Komentarz polskiego prawnika do Przekrętu wszechczasów – cz. 2

Tytułem wstępu, jedna z komentujących tu osób dobrze zauważyła, że zarówno moje wpisy jak i Piotrasa przedstawiane są z dwóch różnych punktów widzenia (i nie chodzi tu tylko o dwa różne systemy prawne – angielski i polski). Piotras spogląda na prawo bardziej od zewnątrz, ja zaś od wewnątrz. To co zrobicie z naszymi wpisami, zależy tylko i wyłącznie od Was, tak jak ze wszystkim. Może znajdzie się jakaś trzecia osoba, która połączy myślenie moje i Piotrasa, i wyjdzie z tego coś naprawdę fajnego i co ważniejsze skutecznego. Mam świadomość, że w pewnym sensie występuje jako przedstawiciel tego szurniętego systemu prawnego, jednak wydaje mi się, że umiem myśleć i widzieć to, czego spora rzesza prawników dostrzec nie chce. Za komentarze już teraz dziękuję i proszę o dalsze. Pochwały i krytyka, jak najbardziej wskazane – nie mylić z osobistym obrażaniem kogokolwiek na tym blogu J

@ Astromaria – jeśli chodzi o bezpaństwowców, to z racji tego że brak obywatelstwa pozbawia Cię praw i obowiązków, to jako apatryda nie musisz płacić żadnych podatków, żadnych składek, wykonywać jakichkolwiek i czyichkolwiek poleceń. Drugą stroną medalu jest jednak to, że nie masz prawa do podjęcia tzw. legalnej pracy (tj. na podstawie umowy o pracę), nie masz prawa do opieki zdrowotnej (choć tu może to i dobrze, bo widząc to co się dzieje w konwencjonalnej medycynie, zakrawa o pomstę do nieba). Kłopot w tym, że prezydent i jego świta nie bardzo chcą zezwalać na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego, a nawet jeśli to pod warunkiem wskazania, że przysługuje Ci obywatelstwo innego państwa (tak, abyś apatrydą jednak nie został drogi obywatelu). Jest to niegodne z konwencją haską, która pozwala na zrzekanie się obywatelstwa, bez konieczności spełniania jakichkolwiek warunków. Na necie jest historia pewnego człowieka, który słusznie zauważył to, że nasze krajowe wymogi w tym zakresie są niegodne z prawem międzynarodowym (które ponoć nasz kraj przestrzega) – skierował więc sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich z zamiarem wykazania niekonstytucyjności naszych polskich zapisów. Sprawa jednak ugrzęzła, bo RPO jak i jego urzędnicy odpisują człowiekowi, że się myli podpierając się nijak mającymi się w sprawie przepisami. Jedyne rozwiązanie to skierować sprawę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Kwestia płacenia podatków wynika wprost z naszej Konstytucji – art. 84 „Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie”. Dla mnie osobiście płacenie podatków jest bzdurą zupełną, no ale piszę Wam tylko jak to jest zapisane w naszych „cudownych” przepisach. Jeśli więc uznamy, że Konstytucja jest legalna, to wychodzi, że podatki też – zobaczcie jak sobie spryciarze zapewnili ową legalność. Jeśli jednak Konstytucja jest nielegalna, to i podatki będą nielegalne – jak jednak wykazać tę nielegalność? Jeśli ktoś ma pomysł, to napiszcie – sam nie wiem.

@jarek – jak wyżej, nie wiem w jaki sposób wykazać nielegalność Konstytucji. Ja w ogóle jestem zdania, że jakiekolwiek prawo by nie napisać, to ono i tak nie wiąże, bo niby dlaczego? Bo ktoś tak postanowił? Problem w tym, że będąc Polakiem z dowodem osobistym i w tych wszystkich rejestrach, moje zdanie jakoś mało się liczy. Jeśli będę podskakiwał i łamał „obowiązujące” przepisy, to ostatecznie może przyjść sobie „władza” i zrobić ze mną porządek :/ Jeśli jednak odpowiednio duża liczba osób nie będzie tego przestrzegać, zrobi rewoltę, wybierze uczciwy rząd, to jest szansa coś z tym zrobić. Zgadzam się ze słowami Marii – sami zbawić całego świata nie możemy, możemy za to zbawić tylko i wyłącznie siebie. Nie wiem niestety w jaki sposób udowodnić niekonstytucyjność samej Konstytucji – dla mnie ona jest cała nielegalna i już, ale uśpionym masom tego nie wytłumaczysz za żadne skarby – problem jest zatem w braku świadomości. Ja też jestem generalnie zdania, że nie trzeba zrzekać się obywatelstwa, a wystarczy sobie tylko i aż żyć. Problem jest jednak taki, że nie każdy ma rodzinę, znajomych, czy odpowiednią ilość pieniędzy, żeby takie życie sobie wieść (bez kredytów, pożyczek czy kontaktów z urzędnikami).

Jeśli chodzi zaś o akt urodzenia, to nic mi nie wiadomo, aby był on spieniężany (ale nie znaczy, to że tak nie jest). Akt urodzenia jest tworzony poprzez zgłoszenie faktu urodzenia dziecka przez matkę lub ojca, ustawy nakładają obowiązek takiego zgłoszenia. Zastanówmy się jednak, gdyby takiego zgłoszenia nie było, a kobieta rodzi dziecko np. w domu, nie miała żadnych badań u ginekologa itd. Jednym słowem – formalnie nikt nie wie o narodzinach nowego człowieka. Taki ktoś oficjalnie nie istnieje, z jednej strony nawet fajnie, o ile ma się trochę kasy, na to żeby można sobie takie życie prowadzić. Tym sposobem omijamy wszystkie te szczepienia, obowiązek szkolny, podatki i całą tę zbieraninę przepisów. Z drugiej strony, jak np. wyjedziesz do innego kraju np. samolotem? O to w tym wszystkim chodzi. Dzisiejszy świat jest tak połączony, zglobalizowany, że naprawdę w niewielu miejscach można żyć anonimowo, a i wtedy trzeba mieć pomysł na to, jak zdobyć podstawowe środki do życia. Akt urodzenia można jak najbardziej unieważnić, jeśli stwierdza się zdarzenie niegodne ze stanem faktycznym – np. konkretny Jan Kowalski w ogóle się nie urodził lub urodził się kiedy indziej czy gdzie indziej, niż wskazuje to sam akt. Co się zaś tyczy dziedzictwa ziemi, to w jaki praktyczny sposób chciałbyś to zrobić? W żadnym urzędzie nikt Ci nie pomoże, śmiem nawet twierdzić, że żaden poseł, senator, minister, prezydent czy kto tam jeszcze we „władzy” nie będzie wiedział nawet o co chodzi. W Konstytucji jest zapis, że RP jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli – ja to rozumiem tak, że cały nasz kraj jest dla Polaków dobrem wspólnym, każdy Polak ma prawo z niego korzystać (np. w nim mieszkając). Niestety, jak przełożyć to na odebranie jakiegoś kawałka ziemi, nie wiem :(, bo praktycznie za próby mogą wysłać Cię do wariatkowa.

Zgadzam się z tym, że oświadczenie woli, to oświadczenie woli. Dlaczego zatem raz się wymaga formy aktu notarialnego, raz wystarczy spisać coś na kartce papieru, a raz wyrazić swoją wole ustnie? Bo tak ktoś postanowił odgórnie, kto zrobił odpowiednie ku temu ustawy (nie twierdzę, że to jest dobrze zrobione). Wg mnie ma to na celu skomplikowanie całego tego życia prawnego, sztuczne tworzenie urzędów i urzędników, a przede wszystkim zwyczajne ciągnięcie kasy (np. na notariusza). Oficjalnie mówi się, że o formie czynności decyduje jej ważność (np. do sprzedaży domu nie wystarczy umowa na kartce papieru, lecz akt notarialny bo chałupa jest droga) – pojawia się jednak pytanie – jakim prawem ktoś sobie zasady takiej ważności ustalił i czemu się na to zgadzamy?

Co do Sejmu Walnego, to nie mogę się wypowiedzieć, bo zwyczajnie dowiedziałem się o nim pierwszy raz od Ciebie. Jak starczy mi czasu to zbadam sprawę. Oficjalnie rządzący pewnie jednak wyśmieją całą sprawę łącznie ze sprzedajnymi mediami, chyba że stanie się cud i naprawdę dużo ludzi się za to zabierze.

Kwestia zrzeczenia się obywatelstwa i dziedziczenia jest taka, że brak obywatelstwa nie pozbawia Cię prawa do spadku. W ustawie polskiej statut spadkowy oceniany jest przez prawo ojczyste spadkodawcy w chwili śmierci, natomiast dziedziczenie bezpaństwowca podlega prawu miejsca jego zamieszkania w chwili śmierci, a w przypadku braku miejsca zamieszkania stosowane jest prawo polskie.

@walirlan – oficjalnie przynależność do całej tej bazarowej UE nie wpływa na system sądownictwa danego kraju członkowskiego. Stąd w każdym kraju UE mamy różne procedury sądowe. To jest podobne trochę do różnic kulturowych, do różnych zwyczajów. Coś jak ze sposobami obchodzenia świąt – zasada jest ogólna, sposób wykonania bardzo różny. Polska ma jednak obowiązek dostosowywania swoich przepisów do przepisów unijnych – nie wszystkich, lecz tych wskazanych przez organy UE. Duża część unijnych przepisów, jeśli nie wszystkie, jest dla mnie tak durna i zawiła, że może szczęście że Polska zazwyczaj zalega z wprowadzaniem tych regulacji na czas. Porównując przepisy z Brukseli z przepisami z Warszawskiego cyrku sejmowego, to nasze wydają się fajną lekturą do poduszki, zaś te unijne to tekst pisany przez robota – psychopatę, bo nijak tego nie zrozumiesz :/ Osobiście wydaje mi się, że wiele zależy od rządzących, a może dokładniej – od nas samych. Pamiętacie ACTA? Chcieli wprowadzić i zrobić zamach na internet, odbyło się kilka dużych protestów i ACTA nie weszło. Wg mnie można tak zrobić ze wszystkim, ale skąd wziąć odpowiednią siłę w ludziach i pokojowo przeprowadzić demonstrację? Ludzie z UE chyba się powoli uczą i wprowadzają durne przepisy po cichu, jakoś naokoło, ukryte między wierszami – tak, żeby było o nich jak najmniej szumu. Wydaje mi się też, że nasz pęd do zachodu niestety doprowadzi do coraz większego przejmowania tamtejszej „kultury” – celowo w cudzysłowie, bo wg mnie to spadek obyczajów, a nie zachodnia kultura. No ale duża część Polaków woli wszystko co zagraniczne, bo jest super trendy :/

@Bogdan56 – podzielam Twoje zdanie odnośnie kompleksowego podejścia do tematu prawa. Trzeba wziąć garść wiedzy Piotrasa, garść wiedzy mojej, zapał Marii i kogoś kto by to sprawnie połączył. Dodałbym jeszcze odpowiednią ilość świadomych osób i mamy przepis na efektywne działanie. Tak jest jednak ze wszystkim, im więcej osób zdobywa świadomość (czy to w medycynie, czy w prawie, czy w kwestii żywienia), tym większa szansa na przebudzenie setnej małpy i ogólnoświatową zmianę. Zobaczymy, może coś z tego wyniknie. Skoro „władza” nam pierze mózgi i zaciemnia, to my mamy takie samo prawo się oświecać i szukać prawdy 🙂

Dla mnie urzędnik publiczny i sługa publiczny, to są zwroty tożsame. Celowo jednak stosujemy nazwę, która ma dodać splendoru. Ostatecznie trzeba jednak pamiętać, że ten cały urzędnik jest dla nas i on ma służyć nam, a nie na odwrót (a często urzędnicy zachowują się jak święte krowy i z łaską załatwiają nasze sprawy). Warto im wtedy przypomnieć z czyich pieniędzy mają wypłatę – oczywiście, że z naszych. Moja rada – jeśli macie kłopot z urzędnikiem, postraszcie go skargą do przełożonego (ale spokojnie i rzeczowo), efekt będzie pozytywny dla Was 🙂

Komornik jest formą prawnika (ale mi się to napisało). Komornik nie jest urzędnikiem państwowym, lecz funkcjonariuszem publicznym (takimi funkcjonariuszami są np. policjanci, żołnierze, posłowie, senatorzy, prezydent RP i cała ta nasza ‘’władza”). Co ciekawe funkcjonariusze korzystają ze szczególnej ochrony prawnej (np. immunitety poselskie), ale równocześnie jak coś przeskrobią, to ich odpowiedzialność karna jest dużo surowsza, niż przeciętnego człowieka (pod warunkiem, że przestępstwo będzie wiązało się z wykonywaniem całej tej władzy publicznej). Osobiście nie wiem jak można zostać komornikiem, trzeba mieć chyba do tego jakąś osobowość, aby bez problemu zajmować mieszkania i inne rzeczy, bez choćby minimalnej skruchy czy zastanowienia. Niektórzy moi znajomi komornicy twierdzą jednak, że skoro jest dług i dłużnik, to istnieje także i wierzyciel, więc oni walczą w imieniu wierzyciela, bo ktoś nie zrealizował wobec niego swojego obowiązku. Większość komorników to jednak ludzie pozbawieni empatii, stąd może taka lekkość w wykonywaniu przez nich swojej pracy. Nawiasem mówiąc – widział ktoś biednego komornika? Ja do tej pory, ani jednego 😉 Używanie formy „komornik sądowy” to faktycznie swojego rodzaju niepotrzebne zamieszanie, bo każdy komornik musi występować przy konkretnym sądzie rejonowym. Działa on nie tyle na wniosek sądu, co wniosek wierzyciela, który ma dokumenty z klauzulą wykonalności przeciwko konkretnemu dłużnikowi (zazwyczaj są to prawomocne wyroki sądowe nakazujące dłużnikowi zapłacić lub coś zrobić. Choć np. akty notarialne też mogą być taką podstawą dla komornika).

Odtworzenie oryginałów dokumentów, które stanowią podstawę egzekucji i działania komornika, jest jak najbardziej możliwe (szczególnie jeśli dotyczy to wyroków sądowych czy aktów notarialnych). Służy do tego specjalna procedura odtworzeniowa, przeprowadzana w sądzie, z reguły na wniosek zainteresowanego (choć sąd może zrobić to także z urzędu). Problem może pojawić się w zasadzie przy starszych dokumentach (np. robimy egzekucję na podstawie wyroku z lat 70’), choć w praktyce to się raczej nie zdarza. Egzekucji bez oryginału czy odtworzonego oryginału dokumentu oczywiście nie przeprowadzisz, ale tak jak pisałem – w dzisiejszych czasach odtwarzanie zniszczonych czy zagubionych dokumentów, które pojawiły się w sądzie czy u notariusza nie jest jakimś wielkim problemem.

@ambikacandika; @ Astromaria – nie ma czegoś takiego w przepisach polskich, jak procedura ogłaszania się człowiekiem. W prawie przyjmuje się, że człowiek to człowiek (każdy widzi, że ktoś jest człowiekiem, a ktoś inny nie, bo jest np. osłem, psem czy wielbłądem) – w zasadzie, jak chcesz to udowodnić i po co? Tu chyba chodzi o to, że wciąga się nas do systemu niejako na przymus, a potem nie pozwala na dobrowolne wyjście z niego. Trzeba więc odnieść się do prawa międzynarodowego, jak ono to widzi. Praktyczny problem jest taki jak ze zrzeczeniem się obywatelstwa – nasze „władze” wiedzą, że można to zrobić bez problemu, a mimo tego nie respektują międzynarodowych praw (choć oficjalnie respektują). To jak cały cyrk z tym trybunałem konstytucyjnym – jeden mówi tak, drugi mówi tak – i każdy twierdzi, że działa w granicach prawa.

@Piotras – faktycznie, jak teraz pomyślę o tych lukach prawnych to masz rację. Im więcej osób będzie z nich korzystać, tym większa szansa że je zwyczajnie załatają. Weźmy chociaż słynny abonament RTV – nielegalny, ludzie znajdują sposób na jego niepłacenie i co chce zrobić nowa władza? Wprowadzić podatek, który dotknie wszystkich i ukróci skuteczną walkę z abonamentem RTV. Co zaś do prawa zwyczajowego, to wg naszej polskiej konstytucji nie ma ono większego znaczenia, bo nie stanowi źródła prawa. W przeciwieństwie do systemów anglosaskich, gdzie zwyczaj jak i wyroki sądowe źródłem prawa są. Co to nam daje w praktyce? Że możesz w Polsce powoływać się na nawet tysiącletnie zwyczaje czy korzystne dla Ciebie wyroki sądowe, a nic Ci to nie da, bo w Polsce to nie jest wiążące. Inaczej w Anglii czy USA – tam się na to powołasz i wygrasz, wystarczy że znajdziesz to co Cię interesuje i będzie pomocne w Twojej sprawie. Wszystko skupia się więc chyba na tym, żeby znaleźć sposób na skuteczne i pokojowe przekonanie tych uśpionych o całym tym cyrku, o wyzysku, o iluzorycznej władzy – póki co tylko indywidualnie można się przebudzić, na szeroką skale jest to chyba niewykonalne, przynajmniej ja nie wiem jak tego dokonać.

Jeśli zaś chodzi o małżeństwo, to tutaj jest o tyle fajnie, że nie ma nakazu zawierania legalnych związków (tych cywilnych). Więc można to łatwo obejść – po prostu nie bierz ślubu, bądź weź wyznaniowy. Wtedy nie będzie problemu J

Odnośnie notariuszy i transferu dokumentów – notariusze jako część systemu mają dokładny spis czego im nie wolno, a co robić mogą (np. nie mogą dokonywać czynności niemożliwych – np. że ktoś zobowiąże się do sprzedaży działki na Jowiszu, albo czynności sprzecznych z prawem – np. że ktoś zobowiąże się do zabicia drugiego człowieka). U nas niestety jak coś ma być dokonane tylko przez notariusza, to nijak tego nie objedziesz – praktycznie dokonasz czynności (np. sprzedaż dom sąsiadowi na słowo), ale formalnie będzie to nieważne (np. sąsiad nie zostanie wpisany do księgi wieczystej jako nowy właściciel). Jeśli chodzi o testamenty, to nikt ich nie musi akceptować. Wystarczy, że sobie spiszesz na kartce papieru czy nawet na zwykłym kartonie ostatnią wolę i będzie to całkowicie ważne. Tutaj podpis czy zgoda notariusza nie są wymagane.

Czas załatwiania spraw sądowych u nas zależy przede wszystkim od durnych procedur formalnych, małej liczby sędziów i natłoku spraw w sądach. Np. pomiędzy jedną a drugą rozprawą mija średnio 2-3 miesiące, jeśli nie pół roku. A jeśli dodamy do tego świadka, który zachoruje i nie przyjedzie na rozprawę, pojawią się nowe dowody, to sprawa ciągnie się latami. Ludzie mają dosyć i rezygnują (nawet jeśli sprawa jest dla nich wygrana od samego początku), i szczerze mówiąc im się nie dziwię.

Jeśli chodzi o skargi na adwokatów i radców prawnych, to chodziło mi o skargi w ich samorządzie. Oczywiście można skarżyć ich też o przegranie sprawy i zdobyć czasem całkiem niezłe odszkodowanie. Trzeba po prostu założyć sprawę cywilną i udowodnić, że poniosło się szkodę która pozostaje w związku z działaniem lub zaniechaniem prawnika. Co do skargi samorządowej, to skarżymy na prawnika po to, żeby wskazać w jego samorządzie, że jest on nieudolny. Im więcej takich skarg lub im skarga będzie ciężkiego kalibru (np. wtedy, gdy prawnik ewidentnie nie zna się na prawie), to jest szansa nawet na to, że taki adwokat czy radca straci prawo wykonywania zawodu. O ile skargi o odszkodowanie wymagają skierowania sprawy do sądu i pewnych kosztów, o tyle skargi samorządowe są darmowe i nie wymagają sprawy sądowej – składa się je do właściwego samorządu zawodowego na zwykłej kartce papieru (opisujemy czego skarga dotyczy).

Co do kwestii wygnania bezpaństwowców, Piotras ma rację – praktycznie nie można tego zrobić, bo gdzie wysłać apatrydę? Na Księżyc czy na Marsa? Apatrydzi zostają więc w kraju i nikt się ich praktycznie nie czepia – z tym, że żadnej umowy nie podpiszą, która byłaby respektowana przez państwo (bo apatryda nie ma np. dowodu).

—–

Na zakończenie nowa porcja informacji ;) Chyba w większości miast polskich funkcjonują parkomaty – płacisz np. za godzinę postoju, a bilecik dajesz za szybkę auta. Jeśli nie masz biletu, a „sprawdzacz” z urzędu miasta, czy ze straży miejskiej to zauważy, cyka zdjęcie i wystawia niby-mandat, w którym wzywa Cię do uiszczenia grzywny, za to że nie miałeś ważnego biletu parkingowego. Otóż cała ta zabawa jest nielegalna w świetle naszego prawa i można z tą bandą wygrać – już nawet na studiach nam o tym mówili. Kłopot w tym, że sprawa musi trafić do sądu, bo jak napiszesz, że działania strażników są nielegalne, to najzwyczajniej Cię oleją i będą straszyć sądem i większą grzywną. Wszystko skupia się na tym, że strażnicy czy inni pracownicy nie mogą wystawiać mandatów (może robić to tylko policja), poza tym zdjęcie samochodu bez ważnego biletu postojowego za szybą nie jest dowodem w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego – stąd na jakiej podstawie mogą Ci dać grzywnę czy obowiązek zapłaty za brak biletu, jak nie są w stanie tego prawnie udowodnić? No w żaden sposób. Wiele spraw w moim mieści było już takich, że strażnicy pluli jadem, sprawa lądowała w sądzie, i ostatecznie przegrywali a kierowca był wolny. Kłopot w tym, że trwa to średnio 2- 3 lata :/ Większość kierowców woli więc zapłacić te 3 czy 5 zł za bilet albo karę za jego brak, niż chodzić po sądach – ludzie są leniwi i strachliwi, ale to po prostu skutek działania tego całego naszego świata.

Lavo

(C.d.n. być może nastąpi) 🙂

Przekręt wszechczasów część III

Nie będę się zagłębiał za mocno, żeby nie narobić bałaganu dla kogoś, kto nigdy nie miał styczności z tym tematem. Proponuję kilka ćwiczeń umysłowych, dla zrozumienia większego obrazka.

  1. Czy nikomu nie wydaje się dziwne, że od 2008 roku niemal cały świat brnie w jakieś dziwne długi? Wszędzie są cięcia, oszczędności, ludzie tracą pracę, etaty znikają, wszystko idzie dosłownie w czarną dupę, a lichwa rośnie w siłę? Jest coraz więcej chętnych do udzielania „pożyczek”, banki i bankierzy z roku na rok stają się coraz bogatsi, nawet dziecko dzisiaj widzi że coś tu śmierdzi, i to wielkim bąkiem, że tak powiem. A tak na marginesie, nikt nie mówi o tym, komu ten cały świat wisi taką ilość pieniędzy i jakim cudem, prawda?
  2. Czy nikomu nie wydaje się dziwna chęć pożyczania pieniędzy przez instytucje finansowe w czasach, kiedy ludzie mają coraz mniej, kiedy oboje rodzice musza zasuwać, a w domu coraz mniej? Firmy pożyczkowe rosną jak grzyby po deszczu, jeszcze do niedawna można było otrzymać sporą „pożyczkę” dosłownie na gębę. Ludziom w USA rozdawano pożyczki na domy, wiedząc doskonale, że nie będą mieli szans ich spłacać. Dom za pól miliona ogrodnikowi zarabiającemu  minimalną place.
  3. Nikomu nie wydaje się dziwny fakt, że przy tak ogromnym odsetku niespłaconych zadłużeń banki i lichwa rosną w zastraszającym tempie? Przecież jakby banki traciły te wszystkie miliony, a te wszystkie miliony były pożyczane z pieniędzy depozytorów – to nie tylko banki by splajtowały, ale również depozytorzy (nie poruszam systemu fractional reserve banking na razie).

Te i masę innych pytań można zadawać ludziom na stołkach, tylko system jest bardzo sprytnie zbudowany. Na tzw. linii frontu siedzi cala masa głąbów, głąbów z dyplomami. Tzw. papugi – nie potrafią samodzielnie myśleć, i guzik wiedzą. Więc odbijasz się jak piłka od ściany przez pewien czas, i tylko najwytrwalsi dojdą tam, gdzie trzeba.

Wracamy do tematu tworzenia pieniędzy, bo tu jest nasza szansa żeby powalić tego giganta na glinianych nogach.

Jak już wcześniej pisałem, wasza umowa o „pożyczkę” jest zamieniana na czek, i depozytowana na tzw. DEMAND ACCOUNT i nagle powstały fundusze. Zgodnie z prawem finansowym, osoba kreująca tzw. promissory note (nasza umowa własnoręcznie podpisana) jest jej właścicielem. Do zakończenia trwania owego kontraktu, umowa powinna być przechowywana w banku, a po zakończeniu spłat owej „pożyczki” powinna zostać oddana jej twórcy. Tak się jednak nie dzieje i tu jest sposób żeby zamieszać w kotle lichwy.

Są ludzie, niektórych znam osobiście, którzy w ten sposób najpierw „zamrozili” swoje „pożyczki” po czym mieli je zupełnie odpisane (set off, nie wiem jak to po polsku).

Pierwszy etap jaki otwiera puszkę Pandory, to żądanie inspekcji pierwszej umowy, tej własnoręcznie podpisanej przez „kredytobiorcę”. Tu, właściwie wszyscy starający się o ten zabieg dostali odpowiedź odmowną, odprawiono ich z kwitkiem. Niektórym nawet bank odpisał, że gdzieś ją zgubili!

Tym, którym pokazano, umowa była podbita i podpisana przez przedstawiciela banku –czyli ten dokument został ENDORSED, wpłacony na konto.

Przy jakiejkolwiek próbie zadawania niewygodnych pytań, bank albo olewa sprawę, albo zaczyna straszyć, albo udaje głupka – poważnie.

Zanim jednak ktoś zdecyduje się na grzebanie w tym kotle musi pamiętać jedno – zanim dotrze do miejsca, gdzie po szeregu korespondencji udowodni tę całą umowę jako przekręt – musi regularnie spłacać swoje „zobowiązania”. Zbyt wczesne zaniechanie spłat spowoduje, że dotarcie do końca procesu będzie bardzo utrudnione, bo sąd wydaje wyrok TYLKO na podstawie komercyjnego zobowiązania, na co jest dowód-umowa, a cały proces udowodnienia fałszu jeszcze nie został zakończony.

Po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi dotyczącej inspekcji umowy, trzeba listownie zadać szereg pytań, niektóre muszą być pod tzw. pełną odpowiedzialnością komercyjna. Jedno z takich pytań skierowanych do wyższego managementu banku brzmi:

„Czy fundusze na moją pożyczkę były w depozycie banku przed podpisaniem umowy?

Czy w razie niespłacenia owej pożyczki bank straci ową sumę?”

Na te pytania nigdy nie otrzymacie odpowiedzi, przynajmniej takiej, która mówi jasno tak, lub nie, i co więcej NIKT z personelu (może jakiś frontowy Wacek na kasie) się pod tym nie podpisze.

Do tego procesu jeszcze wrócimy, ale jednego chcę uniknąć – nie chcę, żeby ktokolwiek próbował robić coś na pół gwizdka, bez zrozumienia jak to wszystko działa, i ja osobiście nie udzielam żadnych rad prawnych. Dzielę się informacjami jakie zdobyłem i swoimi osobistymi doświadczeniami (o tym później). Nic poza tym, każde działania, jakie ktokolwiek podejmie są wyłącznie na jego własną odpowiedzialność. Zrozumiałe jest, że jak tylko zacznie się niewygodna sytuacja dla lichwiarza, będzie walka na ostro, więc proszę pamiętać o tym, co powiedziałem.

Nie chcę również, aby te informacje służyły wyłącznie rozwaleniu lichwy, to są wrota do wolności moim zdaniem, musimy zrozumieć naturę naszego niewolnictwa, skąd się wzięło i jak z tym skończyć. I sama umiejętność odwalania bankowych pasożytów nie da wam wolności. Musimy zrozumieć, dlaczego ktoś nami rządzi, dlaczego mamy „obowiązki” płacenia podatków, za które nie mamy ŻADNYCH benefitów i całą masę innych problemów.

Na zakończenie tego pisma, kilka pytań, które mogą być jak drzazga w pupie, i większość ludzi nie ma najmniejszej ochoty o tym rozmawiać:

Dlaczego Polska to Republika, a ustrój miłościwie panujący na tym kawałku piachu to demokracja, a właściwie korporacyjna demokracja (połączenie korporacyjnego świata i świata polityki w jednym kraju – to definicja faszyzmu)? DEMOKRACJA I REPUBLIKA to dwa zupełnie PRZECIWSTAWNE ustroje! Demokracja to tzw. PB RULE, czyli siła większości, a prawa jednostki są nieważne, natomiast w republice prawa jednostki są najwyższym dobrem. Nie jest to dziwne?

W jakim celu rząd Republic of Poland został zarejestrowany jako korporacja? Nawet urząd królowej angielskiej to zarejestrowana korporacja… po co?

Dlaczego ludzie posiadający majątek w postaci prawa do ziemi i jej zasobów (akt urodzenia miedzy innymi jest dowodem na to) nie mogą z tego korzystać? A może prościej – dlaczego nasz Jaś, urodzony na polskiej ziemi, nie ma prawa do korzystania z jej zasobów? Albo do tego żeby sobie postawić dom, za to musi kupować ten kawałek ziemi od innego człowieka – kogoś również urodzonego na tej samej ziemi? Nie mam na myśli prywatnych właścicieli – mam na myśli te fikcyjne twory/korporacje, takie jak rząd, gmina i ten cały szajs? Jakim prawem jeden Polak przywłaszcza swojej korporacji ziemię, a potem sprzedaje ją innym rodakom? Czy on ją kupił od Boga?

Od dziecka tłuką nam do łba, jaka to demokracja jest wspaniała i sprawiedliwa. Mam pytanie – ćwiczymy ten debilny system od wielu, wielu lat – czy jest ktoś przy zdrowych zmysłach, kto zaprzeczy, że nasz kraj (cały, „demokratyczny” świat – zobacz Grecję, kolebkę demokracji) idzie dosłownie, dosłownie w czarną dupę? Definicja szaleństwa wg Einsteina: ROBIĆ W KÓŁKO TO SAMO OCZEKUJĄC INNEGO REZULTATU – brzmi znajomo?

W świetle prawa naturalnego (nie ustawowych bredni) każdy człowiek jest sobie równy, nikt nie ma prawa dyktować zachowania drugiemu człowiekowi (sytuacja zmienia się, gdy zachodzi krzywda). Więc jakim cudem wszyscy ludzie zostali dosłownie zredukowani do sługusów? Ludzie,  my jako naród, nie mamy nic do powiedzenia, zupełnie! Nikogo to nie dziwi? A może, dobrowolnie, zapisaliśmy się do korporacyjnej RP, nasz status z rdzennego mieszkańca został zredukowany do pracownika korporacji, dostaliśmy numer ID (pesel), całą masę przywilejów, szef nam powie ile możemy zarabiać (minimalna płaca), ile mamy wolnego, ile lat będziemy pracować, a na koniec, gdzieś koło 70-tki dostaniemy jakieś ochłapy (emeryturę). Proszę pamiętać że jesteśmy właścicielami części bogactwa tego kraju tylko… TYLKO nie w roli pracownika RP, a  w roli rdzennego mieszkańca ziemi zwanej Polska.

Jest wiele pytań i tematów, o których ludzie nie chcą rozmawiać, wiem nawet dlaczego. Zabawny jest fakt, że najmniej do powiedzenia, albo zupełne bzdety, płodzą ludzie tzw. wykształceni, ci z nosem pod chmury i kilkoma dyplomami. Oni niestety są najbardziej pokrzywdzeni przez system, w ich mózgownicach zdolność logicznego myślenia została niemal całkowicie wytrzebiona.

Ludzie nie chcą rozmawiać o takich rzeczach, bo bardzo szybko dochodzą do wniosku, że to my, tak, my wszyscy jesteśmy winni tego burdelu. Nasza ignorancja jest przeogromna, nawet nie ignorancja (bo to wg definicji jest brak informacji na jakiś temat), ale nasze olewactwo. W dzisiejszych czasach mamy dostęp do informacji bardziej niż kiedykolwiek w historii człowieka, jednak przeciętny człowiek spędza kilka godzin dziennie oglądając intelektualną sraczkę w TV.

Trochę się zagalopowałem, wracam do tematu aktu urodzenia i pieniędzy w następnej części.

Piotras

C.d.n.

Więcej przymusowych szczepień? Skoro jest ryzyko, musi być wybór!

Kolejna, bardzo ważna petycja do podpisania!

Kliknij tutaj, żeby podpisać!

Autorką petycji i wszystkich komentarzy jest Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.

Czy Polska stanie się jedynym krajem gdzie kontrowersyjna szczepionka przeciw HPV będzie obowiązkowa?

Skoro jest ryzyko, musi być wybór.

Prosimy o dalsze propagowanie petycji.

Za głosowało 406 posłów, przeciw 25. Dobrze zapamiętajcie ich nazwiska, wybory już blisko!

Przeciwko przyjęciu ustawy o rozszerzeniu przymusu szczepień głosowało 25 posłów

Przeciwko głosowali:
PO
Mirosława Nykiel
Agnieszka Pomaska
Irena Tomaszak-Zesiuk

PiS
Waldemar Andzel
Marek Ast
Andrzej Bętkowski
Przemysław Czarnecki
Józefa Hrynkiewicz
Mariusz Jędrysek
Lech Kołakowski
Adam Lipiński
Marek Łatas
Jacek Osuch
Dariusz Seliga
Maria Zuba

PSL
Henryk Smolarz
Piotr Walkowski

SLD
Tomasz Garbowski
Dariusz Joński

ZP
Arkadiusz Mularczyk
Andrzej Romanek
Jan Ziobro
Kazimierz Ziobro
Jacek Żalek

BC
Grzegorz Napieralski

—————————————————

Rząd korzystając z wakacji, forsuje przepisy, które pozwolą na nieograniczone finansowanie i rozszerzanie listy szczepień obowiązkowych. Masz prawo podjąć suwerenną i świadomą decyzję czy, czym, kiedy i jak będzie szczepione Twoje dziecko, Ty i członkowie rodziny. Masz prawo do godnego leczenia.

Adresat:
Komisja Zdrowia Senatu RP, Premier RP i Prezydent RP, Parlamentarzyści oraz Prezydent Elekt
kz@senat.gov.pl

Rząd korzystając z wakacji, forsuje przepisy, które pozwolą na nieograniczone finansowanie i rozszerzanie listy szczepień obowiązkowych. Finansowanie przejmie znany z niegospodarności i ograniczania prawa do leczenia – NFZ.

Polska będzie jedynym na świecie krajem, gdzie obowiązkowa będzie kontrowersyjna szczepionka przeciw HPV. Kto za to zapłaci? Pacjenci. A jest to jednocześnie najdroższa ze wszystkich szczepionek, droższa niż wszystkie dotąd stosowane razem wzięte. Jej skuteczność będzie można ocenić dopiero za 30 lat.

W Polsce szczepienia są obowiązkowe, w krajach zachodnich – dobrowolne. W krajach zachodnich istnieją systemy odszkodowań za powikłania poszczepienne – w Polsce nie, mimo obowiązku szczepień. Rocznie rejestruje się tylko 1000 – 1800 niepożądanych odczynów i powikłań poszczepiennych, wypłacono 0 odszkodowań.

NFZ przejmie 86 mln zł, które dotąd Minister Zdrowia przeznaczał na finansowanie wszystkich szczepień refundowanych. Z tego chce finansować stosowane dotąd szczepienia, szczepienia przeciw HPV oraz dwie inne szczepionki. Komu więc zabierze pieniądze na leczenie? Dzieciom chorym na raka? Niepełnosprawnym?

Lobbing firm farmaceutycznych gra ostro. W Polsce jest już niemal więcej aptek niż sklepów spożywczych. Czy dzięki temu nasze społeczeństwo jest zdrowsze?

Istnieje obawa, że forsowane obecnie zmiany prawne zagwarantują, że gdy następnym razem wystąpi „teoretyczna” epidemia świńskiej czy mamuciej grypy, Minister Zdrowia nie będzie miał możliwości odmowy zakupu milionów szczepionek.

Przygotowania trwały kilka lat. Najpierw stworzono kilka medialnych epidemii, aby zastraszyć społeczeństwo i uzasadnić skok na kasę. Co druga reklama w TV – to reklama leku. Taki lobbing kosztuje, ale się opłaca. Budowanie atmosfery agresji i zagrożenia wokół osób sceptycznie patrzących na ilość i jakość substancji wstrzykiwanych małym dzieciom – to również element tej kampanii reklamowej.

Zaangażowano całą prasę, TV, radio, Internet, a nawet polityków w stworzenie wizerunku jednostronnego dobrodziejstwa szczepionek, ukrywając jednocześnie ich drugą, ciemną stronę, powikłania poszczepienne, kalectwo, śmierć. Osoby domagające się bezpieczeństwa szczepień, również lekarzy i naukowców, okrzyknięto antyszczepionkowcami, ciemnogrodem, zbudowano wokół nich atmosferę agresji i wyszydzania.

Jeszcze 50 lat temu, dokładnie tych samych metod używano, reklamując papierosy. Reklamy zachęcające do palenia były wszechobecne, wypowiedzi „niezależnych ekspertów” , zachęcające do kupowania papierosów i palenia pojawiały się we wszystkich mediach. Oficjalnie zaprzeczano ciemniej stronie palenia i możliwej szkodliwości. Palenie na szczęście nie było obowiązkowe.

Firmy farmaceutyczne od lat wypłacają miliardy odszkodowań za powikłania poszczepienne. Ale nie w Polsce. W Polsce mają gwarancję zbytu zabezpieczoną obowiązkowością szczepień, a jednocześnie nie muszą wypłacać żadnych odszkodowań.

Szczepienia są nie tylko obowiązkowe, ale i refundowane. Co oznacza, ze Państwo (czyli podatnicy) przeznacza na ich finansowanie setki milionów złotych rocznie. Im więcej szczepień refundowanych, tym większy zysk koncernów.

Rząd ma ograniczone fundusze, dlatego teraz lobbing naciska na przejęcie finansowania szczepień przez NFZ. Budżet NFZ jest dużo wyższy, niż Ministra Zdrowia. To nic, że przeznaczony na leczenie ubezpieczonych. Łatwość przesuwania środków jest kuszącą możliwością. Finansowanie leczenia trwa krótko, natomiast wstrzykiwanie obowiązkowych szczepionek aż do 19 roku życia dla każdej, zdrowej osoby.

Ilu z nas już teraz płaci z własnej kieszeni za leczenie w razie choroby? Ile dzieci już teraz słyszy wyrok – nie ma możliwości leczenia z powodu braku funduszy? Jak grzyby po deszczu powstają stowarzyszenia i fundacje, które ratują skazanych na śmierć przez NFZ. Jak wielu z podatników dołożyło się do takich chwytających za serce akcji ratowania życia, zastępując w ten sposób urząd, który powinien realizować te zadania?

Leczenie raka w POlsce jest makabrycznie niedofinansowane, stosuje się przestarzałe, nieskuteczne preparaty. NFZ nie finansuje nowoczesnego leczenia, które jest dostępne na zachodzie. Z oferowanych tam około 30 leków, w POlsce dostępne są 2 – bo NFZ nie ma funduszy. Ale na finansowanie drogiej szczepionki przeciw HPV, która niesłusznie jest reklamowana jako szczepionka przeciw rakowi szyjki macicy, bo nie ma gwarancji jej skuteczności – NFZ znajdzie pieniądze.

Czy powierzysz zdrowie swojego dziecka i rodziny firmom farmaceutycznym? Czy ma być kolejną cyfrą w statystyce prowadzonej przez urzędników?

Masz prawo podjąć suwerenną i świadomą decyzję czy, czym, kiedy i jak będzie szczepione Twoje dziecko i członkowie rodziny. Teraz jest przymus, brak informacji o powikłaniach i brak odpowiedzialności za nie.

Oto treść petycji:

Rafał Muchacki
Przewodniczący Komisji Zdrowia
Senat RP

Do wiadomości:

Ewa Kopacz
Prezes Rady Ministrów

Bronisław Komorowski
Prezydent RP

Andrzej Duda
Prezydent Elekt

Szanowny Panie Przewodniczący,

W związku z planami rozszerzenia listy obowiązkowych szczepień bez odpowiedzialności urzędników za podejmowane decyzje i powikłania poszczepienne, oczekujemy od Komisji Zdrowia Senatu RP:

  1. Opracowania nowego systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), włącznie z opracowaniem procedur gwarantujących opiekunom prawnym i dorosłym pacjentom pełny udział w tym procesie, zmiany zaczynając od przyjęcia poprawek dot Art. 17 ustawy o chorobach zakaźnych (pełna informacja o powikłaniach i monitorowanie stanu zdrowia).
  2. Utworzenia specjalnego funduszu odszkodowań współfinansowanego przez producentów szczepionek dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem zdrowia lub utratą bliskich wskutek wystąpienia NOP i powikłań poszczepiennych.
  3. Utworzenia listy biegłych ekspertów – niezależnych od koncernów farmaceutycznych, w tym producentów szczepionek – na potrzeby wydawania opinii niezbędnych w toku spraw sądowych dotyczących powikłań poszczepiennych (z obowiązkiem złożenia oświadczenia o konflikcie interesów).
  4. Zniesienia obowiązku szczepień i wprowadzenia dobrowolności wzorem 16 państw europejskich.

Proponowane w petycji postulaty można wdrożyć do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (druk 3609).

Pełne uzasadnienie potrzeby oczekiwanych przez nas zmian zostało umieszczone w Raporcie z badania ankietowego „Przyczyny rezygnacji ze szczepień” przeprowadzonego przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP w czerwcu 2015 r. oraz w uzasadnieniu do projektu zmiany Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, przygotowanego przez nasze Stowarzyszenie.

Palącą potrzebę zmian dotyczących systemu szczepień w Polsce można też uzasadnić przykładem tego, co spotkało rodzinę zmarłego dwa dni po podaniu mu szczepionki przeciw błonicy i tężcowi 18-letniego Tomasza Gaickiego. Ten niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) również nie został zarejestrowany, mimo skargi złożonej przez ojca chłopca do stacji sanitarno-epidemiologicznej, a rodzina ma problemy z uzyskaniem obiektywnej opinii biegłych i ustaleniem prawdziwej przyczyny śmierci. Stowarzyszenie otrzymało również zgłoszenia śmierci Kubusia Skalika (NOP po szczepionce BCG), Zuzi Rojek (szczepionej wycofaną później serią szczepionki Euvax) oraz Basi Łuczyńskiej (szczepionej dwa dni przed śmiercią szczepionką Infanrix Hexa). W żadnym z tych przypadków służby medyczne nie biorą pod uwagę wystąpienia niepożądanego odczynu poszczepiennego mimo zaleceń WHO.

Rodzice wypełniając ankietę oraz biorąc udział w akcji „#czerwonakartka” zgłosili nam również m.in. setki następujących przypadków NOP: gorączka, opuchlizna, zaczerwienienie, wielogodzinny nieutulony płacz (zwany przez rodziców krzykiem mózgowym), zaburzenia oddychania, duszności, wysypka, pokrzywka, AZS, alergia, regres rozwoju, mowy, senność i zaburzenia snu, wymioty, biegunka, obniżenie odporności i ciągłe infekcje po każdej kolejnej dawce, drgawki, padaczka, encefalopatia poszczepienna, zapalenie mózgu lub opon mózgowych, wstrząs, apatia, brak reakcji na bodźce, problemy z napięciem mięśniowym, zaburzenia neurologiczne, problemy z koncentracją, nadwrażliwość sensoryczna, nadpobudliwość, utrata przytomności, zapalenia oskrzeli i płuc, bezdech, powikłania po szczepionce BCG, guzy w miejscu wkłucia, duże, długo utrzymujące się odczyny miejscowe, oczopląs, zez, zaburzenia widzenia, bezwład, niedowłady, porażenia, zaburzenia równowagi, bóle i zawroty głowy, zaburzenia pracy serca, zatrzymanie akcji serca, śpiączka, nadciśnienie wewnątrzczaszkowe, krwiaki przymózgowe, wylewy, sepsa, utrata łaknienia oraz odra, świnka, różyczka poszczepienne.

Poprzez całkowicie niewydolny system rejestracji NOP nie można ocenić skutków społecznych i ekonomicznych programu szczepień prowadzonego w Polsce, wieloletnich kosztów terapii i hospitalizacji dzieci z powikłaniami poszczepiennymi, ani kosztów odszkodowań, które skarb państwa powinien wypłacić poszkodowanym rodzinom, ponieważ nakładając przymus administracyjny i zalecając powszechne szczepienia ponosi pełną odpowiedzialność za ich skutki (systemy odszkodowań za powikłania poszczepienne funkcjonują w 13 państwach europejskich i w USA, a kolejny powstaje właśnie w Czechach).

Spełnienie naszych postulatów pomoże zmniejszyć liczbę powikłań poszczepiennych, poprawić ich diagnozowanie i leczenie oraz ustalić pełen bilans korzyści i strat programu szczepień prowadzonego w Polsce, a tym samym zadbać o bezpieczeństwo dzieci i dorosłych pacjentów, którzy mają prawo podjąć suwerenną i świadomą decyzję czy, czym, kiedy i jak będzie szczepione ich dziecko i członkowie rodziny. Teraz jest przymus, brak informacji o powikłaniach i brak odpowiedzialności za nie, a osoby, które powinny bronić praw pacjentów, częstokroć okazują się lobbystami firm farmaceutycznych.

Z poważaniem,

Justyna Socha

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP

Fragment komentarza J.S. pod petycją:

Zignorowano głos prawie 6000 osób, które podpisały naszą petycję. Po godz. 9:00 trzecie czytanie ustawy (ok. 21 w kolejności) i głosowanie, które zakończy prace sejmu nad ustawą. Posłowie potrafią pracować wyjątkowo szybko i uchwalić ustawę błyskawicznie, gdy mają odpowiednią motywację. Mamy nadzieję, że było nią dobro pacjentów… Przed chwilą skończyło się posiedzenie Komisji Zdrowia, gdzie miały być rozpatrywane poprawki ustawy rozszerzającej przymus szczepień o kolejne szczepionki. Nikt jednak nie miał żadnych wątpliwości i nie zgłoszono żadnych poprawek.

(…)

Problem narasta. Już nie da się go zamieść pod dywan. Koniec z narażaniem zdrowia i życia naszych dzieci dla zaspokojenia ambicji koncernów farmaceutycznych i ich lobbystów.

Podsumowanie statystyczne liczby przypadków NOP zgłoszonych przez rodziców szczepionych dzieci podczas akcji #czerwonakartka dla systemu szczepień (nie zgłoszonych przez lekarzy do oficjalnego rejestru prowadzonego przez PZH):

stany zapalne górnych dróg oddechowych – stany ciężkie, atypowe, powtarzające się lub przewlekłe 65
wielogodzinny krzyk, rozdrażnienie i płacz 46
silne azs, silna ogólna reakcja skórna, wysypki 46
biegunka, biegunka z krwią, wymioty, bóle brzucha, przewlekłe infekcje ukł. pokarmowego 38
zaburzenia oddychania, ataki duszności, sinienie, bezdech 33
regres mowy, regres rozwojowy, nieprawidłowe odruchy neurologiczne 33
wysoka gorączka 32
problemy z karmieniem, brak łaknienia 28
nieprawidłowe napięcie mięśniowe, asymetria 24
wiotkość, nadmierna senność, utrata przytomności 24
alergia lub nietolerancja pokarmowa 19
problemy z koncentracją, nadwrażliwość sensoryczna, nadpobudliwość 19
guzy w miejscu wkłucia, duże, długo utrzymujące się odczyny miejscowe 16
powiększenie węzłów chłonnych, ropnie podskórne 16
apatia, brak reakcji na bodźce 12
drgawki niegorączkowe, drżenie kończyn 12
padaczka, encefalopatia poszczepienna, zapalenie mózgu lub opon mózgowych 12
zaburzenia snu 10
astma oskrzelowa 10
krzyk mózgowy 8
oczopląs, zez, zaburzenia widzenia 7
problemy z wątrobą 7
zatrzymanie akcji serca, śpiączka 6
infekcje układu moczowego – przewlekłe, powtarzające się 6
sepsa 6
wodogłowie, krwiaki przymózgowe, wylewy 5
autyzm 5
bezwład, niedowłady, porażenia 4
zaburzenia pracy serca 4
zgon 4
zaburzenia równowagi, bóle i zawroty głowy 3
zaburzenia wzrostu 2
odra, świnka, różyczka poszczepienne 2
nowotwór 2
zakażenia bakteryjne 2
bolesność barku 1
cukrzyca 1
SPPE podostre stwardniające zapalenie mózgu 1
zaburzenia krzepliwości krwi 1

——————————————

NAPISZ DO SENATORÓW:

Szanowna Pani,
Szanowny Panie,

Z uwagą obserwował będę Pański głos w sprawie nowelizacji ustawy o szczepieniach obowiązkowych. Wierzę, że odda go Pan ze szczerym przekonaniem i wiarą, że Pańska decyzja jest suwerenna i służy jedynie dobru obywateli.

Dlatego, po głosowaniu tej ustawy, przez miesiąc zamierzam codziennie informować Polaków o Pańskiej decyzji w tej sprawie: na blogach na forach i wszędzie tam, gdzie możemy jeszcze swobodnie wyrażać nasze poglądy.

Jeśli interesuje Pana moje skromne zdanie, zmuszanie rodziców do szczepienia dzieci budzącymi kontrowersje specyfikami jest według mnie niezgodne z Konstytucją RP i narusza fundamentalne prawa człowieka. Radzę też zapoznać się z medycznymi publikacjami na temat efektywności i skutków ubocznych szczepień – nie tylko przeciw HPV.

Z poważaniem,

Wyślij do:
Senacka Komisja Zdrowia:
biuro@rafalmuchacki.pl; biuro@chybicka.senat.pl; biuro@stanislawgogacz.pl; biuro@senatorczudowska.pl; biuro.rgorecki@gmail.com; senator@helenahatka.pl; s.karczewskibiuro@wp.pl; biuro@kraska.home.pl; senator@leszekpiechota.pl; biuro@smigielski.org;

Adresy e-mail senatorów:
1.
biuro@abgarowicz.info; lukasz@abgarowicz.pl; biuro@annaaksamit.pl; tadeusz@arlukowicz.eu; biuro@bienkowska.senat.pl; biuro@MieczyslawAugustyn.pl; biuro@blaszczyk.senat.pl; biuro@ryszardbonislawski.pl; biurosenatorskie@marekborowski.pl; biuro@grzegorzbierecki.pl; biuro@b-borusewicz.pl; biuro@biurosenatorskie.pl; biuro@chybicka.senat.pl; biuro@cimoszewicz.eu; biuro@chroscikowski.senat.pl; biuro@henrykcioch.pl; senator@czarnobaj.senat.pl; biuro@grzegorzczelej.pl; biuro@senatorczudowska.pl;
2.
biuro@dobkowski.senat.pl; senator@dowhan.pl; jaroslaw@duda.org.pl; biuro@mieczyslaw-gil.pl; witold.gintowt.dziewaltowski@gmail.com; biuro@stanislawgogacz.pl; poczta@stanislawgorczyca.pl; biuro@ryszardgorecki.pl; biuro@grubskimaciej.pl; biuro@piotrgruszczynski.pl; senator@andrzejgrzyb.pl; senator@helenahatka.pl; senator@hodorowicz.pl; biuro@iwan.senat.pl; jmj@jmjackowski.pl; biurojmj@gmail.com; kazimierz.jaworski@polskichleb.pl; kazimierzjaworski@o2.pl; jurcewicz@neostrada.pl; s.karczewski@wp.pl; s.karczewskibiuro@wp.pl; biuro.kilian@wp.pl; biuro@kazimierzkleina.pl; biuro@klich.pl; biuro@maciejklima.pl; ryszard@knosala.com;
3.
andrzej@kobiak.bydoszcz.pl; dyrektor@stanislawkogut.pl; senator.koc@gmail.com; biuro@marek-konopka.pl; kontakt@tadeuszkopec.pl; biuro@kraska.home.pl; sekretariat@jaroslawlasecki.pl; filipl@wp.pl; robert.mam@interia.pl; b.senatorskie@wp.pl; andrzejmatusiewicz@poczta.onet.pl; zbigniewmeres@o2.pl; biurosenatora@janmichalski.eu; senator@mozdzanowska.pl; biuro@niewiarowski.pl; biuro@misiolek.senat.pl; biuro@obrycki.senat.pl; biuro@obremski.senat.pl; dyrektor@pajakandrzej.pl;
4.
sekretariat@panczyk.senat.pl; andrzej@andrzejperson.eu; pek.biuro@gmail.com; senator@leszekpiechota.pl; biuro@jadwigarotnicka.pl; janusz@sepiol.pl; biuro@skurkiewicz.pl; a@szewinski.senat.pl; biuro.senatorskie@kazimierzwiatr.pl; biuro@wittbrodt.pl; biurorawa@interia.pl; biuro@wojtczak.info; jan.wyrowinski@gazeta.pl; szajac@wp.pl; biuro@zdzieblo.pl; biuro@zientarski.pl; biuro@slawomirpreiss.pl; biuro@ortyl.senat.pl;
5.
senator@bohdanpaszkowski.pl; zbigniewmeres@o2.pl; biurosenatora@janmichalski.eu; antoni@motyczka.pl; senator@mozdzanowska.pl; biuro@kazimierzkleina.pl; senatorhatka@wp.pl; poczta@stanislawgorczyca.pl; biuro.senatorskie@hotmail.com; biuro@cimoszewicz.eu; stanislaw.lamczyk@sejm.pl; senator@jozefzajac.pl; biurosenatorskie@witoldsitarz.pl; krzysztof@krzysztof-slon.pl; senator@sztark.senat.pl; biuro@smigielski.org; biuro@piotrwach.org.pl; jozef.pinior@ue.wroc.pl;
6.
biuro@aleksanderpociej.pl; senator@sewerynski.pl; biuro@andrzejowczarek.pl; jwl@jaroslawlasecki.pl; robert.mam@interia.pl; biuro@andrzejmatusiewicz.eu; biuro@rafalmuchacki.pl; biuro@niewiarowski.pl; biuro.kilian@wp.pl; andrzej@kobiak.pl; biuro@marek-konopka.pl; kopect@neostrada.pl; senator.gorski@neostrada.pl; hodorowi@chemia.uj.edu.pl; biuro@kazimierzkutz.pl; biuro@chybicka.senat.pl; biuro@bienkowska.senat.pl; biuroposelskie@borowski.pl; anna.aksamit@op.pl;
7.
s.karczewskibiuro@wp.pl; marek@rocki.pl; rulewski@janrulewski.pl; biuro@grubskimaciej.pl; senator@marianposlednik.pl; biuro@slawomirpreiss.pl; biuro@zdzislawpupa.pl; marek@rocki.pl; rulewski@janrulewski.pl; biurorusiecki@tlen.pl; janusz@sepiol.pl; biuro@sewerynski.pl; biurosenatorskie@witoldsitarz.pl; biuro@skurkiewicz.pl; w.skurkiewicz@wp.pl; kslon@op.pl; a@szewinski.senat.pl; biuro@szewinski.senat.pl; senator@sztark.senat.pl; biuro@smigielski.org; biuro_senator_swieykowski@wp.pl; biuro@piotrwach.org.pl;
8.
biuro.senatorskie@kazimierzwiatr.pl; biuro@wittbrodt.pl; biurorawa@interia.pl; jan.wyrowinski@gazeta.pl; danuta.rak@interia.pl; szajac@wp.pl; iwonatrawinska@gmail.com; biuro@zdzieblo.pl; biuro@zientarski.pl; biuro@marekziolkowski.pl; biuro@jadwigarotnicka.pl; biuro@wojtczak.info

Komora gazowa na Mazowszu

chemtrails

To, co dziś działo się na niebie w województwie Mazowieckim przechodzi wszelkie wyobrażenie.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego politycy na całym świecie milczą w tej sprawie? Czy wierzą, że ich to nie dotyczy? A może boją się czegoś lub kogoś bardziej, niż śmierci z powodu zatrucia nanocząsteczkami metali ciężkich?

Ministerstwo Środowiska, które jest wprost bombardowane zapytaniami obywateli o smugi na niebie, rżnie głupa, przysyłając w odpowiedzi przepisany z Wikipedii wykład na temat smug kondensacyjnych, ale jednocześnie przyznaje, że otrzymuje takich zapytań coraz więcej. Czy w ministerstwie pracują sami idioci, niezdolni do samodzielnego myślenia? Dlaczego jeden z drugim nie oderwie tyłka od stołka i nie zarządzi badania tego, co mu leci na durny, ministerialny łeb? A może od tej całej chemii ci ludzie mają już mózgi tak zniszczone, że nie są zdolni do niczego, poza pobieraniem pensji?

Niezbyt uprzejmie informuję, że komentarze z wykładami na temat powstawania smug kondensacyjnych (contrail) oraz bujdy na temat globalnego ocieplenia bezapelacyjnie lądują w spamie. Z góry dziękuję za ich niepisanie 🙂

This slideshow requires JavaScript.

Światowy marsz przeciwko chemtrails w Poznaniu!

 

 

marszKiedy: 27 września o godzinie 11:00

Gdzie: Wielkopolski Urząd Wojewódzki
aleja Niepodległości 16/18, 61-713 Poznań, Poland

Zaczynamy działać. Dosyć kłamstw. Dosyć smug.

Link do akcji na Facebook

Dodał: Pan Nikt

Bracia i Siostry, zostało już niewiele czasu do poznańskiego marszu w naszej wspólnej sprawie. Dlatego ja i osoby które pewnie znacie, oferujemy wszelką pomoc w zakresie przyjazdu, pobytu i powrotu do waszych miejscowości. Wychodzę z tą propozycją ponieważ wiem, że wielu z Was chce się pojawić i równie wielu będzie samotnie. W styczniu sam jechałem do obcego miasta na ten protest i wiem, czego wtedy brakuje. Jeśli chodzi o przyjazd to polecam Bla Bla Car lub Polskiego Busa, są to najtańsze opcje. Możliwe, że ktoś z Was przyjedzie autem i nie zależy wam na kasie tylko na towarzystwie, dlatego możecie zabrać osoby które tych pieniędzy mają mniej. Jako miejscowi odbierzemy przyjezdnych z dworca lub innego miejsca i będziemy towarzyszyć przez cały czas, który spędzimy wspólnie jak rodzina. Po marszu możemy pospacerować, wstąpić do baru czy zrobić ognisko (wszystko zależy od naszej inwencji i chęci), by lepiej się poznać. Łączy nas wiele spraw, dlatego myślę, że bez problemu znajdziemy wspólny język. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości czy pytania, zapraszam na priv. Niech moc będzie z Wami.

—————————————————–

To, co się dzieje na niebie nad Warszawą i okolicami przekracza wszelkie normy. Oto kilka zdjęć z ostatnich dni:

Zdjęcie1863 OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA Zdjęcie1853 Zdjęcie1842

Geoinżynieria, czyli czym nas trują z powietrza i przyszłych, podziemnych składowisk CO2

Poniższe skany otrzymałam mailem. Dla mnie nie ma w tym nic zdumiewającego, nieprawdopodobnego czy nowego – od lat badam tematykę chemtrails, więc dobrze znane mi są pomysły szalonych pseudo-uczonych rzekomo walczących z równie rzekomym globalnym ociepleniem. Problem tylko w tym, że trudno przedstawić niezbite i niepodważalne dowody, które przekonałyby niewierzących w spiski, zwane szyderczo teoriami spiskowymi. Ten dokument powinien dać do myślenia wszystkim zahipnotyzowanym lemingom, bezkrytycznie wierzącym w praworządność.

Kliknij obrazek, żeby powiększyć.

Geoinżynieria1Geoinżynieria1aGeoinżynieria2Geoinżynieria2bGeoinżynieria3

Linki:

Chemtrails nad Polską

Naukowy doradca Obamy mówi, że rozpylanie smug chemicznych uratuje planetę

Chemiczne smugi – czyżby tajna kontrola klimatu?

Nowe badania na temat zwolenników teorii spiskowych

Dostęp do NASION zagrożony. Nowe regulacje EU.

Źródło: stopcodex.pl

W dniu 06.05.2013 przez Komisję Europejską zostało przyjęte nowe prawo w zakresie uprawnień co do klasyfikowania i kształtowania cyklu życia roślin w całej Europie. Nowe regulacje Unii Europejskiej ograniczają w sposób znaczący uprawy rolników oraz ich możliwości reprodukcyjne.

Dlaczego o tym się nie mówi i czy mamy czego się obawiać?

Unia Europejska wprowadziła właśnie tzw. „Prawo reprodukcyjne roślin” (Plant Reproductive Material Law), które dotyczyć ma wszystkich nasion i roślin. Nowe prawo przewiduje możliwość wprowadzenia natychmiastowych ograniczeń dla warzyw i drzew leśnych, z jednoczesnym uprawnieniem co do kolejnych restrykcji dla wszystkich innych roślin w późniejszym czasie.

Zgodnie z nowym prawem, do obiegu nie mogą być wprowadzone rośliny, które nie zostały przetestowane i zatwierdzone przez specjalnie powołaną do tego instytucję – Agencję Ochrony Odmian Roślin UE. Ponadto w Agencji należy dokonywać specjalnej „opłaty rocznej”, aby utrzymać daną roślinę i jej nasiona na liście (jeśli opłata nie zostanie uiszczona, rośliny nie będą mogły być uprawiane!).

Po wielu negatywnych ocenach wstępnego projektu, intensywnym lobbingu licznych grup konsumentów oraz małych rolników, kilka przepisów w ostatniej chwili zostało zmienionych (przede wszystkim chodziło o ograniczenie kompetencji dla nowej Agencji). Pierwotny projekt ustawy był mocno kontrowersyjny (Komisja Europejska nie odpowiedziała jednak na zarzuty setek tysięcy obywateli, którzy podnosili głos sprzeciwu).

Krytycy podkreślają, że nowe regulacje będą mieć bardzo negatywne konsekwencje. Przede wszystkim spowodują zatrzymanie rozwoju odmian warzyw przez ogrodników, spowolnienie produkcji rolników ekologicznych i małych rolników.

Teraz, aby nasiona mogły być wprowadzone do obrotu, farmerzy będą musieli wypełniać wnioski, kierować je do Brukseli, a następnie rejestrować, co będzie wiązało się z wysokimi kosztami, a to może doprowadzić do sytuacji, w której drobni rolnicy zostaną wyeliminowani z rynku.

Swobodna wymiana nasion i sadzonek pomiędzy rolnikami oraz między rolnikami i innymi zainteresowanymi (np. działkowcy, ogrodnicy przydomowi) może być zakazana. Również sadzonki i nasiona starych odmiany nie powinny być przekazywane bez gruntownej kontroli instytucji nadzorującej.

Bardzo niepokojące, że Agencji Ochrony Odmian Roślin UE dano prawo do regulowania i licencji jakichkolwiek gatunków w przyszłości – nie tylko rośliny rolnicze, ale i trawy, mchy, kwiaty, cokolwiek – bez konieczności ponownego przedstawiania tego faktu radzie do głosowania.

Zdaniem krytyków, regulacja będzie służyć dużym koncernom, takim jak amerykańskie firmy Monsanto i DuPont Pioneer. Wraz z innymi trzema firmami koncerny te kontrolują 50-60% unijnego rynku.

Jakie jest konkretnie w związku z tą regulacją zagrożenie:

  • ograniczenie wolności swobodnego wyboru poprzez zakaz wymiany nasion i sadzonek nieobjętych kosztowną rejestracją ;
  • bankructwo małych firm nasiennych i szkółkarskich, które opierają się o rodzime, lokalne odmiany;
  • upadek małych gospodarstw rolnych (bezrobocie, wzrost cen żywności);
  • utrudnienia w zdobyciu materiału siewnego dla rolników ekologicznych, jak i działkowców ekologicznych ;
  • ograniczenie bioróżnorodności przez zanik odmian starych i lokalnych (mniejszy wybór warzyw i owoców);
  • wzrost cen żywności poprzez opłaty agencyjne i kontrolne oraz stosowanie nasion patentowanych;
  • promowanie nasion przyjaznych dla wielkich masowych upraw (więcej agrochemii; mniej wartości odżywczych); redukcja nasion odmian bardziej odżywczych dostosowanych do warunków lokalnych;
  • inne.

Planowana zagłada starych odmian będących własnością ludzkości ?

Stare odmiany uprawiane przez większość ogrodników / rolników są wynikiem 11.000 lat selekcji i hodowli przez naszych przodków, przekazującymi cenne nasiona pokolenie po pokoleniu.

Ich stan jest dobrze znany i akceptowany, na przykład, nie mogą być opatentowane przez producentów nasion, ponieważ są one w domenie publicznej.

I niby teraz by były “legalne” (?!) nagle trzeba zapłacić roczną opłatę do UE w celu prowadzenia uprawy i możliwości ich jedzenia !?

Rada na dzisiaj:

  1. podpisz petycję Arche Noah (podpisało się już ponad 200 tys obywateli EU)Nasz materiał siewny jest w niebezpieczeństwie

    Wolność dla różnorodności!

http://translate.google.co.uk/translate?hl=en&sl=auto&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fhelfen.global2000.at%2Fde%2Fnode%2F19

  1. śledź akcję na FaceBooku http://www.facebook.com/realseedcatalogue?ref=hl
  1. powiadom o tym innych! współpracuj z innymi; Działaj!
  2. …zrób zapas nasion szczególnie odmian lokalnych, niehybrydowych; stwórz domowy bank nasion; naucz się podstaw ogrodnictwa i nasiennictwa;

Więcej informacji i ostrzeżenie

Regulacja jest zalinkowana poniżej, jeśli chcesz przebrnąć przez nią. Ale zanim zaczniesz, to jest bardzo ważne ostrzeżenie: trzeba ignorować Podsumowanie jako, że nie jest to prawo i nie odzwierciedla tego, co jest w ustawie.

Oficjalna wersja regulacji z dnia 6 maja jest tutaj:

PL_IPEX
(prawo o materiale przeznaczonym do reprodukcji roślin).

Na podstawie:

EUObserver.com

Orwellsky

All About The New EU Seed Law

EkoGazeta

Opracował:

Zespół StopCodex

PS

Jeszcze niedawno nie dowierzano zagrożeniom m.in. Codexu Alimentarius.