Einstein ateistą?

Czy Albert Einstein był ateistą? A może raczej agnostykiem?

To, że ktoś nie wierzy w stworzonego przez kapłanów boga osobowego (Jahwe) w żadnym razie nie jest równoznaczne z ateizmem.

Oto potwierdzające moją tezę cytaty:

Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Przekroczy ona osobowego Boga i odrzuci dogmaty i teologię. Będzie opierać się na religijnym zrozumieniu, wypływającym z doświadczania natury i duchowości jako pełnej znaczenia jedności. Temu opisowi odpowiada buddyzm. Jeśli istnieje jakakolwiek religia, która jest w stanie podołać współczesnym wymaganiom nauki, jest nią buddyzm. [Densal, Woodstock, N.Y. Vol. 5 No 1]

Bardzo trudno wyjaśnić to uczucie komuś, kto jest go całkowicie pozbawiony, zwłaszcza że żadna antropomorficzna koncepcja Boga temu nie odpowiada. Jednostka odczuwa nicość ludzkich pragnień i celów razem ze wzniosłością i cudownym porządkiem, które objawiają się zarówno w przyrodzie jak i w świecie myśli. Widzi ona indywidualne istnienie jako rodzaj więzienia i chce doświadczyć wszechświata jako jednej znaczącej całości. [„Świat, jakim go widzę”]

Twierdzę, że kosmiczne uczucie religijne jest najsilniejszym i najszlachetniejszym impulsem badania naukowego [„Świat, jakim go widzę”]

Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka [?]

Moja religia polega na pokornym podziwie tego nieograniczonego wyższego ducha, który objawia się w drobnych szczegółach, jakie jesteśmy w stanie dostrzec naszymi wątłymi i słabymi umysłami. To głęboko emocjonalne przekonanie o obecności wyższej, rozumnej istoty, która jest objawiona w niepojętym wszechświecie, kształtuje moje wyobrażenie Boga. [Alice Calaprice „The Quotable Einstein” (Princeton University Press: Princeton, New Jersey, 1996 )]

Moralność człowieka zależy od zdolności współodczuwania z innymi ludźmi, wykształcenia oraz więzi i potrzeb społecznych; żadna religia nie jest do tego potrzebna. Człowiek byłby zaiste żałosną istotą, gdyby kierował się w życiu wyłącznie strachem przed karą i nadzieją na nagrodę po śmierci. [Artykuł „Religion and Science”, New York Times Magazine, 9 listopad 1930r.]

Przy wpajaniu ludziom tego, co moralnie słuszne, kaznodzieje powinni zdobyć się na odwagę i odrzucić doktrynę osobowego Boga, to znaczy nie powoływać się dłużej na owo źródło strachu i nadziei, dzięki któremu w przeszłości kapłani skupiali w swych rękach tak ogromną władzę. [Sympozjum „Science and Religion” (1941r.)]

Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę również ani też nie chcę sobie wyobrażać, że człowiek trwa dalej po fizycznej śmierci; nadzieję tę pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze strachu lub niedorzecznego egoizmu. [„What I Believe”, Forum and Century (1930r.)]

Zasadniczym źródłem aktualnego konfliktu między sferą religii a sferą nauki jest doktryna osobowego Boga. [sympozjum „Science and Religion”, 1941r.]

W kwestii istnienia Boga zajmuję stanowisko agnostyka. Jestem przekonany, że aby uświadomić sobie zasadnicze znaczenie zasad moralnych w czynieniu naszego życia lepszym i szlachetniejszym, nie musimy odwoływać się do idei osobowego prawodawcy, zwłaszcza takiego, który karze i nagradza. [List do M.Berkowitza 25 paździrnika 1950r.]

Nie wierzę w osobowego Boga i zawsze otwarcie się do tego przyznawałem. Gdybym musiał jednak znaleźć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fascynacja strukturą świata, jaką ukazuje nam nauka. [W liście do jednej ze swych wielbicielek, 22 marca 1954 r.]

Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy „prawami natury”.

Moje poglądy bliskie są poglądom Spinozy: podziw dla piękna oraz wiara w logiczną prostotę porządku i harmonii, które w naszej znikomości możemy pojąć jedynie w sposób bardzo niedoskonały. Uważam, że musimy się pogodzić z tą niedoskonałością naszej wiedzy i poznania oraz traktować wartości i powinności moralne jako problemy czysto ludzkie.

Bóg jest wyrafinowany, ale nie jest perfidny.

Chcę wiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to czy inne zjawisko. Chcę znać Jego myśli, reszta to szczegóły.

Co naprawdę mnie interesuje, to czy Bóg miał jakikolwiek wybór przy tworzeniu świata.

63 komentarze do “Einstein ateistą?

  1. Na wiele tematów zdania naukowców są podzielone, oglądałam ostatnio film o 11 wymiarze i teorii strun, zdania fizyków są podzielone, póki nie udowodni się doświadczalnie kto ma rację będą różnice zdań. Homeopatię nawet laik może ocenić po efektach działania, skuteczność w tym wypadku jest najistotniejsza, a to czy granulki zawierają informację, jak organizm ma wrócić do równowagi, na dziś jest nie do udowodnienia. Einstein pisząc swoją teorię też wymyślał różne rzeczy czas pokazał w czym miał rację, w czym nie.
    Oglądałam kilka lat temu film „Jan od Boga”, o uzdrowicielu z Brazylii, neurochirurg, który był świadkiem operacji byle jakimi narzędziami i bez znieczulenia stwierdził, że może to wyjaśni fizyka kwantowa, a dziś jak słucham fizyków zajmujących się mechaniką kwantową to wszystko się układa w całość całkiem naukową.
    Co do astrologii nie wypowiadam się, bo nie znam, za to kilku astrologów b.cenię za trafność przewidywań wydarzeń, o których w momencie, gdy o tym mówili nikomu się nie śniło.

  2. W rzeczy samej chodzi właśnie o to, o tolerancję ateistów. Część ateistów bardzo ładnie określa termin „wojujący”. Sądze, ze to właśnie wojujący ateizm przyczynia się w pewnym stopniu do takiego a nie innego postrzegania światka ateistów przez pewne osoby. Wojujacy ateizm uważam, za niezupełnie sensowny, ponieważ ekscesywne wojowanie jest jednym z często przytaczanych przez wojujących ateistów argumentów przeciwko innym światopoglądom, to tak jakby widzieć drzazgi w oczach innych osób, ale we własnym oku jej nie zauważać…tak czy inaczej, może to być jeden z przejawów tego „racjonalistycznego autorytaryzmu” z Dawkinsem na czele.

  3. Okażmy im zrozumienie. Większość z nich wojuje z własnym umysłem i najbliższym otoczeniem, które próbuje zagonić ich z powrotem do stada.Niedawno wyzwolili się z religii i sami jeszcze nie czują się pewnie w nowym światopoglądzie. Oni przekonują przede wszystkim siebie samych. Kiedy zostałam wegetarianką też byłam wojująca, a potem mi to przeszło. Niestety, na Racjonaliście jest kilka wpływowych osób, które oceniam jako cynicznych manipulatorów. Ale to nie moja sprawa, mnie i tak nie zmanipulują. Urodziłam się w rodzinie ateistycznej od kilku pokoleń, ale wyrosłam z tego etapu.

    A propos – jest tam gdzieś zabawny tekst jakiejś „racjonalistycznej” kobitki, o „innych”. Ona omawia tam, jak to ludzie postrzegają „obcego” jako „innego”, takiego z dwiema głowami, trzema rękami itp. Kusi mnie, żeby przerobić ten tekst i wstawić tam racjonalistów, jako tych, którzy boją się i zwalczają owych „innych”. Ona widzi źdźbło w oku bliźniego, a we własnym nie widzi belki. Ale tam to jest normalka, można powiedzieć.

  4. Ooo, w literaturze jest dużo wizerunków „obcych”, jako że w tradycyjnej kulturze to jest podstawowy aksjomat poczucia własnej tożsamości. Czasem obcy mają kopyta i zioną ogniem, czasem są zrodzeni z jaj sępów albo innych ohydnych zwierząt, czasem też obcy mają przymioty niemal boskie (tremendum et fascinosum) – ale akurat w przypadku naszych „racjonalistów” to nie działa. Oni się chyba nas nie boją. 🙂

    [zalecana lektura – kilka pierwszych rozdziałów książki Z. Benedytkowicza – „Portrety obcego: od stereotypu do symbolu”]

    Oto piękny cytat dotyczący tychże właśnie „sceptycznych” wyznawców Przypadka:

    Ach, ci dzielni, cnotliwi, zdrowi ludzie! Przypominają mi pełne optymizmu miętusy, stłoczone w bajorze wypełnionym deszczówką: przyjaźnie bijąc ogonami, wylegują się na słońcu, wybierając największe płycizny, i nie pojmują, że już jutro bajoro wyschnie.

    („Wspomnienia, sny, myśli”, Warszawa 1999, str.27)

    🙂

  5. Aha, kod „cite” nie wszedł jak należy, więc należy dodać, że cytat jest z Junga.

  6. ale akurat w przypadku naszych “racjonalistów” to nie działa. Oni się chyba nas nie boją.

    Wiesz, zastanawiam się, jak to jest. Na logikę wziąwszy – nie ma chyba powodu, żeby mieli się bać. Ale ich zachowanie i reakcje są tak gwałtowne, jakby się bali. Strasznie emocjonalnie i agresywnie reagują. Pałają świętym oburzeniem. I czuje się, że gdyby ich zaczepić mogliby pogryźć.

    W TokFm bywa pewien fizyk, ten sam, który się wsławił „Listem w obronie rozumu”. To taki czarujący facet, który skrzy się dowcipem i urokiem osobistym, ale nie chciałabym się znaleźć z nim w sytuacji konfrontacji. Gdybym stanęła naprzeciwko niego i powiedziała, że jestem astrologiem, to naprawdę nie wiem, w jakim stanie bym z tego wyszła. I zauważ to słowo „OBRONA”. Obrona rozumu. Wynika z tego, że rozumu trzeba bronić, bo coś mu zagraża. Człowiek gotów do obrony to człowiek zestresowany, zmobilizowany, wyczuwający obecność wroga, agresora. I to ja niby mam być tym agresorem, chociaż ja mam ten ich „rozum” w dużym poważaniu. Nie będę atakować, bo to nic nie da. Im rozumu od tego nie przybędzie. Natomiast mam wrażenie, że to ja mogę zostać zaatakowana i to zupełnie bez powodu.

  7. No, chyba że jest to zwykły strach o komfort własnej głowy. Wtedy idzie się zgodzić, ale wymieniona przeze mnie kategoria numinosum nie stosuje się raczej do racjonalistów, bo oni nie traktują nas jak bóstw i nie padają przed nami zapobiegawczo na kolana. W tradycyjnych kulturach działo się tak dlatego, że wszystko co nieznane wywoływało mieszankę trwogi i fascynacji. Nigdy nie było wiadomo czy siły, które pochodzą „spoza” wspólnoty nie zaszkodzą jej, więc stosunek do obcości cechuje ambiwalencja – spektrum wyobrażeń jest duże: od obcych-zdeformowanych, przez obcych-diabelskich, aż do obcych-boskich.

    My na pewno jesteśmy dla „racjonalistów” (trzeba to pisać w cudzysłowie jeśli ma się szacunek do prawdziwego racjonalizmu,który zakłada otwartość umysłu) kimś w rodzaju „obcego”, ale tego gorszego „obcego”, tego który stoi gdzieś „niżej” na drabinie ewolucji i nie zna się na podstawowych sprawach. W żartach „racjonaliści” nadają nam, czyli obcym, wręcz podręcznikowe przymioty – mowią coś o czarownicach, które rzucają uroki i siedzą z czarnym kotem na kolanach, potrretują nas jako nawiedzonych badaczy UFO, którzy nie potrafą ze sobą rozmwaiać na co dzień bez użytwania zwrotów rodem z „Nie Do Wiary”. Gdzieniegdzie spotkalem się jeszcze z przekonaniem, że wielu z nas przed podłączeniem komputera do internetu odprawia jakieś czarnomagiczne rytuały.

  8. Niejaki Einstein to syjonista i prawdopodobnie plagiator wielu prac znanych naukowcow , co pozwolilo mu stworzyc wlasna teorie wzglednosci.
    Dziwne, a moze i nie gdy zna sie zasady promowania swoich przez swoich, ze ktos, kto byl tak miernym uczniem zostaje za jakis czas okrzyczany geniuszem, natomiast jeden z najwiekszych umyslow jaki wydala ludzkosc na przesrrzeni ostatnich kilkuset lat ( tyle tylko, ze Slowianin) N. Tesla praktycznie nie istnieje .

    „Niemniej Einstein był żarliwym syjonistą; był on przeciwnikiem asymilacji jako małpowania („mimikry”); wolał on towarzystwo Żydów, jako swoich „towarzyszy plemiennych;” w latach 1920 i 1930, podobnie jak wielu Żydów, bezkrytycznie popierał on bolszewicki rząd w Rosji i nawet powtarzał rozmaite „uzasadnienia” czystek sowieckich i z nimi związanych procesów sądowych. Einstein wycofał się z pozycji pacyfistycznych i zalecał budowę broni nuklearnej. Nie oponował przeciw użyciu bomb atomowych na Japonię, tak jak oponowali w memorandach skierowanych do prezydenta Harry’ego Trumana tacy generałowie amerykańscy jak Douglas Mc Arthur, Ike Eisenhower, George Mashall i inni.”
    http://www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=187

  9. Brawo Osoba Prywatna! właśnie w tym sęk! Einstein to pajac, z którego „nasi” robią geniusza, a tu i na innych blogach poświęca się mu cenny czas…

  10. @ Peter: ten blog jest namiętnie czytany przez ateistów, którzy twierdzą, że Einstein był ateistą. Otóż nie był. Niech wiedzą, że ktoś robi ich w trąbę.

  11. Takie pisanie o kimś, że PRAWDOPODOBNIE jest, czy był, plagiatorem czyichś prac jest dla mnie straszne. Tak Einstein był żydem no i co? Tak miał problemy w szkole no i co? Jeśli ktoś wierzy, że wynalazki są wytworem LUDZKIEGO MÓZGU, to jest pseudoracjonalistą. Olśnienia przychodzą w chwili połączenia się ze Żródłem ( ten kto pracuje twórczo wie o tym – mówi o tym natchnienie). Stamtąd przychodzi wiedza. Ze wspomnień Einsteina wynika, ze miał to połączenie ze Źródłem. Nienawiść do żydów co poniektórych zaślepia, widzę. Zapominacie, ze wszystko jest Jednym, wszystko jest Jednym przeniknięte a „Ty jesteś innym Ja”.

    PS. Einstein był człowiekiem i miał sporo wad, jak ja czy Ty. Popełnił tez wiele „grzechów” jak ja czy Ty. A grzech to „nietrafienie celu”.

  12. Po pierwsze czy ktoś wie co to jest Teizm? Chyba nie bardzo. Teizm forma religii uznająca istnienie osobowego boga, będącego Stwórcą, Prawodawcą i Opiekunem świata. Ateizm neguje ten pogląd podobnie jak Panteizm, który uważa że Bóg nie jest osobowy. Panteizm jest formą Ateizmu czyli sprzeciwienia się formie osobowej Boga, a Einstein dowodził istnienia panteicznego Boga (bezosobowego).

  13. Ktoś? Może jakiś Ktoś wie. Ale jeśli zwracasz się co mnie, to nie używaj formy „ktoś”, bo to niegrzeczne. Co do ateizmu – wejdź na portal racjonalista.pl i przedstaw się tam jako ateista, czyli *Ktoś* wierzący w boga nieosobowego i zaczekaj na reakcję. Gwarantuję ci, że polscy ateiści spuszczą ci taki wpierdol, że pruski miesiąc będziesz lizał rany psychiczne. Dowiesz się od tych tolerancyjnych i światłych ludzi, że jesteś moherem, elektoratem PiSu, ciemnogrodem i psycholem, który powinien się leczyć w psychiatryku. A tak poza tym, to spróbuj przeredagować to hasło w Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm zaręczam, że nie tylko ci się to nie uda, ale jeszcze dostaniesz bana. Tacy są ateiści. A przynajmniej ci, którzy uważają, że przejęli kontrolę nad całym ateizmem w Polsce.

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.