Inżynieria ‚pandemii’

Źródło

Mam zamiar udostępnić kilka tekstów, które kilka lat temu we współpracy z tłumaczką upubliczniłyśmy w necie, a które dzisiaj jak sądzę wzbudzą zainteresowanie zwłaszcza tych osób, które dotychczas nie zetknęły się z tematem. A oto pierwszy z nich:

Vaccine-Induced Disease Epidemic Outbreaks
A. True Ott, PhD, ND
Sakerfa, 24 sierpnia 2009.

Był rok 1921. Ameryka wchodziła w dekadę bujnego rozwoju. Okres ten nazywany później „ryczącymi latami dwudziestymi” – był okresem nieporównywalnej ekspansji ekonomicznej. Pożyczki z banków na Wall Street były liczne i łatwe do uzyskania. „Wielka Wojna” się skończyła.

Ameryka prężyła swe przemysłowe muskuły. Budowano fabryki i następowała ekspansja w każdym z większych miast. Z taśm produkcyjnych Detroit schodziły samochody w rekordowych liczbach. Giełda zaczynała produkować milionerów. Ludzie byli ZDROWI i SZCZĘŚLIWI głównie dlatego, że straszliwa ‘tajemnicza choroba światowa’ ( która w późniejszych dekadach była znana jako ‘Pandemia grypy 1918’) zniknęła. Całe dwa lata minęły bez żadnych doniesień o ‘tajemniczych zgonach’. Ameryka miała powód do celebrowania i celebrowała go faktycznie!

Tak naprawdę, to społeczność amerykańska w ogólnym sensie była tak optymistyczna i SZCZĘŚLIWA w roku 1921, że stosunkowo niewielu ludzi chorowało w ogóle. Po raz pierwszy na przestrzeni dekad łóżka szpitalne stały puste. Świeżo opierzone Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne (AMA), założone przez Johna D.Rockefellera, zaledwie parę lat wcześniej zaczynało się martwić. Biznes podupadał.

Profity ze sprzedaży szczepionek i leków raptownie spadały w dół. Coś trzeba było zrobić i to zrobić natychmiast. Tak więc, aby rozwiązać problem i pozwolić, by kasy Medycznej Mafii zaczęły znów dzwonić została stworzona fałszywa, sztuczna epidemia ospy.

O tym, że takowy wredny plan faktycznie miał miejsce, wiemy dzięki obywatelskiej Grupie Obserwatorów z Kansas City, Missouri pod nazwą „The Advertiser’s Protective Bureau”, która wniosła sprawę do sądu i uzyskała wyroki skazujące przeciwko stanowemu Oddziałowi AMA w Missouri – Towarzystwu Medycznemu im. Jacksona. Oficjalny raport „Protective Bureau’s” odnośnie tego bezwzględnego spisku brzmi następująco:

„W jesieni 1921 r. stan zdrowia mieszkańców miasta był niezwykle pomyślny, ale niekorzystny dla doktorów. Tak więc Stowarzyszenie Medyczne Jacksona odbyło spotkanie i zadecydowało, aby wywołać epidemie w mieście. Wg protokołów z tego spotkania: „POSTAWIONO WNIOSEK I ZATWIERDZONO, ABY POPRZEZ KOMITET W KOMISJI ZDROWIA ZAREKOMENDOWAĆ OGŁOSZENIE EPIDEMII OSPY W MIEŚCIE. (Późniejsze śledztwo ujawniło, że w owym czasie nie było ŻADNYCH OZNAK EPIDEMII w mieście, ani też nigdzie w tym stanie lub regionie!)

„Zawnioskowano więc i zatwierdzono, aby z góry ustalić określoną datę jako DZIEŃ SZCZEPIENIA, w którym to dniu lekarze będą przebywać we WSZYSTKICH SZKOŁACH, klinikach, budynkach publicznych i szpitalach w celu bezpłatnych szczepień ochronnych. (Szczepienia takie nigdy nie są ‘bezpłatne’. Podatnicy są zawsze zmuszeni do płacenia za każdą jedną z owych ‘bezpłatnych’ szczepionek.)

„ZALECA SIĘ PONADTO, ABY NADAĆ TEJ AKCJI SZEROKI ROZGŁOS PUBLICZNY, OŚWIADCZAJĄC, ŻE SZCZEPIENIA TE MAJĄ ZAPOBIEGAĆ OSPIE I WZYWAJĄC DO ABSOLUTNEJ KONIECZNOŚCI PODDAWANIA SIĘ TYM SZCZEPIENIOM PRZEZ KAŻDEGO MĘŻCZYZNĘ, KOBIETĘ I DZIECKO W MIEŚCIE”.

The Protective Biureau dowiodło w sądzie, że przed rozpoczęciem szczepień nie istniała ŻADNA EPIDEMIA!!

Zapisy sądowe wykazują, że Towarzystwo Medyczne wyprodukowało wielkie ilości ogłoszeń, ulotek, opowieści dla gazet i komunikatów ukazujących straszliwe i przerażające obrazki chorych dzieci, pokrytych ogromnymi wysypkami ospy i otwartymi ranami. Niektóre z tych wizerunków pokazywały dziecięce trupki pokryte tą samą paskudną wysypką. NAPĘDZANE PANIKĄ przesłanie było jasne – SZCZEPIĆ WSZYSTKICH lub mieć do czynienia ze śmiertelną zbiorową chorobą. Istniała „szerząca się epidemia” w mieście; choroba była „wysoce zaraźliwa” i miała „ugodzić każdego, kto nie był zaszczepiony” – byle tylko towar udało się sprzedać! (Czy dzisiaj, 88 lat później, nie brzmi to jakoś znajomo??)

Propagandowy blitz Medycznej Mafii odniósł sukces i ponad milion uprzednio zdrowych i szczęśliwych obywateli amerykańskich zostało zahipnotyzowanych i sterroryzowanych w celu wprowadzenia szczepionkowych toksyn do swej krwi. Wszystkie dzieci w szkołach publicznych zostały zaszczepione podczas godzin lekcyjnych! Rodzice, którzy śmieli kwestionować szczepienia, byli ostracyzowani i stawiani pod pręgierzem opinii publicznej.

ZAPIS SĄDOWY W TEJ SPRAWIE JEST BARDZO JASNY. W tygodniach i miesiącach następujących po „masowych szczepieniach” – miejscowe szpitale były przepełnione przypadkami CHORYCH NA OSPĘ WYWOŁANĄ SZCZEPIONKAMI !

Dziesiątki tysięcy ludzi rozchorowało się nagle i wiele setek niewinnych zmarło, a o wiele więcej doznało trwałych uszkodzeń! Oczywiście, GAZETY TRĄBIŁY WÓWCZAS, JAK TO MĄDRZE BYŁO ZE STRONY SŁUŻB MEDYCZNYCH UPOWSZECHNIAĆ OWE SZCZEPIENIA, oznajmiając, że śmiertelność byłaby o wiele wyższa, gdyby kampania szczepień ochronnych im nie zapobiegła!! Ciężkie MILIONY DOLARÓW profitu zostały wygenerowane przez to ogromne „medyczne” oszustwo.

Jednakże dzięki ADVERTISTER’S PROTECTIVE, to wielkie oszustwo zostało wyeksponowane, akt oskarżenia wniesiony do sądu i zakończony wyrokami skazującymi. Podczas rozprawy, trzy zdumiewające fakty zostały dowiedzione, rozwiewając wszelkie „rozsądne wątpliwości”.

Fakt Nr 1: Plakaty i zdjęcia reklamowe, ukazujące schorowane i umierające dzieci, użyte z takim sukcesem przez „doktorów” NIE BYŁY NAWET LOKALNYMI PRZYPADKAMI OSPY, JAK TO ZOSTAŁO OPISANE! The Protective Bureau udokumentowało fakt, że były to zdjęcia ANGIELSKICH DZIECI, które stały się ofiarami ‘udowodnionych na drodze sądowej’ przypadków ZATRUCIA SZCZEPIONKĄ PRZECIW OSPIE !! Na jednym ze zdjęć było pięciotygodniowe dziecko o imieniu Mona Stevenson z Humphrey Street w Burnley, w Anglii. Uprzednio zdrowe i szczęśliwe dziecię, mała Mona została zaszczepiona przeciwko ospie, gdy miała tylko 5 tygodni. W cztery tygodnie po tym, jej maleńkie, obsypane wysypką ciało, zostało umieszczone w maleńkiej trumnie i pogrzebane. Straszliwe zdjęcia małej Mony i innych angielskich dzieci były uprzednio publikowane w angielskich gazetach, w których podawano również detale toczących się kryminalnych rozpraw. Kompletne szczegóły tych rozpraw, jak również zdjęcia, były także umieszczone w zrozumiale wielkim podręczniku pt. „Historia i patologia szczepień ochronnych” autorstwa Edgara M.Crookshank, dr medycyny i profesora Bakteriologii na ultra elitarnym King’s College w Londynie, Anglia.

Fakt Nr 2: Szczepionki zawierające ŻYWE WIRUSY, osłabione (mniej agresywne) lub też nie, generalnie powodują więcej chorób, niż kiedykolwiek mogłyby im zapobiec szczepienia.

Fakt Nr 3: Choroby spowodowane przez szczepionki (VID) są nadzwyczaj efektywnym narzędziem socjoekonomicznym. Zawierają potencjał generowania MILIARDÓW DOLARÓW CZYSTYCH PROFITÓW, zmieniając jednocześnie struktury socjalne wielkich grup ludności.

Podczas gdy Protective Bureau wygrało sprawy kryminalne w sądzie, amerykańska ludność przegrała. Sprawa powinna była zostać nagłośniona w całym kraju, na pierwszych stronach gazet, wskazując ‘modus operandi’ pewnych skorumpowanych „praktykantów medycyny”. Jak poprzez oszustwo, zdradę i użycie tricków zarobili miliony dolarów w szybkich profitach, podczas gdy tysiące niewinnych, ufnych i naiwnych Amerykanów cierpiało i umierało. Cała ta brudna sprawa, z wszystkimi swymi oskarżającymi detalami – została usunięta z zasięgu amerykańskiej prasy. AMA Johna D. Rockefellera ze swymi wpływami, liczonymi w milionach dolarów, upewniło się co do tego!

W zdumiewający sposób, nawet gdy tysiące ludzi zmarło po szczepionkach, lub doznało trwałych uszkodzeń na zdrowiu przez ten zorganizowany mord, doktorzy, którzy brali w tym udział otrzymali jedynie lekkie sankcje w formie symbolicznych kar pieniężnych. Establishment medyczny jako całość bynajmniej nie został zachwiany poprzez wyeksponowanie tego i nadal kontynuował dokonywanie podobnych zbrodni przeciwko ludzkości, powodując choroby wywoływane przez szczepionki, ograbiając jednocześnie ludzi z pieniędzy aż do dnia dzisiejszego.

Jest faktem dowiedzionym (choć mało znanym), że ORGANIZOWANIE EPIDEMII/PANDEMII JEST STANDARDOWĄ PRAKTYKĄ w światowych kręgach „Medycznej Mafii”.

W celu uzyskania maksymalnych profitów i dla ukształtowania od nowa regionów geograficznych, często ogłaszają „stany wyjątkowe” w formie ‘operacji pod fałszywą flagą’. Jeśli nastąpi gdzieś wybuch łagodnego, sezonowego wirusa, nazwą to ‘pandemią grypy’, dając jej wyszukaną nową nazwę, a następnie faktycznie STWORZĄ TĘ PANDEMIĘ przy pomocy szczepionek, używając osłabionych albo ŻYWYCH WIRUSÓW!! Pamiętajcie szokujące słowa dr Simona Louis’a Katzoff z AMA, który stwierdził: „LEKARZE ŻYJĄ Z CHOROBY, TAK WIĘC SPOŁECZEŃSTWO MOŻE SIĘ SPODZIEWAĆ DOSTARCZENIA SCHORZEŃ W TAKIM STOPNIU, ABY SPROSTAŁY WYMOGOM ZAWODU MEDYCZNEGO.”

INNE UDOKUMENTOWANE PRZYPADKI NA VIDEO (Vaccine Induced Disease Epidemic Outbreaks – Wybuchy epidemii chorób wywołanych szczepieniami.)

Przypadek 1: Idąc w ślad za swymi kolegami z Kansas City, dokładnie ta sama sytuacja wydarzyła się jesienią 1924 r. w Pittsburgh, PA – pod zarządem Dyrektora Zdrowia tego miasta, Dr C.J. Voux. Podobnie, jak w Kansas City grupa społecznych obserwatorów wniosła pozew sądowy przeciwko Dr Vaux oraz jego projektodawcom szczepień. Podobnie jak w Kansas City ci, co promowali szczepienia zostali uznani winnymi. Sprawa ta zapewniała zaewidencjonowanie użycia ponad 1.000.000 szczepionek , które zostały ‘sprzedane’ mieszkańcom Pensylwanii, nawet pomimo faktu, że istniało tam ZERO udokumentowanych przypadków ospy w tym regionie. Zostało jasno udowodnione, że JEDYNIE PO dokonaniu owego miliona szczepień, epidemia ospy faktycznie się rozpoczęła.

Ta wywołana przez szczepionkę „epidemia”, stworzona przez człowieka, dała rezultat w postaci 330 zgonów i przynajmniej 1.680 przypadków stałego okaleczenia tych, co ją przeżyli. Co więcej, kosztowała ona miasto stratę 3.069.619 dolarów i chociaż dr Voux i jego pomocnicy zarobili ponad 10 milionów w taksach szpitalnych oraz związanej z tym opieki zdrowotnej – nie zostali zmuszeni do płacenia odszkodowań. Podobnie jak w rozprawach z Kansas City, zostały im zasądzone małe, nieznaczące kary pieniężne i sprawa nie była szerzej opublikowana.

Przypadek 2: Początkowe partie szczepionki Heine-Medina Dr Jonasa Salk’a przyniosły w efekcie tysiące przypadków poliomyelitis u zaszczepionych osób. (Jednym z takich przypadków był Franklin D.Roosevelt, który zachorował na tę chorobę w parę tygodni po otrzymaniu szczepionki). Doszło do tego na skutek niebezpiecznej liczby ŻYWYCH WIRUSÓW w samej szczepionce. Później, w 1958 r., dr Sabin wprowadził swoją „ulepszoną” szczepionkę z „osłabionymi” żywymi wirusami i w następnym roku jego szczepionka stała się przymusowa dla wszystkich dzieci w wieku szkolnym w wielu stanach. W rezultacie tego ilość zachorowań na Heine-Medina wzrosła w tych stanach o 300% . Np. Tennessee miało 119 przypadków tej choroby w roku 1958, a po szczepieniach w r. 1959 liczba zachorowań wzrosła do 386 przypadków; Ohio zanotowało 17 przypadków w 1958 i 52 w 1959; Connecticut – 45 przypadków w 1958 i 123 w 1959; Płn. Karolina – 78 przypadków w 1958 i 312 w 1959 – czyli PO wymuszeniu przymusowych szczepień u dzieci szkolnych. Współczesne zapisy są równie oskarżające. JEDYNE przypadki odnotowanych zachorowań na Heine-Medina we współczesnej erze to te, które nastąpiły bezpośrednio po szczepieniach.

Poliomyelitis ( choroba Heinego-Medina), jak może wiecie, powodowana jest przez wirus obecny w zanieczyszczonej wodzie. Podczas wczesnych lat 60-tych, standardem w całej Ameryce stały się oczyszczalnie wody i już niewielkie ilości chloru skutecznie usunęły zagrożenie tymi wirusami. Tak więc wymazanie choroby Heinego-Mediny NIE MIAŁO NIC WSPÓLNEGO z igłami strzykawek i połykaniem kawałków cukru.

W rzeczywistości – jak to autor Ed Haslem doskonale udokumentował w swej książce „Dr. Mary’s Monkey” – szczepionki dr Sabina były z całą pewnością zanieczyszczone zmutowanymi wirusami zielonej małpy (SV-40, aby być dokładnym), które spowodowały niezliczone miliony przypadków raka tkanek miękkich i śmierci na całym świecie. („Przemysł rakowy” zarobił miliardy dolarów na tym ‘zanieczyszczeniu’, w ciągu dekad, oczywiście.) Zob.

Dr Maurice Hilleman faktycznie przyznał się do brania aktywnego udziału w tej akcji.

Przypadek Nr 3: Dodany z pełna wiedzą do szczepionek przeciwko żółtaczce wirus HIV, został wszczepiony tysiącom homoseksualistów i narkomanów w wielkich miastach amerykańskich, wywołując w efekcie „epidemię AIDS” w latach 80-tych. Umieszczony celowo w strzykawkach ze szczepionkami przeciwko ospie, HIV okazał się dla narodów afrykańskich narzędziem etnicznych czystek i LUDOBÓJSTWA. Tajna produkcja i ‘uzbrajanie’ wirusa HIV/AIDS oraz jego małpie początki, wraz ze zdumiewająca historią o tym, jak naukowcy związani z tym projektem są również powiązani z zamachem na prezydenta Kennedy’ego – jest dobrze udokumentowana w http://doctormarysmonkey.com/ „Dr. Mary’s Monkey”.

Tajne biologiczne laboratoria doświadczalne, odpowiedzialne za te zbrodnie, są dzisiaj skonsolidowane w NIH, NAIDS, Narodowy Instytut Raka i Ft.Detrick, Maryland. Centrum d/s Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie stało się scentralizowanym węzłem tworzenia i propagowania epidemii i pandemii.

Przypadek Nr 4: Zakończone fiaskiem oszustwo „świńskiej grypy” z roku 1976 jest ciągle propagowane. Jeden żołnierz z Ft.Dix pada i umiera w następstwie reakcji na „eksperymentalną” szczepionkę, podczas ćwiczeń intensywnego ‘marszu siłowego’ w Ft.Dix. Natychmiastowo CDC rusza do akcji, deklarując, iż nadciąga PANDEMIA ŚWIŃSKIEJ GRYPY na skalę narodową. Z opiekuńczych oczywiście pobudek, przypadkowo, CDC był w posiadaniu ponad 200 milionów doz szczepionek przeciwko ‘świńskiej grypie’, już zmagazynowanych i przygotowanych z OSŁABIONYM ( żywym, tylko nieco słabszym) wirusem i eksperymentalnymi ADJUWANTAMI.

Prezydent Gerald Ford ( o udowodnionych powiązaniach z Wielka Farmacją i tajnymi laboratoriami wirusowymi Nixona, jak również czołowy członek Komisji Warrena, tuszującej mord na JFK) zakasuje rękawy w telewizji publicznej i przykładnie daje się zaszczepić.

40 milionów szczepionek zostaje podane naiwnym amerykańskim ludzkim królikom doświadczalnym. Następuje nawałnica chorób układu immunologicznego ( GBS – Guillain-Barre Syndrom i lupus), jak również znaczna ilość zgonów, co bywa natychmiastowo przypisane tym szczepionkom, tak więc masowe szczepienia zostają wstrzymane. ( Co sie stało z pozostałymi 140 milionami szczepionek. Można zapytać?) W 1979 r. telewizyjny magazyn wiadomości „60 minut” wyemitował program dokumentalny nt. badań tego skandalu finansowego. Wbrew wszelkim możliwościom i groźbom ze strony Wielkiej Farmacji, obiektywnie wyważony program ‘60 minut’ został nadany tylko raz. Nie było po nim żadnego śledztwa, żadne oskarżenia nie zostały wniesione. Nie było rozpraw o MASOWY MORD DO WYNAJĘCIA. W rezultacie tego, Ameryka w większości zapomniała o skandalu świńskiej grypy z roku 1976! Kliknijcie tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=5lcJt4jX1Vo Cz. I “60 Minutes story” i tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=r4c9Is1T3z4 Cz. II. [Niestety, filmy zostały usunięte].

Przypadek Nr 5: Podczas pierwszej wojny w Zatoce – Operacja Pustynna Burza, na 140.000 żołnierzy z zaplecza wspomagającego wymuszona została eksperymentalna szczepionka przeciw wąglikowi. Ta eksperymentalna szczepionka włączała adjuwant – olej w wodzie – nazywany squalene ( lub MF-59 produkcji Novartis’u). Pomimo licznych studiów, wykazujących czynniki niebezpiecznej toksyczności, przeprowadzanych na olejowo-wodnych adjuwantach w tak prestiżowych laboratoriach badawczych, jak UCLA – wojskowe dowództwo zgodziło się na te eksperymentalne iniekcje. W ich rezultacie CAŁE 140.000 żołnierzy jest chorych na coś, co określa się „Syndromem Wojny Zatokowej”. Ta brudna historia wyjaśniona jest w bardzo uczciwie napisanej i wiarygodnej książce Gary Matsumoto pt. „Szczepionka A

WSZYSTKIE WSPÓŁCZESNE „PANDEMIE” SĄ SPOWODOWANE PRZEZ IGŁY SZCZEPIONEK

Jak to niniejszy autor deklarował już wielokrotnie podczas wielu publicznych wywiadów radiowych, śmiertelna epidemia grypy z 1918 r. była bezpośrednim następstwem szczepienia przeciwko gorączce tyfusowej żywym wirusem, przymusowo wszczepionym personelowi wojskowemu USA i armii zaprzyjaźnionych podczas I Wojny Światowej. W tym czasie wirusy nie były jeszcze odkryte i sądzono, iż choroby były powodowane jedynie przez bakterie. Owe śmiertelnie niebezpieczne szczepionki przeciw gorączce tyfusowej były stworzone w laboratoriach badawczych Johna D.Rockefellera oraz chińskich fabrykach farmaceutycznych. Baza szczepionki składała się z wirusów pobranych od pacjentów chorych na gorączkę tyfusową, wszczepianych w stada świń dla stworzenia kolejnej bazy wirusowej, a następnie wstrzykiwanej w jaja kur i indyków w celu dalszej inkubacji patogenu. Wyhodowany ostatecznie ‘materiał szczepionkowy” był z kolei wstrzykiwany w SETKI MILIONÓW LUDZKICH ŻYŁ. Rezultatem była masowa pandemia, która zabiła nieomal 50 milionów ludzi na całym świecie.

W 1918 r. pandemia wirusowa była potężną pomyłką, rezultatem kombinacji bardzo złej szczepionki i dominującej ignorancji co do wirusów i chorób, które one wywołują. Jednakże, stałe zaprzeczanie owym FAKTOM, a następnie ODWROTNA INŻYNIERIA ZABÓJCZEGO WIRUSA w laboratoriach Ft. Detrick (1997 – 2003) jest już nie do wybaczenia i stanowi prawdziwą zbrodnię przeciw ludzkości.

Co więcej, JEDYNYM SPOSOBEM w jaki współczesna PANDEMIA ŚWIŃSKIEJ GRYPY jest się w stanie urzeczywistnić – to przy pomocy strzykawek, poprzez wszczepienie pewnych ŻYWYCH WIRUSÓW. Bądźcie pewni, że w tej chwili świat NIE doświadcza żadnej prawdziwej eksplozji pandemicznej, ale z całą pewnością takowa NASTĄPI, jeśli planowane masowe szczepienia przeciwko grypie zostaną zakończone na całym świecie.
NIEBEZPIECZEŃSTWA WBUDOWANE W ‘DUPLEKSOWYCH’ SZCZEPIONKACH OD SZTUCZNIE STWORZONYCH WIRUSÓW

Współcześni „praktykanci medycyny”, włączając paru ‘osteopatów’ o najlepszych intencjach, chcieliby, aby świat uwierzył w MIT, że szczepionki zawierające ‘osłabione’ żywe wirusy nie mogą spowodować warunków rozwoju choroby wirusowej, przeciwko której są wymierzone. Jest to najbardziej niebezpieczna poroniona koncepcja z następujących NAUKOWYCH powodów:

Tradycyjne ‘pospolite’ szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce zawierają np. małe ilości ‘rozcieńczonych’ żywych wirusów, które zostały ‘osłabione’, ale niezupełnie zabite w 100%. Badania wykazały, iż te osłabione ‘żywe’ wirusy powodują u człowieka, który został zaszczepiony, bardzo łagodną formę choroby, co z kolei wywołuje odporność komórkową na dany patogen. Nauka stojąca za tym jest poprawna i w większości przypadków zasadna. Standardowo, utrzymywanie docelowego patogenu wirusowego w stale osłabionym stanie wymaga dodawania specyficznych ilości formaliny i eteru, a w niektórych przypadkach bywa dodawana również rtęć w formie thimerosalu; bywa dodawana również, aby zabezpieczyć albuminy z komórek jajowych od rozpadu i przedwczesnej śmierci. Ustabilizowana teoria poza całym tym ‘szczepieniem ochronnym’, to teoria ‘zabezpieczania stada’, którą zapoczątkował Pasteur pod koniec XIX wieku. Jak to bywa ze wszystkimi szczepionkami, pewien mały procent stada rozwinie poważne, w pełni rozwinięte stany chorobowe, spowodowane przez te wirusy rozcieńczone w samej szczepionce, a kolejny procent będzie doświadczał skutków ubocznych na skutek chemikaliów, dodawanych do szczepionki. Jednakże jeśli ogromna większość stada jest ‘zabezpieczona’ od warunków chorobowych, szczepionka bywa aprobowana i dostaje stempel „bezpiecznej i skutecznej”.

Nauka dowiodła również, że każdy patogen wirusowy ma swe unikalne cechy charakterystyczne, które u ludzkiego nosiciela powodują właściwy dla niego zestaw symptomów. Tak więc, każdy patogen wirusowy ma swój unikatowy ‘odcisk palca’ również w replikacji i reprodukcji. Każdy z wirusów, w swym rozcieńczonym (osłabionym) stanie posiada inny stopień skuteczności.

Co więcej, niektóre wirusy, z upływem czasu wykazują zdolności do „dryfowania” i osiągania dodatkowych alteracji genetycznych. JEST TO SZCZEGÓLNIE PRAWDZIWE ODNOŚNIE TAK ZWANYCH ‘NOWYCH’ REKOMBINACJI WIRUSOWYCH, które powstały w toku odwrotnej inżynierii genetycznej w światowych laboratoriach broni biologicznej!

Kiedy RNA wirusa bywa sztucznie połączona z innymi wirusowymi genami, otrzymany w rezultacie „Franken-wirus” jest niemożliwy do odgadnięcia. Badania przeprowadzone ( a jednak jeszcze nie opublikowane) przez Terrence’a Tumpey, Jeffrey’a Taubenberga i innych w NIH i CDC wykazują, że owe „zmartwychwstałe wirusy pandemii” nie przejawiają NORMALNYCH tendencji tradycyjnego, NATURALNEGO wirusa grypy, takich jak sezonowej ludzkiej grypy H3N2. Są one najlepiej opisywane jako „wirusowe dzikie karty”.

Jest to zaledwie jeden z problemów przy zapędzaniu Amerykanów na ślepo do masowych szczepień seriami tych sztucznie stworzonych w laboratoriach wirusów, osłabionych czy też nie, w NIETESTOWANYCH, NIESPRAWDZONYCH, EKSPERYMENTALNYCH SZCZEPIONKACH, które nie zostały poddane DŁUGOTERMINOWYM TESTOM KLINICZNYM, ABY OKRESLIĆ POZIOMY OWEGO DRYFU, albo nawet TENDENCJE OSŁABIENIA Z UPŁYWEM CZASU.

Na domiar wszystkiego, aby rzekomo zminimalizować kwestie ‘bezpieczeństwa’, CDC poleca obecnie DUPLEKSOWE szczepienia. „Dupleksowe” szczepienia zasadniczo obejmują serię dwu zastrzyków. Pierwsza iniekcja składa sie z BARDZO SŁABEJ, WYSOCE ROZCIEŃCZONEJ dawki żywych wirusów.

Zmierza to do stworzenia początkowej reakcji immunologicznej, odzwierciedlającej specyficzny wirus, który został wstrzyknięty. W ciągu dwóch tygodni od pierwszej iniekcji, ma nastąpić druga, silniejsza iniekcja (booster shot); ta jest jedynie lekko rozcieńczona lub może nawet zawierać wirusy o pełnej mocy. To drugie szczepienie ma zatem stworzyć reakcje systemu immunologicznego w pełnej sile.

Jest to, w najlepszym przypadku, ZŁA NAUKA i z jasnych i oczywistych powodów graniczy ona z chorobą psychiczną. Jak sami to przyznają, naukowcy z NIH w swych różnych pismach zakomunikowali, iż poziom potencji owych SZTUCZNIE STWORZONYCH WIRUSÓW w swych rozcieńczonych stanach wykazuje anormalne, niemal NIEPRZEWIDYWALNE tendencje. Nikt nie wie, jakie to z czasem skutki pociągnie za sobą, kiedy nieuchronny ‘genetyczny dryft’ się wydarzy. Jest to dosłownie strzał na ślepo. Jest wielce prawdopodobne, że nawet te WYSOCE ROZCIEŃCZONE FRANKEN-WIRUSY mogą szybko odzyskać całą swoją potencję, nawet w obecności eteru i formaliny. (Zob. Addendum niżej) Po drugie, ‘booster shot’ o pełnej mocy może równie łatwo „dryfować” w kierunku czegoś o wiele bardziej niebezpiecznego, niż oryginalna, sztucznie stworzona kombinacja wirusowa.

Zakładam, że naukowcy odpowiedzialni za te „pandemie” nie są głupcami. Muszą znać te fakty, tak samo, jak ja je znam.

Zatem, mogę jedynie wnioskować, że cała ta sprawa jest następstwem modus operandi elity medycznej od sztucznie wywołanej epidemii ospy w 1920 r. Jest to wszystko ORGANIZOWANE po pierwsze dla PIENIĘDZY, a po drugie dla społecznej i geograficznej restrukturyzacji ‘ludzkiego stada”.

Musi zostać również zrozumiane, że ta „Nowa grypa 2009” ani nie jest taka jasna, ani gotowa do przenoszenia między ludźmi ( Zob. studium opublikowane w addendum). Jeśli ten raport jest dokładny, jakże więc mogłaby rozpocząć się ‘pandemia’ i skąd w ogóle ta potrzeba masowych szczepień? Jak wykazuje to ‘studium’ – jedyny sposób, w jaki testowane fretki były w stanie nabawić się albo przenosić tę „Nową świńską grypę z 2009 r.”, to za pomocą jej wszczepienia !!!

Ludzkość domaga się odpowiedzi i domaga się jej NATYCHMIAST!!!

A.True Ott, Phd, ND

Ci, którzy nie mogą pamiętać przeszłości, będą skazani na jej powtórzenie.George Santayana

Od tych, którzy są ignorantami odnośnie przeszłości, nie można oczekiwać, aby ją pamiętali.
True Ott, PhD, ND

Źródło: http://socioecohistory.wordpress.com/2009/08/24/vaccine-induced-disease-epidemic-outbreaks-the-engineering-of-pandemics/

ADDENDUM ABSTRACTS FROM SELECTED FRANKEN-VIRUS STUDIES

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11226311? ordinalpos=70&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pub med_DefaultReportPanel.Pubmed_RVDocSum

Feb. 27, 2001

Sequence of the 1918 pandemic influenza virus nonstructural gene (NS) segment and characterization of recombinant viruses bearing the 1918 NS genes.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez? Db=pubmed&Cmd=Search&Term=%22Basler%20CF%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus<

Basler CF
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Reid%20AH%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Reid AH,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Dybing%20JK%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Dybing JK,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Janczewski%20TA%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Janczewski TA,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Fanning%20TG%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

” Fanning TG,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Zheng%20H%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Zheng H,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Salvatore%20M%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Salvatore M,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Perdue%20ML%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Perdue ML,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrezDb=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Swayne%20DE%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Swayne DE,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Garc%C3%ADaSastre%20A%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

García-Sastre A,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez?Db=pubmed&Cmd=Search&Term=% 22Palese%20P%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Palese P,
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez? Db=pubmed&Cmd=Search&Term=%22Taubenberger%20JK%22%5BAuthor% 5D&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_Discove ryPanel.Pubmed_RVAbstractPlus

Tumpey TM.
Influenza Division, National Center for Immunization and Respiratory Diseases, Centers for Disease Control and Prevention, Atlanta, GA 30333, USA. Recent reports of mild to severe influenza-like illness in humans caused by a novel swine-origin 2009 A(H1N1) influenza virus underscore the need to better understand the pathogenesis and transmission of these viruses in mammals. In this study, selected 2009 A(H1N1) influenza isolates were assessed for their ability to cause disease in mice and ferrets and compared with a contemporary seasonal H1N1 virus for their ability to transmit to naïve ferrets through respiratory droplets. In contrast to seasonal influenza H1N1 virus, 2009 A(H1N1) influenza viruses caused increased morbidity, replicated to higher titers in lung tissue, and were recovered from the intestinal tract of intranasally inoculated ferrets. The 2009 A(H1N1) influenza viruses exhibited less efficient respiratory droplet transmission in ferrets in comparison with the highly transmissible phenotype of a seasonal H1N1 virus. Transmission of the 2009 A(H1N1) influenza viruses was further corroborated by characterizing the binding specificity of the viral hemagglutinin to the sialylated glycan receptors (in the human host) by use of dose-dependent direct receptor-binding and human lung tissue-binding assays.

Ciemna strona szczepionek: Czego nie zawarto w ulotkach informacyjnych?

Źródło

„Vaccines’ Dark Inferno: What is not on insert labels?”

Richard Gale i Dr Gary Null

Progressive Radio Network, wrzesień 28,2009

Zdecydowana większość naukowców, lekarzy, pielęgniarek oraz reprezentantów całej służby zdrowia wierzy, że składniki szczepionki zostały poddane kompleksowym badaniom, zarówno pojedynczo jak i wspólnie (jako zespół składników oddziaływujących na siebie). Uważają oni, iż udowodniono bezpieczeństwo szczepionek oraz ich efektywność. Społeczeństwo wierzy, że te szczepionki, w przeciwieństwie do innych, są sterylnym rozwiązaniem, wolnym od niepożądanych substancji trujących nie zawartych na liście, w ulotce zamieszczonej przez producenta. Kiedy pediatra aplikuje szczepionkę w mięsień dziecka, rodzice w zupełności wierzą, że będzie to działało jak futerał ochronny. Innymi słowy chcemy wierzyć, że szczepionki gwarantują nam idealne warunki dla bezpieczeństwa naszych dzieci oraz nas samych. Nasze śledztwo doskonale pokazuje, że zdecydowana większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie rzeczywiście są składniki szczepionek: składniki aktywne (opisane na ulotce informacyjnej), składniki łączące, i te najważniejsze, ukryte składniki.

Porównując do jedzenia cielęciny z serem, co by się stało gdyby na Twoim stole odtworzono film, używając go jako żywego, prawdziwego przepisu na Twój posiłek. Ten film odsłoniłby na Twoich oczach każdy krok z życia tego małego cielątka, od jego narodzin do kotleta na Twoim talerzu. Nagle doświadczyłbyś tego, jak strasznie ciele to było głodzone, anemiczne bez dostępu do niezbędnych składników odżywczych, trzymane w maleńkim boksie, rażąco niedożywione i zdeformowane, faszerowane lekami – antybiotykami – chore i cierpiące na brak wszystkiego, co jest mu niezbędne, aż w końcu bezlitośnie zarżnięte, pokrojone, przygotowane, aby w końcu pojawić się na Twoim talerzu. Czy nadal miałbyś na ochotę na tego kotleta? Czy miałbyś chęć na ser? Rzadko zadajemy pytania dotyczące pochodzenia naszych pokarmów. Skąd one są? W jaki sposób i gdzie urosły? Jakimi składnikami traktowane były zanim trafiły do nas? Dlatego, mamy zamiar napisać od nowa o czymś, czego nawet najbardziej popularni przedstawiciele służby zdrowia, oraz przywódcy opinii publicznej, będący za szczepieniami, nie przewidują.

Teraz przedstawimy to, co wchodzi w skład szczepionki i to co jest przed Tobą ukryte. Zapytaj siebie raz jeszcze, czy chcesz tej szczepionki w swoim organizmie?

W celu przedstawienia jak najgłębszej, szczerej, naukowej oraz obiektywnej metody badań przygotowujących szczepionkę wraz z jej ukrytymi składnikami, zwróciliśmy się do wielokrotnie nagrodzonej dziennikarki medycznej, Janine Roberts, która przedstawia zupełnie inny obraz piekielnych składników szczepionki, które nie pojawiają się na ulotce informacyjnej. To ta sama Janine Roberts, która zwróciła uwagę świata na „krwawe diamenty”, ludobójstwo w Kongo, oraz wyniszczenie rdzennych kultur przez rząd australijski.

Rachunek rozmów Janine z wysokiej rangi członkami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rządowych agencji zdrowia, oraz naukowcami, ekspertami od szczepień, którzy decydują, czy konkretna szczepionka zostanie zatwierdzona, czy nie, jest nieprawdopodobny. Jej dochodzenia bazowały na dokumentach z oficjalnych spotkań, oraz jej obecności na pilnych spotkaniach w sprawie szczepionki. Eksperci od spraw zdrowia potwierdzają, że w zasięgu wzroku nie mają rozwiązania, które pomogłoby przy potencjalnych, niestabilnych zagrożeniach powodowanych przez ukryte składniki.

Historia zaczyna się w przemysłowym kompleksie produkującym szczepionki, który stara się obniżyć koszty produkcji, poprzez zażądanie rządowej zgody na użycie rakotwórczych komórek do opracowania szczepionek. Producent uzasadnił to żądanie faktem, iż komórki te są „nieśmiertelne”. Dotychczasowa metodologia szczepionek opierała się na zwierzęcych komórkach, takich jak zapłodniony embrion kury, oraz z małpiej nerki, które szybko giną w hodowli. Używanie komórek rakowych, jest również o wiele tańsze od kupowania zwierząt, zwłaszcza małp, które musiał być poświęcone na substrat do szczepionki.

Roberts opisała dwa oddzielne spotkania – spotkanie Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i innych produktów biologicznych (Vaccine and Related Biological Products Advisory Committee) 9 listopada 1999, oraz późniejsze zgromadzenie, warsztaty substratów komórkowych zatytułowane „Ewolucja substratów komórkowych w przemyśle biologicznym”, które odbyły się niecały rok później. Konwersacje prowadzone były na naukowym poziomie, między głównymi urzędnikami i naukowymi ekspertami z FDA (Agencja ds. żywności i leków), NIAID (Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych), WHO, CBER (Center for Biologic Evaluation & Research) i innymi, wszyscy przedstawiali dowody albo/oraz potwierdzenia, że szczepionki są niebezpiecznie skażone.

Rozmowy skupiły się przede wszystkim na szczepionkach przeciw grypie, MMR (odra, świnka, różyczka) i żółtej gorączce, które opierają się na zapłodnionych jajach kurzych. Zapłodnione jaja bardzo szybko stają się idealnym środowiskiem dla wyhodowanych, niezawodnych wirusów do szczepień, takich jak grypa, MMR, są one również żywymi inkubatorami ogromnej liczby znanych i nieznanych wirusów z królestwa zwierząt. W naturalnych warunkach nie jest możliwe przeniesienie tych wirusów ze zwierząt na ludzi, niemniej jednak są one sekwencjami kodu genetycznego, który kiedy zostaje zaaplikowany ludzkiemu organizmowi, może doprowadzić do pojawienia się każdej liczby nieprzewidzianych i przeciwnych od założonych, skutków. Może być to wynikiem łączenia się, lub mieszania wirusa z ludzkim kodem komórkowych. Badania nad szczepionkami są w najlepszym przypadku prymitywną nauką, ponieważ polegają na wszczepianiu do krwiobiegu człowieka obcych substancji, chemicznych i genetycznych, które nigdy nie dostałyby się tam, w żaden inny sposób. Jeżeli włączymy do równania ogromną liczbę znanych i nieznanych materiałów genetycznych i obcych protein, które szczepionka wprowadza do organizmu, a następnie rozważymy szybki wzrost wskaźnika epidemiologicznego w Ameryce – rozwinięta cukrzyca u dzieci, duża liczba różnych zapaleń i chorób spowodowanych brakami w układzie odpornościowym, astmy i nowe alergie, zaburzenia żołądkowo – jelitowe (choroba Crohn’a), syndrom chronicznego zmęczenia oraz wiele innych neurologicznych zaburzeń (autyzm, ADHD, ADD, Parkinson, Alzheimer itp.) – musimy cofnąć się kawałek i zastanowić nad ich powodami.

Musimy stronić od wiary w to, że przemysł szczepionkowy ma w swoich deterministycznych, redukcjonistycznych perspektywach genetycznego materializmu na celu znalezienie odpowiedzi bez brania pod uwagę bombardowania toksycznymi chemikaliami takimi jak szczepionki zawierające obce materiały genetyczne, oraz nieznane genetyczne elementy, którymi atakujemy nasze organizmy od narodzin aż do śmierci.

Od jakiegoś czasu wiadome było, że enzym odwrotnej transkryptazy (RT) zostanie zaprezentowany jako końcowe rozwiązanie dla szczepionki. RT jest używany do dnia dzisiejszego jako wskaźnik wykrywający obecność retrowirusa. W toku postępowania spotkania, WHO zadecydowało o wstrzymaniu zawiadomień publicznych dotyczących genetycznego zanieczyszczenia w sprawie szczepionki MMR, postanowiło również nie wycofywać jej ze sklepów, aby w międzyczasie bezpiecznie kontynuować badania nad różnymi projektami laboratoryjnymi.

Roberts pisze, że Dr. Arifa Khan z FDA potwierdziła: Aktywność enzymu odwrotnej transkryptazy w szczepionkach była połączona z retrowirusem podzielonym na dwa oddzielne: ALV (wirus ptasiej białaczki) oraz EAV (wirus zapalenia tętnic koni). Ten pierwszy był bardzo niespokojny, ponieważ ALV jest białaczką (rakiem), Dr. Khan stwierdziła:

„Istnieje teoretyczna możliwość, że wirus ALV może zainfekować ludzkie komórki”

Podsumowując, znaczy to, że kod genetyczny ALV może zintegrować się z DNA człowieka i odtąd powodować może jakiś rodzaj raka. Potwierdzenia FDS, że aktywność ALV RT jest bezpieczna, bazowały na obserwacjach laboratoryjnych, z których wynikało, iż nie ma aktywności wirusa w ludzkim DNA „przez pełne 48 godzin”. Potwierdzenia tego typu są niemalże nonsensowne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że niektóre komórki rakowe potrzebują lat aby się aktywować. Poza tym, aktywność enzymu odwróconej transkryptazy jest jedną z silnych hipotez dotyczących wirusa HIV oraz AIDS. Artykuł zatytułowany „Poważne Pytania Dotyczące Bezpieczeństwa oraz Skuteczności Szczepionki Przeciwko Grypie” opublikowany przez Canada’s Vaccine Risk Awareness Network dowodzi, że pewne badania, a nawet niektóre ulotki informacyjne „wskazują, że poprzez szczepienie wzrastają możliwości odtwarzania się wirusa HIV”. Oznacza to, że wszystkie szczepionki bardzo silnie hamują działanie systemu immunologicznego. Z wpływem czynników stresujących, wirus staje się hiperaktywny i wzrastają jego możliwości powielania się.

Innym ryzykiem ogłoszonym oficjalnie przez FDA była możliwość, że sekwencje ALV w połączeniu z wirusem różyczki stworzą zupełnie nowego, zmutowanego i groźnego wirusa (to odnosi się w ten sam sposób do szczepionek przeciwko grypie). Światowej sławy Brytyjska genetyk Dr. Mae-Wan Ho z Instytutu Nauk Społecznych napisała że, „szczepionki same w sobie mogą być niebezpieczne, zwłaszcza żywe, szczepienia osłabionym wirusem, lub szczepionki re-kombinujące kwas nukleinowy, ponieważ re-kombinacje kwasu nukleinowego mogą powodować choroby autoagresyjne.

W trakcie spotkania Dr. Andrew Lewis, wówczas przewodniczący Laboratorium ds. Wirusów DNA, potwierdził, że „Wszystkie jaja bazowe dla szczepionek zostały zanieczyszczone. Te zapłodnione kurze jaja łatwo ulegają wielu różnym odmianom wirusów”. Uczestnicy zdali sobie sprawę z tego, że tylko niewielka część tych czynników zanieczyszczających została zidentyfikowana i zostały jeszcze setki innych, które też należałoby odkryć.

Roberts znalazła raport Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób, o tym, że badanie enzymu odwróconej transkryptazy dla obu retrowirusów ALV i EAV zostało przeprowadzone na grupie 100 pacjentów, którzy przyjęli szczepionkę przeciwko MMR. Odkryto u nich niepożądaną „aktywność enzymu RT we wszystkich szczepionkach przeciwko różyczce, bez względu na producenta”. Ich wniosek końcowy brzmi „to zjawisko nie występuje sporadycznie, osoby zaszczepione mogą być narażone na te [kurze] cząsteczki wirusów”. W oddzielnym zapisie ze spotkania Narodowego Instytutu Zdrowia, Dr. Conroy z WHO stwierdza, że wirusy EAV znajdują się w zapłodnionych kurzych jajach. Okazuje się, że wg naukowego protokołu, jest mała możliwość stworzenia szczepionek przeciwko grypie, MMR i żółtej febrze. Obecnie dostępne w aptekach na całym świecie, szczepionki na H1N1 bazują na zapłodnionych kurzych embrionach. Dotyczy to wszystkich szczepionek, tych produkowanych przez CSL, Medimmune, Novartis and Sanofi-Pasteur, tak samo jak GlaxoSmithKlines, wszystkich zatwierdzonych w USA.

Późniejsze spotkanie FDA, bez obecności prasy, zostało zwołane 7 września 1999 roku w Waszyngtonie, uczestniczyły w nim osoby reprezentujące największe zachodnie instytucje zajmujące się zdrowiem. Poniżej przedstawiamy kluczowe poruszone tematy i postanowienia, które powstały podczas spotkania, a zostały zapisane w nieocenionej książce Janine Roberts „Lęk przed Niewidocznym” (Fear of Invisible).

Ponownie potwierdzono, że szczepionki są ‚dziwnie’ skażone przez elementy wirusowych kodów DNA, wiele wirusów i protein. Wyrażono obawę, że mogą one również zawierać priony (maleńkie proteiny odpowiedzialne za nieuleczalne choroby, oraz nieprawidłowości neurologiczne w przypadkach ludzkiego i zwierzęcego organizmu) oraz onkogeny (geny zmieniające normalną komórkę w rakową). Jeden z uczestników Dr. Goldberg stwierdził, że „jest jeszcze niezliczona ilość nieodkrytych wirusów, protein i podobnych cząsteczek. Zidentyfikowaliśmy bardzo małą część bakteryjnego świata – więc możemy przeprowadzać testy na tych, które zbadaliśmy. Ponieważ szczepionkowe hodowle mogą zawierać wiele nieznanych cząsteczek”.

Dr. Andrew Lewis z FDA powiedział, że zupełnie nowy małpio-ludzki zmutowany wirus został stworzony podczas procesu przygotowywania szczepionki przeciwko adenowirusowi z adenowirusem – SV40, mieszanką wirusów. Dr. Lewis martwi się również, że „obce komórki DNA” podawane w szczepionkach z dzieciństwa, zawierają wirusowe onkogeny, zdolne do powodowania raka.

Naukowcy zadali sobie pytanie czy szczepionka zawierająca atenuowany zarazek, może przeobrazić się w formę wirusa zdolnego do rozmnażania się tak szybkiego, że mógłby powodować AIDS, czy też nie. Zgadzają się tylko w jednym, iż nie są w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Na pytanie czy skutki mutacji mogą pojawić się u dzieci po szczepieniu, odpowiedź brzmiała „Umiejętności re-kombinacyjne wirusów (zanieczyszczonych wirusów) i komórek wspólnie zainfekowanych nie są obojętne”. Co to właściwie znaczy? Że ze względu na ich nieobojętną dla kodu genetycznego obu zanieczyszczeń, wirusów i żywych komórek, umiejętność re-kombinacyjna i tworzenia mutacji w hodowlach laboratoryjnych, jest pewne, że mutacje pojawią się w organizmach dzieci po szczepieniu.

Dr. Hana Golding, szefowa Laboratorium Badań nad Retrowirusami w CBER wyraziła obawę, że chociaż odrobina zanieczyszczonego fragmentu DNA w szczepionkach, może być śmiertelnie niebezpieczna. Znaczy to, że kody tych zanieczyszczeń łączą się w szczepionce i tworzą nowe zmutowane łańcuchy patogenów.

Dr. Leonard Hayflick, wirusolog w Stanford i Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco wyraził szczególne zainteresowanie sprawą dotyczącą powszechnie używanych do produkcji szczepionek, podstawowych hodowli bakterii ze zwierzęcymi i ptasimi embrionami, oczywiste jest w takiej sytuacji, że wszystkie zanieczyszczone komórki zawierają mnóstwo niechcianych wirusów, niektóre z nich są śmiertelne dla człowieka. Było to skierowane szczególnie na szczepionki takie jak te przeciwko paraliżowi dziecięcemu, które nadal bazują na komórkach z małpiej nerki, te przyczyniają się w szerokim stopniu do nowych zachorowań i śmierci.

Jest niemożliwością usunięcie zanieczyszczeń DNA ze szczepionek. Jednakże wagowy limit tych zanieczyszczeń w szczepionkach został ustanowiony przez FDA długo przed 1986, producenci szczepionek jeszcze nigdy nie dotarli do granicy maximum. Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób zdecydowało o ograniczeniu wagi używanych w szczepionkach komórek rakowych, ale kosztem wzrostu innych zanieczyszczeń w DNA stokrotnie. Jakkolwiek te limity są jedynie zaleceniem, a więc FDA nie może ich narzucać. Producenci szczepionek nadal mają wolną rękę w tworzeniu mieszanek, które mogłyby zredukować zanieczyszczenia i gdyby tylko chcieli mogliby z tego skorzystać.

Pamiętajcie, ten stopień skażenia (10 nanogramów) odnosi się tylko do jednej szczepionki. A w dzisiejszych czasach, dzieci otrzymują wiele szczepionek nim pójdą do szkoły, każda z nich jest inaczej zanieczyszczonym DNA i wirusami. Ta toksyczna zupa DNA przemieszcza się teraz w organizmach licznej grupy osób zaszczepionych.

Pewien rządowy specjalista ds. zdrowia powiedział „Przewodniczyłem komitetowi, który nadawał licencje szczepionkom przeciwko wietrznej ospie, a to (szczątkowe DNA w szczepionkach) było w tamtym czasie aktualnym dla nas tematem. Szukaliśmy między zaszczepionymi dowodów na reakcję organizmu, powiązaną z DNA w szczepionce. Właściwie to… nie zbadaliśmy tego, poprosiliśmy producenta aby to zrobił, ten stwierdził, że niczego takiego nie zauważył. Oczywiście może to być przekonywujące biorąc pod uwagę fakt, iż producent nie był zmuszony do przeprowadzenia tych badań”. Specjalista ten chciał przez to powiedzieć, że nawet autorytety w dziedzinie zdrowia mogą nie posiadać żadnych odpowiednich, naukowych dokumentów zapewniających o braku reakcji ze strony organizmu… jeżeli w ogóle takie badanie zostało przeprowadzone.

Czy zanieczyszczone DNA ze szczepionek może powodować raka i choroby autodestrukcyjne? Jeden z uczestników spotkania powiedział „kiedy zastanowisz się nad tym, że prawie każda z tych szczepionek jest wstrzykiwana bezpośrednio w tkankę. A żeby obce/skażone DNA zostało wchłonięte przez ludzkie komórki, nie możesz zrobić niczego innego jak tylko wstrzyknąć je w mięsień, tak jak robiono to od zawsze. Możesz być prawie pewny, że reakcja Twojego organizmu na te obce substancje nie będzie dla Ciebie obojętna”.

Ponownie Dr. Rebecca Sheets z CBER: „Uważam, że zdecydowana większość licencjonowanych szczepionek, nie została przebadana pod względem szczątkowej zawartości DNA”.

Zadano również pytanie, czy pojawiła się wiadomość o obecności „wirusa pienistego”. Wirus pienisty (HFV w ludzkiej formie i jego bardziej powszechny „rodzic” SFV pochodzenia małpiego) nie jest infekcyjny, ale śmiertelnie rakotwórczy. Wiedza uczestników spotkania, wskazywała, że nie zdawali oni sobie sprawy z tego czy kiedykolwiek któreś z laboratoriów przeprowadziło badania na jego obecność, podczas produkcji szczepionki.

Spotkanie potwierdziło, że konkretna komórka „która pod wpływem wielu czynników staje się komórką nowotworową”, jest licencjonowanym produktem służącym do tworzenia obu szczepionek przeciwko polio, tych wstrzykiwanych i doustnych, w USA, Tajlandii, Belgii i Francji. Te szczepionki niosą ze sobą duże ryzyko zachorowania na raka. Aby zdać sobie sprawę z powagi problemu zanieczyszczeń w szczepionkach jest istotne aby zrozumieć, że filtracja szczepionki, musi doprowadzić do tego aby namierzony wirus zachował się, na jej użytek. Inne cząsteczki i patogeny – elementy DNA i RNA innych organizmów (i patogenów), komórkowe substraty i proteiny wirusowe są mniejsze od wirusa, który musi w szczepionce przetrwać.

Istotę tego spotkania przedstawiają najlepiej słowa jednego z głównych obecnych na spotkaniu, Dr. Minor’a, który ogłosił, „tak więc, nawet dzisiaj musisz pamiętać, że ogromna ilość szczepionek jest wyprodukowana z surowych i przypadkowych materiałów, pod pewnymi względami są one (szczepionki) ogólnie bardzo prymitywne”. Janine Roberts zwięźle podsumowała swoje śledztwo.

„Innymi słowy, podajemy naszym dzieciom płyn wypełniony hordami nieznanych cząsteczek, w większości nie-ludzkich: od kur, małp, a nawet od komórek rakowych. Prawdę mówiąc nie wiemy co robimy i jakie po dłuższym czasie są konsekwencje przyjęcia tych szczepionek. Jedyna pewna rzecz, to to, że szczepionki są bardzo tanią formą opieki nad zdrowiem publicznym, często przeprowadzaną przez rządy, aby upewnić społeczeństwo o ich trosce, o bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci”.

Wniosek końcowy, który może być wyciągnięty z tych spotkań, zwołanych przez krajowych i zagranicznych przedstawicieli opieki zdrowotnej zajmujących się badaniami nad szczepionkami i ich bezpieczeństwem, jest taki:

  • szczepionki są w rzeczywistości eksperymentami genetycznymi, zdolnymi do spowodowania masowego zniszczenia komórek. Szczepionki te wstrzykiwane są całej populacji a zwłaszcza dzieciom. Pozostaje bardzo dużo pytań dotyczących badań nad szczepionkami, na które nie ma odpowiedzi. Dotyczy to również tych nadchodzących, przeciwko świńskiej grypie, które również zawierały będą zanieczyszczenia wymienione wcześniej, jeżeli wierzyć słowom uczestników tych spotkań.

Jeżeli chcemy wyrazić szacunek i obawę, powinniśmy wyrazić je wobec naturalnego systemu obronnego naszych organizmów i jego zdolności do obrony przed atakiem wywarów szczepionkowych. To nie szczepienia są cudem nauki, jak zapewniają nas ich producenci, rządowe autorytety w dziedzinie medycyny i zgromadzenia im wierzących. W rzeczywistości prawdziwym cudem jest zdolność naszego organizmu do ochrony samego siebie w większości przypadków przed inwazją szczepionek. To oświadczenie samo w sobie podaje głównego podejrzanego, który zafundował nam wzrost różnych chorób, oraz stanów zapalnych, w każdym przedziale wiekowym populacji.

Tak samo wszystkie żyjące systemy, czy będzie to naturalne środowisko w dziczy, czy system klimatyczny podtrzymujący życie, czy też system obronny naszego organizmu, wszędzie tam punkt krytyczny jest już osiągnięty. Dzisiaj, z przewagą społeczeństwa nadal kupującego fałszywe obietnice o skuteczności i bezpieczeństwie szczepionek, przemysł nimi się zajmujący, prowadzi niezwykle dochodowy biznes. Coraz więcej i więcej szczepionek produkuje się teraz, przeciwko szerokiej gamie chorób i infekcji, większość z nich obciąża listę już zalecanych, zwłaszcza dla dzieci, które do 18 miesiąca życia powinny otrzymać 36 różnych szczepionek. Od kiedy te nowe genetyczne trucizny są dodawane przez narodowe agencje zdrowia do rekomendowanego planu szczepień, punkt krytyczny jest już prawie osiągnięty, może to spowodować poważną pandemię, pandemię „Choroby Szczepieniowej”, przejawiającej się w miliardach różnych chorób, w zależności od genetycznych predyspozycji oraz odporności systemu immunologicznego, każdego zaszczepionego człowieka, zagrożenie epidemią powodowaną dzikimi, zaraźliwymi patogenami, włączając świńską grypę H1N1, które mogą rozwijać się w naszym tak zwanym rozwiniętym, higienicznym społeczeństwie.

Richard Gale jest głównym producentem sieci Progresywne Radio, jest również przewodniczącym najdłużej nadawanego, narodowego programu w publicznym radiu, programu na temat, odżywiania się i zdrowia naturalnego. Jest również wielokrotnie nagradzanym dyrektorem przodujących filmów dokumentalnych, włączając „Naród Szczepiony” i „Autyzm: Wyprodukowano w USA”.

Zapraszam na blog w całości poświęcony zagrożeniom ze strony szczepionek: Szczepionkowe ludobójstwo

Konsensus naukowy czyli dowód na to, że doktor Goebbels był geniuszem

Jak wiadomo, w tym blogu nie zajmuję się kopiowaniem ani powielaniem tego, co ciekawego odkryli i napisali inni, lecz staram się skłaniać do samodzielnego myślenia. Nie popieram też autorytetów dowolnego rodzaju, bo jak nie raz pisałam, nadmierne pokładanie wiary w autorytety świadczy o braku zaufania do siebie i swojego własnego rozumu. Autorytety to nie jakieś nadprzyrodzone postacie, lecz nierzadko figury cynicznie podstawione przez władzę (zarówno świecką jak i duchową), żeby łatwiej jej było wpływać na owczarnię. Są oczywiście autorytety świetlane i ponadczasowe, ale są też wręcz przeciwne, a sztuka manipulacji polega na tym, by je umiejętnie wylansować i ustawić na pomnikach. Nie muszę chyba przypominać, że każde czasy mają swoich idoli, a kiedy nastaje zmiana klimatu politycznego nierzadko zrzucani są oni z pomników wśród wiwatów tłumów.

Jak rzekł Bertrand Russel w swych „10 przykazaniach liberalizmu”:

Nigdy nie powołuj się na autorytety, bo zawsze można znaleźć autorytety przeciwne

Natomiast Lew Tołstoj ujął to tymi słowy:

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce

Żyjemy w świecie, w którym prawie niemożliwe jest odróżnienie prawdy od kłamstwa i to na każdym poziomie oraz w każdej dziedzinie życia. Dziś kłamstwo niszczy wszystkie dziedziny życia, w tym również naukę, którą uprawiają tacy sami, ulegający pokusom i słabościom śmiertelnicy jak ty czy ja. Uczeni (obecnie spełniający rolę powszechnie szanowanych autorytetów) również rywalizują ze sobą, marzą o sławie, karierze i pieniądzach, a to są słabości, które łatwo prowadzą do upadku. Dlatego bądźmy ostrożni. Nie wierzmy bezkrytycznie w to, że każda opublikowana w prestiżowym magazynie praca jest godna zaufania, a jej autor rzeczywiście dokonał przełomu w nauce. I odwrotnie: nie każdy paskudnie atakowany i odsądzany od czci i wiary uczony musi być w błędzie. Wręcz przeciwnie, taka zmasowana nagonka może świadczyć o tym, że jest jedynym nieskalanym rycerzem, samotnie broniącym prawdy, która została sprzedana za grube pieniądze.

… na każde pytanie jest tylko jedna prawdziwa odpowiedź. Natomiast odpowiedzi kłamliwych możemy mieć bezlik [Prof. Zygmunt Bauman]

Kłamstwo popłaca bardziej niż prawda, więc kłamią niemal wszyscy. Że politycy – wiadomo, nikogo to nie dziwi. Ale istnieją takie dziedziny, w których nieuczciwość jest wyjątkowo niemoralna i godna potępienia. Taką dziedziną jest medycyna. Do niedawna lekarze składali przysięgę Hipokratesa, w której obiecywali „przede wszystkim nie szkodzić”. Obecnie lekarze składają Przyrzeczenie Lekarskie, w którym o szkodzeniu nie ma ani słowa, co wydaje się o tyle dziwne, a nawet wręcz zdumiewające, że przyrzeczenie to zostało zainspirowane przez tzw. Deklarację Genewską, sformułowaną jako reakcja na zbrodnie popełniane przez faszystowskich lekarzy w obozach koncentracyjnych. Zamiast obiecywać, że nie będą szkodzić, lekarze obiecują „według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom”. Najlepsza wiedza, to oczywiście ta, którą przekazano im w uczelniach medycznych. A te sponsorowane są przez koncerny farmaceutyczne. I tu rodzi się od razu podejrzenie: czyżby obietnicę „przede wszystkim nie szkodzić” wycofano celowo? Moim zdaniem tak, sądzę, że usunięcie z przysięgi słów o nieszkodzeniu jest bardzo przemyślanym działaniem. Szkodzenie stało się dziś rzekomo niezbywalną częścią terapii w zdecydowanej większości chorób i chyba nie ma leków, które nie miałyby jakichś (często gwałtownych i niebezpiecznych) skutków ubocznych. Skrajnym przykładem jest „leczenie” nowotworów czy AIDS, nierzadko bardziej zabójcze, niż sama choroba. Wmawia się nam, że wszystkie leki, zwłaszcza te na najgroźniejsze choroby muszą mieć skutki uboczne, że to jest nie do uniknięcia i że musimy to uznać za cenę, którą trzeba zapłacić za szansę wyzdrowienia.

Hipokrates deklarował: „Lekarz ma tylko jedno zadanie: wyleczyć chorego. Jaką drogą tego dopnie, jest rzeczą obojętną”. Dzisiaj obowiązkiem lekarza jest leczyć chorego. O wyleczeniu nie ma ani słowa. Nie ma, bo gdyby okazało się szybkie i skuteczne, koncerny farmaceutyczne straciłyby źródło dochodu. Dlatego ich celem nie jest wyleczenie, lecz zarabianie na leczeniu i sukcesy na rynku finansowym. Bo firmy farmaceutyczne, a co najbardziej przerażające, szpitale również (pacjent przestał być pacjentem, a stał się klientem, nabywającym towar w postaci usług medycznych), są obecnie podmiotami gospodarczymi, które muszą wykazywać się wzrostem dochodów.

Każdy dowód można podważyć, każdego, nawet najbardziej rzetelnego badacza można oszkalować i nazwać go nieukiem, a co gorsze, można przedstawić całe mnóstwo dowodów całkowicie fałszywych, podpisanych przez przekupione autorytety i ogłosić „konsensus” jako ostateczny argument na rzecz ich prawdziwości. Goebbelsowskie hasło „kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą” wciąż jest wykorzystywane w praktyce codziennej, a kłamstwo opublikowane w wielu różnych czasopismach naukowych i książkach i podpisane nazwiskami wielu różnych autorytetów staje się prawdą jeszcze prawdziwszą niż najprawdziwsza prawda.

Globalne ocieplenie całkowicie oparte jest na konsensusie: „wszyscy najwięksi klimatolodzy świata są zgodni”. Tym argumentem zamyka się usta wątpiących. A jest w tym tyle samo logiki, co w slangowym powiedzonku „jedzcie g…, miliony much nie mogą się mylić”. Ci, których „rzetelne” badania wykazują ocieplenie są hołubieni, ponieważ dzięki nim uczelnia otrzymuje granty, a tych, którzy uzyskują wyniki badań niezgodne z konsensusem zwania się z pracy, ponieważ z powodu ich nieposłuszeństwa ich alma mater traci pieniądze i przestaje się liczyć w rankingu szanowanych uczelni. Wszyscy ludzie, uczeni również, mają żołądki i rodzinę na utrzymaniu, więc tylko idiota będzie się upierał przy swoich wynikach. Przykładem może być przypadek prof. Zbigniewa Jaworowskiego, który ośmielił się opublikować wyniki badań niezgodne z ociepleniowym konsensusem:

Po opublikowaniu wyników naszych badań dyrektor naukowy norweskiego instytutu polarnego wezwał mnie na rozmowę i powiedział, że nasze publikacje to nie jest sposób na zdobywanie kontraktów naukowych w Norwegii. W efekcie nie przedłużono także i mojego kontraktu… Byłem po prostu dyskryminowany. Przez pewien czas pozostawałem na utrzymaniu żony. Zrozumiałem wtedy, jak ważnym celem funkcjonowania instytutu polarnego było zdobywanie zleceń z ministerstwa środowiska, które z kolei swoją rację bytu opierało na straszeniu ludzi zanieczyszczeniem środowiska.

W przypadku szczepień również „wszyscy” wakcynolodzy są zgodni, że rtęć jest eliksirem życia, więc należy ją przyjmować od pierwszych godzin życia regularnie oraz w dużych dawkach. Tych, którzy się wyłamują ze zmowy przekupuje się ciepłymi i znakomicie opłacanymi posadami w koncernach farmaceutycznych, a jeśli okażą się odporni na naciski i finansowe zachęty, ściga się ich niczym czarownice w czasach świętej inkwizycji, niszcząc ich reputację i łamiąc karierę.

W odpowiedzi na rosnący niepokój rodziców i pediatrów w końcu lat 1990 FDA i CDC zleciły epidemiologowi dr Thomasowi Verstraetenowi (ówcześnie z CDC) wykonanie analizy na podstawie wewnętrznej bazy danych dotyczącej dokumentacji szczepień ponad 100 000 dzieci. Pierwotne wyniki jego analizy wskazywały na silny związek autyzmu oraz innych chorób neurologicznych dzieci z thimerosalem i stały się podstawą listu wystosowanego przez FDA do producentów szczepionek, który zalecał usunięcie thimerosalu ze szczepionek dziecięcych, ale bez nakazu i sankcji prawnych. W rezultacie czego nadal był i jest on stosowany w wielu szczepionkach dla dzieci i dorosłych (http://www.fda.gov/CbER/ltr/thim053100.htm).
(…)
Po tej konferencji CDC wycofała analizy Verstraetena (choć były przeznaczone do natychmiastowej publikacji) i ogłosiła naukowcom, że szczepionkowe dane zostały zgubione i nie mogą być odtworzone. Wbrew prawu „Freedom of Information Act”, CDC oddała bazę szczepionkowych danych prywatnej firmie do ukrycia, deklarując ją poza zasięgiem dla naukowców. W 2001 Verstraeten otrzymał posadę u producenta szczepionek GlaxoSmithKline i opublikował swą pracę z CDC w r. 2003 po wielokrotnych przeróbkach danych i usunięciu z analizy danych większości dzieci uszkodzonych przez thimerosal. Choć jego pierwotne wyniki wskazywały, że uszkodzenia neurologiczne występowały 7 do 11 razy częściej u dzieci zaszczepionych thimerosalem, w jego ostatecznej publikacji ten związek został usunięty; pozostawiono tylko związek thimerosalu z tikami i opóźnieniem mowy (Verstraeten et al., Pediatrics 2003, 112 (5):1035-48). Verstraeten ukrył swój konflikt interesów, czyli fakt, że pracował wtedy dla Glaxo. Publikacja ta i zastosowane w niej fałszerstwo zostały ostro skrytykowane, a Verstraeten potem nieudolnie tłumaczył się ze swej manipulacji (Verstraeten, Pediatrics, 2004, 113(4): 932). [Fragment listu prof. Doroty Marii Majewskiej do wakcynologów].

Jest wiele doniesień od wysoko postawionych badaczy medycznych, że AIDS nie ma nic wspólnego z wirusem HIV (nikt nigdy tego wirusa nie odkrył, a diagnoza opiera się jedynie na badaniu przeciwciał), jednak konsensus sprawia, że głosy te nie są w stanie przebić się do opinii publicznej, a co gorsze zmienić sytuacji pacjentów „leczonych” koktajlem chemicznym, który ich zabija. Są liczne dowody na to, że to kuracja, a nie wirus, powoduje AIDS. Każdy pacjent, który odstawił leki, po czym szybko i całkowicie cudownie wyzdrowiał dowiaduje się od lekarzy, że zdarzają się samoistne uzdrowienia, co powinien rozumieć jako brak związku przyczynowo-skutkowego między odstawieniem leków, a powrotem do zdrowia. W poniższym filmie lekarz wygłasza taką oto kwestię:

Nie mogę uwierzyć, żeby istniała jakaś światowa konspiracja, OK, może istnieją jacyś naukowcy, którzy biorą łapówki od korporacji, dopuszczają się niegodziwych rzeczy, ale żeby istniała światowa konspiracja, włączając wszystkich naukowców z wszystkich krajów, to niemożliwe.

Niemożliwe? Teoria spiskowa? A jednak! Takich przypadków jest więcej, a o alternatywnych teoriach na temat przyczyn AIDS przeczytać można np. tutaj (nie ma bezpośredniego linku do tego artykułu, więc proszę znaleźć fragment zatytułowany „AIDS-DUESBERG-HIV” (prawie w połowie strony).

Kontrowersje wokół AIDS

Gorąco polecam UWAŻNE obejrzenie tego filmu: AIDS naukowe oszustwo PLAYLISTA

Leczenie nowotworów i ogólnie cała medycyna alopatyczna również oparte są na konsensusie, który sprawia, że „wszyscy” są zgodni, że choroby leczy się metodami naukowymi, czyli agresywną chemią (proszę zwrócić uwagę, że sami lekarze używają słowa „AGRESYWNA”). A ponieważ rzadko są one skuteczne, a nawet bywają wręcz zabójczo niebezpieczne, kuracja najczęściej kończy się okaleczeniem (interwencje chirurgiczne i skutki uboczne leków) lub nawet śmiercią pacjenta. Z powodu nadrzędności interesów finansowych koncernów farmaceutycznych zawzięcie i z całą bezwzględnością zwalcza się każdego, kto leczy skutecznie, ale nienaukowo (homeopatią, ziołami, zdrową dietą, witaminami, mikroelementami itp.).

Konsensus naukowy sprawia, że od 1 stycznia z rynku znikają zioła, a pozostają wyłącznie leki chemiczne. Jest to pierwszy krok w kierunku delegalizacji ziołolecznictwa i całej medycyny naturalnej. Big Pharma nie ma żadnego interesu w tym, żeby pacjent (o, przepraszam, klient) mógł leczyć się nimi na własną rękę, nie zasilając tym samym kasy szpitala i koncernów. Ziół nie da się opatentować (koncerny farmaceutyczne podjęły próby zdobycia na wyłączność patentów na substancje roślinne, ale sądy odrzuciły ich wnioski), a więc skoro nie da się na nich zarobić, należy ich zakazać.

Jak koncerny farmaceutyczne korumpują lekarzy

Nie polegajmy bezmyślnie na tym, co nam oficjalne media do wierzenia podają, lecz starajmy się zachować zdrowy sceptycyzm i nieufność. Oczywiście – bez popadania w paranoję. Jak zawsze zalecam tu umiar i drogę środka. Dobrze jest nie tylko dużo czytać, ale równie często odwoływać się do własnej intuicji, którą dano nam po to, żebyśmy mieli na kim polegać w chwilach niepewności. Prawdy należy szukać w sobie, a nie na zewnątrz. Miejmy więcej zaufania do własnego wewnętrznego przewodnika, a na pewno w tej erze kłamstwa dobrze na tym wyjdziemy.

Na zakończenie kilka wartych przemyślenia cytatów z Hipokratesa:

Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a twoje lekarstwo powinno być pożywieniem
Zdrowie jest zbyt cenną rzeczą, by powierzać je lekarzom
Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby.
Przyroda jest lekarzem dla wszelkich chorób.

Tak więc lepiej zapobiegać, niż leczyć. Zdrowa dieta, ruch i świadomość chronią skutecznie przed większością chorób.

(Ustaw język polski klikając na „View subtitles”)

Dean Ornish 1 Dean Ornish 2

Na zakończenie link do tekstu Kiedy i dlaczego uczeni mijają się z prawdą?

Kiedy i dlaczego uczeni mijają się z prawdą?

Źródło wszelkiego zła?

Nie jestem fanką Richarda Dawkinsa i pewnie dlatego z tak dużym opóźnieniem obejrzałam jego film The Root of All Evil? Niestety, czuję się dość mocno zniesmaczona.

Pierwsza część jest moim zdaniem bardzo słabiutka i zadowolić może tylko niewybrednych i najwierniejszych wielbicieli ateistycznego guru. Po tej pierwszej jaskółce poczułam się na tyle zdegustowana, że z trudem przemogłam się, żeby w niedzielny, leniwy wieczór zobaczyć również część drugą. Na wszelki wypadek, żeby być sprawiedliwą i nie wydawać pochopnych opinii.

Osoby nie znające autorki bloga informuję, że jestem wolna od wszelkich iluzji, do których zaliczam na równi religię jak i ateizm (patrz: opis w nagłówku bloga). Świat nie jest czarno-biały, nie istnieją więc w nim ani zjawiska wyłącznie dobre, ani wyłącznie złe. Jedne są trochę lepsze, inne trochę gorsze, a w jeszcze innych trudno się doszukać równoważącego, przeciwstawnego elementu, ale zawsze gdzieś tam on jest, tyle że ukryty i słabo widoczny. Co więcej, dobro i zło są w stałym, nieustającym ruchu, jak woda w oceanach, poruszająca się w rytm przypływów i odpływów. Dziś coś jest dobre, a nawet bardzo dobre, ale jutro może stać się złe. Odwrotnie oczywiście również (jak życie nam to stale pokazuje).

Niestety, większość ludzi wydaje się być zupełnie nieświadoma tego faktu. Niektórzy mają na oczach (umysłach?) klapki, a raczej filtry, uniemożliwiające im dostrzeganie pełnego spektrum wielobarwnej rzeczywistości. Tacy ludzie to fundamentaliści, widzący tylko jedną (białą lub czarną) barwę świata. I tu spieszę donieść, że do fundamentalistów zaliczają się nie tylko wyznawcy religii. Mogą nimi być wszyscy posiadacze dowolnego światopoglądu. Jeśli zdecydowanie utożsamiasz się z jakimkolwiek wyraźnie określonym światopoglądem, jesteś fundamentalistą albo w jakimś stopniu zbliżasz się do tego.

Tak jak biel jest fundamentalistycznie biała, tak czerń jest fundamentalistycznie czarna. Jeśli na świecie istnieje fundamentalizm religijny, z całą pewnością po przeciwnej stronie skali musi zaistnieć fundamentalizm materialistyczny (ateistyczny, racjonalistyczny, czy jak tam sobie chcecie go nazwać).

Gdyby nie było fanatyzmu religijnego, nie powstałby również fanatyzm ateistyczny.

Przykładem takiego fundamentalisty jest Richard Dawkins, którego działalność kojarzy mi się z agresywnym misjonarstwem… ateistycznym. Ten facet w religiach dostrzega wyłącznie zło, a w nauce wyłącznie dobro i przez pierwszą część filmu stale, aż do znudzenia to powtarza, od czego nabawiłam się w końcu mdłości. Nie zauważa przy tym, że zachowuje się dokładnie tak samo, jak owi agresywni działacze religijni, których tak bardzo nie lubi. I jedni i drudzy próbują wpływać na programy szkolne oraz na politykę, ale Dawkins zdaje się zupełnie nie zauważać, że (przynajmniej na razie) to nauka jest w tej rozgrywce górą.

Stara definicja psychologiczna mówi, że nic nas tak nie drażni, jak własne wady u kogoś innego…

Jak wspomniałam na występie, pierwsza część filmu wydała mi się słaba, demagogiczna i nieprzekonująca. Nie lubię chrześcijaństwa, więc nie trzeba mnie przekonywać, że czyni ono więcej zła niż dobra, ale patrząc na zmagania Dawkinsa z tym tematem raz po raz łapałam się za głowę, że jest tak nieudolny i nieprzekonujący.

Przede wszystkim: religie nie mogą być źródłem WSZELKIEGO zła. Źródeł zła jest wiele. Nauka też ma tu swój niemały dorobek, choćby w kwestii zanieczyszczania środowiska, produkcji wymyślnych i okrutnych maszyn do zabijania oraz nieetycznych eksperymentów przeprowadzanych nie tylko na żyjących, czujących i cierpiących zwierzętach, ale i na nieświadomych tego ludziach. Nieprzemyślanego oraz nieodpowiedzialnego majstrowania w genach również nie pochwalam. Chciałoby się powiedzieć, „niech rzuci kamieniem kto jest bez winy”.

Pierwsza część filmu odwraca wręcz uwagę od prawdziwych problemów. Bo problemem tego świata nie jest wiara w stworzenie świata przez dziadka z brodą ani w dogmat o niepokalanym poczęciu czy wniebowstąpieniu. Nie jest tym problemem nawet (rzekome) odrzucanie nauki przez wyznawców religii. Walka nauki z religią jest głupotą.

Twierdzenie, że fundamentaliści chrześcijańscy ponownie wypowiadają wojnę nauce jest co najmniej nadużyciem. To, że jakaś grupa religijna wierzy w stworzenie świata przez Boga nie jest jeszcze wypowiedzeniem wojny nauce, lecz co najwyżej niezgodą na przyjęcie teorii ewolucji.

Podobnie twierdzenie:

w Nowym Świecie religia działa jak prywatne przedsiębiorstwo. Rywalizujące grupy zakładają przedstawicielstwa na każdym rogu ulicy, rywalizując o ludzkie dusze i pieniądze

jest bardzo naciągane, gdy popatrzy się na wszystkie wielkie metropolie świata, migające kolorowymi reklamami wielkich koncernów przemysłowych, handlowych, ubezpieczeniowych, finansowych i rozrywkowych. Nie ma nic dziwnego w tym, że każdy chce zwrócić na siebie uwagę i zarobić ile się da. Dlaczego więc nie nazwać właśnie ich źródłem wszelkiego zła?

Znacznie bardziej niepokojący jest ten oto, odnotowany przez Dawkinsa fakt:

fundamentalizm chrześcijański umacnia się wśród elektoratu jedynego światowego supermocarstwa, we wszystkich grupach społecznych, z uwzględnieniem samego prezydenta.

Szkoda, że temat powiązań polityki z religią nie został rozwinięty, a przecież ten problem jest bardzo niepokojący. Według mnie najbardziej przerażające słowa tego filmu padły na spotkaniu z ewangelistą Tedem Haggardem, gdy mówi on w kazaniu o nakazie posłuszeństwa (!) i wyznaje, że co tydzień rozmawia z prezydentem Bushem oraz pozostaje w stałym kontakcie z Tonym Blairem i Arielem Sharonem… Czyżby Dawkins nie miał odwagi powiedzieć głośno tego, że polityka, wraz z religią, wspólnie ogłupiają ludzkie owieczki, by czerpać z tego przeróżne, nie tylko materialne korzyści?

Mrożące krew w żyłach opowieści o prześladowanych naukowcach-ateistach wydały mi się, delikatnie mówiąc, naciągane. Trudno uwierzyć, że muszą się oni spotykać w tajnych miejscach, niczym jacyś średniowieczni alchemicy, żeby w podziemiu celebrować „wiedzę tajemną” (czytaj: darwinizm). Podobnie demonizowanie zagrożenia płynącego z strony kreacjonistów i wyznawców teorii płaskiej ziemi oraz babć i dziadków zaludniających kruchty kościołów jest po prostu śmieszne. Patrząc obiektywnie, jest to zwykły folklor i nic ponadto.

Dawkins chwilami zachowuje się jak religijny neofita, zupełnie jakby wychował się w analfabetycznej i zawszonej rodzinie fundamentalistów religijnych i nagle doznał naukowego oświecenia. Jego pasja jest chwilami wręcz chora. Śmieszne jest jego egzaltowanie się naukowym wyjaśnieniem zjawiska wschodu słońca i przeciwstawianie tej „nowoczesnej nauki” starożytnym mitom o złotym rydwanie. Kto dziś wierzy w takie bajki? Komu dziś trzeba tłumaczyć, że słońce nie jest bogiem na złotym rydwanie? Patrząc na to miałam wrażenie, że oglądam jakiegoś oszołoma.

Chyba tylko darwinista (lub naiwny humanista) może wierzyć w bajkę, że za zamachami na wieże WTC stoi muzułmański fanatyzm religijny. Gdyby Dawkins był fizykiem i umiał dobrze liczyć, wiedziałby, że żadna z wież nie mogła się spalić na popiół, ani tym bardziej kompletnie zawalić na skutek uderzenia jednego samolotu osobowego. Konstruktorzy wież przewidzieli o wiele większe zagrożenia niż nawet największe samoloty pasażerskie oraz rakiety bojowe. Prawdziwy naukowiec, kierujący się wiedzą i dociekliwością, a nie naiwną wiarą w polityczne bajki powinien wiedzieć, że oficjalna wersja tych wydarzeń jest wręcz antynaukowa i przyjęcie jej wymaga zaślepienia. Zupełnie jak religia.

Szkoda również, że Dawkins nie rozwinął tematu epidemii AIDS, dziesiątkującej kraje afrykańskie i kościelnego zakazu używania prezerwatyw. Jak dla mnie zakaz ten jest dowodem na to, że to nie kto inny, jak właśnie Kościół szerzy w całym świecie „cywilizację śmierci”.

Opowiadając o profesorze, który przez kilkanaście lat głosił nieprawdziwą teorię, ponieważ „był jej GORĄCYM WYZNAWCĄ” Dawkins sam wbija sobie nóż w plecy, niechcący udowadniając, że również nauka opiera się na wierze, a co więcej, zdarza się jej głosić nieprawdę. Cóż z tego, że profesor w końcu przyznał się do błędu i przeprosił. Niemniej jednak przez te wszystkie lata był jej zwolennikiem i w nią WIERZYŁ, wbijając kolejnym rocznikom studentów do głów bzdurę, którą potem oni ponieśli dalej. Dawkins chciał tym sposobem udowodnić, że nauka się reformuje, a Kościół nie, co jest nieprawdą, ponieważ Kościół też w kilku sprawach przyznał się do błędu, przeprosił i zmienił swoje nauczanie. Przykładem może być choćby zaakceptowanie teorii: heliocentrycznej i Darwina oraz przeprosiny za prześladowania heretyków.

Inne irytujące kwestie, w skrócie:

Wszędzie istnieją zastępy potencjalnych zabójców, (…) ludzi, którzy chcą zabić ciebie i mnie, bo kieruje nimi coś, co uważają za najwyższy ideał.

Tacy ludzie byli, są i będą zawsze. Dziś kierują się religią, ale jeśli im ją zabierzemy, mogą zacząć kierować się ateizmem i zabijać w imię „rozumu”. Bo to nie religia (czy inna ideologia) jest winna, lecz fakt, że taki typ ludzi istniał zawsze. Każda ideologia może posłużyć do zaprowadzania rządów twardej ręki.

Uważam także, że koncepcja boskiego stwórcy godzi w elegancję i piękno wszechświata

Kompletny idiotyzm, aż szkoda tracić czas na polemikę z tym głupstwem. Wszechświat na zawsze pozostanie jednakowo piękny i elegancki, bez względu na to, kto go stworzył.

Wiek XXI miał być erą rozumu

O XX wieku mówiło się dokładnie to samo. O XIX i XVIII też. Oświecenie miało rzekomo ostatecznie wyzwolić ludzi z ciemnoty i zabobonów. Nie wyzwoliło i nie wyzwoli, ale wyjaśnienia przyczyn tego zjawiska nauka nigdy nie dostarczy, ponieważ jest ono… nienaukowe (lecz ezoteryczne).

Wiara religijna zniechęca do samodzielnego myślenia, powoduje podziały i wiele innych niebezpieczeństw

Autorytety naukowe też to robią. W szkole trzeba się uczyć, samodzielne myślenie jest represjonowane, bo przeszkadza w sprawnym prowadzeniu lekcji. Einstein dziwił się, jak to jest możliwe, że po zaliczeniu szkolnej edukacji zdarzają się jeszcze jacyś geniusze. Jako astrolog muszę wyznać, że wiele razy czułam się prześladowana i represjonowana z tego powodu, że zajmuję się dziedziną wiedzy nie uznawaną przez naukę. Nie raz byłam ostro, wręcz ordynarnie atakowana przez ateistów i tzw. „racjonalistów”, którzy przysyłali mi obraźliwe maile lub pozostawiali agresywne wpisy w komentarzach.

Lourdes: co w tym jest złego? Ludzie przyjeżdżają tam w nadziei odzyskania zdrowia i rzeczywiście opisano wiele przypadków tzw. „cudownego” uzdrowienia (przypominam racjonalistycznym oszołomom, że Kościół bardzo niechętnie uznaje nowe cuda). Być może ludzi uzdrawia silna wiara w Boga, może placebo, a może czysty zabobon. Dla mnie nie ma to znaczenia, bo liczy się sam fakt uzdrowienia. Profesor Julian Aleksandrowicz, lekarz, powiedział kiedyś, że woli być uzdrowiony przez szarlatana niż umrzeć pod opieką sławy medycznej. I ja się z nim zupełnie zgadzam.

Poddawanie w wątpliwość wiary tych nieszczęsnych ludzi może wydawać się nieludzkie

i takie jest w istocie.

Czy jednak nie lepiej przyjąć prawdę, niż łudzić się nieuzasadnioną nadzieją?

A ja spytam: co to jest „prawda”? MOJA (najmojsza) wersja rzeczywistości? Nie ma gorszej zbrodni, niż zabicie nadziei, bo to nadzieja trzyma ludzi przy życiu i pozwala im walczyć.

Wiele osób twierdzi, że nauka i religia mogą zgodnie współistnieć. Moim zdaniem nie mogą. Są ze sobą głęboko sprzeczne

I cóż my tu widzimy? Czy przypadkiem nauka nie wypowiada tu wojny religii, a nie odwrotnie? Czy nie jest to sianie nienawiści? Jeszcze krok i możemy się spodziewać nawoływania do pogromów. Zarżnijmy te wszystkie moherowe babcie, a świat stanie się lepszy!

Na szczęście druga część filmu jest znacznie lepsza i bardziej rzeczowa. Jeśli masz niewiele czasu, to daruj sobie pierwszą i od razu przejdź do drugiej.

Jeśli chcesz wiedzieć, jaka jest prawda o zagrożeniach płynących ze strony religii, koniecznie przeczytaj tekst „Najgroźniejsza sekta świata„.

Nowa katolicka tradycja


Przeniesione ze starego bloga (2007-02-16 02:01:08):

Oto nowa polska obyczajowość: ultrakatolicka rodzina nie zabrania nieletniej (!) córce prowadzić wielce swobodnego życia seksualnego (czyli sypiać z wieloma mężczyznami), ale zabrania używać środków antykoncepcyjnych z prezerwatywą na czele. Po hulankach panna robi sobie test na ciążę oraz na HIV. W przypadku ciąży następuje jedyne możliwe rozwiązanie, czyli poród. Co zrobią w przypadku pozytywnego testu na HIV nie podano, a szkoda, bo dla mnie to jest ciekawsze, niż dalszy ciąg artykułu. Rodzice (a ściślej teraz już dziadkowie) się radują, bo przybyło nowe życie, a ono jest jak wiadomo wartością najwyższą. Że ojca nie ma, to małe piwo, widocznie Kościół powoli przekształca się w instytucję matriarchalną, gdzie mężczyźni się nie liczą, nie mają żadnych praw ani rzecz jasna obowiązków.

Naprawdę, bardzo jestem ciekawa, co będzie, jeśli panna zostanie ubogacona (to takie ładne słowo, którym szpanują moi znajomi po powrocie z kościelnych oaz, na których małżeństwo pod okiem księdza pracuje nad uduchowieniem swojego pożycia seksualnego) przez AIDS. Czy to też, jak dar życia, jest wartość najwyższa, dar od Boga?

„Żadnych wątpliwości, czy urodzić, nie miała 19-letnia Weronika, studentka I roku prywatnej wyższej uczelni. Filigranowa, ładna, wygląda niemal jak dziecko. Ma dwuletniego synka. Pochodzi z artystycznej rodziny, była z rodzicami w Ameryce, tam miała pierwszego chłopaka. Głęboko wierząca, należy do młodzieży oazowej, od razu więc wykluczyła stosowanie prezerwatyw. Nie zaszła jednak w ciążę, a po powrocie na wszelki wypadek zrobiła test na HIV, wynik był negatywny. Wkrótce poznała nowego partnera, starszy o 10 lat, dobrze zarabia. Tak jak w przypadku poprzedniej znajomości, akceptowała, że może zajść w ciążę i urodzić dziecko, więc gdy to się stało, nikt nie przeżywał zaskoczenia, mama towarzyszyła jej przy porodzie. Prawie do końca ciąży chodziła do liceum, po porodzie miała cztery miesiące przerwy, ale całą klasę maturalną przeszła normalnie. Rodzice pomagają, więc godzi opiekę nad dzieckiem z nauką i spokojnie czeka na następną ciążę”.

Ze zdumieniem zastanawiam się, na czym polega ta „głęboka wiara”. Zawsze wydawało mi się, że katolicka panna musi być dziewicą aż do ślubu, że seks pozamałżeński jest grzechem, że dzieci z nieprawego łoża to bękarty, a tu proszę – 19 letnia dziewczyna, facet prawie 30 letni, ślubu nie ma, ale dzieci sypią się jak z rogu obfitości.

Nie pojmuję zupełnie dlaczego „wierzący” rygorystycznie przestrzegają niektórych zaleceń swojego Kościoła, a inne zupełnie ignorują, chociaż jego nauki są zupełnie jednoznaczne? Dlaczego czystość przedmałżeńska ich nie obowiązuje (chociaż to akurat nie grozi śmiercią ani kalectwem), natomiast wiernie trzymają się zakazu stosowania prezerwatywy, skoro to w sposób oczywisty może prowadzić do śmierci?

Widocznie kult śmierci wciąż jest w kościele kultywowany, zupełnie jak w średniowieczu.

Cywilizacja śmierci to wbrew propagandzie cywilizacja lansowana nie przez kogo innego, jak właśnie przez Kościół. Jeden z drastycznych przykładów opisałam tutaj.

Link do całego tekstu jest tutaj.

MEN: Dziewczęta nauczymy wierności i czystości

Przeniesione ze starego bloga (2007-01-21 18:20:02)

„Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny. Powinna być przygotowana do cnoty wierności i czystości” – komentował wyniki (liczenia ciężarnych uczennic – przypisek mój) wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski.

Oto inne, genialne pomysły pana ministra:

„Musimy przygotować świadomość młodej dziewczyny do tego, żeby poczekała z inicjacją do czasu, kiedy założy rodzinę” – tłumaczył. – „Powinna być przygotowywana do wszystkich cnót, które są niezbędne dla takiej sytuacji, a więc cnoty wierności i cnoty czystości”.

Pilnowanie cnoty dziewcząt było dobre w czasach feudalnych, gdy dziewczę nie chodziło do szkoły, a jedyną edukacją dostępną dla panien z dobrego domu było (w najlepszym razie) czytanie, pisanie i sztuka prowadzenia domu. Pannę trzymano pod kluczem i wydawano za mąż w wieku 16 lat, więc upilnowanie jej cnoty nie było trudne.

System patriarchalny zawsze traktował kobietę wyłącznie jako rozpłodową samicę i własność męskiego pana, uważano więc, że edukacja pannie nie jest do niczego potrzebna. Z cnotą było wręcz przeciwnie, była skarbem największym, gdyż gwarantowała (przynajmniej pozornie), że tenże pan i władca nie będzie utrzymywał cudzych bękartów. Była to nadzieja złudna, jako że cnotę (w sensie czysto fizycznym) traci się tylko raz i potem już nie da się stwierdzić, czy ktoś się do damy cudzołożnie dobierał i z jakim skutkiem.

W ostateczności można było zastosować pas cnoty… i to jest chyba jedyne, naprawdę pewne zabezpieczenie. Proponuję więc, żeby MEN złożył rządowe zamówienie na rzeczone akcesoria i po uświadamiającym wykładzie katechetki rozprowadzał je w szkołach. Najlepiej za darmo, aby i biedni mogli sobie na ten luksus pozwolić.

Jeśli to rozwiązanie nie zostanie wprowadzone, klęska projektu wydaje się prawie pewna.

Dziś ambitne kobiety nie spieszą się z zamążpójściem, bo kształcą się długo, a po studiach robią karierę, rywalizując również z mężczyznami. Raczej mało prawdopodobne, żeby taka kobieta zdecydowała się na małżeństwo i rodzicielstwo przed osiągnięciem zamierzonego celu, a to oznacza, że dzisiejsza panna musiałaby wytrwać w cnocie prawie do 30-ki, jak nie dłużej.

No, chyba, że MEN wyda odgórny zakaz przyjmowania kobiet na studia wyższe, co jest coraz bardziej prawdopodobne, zważywszy na nasilające się nastroje religijne, a nawet tendencje wręcz fundamentalistyczne.

No i pomyślmy o ciężkim losie mężczyzn.

Skoro wszystkie panny będą cnotliwe i nietykalne, to panowie też będą musieli żyć w cnocie, chyba, że w wielkiej desperacji rzucą się na starsze panie.

Dlatego ja raczej postulowałabym naukową i broń Boże nie katechetyczną edukację seksualną, ze szczególnym lansowaniem hormonalnej pigułki antykoncepcyjnej (chroniącej przed niechcianą ciążą) oraz prezerwatywy (chroniącej nie tylko przed ciążą, ale i przed wszelkimi możliwymi zakażeniami, z AIDS włącznie).

Post scriptum do notki o karze śmierci

Przeniesione ze starego bloga (2007-01-15 23:25:47)

Znalazłam taki wpis w komentarzach do notki o Simonie Molu. Mam nadzieję, że nie pokręciłam chronologii, ale z powodu nieproporcjonalnie dużych odstępów między akapitami jest mi naprawdę trudno zorientować się, gdzie się kończy pierwsza część komentarza, a gdzie zaczyna druga, czyli co idzie najpierw, a co potem. Jak się wydaje nie ma to jednak większego znaczenia, jako że cały tekst jest tak bełkotliwy, że można jego zdania pomieszać dowolnie i będzie równie dobrze (a może raczej równie źle).
Pomijam fakt, że moja notka dotyczyła trochę czegoś innego, niż to, o czym mówi ów „fajny tekst” znaleziony w sieci, ale nie mogę pominąć faktu, że jest to typowe, prymitywne, rasistowsko-seksistowskie pomieszanie z poplątaniem. Nie wątpię również, że całość musi pochodzić z jakiejś prawicowej strony, mającej pewnie w nazwie przymiotnik „Nasz” lub „Nasza”.

fajny tekst znalazłem w sieci, można odnieść że w tekście jest rasistowska naleciałoś ale nie o to chodzi…

A jednak… z zasady omijam wszystkie teksty z rasistowskimi i innymi podobnymi naleciałościami, ponieważ w moim systemie wartości nie ma w ogóle miejsca na jakąkolwiek dyskryminację, szczególnie tak głupią, jak kolor skóry czy płeć.

Jeszcze raz o Simonie Molu. W poprzednim wpisie wspomniałem o nim jednym zdaniem (czy to nie zdradza mnie jako parszywego rasistę? tylko jedno zdanie? pewnie dlatego, że czarny! biały zasłużyłby na dwa a może nawet trzy razy więcej!) ale i to wystarczyło by rozpalić niektórych dyskutantów do czerwoności. A więc zapotrzebowanie społeczno-blogowe na temat istnieje i nie byłbym dobrym gospodarzem gdybym tematu nie pociągnął. Właściwie to będzie trochę o naszym czarnym Casanovie a częściowo o klienteli Mola czyli swojskim, białym wykształciuchu (głównie płci żeńskiej).

Tak, tak, rasizm to rzeczywiście rzecz, z której należy być dumnym. Lęk przed „wykształciuchami” przerabialiśmy w naszej historii również kilka razy, tylko że kiedyś nazywano ich inaczej, np. „jajogłowymi”. Mierni politycy pokroju Gomółki i inne psy łańcuchowe Systemu, zarówno komunistycznego, jak i prawicowo-faszystowskiego zawsze bały się intelektualistów. Obecnie PiS buduje swoją popularność na poparciu najgorszej, niewykształconej i prymitywnej duchowo masy moherów, dla których człowiek po liceum to już jajogłowy i niebezpieczny wykształciuch. A żeński wykształciuch to wyjątkowo ohydna hybryda. Prawie jak wykształciuch homoseksualny. Kobiety są cacy, jak robią w polu, pilnują garów, rodzą i nie myślą.

Jedno nie ulega wątpliwości: czarowi przebojowego czarnucha nie ulegały indoktrynowane przez ks. Rydzyka dziewuchy ze wsi.

Rydzykowe dziewuchy ze wsi żywego Murzyna na oczy nie widziały, chyba, że w telewizorze, ale szklana bajka to nie to samo, co prawdziwe życie. Kto wie, jakby się zachowały, gdyby nagle stanął przed nimi taki czarny facet? Może poszłyby z nim do łóżka z czystej ciekawości, żeby zobaczyć, czy cały jest taki czarny i czy wszystko inne też ma takie, jak biały?

Ponury kosiarz stołecznych salonów swoje żniwa przeprowadzał w najbardziej awangardowych lokalach Warszawki – tych, gdzie przebywają ludzie tak światli, że aż oczy bolą od bijącej od nich jasności. Nie przypadkiem głównym teatrem działań Mola była legendarna speluna Le Madame. To tam czarował swoją twórczością literacką oraz wystawiał hiper-ultra-postępowe przedstawienia teatralne (takie co to je ciemnota określa, w swej niewiedzy, mianem „debilnych bzdetów” a ludzie rozumni doceniają ich głębię i odwagę w łamaniu tabu oraz schematów estetycznych).

Nie mogę oceniać wartości kulturalnych imprez, jakie odbywały się w Le Madame, z tej prozaicznej przyczyny, że jakoś tam nie bywałam, chociaż nie było tam ode mnie daleko. O sprawie dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy natchnione przez wyższą moralność i jedyną słuszność władze, pod dowództwem Pierwszego Faszysty RP rzuciły się gorliwie do pacyfikowania tej wykształciuchowsko-lewacko-gejowskiej jaskini rozpusty wszelakiej. Patrząc na słodką buzię pana posła nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że oto stoi przede mną pierwsza ciota RP… W sumie, nic dziwnego. Jak wiemy geje też to docenili i nagrodzili go stosownym tytułem. Komentarz jest chyba zbędny, bo wszyscy domyślają się, co się za tym kryć może.

A co do „debilnych bzdetów”, to cóż, nie od dziś wiadomo, że prostacka zgraja nazywa bzdetami i agresywnie zwalcza wszystko to, czego nie jest w stanie pojąć w swoim intelektualnym prymitywizmie. Dlatego właśnie dzika i niewykształcona hołota powinna być stale kontrolowana przez służby powołane do dbania o porządek publiczny. Gdy pcha się ona do władzy, nastają najmroczniejsze dla ludzkości czasy. Przerabialiśmy to już nie raz w historii i oby nam się to więcej nie przytrafiło.

(…)

Nie tylko wybitne osiągnięcia kulturalne sprawiły, że Mol stał się jedną z ikon Warszawki.

Problem „Warszawki” (i nie tylko Warszawki, polecam film Woody Allena pt. „Manhattan”) jest stary jak świat i nie ma nic wspólnego z prawicą, lewicą czy Rydzykiem. Głupota ludzka jest wieczna jak trawa i nie zależy w najmniejszym nawet stopniu od polityczno-religijnych preferencji, chociaż moim zdaniem zdecydowanie mocniej jest nią skażona katoprawica niż lewica. Ale może jestem nietolerancyjna… Przeczytaj sobie „Nikodema Dyzmę”, którego polem działania była przedrydzykowska, ale nie mniej wszech-chrześcijańska i prawicowo-moralnie słuszna Polska okresu międzywojennego. Skretynienie jej silnych katolickością i chrześcijańską moralnością elit było nie mniejsze, a może nawet większe, niż naszych ukochanych moherowych beretów.

Równie ważny jest fakt zaangażowania politycznego po stronie ultralewicowych grup bojówkarskich. W uznaniu tych zasług został drugim laureatem nagrody Antyfaszysta Roku (2003), pierwszym był Jerzy Owsiak.

Żyję w tym kraju od lat, ale nigdy nie widziałam tu żadnych ultralewicowych grup bojówkarskich. Widuję natomiast nierzadko ultraprawicowe grupy bojówkarskie, które zastraszają naród faszystowskimi gestami, paleniem swastyk i wrzaskami oraz aktami brutalnej przemocy, skierowanymi przeciwko wszelkim mniejszościom: rasowym, seksualnym i religijnym, jak również przeciwko pragnącym równego i godnego traktowania kobietom.

Ktoś, kto opluwa i szkaluje dobre imię Jerzego Owsiaka, uważanego przeze mnie za najwybitniejszą w naszym kraju postać, wręcz ikonę dobroczynności, wystawia sobie w moich oczach najgorsze możliwe świadectwo. Ja takiej osoby nie szanuję, ponieważ w moim przekonaniu jest to pełen nienawiści osobnik, zmanipulowany przez najciemniejsze, wsteczne siły duchowe, kojarzone przeze mnie z prawicową ekstremą, czyli mówiąc wprost – z faszyzmem. O faszyzmie niczego dobrego powiedzieć się nie da, bo doskonale było widać, do czego prowadzi. Demaskuje to również prawdziwą naturę wyznawanej przez wrogów Owsiaka religii, która rzekomo nakazuje miłość i wybaczenie, ale w praktyce szerzy palącą nienawiść, nietolerancję i wciąż chętnie skazywałaby myślących inaczej na stosy oraz okrutne tortury.

(…) Sam Antyfaszysta Roku 2003 lubił występować w mediach, gdzie dzielił się z czytelnikami/słuchaczami swoimi przemyśleniami na temat polskiego rasizmu oraz antysemityzmu. Jak można było go nie kochać?

W życiu faceta na oczy w tych mediach nie widziałam. Ale może czarno w oczach miałam…

Skoro gadał o polskim rasizmie, to widocznie go doświadczył, co mnie (nie wiedzieć czemu) szczególnie nie zdumiewa. W tym kraju każdy może być szykanowany i wyśmiewany, nie tylko z powodu koloru skóry, ale również za sprawą nietypowego zawodu, jak choćby mój. To, że nie chodzę do kościoła, że deklaruję swoją wolność od religii wszelakich i że śmiem zajmować się astrologią jest przyczyną nękania mnie przez ludzi, którzy z całą pewnością wykształciuchami nie są. Wręcz przeciwnie, są ciemniakami i nieukami. Mówiąc inaczej – są typowym elektoratem PiSu i miernymi, ale wiernymi sługami Rydzyka.

No i pokochały go liczne „młode i wykształcone”. W końcu był dokładnie taki jaki powinien być prawdziwy EUropejczyk: awangardowy, bezkompromisowy w tropieniu faszyzmu, niezbyt błyskotliwy ale płynnie deklamujący wyuczone formułki lewicowej biblii. No i należał do mniejszości. Czy można swojej własnej postępowości dowieść bardziej dobitnie niż przez bliskie (bardzo bliskie) kontakty z tak wzorcowym bohaterem naszych czasów?

Jak żyję nie widziałam na oczy lewicowej biblii ani o niej nigdy nie słyszałam. Prawicową widziałam jak najbardziej. Widziałam też tragiczne z historycznej perspektywy skutki jej działania na ludzkie masy.

Jeśli chodzi o wspomniane bliskie kontakty, to w tym przypadku polecam poćwiczyć zmysł obserwacji. Samice wszystkich gatunków ssaków zawsze dążą do kontaktu z samcem alfa. W ludzkiej społeczności jest to facet, który odniósł sukces i znajduje się na świeczniku. To właśnie dlatego gwiazdy sportu, filmu, muzyki i polityki mają takie niepojęte wprost wzięcie u pań. Nawet facet tak bardzo daleki od ideału hollywoodzkiej urody, jak prezydent Kwaśniewski wybierany był przez kolejne lata na najseksowniejszego polskiego mężczyznę.

To właśnie dlatego wszystkie męskie miernoty tak się pchają do polityki. Skoro Bozia nie dała talentu literackiego, aktorskiego ani muzycznego, urodą też nie obdarzyła, nie pozostaje nic innego, jak wdrapać się na mównicę w sejmie i zaprezentować na niej swoje oklapłe, krągłe i niskiej postury ciało. Taka prezentacja działa jak najlepszy afrodyzjak, nawet hiszpańska mucha ani Viagra nie są równie skuteczne. Kto nie wierzy, niech sobie przypomni niedawną sejmową Love Story z czerwoną różą…

Dalsza część tekstu utrzymana jest w tym samym nudnym i prymitywnym stylu. Szkoda czasu na zajmowanie się podobnymi bzdetami. Może tylko jeden fragment wyróżnia się tu błyskotliwością i głębią intelektu:

A jaki z tego wszystkiego morał?
Rodzice! Wychowujcie córki na rasistki, będą zdrowsze.

Cóż za błyskotliwe myśli i jakże logiczne wnioski… Jasne, biali faceci nigdy nie mają AIDS ani innych wstydliwych przypadłości.

Facet, który stworzył te wiekopomne myśli najwyraźniej ma problemy ze swoją męską tożsamością, czego najdobitniejszą manifestacją jest jego lęk przed wykształconymi kobietami.