomocny nakaz zapłaty), to działa tak długo, aż ściągnie dług. Jeśli długu ściągnąć nie może, to umarza po prostu sprawę i dalej z tym się nic już nie dzieje i nikt nic nie zrobi dłużnikowi (drugi raz w tej samej sprawie orzekać nie wolno, a gdyby ktoś spróbował to jakikolwiek wyrok będzie z mocy prawa nieważny). Nie bardzo rozumiem pytanie – czy komornik może pojawiać się w tej samej sprawie kilka razy? Co to znaczy pojawiać się? Wysyłać pisma, zajmować rzeczy czy co robić? Musisz doprecyzować pytanie, abym mógł odpowiedzieć 🙂

    Co do drugiej kwestii – dlaczego komornik umorzył swoje postępowanie? Bo wydany wyrok był zły, bo nie mógł ściągnąć długu, bo dłużnik to nie był dłużnik, bo dług był przedawniony? Tutaj też potrzebuję konkretów. W zależności od tego dlaczego było umorzenie, pisze się skargę na komornika, że w ogóle wydał on postanowienie o kosztach prowadzonej przez siebie egzekucji. Nie żebym straszył, ale to że komornik się miesiąc już nie odzywa w tej sprawie, to jeszcze nic nie znaczy :/ Podaj mi jednak konkrety tej sprawy, a wtedy mogę Ci coś poradzić więcej.

    Wracając do kwestii prawników – niestety tutaj jest chyba tak, jak z lekarzami. Jakieś 90% z nich wymądrza się, posługuje się takim językiem, że zwykły człowiek tego nie zrozumie. Dużo osób stosuje metodę naciągania klientów, po to tylko aby ciągnąć od nich kasę – im dłużej, tym lepiej. Ja nie pochodzę z rodziny prawniczej, ale może to akurat dobrze, bo widzę tę dumę i pychę prawników zawodowych (adwokatów czy radców). Wszyscy tacy nie są, ale większość niestety tak. Jednak wychodzę z założenia, że zawód nie ma aż takiego znaczenia, jak kwestia wychowania, a może bardziej tego kim się jest, jaką istotą, jakie się ma wartości. Prawnicy w większości to niestety mega cwaniacy :/

  17. Chodzi konkretnie o to,że mam np.komornika z sądowym nakazem zapłaty.On umarza postepowanie,poniewaz dłużnik jest niewypłacalny.Przychodzi pismo,że sprawa umorzona,a tu za 3 miesiace pojawia się inny komornik i on tez ma sądowy nakaz zapłaty i chce ,żeby jemu wpłacac i cały czas chodzi o tę sama pożyczke.
    Mój kuzyn miał taka sytuacje.Ucieszyłam się ,ze dostałam dokumenty o umorzeniu,a on na to:nie ciesz się bo ja dostałem umorzenie ,a za 3 miesiace przyszło pismo od innego komornika w tej samej sprawie.
    Moje pytanie brzmi ,czy to jest zgodne z prawem i dlaczego nie interesowały komornika dokumenty o umorzeniu.
    Ciężko mi tu opisac,tak abyście dobrze mnie zrozumieli.
    P.S. Nie widziałam tych dokumentów mojego kuzyna,więc nie wiem ,czy to ten sam nakaz zapłaty był.
    Lavo -dzięki!

  18. Poproś @Astromarię, niech wyśle Ci mój adres mailowy albo niech podeśle mi Twój adres, jeśli się zgadzasz. Faktycznie lepiej, żebyśmy pisali w mailach, niż tutaj publicznie, bo się bałagan narobi. Ja i tak publicznie napiszę swoje zdanie na temat wywodów @Piotrasa, więc nikt poszkodowany nie będzie.

  19. Czesc Lavo

    dzieki za info. mam pytanie-czy nakaz zaplaty ma ten sam status co wyrok sadowy ( jesli chodzi o sama egzekucje)?jesli tak, czy procedura uzyskania nakazu sadowego przewiduje rozprawe, na ktora jest wezwany rzekomy dluznik?

    do czego zmierzam, wszedzie gdzie do tej pory mieszkalem, obowiazuje tzw. due process, to znaczy, ze zanim zostanie wydany nakaz (order) sadowy MUSI bezwglednie odbyc sie rozprawa, o ktorej MUSI byc powiadomiona pisemnie ( poleconym, ale i tu system wali w kulki wysylajac zwykla poczta, ktora nieraz sie zawieruszy i pozwany przegrywa nie wiedzac o rozprawie) strona pozwana. Kazdy ma prawo do obrony, i sad wydajac wyrok bez rozprawy gwalci jedno z podstawowych praw jakie mamy, i to w kazdej jurysdykcji, nawet tej basniowo-ustawowej. to jest nawet zagwarantowane a wlasciwie tylko rozpoznane przez miedzynarodowa deklaracje praw czlowieka (ktorej Polska nie jest sygnatariuszem…).

    Universal declaration of human rights, artykul 6—12. nawet nie jeden-ale 6! mowi o tym.

    co za tym idzie, komornik dzialajac na podstawie nakazu/wyroku ktory zostal wydany bezprawnie, gdzie sedzia wali steple jakie mu podsuna po pysk-dziala nielegalnie, a juz na pewno bezprawnie, bo to sa zupelnie inne swiaty: legalny, i prawny.

    tu UK, bardzo duzo ludzi wygrywa mnostwo sytuacji i nawet zamykaja firmy komornikom i ciagaja ich po sadach, bo ci, z reguly pojawiaja sie z kawalkiem plugawego papieru, z WORDA, bez podpisow (odpowiedzialnosci), bez wyroku, bez rozprawy, zupelnie z kosmosu, i to sie dzieje coraz czesciej, komornicy spieprzaja w podskokach.

    jesli w tym wspanialym polskim kraju, sedzia, badz inny sluga publiczny wystepuje w roli administratora umowy, ( bez pelnomocnictwa oryginalne strony kontraktu), lawnika, egzekutora i na koniec sedziego wydajacego wyrok/nakaz pod nieobecnosc strony oskarzonej o pogwalcenie kontraktu-to co to wszystko ma znaczyc???

    czy to znaczy, ze w PL, wystarczy wyslac do sadu kawalek papieru, z oskarzeniem o zerwanie/nie dotrzymanie warunkow umowy, a ten kmiot w todze wydaje wyrok zapoznajac sie wylacznie z jedna strona kontorwersji? jakim prawem? w kazdym normalym kraju, ludzie, ktorzy poswieca tylko troche na nauke, robia takiemu sedziemu powaznie kolo piora, w PL ta szmaciarnia mysli ze sa bogami.

    mysle, ze administracyjny proces ugodowy, ustalajacy fakty w kontrowersyjnej sprawie, ZANIM ktokolwiek ma ochote zerwac jakakolwiek umowe, moze miec wplyw na to,ze zadem lapciuch na wokandzie nie bedzie tak ochoczo wystawial bezprawnych nakazow na podstawie tzw HEARSAY, czyli opini, zdania, teori jednej tylko ze stron oryginalnej umowy.

    Lavo, powiedz co o tym myslisz. takie scenariusze jak opisalem wyzej pochodza z prawdziwych sytuacji, ludzi ktorych znam, po obu stronach tejze barykady, ciekaw jestem Twojej opini.

    pozdrawiam serdecznie

  20. MK,

    z tego co zdazylem sie zorientowac, sprzedawanie zobowiazan to nie jest proces jednorazowy niestety. firmy, banki itp, po 1 wsze nie traca grosza ( pod warunkiem ze to nie tzw. equity lender, gdzie pozyczaja ci prawidziwe pieniadze), po 2-sprzedaja te „dlugi” za grosze komu zechca, nawet kilkakrotnie. w US i nie tylko, zdarzalo sie, ze przychodzilo po kilku naraz komornikow sciagajac ten sam „dlug”…w tym samym czasie!!!

    wiec poczytaj sobie cos na temat obowiazku posiadania oryginalnej umowy jako podstawy prawnej do jakiejkolwiek egzekucji, plus pelnomocnicwto prawne od oryginalnej strony umowy-jesli ta zyczy sobie zeby w jej imieniu kto inny administrowal ta umowe i dochodzil praw strony rzekomo poszkodowanej.

    kopie mozna zfabrykowac-i na to fruwaja dowody w sieci, i przede wszystkim kopii mozna narobic tuziny, potem te tuziny sprzedac tuzinom lapserdakow ktorzy-kazdy z osobna-beda od ciebie wyludzac pieniadze, tym razem pelna kwote, plus swoje wyimaginowane koszta, odsetki itp itd.

    temat braku posiadania oryginalnej umowy mialem okazje przerobic w przypadku kolegi, komornicy zapytani o podstawe prawna do windykacji/oryginalna umowe wyslali ciekawa odpowiedz „pokazemy ale za oplata 1£”…. o tym kiedy indziej-nie dostali, znikneli jak kamfora, nigdy nie wracajac.

    w PL wszystko jest mozliwe, ten kraj, to eldorado dla braci adwokackiej i calej rzeszy cwaniakow wszelakiej masci do krojenia rodakow.

    p.s.

    bez obrazy Lavo-ogolnikuje.

  21. @Piotras
    Ja się absolutnie nie obrażam, bo sam wiem że nasi prawnicy (głównie już Ci, którzy uzyskają tytuł zawodowy adwokata czy radcy prawnego) są w 3/4 zwykłymi bucami wyciskającymi kasę z ludzi do samego końca. Swoim pracownikom już tak wylewnie nie płacą, wiem bo sam kiedyś pracowałem w kancelarii, ale rzuciłem to bo roboty było jak na 2 etaty, wieczne marudzenie szefa, a kasa to taki ochłap, że wyliczał co do grosza, aby się nie pomylić przypadkiem i o 10gr za dużo pensji nie wypłacić. I masz rację, tutaj każdy kosi każdego, wyciąga ile się da – a wg mnie to jest droga do nikąd w najlepszym razie, a w najgorszym – do czarnej dziury. Nie da się w kółko wyciągać kasy od ludzi przedłużając celowo różne sprawy – a koszą jak za zboże. Ja tak nie umiem i może dlatego aktualnie jestem bez pracy 😉 Ktoś pomyśli – bezrobotny prawnik, niemożliwe. Ale jak widać całkiem możliwe (nie mam po prostu znajomości i rodziny, a każdy twierdzi że bez tego ani rusz).

    Odpowiadając na Twoje pytania – nakaz zapłaty jest w Polsce równoważny wyrokowi sądowemu, żeby był jednak skuteczny musi być prawomocny i zaopatrzony przez sąd w tzw. klauzulę wykonalności (sam prawomocny nakaz bez takiej klauzuli nic nie da i komornik nie może działać na jego podstawie). Nakaz zapłaty jest wydawany w postępowaniu nakazowym lub upominawczym (to są dwa tryby zależne głównie od tego, co było przedmiotem umowy, z której wierzyciel chce dochodzić realizacji swojego długu od dłużnika). Generalnie cechą wspólną tych dwóch trybów jest to, że nie ma w nich rozprawy (co do zasady) – wierzyciel wnosi do sądu pozew, dołącza do niego umowę lub inny dowód, że ktoś mu jest winny ileś tam pieniędzy i sąd wydaje nakaz zapłaty. Ale uwaga – jak już wyda ten nakaz zawiadamia dłużnika (czyli tę osobę, która widnieje w nakazie jako zobowiązana do zapłaty), listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Od momentu kiedy dłużnik odbierze taki nakaz leci mu 2 tygodnie na wniesienie zarzutów lub sprzeciwu od nakazu zapłaty (w zależności czy nakaz był wydany w postępowaniu upominawczym czy nakazowym). Jak w ciągu tych 2 tygodni dłużnik nie odwoła się od takiego nakazu, to nakaz się uprawomocnia, czyli wierzyciel może starać się o klauzulę wykonalności i iść z tym do komornika. I tutaj leży pies pogrzebany, ludzie nie odbierają pism sądowych, bo myślą że jak nie odbiorą to nic im się nie stanie – a wg naszego prawa jak nie odbierzesz pisma po 2-krotnym awizowaniu przez pocztę, uznaje się że pismo zostało skutecznie doręczone i zwraca się je do sądu. Jak nakaz wraca do sądu, to wtedy staje się prawomocny i dłużnik ma większy kłopot. Generalnie jest zatem tak, że początkowo nie ma żadnej rozprawy przy wydawaniu nakazu, ale jak dłużnik wniesie odwołanie po tym jak mu doręczono ten nakaz, to może nakaz ten zostać uchylony (np. wtedy, gdy dłużnik w odwołaniu wskaże, że dług się przedawnił, że nie jest dłużnikiem, że nie ma żadnej umowy z wierzycielem, że wierzyciel sam ma dług wobec dłużnika). Ludzie tego nie wiedzą i potem są kłopoty. Wszystko więc zależy od aktywnej postawy dłużnika, a generalnie od postawy jego prawnika – wiele nakazów da się uchylić, ale ludzi nie stać na prawników, bo ogólnie jest bieda w kraju i nie ma się czemu dziwić.

    Jeśli chodzi zaś o sprzedaż długu, to co do zasady powinna ona odbywać się za zgodą dłużnika – przecież musi on wiedzieć, kto jest jego nowym wierzycielem. Prawo przewiduje tutaj jednak kilka wyjątków.

    Generalnie zasada jest taka, że nie wolno od razu zgadzać się na spłatę długu firmom windykacyjnym. Szczególnie, jeśli firma taka proponuje Ci np. zawarcie ugody pod postacią dajmy na to obniżenia długu o 10 tys zł – kto przy zdrowych zmysłach podarowałby komukolwiek choćby złotówkę. Takie kuszące oferty firmy windykacyjne dają, gdy dług jest przedawniony, czyli wtedy gdy nikt już skutecznie nie może żądać spłaty długu od dłużnika (nawet przed sądem). Ale jeśli wystraszony dłużnik zapłaci choćby 1 zł firmie windykacyjnej z takiego długu, to jest już ugotowany bo przyznaje się do długu poprzez zapłatę i nawet jeśli dług już jest przedawniony, to musi zapłacić za niego do samego końca. Firmy windykacyjne działają zgodnie z prawem, ale nieetycznie – a ludzie boją się komorników i wolą zapłacić np. 20 tys zł zamiast 30 tys. i się zadłużają ponownie. Gdzie nikt już nie ma prawa od nich żądać żadnej kasy. Nawiasem mówiąc, dług z kredytu przedawnia się w Polsce już po upływie 3 lat (a nie 10 jak niektórzy sądzą). Czyli np. nie spłacisz jednej raty kredytu, bank zapomni o tobie na te 3 lata i potem może ci skoczyć (chyba, że w ciągu tych 3 lat skierował sprawę do sądu, to wtedy ten termin się przerywa).

    Trochę się rozpisałem, ale mam nadzieję że jest to zrozumiałe 🙂

    @ Astromario
    Odnośnie mojego komentarza do wywodów @Piotrasa, to najlepiej chyba będzie jak zrobię z tego dłuższą notkę i dam Ci do wrzucenia na bloga jako osobny wpis. Ogólnie rzecz biorąc @Piotras ma rację i ja rozumiem jego wywody, ale jak już funkcjonujemy w tym systemie to musimy korzystać z jego narzędzi, a te są nieco inne niż w UK. Stąd np. jest duża różnica w kwestii zawierania małżeństw w Polsce i w Anglii, ale to opiszę w swojej notce. Na weekend powinna być gotowa 🙂

  22. Astromario – przeczytałem cały cykl kilkakrotnie, przewertowałem anuluj-dług i anuluj mandat od deski do deski, oglądam filmiki na jewtubie, ale…. Nurtuje mnie pytanie – gdzie zacząć szukać wiedzy, jak wyprowadzić swoją własność z przestrzeni publicznej do prywatnej. Czy istnieje jakaś możliwość kontaktu z Piotrasem? Może On pomoże. Dzięki z góry.
    P.S. kawał dobrej roboty tu robicie. Dzięki za wiedzę, za ziarno, bo zasialiście i wzrasta.

  23. @ ERHEA: jeszcze do tego nie doszliśmy, ale kombinujemy. Problem polega na tym, ze polskie prawo różni się jednak do anglosaskiego i to, co tam jest proste tu jest zawiłe. Dołączył do nas Lavo, który zna tajniki polskiego prawa i będziemy kombinować dalej. Wszyscy jesteśmy zainteresowani taką „wyprowadzką”! Każdy ma dość okradania i niewolnictwa. Im nas jest więcej tym lepiej, bo możemy zrobić burzę mózgów, a każdy wniesie do tego swoje doświadczenia i opisze sukcesy.

    Ja ze swojej strony proszę, żeby wszystkie tematy (poza bardzo osobistymi i prywatnymi) omawiać tutaj, bo dzięki temu inni mogą się też uczyć.

    Jeśli Piotras wyrazi zgodę mogę każdemu z was podać jego adres, ale ponawiam prośbę o edukowanie pozostałych na przykładzie z waszego życia.

  24. hej Lavo

    ciesze sie, ze nie bierzesz do siebie moich bluzgow na system i brac adwokacka, generalizujac wrzucamy wszystkich do jednego worka, ja tez nie zloszcze sie jak slysze stereotyp ze kazdy polak to oliwa, ale na dzien dzisiejszy moge miec szacun do konkretnych osob z wewnatrz, ale dla calego sadowanictwa i przemyslu NIEsprawiedliwosci-za grosz.

    wlasnie to co opisales, jest sednem mojego myslenia, i to sie sprawdza za kazdym razem w krajach, gdzie nie jest jeszcze tak gleboki zamordyzm. pomysl, jesli my dwaj mamy umowe, ktora jakos nie poszla z wielu powodow, Ty postanowiles wstrzymac swoje zobowiazania wobec mnie z powodow bardzo istotnych, to ja wystarczy ze zaniose wniosek do tego sadowego burdelu, udowodnie brak wplywu kasy i nagle zostajesz dluznikiem i maszyna wciaga Cie w tryby. teraz wszystkie dzialania, zakladajac ze masz w ogole jakies pojecie-sa podejmowane z pozycji utrudnionej, jesli nie straconej, jesli Ty jestes za granica na miesiac lub dwa, dwa pisma wrocily, dostalem klauzule wykonalnosci i jestes w czarnej dziurze, zanim wrocisz, ktos Ci bedzie stal pod drzwiami przeciac zamki i ukrasc z domu fanty.

    gdzie jest szansa, i to nie dar-tylko wg miedzynarodowegych dokumentow-Twoje prawo do powiedzenia swojej strony i szansy obrony i werdyktu przez niezalezny ( to smiech) trybunal??? nie ma, Polska poszla sobie jeszcze dalej, i ma w dupie prawo, plywanie w jurysdykcji ustaw, to impreza na pigulce w pokoju bez klamek.

    w PL jestes winny dopoki nie udowodnisz, ze jest inaczej. w swiecie troche bardziej normalnym-jest dokladnie odwrotnie. nie tylko to, obowiazek udowodnienia winy, spoczywa na tym kto przynosi pozew do sadu, wszelkie swiadectwa ktore sa klamstwem sa surowo karane-pudlem, a nie smieszna grzywna. PL potrzebuje jakiejs rewolucji zeby tej normalnosci zaznac, bo to co sie tam dzieje wola o ruszenie kiboli na kazdego w todze.

    ciesze sie ze napisales o tym, ze firmy wykorzystuja idee oszustwa poprzez odnowienie kontraktu (implied in action) czyli mimo, ze umowy jako takiej nie ma, poprzez swoja akcje zaplacenia a konto wyimaginowanego dlugu-ten dlug po prostu ozywa-doslownie-dlatego chcieli od nas 1£ a wolali o grube tysiace £££. kant, ale tak juz jest niestety. nie mniej jednak taka pseudo umowe mozna obalic ze wzgledu na to, ze powstala na podstawie podstepu, bez warunkow, bez zadnego komponentu jaki jest wymagany aby powstal kontrakt.

    posiadanie oryginalnej umowy-to jest filar dla wielu ludzi odzyskania swoich praw, jak to jest w PL?? ma to zwiazek z dostepem do prywatnego kredytu ktory jest zrodlem pseudo pozyczek (wiekszosci).

    z moich info, wiem, ze sprzedaja dlugi bez zadnej zgody, praktycznie caly czas, pytanie jest tylko takie: jesli aktualny wierzyciel-nie posiada pelnomocnictwa prawnego od strony sprzedajacej kontrakt/dlug (oryginlna strona umowy) na administrowanie tejze umowy-to nie ma zadnych praw niczego zadac.Kupil sobie kota w worku nic wiecej. jesli ja, czuje ze chce komus powierzyc odzyskanie moich praw i benefitow z umowy jaka Ty zerwales, MUSZE mu dac pelne pelnomocnictwo prawne do dzialania, on bedzie mowil i dzialal w moim imieniu, nie mozna po prostu wziac $$$$ za jakis kontrakt a teraz ktos inny jest jego wlascicielem. umowa jest wlasnoscia 2 stron, nie jednej, bez zgody obu stron, zadna transakcja nie moze miec miejsca, to zupelnie tak, jak ja chcialbym sprzdedac Twoj samochod sasiadowi-to nie jest mozliwe, i to sie dzieje codziennie. co wiecej, nowy administrator umowy-popelniajac bledy, moze wpakowac oryginalna strone w niezle tarapaty, ale to juz innym razem. wracajac do praktycznej aplikacji polskiego „prawa” jesli wymagana jest zgoda na sprzedanie zobowiazania-to kto przy zdrowych zmyslach taka zgode udzieli? jesli ja wiem, ze znalazles kogos bystrego zeby odebral ode mnie rzekomy dlug, to wg poslkiego prawa moge nie wyrazic zgody i sprawa legla w gruzach?? totalne brednie debili u wladzy moim zdaniem. ten kij ma dwa konce, jesli ja przepracowalem a Ty odmawiasz mi zaplaty, wystarczy ze odmowisz sprzedania naszej umowy windykatorom i ja juz nigdy nie otrzymam swojej zaplaty, to sa totalne bledy systemu, systemu tak pokreconego, ze ciezko mi to ogarnac nawet.

    bardzo skuteczne jest zalozenie sprawy o wyludzenie, niemal jednoczesnie jak toczy sie sprawa o windykacje, jesli sa ku temu dowody oczywiscie, znacznie trudniej kogos atakowac, gdy sami windykatorzy maja ogien pod ogonem.

    na temat moich wywodow- super daj swoja opinie, nie czesto zdarza sie ze ktos z tamtej strony ma ochote angazowac sie w takich miejscach, chetnie poczytam, dzieki.

    dzieki za info, pozdrawiam

  25. nie ma problemu, moj „jj” email moze byc dany kto chce, tylko ja nie zawsze mam czas odpisac, mam mnostwo pracy i nie zawsze moge czytac, szukac info i odpisywac a od lutego bede go mial jeszcze mniej. . jak cos wiem na biegu, chetnie sie podziele, prosze tylko brac to jako ciekawostke, cos, od czego trzeba zaczac poszukiwania, ZAWSZE zweryfikowac wszystko co mowie, nie brac nic na blache, a jak sie cos przyda-to super.

    moze z czasem zbierzemy tyle sprawdzonych informacji, ze beda ludzie uzywac, byloby fajnie, dzieki Mario ze dajesz swoja prace i blog na to, pozdrawiam serdecznie..

  26. Lavo
    Bardzo się cieszę ze do nas dołączyłeś. Twoje wypowiedzi pomagają zrozumieć tą dżunglę. Pomału zrozumiemy i opracujemy wspólny front. Z przyjemnościa przeczytam Twoje wypowiedzi, bo to co jast dotychczas satysfakcjonuje mnie. Na razie nauka! Nauka to znaczy analizowanie i dawanie dodatkowych pytań
    Jestem w kontakcie z Piotrasem i [z dumą podkreślam] ze zadałem mu pytanie które bedzie ujete w jego wypowiedziach. W ten sposób wiadomo co łapiemy i czego nam brak.
    W jednej z wypowiedzi wspomniałeś że 90% prawników nie służy prawu tylko goni za pieniadzem. Przykre to ale uważam ze prawdziwe i przerażające.
    Kiedyś myslałem sobie że aby oczyścić prawo i zrobić je przejrzyste mozna coś zrobić. Znalazłem prosty sposób na likwidację gąszcza przepisów ustaw i paragrafów. Studenci ostatniego roku prawa dostawaliby ustawę i analizowali inne pod katem tej i nastepował by wpis że takie i takie tracą moc w momencie wprowadzenia tej Nowej. Mam nadzieję że jasno się wyraziłem. Po kilku latach byłoby tego bagna dużo dużo mniej
    Nie mam zadnego doswiadczenia prawniczego i mogę pisać głupoty, ale patrzę ze strony zdrowego rozsądku
    To bedzie wspaniałe jak z Piotrasem połączycie siły! Czekam na to i pozdrawiam

  27. Piotras
    No pewnie ,że nie wyrażałam zgody na sprzedaż mojego długu.
    Dostałam pismo zwyklym listem,że teraz mam zapłacic rzekomy dług jakiejs firmie windykacyjnej.
    Wcześniej na szczęście ktos mi powiedział ,żebym z nimi nie gadała,do niczego sie nie przyznawała i żebym nie płacila nawet 1 zł.
    Niestety nikt nie umiał mi powiedziec co z tym może sie zadziać dalej.
    Wieszość mówiła ,że dług się przedawnia po 10 latach,ale i tak nie pozwola aby ten okres minął i dług sie przedawnił.
    Dopiero teraz Lavo pisze ze jest inaczej.
    To jest MEGA WAŻNE ,ze dzielicie sie wiedza,ponieważ kilka lat z tym wojuje i na swej drodze spotkałam wielu oszustów,którzy rzekomo mieli mi pomóc.
    Niestety w wiekszosci wyłudzali kase od ludzi ,którzy bali się ,że wszystko stracą.
    Ja raz dałam się nabrac .Na szczęście nie straciłam wiele ,bo posłuchałam intuicji,ale znam kogoś,kto sprzedał ostatnia krowę ,bo ktoś miał go obronic przed egzekucją.
    Jeszcze raz Wam dziękuję w imieniu swoim i innych osób,które nie wiedziały o tych możliwościach.

  28. Ja jeszcze w moim nadchodzącym weekendowym wpisie postaram się tak ogólnie nakreślić nasze polskie zasady windykacyjne. Dużo ich jest, uwzględniając także sporo wyjątków, ale zawsze taka ogólna wiedza może się komuś przydać. No i nie będzie bulił niepotrzebnie wrednym papugom kosmicznych sum 😉

  29. Komornicy i cały ten system tak zastraszyli ludzi, że wpadają w panikę i sami sobie szkodzą. Pisałam tu, że na mnie strasznie zadziałały relacje w TV pokazujące komornika wyrzucającego ludzi z mieszkania, wywalającego meble przez okno i demolującego dobytek. To zrobiło na mnie takie wrażenie, że się spociłam ze strachu, chociaż nie mam komornika na karku. Nigdy nie zaciągam kredytów, wolę czegoś nie mieć, niż ryzykować, że mnie tak potraktują.

    Swoją drogą komornikiem może być tylko psychopata i sadysta, któremu sprawia radość krzywdzenie ludzi. Gdyby to robił na własną rękę miałby problemy z prawem, a będąc komornikiem ma pewność, że każde bestialstwo, którego się dopuści udzie mu płazem, bo jego firma będzie go kryć.

  30. Napisałem notkę, którą Wam obiecałem. Przesłałem na maila @Marii do akceptacji. Czekamy teraz na nią 🙂 Miało być w weekend, ale wyrobiłem się szybciej.

  31. Super, bo w weekend mnie nie będzie. Zaraz zajrzę do maila (właśnie wróciłam z zakupów) i zobaczę co tam na mnie czeka. Piotras też coś wrzucił, więc będzie sporo czytania.

  32. A teraz mądrale pomóżcie mi, co robić. Dostaliśmy dziś pocztą na dubliński adres mandat z Fuerteventury (termin październikowy, zdjęcie z radaru pasuje, auto z wypożyczalni) na 300 euro za przekroczenie prędkości ponad 30km/h. Cały tekst w języku hiszpańskim. Wnioskujemy z tekstu, że możemy zapłacić połowę tej kwoty jeśli uwiniemy się z zapłatą przez internet do 20 dni. Nawet nie wyobrażam sobie jakiegoś odwołania. Hiszpanie słyną z ukochania swego języka i prawdziwy Hiszpan nie zna angielskiego. Wina po naszej stronie może być, tego teraz nie dojdziemy, hiszpańskie drogi są bardzo dobre i gdy nie ma na ruchu to po prostu jedziemy a nie spacerujemy. Co do sprawdzenia sensu tekstu to zagadamy jeszcze sąsiadów. I co? Dla świętego spokoju wybulić 150 euro? Ale wierzcie, żal d… ściska.

  33. Gdyby to było w Polsce, to może i mógłbym pomóc. Na prawie hiszpańskim się nie znam, więc wypowiadać się po prostu nie mogę.

    @Mario – odpisałem już Ci na maila 🙂

  34. witam serdecznie, wpadłam na ten blog dopiero dzisiaj . Porusza wiele interesujących mnie kwestii. Jedną z nich są – być moze jeszcze nieporuszane – kredyty frankowe. Sama jestem posiadaczką takiego kredytu we frankach szwajarskich od 2008 r. czy ktoś z Państwa ma pomysł co można zrobić aby się z tej lichwy wyplątać? każdy tylko odsyła do prawników a ja im nie ufam, bo boję się, ze mogą chciec wykorzystać moją sytuacje zeby zarobić. uwazam ze taki sam cel mają pozwy zbiorowe w tej sprawie. Bardzo proszę o pomoc. to kwestia życiowa.

  35. Frankowicze się organizują. Nie interesowałam się tym za bardzo, bo nie mam kredytów, ale na Facebooku jest sporo ludzi, którzy mają ten problem. Proponuję poszukać na FB grupy i zapisać się tam. Wiem też, że były jakieś demonstracje uliczne, nie wiem czy w Warszawie czy we Wrocławiu, ale widziałam zdjęcia. Chyba pod wpływem tych demonstracji rząd zaczął coś tam niby robić, ale chyba nic nie zrobił, bo to nie rząd rządzi, lecz banki. Banki powiedziały „nie” i rząd dał chyba spokój. Ludzie przez chwilę mogli mieć nadzieję, że coś się zmieni i jak zwykle na nadziei się skończyło.

  36. witam ponownie, gdzieś przeczytałam na blogu, że zastanawiano się jak zakwestionować ważność naszej Konstytucji, nie pamiętam przy którym wpisie nad tym się zastanawiano ponieważ nie umiem się połapać na blogu za bardzo na razie:
    a może doczepić się frekwencji, która była za niska, bowiem:
    mała konsytucja z 1992 roku art 19 , ust 3:
    ” Jeżeli w referendum wzięło udział wiecej niz polowa uprawnionych do głosowania to wynik referendum jest wiążący.”

    tymczasem:
    25 maja 1997 odbyło się referendum, w którym społeczeństwo większością 52,71% głosów opowiedziało się za przyjęciem Konstytucji. Frekwencja w referendum wyniosła 42,86%.

    być może nie ma to znaczenia, ale pewnie mało kto jest tego świadomy…

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s