Duchowe uzdrawianie metodą Bruno Gröninga

Oficjalna strona o Bruno Gröningu

Formularz kontaktowy

To nie jest strona kultu osoby Bruno Gröninga!

Bruno Gröning nauczył ludzi skutecznej TECHNIKI uzdrawiania Bożym Prądem (Heilstrom). Spróbuj i przekonaj się, że to działa!

Nie bądźcie Państwo łatwowierni, przekonajcie się sami – Bruno Gröning

Metoda duchowego uzdrawiania „bożym prądem” NIE MA NIC WSPÓLNEGO z parapsychologią, magią, duchami, demonami, zjawiskami nadprzyrodzonymi itp.!

Duchowe uzdrawianie poprzez naukę Bruno Gröninga, zupełnie za darmo i dla każdego, bez względu na wyznawaną religię i światopogląd (również dla ateistów, jeśli potrafią zaufać Sile Wyższej, jakkolwiek ją pojmują; więcej informacji dla ateistów w tekście poniżej), potwierdzone przez Medyczną Grupę NAUKOWĄ MWF (kliknij tutaj)
Bruno Gröning powiedział:
Zło jest potężne, ale Bóg jest wszechpotężny!

Nie ma chorób nieuleczalnych ani rzeczy niemożliwych.

Wiara w dobro jest równie ważna jak wola bycia zdrowym.

Nie ma chorób nieuleczalnych. Bóg jest największym lekarzem. Ufaj i wierz, Boża siła pomaga i uzdrawia!

Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka

Tutaj, na bożej drodze, nie istnieją choroby nieuleczalne, bóle, cierpienia, troski. Tutaj istnieje zdrowie, radość, szczęście i zaufanie.

Człowiek zewsząd otoczony jest uzdrawiającymi falami, które powinien pobierać.

Nie bądźcie Państwo łatwowierni, przekonajcie się sami.

Na wykonanie wszystkiego, co czynimy, zużywamy siłę, energię: na każdą myśl, którą przyjmujemy, na każde słowo, które wypowiadamy i na każdą pracę, którą wykonujemy. Bateria rozładowuje się. Dlatego jest bardzo ważne, aby znowu pobrać w siebie nową siłę. Im większa utrata energii, tym dłużej lub częściej trzeba się ponownie naładować, aż ciało (nasza bateria) będzie posiadać tyle energii, że znowu będzie silne, świeże i zdolne do działania.

Bóg jest elektrownią, ja jestem tylko transformatorem (przekaźnikiem).

Niech Pan porównuje siebie przez całe życie do baterii, żeby Pan zawsze – ale to zawsze – troszczył się o to, aby Pana ciało było zawsze świeżo naładowane, żeby było ono zawsze w stanie wykorzystać tę życiową energię nie tylko dla siebie, by być zdolnym do życia i egzystencji, ale żeby jak bateria mogło dawać energię również innym, to znaczy wszystkim naszym bliźnim, którzy wykazują niedostatek energii.

Twoje myśli kształtują Twoje życie – to, jak je przeżywasz.

Niech Państwo uważają na swoje uczucia! Dobre uczucie to Bóg! Niech Państwo przyjmują tylko dobre myśli!

Oddajcie Państwo mnie Wasze choroby i Wasze kłopoty! Nie poradzicie sobie z tym sami. Ja będę je niósł za Was. Lecz dajcie mi je dobrowolnie, gdyż ja nie kradnę!

Jeżeli dobrowolnie oddacie Państwo chorobę, żebym mógł ją od Was zabrać, to dobrze. Jeżeli trzymacie ją mocno, to wtedy nie wolno mi nic uczynić. Zabrania tego siódme przykazanie: „Nie kradnij”. Gdybym siłą zabrał człowiekowi chorobę, wtedy zgrzeszyłbym. Nie wolno mi kraść! Kto swoją chorobę kocha, ten trzyma ją mocno, kto może o niej zapomnieć, od tego zabiorę ją, żeby ją dobrowolnie oddał, nie tylko w myślach, również w czynach. Musicie Państwo słuchać mojego słowa! Ja nie chcę na Was wpływać. Jeżeli oddacie chorobę dobrowolnie, wtedy zabiorę od Was wszystkie cierpienia!

Moje czyny i działania służą wyłącznie temu, aby wszystkich ludzi na tej ziemi sprowadzić znowu na właściwą drogę, na Bożą drogę. To jest wielkie nawrócenie się. [Nie chodzi o nawrócenie się na jakąś konkretną religię, lecz na wiarę w Boga i nie chodzi o „boga” (Jahwe, Allaha itp.) jakiejś konkretnej religii].

Zdrowia nie można kupić, jest ono prezentem od Boga! Jeżeli ktoś miał to wielkie szczęście odzyskać znowu przeze mnie swoje zdrowie, niech dziękuje Bogu, z głębi serca i o każdej porze, ja jestem tylko Jego narzędziem i sługą.

Bóg stworzył człowieka pięknym, dobrym i zdrowym. Na początku ludzie byli całkowicie związani z Bogiem, panowała wtedy tylko miłość, harmonia i zdrowie, wszystko było jednością. Ale kiedy pierwszy człowiek posłuchał głosu, złego głosu, który przemówił do niego spoza jedności i uczynił to, wówczas zerwało się to połączenie i od tego czasu bóg jest tu, a człowiek tam. Między Bogiem i człowiekiem powstała wielka przepaść. Nie ma żadnego połączenia. Człowiek pozostawiony sam sobie, choćby był nie wiadomo jak wierzący i modlił się, będzie na swojej drodze życiowej atakowany przez zło i zostanie wciągnięty na dno. I właśnie Państwo zeszliście tam na swojej drodze życiowej, tam, na dół. Przeżywacie nieszczęścia, bóle i choroby nieuleczalne. Mówię do Państwa: nie schodźcie jeszcze niżej, tylko wzywam Was do wielkiego nawrócenia się! Idźcie znowu do góry. Nad tą przepaścią buduję dla Was most! Przejdźcie Państwo z drogi cierpienia na Bożą drogę! Na tej drodze nie ma nieszczęścia: na niej jest wszystko dobre. Ta droga prowadzi z powrotem do Boga … Wolno mi pomóc człowiekowi, aby znalazł drogę do dobra, ale nie wolno mi podjąć za niego decyzji, ani go zmuszać. Każdy sam znajdzie swoją drogę … Człowiek postępuje według swojej woli. Jaka wola, takie myśli. Myśl porusza człowieka do czynu.

Rozstańcie się myślowo z chorobą, która wdarła się do Waszego organizmu, odsuńcie ją na bok, nie zwracajcie na nią uwagi. Całą swoją uwagę skupcie na uzdrowieniu! Teraz proście o uzdrawiający prąd i obserwujcie wasze ciało! Niektórzy z Państwa poczują gorąco, inni zimno, u niektórych wystąpi drżenie rąk lub stóp, albo pojawią się bóle. Właśnie tego typu reakcje są skutkiem działania uzdrawiającego prądu. To co teraz Państwo odczuwacie nie ma nic wspólnego z chorobą, wszystko, co teraz czujecie należy do procesu zdrowienia. Właśnie tak rozpoczyna się w organizmie regulacja.

Ja nie sprzedaję Bożej siły!

Tylko poprzez dobre czyny człowiek może udowodnić, że żyje z Bogiem!

Zwracam Państwa uwagę na to, że uzdrowienie nastąpi tylko u tych, którzy noszą w sobie wiarę w Boga, albo gotowi są tę wiarę przyjąć.

Uzdrowiony człowiek jest człowiekiem błogosławionym przez Boga.

Kto skupia się na chorobie, trzyma ją mocno i zamyka drogę bożej sile.

Każda choroba pochodzi od zła, jest złem i może zostać pokonana tylko przez dobro.

Człowiek sam jest za słaby, więc spotykajcie się by wspólnie przyjmować bożą siłę.

Kiedy nie będzie mnie już jako człowieka na tej ziemi, tzn. kiedy porzucę moje ciało, wówczas ludzkość będzie na tyle daleko, że każdy poprzez siebie samego będzie mógł doznać pomocy i osiągnąć uzdrowienie.

Wszyscy ludzie muszą umrzeć, ja też. Ciało zostanie złożone w ziemi, ale ja nie przestanę istnieć. Kto mnie zawoła, do tego przybędę i będę pomagał dalej. Kiedy do tego dojdzie, wówczas każdy przez siebie samego osiągnie pomoc i uzdrowienie.

Ja nie mogę i nie chcę zmuszać ludzi. Jeśli ktoś zamknie się w sobie i nie ma w sobie gotowości, żeby rozwinąć siły w celu ustanowienia porządku, wtedy i mnie brak gotowości do działania. Takiego człowieka wzywam do otwarcia rygla zła, który przeszkadza w uzdrowieniu.

Pokazy filmów o Bruno Gröningu i uzdrowieniach w kinach, sprawdź terminy w swojej okolicy

To NIE jest sekta ani nowa religia.

Sekta to grupa wyznawców, w pełni kontrolowana przez toksycznego guru, który posiada nad nimi władzę duchową i okrada ich z pieniędzy. W Kołach Przyjaciół nie ma ani guru ani pieniędzy – to wszystko jest ZA DARMO, a każdy pozostaje wolny duchowo (ma prawo wyznawać dowolną religię lub nie wyznawać żadnej).

O Bruno Gröningu rozpowszechniane są liczne oszczerstwa:
  • że jego wyznawcy to sekta, która więzi i okrada ludzi,
  • że jego wyznawcy uważają go za boga i wielbią jego zdjęcia,
  • że miał raka, więc nie potrafił uzdrowić siebie samego,
  • że chorował na tarczycę, której nie potrafił uzdrowić,
  • że nie umiał uzdrowić własnych dzieci

i wiele innych.

Robi się wszystko, byle tylko zniechęcić ludzi do zainteresowania się duchowym uzdrawianiem. Dlaczego?

Gdyby wszyscy ludzie byli zdrowi, bogaci i szczęśliwi wtedy lekarze, farmaceuci, psychoterapeuci, bankierzy, prawnicy, ubezpieczyciele i inni spece od pozorowanego pomagania straciliby pracę i rację bytu.
Nie masz prawa być zdrowy, bogaty ani szczęśliwy, bo to psuje interesy zbyt wielu ludziom!
Bruno Gröning NIE UMARŁ NA RAKA!

Jeżeli zabroni mi się tej działalności, wówczas wypalę się wewnętrznie.

Odszedł w 1959 roku, gdy zabroniono mu uzdrawiania. Niezużyta, potężna energia, którą dysponował i którą powinien przekazywać innym „przepaliła” jego organizm. Lekarze byli przerażeni tym, co zobaczyli w czasie operacji chirurgicznej, a ponieważ nie umieli postawić diagnozy napisali, że przyczyną zgonu był nowotwór.

Bruno Gröning nie cierpiał na chorobę tarczycy!

Jak sam wyjaśniał, w szyi miał „gruczoł”, który był akumulatorem uzdrawiającej energii. Kiedy mógł uzdrawiać tysiące ludzi ten gruczoł nabrzmiewał i Bruno czuł się wtedy bardzo dobrze. Kiedy uzdrawiał mniej, gruczoł stawał się mniejszy, a kiedy uzdrawiać nie mógł gruczoł jeszcze bardziej się zmniejszał, a on sam czuł się wtedy źle.

Dlaczego umarli dwaj synowie Bruno Gröninga?

Jego pierwsza żona nie rozumiała fenomenu Bruno Gröninga, więc kiedy dzieci zachorowały zabroniła mu się do nich zbliżać. Dzieci zmarły w szpitalu, pod „fachową” opieką lekarzy i pielęgniarek.

Moich przyjaciół bardzo proszę o NIE podawanie linków do tego tekstu na forach dyskusyjnych, Facebooku itp.
JA SAMA NIGDY TEGO NIE ROBIĘ!

Dlaczego? Bo szanuję wolną wolę innych ludzi. Jeżeli ktoś szczerze chce wyzdrowieć, to sam tę stronę znajdzie. A jeśli nie zamierza wyzdrowieć, bo kocha swoją chorobę, to należy uszanować jego wybór. Jeden, jedyny raz w życiu spróbowałam poinformować ludzi na forum dla chorych na depresję, że sama uleczyłam się z poważnej depresji właśnie tą metodą i gorzko tego pożałowałam. Stek pełnych palącej nienawiści obelg i wyzwisk, z których „sekciara” i „satanistka” były najłagodniejsze tak mnie przeraził, że trzęsłam się po tym z nerwów przez tydzień.

Zrozumiałam, że chorowanie przynosi tym ludziom konkretne, życiowe korzyści, takie jak renta, zwolnienie z obowiązku pracy zawodowej, współczucie otoczenia, bycie „świętą krową”, od której nikt w rodzinie nie ma prawa ani sumienia niczego wymagać i zapewne wiele innych i że wyzdrowienie pozbawiłoby ich tych przywilejów.

Dojrzała i odpowiedzialna konfrontacja z wymagającą i trudną rzeczywistością przeraża ich bardziej, niż cierpienie spowodowane depresją – prawdziwą lub urojoną. To samo dotyczy innych chorób. Można czerpać korzyści z paraliżu, demencji, niegojącej się rany na nodze, schizofrenii, nowotworu, ślepoty… ze wszystkiego, dzięki czemu można wyrzec się odpowiedzialności za swoje życie i uniknąć konfrontacji z życiem.

Podając link na FB (szczególnie na stronach zajmujących się chorobami i rzekomym rozwojem duchowym) przyciągasz do mojego bloga ludzi, którzy kochają swoją chorobę oraz nienawistników i czarnych magów, którzy obrzucają mnie obelgami. To nie jest przyjemne!

W jaki sposób trafiłam do Koła Przyjaciół Bruno Gröninga i zaczęłam praktykować duchowe uzdrawianie opisałam w notce BHP czarnego maga i w Panaceum przeciwko klątwie.

„Skutkiem ubocznym” stosowania tej metody uzdrawiania stała się zupełna odmiana mojego życia i stosunku do świata (jak również stosunku świata do mnie). Z zahukanego, nie wierzącego w siebie, wiecznego pechowca zamieniłam się w osobę pewną siebie i odważnie głoszącą swoją prawdę. Wszyscy straszni ludzie, których dawniej przyciągałam jak magnes poszli gdzie indziej, a ja żyję nie tylko spokojnie, wręcz nudno, ale (mam nadzieję) również pożytecznie dla innych.

Kiedy ta metoda nie działa lub działa z opóźnieniem?
  • Jeśli się boisz uzdrowienia, bo czerpiesz korzyści z choroby (wyjaśniłam to wyżej);
  • Jeśli boisz się sukcesu i zmian;
  • Jeśli stale rozpamiętujesz złe sytuacje i krzywdy, które cię spotkały;
  • Jeśli stale myślisz o chorobie i nie wierzysz w uzdrowienie;
  • Jeśli jesteś ateistą i robisz to tylko po to, żeby udowodnić, że do jest zabobon i że nie działa;
  • Jeśli jesteś katolikiem, któremu księżulo i siostrzyczka nagadali, że to groźna sekta i że cię tam porwą, uwiężą w ciemnej piwnicy, okradną z ostatniego grosza, a co gorsze, że diabeł cię opęta;
  • Jeśli masz poczucie winy i przekonanie, że Bóg cię za coś karze i potępia. BÓG NIKOGO NIE OSĄDZA, NIE POTĘPIA ANI NIE KARZE! Osądza i karze społeczeństwo lub religia, a nie Bóg. Jeśli jesteś np. homoseksualistą to nie Bóg cię potępia, lecz społeczeństwo i ty sam/a, bo wierząc w to, blokujesz proces zdrowienia samooskarżeniami i poczuciem winy. Nie zwalaj winy na Boga, bo to nie Jego wina;
  • Jeśli twoje intencje są nieszlachetne (np. jeśli poszukujesz mocy i władzy nad innymi, jeśli twoim celem jest zdobycie serca konkretnej osoby lub manipulowanie ludźmi itp.);
  • Jeśli nie potrafisz wybaczyć sobie lub innym;
  • Nie, to nie są wszystkie możliwości, na pewno jest ich dużo więcej. W razie wątpliwości pytaj w komentarzach.
Nie ma nieuleczalnych chorób, ale są ludzie, którzy opierają się uzdrawiającej sile.

Każda, nawet najcięższa choroba jest uleczalna, jeśli jednak trwasz w zatwardziałym ateizmie i zupełnej niewierze w istnienie boskiej, uzdrawiającej siły lub jeśli jesteś zniewolony umysłowo i duchowo przez dominikańskie centrum kłamstw na temat rzekomych sekt, nie dziw się, że nie zostaniesz uzdrowiony/a.

Co ryzykujesz będąc ateistą uczęszczającym na spotkania KPBG?

Że wyzdrowiejesz i przestaniesz być ateistą. Jeśli przeraża cię wizja powrotu do katolicyzmu (czyli z deszczu pod rynnę) możesz rozważyć inne opcje, np. agnostycyzm lub własnowierstwo, czyli stworzenie swojego własnego, osobistego systemu duchowego. Na pocieszenie Ci powiem, że Jahwe nie był Bogiem. Jeśli to na niego się obraziłeś, wcale ci się nie dziwię, bo to przerażająca i diabelska postać. Bóg nie ma nic wspólnego z pełnymi okrucieństwa i bezsensownymi opowieściami Starego Testamentu. Kościół również nie ma nic wspólnego z Bogiem. Kościół to ziemska instytucja, której celem jest zbieranie pieniędzy i wysyłanie ich do Watykanu.

———————————————————–

Nikogo nie namawiam do odstawienia leków!

Bierz leki i stosuj się do zaleceń lekarza, a jednocześnie stosuj duchowe uzdrawianie. Jak mawiał jeden z moich nauczycieli, lekarz: „Jeśli masz wyzdrowieć, to nawet lekarze ci w tym nie przeszkodzą”.

Odstawisz leki, kiedy wyzdrowiejesz i poczujesz, że nie są ci potrzebne, a nawet ci szkodzą.

Nie musicie płacić uzdrowicielom za coś, co nie jest ich własnością.
Każdy z nas ma nieograniczony dostęp do boskiej, uzdrawiającej energii i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników.
Nie musicie nawet w to wierzyć, wystarczy, że się ufnie otworzycie lub postanowicie „na rozum” wypróbować tę metodę. Rezultaty przekonają was same.

Ja zaczynałam jako sceptyczka, ale w obliczu zagrożenia życia nie miałam wyboru. Wprawdzie nie wierzyłam, ale zaufałam i poddałam się i doświadczyłam cudu.

Bruno nauczał, że każdy z nas jest jak antena radiowa. Człowiek może dostroić się do odbioru audycji z nieba, ale może też odbierać przekaz prosto z piekła.

To, co odbierasz z wszechświata jest wyłącznie skutkiem Twojej własnej, osobistej decyzji. My, ludzie, jesteśmy jak kamertony: jedni wibrują dobrem, inni złem, ale nikt nie jest skazany na wieczne trwanie w ignorancji ani w cierpieniu. Wystarczy tylko chcieć, a wszystko można zmienić.

—————————————————————–

Jak praktykować?

Ponieważ wiele osób mnie pyta, jak praktykować i czy koniecznie trzeba się zgłosić osobiście na kurs, odpowiadam, że NIE jest to metoda, która wymaga magicznej inicjacji przez jakiegoś guru. Szkolenie polega wyłącznie na udzieleniu informacji o życiu i działalności Bruno Gröninga i pokazaniu, w jaki sposób pobierać „uzdrawiający prąd”. Dlatego, jeśli ktoś mieszka daleko od ośrodka w którym działa „Koło Przyjaciół” i ma problem z dojazdem na przeszkolenie, opiszę, jak to należy robić.

Siadamy wygodnie na krześle, plecy wyprostowane, nogi stawiamy na podłodze (nie wolno ich krzyżować – to bardzo ważne!), ręce kładziemy na udach, odwrócone wewnętrzną stroną dłoni do góry, ale tak, żeby było wygodnie i żeby nie napinać żadnej części ciała. Zamykamy oczy i staramy się myśleć o czymś przyjemnym lub marzyć. Można słuchać ulubionej muzyki. Poza tym można siedzieć w tej leczniczej pozycji w czasie oglądania telewizji, w kinie, podczas rozmowy z innymi osobami i w każdej sytuacji, w której jest to możliwe. Im dłużej, tym lepiej.

Najlepiej nastawiać się na odbiór uzdrawiającego prądu przez 10-20 minut o godz. 9 i 21 (w tym czasie robi to większość Przyjaciół), ale nie jest to absolutny nakaz. W końcu 9 lub 21 są zawsze w jakiejś części świata :).

Nie wolno: myśleć o kłopotach i chorobach, nawet jeśli boli. Myślenie o przykrych rzeczach przeszkadza w zdrowieniu.

Niczego nie wizualizujemy ani nie czarujemy! Masz poddać się Bogu, a nie wymuszać to, czego pragniesz. Bóg sam wie, czego ci trzeba, nie musisz go molestować!

Nie trzeba w to wierzyć, wystarczy ZAUFAĆ, że się uda i cierpliwie czekać na efekty.

Kiedy nastąpi poprawa?

To zależy.

Jeśli ktoś jest skrajnym racjonalistą i niedowiarkiem, a jego jedynym celem jest udowodnienie, że „to nie działa”, to na pewno udowodni, że nie działa. Świat jest taki, jaki wierzysz, że jest. Jeśli wierzysz, że to nie działa, to nie zadziała.

Jeśli jednak potrafisz wykrzesać z siebie trochę ufności w uzdrowienie, a przede wszystkim cierpliwości, efekty pojawią się na pewno, chociaż niekoniecznie natychmiast. Owszem, zdarzały się natychmiastowe uzdrowienia, lecz jest to raczej wyjątek. Większość musi uzbroić się w trochę cierpliwości. Nie należy się zniechęcać brakiem szybkiej poprawy!!! Najpierw musi zostać uzdrowiona sfera duchowa i psychika, a ciało będzie uzdrawiane później.

Jednym z objawów następującego zdrowienia są tzw. „bóle regulacyjne”.

Pojawienie się bólu w chorym miejscu nie świadczy o pogorszeniu stanu zdrowia, lecz o tym, że dane miejsce jest właśnie uzdrawiane. Innym skutkiem ubocznym mogą być bóle głowy i mdłości. Jest to spowodowane uwalnianiem się i wydalaniem z organizmu starych, zalegających w różnych narządach toksyn. Nie należy wtedy brać leków, lecz spokojnie odczekać – da się wytrzymać, naprawdę!

Oczywiście, w przypadku zagrożenia życia należy pozostawać pod opieką lekarza i stosować się do jego zaleceń, nie rezygnując jednocześnie z uzdrawiania.

UWAGA! BARDZO WAŻNE!

NIE WYZDROWIEJESZ, JEŚLI BĘDZIESZ ZATRUWAĆ ORGANIZM TOKSYCZNYM, MIKROFALOWANYM, WYSOKO PRZETWORZONYM JEDZENIEM TYPU FAST FOOD, ZAWIERAJĄCYM RAFINOWANY CUKIER, BIAŁĄ SÓL, NIEZDROWE PRZEMYSŁOWE TŁUSZCZE, ASPARTAM, GLUTAMINIAN, KONSERWANTY, SZTUCZNE BARWNIKI, POLEPSZACZE I GMO!

To są trucizny! Powinieneś je całkowicie wyeliminować z diety, gdyż inaczej nawet cud cię nie uratuje – więcej informacji w dalszej części tego tekstu.

Jedz taką żywność, jaką stworzyła Natura, czyli nieprzetworzoną, najlepiej pochodzącą z upraw organicznych i stosuj kosmetyki własnej produkcji, dzięki czemu pomożesz nie tylko swojemu własnemu zdrowiu, ale i całej planecie, która jest już wystarczająco skażona przeróżnymi chemikaliami. Jeśli nie możesz gotować w domu (w co nie wierzę!) stołuj się w slow food’ach i tam, gdzie stosują żywność organiczną. Zaopatruj się w kooperatywach spożywczych i wyszukuj w nich rolników nie stosujących agrochemii. Odrzuć mięso. Nie tylko dlatego, że jest skażone antybiotykami, hormonami i wszelką inną chemią, ale również dlatego, że zwierzę przed śmiercią jest zestresowane, bo jest w pełni świadome, że zaraz będzie zabite (zwierzęta „stoją w kolejce” w rzeźni i patrzą, jak zabija się ich poprzedników). Tak uzyskane mięso pełne jest wysoce toksycznych hormonów stresu i lęku, a ty potem to jesz i przejmujesz te negatywne emocje. Osoby nieznające duchowego uzdrawiania, które wyzdrowiały z raka, cukrzycy i innych chorób nieuleczalnych w pierwszej kolejności odrzuciły mięso, a następnie oczyściły organizm sokami, surowym jedzeniem i dietą wegetariańską!

Dzięki duchowemu uzdrawianiu pozbędziesz się alergii i nietolerancji pokarmowych, w tym alergii na gluten, która stała się plagą współczesnego świata. Nie będziesz musiał/a stosować żadnych diet ani odrzucać żadnych produktów, które są uważane za alergeny. Dziś lista produktów zakazanych jest długa jak tasiemiec, a dozwolonych niemal nie ma! Zapomnij o tym i ciesz się przyjemnością jedzenia!

Polecam gorąco te filmy wszystkim cierpiącym na wszelkie „nieuleczalne” choroby, w tym na ciężkie depresje, osobom nieszczęśliwym w związkach, bezrobotnym i ofiarom prześladującego je życiowego pecha! To działa, a ja jestem na to najlepszym dowodem.

Bruno Gröning – playlista po polsku

Fenomen Bruno Groeninga:

Inne moje i nie moje teksty o Bruno Gröningu:

BHP czarnego maga – ku przestrodze!

Panaceum przeciwko klątwie

Bruno Gröning jeszcze raz

Bruno Gröning – życie i działalność

INFORMACJE DLA OSÓB CHORYCH NA RAKA, CUKRZYCĘ, AIDS, MIAŻDŻYCĘ ITP.

Rak nie jest chorobą, lecz objawem choroby, więc jego wycinanie, wypalanie i trucie nie leczy. Rak jest skutkiem wieloletniego zatruwania organizmu toksynami pochodzącymi ze złego odżywiania (spożywania żywności wysoko przetworzonej, pełnej dodatków typu „E”) oraz niewłaściwego stosunku do życia, negatywnych, destrukcyjnych myśli lub szoku psychicznego. Jego wystąpienie bardzo często poprzedzone jest jakimś traumatycznym wydarzeniem, np. wstrząsem emocjonalnym, okradzeniem, śmiercią lub porzuceniem przez ukochaną osobę itp. Jeśli wierzysz, że ludzkość jest rakiem, który toczy naszą planetę, jeśli nie kochasz ludzkości i siebie samej / samego, a zwłaszcza jeśli płomiennie nienawidzisz kogokolwiek, jesteś w grupie ryzyka. W takim przypadku ani operacje, ani naświetlania, ani chemioterapia, ani nawet zmiana stylu życia nie przywrócą ci zdrowia (ale nie martw się, jeśli będziesz regularnie praktykować duchowe uzdrawianie przebaczenie pojawi się samo, jako skutek uboczny. Podobnie stanie się z wszelkimi innymi emocjonalnymi urazami, a nawet niewłaściwym myśleniem).

Naświetlania i chemioterapia same z siebie są silnie rakotwórcze, jak więc miałyby pomóc osobie cierpiącej na raka? To nie rak zabija! Podobnie jak w przypadku AIDS pacjentów zabija pseudo-leczenie, a nie choroba! Kiedy spytasz lekarza, co będzie bezpośrednią przyczyną śmierci chorego na rzekomego raka, lekarz odpowie, że chemioterapia! Nie rak, lecz kuracja jest przyczyną śmierci – szkoda, że nikt nie zadaje właściwych pytań i nie myśli samodzielnie po otrzymaniu odpowiedzi. Żeby wrócić do zdrowia potrzebujesz przede wszystkim przemiany wewnętrznej (zmiany myślenia, pozytywnego stosunku do życia i przebudzenia duchowego) oraz zdrowej, naturalnej, nieprzetworzonej żywności, z początku surowej, a później zrównoważonej diety wegetariańskiej (najlepiej makrobiotycznej).

Zainteresuj się relacjami ludzi, którzy pozbyli się raka bez pomocy lekarzy i leków. Takich osób są w Polsce setki, jeśli nie tysiące, a w świecie miliony. Ich relacje pomogą ci uwierzyć, że nic ci nie grozi i że raka można się pozbyć bardzo łatwo i na zawsze. Jeśli zastosujesz się do w.w. rad ty również wyzdrowiejesz.

Cukrzyca również jest chorobą złego odżywiania i złego myślenia. Cukrzycy nie powoduje spożywanie cukru ani węglowodanów, lecz namiar złych tłuszczy! Insulina nie leczy. Nikt na świecie nie wyleczył się insuliną, a wielu zmarło od jej skutków ubocznych. Prawdziwe leczenie polega na tym, że podaje się pacjentowi lek, po którym choroba mija szybko i na zawsze. Insulina tak nie działa. Chory musi ją brać do końca życia, a mimo to wciąż jest ciężko (a nawet coraz ciężej) chory, w końcu traci wzrok i kończyny i zostaje inwalidą. Kiedyś pacjentom podawano insulinę zwierzęcą, dużo lepiej tolerowaną przez organizm niż ta, którą stosuje się dzisiaj. Insulina zwierzęca jest tania i nie można jej opatentować, dlatego BigPharmie się nie opłaca jej pozyskiwanie. Insulina syntetyczna jest produkowana przez genetycznie modyfikowane organizmy (GMO) i dlatego ma tak groźne skutki uboczne. Czy wstrzykiwanie insuliny można nazwać leczeniem? Nie, to jest tylko tłumienie symptomów choroby. Żeby się wyleczyć trzeba usunąć przyczynę choroby, czyli fatalną dietę i bałagan umysłowy. Zapewniam cię, że w Polsce i na świecie żyją miliony ludzi, którzy na zawsze wyleczyli się z cukrzycy zmieniając jedynie dietę i tryb życia. [Dieta zalecana przez lekarzy diabetologów jest nieskuteczna. Ona nie leczy, a jedynie łagodzi objawy. Nie może leczyć, bo pacjent wyleczony to klient stracony. Pacjent musi generować zyski].

AIDS to wymysł przemysłu farmaceutycznego, a nie prawdziwa choroba. AIDS nie istnieje. Nikt nigdy nie udowodnił istnienia wirusa HIV! Cała ta bujda opiera się na… KONSENSUSIE pseudonaukowym, a nie na dowodach! Ludzie ciężko chorują, tracą wzrok i słuch, cierpią na straszne bóle, dostają raka i umierają, ale nie od AIDS! Ci ludzie chorują i umierają od leków, przepisywanych im przez lekarzy. Jest na to mnóstwo dowodów. Nie daj się zabić dla zarobku cynicznych korporacji farmaceutycznych! Wyrzuć leki, odtruj organizm ziołami i zdrową dietą i wróć do świata żywych.

Zbyt wysoki poziom cholesterolu to kolejne oszustwo przemysłu farmaceutycznego, żeby zarobić na handlu statynami. Zdrowi i długowieczni ludzie mają bardzo wysoki poziom cholesterolu. Nadmiar cholesterolu pojawia się w organizmie cierpiącym z powodu chronicznego braku witaminy C. Dzieje się tak, ponieważ awitaminoza C powoduje kruchość żył, więc organizm w desperacji próbuje je czymś umocnić i uchronić przed pękaniem. Jeśli zamiast podać duże dawki witaminy C (najlepiej dożylnie, ale to jest… nielegalne) podamy takiemu pacjentowi leki obniżające poziom cholesterolu z całą pewnością go zabijemy, ponieważ osoba taka dozna zawału albo wylewu. Jedynym lekiem w tym przypadku jest dieta owocowo-warzywna. Leczenie jest skuteczne, bezpieczne i zdumiewająco szybkie. Obniżanie poziomu cholesterolu lekami prowadzi też do impotencji i demencji, pomyśl więc, zanim zaczniesz je przyjmować.

Wszystkie inne choroby leczy się w taki sam sposób! Nie ma chorób nieuleczalnych, są tylko nieuleczalni w swoim uporze i głupocie ludzie, którzy wolą umrzeć, niż uwierzyć, że medycyna alopatyczna (talmudyczna) jest bezczelnym i cynicznym oszustwem.

Na zdrowiu się nie zarabia. Zarabia się na chorobach i na chorych. Im więcej ludzi potrzebuje insuliny, statyn, chemioterapii, naświetlań, chirurgii, inwazyjnych zabiegów diagnostycznych i (rzekomo) leczniczych, tym lepiej dla służby chorób. Nie, nie pomyliłam się, to jest służba chorób, a nie zdrowia. Gdyby wszyscy ludzie nagle wyzdrowieli lekarze i farmaceuci straciliby pracę i źródło zarobków. Dlatego nigdy ci nie powiedzą, że natura leczy. Dlatego będą nazywali szarlatanem, oszustem i mordercą każdego, kto odbiera im pacjentów i będą go ciągać po sądach, oskarżając go oszczerczo o najgorsze zbrodnie.

Lekarze i kartele farmaceutyczne mordujący na masową skalę pacjentów zawsze pozostają bezkarni, a ci, którzy leczą skutecznie i bezpiecznie wsadzani są do więzień – jeśli tego nie widzisz i nie uciekasz, to znaczy, że złe odżywianie i awitaminoza uszkodziły ci mózg.

Nie daj się na to nabrać, pokaż im Kozakiewicza gest! Bądź mądry i weź sprawy we własne ręce.

Na poniższej liście jest mnóstwo tekstów pochodzących ze strony adwentystów dnia siódmego. Nie znaczy to bynajmniej, że cię nawracam na to wyznanie. Nie jestem adwentystką. Nie jestem nawet chrześcijanką (jestem raczej czymś w rodzaju agnostyczki). Ale fakty są takie, że adwentyści są jedną z najzdrowszych grup religijnych. Zawdzięczają to zdrowemu odżywianiu i stosowaniu ziół. Dlatego biorę z nich przykład i ciebie też do tego zachęcam.

Koniecznie przeczytaj te teksty, odwiedź strony i blogi i uważnie obejrzyj filmy:
Koalicja Dr Ratha w Obronie Zdrowia

Biznes z chorób, czyli pacjent w Matrixie

Ani trochę nie współczuję ofiarom lekarzy

Nieuleczalni – wstęp

Marlene Marcello McKenna i czerniak złośliwy z przerzutami

Rak płuc z przerzutami, czyli historia Janet Sommer

Profesor Oxfordu i terapia dr Gersona

Billy Best i chłoniak Hodgkina

Nie wyleczysz żadnej choroby, jeśli nie usuniesz jej przyczyny

Za młoda, by umierać

Głodny anioł

„Mam wolną wolę, więc wybrałem życie”, książka Stanisława Karolewskiego (nakład wyczerpany, ale jeśli wykażecie się sprytem zdołacie zdobyć swój egzemplarz, bo to lektura, którą bardzo gorąco polecam!)

Cud terapii Gersona

Uzdrowieni dietą

Jak w 90 dni pokonałem raka

Naukowcy odkrywają witaminę B17 (Laetrile)

Walter Last – „Kulisy leczenia nowotworów przez oficjalną medycynę”

Zabijanie pacjentów w imię naukowej medycyny jest sztuką lekarską, a skuteczne przywracanie zdrowia metodami naturalnymi jest przestępstwem

Michael Collins i retinopatia cukrzycowa, z serii „Nieuleczalni”

Blog Rak Jest Uleczalny!

Blog prowadzony przez Grzegorza Pawlaka, który pozbył się wielkiego guza w klatce piersiowej, wielkości 13 x 8 cm (chłoniaka) dzięki metodzie dr Maksa Gersona (w blogu znajdziesz mnóstwo rad, jak żyć zdrowo, jak się odżywiać, jakie stosować suplementy itp., żeby nie dać szansy rakowi. Poza tym przeczytasz tam autentyczne relacje innych cudownie uleczonych przez Matkę Naturę).

Blog Sięgnij po zdrowie

Nowa Germańska Medycyna dr Hamera

Ruszaj się, bo zardzewiejesz

Karma Frankensteina

Dr Aleksandra Niedzwiecki: Czy witaminy są zabójcze i dla kogo?


Do ateistów:

Wcale się nie dziwię i w pełni popieram to, że odrzucasz Biblię i nie uznajesz władzy Kościoła. Ja również nie uznaję tych „autorytetów”.

Stary Testament jest przerażającą, pełną najokrutniejszych zbrodni i „bożego” okrucieństwa, wręcz bestialstwa księgą, a Jahwe nie ma żadnych boskich cech, lecz jest potworem, okrutnikiem, a nawet wydaje się być diabłem wcielonym. Kościół ma mroczną historię i ogrom zbrodni na sumieniu, a zdecydowana większość księży sieje zgorszenie. Tak, to wszystko prawda! Religia jest oszustwem niemającym nic wspólnego z duchowością, a KRK to ziemska, a nie boska instytucja. Obie te rzeczy zostały stworzone dla celów politycznych, żeby strachem i terrorem kontrolować ludzi, narody, a nawet królów. Jako ateista znasz prawdę i nie muszę ci jej wyjaśniać.

Ale zastanów się: a co, jeśli ST w ogóle nie mówi o Bogu? A co, jeśli Jahwe / Pan / tzw. Bóg (biblijny) nie był Bogiem, lecz okrutnym i bezwzględnym władcą z krwi i kości? A co, jeśli ST mówi o sprawach ziemskich, a nie boskich?

Masz prawo odrzucić Biblię i odejść z Kościoła, ale obrażając się (bardzo słusznie) na Jahwe i KRK nie obrażasz się wcale na prawdziwego Boga, który z Biblią, Watykanem i księżmi nie ma zupełnie nic wspólnego! Skoro nie lubisz słowa „Bóg” (rozumiem cię doskonale, sama czułam do niego głęboką urazę) zastąp je słowem „Najwyższa Inteligencja”. Zauważ, że biblijny bóg, a raczej bogowie w liczbie mnogiej, nie byli stwórcami! Oni zastali Ziemię już gotową, o czym wyraźnie mówi Księga Rodzaju, i tylko oddzielili światłość od ciemności i wodę od lądów, po czym zasiali tu życie biologiczne i w końcu zasiedlili tę planetę jakimiś hominidami, zwanymi Adam. Może tak było, a może to historia zupełnie wyssana z palca – masz prawo ją odrzucić, jeśli kłóci się z twoim rozumem. Najlepiej zapomnij o Biblii i zacznij myśleć własnym rozumem. Poszukaj książek i wykładów Mauro Biglino, może on ci pomoże zrozumieć o co w tym biblijnym oszustwie chodzi.

Ateizm / racjonalizm to taka sama kwestia polityczna jak religia. Te ruchy zostały stworzone po to, żeby kontrolować wszystkich, którzy wymknęli się z kościelnej owczarni. Oni muszą pozostać owieczkami kontrolowanymi przez kogoś, kto im mówi co mają myśleć i jaki światopogląd wyznawać.

Prawdziwie wolny człowiek trzyma się od wszelkich -izmów i dużych stad podobnie (nie)myślących owiec tak daleko, jak to tylko możliwe! Nie jest ani religijny ani nie jest ateistą. Nie wierzy w politykę, naukę, religię, medialną propagandę ani w słowa jakichkolwiek cwaniaków, którzy „wiedzą lepiej” i narzucają swoje wizje innym. Jeśli nie widzisz, że czasy religii kończą się definitywnie, a zastępuje ją kult „nauki i rozumu” to kiepsko z twoją percepcją. Nauka i naukowcy są w pełni kontrolowani przez banki i wielkie korporacje, a edukacja to w istocie indoktrynacja dla owiec. Czas się przebudzić i zacząć myśleć racjonalnie, ale nie racjonalistycznie.

Zacznij myśleć o Inteligencji, która stoi za wszystkim, co istnieje. Nie przekonuję cię do biblijnego kreacjonizmu. Pomyśl jedynie o tym, że żyjesz w rzeczywistości, która jest inteligentna. Ludzkie myśli mają wielki potencjał, co zostało potwierdzone również przez naukę. Spróbuj więc dostroić się do tej Inteligencji i zastąpić chaos choroby i nieszczęścia porządkiem i harmonią. Bruno Gröning pokazał jak to zrobić. Powodzenia!


UWAGA 1: Proszę przeczytać również komentarze, ponieważ padają w nich ważne pytania i odpowiedzi w sprawie indywidualnych przypadków i wątpliwości.
UWAGA 2: Stworzyłam tę stronę po to, żeby każdy zainteresowany odzyskaniem zdrowia i życiowej harmonii mógł poznać metodę, która uratowała mi życie i przywróciła zdrowie. Wszystko opisałam tak jasno, że jaśniej już się nie da. Jeśli czegoś nie rozumiesz przeczytaj jeszcze raz. Jeśli poszukujesz pomocy odrzuć wątpliwości i po prostu zacznij praktykować, tak jak ja to zrobiłam.

Jeśli twoim celem jest szkalowanie osoby Bruno Gröninga, tropienie rzekomych przekrętów finansowych i rzekomych zbrodni Koła Przyjaciół Bruno Gröninga (oszczerczy reportaż presstytutki Macieja Orłosia – wstyd i hańba panie dezinformatorze!) lub nazywanie KPBG sektą, to nawet nie próbuj zostawiać tu komentarza, bo z całą bezwzględnością wyślę go do spamu.

1 870 komentarzy do “Duchowe uzdrawianie metodą Bruno Gröninga

  1. Na włosy świetnie działa wszystko to, co jest bogate w siarkę, czyli te warzywa, które szczypią i śmierdzą 😉 a więc wszystkie kapustne, cała rodzina rzodkwi, chrzan itp. I oczywiście krzem, więc warto zrywać skrzyp. mieli na proszek i zjadać np. z miodem.

  2. Astromario czy można pobierać heilstrom poczas słuchania muzyki ale przez słuchawki? Czy to blokuje w jakiś sposób przepływ?

  3. Można, a nawet należy. Ja prawie zawsze słucham muzyki, czasem przez słuchawki, a czasem bez. Muzyka bardzo pomaga, bo relaksuje i wprawia w dobry nastrój, a bez dobrego nastroju trudno osiągnąć coś dobrego. Ostatnio słucham solfeggio, czyli muzyki relaksującej i uzdrawiającej ciało i umysł, o określonych częstotliwościach. Więcej info u dr Leonarda Horovitza. Jest też jego wykład na porozmawiajmy.tv.

  4. Witam, orientuje się pani czy te koła działają w każdym większym mieście w Polsce (np. w Kielcach czy Krakowie)? Na stronie o Bruno Gröningu nie widzę informacji na ten temat. Jeśli tak to w jaki sposób można nawiązać z nimi jakiś kontakt?

  5. Witam, chce tu tylko napisać, że dzięki Bruno po raz kolejny otrzymałem pomoc, mimo że sytuacja była jeszcze niedawno totalnie beznadziejna. Może nie jest jeszcze w 100% dobrze, może nie wszystkie zmiany jakie zaszły ostatnio w moim życiu są pozytywne, ale widocznie stało się to co musiało się stać… Chcę tylko podziękować i podkreślić raz jeszcze, że ta metoda naprawdę działa, jednak pod warunkiem że człowiek jest w pełni otwarty i nikt i nic go nie blokuje, a oprócz tego jest w stanie zaakceptować, że czasami trzeba zrobić krok wstecz żeby zrobić dwa albo trzy naprzód… zresztą co ja będę tutaj pisał. Pozdrawiam i do zobaczenia w innym miejscu, w innym czasie.

  6. Super! Ta metoda nie tylko pomaga na problemy w życiu, ale otwiera / oczyszcza umysł. Dzięki pobieraniu Heistromu zmienia się sposób myślenia i stosunek do świata. I myślę, że (oszukańcza) karma odpuszcza, więc na pewno spotkamy się w innym miejscu, a nie tam, gdzie normalnie trafilibyśmy po śmierci ciała fizycznego 🙂

  7. Ja to myślę, też potrzebuję uzdrowienia. Od czasu, gdy się „przebudziłem”, w dużej mierze dzięki temu blogowi, jestem w życiu kompletnie zagubiony. Nie wiem co ze sobą zrobić, niewiele rzeczy ma dla mnie sens, bo przecież prawie wszystko jest kontrolowane, a świat zmierza sam nie wiem gdzie. Mam znajomych, ale… czy można nazwać przyjacielem kogoś, komu tak wiele boi się powiedzieć? Słucham co oni mają do powiedzenia, czasem śmieję się razem z nimi, rozmawiamy, ale co z tego, jak nikt nie jest w stanie zrozumieć tych ważnych dla mnie tematów dotyczących życia na tej dziwnej planecie… Żeby było jeszcze weselej jestem do tego homoseksualny, co oznacza kolejne problemy ze sobą, o które nie prosiłem… lub nie wiem, możliwe, że ktoś/coś mnie wrobił(o) w takie życie. A może sam się z jakiegoś powodu na to zdecydowałem? Nie wiem, to wszystko tajemnica, a wokół mnie nikt nie chce się tym zająć, aż muszę gadać sam ze sobą na nocnych spacerach. Młody jestem, mam tylko 20 lat, patrzę jak inni biegają za studiami, angażują się w związki, imprezują… I nic, ja tego nie czuję. Lubię tylko chodzić do lasu – natura to akurat miła rzecz na tej ziemi. Z jednej strony próbowałem, próbuję dopasować się do tego „stada”, ale z drugiej… to jest takie sztuczne i mam czasem po prostu dość tego udawania kogoś kim nie jestem, udawania, że nic nie jest na rzeczy. Chciałbym po prostu znać choć jedną osobę w moim wieku, kogoś, kto mnie zrozumie i z kim będę mógł być, no choć odrobinę szczęśliwy, przede wszystkim, żebym mógł być sobą… -_- Przepraszam, jeśli piszę głupoty, nie chciałem nic mącić, po prostu źle się czuję, a nie mam nikogo, komu mogę o tym powiedzieć. Pozdrawiam.

  8. Cześć DLis, rozumiem cię doskonale, bo ja też nigdy nie pasowałam do tego świata. Nigdy nie imprezowałam, bo mnie to nie bawiło, więc mnie na imprezy nie zapraszano, bo siedziałam smutna w kącie i psułam zabawę. Zawsze widziałam, że z tym światem jest coś nie tak i to mi nie dawało spokoju, a inni świetnie tu pasowali i nie widzieli w tym wszystkim nic dziwnego. Ale ja na szczęście przyciągałam koleżanki, z którymi dało się pogadać nawet o tak dziwnych sprawach jak ezoteryka czy UFO ;). Niby wszystkie były wychowane po katolicku, ale nie czuły się związane z religią i miały otwarte umysły. Nie wiem dlaczego mi się to udawało, może po prostu uważałam, że to jest naturalne i nie zastanawiałam się nad tym. I samo się robiło.

    Masz szczęście, że żyjesz w naszych czasach, bo dziś nikt homoseksualistów już nie prześladuje, nie łapie ich policja i nie zamyka w szpitalach, żeby ich przymusowo leczyć. Dziś homoseksualizm jest nawet modny, ale może raczej wśród młodszych od ciebie. Więc tu nie masz powodu do narzekania, przynajmniej tak mi się wydaje. Na pocieszenie ci powiem, że jeszcze w latach 60 uważano to za chorobę i delikwenta pakowano na oddział. Wiem to, bo mam przyjaciółkę, która pracuje w służbie zdrowia, parę lat przepracowała w psychiatrii i mi czasem opowiada co się działo kiedyś, a co dzieje się dziś. Więc spoko!

    Co ci mogę poradzić?

    Po pierwsze spróbuj Duchowego Uzdrawiania, ale to trzeba robić systematycznie, im więcej Heistromu tym lepiej, więc łap „prąd” w każdej sytuacji, kiedy tylko się da.

    Po drugie zapoznaj się z Prawem Przyciągania – na górze bloga masz stronę na ten temat, ale większa część dyskusji o tym (nie wiem dlaczego) przeniosła się do Hyde Parku, więc jeśli chcesz się dowiedzieć więcej to zapraszam i tam. Dodam na stronie listę książek na ten temat, w tym rzeczy, które można ściągnąć z sieci za darmo. Ja polecam wszystko, co napisali Esther i Jerry Hicks. Spróbuj też dwupunktu, tu polecam Melissę Joy Jonsson. Nie trzeba kończyć drogich kursów, wystarczą te książki.

    Powodzenia i jakby coś to oczywiście pisz.

  9. PS. co do tego:

    co oznacza kolejne problemy ze sobą, o które nie prosiłem… lub nie wiem, możliwe, że ktoś/coś mnie wrobił(o) w takie życie. A może sam się z jakiegoś powodu na to zdecydowałem? Nie wiem, to wszystko tajemnica

    W naszej rzeczywistości obowiązuje wolna wola, więc musimy wyrazić „dobrowolną” zgodę na wszystko, co nas spotyka, w tym na swój los w danym wcieleniu. Ale „Jak na górze, tak na dole”, jak na Ziemi tak i w niebie. Tu mamy oszustów, takich jak rządy, banksterzy i wakcynolodzy (ogólnie cała medycyna alopatyczna pod to podpada) i robimy wiele rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty. Bierzemy kredyty, bo musimy – bez tego mało kogo byłoby stać np. na dach nad głową czy samochód. Więc mamy tu niby dobrowolność, ale okoliczności sprawiają, że nie mamy wyboru. Niby musimy wyrazić zgodę lub możemy odmówić poddania się (lub dziecka) dowolnemu zabiegowi medycznemu, w tym szczepieniu, ale jeśli nie wyrazimy „dobrowolnej” zgody, to albo nas nie przyjmą do szpitala i będziemy zdychać pod płotem albo nas naślą sanepid i przywalą wielką grzywnę. Tak samo jest „na górze”, czyli na tamtym świecie. Tam mamy jakichś samozwańczych „władców” czy „strażników karmy”, którzy nam robią wodę z mózgu i wmawiają nam, że jesteśmy obciążeni złą karmą, którą musimy odpokutować biorąc na siebie wielkie problemy i cierpienie albo że musimy się uczyć i rozwijać, a nie ma rozwoju i nauki bez cierpienia i dramatów. To oczywiście jest oszustwo. Mamy prawo odmówić poddania się szczepieniu czy dowolnemu zabiegowi, ale to się zwykle wiąże z wielką awanturą z lekarzami, a może nawet z procesem sądowym, czego ludzie z reguły się panicznie boją i wolą się poddać, i zrobić sobie /dziecku krzywdę. A potem płaczą i pytają, dlaczego nie byli mądrzy przed szkodą. Na tamtym świecie jest podobnie. Ludzie myślą, że mają do czynienia z Bogiem i muszą się słuchać, a tak naprawdę, to nie są nawet bogowie / bożki (przez małe „b”), tylko jakieś astrale czy inne demony. To oni nas wszystkich w to wrobili, bo traktują nas tak, jak my traktujemy krowy. Znasz na YT kanał Mileny Karpińskiej i jej mistrza Calogero Grifasi? Jeśli tak, to wiesz, o czym mówię. A jeśli nie, to koniecznie obejrzyj co oni robią.

  10. PS2. Calogero kilka lat temu robił sesję z młodym homoseksualistą, w dodatku chorym na AIDS i tam wyszło, że zgodził się na to „dobrowolnie”, bo mu to kazali jacyś strażnicy karmy. Teraz pewnie tego nie znajdę, ale poszukaj, to jest z polskimi napisami. Myślę, że powinno ci to wiele wyjaśnić.

  11. @DLis rozumiem Cię doskonale. U mnie jest podobnie, bo prawie z nikim nie mogę pogadać na te nasze, nazwijmy to „dziwne” tematy. Co prawda w rodzinie próbuję różne informacje „sprzedać” w taki powolny, subtelny sposób, ale rzeczywistość pokazuje, że ludzie nie są na to w większości gotowi. Trochę to wszystko męczące, bo w rzeczywistości trzeba jakby grać na dwa fronty – żeby całkowicie nie odcinać się od ludzi, trzeba czasem wysłuchiwać ich mega bzdur typu promocje w lokalnym sklepie, licytacje na liczbę przyjmowanych lekarstw i odwiedzanych lekarzy, narzekania na politykę itd. Staram się nie wchodzić w takie klimaty i omijam takie towarzystwo w miarę szerokim łukiem, no ale nie zawsze się da (szczególnie w większej rodzinie).

    Na pocieszenie powiem Ci, że ja też nie czuję i w sumie nie czułem tego pędu wśród rówieśników (do imprez, picia, używania itd.). No ale ja miałem tak od dzieciństwa, że wiedziałem, że takie zachowanie jest bez sensu. Ja jestem w ogóle mało typowy, zwłaszcza jak dodamy do tego zawód prawnika, więc moim zdaniem nie masz się czym przejmować. Jeśli towarzystwo chce się tak bawić, to musisz im na to pozwolić. Jeśli Ci to nie odpowiada, to lepiej nie wchodź w takie klimaty. Kilka razy przemogłem się i poszedłem na takie imprezy i powiem Ci, że nie wiem jak ludzie to wytrzymują – i jak generalnie mają siły na taki pęd w sumie za niczym (bo serio – pędzą nie wiadomo za czym). Ostatecznie odpuszczenie sobie klimatów, które nas męczą, jest moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem – bo to jest chyba tak, że na siłę staramy się dopasować do otoczenia, żeby być zaakceptowanym. Wracając do tych imprez – po tym, jak mnie uczestnictwo w takim czymś zmęczyło, postanowiłem, że nigdy więcej. No i nie pcham się w takie klimaty, bo otoczenie z takiego czegoś drenuje energetycznie, a nam nic tak naprawdę nie wnosi. Spróbuj więc odpuścić sobie takie towarzystwo, niech zajmą się sami sobą, a Ty rób to co sprawia Tobie przyjemność. Serio, wtedy nie będziesz miał żalu, że coś z Tobą jest nie tak.

    No i uważam, że bardzo dobrze zrobiłeś pisząc tu na blogu u Marii – ja tak naprawdę też dzięki jej wpisom otworzyłem oczy na wiele spraw 🙂

  12. O boszzzz, to mi przypomniało, jak dałam się namówić koleżance na towarzyszenie jej na imprezie w Sheratonie… Grali tam jakieś koszmarne disco, do tego potwornie głośno, jakaś masakra po prostu. Wróciłam stamtąd zmęczona i sfrustrowana. Nie chciałabym poderwać faceta w takim miejscu, bo to byłby jakiś pustak i nie wiem, co ja bym z nim robiła. Na szczęście są inne miejsca, gdzie bywają bardziej normalni ludzie.

  13. Dziękuję 🙂 No właśnie u mnie raczej trudno znaleźć kogoś do rozmowy o tych tematach typu ezoteryka itd. a jak już samemu to poruszę, to zawsze wychodzi jakoś „sztucznie”, albo w ogóle niezrozumiale. Najczęściej więc bawię się/ zachowuję jak wszyscy i jakoś to idzie, bo nie jestem znowu taki uduchowiony, żeby wyłącznie o tych sprawach myśleć, też lubię się pobawić. Tylko no, kiedy zapraszają mnie do obejrzenia filmu (Netflixa – nie polecam), a tam sam satanizm… Nie wytrzymałem i po kilkunastu minutach powiedziałem, że nie oglądam. Oczywiście inni bagatelizują to, ja miałem jednak ochotę powiedzieć kolesiowi, który się tym serialem zachwycał, że jest po prostu tępy >_<

    Co do homoseksualizmu – to wiem, że nie jestem teraz w najgorszej sytuacji. Męczy mnie tylko konieczność "przyznawania się" każdemu, zwłaszcza, że jestem bardzo zalękniony i ogólnie, raczej boję się ludzi. Miałem różne rozterki w związku z tym, dlatego, że bałem się, że to nie jest "właściwe" i powinienem to zmienić, choć ja w sumie nie chciałem tego zmieniać. Wiem, że są źli ludzie, którzy wykorzystują homoseksualizm w swoich planach, ale źli ludzie mogą wykorzystać chyba wszystko w swoich planach, a ja nie mam przecież z nimi nic do czynienia. Słyszałem masę teorii, o braku miłości od tatusia, o plastiku, o jedzeniu od samic, byciu kobietą w poprzednich wcieleniach, jakichś umowach pozaziemskich itd. , ale koniec końców to nic/nikt nie może na 100% powiedzieć o co z tym chodzi, więc… Wybrałem po prostu żyć, zaakceptować to i nie szkodzić nikomu, a może nawet zrobić coś dobrego.

    I tak – znam Calogero Grifasi i Milenę Karpińską. Cały team mam w subskrypcjach na Youtube. Filmik o tym chłopaku widziałem, choć nie obejrzałem do końca, wiem, że miał jakiegoś starca w sobie, który nie miał płci takiej jak tu, na Ziemi. I chyba też go wrobili w jakąś lekcję czy coś. Mnie zapewne też wrobili, chyba prawie wszystkich wrabiają -_-

    Prawo przyciągania wypróbuję, nie jest tak, że w ogóle nie próbowałem, ale jest ciężko, bo bardzo łatwo się rozpraszam i zniechęcam. Najczęściej gdy mam "fazę" na bycie pozytywnym i kreowanie sobie dobrego życia, trwa to może miesiąc, ale potem przyjdzie jakieś dołujące zdarzenie iii… ojej zapominam o wszystkim i pogrążam się w depresji. Zresztą, pewnie i nie o to chodzi, żeby cały czas z uśmiechem na ustach łazić, nawet w złych chwilach, bo czasem po prostu trzeba wybuchnąć albo wypłakać się, zwłaszcza przy tych wszystkich problemach na tym świecie :/ Musiałbym się bardziej wyedukować w tym temacie.

  14. @Lavo Na imprezy itd. nie chodzę, nawet nie czuję potrzeby. Ale jak ludzie mnie zapraszają, żeby pograć w gry pogadać, no to idę. I w sumie jakoś żyję, nie jest źle. Problem pojawia się tylko, jak zaczynają robić jakieś głupoty, a rzadko można pogadać o czymś „poważniejszym”. Wtedy muszę też tak jakby grać „na dwa fronty… No bo jak nie, no to zostałbym zupełnie sam, co nie jest przyjemne. Dlatego wolę czasami poudawać, że ta piosenka, gdzie wtłoczyli trochę symboliki NWO „od biedy może być” x)

  15. Tą całą symboliką NWO to ja bym się nie przejmowała. Skoro wiesz, że to tam jest i co to znaczy, to na ciebie to nie działa. Gorzej, jeśli to jest kiepska muzycznie piosenka, bo wtedy uszy bolą, hehe. Ja nie wiem, czy ta symbolika faktycznie jakoś działa na ludzi. Może „oni” tylko się tak bawią z poszukiwaczami prawdy żeby ich nastraszyć? Techno jest groźne, więc lepiej nie chodzić do klubów, gdzie to grają, satanistyczny ciężki metal też, ale ten cały pop to (moim zdaniem) cienizna. Ja przez całą młodość słuchałam zespołów, które ponoć miały jakieś związki z tym całym NWO (Beatles, Led Zeppelin itp.) i nic mi się nie stało. Nie sądzę również, żeby coś się stało moim rówieśnikom, którzy na tym dorastali. To działa na jakichś głąbów, a ludzie świadomi mogą słuchać czego chcą i im to nie zaszkodzi. Najważniejsze, to wybierać naprawdę dobrą muzykę i nie torturować się chłamem.

  16. Tylko no, kiedy zapraszają mnie do obejrzenia filmu (Netflixa – nie polecam), a tam sam satanizm… Nie wytrzymałem i po kilkunastu minutach powiedziałem, że nie oglądam.
    (…)
    Wiem, że są źli ludzie, którzy wykorzystują homoseksualizm w swoich planach, ale źli ludzie mogą wykorzystać chyba wszystko w swoich planach, a ja nie mam przecież z nimi nic do czynienia.

    No i widzisz: heterykom satanizm nie przeszkadza, a tobie tak, więc kto tu jest tym złym? Ci źli ludzie ze wszystkiego mogą zrobić narzędzie swoich niecnych planów, np. przed wiekami spalili na stosach wszystkich zielarzy i szamanów, nazywając ich czarownikami i satanistami. Teraz udając, że walczą z hejtem są największymi hejterami na świecie i sobie nie mają nic do zarzucenia.

    jestem bardzo zalękniony i ogólnie, raczej boję się ludzi
    (…)
    potem przyjdzie jakieś dołujące zdarzenie iii… ojej zapominam o wszystkim i pogrążam się w depresji

    Pobierając Prąd mów sobie, że stajesz się odważny i asertywny. Możesz też oddać Bruno ten lęk i depresję. Powiedz, że oddajesz to dobrowolnie i prosisz o odwagę i radość w ich miejsce. A potem się nastaw z intencją stania się odważnym.

    Prawo Przyciągania naucza, że nie ma znaczenia, co się stało w dzieciństwie (groźny ojciec, dominująca lub nadopiekuńcza matka, plastik w żarciu czy jakieś śluby z poprzednich wcieleń) ani nawet to, co dzieje się teraz, bo to można zmienić na zawsze i od razu, trzeba tylko zmienić swoje myślenie, a jeszcze bardziej emocje na pozytywne. I oczywiście trzeba pokochać siebie.

    Musiałbym się bardziej wyedukować w tym temacie.

    Dokładnie tak! Chyba najlepiej i najbardziej łopatologicznie oni to tłumaczą w książce „Pieniądze i Prawo Przyciągania”. Przeczytałam już 1/3 książki (tak, wiem, czytam ją bardzo wolno) i wciąż nie ma tam ani słowa o pieniądzach, a wyłącznie o tym, jak pracować nad emocjami i nad tym, żeby czuć się dobrze. Bo pracę zaczynamy od dobrego samopoczucia. Bez dobrego samopoczucia się nie da się nic zrobić. Trzeba się nauczyć widzieć we wszystkim tylko tę pozytywną stronę. Bo wszystko co jest składa się z 2 tematów: tego czego pragniesz i braku tego, czego pragniesz. To są dwa końce kija. I my musimy skupiać się na tym pozytywnym końcu ignorując ten zły. Czyli patrząc na sytuację nie uzależniamy swojego samopoczucia od tego, jaka ta sytuacja jest, nie mówimy „czuję się dobrze, bo to jest dobra sytuacja”, lecz mówimy „OK, ta sytuacja nie jest taka, jak chcę, ale mimo to postanawiam czuć się dobrze”. Bo kluczem do sukcesu są emocje, a nie słowa. Pisanie afirmacji nie pomoże, chyba że wybierzesz takie, które sprawią, że poczujesz się lepiej.

    Ponieważ nasze umysły mają moc kreowania nie powinniśmy się skupiać na tym, co złe. Nie czytaj o knowaniach iluminatów, bo robiąc to wzmacniasz ich energetykę. Skupiaj się na czymś przeciwnym i to zasilaj energią swoich myśli i emocji. Jeśli to zrobisz od razu poczujesz się lepiej i staniesz się bardziej odważny. Ja się prawie od tego pochorowałam i teraz myślę tylko o pozytywnych sprawach. Zasilam energią tylko dobro.

  17. Z najnowszej muzyki naprawdę ciężko znaleźć coś, gdzie nie ma tych „znaków” typu zakrywanie jednego oka itd. No chyba, że słucha się tylko jakiejś mało znanej artystycznej muzyki, ale mi się nie chce czegoś takiego bez przerwy słuchać. Nie no, słuchać, słucham, tylko problem w tym, że te „gwiazdy” to często ofiary tych „złych”. Ariana Grande wrzucała na Instagram zdjęcia z jakiegoś badania mózgu – to miała pełno białych plam, które się obserwuje u osób ze stresem pourazowym. A ona miała tego dużo więcej niż przeciętnie, więc nie wiadomo jak ją straumatyzowali >_< Katy Perry załamywała się na wywiadzie z terapeutą, Britney Spears ciągle na jakimś leczeniu, pewni zmuszają ją, nawet jest taki ruch #freebritney… że chcą ją uwolnić. No słucha się tej muzyki, brzmi dobrze, ale zawsze pozostaje świadomość, że to jakaś ideologia za tym stoi 😦

  18. I dziękuję za książkę – odszukam i poczytam, obym się tylko zmotywował.

  19. W razie gdyby Heilstorm nie zadziałał, nie każdy odnosi tutaj sukces, nie wszyscy lubią ten rodzaj pracy, można jeszcze spróbować na nerwy witamin i minerałów, ogólnie suplementów.
    Tutaj skuteczność według Abrama Hoffera wynosi 90%.
    Nerwy, dobre samopoczucie można podreperować sobie przykładowo dużymi dawkami witaminy D, jak witamina D to i magnez (bez magnezu D się nie przyswaja) oraz witamina B6 i K2Mk4.
    Hubert Czerniak mówił, że potrzebuje tylko 4 godzin snu, ma więcej energii niż w czasach kiedy był młody. Chodzi o dziesiątej wieczór na siłownię, po ciężkim dniu pracy. Krzem jest też ważny dla układu nerwowego. Co ciekawe selen jest odpowiedzialny za nieśmiałość. Nie wiem tylko ile trzeba by go brać. Zasada w otomolekurlanej jest taka, że każdy z nas ma inne potrzeby, potrzebuje innych dawek witamin i minerałów. Sukces czy to w leczeniu czy podtrzymaniu zdrowia na wysokim poziomie, jest ściśle związany z odpowiednią dużą dawką, braną odpowiednio często.
    Na yourubie są ciekawe filmiki ludzie, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami związanymi z tym jak zmienia ich zachowanie suplementacja. W książce o niacynie, chyba dr Hoffer pisał, że ludzie, którzy mają za dużo np. miedzi w stosunku do innych pierwiastków, stwarzają problemy w społeczeństwie. Najwięcej takich osób można spotkać w więzieniach. Ale problem z zachowaniem mija kiedy wszystko się wyrówna suplementacją.

    Poza tym niacyna koniecznie razem witaminą C poprawiają nastrój. Sama niacyna jest podstawą w usuwaniu różnych zaburzeń psychicznych. Jednakże do nie specjaliści medycyny ortomolekularnej często coś dodawali. Kwasy omega i inne. Tutaj ogólnie warto się jest wspomóc suplementacją wszystkich witamin z grupy B.
    Chyba nie ma sensu tego opisywać podlinkuję strony, na których można poczytać jak to wszystko działa i jak stosować.
    Witamina B8, która działa przeciwlękowo, na ataki paniki. Ludzie piszą, że po jej zażyciu mają dobry humor i więcej energii. Trzeba by się też zastanowić nad dietą. Jeżeli występuje w niej biały cukier, mąka i sól, a także niezdrowe jedzenie, powinno się tego pozbyć. Suplementy lepiej działają gdy nie mają zakłóceń pod postacią toksyn wprowadzanych z pożywieniem.
    To znaczy ten kto ma dobrze ustawienie myślenie, może zjeść nawet cukinię z Czarnobyla.
    Być może warto zrobić ajurwedyjski detoks? Koleżanka zrobiła i faktycznie zaczęła jeść mniej. Jej celem było schudnięcie, ale nie udało się się dokończyć wszystkich faz, bo podróżując, zapomniała raz ze sobą wziąć herbatę. Jeden z ważnych składników tego detoksu. Jednak efekty działania były widoczne w pierwszej fazie.

    Na nerwy jeszcze jest podobno dobry Biszofit Połtawski, z mumio trzeba uważać, bo robią podróbki.

    https://akademiawitalnosci.pl/tag/andrew-saul/
    http://orthomolecular.org/

    Książkę Andrew Saula każdy powinien przeczytać, zresztą wszystkie książki o witaminach.
    Niacyna leczy stawy, cerę i nerki (wykorzystywana w leczeniu zapaleniu kłębuszków nerkowych). Niestety wszystkiego w internecie chyba nie ma, trzeba sięgnąć do literatury.

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.