Mapy świadomości

Wstęp

W tantrze i jodze jest pewna mapa wnętrza człowieka. Dobrze będzie, jeśli zrozumiesz tę mapę – to ci pomoże, ogromnie ci pomoże.

Tantra i joga zakładają, że w fizjologii człowieka – w subtelnej fizjologii, nie w ciele – jest siedem ośrodków. W rzeczywistości są to metafory. Ale są one bardzo, bardzo pomocne w zrozumieniu czegoś z wnętrza człowieka. Jest to siedem czakr.

Mapy służą pomocą w dotarciu do celu. Tak samo i mapy wnętrza człowieka są pomocą w dotarciu do sedna i celu istnienia – do poznania siebie. Nie są to filozofie, nie są to doktryny czy też dogmaty, których należy ściśle przestrzegać i je wyznawać. To wskazówki, dzięki którym możesz łatwiej zrozumieć swoje funkcjonowanie, relacje z ludźmi, własne myśli, uczucia i czyny – całe swoje życie.

Ale nie poprzestawaj na studiowaniu mapy. Zerknij na nią co jakiś czas, pilnując, czy zmierzasz we właściwym kierunku, ale przede wszystkim idź, działaj, wędruj, poruszaj się, szukaj.

Szukaj bez ustanku, bez wytchnienia, aż wreszcie dotrzesz do tego miejsca w sobie, które okaże się celem twojego istnienia.

Swami Dhyan Aadhar

UWAGA! Mapy są tylko narzędziem. Do czego zostanie ono użyte zależy wyłącznie od tego, kto się nimi posługuje. Dobrej duszy pomogą one w rozwoju osobistym, podczas gdy ktoś niemoralny może ich używać do złośliwego oceniania bliźnich. Mapy jako takie nie są ani dobre, ani złe. Dobry bądź zły może być tylko sposób ich użycia.

Uwaga II: “Mapy świadomości” nie mają ostatecznej formy i nie są zamknięte. Zastrzegam sobie prawo do nanoszenia w nich poprawek i dopisywania nowych fragmentów. Życie nieustająco dostarcza mi nowego materiału badawczego i malowniczych przykładów manifestowania się poszczególnych typów ludzkiej mentalności. Tak więc w miarę zbierania nowego materiału będę tu dopisywać to i owo.

——-

Mapy świadomości, jak sama nazwa wskazuje, są przewodnikiem po świecie rozwoju duchowego. Stopnie rozwoju w Mapach Świadomości są analogiczne do aktywności siedmiu czakr, czyli ośrodków energetycznych w naszych organizmach. Każda czakra „zarządza” pewną sferą zdrowia, psychiki i aktywności duchowej.

Dzięki Mapom łatwiej jest kierować własnym rozwojem i wyłapywać błędy na ścieżce, którą się podąża. Służą one przede wszystkim do diagnozowania własnego rozwoju, a nie do oceniania innych, chociaż wiedza na temat praw rządzących rozwojem innych ludzi może być bardzo pomocna również w zrozumieniu motywacji i zachowań ludzi, których się spotyka na swojej drodze. Mapy te posłużyły amerykańskiemu psychologowi Kenowi Keyes’owi do opracowania jego systemu psychologicznego modelu dojrzewania świadomości.

Mapami świadomości posługiwali się tacy nauczyciele duchowi jak Gurdżijew i Osho, wspominają o nich również niektóre channelingi. Podobnie jak opisy znaków zodiaku mapy te są pewnego rodzaju archetypami, dlatego w życiu nie spotyka się ludzi reprezentujących czyste typy.

Żeby je zrozumieć należy zapoznać się z funkcjami czakr i za rzecz oczywistą przyjąć doktrynę reinkarnacji, która zakłada, że do osiągnięcia swojego pełnego rozwoju i końcowego oświecenia dusza potrzebuje wielu wcieleń. Im więcej wcieleń ma za sobą dana osoba, tym starsza jest jej dusza, a zatem wyższa jest jej świadomość i głębsze rozumienie sensu ziemskiej egzystencji.

Uwaga: wiek ciała fizycznego nie świadczy w żadnym razie o wieku duszy! Stuletni starzec może być bardzo młodą duszą (mającą za sobą niewiele wcieleń), a małe dziecko starą. Podobnie, ani imponujące IQ, ani poziom wykształcenia (kariera naukowa), bogactwo, władza, światowa sława czy nieprzeciętna uroda nie stanowią dowodu na zaawansowanie duszy w rozwoju.

Młoda dusza może być bardzo inteligentna (cechą charakterystyczną młodej duszy jest inteligencja techniczna, umysł ścisły i brak empatii, prowadzący wręcz do psychopatii) i być np. genialnym uczonym czy inżynierem w NASA, lecz pozostawać jednocześnie w stanie ignorancji, czyli nieprzebudzenia duchowego. Szatańsko inteligentne i doskonale wykształcone młode dusze pracują przy wynalazkach szkodzących ludzkości, np. przy konstruowaniu coraz bardziej zabójczych bomb i maszyn do zabijania, trucizn, broni biologicznej, urządzeń do kontrolowania i szpiegowania ludzi, takich jak mikro- i nano-chipy itp. Stare dusze nigdy nie podjęłyby się prac przy wynalazkach niosących cierpienie, choroby, śmierć i zniszczenie.

W przeciwieństwie do nich zwykły i skromny ogrodnik może być duszą starą, ponieważ starym duszom nie zależy na dyplomach prestiżowych uczelni, bogactwie ani karierze, a co ich wyróżnia najbardziej, to niechęć do jakiejkolwiek pracy, która może przyczyniać się do zanieczyszczania środowiska, a zwłaszcza szkodzenia bliźnim. Stare dusze cenią sobie naturę i tzw. święty spokój. Również tzw. moce sidhi (zdolności telepatyczne, umiejętność lewitowania, czytania w umysłach innych ludzi i czynienia innych, podobnych „cudów”) nie mają związku z zaawansowaniem duchowym (są to talenty, takie same jak muzyczny czy aktorski). Ponadto Ziemia nie jest jedynym miejscem, w którym rozwinęło się inteligentne życie. We Wszechświecie istnieją planety zarówno o wyższych wibracjach duchowych, jak i o niższych (tzw. „planety piekielne”). Tak więc zakończenie ziemskiej edukacji wcale nie musi oznaczać ostatecznego wyzwolenia z kręgu wcieleń.

Reinkarnację można porównać do zmiany ubrań: gdy stare się zużyje, zmieniamy je na nowe. Tak jak po zmianie ubrania wewnątrz pozostaje ta sama osoba, tak i zmiana materialnego „pojazdu”, jakim jest ciało nie sprawia, że zasiedla je nowa dusza. Żyjąc w materialnym ciele dorastamy, dojrzewamy, a w końcu się starzejemy, zmienia się również nasza osobowość, która w niemowlęctwie czy dzieciństwie jest inna niż w wieku dojrzałym czy na starość. Podobnie ewoluuje dusza, z każdym kolejnym wcieleniem nabierając doświadczenia i gromadząc życiową mądrość. Przed zejściem na plan ziemski dusza pozbawiana jest wspomnień z poprzednich wcieleń, ale ma dostęp do zgromadzonej wcześniej mądrości.

Nie trzeba wielkiej wnikliwości, żeby zauważyć, że ludzie różnią się między sobą nie tylko temperamentem, cechami charakteru czy inteligencją, ale również sposobem postrzegania świata i stosunkiem do życia. W życiu spotykamy zarówno ludzi określanych pogardliwym przydomkiem „prymitywnych bydlaków”, jak i osoby, które uważamy za niezwykłe, charyzmatyczne i obdarzone jakąś wręcz kosmiczną mądrością.

Niemal codziennie widujemy w telewizji religijnych fundamentalistów, którzy łatwo stają się siejącymi śmierć terrorystami („obrońcy życia”, rzucający bomby na kliniki dla kobiet, zabijający lekarzy i matki i nie widzący, że tym sposobem niszczą życie, zamiast je chronić), po przeciwnej stronie barykady sytuują się nie mniej fanatyczni, podobni średniowiecznym inkwizytorom ateistyczni dogmatycy, nie tolerujący niczego, co nie jest zgodne z ortodoksją materialistycznego racjonalizmu, gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami wiodą szalone życie ryzykanci, stale narażający swoje życie w sportach ekstremalnych, a niejako na marginesie tej rzeczywistości kryją się cisi, spokojni i promieniujący wszechogarniającą miłością filozofowie, otwarci na wszelkie możliwe duchowe opcje i dla wszystkich tolerancyjni. Ludzie żyjący w tych niekiedy skrajnych osobistych rzeczywistościach dogadują się z reprezentantami innych opcji z trudem lub wcale (natchniony filozof o starej duszy porozumie się z każdym, nawet z prymitywem, natomiast prymityw znajdzie wspólny język tylko z drugim takim samym jak on dzikusem).

Mapy świadomości pomagają zrozumieć, dlaczego na naszej planecie tak źle się dzieje. Przyczyną tego jest fakt, że obecnie ilościowo dominują dusze z poziomu I – III, których świadomość jest uśpiona i słabo rozwinięta, nic więc dziwnego, że nie widzą one innego sposobu załatwiania „porachunków” z obcymi im poglądami niż poprzez awantury,  zakazy, nakazy, radykalne i bezwzględne działania, a nawet wojny. To z tego powodu przelewana jest krew i tak mało jest wzajemnego zrozumienia oraz gotowości do przyznania prawa do istnienia wszystkim opcjom, poza własną, która wydaje się być jedyną słuszną i najmądrzejszą. Gdy zrozumiemy jak funkcjonują ludzie na różnych poziomach łatwiej nam będzie lawirować wśród przeróżnych, nawet najdziwniejszych filozofii i poglądów.

Mapy uświadamiają nam, dlaczego zdecydowana większość ludzi to jednostki całkowicie niereformowalne, wręcz „zabetonowane” w swoim światopoglądzie, a to z kolei może nam pomóc uniknąć wielu niepotrzebnych konfliktów i jałowych dyskusji.

Największym problemem jest to, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć kogoś, kto znajduje się na wyższym poziomie, niż jego własny. Rozwój możemy wyobrazić sobie jako wchodzenie na schody tyłem: z tej pozycji widać tylko stopnie znajdujące się poniżej, a nie widać tych, które prowadzą w górę. Człowiek stojący na szczycie schodów widzi całość, a ten stojący na pierwszym stopniu nie widzi nic, ulega jednak złudzeniu, że osiągnął szczyty.

Jesteśmy w stanie zauważać „głupotę” i niedoskonałości tych, którzy w swoim rozwoju nie nadążają za nami, natomiast z powodu trwania w błędnym przeświadczeniu o własnej wyższości intelektualno-duchowej nad resztą świata nie jesteśmy w stanie rozpoznać tych, którzy górują pod tym względem nad nami. Każdy żyje w złudzeniu, iż osiągnął najwyższe szczyty mądrości, w przeciwieństwie do reszty ludzkości, żyjącej w błędzie i ignorancji. Wyjątkiem od tej reguły są ci, którzy znają prawa rozwoju duchowego oraz mapy świadomości i „na rozum” zdają sobie sprawę z tego, że wcale tacy doskonali, mądrzy ani oświeceni nie są.

Mapy świadomości dzielą ludzi na siedem kategorii, które możemy sobie wyobrazić jako klasy w 7-klasowej szkole, w której edukacja zaczyna się od urodzenia (I klasa, czyli „wyjście ze zwierzęcości”) i trwa do śmierci (klasa VII, po której dusza nie musi już powracać na Ziemię). Co ważne – „edukacja” w każdej klasie wymaga więcej niż jednego (a nawet wręcz setek) wcieleń. Nie ma tu żadnych limitów czasowych, każdy „przerabia” ten materiał we własnym tempie. Co więcej, każdy może zaliczyć jakiś przedmiot bardzo szybko, a z innym męczyć się długo i nieefektywnie. Można też przejść do kolejnej klasy mając do zaliczenia jedną lub kilka „poprawek” z poprzedniej.

Przejścia pomiędzy kolejnymi etapami rozwoju nie zachodzą skokowo, lecz płynnie i na swoich granicach przenikają się wzajemnie. Przed każdym etapem dochodzi do kryzysu tożsamości, kiedy człowiek zaczyna negować wyznawany do tej pory system wartości. Aby móc przejść na wyższy poziom, poprzedni musi zostać zdemontowany jako już nieprzydatny, a następnie następuje ugruntowanie na nowym, co wymaga czasu. Zdarza się, że ludzie cofają się do wcześniejszych etapów, gdyż jeszcze nie są gotowi na prawdziwe i trwałe zmiany. Nierzadko najbliższe otoczenie (rodzina oraz Kościół, do którego należą) uniemożliwia im ten skok, blokując ich postępy jako niezrozumiałe, ekscentryczne lub wręcz inspirowane przez szatana. Takie przełomy są trudnym doświadczeniem, a mogą być nawet niebezpieczne, zarówno dla doświadczającego ich, jak i dla jego otoczenia. Możliwe są tu nerwice, kryzysy tożsamości, a nawet poważniejsze zaburzenia psychiczne.

Młode dusze wciąż mają instynkt stadny, co skłania je do przynależności do grup o ortodoksyjnym światopoglądzie, takich jak religie i partie polityczne, na których czele stoi autorytarny „wódz” lub inny autorytet. Są one bardzo silnie zainteresowane pieniędzmi, karierą, sukcesami i sławą, podczas gdy starych dusz to nie interesuje. Jeśli osiągają sławę to nie z powodu zabiegania o nią, lecz dzięki miłości ich uczniów i wielbicieli ich mądrości.

Dawniej na naszej planecie dominowały ilościowo dusze młode (I i II stopień), co przejawiało się pod postacią niehumanitarnych, wręcz okrutnych systemów religijnych i społecznych. Religia była fanatyczna i pełna okrucieństwa, za „grzech” można było stracić życie, podobne kary były wymierzane za różnego rodzaju przestępstwa: za kradzież odcinano rękę, za cudzołóstwo i morderstwo zabijano i wcale nie było ważne dowiedzenie oskarżonemu winy. Wystarczyło, że ktoś na niego doniósł lub że widziano go w pobliżu miejsca zbrodni, by został uznany za winnego i zabity. Egzekucje były widowiskiem, na które ściągały całe rodziny wraz z małymi dziećmi. Dziś również można spotkać amatorów takich „rozrywek”, ponieważ ludzi I etapu wciąż jest dużo i są oni niezwykle żądni władzy.

Obecnie dominację przejmują dusze II i (głównie) III etapu. Religię zastąpiła nauka, która pod wieloma względami przypomina swą poprzedniczkę: jej świątyniami są uczelnie i laboratoria badawcze, jej najbardziej czczonymi świętymi są Darwin i Einstein, a wielu wyznawców tej religii z inkwizytorskim zapałem i żądzą mordu w oczach tropi heretyków, wierzących w kreacjonizm, płaską ziemię, astrologię i Boga. Na szczęście część władzy przejęli bardziej światli przedstawiciele III, a nawet IV etapu, dzięki czemu mamy (a przynajmniej próbujemy wprowadzać, niestety z różnym skutkiem) regulacje społeczne i socjalne, sprawiedliwe prawo bez kary śmierci, humanitarną medycynę dostępną dla każdego, edukację dla wszystkich obywateli, równość wobec prawa i demokrację, która, co oczywiste, jest bez sensu, ponieważ zakłada, że większość ma rację. Wiedząc o tym, że tę (zdecydowaną!) większość stanowią ludzie z II i III stopnia rozwoju, nie powinniśmy się dziwić temu, kto rządzi światem.

Ośrodek I, potrzeba bezpieczeństwa i walka o przetrwanie

Uwaga! Nie ma czakr lepszych ani gorszych, ważniejszych i mniej ważnych. Wszystkie czakry muszą być zrównoważone i znajdować się we wzajemnej harmonii. W przeciwnym wypadku grozi choroba fizyczna lub zaburzenia psychiczne. Dlatego, jeśli ktoś twierdzi, że nie używa żadnej z niższych czakr, bo jest tak uduchowiony i doskonały, że „jedzie” wyłącznie na czakrach od czwartej wzwyż, to jest zwykłym mitomanem i arogantem, który nie dość, że żyje w zakłamaniu, to co gorsze sam ściąga na siebie kłopoty. Żyjąc na Ziemi nie można oderwać się od korzeni i od Matki Natury, która nas żywi i podtrzymuje energetycznie.

Uwaga 2: Ten opis dotyczy wyłącznie linii rozwoju ziemskiego (od kamienia do istoty boskiej). Nie uwzględnia faktu (oczywistego!), że na naszej planecie inkarnują również istoty z innych planet, zarówno takie, które uczą się („resocjalizują”) w ziemskiej szkole, jak i takie, które są kosmicznymi nauczycielami, a nawet takie, które stanowią „grupę dywersyjną”, szkodzącą ludzkości i próbującą odwrócić kierunek rozwoju z pozytywnego na negatywny.

—————————–

I Muladhara czyli czakra korzenia, zwana też podstawową lub pośladkową

W sanskrycie „mula” oznacza „korzeń”, a „adhara” znaczy „podpora”.

Kolor: ognisto-czerwony.

Żywioł: ziemia.

Zmysł: węch.

Symbol: czteropłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: Cielesna wola istnienia (jako przeciwieństwo duchowej woli istnienia).

W ciele odpowiada: wszystko, co stałe: kręgosłup, kości, zęby, paznokcie oraz odbytnica, jelito grube, prostata, krew, budowa komórek.

Gruczoły: nadnercza produkujące adrenalinę i noradrenalinę, wydzielającą się w chwilach mobilizacji do walki lub działania. Regulacja ciepłoty ciała.

Przyporządkowanie astrologiczne:

  • Baran i rządzący nim Mars: inicjowanie, pierwotny impuls, energia życiowa, siła przebicia, walka i agresja;
  • Byk i rządząca nim Wenus: związek z ziemią, ukorzenienie się w życiu, posiadanie, rozkosze zmysłowe;
  • Skorpion i rządzący nim Pluton: energia seksualna, odnowa i transformacja;
  • Koziorożec i rządzący nim Saturn: struktura, stałość.

Znajduje się u podstawy kręgosłupa, blisko kości ogonowej. W sanskrycie „mula” oznacza „korzeń”, a „adhara” to „podpora”.

Łączy człowieka z ziemią, czyli materią, z której zostało stworzone jego ciało (i w którą się obróci) oraz ze środowiskiem naturalnym. Obdarza odpornością i trwałością. Przez nią wnika energia z Ziemi, a więc zasila nas ona energią życiową, niezbędną do fizycznego przetrwania i ugruntowania się w życiu, zapewnia siłę przebicia w życiu i kreatywność. Daje poczucie „pewnego gruntu pod nogami”. Zapewnia też dostęp do kolektywnej nieświadomości zbiorowej.

Jest to bardzo ważna czakra, ponieważ jest siedliskiem Kundalini oraz punktem początkowym trzech podstawowych meridianów energetycznych (Tao). I czakra jest nieodłącznym elementem systemu, który na drugim biegunie kończy się czakrą siódmą, dlatego obie czakry muszą być w równowadze. Podlega jej trawienie, wydalanie i przetrwanie gatunku.

—————————–

Bóg śpi w kamieniu, oddycha w roślinie, śni w zwierzęciu i budzi się w człowieku – porzekadło starohinduskie

Umarłem jako minerał i stałem się rośliną,

Umarłem jako roślina i stałem się zwierzęciem,

Umarłem jako zwierzę i byłem człowiekiem.

Czegóż mam się obawiać?

Cóż straciłem umierając?

[Dżelal-uddin Rumi]

Nie jest bardziej zaskakujące narodzić się dwa razy, niż raz

(…)

doktryna reinkarnacji nie jest ani absurdalna, ani bezużyteczna

[Wolter]

Według teorii reinkarnacji wszystko, nawet kamień, posiada duszę i wszystko w świecie ewoluuje, wzrasta oraz dąży ku doskonałości. Dusza „umarłego” kamienia inkarnuje w roślinie, dusza rośliny w owadzie, owada w ptaku lub zwierzęciu, a w końcu dusza zwierzęcia osiąga stan, kiedy staje się dość dojrzała i świadoma, by stać się człowiekiem. Przejście od zwierzęcia do człowieka jest prawdziwie milowym krokiem i epokowym osiągnięciem.

Na ogół sądzi się, że zwierzęta nie posiadają ani świadomości, ani inteligencji, lecz jest to błędne przekonanie. Są zwierzęta mniej świadome i są takie, które wydają się być bardzo mądre. Niektóre pewnie żyją tylko chwilą bieżącą (trawożercy), ale drapieżniki potrafią inteligentnie planować swoje poczynania i strategie polowania. Inteligencja jest wszechobecna w świecie i aż dziwne, że naukowcy (tacy mądrzy i uczeni) do niedawna w ogóle tego nie dostrzegali. Na szczęście ostatnio to się zmienia i niektórzy przebąkują, że zwierzęta jednak myślą. Do tej pory przypisywano im wyłącznie działania instynktowne, chociaż pewnie sami uczeni nie za bardzo wiedzieli, co to takiego ten „instynkt”. Zresztą nie da się zaprzeczyć, że człowiek również posiada instynkt i że często jest on bardzo pomocny.

Jako dowód na to, że zwierzęta nie różnią się od ludzi aż tak bardzo, jak sądzą niektórzy może posłużyć przykład słoni-artystów, malujących obrazy.

Kiedy patrzy się na ludzi, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jedni bardzo przypominają owce lub krowy, a inni drapieżniki.

Każdy ze stopni rozwoju dzieli się na trzy etapy: wczesny, środkowy i późny (dojrzały).

Ludzie najwcześniejszego, I typu to pierwsza inkarnacja w ludzkim ciele. Wcześniej byli zwierzętami i prawdopodobnie część z nich posiadała duszę zbiorową. Rzecz oczywista, że pierwsze próby w jakiejkolwiek dziedzinie nie mogą odbywać się od razu na mistrzowskim poziomie, dlatego te dusze muszą się bardzo dużo nauczyć. Ludzie na tym stopniu rozwoju inkarnują w dżungli, w klimacie tropikalnym, który zdejmuje z nich konieczność troszczenia się o ubranie i o pożywienie. Dziś plemiona pierwotne są już na wymarciu i zostało ich niewiele, głównie z powodu niekontrolowanego wyrębu lasów oraz zniszczenia i skażenia środowiska przez poszukiwaczy skarbów naturalnych, głównie węgla, ropy, złota i diamentów. Zanikanie środowiska odpowiedniego do zamieszkania przez ludzi pierwotnych świadczy o tym, że nasza planeta szykuje się do skoku w nową rzeczywistość, w której nie będzie już warunków do inkarnowania dla tego typu dusz.

Ludzi tych można porównać do znanej z Księgi Rodzaju pierwszej pary ludzi, z okresu, gdy nie poznali oni jeszcze tajemnicy dobrego i złego. Są to istoty niewinne, przypominające małe dzieci, które (jak doskonale wiedzą wszyscy rodzice) nie mając świadomości dobra i zła są skore do nieustannego psocenia. Jeśli dziecko podpala dom, to nie dlatego, że jest złe i niemoralne, lecz dlatego, że rodzice zachowali się nieodpowiedzialnie i bez wyobraźni, zostawiając na wierzchu zapałki. Rodzicami tych duchowych dzieci są szamani, którzy odpowiadają za ich bezpieczeństwo i przeżycie. Szamani to znajdujące się na wysokim stopniu rozwoju dusze dojrzałe, a nawet stare, odznaczające się dużą mądrością i wiedzą. Gromada oraz opieka doświadczonych szamanów zapewniają członkom plemienia namiastkę bezpieczeństwa, ale niczego nie gwarantują.

Jedyną troską ludzi żyjących na tym poziomie jest fizyczne przetrwanie we wrogim środowisku. I to jest bardzo poważna troska. Wszędzie wokół czai się śmierć: dżungla pełna jest drapieżników, jadowitych owadów i węży, szerzą się choroby, może zdarzyć się pożar lub powódź. W lesie, w ciemności nocy, a nawet za chatą żyją też demony i inne, przerażające siły nieczyste. Ten etap charakteryzuje się jednym, wielkim i nieustającym lękiem.

Polski misjonarz żyjący wśród peruwiańskich Indian porównał ich do chodzących żołądków. Według niego ci ludzie nie mają świadomości i stale przebywają w stanie swoistego snu na jawie. Budzą się, gdy żołądek zaczyna burczeć i domagać się, by go czymś wypełnić. W takiej chwili wódz zwołuje plemię i wszyscy wyruszają do dżungli na polowanie. Kobiety zbierają bulwy, a następnie je obierają i skrobią, oprawiają zwierzęta przyniesione przez mężczyzn i robią prosty, nie wyrafinowany posiłek. Przyjemność z wykwintnego jedzenia jest jeszcze niedostępna na tym etapie, wystarczy tylko zaspokoić głód. Po jedzeniu plemię znowu zapada w stan letargu, który kończy się w chwili odczucia przez nich głodu. Interesuje ich niewiele więcej poza jedzeniem. Przenoszą się na nowe miejsce tylko dlatego, że w starym wyzbierali już wszystko, co tam rosło. Dusze te nie posiadają jeszcze intelektu ani nawet wyraźnie indywidualnej świadomości, lecz mają dobrze rozwinięty instynkt i czują związek z ziemią i naturą. Nie rozumieją one jeszcze zasad etyki i moralności, więc szamani muszą ich stale pilnować i pouczać. Żeby w wiosce panował porządek trzeba sprawić, żeby sprzątanie i dbanie o czystość stało się świętym rytuałem, w przeciwnym wypadku nikt się nie ruszy, żeby cokolwiek zrobić. Małżeństwo nie jest oparte na bliskości, a zwłaszcza na miłości. Kobieta i mężczyzna mają określone funkcje i obowiązki, więc się z nich wywiązują, a szamani pilnują, żeby ich seksualność nie wymknęła się spod kontroli. Utrzymywanie dyscypliny i moralnego porządku wymaga wprowadzenia pojęcia tabu, którego pod karą śmierci nie wolno przekroczyć. Na tym etapie tabu jest niezbędne, ale na wyższych może ograniczać rozwój. Problem w tym, że nie jest łatwo go wykorzenić, nawet w cywilizowanych społeczeństwach.

Wczesny typ I praktycznie nie występuje w naszej części świata. Sporadycznie można takich ludzi spotkać jako dzikich lokatorów ogródków działkowych czy na wysypisku śmieci, gdzie zbierają wszystko, co da się sprzedać. Ludzie ci jedzą żywność ze śmietników i chodzą obdarci, brudni i śmierdzący, nic więc dziwnego, że tzw. „porządni obywatele” zmykają przed nimi z przerażeniem. Przepijają oni praktycznie wszystko, co zarobią, więc jeśli nie zamarzną w czasie srogiej zimy, zwykle umierają z przepicia. Jeśli taki osobnik nie urodzi się w dżungli, lecz w zachodniej cywilizacji, co jest równoznaczne z brakiem prowadzenia przez silnego wodza / szamana może zamienić się w najprawdziwszą krwiożerczą bestię. Jednym z przykładów jest Richard Ramirez, seryjny morderca, który spowodował prawdziwą panikę w Los Angeles w latach 1984-1985.

Ludzie na tym etapie są niesłychanie dumni ze swojego człowieczeństwa. Na żadnym z późniejszych etapów rozwoju człowiek nie jest tak dumny z tego, że jest człowiekiem i nie gardzi tak bardzo zwierzęciem, które jawi mu się jako dzika, nieokrzesana, odrażająca i bezbożna bestia.

Pod koniec tego etapu zaczyna się budzić coraz większe poczucie swojej indywidualności i wielka potrzeba zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa oraz pewności, że się wie. Dusze te wciąż nie tylko potrzebują, ale wręcz pragną prowadzenia przez kogoś silnego i mądrzejszego od nich, stąd ich wielkie poważanie dla autorytetu, który postrzegają jako absolutnie nieomylny. Zamiast samodzielnego myślenia mamy tu raczej bezkrytyczne przyswajanie idei głoszonych przez kapłanów, lekarzy, uznanych polityków i inne, podobne postacie. Tu wciąż rządzi lęk i to on jest siłą napędową wszelkich działań, a krycie się pod skrzydłami autorytetu i wypełnianie umysłów wszelkimi „tak jest słusznie”, „tak trzeba” i „taka jest jedyna prawda” daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Podobne nadzieje spełniają pieniądze gromadzone „na czarną godzinę” i pełna aż do przesady spiżarnia. Dlatego na tym etapie pojawia się coś, co można obrazowo określić jako „zapychanie”. Ludzie ci swoje mieszkania zapychają gratami i zapasami żywności ponad potrzeby, skarpetę zapychają pieniędzmi, a umysły zapychają ideami, doktrynami, teoriami, dogmatami oraz światopoglądowymi fundamentalizmami. Świat postrzegają wyłącznie w odcieniach bieli i czerni, co sprawia, że „wiedzą absolutnie wszystko”, zawsze mają rację i nie muszą się nad niczym zastanawiać. Każdą dyskusję definitywnie kończy powołanie się na tradycję naszych dziadów i ojców lub na niepodważalny i ostateczny autorytet papieża bądź świętej księgi. To są świętości z którymi się nie dyskutuje.

Każda idea, która mogłaby zakłócić stabilność psychiki wynikającą z prostego, oczywistego, czarno-białego postrzegania świata jawi się jako przerażające i zagrażające egzystencji zjawisko. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam, albo wyznajesz te same wartości, przede wszystkim religijne, albo jesteś wrogiem i musisz się liczyć z atakiem agresji, nierzadko skrajnej i morderczej. Jest to typ lękliwy i chorobliwie podejrzliwy, wręcz skłonny do paranoi. Święta inkwizycja i tajne policje zajmujące się inwigilowaniem własnych obywateli to właśnie ten typ, stale zżerany niepokojem, że coś może się dziać poza jego kontrolą i tym samym stanowić zagrożenie dla jego osobistego bezpieczeństwa lub dla bezpieczeństwa jego kraju (który oczywiście jest jedynym cywilizowanym i najwspanialszym krajem na całym świecie). Ten lęk wychodzi poza sferę prywatną i rozlewa się na cały świat. Jak widać ta mentalność wciąż ma się dobrze, na co dowodem są wszechobecne kamery podglądające ludzi w każdym miejscu i każdej sytuacji i zmieniające świat w jeden wielki dom Wielkiego Brata. Przejawem tego jest również produkcja programów szpiegujących prywatne komputery (zwane „wirusami” lub „trojanami”, które w rzeczywistości produkowane są przez służby specjalne), cenzura, a w końcu idea „Nowego Porządku Świata” (NWO, New World Order), zrodzona w umysłach Napoleona, Hitlera i… obu prezydentów Bushów, której celem jest narzucenie całej ludzkości systemu totalitarnego.

Lęk przed wszechpotężnym i mściwym bogiem skłania tych ludzi do dziwnych zachowań, mających przebłagać jego ewentualny gniew: do ascezy, samobiczowania, wyrzekania się jedzenia, snu, seksu i wszelkiej radości. To właśnie ci ludzie stale przypominają o śmierci i konieczności pokutowania. Jeśli taka osoba wybierze drogę kariery, gotowa jest zapracować się na śmierć, ponieważ odmawia sobie prawa do wypoczynku i relaksu.

Ponieważ ich umysły stale zajęte są lękiem przed przyszłością i pełne wyobrażeń wszelkich możliwych klęsk, kryzysów i katastrof życiowych, ich zdrowie nie przedstawia się dobrze. Niska świadomość sprawia, że ludzie ci bardzo źle się odżywiają. Bardziej stawiają na ilość niż na jakość („zapychanie”), jedzenie bywa też postrzegane jako źródło prestiżu – moi rodzice żyli w nędzy, ale mnie stać na tłuste szynki i balerony, więc będę je jadł w takich ilościach i tak demonstracyjnie (rzecz jasna, bez żadnego obrzydliwego zielska, które jest dobre dla królików, a nie dla ludzi), żeby inni poczuli zazdrość. O ile na wczesnym etapie byli dziećmi natury i leczyli się wyłącznie ziołami, żywnością oraz szamańską „magią”, obecnie stają się „racjonalni” i nie wierzą w żadne ludowe zabobony. Z tego powodu leczą się wyłącznie chemią, połykając leki całymi garściami i pokornie korzystają z usług chirurgów, którzy wycinają im kolejne „chore” narządy, aż do etapu, na którym już nie ma co wycinać. To właśnie dzięki tym ludziom koncerny farmaceutyczne i firmy ubezpieczające od wszelkich możliwych klęsk są tak obrzydliwie bogate.

Jeśli taki osobnik dorobi się majątku będzie go trzymał na wysokooprocentowanym koncie w banku na czarną godzinę, której przyjścia paranoicznie się obawia, podczas gdy jego rodzina będzie marznąć i przymierać głodem.

Rodzinę trzyma silną, męską ręką. Żona musi być pokorna i usłużna, zarówno ona, jak i dzieci muszą się pana i władcy bać, bo inaczej nie będą go szanować. Dom musi być wysprzątany do połysku, a trawnik idealnie przystrzyżony. Wychowanie w tej rodzinie jest w rzeczywistości tresurą. Bicie, upokorzenia i pomiatanie słabszymi są na porządku dziennym. W takich rodzinach nie ma miłości ani bliskości emocjonalnej, ani między rodzicami i dziećmi, ani w seksie, który służy wyłącznie prokreacji i jest traktowany jako coś brudnego, grzesznego i niedozwolonego, co oczywiście budzi poczucie winy i wstydu. Zadośćuczynieniem za ten „grzech” jest wysoka płodność, która jest w tym środowisku bardzo ceniona jako cnota. Dzieci muszą wyznawać system wartości rodziców, więc o jakiejkolwiek, choćby tylko symbolicznej wolności mowy być nie może. Kontrolowane jest wszystko: długość włosów, lektury, ubrania, towarzystwo, zainteresowania. Tornistry są regularnie rewidowane w poszukiwaniu papierosów, narkotyków, prezerwatyw i świerszczyków. Za każde przewinienie dzieci dostają w łeb. Żonie za zupę za słoną również należy się tęgie lanie.

Rodzic I etapu wybiera dla swoich dzieci szkołę o pruskim rygorze lub klasztorną, słynącą z dyscypliny i religijnej ortodoksji, najchętniej taką, w której stosowana jest chłosta i bezwzględne traktowanie, a nauka wszystkich przedmiotów oparta jest na ślepej wierze w słowa autorytetu. Uczeń nie ma prawa myśleć ani zadawać pytań, lecz musi wszystko wkuć na blachę i wyrecytować nawet obudzony w środku nocy. Dziecko jest upokarzane i utrzymywane w poczuciu niższej wartości. Kiedy w końcu dorośnie, będzie w równie okrutny sposób traktowało innych, a zwłaszcza słabszych od siebie.

Jak widać, obecna edukacja oparta jest wciąż w znacznym stopniu na standardach charakterystycznych dla późnego I etapu rozwoju (chłosty na szczęście zakazano). Również dziś dzieci muszą opanować konkretny materiał, ustanowiony odgórnie przez Ministerstwo Oświaty, które z kolei musi się zastosować do ogólnoświatowych zaleceń. Wszystkie inne formy edukacji uważane są za „eksperymentalne”, co ma podtekst taki, że są to szkoły kształcące dziwaków i ludzi nieprzystosowanych, którzy nie będą pasowali do „normalnego” społeczeństwa (w taki właśnie pogardliwy sposób skwitowała informację o szkołach steinerowskich pewna moja katolicka znajoma).

Ponieważ ludzie na tym etapie rozwoju panicznie boją się wszelkiej wolności i chaosu, jako czegoś, nad czym nie mają kontroli, są idealnymi wyznawcami, bezwzględnie przestrzegającymi nakazów i zakazów ich religii, komunizmu, nauki, ateizmu, partii politycznej czy wszelkich norm, które uważają za właściwe. Nigdy nie zrozumieją tych, którzy pragną żyć według własnych standardów i dlatego robią wszystko, żeby zmusić cały naród, a jeszcze lepiej cały świat, do przestrzegania tak przez nich poważanych „wartości chrześcijańskich” (muzułmańskich, narodowych, komunistycznych, racjonalistycznych czy dowolnych innych).

To również doskonali patrioci, prężący się na widok sztandaru. Wszelkie organizacje grupowe, wymagające bezwzględnego posłuszeństwa, takie jak wojsko czy policja są ich żywiołem. Święta religijne i państwowe, przysięgi, ślubowania, parady, rozkazy, dyscyplina i dryl wojskowy to dziedziny, które najbardziej ich pociągają. To oni utrzymują porządek w społeczeństwie i na świecie, zawsze gotowi spacyfikować każdy przejaw aspołecznej anarchii i obywatelskiego nieposłuszeństwa. Szeryf ścigający złych bandytów, burmistrz rządzący miastem twardą ręką, kapłan stojący na straży czystości moralnej, płomienny kaznodzieja porywający tłumy do modlitwy, prawnik ustalający sztywne prawa (np. dopuszczalny kąt zakrzywienia banana i ogórka), biurokrata trzęsący urzędem czy dowolna Osoba Posiadająca Autorytet oraz zadymiający cały świat fabrykant to młoda dusza w swoim żywiole. Po ciemniej stronie mocy stoją członkowie Ku-Klux-Klanu, rzucający w kliniki bombami „obrońcy życia poczętego”, faszyści i purytanie, znani ze swego okrucieństwa i nienawiści.

Potrzeby duchowe zapewnia regularne chodzenie do kościoła i na religijne imprezy, kulturalne natomiast ograniczają się do sztuki zwanej „prymitywną”: przedstawiającej naturę, sceny biblijne, zabawy wokół kościoła, czy wojskowe parady (czasem jest to bardzo ładna i ceniona przez kolekcjonerów sztuka!), muzyki ludowej, disco-polo i zabaw na dyskotekach.

Oto cytat z bloga osobnika na tym etapie:

Kurwica mnie bierze kiedy słyszę, że rząd chce wprowadzić jakiś bezsensowny zakaz bicia dzieci. Kurwica mnie bierze tym bardziej, że – z całym przekonaniem mówię – bijcie dzieci więcej i mocniej, żeby je wychować na porządnych ludzi. Generalnie poprę akcje tego typu wtedy, jeżeli zbiorę wszystkie tazoo z laysów i ściągnę całe porno z sieci. Każdy który ma więcej niż 30 lat i czyta to, dochodzi do wniosku, że przecież on sam dostawał lanie od rodziców i czy mu to wyszło na gorsze? Czy jest jakiś ułomny z tego powodu? Ma jakieś bariery psychiczne? Mało tego, że dostawał wpierdol od rodziców ale był bity też przez nauczycieli długimi drewnianymi linijkami (no to trochę przesada, żeby pozwalać bić swoje dzieci obcym ludziom).

Przeczytajcie komentarze pod tym wpisem, zgroza!!!

Początkiem wychodzenia z tego etapu jest pragnienie oswojenia lub wręcz pokonania lęku. Zmiany przychodzą, gdy osobnik nie ucieka przed przerażającymi go sytuacjami, lecz próbuje odważnie stawić im czoła. Kierowcy rajdowi, sportowcy ekstremalni, najemnicy, kaskaderzy itp. to ludzie, którzy odkrywają, że pokonywanie lęków może dać potężny zastrzyk adrenaliny, poczucia szczęścia, euforii i… wolności. Dzięki temu, szczególnie jeśli stają się sławni, podziwiani i kochani, uczą się otwierać emocjonalnie na innych ludzi i wchodzić z nimi w uczciwsze niż wcześniej relacje. Również ich życie rodzinne staje się przyjemniejsze, bo mniej sztywne i formalne. Zaczynają ich cieszyć pikniki, na które mogą jeździć całymi rodzinami, kościelne imprezy dobroczynne i inne aktywności, w których mogą brać udział ludzie o podobnym światopoglądzie.

Każdy człowiek, na dowolnym poziomie rozwoju, ma w sobie coś z pierwotnego mieszkańca dżungli, ponieważ człowiek też jest zwierzęciem. Wszyscy posiadamy ciało fizyczne, które ma swoje potrzeby: musimy jeść, wydalać, chronić się przed wpływami środowiska, np. przed zimnem, potrzebujemy seksu, mamy instynkty, które często dochodzą do głosu poza kontrolą rozumu, odczuwamy irracjonalne lęki itp. Każdy z nas kiedyś zachował się jak przerażony lub rozwścieczony zwierzak.

Ośrodek II, potrzeba silnych doznań, „hedonista” i „wyczynowiec”; czakra II

Moje mapy świadomości różnią się nieco od tych, które można znaleźć w sieci, ponieważ w systemie, który stosuję poziom świadomości skorelowany jest z odpowiadającą mu czakrą.

Jak zwykle zacznę od krótkiego opisu funkcji przyporządkowanej temu poziomowi czakry.

Czakra II, Svadhisthana, zwana też sakralną lub centrum krzyża.

„Sva” znaczy: „to, co jest własne, co należy do siebie”, a „Dhistana” to „jego obecne miejsce”.

Kolor: pomarańczowy.

Żywioł: woda.

Zmysł: smak.

Symbol: sześciopłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: rozmnażanie.

W ciele odpowiada: miednica, organy płciowe, nerki, pęcherz, wszystkie płyny (krew, limfa, soki trawienne, sperma).

Gruczoły: gruczoły płciowe: jajniki i jądra, prostata. Odpowiada za wykształcenie męskich i żeńskich cech płciowych oraz regulację cyklu żeńskiego.

Przyporządkowanie astrologiczne:

  • Rak i rządzący nim Księżyc: uczuciowość, wrażliwość, płodność, opiekuńczość;
  • Waga i rządząca nią Wenus: partnerstwo, „ty” (jako przeciwieństwo „ja”), erotyzm, wrażliwość na piękno;
  • Skorpion i rządzący nim Pluton: pożądanie seksualne, seksualne zjednoczenie, prowadzące do transformacji osobowości, orgazm jako „śmierć” i ponowne narodziny;

Znajduje się tuż nad narządami płciowymi. Reguluje energię seksualną.

I i II czakra leżą tak blisko siebie, że trudno jest jednoznacznie określić zakres ich wpływów. Dlatego pewne ich funkcje przenikają się wzajemnie.

Seksualność, ani nawet erotyzm nie są jedyną sferą działania tej czakry. W rzeczywistości odpowiada ona za „magię życia”, umiejętność dziecięcego zachwycania się cudownością świata oraz za zdolności twórcze (kreatywność). U dzieci ta czakra jest prawie zawsze aktywna, niestety, w okresie pokwitania najczęściej ulega zablokowaniu, nie dlatego jednak, że dziecko w rzekomo naturalny sposób traci swą „niewinność”, lecz dlatego, że otoczenie narzuca mu zakazy, nakazy i ograniczenia związane z seksualnością. To właśnie jest przyczyną powstawania blokad w przepływie energii przez tę czakrę. Nie można poczuć się zintegrowaną osobą, dopóki nie odzyska się poczucia sensu bycia kobietą lub mężczyzną.

Ponieważ żywiołem tej czakry jest woda, z astrologicznego punktu widzenia sferą jej działania są pierwotne, niewyrafinowane emocje, zapładnianie oraz oczyszczanie organizmu z toksyn. Zdolność do naturalnego „płynięcia z życiem” oraz poczucie podłączenia do nurtu „rzeki wiecznego życia” świadczy o prawidłowym funkcjonowaniu tej czakry. Zarówno nadmierna aktywność seksualna (traktowanie seksu jak narkotyk) jak i oziębłość seksualna świadczą o zablokowaniu funkcji tej czakry.

Jak już wspomniałam wcześniej, gdy dusze I etapu odkrywają, że nic nie jest w stanie uleczyć ich pierwotnego lęku, zaczynają go „oswajać”, celowo narażając się na niebezpieczeństwo. Uprawiają więc sporty ekstremalne, wyścigi samochodowe, skoki na spadochronie itp. rozrywki. Dawka adrenaliny daje im poczucie radości i przynosi chwilową ulgę.

Drugim sposobem kojenia skołatanych nerwów jest poszukiwanie przyjemności zmysłowych i czerpanie pełnymi garściami ze wszystkiego, co oferuje im plan fizyczny. Posiadanie dużej fortuny bardzo ułatwia to zadanie. Typowy osobnik na tym etapie to bogaty playboy. Tacy ludzie są klientami luksusowych klinik poprawiających urodę, i to nie tylko twarzy, ale i całego ciała, z uwzględnieniem narządów płciowych, które muszą być u mężczyzn największe, a u kobiet najpiękniejsze według obowiązujących w danej chwili standardów. Ludzie ci uganiają się za sławą, nie gardząc wywoływaniem skandali. Dopuszczalne jest wszystko, co może przyczynić się do wzrostu popularności, a więc atrakcyjności seksualnej, bo o to przede wszystkim chodzi. Ich największą troską jest trzymanie standardów obowiązujących ludzi na tym etapie. Trzeba mieć wszystko naj: największą willę, najdroższe obrazy najsławniejszych malarzy, najpiękniejszy ogród ze strzyżonymi fantazyjnie żywopłotami, najszybszy samochód, imponujący jacht, najpotężniejsze bary, najwęższą talię, największy biust, najpiękniejsze klejnoty, najbielsze zęby, najmodniejsze ciuchy od najsławniejszego projektanta, najpiękniejszą kobietę, najsławniejszego mężczyznę…

Dusze II etapu są niezmordowane w osiąganiu. Najwydajniej pracują, najwięcej zarabiają, najwięcej wydają, a jak się bawią, to do upadłego. Nic więc dziwnego, że bez wspomagaczy nie mogą funkcjonować.

Kto nie jest na topie, ten jest godzien pogardy. Mało tego – w drodze na szczyty można i należy podeptać i rozmiażdżyć każdego lub wywołać wojnę prowadząc politykę konfrontacji, bo liczy się wyłącznie zwycięstwo. Dusze na tym etapie (szczególnie na jego początku) dążą do celu z wielką bezwzględnością, za nic mają etykę i zasady moralne, które postrzegają wyłącznie jako przeszkodę w realizacji celów. Pomiatają one pogardliwie wszystkimi, którzy mają inne interesy, inne zainteresowania i inne poglądy niż one. W nosie mają problemy środowiska i prawa zwierząt. Dla pieniędzy wyrąbałyby wszystkie lasy świata, zatruły wszystkie wody i powietrze, zamorzyły głodem wszystkich ludzi III świata, a nawet zniszczyły całą planetę, byle tylko wycisnąć jeszcze trochę pieniędzy i zyskać jeszcze więcej władzy, wpływów i zaszczytów.

To one studiują w renomowanych uniwersytetach, zdobywają nagrody Nobla, robią karierę jako popularni wykładowcy i wprowadzają „naukową” wizję świata. Ponieważ liczy się wyłącznie wydajność lansują nieprzyjazne naturze, ale za to naukowe metody uprawy roli (nawozy sztuczne) i zatruwające środowisko metody produkcji (produkować dużo i często wyrzucać i kupować nowe, najmodniejsze). Ich zasada to zastaw się a postaw się. Stwarzanie pozorów, snobizm i blichtr to ich żywioł.

Posiadają bardzo niską świadomość duchową, a ich zrozumienie sztuki ogranicza się do snobistycznego kupowania tego, co drogie i wysoko notowane w domach aukcyjnych. Chodzą do kościoła, ale nie dlatego, że wierzą w dogmaty jak dusze etapu I, lecz głównie po to, żeby się tam pokazać zajeżdżając najnowszą limuzyną, paradując w najmodniejszych ciuchach i reklamując swoje biznesy. W rzeczywistości najczęściej są ateistami, nie wierzącymi w żadne życie po śmierci. Wierzą wyłącznie w życie doczesne i w swoje ciało. Dopóki się da naprawiają je wszelkimi dostępnymi metodami, nie dopuszczając do tego, żeby się postarzało, zażywają hormon wzrostu, sterydy, witaminy i inne stymulanty, łożą wielkie pieniądze na badania nad nieśmiertelnością, a w oczekiwaniu na sukces naukowy na tym polu zamawiają kapsuły kriogeniczne, w nadziei, że za dziesiątki lub setki lat nauka będzie w stanie ponownie ich ożywić i dać im życie wieczne – w tym samym ciele.

Późny etap II charakteryzuje się wielką gonitwą za przyjemnościami, a więc za smacznym jedzeniem, narkotykami, rozrywką pokazywaną w telewizji, niewyrafinowaną artystycznie muzyką, seksem i adrenaliną, którą zapewniają sporty ekstremalne oraz ryzykowne wyprawy w odległe i dzikie zakątki świata, a nawet doznaniami uzyskiwanymi z medytacji czy przeżyć religijnych. Głód silnych doznań zamienia tych ludzi w prawdziwych wyczynowców seksualnych. Stałe powtarzanie tych samych czynności daje przyjemne odczucia, ale prędzej czy później prowadzi do znudzenia. Inny człowiek postrzegany jest jako ktoś, kto może dostarczyć ekscytacji i przyjemności, a nie jako osoba, z którą można nawiązać bliskie relacje o charakterze duchowym. Relacje są płytkie i w rzeczywistości nie satysfakcjonujące, więc po krótkim okresie adoracji nowego idola szybko następuje znudzenie i potrzeba szukania kolejnego obiektu do zdobycia. Niestety, każda kolejna zdobycz okazuje się „taka sama jak każda inna”, ponieważ w tej zabawie nie chodzi o głębokie więzi, lecz wyłącznie o fizyczne, czysto mechaniczne zaspokojenie.

Człowiek na tym etapie ma znacznie więcej znajomych, niż mają ich ludzie etapu I, a jego życie obfituje w ekscytujące zdarzenia (człowiek I etapu był w pewnym sensie „martwy” i sztywny).

Dusze II etapu są raczej pokojowo nastawione do świata. Frustracja, a więc agresja, pojawia się tylko wtedy, gdy dany osobnik nie jest w stanie zaspokoić swoich pragnień lub gdy się już nimi przesycił aż do obrzydzenia. W takim przypadku zamienia się w zgorzkniałego typa, namiętnie oglądającego horrory, zarówno kinowe, jak i życiowe, z lubością prowokuje innych do kłótni i awantur i pogrąża się w poczuciu życiowego niespełnienia.

Wyjście z tego etapu umożliwia zmiana zainteresowań, jakości relacji międzyludzkich oraz przestawienie się z ilości na jakość doznań. A więc otwarcie się na drugiego człowieka i wejście w głębszą relację partnerską.

Ośrodek III: Potrzeba dominowania;

Czakra III: Manipura,zwana też czakrą splotu słonecznego.

„Manipura” w sanskrycie oznacza „Miasto klejnotów”. Kontroluje segment ciała od miejsca znajdującego się dwa palce nad splotem słonecznym do punktu położonego niżej, dwa palce nad pępkiem. Znajduje się na wysokości splotu słonecznego i jest siedliskiem osobowości. Gdy działa prawidłowo człowiek zachowuje spokój i opanowanie w każdych okolicznościach.

Kolor: od żółtego do złotożółtego

Żywioł: ogień

Zmysł: wzrok

Symbol: dziesięciopłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: kształtowanie bytu.

W ciele odpowiada: dół pleców, jama brzuszna, system trawienny, żołądek, wątroba, śledziona, woreczek żółciowy, wegetatywny system nerwowy.

Gruczoły: trzustka i wątroba. Trzustka produkuje insulinę, odpowiedzialną za utrzymywanie równowagi poziomu cukru we krwi oraz enzymy rozkładające tłuszcze i białka.

Przyporządkowanie astrologiczne:

Lew i rządzące nim Słońce: ciepło, siła, poczucie własnej wartości, dążenie do uznania, władzy, zaszczytów i statusu społecznego;
Strzelec i rządzący nim Jowisz: wzrost i ekspansja, mądrość, filozofia, wiara, synteza doświadczeń;
Panna i rządzący nią Merkury: analiza, skrupulatność, bezinteresowna służba;
Mars: aktywność, działanie, impulsywność, ego

Zawiaduje trawieniem i przyswajaniem pokarmów. Jest centrum siły i osobowości. W sensie psychologicznym zawiaduje zdolnością wchodzenia w relacje międzyludzkie, emocjami, sympatiami i antypatiami, poczuciem społecznej tożsamości, wolą osiągnięć i potrzebą dążenia do władzy, ale i przystosowania się do wymogów społeczeństwa. W tej czakrze oczyszczane są popędy i życzenia czakr znajdujących się niżej. Przez nią wyraża się też duchowe bogactwo czakr wyższych.

Jeśli ta czakra jest otwarta czujemy się świetliści, radośni i wewnętrznie spełnieni. Gdy jest zablokowana człowiek jest niezrównoważony i mroczny, a życie wydaje mu się ciemne i ponure. Im bardziej zintegrowana osoba, tym bardziej złote jest światło emitowane przez jej czakrę splotu słonecznego.

Przez splot słoneczny rozpoznajemy wibracje innych ludzi. Gdy spotykamy kogoś o negatywnych wibracjach czakra splotu słonecznego kurczy się, ostrzegając nas przed zagrożeniem.

Gdy ta czakra jest otwarta i działa harmonijnie jesteś spokojny, pozostajesz w harmonii z samym sobą, z życiem i światem zewnętrznym, akceptujesz zarówno siebie, jak i innych ludzi oraz przyciągasz pozytywne zdarzenia.

Jeśli jest zablokowana lub jej działanie jest zaburzone człowiek pragnie dominacji, władzy oraz kontrolowania innych i całego świata. Czuje się rozdrażniony i niezadowolony, jest nieopanowany, a swoje poczucie niespełnienia pokrywa nadmierną aktywnością. Nie panuje nad swoją złością, co może w końcu spowodować choroby wątroby i trzustki, cukrzycę lub kamienie w woreczku żółciowym.

Przy niedoczynności czakry splotu słonecznego człowiek jest lękliwy, przygnębiony, zniechęcony i wszędzie widzi się piętrzące się przeszkody, które uniemożliwiają mu osiąganie celów.

———-

Na tym etapie lęk jest wciąż wszechobecny, więc jego przezwyciężenie staje się palącą koniecznością. Na pierwszym etapie plasterkiem na jątrzącą ranę lęku wydawała się ślepa wiara religijna, wiara w kastowy porządek społeczny oraz na końcu etapu gromadzenie majątku „na czarną godzinę”, na drugim pojawiła się nadzieja, że zadanie to spełni ucieczka w świat przyjemności i bogactwa, natomiast człowiek etapu III ma złudną nadzieję, że ulgę przyniesie mu osiągnięcie potęgi i władzy.

Teraz mniej liczy się wygląd zewnętrzny, a bardziej prestiż i wysoka pozycja społeczna. Owszem, wielkie wille, samochody i przyjęcia w dalszym ciągu są w cenie, ale teraz chodzi przede wszystkim o władzę, wpływy i kontrolę. Już nie wystarczą piękne zęby i muskularny, opalony tors, teraz człowiek przywdziewa „zbroję”, czyli tradycyjny garnitur i krawat i wyrusza na prawdziwą wojnę, w której stawką jest wysoka pozycja w hierarchii najpotężniejszych postaci sprawujących władzę nad światem. Służą temu przeróżne tytuły, od naukowych po polityczne i korporacyjne.

Wszystko, co złego napisano na temat fałszywego czy chorobliwie rozdętego Ego zawdzięczamy ludziom z tego poziomu świadomości. Ego to przejawia się w postaci dumy, arogancji, opryskliwości i głębokiej pogardy dla każdego, kto ośmiela się głosić inne niż oni przekonania lub wykazywać odmienne preferencje życiowe.

Działania człowieka na tym etapie motywowane są podświadomym lękiem i poczuciem zagrożenia, które sprawiają, że pragnie on stać się najlepszy i najpotężniejszy. Po raz pierwszy w rozwoju świadomości następuje wchodzenie w szerokie relacje z innymi, jednak nie na zasadzie równości, lecz po to, żeby stać się liderem w stworzonej przez siebie grupie lub stworzyć silny, wspólny front ludzi wyznających taki sam system wartości lub posiadających takie same cele na każdej płaszczyźnie, zarówno finansowej jak i intelektualno-duchowej. Dążenie do sukcesu, prestiżu, sławy, pozycji i władzy staje się nierzadko jego obsesją. Największą potrzebą jest dominacja nad innymi ludźmi, co osiąga nierzadko posuwając się do cynicznego manipulowania nimi. Duży majątek pozwala mu gromadzić wokół siebie usłużnych pochlebców i kupować łaski osób wpływowych.

Człowiek na tym etapie jest przekonany, że myśli samodzielnie i że osiągnął najwyższą możliwą mądrość, co sprawia, że jest arogancki, zadufany w sobie i niebezpiecznie nietolerancyjny dla wszelkich innych opcji światopoglądowych. Nic więc dziwnego, że pragnie, aby wszyscy wyznawali takie same poglądy jak on. Jego problem, z którego w ogóle nie zdaje sobie sprawy, polega na tym, że podobnie jak ludzie z wcześniejszych etapów rozwoju wciąż nie potrafi postrzegać świata inaczej, niż w dualistyczny sposób. Jest przekonany, że istnieje tylko jedna prawda i to właśnie on ją posiadł, a kto myśli inaczej, ten jest głupcem i zasługuje jedynie na zepchnięcie z drogi. Najchętniej wprowadziłby prawny zakaz wyznawania każdego innego światopoglądu poza tym, który sam uważa za właściwy.

Wciąż odczuwa potrzebę odwoływania się do nieomylnego autorytetu, który zapewni mu poczucie bezpieczeństwa i stabilności psychicznej, tyle tylko, że religia już nie spełnia jego oczekiwań. On już nie chce wierzyć, lecz wiedzieć. Trzeba więc jak najszybciej znaleźć nowy autorytet, który nie będzie mówił po prostu „mówię to ja, Bóg, bo Jam Jest, który Jest”. Teraz Bóg musi udowodnić, że jest Bogiem, a przynajmniej musi przedstawić dowód na to, że to, co mówi jest prawdą. Na tym etapie idealnym autorytetem staje nauka. Teraz kapłanom już dziękujemy, na estradzie pojawia się naukowiec i jego magiczne laboratorium, w którym dzieją się rzeczy równie dla niego fascynujące, jak te, które w dniach odpustów i świąt religijnych robiły takie wrażenie na ludziach z poziomu I i II. I tak, jak dla ludzi z wcześniejszych etapów ksiądz był nieomylnym autorytetem, tak teraz obiektem jego kultu staje się nauka i jej uczeni kapłani, ogłaszający prawdy, tak samo nie podlegające dyskusji jak dogmaty religijne. Ponieważ myślenie wciąż jest schematyczne, a intelektowi wciąż brak prawdziwej przenikliwości i zdolności do syntezy, nie zauważa on (i nie chce zauważyć, bo to byłoby zbyt przerażające), że nauka ma swoje ograniczenia i nie jest w stanie dostarczyć prawdy absolutnej.

Ta przemiana rzuca go w ramiona światopoglądu materialistycznego, kartezjuszowskiego, który głosi wiarę wyłącznie w realność świata fizycznego i pogardliwie odrzuca wszelkie kwestie duchowe, które uważane są przez niego za przejaw mentalności prymitywnej i zabobonnej. Jednak przemiana ta jest pozorna – wciąż odbywa się w ramach myślenia dualistycznego, co oznacza przerzucanie się z jednego przeciwieństwa w drugie. Wciąż brak tu umiejętności spojrzenia na całość z dystansu i znalezienia punktu równowagi między dwoma ekstremami. Podobnie jak to miało miejsce na wcześniejszych etapach, gdzie ostatecznym wytłumaczeniem wszystkiego dysponowała religia i jej inkwizytorzy, tak i tu występuje brak umiejętności współczucia, mentalność inkwizytorska, totalitarna i okrucieństwo doktrynalne. Z takimi ludźmi nie da się dyskutować, bo albo przyjmujesz bezwarunkowo ich punkt widzenia, albo stajesz się czarownicą do spalenia.

Niekiedy konformizm lub ambicje polityczne sprawiają, że nie wyrzeka się religii. Uważając się za racjonalistę, a nawet będąc naukowcem może jednocześnie być człowiekiem religijnym, jeśli nie zdołał uwolnić się od lęku lub jeśli taki światopogląd zapewnia mu wymierne korzyści (np. wielu polityków zyskuje dzięki temu dużą popularność, i co jest szczególnie nie do pogardzenia – więcej władzy nad plebsem). W takim przypadku łatwo staje się bezwzględnym doktrynerem zarówno religijnym, jak i racjonalistycznym.

Na tym etapie inteligencja, ciekawość świata i zdolność myślenia przejawia się jako potrzeba gromadzenia faktów i przyswajania wiedzy oraz żonglowania nią, a nie jako samodzielność w wyciąganiu wniosków. Do prawdziwej mądrości wciąż jeszcze daleko. Heraklit napisał: „Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym”. Zapamiętywanie faktów, napychanie głowy encyklopedyczną wiedzą i umiejętność myślenia jedynie analitycznego nie mają wiele wspólnego z mądrością. Dlatego ludzie ci nie cenią żadnych samorodnych zdolności ani dokonań osób, które nie mogą wykazać się formalnym wykształceniem. Nie masz papierka z renomowanej i wysoko notowanej w ich rankingu uczelni, to jesteś nikim, zerem i nie ma znaczenia, czego w życiu dokonałeś.To właśnie oni zamieniają naukę w skostniały, niereformowalny system, pełen dogmatycznych teorii, których nie da się żadnym sposobem wykorzenić, nawet jeśli już dawno dowiedziono, że są przestarzałe, a nawet zupełnie fałszywe. Każda próba przeprowadzenia reform wywołuje ich wściekłość, identyczną z tą, z której słynęła święta inkwizycja. Ludzie ci hamują postęp i sprawiają, że nikt spoza ich katedry nie ma prawa głosu, choćby nawet był autorem przełomowego odkrycia naukowego czy technicznego. Niezależnych badaczy i wynalazców zbywa się pogardliwym stwierdzeniem: pan / pani nie ma wykształcenia w tej dziedzinie, więc się pan / pani na tym nie zna i nie ma prawa się wypowiadać.

To właśnie z tej „kasty” przemądrzałych materialistów wywodzą się „doktorzy Frankensteiny”, którzy nie mając szacunku dla Boga i Natury z beztroską arogancją zabierają się za poprawianie dzieła Stwórcy i tworzenie nowych, nieznanych, a w ich przekonaniu lepszych od naturalnych organizmów GMO, po czym wypuszczają swoje twory w świat, nie licząc się z ewentualnymi skutkami tych działań. Nie tylko brak im pokory, żeby poddać swoje dzieło odpowiedzialnym badaniom, oni wręcz narzucają ludzkości swoje „genialne” wynalazki siłą. Kto ich nie chce, ten musi płacić wysokie kary pieniężne za utrudnianie im bogacenia się. Ich bożkiem jest Mamon, bóstwo pieniędzy. Dla zysku bez wahania sprzedaliby swoją duszę i wymordowali, zatruli i zagłodzili bez litości całą ludzkość świata. Kto nie należy do ich klanu, ten nie zasługuje na to, żeby żyć. A jeśli już ma czelność żyć, to niech przynajmniej wykonuje dla nich niewolniczą pracę, która jest jedynym zadośćuczynieniem za przywilej stąpania po tej samej ziemi, co i oni.

Jego największym marzeniem i motorem działania w świecie jest pragnienie wyróżnienia się z tłumu za wszelką cenę i stanie się świecącą wielkim blaskiem indywidualnością. Problem w tym, że jego myślenie i światopogląd są mało oryginalne i nie zdradzają bogatej osobowości. Nawet w szczytnej dziedzinie nauki i wiedzy nie potrafi rozumować inaczej, niż w kategoriach konkurencji i wyścigu, więc szybko odkrywa, że zdobywanie wiedzy również daje poczucie siły i może zagwarantować wysoką pozycję społeczną. Z tego powodu interesują go dyplomy wydane przez drogie, posiadające wysoki prestiż (i przez to niedostępne dla plebsu) uczelnie i zdobycie jak największej ilości literek z tytułami naukowymi przed nazwiskiem.

Bezceremonialnie pomiata innymi ludźmi i pogardliwie depcze ich prawa: tych, którzy są niżej w rozwoju traktuje jak prymitywne, ciemne i przesądne bydło, więc najchętniej zamieniłby ich w kastę najniżej opłacanych niewolników wykonujących najcięższe prace. Kto nie ma przynajmniej mgr przed nazwiskiem ten powinien zamiatać ulice i padać przed nim na twarz. Ludzi stojących w rozwoju wyżej od siebie postrzega jako dewiantów, wariatów, heretyków i niebezpieczny element wywrotowy, zasługujący na starcie z powierzchni ziemi. Domaga się więc od władz państwowych, żeby poddać ich stałej kontroli, a najlepiej zakazać im wszelkiej działalności (np. wykonywania pewnych zawodów) i głoszenia poglądów.

Człowiek na tym etapie wykazuje zupełny brak zrozumienia dla duchowości, humanizmu i filozofii, chyba że jest to filozofia materialistyczna. Wprawdzie potrafi odróżnić prawdziwą sztukę od bohomazów, jednak nie przeżywa jej i ceni ją co najwyżej jako lokatę kapitału. Bardzo charakterystyczny dla ludzi tego pokroju jest głoszony przez nich na każdym kroku pogląd, że jedyną prawdziwą nauką są nauki ścisłe. Z tego powodu głęboko gardzą oni wszystkimi reprezentantami nauk humanistycznych, uważając, że uprawiają oni zwykłą pseudonaukę, która powinna być wykreślona z listy przedmiotów wykładanych na uczelniach wyższych (w rzeczywistości jest zwykle odwrotnie – to humaniści stoją wyżej w rozwoju, ponieważ humanizm budzi się wraz z uaktywnianiem się wyższych czakr). Wierzą w teorię, że z życiu przetrwają tylko najsilniejsi i najlepiej przystosowani, więc głęboko gardzą „nieudacznikami”, którzy nie potrafią urządzić się w życiu równie „mądrze” jak oni. Z tego powodu działalność filantropijna nie robi na nich żadnego wrażenia, a nawet uważają ją za zbędną – chyba, że przy okazji można wywiesić na bilbordzie własne nazwisko i zyskać dzięki temu popularność.

Mentalność inkwizytorska ludzi III poziomu przejawia się w postaci tworzenia przeróżnych „ośrodków apologetycznych”, zarówno religijnych, jak i racjonalistycznych, z fanatyzmem i zawziętością krzewiących jedynie słuszny w ich przekonaniu światopogląd i zwalczających każdą niezależną myśl lub dziedzinę działalności. Z pozycji tych „ostrzeliwuje się” ostro wszelkie inne (niematerialistyczne) światopoglądy oraz ścieżki rozwoju osobistego. W czasach mrocznej historii ludzkości z tej „kasty” wywodzili się religijni inkwizytorzy, a dziś tę rolę przejął materialistyczny i ateistyczny (i w świetle najnowszych dokonań nauki wielce zacofany) racjonalizm.

Na tym etapie rozwoju odnotowujemy prawdziwą epidemię psychopatii. Osobnik ten jest zupełnie odcięty od swoich emocji, które jawią mu się jako przerażający i zagrażający jego pozycji w życiu żywioł, dlatego je tłumi i represjonuje. W takim bezuczuciowym stylu wychowuje również swoje dzieci. Jedynymi emocjami, których jest w miarę świadomy są złość i zżerająca go frustracja, gdy napotyka na sprzeciw lub trudności w realizowaniu swoich chorych ambicji lub gdy nagle zda sobie sprawę ze swojej nieadekwatności. Uchodzący za wielce kulturalnego, inteligentny i nierzadko znakomicie (według kryteriów obowiązujących na tym etapie) wykształcony, pozornie pewny siebie, na prestiżowym stanowisku i znający swoją wartość człowiek, w rzeczywistości okazuje się zakompleksionym i w głębi duszy przerażonym dużym dzieckiem, które, żeby chronić swoją psychiczną integralność, próbuje kontrolować i podporządkowywać sobie nie tylko własną rodzinę, ale wszystkich w swoim otoczeniu. Ten terror nie musi oznaczać używania brutalnej siły ani niekulturalnych słów. Ludźmi można manipulować przy pomocy bardzo subtelnych i prawie niewidocznych sztuczek, takich jak znaczące spojrzenie, pewne gesty, wymowne prychnięcia lub wyszydzanie.

Małżeństwo nie jest zawierane z miłości (bo ta mogłaby skruszyć „twierdzę” jego nieczułości), lecz dla prestiżu i osiągnięcia jeszcze wyższej pozycji społecznej. Na partnera wybiera się osobę należącą do własnego, lub wyższego „klanu”, najchętniej trudną do zdobycia i związaną z kręgami władzy, finansjery lub renomowanych ośrodków naukowych. Rywalizacja i walka o pozycję toczy się nawet między małżonkami, co sprawia, że osobnik taki nie potrafi się zrelaksować nawet we własnym domu i przy najbliższej mu osobie. Rodzina nie daje poczucia bezpieczeństwa, a dom nie jest azylem. Ich zadaniem jest budowanie prestiżu i blichtru.

Seks już nie służy przyjemności, jak to się działo na poprzednim etapie, bo okazało się, że nie jest skutecznym lekiem na lęk, lecz staje się narzędziem manipulacji i okazywania przewagi. Nie ma tu miejsca na sentymenty i miłość, liczy się tylko siła i dominacja. Miłość jest postrzegana jako przejaw słabości, bo czyni z mężczyzny mięczaka, który staje się słabeuszem, gotowym płaszczyć się przed ukochaną kobietą. Podobnie, zakochana kobieta staje się osobą uległą, należącą do mężczyzny, co pozbawia ją siły płynącej ze sztuki manipulowania nim przy pomocy kar i nagród wymierzanych w małżeńskiej sypialni.

Podobnie jak małżeństwo, również jego relacje z dziećmi nie są oparte na miłości, serdeczności i zrozumieniu. Dziecko ma zaspokajać jego ambicje, powinno się dobrze uczyć i osiągać sukcesy w sporcie. Oczywiście, musi skończyć renomowane szkoły i posiadać odpowiednie świadectwa. Jego indywidualność, talenty ani zainteresowania nie są brane pod uwagę, nie powinno również zadawać pytań ani za dużo myśleć. System edukacji nie przewiduje brania pod uwagę indywidualności czy wrażliwości. Program jest z góry ustalony i należy go po prostu zrealizować, a nad tym zadaniem czuwa cały system kar i nagród.

Napędzającym go paliwem emocjonalnym jest agresja, przejawiająca się w formie złości, niechęci, krytykanctwa, rozdrażnienia, wrogości, obmowy i żalu, mających ukryć zarówno przed otoczeniem, jak i przed nim samym przykrą prawdę, że nie jest ani trochę taki doskonały, za jakiego chciałby uchodzić. Stawia innym tak wysokie wymagania, że nie są w stanie im sprostać, wytwarzając w nich tym sposobem poczucie winy, w nadziei, że nikt nie odważy się zagrozić jego pozycji samca alfa.

Nieświadomość własnego życia emocjonalnego i odrzucanie pierwiastka duchowego sprawia, że choruje, nierzadko bardzo poważnie i w dość młodym wieku. Nieustający i utrzymujący się latami stres związany z przymusem utrzymywania prestiżu i konieczność zwyciężania w wyścigu szczurów rujnują jego zdrowie, a zwłaszcza serce. Ponieważ nie ma on w zwyczaju zagłębiać się w swoje stany emocjonalne ani badać stanu ducha, nawet nie próbuje wnikać w prawdziwe przyczyny chorób. Przeciwnie, uważa, że chorowanie jest dziełem przypadku i nie przyjmuje do wiadomości, że sam się do tego w jakikolwiek sposób mógł przyczynić. W razie choroby domaga się pigułki lub zabiegu chirurgicznego, które szybko i skutecznie rozwiążą jego problemy.

Ludzie z niższych poziomów, chociaż nierzadko agresywni, sami z siebie nie są zbyt groźni. Groźni stają się dopiero wtedy, gdy wpadną pod komendę manipulantów i inżynierów lęku z III etapu. To właśnie oni są twórcami całego systemu państwowego, religijnego, wojskowego, finansowego i w szerokim znaczeniu społecznego. Plebs wprawdzie uwielbia sztandary i parady, ale bierze w tym wszystkim udział jako „mięso armatnie”, podczas gdy oni są tu szefami, komendantami i to oni odbierają honory. To przed nimi prężą się szeregowcy i im rolnicy darowują chleb z solą.

Najwięcej karmy gromadzi się na tym etapie. Żeby robić postępy na ścieżce rozwoju potrzeba pokory, skromności i przyznania się do tego, że się czegoś nie wie, nie rozumie lub nie potrafi. Niestety, ludziom na III etapie tych cech brakuje zupełnie. Przeciwnie, są oni przekonani, że są najmądrzejsi i że osiągnęli najwyższy pułap ludzkich możliwości, i to właśnie ta arogancja i pycha blokuje ich postępy. Dlatego ten etap jest prawdziwą pułapką dla dusz – tu można utknąć na całą wieczność.

Wraz z rosnącą inteligencją i wiedzą zaczynają się pojawiać wątpliwości, a te budzą lęk. Nie można przecież być człowiekiem bez jasno sprecyzowanych poglądów, nie można czegoś nie wiedzieć, ale jakby wbrew sobie zaczyna się zadawanie trudnych, niepokojących pytań i wątpienie w wyznawaną dotąd wizję świata. Sposobem wyjścia z tego etapu jest nauczenie się współpracy zamiast konkurowania, otworzenie swojego serca dla innych oraz próba zrozumienia, dlaczego niektórzy ludzie kierują się w życiu odmiennymi preferencjami.

Ciąg dalszy nastąpi…

180 thoughts on “Mapy świadomości

  1. Ano …ja.
    Nigdy na Twoim blogu nic jeszcze nie napisałem i dzisiaj pierwszy raz.
    Świadomość to niezwykły temat, ale z drugiej strony też trudny stąd proszę wszystkich czytelników o potraktowanie mojej wypowiedź jako -
    światopoglądową.

  2. No to pisz śmiało. Byle nie za bardzo “rajskimi”, bo ja dalej jestem sceptyczna co do ich koncepcji świata.

  3. Jako jeden z pierwszych rozpocząłem publiczny dialog z ”rajskimi”.Dialog, ale nie krucjate, którą można było poobserwować w różnych środowiskach społecznych szczególnie na forum DI, czy wśród pseudo racjonalistów i agnostków.
    A wynik końcowy w moim mniemaniu wygląda mniej więcej tak :
    to nasze emocje i przekonania mają wpływ na chęci zdobywania wiedzy jak i jej weryfikacji.
    Powodują one niestety, że zamiast zachęcać – chcą z góry narzucić końcowy ich wynik.
    Jest to powodem niemożności prowadzenia zdroworozsądkowego dialogu jak i powodem odrzucania….
    Rajscy burzą racjonalny obraz świata.Świata, zbudowanego na jaszczurzych programach.
    Budzi to niestety opór wielu ludzi, ponieważ przedstwiony przez nich model Wszechświata, to niestety bardzo srogi i wymagający mechanizm.

    W marcu zwołuję z Mikołajem Rozbickim Wielką Konferencję.Pierwszą konferencję, która będzie starać się połączyć ze sobą różne środowiska społeczne jak i różne światopoglądy.Bo jak do tej pory okazuje się, że mamy do czynienienia raczej z ”chłodną” polemiką, często opartą na paradoksach logicznych. A czas leci, a ”nad głowami” mamy TRANSFORMACJE.

    Zaraszam Mario na konferencje…..
    Z dużym wyprzedzeniem dam Ci znać gdzie i kiedy ?
    Tymczasem pozdrawiam.

  4. @ Altair: dziękuję za zaproszenie, ale mam wątpliwości. Nie rozumiem, po co komu ci “Rajscy”? Czy ja nie mogę myśleć sama, bez pomocy jakichś guru, kosmicznych przekazów, Jezusów, Księgi Urantii, V Ewangelii itp.?

    Ja nie przyłączyłam się do żadnej krucjaty przeciwko nim, bo nie widzę sensu żadnych krucjat. Ale do nich też się nie zamierzam przyłączać. Powiem szczerze, że to, co ostatnio wygaduje Mikołaj nieco mnie niepokoi. Ale wierzę w faceta, mimo wszystko, mam nadzieję, że przejrzy na oczy.

    Nie podoba mi się lansowanie w tej grupie “nauk” Sitchina ani przekonywanie nas, że powinniśmy być dobrzy dla Szaraków i wpuścić ich na naszą planetę, bo oni są tacy biedni i zginą bez naszej pomocy. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie – co Szaraki zrobiły dla nas dobrego? Dlaczego ludzkość panicznie się ich boi? Gdyby ktoś zaproponował mi wpuszczenie na Ziemię Świetlistych Aniołów to owszem, mogłabym pertraktować, ale z Szarakami nie zamierzam.

    Co do nauk tych państwa: na fizyce się nie znam, więc nie mam pojęcia jaką wartość mają ich przekazy naukowe. Natomiast na naukach duchowych znam się nieco i wiem, że te “srogie i wymagające programy” śmierdzą na milę gadami. Słuchałam trochę ich audycji na Wolnej Ludzkości i wiem jedno: nie powiedzieli niczego, czego nie dałoby się wyczytać w książkach. Nie mówię o fizyce, lecz o prawach duchowych. Wszystko co mówią o cywilizacjach kosmicznych to wiedza całkowicie nieweryfikowalna, dlatego można ją przyjąć wyłącznie na wiarę, bo dowodów brak.

    Na razie do nikogo się nie przyłączam. Zanim się przyłączę muszę mieć pewność, że akcja zmierza we właściwym kierunku. Nie zamierzam firmować swoim nazwiskiem podejrzanych sojuszy.

    Mam instynkt i zawsze wyczuwam, co pochodzi z jasnej, a co z ciemnej strony mocy.

  5. Witam Mario !
    Chwilkę się nie odzywałem.Ale miałem trochę informacji do przerobienia. Nazwał bym to odzieleniem ziarna od plew.
    Niebawem napiszę artykuł na wolnaludzkosc.pl
    gdzie postaram się trochę wyprostować ten informacyjny szum, jak i może również zwrócić uwagę czytelników na wyssane z palca różne idee.
    Jak już napiszę to podeślę tutaj linka.

    Co do nauk Sitchina.
    Rozmawiałem z Mikołajem wiele razy i on wie kim był Sitchin, który brał udział w satanistyczno- jaszczurowych obrzędach, bo posiadał jaszczurzy genotyp. Zatem nie wiem kto personalnie faworyzuje na wolnaludzkosc.pl ”nauki” Sitchina, bo się temu bliżej nie przyglądałem.

    Co do konferencji ? Twoja obecność byłaby tam cenna. Mogłabyś byś przecież wiele rzeczy wyprostować i zweryfikować, więc może nie odpuszczaj !

    Pozatem będziemy mieli okazję po wielu latach wspólnego pisania osobiście się poznać i poznać z innymi. :)

    Czyli jak zawsze – siła tkwi w połączonych jednostkach…..

    Pozdrawiam ciepło

  6. Napisz, chętnie przeczytam, bo książki nie czytałam, ale jeśli mnie przekonasz, to ją przeczytam. Kto lansuje Sitchina na WL? Pan Marek, na przykład, ale i sam Mikołaj nie raz nakazywał poczytać Sitchina, że to niby takie oświecające (nie zapisałam sobie, w którym przemówieniu do ludu polskiego wystąpił z tym apelem, więc nie podam linku, ale pamiętam, że tak właśnie było). O Weresie nie wspomnę, bo on nie należy do ekipy, ale bywa gościem i straszy Gerylem, aż się kurzy.

  7. No ten Brodacz bezkonkurencyjny jest! I jak swietnie, ze uczylam sie rosyjskiego za komuny! Nigdy nie wiadomo co kiedy moze sie przydac…choc i tak przychylam sie do jego zdania ,ze telepatia to jezyk uniwersalny co go zapomnielismy! :)
    Dzieki za to podsumowanie LogoPedant!

  8. LogoPedant ! Kapitalny wyklad i zrozumialy dla kazdego pod warunkiem, ze wyrzuci sie nalukowo-medyczne badziewie z programow myslowych narzuconych, no…wiadomo juz tu przez kogo i po co.

    Na tych faktach powstala przeciez medycyna chinska i praktycznie to zastosowala, ze wszystko ze wszystkim jest ze soba polaczone i wzajemnie na siebie wplywa nie tylko na poziomie materialnym, ale rownolegle tez i na duchowym.

    Rozni ciemni “monarchowie” oraz religijne “wampiry” wiedza o tym i dlatego wlezli do ducha ludzkosci strachem z …kopytami , zeby nia zawladnac, manipulowac i wykorzystywac do wlasnych celow.

    W Polsce bylo takie powiedzonko : Tu radio Praha, my se ne boim, ale mamy straha !

  9. Tu koncowe wnioski z artykulu budzacego swiadomosc Polakow , jako do “potulnej” masy roboczej:

    Polskie spoleczenstwo powinno wreszcie uzmyslowic sobie ten fakt, bo wkrótce bedzie na cokolwiek za pózno. Nawet walka zbrojna moze byc niemozliwa, bo mamy liczne przyklady zbrojnej obrony demokracji w rzekomo niezaleznych panstwach. Trwajaca od wielu lat zydowska agresja propagandowa na Polske, nie jest wynikiem niecheci, czy nawet nienawisci do Polaków. Byloby to zbyt latwe i zbyt naiwne wytlumaczenie calej tej powodzi oszczerstw i kalumnii. Tu gra idzie o panstwo, zasobne, swietnie polozone do wielkich swiatowych interesów, o dobrym klimacie, zamieszkalym przez ludzi dobrotliwych i naiwnych, nie skorych do glebszych dociekan, doskonale nadajacych sie na potulna mase robocza.”

    Tu jeszcze raz podaje link, dla tych ktorzy maja dosc bycia glupim oslem zaprzegnietym przez syjonistow do roboty na nich , a z ktorego pochodzi ten cytat :

    http://www.papurec.org/related/related_frameset.html

  10. Pani Mario, ten artykuł jest absolutnie rewelacyjny! Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i wiem że nie jestem w tym osamotniony. Kiedy można się spodziewać kontynuacji?

  11. AQQ ! Juz po obejrzeniu tego obrazu w katedrze sandomierskiej nie powinien juz miec nikt watpliwosci, kto byl i jest we wladzach koscielnych i dalszych instytucjach przez nia rozwinietych na przestrzeni wiekow.

    Jesli teraz nie slyszymy o bezposrednich i napewno nadal wykonywanych mordach rytualnych, to tylko dlatego, ze diably je bardzo sprytnie w tajemnicy wykonuja.

    Napewno jestesmy wszyscy w trakcie TRZECIEJ WOJNY SWIATOWEJ ; gdzie koszerni oprawcy morduja po cichu i pojedynczo ludzi ekonomicznie, chemicznie – biologicznie pod postacia zabojczych lekow i szczepionek , zatruwaniem nieba, wody i ziemi, a o czym wiele juz na tym blogu opisano i dolaczono dowody.
    Teraz cos dla szabas-gojow wspolpracujacych z systemem, ktorzy tez sa przewidziani do odstrzalu po wykonaniu mokrej czy papierkowej roboty, bo tak juz ostatnio zrobiono z cala zaloga helikoptera bioracego udzial w drugiej “smierci” Bin Ladena, zeby nie miec niewygodnych swiadkow i zbednych geb do wykarmienia.

    Diabel jest wsciekle chciwy i chytry placac glupkom po to, zeby wykonywali za nich czarna robote, a jesli by ktos chcial sie wyrwac wczesniej z szamba do ktorego sam wpadl dla trzydziestu srebrnikow, to go ukroca o glowe w tym czy innym “wypadku” albo zginie w samobojstwie pozorowanym lub z rozpaczy w dobrowolnym.

    Zadna wspolpraca z diablem oraz slepa wiara w jego wynalazki nie wyszla i nie wyjdzie nikomu na zdrowie, a za chwilowy wygodniejszy byt zaplaci tez zdrowiem, zyciem i utrata duszy na wieki pod ohydna “slawa” kolaboranta czy Judasza…

  12. @ Altair (50)
    Napisałaś coś takiego:
    “Stąd istotą świadomą, czy bardziej świadomą może być właśnie np. przczelarz, który niby sobie żyje jak żyje niczym z pozoru się nie wyróżniając.Ale często są to istoty, które widzą, co niewidoczne, lecz możliwe do zobaczenia i słyszą, to co inni nie słyszą.
    Oczywiście to metafora, bo chodzi tutaj raczej o pewien wgląd i możliwości obróbki, czyli analizy i syntezy. Zwykle tacy (ludzie – istoty) nie pytają.Oni po prostu wiedzą. Jednakże co potwierdza proza życia, życie dla nich jest tutaj często katorgą ponieważ nie mogą oni nawiązać prawidłowych relacji z tym patologicznym systemem.”

    Zwłaszcza to ostatnie zdanie jest piękne, a i troszkę smutne zarazem, bo ci wartościowi i wrażliwi ludzie napotykają na mur niezrozumienia – jakby musieli rozmawiać z otoczeniem przez grubą szklana szybę i nieraz płaczą w samotności, a co gorzej, lądują w psychiatryku lub “jadą na prochach”, albo giną tragicznie, nie mogąc się odnaleźć w tym chorym świecie – daleko by nie patrzeć – z naszego podwórka: Stanisław Ignacy Witkiewicz, Edward Stachura, Tomasz Beksiński. czy Rysiek Riedel. A może “normalni inaczej” ? Bo ten świat jest z pozoru, ale tylko z pozoru normalny.
    Pytanie jeszcze: Co to znaczy normalność w tym kontekście ?

    Jeżeli z tej perspektywy ktoś słucha płyty Pink Floyd “The Wall”, to śledząc los głównego bohatera, Pinka, staczającego się za mur samotności i niezrozumienia, pojmie, jak bardzo dotkliwy to stan…

    Rysiek Riedel wypowiedział kiedyś coś takiego:
    .”Po­daruj uśmiech swój, tym których na­pot­kałeś na ja­wie i w swym śnie, a może ktoś ska­zany na sa­mot­ność, og­rze­je się twym ciepłem, za­pom­ni o kłopotach.”
    albo coś takiego: “Sta­ry. Naj­bar­dziej nie mogę znieść ludzkiej obojętności na zło. Tej sa­mej bes­tii, mniej­szej lub większej, w cza­sie woj­ny i na co dzień przez ludzi ho­dowa­nej dla ludzi. Nie mogę się wyr­wać, bo nie pot­ra­fię być obojętny”.
    ( http://www.cytaty.info/autor/ryszardriedel-2.htm )

    Astromario, bardzo proszę, napisz ciąg dalszy tego artykułu. Dla mnie jest to bardzo ciekawe studium psychologicznego człowieka. Trafnie tłumaczy w jaki sposób człowiek buduje relacje ze światem wokół.
    Twój opis bardzo to mi przypomina opis rozwoju psychicznego człowieka od niemowlęcia począwszy . Początek jest, co dalej ?
    Bardzo jestem ciekawy :-)

  13. @ Taurus: czytam w twoich myślach, albo ty w moich, bo wczoraj ruszyło mnie sumienie, że nie dokończyłam tego cyklu. OK, wezmę się za to w najbliższym czasie.

    Jeśli chodzi o ten świat, to nie jest on skrojony na miarę istot wrażliwych i uduchowionych. To jest planeta więzienna, a może raczej czyścowa, na której żyją nieświadomi skazańcy, nie rozumiejący własnego współudziału w tworzeniu tej patologii i budowaniu murów więzienia. Żadne argumenty nie są w stanie obudzić tych owiec, bo one są ślepe i bezrozumne. Jedyne, co nas może uratować, to nie wcielanie się więcej w tym miejscu, gdzie nie ma świadomości Boga, a mieszkańcy mają karłowate dusze. Powtórzę po raz kolejny, że w moim mniemaniu człowiek jest brakującym ogniwem między zwierzęciem, a istotą o świadomości kosmicznej. Gdyby było inaczej, rządy ciemności runęłyby jak domek z kart.

  14. No dobra, ta planeta to porazka, brak slow. Tylko co Ty Astromario i reszta piszacych na tym blogu ma tu do roboty? A moze to juz ostatnie Twoje wcielenie na Ziemii? Chyba nie bedziesz tak durna zeby znow tu wracac? Ja tam zadnego wysokiego poziomu rozwoju soba nie reprezentuje, a jakos ciezko mi tu wytrzymac, coraz bardziej skolowana jestem i nic dziwnego, bo to jedno wielkie wariatkowo.
    Mozna sie stad jakos skutecznie teleportowac?

  15. Astromario, fajny ten tekścik o urlopie…
    Może mniej śmieszny, ale za to jakże obiektywnie prawdziwy, ogląd naszej ziemskiej egzystencji z punktu widzenia “nie śpiących” istot przedstawił Gurdżijew w “Opowieściach belzebuba dla wnuka”.
    Nie mogę patrzeć na świat tak samo jak przed przeczytaniem tej książki. Uderza obuchem w pałę, bez znieczulenia.
    Jak ktoś nie czytał polecam.

  16. astromaria, a jakiej klasyfikacji poziomów rozwoju duszy korzystasz? bo są różne systemy o ile wiem.

  17. Głównie z broszurki “Mapy świadomości” Swami Dhyan Aadhar’a, trochę z “Michaela” Joya Pope i książki o czakrach Sharamon i Baginski. Mam też Gurdżijewa, ale to jest nieco inna bajka.

  18. Mario, ja wiem, tyle się dzieje, ale proszę dokończ te Mapy, bo dobrze zaczęłaś i może jak nie do końca, to chociaż ciąg dalszy? :))

  19. Fragment książki Kena Wilbera (“Psychologia integralna “), który opisuje poziomy świadomości człowieka i fazy jego rozwoju.

    1. Beżowy: archaiczny-instynktowny. Poziom podstawowego przetrwania: pierwszeństwo mają jedzenie, picie, ciepło, seks i bezpieczeństwo. Człowiek na tym poziomie nawyki i instynkty wykorzystuje tylko do przeżycia. Ma nikłą świadomość odrębnego self. Organizuje się w grupy przetrwania, aby podtrzymywać życie.

    Występowanie: najwcześniejsze ludzkie społeczności, noworodki, uwiąd starczy, ofiary późnego stadium choroby Alzheimera, umysłowo chorzy bezdomni, głodujące masy, ofiary nerwicy frontowej. 0,1% dorosłej populacji, 0% władzy.

    2. Purpurowy: Magiczny-animistyczny. Myślenie animistyczne: magiczne duchy, dobre i złe, roją się na Ziemi, udzielając błogosławieństw, rzucając klątwy i zaklęcia, które sprowadzają określone wydarzenia. Ludzie organizują się w szczepy etniczne. Duchy żyją w przodkach i konsolidują szczep. Pokrewieństwo i pochodzenie decydują o więziach politycznych. Wydaje się „holistyczny”, ale w rzeczywistości jest atomistyczny: „każdy zakręt rzeki ma swoje imię, ale cała rzeka nie ma imienia”.

    Występowanie: wiara w zaklęcia typu wudu, przysięgi połączone z ofiarą krwi, zaklęcia mające sprowadzić pomyślność, rytuały rodzinne, magiczne wierzenia i przesądy etniczne. Silny w Trzecim Świecie, w gangach, drużynach sportowych i zorganizowanych „szczepach”. 10% populacji, 1% władzy.

    3. Czerwony: bogowie mocy. Po raz pierwszy pojawia się self odrębne od szczepu: potężne, impulsywne, egocentryczne, heroiczne. Mityczne duchy, smoki, bestie i potężni ludzie. Feudalni panowie ochraniają podwładnych w zamian za posłuszeństwo i pracę. Podstawa feudalnych imperiów — potęga i chwała. Świat jest dżunglą pełną zagrożeń i drapieżców. Człowiek z poziomu czerwonego podbija, przechytrza i dominuje, nasyca się bez skrupułów. Występowanie: „Straszne pary”, zbuntowana młodzież, mentalność mieszkańca pogranicza, królestwa feudalne, bohaterowie epiccy, czarne charaktery z filmów o Jamesie Bondzie, najemnicy, dzikie gwiazdy rocka, Hun Attyla, Władca much. 20% populacji, 5% władzy.

    4. Niebieski: zasada konformisty. Życie ma znaczenie, kierunek i cel. Jego rezultaty określa wszechmocny Inny lub Porządek. Ów sprawiedliwy Porządek narzuca kodeks postępowania oparty na absolutnych i niezmiennych zasadach „dobra” i „zła”. Pogwałcenie kodeksu lub za- sad przynosi poważne, być może wieczne konsekwencje. Wierny przestrzegający kodeksu otrzymuje nagrodę. Podstawa starożytnych narodów. Sztywne hierarchie społeczne, paternalizm, jeden i tylko jeden właściwy sposób myślenia o wszystkim. Prawo i porządek; impulsywność hamowana przez poczucie winy; wiara konkretna, dosłowna i fundamentalistyczna; posłuszeństwo zasadzie Porządku. Często „religijny” [w mityczno-członkowskim sensie; Graves i Beck nazywają to poziomem „święto-absolutystycznym"], ale może też być świeckim lub ateistycznym Zakonem lub Misją.

    Występowanie: purytańska Ameryka, konfucjańskie Chiny, dickensowska Anglia, współczesny Singapur, rycerskie kodeksy honorowe, dobroczynność, fundamentalizm islamski, harcerstwo, „moralna większość”, patriotyzm. 40% populacji, 30% władzy.

    5. Pomarańczowy: osiągnięcia naukowe. Na tej fali self „uwalnia się” od „mentalności tłumu” z niebieskiego poziomu, szukając prawdy i znaczenia w kategoriach indywidualistycznych — hipotetyczno-dedukcyjnych, eksperymentalnych, obiektywnych, mechanistycznych, opera- cyjnych — „naukowych” w typowym sensie. Świat jest racjonalną, dobrze naoliwioną maszyną. Rządzą nim prawa natury, które można poznać, opanować i wykorzystać do własnych celów. Zorientowany przede wszystkim na osiąganie, szczególnie (w Ameryce) zdobyczy materialnych. Prawa nauki rządzą polityką, ekonomią i ludzkimi sprawami. Świat jest szachownicą, na której rozgrywane są partie; zwycięzcy zdobywają przewagę i rządzą przegranymi. Spółki komercyjne; wykorzystywanie bogactw naturalnych do własnych celów strategicznych. Podstawa państw związkowych.

    Występowanie: okres Oświecenia, Atlas Shrugged Ayna Randa, Wall Street, Riviera, powstanie klasy średniej na całym świecie, przemysł kosmetyczny, polowanie na trofea, kolonializm, Zimna Wojna, przemysł mody, materializm, liberalny egocentryzm. 30% populacji, 50% władzy.

    6. Zielony: wrażliwe self. Życie społeczne, więź ludzka, wrażliwość ekologiczna, układy sieciowe. Ludzki duch musi zostać uwolniony od żądzy, dogmatów i podziałów. Uczucia opiekuńcze zastępują zimny racjonalizm; chronienie Ziemi, Gai, życia. Człowiek na tym poziomie jest przeciwnikiem hierarchii; tworzy boczne więzi i połączenia. Przepuszczalne self, relacyjne self, zazębianie się grup. Nacisk na dialog, związki. Podstawa społeczności kolektywnych (tzn. dobrowolna przynależność do grupy oparta na wspólnych zapatrywaniach). Decyzje podejmuje się poprzez pojednanie przeciwnych stron i konsensus (wada: niekończące się „ucieranie” i niezdolność do podjęcia decyzji). Odświeża duchowość, wprowadza harmonię, wzbogaca ludzki potencjał. Wartości silnie egalitarne, antyhierarchiczne, pluralistyczne; społeczna konstrukcja rzeczywistości, różnorodność, wielokulturowość, relatywistyczne systemy wartości; ten światopogląd często nazywany jest pluralistycznym relatywizmem. Subiektywne, nielinearne myślenie; więcej emocjonalnego ciepła, wrażliwości i troski dla Ziemi i jej mieszkańców.

    Występowanie: głęboka ekologia, postmodernizm, idealizm niderlandzki, poradnictwo rogeriańskie, kanadyjska opieka zdrowotna, psychologia humanistyczna, teologia wyzwolenia, Światowa Rada Kościołów, Greenpeace, prawa zwierząt, ekofeminizm, postkolonializm, Foucault i Derrida, poprawność polityczna, ruchy mniejszości, problemy praw człowieka, ekopsychologia. 10% populacji, 15% władzy.

    Gdy zielone meme zostanie zrealizowane, ludzka świadomość jest gotowa do wielkiego skoku w „myślenie drugiej warstwy”. Clare Graves nazywał to „doniosłym skokiem”, w którym „przekroczona zostaje przepaść niewiarygodnej głębi znaczenia”. W istocie, mając świadomość drugiej warstwy, możemy myśleć zarówno wertykalnie, jak i horyzontalnie, używając jednocześnie hierarchii i heterarchii; możemy po raz pierwszy jasno zrozumieć całe spektrum wewnętrznego rozwoju i ujrzeć, że każdy poziom, każde meme, każda fala ma decydujące znaczenie dla zdrowia całej spirali.

    Ja wyraziłbym to tak: ponieważ każda fala „przekracza i zawiera”, więc każda jest fundamentalnym składnikiem wszystkich kolejnych fal i dlatego o każdą należy się troszczyć i ją objąć. Ponadto w odpowiednich okolicznościach życiowych każda fala może być zaktywizowana lub reaktywowana. W sytuacjach zagrożenia możemy zaktywizować instynkty czerwonej mocy; w odpowiedzi na chaos może będziemy musieli zaktywizować niebieski porządek; szukając nowej pracy, możemy potrzebować sił pomarańczowego osiągnięcia; w małżeństwie i z przyjaciółmi — bliskiej zielonej więzi.

    Ale żadne z tych meme nie potrafi samo z siebie w pełni docenić istnienia innych meme. Każde meme pierwszej warstwy sądzi, że jego światopogląd jest właściwą lub najlepszą perspektywą. Gdy zostanie zakwestionowane, reaguje negatywnie; w razie zagrożenia chwyta za broń i wali na oślep. Niebieski porządek czuje się bardzo nieswojo w zetknięciu z czerwoną impulsywnością i pomarańczowym indywidualizmem. Pomarańczowe osiągnięcie uważa, że niebieski porządek jest dla mięczaków, a zielona więź jest słaba i nudna. Zielonemu egalitaryzmowi trudno jest znieść hierarchie wyższości i wartości, wielkie obrazy czy cokolwiek, co wydaje się autorytarne, i dlatego silnie reaguje na niebieski, pomarańczowy i wszystko, co następuje po zielonym.

    Kiedy pojawia się myślenie drugiej warstwy, wszystko zaczyna się zmieniać. Ponieważ świadomość drugiej warstwy w pełni zdaje sobie sprawę z wewnętrznych etapów rozwoju — nawet jeśli nie potrafi wyrazić ich w fachowy sposób — robi krok w tył i ogarnia wielki obraz, dzięki czemu uznaje ważną rolę, jaką odgrywają wszystkie meme. Posługując się tym, co my uznalibyśmy za wizję-logikę, świadomość drugiej warstwy myśli w kategoriach całej spirali istnienia, a nie tylko w kategoriach jednego poziomu.

    Podczas gdy zielone meme używa wczesnej lub początkowej wizji-logiki, aby zrozumieć wiele różnych systemów i kontekstów, które istnieją w różnych kulturach, myślenie drugiej warstwy robi krok dalej i zaczyna integrować te pluralistyczne systemy w integralne i holistyczne spirale i holarchie (Beck i Cowan o myśleniu drugiej warstwy mówią, że operuje „holonami”). Te holarchie obejmują zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne poziomy rozwoju w wymiarach wertykalnym i horyzontalnym, co daje w rezultacie pogląd wielopoziomowy i wielowymiarowy, bardzo holarchiczny.

    W myśleniu drugiej warstwy występują dwie główne fale (odpowiadające temu, co my uznalibyśmy za środkową i późną wizję-logikę):

    7. Żółty: integrujący. Życie jest kalejdoskopem naturalnych hierarchii [holarchii], systemów i form. Bezwzględne pierwszeństwo mają elastyczność, spontaniczność i funkcjonalność. Różnice i wielorakość mogą być zintegrowane we wzajemnie zależne, naturalne strumienie. Tam gdzie jest to właściwe, egalitaryzm uzupełniany jest naturalnymi stopniami wyższości. Wiedza i kompetencja powinny zająć miejsce rangi, władzy, pozycji lub grupy. Ogólny porządek świata jest rezultatem istnienia różnych poziomów rzeczywistości (meme) i nieuniknionych wzorców poruszania się w górę i w dół dynamicznej spirali. Dobre rządy ułatwiają pojawianie się bytów na wszystkich poziomach wzrastającej złożoności (hierarchia gniazdowa).

    8. Turkusowy: holistyczny. Uniwersalny, holistyczny system, holony/fale integrujących energii; jednoczy uczucie z wiedzą [centaur]; wielorakie poziomy splecione w jeden świadomy system. Porządek uniwersalny, ale żywy i świadomy, nie jest oparty na zewnętrznych zasadach [jak niebieski] ani na więzi grupowej [jak zielony]. W teorii i w praktyce możliwe jest „wielkie zjednoczenie”. Czasem związany z powstaniem nowej duchowości jako sieci całego istnienia. Turkusowe myślenie używa całej spirali; widzi różnorodne poziomy interakcji, dostrzega harmonie, siły mistyczne i rozprzestrzeniające się płynne stany, które przenikają wszystkie organizacje.

    Myślenie drugiej warstwy: 1% populacji, 5% władzy.

    Przy 1% populacji na poziomie myślenia drugiej warstwy (i tylko 0,1% na poziomie turkusowym) świadomość drugiej warstwy występuje stosunkowo rzadko, ponieważ jest teraz „czołówką” kolektywnej ludzkiej ewolucji. Beck i Cowan wspominają dla przykładu zagadnienia sięgające od noosfery Teilharda de Chardina do rozwoju psychologii transpersonalnej, których częstotliwość występowania zdecydowanie się zwiększa — a oczekiwane są jeszcze wyższe meme…

    Jednocześnie można zauważyć, że myślenie drugiej warstwy musi rodzić się przy silnym oporze ze strony myślenia pierwszej warstwy. W rzeczywistości, jak zobaczymy w rozdziale 13, pewna odmiana postmodernistycznego zielonego meme ze swym pluralizmem i relatywizmem aktywnie walczyła o powstanie myślenia bardziej integrującego i holarchicznego. (Prowadzono również studia rozwojowe opierające się na myśleniu drugiej warstwy, które jest praktycznie wyklęte na większości uniwersytetów. Z tego powodu badacze prezentowani w tej książce — i w diagramach — są w każdym calu bohaterami, gdyż często swoje badania prowadzili w bardzo wrogo nastawionym środowisku). A przecież, jak wskazują Graves, Beck i Cowan, bez myślenia drugiej warstwy ludzkość padnie ofiarą globalnej „choroby autoimmunologicznej”, podczas której różne meme zwracają się przeciw sobie, próbując zdobyć przewagę.

    Jednocześnie druga warstwa wyłania się z ogromnych zasobów zielonego meme (i czasem pomarańczowego). To z pluralistycznych perspektyw uwalnianych przez zielone meme budowane są sieci integracyjne i holistyczne. Książka ta jest więc zaproszeniem dla tych zielonych, którzy uważają, że należy ruszyć do przodu, nie przez porzucenie zielonego, ale przez wzbogacenie go.

  20. Dlaczego “self” nie jest przetłumaczone? Przecież to tyle co “ja”, albo “jaźn”.

    Wilber fajny, ale ameryki nie odkrywał, w sumie to dużo przepisał z tego, co już inni stwierdzili.

  21. Narzędzia energii nowej
    na przyjęcie zawsze gotowej
    oddech świadomy
    a będziesz uduchowiony
    to też ratunkowe koło
    a nikt o tym nie wie wkoło
    zmienia się krwi ciśnienie
    a nowym poziomem energii jest pomieszczenie
    murek niski
    dla Ciebie powinien być bliski
    tylko obserwować pozwala
    odczucia i energie z zewnątrz oddala
    w dramaty strachy nie czujesz się wciągany
    od starych niskich energii jesteś oddalany
    osobisty czas ciszy
    i nic o innych ludziach nie usłyszysz
    możesz mieć czas dla siebie
    jeśli nawet inni są w potrzebie
    humoru poczucie
    jakie to fajne uczucie
    śmiej się cały czas nawet z samego siebie
    a poczujesz się jak w niebie
    uśmiech spowalnia proces starzenia
    nawet świadomość innych i planety zmienia
    kreatywne rozwiązanie
    wchodzi przez serce współczucie zaufanie
    prostota prostota prostota
    wszystkiego utrudnianie to głupota
    czucie bez posiadania
    innych uczuć jak własnych nie brania
    uczucie wyjścia poza myślenie
    starą energię na nową zamienię
    w uczucia zanurkowanie
    w pełni ich doświadczanie
    a potem uwalnianie
    oto narzędzia energii nowej
    na przyjęcie zawsze gotowej.

  22. Rozwój duchowy
    Szukam na początek
    żeby znaleźć dla duszy przyjemny zakątek
    na zewnątrz się otwieram
    religia praktyki doświadczenia innych zbieram
    ale od rzeczywistości się odcinam
    czy to moja najszczęśliwsza mina
    wcale nie
    bo ja wewnętrzna duchowość odkrywać chcę
    gdzie prawdziwą duchowość znajduję
    a najgłębsza ciszę odnajduję
    czy myślisz że na szczycie gór
    spotkałeś prawdziwej duchowości wzór
    a może na targu miejskim
    gdzie dużo ludzi hałas pieski
    a może w czynnościach dnia codziennego
    pytam kim jestem po co żyję dlaczego
    gdzie odnajduję siebie
    czy tylko w medytacji potrzebie
    a może w odkurzaniu i naczyń myciu
    w gwarze dnia a nie w ukryciu
    gdzie pojawia się olśnienie
    a nawet dalej oświecenie
    z drugim człowiekiem w relacji
    w pracy korku ulicznym czy podczas wakacji
    muszę znaleźć równowagę
    i na medytację i gwar codziennego życia zwrócić uwagę
    bo w prawdziwej duchowości wszystko się staje żywym duchem
    a moje serce ogniem miłości i żaru wybuchem,

Rozmowy na dowolne tematy prowadzimy tu: https://astromaria.wordpress.com/hyde-park/ i https://astromaria.wordpress.com/zdrowotny-hyde-park/ KOMENTARZE NIE NA TEMAT BĘDĘ KASOWAĆ! UWAGA!!! Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj https://astromaria.wordpress.com/komentowanie-bloga/

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s