„SZCZEPIENIA XXI WIEKU”. Część 2, 3, 4, 5 – Jak walczyć ze szczepionkowym systemem państwowym.

Część 2 – Szczepić czy nie szczepić? Czy to nadal jest pytanie?

Część 3, 4, 5 – Jak walczyć ze szczepionkowym systemem państwowym?

Mała uwaga: to nie jest system państwowy. To jest system korporacyjny. Rządy i demokracja są jedynie listkiem figowym dla korporacji przemysłowo-militarnych, które przejęły już dawno władzę nad światem (99% majątku świata znajduje się w rękach 1% posiadaczy), a wolnych ludzi zamieniły w swoją prywatną własność. Traktują nas tak samo jak rolnik bydło. Rolnik nie pyta krowy, czy życzy sobie zostać zaszczepiona. My, jako własność korporacji, mamy tyle samo do gadania co bydło. Czas najwyższy zdać sobie z tego sprawę i odzyskać wolność.

Tropiciel spisków jest jak saper: wystarczy jeden błąd, żeby całkowicie stracił wiarygodność!

Miną, na której badacze spisków wysadzili się w powietrze jest teoria płaskiej ziemi.

Celem operacji PsyOp pod kryptonimem „Płaska Ziemia” było dowiedzenie, że tropiciele spisków są idiotami, nieukami i bezmyślnymi baranami, którzy uwierzą w każdą, nawet najgłupszą brednię, jeśli tylko się ją zarekomenduje jako spisek („płaska ziemia, największy spisek wszech czasów!!!„) i dlatego są całkowicie niegodni zaufania. Skoro tak łatwo dali się nabrać na płaską ziemię, to znaczy, że żadne spiski nie istnieją.

Logiczne?

Tak samo „logiczne”, jak wywody pana Dave’a Murphy, czyli wcale!

Tutaj macie dowód na to, że tropiciele rzeczywistych spisków zostali zaliczeni do tej samej kategorii głupców co wyznawcy płaskiej ziemi:

Światli i myślący ludzie wiedzą oczywiście, że wnioskowanie typu „skoro PZ jest kłamstwem, to i szkodliwość GMO też jest kłamstwem” jest nielogiczne i nieuzasadnione. O ile uzasadniony jest wniosek, że łatwowierni i głupi ludzie nie są godni zaufania, o tyle wiara nieuków w PZ nie zaprzecza rzetelnej wiedzy o szkodliwości GMO, o chemtrails, oszustwie klimatycznym, złej medycynie itp.

Oponenci z obu stron barykady kierują się wiarą w cudze opinie, a nie obiektywną prawdą. Dotyczy to również tych, którzy są przekonani, że kierują się nie wiarą, lecz wiedzą i że ich ostoją jest racjonalizm. W rzeczywistości nikt niczego osobiście nie sprawdza ani nie weryfikuje, lecz wszyscy opierają się na tym, co gdzieś przeczytali, do czego ktoś ich przekonał albo co zaświadcza swoim autorytetem ktoś, kogo uważają za eksperta. Ci, którzy dumnie głoszą hasła racjonalizmu i kultu nauki zupełnie nie są w stanie dostrzec oczywistej kwestii: że dziś, również w nauce, liczy się pieniądz i sława, a nie prawda i uczciwość. Jedni uwierzyli na słowo, że ziemia jest płaska, a drudzy, że GMO i szczepienia są bezpieczne. Ani jedno ani drugie nie jest prawdą, ale żeby to odkryć trzeba przeryć się przez stosy, nierzadko wzajemnie wykluczających się, badań i dowodów i przepuścić to wszystko przez filtr własnego osądu.

Przede wszystkim należy kierować się starą, rzymską zasadą: „CUI BONO?” Kto korzysta na tym, że preparuje lub ukrywa dowody?

Kto zyska na tym, że ludzie uwierzą w płaską ziemię? Odpowiedź brzmi: ci, którzy chcą zdyskredytować wszystkich, którzy demaskują spiski.

A kto zyskuje na GMO i szczepieniach? Ci, którzy czerpią z nich zyski finansowe i pozafinansowe, czyli producenci i właściciele patentów oraz czyściciele planety z dwunożnego bydła i bezużytecznych zjadaczy kartofli. Patenty to kura znosząca złote jaja. Jeśli jesteś posiadaczem praw do dowolnego wynalazku, to każdy, kto z tego wynalazku chce skorzystać musi ci zapłacić haracz. Kto jest właścicielem praw patentowych na nasiona (czyli de facto jest właścicielem części tego, co jedzą wszyscy ludzie i zwierzęta na całym świecie) ten nie tylko ma pieniądze, ale i nieograniczoną władzę. Kto kontroluje pieniądze ten kontroluje świat, a kto kontroluje żywność ten ma ludzkość w garści! To nie teoria, to spisek pełną gębą!

Bezkrytyczna wiara w naukę jest tak samo zgubna, jak bezkrytyczna wiara w dogmaty religijne. Jeśli nie widzisz, że nauka stała się sprzedajną k…, to znaczy, że jesteś zaślepiony tak samo jak fanatycy religijni. Mentalność wyznawców bałwana nauki niczym nie różni się od mentalności oszołomów religijnych. Niedawno posłałam do spamu komentarz, którego autor napisał: „jak śmiesz spierać się z ekspertami, przecież dziś nauka poczyniła takie postępy, że zwykły człowiek, taki jak ty, jej nie rozumie”. Zupełnie to samo piszą mi ludzie religijni: „jak śmiesz spierać się z papieżem, przecież on jest nieomylny, bo przemawia przez niego Bóg”.

Ludzie, zacznijcie wreszcie myśleć sami zamiast opierać się na opiniach autorytetów dowolnego sortu!

———————-

Nie uważałam tej płaskiej bzdury za rzecz godną mojego pióra, ale ponieważ misjonarze PZ wciąż i do znudzenia nawracali mnie na tę wiarę rodem z wieków ciemnych zdenerwowałam się i umieściłam w Hyde Parku komunikat tej oto treści:

UWAGA!!!

WPROWADZAM ZAKAZ WSTĘPU DLA WYZNAWCÓW TEORII PŁASKIEJ / WKLĘSŁEJ / PUSTEJ ZIEMI!

Ta bzdura zaczyna zataczać coraz większe kręgi i coraz więcej naiwniaków daje się w to wciągać, a mój blog jest nieustannie nawiedzany przez kolejnych, wprost palących się do nawracania na swoją płaską wiarę misjonarzy.

Mam już tego dość i nie będę więcej tracić czasu na dyskusje na ten temat. Proszę nie okradać mnie z czasu i energii!

Trzeba być naprawdę kompletnym, pozbawionym (nawet płaskiego) mózgu kretynem, żeby wierzyć w te brednie! Łebski, nieszczepiony uczeń szkoły podstawowej jest w stanie odkryć, gdzie kryje się błąd logiczny w wywodach płaskoziemców, ale dorośli, nawet „wykształceni” (w nowym systemie edukacji) magistrowie i doktorzy tego nie potrafią. I co się dziwić, skoro doktor astronomii nie potrafi odróżnić znaków zodiaku od gwiazdozbiorów, a co jest wprost trudne do uwierzenia, wyrzygnął z głębi swojego (chyba płaskiego) mózgu taką oto wielką mądrość: „Przez tysiące lat Ziemia zmieniła swoje położenie względem Słońca”.

Wiara w płaską ziemię jest cechą wieków ciemnych, czyli XXI wieku, w którym nastąpił katastrofalny i nienotowany nigdy wcześniej upadek edukacji. Kolejne reformy szkolnictwa doprowadziły do tego, że ludzie nie potrafią myśleć logicznie (sprawdź hasło „trivium”) i nie posiadają ugruntowanej wiedzy na żaden temat. Szkoły (również renomowane uczelnie wyższe) wypuszczają analfabetów i ćwierćinteligentów, którym można wcisnąć każdy kit i ciemnotę, np. lekarzy pediatrów, którzy szczepią i nie widzą tragicznych skutków tego procederu. Jest to robione celowo, bo korporacyjne rządy nie potrzebują inteligentnych, niezależnych myślicieli, lecz wielorasowego, pozbawionego tożsamości stada baranów do wykonywania niewolniczej, prymitywnej pracy.

Już starożytni wiedzieli, że ziemia jest kulą i umieli obliczyć jej średnicę. Wiedzieli o tym również uczeni w średniowieczu. Słynne ostatnio Towarzystwo Płaskiej Ziemi powstało nie w średniowieczu, lecz w XIX wieku, ale nikt nie potraktował tego poważnie. Obecnie podchwycili i solidnie dofinansowali tę ideę Iluminaci celem ogłupiania i skłócania i tak już ogłupionej i skłóconej ludzkości i jak widać odnieśli wielki sukces, bo już niemal wszyscy uwierzyli, że żyjemy na naleśniku. Musieli wpakować w to naprawdę dużo forsy, o czym świadczą profesjonalnie zrobione filmy (animacje) oraz potężna reklama, oparta głównie na marketingu szeptanym.

Teoria płaskiej ziemi jest tak szeroko lansowana, ponieważ jest idealna do zdyskredytowania tropicieli prawdziwych spisków (chemtrails, Smoleńsk, 911), a przede wszystkim wszystkich, którzy negują korporacyjną, upolitycznioną pseudo-naukę (wiarę w ocieplenie klimatu, toksyczność CO2, biotechnologię i jej sztandarowy „wynalazek” jakim jest GMO, wakcynologię, medycynę rzekomo opartą na dowodach itp.). Jeśli tropiciele spisków dadzą się nabrać na teorię płaskiej ziemi i zaczną ją głosić skompromitują się kompletnie i zrobią z siebie idiotów, którym nikt nie będzie wierzył ani traktował ich poważnie.

Tropiciel spisków jest jak saper: wystarczy jeden błąd, żeby całkowicie stracił wiarygodność.

I faktycznie, tak właśnie się stało – na YT już pojawiły się filmiki, wyśmiewające w czambuł wszystkie „teorie spiskowe”, zarówno religijne jak i tzw. pseudonaukowe. Teza lansowana w nich brzmi: nie ma żadnych spisków, żyjemy w bezpiecznym, doskonale kontrolowanym systemie, w którym nie ma miejsca na jakiekolwiek nadużycia ze strony nauki, medycyny ani polityki, a kto twierdzi, że jest inaczej jest paranoikiem i szaleńcem i powinien poddać się leczeniu psychiatrycznemu.

Nie chciało mi się polemizować z tą płaską bzdurą, ale na szczęście jest ktoś, komu się chciało. To Opolczyk, który wyjaśnia łopatologicznie co i jak, całość jest do przeczytania tutaj. Jego płascy przeciwnicy mają za argument wyłącznie obelgi i oczywiście bany. Po raz kolejny przekonuję się, że wiary nie da się uleczyć żadnymi, racjonalnymi (nie racjonalistycznymi!!!) dowodami i argumentami.

Wiele razy prosiłam, żeby wyznawcy płaskiej / wklęsłej / pustej ziemi wyjaśnili mi zjawisko ruchu wstecznego (retrogradacji) planet! Mimo wielokrotnie ponawianych apeli nie doczekałam się odpowiedzi, w końcu przesłano mi animację z planetami poruszającymi się po orbitach w kształcie fantazyjnych pętelek. I w tym momencie ręce mi zupełnie opadły! Jeśli tak wiele osób jest w stanie uwierzyć w coś tak nielogicznego i niezgodnego z prawami fizyki, to z edukacją jest dużo gorzej niż mogłam przypuszczać.

Wzbudzający powszechny aplauz płaskoziemców filmik z występem Dave Murphy’ego najpierw wywołał u mnie paroksyzmy zagrażającego życiu śmiechu, a potem rasistowską myśl, że ten facet kończył szkoły w jakimś murzynowie. Kolejna refleksja nie jest już tak wesoła: w tym murzynowie uczą się obecnie również białe dzieci, nie tylko amerykańskie, ale wszystkie, na całym, wielkim świecie i dlatego mamy poziom nauczania odpowiedni dla niewolników pracujących na plantacjach, a nie dla błyskotliwych intelektualistów. Może to się komuś nie spodobać, ale prawda jest bolesna: wszyscy jesteśmy niewolnikami. Jeśli chcesz wiedzieć czyją jesteś własnością dowiedz się, kogo nie wolno ci krytykować. Wolter sądził, że nie wolno krytykować rządzących. Pomylił się. Nie chodzi o rządzących, lecz o właścicieli niewolników, w których zamieniono nas wszystkich.

A teraz wysil szare komórki i samodzielnie odkryj, dlaczego ten wywiad powinien cię śmieszyć, a nie oświecać intelektualnie. Ja uznałam, że ten film nie jest godzien obejrzenia już po pierwszym wielkim objawieniu, jakie zapodał swoim bezmyślnym wielbicielom:

Jeśli leci pilot nad krzywizną ziemi powinien obniżać tor lotu co 5 minut, by pozostać dookoła krzywizny

Jeśli nie obniży toru lotu, to (jak się domyślam) odleci w kosmos. Czy to zdanie wydaje ci się logiczne? A może logiczne jest zdanie przeciwne, że jeśli będzie co 5 minut obniżał wysokość, na której leci, to w końcu zaryje nosem w grunt? To drugie zdanie również wydaje się logiczne, prawda? Ale oba te zdania nie mogą być prawdziwe, bo sobie przeczą. Potrafisz odkryć gdzie pan Murphy robi z ciebie idiotę? Jeśli nie potrafisz, to spytaj ucznia szkoły podstawowej, może on będzie wiedział?

 Zamiast bezkrytycznie wierzyć w opowieści pana Murphy weź do ręki encyklopedię (NIE, NIE Wikipedię!!! Mam na myśli poważną, niezafałszowaną przez polityczną poprawność papierową encyklopedię, najlepiej wydaną jeszcze w XX wieku) i sprawdź jak działa żyroskop, wybierz się do obserwatorium astronomicznego i spytaj dlaczego jedne gwiazdy widać, a innych nie widać albo przynajmniej obejrzyj ilustracje w encyklopedii stojącej w biblioteczce dziadka. Rusz mózgiem, bo jeśli tego nie zrobisz każdy „misjonarz” dowolnej teorii zrobi ci wodę z mózgu, a ty pójdziesz za nim jak owca za rzeźnikiem.

Obowiązkowe Szczepienia dla Dorosłych!

A teraz bez względu na to, czy wierzysz w szczepionki, czy nie – jak wrócisz do swoich podręczników z historii, to zobaczysz, co się dzieje, kiedy podarowuje się rządowi tak dużo władzy. Być może kochasz nasz rząd w chwili obecnej, może nadal uważasz, że to jest najwspanialszy kraj na ziemi, ale czy zawsze tak będzie? Nigdy nie wolno nam oddawać tak wiele kontroli naszemu rządowi. Musimy zawsze pozostawać, jako konsumenci, przy kontroli nad produktami, które są nam wstrzykiwane, oraz naszym dzieciom. My jesteśmy następni w kolejce. Nasze dzieci są początkiem, potem będą dorośli, a obecne wybory o tym zadecydują, mogę wam to zagwarantować. Jeśli zagłosujecie na pracowników federalnych, którzy są wspierani przez przemysł farmaceutyczny, to oni mają jeden plan w głowie – obowiazek szczepień dla nas wszystkich. Jest 300 szczepionek w przygotowaniu, o których jeszcze nigdy nie słyszałeś, a oni nie zarabiają już na lekach, ich przyszłość jest pokładana w szczepionkach dla ciebie.

Takie krótkie pytanie przed wyjściem, ilu dorosłych w tym pokoju doszczepiało się w ciągu ostatnich dziesięciu lat? Ilu tego nie robiło? W porządku. Kiedy oni mówią „odporność stada” -to WY jesteście problemem. Odporność stada oznacza, że to WY BĘDZIECIE SZCZEPIENI. Te 3% dzieci nie doprowadzi nas do ich urojonego „stada” – to WY zrobicie. Więc kiedy mówią o odporności stada w CNN, chcę abyście usłyszeli, „SZCZEPIONKI OBOWIĄZKOWE DLA MNIE” i zdecydowali , czy uważacie, że jesteście wystarczająco zdrowi i czy potrzebujecie ich do przeżycia, a jeśli uważacie, że nie potrzebujecie szczepionki, aby przetrwać przez resztę swojego życia, to dołączcie do nas i powstańcie do walki o suwerenność własnego ciała! Teraz jest ten właściwy czas.

Kogo karać za szczepienne zbrodnie

Prof Maria Dorota Majewska VAERS
W poniższym linku znajdują się cenne instrukcje dla rodziców, których dzieci zostały okaleczone lub zabite szczepionkami – jak wnosić pozwy i skargi na lekarzy, którzy zaaplikowali dzieciom toksyczne szczepionki.

Obowiązkiem każdego szczepiącego lekarza jest dogłębne zapoznanie się z możliwymi NOPami i zagrożeniami ze strony szczepień dla dziecka (a nie poleganie tylko na reklamach firmowych) oraz poinformowanie rodziców o tych zagrożeniach – tzn. wręczenie im pełnych ulotek firmowych opisujących NOPy (w Polsce we wiernym tłumaczeniu) oraz informacji z VAERS ile dzieci zostało zabitych i okaleczonych danymi szczepieniami. Po zapoznaniu się z tymi materiałami rodzic musi wyrazić pisemną zgodę na szczepienie i poświadczyć, że wie o zagrożeniach dla życia i zdrowia ze strony szczepienia.

Jeśli lekarz nie dopełnił tych obowiązków i dziecko zostało okaleczone lub zabite, można go pozwać do sądu o dokonanie zbrodni, złożyć na niego pisemną skargę do Komisji Lekarskiej i do MZ.  Kopie skarg trzeba  wysłać do WHO oraz do Komisarza Zdrowia w UE.  Setki tysięcy takich skarg i pozwów muszą zrobić wrażenie.

Skoro kartele farmacji kupiły sobie immunitet prawny i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swe zabójcze produkty, trzeba zaatakować wykonawców szczepiennych zbrodni i uderzyć po kieszeniach szczepiących lekarzy.  Oni muszą mieć świadomość, że aplikują dzieciom potencjalnie zabójcze preparaty. Nie może tu być tłumaczenia, że oni tylko wykonywali czyjeś nakazy.  Będąc wykonawcami szczepień są bezpośrednio prawnie i moralnie odpowiedzialni za szczepienne okaleczenia i zabójstwa, tak jak kapo w obozach zagłady byli osobiście odpowiedzialni za dokonane tam zbrodnie. Większość lekarzy prawdopodobnie mało wie o szkodliwości szczepień, choć aplikując je na pewno widziała wiele powikłań.  Kiedy się zapoznają z rzetelnymi danymi o NOPAach, prawdopodobnie zmienią swe podejście do szczepień.   We Francji już ok. 60 % lekarzy nie wierzy w bezpieczeństwo i skuteczność szczepień, i  odmawia ich podawania pacjentom.  Ten odsetek stale rośnie.

Aby złożyć pozwy i skargi, rodzice muszą zebrać całą dokumentację medyczną dotyczącą chorób dziecka po szczepieniach i stanu jego zdrowia przed szczepieniami.  Ważne są też nagrania, filmy i zdjęcia dokumentujące stan przed i po szczepieniach.  Warto sobie przetłumaczyć i przemyśleć ten tekst. Nie można dłużej tolerować rujnowania życia i zdrowia całych generacji.

http://www.ageofautism.com/2016/09/levi-quackenboss-is-done-playing-nice-how-to-file-a-complaint-against-your-pediatrician-who-vaccinat.html

Odszczepienny wirus świnki zaatakował kolejno stan Oklahoma w USA, zachorowało ponad 30 dzieci i dorosłych, i to wyłącznie zaszczepionych. Jak zwykle, ukarano zdrowe nieszczepione dzieci i zabroniono im przychodzić do szkoły, póki nie poddadzą się szczepieniom MMR, które wywołują świnkę.

Mysterious Mumps Virus Has Now In Oklahoma

NATO – prowokator nieustającej wojny. Polska pod okupacją obcych wojsk

NATO

Źródło: alexjones.pl

Polska – kraj, który w przeszłości przez tyle lat znajdował się pod obcą okupacją, po raz kolejny przeżywa upokorzenie związane z naruszeniem jej suwerennego terytorium przez obce wojska. Tym razem jednak, obca armia nadchodzi pod flagą NATO, a celem jest zbudowanie antyrosyjskiej „sceny wojennej”– przyczółka logistycznego będącego częścią przygotowań do możliwej trzeciej wojny światowej.

Nic więc dziwnego, że jestem bardzo zaniepokojony tymi manewrami. Jako obywatel brytyjski pracujący w Polsce od czternastu lat, nie mogę pozbyć się poczucia głębokiej niesprawiedliwości, jaka dotyka obecnie Polaków. Większość ludzi nie zdaje sobie zupełnie sprawy z tego, że naród polski prowadzony jest drogą, która może doprowadzić do ustanowienia bardzo niebezpiecznego precedensu – stałej obecności na polskich ziemiach obcej armii pod wodzą Stanów Zjednoczonych.

Być może najbardziej niepokojącym aspektem tej sytuacji jest to, że polski rząd, przyjmuje tą „okupację” z otwartymi ramionami, ponieważ wydaje się być obsesyjnie przekonany o tym, że Rosja może planować najazd na Polskę. Nie ma na to jednak żadnych, uzasadnionych dowodów, a to sprawia, że zgoda na taką „okupację” nabiera charakteru przestępstwa.

Poziom propagandy odnośnie NATO, jaką aktualnie uprawia rząd RP, nie ma sobie równych we współczesnej historii. Przypomina techniki stosowane przez komunistów przed 1989 rokiem, ale jest dużo bardziej skuteczna. Analogia ta stała się jeszcze bardziej widoczna po tym, jak obecny rząd (PiS) przejął stuprocentową kontrolę nad mediami, by móc jeszcze bardziej umacniać swoją pozycję.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby postawa rządu opierała się na wiedzy, mądrości i pozytywnym przywództwie. Ale dokładnie takich właśnie atrybutów brakuje.

Zamiast nich jest niechlubna kapitulacja wobec szerzenia przesłania opartego na strachu. Strachu, który od dwóch czy nawet trzech dekad wykorzystuje się w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. „Strach przed terroryzmem” został rozdmuchany do takich rozmiarów, że stał się alibi dla inwazji na Afganistan, Irak, Libię, a pośrednio również Syrię i w konsekwencji do mordowania milionów ludzi.

Przypomnijmy więc sobie, jak naprawdę przedstawia się ta historia, abyśmy mogli przeciwdziałać temu strasznemu oszustwu i niebezpiecznej indoktrynacji polskich obywateli.

NATO, Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, oficjalnie określana jest jako „sojusz państw z Ameryki Północnej i Europy oddanych wypełnianiu celów Paktu Północnoatlantyckiego z 1949 roku.” To jednak jest tylko przykrywką. W rzeczywistości NATO realizuje tzw. „Nowy Porządek Świata” (ang. New World Order), propagowany przez Georga Busha, Dicka Cheneya, Henry’ego Kissingera i innych członków starego amerykańskiego, neokonserwatywnego klubu imperialistycznego. Klubu, który mocno wspiera również Wielka Brytania ze swoim Towarzystwem Królewskim (Royal Society), które od dawna planuje kontynuację hegemonistycznych ambicji związanych z budowaniem Imperium Brytyjskiego.

Tak przedstawia się tło określanego eufemistycznie „szczególnego związku” (ang. special relationship) pomiędzy Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi. Polityka ta jest realizowana przez prezydenta Baracka Obamę po dziś dzień.

Inne kraje europejskie wchodzące w skład NATO zostały niedawno ostrzeżone, że „Rosja stanowi największe zagrożenia dla pokoju na świecie.” Jak zwykle, „strach” został wykorzystany jako karta przetargowa do przyciągania nowych członków.

Niewielu jest takich, którzy kwestionują logikę lub mądrość takiej postawy. Większość wydaje się wesoło odgrywać swoją rolę w odgrzewaniu „zimnej wojny”, odmrożonej i zamrożonej, potem znów odmrażanej i zamrażanej na nowo na żądanie działań propagandowych kolejnych rządów Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego półwiecza.

W zasadzie nie ma wielkiej różnicy pomiędzy polityką zagraniczną USA a polityką NATO. Nie oznacza to, że nie ma tarć pomiędzy europejskimi przywódcami militarnymi w NATO a przywódcami militarnymi Stanów Zjednoczonych. Tarcia są, ale element europejski zostaje przywołany do porządku przez „wielkich władców” z USA, a pozory jedności podtrzymywane są przez media publiczne kontrolowane przez rządy i korporacje zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Europie.

Opinia publiczna, osaczona przez prowadzoną rozmyślnie psychologię strachu, przytakuje i powtarza zgodnie: „Stany Zjednoczone zapewnią nam ochronę. Putin jest zły. Niech żyje NATO.”

NATO jest obecnie głównym instrumentem służącym do narzucania polityki chroniącej interesy małej elitarnej grupy, składającej się w głównej mierze z anglosaskich przemysłowców, bankierów i strategów wojennych. Wspiera status quo sprowadzający się do dominacji korporacji oraz przywilejów osobistych i odzwierciedla odwieczne dążenia rodzin, które od stuleci przodują w agresywnym polowaniu na bogactwa. Rodzin, takich jak Rockefellerowie czy Rothschildowie.

Przyjrzyjmy się więc temu, co leży u podstaw zapewnień NATO i USA, że Rosja stanowi największe zagrożenie dla pokoju na świecie.

Federacja Rosyjska pod rządami prezydenta Putina wcale nie słynie z interwencji zagranicznych na terytoriach znajdujących się poza strefą własnych wpływów. Dwie interwencje, które są często przywoływane przez krytyków, to interwencja w Gruzji w 2008 roku oraz niedawne działania wojenne na Krymie. Obie były odpowiedzią na powstania, które zostały sprowokowane przez Zachód oraz „kolorowe” rewolucje wspierane przez hegemoniczne interesy polityczne sponsorowane przez Zachód w nadziei na zdobycie geopolitycznego i militarnego punktu zaczepienia na terytoriach, które historycznie znajdują się w strefie wpływów Rosji.

Te bezprawne działania, wspierane przez CIA (Centralna Agencja Wywiadowcza) , w oparciu o sfabrykowane dowody na „niebezpieczne, strategiczne posunięcia Rosji,” są w rzeczywistości częścią długoletniego planu stworzonego przez Komisję Trójstronną, Projekt dla Nowego Amerykańskiego Wieku, Instytut Spraw Zagranicznych, Chatham House (Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych z siedzibą w Londynie) i inne podobne wpływowe organizacje powiązane z NATO/USA.

Plan ten nie jest zwykłą strategią polityczną mającą na celu chronienie interesów neoliberalnego kapitalizmu wobec komunistycznego przeciwnika, ale zmierza do zdobycia niepodważalnej i dominującej władzy nad całą planetą – pozycji władców Nowego Porządku Świata. Jest to coś, co stratedzy amerykańscy określają jako „pełne spektrum dominacji.” Nie tylko nad naszą planetą, ale przestrzenią kosmiczną, co w efekcie umożliwi również kolonizację międzyplanetarną.

Teraz być może wiemy trochę więcej o tym kimś lub czymś, co Polska zaprasza na swojego protektora przeciwko „uosobieniu samego zła”, jakim rzekomo jest Władimir Putin.

NATO jest zaawansowanym narzędziem do nowej kolonizacji kraju, który był kiedyś największą i najbardziej rozwiniętą potęgą w Europie. Kraju, który ma znaczące zasoby cennych minerałów w wielu regionach. Miedź, srebro, platyna, węgiel i uran – to tylko przykłady. Nie mówiąc o milionach hektarów bardzo żyznej gleby. Nie ma wątpliwości, że zachodni sąsiedzi Polski mają dużo większy apetyt na te bogactwa niż sąsiedzi ze Wschodu, którzy mają znacznie bogatsze zasoby tych samych dóbr u siebie.

Być może prawdziwy powód nakręcania opartej na strachu histerii w związku z Rosją jest zupełnie inny. Fakt, że w ciągu ostatnich pięciu lat Putin zainicjował krajowy zakaz GMO i wdrożył politykę powrotu swojego kraju do samowystarczalności, czyniąc bezpieczeństwo żywieniowe kraju sprawą priorytetową.

To jeszcze nie koniec. W odpowiedzi na sankcje nałożone na Rosję przez Zachód po zdarzeniach na Krymie, Putin przeznaczył znaczne tereny we wschodniej Rosji pod uprawy dla tych, którzy chcieliby zająć się prowadzeniem małych gospodarstw ekologicznych. Ludzie, których normalnie nie byłoby stać na zakup ziemi, mają szansę ją uprawiać, a Rosja może się przez to zbliżyć do samowystarczalności opartej o uprawy ekologiczne, do której dąży.

Nie ma chyba rzeczy, której korporacyjni i polityczni globaliści mogliby obawiać się bardziej niż utrzymanie, w jakimkolwiek kraju, niezależnego elementu z dostępem do ziemi, wody i paliwa. To daje przecież możliwość odrzucenia niewolnictwa pod panowaniem korporacyjnych dostawców; a jeśli odbywa się to na znaczną skalę, może strącić agentów kontroli z ich hegemonicznych tronów.

Sprowokowana przez Zachód Rosja rzuciła rękawicę tym, którzy nie są w stanie dostrzec, czym naprawdę są ataki sił imperialistycznych, które są tak gorliwie promowane i praktykowane przez USA, NATO i ich sojuszników. W efekcie Rosja wyciągnęła asa z rękawa w grze rozgrywanej w globalnym strategicznym kasynie współczesnej quasi-wojny – i wyłożyła kartę na stół.

Polska, kraj posiadający ponad milion małych i średnich gospodarstw rodzinnych, mogła uprzedzić to zaskakujące posunięcie Rosji, gdyby postawiła bezpieczeństwo żywieniowe i niezależność żywnościową na szczycie swojej listy priorytetów politycznych. Przykładowo PiS, w odpowiedzi na znaczące wsparcie polityczne, jakim partia cieszy się pośród sektora gospodarstw rodzinnych ze wschodniej Polski, mógł zdystansować się wobec zachodnich imperialistów globalnych i skierować naród na tą samą drogę, którą Putin prowadzi Federację bratnich Słowian.

Ale nie. Zaślepieni wizją otrzymania zaproszenia do stołu, przy którym zasiada największa globalna elita, Prezydent Duda i Jarosław Kaczyński pozwolili, by ambicja wzięła górę nad patriotycznym poczuciem tego, co polski naród mógłby osiągnąć, gdyby zjednoczył się wokół autentycznego celu, jakim jest pokój i dobrobyt.

W przeciwieństwie do bohaterskiej postawy ruchu oporu w Polsce wobec nazistów w czasie II wojny światowej, który podziwiał cały świat, PiS, „partia patriotyzmu,” uległa pokusie i dała się złapać w klasyczną pułapkę – zaprosiła na rodzime ziemie architektów Nowego Porządku Świata. Dołączyła przy tym swój głos do dobrze naoliwionej machiny propagandowej, która usilnie próbuje sprowokować Putina do jakiejś formy odwetu w obronie przed coraz bardziej drapieżnym NATO.

Takie działanie byłoby od razu wykorzystane, żeby obwinić Rosję za sprowokowanie trzeciej wojny światowej. To jest właśnie podtekst „gier wojennych,” które NATO prowokacyjnie rozgrywa na granicy oddzielającej oba kraje.

Obywatele Polski od dłuższego czasu byli stopniowo „przygotowywani” na ten nowy rozbiór kraju, który przecież tak niedawno odzyskał niepodległość. Już Platforma Obywatelska Donalda Tuska została wciągnięta do negocjacji odnośnie stacjonowania w Polsce rakiet Patriot na wypadek (jak to określił Ambasador USA) „ataku pocisków z Iranu.”

Amerykańskie rakiety w Polsce stały się rzeczywistością, a odkąd PiS powrócił do władzy w 2015 roku, dalsze ładunki zjeżdżają do kraju. A teraz zaproszono NATO do stworzenia swojej wschodnioeuropejskiej siedziby w Polsce. Blisko trzydzieści tysięcy żołnierzy ma być zaangażowanych w działania wojskowe tuż przy rosyjskiej granicy.

Proces „przygotowywania” obywateli polskich prowadzono przy użyciu różnych środków i musimy wiedzieć, że to są standardowe narzędzia naszych czasów opracowane przez architektów systemu kontroli przemysłu wojennego, którzy w ten sposób urzeczywistniają swoje plany na scenie światowej.

Po pierwsze, telewizja i media ogólne zostają objęte kontrolą – kontrolą korporacji lub rządu, ale zazwyczaj połączenia obu.

Następnie uruchomiona zostaje machina propagandowa, która działa dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Po dwóch lub trzech miesiącach większość ulega i zaczyna powtarzać przesłanie, nie podejrzewając nawet, że jest ono sfabrykowane po to, by zamydlić oczy ogromnej rzeszy ludzi.

W tym samym czasie na niebie rozpylane są chemikalia znane jako smugi chemiczne (ang. chemtrails), które powodują przytłumienie aktywności komórek mózgowych, aby obywatele stali się „pasywni” – właśnie w momencie, gdy powinni być aktywni i przeciwdziałać politycznemu/militarnemu atakowi, któremu są poddawani.

8 i 9 lipca 2016 roku nad większością nieba nad Polską mieliśmy ogromną ilość smug chemicznych rozpylonych przez samoloty. Dokładnie wtedy, gdy w Warszawie odbywał się szczyt NATO. Coraz więcej osób, które są jeszcze w stanie myśleć, dostrzega, że NATO przoduje w działaniach związanych z chemtrails od piętnastu lat lub nawet dłużej.

Badania laboratoryjne wody i gleby przeprowadzane po takich działaniach pokazują, że smugi chemiczne składają się z wysoce toksycznych substancji, z których najczęściej wymienia się aluminium, stront i bar. Wszystkie one na różne sposoby blokują normalne funkcjonowanie mózgu oraz upośledzają naturalne funkcjonowanie układu nerwowego, serca i płuc. Miliony źle się czują lub zaczynają chorować, nie zdając sobie zupełnie sprawy, że przyczyną są potajemne działania o charakterze kryminalnym.

Łącząc intensywną indoktrynację prowadzoną w mediach z chemikaliami rozpylanymi w i tak już zanieczyszczonym powietrzu, można stworzyć silne opioidy przeciwko jakimkolwiek formom oporu lub buntu. Buntu, który powinien był zmusić rząd RP do odcięcia się od nikczemnych ambicji systemu odgórnej kontroli Iluminatów.

Jako dopełnienie sieci metod podstępnego trucia niewinnych obywateli przez NATO, z powrotem na listę programów powraca GMO, które przecież rzekomo jest całkowicie zakazane.

Strefy wolne od GMO w Polsce, o które długo walczyliśmy, są teraz poważnie zagrożone przez nowe przepisy wprowadzane przez rząd PiS, które mają zezwolić na tworzenie specjalnych stref, w których dozwolone mają być uprawy GMO. Ta zaskakująca zmiana stanowiska jest proponowana przez PiS – partię, która kiedyś mocno zaoponowała przeciwko importowi i uprawie roślin i nasion GMO. W 2006 roku w odpowiedzi na liczne dowody na zanieczyszczenie środowiska naturalnego oraz ryzyko zdrowotne w związku z uprawami GMO, PiS wprowadził całkowity zakaz GMO.

W końcu, „ofertę” NATO wspiera także Kościół. Watykan od wielu dekad nie kryje się ze swoim pro-Zachodnim stanowiskiem i wsparciem dla interwencji wojskowych tam, gdzie zagrożone są jego interesy.

Dodatkowo, oprócz tych działań o charakterze kryminalnym i szczerze mówiąc również ludobójczym, mamy jeszcze narzucanie obywatelom mechanizmów kontroli nadzoru elektronicznego, które służą monitorowaniu działań zawodowych oraz społecznych całego narodu. Jest to przejaw jawnego pozbawiania obywateli podstawowych praw i wolności, jakie przynależą im w krajach, których systemy polityczne określane są mianem demokratycznych.

Coraz częściej osoby przejawiające naturalne zdolności obserwacji, świadomości i twórczej krytyki notowane są jako „potencjalne zagrożenie dla kraju”. Przy dzisiejszych możliwościach przechowywania ogromnej ilości danych w komputerach, dziesiątki tysięcy nazwisk wpisywane są w bazy policyjne i krajowe, a następnie sprawdzane pod kątem podejrzanych działań, które mogą obciążać takie osoby i klasyfikować jako „zagrożenie terrorystyczne”.

Podsumowując – polscy przywódcy polityczni pokładają zaufanie w rękach NATO i obietnicy interwencji na wypadek całkowicie bezpodstawnej chimery, jaką stanowi możliwość inwazji rosyjskiej na terytorium Polski. A naród, jako całość, traci w ten sposób możliwość kontrolowania swojego losu i kreowania drogi niezależności, która leży we spólnym interesie obywateli.

Narzucona zostaje strategia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i wypiera suwerenność narodu polskiego, w dodatku na żądanie przywódców kraju. Strategia bezpieczeństwa narodowego USA od wielu dekad działa według nakazów otwartej, antagonistycznej retoryki wojennej, którą pozwolę sobie zacytować: „Będziemy bronić naszych interesów z pozycji siły i będziemy prowadzić operacje bojowe w każdym miejscu na świecie. Będziemy, jeśli zaistnieje taka konieczność, działać poza prawem międzynarodowym w obronie naszych wartości.” A wiemy już, jakie są te wartości.

Polacy, ale tak naprawdę wszyscy wolni, myślący ludzie na świecie, powinni kwestionować postawę wspierającą niewybaczalny etos chciwości i wojny, mając w pamięci poświęcenie bohaterów, którzy oddali swoje życie, żebyśmy mogli żyć w wolności.

Julian Rose

————

Julian Rose jest wczesnym pionierem rolnictwa ekologicznego w Wielkiej Brytanii, pisarzem i międzynarodowym aktywistą. Jest autorem dwóch książek, które cieszą się uznaniem wielu czytelników: Zmieniając kurs na życieoraz W obronie życia. Książki te można kupić poprzez stronę http://www.renesans21.pl oraz w niezależnych księgarniach stacjonarnych i internetowych.

I znowu wojna o aborcję!

Od tego tematu, regularnie wyciąganego niczym królik z kapelusza cyrkowego magika, robi mi się niedobrze. A z powodu głupoty narodu, który bezmyślnie daje się wciągać w te wojenki włosy stają mi na głowie z przerażenia.

Ile jeszcze razy ludzie dadzą się na to nabrać?

Ustawa z całą pewnością NIE ZOSTANIE ZMIENIONA ani o 1 literkę. Nigdy do tego nie doszło i nie dojdzie tym razem. Bo w tej odrażającej awanturze nie chodzi i nigdy nie chodziło ani o dobro płodów ani o dobro kobiet (władza i jedno i drugie ma w duuuuużym poważaniu), a tylko i wyłącznie o skłócanie narodu i odwracanie jego uwagi od czegoś znacznie ważniejszego i pewnie bardzo groźnego.

Co knuje władza? Nie wiem. Może znowu podatek katastralny, którego od co najmniej 20 lat nie udało się wprowadzić? Może chazarskie plemię wystąpiło z kolejnymi żądaniami niczym nieuzasadnionych odszkodowań za nie nasze zbrodnie, które zostały spłacone wielokrotnie, wraz z odsetkami ale mimo to wciąż są (i na zawsze pozostaną) niespłacone?

Nie interesuję się polityką, więc nie wiem o co chodzi. Wiem tylko jedno: knują coś bardzo wrednego i nie chcą, żeby naród to odkrył i zaprotestował.

Nie dajmy się w ciągać w to bagno, nie przerzucajmy się argumentami za i przeciw, bo one nikogo nie obchodzą i nikt ich nie uwzględni w żadnej ustawie. Jedynym skutkiem tej awantury będzie niezgoda, a nawet nienawiść między Polakami. Ludzie, czy wy nigdy nie zmądrzejecie???

Przekręt wszechczasów część XXIII

Magia sądów cz. 2

Cieszę się bardzo, że dostaliśmy historię Wojtka z jego przygód sądowych. To jest idealny przykład na to, jak działa ta część systemu, tryby, gdzie przemiał będzie szybki, ale wcale nie bezbolesny.

Trafiając do tej zmielarki pierwszy raz, ktoś kto ma jeszcze jakieś iluzje na temat sprawiedliwości wewnątrz systemu – szybko zostanie z niej obmyty, niemal w kilka minut dowie się, że nikogo nie obchodzi co ma do powiedzenia, nawet jego „obrońca” to ktoś, kto tańczy tak, jak mu sędzia rozkaże, nawet jeżeli to jest na szkodę jego klienta. Pamiętacie jak mówiłem, że KAŻDY adwokat składa przysięgę lojalności wobec systemu PONAD tę, którą oferuje swojemu klientowi?

Jaś patrzy jak padają słowa, których do końca nie rozumie, teatr trwa, adwokat jego ma kluczową rolę, ma zagrać na tyle wiarygodnie, żeby Jaś uwierzył, że o niego walczy, ostro, już jest blisko ale… No, ale niestety, dowody są miażdżące i mimo najszczerszych chęci, Jaś musi beknąć, ale dobre wieści – tylko 500 zł, a mogło być przecież o wiele gorzej!!

A co z tymi, którzy płyną pod prąd i nie zgadzają się z tym co widzą, ci, którzy wiedzą co się dzieje i odbierają temu na piedestale pozycję administratora ich osoby prawnej? To się nazywa stripping titles game, czyli odbieranie tytułów. Człowiek taki wie kim jest, wie również, że sługa publiczny na podwyższeniu nie może pełnić najważniejszej roli wewnątrz osoby prawnej Jasia, bo tylko Jaś ma moc ANIMOWANIA tejże osoby! Czy jak Jaś wyciągnie kopyta, sędzia będzie mógł używać osoby prawnej Jasia? Oczywiście, że NIE, więc jakim cudem, na rozprawie to on (sędzia) przywłaszczył sobie pozycję administratora?!?!

Bo Jaś guzik z tego rozumie, dlatego.

Wojtek (mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że piszę o twoim przypadku), mimo tego, że wie, że coś tu śmierdzi, nikomu krzywdy nie zrobił i nie uważa, że ma być ukarany – nie zabrał sędziemu roli administratora. Pamiętajmy, to jest tzw. chargé. Ktoś musi zapłacić i cała ta szajka prawna będzie grać tak, aby tym płacącym na sam koniec został właśnie Wojtek.

Bardzo proszę tych, którzy chcą się więcej dowiedzieć o obejrzenie (wiele razy) seminariów Deana na YT, to jest najlepsze źródło informacji na temat tego, co się dzieje w sądzie, kto nam ukradł prawo administrowania swojej własności (osoby prawnej).

Najgorsze jest to, że nawet jak się nauczymy co się dzieje, kto jest kim, nawet jak urośnie nam dobra para tzw. cojones, żeby głośno się zacząć bronić – ci ludzie wiedzą, że są bezkarni w większości przypadków. Nie raz sędzia zawołał do ławy oskarżonego i powiedział mu wprost „my tu łamiemy prawo codziennie, nie masz szans” i robią co chcą. Jest u ich boku tłum tzw. użytecznych idiotów, policjantów, strażników, gardy i innych przebierańców, którzy celowo trzymani są w słodkiej ignorancji, właśnie po to, żeby mogli ślepo wykonywać rozkazy.

Był przypadek, chyba w stanie Georgia, że facet nie dostał się do policji, bo miał za dużo punktów na egzaminie na inteligencję i pozwał policję do sądu. To wszystko tłumaczy – ostatnią rzeczą, jakiej system potrzebuje, to człowiek z odznaką na tyle mądry, że zacznie zadawać niewygodne pytania i kwestionować rozkazy.

To czy mamy szanse wygrać w sądzie w ogóle? Czy to stracony czas, i lepiej się poddać od razu i wybecelowac czego żądają? Jasne, że mamy, możemy stamtąd wyjść po tym, jak sędzia sam rozkmini, że jesteśmy niesmacznym kąskiem, ale bezpieczni na tyle, że nie zrobi z nas ofiary dla przykładu. Co mam na myśli:

Po pierwsze – poważną edukację zanim odpowiemy salwą na atak; przychodząc do sądu na betona, od razu mówię, że nie masz najmniejszej szansy wyjść z tej opresji bez szwanku;

Po drugie – im mniej mówimy słów, które nam się wydają mądre, tym lepiej, im więcej zadajemy pytań, tym mniej musimy odpowiadać na ich pytania;

Po trzecie – zamiast tonąć w ich legalnych bzdurach, zaangażować zdolność myślenia, system się opiera na procedurach, nie na logice, to jest poważne miejsce, gdzie można zrobić rysę i pozwolić im się wyłożyć.

Podam kilka krótkich przykładów z życia, są prawdziwe i bardzo wymowne.

Brat Deana – oskarżony o jazdę bez prawka, samochodem bez ubezpieczenia, stawianie oporu przy aresztowaniu i kupę innych bzdur, na pytanie, czy się przyznaje do winy – jego odpowiedz była wyjątkowo krótka – czy pomylił mnie pan z agentem rządowym? Czy ja mam na sobie uniform? Czy tzw. ustawy dotyczą kogoś, kto nie jest rządowym agentem? Nie mam nic więcej do powiedzenia, wychodzę stąd. Nikt go nawet nie zatrzymał, na odchodne sędzia rzucił pogróżkę, że wystawi nakaz aresztowania, ten parsknął śmiechem i wyszedł.

Innym razem, ktoś zapytany o potwierdzenie tożsamości zapytał sędziego: „czy jak potwierdzę, że jestem John Smith to wejdę z tobą w jakiś kontrakt?” „Sprawa odwołana” usłyszał tylko i wyszedł.

Ktoś inny zadał sędziemu tylko jedno pytanie na samym początku: „W jakiej roli ja tu dzisiaj występuję? Na pewno nie w roli człowieka równego tobie, bo ty możesz mnie tu wezwać jak swojego służącego, wbrew mojej woli, więc jaką czapkę noszę dzisiaj? Mam ich wiele, więc powiedz, którą na siłę dziś mi założono na głowę”. Sędzia wywalił go z sali oddalając zarzuty.

Nie twierdzę, że wszystkie sprawy tak będą wyglądać, sędziowie są trenowani na takie wypadki coraz częściej, ale to właśnie logika i proste pytania są najtrudniejsze do odbicia. Na sali mogą siedzieć gapie, ludzie, którzy słysząc takie pytania zaczną trybić w swoich mózgownicach i być może, oni sami kiedyś sprawią problem w tej zmielarce, więc bardzo często odrzuca się sprawę a konto przyszłych dochodów z innych baranów, tych, którzy są jeszcze w głębokim, zimowym śnie.

Jest taka grupa ludzi, chyba w US, nazywają się SOLUTIONS IN COMMERCE, i oni uczą całej sądowej magii, kiedyś słyszałem, jak powiedzieli coś, co utkwiło mi w pamięci. System sądowy jest po to, żeby stanowić niejako firewall. Bramę, a właściwie płot, który oddzieli tych, którzy są odpowiedzialni od tych, którzy są jeszcze w wieku niemowlęcym. To sędziowie mają za zadanie bronić tejże struktury poprzez przemiał owiec, oddzielenie naprawdę obudzonych od tych, których motywacją kwestionowania systemu jest tylko zejście z haczyka i uniknięcie kary. Coś w tym jest myślę. Jeżeli możliwe jest nauczyć się kim jesteśmy, dotrzeć do tej ukrytej niejako wiedzy, potem wziąć kontrolę nad swoim życiem do tego stopnia, że sędzia zejdzie z wokandy, ukłoni się i wyjdzie, wtedy taki delikwent może przejść tę bramę, gdzie już nigdy nie zapłaci centa za zbrodnie przeciwko korporacji. Dopóki motywacją jest co innego, jak przejęcie 100% odpowiedzialności za swoje czyny – nikt nie przestąpi tego progu.

Wychodząc z sądu, po tym jak nas przemielono w 10 minut i obdarto z godności, zaczynamy myśleć, jak to możliwe, że zredukowano nas do robota, do trybu, który nie ma prawa do swojego zdania, ma tylko płacić, zamknąć japę i płacić, pracować dla kogoś innego. To myślę, może być tzw. holy shit, moment, kiedy dostajemy z liścia w twarz od podwórkowego twardziela i zaczynamy trenować boks, żeby wrócić za jakiś czas i spuścić mu manto.

Piotras

C.d.n.