Przekręt wszechczasów część XXIV

Prywatny administracyjny proces ugodowy

Chciałbym przedstawić proces, dzięki któremu – po raz kolejny – odzyskałem pieniądze od klienta, który – że tak powiem – miał inny pomysł, niż zapłacić mi za moją pracę, co w dzisiejszych czasach dzieje się dosyć często niestety.

Informacje te, są niesamowicie użyteczne, i ich moc prawna wykracza poza ramy zwykłych listów, pogróżek, i wszelakich zabiegów, żeby odebrać swoje mienie od cwaniaków, którzy myślą, że nie muszą płacić za ludzką pracę.

Tego lata wykonałem dosyć duży projekt dla właściciela nowo otwartego pubu, wymieniliśmy się emailami, zdjęciami, w końcu ja wystawiłem cenę i otrzymałem zielone światło do roboty. Proszę zauważyć, że nie mieliśmy żadnego pisemnego kontraktu, papierów, podpisów itp., nawiążę do tego faktu nieco później.

Wszystkie projekty wykonałem w warsztacie, zostały dostarczone i zainstalowane, po czym wysłałem mu pierwszy rachunek za część robót, myśląc, że zawsze łatwiej jest płacić po trochu, niż wszystko na raz. Odpowiedz była „OK, zapłacę do końca tygodnia”, to było miesiąc temu. Czas płatności minął, a ja dostałem prośbę o trochę czasu, do momentu otwarcia, wtedy mi zapłaci. Ja odpisałem „OK”, ale wtedy wysyłam wszystkie rachunki na raz i oczekuję zapłaty. Napisałem w sposób taki, że brak odpowiedzi z jego strony oznacza zaakceptowanie warunków płatności. Forma takich korespondencji jest tu niezmiernie ważna.

Przyszedł czas otwarcia, więc wystawiłem cały rachunek e-mailem. Nie otrzymałem odpowiedzi. Kilka dni później, wysłałem kopię papierową listem poleconym, odebrano – brak odpowiedzi. Więc uruchomiłem machinę i już opisuję jak to działa.

Najważniejszą rzeczą w tej całej sytuacji jest tzw. injury – czyli krzywda, jaką jedna strona kontraktu zrobiła drugiej i okoliczności jakie temu towarzyszyły. Druga bardzo ważna rzecz – jeżeli chcesz to wygrać niemal z automatu – ZAWSZE musisz być tym honorowym, nie możesz pozwolić sobie na żadne zagrywki, bo to zmniejszy twoje szanse na szybki wynik.

Zapomniałem dodać, że po tym jak nie otrzymałem pieniędzy po pierwszym rachunku, pojechałem dokończyć coś, i pomoc w kilku drobnych rzeczach, mimo, że już wiedziałem, że będzie problem z płatnościami. A to właśnie po to, żeby zawsze dotrzymać swojej części umowy, jeszcze rok temu, po tym jak mi nie zapłacił – dałbym mu środkowy palec i więcej nic nie kończył, dzisiaj już tak nie zrobię.

Proces po stronie prywatnej, dzięki któremu możemy odzyskać niemal wszystko co się nam należy i to czasem z grubą nawiązką wygląda tak – wszystko poleconym:

  1. Zawiadomienie o niedotrzymaniu warunków umowy, wyrządzonej krzywdzie i okazja na zadośćuczynienie (nie brzmi to po polsku ładnie, ale chodzi o sens, na pewno znajdziecie lepsze słownictwo).

W tym dokumencie oświadczamy gdzie dokładnie kontrakt został złamany, dlatego b. ważne jest dotrzymać swojej części do samego końca. Wyjaśniamy również, że poprzez to zachowanie doznajemy krzywdy finansowej: nie otrzymałem zapłaty, nie mam jak zapłacić rachunków, kupić jedzenia itp. To się nazywa consequential damages, czyli krzywdy, które wynikają pośrednio z zerwania umowy, bądź odmowy zapłaty. Dajemy 10 dni na odpowiedź, przyjęło się, że 3 dni na dostarczenie, 3 dni na odpisanie, 3 dni na powrót, 1 dzień extra. Wysyłamy poleconym na nazwisko i adres osoby odpowiedzialnej, kopie chowamy do teczki razem z paragonem z poczty. Koniec.

  1. Jeżeli dostaniemy zapłatę, to koniec sprawy. Jeżeli nie, i nie wróci do nas odpowiedź dlaczego nie otrzymaliśmy pieniędzy (uzasadniona prawnie, złożona pod przysięgą z pełną odpowiedzialnością – inaczej taka odpowiedź jest nieważna). Wysyłamy następne pismo tym samym sposobem:

Zawiadomienie o braku odpowiedzi, szansa na zadośćuczynienie krzywdy i informacja o obowiązku uiszczenia opłat za spóźnienie.

W tym dokumencie, piszemy trochę coś, co wydaje się śmieszne, ale musi być. Dajemy jeszcze raz szansę naszemu przeciwnikowi na to, żeby w porę się zorientował, że robi nam krzywdę, i dajemy mu szansę na naprawę sytuacji.

Druga część owej korespondencji to informacja o naliczaniu karnych odsetek za przetrzymywanie mojej własności (moja wyplata) bez mojej zgody. Suma jakiej zażądamy musi być realna, nie dostaniemy 9000.000 zł dziennie nawet jak wygramy w sądzie. Ja zażądałem £40 za dobę, za to, że on nie wypłacił mi £1300, więc w granicach rozsądku.

Bardzo ważne, żeby te pisma napisać w odpowiedni sposób, taki, który umożliwia zaakceptowanie poprzez brak odpowiedzi. 10 dni na odezwę z powrotem, kopia do teczki + paragon.

Po tym jak wysłaliśmy 2 papier, drogą poleconą, dołączamy tzw. fee schedule, czyli termin płatności karnych odsetek. Ten dokument musi być napisany w formie automatycznego kontraktu. Brzmi to zabawnie, ale w skrócie powiem, że forma pisania owych dokumentów jest niezmiernie ważna. Ten, który ja wysłałem pokrótce miał taką formę:

„W związku z tym, że zdecydowałeś przetrzymywać moją własność (moją zaplatę £1300) bez mojej zgody, proponuję opłatę dzienną w wysokości £40 przez okres trwania procesu administracyjnego. Jeżeli nie jesteś zainteresowany tą ofertą – zwróć moją należność w przeciągu 10 dni od otrzymania tego pisma, jeżeli się zgadzasz – nie musisz robić nic, odsetki zostaną naliczane 11 dnia od daty doręczenia tej oferty”

To może wydać się śmieszne, ale proszę mi wierzyć – działa, nie mówię tego, bo gdzieś przeczytałem, ale miałem okazję wykorzystać ten system niejednokrotnie. Ludzie, gdy nie rozumieją co czytają – często idą po poradę do swoich adwokatów – a ci z mety mówią im, że mają wielki problem i sprawa zwykle kończy się błyskawicznie – tak jak to miało miejsce teraz.

Więc oba pisma wysłane, czekamy, dajemy przeciwnikowi wszelkie szanse, żeby naprawił swój błąd. Jeżeli to zrobi i zapłaci za moją pracę – koniec procesu, jeżeli nie, następny etap.

  1. Kolejnym, najważniejszym elementem tego procesu jest tzw. AFFIDAVIT, czyli oświadczenie pod przysięgą. Ten dokument ma tak ogromną moc prawną, że praktycznie zostawiony bez odpowiedzi – jest już wyrokiem, po stronie prywatnej, zanim przejdzie do publicznej.

Affidavit musi zawierać WYŁĄCZNIE fakty, nie ma tu miejsca na osobiste opinie, uczucia, żale itp. To jest dokument napisany zwykle w punktach, na które druga strona musi odpowiedzieć pod przysięgą – PUNKT PO PUNKCIE, nie wolno zostawić ani jednego bez odpowiedzi. Jak ma to wyglądać – proszę zajrzeć na szatę na necie, a treść ma zawierać tylko to, co się stało:

  1. dnia tego i tego wykonałem taką pracę dla … z terminem płatności ….
  2. nie otrzymałem zapłaty do dnia dzisiejszego.
  3. dnia … zostało wysłane pismo o wyrządzeniu krzywdy i możliwości zadośćuczynienia. Brak odpowiedzi, pismo doręczone … dowód doręczenia …
  4. dnia …. doręczono … pismo o braku odpowiedzi i kolejna możliwość uiszczenia opłaty. Załączono ofertę płatności karnych, która została zaakceptowana, dowód doręczenia …
  5. należności nie zostały wpłacone za wykonaną pracę, nie zostało dostarczone uzasadnienie prawne tejże sytuacji. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi od ….

Nic więcej nie musi znajdować się, jeżeli chodzi o samą treść. Oczywiście forma tego pisma musi odpowiadać wymaganiom – jest na necie mnóstwo przykładów – podpisane własnoręcznie.

Proszę mieć na uwadze, że ten dokument to obusieczny miecz – jeżeli znajdzie się w nim coś, co nie jest prawdą – ilość kłopotów jaka może do nas wrócić jest ogromna, w świecie biznesu tylko morderstwo ma większy kaliber niż składanie fałszywych zeznań pod przysięgą, za to długie są lata za kratami.

Takie pismo wysyłamy poleconym do przeciwnika i znów dajemy mu 10 dni na odpowiedź. Jeżeli zapłaci – koniec, jeżeli nie – ostatnim dokumentem przed procesem sądowym jest tzw. certificate of default – czyli dowód poddania sprawy w wolnym tłumaczeniu.

Ten dokument ma tylko za zadanie powiadomić drugą stronę, że zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy, żeby dać mu szansę naprawienia krzywdy, jaką nam wyrządził przez zatrzymanie naszej wypłaty. Nie musimy już mu dawać czasu na odpowiedź, czekać na nic, dostaje ten papier, a my idziemy do sądu po papiery, żeby sporządzić pozew.

Do tego pozwu zostanie dołączony nasz proces administracyjny, cały, z kompletem paragonów z poczty tak, aby koleś na wokandzie w kilka minut po przeczytaniu miał pełny obraz sytuacji. Nie zostaje nic otwarte do interpretacji, nie ma miejsca na adwokackie banialuki, grę słówek itp. Tu jest wszystko czarno na białym, sędzia zazwyczaj potrzebuje krótkiej rozmowy i wyrok zostaje ogłoszony na rzecz pozywającego. Tak to działa tutaj, nie wiem na ile to jest skuteczne w tak rąbniętym kraju jak Polska, więc tu się nie mogę wypowiedzieć.

Ten proces dużo ludzi wykorzystuje przeciwko aparatowi władzy, działa niemal tak samo, ale o tym napiszę w innym artykule.

Na koniec jedna z najważniejszych maksym prawnych w dzisiejszym świecie: UNREBUTTED AFFIDAVIT STANDS AS TRUE, czyli zeznanie pod przysięgą, na które nie było odpowiedzi – jest prawdą. W każdej sprawie sądowej, dlatego właśnie, jeśli zatrudnisz adwokata, ten zrobi wszystko, żeby taki papier nie znalazł się w aktach jak najdłużej się da.

Dokument zwany AFFIDAVIT, czyli zeznanie pod przysięgą MUSI być podbity notarialnie. Składamy takie pismo do kupy i idziemy do notariusza. Ci ludzie mają bardzo ważną rolę w systemie, to nie tylko ktoś, kto jest oficjalnym świadkiem naszej prawdy, może trochę jak klucznik z Matrixa – pozwalają dokumentom przejść z jurysdykcji prywatnej do publicznej. Swoim podpisem otwierają bramę do systemu, teraz nasz dokument zawierający wyłącznie prawdę i fakty MUSI być uznany i zauważony przez sędziego, nie ma innej opcji. Co więcej, nikt nie ma prawa zmieniać jego zawartości, sam sędzia ryzykuje swoją posadę, jeżeli zechce z tym dokumentem cokolwiek zrobić. Jedyna osoba, która może odnieść się do naszego affidavit jest nasz adresat/przeciwnik i musi zrobić to punkt po punkcie i do tego pod przysięgą, wyłącznie tak jego zdanie ma jakieś znaczenie. Inaczej – nie, i nasza prawda czeka tylko na uznanie w systemie/publicznym przez przedstawiciela sądu, nic poza tym.

Interesująca sprawa – jeżeli nie mamy siana na notariusza, bądź po prostu nie chcemy wydawać, wystarczy poprosić 3 osoby nigdy nie karane o podpisanie naszego affidavit. To ma dokładnie taką samą moc jak notariusz, tylko nie wygląda aż tak oficjalnie. Jeżeli chcemy zrobić dobre wrażenie na przeciwniku, myślę że parę groszy na notariusza to niewielki wydatek, zwłaszcza jeżeli staramy się odzyskać dużą sumę, poza tym możemy odzyskać wszystkie koszty po procesie, bo prawdę mówiąc, zachowanie naszego adresata zmusiło nas do kosztów.

3 men of good standing – i dokument przechodzi do jurysdykcji publicznej.

Piotras

c.d.n.

22 myśli nt. „Przekręt wszechczasów część XXIV

  1. Witaj Piotr,

    serdeczne dzięki za kolejną część Przekrętu Wszechczasów! Oczywiście zaktualizowałem cały ten dokument, który liczy już ponad 70 stron. Ty i każdy zainteresowany możecie ściągnąć go tutaj:

    Przekręt wszechczasów – Część I-XXIV (WORD): http://rghost.net/6MJwr6kYW

    Przekręt wszechczasów – Część I-XXIV (PDF): http://rghost.net/8wldSBXgY

    Piotr, brakło mi tutaj jedynie ZAKOŃCZENIA CAŁEJ HISTORII. Jak twój przeciwnik zareagował w sądzie? Jaką miał minę kiedy zrozumiał, że nie ma żadnych szans i będzie musiał Ci zapłacić za pracę wraz z karnymi odsetkami? Czy przeprosił Ciebie za swoje zachowanie czy nie? Opiszesz to w następnej części? Mnie ciekawi również psychologiczny aspekt tej sprawy, chociaż ten prawny jest WAŻNIEJSZY.

    Bardzo cieszę się, że odzyskałeś należne Ci pieniądze. W Polsce takie zachowania to NORMA i zwyczaj, myślałem, iż w UK czy Irlandii raczej zdarza się to rzadziej, ale jednak się chyba myliłem. Sam na początku zaznaczyłeś, że musiałeś odzyskać pieniądze PORAZ KOLEJNY i to jest przykre.

    No i również ciekawy jestem jak ten sam proces działa przeciwko aparatczykom władzy. Także następne części zapowiadają się szalenie ciekawie. JESZCZE RAZ SERDECZNE PODZIĘKOWANIA ZA TWOJĄ PRACĘ I WKŁAD W ODKRYWANIU OSZUSTWA – PRZEKRĘTU WSZECHCZASÓW!!!

  2. czesc;)

    sprawa nie trafila nawet na drugi etap tym razem, ten czlowiek zrozumial bardzo szybko do czego prowadzi ten proces, na drugi dzien mialem wszystkie pieniadze na koncie, niestety rowniez nie mila rozmowe przez telefon, ale to bylo do przewidzenia, nie mogl zrozumiec jak moglem mu to zrobic-wyobraz sobie.

    kilka razy juz wykorzystalem ten proces do odzyskania swoich naleznosci, najdalej gdzie doszedlem bylo Affidavit podbite przez 3 ludzi, zaraz po tym-wszytko wracalo do mnie. O maly wlos nie trafilem sam za kraty, bo moja pani przeoczyla wplate zaleglych pieniedzy a ja wysylalem kolejne pisma, i to nie do byle kogo, bo do samego CEO ogromnej miedzynarodowej firmy ASOS, po czym jego asystent napisal do mnie duzymi literami „zaplacilismy 3 tyg temu!!!” po czym moja dziewczyna zajrzala ponownie i znalazla pieniadze.

    ten proces ma ogromna moc, i swiadczenie nieprawdy w ten sposob konczy sie niemal zawsze pudlem i ogromnymi kosztami.

    moj „klijent” mnie nie przeprosil, wrecz byl oburzony ze chcialem go pozwac, wiesz, ludzie ktorzy maja tupet kogos wykorzystywac i nie placic, nie maja kompasu moralnego na tyle, zeby zrozumiec ze takie zachowanie nie jest w porzadku, wiec nie spodziewalem sie zadnych przeprosin.

    Prosze pamietac, ze taki sposob odsyskiwania pieniedzy ma sie calkiem dobrze rowniez w przypadku kiedy firma splajtowala, ale o tym napisze dokladniej pozniej. Firma to tylko niezyjacy twor, pomysl, ktory jest animowany poprzez zyjace osoby, wiec one sa odpowiedzialne za wszystko, nawet po ogloszeniu upadlosci.

    Dziekuje Ci bardzo za zebranie materialow, moze sie komus to kiedys przyda, chociaz wydaje mi sie ze niedlugo bedzie wokol tylko jedno prawo-prawo dzungli patrzac na to co sie dzieje, mam nadzieje ze sie myle.

    pozdrawiam serdecznie

  3. Cześć Piotr,

    rozumiem teraz. Super, że tak to działa! A więc wiedza na temat naprawdę popłaca. Wyobrażam sobie, że wiele osób w takiej sytuacji po prostu odpuszcza „walkę” o pieniądze, albo posuwa się do jakichś gróźb, aby je odzyskać. Nie jest łatwo w tym wszystkim się odnaleźć.
    Jeszcze raz serdeczne dzięki za tę wiedzę, którą się z nami dzielisz.
    Mario, do tego prawa nie dojdzie, bo nie po to ich się tutaj sprowadza, aby oni zaprowadzili szariat. 🙂

  4. czesc Walirlan

    nie ma problemu, dziala to i do tej pory mnie nie zawiodlo. zgadza sie, blisko 90% ludzi majacych problemy z biznesem a przede wszystkim wielkimi korporacjami odpuszcza sobie myslac ze nic nie zdzialaja przeciwko wielkiej firmie. firmie moze nie, ale dyrektor-to tylko czlowiek, jak Ty czy ja, chocby nawet najwiekszej korporacji.

    jedno prosze pamietac, wiem ze to bardzo kuszace jest po prostu komus spuscic manto za niezaplacenie, kradziez itp, rowniez wielu ludzi popelnia blad urywajac kontrakt. mimo ze druga strona robi sobie jaja, dobrze jest dokonczyc robote, dotrzymac swoje warunki az do samego konca, chyba ze sytuacja nie pozwala, ktos nie placi dlugo i duzo a my musimy z czegos zyc. ale jesli mozna-doprowadzic do konca sprawe, potem w sadzie bedziemy pachniec jak fiolki.

    co do szariatu-ja sie zapisze do jakiejs paramilitarnej jednostki w PL jak juz do tego dojdzie, czas na listy sie skonczyl juz, teraz to tylko olow przemowi tym dzikusom do lba.

    pozdrawiam

  5. Witam serdecznie Astromario_ dziękuję że jesteś * witam wszystkich tutaj zebranych. Obserwuje to forum od kilku lat_ skarbnica, informacje tutaj pomogły mi w wielu aspektach jestem wdzięczna za tą wspaniała przestrzeń, dziękuję

    Po artykułach Piotrasa postanowiliśmy trochę uporządkować naszych spraw, dodam że pracujemy z mężem w usługach, branża budowlana, mamy kilka robót za które klienci mają problem z rozliczeniami postanowiliśmy sprawdzić jak to będzie szło na naszym gruncie, więc wpadnie nam trochę doświadczenia w funkcjonowaniu procesu o którym pisał Piotras. Sformułowaliśmy pierwsze pismo i wysłaliśmy poleconym
    i tutaj nasunęło mi się pytanie jak traktować sprawę jeżeli polecony nie zostanie doręczony i wróci do nadawcy ?
    mam tez pytanie do Piotrasa czy w takiej sprawie istnieją jakieś ramy czasowe ? mamy takich delikwentów co od kilku lat winni są nam spore sumy …
    pozdrawiam serdecznie

  6. czesc Karola

    list wyslany poleconym i nie odebrany- jezeli masz dobry adres do tej osoby a ta zdecydowala olac i nie odebrac to musisz zrobic cos takiego. jak list wroci do Ciebie NIE OTWIERAJ, nie wiem jak w PL ale jesli jest jakies potwierdzenie odmowy odebrania z poczty-wez to i schowaj ten niedoreczony list do swojej teczki tej gdzie trzymasz kopie dokumentow danej sprawy. upenwij sie ze wszystko w tej teczce jest chronologicznie, wszystkie dowody, umowy i cala sprawa jest w taki sposob archiwizowana, ze ktokolwiek ja wezmie w reke, moze krok po kroku zapoznac sie z cala sprawa.
    wysylaj dalej to co masz wyslac, aby zakonczyc proces administracyjny mimo ze delikwent nie chce nic odebrac, chowaj niedoreczone listy razem z paragonami wyslania i odmowy odbioru. zrob caly proces, mimo, ze nie trafia gdzie ma isc.

    inny sposob to tzw. process server, czyli doreczone osobiscie przez kogos wynajetego-badz ciebie sama. tu sa firmy ktore doreczaja takie pisma w drzwiach, badz na ulicy, w obecnosci swiadka i zawsze robia szybka fotke jako dowod. to brzmi smiesznie ale tak tez ludzie robia. pukaja do drzwi, jak otwiera ten kogo szukamy dajemy mu w lape list i robimy zdjecie- „SERVED”. troche wiecej zachodu ale jezeli to sa duze pieniadze-to warto. tak samo, proces ciagniemy do samego konca o ile to jest mozliwe.

    pamietaj, ze nawet jak gosc odmowi odebrania listu, trafiajac do sadu bedzie mial powazne problemy, nie bedzie mogl obrac linii obrony „nie wiedzialem” co to za list i czego ty ode mnie chcesz, bo sedzia powie z mety-dlaczego nie odebrales poczty zeby sie dowiedziec???

    ramy czasowe na tzw. FRAUD nie istnieja, to jest jedno w takich przestepstw gdzie nie ma tzw. STATUS OF LIMITATION, czyli przedawnienie-tak jest przynajmniej wszedzie gdzie bylem. co wiecej, oszustwo i pomylka to sa jedyne 2 powody dla ktorych sad moze sie cofnac w czasie, ale o tym kiedy indziej.

    Pamietaj zeby miec bardzo dobry porzadek we wszystkim co robisz. nie pozwol sobie na to, ze sedzia sie zgubi, nie wkladaj pism o swoich opiniach, uczuciach, nic poza faktami, suche na blache. zwiazek przyczynowo skutkowy miedzy pogwlaceniem umowy przez waszego klijenta i stratami materialnymi jakie was dopadly z tego tytulu ma byc jasny i czytelny nawet dla najwiekszego barana, pamietaj ze na wokandzie siedza czesto cwaniaki, wiec nie zostaw nic do intepretacji.

    ja zawsze zalaczam tzw. FEE SCHEDULE, czyli oferte karnych odsetek napisana w sposob taki, ze druga strona ma tylko jedna opcje zeby ich uniknac-zaplacic to co mi wisi, inaczej zgadza sie na oplaty przez okres trwania procesu prywatnego az do rozprawy.

    co wiecej, jezeli te sumy sa spore, mozesz zarzadac tzw. consequential damages, czylu straty jakie wynikly w zwiazku z zerwaniem umowy. klijent nie zaplacil wiec nie mialas kasy na prowadzenie firmy, rachunki, dzialalnosc itp. wszystko musi miec rece i nogi, paragony, korespondencje z banku, dlug z tego tytulu itp.

    pisz prostym jezykiem, unikaj komplikacji w korespondencji, nie uzywaj wielu legalnych pojec, zrob wszystko, zeby nawet idiota mogl zrozumiec twoja krzywde i jak ja naprawi.

    powodzenia,

    pozdrawiam

  7. Witaj Karolino! Mam nadzieję, że opiszesz jak się udało z tymi dłużnikami. Piotras zajrzy tu pewnie jutro i coś odpowie.

  8. Nieźle muszą grzebać na tym WordPressie, bo nie tylko Hyde Park się chrzani. Komentarze przychodzą z opóźnieniem, przez co wychodzą takie kwiatki, jak tu, że ja piszę, że Piotras coś odpowie, a potem się okazuje, że już odpowiedział. Wiele razy tak się zdarzyło. To znaczy, że admini ciężko pracują 😛

  9. Witam
    dzięki wielkie Piotras 🙂
    oczywiście podzielę się wszystkim na forum_ zobaczymy jak to będzie doświadczalnie !
    sama jestem bardzo ciekawa tego procesu. Mamy w sumie 7 delikwentów _do 3 wysłaliśmy pierwsze polecone, następne już redaguję _ to będzie doskonała wprawka przed czymś naprawdę ważnym_czyli odzyskaniem własności na własność.
    pozdrawiam serdecznie

  10. nie ma sprawy, daj nam wszystkim znac jak idzie. jestem bardzo ciekaw jak to sie ma w RP, tu u mnie dziala za kazdym razem, chociaz nigdy nie doszedlem do sali sadowej, proces niemal zawsze sie konczy na AFFIDAVIT.

    Pamietaj aby komponowac swoje pisma w odpowiedni sposob, tak aby brak odpowiedzi byl najlepsza odpowiedzia, dlatego to jest tak wazne zeby nie ignorowac pism zaadresowanych na nasze nazwisko. system uznaje brak odpowiedzi jako tzw. „tacit acquiescence” czyli zgode na wszystko co bylo napisane, pozniej jest o wiele trudniej odkrecic wszystko.

    powodzenia i pozdrawiam serdecznie

  11. Nie ukradł tylko wypożyczył. Spytał mnie na FB czy mogę go z nim skontaktować bo nie miał do niego namiarów.

  12. Ciekawie i merytorycznie sie wypowiadasz,dziękuję za treściwie wykorzystany mój czas.

    Ps. Czy są ograniczenia czasowe w dopominaniu się o swoje?

  13. A jak jest z tym „kontraktem”? Nie musi być umowy? Mógłbyś więcej na ten temat napisać? Jak ktoś pracował bez umowy to chyba jakoś trzeba udowodnić, że taki kontrakt miał miejsce.?

  14. „Nieźle muszą grzebać na tym WordPressie, …… tak się zdarzyło. To znaczy, że admini ciężko pracują ”
    No tak kiedy my tu piszemy administracja cieżko kacuje. 🙂 taka mała literówka i wszystko jasne 😉

  15. czesc Swavek, dzieki;)

    zalezy co masz na mysli „swoje”. zaden tzw. FRAUD, czyli oszustwo w swietle prawa nie ma statusu limitacji ( tak to chyba najlepiej powiedziec- „status of limitation”-przedawnienie). jezeli ktokolwiek Ciebie oszukal, nie wyplacil za prace- nawet za 100 lat mozesz go pozwac.
    system broni swoich cwaniakow- ale kazdy wysoki sad „odwiesi” sprawe gdzie udowodniono oszustwo. proces prywatny, potem pozew.

    pozdrawiam

  16. czesc Ariessa

    jasne ze nie musi byc podpisanej umowy, kontrakty sa rozne, napiszemy o tym caly artykul. ja nie mialem zadnej podpisanej umowy, w zasadzie, jeszcze ani razu nie podpisywalem umowy na moje prace.

    wchodzac do restauracji i zamawiajac posilek-wchodzisz w umowe, akceptujesz warunki (menu, ceny) i po skonczonej wieczerzy-masz obowiazek zaplacic. nie podpisalas niczego-ale wierz mi, ze mozesz trafic do pudla odmawiajac zaplaty.

    to jest rodzaj kontraktu, gdzie przez swoje zachowanie/akcje kontrakt ma moc prawna. dzisiaj rozmawiamy i Ty dajesz mi zlecenie na stol, nic nie podpisalismy. ja go robie, zawoze, a Ty odmawiasz zaplaty bo nie ma papieru.

    jest moj produkt-w Twoim domu, a na moim koncie-nie ma pieniedzy. tylko to jest potrzebne do zaistnienia sprawy sadowej, co najwyzej trudniej bedzie udowodnic sume na jaka sie zgodzilismy. ja wszystko zalatwiam na maila, badz txt. nic nigdy nie podpisuje.

    Jezeli pracowalas dla kogos, masz swiadkow, znasz zaklad, znasz prace, masz kontakty z kims wewnatrz-zajmie Ci to 10 minut zeby udowodnic ze chodzilas tam do pracy. jedyne miejsce gdzie mozesz miec problem-to zaplata wyzej niz krajowe minimum, bo jesli nie masz nic na pismie, emailu, text-to wywalczysz minimum jakie kazdy pracodawca musi zaplacic.

    pozdrawiam

  17. Piotras
    nasi dłużnicy nie raczyli pofatygować się po pierwszym piśmie, zatem redaguje następne, i tutaj zatrzymałam się gdyż chciałam się upewnić czy dobrze rozumiem …

    2pismo oprócz zawiadomienia o braku odpowiedzi, prośbie o zapłatę
    zawiera zawiadomienie o naliczeniu karnych odsetek ?

    a później wysyłam kolejnym poleconym kontrakt na karne odsetki ?

  18. Swoje to moje ale chwilowo nie u mnie 😉
    Ale do rzeczy, kupiłem przez 1. ebaya części do samochodu, górne ramie przedniego zawieszenia. 2.opony w serwisie.
    1. Czesc okazała się podstępnie wadliwa, gniazdo śruby było ciut za płytkie. Dokręcana śruba wygladała właściwie ale takie zamontowanie po czasie było luźne i zniszczyło mi inna czesc w samochodzie za £115 +moja wymiana około 2h.
    2. Zamówiłem dwie opony o umiarkowanej cenie z zastrzeżeniem, że maja być do samochodu osobowego i żaby były pod ABS.
    1. Było chyba dwa lata + temu. Sprzedawca przysłał kuriera po części (£250 około) plus straty w innej części i wymiana śrub z toyoty no i czas naprawy. 2. Zakup miał miejsce w tym roku a opony są zbyt miękkie i są całkiem do :(. Wczoraj rozmawiałem z tym mechanikiem i przyznał się w cztery oczy, że faktycznie to jego wina, że nie poinformował mnie o bardzo niskiej ich jakości ” no ale to ja chciałem tanie” . Ale to on jest mechanikiem a ja nie muszę sie na wszystkim znać ( od razu) . Miał przedyskutować to z kolegami ( kompetentnymi , jak by to nie brzmiało ) i zadeklarował, że dziś zadzwoni z rozsądną ofertą.
    Nie zadzwonił.

    Nie wiem, czy 1 i 2 są czytelne. Opon nie odpuszczę, bo czemu a tamtego od (1) to nie wiem co z nim, bo twierdzi (Zygi, to jest jego imię ) że ” żadnych części jego kurier ode mnie nie odbierał” co pozwoliłem sobie uwiecznić dyktafonem. Jakies pisma poszły na bierząco, ale nic więcej do teraz. A kupowania od niego , a potem twierdzenie, że niczego nie przysłał to ciut dziecinada.

    Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s