Lewacy organizują protesty przeciwko CETA i nie chcą tam widzieć narodowców

Polska, patriotyczna manifestacja przeciwko TTIP i CETA zbiera się  w Warszawie pod Kinoteką 15 października o godzinie 14.

Akcja Demokracja, którą tu nieświadomie zareklamowałam to „akcja” skrajnie lewacka. Organizują ten protest pewnie wyłącznie po to, żeby upiec sobie wielką pieczeń poparcia całego narodu. Dlatego trzeba wiedzieć, że nie reprezentują całego narodu, lecz tylko mniejszości seksualne i idee, pod którymi nie zamierzam się podpisywać. Mało tego, pewnie w ramach tak ochoczo przez lewactwo lansowanej TOLERANCJI, DEMOKRACJI i WOLNOŚCI SŁOWA wykluczają z marszu większość narodu, czyli organizacje narodowe i chrześcijańskie!

Oto, co o ich marszu pisze Dziennik Narodowy:

Globaliści przeciwko globalizmowi – tak można w skrócie opisać organizowany przez środowiska skrajnie lewicowe protest przeciwko CETA. „Akcja Demokracja” to organizacja, której nazwa zmyliła już niejedną osobę. Jest to bowiem organizacja dla której hasło demokracja jest jedynie słowem wyniesionym na sztandary, de facto jest to organizacja nawet nie lewicowa, ale lewacka. Nie dziwi więc, że ta właśnie organizacja, która organizuje teraz protest przeciwko porozumieniu CETA, które zostało uchwałą przyjęte przez polski Sejm, zaprasza do manifestacji wszystkich oprócz tych organizacji, której najsilniej opowiadają się właśnie przeciwko tego typu porozumieniom uderzającym w interes narodowy. Ale Akcja Demokracja nie ma nic wspólnego z walką o interes narodowy, co najwyżej z walką klas, a obecnie z walką o „prawa gejów i lesbijek”.

W skład komitetu organizacyjnego protestu wchodzą oprócz Akcji Demokracji również Instytut Globalnej Odpowiedzialności, OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, Strefa Zieleni.
Na założonym na tę okazję wydarzeniu na Facebooku czytamy na końcu informacji o proteście:
„Do udziału zapraszamy partnerów społecznych, tj. związki zawodowe, organizacje rolnicze, stowarzyszenia, fundacje, kolektywy i grupy nieformalne oraz partie polityczne z wykluczeniem Obóz Narodowo-Radykalny, Młodzież Wszechpolska, Ruch Narodowy, Narodowe Odrodzenie Polski, Endecja, Zmiana i innych organizacji szerzących nacjonalizm (decyzje podejmuje Komitet).”

My zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu dobro Narodu i przyszłość Polski, jako kraju suwerennego i samorządnego!

Petycja do rządu: STOP lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej

lobb

W imię szczególnej ochrony wszystkich pacjentów w Polsce, szczególnie małych dzieci, domagamy się oczyszczenia polskiej administracji publicznej z osób działających w konflikcie interesów, piastujących ważne stanowiska publiczne oraz rozwiązania problemów systemu szczepień.
Adresat:
Beata Szydło – Prezes Rady Ministrów
kontakt@kprm.gov.pl

Obecna sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji, aby skutecznie i trwale zażegnać problem działalności funkcjonariuszy publicznych na rzecz różnego rodzaju biznesów, kosztem praw i majątku obywateli w szczególności w zakresie zdrowia publicznego. Sytuacja taka jest skandaliczna i ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa obywateli naszego kraju.

Osoby takie mają szerokie pole do narzucania obywatelom obowiązków realizujących interesy branży przez którą są finansowani, oraz posiadają narzędzia do niszczenia ludzi, którzy występują w interesie obywateli sprzecznym z interesami branży (np. represjami zagrożeni są lekarze realizujący prawa pacjenta).

Treść petycji:


Sz. P.  Beata Szydło
Prezes Rady Rady Ministrów
Sz. P. Zbigniew Ziobro

Minister Sprawiedliwości

oraz Rada Ministrów

Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Szanowna Pani Premier,
Szanowne Panie i Panowie Ministrowie,

W imię szczególnej ochrony wszystkich pacjentów w Polsce, szczególnie małych dzieci, domagamy się oczyszczenia polskiej administracji publicznej z osób działających w konflikcie interesów, piastujących ważne stanowiska publiczne, oraz zmiany przepisów prawa, które uniemożliwią w przyszłości powoływanie takich osób.

Obecna sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji, aby skutecznie i trwale zażegnać problem działalności funkcjonariuszy publicznych na rzecz różnego rodzaju biznesów, kosztem praw i majątku obywateli w szczególności w zakresie zdrowia publicznego. Sytuacja taka jest skandaliczna i ma kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa obywateli naszego kraju.

Osoby takie mają szerokie pole do narzucania obywatelom obowiązków realizujących interesy branży przez którą są finansowani, oraz posiadają narzędzia do niszczenia ludzi, którzy występują w interesie obywateli sprzecznym z interesami branży (np. represjami zagrożeni są lekarze realizujący prawa pacjenta).

Domagamy się natychmiastowego usunięcia takich osób z pełnionych funkcji związanych ze zdrowiem, a także przeprowadzenia szerokiego audytu wszystkich tego rodzaju stanowisk samodzielnych, oraz w składach zespołów „eksperckich” działających przy różnych organach państwa jako „ciała doradcze” (m.in. Rada Sanitarno-Epidemiologiczna powołana przez GIS i Rada ds. Zdrowia Publicznego):

Członkowie Pediatrycznego Zespołu Ekspertów do Spraw Programu Szczepień Ochronnych – powołanego zarządzeniem Ministra Zdrowia i dowody na współpracę z koncernami farmaceutycznymi:
prof. dr hab. n. med. Ewa Bernatowska – Zastępca przewodniczącego Zespołu http://www.podyplomie.pl/?id=apd_imm_program (grant edukacyjny firmy Baxter Polska)
dr n. med. Paweł Grzesiowski – Sekretarz Zespołu, po opuszczeniu stanowiska w Narodowym Instytucie Leków założył prywatną Fundację Instytut Profilaktyki Zakażeń o koniecznych do wyjaśnienia źródłach finansowania. http://www.antybiotyki.edu.pl/pdf/RekomendacjeA42009.pdf (wykłady dla GSK, Polfa)
prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki – członek Zespołu
http://www.gsk.com.pl/o_firmie/dzialalnosc_naukowa_stala_oferta.html (stała oferta wykładów i warsztatów na stronie GSK)
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S003139391070010X
(uczestniczył w badaniach klinicznych, wykładach sponsorowanych oraz korzystał z pomocy finansowej przy wyjazdach na kongresy naukowe od kilku firm produkujących szczepionki)
dr hab. n. med. Teresa Jackowska – członek Zespołu oraz Krajowy Konsultant ds. Pediatrii, a także doradca ”społeczny” Rzecznika Praw Dziecka
http://www.bip.mz.gov.pl/ministerstwo-zdrowia/oswiadczenia-konsultantow-w-ochronie-zdrowia (według swojego oświadczenia wykonuje zajęcia zarobkowe zlecone przez producentów szczepionek Pfizer, MSD, GSK i Novartis)
prof. dr hab. n. med. Leszek Szenborn – członek Zespołu
http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S003139391070010X (honoraria za wykłady/konsultacje, finansowanie uczestnictwa w konferencjach i kongresach naukowych (MSD i GSK), prowadzenie badań klinicznych (GSK))
prof. dr hab. n. med. Anna Bręborowicz – członek Zespołu
http://www.gsk.com.pl/o_firmie/dzialalnosc_naukowa_stala_oferta.html (stała oferta wykładów i warsztatów na stronie GSK)
Oraz:
prof. dr hab. med. Waleria Hryniewicz – Kierownik Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej w Narodowym Instytucie Leków – http://www.antybiotyki.edu.pl/pdf/RekomendacjeA42009.pdf (grant naukowy GSK)
Dorota Zawadzka – doradca społeczny Rzecznika Praw Dziecka – współpraca z producentem szczepionki przeciw rotawirusom http://www.bialystokonline.pl/superniania-poprowadzi-warsztaty-w-bialymstoku,artykul,71847,9,1.html oraz producentem margaryny https://www.youtube.com/watch?v=uRnOilSRrvY
Krzysztof Łanda – prezes Fundacji Watch Health Care finansowanej przez koncerny farmaceutyczne, który został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia
http://www.korektorzdrowia.pl/wp-content/uploads/fundacja-watch-health-care-sprawozdanie-z-dzialalnosci-za-okres-od-1-stycznia-2013-do-31-grudnia-2013.pdf.pdf

Od 2008 do 2015 wspólnik w HTA Audit Stabrawa, Łanda, Kordecka sp.j. („Naszymi klientami są największe koncerny farmaceutyczne oraz producenci wyrobów medycznych.” http://htaaudit.eu/)

• i inni.

Domagamy się także wyjaśnienia sprawy billboardów o nieznanym źródle finansowania rozwieszonych w Krakowie przed rozpoczęciem kampanii wyborczej Lidii Gądek – posłanki na Sejm RP z listy PO – http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/6242676,nielegalne-billboardy-poslanki-lidii-gadek,id,t.html

Jednocześnie w związku z uchwaleniem przez poprzedni parlament Ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, która w efekcie spowoduje nieograniczone rozszerzanie listy przymusowych szczepień bez odpowiedzialności urzędników za podejmowane decyzje i powikłania poszczepienne oraz bezpieczeństwo dzieci, oczekujemy:

1. Opracowania nowego systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), włącznie z opracowaniem procedur gwarantujących opiekunom prawnym i dorosłym pacjentom pełny udział w tym procesie, zmiany zaczynając od przyjęcia poprawek dot Art. 17 ustawy o chorobach zakaźnych (pełna informacja o powikłaniach i monitorowanie stanu zdrowia pacjenta).
2. Utworzenia specjalnego funduszu odszkodowań współfinansowanego przez producentów szczepionek dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem zdrowia lub utratą bliskich wskutek wystąpienia NOP i powikłań poszczepiennych.
3. Utworzenia listy biegłych ekspertów – niezależnych od koncernów farmaceutycznych, w tym producentów szczepionek – na potrzeby wydawania opinii niezbędnych w toku spraw sądowych dotyczących powikłań poszczepiennych (z obowiązkiem złożenia oświadczenia o konflikcie interesów).
4. Uznania konstytucyjnej niedopuszczalności sankcji stosowanych przez wojewodów wynikających z obowiązku szczepień lub zapewnienia ich dobrowolności wzorem 16 państw europejskich oraz usunięcia zapisu o obowiązku z ustaw.
5. Utworzenia odrębnego organu odpowiedzialnego za nadzór nad powikłaniami poszczepiennymi w tym NOP – obecnie nadzór ten prowadzony jest w rażącym konflikcie przez organ nadzorujący i egzekwujący jednocześnie tzw. „wyszczepialność” oraz handlujący preparatami szczepionkowymi.

Oczekujemy również zainicjowania zmian koniecznych dla bezpieczeństwa dzieci oraz zmierzających do realizacji naszych postulatów poprzez:
przeprowadzenie kontroli organów odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie systemu szczepień mając na względzie zgłoszone przez poszkodowanych nieprawidłowości podczas debaty „Obowiązek szczepień w Polsce”, która odbyła się na terenie Sejmu RP 15.09.2015 r.  (transmisja dostępna na stronie http://sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=0A9CDA6763C337FDC1257EC000218CD3)
przeprowadzenie kontroli w celu ujawniania przypadków korupcji w instytucjach państwowych i samorządzie terytorialnym oraz nadużyć osób pełniących funkcje publiczne, a także działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa związane z systemem szczepień w Polsce, (biorąc pod uwagę przebieg ww. debaty oraz konferencji prasowej dostępnej na stronie sejmu http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=B7579106DD0300E2C1257EAE002DCC73#)
przeprowadzenie kontroli organów administracji odpowiedzialnych za nakładanie grzywien w celu przymuszenia do szczepień – jak wynika z opinii prawnej Biura Analiz Sejmowych o sygnaturze BAS-WAL-1686/15 z dnia 17.08.2015 r., oraz opinii prawnej uzupełniającej o sygnaturze BAS-WAL-1912/15 z dnia 11.09.2015 r., przygotowanych na zgłoszenie Posłanki PO Bożeny Szydłowskiej,  zawieranie porozumień pomiędzy Wojewodami a Inspekcją Sanitarną w zakresie prowadzenia postępowań i egzekucji w sprawie nie poddania dziecka szczepieniom przymusowym, jest bezprawne – analiza przywołuje 7 wyroków NSA będących dowodem opisanego stanu prawnego. Na przestrzeni kilku ostatnich lat urzędnicy usiłują stosować już trzecią i czwartą bezprawną ścieżkę administracyjną, co potwierdzają kolejne orzeczenia NSA, łamiąc prawo krajowe i międzynarodowe.
inicjatywę ustawodawczą uwzględniającą postulaty STOP NOP.

W związku z powyższym, zwracamy się do Pani Premier i całego rządu o pozytywne rozpatrzenie niniejszej petycji, biorąc pod uwagę potrzebę ustalenia pełnych kosztów społecznych i ekonomicznych powikłań poszczepiennych, ponoszonych zarówno przed budżet państwa, jak i rodziny.

Nadmieniamy, że Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ podejmie ponownie śledztwo po uchyleniu przez sąd postanowienia o umorzeniu w sprawiebraku nadzoru nad systemem rejestracji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Jeśli nasza inicjatywa spotka się z pozytywną odpowiedzią, deklarujemy wsparcie merytoryczne.

Z wyrazami szacunku,

Justyna Socha
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

os. Jagiellońskie 69/1

61-217 Poznań


SUKCES PETYCJI „STOP LOBBYSTOM…”! Ministerstwo Zdrowia powoła nowych ekspertów ds. szczepień

Projekt o sprzedaży dobrej jakości żywności przez rolników leży w „sejmowej zamrażalce”. POMÓŻ Rządowi RP podjąć szybką i dobrą decyzję w tej sprawie!

Jakość żywności decyduje o stanie naszego zdrowia. Tymczasem projekt o sprzedaży dobrej jakości żywności przez rolników leży w „sejmowej zamrażalce”. POMÓŻ Rządowi RP podjąć szybką i dobrą decyzję w tej sprawie.

PODPISZ PETYCJĘ „Alarm – brońmy dobrej żywności”

http://www.petycjeonline.com/alarm-bronmy-dobrej-zywnosci

UWAGA! Prosimy  o rozpowszechnianie informacji o tej petycji wśród swoich znajomych i w mediach społecznościowych.

REPORTAŻ  Z  BARDZO  WAŻNEGO  WYDARZENIA Forum „Polska wieś, problemy i propozycje rozwiązań”

DODATKOWE INFORMACJE:

Projekt ustawy o sprzedaży żywności przez rolników przywraca tradycyjną rolę rolnika jako wytwórcy i przetwórcy, a jednocześnie otwiera nowy rynek naturalnej i zdrowej żywności dla konsumentów. Dopuszcza w ramach sprzedaży żywności przez rolników wyłącznie produkty przetworzone w sposób naturalny i tradycyjny, bez sztucznych i identycznych z naturalnymi dodatków, pochodzące z własnych upraw, chowu i hodowli oraz przetwarzane na terenie własnego gospodarstwa rolnego.

NIESTETY, Biuro Analiz Sejmowych zgłosiło wątpliwości do tego projektu, co oznacza, że jeszcze długo będziemy marzyć o łatwym dostępie do dobrej jakości żywności prosto od rolnika. Rolnicy zaś nadal będą traktowani jako przestępcy sprzedając nielegalnie swoje smaczne i zdrowe produkty domowe.

Cała ustawa (projekt): http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/Projekty/8-020-67-2016/$file/8-020-67-2016.pdf
Odpowiedzi z BAS http://icppc.pl/pliki/2016/BAS_Marszałek.pdf
http://icppc.pl/pliki/2016/BAS_Opinia.pdf

W imieniu rolników, którzy są współautorami powyższej ustawy
Jadwiga Łopata, laureatka ekologicznego Nobla
Sir Julian Rose, prezes
==========================
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114  biuro@icppc.pl
www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

Przekręt wszechczasów, część XVI

Parę słów o lichwie

To jest temat, którego wciąż się uczę, nie tak wytrwale jak kiedyś to robiłem, ale chętnie podzielę się tym co już wiem, choć zdaję sobie sprawę, że to tylko kropla w morzu. Ale warto to wiedzieć.

Nie będzie łatwo wytłumaczyć, jakim cudem ten cały syf zwany ekonomią w ogóle działa. Fenomen tego jest tak prosty, że 99% ludzi nie jest w stanie zrozumieć, jak to jest możliwe, więc odrzucają to niemal z mety. W zamian za to, słuchają mądrych ekonomistów, wykresów, stóp procentowych, itp. itd. Większość ludzi zatraciła możliwość zadawania logicznych pytań, takich, które mogą przynieść zrozumienie tematu.

Zanim podzielę się tym, czego już się zdążyłem dowiedzieć, chciałbym zadać kilka pytań, na logikę, bez potrzeby głębokiej analizy systemu finansowego, takie pytania, na które każdy mógłby odpowiedzieć, albo przynajmniej zastanowić się  na chłopski rozum.

To jest fakt, że system upewnił się, że nie wiem NIC o pieniądzach. Nie wiemy skąd się biorą, jaki jest mechanizm ich powstawania, funkcjonowania itd.

Na pytanie skąd się biorą pieniądze – zapewniam was, 99% ludzi zapytanych na ulicy nie będzie miała zielonego pojęcia i będzie tyle teorii, ile ludzi zapytanych. Co niektórzy będą mówić o banku centralnym, cyfrowej walucie itd., ale obawiam się, że konkretnej odpowiedzi nie otrzymacie.

Wszyscy słyszymy, że świat ma długi, nie tylko jeden kraj, nie jedna firma RP, dosłownie wszyscy mają ogromne długi, dług publiczny rośnie tak i tak, i wszyscy są w czarnej dupie. Pytanie:

  1. Jeżeli wszyscy mają długi – to komu są winni? Jeżeli niemal cała planeta jest w długach – to komu? Kto pożyczył ziemianom tyle kasy? Ludzie z Marsa? A jeżeli są sobie nawzajem dłużni, dlaczego nie zredukują sobie nawzajem długów? Komu jesteśmy winni tyle, że wszyscy siedzimy w czarnej dupie?
  2. Jeżeli jest na tej planecie ktoś, kto ma magiczny guzik do produkcji pieniędzy, to czy ta cała kasa naprawdę jest coś warta, tyle żebyśmy my musieli pracować od świtu do nocy, za coś komu zajęło to kilka sekund, kliknąć w klawiaturę albo guzik drukarki???
  3. Skoro wszyscy jesteśmy w długach, jakim cudem jest coraz więcej firm pożyczkowych, banków, lichwy wszelakiej maści? Skoro ludzie nie spłacają „długów”, tych pieniędzy powinno być coraz mniej do pożyczania, a nie więcej prawda? Skoro Jaś nie oddal mi 20 000, to ja mam w swojej kasie o 2 dychy mniej i nie mogę już tych pieniędzy nikomu pożyczyć prawda? Więc nie byłoby dziwne, gdybym nagle ogłosił że pożyczam nie tylko 20 000 ale 50 000???
  4. Skoro prawo bankowe zabrania pożyczania pieniędzy depozytorów, do tego bardzo duża cześć ludzi nie spłaca „pożyczek” jakim cudem powstaje coraz więcej lichwy? Nie, nie drukują sobie na kolanie kasy, o tym później.
  5. Kiedy bank „pożyczył” Jasiowi poł miliona $ na dom, Jaś nie spłacał, bank zabrał dom i sprzedał na aukcji za 300 000, to jest 200 000 $ w plecy? Proszę pomnożyć taki scenariusz razy kilka tysięcy miesięcznie w całych USA i policzyć, ile kasy „stracił” bank, więc jakim cudem rośnie w siłę do takiego stopnia że niedługo będą mieli złote kible? (Detroit – można kupić dom za kilka tys., dom za który bank kiedyś „zakredytował” komuś np. poł miliona $)

Takich pytań są setki, nikt nie zastanawia się dlaczego tak to wszystko wygląda, że może to, co słyszymy na lekcjach ekonomii to nie do końca jest prawda. Ludzie, tęgie głowy, którzy mają kilka liter przed nazwiskiem wiedzą całe gówno o tym, czego uczą. Zapewniam was, że pół godziny przelewania takich informacji do ich wyedukowanej, kwadratowej głowy spowoduje zawiechę systemu myślowego – wiem, bo sam byłem tego świadkiem. Więc nie ma się co dziwić że Jaś ma zero pojęcia, kto i jak go dyma, mnie tylko dziwi fakt, że ludzie nie chcą wiedzieć, to jest przerażające. Wolą pracować w pocie czoła na wyimaginowane pożyczki, które nie istnieją, nie istniały i istnieć nie będą.

Nie mamy prostych odpowiedzi na te pytania obawiam się, nasze zrozumienie mechanizmu pieniędzy jest niemal zerowe, zupełnie tak, jak w medycynie, polityce, szkolnictwie – wszędzie niemal oddajemy sprawę w ręce „profesjonalistów”, czy to w białym kitlu, mundurze czy drogim garniturze. Nie ma w nas już ani krzty ochoty, żeby się dowiedzieć samemu. System „edukacji” i telewizja zrobiły swoje.

Zanim wyjaśnię mechanizm powstawania tzw. „kredytów” napiszę kilka słów o historii biznesu, tzw. commerce i o powstaniu bardzo ważnego prawa finansowego jakim jest BILLS OF EXCHANGE ACT z roku 1882, który do dnia dzisiejszego stanowi filar powstawania kredytów.

To co powiedziałem wcześniej – banki nie mogą pożyczać pieniędzy depozytorów. To jest ustanowione prawnie, ale nawet na logikę: nie trzeba być geniuszem, żeby to zrozumieć. Ile kosztuje mieszkanie w Warszawie? 300 000zl? 500 000 zł? Weźmy pół miliona.

Ile ma statystyczny Jaś w banku? 5 tysięcy? 20 tysięcy? Teraz proszę pomyśleć, ile takich Jasiów musiałoby wpłacić swoje całe oszczędności na sfinansowanie jednego tylko mieszkania. Dla porównania, tu w UK bank LLoyds chyba chwali się w reklamie tv że udzielają kredytu mieszkaniowego w kraju – co 15 minut… rozumiecie? Jaś ma tylko parę tysięcy w banku, a co 15 minut bank przyznaje „kredyt” na mieszkanie warte setki tysięcy… Na wiele, wiele lat…

To po pierwsze, po drugie, jeżeli bank pożyczałby pieniądze depozytorów, co by się stało, gdyby wielu Jasiów zechciało wybrać swoje oszczędności? Nawet jak im będą kazać czekać dzień czy dwa, „kredyt” na mieszkanie potrzebuje wielu lat, żeby się „spłacić”. Nie ma w tym nic dziwnego?

Weźmy pod uwagę to, co mówiłem wcześniej – wielu ludzi podupada i przestaje spłacać „kredyty”. Skąd bank weźmie wtedy pieniądze, żeby pooddawać takim Jasiom, skoro wielu ludzi nie spłaciło „pożyczek”?

To nie są ciężkie pytania, nie potrzeba mieć magistra ekonomii, żeby takie rzeczy przemyśleć, a co więcej – im wyżej wykształcony ekonomista, tym trudniej mu poukładać sobie to w bani.

Skoro bank nie pożycza żadnych pieniędzy, to skąd się biorą fundusze na dom, mieszkanie, samochód? Przecież Jaś, korzystając z tychże mechanizmów może jutro kupić mercedesa. Ten samochód istnieje, fizycznie, ktoś dostał pieniądze na konto i dał Jasiowi kluczyki.

Zanim wyjaśnię, napiszę słówko o historii biznesu, kiedy jeszcze większość wartościowych rzeczy, jak złoto itp., była przewożona na statkach, które tonęły i były napadane przez piratów.

Ludzie biznesu ówczesnych czasów zaczęli się drapać w głowę. Coraz więcej tracili majątku na rzecz zatoniętych statków, napadów, piratów. Postanowili wprowadzić system, gdzie sam produkt, jak złoto, nie będzie musiał być transportowany. Nie musiało opuszczać sejfu właściciela, wystarczyło, że ten wysłał kuriera z dokumentem, na którym było napisane, że następuje transfer majątku. Taki dosłownie paragon, który drugi człowiek – ten który to otrzymał mógł spieniężyć bądź wymienić na inny towar. Tak narodził się BILLS OF EXCHANGE ACT, który działa do dnia dzisiejszego. To w telegraficznym skrócie, ale będzie potrzebne do zrozumienia pieniędzy.

Pamiętacie, jak pisałem o tym, że my – my wszyscy – jesteśmy wspólnie właścicielami ziemi Polskiej i wszystkiego co na niej i w niej się znajduje? To ma ogromną wartość monetarną, ogromną, i nie należy do rządu – należy do ludzi. My jedynie daliśmy swoją część w zarząd RP, po to, żeby zarządzali tym w mądry sposób i na naszą korzyść (wiem, że jest dokładnie odwrotnie).

Więc skoro bank nie ma prawa pożyczać pieniędzy depozytorów, nie drukuje sam, ile mu się podoba, to skąd są fundusze na dom dla Jasia? Bills of exchange act się kłania i majątek Jasia – część zasobów Polskiej ziemi.

Dzisiaj Jaś idzie do banku pogadać o „pożyczce” na swoje wymarzone M. Bankier zbiera dane Jasia, żeby upewnić się, że ten nie wisi już nikomu nic, że nikt nie przeszkodzi owemu bankowi kroić Jasia przez najbliższe 25 lat…

Jaś dowiaduje się, że jest OK, i zaczyna wypełniać papiery, podpisuje umowę o kredyt i wraca do domu. Będzie teraz czekać, aż bankier zadzwoni, że mogą sfinalizować umowę i Jaś dostanie siano na mieszkanie.

Po roku 2008 jeden z czołowych bankierów UK powiedział takie słowa: „Powodem tego kryzysu był nieodpowiedzialny dostęp do prywatnego kredytu”, ale ta bardzo ważna wypowiedź nie miała żadnego oddźwięku, bo ludzie nie zrozumieli co ten pan powiedział.

Dostęp do prywatnego kredytu? Jaś podpisał umowę o kredyt… bank nie pożycza pieniędzy depozytorów… Bills of exchange act… akt urodzenia… majątek ziemi Polskiej… zaczyna to wszystko mieć sens?

Nie znam do końca kulisów bankowych, nie interesuje mnie zresztą już na tym stopniu, co się dzieje z czekiem, gdzie leci, kto podbija itd. Interesuje mnie fakt, że są fundusze i to są moje fundusze – nikomu nie jestem winien ani grosza.

Jaś podpisuje umowę o „kredyt”. Bankier wypełnia swoją część (bardzo ważne, żeby było wszystko na tym, czego wymaga bills of exchange act), zanosi gdzie trzeba, umowa zostaje podbita – zupełnie jak czek (endorsement) i zostaje otwarte nowiutkie konto, specjalnie dla Jasia. Na to konto zostaje wpłacony ten nowy czek – nasza umowa o „kredyt”. Ciekawe prawda? Zanim Jaś nie podpisał umowy, fundusze nie istniały w ogóle, za podpisem Jasia na kawałku papieru – nagle pojawiły się pieniądze na ukochane M dla Jasia.

Proszę wytężyć głowę teraz:

Jeżeli Jaś był twórcą (to jego podpis dał życie funduszom) tejże kwoty, poprzez mechanizm bankowy – to do kogo należą te pieniądze? Czy należą one do banku (który de facto nie miał ich zanim Jaś nie podpisał umowy), czy należą do samego Jasia, który dosłownie dał im życie w momencie podpisania owego dokumentu?

To nie wszystko, pamiętacie jak pisałem, że równie ważne jest to, co jest powiedziane, jak i to KTO to powiedział? I że pełnimy wiele funkcji, ról w naszym życiu, nosimy wiele czapek na głowie i biznesie, który dzieje się niemal cały czas w naszym życiu?

Piotras

Cdn.

Przekręt wszechczasów część XV

Sądy c.d.

Jak już wyjaśniłem, sądy (poza wyjątkami – sądy tzw. equity, gdzie jest osoba poszkodowana), to nic innego jak wewnętrzne, korporacyjne trybunały, gdzie pajac w todze może dosłownie zrobić co mu się żywnie podoba z nami, i do tego – nie ponosi żadnej odpowiedzialności (tak mu się tylko wydaje).

„Sprawy” w takim sądzie, to farsa, debilizm do takiej potęgi, że czasem ciężko uwierzyć, jakim cudem ludzkość zapędziła się w takie szambo. Czy wiecie, że tylko w 2014 korporacja USA wprowadziła aż 3659 nowych ustaw? Tylko w jednym roku, to jest ponad 10 ustaw dziennie, zakładając, że te darmozjady pracują tylko kilka godzin dziennie (i tu jestem bardzo optymistyczny) – to mamy nową ustawę co kwadrans. Kiedyś czytałem, że za czasów Blaira – nowa ustawa była tworzona co pół godziny… rozumiecie teraz po co są sądy? 3659 ustaw w jednym roku… potrzeba wielu sądów, żeby „karać” pracowników, bo jak to mówi law society – ignorancja nie jest wymówką. Kto z was zna chociaż jedną ustawę? Połowa uchwalana jest w nocy, przed świętami, a te najbardziej ciekawe, mają pół tekstu wyjęte ze środka – a my potem idziemy jak barany do sądu i robimy to, co nam to całe kretyństwo nakazuje.

Jeśli są obce cywilizacje to patrzą na nas z prawdziwym politowaniem…

Nie zapominajmy jeszcze o naszych przyjaciołach w niebieskich mundurach – ci koledzy upewniają się, że system ma stały dopływ pieniędzy, żeby nie tylko prosperować, ale i rozrastać się w szalonym tempie. Koledzy rodacy w zielonych mundurach, ci są wykorzystywani do prac większego kalibru, np. do „demokratyzowania” opornych państw, jak Irak, Libia itp… wiecie, żeby w nich w końcu zapanował pokój i demokracja na nasz styl, czego mamy dowód dzisiaj w wydarzeniach na świecie.

Wracamy do sądów, sam fakt, że pojawiamy się tam na wezwanie (pamiętamy, że chodzi wyłącznie o wykroczenia ustawowe – jeżeli zrobiliśmy komuś krzywdę lepiej pojawić się na wezwanie), utwierdza system w przekonaniu, że jesteśmy ich podmiotem. Jak inaczej wytłumaczyć zjawisko, gdzie jeden człowiek, z krwi i kości, taki sam jak ja, wysyła mi kawałek papieru i rozkazuje mi się pojawić u niego na dywanie o określonej godzinie i dniu? Jeżeli ja wyślę tobie taki papier, że masz jutro o 9 być u mnie w piwnicy, to co zrobisz? Wyśmiejesz mnie i powiesz „nie jesteś moim szefem, idź do diabła” prawda? Wystarczy, że jest jakaś pieczątka, jakieś logo sądu, jakiś pajac ma przed nazwiskiem „sędzia” i nagle wszystko się zmienia. To jest fenomen tego systemu, papierowy tygrys i setki lat prania bani. Nie trzeba kajdanów, wystarczy kawałek papieru!

Więc przychodzimy na wezwanie, jako grzeczny pracownik RP, który śmiał być nieposłuszny i złamał jedną z milionów korporacyjnych zasad, dajemy grzecznie dowód osobisty – żeby jeszcze ich upewnić, że jesteśmy tam właśnie w tej funkcji i idziemy na strzyżenie, nic więcej, nie ma mowy o logice, nie ma mowy o tym, że nie wiedziałem, że ustawa jest głupia, że robi mi krzywdę. Dochodzi do takich paranoi, że rząd rości sobie prawo do słońca (Hiszpania) i musisz płacić podatek od baterii słonecznych, do wody deszczowej (USA, gdzie nie wolno gromadzić wody z deszczu) i tak dalej, do ziemi (USA), policja rozkazuje zniszczyć ogród przed „prywatną” posesją, bo nie wolno hodować marchewki, i tak dalej.

Jeżeli ludzie nie widzą, że to wszystko to gra, to brak im 5 klepki, a może nawet wszystkich na raz.

Pragnę zwrócić uwagę po raz kolejny na przyczynę tego zjawiska: jak to możliwe, że z jednej strony słyszymy, że wszyscy LUDZIE są sobie równi, a z drugiej strony żyjemy w takim więzieniu, że nam się w głowie nie mieści?

Oddaliśmy dobrowolnie naszą wolność, na zawołanie, bez przymusu, a nasze lenistwo i ignorancja to broń numer jeden tych, którym się wydaje, że mają wszystko już załatwione, że durna masa telewizyjnych zombie już nic nie zrobi.

Jeżeli będą chętni poczytać, omówimy trochę procedury sądowe, co się dokładnie dzieje w czasie „rozprawy”, kim są ludzie tam obecni, jaką rolę pełnią i drugą stronę medalu – metafizyczną stronę tego całego szamba, bo nie chodzi tylko o pieniądze. Pamiętajmy, że architekci tego systemu mogą produkować tyle pieniędzy, ile im się tylko zamarzy.

Wiem, że to tylko bardzo ogólny obraz całego zjawiska, i tylko mała jego część, bo nie opisuję tzw. equitable claim, czyli sądów gdzie jest prawdziwa zbrodnia – ktoś komuś zrobił krzywdę, nie zapłacił, złamał kontrakt itd. Myślę, że to nie jest aż takie trudne do pojęcia, że jeśli wyrządzisz drugiej osobie krzywdę, muszą być tego konsekwencje, dlatego chciałem skupić się na ustawach, na tej całej farsie i pseudo sprawiedliwości, gdzie beneficjentem jest tylko i wyłącznie system, korporacja RP, a całe stado (my) jest golone do gołej skóry, a na koniec jeszcze im ładnie dziękujemy.

Na koniec tego krótkiego artykułu, podam kilka ciekawostek, które mogą rzucić trochę światła na „sąd”. Język angielski jest bardzo magicznym językiem, dlatego między innymi został wybrany na język nowego świata.

  1. Ustawa, to tzw. ACT, (między innymi, jest wiele definicji), to act – znaczy dosłownie udawać, grać, wcielać się w rolę. Człowiek w todze gra swoją rolę, udaje kogoś, jego rola w tym teatrze to „sędzia”.
  2. Ustawa to również tzw. BILL, bill to nic innego jak RACHUNEK, tak, rachunek do zapłacenia. Jak myślicie, na jakiej podstawie rząd RP pożycza pieniądze od prywatnego banku centralnego, mimo, że mógłby drukować pieniądze sam i nie być obciążony odsetkami? Powstaje ustawa, tym razem o zwiększeniu podatku od nieruchomości, mądre głowy w firmie kalkulują, ile kasy wpłynie po upływie roku z tego tytułu, i mając te dane – pożyczają ową kwotę od prywatnego banku.
  3. Sąd to tzw. COURT, czyli miejsce, gdzie odbywa się gra, zupełnie jak w tenisa, piłka będzie odbijana z jednej strony na drugą, aż komuś się powinie noga i będzie bulić.
  4. Dlaczego ludzie w sądzie siedzą w tzw. boksach (box – pudełko)? Jest zasada tzw. four corners czyli 4 kątów / ścian. Wszystko co jest zamknięte w takim pudelku (3d albo na papierze) istnieje tylko wtedy, kiedy system wyrazi zgodę. Dlaczego podczas rozpraw niektóre rzeczy nie znajdują swojej drogi do tzw. PUBLIC RECORD? Czyli transkrypt może zawierać tylko to, czego zapragnie system, a co niewygodne zostanie pominięte. To się dzieje notorycznie.
  5. Kim jest adwokat – ATTORNEY? Czy ktoś poszukał kiedyś definicji tego słowa? To TURN, znaczy zmieniać kierunek, obracać, ATTORNEY AT LAW znaczy ktoś, kto będzie obracać, zmieniać kierunek prawa, tak żebyśmy na koniec dostali w tyłek tyle, ile sobie zażyczy jego kolega grający rolę sędziego.

Jest tego mnóstwo, niestety trzeba trochę pokopać, żeby to znaleźć, a na polskich stronach nie ma mowy, że coś podobnego będzie. Pracownicy RP są bardzo dobrze kontrolowani, mają tyrać, jeść byle co, oglądać tv i spać, a jutro – powtórka.

——-

Dla chcących zrozumieć o co chodzi z językiem angielskim wykład Santosa Bonacci

(Wykład Alexa z porozmawiajmyTV już tu był wcześniej)

Czy jestem rasistką i ksenofobką?

Wręcz przeciwnie!

Naprawdę, wierzcie mi, bardzo podobają mi się różne rasy i odmienne kultury. Im bardziej odmienne od mojej, tym bardziej mnie fascynują. Ludzie są piękni, wszyscy, biali, żółci, czerwoni i czarni. A najpiękniej prezentują się w swoim własnym, naturalnym środowisku. Chińczyk w kapeluszu wśród pól ryżu, japoński mnich zen przed świątynią, Hindusi w kolorowych, luźnych szatach, Maorysi cali w kwiatach i tatuażach na brzegu oceanu, Aborygeni wędrujący przez interior, Murzyni obok chatek ze słomy, Indianie na koniach galopujący po stepie, Tuaregowie na pustyni, poganiacze wielbłądów brnący przez piaski, Inuici na saniach ciągnionych przez psy, tańczący i śpiewający Romowie…

Świat jest piękny i różnobarwny, świat ma lokalne smaki, zapachy i kolory ziemi.

Naprawdę, kocham różnorodność i chcę tę różnorodność ocalić.

Niestety, Multi kulti prowadzi do zaniku różnorodności. Zgromadzenie wszystkich kolorów, obyczajów i ras na tym samym skrawku ziemi doprowadzić musi do wymieszania się ich w szaro-burą, jednolitą masę. Znikną rasy, znikną narody, znikną języki, znikną kultury. Wszyscy będą beżowi, mówiący tym samym językiem, tak samo ubrani, to samo jedzący, tego samego słuchający. Świat stanie się brzydki, nieciekawy, zaludniony nieróżniącymi się od siebie klonami.

Czy chcecie takiego świata?

Ja zdecydowanie nie!

Czy to jest ksenofobia?

Polacy nigdy nie byli ksenofobami. Polacy kochają cudzoziemców. Słyniemy ze swojej gościnności i otwartości. Taką mamy tradycję. Cudzoziemcy zawsze nas fascynowali, chcieliśmy wiedzieć, jak się u nich żyje i jak im się podoba nasz kraj i my sami. Różni obcy przybysze osiedlali się u nas, bo wiedzieli, że nie będą narażeni na szykany ani prześladowania. Byliśmy tak gościnni, że wręcz traciliśmy instynkt samozachowawczy, pozwalając panoszyć się na naszych ziemiach ludom powszechnie znienawidzonym i wypędzanym ze wszystkich innych krajów, co doprowadziło praktycznie do utraty naszej suwerenności.

Byliśmy gościnni dla przybywających w pokoju i waleczni wobec tych, którzy dokonywali zbrojnego najazdu na nasze ziemie. Niestety nie zawsze umieliśmy odróżnić jednych od drugich.

uchodźcynigdyimigranciTak zwanych „uchodźców” nie witamy z otwartymi ramionami. To nie kojarzy się nam z pokojową wizytą. To jest prawdziwa inwazja, istny najazd nieprzebranych, dzikich hord – nie, nie biednych kobiet i dzieci, lecz czarnych i beżowych, jurnych samców w sile wieku, zdecydowanie niechętnych do podejmowania pracy, za to chętnych do życia w luksusie i do gwałtów na naszych kobietach. To inwazja, która może zniszczyć nasz kraj, która zje wszystko jak stonka ziemniaczana (przypominam, że w tym roku wystąpiła w Polsce klęska suszy, więc nie mamy się czym dzielić), która zostawia wszędzie góry śmieci i odchodów, która kradnie, wykrzykuje obelgi, obraża Polaków (w tym stróżów prawa), pluje w twarze kobiet, bo nie są zakwefione i nie tylko nie szanuje naszych obyczajów i tradycji, ale żąda, żebyśmy to my przyjęli ich religię i prawo. Ktoś żąda, żebyśmy przyjęli pod nasz dach sublokatora, który nas wyrzuci z naszego własnego domu i przejmie nasz stan posiadania, a z nas zrobi niewolników (wszystko należy do Allaha, nasze domy i pieniądze z podatków również, o kobietach nawet nie wspomnę).

Poza tym przybysze nie wyglądają ani trochę multikulturalnie. W dżinsach, bluzach, bejsbolówkach, w okularach na nosie, z telefonem lub tabletem w rękach niczym nie różnią się od polskiego tłumu. I najważniejsze: nie wyglądają na biednych, zagłodzonych ani chorych, więc nie wzbudzają współczucia.

Tylko osoba z głową kwadratową od telewizora może wierzyć, że jest to spontaniczna imigracja. Ktoś tych ludzi tu przerzuca, widać, że jest to doskonale zorganizowana akcja, wymagająca dużych nakładów finansowych. Jeśli to mają być uchodźcy wojenni, to skąd wzięli tyle pieniędzy, żeby tu dotrzeć?

Polacy nie są głupi. Polacy mają krewnych i znajomych w Szwecji, Niemczech, Francji, Danii i Norwegii, czyli w krajach, które jako pierwsze otworzyły szeroko swoje granice dla imigrantów. Polacy wiedzą, jak bardzo niebezpieczne stało się życie w tych krajach. Szwecja stała się światowym liderem pod względem gwałtów (wyprzedza ją jedynie Lesoto), Norweżki również stały się obiektem zmasowanych przestępstw seksualnych, Paryż powoli staje się miastem muzułmańskim, a Dania prawdopodobnie będzie pierwszym muzułmańskim krajem w Europie, z 30% udziałem przybyszy w parlamencie. Islam nie udaje, że jest religią pokoju i tolerancji. Tam, gdzie pojawiają się muzułmanie prędzej czy później islam musi zwyciężyć, a każdy niewierny musi być albo nawrócony albo zabity.

Tolerancja to piękna rzecz, ale (jak wszystko) musi być kontrolowana. Bezgraniczna tolerancja oznacza przyzwolenie na zło i na samounicestwienie.

Jeśli się nie opamiętamy i nie zaczniemy bronić obudzimy się w totalitarnym systemie, w którym nikt z nas nie będzie miał prawa manifestować swojej indywidualności. Staniemy się rojem.

Pewnego razu stary rolnik znalazł na swym polu umierającą kobrę. Widząc cierpienie kobry, rolnik pełen był współczucia. Podniósł węża i zaniósł do domu. Nakarmił go tam ciepłym mlekiem, owinął w miękki koc i, pełen miłości, położył obok siebie w łóżku i zasnął. Następnego ranka – nie żył.

Dlaczego został zabity? Ponieważ wykazał jedynie współczucie a nie mądrość. Jeśli dotkniesz kobry, ugryzie cię. Jeżeli znajdziesz sposób, aby pomóc kobrze nie podnosząc jej, znalazłeś równowagę miedzy współczuciem a mądrością.

Przypowieść przypomniała Basia Turlińska – dziękuję!

Wiadomość z ostatniej chwili: w Szwecji w kawiarni ukradziono Polce torebkę. Obsługa kawiarni zbyła to wzruszeniem ramion, na policję nie można się było dodzwonić, kiedy w końcu się to udało policja kazała przyjść na komisariat. Po spisaniu protokołu policjantka zamknęła śledztwo z powodu braku monitoringu na miejscu zdarzenia. Ale nie to jest najciekawsze. Najciekawsze są komentarze pod tą wiadomością:

  • Złodziejem zapewne jest wyjątkowo śniady Szwed latający na dywanie. Ze względu na poprawność polityczną policja woli nie ścigać złodziei.
  • A ja się Im dziwię, że się dziwią … Zanim pojechali do Szwecji, powinni trochę poczytać jak tam jest teraz, to by wiedzieli, że to nic nadzwyczajnego. W kraju, w którym na imigranckie dzielnice nawet straż pożarna nie wjeżdża bo są atakowani kamieniami i czeka dopiero na policję, która też w przypadku większych zamieszek stoi tylko na obrzeżach dzielnicy bo inaczej tylko spalone radiowozy i tyle w temacie. Gwałty na porządku dziennym (oczywiście, nie żeby przez imigrantów, skądże) a sądy nawet nie skazały części ostatnich sprawców gwałtu gdzie rodzima szwedka po tej akcji jeździ na wózku inwalidzkim, bo tylko dopingowali kolegów i ją wyzywali. Wzorowi „nowi” obywatele szwedzcy. Skoro można teraz takie rzeczy robić praktycznie bezkarnie w Szwecji, to para naiwniaków z Polski wielce oburzona, że policja nie przejęła się sprawą kradzieży ich torebki. Żal… Czasy spokojnej i przyjaznej Szwecji skończyły się wraz z wprowadzeniem multi-kulti.
  • Ciekawe kto im tę torebkę rąbnął. Pewnie jakiś rodowity Szwed, wiking z dziada pradziada.

Sposób na stalinowsko-korporacyjną psychuszkę

Ostatnio było wiele szumu w necie z związku z uprowadzaniem ludzi do szpitali psychiatrycznych pod pretekstem poddania ich przymusowym badaniom lub przymusowej hospitalizacji.

Nie wiem, o co tak naprawdę chodzi, bo na pierwszy rzut oka widać, że coś tu się nie zgadza. Nie można nikogo zmusić do poddania się żadnym badaniom lekarskim ani żadnemu leczeniu! Jest to niezgodne z konstytucją, prawem i kartą praw pacjenta! W przeciągu kilku ostatnich lat otrzymałam niezliczoną ilość wezwań na przeróżne badania (najczęściej mammograficzne) i wszystkie wyrzuciłam do kosza. Nie wynikły z tego żadne problemy! Nikt na mnie nie nasłał policji ani nie pozwał mnie do sądu. To samo radzę robić z wezwaniami do psychiatry, bo jest to specjalizacja medyczna jak każda inna i nie ma więcej władzy niż np. interna. Sąd ma prawo nakazać doprowadzenie osobnika na badania psychiatryczne tylko wtedy, kiedy cierpi on na chorobę stanowiącą realne zagrożenie dla otoczenia.

Na wszystkie badania i zabiegi medyczne trzeba wyrazić świadomą zgodę i podpisać stosowne papiery, w przeciwnym razie mamy do czynienia z uprowadzeniem i pozbawieniem wolności, a to jest karalne. Jeśli więc ktoś daje się hospitalizować w dowolnym szpitalu dowolnej specjalizacji medycznej robi to na własną zgodę i pretensję może mieć jedynie do siebie, bo wykazał się nie tylko brakiem znajomości prawa, ale nawet zwykłej asertywności.

Mam podstawy, aby podejrzewać, że są to akcje mające zastraszyć i utwierdzić bydło robocze w przekonaniu, że z władzą się nie wygra, bo władza może wszystko, może nawet zrobić z kogoś wariata i zafundować mu Lot nad kukułczym gniazdem. Na szczęście jest to nieprawda i z władzą można sobie poradzić łatwo, szybko i skutecznie.

Zacznijmy od oczywistej i już tu dokładnie wyjaśnionej sprawy: bez wyroku sądowego nie wolno nikogo pozbawić wolności! Wyrok musi być podpisany przez sędziego i poświadczony jego własnoręcznym podpisem. Jeśli brak podpisu sędziego i widnieje tam jedynie tzw. „parafka” anonimowego sekretarza sądu wyrok jest nieważny. Należy grzecznie przypomnieć policjantom, że są na służbie społecznej, więc są powołani do dbania o bezpieczeństwo obywateli i do stania na straży porządku prawnego (konstytucyjnego) i nie mają prawa terroryzować nikogo, kto nie wyrządził nikomu szkody. Nie ma krzywdy, więc policja nie ma nic do roboty.

Spytałam Piotra, co zrobić, gdyby bezczelna władza nasłała na naszego zastraszonego i naiwnego Jasia policję z zadaniem doprowadzenia go do szpitala psychiatrycznego na przymusowe badania i gdyby szpital go zatrzymał wbrew jasno wyrażonej woli, że się na to nie zgadza. Oto, co Piotr radzi w takim przypadku:

Myślę, że nagłaśnianie sprawy w necie to jedno, a drugie, to żeby ktoś napisał do tej kliniki (jej dyrektora) pismo z żądaniem ujawnienia osoby odpowiedzialnej za odebranie Jasiowi wolności – najwyższego dobra, jakie człowiek posiada. Dlatego, zanim to się stanie, musi być proces sądowy. Nie można tak po prostu kogoś zgarnąć, bo ktoś tam powiedział, że Jaś świruje. Jeśli nie ma osoby poszkodowanej, bo Jaś nie zrobił nikomu krzywdy, nie ma historii agresji i żadnych działań przeciwko drugiej osobie, to policja nie ma prawa podjąć żadnych działań przeciwko tej osobie. A to, jakie Jaś ma poglądy (czy wierzy w kosmitów i teorie spiskowe) to jest jego sprawa, za to nie idzie się do pudła / wariatkowa, można co najwyżej zostać wyśmianym!

Jeżeli ktoś twierdzi, że Jaś jest niebezpieczny to musi to udowodnić! Groził komuś? Czy ten ktoś ma świadka? Zrobił komuś krzywdę? Kiedy? Jaką? Gdzie jest świadek? Chce kogoś zabić? Kto to mówi? Jakie ma dowody? Napisał to w liście? Chce się zapisać do sekty? Po pierwsze: ma prawo wierzyć w co chce, po drugie: skąd oni mogą to wiedzieć? Czy Jaś ma jakieś ID sekciarskie, albo go widzieli gdzieś na czarnej mszy i zrobili mu fotkę? Jeśli nie ma dowodów na nic, to o czym tu w ogóle mowa? Jakim cudem on tam w ogóle siedzi?

Gdyby policja odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie uprowadzenia Jasia piszemy do ministra odpowiedzialnego za policję, bo policja ma obowiązek ochrony życia i wolności człowieka. Jeśli to nie zadziała są media – iść i ujawnić wszystko, co się dzieje i jak cały system odmawia działania.

W ambasadzie znaleźć kogoś, kto jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo obywateli za granicami państwa, z imienia i nazwiska – wysłać mu polecony z żądaniem rozpoczęcia dochodzenia w tej sprawie. Jeżeli odmówi złożyć pozew do sądu o odmowę wykonywania obowiązków publicznych tej konkretnie osobie – nie całej ambasadzie. Nawet jak się piłki będą odbijać od innych departamentów – raz znaleziona osoba musi ciągnąć wszystko aż do końca.

Taki sposób wydaje mi się najlepszy.

Można to zrobić jeszcze na masową skalę: jeśli dyrektor kliniki dostanie 300 listów poleconych tygodniowo o tzw. MEMBERS OF PUBLIC, z żądaniami ujawnienia osoby odpowiedzialnej, to szybko zmięknie. Im więcej ludzi złoży raport o uprowadzenie i bezpodstawne przetrzymywanie człowieka, i do tego obywatela obcego kraju, tym lepiej.

NIE ZATRUDNIAĆ ADWOKATA!!! Adwokat jedynie upewni się, że zarobi, a Jaś będzie się kisić w psychuszce jeszcze wiele lat.

Adwokaci i lekarze to tak samo działająca szajka. Gdyby lekarz wyleczył pacjenta, straciłby klienta, który mu płaci. Dlatego w interesie lekarza leży wywoływanie chorób, a nie ich likwidowanie. Jak się generuje zyski w służbie chorób? Zapisując mnóstwo leków, które powodują ciężkie skutki uboczne, które potem trzeba leczyć kolejnymi lekami powodującymi skutki uboczne i tak bez końca.

Adwokat będzie trzymał więźnia w ciupie tak długo, aż puści z torbami jego naiwną rodzinę, skwapliwie przynoszącą w zębach kolejne dziesiątki tysięcy oszczędności zgromadzonych na czarną godzinę. Składkowe pieniądze są jeszcze lepsze, bo idealistycznie nastawieni przyjaciele i ludzie poruszeni historią naszego Jasia zrzucą się na naprawdę wielkie sumy. Te pieniądze zostaną wrzucone jak do pieca. Znikną i nie będzie wiadomo, kto je zgarnął, a Jaś będzie dalej siedział i potrzebował jeszcze więcej pieniędzy.

W Niemczech działa kilka organizacji przeciwdziałających zbrodniom w psychiatrii. Oto link do jednej z nich, mieszczącej się w Monachium (Munchen) (link podała Nieustraszona)

W Polsce również działają takie grupy, które można znaleźć wpisując do Google hasło „antypsychiatria”. Współpracują one z organizacjami niemieckimi.