Petycja w sprawie homeopatii

Mail ten ekspediujemy do kilkuset adresatów – naszych Przyjaciół, współpracowników pisma i najbliższych nam Czytelników.

W załączeniu przesyłamy tekst petycji w sprawie objęcia leczenia homeopatią finansowaniem Narodowego Funduszu Zdrowia. Ukaże się on w lutowym numerze „Nieznanego Świata”, natomiast już obecnie od piątku 21 grudnia jest zamieszczony w internecie pod http://www.petycje.pl/9151, gdzie można go podpisywać, o co prosimy i apelujemy.

Wprowadzeniem do problemu jest krótki artykuł doktora Janusza Kołodziejczyka, który również ukaże się w lutowym numerze miesięcznika i który także załączamy, gdyż pozwala zorientować się w okolicznościach, jakie poprzedziły materializację tej inicjatywy. Zdajemy sobie sprawę, że nie ma ona większych szans na realizację, jest natomiast zdecydowaną reakcją na bezczelną, arogancką petycję prof. Gregosiewicza oraz członków tzw. Klubu Sceptyków Polskich, którzy w swojej własnej petycji zamieszczonej przed kilkoma miesiącami w internecie, jaką podpisało dotychczas zaledwie niespełna 100 osób (sic!), domagają się od ministra zdrowia wydania zakazu leczenia homeopatią, traktując ją z tą samą, co zawsze, pogardą i zajadłą obsesją jako oszustwo, ku czemu brak jakichkolwiek podstaw. W istocie rzeczy petycja „Nieznanego Świata” jest więc kontrą wobec wspomnianego wystąpienia i obroną homeopatii jako legalnej metody terapii.

Prosimy, by upowszechnić nasz dokument wśród wszystkich Waszych rodzin i znajomych, którzy są nim zainteresowani wraz z prośbą o wsparcie go w internecie własnym podpisem.

Raz jeszcze przypominamy, że aby podpisać petycję „Nieznanego Świata”, trzeba wejść na: http://www.petycje.pl/9151

Serdecznie pozdrawiam
Marek Rymuszko
Redaktor naczelny

——————————————

Lekarz naturalista radzi

Chcecie walki? Będziecie ją mieli

czyli petycja w sprawie refundowania homeopatii przez NFZ

Tym razem w naszej rubryce zajmiemy się listem przesłanym do redaktora naczelnego Nieznanego Świata przez panią Magdę W. z Warszawy. A oto jego treść:

Szanowny Panie Redaktorze!

Homeopatia ponownie została zaatakowana, tym razem przez Klub Sceptyków Polskich. Wyraża się to petycją do Ministra Zdrowia, umieszczoną w internecie na stronie: www.petycje.pl i zatytułowaną: „Protest przeciwko prawu zezwalającemu na legalizację homeopatii”. Panie Redaktorze, gdyby zgodnie z wolą KSP zabroniono stosowania homeopatii, byłoby to z wielką szkodą dla chorych. Wspomniana petycja, jak i sama homeopatia są obecnie przedmiotem dyskusji (na tej samej stronie internetowej). Dlatego pomyślałam, że osoby z kręgu „Nieznanego Świata” mogłyby się do niej włączyć zamieszczając fachowe informacje. Byłoby to niezwykle pożyteczne dla czytelników tego forum.

Magda W.

Szanowna Pani Magdo oraz nasi drodzy Czytelnicy! Serwis www.petycje.pl – nie jest miejscem do dyskusji, lecz do zbierania podpisów pod różnymi zgłoszonymi tam petycjami. Zgodnie z polskim prawem, na tymże serwisie może rozpocząć się proces tworzenia lub zmiany istniejącego ustawodawstwa – przy czym rzecz nie polega na cierpliwym przekonywaniu sceptyków, lecz na głosowaniu za albo przeciw petycji.

Ze skromnej dyskusji, jaka pojawiła się pod rzeczoną petycją, wynika, iż sceptycy i ich głosujący sprzymierzeńcy mają gdzieś argumenty zwolenników homeopatii, ponieważ są przekonani tylko o swojej racji. I to właśnie te PRZEKONANIA (a nie wiedza o homeopatii której nie mają) stanowią podstawę ich racjonalnej racji. Ta racjonalność okazuje się żałośnie powierzchowna i tylko pozorna, gdyż zbudowana została nie na wiedzy o homeopatii, lecz na emocjonalnym do niej stosunku, opartym na przeświadczeniu o wyższości materii (z jakiej musi składać się lek) nad energią/informacją, jaką ów lek być może w sobie niesie.

I nie przeszkadza im to, że taka koncepcja zaprzecza racjonalnej nauce która każe obecnie wierzyć wykształconym ludziom również w terapeutyczną moc działań innych, niż tylko chemiczne. Jaśnie Oświeceni Sceptycy (w Klubie) wierzą jednak inaczej. Dla nich naukowe pozostaje zapewne tylko to, co mogą powąchać i polizać – czyli to, co substancjonalne i możliwe do zmysłowego ogarnięcia. Jeśli coś nie zawiera substancji – nie może leczyć, a jeżeli leczy mimo to i… wyleczy – jest niesłuszne, a nawet szkodliwe.

Wniosek może to i zabawny, gdyby chorym obywatelom RP nie odbierał szansy odzyskania zdrowia za pomocą homeopatii. Bo (jak uczy doświadczenie), homeopatia jest skuteczną i przede wszystkim bezpieczną metodą.

Niech sceptycy przytoczą choć jeden przykład powikłań czy śmierci do jakich doszło w przebiegu leczenia przez homeopatów. Choć jeden! A jakże wielu ludzi leczonych chemicznymi lekami alopatycznymi – naukowo i słusznie – umarło w trakcie takiego leczenia!

Nie trzeba być zbyt dociekliwym aby znaleźć takie przypadki, bo w przychodniach i szpitalach tylko tak się leczy. Jako lekarz związany z medycyną już ponad czterdzieści lat, znam możliwości i ograniczenia alopatii – bo sam ją stosuję w związku umową z NFZ, który tylko takie leczenie finansuje. Ale moi pacjenci nie są niewolnikami, ani poddanymi NFZ czy Ministerstwa Zdrowia. To wolni obywatele RP mogący wybrać każdą metodę leczenia, mimo opłacania składki zdrowotnej. To dzięki tej składce pracownicy tych instytucji mają pensje i premie. Minister, to w języku łacińskim „sługa” który ma służyć razem ze swym „dworem”, utrzymującym go obywatelom – ale czy my czujemy, że nam służy? Jakim prawem moi pacjenci, którym nie pomaga już wysoce naukowe leczenie farmakologiczne i śmierć zagląda im w oczy, nie mają prawa leczyć się homeopatycznie, tak jak sobie tego życzą? Gdy bez skutku leczeni coraz bardziej specjalistycznie i szpitalnie, pytają mnie o taką możliwość i gdy dowiadują się, że lekarz homeopata do którego mają się udać po swoją ostatnią szansę, będzie leczył ich nie „na kasę”, tylko „za kasę” – wpadają w furię i złorzeczą nie tylko „słudze”, ale i jego szefowi, pytając: CZEMU W KRAJU PRAWA, NIE MAJĄ PRAWA LECZYĆ SIĘ ZGODNIE ZE SWOIMI PRZEKONANIAMI? Ja tego wysłuchuję i przyznaję rację temu obywatelskiemu niezadowoleniu. Na dodatek mam też i ja swoje żale: czemu nie znający homeopatii lekarze z Naczelnej Rady Lekarskiej, zabronili swoim kolegom jej uprawiania? W czyim imieniu występowali, KIERUJĄC SIĘ TYLKO SWOIMI PRZEKONANIAMI – nie zaś wiedzą i doświadczeniem w ocenianym przedmiocie? Tak więc, podejmowanie dyskusji z każdymi sceptykami, będzie raczej stratą czasu, gdyż programowo pozostają oni sceptyczni. Skarżąc się na Manipulację w nowelizacji prawa farmaceutycznego, autorzy petycji dążą do wyrządzenia krzywdy chorym rodakom, szukającym w homeopatii pomocy, po nieskutecznym leczeniu alopatycznym. A przecież ci chorzy ludzie mają prawo do zdrowia tak samo, jak sceptycy. Wspierając stanowisko Andrzeja Gregosiewicza – ortopedy, który nigdy nie lecząc homeopatycznie, nie nabył stosownego doświadczenia dającego prawo do oceny metody – sceptycy występują de facto przeciwko chorym. Mają nawet pretensje, że chorzy wydają zarobione przez siebie pieniądze na taki właśnie rodzaj terapii. Piszą oni: Pozwoli to (zakaz) uniknąć legalizacji pseudoleków i promocji pseudomedycyny. Pozwoli też zapobiec nadużyciom i oszustwom na szkodę pacjentów poszukujących w desperacji wszelkich środków dla poprawy stanu swego zdrowia. I wreszcie będzie wsparciem badaczy i lekarzy, opierających swoje prace medyczne i praktykę leczniczą na naukowych dowodach.

Odmawiają więc współobywatelom RP konstytucyjnego prawa do wolności przekonań (które dotyczą przecież nie tylko religijnych, politycznych, ale i wszelkich światopoglądowych), nadając swoim charakter jedynie słusznych.

Pod tym żarliwym manifestem podpisał się pan Tomasz Garstka z Klubu Sceptyków Polskich. Zakładam, że pan Tomasz wyruszając na krucjatę z pseudolekami i pseudomedycyną ma dobre intencje. Ale ja będąc lekarzem, a i czasem pacjentem kolegów lekarzy homeopatów, nie oczekuję takiego rodzaju wsparcia, wręcz nie życzę go sobie. Poza tym, co to właściwie jest pseudomedycyna? Pytam, bo nie wiem – czy i ja mam się już zacząć bać?! Warto by to dookreślić, by przypadkiem odium podobnych poglądów nie sięgnęło Bogu ducha winnych, doktorów innych…

Dlatego też nie dyskutujmy ze sceptykami z klubu (bo nie warto!), tylko głosujmy na stronie internetowej PRZECIW (!) ich petycji!!!

W ten sposób możemy dotkliwie wykazać słabość tego „oświeconego zaścianka”. Pójdźmy jednak dalej! W Szwajcarii na drodze referendum obywatele spowodowali wprowadzenie do uczelni medycznych nauczanie medycyny w duchu psychosomatyki, a nawet refundację przez kasy chorych homeopatii i akupunktury.

MY NA SERWISIE petycje.pl WYSTĘPUJEMY Z WŁASNĄ PETYCJĄ.

Nieznany Świat ma przecież tysiące czytelników i zwolenników. Czy pamiętamy, co może solidarność? Pokażmy naszą determinację i dojrzałość obywatelską i skorzystajmy z szansy, jaką stworzył serwis. Głosujmy tam przeciw złej woli i oświeconej głupocie.

Zdecydowane NIE dla argumentacji i intencji prof. Andrzeja Gregosiewicza na http://www.petycje.pl/petycja/8847/protest_przeciwko_prawu_zezwalajscemu_na_legalizacje_homeopatii.html TAK, DLA NASZEJ PETYCJI!

Do:
Minister Zdrowia
Bartosz Arłukowicz
Ministerstwo Zdrowia,
00-952 Warszawa
ul. Miodowa 15,
22 634 93 26
kancelaria@mz.gov.pl

PETYCJA

w sprawie finansowania przez NFZ leczenia homeopatycznego w Polsce

Redakcja Czasopisma „NIEZNANY ŚWIAT” występująca tu jako przedstawiciel swoich czytelników (i pośrednio również wszystkich obywateli RP korzystających z leczenia homeopatycznego), wyraża poparcie dla społecznego niezadowolenia powodowanego nierefundowaniem przez urzędników NFZ wizyt u lekarzy homeopatów oraz leków przez nich ordynowanych – mimo opłacania przez osoby ubezpieczające się tzw. „składki zdrowotnej”.

Homeopatia jest metodą leczniczą skuteczną i nie dającą szkodliwych działań ubocznych, cieszącą się w Polsce jak i na całym Świecie zaufaniem dużych części społeczeństw. W Polsce uprawiana jest przez profesjonalistów, lekarzy – absolwentów uczelni medycznych, którzy zdobywali konieczną do uzyskania uprawnień homeopaty wiedzę w trakcie podyplomowych kursów organizowanych przy uczelniach medycznych (nie jest to więc „podziemie” medyczne, czy paramedycyna). Obecnie w Polsce stosowne uprawnienia do używania tytułu: HOMEOPATY posiada kilka tysięcy lekarzy, a zainteresowanych metodą i aprobujących ją jest znacznie więcej. Zainteresowanie to powoduje codziennie w pracy lekarzy obserwowana niedoskonałość jak i działania uboczne refundowanych przez NFZ tzw. leków alopatycznych – czyli chemicznych wyrobów przemysłu farmaceutycznego. Ogranicza lub wręcz wyklucza to często stosowanie ich u dzieci, kobiet w ciąży, czy starców. Homeopatia takich ograniczeń nie ma.

Do gabinetów lekarzy homeopatów zgłaszają się głównie pacjenci leczeni dotąd nieskutecznie lekami alopatycznymi. Są to ludzie przeważnie pozbawieni nadziei na odzyskanie zdrowia – ale pozornie, ponieważ homeopatia potrafi im je często przywrócić. Dlatego mimo sprzeciwów części środowiska lekarskiego i mimo konieczności wyłożenia przez pacjentów pieniędzy za leczenie z ich własnych kieszeni (pomimo posiadania raz już wykupionego ubezpieczenia zdrowotnego), gabinety homeopatów w Polsce są wciąż zapełnione. Decyduje o tym skuteczność metody, której w najmniejszym stopniu nie obniżają opinie lekarzy-oponentów, nie mających własnego doświadczenia w leczeniu nią, nie mogących więc w praktyce porównać skuteczności homeopatii z lekami chemicznymi.

A w medycynie liczą się fakty! I nawet jeżeli niektórzy lekarze nie chcący zrozumieć i wypróbować skuteczności homeopatii próbują zakazać jej stosowania, to rozgłos jaki dają pacjenci faktom własnych uzdrowień, niweczy negację zawistnych malkontentów medycznych. Teoretycznie, zdaniem przeciwników – nie może dojść do wyleczenia lekiem homeopatycznym, a w praktyce wyleczenia te są bardzo częste i wręcz niekiedy spektakularne.

Wobec tego iż są to medyczne dowody, a krytyka ich jest oparta tylko na tzw. przeświadczeniu krytyków o niemożności działania tak przygotowanych leków, iż leczenie homeopatyczne nie wiąże się z niebezpieczeństwem utraty zdrowia, bo prowadzą je wyszkolenie lekarze, a leki homeopatyczne nie mają działań ubocznych (nie notuje się takich działań!) – a więc stosowanie ich jest bezpieczne, że leczenie homeopatyczne daje pozytywne efekty często tam, gdzie inne sposoby zawiodły, że można stosować bez ograniczeń takie leczenie u kobiet w ciąży, dzieci i osób w podeszłym wieku – czyli tam gdzie zastosowanie leków syntetycznych jest ograniczone lub zabronione, to obywatele RP wpłacający do NFZ składkę zdrowotną, powinni mieć możliwość takiego leczenia się w ramach swego ubezpieczenia, a lekarze ich leczący powinni być opłacani ze składek przez NFZ.

Nikt obywatelom RP nie funduje leczenia. To są nasze pieniądze, a nie urzędników. Czas na zmianę! Jeżeli politycy wespół z urzędnikami nie zechcą mieć woli do przeprowadzenia zmian, to niech zadecydują o tym sami obywatele RP, w referendum – tak jak np. stało się to w Szwajcarii. Polska to wolny i demokratyczny kraj!

——————–

Przypomnę jeszcze raz: tutaj podpisujemy ZA, a tutaj podpisujemy PRZECIW

Nie zapomnijcie zweryfikować podpisu pod petycją!

Moja strona w blogu o Homeopatii

Kategoria Homeopatia

Nieuleczalni

Jak pić naftę, czyli „leki” alopatycznej mafii

Podpisz petycję w obronie medycyny naturalnej

Instytut Obrony Zdrowia Naturalnego

.

Kliknij, żeby podpisać petycję

Homeopatia – wiodąca alternatywna medycyna Europy

Uwaga, szanowni czytelnicy!

Ten blog jest strefą wolną od wszelkich „-izmów” i należy do osoby, która uważa zarówno religie, jak i ateizm za skrajności światopoglądowe. Skrajności wprawdzie się nienawidzą, ale w istocie są identyczne, co przejawia się zajadłym zwalczaniem homeopatii, astrologii, radiestezji itp. Identyczność przejawia się również w tym, że obie te skrajności cechuje fanatyzm światopoglądowy i misjonarstwo. Jeśli nie wierzysz w to, czego naucza Kościół lub w to, czego nauczają ateiści to albo cię nawrócą na swoje wierzenia albo będą cię zwalczać wszelkimi możliwymi sposobami.

Dlatego informuję, że komentarze przedstawiające katolicki (chrześcijański) lub ateistyczny (pseudo-racjonalistyczny) punkt widzenia na homeopatię, jako niewyważone i oparte na irracjonalnych uprzedzeniach, lądują w spamie.

Mam nadzieję, że się rozumiemy i że nie będziesz niepotrzebnie tracić energii na przedstawianie argumentów żadnego z tych -izmów.

Dziękuję za uwagę!

—————————–

Źródło: Nexus 1.2011

Autor: Dana Ullman

W Europie od dziesiątków lat stosowanie homeopatii ma tendencje wzrostowe, co oznacza, że ta dziedzina medycyny jest coraz częściej traktowana jako efektywna metoda leczenia.

Rosnące zagrożenie medycyny konwencjonalnej

Liczne ankiety prowadzone na przestrzeni ostatnich ponad 150 lat potwierdza­ją, że ludzie, którzy szukają pomocy medycznej w postaci homeopatii1, należą ogólnie do lepiej wykształconych.2 Co więcej, mało kto wie, że medycyna home­opatyczna jest główną „alternatywą” wykorzystywaną przez europejskich lekarzy i rosnącą liczbę obywateli.

Mimo iż homeopatia cieszy się dużym powodzeniem w Europie, jeszcze bar­dziej popularna jest w Indiach, gdzie wyłącznie z tego rodzaju pomocy korzysta ponad 100 milionów ludzi3. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej w Indiach przez firmę AC Nielsen, 62 procent obecnych użytkowników homeopatii nigdy nie próbowało stosować medycyny konwencjonalnej, a 82 procent nie wyraziło chęci przejścia na konwencjonalne terapie.4

Nastawieni sceptycznie do homeopatii, którzy upierają się przy poglądzie, że leki homeopatyczne nie działają, nie potrafią wyjaśnić, dlaczego tak wielu ludzi polega na tym rodzaju medycyny w leczeniu ostrych i przewlekłych chorób… i dla­czego ogromna liczba tych ludzi nie musi stosować niczego innego. Utrzymywanie przez tych sceptyków, że leki homeopatyczne to nic innego jak „placebo”, po­kazuje jedynie ich zajadłość w zaprzeczaniu rzeczywistości oraz skalę arogancji i ignorancji w kwestii homeopatii.

Cały obszar „komplementarnej i alternatywnej medycyny” („complementary and alternative medicine”; w skrócie CAM) cieszył się w latach 1980. w Europie dużym powodzeniem i jego tempo wzrostu ustępowało wówczas tylko przemy­słowi komputerowemu5. Ta eksplozja zainteresowania naturalną medycyną trwa do dzisiaj.

W roku 1998 homeopatia była najczęściej stosowaną terapią CAM w pięciu spośród 14 poddanych badaniu ankietowemu krajów Europy i jedną z trzech najczęściej stosowanych terapii CAM w 11 z tych 14 krajów.” Trzech na czterech Europejczyków wie o homeopatii i 29 procent spośród nich stosuje ją w ramach ochrony swojego zdrowia. To oznacza, że około 100 milionów Europejczyków sto­suje leki homeopatyczne.7

Sprzedaż leków homeopatycznych i antropozoficznych8 wzrosła w latach 1995-2005 o 60 procent z 590 milionów euro w roku 1995 do 775 milionów euro w roku 2001 i 930 milionów euro w roku 2005.9 Z powodu robiącej wrażenie i rosnącej w Europie popularności homeopatii ta alternatywna metoda leczenia zaczyna stanowić zagrożenie dla medycyny konwencjonalnej, co może tłumaczyć nieustanne próby atakowania jej oraz homeopatów z pomocą pokrętnych i nie­etycznych metod.

Francja

Homeopatia jest szczególnie popularna we Francji, gdzie stanowi czołową alternatywną terapię. W roku 1982 leki homeopatyczne stosowało 16 procent jej mieszkańców, w roku 1987 było ich już 29 procent, a w roku 1992 aż 36 pro­cent.10 W roku 2004 leków tych używało 62 procent francuskich matek.11 W tym samym 2004 roku wśród francuskich farmaceutów przeprowadzono ankietę, któ­ra wykazała, że aż 94,5 procent spośród nich zalecało kobietom w ciąży stosowa­nie leków homeopatycznych.12

W listopadzie 2007 roku czołowa francuska firma ubezpieczeniowa przepro­wadziła we współpracy z firmą badającą francuski rynek sondę, która wykazała, że największą we Francji grupę użytkowników naturalnej medycyny stanowią lu­dzie należący do kategorii społeczno-zawodowych (50%). Ponad jeden na dwóch ludzi (55%) uważa naturalną medycynę za skuteczną w przypadku leczenia takich chorób, jak rak, choroba Parkinsona i choroba Alzheimera. Jednym z najmniej spodziewanych odkryć tej ankiety jest to, że 82 procent użytkowników leków homeopatycznych i naturalnych uważa, że stosowanie przez nich tych terapii powoduje oszczędności w systemie ochro­ny zdrowia we Francji. A co jeszcze dziwniejsze 60 procent nie stosujących takich terapii było przekonanych o korzy­ściach płynących z używania naturalnych medykamentów. Homeopatia jest popularna nie tylko we francuskim spo­łeczeństwie, ale i w środowisku francuskich lekarzy. Aż 70 procent lekarzy jest otwartych na nią i uważa ją za sku­teczną. Około 25000 lekarzy przepisuje swoim pacjentom leki homeopatyczne. Homeopatii naucza się w co najmniej siedmiu szkołach medycznych – w Besancon. Bordeaux, Lille. Limoges, Marseille, Paris Nord i Poitiers – gdzie pro­wadzone są również liczne podyplomowe kursy i szkolenia. Homeopatii naucza się w 21 francuskich szkołach farmacji oraz w dwóch szkołach dentystycznych, dwóch szkołach we­terynaryjnych i w trzech szkołach położnictwa.

Wielka Brytania

Członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej są jednymi z najzago­rzalszych zwolenników homeopatii, dowodząc w ten sposób, że ta me­toda naturalnej medycyny nie jest pierwszą lepszą terapią z katego­rii New Age. W Wielkiej Brytanii jest pięć homeopatycznych szpitali działających w ramach National Health Service (państwowa służba zdrowia), w których na niezbyt pilną wizytę u homeopaty trzeba czekać w kolejce do dwóch lat.

Zgodnie z raportem Izby Lordów w sprawie nauki i tech­niki z roku 2000 leki homeopatyczne stosuje 17 procent Brytyjczyków.13 Respekt, jakim cieszy się homeopatia i jej stosowanie przez brytyjskich lekarzy, pokazują wyniki ba­dania opinii publicznej z roku 1986 opublikowane w pre­stiżowym magazynie medycznym British Medical Journal, które dowodzą, że 42 procent lekarzy kieruje pacjentów do lekarzy homeopatów.14 Innym dowodem poparcia ze strony ludzi zawodowo parających się medycyną jest ankieta przeprowadzona wśród brytyjskich farmaceu­tów w roku 1990, zgodnie z którą 55 procent z nich uwa­ża leki homeopatyczne za „użyteczne”, podczas gdy tylko 14 procent za „bezużyteczne”.15 Zwyczajowo konserwa­tywne Brytyjskie Stowarzyszenie Farmaceutyczne (British Pharmaceutical Association) przeprowadziło w roku 1992 debatę w celu ustalenia, czy farmaceuci powinni promować homeopatię.”16 Głosami przeważającej większości zadecydo­wali, że powinni.

Ta dziedzina komplementarnej medycyny zyskała znaczne poparcie w latach 1990. W roku 1993 Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (British Medical Association) opu­blikowało pracę Complementary Medicine: New Approaches to Good Practice (Medycyna komplementarna – nowe po­dejście do dobrej praktyki).17 W roku 1994 ówczesny bry­tyjski sekretarz stanu w ministerstwie zdrowia, dr Brian Mawhinney, oświadczył: „Medycyna komplementarna cie­szy się ogólną sympatią wśród pacjentów, a ostatnie bada­nia opinii publicznej mówią, że 81 procent pacjentów jest zadowolonych z zaaplikowanego im leczenia”.18 Inny mi­nister zdrowia oświadczył, że 80 procent lekarzy ogólnych chce szkolenia z zakresu terapii komplementarnych, a 75 procent już teraz odsyła pacjentów do tera­peutów komplementarnych.

Mimo akceptacji i stosowa­nia homeopatii w całej Wielkiej Brytanii istnieje grupa bardzo ak­tywnych sceptyków o nieznanych źródłach finansowania, która nie­ustannie atakuje tę metodę medy­cyny naturalnej. Chociaż obecnie w brytyjskiej medycynie i nauce ist­nieje duża różnorodność poważnych i znaczących nacisków, w październiku 2009 roku aktywna grupa sceptyków home­opatii z powodzeniem utworzyła rządowy komitet o nazwie House of Commons Science and Technology Committee (Komitet Nauki i Techniki Izby Gmin) z zamiarem wydania raportu w sprawie homeopatii.

Na czele głównej organizacji sceptyków o nazwie Sense About Science, która nalegała na utworzenie tego komite­tu, stoi były specjalista od urabiania opinii publicznej, który pracował dla firmy pijarowskiej reprezentującej interesy firm Wielkiej Farmy (Big Pharma). Co ciekawe, pozosta­li zarządcy organizacji Sense About Science to mieszanka byłych i obecnych skrajnych liberałów, marksistów i trocki­stów, którzy zdają się wspierać także przemysł genetycznie modyfikowanych organizmów (normalnie skrajni liberało­wie optują za filozofią „żyj i pozwól innym żyć”, ale wygląda na to, że w tym przypadku woleli pozbawić Brytyjczyków prawa wyboru terapii).

Organizacja Sense About Science jest oficjalnie brytyj­ską organizacją dobroczynną, nie mówiąc już o tym, że jest grupą politycznego nacisku i jako taka musi ujawniać źródła swoich dochodów, co czyni na swojej stronie internetowej. Nie powinno nikogo dziwić, że większość tych dochodów pochodzi od producentów farmaceutyków.

Jednym ze śledczych z ramienia Komitetu Nauki i Techniki był były członek parlamentu z ramienia partii Liberalnych Demokratów, dr Evan Harris. (W majowych wyborach do parlamentu Harris utracił mandat na rzecz niewiele ponad dwudziestoletniego kontrkandydata, który nigdy wcześniej nie był posłem). Jest związany z organi­zacją Sense About Science i był również jednym ze scep­tyków protestujących przeciwko sprzedaży przez sieć państwowych aptek leków homeopatycznych. To sprawia, że nie jest odpowiednim obserwatorem w tego rodzaju do­chodzeniu.

22 lutego ten sąd kapturowy wystosował raport zaleca­jący państwowej służbie zdrowia zaprzestanie opłacania leczenia homeopatycznego i homeopatów mimo poparcia dla homeopatii i swobodnego wyboru przez konsumentów wyrażonego przez Mike’a 0′Briena, ówczesne­go sekretarza stanu w minister­stwie zdrowia. Raport ten ma jedy­nie doradczy charakter i ponieważ minister już wyraził swoje poparcie dla prawa konsumentów do ich własnego wyboru rodzaju opie­ki zdrowotnej, wydaje się mało prawdopodobne, aby bry­tyjski rząd zmienił swoją politykę… i właśnie tak się stało. W czerwcu nowa minister zdrowia, Annę Milton, przyjęła raport członków parlamentu i stwierdziła, że homeopatia ma długą i ustabilizowaną tradycję w Wielkiej Brytanii i po­winna pozostać jako możliwość do wyboru przez brytyjskich lekarzy i pacjentów. (Raport ten można obejrzeć pod ad­resem www.publications.parliament.uk/pa/cm200910/cmse-lect/cmsctech/45/45.pdf).

Najbardziej zaskakującą rzeczą związaną z tym wstęp­nym raportem jest to, iż weryfikuje on starą prawdę mó­wiącą, że odpowiednio długie powtarzanie kłamstwa, takie­go jak na przykład: „nie ma badań z zakresu homeopatii”, sprawia, iż wielu ludzi w końcu zaczyna w nie wierzyć.

Każda rozsądnie myśląca osoba powinna podejść do tego „raportu” z wielką ostrożnością. W Komitecie Nauki i Techniki, który poparł ten antyhomeopatyczny raport, było 14 członków parlamentu, z których tylko czterech gło­sowało, w tym trzech za przyjęciem raportu. Dwa z tych trzech głosów należały do członków, którzy nie uczestniczyli w żadnym z zebrań, przy czym jeden z nich był na tyle no­wym członkiem, że nawet nie mógł uczestniczyć w przesłu­chaniach komitetu. Trzeci głos na „tak” pochodził od Evana Harrisa, lekarza i zatwardziałego przeciwnika homeopatii. Ten raport nie miał na względzie dobra ludzi.

W Szkocji 12 procent lekarzy ogólnych stosuje leki ho­meopatyczne, a 49 procent wszystkich lekarzy ogólnych (przynajmniej jeden lekarz w ośrodku) przepisuje je.19

Stosowanie leków homeopatycznych jest popularne nie tylko w medycynie, ale również w weterynarii. Chociaż obecnie jest niewiele dostępnych danych na ten temat, w re­zultacie jednej ankiety ustalono, że 20 procent irlandzkich producentów mleka próbowało leczyć lekami homeopatycz­nymi zapalenie sutka u krów lub krowy o wysokim poziomie białych ciałek (białaczka). 43 procent z nich wierzy, że te leki działają. W badanych stadach 50 procent producentów dodawało leki homeopatyczne do wody do picia. 27 pro­cent aplikowało je przez wstrzyknięcie, 6 procent podawało je doustnie, a kolejne 6 procent umieszczało je w pochwie krowy.20

Irlandia

Prowadzony w Irlandii przez ponad cztery miesią­ce w 13 środowiskach pediatrycznych sondaż wykazał, że 57 procent rodziców przyznaje, iż korzystali z pomocy komplementarnej medycyny alternatywnej (GAM) w le­czeniu swoich dzieci.21 Użycie leków homeopatycznych było wyraźnie wyższe w grupie dzieci w wieku 2-4 lat. Najpopularniejszymi środkami CAM były witaminy (88%), tran (27%) i jeżówka (26%). Najczęstszym rodzajem CAM były homeopatia (16%) i terapia czaszkowo-krzyżowa. Tylko 13 procent rodziców infor­mowało swoich pediatrów o stoso­waniu CAM w stosunku do swoich dzieci.

Niemcy

Niemcy do tego stopnia popie­rają naturalną medycynę, że rząd niemiecki rozporządził, aby wszyst­kie programy szkół medycznych zawierały informacje o natural­nych lekach. W przybliżeniu 10 procent niemieckich leka­rzy specjalizuje się w homeopatii, zaś kolejne 10 procent przepisuje czasami tego typu leki. W roku 1993 było 2993 lekarzy, którzy uzyskali formalnie specjalizację z home­opatii, w roku 2006 ich liczba wzrosła o ponad 100 procent do 6073.” W roku 1993 było około 9000 terapeutów prak­tykujących naturalne leczenie zwanych heilpraktikerami, do roku 2007 ich liczba wzrosła do ponad 20000. W przybli­żeniu 20-30 procent heilpraktikerów specjalizuje się w ho­meopatii.

W listopadzie i grudniu 2005 roku w ramach ogólnokra­jowej ankiety przeprowadzono przekrojowy sondaż losowo wybranej dużej grupy 516 niemieckich lekarzy leczących ambulatoryjnie w 13 medycznych specjalnościach stanowią­cych reprezentację 118085 lekarzy zatrudnionych w pań­stwowej służbie zdrowia.2. Ankieta wykazała, że 51 procent lekarzy było za stosowaniem CAM (26 procent było gor­liwymi zwolennikami CAM, a 25 tylko jej zwolennikami) i że 38 procent przepisywało leki homeopatyczne.

Ankieta przeprowadzona w oddziałach położniczych w Nadrenii Północnej-Westfalii wykazała, że akupunktura i medycyna homeopatyczna to dwie najczęściej stosowane metody z zakresu CAM.24 Z ogólnej liczby 187 oddzia­łów położniczych ankietę wypełniło 138 (73,4%). Niemal 96 procent oddziałów położniczych stosowało leki home­opatyczne w trakcie opieki położniczej, w tym 7,2 procent w celach profilaktycznych i 4,8 procent w przypadkach kom­plikacji okołoporodowych.

Przeprowadzony w Niemczech w latach 2003-2006 son­daż w sprawie zdrowia dzieci i nastolatków wykazał, że w sto­sunku do niemieckich dzieci medycynę homeopatyczną stosuje się częściej, niż się spodziewano.25 Okazało się, że homeopatia pediatryczna jest w Niemczech popularna, szczególnie w rodzinach o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym. Prawie połowa preparatów homeopatycznych została uzyskana na podstawie recept wystawionych przez lekarzy lub heilpraktikerów i najczęściej stosowano je do le­czenia pewnych samoograniczających się schorzeń. Około 60 procent osób stosujących homeopatię przyjmowało jed­nocześnie leki konwencjonalne. Stosowanie homeopatii wiązało się ściśle z czynnikami społeczno-ekonomicznymi ze znaczną przewagą w grupie wiekowej 0-6 lat (6,2%), wśród dzieci pochodzących z byłych Niemiec Zachodnich (5,1%) lub z południa Niemiec (6,6%), wśród dzieci pocho­dzących z rodzin o niskim statusie zdrowia (6,8%), wśród dzieci bez imigracyjnej przeszłości (5,3%), wśród dzieci karmionych piersią dłużej niż przez sześć miesięcy (7,6%), wśród dzieci pochodzących z rodzin z wyższych sfer (7,4%) i wśród tych, których matki miały uniwersyteckie wykształ­cenie (7,2%).

W roku 2002 magazyn British Medical Journal podał, że 75 pro­cent Niemców korzysta z kom­plementarnej lub naturalnej me­dycyny.26 Mówi się tam również, że w roku 1994 w medycynie natu­ralnej przeszkolonych zostało 5700 lekarzy, a w roku 2000 ich licz­ba uległa podwojeniu do 10800. W roku 2002 homeopatyczną me­dycynę uprawiało w Niemczech 4500 lekarzy, prawie dwa razy więcej niż w roku 1994. Według raportu rząd niemiec­ki, który przeprowadził tę sondę, ustalił, że w przypadku ludzi korzystających z naturalnych terapii, zwłaszcza home­opatii lub akupunktury, liczba zwolnień chorobowych spa­dła o 33 procent. Z tej sondy wynika również, że kobiety korzystały z terapii naturalnych częściej od mężczyzn, ale z kolei mężczyźni odnosili większe korzyści niż kobiety.

W roku 2009 opublikowano wyniki ankiety przepro­wadzonej wśród Niemców, którzy korzystali z homeopatii lub akupunktury.27 W rezultacie tego badania ustalono, że 7 procent populacji stosowało homeopatię a 10 pro­cent akupunkturę. Wśród osób z wyższym wykształceniem 68 procent stosowało homeopatię, a 53 procent akupunk­turę. Ankieta przeprowadzona w środowisku niemieckich pacjentów cierpiących na chroniczną limfocytową bia­łaczkę wykazała, że 44 procent stosowało terapie alter­natywne. Nie zauważono korelacji między poziomem wy­kształcenia, płcią i poprzednią lub bieżącą chemioterapią. Najpospolitszą alternatywną lub komplementarną terapią było przyjmowanie suplementów witaminowych (26%), soli mineralnych (18%), leków homeopatycznych (14%) i jemioły (9,2%).28

Sonda przeprowadzona w roku 2008 wśród niemieckich dzieci cierpiących na raka wykazała, że 35 procent z nich stosowało CAM.29 Najczęściej stosowanymi metodami były homeopatia, dodatki do diety i medycyna antropozoficzna, w tym terapia jemiołą. Czynnikami zwiększającymi stosowa­nie CAM były: wcześniejsze stosowanie CAM, wyższy status socjalny i złe rokowania choroby dziecka. Zadziwiająco wysoki procent (89) rodziców tych pacjentów podaje, że zale­ciliby stosowanie CAM innym rodzicom.

W Niemczech często dochodzi również do korzystania z homeopatii i CAM przez ludzi z innymi przewlekłymi cho­robami, na co wskazuje sonda przeprowadzona wśród osób ze stwardnieniem rozsianym.30 Liczącą 53 punkty ankietę przesłano członkom oddziału Niemieckiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego w Baden-Wurttembergu. Analizą objęto 1573 pacjentów (48,5 ± 11,7 lat, 74% kobiet, okres choroby 18,1 ± 10,5 lat). W porównaniu z medycyną kon­wencjonalną więcej pacjentów wykazało pozytywne na­stawienie do medycyny komplementarnej i alternatywnej (44% wobec 38%), przy 70 procentach donoszących o sto­sowaniu przez całe życie przynajmniej jednej metody tego typu. Wśród dużej różnorodności opcji medycyny komple­mentarnej i alternatywnej najczęściej cytowane były: mody­fikowanie diety (41%), kwasy tłuszczowe omega-3 (37%), witamina E (28%), B (36%) i C (28%), homeopatia (26%) i selen (24%). Większość respondentów (69%) była zado­wolona ze skutków kuracji z zakresu medycyny komple­mentarnej i alternatywnej.

Wykorzystywanie CAM wiązało się z religijnością, niezależnością funkcjonalną, kobiecym seksem, pracą umysłową i wyższym wy­kształceniem. W porównaniu z te­rapiami konwencjonalnymi terapie medycyny komplementarnej i al­ternatywnej rzadko dawały nieko­rzystne efekty uboczne (9% wobec 59%). W roku 1991 wartość leków homeopatycznych sprzedanych w Niemczech wyniosła 428 milionów dolarów i rosła w tem­pie około 10 procent rocznie. Dowodem wyraźnego popar­cia ze strony niemieckiego środowiska medycznego jest fakt, że 85 procent tej sprzedaży jest następstwem przepisywania recept przez lekarzy. Sondy wskazują, że 98 procent aptek sprzedaje leki homeopatyczne.

Szwajcaria

Sponsorowana przez szwajcarski rząd sonda oceniła sa­tysfakcję pacjentów i efekty uboczne podstawowej opieki lekarskiej oraz dokonała porównania terapii homeopatycz­nej z konwencjonalną.31 Ankietę wypełniło 3126 dorosłych pacjentów, z czego 1363 poddało się konwencjonalnej tera­pii a 1702 terapii homeopatycznej.

Sonda wykazała, że więcej pacjentów leczonych home­opatycznie cierpiało wcześniej na chroniczne i ostrzejsze stany od tych, na które cierpieli pacjenci poddający się zabiegom medycyny konwencjonalnej, i że pacjenci me­dycyny homeopatycznej byli częściej „w pełni usatysfak­cjonowani” z zaaplikowanej im kuracji (53% wobec 43%). Pacjenci medycyny homeopatycznej doświadczali też znacznie mniej niekorzystnych efektów ubocznych (7,3% wobec 16,1%) i, co więcej, proporcja pacjentów donoszą­cych o pełnym ustąpieniu objawów nie była znacząco więk­sza w przypadku pacjentów medycyny konwencjonalnej (28% wobec 21%).

Szczególnie istotna w tej sondzie jest obserwacja mówią­ca, że wśród pacjentów, którzy poddają się terapii home­opatycznej, jest więcej poważnie chorych i jednocześnie ci pacjenci są znacznie bardziej usatysfakcjonowani z zaaplikowanej im terapii niż pacjenci poddani leczeniu konwen­cjonalnemu.

Ta sama sonda potwierdza również powszechne spo­strzeżenie dotyczące pacjentów, którzy szukają terapii homeopatycznej, że są oni znacznie lepiej wykształceni od tych, którzy nie korzystają z homeopatii (32.4% wobec 24,7%).

Szwajcarskie Biuro Zdrowia Publicznego wystosowa­ło do szwajcarskiego rządu raport, w którym czytamy, że „efektywność homeopatii można potwierdzić danymi kli­nicznymi, a profesjonalne i adekwatne zastosowania można uważać za bezpieczne”.32

Inne kraje europejskie, w których homeopatia ma sto­sunkowo silną pozycję, to między innymi Włochy, gdzie 9 procent lekarzy czasami przepisuje leki homeopatyczne oraz Holandia, gdzie 45 procent lekarzy uważa leki home­opatyczne za skuteczne, a 47 procent stosuje jedną lub wię­cej terapii komplementarnych, z których homeopatia jest najpopularniejsza (40% z tych 47%).33

Odsetek szwajcarskich pacjentów stosujących CAM, którzy przeszli transplantację nerek, wyniósł 11.8 procent. Najczęściej stosowaną przez nich terapią alternatywną była home­opatia (42,9%).M

Włochy

Sondaż z roku 2004 ujawnił, że 7,5 miliona Włochów korzysta z le­ków homeopatycznych – 2,5 milio­na więcej niż w roku 2000.35 W przy­bliżeniu 14 procent Włoszek i 10 procent Włochów wolało leki ho­meopatyczne od konwencjonalnych. Leki homeopatyczne otrzymuje także 9,6 procent dzieci w wieku od trzech do pię­ciu lat. Prawie 90 procent Włochów, którzy stosowali takie leki, twierdzi, że pomogły im one, przy czym 30 procent z nich mówi, że używali leków homeopatycznych w celu po­zbycia się bólu, a 24 procent w celu uwolnienia się od ostrych lub przewlekłych chorób.

Sondaż przeprowadzony w roku 2005 wśród Europej­czyków chorych na raka podaje, że 73 procent włoskich pacjentów cierpiących na raka stosuje CAM, co znacz­nie przekracza średnią europejską wynoszącą 36 procent.36 Najczęściej stosowanymi przez pacjentów z rakiem metodami były: homeopatia, medycyna ziołowa i terapie duchowe. W rezultacie sondażu wykonanego w roku 2008 w Toskanii ustalono, że po diagnozie raka częstość wyko­rzystywania CAM wynosiła 17 procent, zaś najczęściej sto­sowanymi formami były: medycyna zielarska (52%), home­opatia (30%) i akupunktura (13%).37 Stosowanie tych form było częstsze na terenach zurbanizowanych i wśród kobiet, a także pośród pacjentów cierpiących na raka piersi i z wyż­szym wykształceniem.

Sondaż wykonany w środowisku włoskich dzieci chorych na raka, które były leczone w konwencjonalnych ośrodkach pediatrycznej onkologii, ujawnił, że 12,4 procent z nich korzystało z przynajmniej jednego typu CAM, przy czym homeopatia była najpopularniejsza.38 83 procent rodziców podaje, że dzieci odniosły korzyści, w tym poprawiła się ich odporność i parametry krwi oraz cofnęło się podwójne wi­dzenie (diplopia). Te badania potwierdziły obserwacje, któ­re ujawniły się w wielu innych sondażach, mówiące, że ludzie lepiej wykształceni są bardziej otwarci na stosowanie terapii CAM.39-40-41

Ankieta przeprowadzona wśród 552 pacjentów z zapa­leniem jelita leczonych we włoskim medycznym ośrodku konsultacyjnym wykazała, że 156 (28%) stosowało terapie komplementarne i alternatywne, na które składały się głów­nie homeopatia (43,6%), kontrolowana dieta lub dodatki do diety (35,5%), zioła (28,2%), ćwiczenia (25,6%) i mo­dlitwy (14,7%). Poprawa samopoczucia (45,5%) i złago­dzenie symptomów zapalenia jelita (40.3%) to najczęściej uzyskiwane korzyści. Ze stosowaniem terapii komplemen­tarnej i alternatywnej korelowały: wyższe wykształcenie, częstsze pogorszenia stanu i niezadowolenie z kontaktów z lekarzami. Tym, co skłaniało ludzi do stosowania terapii CAM, była nietolerancja konwencjonalnych leków, ostrość choroby i ciekawość nowych terapii.

Hiszpania

W Hiszpanii homeopatia stała się tak popularna, że urząd statystyczny tego kraju (INE) dodał wydatki na ho­meopatyczne leki do swoich obliczeń wysokości miesięcz­nych inflacji.43 Sprzedaż leków ho­meopatycznych w Hiszpanii rośnie w tempie 10-15 procent rocznie przy około 15 procentach populacji przyznającej się do stosowania le­ków homeopatycznych i 25 procen­tach oświadczających, że z chęcią by ich używało.44

Europa wschodnia

Kiedy istniała żelazna kurtyna, Węgry, Czechosłowacja i Wschodnie Niemcy zabraniały stosowania homeopatii. Ta medyczna żelazna kurtyna upa­dła wraz z upadkiem komunizmu.

Homeopatia zajmuje szczególne miejsce w Rosji, gdzie została powszechnie zaakceptowana, mimo iż aparat pań­stwowej służby zdrowia wciąż jej nie uznaje. Dlatego też usługi homeopatyczne są płatne i stały się częścią nowej rosyjskiej gospodarki, w której za porady lekarskie trzeba płacić.

Zapotrzebowanie na homeopatyczne usługi jest tak wiel­kie, że Rosjanie wolą za nie płacić, niż korzystać z bezpłat­nych usług medycyny konwencjonalnej.

Niektórzy sceptycy twierdzą, że homeopatia i leki natu­ralne stają się coraz bardziej popularne w Rosji, ponieważ „prawdziwa medycyna”‘ jest niedostępna lub zbyt kosztow­na.45 To twierdzenie zostało jednak obalone, ponieważ trend w kierunku homeopatii i naturalnej medycyny jest szczególnie widoczny wśród tych Rosjan, którzy mają lep­sze wykształcenie i pochodzą z wyższych klas społecznych.

Dziennikarze i sceptycy skłaniają się ku założeniu głoszą­cemu, że leki homeopatyczne nie działają, i dlatego wymy­ślają różne teorie mające uzasadniać rosnące zainteresowa­nie homeopatią.

W roku 2008 opublikowano wyniki sondy przeprowa­dzonej wśród rosyjskich lekarzy w trzech akademickich szpitalach w St Petersburgu.46 Okazało się, że wszyscy respondenci praktykowali CAM i/lub zalecili pacjentom co najmniej dwie terapie tego typu. Każdy lekarz praktyko­wał lub zalecał pacjentom średnio 12.7 różnych rodzajów terapii CAM.

Medycyna homeopatyczna znalazła się na ósmym miej­scu pod względem popularności, przy 58 procentach sto­sujących lub odsyłających do niej, 32 procentach osobiście ją stosujących, 29 procentach praktykujących ją na swoich pacjentach i 38 procentach kierujących na leczenie nią.

Na Węgrzech literatura homeopatyczna była zakazana przez 40 lat aż do roku 1990. Obecnie została przywrócona do łask. Została włączona do programu nauczania medycyny i jest wykładana w dwóch szkołach medycznych. Węgierskie Medyczne Stowarzyszenie Homeopatyczne rozpoczęło działalność w roku 1990 z 11 członkami. Po 18 miesiącach ich liczba wzrosła do 75, a w roku 1994 do 302.

Po upadku komunizmu w Czechosłowacji w listopadzie 1990 roku założono w Czechach organizację homeopatycz­ną, która została z miejsca zaakceptowana i zintegrowana z medycyną konwencjonalną. Po roku ministerstwo zdrowia oficjalnie uznało ją za medyczną specjalizację.

Końcowe refleksje

Biorąc pod uwagę opisaną tu popularność homeopatii wśród lekarzy, ludzi zawodowo związanych z ochroną zdro­wia i w społeczeństwie, należałoby już przestać traktować ją jako „medycynę alternatywną”. Powinna być ona uznana za integralną część systemu wszechstronnej opieki medycz­nej. Co więcej, ujawnienie przez kilka sondaży, że ludzie lepiej wykształceni chętniej wybierają terapie homeopa­tyczne, sugeruje, że homeopatia jest w rzeczywistości „mą­drym” wyborem w zakresie ochrony zdrowia.

O autorze:

Dr zdrowia publicznego Dana Ullman jest czołowym rzecznikiem homeopatii w Ameryce i założycielem Homeopathic Educational Services (Homeopatyczne Usługi Edukacyjne), wiodącego ośrodka dostarczającego książek poświęconych homeopatii, leków, opro­gramowania oraz organizującego kursy i badania. Jest autorem 10 książek, w tym bestsellera Everybody’s Guide to Homeopathic Medicines (Popularny przewodnik po lekach homeopatycznych). Jego najnowsza książka nosi tytuł The Homeopathic Revolution: Why Famous People and Cultural Heroes Choose Homeopathy (Homeopatyczna rewolucja – dlaczego sławni ludzie i herosi kul­tury wybierają homeopatię). Regularnie pisze dla strony interne­towej The Huffington Post, gdzie liczba komentarzy do jego arty­kułów wynosi średnio 1000 na artykuł. Archiwum jego artykułów znajduje się pod adresem www.Huffingtonpost.com/dana-ullman. Mieszka, praktykuje i pisze w Berkeley w Kalifornii. Skontaktować się z nim można za pośrednictwem poczty elektronicznej pisząc na adres mail@homeopathic.com lub poprzez jego stronę interne­tową zamieszczoną pod adresem www.homeopathic.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski

Przypisy:

1. Homeopatia to metoda leczenia polegająca na podawaniu chorym małych dawek środków, które w większej dawce wywołują u człowieka zdrowego objawy podobne do tych, jakie chce się zwal­czyć. – Przyp. tłum.

2. W. Rothstein. Physicians in The Nineteenth Century (Lekarze w XIX wieku), Baltimore, Johns Hopkins University Press. 1972.

3. R. Prasad. „Homoeopathy booming in India” („Homeopatia kwitnie w Indiach”), Lancet, 17 listopada 2007.1679-1680. (Chociaż ogólny współczynnik śmiertelności w Indiach jest dosyć wyso­ki w porównaniu z najbardziej rozwiniętymi krajami Pierwszego Świata, to jest to w głównej mierze skutek bardzo dużej liczby skrajnie biednych ludzi. Śmiertelność w miejskich średnich i bogatszych warstwach ludności jest porównywalna, jeśli nie niższa niż w podob­nych populacjach Stanów Zjednoczonych).

4. AC Neilsen survey backs homeopathy benefits” („Firma AC Nielsen zapewnia o korzyściach homeopatii”), Business Standard, 4 września 2007. www.business-standard.com/india/news/a-c-niel-sen-survey-backs-homeopathy-benefits/295891/.

5. Altemative Medicine/Alternative Medical Market (Medycyna alternatywna /Alternatywny rynek medyczny), Frost and Sullivan Ltd. Report #E874, Londyn, 1986.

6. Norges offentlige utredninger. NOU 1998:21 Alternativ medisin, oficjalny raport opublikowany przez Norweskie Ministerstwo Zdrowia dostępny pod adresem www.regjeringen.no/en/ministries/hod/Documents/NOUer/1998/NOU-1998-21.html?id=14l407.

7. P.R. di Sarsina, I. Iseppato, „Looking for a person-centered medicine: non conventional medicine in the conventional European and Italian setting” („Poszukiwania medycyny ukierunkowanej na jednostkę – niekonwencjonalna medycyna w konwencjonalnej europejskiej i włoskiej scenerii”), eCAM, 2009.

8. Medycyna antropozoficzna jest syntezą medycyny trady­cyjnej i homeopatii. Leki tego rodzaju produkuje firma Weleda i Wala. – Przyp. tłum.

9. ECHAMP (European Coalition on Homeopathic and Anthroposophic Medicinal Products – Europejska Koalicja Homeopatycznych i Antropozoficznych Produktów Medycznych), Facts and Figures (Fakty i liczby), drugie wydanie, 2007, www.echamp.eu.

10. Homeopathie en 1993, Lyons: Syndicat National de la Pharmacie Homeopathique (Lyons – Narodowa Unia Farmacji Homeopatycznej), 1993 (cytaty ankiet badania opinii publicznej przez COFREMCA i IFOP).

11. Transactions (Sprawozdania), Nutrition Business Journal, 7 lipca 2004.

12. C. Damase-Michel, C. Vie, I. Lacroix, M. Lapeyre-Mestre, J.L. Montastruc, „Drug Counselling in Pregnancy: An Opinion Survey of French Community Pharmacists” („Poradnictwo w spra­wie leków w okresie ciąży – badanie francuskiej opinii publicz­nej”), Pharmacoepidemiol Drug Saf., 18 marca 2004.

13. „House of Lords Science and Technology Report” („Raport Izby Lordów w sprawie nauki i techniki”), listopad 2000, www.publications.parliament.uk/pa/ld199900/ldselect/ldsctech/123/12303. htm.

14. Richard Wharton. George Lewith, „Complementary Me­dicine and the General Practitioner” („Medycyna komplemen­tarna a lekarz ogólny”). British Medical Journal, 7 czerwca 1986, 1498-1500.

15. Nelson, op. cit.

16. Steven Kayne, „Homeopathic Pharmacy: Education, Re­search and Optimism” („Homeopatyczna farmacja – badania i optymizm”). British Homoeopathic Journal, październik 1993, 225.

17. Brytyjskie Towarzystwo Medyczne (British Medical Association), Complementary Medicine: New Approaches to Good Prac­tice (Medycyna komplementarna – nowe podejście do dobrej prakty­ki), Oxford, Oxford University, 1993.

18. Universal News Services, 16 czerwca 1994.

19. S. Ross, CR. Simpson, J.S. McLay, „British Homoeopathic and herbal prescribing in general practice in Scotland” („Prze­pisywanie leków homeopatycznych i ziołowych przez lekarzy ogól­nych w Szkocji”). Journal of Clinical Pharmacology, 6 grudnia 2006. 647-652.

20. Jessica Buss, „Irish Turn to Homoeopathy” („Irlandczycy przestawiają się na homeopatię”). Farmers Weekly, 16 październi­ka 1998.

21. E. Low, D.M. Murray, O. O′Mahony. J. O′B Hourihane. „Complementary and alternative medicine use in Irish paediatric patients” („Stosowanie komplementarnej i alternatywnej medycyny w środowisku irlandzkich pediatrycznych pacjentów”), Ir. J. Med. Sci, 22 kwietnia 2008.

22. S. Joos, B. Musselmann, A. Miksch, T. Rosemann, J. Szecsenyi, „The role of complementary and alternalive medicine (CAM) in Germany – a focus group study of GPs” („Rola kom­plementarnej i alternatywnej medycyny (CAM) w Niemczech obserwowana grupa lekarzy ogólnych”). BMC Health Services Research, 2008, 8:127.

23. R. Stange, R. Amhof, S. Moebus, „Complementary and alternative medicine: attitudes and patterns of use by German physicians in a national survey” („Komplementarna i alternatywna medycyna – nastawienia i wzorce stosowania przez niemieckich le­karzy w świetle wyników krajowej ankiety”), J. Altem. Complement. Med., grudzień 2008,14(10):1255-1261.

24. K. Munstedt et al. „Clinical indications and perceived effectiveness of complementary and alternative medicine in departments of obstetrics in Germany: A questionnaire study” („Kliniczne wskazania i uzyskane rezultaty stosowania medycy­ny komplementarnej i alternatywnej w oddziałach położniczych w Niemczech-badania ankietowe”), Eur. J. Obsiet. Gynecol., 2009.

25. Y. Du, H. Knopf, „Paediatric homoeopathy in Germany: results of the German health interview and examinalion survey for children and adolescents (KiGGS)” („Homeopatia pediatryczna w Niemczech – wyniki niemieckiego wywiadu i sondy w sprawie dzieci i nastolatków (KiGGS)”), Pharmacoepidemiol Dmg Saf., 23 lutego 2009.

26. Annette Tuffs, „Three out of Four Germans Have Used Complementary or Natural Remedies” („Trzech na każdych czte­rech Niemców korzystało z komplementarnych lub naturalnych leków”), BMJ, 2 listopada 2002.

27. A. Bussing, P.F. Matthiessen. T. Ostermann, Differential usage of homeopathy and acupunture in German individuals” („Zróżnicowane wykorzystanie homeopatii i akupunktury przez Niemców”), 2009. North American Research Conference on Complementary and Integrative Medicine (Północnoamerykańska Konferencja Badań w sprawie Komplementarnej i Integracyjnej Medycyny), maj 2009, Minneapolis, USA, Altemative Therapies, maj-czerwiec 2009.

28. M. Hensel. M. Zoz, A.D. Ho, „Complementary and aller-native medicine in patients with chronic lymphocytic leukemia” („Komplementarna i alternatywna medycyna wśród pacjentów cierpiących na chroniczną limfocytową białaczkę”), Support Care Cancer, 6 maja 2008.

29. A. Laengler. C. Spix. G. Seifert, S. Gottschling, N. Graf, P. Kaalsch, „Complementary and alternative treatment methods in children with cancer: A population-based retrospective survey on the prevalence of use in Germany” („Komplementarne i alter­natywne metody terapii w przypadku dzieci cierpiących na raka – retrospektywne badania występowania w niemieckiej popula­cji”), Eur. J. Cancer. październik 2008, 44(15):2233-2240.

30. S. Schwarz, C. Knorr, H. Geiger, P. Flachenecker, „Com­plementary and alternative medicine for multiple sclerosis” („Medycyna komplementarna i alternatywna w zastosowa­niu do stwardnienia rozsianego”), Mult. Seler., wrzesień 20U8, 14(8):1113-11I9.

31. F. Marian, K. Joost. K.D. Saini et al., „Patient satisfaction and side effects in primary care: an observational study comparing homeopathy and conventional medicine” („Satysfakcja pacjentów i efekty uboczne podstawowej opieki medycznej – badania obser­wacyjne porównujące homeopatię i medycynę konwencjonalną”), BMC Comp. Alt. Med., 2008.

32. G. Bornhoft, U. Wolfvon Ammon et al., „Effectiveness, Safety, and Cost-Effectiveness of Homeopathy in General Practice-Summarized Health Technology Assessment” („Efek­tywność, bezpieczeństwo i efektywność kosztów stosowania home­opatii w medycynie ogólnej – podsumowanie oszacowania technologii opieki zdrowotnej”). Forschende Komplementarmedizin, 2006, suplement.

33. Peter Fisher, Adam Ward. „Complementary Medicine in Europę” („Medycyna komplementarna w Europie”), British Medical Journal. 9 lipca 1994.

34. S. Hess, S. De Geest, K. Halter, M. Dickenmann, K. Denhaerynck, „Prevalence and correlates of selected alternative and complementary medicine in adult renal transplant patients” („Powszechność i korelaty wybranych terapii medycyny komple­mentarnej i alternatywnej wśród dorosłych pacjentów po prze­szczepie nerki”), Clin. Transplant.. 11 września 2008.

35. ANSA English Corporate Service. „7,5 Million Italians Use Homeopathic Drugs” („7.5 miliona Włochów używa leków home­opatycznych”). 20 maja 2004.

36. A. Molassiotis, P. Fernadez-Ortega, D. Pud et al., „Use of complementary and allernative medicine in cancer patients: a European survey” („Użycie komplementarnej i alternatywnej medycyny przez pacjentów chorych na raka – europejska sonda), Ann. Oncol, 2005, 16:655-663.

37. H. Johannessen. Hjelmborg J. von Bornemann, E. Pasquarelli, G. Fiorentini. F. Di Costanzos, G. Miccinesi, „Prevalence in the use of complementary medicine among cancer patients in Tuscany, Italy” („Stosowanie medycyny komplementarnej wśród pacjentów cierpiących na raka w Toskanii we Włoszech”). Tumori., maj-czerwiec 2008. 94(3):406-410.

38. CA. Clerici, L. Veneroni, B. Giacon et al., „Complementary and alternative medical therapies used by children with cancer treated at an Italian pediatrie oncology unit” („Komplementarne i alternatywne terapie medyczne stosowane w przypadku dzieci chorych na raka leczonych w we włoskim ośrodku onkologii pedia­trycznej”), Pediatrie Blood Cancer, czerwiec 2009.

39. R. Gomez-Martinez. A. Tlacuilo-Parra. R. Garibaldi-Covarrubias, „Use of complementary and alternative medicine in chil­dren with cancer in Occidental, Mexico” („Wykorzystanie medy­cyny komplementarnej i alternatywnej w przypadku dzieci chorych na raka w Occidental w Meksyku”). Pediatric Blood Cancer, 2007.

40. S. Gozum, D. Arikan, M. Buyukavci, „Complementary and alternative medicine use in pediatrie oncology patients in eastern Turkey” („Użycie medycyny komplementarnej i alterna­tywnej w przypadku onkologicznych pediatrycznych pacjentów we wschodniej Turcji”), Cancer Nurs., 2007. 30:38-44.

41. I. Nathanson, E. Sandler. G. Ramirez-Garnica et al. „Factors influencing complementary and alternative medicine use in a multisite pediatrie oncology practice” („Czynniki wpływające na stosowanie medycyny komplementarnej i alternatywnej w wie­lostronnej praktyce onkologicznej pediatrii”), J. Pediatr. Hematol. Oncoi, 2007.29:705-708.

42 R. D’Inca, AT. Garribba, M.G. Vettorato, A. Martin. D. Martines, V. di Leo, A. Buda, G.C. Sturniolo, „Use of altenative and complementary therapies by inflammatory bowel disease patients in an Italian tertiary referral center” („Wykorzystywanie alternatywnych i komplementarnych terapii w przypadkach zapa­lenia jelita leczonych we włoskim trzeciorzędnym ośrodku konsul­tacyjnym”), Dig. Liver Dis., 10 kwietnia 2007.

43. Agencja Reutera. „Tummy tucks join inflalion calculation” („Abdominoplastyka włączona do obliczeń inflacji”), 12 lutego 2007.

44. Milena Izmirlieva, „Global Insight”. 28 marca 2007, znale­zione w Homeopathy Today, maj-czerwiec 2007.

45. F. Clines, „With Medicine Itself Sick, Russians Turn to Herbs” („Chora medycyna sprawia, że Rosjanie zwracają się ku ziołom”), New York Times, 31 grudnia 1990.

46. Samuel Brown, „Use of Complementary and Alternative Medicine by Physicians in St. Petersburg, Russia” („Wykorzystanie medycyny komplementarnej i alternatywnej przez lekarzy z St Petersburga”), The Journal of Alternathe and Complementary Medicine. kwiecień 2008. vol. 14, nr 3, 315-319.

——————————

Zapraszam też do zapoznania się ze stroną mojego bloga „Homeopatia”.

Doktor Andre Kulisz ponownie w Kontestacji

W środę, 1 lutego o godzinie 22, doktor Kulisz ponownie będzie gościem radia Kontestacja. Zachęcam do słuchania wszystkich rodziców szczepiących i nieszczepiących oraz tych, którzy dopiero mają zostać rodzicami.

Szczepiący niech się zastanowią czy aby na pewno wiedzą, co czynią, a nieszczepiący niech się dowiedzą jeszcze więcej.

Doktor Kulisz nie jest teoretykiem spisku, ani w ogóle teoretykiem. Jest on praktykiem, który o tragicznych konsekwencjach szczepień wie więcej, niż ktokolwiek inny, ponieważ to do jego gabinetu trafiają ofiary „zapobiegliwości” dzisiejszej medycyny.

Doktor Kulisz powinien być już na zasłużonej emeryturze, spokojnie leżeć pod palmą i pić sok z egzotycznych owoców, ale kiedy zobaczył, co się wyprawia z dzieciakami i kiedy zrozumiał, że są to rezultaty coraz większej ilości szczepień zrezygnował z zasłużonego odpoczynku i wrócił do pracy. Jego wiedza jest ogromna, a co więcej, jest to wiedza praktyczna, dlatego zachęcam wszystkich do wysłuchania audycji z jego udziałem oraz do zapoznania się z filmami z jego kanału na YouTube oraz z treścią strony kulisz.com.

————-

Audycja z udziałem doktora Kulisza

Poprzednia audycja z udziałem doktora Kulisza

Astromaria jest niepokonana :)

Mój blog zawsze stał wysoko w rankingu blogów na WordPress – praktycznie nigdy nie wypadałam z pierwszej piętnastki, a moją „zaczarowaną” pozycją była 13. I nagle, z dnia na dzień – wypadłam z rankingu całkowicie!

Powiecie, że to proste – straciłam popularność.

A ja powiem: dostałam bana!

Nie pierwszego i nie ostatniego w moim wyboistym życiu…

Sprawdziłam słupki popularności mojego bloga w skali roku i stwierdzam, że mają się one dobrze. Mogę nawet powiedzieć, że jestem jak ten chłop, który śpi, a jemu rośnie. Nawet w okresach, kiedy nie pisałam nic, bo mi się nie chciało, statystyki pikowały w górę. Powiem szczerze, że było to dla mnie zdumiewające. Spodziewałam się spadku popularności, a ona rosła.

Ja oczywiście wiem, że WordPress to taka cudowna platforma blogowa, gdzie panuje prawo, przejrzystość i uczciwość iście kryształowa, więc każdy, kto ośmieli się rzucić jakieś podejrzenie na adminów musi się liczyć z tym, że zostanie okrzyknięty paranoikiem i twórcą teorii spiskowych. Każdy, a ja szczególnie – czyż nie zajmuję się zmyślaniem takich nieistniejących zjawisk jak chemtrails, rząd światowy i kosmici?

Jest wiele blogów, które piszą o spiskach dużo i szczegółowo, nawet sypiąc nazwiskami ludzi z najwyższych, światowych elit, ale nikt im życia nie utrudnia ani nie wywala z rankingu. Mnie prawdę mówiąc spiski specjalnie nie podniecają i nie obchodzi mnie, kto jest kim ani jaką rolę odgrywa w światowych elitach. Wiem o tych sprawach, ale mam do nich filozoficzne, a raczej ezoteryczne podejście. Uważam, że jeśli coś jest, to ma być i że jest w jakimś wyższym celu, który ja mogę tylko zaakceptować (co nie oznacza mojej aprobaty dla tego stanu rzeczy). Walka z tym nie ma sensu, bo z góry skazana jest na niepowodzenie, choćby dlatego, że to, z czym walczysz rośnie w siłę – ale o tym w następnej notce (zauważcie, że ja nigdy z nikim / niczym NIE WALCZĘ ani z nikim się NIE KŁÓCĘ – ja tylko i wyłącznie dostarczam informacji i wiedzy).

Tak więc to nie moje pisanie o spiskach jest przyczyną mojego popadnięcia w niełaskę.

Nie mówcie mi też, że nikt nigdy nie skarżył się z powodu sabotażu na WP. Owszem, byli tacy, którzy się skarżyli i niejeden tekst na niejednym blogu został napisany na ten temat.

Cóż więc się za tym kryje?

Wiem, że mój blog czytywany jest przez Bardzo Ważne Osoby z GazWyb i portalu Racjonalista. Wiem, że bardzo nie lubi mnie pewien ślusarz, wkręcający śruby i pręty w kości pacjentów. Ale najbardziej nie lubią mnie ci, którzy krzewią „rozum” i naukowe „oświecenie”.

Jestem chyba jedyną osobą w Polsce, na której cześć został stworzony blog, którego jedynym celem było ośmieszanie tego, co piszę (blog umarł śmiercią naturalną z powodu totalnego olania ciepłym moczem przez tę, której był dedykowany – zajrzałam tam raz, kiedy odnotowałam w statystykach pierwsze wejście stamtąd do mnie i więcej nie zaszczyciłam tego projektu swoją uwagą).

Jestem autorką najczęściej wyszydzaną przez „racjonalistów” w całym Internecie. Wiem też, że mój blog został oznakowany jako sekta w dodatku WOT. A na wykopie mam takiego bana, że każdy mój tekst jest tam zakopywany w ciągu 2 minut.

Czy ktoś, kto jest nieszkodliwym świrem, paranoikiem tropiącym urojone spiski zasługuje na aż tak wielką uwagę i tak żarliwą nienawiść Największych Polskich Racjonalistów i Intelektualistów?

Przecież głupich świrów lekceważy się jak brzęczącego komara, a nie pisze się gorące polemiki ze wszystkim, co napiszą.

Zapytacie: za co spotkały mnie te szykany?

Trochę za propagowanie astrologii i demaskowanie ignorancji tych, którzy ją wyśmiewają.

Za to, że ośmielam się pisać o mafii medycznej i przedstawiać niezbite, empiryczne dowody na skuteczność homeopatii i medycyny naturalnej oraz za demaskowanie alopatycznego trucicielstwa i onkologicznego holokaustu.

Ale chyba najbardziej za to, co napisałam o guru ateistów „racjonalistów” Richardzie Dawkinsie i Jamesie Randim.

Swoją działalnością psuję „racjonalistom” misję ogłupiania narodu.

Kiedy piszą o tym katolicy, „racjonaliści” śpią spokojnie. Ktoś, kto występuje z pozycji wiary jest niegroźny. Głupich „moherów” „racjonaliści” nie traktują poważnie, bo przez lata zdołali ich ośmieszyć i osłabić ich wiarygodność.

Ale Astromaria to co innego.

Sam Bart wyraził dla mnie uznanie, nazywając mnie prawdziwą racjonalistką, która ponadto potrafi prawidłowo składać zdania w języku polskim.

Moja działalność jest naprawdę groźna, bo uczy ludzi samodzielnego myślenia i wyzwala ich z iluzji dualizmu, wyrywając ich zarówno z sideł religii, jak i rzekomego „racjonalizmu”. Ludzie świadomi przestają być owcami potrzebującymi pasterza. Dla pasterza nie ma gorszego odkrycia niż to, że owieczki stały się istotami wolnymi i rozumnymi i że pokazują mu Kozakiewicza gest.

Na zakończenie: mam dla Was panowie i panie złą wiadomość.

Moja pozycja w rankingu blogów nie dawała mi żadnej korzyści, poza miłym łechtaniem mojej próżności. Odnotowywałam stamtąd 1, może 2 wejścia na tydzień, a bywało, że żadnego. Co więcej, takie wejścia są bezwartościowe, bo przypadkowy odwiedzający rzadko staje się stałym czytelnikiem. Moja popularność bazuje na czymś zupełnie innym. Na pierwszej pozycji w moich statystykach zawsze są wyszukiwarki. Na drugiej zaprzyjaźnione bogi i strony, takie jak Globalna Świadomość, NewWorldOrder czy Wolne Media. Na trzeciej – poczta. Tak kochani, nie macie żadnego wpływu na to, że ludzie przekazują sobie moje teksty pocztą (również pantoflową). Potem: Facebook i fora dyskusyjne. Tak więc wykopanie mnie z rankingu w żaden sposób nie zaszkodzi mojej popularności, tak jak nie zaszkodziło mi zablokowanie mnie w WOT czy na Wykopie. Z WOT korzystają chyba tylko rodzice przedszkolaków, ale ta grupa społeczna mnie nie interesuje.

Na Astromarię nie ma mocnych, bo Astromaria ma swoją misję, w którą gorąco wierzy. Jeśli w coś naprawdę szczerze wierzysz i robisz to z prawdziwą pasją, musisz odnieść sukces. Takie są prawa duchowe.

Leki alopatyczne NIE LECZĄ, lecz zabijają i uzależniają do końca życia!

Firmy farmaceutyczne istnieją nie po to, żeby leczyć, lecz żeby zarabiać i przynosić dochód. Gdyby leki leczyły, byłby to koniec złotego biznesu, nie tylko dla farmaceutów, ale i dla lekarzy.

Leki są po to, żeby uzależniać pacjentów od ich dożywotniego przyjmowania i żeby powodować następne choroby, wymagające „leczenia”. Kto raz wpadnie w szpony lekarzy i da się nabrać na ich „leki” staje się ciepiącym i dojonym z pieniędzy niewolnikiem do końca życia.

Jeśli źle się czujesz lub jeśli masz w rodzinie kogokolwiek, kto zamierza iść do lekarza koniecznie obejrzyj ten materiał – być może uratuje ci to życie!

Gdyby ktoś miał wątpliwości

tak kończą zaślepieni wyznawcy nałki i onkologii: http://herzogincecilie.wordpress.com/

Możecie odwiedzić jej grób: http://herzogincecilie.wordpress.com/2011/02/21/lokalizacja-grobu/, a tu możecie przeczytać, dlaczego według ś.p. Kasi metoda dr Gersona jest zła: http://herzogincecilie.wordpress.com/2010/10/19/alternatywne-metody-leczenia/ (koniecznie przeczytajcie komentarze tzw. „racjonalistów”, a raczej psychopatów-morderców pod tym wpisem)!

I jeszcze kilka godnych polecenia linków:

Profesor Oxfordu i terapia dr Gersona

Nieuleczalni

https://astromaria.wordpress.com/homeopatia/

Moje (pierwsze) spotkanie z homeopatią

Medycyna z planety małp

Trawa sama rośnie, nie musimy jej mówić jak to robić!

Czy tzw. racjonalizm może upaść jeszcze niżej?

„Racjonaliści” i homeopatia

Jeszcze raz o homeopatii i ZASADACH KOMENTOWANIA mojego bloga

Chcesz być leczony, czy wyleczony?

Nie masz prawa wypowiadać się na temat zdrowia bo nie jesteś lekarzem ani na temat klimatu, bo nie jesteś klimatologiem – czyżby?

Dlaczego nie daję na wódkę i na Big Pharma

Mały przerywnik, czyli o dyskusji w blogu JESZCZE słów kilka

Przeciwieństwa są tym samym II czyli homeopatia przed sądem

Naukowe mity i nienaukowe fakty na temat zdrowia i choroby

Na marginesie omawiania serii telewizyjnej „Nieuleczalni” (Incurables, Zone Reality) przedstawię tu kilka słów wyjaśnienia dla osób, które dopiero zaczynają podejrzewać, że z medycyną alopatyczną coś jest nie tak, jak być powinno.

W szkole uczą nas naukowego, a więc materialistycznego sposobu patrzenia na rzeczywistość. Od spraw duchowych ma być religia. Jak we wszystkim, czym hipnotyzuje nas Matrix, mamy tu do czynienia z silnie zaznaczonym dualizmem, czyli w tym przypadku ustawieniem materii w opozycji do ducha.

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą, że przeciwieństwa są tym samym (zafiksowanie na dowolnego rodzaju skrajności zawsze prowadzi do ekstremizmu, a więc fanatyzmu) i że prawda zwykle leży gdzieś w połowie drogi, albo wręcz zupełnie nie tam, gdzie fanatycy ją sytuują.

Współczesna nauka bada świat materii, całkowicie ignorując sprawy ducha. Naukowa medycyna również pomija kwestie duchowe, skupiając się wyłącznie na „mechanice” i procesach fizyko-chemicznych, zachodzących w organizmie. Lekarze, którzy ośmielają się dostrzegać metafizyczną stronę życia traktowani są jak szarlatani lub – w najlepszym razie – nieszkodliwi wariaci. Niejeden z takich lekarzy musiał pożegnać się z karierą tylko dlatego, że jego filozofia nie była zgodna z „nauką” medyczną (która w rzeczywistości nierzadko z prawdziwą nauką nie ma nic wspólnego i często przypomina kult pełen dogmatów).

Bezduszne, „naukowe” podejście sprawia, że pacjent traktowany jest jak biologiczna maszyna, którą należy naprawić podobnie, jak naprawia się każdy inny mechanizm, np. samochód czy komputer. Jeśli jakaś część działa nieprawidłowo i nie da się jej naprawić (zaszyć, skręcić śrubami, wstawić dreny itp.), to należy ją zastąpić nową (przeszczepem). Jeśli stwierdza się brak jakiegoś związku chemicznego, np. insuliny czy neuroprzekaźnika, podaje się go w postaci leku i wierzy, że to pomoże – zupełnie tak samo, jak wlanie do silnika samochodowego właściwego paliwa i oleju.

Czasem coś tam przebąkuje się na temat znaczenia serdeczności i troski, które pomagają pacjentom szybciej wrócić do zdrowia, ale zagłębianie się w metafizykę jest zdecydowanie źle widziane, bo nienaukowe.

Seria „Nieuleczalni” udowadnia, że nie tędy droga.

Wszystkie leki chemiczne mają mniej lub bardziej poważne skutki uboczne*) (proszę uważnie czytać ulotki dołączone do leków – jeśli łykasz cokolwiek bez zapoznania się z treścią ulotki ryzykujesz śmiercią lub kalectwem!) i prawie zawsze uzależniają pacjenta na całe życie. Odstawienie leku nierzadko jest równoznaczne ze śmiercią! Koronnym przykładem jest cukrzyca, która sprawia, że pacjent stale musi mierzyć poziom cukru i aplikować sobie insulinę, a jeśli znajdzie się w sytuacji, że z jakiegoś losowego powodu nie może jej zdobyć, zaczyna się ścigać ze śmiercią.

Leki chemiczne tak naprawdę nie leczą choroby, lecz jedynie niwelują jej symptomy. Objaw wprawdzie znika, ale choroba nie zostaje wyleczona. Takie leczenie przypomina wmiatanie śmieci pod dywan. Choroba skrywa się głębiej i przestaje być widoczna, ale w dalszym ciągu tam jest. Może teraz przybrać inną, o wiele groźniejszą formę i objawić się w inny sposób. Żeby człowieka wyleczyć należy odkryć przyczynę problemów i ją usunąć. Przyczyną może być dręczący problem psychologiczny (szok, zazdrość, lęk przed porzuceniem, stresy w pracy itp.) lub zatrucie organizmu toksynami (stresy i złe odżywianie powodują silne zakwaszenie krwi). Usunięcie tych czynników czyni cuda.

Seria „Nieuleczalni” uświadamia nam, że wszyscy jesteśmy dziećmi natury i że bez natury nie jesteśmy w stanie żyć ani tym bardziej zachować pełni zdrowia. Udowadnia również siłę i skuteczność modlitwy i wiary.

Do zdrowego życia nie wystarczą same białka i witaminy. Żywność (zgodnie ze swoją nazwą) musi żywić, a więc być pełna życia i energii, czyli świeża i uprawiana w naturalny sposób.

W diecie makrobiotycznej (która jest „rekordzistką” w rankingu wszelkich znanych metod przywracania zdrowia) stosuje się żywe jedzenie, np. kiełkujące, całe ziarna i świeże warzywa i owoce, a jaja muszą być koniecznie zapłodnione. Jaja pochodzące z chowu klatkowego nie nadają się do jedzenia, bo nie dość, że kury są stłoczone i zestresowane, to jaja te nie są zapłodnione. Podobnie „martwe” (pozbawione energii chi) są mrożonki, a zwłaszcza potrawy przyrządzane w kuchenkach mikrofalowych – mogą mieć zachowane wszystkie witaminy i sole mineralne, ale nie ma w nich życia, więc zamiast oddawać organizmowi swoją energię, zużywają ją w procesie trawienia. Co więcej, według medycyny chińskiej (najstarszej, obok ajurwedy metody naturalnego leczenia i przywracania zdrowia) mrożonki**), nawet podawane na gorąco, wychładzają organizm i powodują blokady w meridianach (szlakach przepływu energii życiowej), co powoduje bóle stawów (zwłaszcza kolan). Jeśli cierpisz z powodu problemów z kolanami natychmiast przestań kupować mrożonki dowolnego rodzaju!

Im mocniej przetworzona żywność tym bardziej bezwatrościowa. Szczególnie niebezpieczne są szybkie dania („fast food”, hamburgery, gorące kubki (glutaminian!!!), dania do podgrzewania w mikrofalówkach itp.), chipsy (sama chemia!) i wszelkie dania „dietetyczne”, czyli odtłuszczone i zawierające słodziki (diet soda, diet Cola, jogurty i inne wyroby mleczne „0%”).

Biała mąka i cukier zaliczają się do TRUCIZN, których absolutnie i pod żadnym pozorem nie wolno jadać osobom chorym na raka! Rak żywi się cukrem (co wykorzystuje medycyna naturalna, ale o tym później) i białą mąką.

Uwaga! Rzekomo „dietetyczne” słodziki są jeszcze gorszą trucizną niż cukier!

Właściwe leczenie nie polega na wszczepianiu sztucznych organów ani na wlewaniu do krwi substancji chemicznych, których brakuje, lecz na naturalnym przywracaniu zachwianej równowagi (homeostazy). Takie działanie pozwala organizmowi powrócić do pełni zdrowia i utrzymać je.

Niech Cię nie przeraża perspektywa „tracenia czasu i energii” na gotowanie w domu, bo to właśnie dzięki właściwej diecie i unikaniu wszelkiej chemii możesz odzyskać pełnię wolności od cierpienia fizycznego i psychicznego spowodowanego chorobą lub kalectwem. Uwolni Cię to również od wydatków i uzależnienia od leków.

Co najważniejsze, zdrowy organizm oznacza również zdrowy, a więc sprawnie pracujący mózg. Tylko dzięki niezależnemu myśleniu możesz wyzwolić się z sieci kłamstw i manipulacji, którymi karmią ludzi media, politycy i sprzedajne mamonie „autorytety” medyczne (i wszelkie inne).

Bruce Lipton, lekarz i naukowiec udowodnił, że duch góruje nad materią i że to nie geny rządzą organizmem, lecz że to świadomość (duch) rządzi genami. Dlatego nie ma chorób nieuleczalnych (poza bardzo nielicznymi wadami wrodzonymi), chyba, że ktoś w nie wierzy. W co wierzysz, to dostajesz. Jeśli pragniesz zdrowia, musisz przestać wierzyć w choroby i lekarzy i zacząć wierzyć w naturę, zdrowie i własną moc sprawczą. Bez tego nie odniesiesz sukcesu na drodze ku zdrowiu i szczęściu.

Japoński badacz Masaru Emoto udowodnił naukowo pamięć wody, a więc zasadę działania homeopatii. Woda przekazuje organizmowi informację, która została w niej zapisana, a to znaczy, że nie potrzeba dodawać do niej żadnych substancji chemicznych, żeby nią leczyć. Wystarczy jedynie informacja o tej substancji.

Na zakończenie: proszę mi nie zarzucać generalizacji ani jednostronnego postrzegania medycyny. Piszę tu o medycynie alopatycznej, która truje, a nie o medycynie ratunkowej czy chirurgii urazowej, które ratują życie i przywracają sprawność po wypadkach.

———–

*) Wyjątkiem są warzywa i owoce, które w naturze narażone są na działanie mrozu, który ich nie zabija, np. brukselka, pory, rokitnik czy owoce jałowca. Jeśli nie mamy wyjścia i musimy skorzystać z mrożonek można je „rozgrzać” odpowiednimi przyprawami.

Więcej informacji o energetyzowaniu potraw i fatalnych skutkach stosowania mikrofal można znaleźć w Internecie, na stronach z przepisami zdrowej kuchni.

**) Przykład skutków ubocznych (stąd):

lek na cholesterol: Sortis

Oprócz tego, że ma mnie leczyć do śmierci to ma takie efekty uboczne:

Częste: zaparcia, wzdęcia, dyspepsja, nudności, biegunka; reakcje alergiczne; bezsenność; ból głowy, zawroty, parestezje; wysypka, świąd; bóle mięśni, bóle stawów; osłabienie, bóle w klatce piersiowej, bóle pleców, obrzęki obwodowe;

Nieczęste: jadłowstręt, wymioty; małopłytkowość; łysienie, hiperglikemia, hipoglikemia, zapalenie trzustki; niepamięć; neuropatia obwodowa; pokrzywka; miopatia; impotencja; złe samopoczucie, przyrost masy ciała;

rzadkie: zapalenie wątroby, żółtaczka cholestatyczna; zapalenie mięśni, rabdomioliza;

bardzo rzadkie: anafilaksja; obrzęk naczynioruchowy, wysypka pęcherzowa (w tym rumień wielopostaciowy, zespół Stevens-Johnsona i toksyczne złuszczanie się naskórka). Zwiększenie aktywności aminotransferaz w surowicy i zwiększenie aktywności kinazy kreatynowej (CK).

Mini przewodnik po blogu dla „racjonalistów.pl”

Jeśli się kogoś obsmarowuje, to należy podać źródła cytatów (linki do bloga i / lub do konkretnego komentarza). Jeśli się tego nie robi, to znaczy, że się łże jak świnia.

.

.

.

W tym filmie możecie zobaczyć prawdziwą historię medycyny alopatycznej – bardzo polecam jego obejrzenie!

Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent.[Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].

Widzimy teraz, że istnieje rodzaj pomocy zagranicznej, realizującej się poprzez szczepienia i leczenie AIDS, które są niesamowicie efektywne. One wszystkie skupiają się na ratowaniu życia. I dobrą wiadomością jest to, że dokonując tych przełomów populacja w kraju spada. [Bill Gates dla CNN]

Wszystko o homeopatii znajdziecie pod tym linkiem: Homeopatia.

Dla leniwych mały wypis z tego, co tam zgromadziłam (wszelkie próby umieszczenia w moim blogu kłamliwych komentarzy na temat homeopatii są BEZCELOWE, więc nie warto nawet próbować):

Podczas epidemii cholery w roku 1849 szpitale stosujące „oficjalną medycynę” notowały 48 – 60% śmiertelność, podczas gdy szpitale stosujące leki homeopatyczne notowały śmiertelność do 3%.

Homeopatia jest LEGALNĄ, bezpieczną i uznaną w całym świecie (w tym w Unii Europejskiej) metodą leczenia. Lekarz brytyjskiej rodziny królewskiej, dr Peter Fisher jest homeopatą. W Wielkiej Brytanii funkcjonuje kilka szpitali homeopatycznych.

Polskie Towarzystwo Homeopatii Klinicznej powstało w 2003 roku z inicjatywy środowiska lekarzy i farmaceutów absolwentów kursów CEDH. Z roku na rok rozwija się coraz prężniej i jest obecnie największym towarzystwem homeopatycznym w Polsce. W chwili obecnej PTHK liczy około 150 członków oraz blisko 1000 zwolenników wśród lekarzy i farmaceutów na terenie całego kraju.

Prawo lekarza do wyboru terapii

Zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej Lekarz ma prawo do swobodnego wyboru metody leczenia (art. 6 KEL).

Zgodnie z Ustawą o zawodach lekarza i lekarza dentysty lekarz ma prawo do ordynowania tych środków farmaceutycznych i materiałów medycznych, które są dopuszczone do obrotu w Rzeczpospolitej Polskiej (art. 45 ust. 1).

Stanowisko PTHK – odpowiedź na pismo NRL

Status prawny leków homeopatycznych w Polsce

Dr med. Peter Fisher, Dyrektor ds. klinicznych i Dyrektor ds. badawczych, Królewski Szpital Homeopatyczny w Londynie: „Najnowsze naukowe oraz kliniczne badania leków homeopatycznych – implikacje praktyczne”

Lek homeopatyczny.pl

Czym jest homeopatia (Laboratoires Boiron)

Lekarz homeopata, niesłusznie i oszczerczo oskarżony przez Krajową Izbę Lekarską UNIEWINNIONY

Lekarz-homeopata uniewinniony po trzyletnim procesie

Źródło

W Polsce uprawnienia do leczenia metodą homeopatii posiadają wyłącznie lekarze II stopnia specjalizacji, po kilkuletnim kursie homeopatii.

Homeopata jest LEKARZEM wykształconym przez PAŃSTWOWĄ UCZELNIĘ MEDYCZNĄ, posiada więc typową wiedzę lekarską, również w zakresie leczenia alopatycznego.

Co więcej – posiada II stopień specjalizacji!

Jeśli ktoś twierdzi, że homeopatia jest oszustwem i szarlatanerią, to jest PSYCHOPATYCZNYM KŁAMCĄ!

Wszelkie próby umieszczenia w moim blogu kłamliwych komentarzy na temat homeopatii są BEZCELOWE, więc nie warto w ogóle próbować.

Moje teksty o homeopatii:

Moje (pierwsze) spotkanie z homeopatią

Medycyna z planety małp

Trawa sama rośnie, nie musimy jej mówić jak to robić!

Czy tzw. racjonalizm może upaść jeszcze niżej?

„Racjonaliści” i homeopatia

Jeszcze raz o homeopatii i ZASADACH KOMENTOWANIA mojego bloga

Chcesz być leczony, czy wyleczony?

Nie masz prawa wypowiadać się na temat zdrowia bo nie jesteś lekarzem ani na temat klimatu, bo nie jesteś klimatologiem – czyżby?

Dlaczego nie daję na wódkę i na Big Pharma

Mały przerywnik, czyli o dyskusji w blogu JESZCZE słów kilka

Przeciwieństwa są tym samym II czyli homeopatia przed sądem

UWAGA TVN! o homeopatii:

Homeopatia: pomaga czy szkodzi?

Polecam też stronę o Chemtrails – miejcie odwagę obejrzeć te filmy, a gwarantuję wam, że stracicie swoją głęboką wiarę w bzdury, które wciskają wam na racjonalista.pl!!!

Zapraszam również na mój nowy blog Szczepionkowe ludobójstwo oraz na tag Choroby „nieuleczalne”

 

Szczepienia – czyżby największa pomyłka medycyny XX wieku?

Źródło

Na podst. raportu Alana Philipsa opracował dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Po ukazaniu się przed 3 miesiącami po raz pierwszy poniższego artykułu otrzymaliśmy całą masę zapytań i próśb o powtórzenie. W minionym okresie skontaktowaliśmy się z Instytutem Epidemiologii z Wiednia, z którego otrzymaliśmy kolejne dane podważające sens przymusowych szczepień całych populacji ludzkich. Jednocześnie pojawiły się liczne głosy protestu osób, o których możemy powiedzieć, że są zainteresowane pozamerytorycznie dalszym zwiększaniem liczby przymusowych szczepień, przeciwko publikacji tego rodzaju prac.

Uważamy, że każdy jest kowalem swego losu i ma prawo do rzetelnej informacji. Musi mieć też prawo wyboru. Szczególnie jest to ważne gdy o postępowaniu decyduje moda. Nie należy zapominać, że nie tak dawno w skali historycznej, lekarze w majestacie prawa stosowali przez prawie dwieście lat wszystkim pacjentom lewatywy jako najlepszy środek leczniczy a inni lekarze, także w majestacie oficjalnej medycyny przez około 150 lat (a więc 6 pokoleń) upuszczali wszystkim krew, bez względu na chorobę pacjenta.

Primum non nocere

Omawiany poniżej problem dotyczy tylko i wyłącznie przymusowych szczepień. Nie jest dyskutowana celowość podawania szczepionki po ukąszeniu przez wściekłego psa czy też ludziom wyjeżdżającym w tereny objęte epidemią cholery.

Jednym z czynników oceny skuteczności podawania szczepionek jest prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań, czasami eufemistycznie zwanych efektami ubocznymi.

Możliwości wystąpienia reakcji ubocznych po podaniu szczepionki DPT (przeciw błonicy, kokluszowi, tężcowi) są jak 1 – 1750, podczas gdy możliwość śmierci z powodu zachorowania na koklusz jest jak 1 – 5 000 000.

Pomimo, że oficjalne autorytety w dziedzinie zdrowia publicznego zapewniają nas o bezpieczeństwie i skuteczności szczepień, to jednak Food and Drug Administration – FDA (odpowiednik Państwowego Zakładu Higieny w Polsce, ale o wiele lepiej wyposażonego w argumenty prawne) oraz Centers for Disease Control – CDC przedstawiają doniesienia, które przeczą temu w sposób zdecydowany.

W rzeczywistości spadek ilości zachorowań wyprzedził całą epokę szczepień. Natomiast lekarze donoszą o tysiącach wypadków reakcji ubocznych związanych z podawaniem szczepionek, a także o wypadkach zgonów z powodu szczepień.

Jak można się zorientować, wprowadzenie szczepień i antybiotyków nie miało praktycznie znaczenia dla populacji. Spadek liczby zgonów na wymienione choroby zaobserwowano 4 pokolenia wcześniej.

Pomimo bardzo dobrze udokumentowanych wypadków powikłań po szczepieniach nie informuje się pacjentów o możliwości ich wystąpienia. Pomimo, że szczepienie jest rękoczynem na ciele pacjenta, chory nie musi podpisywać zgody na wykonanie tego zabiegu, wręcz przeciwnie, jest zmuszany pod groźbą kary sądowej.

Jak można prześledzić, choroby zakaźne mają coraz mniejsze znaczenie, jako przyczyna zgonów. Wyraźnie jest to widoczne przed erą antybiotyków i szczepień. Stwierdza się natomiast wzrost w sposób alarmujący udziału chorób antropogennych. Również czas życia w minionym okresie trzech pokoleń nie uległ według danych WHO wydłużeniu.

Poniżej przedstawiono kilka najczęściej funkcjonujących w społeczeństwie mitów na temat szczepień.

Mit Pierwszy: „Szczepienia są całkowicie bezpieczne”

System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień (VAERS) otrzymuje około 11000 raportów rocznie o reakcjach ubocznych związanych z podaniem szczepionki. Około 1% tych informacji to wypadki śmierci. Większość tych doniesień dotyczy szczepień przeciwko kokluszowi. Chociaż liczba ta jest bardzo duża to prawdopodobnie jest to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż FDA przypuszcza, że tylko 10% wystąpień alergii jest rejestrowanych (jeszcze gorzej jest w Polsce). Prawdopodobnie tylko ok. 0.1 do 0.001 przypadków jest rejestrowanych.

Większość lekarzy w Polsce nie zna nawet kart, które trzeba wypełnić w przypadku zaobserwowania powikłania, pomimo obowiązku ich wypełniania od ponad 25 lat. Przypuszcza się, że rocznie z powodu szczepień ginie w USA ponad 1000 osób.

Szczepienia przeciwko kokluszowi wprowadzono w okresie kiedy szczyt zachorowań już dawno minął.

Zgodnie z raportem CDC rocznie dochodzi do 10 zgonów związanych ze szczepieniem przeciwko kokluszowi, przy czym pomimo szczepień epidemie kokluszu ponawiają się co 3 -4 lata.

Stwierdzono również, że maksimum zgonów z powodu nagłego niemowlęcego syndromu śmierci – SIDS występuje u niemowląt pomiędzy 2 a 4 miesiącem życia, czyli dokładnie po pierwszych szczepieniach. Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS.

Jak wiadomo w Polsce szczepi się dzieci nawet kilkudniowe.

Pomimo tych doniesień oficjalnie zaprzecza się, że szczepienia mogą być niebezpieczne. W rzeczywistości w Anglii zaobserwowano spadek wystąpień kokluszu z 80% do 30% po zmniejszeniu liczby szczepień. Szwedzki epidemiolog B. Trollor skorelował śmiertelność dzieci związaną z kokluszem z niskim uprzemysłowieniem regionu.

Szczepienia kosztują nas znacznie więcej niż zdrowie i życie dzieci. Tylko z powodu powikłań NVICP (Federal Governments National Vaccine Injury Compensation Program) był zmuszony do wypłacenia 650,6 miliona dolarów rodzicom dzieci poszkodowanych w wyniku szczepień.

Prawda o szczepieniach :

Szczepienia powodują znaczną ilość zachorowań i zgonów a także znaczne koszty dla rodzin i podatników.

Mit drugi: „Szczepienia są bardzo efektywne”

Odra, świnka, ospa, polio, epidemie tych chorób występują w społeczeństwach, w których wprowadzano system szczepień. CDC podała, że 98% zachorowań na odrę wystąpiło wśród dzieci szczepionych. Zachorowały nawet dzieci w regionach, w których nie notowano występowania tej choroby od wielu lat.

W Japonii zanotowano wzrost zachorowań na ospę po pojawieniu się szczepień. W 1892 roku zanotowano 29979 zgonów z powodu ospy. Wszystkie osoby były szczepione. Na początku XX wieku zanotowano wybuch epidemii ospy na Filipinach po zaszczepieniu 8 milionów ludzi.

W 1989 roku w Omanie w sześć miesięcy po zaszczepieniu 98%, dzieci wybuchła epidemia polio.

Wyraźnie można stwierdzić, że szczepienia wprowadzono w okresie spadku zachorowań. Praktycznie szczepienie nie miało znaczenia dla stanu zdrowia ludzi.

Podobnie w Polsce notowane wzrosty zachorowań wystąpiły w latach 60-tych i 70-tych u dzieci szczepionych. Jest to bezpośredni dowód na to, że szczepienia wcale nie zapobiegają wystąpieniu choroby.

Mit trzeci: „Szczepienia są główną przyczyną zmniejszenia ilości zachorowań w USA i innych krajach”

Spadek liczby zachorowań wystąpił dużo wcześniej aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków. Spadek zachorowań na 11 podstawowych chorób zakaźnych nastąpił o trzy pokolenia wcześniej, aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków w populacji. Spadek ten, jak dowodzą analizy jest związany z wprowadzeniem wody wodociągowej w dużych aglomeracjach, poprawą sytuacji sanitarnej i podniesieniem poziomu higieny. Kraje europejskie, w których nie wprowadzono szczepień zanotowały także spadek zachorowań na odrę i polio, równolegle z krajami, które wprowadziły szczepienia.

Raport Światowej Organizacji Zdrowia podaje, że nie ma korelacji pomiędzy wprowadzeniem procedury szczepień a śmiertelnością w krajach trzeciego świata. Notowany spadek śmiertelności związany jest z podnoszeniem się poziomu higieny i wprowadzeniem wodociągów oraz poprawą jakości odżywiania.

Prawda o szczepieniach:

Brak dowodów na określenie pozytywnego wpływu szczepień na zmniejszenie śmiertelności w tym stuleciu.

Mit czwarty: „Szczepienia oparte są na solidnej teorii na temat odporności i na praktyce”

Jak wiadomo z historii, szczepienia wprowadzono przed ponad 130 laty. Nauka na temat odporności powstała przed około 20 laty. Tak więc wóz stoi przed koniem o co najmniej 4 pokolenia. Na długo przed tym, nim poznano w ogóle system obronny organizmów, wprowadzono szczepienia. Po pierwsze, wprowadzając szczepionkę do układu krwionośnego, omija się cały system odpornościowy. błon śluzowych, skóry, czyli wyklucza naturalne bariery odpornościowe systemu.

Dobrym przykładem potwierdzającym wątpliwą wartość szczepień jest gruźlica. Największy rozwój tej choroby stwierdzono w czasie wojen napoleońskich i w bezpośrednim okresie po nich. Dopiero w 1882 roku udało odkryć się Kochowi przyczynę tej choroby. Musiały minąć jeszcze ponad dwa pokolenia aby w 1943 roku po odkryciu streptomycyny znaleźć leki na tę chorobę. Czyli od strasznego „żniwa” tej choroby do odkrycia leków minęło ponad 6 pokoleń.

Po drugie dorobiona teoria systemu szczepień mówi, że szczepionki stymulują produkcję przeciwciał. Brak do chwili obecnej prac, które wykazałyby, czy takie przeciwciała powodują trwałą odporność. Okazuje się, że dzieci pozbawione gammaglobulin, co wg teorii powoduje niemożność powstawania przeciwciał, wracają do zdrowia równie szybko jak inne dzieci. British Medical Council podał, że nie znaleziono korelacji pomiędzy zachorowaniem na dyfteryt a poziomem przeciwciał. Naukowcy stwierdzili również brak zachorowań wśród ludzi z niskim poziomem przeciwciał oraz przeciwnie, ciężkie przebiegi zachorowań wśród ludzi z wysokim mianem przeciwciał.

Badania dowiodły, że szczepionki pobudzając komórki do produkcji określonych przeciwciał, uniemożliwiają produkcję innych przeciwciał. Pełne szczepienia powodują wzrost zachorowalności. W stanie Minnesota (USA) stanowi epidemiolodzy stwierdzili pięciokrotnie większe prawdopodobieństwo zachorowania na żółtaczkę wśród dzieci szczepionych w stosunku do dzieci nie szczepionych.

Jak wiadomo firmy farmaceutyczne, w związku z wycofywaniem się Zachodu z tego rodzaju szczepień, szeroko reklamują tę szczepionkę w Polsce. System totalitarny jest doskonałym partnerem do wprowadzania przymusowych szczepień a więc łatwego zysku dla wtajemniczonych. Nie trzeba przekonywać wszystkich lekarzy, wystarczy jednego decydenta.

Jeżeli spośród 100 szczepionych osób zachoruje 5, uważa się, że szczepionka wykazuje 95% skuteczność. Jeżeli jednak tylko 10 osób spośród 100 szczepionych miało kontakt z chorymi, to skuteczność szczepionki wynosi tylko 50%. Ponieważ brak metody pozwalającej na stwierdzenie ile osób miało kontakt z chorobą, to brak również metody oceny skuteczności szczepienia. I tak, przez 120 lat nie opracowano metody pozwalającej obiektywnie ocenić wartość szczepień. To świadczy samo za siebie.

Kolejnym zastrzeżeniem w stosunku do szczepień jest brak rozróżnienia skuteczności szczepień u dzieci ze względu na ich wiek. Dziecko 2 miesięczne ważące ok. 4 kg otrzymuje taką samą dawkę jak dziecko 5 letnie ważące ok. 20 kg. Niemowlęta z niewykształconym systemem odpornościowym mogą otrzymywać aż pięciokrotną dawkę szczepionki (relatywnie do masy ciała) w porównaniu z dziećmi 5 letnimi.

Stwierdzono także, że ilość jednostek szczepionki w dawce może wahać się od 0.5 do 3 razy. Kontrole jakości dopuszczają szeroki margines błędu. Szczepionki są jedynymi preparatami medycznymi, które podaje się dziecku w tej samej postaci bez względu na wiek, masę ciała, rasę, nawyki żywieniowe i inne czynniki. Takie postępowanie spowodowało przed laty w Australii zgon 50 % aborygenskich dzieci po szczepieniu. Podobny przypadek odnotował New England Journal of Medicine. Szczepienia przeciwko polio spowodowały 8-krotny wzrost zachorowań wśród dzieci rumuńskich.

Dodatkowe podawanie antybiotyków po szczepieniach również może być powodem licznych powikłań, do zgonu włącznie. Podanie zastrzyku antybiotyku nawet w miesiąc po szczepieniu powoduje 8 krotny wzrost zachorowań na polio. Podanie 9 zastrzyków powoduje aż 20 krotny wzrost, a podanie powyżej 10 zastrzyków antybiotyku powoduje 182 -krotny wzrost zachorowań.

Można więc stwierdzić, że przesłanki, którymi kierowali się wprowadzający szczepienia (oprócz chęci zysku) nie znalazły potwierdzenia w praktyce medycznej.

Mit piąty: „Choroby wieku dziecięcego są niezwykle groźne”

Większość chorób wieku dziecięcego nie ma groźnych następstw.

Przechorowanie natomiast tzw. choroby wieku dziecięcego prowadzi do powstania trwałej odporności, w przeciwieństwie do odporności sztucznie wywołanej szczepieniem. Na ogół taki sztuczny okres odporności wynosi od 1 roku (szczepionki przeciwko kleszczom) do kilku lat. Szczepienie przeciwko ospie prowadzi do powstania odporności na 6 do 10 lat i nie trwa do wieku dorosłego. Właśnie w wieku dorosłym możliwość zgonu z powodu tego zakażenia jest 20 krotnie większa. Ponadto wirus ospy może wywoływać, w późniejszym okresie objawy choroby podobne do wirusa opryszczki. Większość chorób wieku dziecięcego, szczególnie o etiologii wirusowej, nie wymaga żadnego postępowania lekarskiego.

Zachorowanie na zakaźną chorobę powoduje zwiększenie odporności także w stosunku do szeregu innych chorób, nawet tych nie zakaźnych, jak np. choroby skóry, nowotworów, degenerację kości i zmiany szpiku. U osób szczepionych przeciwko odrze stwierdza się 4 krotnie częstsze występowanie choroby Leśniowskiego-Crhona.(wrzodziejące zapalenie jelita, a w grudkach w jelicie stwierdza się wtręty wirusowe).

Należy jeszcze podać, że środki konserwujące szczepionki mogą same powodować odczyny alergiczne, jak również w szczególnych przypadkach prowadzić do zgonu.

Można więc jednoznacznie stwierdzić, że niebezpieczeństwo związane z chorobami wieku dziecięcego są zdecydowanie wyolbrzymiane w celu zmuszenia rodziców do poddania dzieci niepewnej ale dochodowej procedurze.

Mit szósty: „Polio jest jednym ze zwycięstw związanych ze szczepieniami”

Podanie szczepionki Salka spowodowało wzrost zachorowań na polio w USA o 50% w latach 1957 – 1958 oraz o 80% w latach 1958-1959. Ponadto ujawniono manipulowanie statystykami zachorowań na polio w celu wykazania efektu dodatniego. Według CDC aż 87% zachorowań na polio w USA w latach 1973 – 1983 wywołane było podaniem szczepionki. Jonas Salk – twórca szczepionki – zeznał przed senacką komisją przesłuchań, że prawie wszystkie przypadki zachorowań na polio wywołane zostały szczepionką doustną. Jak wiadomo w Polsce stosuje się tylko szczepionki doustne.

Można więc postawić wniosek, że szczepionki przeciwko polio są obecnie jedną z przyczyn zachorowań na polio w USA i nie tylko. Jednoznacznie można także stwierdzić, że szczepionki przyczyniły się do wzrostu zachorowań na polio.

Mit siódmy: „U mojego dziecka nie wystąpiły reakcje po szczepieniu, a więc nie ma powodu do zmartwień”

Podanie szczepionki może spowodować wystąpienie długoterminowych reakcji ubocznych takich, jak zaburzenia układu oddechowego, zaburzenia układu immunologicznego, kłopoty z koncentracją, alergie, rak i wiele innych, których nie notowano 30 lat temu.

Składnikami szczepionek są również znane kancerogeny takie jak: thimersol, fosforan duminy, formaldehyd.

Dr Harris Coulter utrzymuje, że „szczepienia powodują występowanie zapaleń mózgu znacznie częściej, aniżeli władze chcą to przyznać. Mogą one występować u 15 – 20 % przypadków”.

Miliony dzieci uczestniczą w tym eksperymencie a władze medyczne nie robią nic, by rozpoznać długoterminowe uboczne efekty szczepień.

Można więc stwierdzić, że długoterminowe negatywne efekty szczepień są w oczywisty sposób ignorowane przez odpowiednie służby medyczne, pomimo silnej korelacji szczepień i wielu chorób przewlekłych z kolagenozami włącznie.

Rtęć znajdująca się w pożywieniu oraz pochodząca z amalgamatowych wypełnień zębów jest potencjalnie niebezpieczna, ale uważa się, że najbardziej prawdopodobnym źródłem rtęci są szczepionki konserwowane substancją o nazwie thimerosal. Thimerosal, środek konserwujący używany przy produkcji licznych leków, zawiera 49.6% etylortęci. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach znacznie wzrosła ilość polecanych szczepionek dla dzieci, ilość kumulowanej rtęci zawartej w thimerosalu osiąga znaczny poziom (jako przykład: tylko szczepionka Hep B podawana noworodkom, konserwowana thimerosalem przekracza zalecany limit 36 razy).

Źródło: waszak.pl

Aldehyd mrówkowy lub formaldehyd (wg nomenklatury IUPAC metanal) to najprostszy związek organiczny z grupy aldehydów o wzorze HCHO (inny zapis – H2CO). Został odkryty przez rosyjskiego chemika Aleksandra Butlerowa w 1859.

W warunkach normalnych aldehyd mrówkowy jest gazem o charakterystycznej, duszącej woni i jest silną trucizną. Jego temperatura topnienia wynosi -113 °C, a temperatura wrzenia -21 °C. Dobrze rozpuszcza się w wodzie, do około 40% wagowych. Roztwór ma słabo kwasowe pH. W handlu najczęściej spotyka się 35-40% roztwór formaldehydu w wodzie – formalinę.

Formaldehyd powstaje podczas niepełnego spalania substancji zawierających węgiel. Otrzymuje się go poprzez utlenianie i odwodornianie metanolu na katalizatorze miedziowym lub srebrowym.

Stosowany do wyrobu żywic syntetycznych, włókien chemicznych, barwników i jako środek odkażający.

Źródło: pl.wikipedia.org

Mit ósmy: „Szczepienia są jedynym możliwym sposobem ochrony”

Większość rodziców czuje się zmuszona do stosowania szczepień u swoich dzieci. Z jednej strony w niektórych krajach istnieje przymus fizyczny, w innych natomiast presja masmediów jest tak duża, że niedoinformowany rodzic uznaje szczepienie za mniejsze zło i dla świętego spokoju szczepi dziecko.

Nie ma niestety środków zabezpieczających w 100% przed zachorowaniem. Podczas epidemii cholery w roku 1849 szpitale stosujące „oficjalną medycynę” notowały 48 – 60% śmiertelność, podczas gdy szpitale stosujący leki homeopatyczne notowały śmiertelność do 3 %. Jest to jeden z przykładów luk w naszej wiedzy.

Wraz z wprowadzeniem antybiotyków i szczepień ani czas naszego życia nie uległ wydłużeniu, ani współczynnik zgonów nie zmalał. Zanotowano natomiast nienaturalny wzrost wydatków na służbę zdrowia. Innymi słowy pieniądze przeznaczone na poprawę naszego zdrowia i życia weszły do kieszeni biznesu. Wydatki dotyczą Stanów Zjednoczonych, kiedy po „zimnej wojnie”, zdecydowano się nadmiar pieniędzy ulokować między innymi w lekach. W Polsce sytuacja nie wygląda tak różowo. Brak powszechny pieniędzy na środki czystości, papier toaletowy i maszyny do wyparzania naczyń, ułatwiają zakażanie. A można by poprzez wprowadzanie wyparzarek w szpitalach w istotny sposób ograniczyć np. zakażenie m.in. wirusem żółtaczki.

Mit dziewiąty: „Szczepionki są zalecane czyli obowiązkowe”

W USA możliwe są zwolnienia ze szczepień z trzech powodów:

  • W 50 stanach USA możliwe są zwolnienia od szczepień z powodu występowania chorób w rodzinie zwiększających możliwość występowania reakcji ubocznych.
  • z powodów religijnych,
  • z powodów filozoficznych związanych z prawem do wolności osobistej obywateli.

Dzieci zwolnione od szczepień mogą uczęszczać do szkół podstawowych i ponadpodstawowych z wyjątkiem okresów występowania epidemii. W Polsce praktycznie jedynym sposobem zwolnienia ze szczepień jest choroba dziecka.

Mit dziesiąty: „Władze medyczne zawsze stawiają zdrowie ponad wszystko inne”

Szczepionki uważa się za zwycięstwo w walce z chorobami, podczas gdy w rzeczywistości powodowały nawroty chorób. Karty pacjentów były fałszowane z obawy przed cofnięciem dotacji. Obecnie również wielu lekarzy odmawia potwierdzenia na piśmie efektu powikłania po szczepieniu. Autorowi jest znanych co najmniej kilka przypadków w ostatnim roku wystąpienia powikłań lub eufemistycznie zwanych efektów ubocznych o różnym stopniu nasilenia, po szczepieniu, w których to sytuacjach lekarze nie wypełniali kart.

Autorowi nieznane są przypadki w Polsce przesyłania raportów do Instytutu Leków z informacją o wystąpieniu powikłań po szczepieniu. Na prowadzonych kursach zawsze pytanie takie padało i nigdy nie otrzymano na nie odpowiedzi. Wielu lekarzy, nawet starszych, nie wiedziało w ogóle o obowiązku wysyłania takich raportów.

Zgodnie z NVIC wynaleziono ok. 250 szczepionek, poczynając od środków antykoncepcyjnych a na środkach przeciwbiegunkowych kończąc. Około 100 spośród nich skierowano do stosowania. Poszukuje się nowych dróg wprowadzania szczepionek, topiąc miliardy dolarów. Dr Vera Scheibner po długotrwałych studiach uznała, że „nie ma żadnego dowodu, że szczepionki zapobiegają chorobie. Wręcz przeciwnie powodują szereg objawów ubocznych, których konsekwencje (np. choroba Leśniowskiego) są gorsze aniżeli pierwotna choroba. Za 20 – 30 lat może okazać się, że szczepionki były największą zbrodnią przeciwko ludzkości”.

Innym takim przykładem jest lansowana obecnie szczepionka przeciwko kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Firma stara się wprowadzić ją jako niezastąpiony środek na tę chorobę. Jednakże w woj. gdańskim i słupskim od 40 lat nikt nie rozpoznał tej choroby. Tak więc brak jest podstaw do stosowania szczepionki. Firma nie wspomina o możliwości wystąpienia powikłań. Po drugie szczepionka posiada „gwarancję” na rok, po tym terminie trzeba zaszczepić się ponownie. Wydać kolejny milion złotych. I tak co trzy lata. A fizycy twierdzą, że perpetum mobile nie istnieje. Po trzecie pan, który w latach 70-tych opracował tę szczepionkę, był jednocześnie odpowiedzialny za kontrolę szczepień i pełnomocnikiem Rządu ds. szczepień. Austriak ten zarobił wieleset milionów szylingów. Podobnie firma Immuno AGH. Jak wiadomo z niepotwierdzonych źródeł tylko Leśnicy zakupili ponad 10 000 sztuk tej szczepionki po ponad 100 zł za dawkę. I pamiętajcie drodzy Leśnicy co trzy lata należy dawkę powtórzyć wg informacji producenta. Należy pogratulować firmie marketingu.

Bez społecznego sprzeciwu będzie coraz więcej i więcej wymaganych szczepień. Tak długo jak szczepienia będą dawały tak olbrzymie zyski, życie ludzkie nie ma znaczenia. Nie wspominając o wielkim skandalu testowania szczepionek na upośledzonych dzieciach w Australii przez ostatnie 40 lat. Dzieciom szczepiono rozmaite wirusy i bakterie, aby potem stosować szczepionki.

Poniżej podajemy adres pod którym można uzyskać więcej informacji:

National Vaccine Information Center 204 F Mill St. Vienna, VA 22180. tel. (703) 938 – 3783

Alicja Katarzyńska, Gdańsk 29-12-2004, ostatnia aktualizacja 28-12-2004 22:04

Przypadki tej groźnej, szczególnie dla małych dzieci choroby, stają się częste w całej Polsce. Winna jest mało skuteczna szczepionka DTP.

– Jesteśmy zaniepokojeni – mówi Teresa Małaczyńska, ordynator oddziału chorób płuc i alergii Szpitala Dziecięcego w Gdańsku. – Od trzech miesięcy mamy coraz więcej zachorowań. Właściwie co tydzień przyjmujemy kilkanaścioro dzieci z przewlekłym kaszlem. Po badaniach okazuje się, że to krztusiec. W ostatni poniedziałek przyjęliśmy dziesięcioro pacjentów z podejrzeniem tej choroby!

Marek Kalinowski, specjalista ds. zagrożeń epidemicznych z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, potwierdza. – O epidemii jeszcze nie mówimy, ale wzrost zachorowań jest 2,5 razy większy niż w ubiegłym roku – mówi Kalinowski. – To niepokojące, bo teoretycznie wszystkie dzieci były szczepione przeciw krztuścowi.

Dlaczego dzieci chorują? Szczepionka przeciw krztuścowi, tzw. DTP, jest w Polsce obowiązkowa od kilkudziesięciu lat, to znaczy, że każde dziecko teoretycznie powinno być odporne na tę zakaźną chorobę. Specjaliści mówią jednak o małej skuteczności tej szczepionki. – Wygląda na to, że przeciwciała, które powstają w organizmie po jej podaniu, nie bronią przed bakterią wywołującą koklusz – tłumaczy Marek Kalinowski. – Na świecie od dwóch lat jest nowa, skuteczniejsza szczepionka, niestety, dla nas zbyt droga.

Pediatrzy od lat nie mieli do czynienia z krztuścem, dzieci znają koklusz co najwyżej z „Ani z Zielonego Wzgórza”. – Gdy trafi do przychodni dziecko z przewlekłym kaszlem, lekarze szukają wszystkich chorób oprócz kokluszu – mówi dr Małaczyńska.

– W mojej 20-letniej praktyce nie miałam udokumentowanego przypadku krztuśca – mówi Grażyna Gawrońska, pediatra z przychodni w Gdańsku.

Dzieci chorują na koklusz w całej Polsce. – Jest więcej zachorowań – potwierdza Mirosław Czarkowski, kierownik pracowni Epidemiologii z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. – Już od pewnego czasu obserwujemy stały wzrost zachorowań, dlatego w tym roku wprowadzono specjalną dawkę szczepionki, tzw. przypominającą. Podawana jest dzieciom sześcioletnim.

W ubiegłym roku na krztusiec zachorowało 1924 dzieci. W tym roku stwierdzono już 2819 przypadków.

• Krztusiec (lub koklusz) to choroba zakaźna dróg oddechowych przenoszona drogą kropelkową. Jej podstawowym objawem jest kaszel: przewlekły, męczący, utrzymujący się tygodniami i miesiącami. Wzmaga się nocą, jest tak silny, że może wywołać odruchy wymiotne. Inne objawy przypominają przeziębienie: lekka gorączka, katar, może pojawić się też obrzęk twarzy i powiek. Choroba jest szczególnie niebezpieczna dla dzieci do pierwszego roku życia. Gwałtowne ataki kaszlu mogą wywołać bezdech, zaburzenia elektrolitowe, nawet doprowadzić do śmierci.

Źródło: gazeta.pl

SZCZEPIENIA czyli rosyjska ruletka – bardzo ciekawa dyskusja o kłopotach spowodowanych przez szczepienia, mały fragment:

Jestem wściekła, bo ile jeszcze trzeba ofiar, żeby do ludzi coś dotarło?

Ile jeszcze trzeba przypadków śmierci, autyzmu, alergii, raka itd, żeby ludzie przestali wierzyć, że szczepienia są dobrodziejstwem ludzkości?

Czuję się bezsilna.

Po co mówić, żeby patrzono na mnie jak na oszołoma, nieuka? Czy ktoś mi uwierzy?

Słyszałam już:

  • ufam lekarzom,
  • w moim otoczeniu żadnemu dziecku nic się nie stało
  • jak każą, to nie dyskutuję, muszę to robię, no np. czy nie pośle Pani do szkoły dziecka w wieku sześciu lat?
  • tak robią wszyscy;
  • robisz krzywdę swemu dziecku,
  • ryzykujesz;
  • nie jesteś przecież lekarzem;
  • lekarze szczepią;
  • jesteś pasożytem;
  • w internecie wszystko można napisać” itp.
  • jak szczepiłam, to się modliłam…

Zapraszam na blog w całości poświęcony zagrożeniom ze strony szczepionek: Szczepionkowe ludobójstwo

Wiadomości z racjonalistycznego wariatkowa

Czy racjonaliści to masochiści?

Przeglądając statystyki bloga widzę, że racjonaliści pasjami czytują mój blog. I wszyscy dostają piany na ustach. Spytam więc – dlaczego sobie to robicie? Dlaczego tak się katujecie?

  • skoro piszę kompletne bzdury to po jaką cholerę je czytacie i zażarcie z nimi polemizujecie?
  • dlaczego każde moje zdanie o psychopatach każdy z was bierze osobiście do siebie i wpada w furię, że go obrażam?
  • skoro wy wierzycie w globalne ocipienie, w ozonowe ochujenie i w świński przekręt szczepionkowy, to dlaczego ja nie miałabym mieć prawa do wiary w cokolwiek, co mi się podoba?

Ja tego nie rozumiem! Jest w sieci wiele blogów, które piszą rzeczy, z którymi zupełnie, wręcz totalnie się nie zgadzam, ale ja szanuję wolność słowa i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby takie blogi czytać, przeżywać, dostawać ataków furii, atakować ich autorów napastliwymi komentarzami, pisać u siebie polemiki z treściami tam zawartymi, a już szczególnie żądać ich zamknięcia.

Ja po prostu takich blogów nie czytam.

Nie czytam ich i dzięki temu jestem zdrowa.

Kocham każdą różnorodność

Ludzie mają naprawdę bardzo różne poglądy. I dobrze. Niech sobie mają. Dopóki nie wyruszają na krwawe krucjaty przeciwko dowolnego rodzaju poglądom, nie mordują, nie podpalają, nie gwałcą, nie kradną ani nie składają niemowląt w ofierze satanistycznym bóstwom, to mi to nie przeszkadza. Naprawdę!

Niech sobie każdy żyje jak chce i niech wierzy, w co chce.

Nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś jest katolikiem, ateistą czy buddystą – jeśli jest z tym szczęśliwy, to OK.

Nie przeszkadza mi, że ktoś jest muzułmaninem lub mormonem i ma 4 żony. Jeśli jemu i jego kobietom to odpowiada, to ich sprawa. Są dorośli, więc mają prawo.

Podobają mi się Amisze – naprawdę, wcale nie uważam, że należy ich uszczęśliwiać przymusowym transferem do cywilizacji XXI wieku. Chętnie bym z nimi pomieszkała, bo nęcą mnie podróże w czasie. Poza tym oni produkują naprawdę zdrowe żarcie bez nawozów, środków ochrony roślin i konserwantów.

Jeśli ktoś ma życzenie wierzyć w płaską ziemię, to ja nie widzę żadnego powodu, żeby mu tego zakazać. Mnie to nie atakuje w żaden sposób. Ani mi nie szkodzi. Co mnie to w ogóle może obchodzić, że ktoś wierzy w coś, czego nałuka nie potwierdza?

Podobnie z kreacjonistami – nie widzę w kreacjonizmie żadnego zagrożenia dla mojego bezpieczeństwa, a tym bardziej życia, po co więc miałabym to zwalczać, zwłaszcza przemocą?  Nie rozumiem ludzi, którzy dostają piany na mordzie i skręcają się w paroksyzmach nienawiści, kiedy tylko zobaczą kreacjonistę. Co z nimi jest nie tak? To nie wygląda estetycznie. To wygląda wręcz odrażająco. Kiedy na nich patrzę lub kiedy ich czytam myślę sobie, że należy ich odizolować od zdrowego społeczeństwa, żeby komuś nie zrobili krzywdy.

Nie widzę zupełnie żadnego powodu, żeby doszukiwać się zagrożenia ze strony ludzi, którzy żyją zgodnie z naturą. Jeśli ktoś chce jeść zacofaną, nienaukową, tradycyjną, organiczną żywność uprawianą na płaskiej ziemi i g…. i leczyć się ziołami, masażami, akupunkturą czy homeopatią, a nawet magią i czarami to mi to w niczym nie zagraża i nie widzę powodu, żeby to zwalczać.

Zgodziłabym się również na to, żeby inni wierzyli w darwinizm, ale to akurat wcale bezpieczne nie jest, ze względu na dziki fanatyzm i agresję wyznawców tej idei. I nie tylko z tego względu. Z tą groźną filozofią kojarzą się takie trendy, jak darwinizm społeczny i eugenika, a niedawna historia pokazała, czym to grozi.

Jeśli ktoś chce się leczyć samą chemią, lubi kiedy go operują i wycinają mu połowę niezbędnych do życia narządów, z mózgiem włącznie, cieszy się, kiedy go naświetlają bombą kobaltową, gdy wychodzą mu włosy, gdy rzyga i w bólu umiera – to ja mu tych przyjemności nie zabraniam. Niech z nich korzysta do woli.

Wszelka różnorodność nadaje koloryt tej planecie i bardzo mnie cieszy.

Martwi mnie natomiast fanatyzm i nietolerancja

Wkurza mnie, gdy kretynizmy, bzdury i rzeczy zabójczo niebezpieczne (medycyna alopatyczna czy onkologiczna, GMO, zbędne dodatki do żywności, szczepienia, obowiązkowe badania medyczne pod groźbą zwolnienia z pracy, energetyka jądrowa itp.) narzuca się siłą i bez referendum całemu światu, a więc i mnie!

Oburza mnie narzucanie siłą czegokolwiek, wprowadzanie totalitarnych nakazów i zakazów i ograniczanie wolności obywatelskich pod hasłem „dla twojego dobra” lub „w imię postępu cywilizacyjnego / naukowego”. Jestem dorosła i sama potrafię zadbać o swoje dobro. Sama wiem, który postęp jest dla mnie dobry, a który zabójczy. Mam prawo dokonywać samodzielnych wyborów i świadomie decydować o tym, co jest dla mnie dobre, a co zgubne.

Jeśli ktoś fanatycznie wierzy, że jego poglądy są jedynymi właściwymi, bo objawił mu je sam Bóg Wszechmogący lub że zostały zweryfikowane przez materialistyczną nałkę, która tak samo jak Bóg Wszechmogący nigdy się nie myli, to czuję ciarki przerażenia na plecach. Boję się, bo wiem, że ten ktoś zrobi wszystko, żeby wprowadzić rządy totalitarne i zmusić mnie do przyjęcia jego religii lub jego światopoglądu.

Przeciwieństwa są tym samym

Pisałam o tym wiele razy i wiele razy przedstawiałam na to dowody.

Wiara religijna i (nie)wiara ateistyczna leżą na tej samej osi wiary, tylko zwrot mają przeciwny (wiara – niewiara). Astromaria  nie jest płaszczakiem i nie miota się po odcinku między Kościołem a Racjonalistą, lecz podniosła się z pozycji leżącej i patrzy na to wszystko z góry. Z góry lepiej widać, bo perspektywa jest szersza!

Zarówno wyznawcy Boga Wszechmogącego, jak i Nieomylnej Materialistycznej Nałuki to fanatycy, nienawistnicy i agresorzy, skłonni do wyrywania sztachet z płotów, a nawet zbrojenia się po zęby tylko po to, żeby wyruszyć na krwawą krucjatę i pozamykać gęby gadające na głowach inaczej myślących niż ich głowy.

Kto nie wierzy niech się przeleci po blogosferze, a szybko się przekona, że i jedna i druga skrajność pisze o Astromarii, o astrologii, o ziołach, medytacji, jodze, o homeopatii i wolnościach obywatelskich to samo. Dla jednych to grzech, a dla drugich zabobon, ale jedni i drudzy są zgodni, że trzeba tego zakazać. Przeciwieństwa?

Komu i w czym może szkodzić moja prywatna i zupełnie osobista wiara w homeopatię, astrologię czy żywność organiczną? To jest legalne!!! To jest uznane przez Unię Europejską! Zabraniając ludziom korzystania z metody leczenia, która jest legalna i oficjalnie uznana w UE naruszacie prawo i dobre obyczaje.

Skoro nie wierzycie w te rzeczy, to z nich nie korzystajcie. Przecież nikt was do niczego nie zmusza.

Ty masz prawo do tego, w co ty wierzysz, a ja mam prawo do tego, w co ja wierzę.

Jeśli się z tym nie zgadzasz, to znaczy, że uważasz się za nadczłowieka, a mnie uważasz za podczłowieka. To naprawdę wiele wyjaśnia.

Dlaczego tak się wkurzacie czytając to, co piszę?

Z prostej przyczyny: ponieważ potwierdza to wasze podświadome obawy, że wcale nie jesteście tacy wszystkowiedzący i że możecie się zwyczajnie mylić. Ta myśl jest nieznośna dla waszego ego. Pozwólcie, że pofreudyzuję troszkę… tak, wiem, że to okrutne. W rzeczywistości podświadomie wątpicie w ścieżkę, którą podążacie. Przeze mnie tracicie pewność siebie i spokój, jaki ludzie czerpią z wiary i przynależności do jednomyślnego stada. Ale to dobry znak. To znaczy, że jesteście naprawdę bardzo blisko przebudzenia. To znaczy, że już słyszycie budzik, który dzwoni, ale chcecie wykraść jeszcze kilka ostatnich chwil snu.

Dobrze wam zrobi, jeśli zamiast chować głowę w piasek odważnie skonfrontujecie się z rzeczywistością taką, jaka jest. Na pocieszenie powiem wam, że strach ma wielkie oczy. Kiedy stawicie mu czoła w otwartej konfrontacji okaże się, że to wszystko wcale nie jest takie potworne i że niepotrzebnie tak się baliście.

JFK, chemtrails, GMO – tylko kompletny tchórz i intelektualny leń wierzy w sztuczny świat kreowany przez media i w kłamstwa, serwowane przez polityków.

Czerwona i niebieska pigułka

Jeśli wybierzesz niebieską pigułkę będzie to oznaczało, że zrezygnowałeś z myślenia. Dzięki temu twoje życie stanie się łatwe i proste. Będzie to życie nudne, bez emocji, w kapciach i przed telewizorem. Z głową w piasku. Wybierasz nie-wiedzę. Wybierasz trwożliwą wiarę jedynie w te „prawdy”, które zapisane są w podręczniku, w opiniotwórczej gazecie i pokazane w TV. Posłuchaj, żeby zrozumieć… jak władza robi cię w wała.

Czerwona pigułka jest dla ludzi samodzielnie myślących i mających odwagę zaglądać w otchłań. Tak, w otchłań. Bo ona naprawdę istnieje, jest mroczna, czasem wręcz przerażająca i skrywa wiele spisków, zmów i skandali jak z hollywoodzkiego filmu sensacyjnego. Nie zaglądaj do niej, jeśli czujesz lęk! Otchłań  nie jest dla tchórzy.

Po niebieskiej pigułce będziesz widział wszystko od dobrej strony.

Firma Monsanto będzie dla ciebie dobroczyńcą ludzkości.

Aspartam będzie dietetycznym ratunkiem dla chorych i profilaktyką dla zdrowych. Będziesz żarł go łychami. I karmił nim swoje dzieci. Choćby na złość Astromarii, żeby pokazać, że jest głupia.

Aspartam E951 – rakotwórcza słodycz

GMO będzie dla ciebie bardzo wyrafinowaną, naukową technologią, w pełni bezpieczną, podobnie jak wszystkie pozostałe wynalazki tego pioniera nauki, firmy Monsanto. Nie dostrzeżesz żadnych, nawet leżących przed twoim nosem dowodów na szkodliwość czegokolwiek, co wynaleźli geniusze z tego biotechnologicznego giganta. Będziesz je żarł do syta na talerzach z recyklingu butelek Cycle-Safe i karmił tym swoje dzieci. Będziesz unikał jak zarazy żywności organicznej, bo jest szkodliwa i zawiera za dużo witamin, które są trujące. Zamiast używać witamin posypiesz i polejesz swoim młodym potrawy DDT, polichlorowanymi bifenylami (PCB), Agent Orange, dioksynami, pestycydami, alachlorem i RoundUp’em, a wszystko to popijecie mlekiem z BST (rBGH, Posilac). Po posiłku polecam butelkę fluorowanej wody mineralnej (na szczęście w Polsce nielegalnej). Smacznego!

Życie wymyka się spod kontroli

Świat według Monsanto

Jeśli połkniesz czerwoną pigułkę zrozumiesz, że Firma Monsanto nie jest dobroczyńcą ludzkości i nie uratuje jej przed głodem. Wbrew uroczystym deklaracjom nie wyprodukowała ani jednej rośliny odpornej na suszę, na mróz ani na zasolenie. Produkowała wyłącznie rzeczy trujące, skażające środowisko, rakotwórcze i powodujące poważne wady genetyczne płodów. A teraz produkuje nasiona, które nie są lepsze, a nawet są gorsze od naturalnych (mniej wydajne i podatne na choroby), ale za to objęte patentami, za które trzeba coraz więcej płacić. Celem tej firmy jest zdobycie na wyłączność patentów na wszystkie żywe organizmy, z których produkuje się żywność. Kto jest właścicielem żywności, ten włada ludzkością. Każdy z nas jest niewolnikiem własnego żołądka.

Po czerwonej pigułce przestaniesz też wierzyć w nałkę, bo staniesz się świadom jej błędów i nadużyć. Na przykład stracisz wiarę w globalne ocieplenie. Ten kościół już jest zamknięty, z braku dowodów i wiernych.

Zima będzie trwała cały rok

Zaskoczyły cię majowe opady śniegu sprzed kilku dni? Okazuje się, że powrót zimy to nic niezwykłego. Co więcej – już niedługo trzeba się spodziewać coraz częstszych śnieżyc, nawet… w lecie. Zbliża się bowiem kolejna epoka lodowcowa, do której musimy się przygotować. Przepowiadają ją naukowcy oraz wrocławscy Glacjaliści.

Prażąca się w upale planeta i globalne ocieplenie – to już nieaktualna teoria. Mamy coraz więcej dowodów na to, że będzie wręcz przeciwnie. Zimy staną się coraz ostrzejsze i coraz dłuższe, aż w końcu ruszy lodowiec. Pod jego powierzchnią znajdzie się Europa Północna a także Polska.

Lądolód oprze się prawdopodobnie na Karpatach, a na południu Europy będą panowały takie warunki jak teraz na północy Skandynawii. Nie jest to niestety odległa przyszłość. Początek epoki lodowcowej może zacząć się jeszcze za życia naszego pokolenia. Nasi potomkowie za 100 czy 200 lat będą musieli emigrować do Afryki, na tereny gdzie będzie można w miarę normalnie żyć.

Czyli powrót do starej teorii, którymi „nauka” straszyła ludzkie owce przez całe lata 70. Resztę przeczytajcie sobie tutaj (i jak my mamy szanować naukę i naukowców? Nie za dużo tych pomyłek i wpadek?)

A teraz najśmieszniejsze rzeczy, które przeczytałam o sobie:

Astromaria  jest elektoratem Kaczyńskiego – posikałam się ze śmiechu, czegoś równie śmiesznego jeszcze o sobie nie czytałam! Otóż Astromaria  nie jest elektoratem czegokolwiek, ponieważ Astromaria  nie jest płaszczakiem i nie miota się między religią a ateizmem ani między PiS i PO. Astromaria  widzi wszystko z perspektywy osobnika trójwymiarowego, a więc z góry i dlatego nigdy nie głosuje na tego, kto już został wybrany. Na listy wyborcze wpisywane są osoby JUŻ WYBRANE przez sitwę, która rządzi światem. Demokracja i opozycja polityczna są czystą fikcją. Obie partie „opozycyjne”, zarówno w USA (Republikanie i Demokraci) jak i w Polsce (PiS i PO) to w rzeczywistości jedna partia, dla zmylenia baranów podzielona na dwie frakcje, udające, że się zwalczają. Ponadto Astromaria  nigdy nie głosuje na przedstawicieli obcego narodu udających Polaków. Astromaria nie czytuje również „opniotwórczych” gazet wydawanych przez ludzi wywodzących się z plemion koczowniczych ze wschodu kontynentu, dzięki czemu nie uległa skażeniu polityczną poprawnością ani ideami tolerancji dla moralnej degrengolady i antypolonizmu oraz nietolerancji dla patriotyzmu.

Obrona krzyża i religii – tego też Astromaria  nigdy nie robi. Krzyż i katolicyzm zostały narzucone Polce siłą, ogniem i mieczem przez te same obce siły, które teraz tę religię zwalczają pod sztandarami ateizmu i racjonalizmu. Religia i ateizm to ten sam ch… (przeciwieństwa są tym samym!!!). Astromaria  kieruje się w życiu rozumem, a nie wiarą lub niewiarą w cokolwiek.

Na zakończenie nowa definicja:

Prostytucja – dawanie dupy każdemu… o przepraszam, zawieranie sojuszy z każdym, kto jest przeciwko Astromarii. Jeśli jest przeciwko niej katolicki fanatyk i prawicowy oszołom, to racjonaliści plują z nim razem w tym samym kierunku, czyli na Astromarię, nie bacząc na to, że brudne środki uświniają cel.