Prawo Przyciągania

Tu dzielimy się swoimi doświadczeniami z Prawem Przyciągania, Huną, metodą Silvy itp.

Jeśli masz problemy z kreacją (blokady, zwątpienie itp.) zajrzyj na stronę o duchowym uzdrawianiu „Bożym Prądem”.

Jesteśmy bogami.

Już słyszę, jak pobożni chrześcijanie oburzają się bardzo słysząc taką herezję i krzyczą, że to new age. A to… Biblia (zwróć uwagę, że Biblia potwierdza wielobóstwo: „Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów, pośrodku bogów sąd odbywa” i mówi o tym również w Księdze Genesis)!

Ja rzekłem: Jesteście bogami
i wszyscy – synami Najwyższego.

Tworzymy swoją własną rzeczywistość, wszystko, co nas spotyka i co posiadamy.

Wszystko co istnieje zostało przez kogoś wykreowane. Każdy z nas, świadomie lub nie, nieustająco kreuje swoją własną rzeczywistość. Wszyscy jesteśmy bogami-stwórcami i sami wykreowaliśmy to, co nas otacza. Różnica między nami polega jedynie na tym, że jedni wykreowali sobie raj na ziemi, a inni piekło.

Obecna sytuacja w świecie jest kreacją całej ludzkości, umiejętnie napędzaną przez religie, media, edukację i kulturę masową. Media przedstawiają fikcyjną rzeczywistość. Nie dość, że wszystkie wiadomości są zakłamane albo wręcz zupełnie wyssane z palca, to jeszcze są to wyłącznie złe wiadomości, zupełnie jakby nigdzie na świecie nie zdarzyło się nic dobrego. Media informują jedynie o kłótniach polityków, wojnach, zamachach, kryzysie ekonomicznym, wypadkach, niekompetencji władz, patologicznych rodzinach, zabójstwach i katastrofach spowodowanych przez żywioły. Religie uczą nas, że w życiu przelejemy więcej łez niż jest wody w oceanie. Chrześcijanie wierzą, że otrzymają zbawienie wyłącznie poprzez krzyż i cierpienie i żyją w lęku przed okrutnym, karzącym Jahwe. Niektórzy „ezoterycy” (jak z koziej d… trąbka) jak Łazariew straszą, że jeśli nie będziesz kochać „boga” bardziej niż żony, męża czy dziecka to mściwy „bóg” ci to odbierze. Liczni i ochoczo nagradzani pisarze w dramatycznych słowach przelewają na papier opisy swojej klinicznej depresji, która została spowodowana wielkimi dramatami, które ich wcześniej spotkały i sączą przekonanie, że życie jest jedną, wielką tragedią. Niemal cała (owszem, są wyjątki) literatura, film i pop-kultura przesiąknięte są cierpieniem, konfliktami, opisami wojen, duchowym mrokiem lub lansują wszelkie możliwe zboczenia. Nasiąkamy tym, więc nic dziwnego, że sobie to w życiu kreujemy, jako coś zupełnie oczywistego.

W ten sposób „ciemne siły” tworzą wir negatywnych wibracji, które mają nas wciągnąć, a ich nakarmić.

Na szczęście mamy wolną wolę, więc na przekór całemu światu możemy kreować własne szczęście.

Siłą stwórczą są nasze myśli, wyobraźnia i emocje. Emocje są najważniejsze, bo to one dostarczają paliwa do kreacji. Nie osiągniesz niczego dobrego, jeśli nie nauczysz się wyzwalać w sobie entuzjazmu, radości, miłości i pozytywnych wibracji. A jeśli wytwarzasz wibracje lęku, pesymizmu i złego nastawienia strzeż się – te emocje są paliwem kreującym biedę, samotność i ciężkie choroby, z rakiem na czele.

Nawet jeśli wykreowałeś sobie kupę nieszczęść nie martw się. Dokonałeś tego jedynie swoimi myślami i emocjami, a myśli i emocje można zmienić i zastąpić je innymi, pozytywnymi. Nie przejmuj się, jeśli zła kreacja wprost cię przygniata i wydaje ci się, że nie dasz rady. Pamiętaj – ty sam to stworzyłeś! To twoje dzieło! Popatrz, jaki jesteś skuteczny! Skoro tak skutecznie i z wielkim talentem potrafiłeś wykreować problemy, to równie skutecznie potrafisz wykreować dobro: szczęście, miłość, bogactwo i doskonałe zdrowie. Podejmij decyzję, że od dziś widzisz tylko jasną stronę rzeczywistości i czujesz radość z tego powodu. Jeśli jesteś chory nie skupiaj się na walce z chorobą. Ludzkość stale z czymś walczy: z chorobami, biedą, wyzyskiem, głodem, a nawet z wojnami i co tworzą? Jeszcze więcej chorób, biedy, wojen i wszelkiego zła. Im bardziej chcesz walczyć tym więcej walki przyciągniesz, a w każdej walce trup ścieli się gęsto. Dlatego zamiast walczyć potraktuj swoją chorobę jako swojego przyjaciela: ona ci pokazuje, co robisz źle, co sobie sam wykreowałeś i że możesz sam wykreować coś wręcz przeciwnego. Zamiast skupiać się na chorobie skup się na zdrowiu i kieruj do chorego narządu kojące myśli miłości i pokoju. Im więcej wykreujesz myśli o zdrowiu i radości tym więcej ich przyciągniesz do swojego życia. Wiem, na początku to będzie bardzo trudne, bo wytworzyłeś potężny wir negatywnej energii i negatywnych zdarzeń, więc będziesz musiał najpierw go zatrzymać, a potem nadać mu odwrotny spin. Nie przejmuj się, uda ci się. To ty i tylko ty decydujesz o tym, w którą stronę kręci się wir, który tworzysz.

Abraham udziela dobrej rady: niweluj opór i wprowadzaj ulgę i ukojenie do swojego doświadczenia. Wytworzyłeś opór przed zmianami. Dlatego Przyzwalaj Na Dobro. Powtarzaj stale „przyzwalam na dobro, przyzwalam na zdrowie, przyzwalam na dobrobyt…” Stań się koicielem, który koi niepokój i lęk. Odkryj myśli, które niosą ci ulgę i przywołuj je tak często, jak to możliwe.

Koniecznie obejrzyjcie ten cudowny, kojący filmik!!!

A co z tym niedobrym światem, który robi wszystko, żeby zepsuć ci humor?

Co możesz poradzić na złośliwych ludzi, politykę, wojny, głód i skażenie?

To bardzo proste: WYRZUĆ RADIO I TELEWIZOR, NIE KUPUJ GAZET, NIE CZYTAJ ZŁYCH STRON W INTERNECIE.

Jeśli jest coś, na co nie masz żadnego wpływu, po prostu przestań o tym myśleć. Myśl jest energią. Pamiętaj, że to na czym skupiasz uwagę i co ładujesz energią swoich emocji rośnie w siłę i staje się kreacją twojej rzeczywistości. Skupianie się na walce przyciąga jeszcze więcej walki. Skupianie się na pokoju przyciąga jeszcze więcej pokoju, więc zdecyduj, co chcesz przyciągnąć do swojego życia i skupiaj się tylko na tym.

Dręczą cię złe wspomnienia, jakiś straszny koszmar z dzieciństwa, więc stale rozpamiętujesz, jaka okropna, krzycząca niesprawiedliwość cię spotkała, jak ci to zniszczyło życie i na zawsze podcięło ci skrzydła? Zastanów się co SOBIE robisz! Ta osoba, która cię skrzywdziła już dawno tego nie robi, zrobiła to kiedyś, dawno temu, i pewnie nawet o tym nie pamięta, a może nawet już nie żyje. Ona już cię nie krzywdzi! Teraz to ty krzywdzisz siebie. Krzywdzisz siebie każdego dnia, zadając sobie wciąż od nowa ból i cierpienie. Jątrzysz rany, które powinny już dawno się zagoić. Zlituj się nad sobą i nie rób tego więcej! Zastąp udrękę ulgą i ukojeniem. Przyzwól na pozytywne zmiany. Znajdź myśli, które cię ukoją.

Złośliwi ludzie? Walcząc z nimi przyciągniesz ich jeszcze więcej i będziesz mieć jeszcze więcej walki ze złośliwymi ludźmi. Olej ich. Naucz się ich ignorować. Całą swoją uwagę i dobre emocje skieruj na przyjaciół. Kochaj ich, spędzaj z nimi więcej czasu, wysyłaj im dobre wibracje, a złośliwcy pójdą gdzie indziej. Ja tak „zwalczyłam” trolli. Nie reagowałam na zaczepki, nie odpowiadałam na kuriozalne zarzuty, bez odpowiedzi wyrzucałam ich złośliwe komentarze do spamu. Zniechęcili się bardzo szybko i zajęli się czym / kim innym.

Chemtrail na niebie? Przyznaję: patrząc na niego o poranku możesz poczuć złą emocję i może ci to popsuć cały dzień. Co zyskasz? Tylko tyle, że przyciągniesz ich jeszcze więcej. Potem pomyślisz, że one powodują choroby i przyciągniesz chorobę. Pomyślisz, że twój ogródek od tego usycha i faktycznie, wszystkie rośliny ci zmarnieją. Tak właśnie robiłam, ale zauważyłam, że coś bardzo złego dzieje się z moją prawą nogą. Jeszcze trochę i zafundowałabym sobie raka kości. Teraz mam na to inny sposób: dziękuję Bogu, że nie muszę się przejmować tym, co do mnie nie należy i nad czym nie mam żadnej władzy i powierzam każdego zauważonego chemtraila Bogu. Wiem, że Bóg nie po to stworzył świat i ludzi, żeby jakaś banda psychopatów zniszczyła Jego dzieło. Bóg zajmie się nimi w odpowiednim momencie i zrobi z nimi porządek. Ludzkość przetrwała wiele śmiertelnych zagrożeń (DDT, polichlorowane bifenyle, skażenie radioaktywne itp.) i jakoś trwa dalej. Jak przyjdzie pora to Siła Wyższa zajmie się również chemtraisami. Jeśli chcesz chronić swój ogródek zbuduj chembustera albo nawet kilka i porozstawiaj orgonity, a będziesz mieć czyste niebo nad głową.

Zatrute żarcie w hipermarkecie? Owszem, ale przecież nie musisz go kupować. Produkuj własne lub kupuj ekologiczne. Popatrz, co ludzie ładują do swoich koszyków: amerykańskie „napoje”, składające się z samego cukru, jadowicie kolorowych barwników, kwasu fosforowego, sztucznych aromatów, konserwantów i innej chemii nieorganicznej, ciasta, które leżą na półkach rok i dłużej i wciąż są świeże, chipsy, chrupki z kukurydzy GMO, gotowe jedzenie napakowane lecytyną z soi GMO, które potem odgrzewają w rakotwórczej mikrofalówce… Czy ty musisz robić to samo? Wywal mikrofalę i zamiast tego kup sobie wypiekacz do chleba. Dzięki temu rano będzie cię budził cudowny zapach świeżego pieczywa, upieczonego z naturalnej mąki (nie kupuj gotowych mieszanek, bo często są napakowane „polepszaczami”, czyli toksyczną chemią). Zamiast Coli i innych chemicznych „napojów” pij kombuchę, jest lepsza w smaku i ma zbawienny wpływ na zdrowie, a roboty przy niej nie ma prawie wcale (nastawiasz potrzebną ci ilość raz na 7-14 dni). Bez twojego udziału nikt cię nie otruje żadnym czarcim żarciem, bo tylko ty decydujesz o tym, co kupujesz i co wkładasz do ust. Kupuj ekologiczne i wspieraj uczciwych rolników (akcja „Bezpośrednio od rolnika”).

A może dręczysz się, że zły Hitler wysłał 6 milionów żydów do gazu? Są ludzie, którzy rozpamiętując to potrafią zatruć swoje myśli… Po pierwsze: skąd wiesz, że tak było naprawdę? Bo żydzi tak mówią? Hehehe, wyluzuj, żydzi ze wszystkiego kręcą wielką kasę, popatrz, jakie kosmiczne zyski finansowe i polityczne czerpią z tej bajki o holokauście. Prawdopodobnie ktoś cię źle poinformował o tych 6 milionach, więc albo poszukaj obiektywnej prawdy na ten temat albo przestań rozmyślać o tym, co cię w ogóle nie dotyczy, co było dawno i czego już nie ma. Skup się na swoim szczęściu tu i teraz. Pomyśl o żydach w inny sposób: skoro kreujemy swoją osobistą rzeczywistość swoimi myślami, to co kreują żydzi, którzy przez cały czas żyją w stanie histerycznych emocji związanych z holokaustem, pamięcią o ich pomordowanych przodkach, o pogromach (za niewinność oczywiście) i wypędzeniach (również za niewinność), jakich doświadczyli i z pełną lęku wiarą w to, że cały świat nieustająco kombinuje, jak doprowadzić do ich zagłady? Kreują kolejne pogromy, wypędzenia i holokaust, o co znowu będą oskarżali cały świat, ale nie siebie. Odpuść ten temat, bo to nie twoje zmartwienie.

Imigranci? Nawet nie myśl o tym, żeby z nimi walczyć. Psychopatom o to właśnie chodzi, żebyśmy z nimi walczyli. Po to ich tu wysyłają. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i o to właśnie chodzi Sorosowi. My będziemy się z nimi bić, a ten trzeci w tym czasie zabierze nasz kraj. Zamiast rozmyślać i walczyć z tym, czego się boisz i czego nie chcesz skup się na tym, czego chcesz. Buduj pokój, szczęście, radość i dostatek we własnym życiu. Wyprowadź się z miasta, bo miasto będzie pułapką. Kup kawał ziemi z dostępem do wody, zbuduj dom z gliny, okrągły lub inne, naturalne i bezpieczne siedlisko i kreuj pokój. Gwarantuję ci, że imigranci ominą twój azyl szerokim łukiem i pójdą nękać tych, którzy się ich boją i przeciw nim się zbroją. [Imigranci są skutkiem złej polityki, a polityka jest skutkiem złych wyborów ciemnego elektoratu. Zamiast walczyć ze skutkami przyjrzyj się przyczynie – to rząd ich tu wpuścił. Wniosek jest prosty: trzeba odwołać rząd i wybrać nowy. Ale stałe wybieranie między PO i PiSem – jak widać – nigdy niczego nie zmieniło i nie zmieni. Trzeba tym partiom podziękować na zawsze].

Wkurza cię polityka? Odpuść! Do zamachu stanu lub krwawej rewolucji dochodzi bardzo rzadko. Nie potrzeba robić zamachu stanu, bo mamy demokrację. Tych katastrofalnie złych polityków ludzie wybrali sami, na swoją własną zgubę. Wybrała ich większość obywateli, a ty nie jesteś w stanie przeciwstawić się woli większości. Oni wspierają i kreują taką politykę jakiej sobie życzą. Jeśli chcą, żeby rządzili nimi psychopaci i tyrani, którzy nałożą na nich drakońskie podatki, wyślą ich na wojnę i pozbawią ich elementarnych praw, nawet takich jak prawo do dachu nad głową, do czystej wody i do zdrowego jedzenia, to mają do tego prawo. Niech sobie kreują piekło na ziemi. Skoro to lubią to będą to mieli. Ty nie musisz. Nikt ci nie każe łazić na wybory i oddawać głosu na reprezentanta wrogiej mniejszości narodowej, złodzieja, psychopatę, sprzedawczyka, agenta wrogiego mocarstwa ……. wpisz tu sobie czego jeszcze sobie nie życzysz (pamiętaj, że oddając głos na kogokolwiek nie masz wyboru, bo zawsze wybierasz zło). Zajmij się własną działką i buduj na niej własne szczęście. Zajmuj się tylko i wyłącznie kreowaniem tego, czego sobie życzysz i nawet nie myśl o tym, czego nie chcesz i czego się boisz. Jeśli Bóg będzie po twojej stronie żaden polityk nie zrobi ci krzywdy, bo tak naprawdę on nie ma żadnej władzy. Bogaci podatków nie płacą, a ich dzieci nie walczą na wojnach. Ale jeśli wolisz być solidarny z uciśnionymi i cierpieć biedę wraz z nimi to oczywiście masz do tego prawo. Pomyśl tylko najpierw, czy jeśli zdecydujesz się na życie w biedzie inni biedni odniosą z tego jakąś korzyść i czy świat stanie się od tego lepszy czy gorszy?

Świat jest taki jaki jest, bo jest zbiorową kreacją całej ludzkości. Nie możesz zmienić świata, ale możesz zmienić siebie i swój własny los. Możesz żyć w raju, nawet jeśli cały świat jest w kiepskim stanie. To nie egoizm! Każdy może wykreować swój własny raj, musi tylko chcieć i wiedzieć jak. Kiedy ty wytworzysz swój osobisty raj inni też będą chcieli żyć tak jak ty. A wtedy opowiesz im, jak to zrobić. Im więcej ludzi nauczy się tworzyć osobisty raj, tym szybciej świat zmieni się na lepsze.

Nie musisz walczyć z patologią, z politykami, z żydami, syjonistami, z Watykanem i KRK ani z iluminatami i ich pomysłami na NWO. Pamiętaj: KONCENTRUJĄC SIĘ NA WALCE PRZYCIĄGASZ JESZCZE WIĘCEJ WALKI! Kiedy wszyscy ludzie posiądą wiedzę, jak zamieniać piekło w raj wszelkie zło świata nie będzie miało nic do roboty i samo zniknie.

Abraham-Hicks naucza, że zostaliśmy stworzeni do radości, że celem życia jest radość.

Ból jest potrzebny tylko po to, żeby nam uświadomić, jak bardzo w życiu pobłądziliśmy! Emocje są dla nas drogowskazem. Ból cię informuje, że musisz natychmiast zmienić swoje myślenie i zawrócić ze ścieżki prowadzącej do negatywnej kreacji!!! Twórz dobre emocje, odkręć emocjami spin z negatywnego na pozytywny. Posłuchaj, co Jerry mówi o bólu i korygowaniu zdarzeń przy pomocy myśli:

Zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe?

Sprawdź to. Zrób eksperyment. Przez 30 dni myśl intensywnie tylko o tym, co chcesz przyciągnąć (pamiętaj o pozytywnych emocjach!) i zasypiaj wyobrażając sobie tak plastycznie, jak tylko potrafisz, że ten twój cel, który jest dla ciebie najważniejszy, został już osiągnięty. Rano po obudzeniu dziękuj Bogu, że dał ci to, czego pragniesz, czuj radość i wdzięczność za zrealizowanie tego marzenia, a w dzień działaj w kierunku realizacji tego planu i sprawdź co się zdarzy.

Obejrzyj film „Sekret” i wszystkie filmiki Abraham-Hicks.

Książki Esther i Jerry’ego Hicks to lektura obowiązkowa!!!

Poniżej możesz pobrać afirmacje Abrahama spisane przeze mnie z filmików na YT. Wybacz, że są spisane w żeńskiej formie – przygotowywałam je dla siebie, ale przecież możesz to łatwo zmienić.

Uwaga! To nie są afirmacje, które ma zrealizować twoja podświadomość! To są afirmacje uspokajające świadomy umysł. Twój świadomy umysł jest stale wzburzony, zaniepokojony, wątpiący, sceptyczny, racjonalizujący, pełen lęku i tym sposobem ci bardzo przeszkadza. Te afirmacje mają cię zrelaksować, uspokoić, ukoić twoje skołatane nerwy i wyciszyć gonitwę myśli. Usiądź spokojnie, zrelaksuj się, zamknij oczy i posłuchaj. Jeśli znasz angielski słuchaj ich w oryginale. Jeśli nie, nagraj je na dyktafon.

Znajdź jakikolwiek sposób, aby czuć się dobrze – teraz

Znajdź ukojenie

Kojące afirmacje

Afirmacja łatwości i płynności w życiu

A oto przykład z drugiej strony, czyli to, czego nigdy nie wolno robić!

To, o czym intensywnie myślisz, na czym skupiasz swoją uwagę, co karmisz swoimi emocjami, rośnie i realizuje się w twojej rzeczywistości. Jeśli czytasz filozofów, a niemal wszyscy oni (jak i cała pop-kultura) zafiksowani są na mrocznej stronie kondycji ludzkości, jeśli wchodzisz wibracyjnie (emocjonalnie) w ich wizję świata, nie pomagasz w ten sposób ani ludzkości ani tym bardziej sobie. Jeśli godzinami rozmyślasz o cierpieniu żydów duszących się przez 20 minut w komorze gazowej (pomijając fakt, że jest to totalną bzdurą z historycznego i czysto biologicznego punktu widzenia) kreujesz jedynie ciemną przyszłość dla żydów, a może nawet dla całej ludzkości. To nie przynosi żadnego pożytku ani światu ani tobie. Jeśli masz dar jasnowidzenia musisz zrozumieć, że twoimi klientami raczej nie będą ludzie szczęśliwi i spełnieni, lecz cierpiący i chorzy nieszczęśnicy, rozpaczliwie szukający pomocy. Wchodząc w ich świat pełen bólu i nie dystansując się emocjonalnie od ich spraw i ograniczając się jedynie do postawienia diagnozy bez próby wytłumaczenia im, że sami kreują własne nieszczęście, tworzysz negatywne wibracje i kreujesz własną rzeczywistość z pozycji niedostatku i cierpienia.

Nie jesteś tu po to, żeby prowadzić heroiczną walkę z siłami ciemności i zbawiać ludzkość. Wielu tego próbowało i wszyscy (z największą ikoną pop-kultury, którą ukrzyżowano) źle skończyli, a ludzkość dalej jest pogrążona w mroku i cierpieniu. To nie jest właściwa ścieżka.

Wykreuj osobiste szczęście i dobrobyt. Kiedy to zrobisz zdumieni ludzie spytają cię: „Jak ty to zrobiłeś? Co ty wiesz, czego my nie wiemy?” A wtedy opowiesz im o tym, jak stosować Prawo Przyciągania. Jeśli i oni wykreują swoje szczęście ich bliscy i przyjaciele zadadzą im te same pytania, a oni powiedzą im co zrobili. Tym sposobem powstanie coraz więcej szczęścia i osiągniemy „zbawienie” (tu, na ziemi) bez walki i ofiar.

183 myśli nt. „Prawo Przyciągania

  1. Już myślałam, że złe moce uniemożliwią mi odebranie książek. Wyszykowałam się do wyjścia, poszłam jeszcze do łazienki, wychodzę stamtąd, a tu ciemno jak w grudniu, a mój kot z przerażeniem dobija się do środka. Burza… przyszła tak nagle, że zupełnie mnie zaskoczyła. Gdybym nie poszła do łazienki to zaskoczyłaby mnie na dworze. Musiałam odczekać ze 2 godziny, bo burza rozbudowywała się dokładnie nad moją okolicą.

  2. Wow, dzieki Astromaria za podzielenie sie, poczytam o tym abrahamie, zaczne praktykowac I zobaczymy co sie stanie 🙂

  3. Sesje z Abrahamem są czasem naprawdę zabawne. Ludzie, którzy chronicznie nie mają pieniędzy nałogowo zadają sobie wciąż to samo, głupie pytanie: „dlaczego nie mam kasy???” Ta dziewczyna pokazuje to dobitnie. Nie potrafi zmienić swojej zdartej płyty. U Wegener uczyliśmy się, że to własnie pytania, a nie afirmacje, mają największą moc sprawczą. Jeśli pytasz „dlaczego nie potrafię przyciągnąć klientów?” to podświadomość udziela odpowiedzi na to pytanie przepędzając klientów won. Trzeba zapytać, jak się nagrodzę za to, że tak szybko przyciągnę klientów, pieniądze lub cokolwiek czego potrzebujemy.

    O finansowej niezależności i braniu pieniędzy od tatusia 😉

  4. Nic nie sądzę. Jak wypróbuję to się dowiem. Na razie wiem, że wszystko, czego nas uczono na temat ekonomii to czyste SF i że z tego powodu straciłam całe lata, bo próbowałam desperacko znaleźć coś, co mogłabym sprzedać za miliony albo czym mogłabym obracać i mieć z tego zysk. Manipulowanie ludźmi i zmuszanie ich do nieświadomego kupowania (hipnotyczny marketing i inne podobne rzeczy) mnie nie interesują. Nie wymyśliłam żadnego pomysłu na dobry biznes. Mogłam tylko uharować się po łokcie i może żyć trochę lepiej, ale na pewno nie w bogactwie. Wszyscy moi znajomi, którzy mieli firmy splajtowali ponieważ kapitał został przetransferowany gdzie indziej. Był taki czas, kiedy zachodnim korporacjom opłacało się produkować w Polsce, bo tu było tanio. Kiedy ludzie porozkręcali biznesy wszystko zostało przeniesione na Ukrainę, a potem do Chin i firmy padły. Znałam ludzi, którzy szyli kurtki, moja koleżanka produkowała opakowania na flamastry, wszyscy się bardzo szybko dorobili dużej kasy, pobudowali domy, a potem zbankrutowali. Dziś firmy zmagają się z wielkimi przeciwnościami – wiadomo dlaczego. Ludzie, którzy próbują utrzymać się na rynku muszą się użerać i stresować, co nie każdemu odpowiada. Uciekłam z Facebooka, bo od czytania tych narzekań zaczęłam wpadać w depresję.

    Myślę, że pieniądze mogą przyjść w bardzo różny sposób. Możesz po prostu dostać w pracy takie stanowisko, na którym płacą kupę kasy, możesz inwestować, możesz iść do kasyna albo kupić kilka kuponów lotto. Posłuchaj, co mówią ludzie po kursach u Wegenerowej. Zwykle dostali awans albo firma zaczęła prosperować albo ktoś w coś zainwestował i ma z tego dobry dochód. Jak poćwiczę Abrahama to może coś mi się objawi. Ale w PP jedno jest ważne: musisz być czujny i iść za intuicją. Bez wahania i bez analizowania. Bez tego nic się nie uda.

  5. Dobrze, że o tym piszesz. Ja też mam takie samo podejście do pieniędzy. Myślałem, że właśnie trzeba coś znaleźć, żeby na tym zarobić. . Mnie przekonuje PP, bo autentycznie przekonałem się, że jak się wejdzie w dobry stan wibracyjny, to ludzie na ciebie inaczej patrzą i reagują. Szczególnie łatwo przychodzi mi to latem w parku.
    Wiadomo dlaczego, Słońce, zieleń, optymistyczne myśli same wchodzą do głowy.
    Jednakże, nie rozumiem jak to przełożyć na finanse.

  6. Tego nikt nie rozumie. Spece od PP, również Hicksowie mówią, żeby przestać używać racjonalnego umysłu. Nie masz tego ROZUMIEĆ. My wszyscy jesteśmy wytresowani do racjonalistycznego (nawet nie racjonalnego, lecz właśnie racjonalistycznego, czyli chorego do kwadratu) myślenia i to jest najpotężniejsza blokada. Nie wejdziesz w wysokie wibracje, jeśli będziesz się zastanawiał jak to działa i próbował objąć to rozumem. To jest irracjonalne i dlatego takie trudne. Wyłączenie rozumu jest dla nas jak puszczenie kierownicy samochodu na autostradzie i czekanie, że jakaś metafizyczna siła poprowadzi za nas.

    We wczesnych latach 90 w TV leciał serial, który stworzyła i w nim zagrała samą siebie Shirley Maclaine. Dla mnie to było prawdziwe objawienie. Nazywał się „Na krawędzi” (Out on a Limb) i mówił o takich właśnie metafizycznych rzeczach, które jej się przydarzyły. To było trochę new-ageowe, ale nie do końca. Jeden z przyjaciół Shirley, David, miał kontakty z UFO i malował latające talerze. Zabrał ją do Peru, gdzie przeżyła serię zdarzeń, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć, m.in. OOBE. W jednej ze scen (której nie ma w książce) jechali nocą samochodem po górskich serpentynach i rozmawiali o sprawach niepojętych dla nauki. W pewnym momencie David puścił kierownicę, a samochód pędził dalej bezbłędnie pokonując ostre zakręty. Shirley mało nie umarła ze strachu, ale widząc, że jadą bezpiecznie w końcu się uspokoiła. David wprowadzał ją w tajniki niewyjaśnionego i był jej mentorem. Podsuwał jej książki i sprowadzał różnych cudotwórców, np. jasnowidzów. Na końcu tej historii znikł, a Shirley wierzy, że zabrali go kosmici.

    Dla mnie ten serial był przełomem. Skruszył mój racjonalizm i skłonił mnie do poszukiwań. Ale wciąż mam problemy z pytaniem „jak?” i to jest zupełnie bez sensu.


  7. Mniej więcej wiadomo jak być na właściwej ścieżce w dobrej wibracji. Najlepiej cały dzień skupiać się na rzeczach, które się lubi. Żadnych grup dyskusyjnych, ludzi, miejsc, które wprawiają nas w zły nastrój. Trzeba otaczać się rzeczami, które na nas działają silnie pozytywnie. Niestety brak napisów po polsku.

  8. Nie wiem jak ciebie, ale mnie to powoli zaczyna wciągać. Ta kobieta wie o czym mówi.
    Jeżeli chcemy być w pozytywnej wibracji, nie można myśleć na przemian pozytywnie i negatywnie, bo to tak jakbyśmy przesadzali kwiatka z miejsca na miejsce, przez co nie ma on szans się ukorzenić. W ten sposób sprawiamy, że energia pozytywna stoi w miejscu.

  9. Ja też czuję, że ona wie, co mówi. Te sesje z ludźmi bardzo pozytywnie ładują akumulatory.

    Musimy bardzo pilnować, żeby nie wprowadzać negatywizmu do swoich wibracji, żeby nie zatrzymać swojego wiru. Drogowskazem są emocje. Jeśli poczujesz złą, to wiesz, że ona wyhamowuje wir i trzeba ją natychmiast zastąpić pozytywną. Mnie się to bardzo podoba. Trzeba się odciąć od mediów i większości znajomych, żeby nie obniżali naszych wibracji. Oni piszą, że mamy się stać bogami-stwórcami, którymi tak naprawdę zawsze byliśmy, bo jesteśmy fragmentami Źródła, o czym zapomnieliśmy. Szuka polega na niwelowaniu oporu. My jesteśmy bardzo oporni 😦 bo tak nas ukształtował świat. Kreacja nie może wiązać się z jakimkolwiek wysiłkiem, musimy to robić w relaksie i ma nam to sprawiać przyjemność, mamy się tym bawić. Żadnego myślenia „jak to zrobić” i puszczania dymu uszami z wysiłku umysłowego. To ma się dziać samo. Ja do tej pory byłam zbyt napięta i za dużo myślałam lewą półkulą, czyli było we mnie za dużo oporu. Medytacja ma rozproszyć ten opór. To bardzo do mnie przemawia! Czuję, że to własnie opór blokował wszystkie moje poczynania. Kreujesz to, co ci sprawia radość, żadnego spinania się, że musisz osiągnąć niezależność finansową. Po co mi niezależność, skoro mogę kreować na bieżąco wszystko, czego mi w danej chwili potrzeba? Każdą wielką kasę, którą zgromadziłeś w banku może szlag trafić, a jeśli kreujesz cały czas to na pewno niczego ci nie zabraknie, nawet jeśli ktoś (banksterzy) ci to ukradnie.

    Zaczynam teraz patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy.

    Ponieważ oni są tak popularni w Ameryce i na całym świecie, zaczynam widzieć światełko w tunelu – zmasowana siła pozytywnych wirów przepędzi zło z tego świata 😀

  10. Jak tylko człowiek próbuje się pozytywnie nakręcić zaraz zjawia się jakiś malkontent i zaczyna jęczeć, jak to 60 lat temu mamusia na niego nakrzyczała i że teraz potrzebuje psychologa, ale go na niego nie stać, buuuuuu 😦

    Kurde. Mało brakowało, a weszłabym w ten wir negatywnych emocji.

  11. Astromaria, ta ksiazka jest cudowna . „Pros a bedzie ci dane” Od samego czytania czuje sie wspaniale.

  12. Abraham jest cudowny!!! Dzięki jego naukom zrozumiałam wreszcie, dlaczego to wszystko, czego mnie dotąd uczono, również na kursach Wegener, nie działa. Abraham uczy, że jeśli prosisz z pozycji braku, czyli, jeśli prosisz, ale nie czujesz radości, że już masz, a czujesz brak, niedostatek, to przyciągasz brak. Bo to nasze emocje decydują o kreacji. Czyli możesz sobie powtarzać do usr… śmierci, że kreujesz coś tam, ale jeśli czujesz się marnie i bliżej ci w nastroju do depresji niż radości to nic z tego nie wyciśniesz poza jeszcze większej depresji.

    Nie wiem, jak ten Abraham to zrobił, ale po obejrzeniu Esther przemawiającej do słuchaczy, przeczytaniu „prosiaka” i zastosowaniu kilku bardzo prostych rad Abrahama nagle wstąpiła we mnie radość. I to nie jest taki typowy słomiany ogień, który uzyskiwałam do tej pory, że po przeczytaniu czegoś tam byłam przez pół godziny szczęśliwa i optymistyczna, a potem wszystko znikało i czułam się jeszcze gorzej. Tu było odwrotnie: najpierw byłam pełna wątpliwości (wątpliwości mam nawykowo) i bałam się, że to mi nie pomoże, bo przecież tyle innych rzeczy mi nie pomogło, chociaż miało pomóc 😦 . Nie czułam radości, bo nie wiem, gdzie znajduje się ten przycisk z napisem „radość”. Nie znalazłam go. A czuć radość na rozkaz? Ja nie umiem. Ale czułam leciutką ekscytację i cień nadziei, że może jednak? Skoro ludzie na forum piszą, że to działa, to może i na mnie zadziała?…. Więc byłam na przemian lekko zdołowana i trochę natchniona nadzieją i gotowa, żeby spróbować. I to się stało jakby samo. Pierwszej nocy budziłam się kilka razy. Zwykle śpię mocno i budzę się najwyżej raz, żeby się przewrócić na drugi bok albo się lepiej przykryć bo zimno, albo się odkryć bo gorąco. A tej nocy obudziłam się chyba ze 4 razy bez powodu. I za każdym razem WIEDZIAŁAM że mam wyobrażać sobie to, czego pragnę. I w tym półśnie chodziłam i dotykałam tego, o czym marzę i czułam ulgę i cudowną radość, że to jest już moje. I tak po każdym przebudzeniu. Rano, przed wstaniem to samo: chodziłam, dotykałam i cieszyłam się, że to już na mnie czeka. I wiecie co? Miałam niezwykle radosny nastrój przez cały dzień, a moja wizja posiadania wraz z radością pojawiała się przed moimi oczami spontanicznie, wiele razy w ciągu dnia. Zgodnie z radą Abrahama relaksowałam się, leniuchowałam, jeśli tylko było to możliwe i wiele razy oglądałam na YT na przemian wykłady Abrahama i filmy o tej rzeczy, o której marzę, o ludziach, którzy zrealizowali takie marzenie i nim się cieszą, a ja cieszyłam się razem z nimi i czułam się jakbym była jedną z nich. Następnej nocy obudziłam się tylko 2 razy i za każdym razem powtarzałam tę zabawę. I znowu „film” o tej rzeczy pokazywał mi się sam w ciągu dnia i znowu czułam radość i ulgę. Ta ulga była po prostu cudowna. Przepisałam sobie wykład Abrahama o czuciu się dobrze i o ukojeniu i czytam je sobie kiedy tylko mam czas. Nie wiem, ile czasu będę potrzebować na materializację tego marzenia, ale wiem, że jeśli uda mi się utrzymać tę ekscytację, radość, wdzięczność i to uczucie ulgi (że wreszcie to mam, cóż za ulga!) i jeśli będę wciąż wchodzić w tę wizję, dotykać tego, domalowywać coraz więcej szczegółów, pisać sobie w notesiku co ma tam jeszcze być, uzgadniać w wyobraźni z fachowcami jak to powinno być zrobione (i sprawdzać w internecie co i jak), to na pewno to osiągnę. Czekam teraz na znak. Abraham mówił, że dostajemy znaki każdego dnia i że mamy zawsze 30 lub więcej dróg do celu, ale z powodu zbyt niskich wibracji nie jesteśmy w stanie ich zauważyć i zrozumieć albo je odrzucamy, bo racjonalny rozum nam mówi, że to nie ma znaczenia. Dlatego teraz nastrajam się na znaki, wiem, że się pojawią, a ja je odczytam i zrozumiem i pójdę za nimi. I wiecie co? Moja druga czakra, która była totalnie zablokowana, teraz tak mi dowala, że aż ciężko to wytrzymać. Cały czas czuję tam silny ucisk i jakby cierpnięcie, ale cieszę się z tego dyskomfortu i im jest silniejszy tym bardziej się cieszę.

    Mam Saturna w II domu (blokada na osobistych finansach) i moi dziadkowie i rodzice stale mi z obrzydzeniem powtarzali, że o pieniądzach się nie rozmawia, bo to jest wstrętny temat. Kiedy miałam jakieś 7 lat mój dziadek powiedział ze złością, że nigdy nie będę w stanie utrzymać się sama. Rodzice nie dawali mi kieszonkowego, nie pozwalali mi dorabiać np. zbieraniem truskawek, myciem okien itp., nie pozwalali mi brać pieniędzy za żadną pracę poza zawodową. Za pracę zawodową brałam zawsze najniższą stawkę i nie dostawałam podwyżek (mimo, że pracowałam lepiej niż inni), nigdy nie miałam możliwości dorobić sobie, bo zawsze ktoś mi tę robotę sprzątał sprzed nosa. Po prostu klątwa pieniężna. Co gorsze, rzucona przez moich najbliższych. Tkwiłam w tym przez całe życie, a temat pieniędzy wywoływał we mnie ataki paniki.

    I teraz ta czakra się wreszcie odblokowuje. Obiecałam sobie i trzymam się tego konsekwentnie, że nie dopuszczę do siebie żadnej negatywnej myśli. Wyłączyłam media, nie widuję się z upierdliwymi osobami, zaafirmowałam swoją rodzinę, żeby mnie wspierała (to działa, bo nikt mi nie przeszkadza!) i cieszę się, że mogę być z Abrahamem i jego naukami.

    Od dnia, kiedy odkryłam Abrahama nie kontaktuję się z nikim i niczym, co mogłoby mnie pozbawić radości. I mam nadzieję, że nic takiego nie wkroczy w moją rzeczywistość.

  13. Trochę dziwi, że Wegenerowa nie wspomniała nic o mocy emocji. Jakby nie było to jest to podstawą pozytywnego myślenia. Ja nie wierzę w to co mówią Hicksowe, wiem, że tak właśnie jest, bo poprzez bycie w dobrym nastroju zupełnie inaczej załatwia się choćby sprawy na mieście. Wiedzą o tym ludzie pracujący z energią.
    Ciekawe jakich ludzi dzisiaj spotkaliście? Bo to jest wskaźnikiem tego co mamy w danym momencie w środku.

  14. Wow!! Ja tez mam takie uczucie ekscytacji, radosci i ulgi,wczoraj spedzilam nocke na czytaniu tej ksiazki i pisaniu sobie rzeczy o ktora prosze, a dzisiaj rano obudzilam sie w super humorze.:) to dzialamy!!, Czuje, ze znowu mam kontrole nad swoim zyciem i moge wszystko!! 🙂

  15. Mam takie pytanie. Czy uważacie, że trzeba pracować? Bo ja mam co robić, tylko gdyby były pieniądze można by się wreszcie w to zaangażować. Wziąłbym plecak i podróżował w spokoju, nie martwiąc się pieniędzmi. Można by też kupić działkę i hodować rośliny.
    Nie wiedzę wartości pracy. Zmarnowanych kilka godzin dziennie.

  16. Jeszcze co jest mega fajne to to, ze zrozumialam, ze najwazniejsze jest zycie w harmonii ze soba i swiatem i ze zycie jest tu i teraz. Kiedys tylko o tym marzylam, ale nie czulam tego, a teraz czuje to doskonale i wage i znaczenie tego uczucia, ze ZYJE TU I TERAZ i zyje w Harmonii ze soba. Rzeczy materialne i tak kiedys przyjda takie czy inne, zawsze o czyms bedziemy marzyc i chciec, ale to uczucie, ze zyje pelnia zycia tu i teraz w harmonii ze soba i swiatem jest niesamowite. 🙂

  17. Śledzę wątek Abrahama, on jest świetny, i postanowiłam dopisać moje doświadczenie z PP. Około trzy miesiące temu rozmawiałam ze wspólnikiem o jednym zleceniu. Byłam wkurzona na jednego gościa bo wmieszał mi sie w projekt, narobil bałaganu a ja miałam przez to reklamacje ciagnacą sie od roku. Znakazlam rozwiazanie, ale ktos musiał by zapłacić. Tak się zastanawialiśmy ze wspólnikiem jakie to koszty, czysto hipotetycznie. Ja nic nie myslac i nie kalkulujac rzuciłam cenę z kosmosu. Z pełną mocą i siłą w głosie powiedziałam, że to go tyle będzie kosztowało i nie zamierzam o innej stawce dyskutować. Wspólnik przeliczył koszty, wyszło 1/3 tego co powiedziałem i mówił że na tyle to się nie zgodzą. Ja tylko powtarzałam, poczekaj.. co ci zależy, ciśnienia na te prace jakiegoś nie mamy.. spokojnie. Wiecie co? Zadzwonili z miesiac temu, sprawa załatwiona, a ja odebrałam kasę i przez miesiąc mogę spokojnie nic nie robić 😊
    Sekret w tym, że nawet ja byłam zaskoczona siłą i pewnością tego jak wypowiadalam kwotę i tego spokoju jak mówiłam, że zapłacą. To było magiczne.. wiem tylko, że trudno mi to powtórzyć.. poczuć taką siłę w każdej prośbie.

  18. @ bartekpawel: Wegenerowa wspomniała o emocjach, ale twierdzi, że one mają niewielką siłę sprawczą. Nie pamiętam dokładnie jaką, ale mogę sprawdzić. Czy trzeba pracować? Jak widać wszędzie wokół nie trzeba. Wilki w lesie nie pracują, a żyją. Możni tego świata też nie pracują, a zgarniają prawie całą kasę. Abraham mówi, że gdyby wprowadzić socjalizm i rozdzielić wszystko po równo to i tak cała kasa błyskawicznie wróci do rąk tych, którzy mają ją obecnie i odpłynie od tych, którzy najciężej pracują i że oni zawsze mieli, mają i będą mieli najmniej. Kto jest przekonany, że kasa jest jego ten ją ma, a kto uważa, że musi się uharować to coraz więcej haruje i nic nie ma. Bo stale czuje emocjonalny brak i wzdycha do dobrobytu czując jego brak.

    @ Sadhbh: w rozdziale o pieniądzach książki o medytacji jest taki przykład:

    Zamiast mówić „Pragnę / potrzebuję nowego samochodu” powiedz „Lubię uczucie dobrostanu, które wynika z prowadzenia nowego samochodu” ponieważ możesz wywołać to uczucie jeszcze zanim zaczniesz jechać tym samochodem … Na początku dowodem poprawy stanu przyzwolenia są przyjemne emocje, a nie pieniądze czy nowe samochody. Jednak w końcu pojawią się również pieniądze i samochody.

  19. Dostałem taką kartkę. Uważam, że podejście do świata w niej zawarte jest świetne.

    „Mam słyszeć to co się do mnie mówi (nie jak, tylko co). Podświadomość spełni każde słowo, które wypowiadasz lub które przyjmujesz. Ostrzeżenie zawsze dostajemy słowami, np. czy mogę się wykorzystać oznacza dokładnie, że zostaniesz wykorzystany.
    Życie o mnie dba, zarabiam na siebie, każda czynność to zarobek, np. myję szklanki to zarabiam, żądam od życia za każde niepowodzenie np. żyję 20 lat dłużej za ten problem, w którym teraz jestem.

    Żyję w zdrowiu, w szczęściu, w bogactwie.
    A to co stworzył człowiek mi służy: nauka, praca, system, prawo, jestem miłością i wszystko mnie pragnie i na mnie zasługuje.

    A teraz o materii. Tak genialnego podejścia, chyba nie ma nikt. Zamiast mówić, ja chcę samochód, Zenka, Ryśka, wakacje na plaży, zmieniamy punkt ciężkości.

    Materia – mogę to mieć niech mi to służy, mogę to nosić niech mi to służy.
    Odczuwamy pragnienie- czuje jak plaża, wycieczka, pieniądze MNIE pragną. A sami nie pragniemy. Czuję jak ktoś za mną tęskni. Odbieramy sygnały z każdej materii.
    Jak czuję strach to mówię – to inni są w strachu ja to oddaję, czuję się winna to mówię – to inni są winni, ja to oddaję.

    Szanuję w sobie wszystkie cechy. Mam wolną wolę i władzę nad tym co dobre i złe.
    Szanuje swoje wszystkie zmysły, płaca mi za głos, słowa, słuchanie, patrzenie, czucie, chodzenie, dotykanie, itp. i mój ród działa przezemnie”.

    Bardzo podoba mi się ten kawałek o materii. Nigdy bym nie wpadł na to, że to czerwone auto chce ze mną być. Wysyła sygnał: samo.

  20. Co to za kartka?

    Jako afirmacje to nie zadziała, bo jest źle napisane. Np. jeśli myślisz „chce” to dostajesz jeszczw więcej chcenia, ale nie realizację tego czego chcesz. Ale jakbyś to przerobił to może?

  21. Znajoma dostała nie wiem od kogo i też mi dała. To nie są afirmacje. Tylko sposób podejścia do rzeczy materialnych i niematerialnych, które chcesz mieć. Ty się nie frustrujesz tym, że coś chcesz, tylko to coś wysyła ci sygnał, że chce być razem z tobą. Ty jesteś tylko odbiornikiem. Podobno lżej się od razu myśli. Mnie to wychodzi.

  22. W ogóle to jest tak – jedni mają kłody pod nogi, bo się ich spodziewają, a inni, w identycznej sytuacji, idą przez życie gładko jak po maśle. Na przykład: idziesz do urzędu i spotykasz się z oporem, urzędnicy nie chcą iść na współpracę, nie zgadzają się na twoje pomysły, nie dają ci zezwolenia itp. A kto inny ma do załatwienia taką samą sprawę i załatwia to od ręki. I niekoniecznie dlatego, że dał w łapę. To jest kwestia nastawiania. Jeśli nie lubisz systemu, nie lubisz urzędów i urzędników, to nic nie zyskasz taką postawą. Trzeba się dostroić tak, żeby przepłynąć gładko przez wszystkie procedury. I to jest cała sztuka, sęk w tym, że dla niektórych jest to bardzo trudne.

    Trzeba robić to, co mówi Abraham. Jeśli wytworzysz pozytywne wibracje to nawet system będzie dla ciebie przyjazny i zarobisz zmywając własne szklanki. I nie trzeba będzie czytać takich kartek, które są źle napisane.

  23. Przepisałam kilka filmików Abrahama, jutro wrzucę, może się komuś przyda. Moim zdaniem warto to sobie skopiować i czytać w wolnej chwili. Mogę to też nagrać Ivoną do słuchania, gdyby ktoś był zainteresowany. Te „afirmacje” Abrahama to nie są polecenia dla podświadomości, lecz dla świadomości. One mają nas uspokoić na poziomie świadomego umysłu.


  24. Kobieta opowiadała jak po 15 min wysłuchiwania problemów, tego samego dnia zadzwoniła do niej siostra męża z pytaniem, czy o brata wszystko w porządku, czy jest cały i czy go nie porwali. Terapeuci mają przerąbane.

  25. Hej Astromario, wrzucisz te przepisane filmiki Abrahama?
    To bardzo ciekawa sprawa.

    Ja mam tak, że często mimowolnie potrafię wprawić się w pozytywne wibracje – i wtedy faktycznie wszystko idzie gładko, z łatwością robię to co mam do zrobienia, ALE niestety czasem przydarza się jakaś niekomfortowa sytuacja i nagle spadam tak, jakbym skoczyła na bungee, dosłownie, bo później jest moment odbicia, na chwilę jest ok i znowu spadek i tak parę razy, aż nastąpi okres stagnacji. Ja wiem, że mam tendencję do bycia miotaną przez emocje (duża wrażliwość, a wręcz przewrażliwienie) i to mnie gubi, aczkolwiek wiem też, że można nauczyć się spokojnego reagowania w każdej sytuacji. Przez jakiś czas świetnie mi to wychodziło, i teraz dzięki temu (wysokie wibracje przez dłuższy czas) mam wrażenie, że otworzyła się przede mną ścieżka do rozwoju i mogę zrobić pierwszy, duży krok ku realizacji marzeń, mam tu na myśli wyjazd za granicę na dłużej, wszystkie okoliczności temu sprzyjają… tylko jakby ludzie wokół mnie zaczęli mnie dołować i znów mam wrażenie, że stoję nad przepaścią, albo już lecę, bo znów zalały mnie te myśli niepewności wynikające ze słów bliskiej mi osoby, która niestety jest toksyczna i mówi mi, że nie dam rady, że jestem słaba i nieporadna. Niestety te słowa mają na mnie ogromny wpływ 😦 Co dzień medytuję, wyciszam się, ale to jest spory problem, który wysysa ze mnie energię i powoduje niepohamowany myślotok, najlepsze jest to, że ja wiem co powinnam zrobić, by to rozwiązać, ale panicznie się tego boję, bo to oznacza ogromną zmianę, która pewnie byłaby dla mnie zbawienna, ale skrzywdzi w jakimś sensie tę drugą osobę. W każdym razie jeśli tego nie zrobię, to wtedy zamęczę siebie, ale będę mogła żyć w poczuciu, że nie zraniłam drugiej osoby i tkwić dalej tu gdzie jestem, a taplanie się w niezadowoleniu jest w jakimś sensie bardzo fajne dla umysłu, który czerpie jakiegoś rodzaju chorą przyjemność z użalania się nad sobą. Niestety pozycja ofiary jest we mnie wciąż, choć i tak już w wielu aspektach jestem dużo odważniejsza i pewniejsza. Mam wrażenie, że przede mną jest decydujący test: zmierzenie się z decyzją z którą zwlekam od dawna, a która będzie bardzo istotna. Dlatego jestem otwarta na wszelkie metody, które spowodują u mnie wzrost pewności siebie we wszystkich obszarach.

    Podsyłam jeszcze link do ciekawego doświadczenia: http://www.akademiawitalnosci.pl/potega-naszych-intencji-czyli-eksperyment-z-ryzem/

    Woda jest niesamowitym przekaźnikiem informacji, a nasze ciała składają się głównie z wody, dlatego uważam, że mówienie z miłością do wody, którą się pije ma głęboki sens i również może spowodować pozytywne zmiany.

  26. Teksty są na stronie w postaci linków do Dropboxa.

    Za ten filmik o ryżu zostałam prawie zlinczowana przez pseudo-racjonalistów. Podali do mnie link na Wykopie z szyderczymi komentarzami. Miałam wtedy rekordową ilość wejść na bloga, ale wcale mnie to nie cieszyło, bo atmosfera się zrobiła wręcz lepka, chociaż tego nie komentowali (bo wiedzieli, że u mnie nie to przejdzie). Nie wiem, dlaczego niektórzy ludzie są tak oporni na wiedzę i dlaczego nie przemawiają do nich dowody.

  27. Są tutaj, w tekście o PP. Ctrl+F:

    Znajdź jakikolwiek sposób, aby czuć się dobrze – teraz

    Znajdź ukojenie

    Kojące afirmacje

    Afirmacja łatwości i płynności w życiu

  28. Ale jaja!!! Znacie ćwiczenie z PP „przyciągnij piórko”? Wciąż mi to ćwiczenie wchodziło przed oczy, ale ponieważ we mnie wciąż tkwi ten straszny twardy racjonalizm, nie chciałam go robić. Bałam się, że nie przyciągnę piórka i rozczaruję się, a to mogłoby mi zablokować wiarę w PP i zniechęcić mnie do działania. Więc za każdym razem mówiłam „nie, nie, nie chcę się rozczarować”. Ale dla Wszechświata „nie” oznacza „tak”, bo on nie rozumie słowa „nie”! Temu, czemu mówimy nie mówimy tak naprawdę „tak”. No i… budzę się dziś rano, siadam na łóżku i patrzę, gdzie są moje kapcie. Obok kapcia leży coś małego. Jakiś paproch. W pierwszej chwili nie zwróciłam na niego uwagi, ale po chwili dotarło do mnie, że to nie paproch! To PIÓRKO!!!! Śliczne, maleńkie, w eleganckim, szarym kolorze piórko leży sobie tuż obok mojego prawego kapcia!!!

    Piórko trafiło to pudełeczka, gdzie będzie moją relikwią.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s