Przekręt wszechczasów część XXIII

Magia sądów cz. 2

Cieszę się bardzo, że dostaliśmy historię Wojtka z jego przygód sądowych. To jest idealny przykład na to, jak działa ta część systemu, tryby, gdzie przemiał będzie szybki, ale wcale nie bezbolesny.

Trafiając do tej zmielarki pierwszy raz, ktoś kto ma jeszcze jakieś iluzje na temat sprawiedliwości wewnątrz systemu – szybko zostanie z niej obmyty, niemal w kilka minut dowie się, że nikogo nie obchodzi co ma do powiedzenia, nawet jego „obrońca” to ktoś, kto tańczy tak, jak mu sędzia rozkaże, nawet jeżeli to jest na szkodę jego klienta. Pamiętacie jak mówiłem, że KAŻDY adwokat składa przysięgę lojalności wobec systemu PONAD tę, którą oferuje swojemu klientowi?

Jaś patrzy jak padają słowa, których do końca nie rozumie, teatr trwa, adwokat jego ma kluczową rolę, ma zagrać na tyle wiarygodnie, żeby Jaś uwierzył, że o niego walczy, ostro, już jest blisko ale… No, ale niestety, dowody są miażdżące i mimo najszczerszych chęci, Jaś musi beknąć, ale dobre wieści – tylko 500 zł, a mogło być przecież o wiele gorzej!!

A co z tymi, którzy płyną pod prąd i nie zgadzają się z tym co widzą, ci, którzy wiedzą co się dzieje i odbierają temu na piedestale pozycję administratora ich osoby prawnej? To się nazywa stripping titles game, czyli odbieranie tytułów. Człowiek taki wie kim jest, wie również, że sługa publiczny na podwyższeniu nie może pełnić najważniejszej roli wewnątrz osoby prawnej Jasia, bo tylko Jaś ma moc ANIMOWANIA tejże osoby! Czy jak Jaś wyciągnie kopyta, sędzia będzie mógł używać osoby prawnej Jasia? Oczywiście, że NIE, więc jakim cudem, na rozprawie to on (sędzia) przywłaszczył sobie pozycję administratora?!?!

Bo Jaś guzik z tego rozumie, dlatego.

Wojtek (mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że piszę o twoim przypadku), mimo tego, że wie, że coś tu śmierdzi, nikomu krzywdy nie zrobił i nie uważa, że ma być ukarany – nie zabrał sędziemu roli administratora. Pamiętajmy, to jest tzw. chargé. Ktoś musi zapłacić i cała ta szajka prawna będzie grać tak, aby tym płacącym na sam koniec został właśnie Wojtek.

Bardzo proszę tych, którzy chcą się więcej dowiedzieć o obejrzenie (wiele razy) seminariów Deana na YT, to jest najlepsze źródło informacji na temat tego, co się dzieje w sądzie, kto nam ukradł prawo administrowania swojej własności (osoby prawnej).

Najgorsze jest to, że nawet jak się nauczymy co się dzieje, kto jest kim, nawet jak urośnie nam dobra para tzw. cojones, żeby głośno się zacząć bronić – ci ludzie wiedzą, że są bezkarni w większości przypadków. Nie raz sędzia zawołał do ławy oskarżonego i powiedział mu wprost „my tu łamiemy prawo codziennie, nie masz szans” i robią co chcą. Jest u ich boku tłum tzw. użytecznych idiotów, policjantów, strażników, gardy i innych przebierańców, którzy celowo trzymani są w słodkiej ignorancji, właśnie po to, żeby mogli ślepo wykonywać rozkazy.

Był przypadek, chyba w stanie Georgia, że facet nie dostał się do policji, bo miał za dużo punktów na egzaminie na inteligencję i pozwał policję do sądu. To wszystko tłumaczy – ostatnią rzeczą, jakiej system potrzebuje, to człowiek z odznaką na tyle mądry, że zacznie zadawać niewygodne pytania i kwestionować rozkazy.

To czy mamy szanse wygrać w sądzie w ogóle? Czy to stracony czas, i lepiej się poddać od razu i wybecelowac czego żądają? Jasne, że mamy, możemy stamtąd wyjść po tym, jak sędzia sam rozkmini, że jesteśmy niesmacznym kąskiem, ale bezpieczni na tyle, że nie zrobi z nas ofiary dla przykładu. Co mam na myśli:

Po pierwsze – poważną edukację zanim odpowiemy salwą na atak; przychodząc do sądu na betona, od razu mówię, że nie masz najmniejszej szansy wyjść z tej opresji bez szwanku;

Po drugie – im mniej mówimy słów, które nam się wydają mądre, tym lepiej, im więcej zadajemy pytań, tym mniej musimy odpowiadać na ich pytania;

Po trzecie – zamiast tonąć w ich legalnych bzdurach, zaangażować zdolność myślenia, system się opiera na procedurach, nie na logice, to jest poważne miejsce, gdzie można zrobić rysę i pozwolić im się wyłożyć.

Podam kilka krótkich przykładów z życia, są prawdziwe i bardzo wymowne.

Brat Deana – oskarżony o jazdę bez prawka, samochodem bez ubezpieczenia, stawianie oporu przy aresztowaniu i kupę innych bzdur, na pytanie, czy się przyznaje do winy – jego odpowiedz była wyjątkowo krótka – czy pomylił mnie pan z agentem rządowym? Czy ja mam na sobie uniform? Czy tzw. ustawy dotyczą kogoś, kto nie jest rządowym agentem? Nie mam nic więcej do powiedzenia, wychodzę stąd. Nikt go nawet nie zatrzymał, na odchodne sędzia rzucił pogróżkę, że wystawi nakaz aresztowania, ten parsknął śmiechem i wyszedł.

Innym razem, ktoś zapytany o potwierdzenie tożsamości zapytał sędziego: „czy jak potwierdzę, że jestem John Smith to wejdę z tobą w jakiś kontrakt?” „Sprawa odwołana” usłyszał tylko i wyszedł.

Ktoś inny zadał sędziemu tylko jedno pytanie na samym początku: „W jakiej roli ja tu dzisiaj występuję? Na pewno nie w roli człowieka równego tobie, bo ty możesz mnie tu wezwać jak swojego służącego, wbrew mojej woli, więc jaką czapkę noszę dzisiaj? Mam ich wiele, więc powiedz, którą na siłę dziś mi założono na głowę”. Sędzia wywalił go z sali oddalając zarzuty.

Nie twierdzę, że wszystkie sprawy tak będą wyglądać, sędziowie są trenowani na takie wypadki coraz częściej, ale to właśnie logika i proste pytania są najtrudniejsze do odbicia. Na sali mogą siedzieć gapie, ludzie, którzy słysząc takie pytania zaczną trybić w swoich mózgownicach i być może, oni sami kiedyś sprawią problem w tej zmielarce, więc bardzo często odrzuca się sprawę a konto przyszłych dochodów z innych baranów, tych, którzy są jeszcze w głębokim, zimowym śnie.

Jest taka grupa ludzi, chyba w US, nazywają się SOLUTIONS IN COMMERCE, i oni uczą całej sądowej magii, kiedyś słyszałem, jak powiedzieli coś, co utkwiło mi w pamięci. System sądowy jest po to, żeby stanowić niejako firewall. Bramę, a właściwie płot, który oddzieli tych, którzy są odpowiedzialni od tych, którzy są jeszcze w wieku niemowlęcym. To sędziowie mają za zadanie bronić tejże struktury poprzez przemiał owiec, oddzielenie naprawdę obudzonych od tych, których motywacją kwestionowania systemu jest tylko zejście z haczyka i uniknięcie kary. Coś w tym jest myślę. Jeżeli możliwe jest nauczyć się kim jesteśmy, dotrzeć do tej ukrytej niejako wiedzy, potem wziąć kontrolę nad swoim życiem do tego stopnia, że sędzia zejdzie z wokandy, ukłoni się i wyjdzie, wtedy taki delikwent może przejść tę bramę, gdzie już nigdy nie zapłaci centa za zbrodnie przeciwko korporacji. Dopóki motywacją jest co innego, jak przejęcie 100% odpowiedzialności za swoje czyny – nikt nie przestąpi tego progu.

Wychodząc z sądu, po tym jak nas przemielono w 10 minut i obdarto z godności, zaczynamy myśleć, jak to możliwe, że zredukowano nas do robota, do trybu, który nie ma prawa do swojego zdania, ma tylko płacić, zamknąć japę i płacić, pracować dla kogoś innego. To myślę, może być tzw. holy shit, moment, kiedy dostajemy z liścia w twarz od podwórkowego twardziela i zaczynamy trenować boks, żeby wrócić za jakiś czas i spuścić mu manto.

Piotras

C.d.n.

11 myśli nt. „Przekręt wszechczasów część XXIII

  1. Cześć Piotr,

    dzięki za następny artykuł z tej serii. Oczywiście, że możesz wykorzystać mój przykład, nawet bardzo się z tego cieszę. To jest lekcja dla mnie i dla nas wszystkich, lekcja z życia, a takie są najlepsze.

    Jest dokładnie tak jak piszesz i jak ja to opisywałem. Człowiek czuje się obdarty z godności, czuje się oszukany i od razu wie, że coś jest nie tak, że to jakieś oszustwo, że tutaj chodzi o twoje pieniądze, a nie o żadną sprawiedliwość czy o sprawiedliwy wyrok.

    Nasunęła mi się jeszcze jedna rzecz do tego, co napisałem wcześniej. Jak pamiętasz pisałem, że pani z gardy napisała mi, że w sądzie będę mógł się bronić, dlatego też już nie dostałem od nich drugiego listu z podwyższeniem mandatu o następne 40 Euro (z 80 do 120).

    Ale zwróć uwagę, że nic takiego NIE NASTĄPIŁO. Odmówiono mi jakiegokolwiek prawa do obrony. Pan „SPRAWIEDLIWY” (systemowy sędzia) nie zadał mi ani jednego pytania, jedynie wziął ode mnie przygotowane przeze mnie wyjaśnienia, zaczął czytać trochę pod nosem, trochę po cichu, i co ciekawe – nie przeczytał do końca nawet pierwszej strony, a było ich sześć. Jedynie się uśmiechał i widać było, że chciał ZAIMPONOWAĆ kacykom z sądowej sali, którzy też mieli ubaw. On się dobrze bawił, a ja od razu czułem, że nie mam żadnych szans. Potem to już go to całkowicie znudziło, a nawet widać było na twarzy zniecierpliwienie, po czym oddał mi moje papiery i powiedział SŁYNNE: YOU MUST PAY.

    Dzisiaj po przeczytaniu twoich artykułów uświadomiłem sobie, że tak naprawdę to on złamał nawet ich wewnętrzne prawo, ponieważ NIE POZWOLIŁ MI SIĘ BRONIĆ, a takie prawo korporacyjne ich obowiązuje. Gdybym miał tę wiedzę to natychmiast po sprawie napisałbym poważną apelację właśnie z tym zastrzeżeniem.

    Do tego nikt nie zapewnił mi dla przykładu tłumacza. To, że znam angielski to jedna sprawa, ale tutaj w Irlandii większość polaków zna ten język na bardzo słabym poziomie, a jest wielu takich, którzy po ponad 10 latach pobytu nie wiedzą jak na poczcie kupić znaczek. Więc wydaje mi się, że było to BARDZO POWAŻNE NIEDOPATRZENIE i złamanie ich prawa. W Irlandii, nie wiem jak to jest w UK, to nawet jak idziesz do jakiegoś lekarza, np, psychiatry, to pytają się o twoją znajomość angielskiego i w razie czego zapewniają ci tłumacza przysięgłego. (Wiem to, bo parę lat temu w mojej dzielnicy mieszkała polka, która tym się zajmowała i sobie z tego żyła).

    Ogólnie tak jak piszę, odmówiono mi prawa do obrony, JA TO NAPRAWDĘ TAK ODCZUŁEM, dlatego chyba czułem się tak bardzo UPOKORZONY. Zobacz, możesz z kimś dyskutować, bronić swojej opinii, spierać się, i możesz czuć, że brak ci argumentów, i nawet jak ostatecznie przegrywasz, to przynajmniej wiesz, że się starałeś i ktoś musiał się wysilić, żeby ci udowodnić twoją winę, więc przynajmniej czujesz, że chociaż zaistniałeś i ktoś cię zauważył…a w moim wypadku to było jakby ktoś (sprawiedliwy) strząsnął sobie jakiś brud czy pacnął jakąś muchę (czyli mnie) 🙂

    Niestety tak już jest i trzeba niezwykłej odwagi, aby umieć się bronić przed korporacją. Nawet jak masz dużą parę cojones to i tak nie jest to łatwe, a szczególnie że, jak sam przyznajesz, oni są też coraz lepiej przygotowywani i szkoleni na takie osoby.

  2. dzieki Wojtek,

    jest dokladnie tak jak piszesz, to nie chodzi i sprawiedliwosc, proces ani zwykla ludzka uczciwosc. te sq…syny dobrze sie bawia ale do momentu az wchodzi taki Clifford i zaczyna drzec jape i mowic takie slowa, po ktorych zaczynaja sie pocic.

    to nie tylko to, ze nie zrozumiesz ang. w wydaniu irlandzkim, to jest inny jezyk na sali sadowej, „legaleese” zakryptowany, oszukany gdzie biale jest czarne a czlowiek to korporacja.

    jeden koles ktorego znam, wchodzac na sale powiedzial ze zanim odbedzie sie tu cokolwiek, zada uzywania wylacznie prostego jezyka, bez legaleese, bez latin, jezeli tego mu odmowia-wychodzi bo to znaczy ze chca go tu oszukac.

    to co zrobili z toba to tzw. no due process-pogwalcenie podstawowych praw jednostki (nawet w ich mniemaniu) do obrony, nie madrkuje sie co bym zrobil, bo nie wiem, moze zestresowalbym sie, i nie wiedzial co powiedziec, moze-chyba bardziej narobilbym sobie klopotu i zaczal drzec morde na nich i wyladowal w pudle za obraze sadu, to sie pewnie przekonam w niedalekiej przyszlosci.

    wiesz co, nie mysl sobie zle o sobie, pamietaj, ze to ci ludzie to plaga i qurestwo tej planety, darmozjady zyjace na nasz koszt i chlubiace sie tym, ze nas oszukuja. wiec nie badz za surowy za swoja porazke, to oni powinni sie wstydzic swojego zycia, nie ty, ty idziesz do pracy po pieniadze, oni tylko okradaja nas wszystkich na lewo i prawo.

    mysle, ze juz musi przyjsc moment, kiedy te gnidy zostana atakowani na ulicach przez ludzi dookola. dosyc, wiemy juz, ze system nie jest dla nas, wystarczy popatrzec jak nas mieli, sprawiedliwosc to ostatnia rzecz na liscie, a nawet ci, ktorzy wiedza wiecej na ten temat od tej cholotry zostaja zamykani na okraglo, wiec po co kopac sie z koniem? wiemy kim sa sedziowie, prokuratorzy, hieny adwolackie, chodza tymi samymi ulicami co ich ofiary-my wszyscy i wydaje im sie ze sa nietykalni.

    tu zatrzymam sie i zostawie to do interpretacji kazdemu z osobna, moze juz czas na francuskie rozwiazania z 14 lipca 1789….

  3. Dzięki za wasze komentarze. Na razie jest cisza. Ta firma windykacyjna, którą nasłał na mnie sąd siedzi również cicho. Pisałem już, że oni nie grozili mi zabraniem mi osobistych dóbr, ale wyłącznie nakazem aresztowania. Ale to było już ponad dwa i pół miesiąca temu.

    Na początku myślałem, że to zaraz coś się wydarzy. Teraz już tak o tym nie myślę i też się o wiele mniej stresuję.

    Piotr, świetnie ich opisałeś i w artykułach i w tym komentarzu. To jest SZOKUJĄCE, że oni żyją z naszej pracy, a sami nie robią niczego pożytecznego, przynajmniej zdecydowana większość z nich, i to też rzadko. Nic dodać i nic ująć. Morderczy system, który żyje z wyzysku zwykłych ludzi.

    Wiecie co? Zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że oni są tak odważni i mocni w gębie do zwykłych ludzi, a do prawdziwych bandziorów są jakby bezsilni…
    To samo tyczy się policji. Większość z nich pokazuje swoją „władzę” w kontaktach ze zwykłymi ludźmi, a przy prawdziwych bandziorach siedzą przestraszeni. To proste, od zwykłych ludzi NIE GROZI IM NIEBEZPIECZEŃSTWO, z bandziorami jest inaczej i ich się boją.

    I nie chodzi mi wyłącznie o to, że wypuszczają ich dość szybko na wolność. Pamiętacie tak zwany „KULTOWY FILM” „Cobra” z Sylwestrem Stallone gdy w jakimś momencie gdy Sylwek chronił tę dziewczynę przed psychopatami i ona spytała się dlaczego oni są na wolności, on jej powiedział: „Policja jest od łapania bandytów, a sądy są od ich wypuszczania”.

    Nigdy tego nie zapomnę. Potem było wiele różnych filmów ukazujących „SPRAWIEDLIWOŚĆ” w USA, a raczej parodię sprawiedliwości, a pomimo tego ludzie dalej nie rozumieją, co ci „twórcy”, którzy są na usługach elit, tak naprawdę do nich mówią. W tych filmach jest pokazana prawda, ALE LUDZIE MYŚLĄ, że takie rzeczy dzieją się WYŁĄCZNIE w filmach, a przecież to jest rzeczywistość.

  4. Panie Piotras,

    Pilnie proszę! –
    od moich dzieci żądają – kancelaria – długu, nie zapłaconego przez ich dziadka, bo umarł. Na kwotę 7 coś tam tysięcy.
    (Nadmienię, że: sprawa była w Polsce – zakończona. Przedawnienie i nie mają już praw ścigać. Ja się zrzekłem. O dzieciach moich dowiedzieli się na sprawie – po co ja im to mówiłem..?!)
    Żeby było bezczelniej – chcą od dwójki dzieci (jedno 5, drugie 3 latka) tej samej kwoty.
    Nie widziałem żeby było albo albo – jeśli jedno zapłaci to drugie nie musi…itd
    No skurwysyństwo!
    To jest wyłudzenie!
    Coś mówiłeś Piotras że można pozwać drugą stronę na 4 krotność tej kwoty?
    Oni muszą mieć chyba umowę ze mną, że jestem im coś winien. I analogicznie jak ten kolega co miał dług w anglii…chyba – mógł się sądzić ale i tak był zadowolony że dług umorzono.
    Chcę tych skurw….synów……………!
    Na moje dzieci się rzucili….

    Przepraszam ale na biegu piszę przed sekundą listy owe przeczytałem i krew mnie zalała….!
    pozdrawiam i dzięki za odpowiedz
    chciałbym to w praktyce przećwiczyć – oczywiście jak będę w stanie…..

  5. czesc Raf

    Polska to kraj, w ktorym normalne prawa nie dzialaja, kazdy z nas ma osobe prawna, za pomoca ktorej dziala sobie w swiecie biznesu. po co to mowie-tu, i gdziekolwiek bylem na swiecie jest to respektowane a wszelakie proby naciagania, surowo karane, w RP-robia sobie jaja wolajac dlugi jednej osoby od kogos zupelnie ekonomicznie z nimi nie zwiazanego. ( napisze jakie prawne oszustwa w postaci malzenstwa pozniej)

    oczywiscie, ( jeszcze raz powtarzam-w normalnym swiecie, wiec bierz poprawke, ze mozesz musiec powalczyc troche w RP), jezeli nie istnieje umowa poreczyciela na jakiekolwiek naleznosci w postaci dlugu, pozyczek, innych zobowiazan pomiedzy twoim dziadkiem, toba, a juz CALKOWICIE twoimi dziecmi (bedac w wieku nieletnim, nie maja prawa zawierania kontraktow ZADNYCH!) nikt nie ma prawa wolac od ciebie nawet zlotowki.

    jezeli istnieje w polsce ustawa zezwalajaca na przechodzenie dlugow z automatu, bez zgody i wiedzy obu stron-jest ona sprzeczna z prawem i powinno to byc zaadresowane, ale to juz wystrzal wiekszego kalibru, i potrzeba wielu ludzi zeby to zrobic.

    co ty mozesz zrobic- tzw. conditional acceptance, czyli akceptacja roszczenia pod warunkiem udowodnienia mocy prawnej ( koslawie jezyk, ale rozumiesz co mam na mysli).

    dam ci tylko kilka wskazowek, co w tym pismie powinno byc, ale to nie jest 100% porada ktora na pewno bedzie idealnie dzialac, bo ja nie mieszkam w PL, tam sie rzadza dzikie prawa wiec moge czegos nie wiedziec, badz sie po prostu mylic-wez to pod uwage prosze i zrob rozeznanie w sieci zanim cokolwiek zrobisz, zebys nie narobil sobie klopotu.

    Przyjmij roszczenie pod warunkiem, ze strona zadajaca przysle ci umowe pomiedzy twoim dziadkiem a kredytorem, gdzie TY gwarantujesz swoja osoba ze naleznosci z racji tego dlugu trafia do wierzyciela (ktokolwiek pozyczal cos twojemu dziadkowi, on jest inicjatorem tej sytuacji), to jest stosunek zobowiazaniowy pomiedzy kredytorem a dluznikiem-zapytaj dokladnie, bez ogrodek o to, gdzie w tej calej umowie widnieje TWOJ podpis.

    Jezeli takowy nie istnieje, a ty nie byles nigdy zyrantem swojemu dziadkowi, wszelakie proby sciagniecia z ciebie jego dlugow sa proba wyludzenia, nic wiecej.

    jezeli chodzi o twoje nieletnie dzieci-to jest metoda sq..synow systemu, nie tylko hien lichwy ale i sedziow a nawet policji-jak nie moga sie dobrac do ciebie, czepiaja sie dzieci.

    twoje dzieci sa nieletnie, nie osiagnely jeszcze wieku tzw. kontraktowego-nie maja prawa zawierac zadych umow-zadnych ktore by mialy moc prawna.

    pomijam fakt, ze nie mogly byc zyrantem twojemu dziadkowi-to chyba logiczne, wiec dolacz do swojej korespondencji kilka slow na ten temat, zapytaj ich czy maja papier, gdzie twoj maloletni syn/corka swoim wlasnorecznym podpisem zagwarantowal zyrowanie pozyczki dziadkowi, a potem zapytaj czy nawet gdyby jakims cudem tak bylo-czy taka operacja ma moc prawna i moga 6 latka scigac o jakies dlugi.

    na koniec daj im 10 dni na odpowiedz, dodaj, ze jezeli nie przysla dokumentow o jakie prosis, znaczyc to bedzie ze ich roszczenia sa bezpodstawne i dajesz im szanse na opamietanie i zaprzestanie tego przestepstwa, w przeciwnym razie bedziesz zmuszony ich ukarac.

    zanim to zrobisz, zrob proces administracyjny gdzie czarno na bialym ustalisz wszystkie fakty w tej sprawie, nie zostawisz nic otwartego do interpretacji, wiec jak trafisz na wokande-nie beda mieli zadnych argumentow.

    pamietaj, zeby odpisywac na wszystkie roszczenia, brak odpowiedzi to tzw. acquiescence-czyli akceptacja przez brak odpowiedzi. wszystko wysylaj poleconym, zawsze daj 10 dni na odpowiedz, wysylaj kazde pismo na konkretna osobe-nie do calej firmy, jezeli nie znasz kto jest odpowiedzialny za to-zazadaj nazwiska-nie opowiadasz na bezimienne pisma.

    zanim bedziesz kogos sadzil musisz dac im szanse na opamietanie sie i zatrzymanie tego roszczenia-tak juz jest. poza tym, wchodzac na sale sadowa po tym jak dasz im wszelkie szanse naprawy tego bledu-bedziesz pachniec jak fiolki a oni jak banda szakali, wiec nie panikuj, zrob pisma i czekaj na odpowiedz.

    jak bedziesz mial problem, to ci pomoge sklecic takie pismo. mam prosbe-oczywiscie bez zadnych danych osobowych dla twojej ochrony-dobrze by bylo jakbysmy pisali tu co sie dzieje i jak z tym radzimy, tak zeby jak najwiecej ludzi moglo zobaczyc mechanizmy okradania ludzi i co z tym robic. nie gwarantuje nic, moge rabnac czolem w sciane bo w RP nic nie jest normalne. tu w UK nikt takich rzeczy nawet nie robi, bo z mety ja zarobilbym 4x co taka firma ode mnie by zawolala.

    poczekaj z tym sadzeniem i karami-daj im szanse udowodnic roszczenia, potem grzecznie powiedz, ze maja sie od….a poniej pomyslimy co dalej.

    mam nadzieje ze to cos pomoze, tylko prosze jeszcze raz-zrob rozeznanie w sieci na ten temat, ja moge byc czegos pewien tutaj gdzie mieszkam, gdzie system jeszcze nie oszalal doszczetnie-w RP to dziki zachod w europie centralnej.

    pozdrawiam

  6. Bardzo dziękuję 😊,
    Dużo informacji przydadzą się nie tylko mi..
    Ja już jestem wygrany to wiem, bo dzieci nie dziedziczą długu jeśli w momencie jego powstania były niepelnoletnie.
    Natomiast chodzi o to wyłudzanie, straszenie, i Boże – w tej kancelarii siedzi człowiek który zna te przepisy…a mimo to jest skurwielem znając wiek moich dzieci… Idalej to ciągnąć…! Dla tego chciałem ich pozwać. Tez nie mieszkam w Polsce…i tu jest drugi problem…

  7. ok, zrob co mowie, 3 ci dokument zaniesiesz do notariusza gdzie mieszkasz, zrobisz tlumaczenie przysieglego i wyslesz poleconym. zobaczymy co odpisza. nie przejmuj sie, tylko nie zostawiaj bez odpowiedzi, bo to narobi ci klopotow.

    daj znac co i jak,

    pozdrawiam

  8. 3 ci to bedzie tzw. Affidavit, ale na razie sie tym nie przejmuj, sklec to pierwsze pismo i wyslij o zobaczymy co odpowiedza, moze nawet nie bedziesz musial nic wiecej robic.

    jak Maria pozwoli-to wrzuc tutaj, jak trzeba to cos poprawimy, wyslesz i bedziemy sledzic co sie dzieje, potem jakby trzeba bylo to napiszemy nastepne, w ten sposob inni beda mogli zobaczyc jak to wyglada, co dziala a co nie, jakie info juz mozemy wykorzystac a czego szukac w sieci.

    ja sie nie znam na dziedziczeniu dlugow, to jest dla mnie komletna paranoja, wiec sam sie czegos naucze przy okazji. na moja glowe, jezeli ja zaciagnalem zobowiazania i ich nie splacilem, to ktos kto dziedziczy moje wlasnosci, moze byc zobowiazany do uregulowania uzywajac mojego majatku, tak mi sie wydaje, NIE ODPOWIADA SWOIM MAJATKIEM.

    jezeli ja mam dom za 500 000, i dlugow na 300 000, to calkiem mozliwe, ze sad nakazalby uregulowanie tego dlugu za pomoca mojego majatku. Mi sie zmarlo, sa wierzyciele i jedyny sposob zeby odzyskac pieniadze, to sprzedac dom, i wyrownac rachunki,co zostanie, nalezy sie spadkobiercy. ale jak majatek zmarlego jest za maly zeby splacic lichwe, to jakim prawem dlug ma splacac ktos, kto nigdy nie zyrowal pozyczki zmarlemu? albo jeszcze lepiej-jego dzieci, albo wnuki?!?! jezeli tak to wyglada to nastepny kant, nic wiecej.

    ale jak juz wczesniej mowilem, wewnatrz korporacji nie musi byc prawa a juz na pewno nie ma sprawiedliwosci, wiec wszystko mozliwe.

    napisz pismo, jak Maria da ok, wrzuc tu, poprawimy i wyslemy, zobaczymy jak ten mechanizm dziala w Polsce.

    pozdrawiam

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s