Okręgowa Izba Lekarska zawiesiła dr Jerzemu Jaśkowskiemu prawo do wykonywania zawodu

Prywatna szajka kilku doktorków podniosła swoją brudną łapę na doktora Jerzego Jaśkowskiego, co się dla niej może bardzo źle skończyć. Tak się składa, że prawo jest po stronie dr Jaśkowskiego. Oni natomiast to prawo permanentnie łamią. Dopóki terroryzowali strachliwych i pozbawionych kręgosłupa byli górą. Ale kiedy porwali się na tak wybitną i odważną osobę zrobili sobie wielką krzywdę. Doktor Jaskowski z całą pewnością nie da się zapędzić w kozi róg i nie podniesie łapek do góry błagając o litość. Nie wątpię, że podejmie z nimi odważną walkę i że tę walkę wygra. Racja i prawo są po Jego stronie.

Kibicujmy doktorowi Jaśkowskiemu i trzymajmy za Niego kciuki, a jeśli będzie trzeba sypnijmy groszem na pokrycie kosztów sądowych.

Prawda zawsze zwycięża!

Radujmy się z tego samobójczego gola OIL, gdyż przybliżył on nas do kresu naszej walki o prawdziwą medycynę, taką, której celem jest leczenie chorych, a nie zarabianie miliardów na generowaniu i podtrzymywaniu chorób, do czego walnie przyczyniają się toksyczne szczepienia i leki, które nie leczą, lecz trują.


Tagen.tv zbiera pieniądze na proces w obronie dr Jaśkowskiego:

Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej zawiesił prawo wykonywania zawodu lekarza dr Jaśkowskiemu . Na szczęście Jaśkowski jest na emeryturze i nie musi uprawiać zawodu ale pracował za DARMO w stowarzyszeniu które pomaga osobom chorym NIEODPŁATNIE. Zbieramy na proces sądowy przeciwko Izbie Lekarskiej.

http://tagen.tv/dotacje/TAGEN/ – WSZYSTKIM WPŁACAJĄCYM DZIĘKUJEMY, TO NAPRAWDĘ POMAGA.

A oto film, który spowodował tę wielką irytację mafii lekarsko-farmaceutyczno-szczepionkarskiej

Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!! #5

Źródło: PrisonPlanet

Dr Jerzy Jaśkowski

Niestety nie dysponujemy takimi wspaniałymi statystykami dotyczącymi chorób zakaźnych w Polsce,  jakie posiadają kraje takie jak Anglia, Australia czy USA. Ale od 1950 roku już posiadamy dane statystyczne.

Wyraźnie widać, że spadek zachorowań wystąpił, tak jak w innych krajach, znacznie wcześniej aniżeli bankierzy – tzn, chciałem napisać szczepionkowcy wpadli na pomysł szczepień dzieci przeciwko odrze. Dlaczego dzieci. Ponieważ u dzieci trudniej udowodnić powikłania. Jak dorosły osobnik np. skończył studia, był oficerem, a po szczepieniu nagle wystąpiłoby zapalenie mózgu, nawet takie jak w autyzmie, to wszyscy by wiedzieli: był zdrowy, a nie jest i trzeba mu rentę płacić. A u dziecka zawsze matce można wmówić, że to od urodzenia takie było i to jej wina; bo geny, bo żywienie, bo papierosy, bo powietrze morowe itd, itd. ale płacić nie musimy.

Najciekawsze, że te bzdury kobietom wmawiają inne kobiety tym razem z dyplomami lekarzy. Widać wyraźnie, że wiedza jednak powinna być podawana ze zrozumieniem, a nie uczeniem się na pamięć jak to obecnie jest praktykowane. Można także wnioskować, że kawałek papieru jakim jest dyplom, zamazuje w kobietach uczucia macierzyństwa. Ostatnio byłem świadkiem odmowy znieczulenia przed operacją pani „dochtor” z powodu braku szczepień przeciwko WZW typu B [pierwsza dawka była]. To nic, że dziecko miało ciężką wadę serca i oczekiwanie na szczepienie naraża dziecko na pogorszenie stanu zdrowia. To nic, że na całym świecie WZW B jest uznawane za chorobę weneryczną i trudno spodziewać się, że dziecko 5 miesięczne zachoruje. To nic, że Minister Zdrowia w Monitorze Polskim zastrzegł, że cyt: „Niedopuszczalne jest odmawianie zabiegu pacjentowi w przypadku rezygnacji ze szczepienia”. Jednolity tekst Dz.U.nr 94 poz.600. To nic, że nie zanotowano ani jednego przypadku zamknięcia szpitala z powodu wyhodowania wirusa WZW B po sterylizacji w autoklawie. Pani „dochtor” naczytała się prospektów reklamowych i swoje wie lub ma. A zdrowie dziecka? a kogo to obchodzi!

Innym dowodem  potwierdzającym powyższe rozumowanie jest epidemia polio w woj. poznańskim w latach 70-tych po szczepieniu. Nikt odszkodowania nie otrzymał, nikt nie został ukarany za dopuszczenie do obrotu szczepionki, która spowodowała trwałe kalectwo u wielu dzieci.

Kolejny wykres pokazuje, że wprowadzenie przymusowych szczepień spowodowało wzrost zachorowań o ponad 100% z 200 przypadków na 100 000 do ponad 400/100 000. Ale generalnie szczepionkowcy uznali to za sukces. Jeszcze jedna smutna refleksja. Starzy lekarze, ci „przedwojenni” umieli myśleć samodzielnie. Potwierdzają to wyniki badań z lat  60 – tych ubiegłego wieku. Ich stosunek do szczepień był bardzo krytyczny.

„Część dzieci szczepionych ma duże reakcje poszczepienne, najczęściej w postaci wzrostu ciepłoty i krótkotrwałej wysypki, imitującej lekki przebieg odry. Dlatego poglądy na celowość powszechnego stosowania szczepień przeciwodrowych są rozbieżne. Większość pediatrów jest zdania, że szczepić wszystkie dzieci należy w tych krajach, w których przebieg odry jest ciężki. Dość rozpowszechniony jest również pogląd, że szczepienie jest wskazane w skupiskach dziecięcych jak żłobki, przedszkola oraz u dzieci z chorobami przewlekłymi, u których odra grozi gwałtownym pogorszeniem stanu dziecka, np. wady serca, przewlekłe choroby płuc, mukowisicydoza.” Źródło: “Odra. Chore dziecko wymaga opieki i uwagi” dr med. Irena Sztachelska, Pieleg Polozna 1969.

Dlatego też usłużni eksperci [to był okres otwarcia genseka  Edwarda Gierka na zachód, a więc okres wyjazdów „swoich” ekspertów i pożyczek] dlatego już w 1975 roku przeforsowano przymus szczepień; Dz. Ustaw PRL Nr 1 z dnia 15 stycznia 1976 „ obowiązkowi szczepień podlegają dzieci od pierwszego roku życia do ukończenia 4 roku życia.

To dobyło się w ramach pożyczek genseka E.Gierka. Niestety dla „władzy” szczepienia napotykały na zdrowy opór społeczeństwa. Żali się na to jeden z decydentów: „szczepienia napotkały na brak zrozumienia lekarzy i niechęć rodziców. Dopiero w 1978 r. zaszczepiono zgodnie z kalendarzem 50% podlegających szczepieniu dzieci. Z biegiem lat odsetek dzieci szczepionych w 2. roku życia uległ zwiększeniu: W 1980 wyniósł 76%, w 1981 77,8%.” „Choroby zakaźne” J.Kostrzewski.

Tak więc jak widzisz Szanowny Czytelniku choroby wirusowe nie stanowiły większego problemy dla lekarzy. Problem zaczął się od bankierów kiedy to doszli do wniosku, że na tych chorobach będzie można dobrze i w łatwy sposób zarabiać. Dlatego między innymi zamiast leków wprowadzono szczepionki. Dlatego chorobami wirusowymi „zajął się” wpływowy Instytut Rockefellera.

Czym się różni lek od szczepionki? Lek podaje się choremu człowiekowi i musi mu pomóc czyli zmniejszyć objawy choroby, poprawić samopoczucie doprowadzając do zdrowienia. Co jest łatwe do obserwacji.

A szczepionka jest podawana zdrowemu człowiekowi, o którym zupełnie nic nie wiemy. A przede wszystkim nie wiemy jaka jest jego odporność i czy on naprawdę zachoruje. Ewentualne skutki, zarówno pozytywne jak i negatywne uwidaczniają się po latach.

Jak można sprawdzić przez ostatnie 100 lat straszenia chorobami wirusowymi sekta wakcynologów nie opracowała żadnej metody badania czy przykładowy „Kowalski” zachoruje na odrę czy też nie zachoruje. Widać wyraźnie, że w tej sytuacji wcale nie chodzi o zabezpieczenie zdrowia kogoś tam, ale o opodatkowanie jak największej grupy ludzi. Opodatkowanie polega na przymusowym kupowaniu szczepionek.

Proszę zauważyć, że wg wiernych idei szczepień, jak się ktoś zaszczepi to nie zachoruje na daną chorobę. Dlaczego więc wszyscy muszą się szczepić? Przecież jak ktoś nie przestrzega dozwolonej prędkości i ginie to nikt inny nie jest za to karany. A tutaj karani są rodzice jeżeli nie poddadzą się presji szczepionkarzy. Po to ustanawia się ustawy o przymusie szczepień, jednocześnie w tych samych ustawach zwalnia się instytucje państwowe od prowadzenia statystyk chorób i powikłań poszczepiennych, a nawet utajnia dane pod pretekstem ustawy. Proszę spojrzeć na strony tak zwanego Narodowego Instytutu Zdrowia [jakiego narodu?- Polska była zawsze wielonarodowa]  brak tam podstawowych danych statystycznych o zachorowaniach, szczepieniach. A te dane możemy znaleźć np. na witrynach zagranicznych. Jak więc widać tubylcy, mniej wartościowy ludek nie musi nic wiedzieć.

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM    Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!! #4

Źródło: PrisonPlanet

Dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuując problem 3 wirusowych chorób, odry, różyczki, świnki, tak nagle rozdmuchanych w mas mediach głównego nurtu, przytoczę opisy tych chorób na podstawie jeszcze jednego starego podręcznika. To znaczy z okresu kiedy one były groźne.

Są to uwagi z innego ulubionego mojego podręcznika dr. Józefa Wartaka- Receptariusz- wydany przez jak najbardziej fachowe wydawnictwo Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich w 1962 roku, a więc na długo przed wprowadzeniem na rynek polski handlu zdrowiem [PZWL był naprawdę wartościowym wydawnictwem, obecnie brak takowego]. Zdaję sobie doskonale sprawę, że dzisiejsi lekarze nie mają podstaw do pisania złożonych recept, a farmaceuci zmienili się w sprzedawców gotowych produktów. I osiągnęliśmy taki postęp tylko i wyłącznie dzięki przyłączeniu się do Unii Europejskiej i tzw. globalizacji czyli urawniłowce, wymuszanej między innymi poprzez zmiany programów studiów medycznych. Takie zmiany są wprowadzane dzięki rozwojowi biurokracji unijnej np. pod postacią Narodowych Funduszy Zdrowia. OBECNIE TO WŁAŚNIE NFZ  leczy ludzi, a nie lekarze, ponieważ to ta instytucja ustala tzw. wytyczne inaczej zwane procedurami.

Te wymyślone przez urzędników PROCEDURY są opłacane, czyli jeżeli lekarz chce zastosować inną metodę leczenia aniżeli podał ją urzędnik, to musi płacić z własnej kieszeni. Dla świętego więc spokoju wszyscy wolą przestrzegać PROCEDUR. I w ten prosty sposób już we wrześniu każdego roku, przyjęcia do lekarzy są wstrzymywane i przekładane na rok następny. I co najciekawsze nikogo to nie dziwi i nikt się nie buntuje. A przecież kodeks karny mówi wyraźnie „kto świadomie naraża zdrowie lub życie ludzkie podlega karze..”.  A art. 304 kpk mówi, że urzędnik państwowy w chwili kiedy dowie się o czynie zabronionym musi wszcząć postępowanie. A tutaj prasa, telewizja trąbi o wstrzymywaniu przyjęć, a prokuratorzy i sądy czyli urzędnicy państwowi, chowają głowy w piasek. A może to już nie są urzędnicy opłacani z podatków społeczeństwa?

Przypominam, że jeszcze w niesławnym stanie wojennym było u nas tylko ok. 48 000 urzędników, a obecnie musimy utrzymywać ponad 970 000 darmozjadów, plus 168 000 urzędników opieki społecznej, szkolonych między innymi w odbieraniu dzieci rodzicom, oraz 135 000 tzw. ochroniarzy czyli młodych nierobów. W Polsce PKB wytwarza na ok. 18 milionów pracujących tylko ok. 6 milionów. No ale to już inny temat chociaż ściśle powiązany.

Może nawet bardziej istotnym problemem jest całkowite odejście od filozofii medycyny obowiązującej od kilku tysięcy lat w cywilizacji najpierw greckiej, potem rzymskiej i na końcu łacińskiej. Otóż w tych cywilizacjach obowiązywała zasada indywidualności. Człowiek był zawsze tym jedynym wybranym. Obecnie „uczeni” w piśmie, nie wspominają nawet, że podboje genialnego Aleksandra skończyły się, w momencie kiedy zerwał z tą zasada. Aleksander za namową swoich doradców azjatyckich, chcąc nagrodzić  starą gwardię, ustawił ich w szereg a w drugim szeregu młode dziewczyny. Gwardziści obrażeni na takie  bezmyślne ich traktowanie następnej nocy zdezerterowali. I geniusz skończył się.

Doprowadzenie do urawniłowki w medycynie, czyli traktowania wszystkich pacjentów jednakowo musi się zemścić. Oczywiście niedouczonemu urzędnikowi łatwiej liczyć głowy niż myśleć jak wyleczyć chorego. Jak wiadomo taką bezmyślność urzędniczą to już przeżywaliśmy w Polsce po 1945 roku m.in „bitwa o handel”, i tzw. „MORDACH KATYŃSKICH” kiedy to wymordowano 75% polskich profesorów, 56% polskich lekarzy, 28% polskich inżynierów i 27% polskich nauczycieli. Takie są skutki braku inteligencji w Kraju nad Wisłą. Nowa kadra ze wschodu z nowomową nadal się dokształca. „Zbrodnia na Morzu Białym 1940”

Wg podręcznika dr Wartaka najważniejsze w odrze jest: położenie dziecka w dobrze wietrzonym zaciemnionym pokoju. W związku ze stanem zapalnym oczu dobrze jest przemywać powieki 2% kwasem bornym lub innym środkiem antyseptycznym.

Warto pamiętać o podawaniu tranu z zastrzeżeniem wielokrotnie powtarzanym przeze mnie: sprzedawane obecnie w Polsce trany są preparatami trudnymi do oceny. Nie należy kupować żadnych tranów smakowych, zapachowych, białych etc. Tran to jest tłuszcz, powinien więc być oleisty i w ciemnej butelce. Ale oczywiście wg mojej wiedzy większość tych preparatów sprzedawanych w Polsce jest otrzymywana z hodowli dorsza karmionego genetycznie modyfikowaną żywnością, a więc tak naprawdę nie wiadomo co to jest. Szczególnie, że w Polsce brak palcówek zajmujących się testowaniem takich preparatów. San- epidy jak wiadomo zajmują się sprzedażą szczepionek i nie mają czasu na badania i analizy.

Pan dr Wartak proponuje podawanie w przypadku podwyższonej temperatury leków obniżających ją, oraz w przypadku kaszlu podawanie kodeiny. Różyczka i świnka nie wymagają specjalnego postępowania medycznego.

Co się wg wakcynologów tak zmieniło w tych łagodnych chorobach, że nawołują do przymusu szczepień?  Tylko dobry Pan Bóg raczy wiedzieć! A Ty Szanowny Czytelniku możesz się tylko domyślać.

Jedynym wartościowym podręcznikiem chorób zakaźnych i epidemiologii jest obecnie podręcznik prof. Zbigniewa Anusza. Jest to co prawda podręcznik przeznaczony dla szkół medycznych ale dałby Pan Bóg, aby lekarze, a szczególnie pediatrzy posiadali taką wiedzę. Jest to jedyny podręcznik przytaczający dane liczbowe dotyczące zachorowań, a nie dyrdymały w rodzaju zmniejszenia się zapadalność lub wzrostu, bez podania w jakim okresie i w stosunku do jakich wartości. Niestety większość obecnie wydawanych podręczników dla lekarzy czy studentów medycyny nie zasługuje na nazwę podręcznika, ponieważ brak w nich podstawowych danych liczbowych, albo jak są to z ostatnich 3-6 lat. Czyli czytelnik nie ma żadnych możliwości porównania czy wprowadzona metoda leczenia jest skuteczna czy też nie. Po prostu robi się z niego wiernego sekty. Musisz przyjąć to co napisali na wiarę ponieważ: ”my ciebie będziemy w razie czego egzaminowali i oceniali”.

I tak p. prof. Zb. Anusz podaje, że dzieci do 6 miesiąca mają przeciwciała od matki wiec raczej nie chorują.  Odrę charakteryzuje 2 letni rytm zachorowań, czyli co dwa lata mamy wzrost liczby chorych, a w następnym okresie spadek. Stąd tak ważne jest podawanie liczby chorych, a nie szacunków. Prof. Anusz podaje, że np. w 1984 roku zachorowały – 54403 osoby, a zmarło 16, a w następnym roku zachorowało już tylko 35680, a zmarło pięć na prawie 37 milionów ludzi. W kolejnym roku 1986 zachorowało tylko 6806 i zmarła jedna, a w 1987 zachorowało już tylko 1286 i nie zanotowano żadnego zgonu. Ten spadek w okresie 3 lat, z ponad 50 tysięcy do jednego tysiąca dokonał się bez żadnego wpływu medycyny!! Wymaga podkreślenia fakt, że 95% zachorowań dotyczy osób do 15 roku życia. I to pozostawiamy bez komentarza do wiadomości naszych szczepionkowców.

Szczepienia.
Pierwsze szczepionki w latach 1967-69 otrzymywaliśmy z bratniego kraju tj. z Moskiewskiego Instytutu Preparatów Wirusowych. Badania poszczepienne zaskoczyły jednak naukowców. Spora część dzieci była uodporniona na odrę mimo braku klinicznych objawów tej choroby w przeszłości. Szybko jednak zapomniano o tym odkryciu, które podważało cały sens szczepień. W 1975 roku wprowadzono przymus szczepień, a w 1991 roku, po rzekomej transformacji, wprowadzono dodatkowe szczepienie w 8-ym, a potem zmieniono na 7 roku życia. Oczywiście zmieniono także producenta szczepionek. Od 1994 roku była to szczepionka MMR- Trimovax zabroniona w wielu krajach na zachodzie od 1992 rok. No ale najwyraźniej to krajowym ekspertom nie przeszkadzało. Prawda, że ciekawe byłoby poznanie nazwisk tych osób?

A od 2004 prowadzi  się akcję szczepionkami firmy Merck. „Nasze”  Zdrowie Publiczne w postaci swoich reprezentantów takich jak Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego etc. wszelkie Towarzystwa Epidemiologów i WAKCYNOLOGÓW DOPIERO PO W 2005 ROKU WYCOFAŁY Z OBROTU SZCZEPIONKĘ MMR. czyli po 14 latach jak została zakazana np. w Wielkiej Brytanii. Ciekawe dlaczego po tak długim okresie zdecydowano się na wycofanie? Ciekawe jest również to, że żaden z wakcynolgów przez całe 14 lat nawet nie zająknął się o szkodliwości tej szczepionki. I dlaczego społeczeństwo opłaca koszty utrzymania takiego Narodowego Instytutu Zdrowia?

Tak więc moja teza, że te specjalizacje a więc ich przedstawiciele, są opóźnione naukowo o około 20 lat,  jest jak najbardziej udowodniona.

Jeszcze jedna sprawa wymaga ujawnienia. Okazało się, że szczepionki atenuowane stosowane w USA  powodowały zmianę reakcji immunologicznej podczas naturalnego zakażenia.

„Pomimo, że wspomniane preparaty indukowały wysoki poziom przeciwciał, zaniechano dalszych badań nad ich stosowaniem. Przyczyną nie był brak odpowiedzi immunologicznej lecz jej modyfikacja w następstwie której u osób szczepionych, po naturalnym zakażeniu wirulentnym szczepem wirusa, rozwijały się nietypowe zachorowania o bardzo ciężkim przebiegu i z komplikacjami ze strony układów oddechowego i nerwowego.”
Źródło: „Aspekty skuteczności szczepionek wirusowych stosowanych u ludzi”, Postępy Nauk Medycznych 3/2000, s. 15-22.

Poniższy wykres przedstawia zapadalność i zgony na odrę od 1912 ro 1974 roku.w okresie od 1986 roku.

Dane USA wyraźnie pokazują, że spadek zarówno zapadalności jak i umieralności wystąpił na długo przed wprowadzeniem szczepień.

Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!! #3

Źródło: PrisonPlanet

Dr Jerzy Jaśkowski

Strach jest najbardziej efektywną formą kontroli umysłu

O co tak naprawdę chodzi?
Jak wiadomo wirusowe choroby zakaźne znane są od dawna. Gwałtowne zainteresowanie nimi zaczęło się od ok. 1936 roku, kiedy to w Instytucie Rockefellera „odkryto” rzekomego wirusa słynnej epidemii z 1918/20 roku. Nie miało znaczenia, że odkrycia dokonano prawie 20 lat po wygaśnięciu choroby, że przebieg jej był zupełnie inny aniżeli tzw. zakażeń grypowych. Naukowcy z Instytutu Rockefellera przygotowywali właśnie szczepionkę przeciwko grypie i musieli mieć w zanadrzu STRACH. Gdyby nie strach przecież nikt by nie kupił szczepionki. Szczególnie, że aż do roku 1990 grypy na ogól „przechodziło” się spokojnie, kilkudniowym pobytem w domu. Pomimo więc powszechnie znanego faktu o wirusowych chorobach zakaźnych, masowa propaganda zaczęła straszyć wirusami. Było to o tyle wygodne, że wirus jest to cząstka RNA lub DNA i jest niewidoczna pod zwykłym mikroskopem optycznym. Tak więc o ile bakterie mógł każdy dysponujący mikroskopem zobaczyć, o tyle wirus był niewidoczny, a to zawsze potęguje grozę. Dlatego też, już pod koniec XIX wieku odkrywca wirusów dr R.Koch ustalił, że wirusami można nazwać tylko takie wtręty, które po wyizolowaniu z komórki i przeniesieniu do innej komórki np, jajka, zaczynają się rozmnażać. A po znacznym zwiększeniu swojej liczebności i przeniesieniu do innego zwierzęcia wywołują taką samą chorobę jaka była u pierwszego osobnika. Trzeba podkreślić, że obecne straszaki wirusologów najczęściej nie spełniają tego postulatu Kocha np HIV. Inaczej, wirusolodzy pokazują coś w mikroskopie elektronowym, a potem tłumaczą to masom, że to właśnie ten zjadliwy wirus. Ale to tak na marginesie.

W omawianym przypadku walka toczy się przecież o rynek zbytu, a nie potwierdzenie lub nie istnienia wirusa. Każdy pretekst oskubania frajerów jest dobry mówiono na Kiercelaku [bazar w Starej Warszawie]. Całość sprawy dotyczy szczepionki na trzy choroby: odrę, różyczkę i świnkę, Zgrupowano je w jednym miejscu ponieważ wirusy powodujące te choroby należą do grupy paramyksowirusów. Co na temat tych chorób znajdujemy w podręcznikach medycznych.

Odra.

Przyczyną jest zarażenie kwasem rybonukleinowym- RNA – wirusa. Zakażenie odbywa się drogą kropelkową, czyli poprzez ślinę z człowieka na człowieka. Nosicielstwo jest nieznane. Objawy są typowe dla chorób wirusowych: łzawienie, katar zaczerwienienie oczu, temperatura. Charakterystyczne dla odry są tzw plamki Fiłatowa- Koplika. Widoczne są one na ścianach policzków na wysokości zębów trzonowych i wyglądają jak grudki soli. W żadnej innej chorobie nie występują. Jest to więc ważna cecha różnicująca. Wysypka o charakterze plamistym pojawia się 3-5 dnia zaczynając od skóry za uszami i rozprzestrzeniając się w dół ciała. Plamki zlewają się.

Leczenia choroba nie wymaga. Wystarczają ewentualnie leki przeciwzapalne, przeciwgorączkowe. Najważniejsze jest zapewnienie spokoju świeżego powietrza. W naszych polskich warunkach choroba kończy się całkowitym wyzdrowieniem. Bardzo rzadko dochodzi do powikłań.

Przedstawiony poniżej wykres wyraźnie pokazuje, że spadek zachorowań na odrę nastąpił na ponad 20 lat przed wprowadzeniem przymusu szczepień. Dlaczego o tym się nie uczy na uczelniach zwanych medycznymi? Musisz sobie Szanowny Czytelniku sam odpowiedzieć na to pytanie. Kładzie to pod wielkim znakiem zapytania w ogóle zasady edukacji przyszłych lekarzy.

Jest zupełnie niezrozumiałe przytaczanie w obecnych podręcznikach chorób zakaźnych danych z Afryki czy krajów azjatyckich, gdzie higiena i warunki bytowania są diametralnie różne. Innym sposobem straszenia jest podawanie zamiast danych liczbowych tzw. szacunków. Przykładowo; szacuje się, że średnia pensja w Polsce to 3700 zł., a ja mam większość pacjentów zarabiających poniżej 2000 złotych. Jest to nie tylko wprowadzanie zamętu, ale wręcz celowe straszenie czytelników takich tekstów medycznych. Najczęstszą porą roku zachorowań na choroby wirusowe w tym odrę są miesiące zimowe, kiedy spada w sposób naturalny nasłonecznienie kraju, a wiec i obniża się istotnie zawartość witaminy D  nie tylko u dzieci. Przypominam, że od 1970 roku w Polsce nie podaje się tranu dzieciom, po wpadce polegającej na przekazywaniu otrzymywanych darów z UNRY [a więc i tranu] zamiast dzieciom w Polsce dzieciom w Korei Północnej, co wykryto. Przechorowanie, w odróżnieniu od szczepienia daje odporność na całe życie. Jak Szanowny Czytelniku możesz sam sprawdzić, żaden urzędnik NFZ czy Ministerstwa Zdrowia nie jest zainteresowany wprowadzeniem ponownym tranu do szkół. Co rozwiązało by niejeden problem zdrowotny i znacznie obniżyło koszty leczenia chorób. Zamiast tego wolą się oni zajmować handlem szczepionkami.

Jak wyraźnie wskazuje przedstawiony powyżej wykres zachorowań na odrę w Kanadzie, szczepienia wprowadzono po istotnym spadku zachorowań. Widoczne jest także gwałtowne zahamowanie spadku po wprowadzeniu przymusu szczepień. Innymi słowy poprzez szczepienia zarazek nadal znajduje się w obiegu. Jak zaznaczono nosicielstwo bowiem jest nieznane, i nikt nie wie co się dzieje z wirusem pomiędzy zachorowaniami.

Różyczka
Też jest chorobą zakaźną polegająca na wniknięciu RNA wirusa do organizmu. Na ogół przebieg jest łagodny z plamistą wysypką i powiększeniem węzłów chłonnych na karku. Powiększenie węzłów chłonnych może się długo utrzymywać. Podobnie, leczenie nie jest potrzebne. Chyba, że łagodne środki uspokajające dla młodych matek, obawiających się o zdrowie dziecka.

Świnka
Przyczyną jest także zakażenie RNA paramyksowirusa. Podobnie zakażenie rozprzestrzenia się drogą kropelkową czyli poprzez ślinę. Objawy to wzrost temperatury ciała, obrzęk ślinianek początkowo jednostronny w ok. 70% przypadków może być dwustronny.

Przedstawiony powyżej diagram wskazuje, że wyszczepialność jest na bardzo wysokim poziomie, a mimo to co rusz wybuchają wśród szczepionych epidemie. Przeczy to w sposób oczywisty pojęciu odporności stada. Pojęcie to, powtarzane jak mantrę przez ludzi z pogranicza medycyny, zakłada, że jeżeli ponad 95% społeczeństwa zostanie zaszczepionych to wirus samoistnie zginie.

Leczenia specjalnego świnki nie ma. Można podawać środki przeciwzapalne, w rodzaju ibubrofenu. Anglosasi podają rutynowo paracetamol, moim zdaniem zupełnie bez sensu. Samo obniżenie temperatury jest utrudnianiem walki organizmu z wirusem. Tak więc przestraszona matka podająca leki obniżające temperaturę działa na szkodę dziecka i utrudnia wyzdrowienie. Jeżeli w jakimkolwiek przypadku temperatura zbliża się do 40 stopni wystarczają zimne okłady na pachwiny. Należy pamiętać, że przeciwciała, jako wynik walki organizmu z wirusem powstają dopiero po 10 -15 dniach. Nie można tego procesu przyspieszyć. Więc nie należy się niecierpliwić. Tatusiowi aby nie przeszkadzał można podać piwo.

I najważniejsze, dziecku nie tylko można ale powinno się podać, zabranianą normalnie, gumę do żucia, lub inne twarde ciasteczka, ulubione cukierki. Żucie zwiększa wydzielanie śliny, a tym samym wpływa na wydalanie wirusa.

To w skrócie byłoby tyle na temat tych chorób z mojego ulubionego Oksfordzkiego Podręcznika Medycyny Klinicznej z 1992 roku. Świadczy ta obszerność publikacji o istotności tych chorób w upośledzeniu stanu zdrowia społeczeństwa. Na 801 stron podręcznika, te trzy choroby zajmują 2 strony- jedną kartkę. Wydawnictwa Naukowe PAN/ 1993 wydanie ang,3. A wiec jeszcze przed wejściem na nasz rynek wydawnictw „sponsorowanych” przez przemysł farmaceutyczny.

measles

Rycina pokazuje, że szczepienia podano po wielu latach od spadku zachorowań.

Pomimo wielkiej nagonki na dr Wakefielda, nie miał on „żadnego znaczenia” w spadku wykonywanych szczepień. Wyraźnie widoczny jest spadek  umieralności na odrę  na długo zanim dr Wakefield rozpoczął  swoje prace oraz zanim wprowadzono szczepienia w Anglii i Walii. I zdziwienie budzi, że o tym lekarze nie wiedza.

measles

Rycina przedstawia spadek zachorowań na świnkę w republice Dominikany. Podobnie jak w innych krajach wprowadzenie szczepień nastąpiło długo po spadku zachorowań. Tak więc obserwowany spadek zachorowań na te choroby wirusowe jest powszechny w pierwszej połowie XX wieku .

Tak więc w normalnych europejskich warunkach problem tych 3 chorób nie istnieje. Oczywiście, wymagana jest w trakcie choroby dokładna kontrola stanu dziecka i normalna opieka matki. Konieczność pojenia dziecka, pilnowania temperatury zwracanie uwagi na ogólny stan dziecka. Czy leży i równo oddycha, czy też grymasi, i okresowo chce się bawić. Jeżeli chce się bawić i grymasi to wszystko normalnie przebiega i należy zachować spokój.

Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!! #2

Źródło: PrisonPlanet

Dr Jerzy Jaśkowski

„Nieznane” siły wynajęły dziennikarza w celu obsmarowania naukowców pracujących z dziećmi autystycznymi. Dziwnym trafem i oczywiście bez żadnego podtekstu, wynajęty dziennikarz p. Brajan Deer nomen omen Deer czyli Jeleń po polsku, dostał dopuszczony do pełnej dokumentacji lekarskiej. Jest to bardzo zaskakujące ponieważ w krajach anglosaskich tj. Anglii i USA dokumentacja lekarska jest pod bardzo ścisłą ochroną prawną i nawet pacjent traktowany jest jako przedmiot i nie ma dostępu do własnej historii choroby. A w tym przypadku ktoś, niewymieniany oficjalnie nigdzie z nazwiska, udostępnia jakiemuś tam pismakowi historię chorób 12 dzieci, ich wyniki badań i cała resztę dokumentacji. I o dziwo, żaden prawnik w tym praworządnym państwie jakim jest W. Brytania nie protestuje przeciwko takiemu łamaniu prawa. Tak więc urzędnicy Ministerstwa Zdrowia tej pięknej wyspy, chcąc ratować własne fotele niekompetencji i oczywiście dochody, rozpoczęli akcję poprzez łamanie prawa. Artykuły szkalujące dr Wakefielda i jego kolegów oczywiście były publikowane w najbardziej poczytnych gazetach. Już po 3 latach takich publikacji, ale w 9 lat po publikacji artykułu, Generalna Komisja Medyczna [nie wiadomo dlaczego w Polsce nazywana Brytyjską Komisją Medyczną – GMC] wzięła się w 2007 roku za krnąbrnego i samodzielnie myślącego lekarza. Po dalszych 3 latach starań uznano go za winnego całej masie przekłamań i nadużyć, które rzekomo znaleziono w omawianej publikacji w Lancecie i pozbawiono prawa wykonywania zawodu lekarza na wyspach. Zupełnie nie zwrócono uwagi na to, że tego rodzaju postępowanie tj, opublikowanie przez tzw. recenzowane czasopismo, pracy nie spełniającej warunków publikacji jest dowodem na nieudolności czasopisma. Jak to, tak szanowane czasopismo jakim był Lancet, o ponad 100 letniej tradycji [od 1828 roku], posiada recenzentów którzy nie wiedzą jakie warunki naukowe musi spełniać publikacja? Przecież całe działania urzędników i ich „Jelenia” doprowadziły do wniosku, że PT Redaktorzy Lancetu to „Idioci”, którzy nie wiedzą co drukują. Suma summarum dr Wakefield musiał emigrować do Teksasu.

Małym pocieszeniem dla niego jest fakt, że od 1998 roku, a więc ‚feralnej” publikacji w Lancecie, aż 17 uniwersytetów na całym świecie potwierdziło pierwsze wyniki dr Wakefielda, tj, że po szczepieniu, wirus odry osadza się w jelicie powodując stan zapalny oraz, że najczęściej występuje to u chłopców  jednocześnie chorych na autyzm. Zdecydowana reakcja urzędników z Ministerstwa Zdrowia W. Brytanii natomiast poprawiła w istotny sposób sprzedaż szczepionki podnosząc w 2010 rok poziom wyszczepialności do 92%.

Oczywiście dr Wakefield odwoływał się do sądu, ale sędziowie w tamtym okresie zachowywali się „dziwnie”, to najdelikatniejsze określenie [szkoda „papieru” na pokazywanie tych matactw]. Natomiast do sądu odwołał się także jeden ze współautorów tego artykułu pan prof. Walker- Smith oskarżony także o te same błędy co dr Wakefield. I o dziwo sąd, nie urzędniczy a profesjonalny, uniewinnił go ze wszystkich stawianych mu zarzutów. Tak więc w tej samej sprawie jednego artykułu mamy dwa wyroki: jeden rządowej Komisji Medycznej uznającej dr WAKEFIELDA ZA WINNEGO i odbierającego mu prawo wykonywania zawodu lekarza w Anglii, oraz drugi wyrok uniewinniający prof. J.Walker- Smitha. Prawda, że to ciekawa sprawiedliwość, tym razem w wydaniu angielskim. Jak stwierdził sąd: „Rażące błędy i stronniczość , nieuwzględnianie dokumentów i argumentów, zeznań świadków Komisji Rządowej w wyżej wymienionych zarzutach wobec J.Walker- Smitha”  pozwala sądzić, że podobna stronniczość odegrała istotną rolę przy formułowaniu wyroku wobec dr. A.Wakefielda i wykreśleniu tego naukowca z rejestru brytyjskich lekarzy.

A jaka jest prawda?

A  prawda jest zawsze ciekawa i wbrew powszechnej opinii zawsze kolejne zjawiska dają się wyjaśnić w prosty sposób. I tak. Lancet należy do grupy wydawniczej Reed – Elsevier posiadające 2460 tytułów wydawniczych czasopism naukowych na świecie. W Polsce to wydawnictwo istnieje w formie spółki Urban-Partner we Wrocławiu. Urban-Partner wydaje wiele tytułów czasopism medycznych. Dyrektorem naczelnym tej grupy jest pan Crispin Davis. Bardzo dziwnym trafem p. Crispin Davis kilka miesięcy przed rozpoczęciem nagonki na dr Wakefieldsa został dołączony do zarządu firmy sprzedającej nieszczęsną szczepionkę MMR. Oczywiście jest to zupełny przypadek i broń Panie Boże niczego nie sugerujący.

Spółka wydaje między innymi 18 czasopism w Polsce:
1.Stomatologia Estetyczna – red.nacz.prof.Stanisłąw Suliborski
2.Pediatria Polska –  red.nacz. prof. Andrzej Milanowski
3.Otolaryngologia Polska – red. nacz. prof. Dariusz Jurkiewicz
4.Polski Przegląd Otorynolaryngologiczny – red.nacz. prof. Kazimierz Niemczyk
5.Reports of Practical Oncology and Radiotherapy – red naczelny prof.Julian MAlicki
6.Zaszyty naukowe WCO  – red nacz.prof.Julian Malicki
7.HIV&AIDS Review – red nacz. dr Anita Olczak
8.Acta Haematologica Polonica – red.nacz. dr hab Krzysztof Giannopoulos
9.Arch.of Civil and Mechanical Engineering  – red nacz. prof Zb.Gronostajski
1.Polish Annales of Medicine – red.nacz prof. Ireneusz Kowalski
11.Cor et Vasa – red.nacz. prof.Michael Aschermann
12.Reproductuve Biology  – red.nacz. dr hab Renata Ciereszko
13.Alergologia Polska – red.nacz.prof.Rafał pawliczak
14.Ecohydrologia &Hydrobiologia  – red.nacz.prof. Maciej Zalewski
15.Biocybernetics and Biomedical Enginering – red.nacz.prof Jan Wójcicki
16.Wiadomości Psychiatryczne – red.nacz.dr hab Filip Rybakowski
17.Położnictwo Ginekologia i Medycyna Rozwoju – red.nacz prof.Paweł Kamiński
18.Medycyna Intensywna i Ratunkowa – red. nacz.prof. Andrzej Kubler

Oczywiście także zupełnie przypadkowo i bez żadnych związków ze sprawą Elsevier wydał „fałszywy” numer Scientist w celu opublikowania 40 artykułów na zamówienie, pisanych przez ghostwriterow, czyli podstawionych naukowców, którzy za pieniądze posprzedawali swoje nazwiska w celu uwiarygodnienia nieistniejących prac naukowych.

W kilka miesięcy po tym „przekręcie” redakcja innego czasopisma The Sunday Times wynajęła znanego  dziennikarza Briana Deer do oszkalowania dr Andrea Wakefielda. Nie chodziło o doktora ale o wybicie wszystkim innym naukowcom badania szczepionek i tym samym udowadniania ich negatywnych działań. Wybór terminu nie był przypadkowy ponieważ pierwsze artykuły B. Deera ukazały się tuż przed cofnięciem pomocy prawnej Legal Services Commission. Co spowodowało pozbawienie pomocy prawnej rodzin w omówionym pozwie zbiorowym. Osobą współpracującą z p. B.Deerem był niejaki Paul Nuki kiedyś szef badań Newsroom. Oczywiście zupełnie przypadkowo p. Paul Nuki miał ojca, co obecnie nieczęsto się zdarza, i znowu zupełnie przypadkowo i bez związku ze sprawą ten jego ojciec siedział, oczywiście za odpowiednim wynagrodzeniem [wiadomo, że każda praca musi być nagrodzona proporcjonalnie do wartości], w Komitecie ds Bezpieczeństwa leków przy CSM w koncernie GSK & Pluserix laboratorium  francuskiego producenta szczepionki MMR. Czyli innymi słowy tatuś naszego Paula zatwierdził bezpieczeństwo tej szczepionki MMR. Niestety szczepionka powodowała bardzo dużo powikłań i po cichu została w 1992 roku wycofana z obrotu. Jak wiecie Szanowni Czytelnicy urzędnicy i przemysł zawsze po cichu wycofują szkodliwe leki, bez podania najczęściej przyczyny wycofania, ani nazwisk tych co dopuścili do wprowadzenia do obrotu tych nieprzebadanych leków [o tym w innym artykule].

Oczywiście zupełnie przypadkowo w tym samym zespole CSM z profesorem Nuki siedział inny profesor sir Roy Meadow i sir David Hull. Profesor Roy Meadow jest znany fachowcem od jeżdżenia po świecie i zaprzeczania związkowi szczepionek z jakimikolwiek powikłaniami. Szczególnie głośna była sprawa śmierci dziecka Sallu Clark. Jego działania dla rządu T. Blaira zostały docenione i p. prof. był nagradzany, a to wyniesieniem na stanowisko prezydenta Brytyjskiego Towarzystwa Pediatrycznego a to tytułem „sir”.

Prof. David Hull był tym, który w 1989 roku rozpoczął nagonkę na dr A.Wakefielda. Prof. D. Hull był przewodniczącym wspólnego Komitetu Szczepień i Szczepionek i to on wymusił na Departamencie Zdrowia szybką akcję przeciwko dr A.Wakefieldowi i jego kolegom. Oczywiście źródło finansowania dziennikarza Braiana Deer -[Jelenia] nie zostało nigdy podane, ale Stowarzyszenie Brytyjskiego Przemysłu Farmaceutycznego miało istotne powiązania z The Sunday Times. Na marginesie można podać, że Briana Deer wspomagał merytorycznie inny pracownik GSK aktywny członek Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego dr Evan Harris. To także bardzo ciekawa postać inaczej. Ujawniono  w Parlamencie, że Urząd  Zdrowia przekazał dziennikarzowi tajne dokumenty historii chorób dzieci.

Już w 2003 roku wyszło na jaw, że dziennikarz miał dostęp do dokumentów Royal Free Hospital. Było to ewidentne łamanie prawa. Jak się okazało całkowicie bezkarne dla sprawców. Ciekawe kto ich krył? A 12 lutego 2004 roku wydawca Lancetu Richard Horton przekazuje The Sunday Times „historię” publikacji dr Wakefielda, po 6 latach od zaakceptowanej publikacji tego „prestiżowego” czasopisma. The Sunday Times czeka z publikacją aż do 5 dni tuż przed wyrokiem o wycofanie pomocy prawnej dla dzieci. Termin  nagłośniania w odpowiednim świetle całej sprawy był istotny. Publikując cykl artykułów o rzekomych nieetycznych działaniach dr Wakefielda, The Sunday Times podawał np. takie fakty nieetycznego postępowania dr Wakefielda, że „dawał” on przed badaniami dzieciom cukierki!?!?!

Dr Horton już w następnych dniach, na zakrapianym bankiecie, uzgadnia z członkami General Medical Counsil możliwości wystąpienia GCM przeciwko dr Wakefieldowi. Dr Horton przyznał się do tego podczas przesłuchań w prokuraturze w 2010 roku. Cała ta akcja propagandowa miała związek z polityką premiera Blaira jako przyjaznego dla biznesu. GSK miał sprzedaż leków w 2005 roku na poziomie 18.5 miliarda funtów, a z samych szczepionek 1.400 milionów. Tak wiec ani pan premier Blair ani GSK nie były w żadnym przypadku zainteresowane prawdą o szczepionce MMR. Pan Blair ze względów politycznych, „jak to się dzieje, że nowo wybrany premier działa na szkodę angielskich dzieci”, a GSK z powodu utraty zysków. Pomoc prawna została wycofana przez sędziego sądu najwyższego Nigiel Davisa. Uzasadnienia decyzji z dnia 27 lutego 2004 roku pan sędzia nie był łaskaw napisać  do dnia dzisiejszego tj. 2013 roku. W każdym bądź razie nie zostało nigdy podane do publicznej wiadomości. Oczywiście zupełnym przypadkiem był fakt, że sędzia sądu najwyższego sir Nigel Davis jest bratem właściciela Lancetu CEO i członka Zarządu Głownego GSK sir Crispin Davisa. To braterstwo krwi oczywiście nie ma żadnego związku z wydaniem wyroku.

Na pytanie bowiem dziennikarzy Joshua Rosenberga z Telegraph, czy to braterstwo krwi nie ma związku z wydanym wyrokiem pan sędzia odpowiedział z rozbrajającą szczerością „nie przyszło mi to do głowy”. Dochodzenie w tej sprawie przez urząd sądowy, nie znalazło podstaw do oceny niewłaściwości postępowania sędziego Nigel Davisa, który w roku 2011 przeszedł na spokojną zasłużoną emeryturę. Skąd my to znany? 15 marca 2004 roku wymieniono już dr Evan Harris rozpoczął bezprecedensowy i oszczerczy atak na dr Wakefielda i jego kolegów. Co ciekawe atak ten opierał się nie na materiałach źródłowych, ale na publikacjach gazetowych The Sunday Times. Crispian Davis za swoje działania otrzymał w 2004 roku tytuł szlachecki. I tak to się te tytuły rozmnażają.

Liczba fałszywych oskarżeń i pomówień dr WAKEFIELDA była podobna do stosowanych u nas w stanie wojennym i potem, działań służb bezpieczeństwa w stosunku do opozycji. Niczym się te metody niszczenia ludzi nie różnią.

Ale oczywiście jakikolwiek związek pomiędzy metodami SB i GMC jest zupełnie przypadkowy i nieumocowany na materiale dowodowym, tak więc absolutnie nie wolno wyciągać żadnych wniosków.

Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!! #1

Źródło: PrisonPlanet

Dr Jerzy Jaśkowski

Od kilku lat mas media wszelkiego rodzaju starają się zniszczyć osiągnięcia dr Andrew Wakefielda – A.W.. Najciekawsze, że najczęściej brudną robotę wykonują podstawieni dziennikarze dla kilkuset dolarów, euro, złotych. Nic dziwnego, że potem obserwujemy taki alkoholizm lub narkomanię w tych zawodach. Pan Doktor A.W. zajmował się tylko i wyłącznie zaburzeniami układu pokarmowego dzieci. I miał pecha. Większość jego podopiecznych w pewnym okresie stanowiły dzieci z rozpoznaniem autyzmu. Poniżej trochę historii skrzętnie ukrywanej przed polskimi czytelnikami i przede wszystkim polskimi lekarzami. Jak to staram się udokumentować od 20 lat w Polsce nie ma już czasopism medycznych. Wszelkie wydawnictwa są „obsługiwane” przez przemysł. Czasopisma medyczne od co najmniej 1990 roku są po prostu tubami reklamowymi przemysłu. Jak to podał Richard Smith- redaktor jednego z najbardziej prestiżowych, swego czasu, czasopism medycznych Brithish Medical Journal – ”wszystkie czasopisma medyczne są kupowane lub co najmniej sprytnie wykorzystywane przez przemysł farmaceutyczny”. W Polsce nawet biuletyny Izb Lekarskich są tubami reklamowymi przemysłu. Więcej znajdujemy w nich reklam aniżeli materiałów krytycznych. Nawet takie czasopisma jak Polski Tygodnik Lekarski są już tubami Merck, czy też Medycyna Praktyczna – GSK.

W takiej sytuacji pewne informacje dochodzą do lekarzy z bardzo dużym opóźnieniem, przeciętnie 20- 50 letnim. Opóźnienie to jest szczególnie widoczne i istotne w przypadku sprawy marketingu preparatów medycznych. Niestety większość personelu Służby Zdrowia nie zdaje sobie sprawy z faktów. Konkretnie już w 1992 roku redakcja Annales of Medicine postanowiła sprawdzić jakość reklam zamieszczanych w czasopismach medycznych. Okazało się, że aż 57% tych reklam nie miało żadnej wartości edukacyjnej. A 44% wprowadzało w błąd lekarzy powodując mylne przepisywanie leków, tylko 28% było użytecznych. Nawet FDA w okresie 1997- 2002 wystosowało 88 pism oskarżających firmy o naruszanie zasad reklam. Niestety Annales of Medicine musiało zaprzestać dalszych prac ponieważ zagrożono wycofaniem reklam wartości 1 500 000 dolarów. Inną podobną sprawą było zakazanie publikacji pracy naukowej o leku w Transplantologii i Stacji Dializ przez dział marketingu tego wydawnictwa. Jak się okazało to właśnie dział marketingu decydował co się publikuje w czasopiśmie, a czego nie wolno publikować ponieważ jest sprzeczne z umową zawartą z reklamodawcami. Często stosowanym sposobem dezinformacji środowisk medycznych jest przedrukowywanie innych publikacji czasami będącymi tylko referatami na zebraniach. Takie stosowanie przedruków jest szczególnie częste w np. Medycynie Praktycznej. Wg Richarda Smitha daje to redakcjom ponad 100 000 dolarów zysku rocznie. Jak podaje dr Marcia Angel, były redaktor naczelny New ENGLAND JOURNAL of MEDICINE, w wydanej w 2004 roku, publikacji pod tytułem ”Prawda o firmach farmaceutycznych: jak one nas oszukują i co z tym robić” firmy farmaceutyczne wydały tylko w jednym roku ok. 6 miliardów dolarów na „drobiazgi” dla lekarzy. Oczywiście nie podlega dyskusji, że za te drobiazgi musieli zapłacić pacjenci czyli podatnicy, poprzez wyższe ceny leków. Wiadomo, że ok 30% ceny leków to reklama. Dlatego wprowadzono przymusowe ubezpieczenia i centralną dystrybucję np. szczepionek czy leków refundowanych. Zdziwienie budzi tylko fakt, że te reklamowe z założenia czasopisma mają poparcie Ministerstwa Zdrowia w postaci nadawanych tzw. punktów edukacyjnych. Każdy lekarz, jeżeli chce awansować musi zdobywać punkty np. poprzez kupowanie tych reklamówek.

Dr David L.Sacken z Centrum Edukacji w Ontario i dr Andrew Doxman, Dyrektor Departamentu Zdrowia, w dowcipny sposób opisali w artykule pt. „NIERZĄDNICY – JAK OSIĄGNĄĆ POZYTYWNE WYNIKI bez podawania prawdy”, czyli jak pisać prace naukawe, aby nie podawać prawdy lub oszukiwać nie narażając się na kłopoty. Można to robić np. poprzez dobór odpowiednio małej grupy porównawczej, zamiast placebo stosować inne preparaty co np. nagminnie robi sekta szczepionkowców. itd.

Dzisiaj redaktorzy czasopism medycznych oceniają, że aż 95% tzw. niezależnych recenzentów prac naukowych jest związanych z przemysłem w taki lub inny sposób. Jest to tak pospolity proceder przekupstwa i łapówkarstwa, że wspomniany powyżej NEJM zrezygnował już w 1992 roku z poszukiwania obiektywnych recenzentów ogłaszając, że nie może znaleźć recenzentów będących do zaakceptowania przez ośrodki branżowe przemysłu. Taki recenzent w NEJM zarabia dodatkowo ok. 10 000 dolarów rocznie, ale jeżeli jest szczególnie „pracowity” to może zachapać nawet do 50 000 dolarów rocznie, bez żadnych „negatywnych” skutków dla swojego wizerunku ponieważ sprawy te są tajne. Czyli opinia publiczna nigdy się o niczym nie dowie. Przykładem jest jeden z onkologów z pomorskiego, który w dwa lata zarobił, wg Gazety Wyborczej 40 milionów złotych. Sami musicie się domyśleć PT Czytelnicy: za co! Stąd tylu pracowników naukowych w Polsce pracujących na kilku etatach, a patentujemy tylko ok. 100 nowych wynalazków rocznie. Przypominam nawet Korea Pł. ma ok. 14500 wynalazków rocznie. Także notowania polskich uczelni są na dobrych miejscach od końca. Politechnika Wrocławska na 21000 kwalifikowanych wyższych uczelni zajmuje miejsce jako 19 000 któraś tam. Podobnie uczelnie łódzkie czy szczecińskie.

Firmy farmaceutyczne opanowały także internet. Firma Merck płaci np. witrynom internetowym olbrzymie sumy. Spółka Medscape LLC spółka zależna od WebMD Zdrowie w okresie od 2008 roku do 2012 roku otrzymała od Mercka 3 592 850 dolarów. Nie tylko Web MD otrzymuje takie kwoty. Podobnie inne firmy farmaceutyczne dbają o zadowalanie witryn. Przegląd tzw. niezależnych witryn „medycznych – naturalnych metod leczenia itd” wskazuje, że są one kryptoreklamami firm farmaceutycznych. Przeprowadzone przez mnie badania wykazały, że podawane na tych stronach informacje medyczne są doskonałe co do formy, a zupełnie fałszywe co do treści. Podobnie tajne opinie wprowadzono już przed laty w kraju nad Wisłą. Dobór recenzentów i kryteria tego doboru nadal pozostają ściśle tajne. Autor pracy nie dowiaduje się kto ocenia jego publikację. Pamiętam śmieszne zarzuty będące podstawą odrzucenia pracy przez redakcję, np. recenzent twierdził, że publikacja zawiera niezrozumiałe zwroty w rodzaju „kohorta badana” i kohorta porównawcza ponieważ pojęcie kohorta odnosi się do oddziału rzymskiego, a nie jest stosowane w medycynie. Po kilku miesiącach pojawiła się w czasopiśmie, praca podobna z ośrodka recenzenta.

Trochę Historii

W tym kontekście należy przyjrzeć się „sprawie” dr Andrew Wakefielda. Smutna rzeczywistość, czyli jak konsorcjum urzędników państwowych i przemysłu niszczy lekarza. Już po pierwszych szczepieniach nową potrójną szczepionką MMR rodzice zauważyli niepokojące objawy występujące u szczepionych dzieci. Dzieci „ginęły” zamykały się w sobie. Szczepienia przeciwko odrze – chorobie wirusowej – prowadzono już w latach 60 np. we Francji w 1968 roku. W Wielkiej Brytanii w latach 80 – tych ubiegłego wieku. Wyszczepialność [brzydkie pojęcie mające informować bankierów ile pieniędzy pozostało jeszcze do zebrania z danego rocznika dzieci. Czyli czy warto nasilić reklamę szczepień czy też koszty reklamy będą wyższe aniżeli zysk, że sprzedaży szczepionki], wynosiła tylko 53%. Było więc się o co bić. Do 100% jeszcze daleko!. Wprowadzenie nowej potrójnej szczepionki i pojawiające się powikłania po szczepieniu, mogły jeszcze bardziej utrudnić ściąganie pieniędzy z rynku szczepień. Powikłania były tak istotne, że ok. 1991 roku rodzice wystąpili z pozwem zbiorowym przeciwko producentowi. W W.Brytanii przysługuje w takiej sytuacji pomoc prawna. I tutaj nagle, pięć lat po złożeniu pozwu zbiorowego [tak, tak, nie tylko w Polsce sądy działają wolno] jakiś lekarz z szpitala Royal Free Hospital ośmiela się twierdzić, że po szczepieniu u dzieci występuje stan zapalny jelit. I w dużej części dotyczy to dzieci z rozpoznanym autyzmem. Dr A. Wakefeld w celu zbadania zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego u dzieci wykonał podstawowe badania, czyli kolonoskopię [wsadził rurkę do pupy aby zobaczyć czy jelito jest prawidłowe czy też ma np. owrzodzenia]. Jest to badanie wykonywane rutynowo w takich przypadkach przewlekłych zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego, żylaków odbytu, krwawień etc. Cała sprawa jest doskonale przedstawiona w wielu publikacjach internetowych i świetnym filmie pt. „Usłyszeć ciszę”.

Nie ma potrzeby opisywania jej po raz kolejny. O wiele ciekawsze jest to co dziwnym trafem usiłuje się ukryć. I tak praca ponad 5 letnia dr Wakefielda i jego 12 kolegów została opublikowana dopiero w 1998 roku. W tym czasie‚ wyszczepialność na MMR doszła w wielkiej Brytanii już do 87%, czyli w ciągu ok. 10 lat podniosłą się o prawie 30%. Proszę to pomnożyć, przez te kilkadziesiąt funtów i kilkaset tysięcy dzieci rocznie. Ładna kwota. Ale w kolejnych 5 latach‚ wyszczepialność podniosła się tylko o 5% tj. do 92%. I to było to, co zaniepokoiło producentów szczepionki czyli firmę Merck, między innymi wydawcę Polskiego Tygodnika Lekarskiego, dawniej wielce szanowanego biuletynu lekarskiego. Jeszcze większy popłoch powstał, kiedy w kolejnych 5 latach „wyszczepialność” spadła do 82%. No tego to już nie mogli podarować jakiemuś tam doktorkowi. Rozpoczęła się nagonka na całego.

Po pierwsze, wynajęto dziennikarza Briana Deer do ataku na dr Wakefielda i jego kolegów. Większość z pośród nich, na te ataki, okazała się mało odporna i wycofała się z dalszych badań. Ministerstwo na wszelki wypadek obcięło wszelkie fundusze na dalsze badania potwierdzające lub wykluczające związek szczepień z stanem zapalnym jelit. Wymaga podkreślenia fakt, że w swojej pracy dr Wakefield podkreślił cyt: „nie udowodniliśmy związku pomiędzy szczepionką MMR a autyzmem”. Było to wybitne, można tak nazwać, asekuranctwo PT Autorów tej pracy, ponieważ na 12 przeprowadzonych badań 11 dzieci cierpiało na rozpoznany wcześniej autyzm. Poza tym wiadomo, że po szczepieniu dziecko „sieje” wirusami poprzez układ oddechowy do ok. 3-4 tygodni, a poprzez przewód pokarmowy przez ok. 5-8 tygodni, zakażając sąsiadów. Wiadomo np. z epidemii kokluszu w żydowskiej szkole w N.Jorku w 2009 roku, że epidemia czyli 3501 chorych, wystąpiła u dzieci prawidłowo zaszczepionych. Wiadomo także, z podstawowych podręczników medycznych, że 75% przeciwciał znajduje się w przewodzie pokarmowym, a nie we krwi. Tak więc podawanie szczepionki bezpośrednio do krwio- obiegu pomija cały naturalny system obrony człowieka. Wiadomo także, z tych samych podręczników, że większość bo aż 70% synaps nerwowych jest w układzie pokarmowym, a tylko 25% w centralnym Układzie Nerwowym CUN. Wiadomo także, że po „normalnym” przechorowaniu odry czasami dochodzi do powikłań tj. do zapalenia właśnie CUN. Czyli istnieje pewne powinowactwo wirusa do układu nerwowego. Różnica jest podstawowa pomiędzy szczepieniem a przebyciem choroby. Przebycie choroby daje odporność do końca życia, a szczepienie tylko na kilka lat, o ile w ogóle daje odporność.

Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim.

Na razie brak jakichkolwiek prac naukowych wykonanych zgodnie z zasadami medycyny dowodów, potwierdzających hipotezę, że szczepienia zapobiegają chorobie [czyli odpowiednia grupa badana, grupa kontrolna i obserwacja przez dłuższy czas]. Wręcz przeciwnie, historia medycyny ostatnich 200 lat wskazuje jednoznacznie, że epidemie, poczynając od słynnej „hiszpanki- 1918/20”, wybuchają w środowisku zaszczepionych, najczęściej bezpośrednio po szczepieniu. Stąd ciągłe zwiększanie częstotliwości dawek i jednocześnie zysków koncernów. Najpierw się wmawia ludziskom, że szczepienie go zabezpieczy przed zachorowaniem, a potem wmusza kolejne dawki, ponieważ jak się nie zaszczepisz po raz drugi, trzeci czy dziesiąty to zachorujesz, a my umywamy ręce. Przecież mówiliśmy, że musisz pobrać jeszcze dawkę przypominającą. No i oczywiście nam musisz dodatkowo zapłacić, przecież wiesz głupi ludku, że pieniądze się wydaje i zawsze ich brakuje.

Szczepionki na grypę, czyli jak zdobyć milion dolarów tylko dla wakcynologów

Dr Jerzy Jaśkowski

Że grypa to doskonały interes, dla właściwych grup społecznych, nie trzeba wyjaśniać. Np. tylko Narodowy Instytut Zdrowia w USA [dziwna zbieżność nazw?] dostał w jednym roku 2011, ponad 272 miliony dolarów na badania nad grypą. Centrum Kontroli i Prewencji Chorób – CDC wydaje rocznie kolejne 160.000.000 dolarów na „planowanie” grypy. Nieprawdaż, że ładnie to brzmi? I to wszystko na chorobę, której PT wybitni klinicyści w renomowanym Oxfordzkim Podręczniku Medycyny Klinicznej z 1992 roku, nie poświęcili nawet jednej kartki, a uważali za stosowane zamieścić informacje o np. lordozie kręgosłupa, grzybicy paznokci czy bielactwie.

Więc widzisz Szanowny Czytelniku jak łatwo wyciągać pieniądze z worka zwanego ubezpieczeniami społecznymi jeżeli się właściwie siedzi. Jednocześnie Centrum Kontroli CDC straszy szacunkami, że grypa powoduje straty w USA wielkości 80 miliardów dolarów. Prawie cały budżet Polski. Wyraźnie wyczuwalny jest ten strach u kapitalistów, z powodu tak ogromnych strat. Muszą coś robić aby zminimalizować owe straty. Ale w USA CDC nazywa się w prasie Centrum Dezinformacji o Chorobach. Jak można to sprawdzić, na informacje z tego ośrodka powołują się często pracownicy Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego z Warszawy.

http://www.cdc.gov/

Na marginesie, omawiany przykład wyraźnie potwierdza porzekadło: „nic tak nie plami jak atrament”. Ile by dali szczepionkowcy aby stare podręczniki przymusowo spalono! Także staje się jasne, dlaczego nagle podaje się wersje elektroniczne podręczników. Płytka przeważnie już po 4-6 latach wymazuje się sama. I szukaj wiatru w polu.

Jak podaje CDC na swojej stronie internetowej tradycyjnie szczepionki przygotowuje się z 3 wirusów grypy, a generalnie mamy ich ponad 100, tj. AH1N1, A H3,N2 i wirusy grypy B. Podobnie jak w POlsce, pomimo ewidentnego braku działania szczepionki, CDC zaleca szczepienie kobiet w ciąży.

Przypomnę, że tylko w jednym roku 2009 w USA zanotowano ponad 3500 poronień po szczepieniu, a notuje się tylko około 10%, ponieważ kobiety na ogół porażone utratą dziecka nie chcą mieć nic do czynienia z CDC [czyli naprawdę mogło być 35000 poronień].

CDC zaleca szczepienie ludzi starszych po 65 roku życia. Przypomnę: badania udowodniły, że w tej grupie wiekowej szczepienie ma taką samą wartość jak mycie rąk.

Po myciu rąk jeszcze nikt nie umarł, a po szczepieniach są liczne powikłania.

I oczywiście np. taka pani profesor magister L.Brydak nie może tego zapamiętać i cały czas powtarza, że starsi muszą się szczepić. Dziwne, nieprawdaż? A nie jest to przypadkiem działanie sprzeczne z kodeksem karnym: kto świadomie naraża zdrowie lub życie ludzkie podlega karze……

CDC podaje jeszcze najważniejszą informację: szczepionki przeciw grypie są produkowane przez prywatnych przedsiębiorców. A znacie Szanowni Czytelnicy takiego prywaciarza, który nie zarabia?

Najlepsze jest zakończenie informacji o grypie na stronie CDC: To nie jest możliwe, aby z całą pewnością przewidzieć, który wirus grypy będzie dominował w danym sezonie”.

Czyli my sprzedajemy, a wy się martwcie.

Wiemy już dokładnie, że tzw. zespół zatoki – Gulf War Syndrom, na który zachorowało ok. 300 000 żołnierzy amerykańskich w czasie wojny w Iraku był spowodowany przymusem szczepień. Jakiś mądry inaczej generał, zezwolił na szczepienie, w okresie 3 miesięcy szkolenia, żołnierzy aż 16 szczepionkami. Jak wiadomo z podstaw immunologii, okres przerwy pomiędzy jedną, a drugą szczepionką powinien wynosić co najmniej 6 tygodni, ale lepiej aby wynosił 3 miesiące. Tak to się robi obecnie doświadczenia na ludziach, po cichu, bez rozgłosu.

http://en.wikipedia.org/wiki/Gulf_War_syndrome

http://www.publichealth.va.gov/exposures/gulfwar/

http://www.healthcentral.com/encyclopedia/408/320.html

http://topdocumentaryfilms.com/gulf-war-syndrome/

Żołnierze francuskiego kontyngentu, którzy brali udział w akcji w Iraku, ale nie byli szczepieni nie zachorowali.

Oczywiście obieg pieniądza w tym interesie nie został nigdy opublikowany.

Zajmując się sprawą szczepionek przeciwko grypie nie należy zapominać o tzw. adjuwantach. Wg teorii są to zupełnie nieszkodliwe związki mające podnieść odpowiedź immunologiczną organizmu.

Od razu dwa pytania się nasuwają: po pierwsze jeżeli dla organizmu są one nieszkodliwe, to dlaczego organizm ma reagować na nie i tworzyć przeciwciała?

Po drugie: dlaczego do wszystkich prawie szczepionek dodaje się te same związki? Przecież z doświadczenia 1000 lat wiemy, że jak ktoś przechoruje np. odrę w dzieciństwie to już drugi raz nie zachoruje na nią, ale może zachorować np. na ospę czy grypę, tj. inne wirusowe choroby. To znaczy, że nasz organizm doskonale rozpoznaje kto jest kto. Wakcynolodzy natomiast usiłują nam wmówić, że to nie ma znaczenia i byle co wstrzykniemy do krwiobiegu, to odpowiedź organizmu będzie właściwa. Niestety pomimo handlu od 200 lat szczepionkami, do dnia dzisiejszego nie wykonali prostej pracy naukowej polegającej na wstrzyknięciu adjuwantów jednej grupie, drugiej grupie samego zarazka, a trzeciej tylko np. roztworu soli czyli placebo. Przez 200 lat ci mądrzy ludzie, nie przeprowadzili prostego badania, ale krzyczą na cały głos, że szczepionki są najlepiej przebadanymi preparatami. Specjalnie nie piszę lekami ponieważ szczepionka nie jest żadnym lekiem.

SZCZEPIONKA NIKOGO NIE LECZY!

NICZEMU NIE ZAPOBIEGA!

A powoduje choroby w postaci powikłań.

Widzicie więc PT Państwo, że „bez wodki nie razbieriosz” tego rozumowania nijak. Ci wybitni fachowcy od szczepień, nawet nie usiłują publicznie wyjaśnić tego prostego paradoksu. Więc albo nie znają odpowiedzi albo działają inne względy. Musicie sobie sami odpowiedzieć drodzy Czytelnicy na to pytanie.

Do adjuwantów podawanych w szczepionkach przeciwko grypie zaliczamy np. olej MF -59, związek składający się głównie ze skwalenu. Skwalen jest prekursorem cholesterolu. Gdy cząsteczki skwalenu przedostają się do krwiobiegu, a szczepionkę podaje się bezpośrednio do krwiobiegu, to nawet w tak małych stężeniach jak 10-20 cząstek na miliard, doprowadza do autodestrukcyjnej odpowiedzi immunologicznej co bezpośrednio prowadzi do takich chorób autoimmunologicznych jak zapalenie stawów czy toczeń. Jak wiadomo choroby te bardzo przydają się starszym osobom. I tak wychodzić z domów nie mają po co z tymi swoimi emeryturami.

Skwalen może także doprowadzić do chorób ośrodkowego układu nerwowego typu przewlekłe zapalenie, co tłumaczone z polskiego na nasze, oznacza np. demencję. Na pewno starsze osoby się z tego ucieszą, ponieważ nie będą musiały pamiętać np. jak ich załatwiono z emeryturami.

Tween 80 oprócz powodowania anafilaksji, spadków ciśnienia krwi, pokrzywek, doprowadza do duszności

Dlaczego dodaje się adjuwanty? Postaram się to przetłumaczyć ponownie z polskiego na nasze? Otóż adjuwanty podaje się dlatego, że stanowią one więcej aniżeli połowę kosztów ceny dawki szczepionki. To jest to samo, co robi normalny sprzedawca wody z saturatora [tak, tak, były takie na każdym rogu ulicy, szczepionek nie było i epidemii także nie było] podający łyżeczkę soku do wody i potrajający cenę. Podobnie powstają ceny wszelkich innych złożonych produktów. Do ceny surowca dodaje się cenę robocizny, a ta może być dowolna jeżeli zakup szczepionek jest centralny i przymusowy. Przecież urzędnik nie płaci ze swojej sakiewki.

Przecież w tym celu posłowie zmieniają ustawy aby szczepienia były przymusowe.

http://kwik-maz.blogspot.com/2009/11/zemsta-rekina-czyli-skwalen-daje-po.html

Np. Sanofi-Aventis zarabiał przed kilku laty 6 000 000 000 euro na szczepionkach, ale do 2013 roku planuje podwoić tą kwotę. Dlatego czy chcesz czy nie Szanowny Czytelniku, musisz się szczepić. Plany już zatwierdzono, jesteśmy na etapie realizacji.

Wiemy także, że duży wysiłek w produkcję szczepionek mi.in grypowych wkłada DARPA. DARPA jest to instytucja Pentagonu zajmująca się nowinkami technologicznymi przyszłej wojny. Podobnie produkcją związaną ze szczepionkami za wiele milionów dolarów zajmuje się Northrop Gruman, znany producent broni. Ten znakomity prywatny producent urządzeń do zabijania dostał 5 miliardów dolarów od CDC [jak najbardziej rządowej agencji zajmującej się chorobami] do programu śledzenia zaszczepionych, produkcji czipów. Obecnie czipy produkowane do kontroli ludzi mają wielkość 1/4 grubości włosa i mogą zawierać 400 000 bitów.

http://www.darpa.mil/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Defense_Advanced_Research_Projects_Agency

http://en.wikipedia.org/wiki/DARPA

http://www.youtube.com/user/DARPAtv

Śledzenia, podobnie jak przed laty IBM, który sprzedał swoją technologię do śledzenia żydów w obozach koncentracyjnych Niemcom. Innymi słowy czyżby nawoływania do szczepień prowadzone w Polsce były po prostu testowaniem nowej broni?

Musimy brać to pod uwagę, ponieważ rzekomo publiczne media udostępniają swoje łamy tylko zwolennikom szczepień. Przeciwników odsyłają do publikacji w Internecie. Dlaczego są zapisy, zakazy występowania przeciwników szczepień w publicznych mediach rzekomo spełniających rolę m.in oświatową?

Wypada wspomnieć w tym miejscu o najnowszym wynalazku, zatwierdzonym do użytku, to jest szczepionce przeciwko grypie, opartej na komórkach owadów. FDA zatwierdził niedawno szereg nowych szczepionek przeciwko grypie. Jedną spośród nich jest FLUBLOK oparty na modyfikacji inżynierii genetycznej -zaprogramowanych komórkach owadów do produkcji białek hemaglutyniny wirusa grypy [owad bakulowirusowy] rekombinacji DNA i została ta szczepionka dopuszczona dla ludzi w wieku 18 – 49 lat. Wg firmy produkującej „to to”, Flublok zawiera elementy niezbędne, aby odeprzeć trzy różne szczepy wirusa H1N1, H3N2 ‚[trzeciego wirusa nie podano?]. Podobno szczepionka okazała się skuteczna wobec 46% istniejących szczepów grypy krążących w środowisku. Kiedy i na kim to przetestowali nie wiadomo…

Jak Państwo zapewne pamiętają wg FDA poprzednia szczepionka była skuteczna w 96% w teorii FDA i ok 1% w praktyce. No cóż każdy sprzedawca swój towar chwali. Wyników badań publicznie dostępnych na razie brak.

Ale coś w tym musi być skoro Departament Zdrowia USA przekazał małej firmie ponad miliard dolarów do opracowania tych szczepionek opartych na komórkach. W związku z niewypałem szczepionki przeciwko świńskiej grypie w 2009 roku, Departament Zdrowia tego samego kraju, przekazał firmie Novartis sumę 500 000 000 dolarów na budowę specjalnej fabryki do produkcji szczepionek na bazie komórek grypy.

Nowo zatwierdzona szczepionka Flublok otrzymała również nieznaczne wsparcie od rządu USA, w wysokości tylko 147 000 000 dolarów

Kolejna szczepionka przeciwko grypie wg firmy będzie oparta na kawałkach materiału genetycznego z komórek „gąsienicowych”.

http://www.flublok.com

http://www.cdc.gov/flu/protect/vaccine/qa_flublok-vaccine.htm

http://www.proteinsciences.com/PDF/pscp3.pdf

Do chwili obecnej brak jakichkolwiek doniesień na temat powikłań i efektów dodatkowych nowej genetycznie modyfikowanej szczepionki przeciwko grypie. Być może jest to ta właśnie wprowadzona na rynek polski, tak szeroko reklamowana przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego z Warszawy. Szczepionka uzyskała również poparcie DARPy.

Medycyna Praktyczna 14.09.2013. – 23.05 Nowe szczepionki przeciw grypie wkrótce w aptekach.

Oczywiście jest to niczym niepodparte bajdurzenie. Gdzieżby tak poważne instytucje jak Narodowy Instytut Zdrowia [jakiego narodu?] zajmował się testowaniem broni.

Pamiętaj to jest Twoje ciało, a ich szczepionki

To oni chcą twoich pieniędzy.

PS. Rozpoczyna się kolejna edycja „żółtego tygodnia” w Polsce, czyli akcji zachęcania do szczepień, prowadzona przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego. Szczepionki są tańsze nawet o 30%. Czyli normalnie to jest zysk.

Nazwa nomen omen jest jednoznaczna. Żółte papiery oznaczają człowieka nieponoszącego odpowiedzialności za swoje czyny. W tym przypadku jak najbardziej nazwa pasująca. Nawet jeżeli się zaszczepisz dobry człowieku, a potem zachorujesz to i tak nawet zwrotu kosztów szczepionki nie dostaniesz od tego Instytutu. A nie daj Panie Boże jak będziesz musiał przejść na rentę z powodu powikłań po szczepieniu. Grosza nie uwidzisz.

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami, szczególne w Ośrodkach Zdrowia jak najbardziej wskazane.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontakt: jjaskow@o2.pl