Dlaczego nie wezmę udziału w manifestacji przeciwko przymusowi szczepień?

W Warszawie trwa kolejna akcja zbierania podpisów, które jak zawsze skończą w śmietniku, a 2 czerwca odbędzie się kolejna (która to już?) bezowocna manifestacja na ulicach w proteście przeciwko rzekomo przymusowym szczepieniom.

Dlaczego nie wezmę w tym udziału?

Odpowiedź jest bardzo prosta: dlatego, że

W POLSCE NIE MA PRAWNEGO OBOWIĄZKU SZCZEPIEŃ!

Jest obowiązek obywatelski, ale nie prawny. „Obywatelski” oznacza tylko tyle, że poczuwasz się do solidarności społecznej i szczepisz, bo wierzysz (czyli nie wiesz, jako że wiara jest przeciwieństwem wiedzy), że będzie to korzystne dla społeczeństwa. Jest to iluzja, podsycana przez medialną propagandę strachu przed rzekomymi straszliwymi skutkami rzekomo straszliwych chorób, które trzymane są pod kontrolą tylko dzięki powszechnym szczepieniom. Ten, kto zadał sobie trud sprawdzenia stanu faktycznego wie, że szczepienia nawet w najmniejszym stopniu nie powstrzymały „epidemii” banalnych i zupełnie niegroźnych chorób zakaźnych takich jak odra, świnka, różyczka czy ospa wietrzna, natomiast spowodowały plagę bardzo groźnych i często nieuleczalnych chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca, nowotwory, alergie i choroby układu nerwowego. Czyli zamienił stryjek siekierkę na kijek!

Możliwości wystąpienia reakcji ubocznych po podaniu szczepionki DPT (przeciw błonicy, kokluszowi, tężcowi) są jak 1:1.750, podczas gdy możliwość śmierci z powodu zachorowania na koklusz jest jak 1:5.000.000 – Dr Jerzy Jaśkowski

O tym, że w Polsce szczepienia nie są przymusowe i jaka jest różnica między obowiązkiem prawnym a społecznym pisałam szczegółowo na mojej blogowej stronie KOCHAJĄCY, OCZYTANY I ZNAJĄCY PRAWO RODZIC NIE SZCZEPI SWOICH DZIECI!!! więc nie będę tego tu powtarzać.

Nie oglądajcie się na posłów, fundacje czy działaczy społecznych. Wszystkim co oni robią są działania pozorowane, których jedynym celem jest sianie panicznego lęku przed „władzą” i podtrzymywanie w was dziecięcego i pełnego bezradności przekonania, że bez ich pomocy nie potraficie się obronić.

Jak słusznie powiedział Nietzsche:

Jeśli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga jest zainteresowany tym, żeby wróg pozostał przy życiu.

Zabicie wroga szczepionkowego byłoby równoznaczne z zarżnięciem kury, która znosi złote jaja dla tych wszystkich fundacji i organizacji. Gdyby te organizacje rzeczywiście chciały zakazu szczepień to po pierwsze udzielałyby przerażonym rodzicom informacji, że nie muszą szczepić ani obawiać się konsekwencji odmowy, a po drugie ich znakomici prawnicy już dawno udowodniliby przed sądem, że przymus szczepień jest niezgodny z prawem i Konstytucją i że jest to łamanie praw człowieka i pacjenta. Sprawa jest naprawdę prosta. Nawet zebranie dowolnej sumy pieniędzy na prawników nie stanowi problemu.

A teraz mam dla was dobrą wiadomość: nie jest prawdą, że władza może was zmusić do szczepień ani to, że jesteście bezradni.

Ludzie, macie moc! Przestańcie oglądać się na innych! Przestańcie zachowywać się jak bezradne dzieci we mgle, które same nie potrafią przejść na drugą stronę ulicy! Jesteście dorośli, a prawo jest po waszej stronie. Potraficie, uwierzcie w to i przede wszystkim PRZESTAŃCIE SIĘ BAĆ, a wszystko wam się uda.

Pamiętaj: to nie tyrani zamieniają wolnych ludzi w niewolników, lecz LĘK i bierność obywateli!

Od wolności do tyranii, w której uzbrojony po zęby gestapowiec może wyważyć twoje drzwi, a ciebie zabić bez wyroku sądu potrzeba tylko 5 kroków.

A teraz bajeczka poglądowa o władzy…

Był sobie bogaty książę, który zatrudniał w swoim domu mnóstwo służby. Płacił tym ludziom za ich pracę, więc wymagał, żeby robili to, co do nich należy. Wydawał polecenia, a oni je posłusznie wykonywali. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby służący ubliżał swojemu panu albo, co gorsze, próbował przejąć władzę w jego domu. Jeśli komuś taka praca nie odpowiadała odchodził i zajmował się czym innym. Książę był tak zadowolony z ich pracy, że postanowił zatrudnić jeszcze więcej ludzi i powierzyć im rolę doradców, ekspertów, strażników, żołnierzy i osobistych lekarzy.

Wszystko układało się pięknie do dnia, kiedy bogaci producenci różnych bardziej lub mniej potrzebnych rzeczy doszli do wniosku, że książę powinien kupować ich towar. A ponieważ nie był zbyt zainteresowany wpadli na pomysł, żeby go do tego zmusić podstępem. Przekupili więc książęcych pracowników, a ci przekonywali go do niekorzystnych decyzji dotyczących zakupów i gospodarki, dosypywali mu do jedzenia i wody truciznę i wyciągali od niego ogromne pieniądze na leczenie spowodowanych tym chorób i na drogie leki. Książę tak bardzo przyzwyczaił się polegać na radach swoich służących, których uważał za ekspertów, że zupełnie stracił instynkt samozachowawczy. Robił co mu kazali, truł się lekami, a co najgorsze, pozwolił, żeby podejmowali za niego ważne decyzje dotyczące prowadzenia państwa. Skończyło się tym, że stracił władzę. Służba przejęła pałac w posiadanie, a księcia zmuszono do płacenia podatków, poddawania się obowiązkowym szczepieniom, a nawet leczeniu, które powodowało śmierć lub kalectwo członków jego rodziny. Przerażony książę napisał pełną pokory petycję do swoich służących, prosząc grzecznie o zniesienie przymusów, którymi go obłożono, a następnie wraz z rodziną wyszedł na ulicę protestować przeciwko… władzy swojej służby! A przecież to on był jedyną władzą! Jego prześladowcy byli jego służbą, on im płacił, więc powinien wymagać, żeby mu służyli! Zamiast przestać im płacić i zwolnić ich z posady książę pokornie ich błagał, żeby przestali go dręczyć i tym sposobem samego siebie zamienił w pokornego niewolnika.

Dokładnie to samo dzieje się w naszym państwie! Właścicielami państwa i jedyną władzą są jego mieszkańcy, którzy powołują różne SŁUŻBY, żeby im SŁUŻYŁY. Wybierają posłów, żeby w ich imieniu podejmowali ważne decyzje, rząd, żeby je wykonywał, policję i wojsko, żeby pilnowały porządku i dbały o bezpieczeństwo oraz służbę zdrowia, żeby troszczyła się o ich zdrowie.

Posłowie, rząd, policja, wojsko i lekarze to nasza SŁUŻBA! To pracownicy najemni, którym płacimy za ich usługi.
Dlaczego uważasz ich za władzę???
 Dlaczego ich się boisz?
Dlaczego pozwalasz, żeby tobą rządzili, żeby cię terroryzowali i zastraszali?
Dlaczego szczepisz dziecko chociaż tego nie chcesz?
Dlaczego trzęsiesz portkami przed służbą, która powinna się przed tobą płaszczyć!!!
Zastanów się nad sobą!

Zamiast tracić czas na uliczne awantury i ryzykować, że twoja służba użyje w stosunku do ciebie siły pałując cię lub nawet strzelając do ciebie poczuj się człowiekiem odpowiedzialnym i przejmij sprawy we własne ręce. Skoro większość narodu śpi i nie ma nadziei na pokojowe obalenie tego nie-rządu poczuj swoją osobistą moc i miej odwagę powiedzieć głośno NIE!

Nie musisz szczepić dzieci! Nie masz obowiązku!

Nie wypełniaj żadnych druczków o odmowie szczepień, wypisz się z przychodni, a jeśli zaczną cię nachodzić pielęgniarki z przychodni lub urzędnicy z sanepidu pozwij ich do sądu za naruszenie miru domowego, terror i groźby karalne. Gwarantuję ci, że wygrasz proces, miej tylko odwagę, żeby się przeciwstawić. Wszyscy rodzice, którzy poszli do sądu wygrali sprawę i mają prawomocny wyrok poświadczający, że w Polsce nie ma przymusu szczepień. Dodatkowe informacje oraz porady prawnika znajdziesz w notce Szczepienie dzieci nie jest obowiązkowe! Jest wyrok sądu.

Z cyklu „Umiesz liczyć? Licz na siebie!” Szczepienia w pierwszej dobie życia.

Nie oglądajcie się na organizacje i fundacje, które tworzą iluzję, że mogą wam pomóc. Bardzo mi przykro, ale one pomagają tylko sobie. Finansowo! Nie traćcie pieniędzy na składki i pozbądźcie się złudzeń, że ktoś zrobi coś za was. Bierzcie sprawy we własne ręce i brońcie się sami.

Obserwując to, co się dzieje ostatnio można odnieść wrażenie, że wrócili lekarze Hitlera – czyżby dowód na reinkarnację? Oddziały położnicze stały się najniebezpieczniejszymi miejscami na ziemi, gdzie rodzic jest praktycznie ubezwłasnowolniony. Uniknięcie szczepienia noworodka jest niemal niemożliwe (oczywiście są szpitale, które są wyjątkiem od tej reguły), bo w razie odmowy szpital wzywa sędziego, a ten, niczym sąd kapturowy, bez przesłuchania stron i procesu sądowego, od ręki wydaje wyrok pozbawiający rodziców prawa do decydowania o zdrowiu dziecka. I nie chodzi bynajmniej o dziecko w ciężkim stanie, wymagające ratującej życie operacji czy innej interwencji medycznej. Tak traktowani są rodzice zdrowych, silnych dzieci, które urodziły się o czasie i nie wymagają inkubatora.

Na Facebooku ludzie wymyślają dziwne sposoby uniknięcia szczepienia w pierwszej dobie. Tworzą jakieś długie i zawiłe pisma uzasadniające odmowę, ale to jest droga donikąd.

Co robić?

Nigdy nie podpisujcie druczku o świadomej odmowie szczepienia!

Jest tam np. takie zdanie:

…zostały mi przedstawione informacje dotyczące tego szczepienia i je zrozumiałem.

Jakie informacje zostały ci przedstawione? Obiecanki bez pokrycia, że szczepionka jest skuteczna i bezpieczna, że bez szczepienia dziecko zachoruje i umrze, że jedynym powikłaniem może być zaczerwienienie, obrzęk i stan podgorączkowy, a prawdziwie groźny NOP zdarza się raz na milion? Czy lekarz przeczytał ci powoli i wyraźnie całą ulotkę, w tym pełny skład szczepionki (objaśniając ci niezrozumiałe pojęcia) i wszystkie możliwe powikłania, podane przez producenta? Czy podał ci dane statystyczne dotyczące powikłań, z bazy VAERS? Nie. Przekazał ci jedynie spot reklamowy produktu, który chce ci sprzedać, nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności prawnej za ewentualne powikłania. Podpisując to zwalniasz lekarza z odpowiedzialności i zgadzasz się samodzielnie ponosić wszystkie konsekwencje swojej zgody!

Otrzymałem również zadowalające odpowiedzi na wszystkie zadane przeze mnie pytania i zrozumiałem udzielone mi odpowiedzi.

Czy zgłaszając się do porodu (zwykle z bólami) masz czas na długie dyskusje z lekarzem i na zadawanie mu wszystkich, wnikliwych pytań? Przyjmują cię w izbie przyjęć, rodzisz w porodówce, a pediatra pojawia się dopiero po porodzie, kiedy jesteś zmęczona i masz ochotę jedynie poleżeć spokojnie z dzieckiem w ramionach.

Nie, to nie są warunki sprzyjające uzyskiwaniu wyczerpujących informacji i udzielaniu świadomej zgody.

A teraz będzie najlepsze:

W szczególności zostałem pouczony, że w sytuacji, kiedy osoba odpowiedzialna uchyla się od wykonania obowiązku ustawowego, można zastosować wobec niej odpowiednie sankcje prawne.

Czyli podpisujesz zgodę na nałożenie na ciebie grzywny, na zawieszenie ci praw rodzicielskich, a może nawet na odebranie ci dziecka i umieszczenie go w rodzinie zastępczej. Bo nikt nie sprecyzował w tym druczku, czym dokładnie są owe „odpowiednie sankcje prawne”. Jakie one będą dowiesz się poniewczasie!

Dlatego, zamiast pisać długie elaboraty o tym, że w rodzinie wystąpiły jakieś choroby, że musisz najpierw przeprowadzić badania stanu zdrowia dziecka itp. przekreślasz (czerwonym) pisakiem całe to oświadczenie i na drugiej stronie piszesz, co następuje:

Art. 192 K.K.

1. Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Możecie jeszcze dopisać, że zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia (Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r.) szczepionka może być podana do 19. roku życia.

I pamiętaj: to ty jesteś przełożonym lekarza! On jest przez ciebie zatrudniony, jest twoim pracownikiem najemnym, bo płacisz mu podatkami. Kto płaci ten wymaga. Jeśli pracownik źle wykonuje swoją pracę szef go zwalnia. I może mu dać naganę. Nie podoba ci się traktowanie przez personel w szpitalu? Wzywaj policję, a potem pisz skargę.

Umiesz liczyć? Licz na siebie!

Od kilku dni najbardziej dyskutowanym na Facebooku tematem jest rozłam w Stowarzyszeniu Stop NOP.

Nie wiem, co się tam dzieje, kto pod kim wykopał dołek i kto w niego wpadł, kto przejął władzę i jakimi metodami i nie zamierzam się tym zajmować. Rozgrywki personalne mnie nie interesują, może mam swoje sympatie, ale pozostanie to moją prywatną sprawą.

Czy rozłam mnie zdziwił?

Szczerze mówiąc nie za bardzo. A tak naprawdę wszystko to było do przewidzenia.

Władzę nad światem przejęły wielkie korporacje, a my zostaliśmy zdegradowani do roli niewolników. Albo nawet bydła roboczego, lub jak kto woli, szczurów zabijających się w wyścigu po stołki. Mamy pracować, zadowalać się nędznym wynagrodzeniem i nie pyskować. Elity rządzące światem nie potrzebują inteligentnych, samodzielnie myślących, odpowiedzialnych za siebie i asertywnych jednostek. Mamy być nierozgarnięci, posłuszni, niesamodzielni, dziecinni, niezaradni, infantylni, bezrefleksyjnie uzależnieni od autorytetów, a przede wszystkim mamy umierać młodo, żeby nie okradać ZUSu z jego ciężko zapracowanych pieniędzy (yyyy, chyba ukradzionych, ale nieważne). Dlatego władza bardzo dba o zdrowie naszych pociech i od pierwszej doby ich pobytu na tym padole ładuje wprost do ich krwiobiegu wielkie szpryce najgorszych toksyn i trucizn, jakie są znane nie-ukowcom. Niemowlęta dostają rtęć (nie ma bezpiecznej dla żywego organizmu dawki rtęci), reaktywne biologicznie sole aluminium (które może i jest najpowszechniej występującym na ziemi pierwiastkiem, tyle tylko, że w naturze występuje w zupełnie nieprzyswajalnej przez organizmy żywe postaci), formaldehydu (środka do konserwacji trupów), DNA płodów pochodzących z aborcji rzekomo dokonanej  kilkadziesiąt lat temu (trochę tkanek nieświeżego trupa wstrzykniętego wprost do krwi niemowlęcia jeszcze nikomu nie zaszkodziło), trochę wirusów z tkanek zwierząt, na narządach których hodowano bakterie i wirusy chorobotwórcze i wiele innych, odrażających i zabójczo szkodliwych substancji, których długą listę możecie znaleźć na stronie CDC.

Żadne stowarzyszenie, fundacja ani organizacja broniąca obywatela przed pomysłami władzy nie ma prawa istnieć! A jeśli zaistnieje musi być zlikwidowana.

Jeśli chodzi o stowarzyszenia, fundacje i organizacje to ja jestem za, a nawet przeciw.

Z jednej strony stowarzyszanie się jest dobrym pomysłem, bo im więcej ludzi działa we wspólnej sprawie tym większą presję mogą wywierać na władzę. Ale z drugiej strony stowarzyszenie ma hierarchiczną strukturę, z grupą, która stoi u steru, a to oznacza, że można na to kierownictwo wpływać, wywierać na nie nacisk, można je szantażować lub przekupić, w końcu można je przejąć w całości zamieniając organizację w kontrolowaną opozycję.

Mimo to wiązałam ze Stowarzyszeniem spore nadzieje.

Skoro przymus szczepień i nakładanie grzywien na rodziców jest niezgodny z polskim i międzynarodowym prawem, z polską Konstytucją i z Kartą praw Pacjenta, to było dla mnie oczywiste, że organizacja broniąca praw obywateli powinna natychmiast złożyć pozew do sądu. Czas mijał, ale działań prawnych wciąż nie było. Kiedy spytałam, dlaczego Stowarzyszenie nie pójdzie do sądu po sprawiedliwość dowiedziałam się, że taka opcja jest rozpatrywana i że prawnicy szukają odpowiednich przepisów.

Wybaczcie, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że profesjonalni prawnicy nie potrafią znaleźć właściwego paragrafu w tak oczywistej sprawie jak jawne łamanie prawa!

Zamiast walki w sądzie obserwowaliśmy przez lata niekończące się debaty telewizyjne z gatunku „strzyżono-golono” z udziałem rezolutnych matek i skorumpowanych med-celebrytów, marsze uliczne z udziałem zrozpaczonych rodziców okaleczonych dzieci i niekoniecznie zgodne z prawem hałaśliwe demonstracje pod sądami. Zamiast wywalczyć ostateczne zniesienie przymusu szczepień Stowarzyszenie ograniczało się do instruowania rodziców, w jaki sposób przerzucać się z sanepidem papierami i grać na zwłokę. Nie zauważyłam, żeby zachęcano tam kogokolwiek do dochodzenia swoich praw w sądach lub powiadamiania prokuratury o nagminnym łamaniu prawa przez sanepid.

Gdyby na czas podjęto skuteczne, sądowe działania przeciw bezprawiu nie byłoby dramatu rodziców z Białogardu ani bezprawnego „aresztowania” noworodka przez szpital na Żelaznej w Warszawie. Nie byłoby kapturowych sądów pozbawiających ludzi praw rodzicielskich z powodu odmowy poddania noworodka nieludzkim szczepieniom i bezsensowym zabiegom, takim jak zmywanie mazi płodowej czy zakraplania oczu środkiem zapobiegającym rzeżączkowemu zapaleniu spojówek (przecież każda rodząca jest badana na nosicielstwo chorób wenerycznych). Nie byłoby policyjnego pościgu za rodzicami, których straszliwą zbrodnią było zabranie swojego własnego, zdrowego dziecka do swojego własnego domu.

Co mogę radzić przerażonym sytuacją rodzicom?

UMIESZ LICZYĆ? LICZ NA SIEBIE!!!

Rządzące światem elity doprowadziły do tego, że staliśmy się jak dzieci. Niby dorośli ludzie, ale niesamodzielni, niezaradni, stale oglądający się na autorytety, które wiedzą lepiej i na państwo, które odgrywa rolę dużego tatusia. W ogóle nie potrafimy zatroszczyć się o własne sprawy. Liczymy na rząd, na fundacje, policje i inne służby… Potrafimy tylko pytać „kto nas obroni?”, „kto to załatwi?” „kto nas uratuje?”

Nikt was nie uratuje!

Musicie nauczyć się radzić sobie sami!

Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu – Fryderyk Nietzsche

Zamiast czekać aż jakieś stowarzyszenie czy fundacja załatwią za was wasze problemy ruszcie zadki i weźcie własne sprawy we własne ręce!

Zobaczcie co się dzieje!

  • Kościół zwalcza diabła, ale satanizm staje się główną religią świata.
  • Medycyna zwalcza choroby, ale chorób i zgonów jest coraz więcej.
  • Fundacje walczą z patologią, ale patologia staje się wszechobecna.

Oni nie są po to, żeby wam pomagać, lecz po to, żeby z tego żyć.

Nie chcesz szczepić dzieci? Przestań pytać „kto mi pomoże”! Pomóż sobie i dziecku sam/a! Idź do sądu, walcz i wygraj proces. To cię wyzwoli od niekończących się stresów raz na zawsze.

Nie chcesz chorować?

Dowiedz się, jak samodzielnie dbać o zdrowie. Poczytaj o zdrowym odżywianiu, poznaj zioła, zbieraj je własnoręcznie, naucz się robić kosmetyki i mydło. Nie masz czasu? Zamiast siedzieć przed telewizorem i przeżywać fikcyjne życie bohaterów seriali zacznij żyć własnym, pełnym życiem.

Szczepienia orężem wojny

Prof Maria Dorota Majewska (VAERS)

Skorumpowany establiszment medyczny oraz media nieustannie nas straszą epidemiami „śmiertelnych” chorób takich jak odra, świnka, krztusiec, czy ospa wietrzna, na które od lat nikt nie umiera ani w Polsce ani w innych krajach rozwiniętych, choć tysiące dzieci nadal na nie chorują. Nic więc dziwnego, że młodzi rodzice, którzy mają świadomość zagrożeń dla zdrowia i życia ze strony szczepień, dręczą się wątpliwościami czy, czym i kiedy szczepić swe dzieci. Przez wiele dekad badania porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych były torpedowane przez koncerny farmaceutyczne, jednak ostatnio własnym sumptem rodziców i niezależnych naukowców takie badanie udało się przeprowadzić w USA. Wyniki jednoznacznie pokazują, że dzieci szczepione wielokrotnie częściej chorują na różne choroby chroniczne, neurologiczne, nieprorozwojowe, psychiczne (autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe), gastryczno-jelitowe i immunologiczne, a także na ciężkie choroby zakaźne takie jak zapalenie płuc. W przeciwieństwie, dzieci nieszczepione są doskonale rozwinięte, wyjątkowo zdrowe, inteligentne, oraz rzadko chorują, choć częściej zapadają na krztusiec i ospę wietrzną (dziś choroby łagodne i łatwo uleczalne).

Duże badania przeprowadzone przez rządową amerykańską agencję CDC ujawniły, że szczepionki z tiomersalem (rtęciowym konserwantem) i MMR powodują autyzm. Wyniki tych badań zostały potem na żądanie koncernów farmaceutycznych oraz dyrekcji CDC zafałszowane i zakłamane ich publikacje demonstrowały brak wpływu szczepień na autyzm. Jednak stniejące nagrania i transkrypcje wypowiedzi autorów tych badań nie pozostawiają cienia wątpliwości, że te szczepienia są przyczyną autyzmu.

Ani w USA, ani w Europie nie przeprowadzono badań analizujących zgony poszczepienne, choć dane zebrane w amerykańskiej bazie VAERS wskazują, że w ciągu ok. 20 lat szczepienia mogły zabić prawdopodobnie blisko 100 000 osób w USA. Australijska badaczka Vera Scheibner udokumentowała, że większość śmierci łóżeczkowych zdrowych niemowląt nastąpiła w ciągu kilku godzin lub dni po szczepieniach. Natomiast duńskie badania przeprowadzone w Afryce ujawniły, że niemowlęta, które otrzymały szczepionki DTP, umierają 5 do 10 razy częściej niż niemowlęta nieszczepione (http://www.ebiomedicine.com/article/S2352-3964(17)30046-4/fulltext?ct=t().

W krajach Europy zachodniej do niedawna istniała dobrowolność szczepień, lecz i tam, mimo dostępnej wiedzy nt. ich szkodliwości, ostatnio nasila się terror szczepienny. Nie poddaje się temu Szwecja, której parlament zakazał przymusu szczepień, ani Niemcy, gdzie Angela Merkel wypowiedziała się, że jest za pełną ich dobrowolnością. Analogiczne stanowisko przyjęli rosyjska Duma i Putin w odniesieniu do dzieci rosyjskich. Ale we Francji i Włoszech kartelom farmacji udało się skorumpować polityków, którzy próbują odbierać obywatelom podstawowe prawa człowieka i narzucać przymus szczepień. Zaniepokojenie społeczne i protesty przeciw medycznej tyranii nasilają się więc także w Europie zachodniej, czego wyrazem jest wypowiedź noblisty Luca Montagniera, który prognozuje, że przymusowe szczepienia całkowicie zniszczą młode generacje (https://www.facebook.com/jbhandleyjr/posts/1911247192248760). W USA to się już dokonało.

Przymusowe masowe szczepienia stały się dziś orężem wojny politycznej. Nie ma już wątpliwości, że są szkodliwe i nie chronią trwale lub wcale przed chorobami zakaźnymi, więc argumenty, że służą ochronie zdrowia publicznego można między bajki włożyć. Przymus szczepień jest stosowany tylko w krajach skolonizowanych lub silnie skorumpowanych przez koncerny farmacji. Nietrudno się domyślić, jaki jest ich ukryty cel. Został on nam uświadomiony niedawno przez brytyjskiego księcia Karola, wcześniej przez Billa Gatesa i innych globalistów. Nie chodzi tylko o zyski, ale przede wszystkim o depopulację pewnych grup społecznych i etnicznych.

Prawo jest jak płot: zatrzyma bydło, wąż prześliźnie się dołem, a orzeł przeleci górą

Nastała ciemna, zimna i mokra jesień, więc przez wszystkie media w Polsce, jak co roku, przetacza się kampania straszenia grypą i lamenty, że ciemny polski naród bagatelizuje swoje zdrowie i nie chce się szczepić. Jak wynika ze statystyk jedynie 3% „światłych obywateli” melduje się w punktach szczepień po swoją coroczną dawkę aluminium i rtęci.

Kartele farmaceutyczne nie zarabiają wystarczająco dużo (zaledwie te marne kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie), ale od czego mamy grypę? Rachunek jest prosty: gdyby zaszczepić każdego mieszkańca kraju wyniki finansowe poszybowałyby w górę! Ale jak to zrobić, skoro szczepi się tylko 3%?

Na szczęście dla korporacji, a na nieszczęście dla narodu mamy sejm! Korporacja farmaceutyczna nie musi korumpować ani nawet przekonywać całego narodu. Wystarczy, że kupi sobie posłów, nawet nie pojedynczo, lecz na pęczki (całe kluby), a oni grzecznie zagłosują jak korporacja sobie życzy! Proste, tanie i skuteczne!

I tym starym, dobrym i sprawdzonym sposobem przybytek pod czerwoną latarnią na ul. Wiejskiej w Warszawie znowu wysmażył niezgodny z Konstytucją i prawem bubel, zwany „ustawą”. Owa niemająca mocy prawnej ustawa nakłada na naród „obowiązek” poddawania się szczepieniom przeciw grypie pod groźbą niewyobrażalnej kary 50 000 zł.

Wierzysz, że ustawa rzeczywiście nakłada na ciebie jakiś obowiązek?

Jeśli tak, to nie tylko jesteś w błędzie, ale może cię to kosztować życie!

Poczytaj o nieskuteczności i zagrożeniach jakie niosą szczepienia na grypę

Nie od dziś wiadomo, że wiedza to potęga, która daje tak pożądaną przez wielu władzę i tak niedocenianą przez motłoch wolność! O potajemnie rządzących światem „iluminatach” krążą legendy. Oni rządzą światem właśnie dzięki ogromnej wiedzy, którą starannie ukrywają przed celowo ogłupianymi masami. Kto uszczknie choćby część tej wiedzy staje się wolny. Ci, którzy wiedzy nie szukają i szydzą z „teorii spiskowych” traktowani są jak bydło i kończą w rzeźni: giną na bezsensownych wojnach o ropę dla korporacji, pozwalają się zabijać „leczeniem” alopatycznym z jego koronnym osiągnięciem, jakim jest chemioterapia, a swoje dzieci oddają w ręce wakcynologów, żeby je okaleczali i zabijali szczepionkami. W tym celu tworzy się fikcyjne „ustawy”, które trzymają ludzkie bydło w niewoli.

Oburza cię nazywanie ludzi bydłem? Rzeczywiście, to bardzo obraźliwe! Ale tak właśnie traktują nas „elity”. Chyba, że zmądrzejemy…

Zamiast się oburzać zacznij myśleć. Zdobądź wiedzę, która sprawi, że z bydła zamienisz się w co najmniej węża, a jeszcze lepiej orła.

Ustawa, szczególnie będąca wynikiem korupcji, nie ma żadnej mocy prawnej. Na szczęście nie musisz zdobywać dowodów na korupcję, żeby tej ustawie pokazać gest Kozakiewicza.

Co w sytuacji „obowiązku” szczepień zrobią „węże”? Zaczną kombinować, jak wykiwać władzę. Może znikną, np. wyjeżdżając za granicę, może zabiorą z przychodni swoją dokumentację medyczną i zrezygnują z usługi POZ albo może komuś, np. pielęgniarce czy lekarzowi dadzą w łapę, żeby wpisał, że „wąż” się zaszczepił, chociaż tego nie zrobił.

Apeluję do wszystkich, którzy, niczym szczury na tonącym statku, chcą uciekać z kraju: zanim wpadniesz w panikę i zaczniesz pakować manatki, żeby zbiec za granicę, gdzie (na razie jeszcze, ale nie wiadomo jak długo) panuje dobrowolność w kwestii szczepień, uświadom sobie, że to nie ty powinieneś stąd uciekać! To (p)osłowie powinni zacząć się pakować! Jesteś rdzennym mieszkańcem tego kraju, więc zachowuj się jak dumny szlachcic na zagrodzie. We Włoszech i Francji już wprowadzono obowiązek szczepień, a resztę krajów czeka to samo. Jeśli tak się stanie gdzie uciekniesz? Na Księżyc czy na Marsa?

„Orły” powiedzą: jestem człowiekiem, jestem pełnoletni, jestem zdrowy na umyśle, nie zostałem ubezwłasnowolniony, więc do jasnej cholery, żadna władza nie będzie mi mówić, jak mam żyć, co mam jeść ani jak mam dbać o zdrowie swoje i swojej rodziny. Znam swoje prawa i wiem, że władzę w Polsce sprawuje naród, a nie sejm i rząd i że to ja, osobiście, podejmuję decyzje dotyczące profilaktyki i leczenia moich dzieci i całej rodziny. Zgodnie z Konstytucją posłowie na sejm to nasi reprezentanci, których wybraliśmy po to, żeby nam SŁUŻYLI, a nie po to, żeby nami rządzili, a tym bardziej handlowali. Władzą jesteśmy my wszyscy, a nie te skorumpowane i nieznające się na zdrowiu i prawie małpiszony w cyrku na Wiejskiej, więc jeśli nas terroryzują i szkodzą naszemu zdrowiu, trzeba ich natychmiast odwołać i wybrać innych!

Czas najwyższy przestać się bać „władzy”! To „władza” musi zacząć się bać nas! Bo to my tu rządzimy, a oni są jedynie naszą służbą. To my jesteśmy szefami tych wszystkich (p)osłów!

Bez Twojej zgody żadna „władza” nie może Ci zrobić krzywdy. Przymus i terror są możliwe tylko dlatego, że ludzie zachowują się jak stado przerażonych, ogłupionych i bezwolnych baranów. Świadomi ludzie nigdy nie pozwolą się traktować w taki sposób! Oni wiedzą, że nie istnieje żadne prawo, które przymuszałoby ich do posłuszeństwa wobec takich „ustaw” jak ta o grypie i że sąd (ale niekoniecznie sąd rejonowy, lecz NSA!) przyzna im rację potwierdzając to stosownym wyrokiem.

Pozbądź się lęku i ignorancji, bo to one robią z ludzi niewolników!

Osoba bezwolna i nie poszukująca wiedzy sama robi sobie krzywdę, bezmyślnie godząc się na nakazy i zakazy. Jeśli jednak poszukamy choć trochę wiedzy szybko zorientujemy się, że znani z telewizora „eksperci” przekazują „prawdę i naukę sponsorowaną” przez korporacje, a ustawy to tak naprawdę fikcja prawna.

Przypomnę tu wszystko, co dla stałych czytelników mojego bloga jest oczywistością:

  1. Obowiązek to nie to samo co przymus;
  2. Nikogo nie można zaszczepić bez jego pisemnej zgody (to pacjent podejmuje suwerenną decyzję, a nie lekarz);
  3. Przymus szczepień można wprowadzić jedynie w przypadku ogłoszenia epidemii lub pandemii.

Ad. 1: Słowo „obowiązek” w języku wakcynologicznym nie oznacza obowiązku, a tym bardziej przymusu, lecz… bezpłatność. „Szczepienie obowiązkowe” to szczepienie refundowane, zwane niekiedy „bezpłatnym”, przy czym słowo „bezpłatne” również nie znaczy, że jest bezpłatne, bo tak naprawdę zostało opłacone przymusowo zdartymi z nas wszystkich składkami i podatkami. Jak więc widzisz mamy tu powodującą dezorientację zabawę słowną, jakiej nie powstydziłby się sam doktor Goebbels. Wszystko to po to, żeby wprowadzić cię w błąd i (co najważniejsze) wystraszyć.

Wbrew temu, co w TV mówią przekupni „profesorowie” i handlujący szczepionkami reprezentanci sanepidu nikt nie może przymusić cię fizycznie do przyjęcia zastrzyku. Gdyby ktoś twierdził, że się Astromarii na stare lata pokręciło w głowie zacytuję tu największego eksperta od szczepień, prof. Pawła Grzesiowskiego, medycznego celebrytę znanego głównie z wielkiego parcia na szkło i z powoływania się na siebie samego jako na autorytet:

To jest szczepienie obowiązkowe, przy czym pamiętajmy, że w obecnym stanie prawnym obowiązkowość oznacza BEZPŁATNOŚĆ, a NIE PRZYMUS.

Więc jeżeli ktoś (…) chce odstąpić od (…) szczepienia, to (…) takie PRAWO MA. Natomiast szczepienie ma charakter obowiązkowy w tym sensie, że jest przez ustawę przewidziane, jest refundowane i wszystkie dzieci w Polsce POWINNY być szczepione – dr Paweł Grzesiowski w wywiadzie dla radia TOK FM

Szczepienia są OBOWIĄZKOWE, ALE NIE PRZYMUSOWE. Poza sytuacjami zagrożenia epidemiologicznego NIKT FIZYCZNIE NIKOGO NIE MOŻE ZMUSIĆ DO SZCZEPIENIA – dr Paweł Grzesiowski w wywiadzie dla Medycyny Praktycznej

GIS: Obowiązek szczepień nie jest równoznaczny z przymusem

Ad. 2: Ustawa to nie to samo, co prawo. Ustawa nie zmienia prawa, dlatego w dalszym ciągu lekarz musi uzyskać zgodę pacjenta, bo bez niej nie może wykonać żadnego zabiegu, w tym przypadku szczepienia. Pacjent nadal ma prawo odmówić poddania się dowolnemu zabiegowi, w tym szczepieniu. Masz prawo nie poddawać się również żadnym badaniom „profilaktycznym”, „przesiewowym”, „bilansom dorosłego człowieka” (podobno coś takiego ostatnio wymyślili) czy jakimkolwiek innym!

Czyli: jeśli nie podpiszesz zgody lub jeśli nie wyrazisz jej ustnie lekarz nie ma prawa cię zaszczepić. I tu uwaga: naucz się asertywności i dobrze ją przećwicz, bo jeśli nie opanujesz tej sztuki do perfekcji przegrasz i zrobisz sobie krzywdę. Pamiętaj: jesteś człowiekiem, a nie bydlęciem i to TY JESTEŚ SZEFEM LEKARZA, bo kto płaci (składkami) i kto zatrudnia (tak, to ty zatrudniasz lekarza, więc on jest twoim pracownikiem) ten wymaga! Jesteś pełnoletni i zdrowy na umyśle, nie zostałeś ubezwłasnowolniony, a to oznacza, że sam decydujesz o sobie i swoich dzieciach. Nie daj się zastraszyć ani skruszyć „życzliwą” perswazją. W ogóle nie wdawaj się z lekarzem w dyskusję na temat szkodliwości czy bezzasadności szczepień, bo z całą pewnością przegrasz tę rundę! Nie licz na to, że lekarz wysłucha co mówisz! Jego celem jest doprowadzenie do szczepienia, a nie edukowanie się dzięki pacjentom, których uważa za ciemny motłoch i ignorantów. Lekarze są szkoleni przez profesjonalistów od prania mózgu, jak skutecznie wystraszyć, przełamać opór, ogłupić i uzyskać zgodę na zabieg. Lekarz ma motywację do działania, bo otrzymuje bardzo wysoką premię od producentów szczepionek, ale pod warunkiem, że uzyska minimum 85% wyszczepialność.

Nie bądź mięsem armatnim na poligonie III wojny światowej!

Jeśli lekarz zaproponuje ci szczepienie potraktuj to jedynie jako niezobowiązującą propozycję (bo ona naprawdę cię do niczego nie zobowiązuje) lub ofertę handlową (bo tym właśnie ona jest). Lekarz jest twoim doradcą, a nie właścicielem dwunożnego bydła! Spokojnie poinformuj lekarza, że nie wyrażasz zgody na szczepienie, że twoja decyzja jest ostateczna i nie interesują cię żadne negocjacje w tej sprawie. Powtarzaj to jak zdarta płyta. Jeśli lekarz będzie krzyczał i wywierał presję powiedz mu spokojnie, że właśnie zwolniłeś go z pracy z powodu braku szacunku dla twojej suwerenności i niezawisłości. A potem napisz skargę do dyrekcji przychodni. I nie zapomnij nagrać wcześniej całego zdarzenia, żeby mieć dowód w razie ustalania faktów kto zachował się niewłaściwie.

Ad. 3: Było już kilka prób ogłoszenia pandemii: SARS, ptasiej i świńskiej, a nawet koziej grypy i eboli, ale żadna nie wypaliła. Niewykluczone, że w najbliższym czasie będziemy straszeni jakąś psią czy jaszczurzą grypą, ale i tym razem to się nie uda z prostego powodu: społeczeństwo przestało być ciemne jak tabaka w rogu i już nie daje sobie robić medialnego prania mózgu. Niezgoda na przymus jest zbyt powszechna, żeby dało się ją przeforsować. Bo tak naprawdę wszystko zależy od naszego przyzwolenia na nakazy i zakazy „władzy”. I pamiętaj, że przychodnia nie ma prawa cię wezwać, ani na badania, ani na szczepienia. Wezwać cię może jedynie policja, prokuratura lub sąd. Jeśli dostaniesz wezwanie każ im wyjaśnić, jaka jest podstawa prawna tego pisma i postrasz prawnikiem.

Nie daj się zastraszyć gigantyczną grzywną!!!

Nie płać, bo nakładanie grzywien jest nielegalne! Prawo nie przewiduje przymusu szczepień! W razie otrzymania wezwania do zapłacenia grzywny pisz odwołania i nie bój się, jeśli dostaniesz wezwanie do sądu. Nie bój się nawet, jeśli sąd niższej instancji (np. rejonowy) nakaże ci się zaszczepić i zapłacić grzywnę. Odwołuj się od wyroku tak długo, aż sprawa trafi do NSA. Tam zasiadają 3 sędziowie, którzy znają się na prawie, więc prawie na pewno wyrok będzie dla ciebie korzystny. A jeśli nie, pisz skargę na sędziów, że wydali wyrok niezgodny z prawem, bo tak właśnie postąpili. Prawo nie nakazuje ci się szczepić, a ustawa to nie prawo.

Nie będę tu przedstawiać dowodów ani za, ani przeciw szczepieniom i nie przewiduję dyskusji na ten temat. Obowiązkiem każdego z nas jest świadoma dbałość o zdrowie, bo bez dobrego zdrowia życie nie ma żadnego sensu. Jeśli jednak sądzisz, że możesz w tym względzie ślepo polegać na rządzie, bo w rządzie to oni mają ekspertów i doradców, którzy się na tym znają najlepiej, to jesteś (oględnie mówiąc) naiwny jak pijane dziecko we mgle i zmierzasz ku zagładzie!

Gdzie mówią pieniądze tam prawda milczy.

W dzisiejszym świecie bogiem wszechmogącym, przed którym klękają tłumy profanów i potężni władcy świata jest Mamon. Dziś liczy się jedynie pieniądz. Pieniądz kupi każdego polityka, (p)osła i urzędnika, a kto nie da się kupić, ten zostanie usunięty z drogi wszystkimi dostępnymi metodami, z zabójstwem włącznie.
Dlatego zanim zaszczepisz dzieci i siebie samego rusz mózgiem (to nie boli!!!) i poznaj prawdę, ale nie tę, którą serwują skorumpowane do granic możliwości władze medyczne i korporacyjne media, lecz tę, która jest przed tobą ukrywana. Tę, która jest wyszydzana jako paranoiczna teoria spiskowa, zabobony, brednie oszołomów, przejaw nieuctwa, ciemnoty i lęku przed postępem. Jeśli bardziej boisz się etykietki teoretyka spisku niż śmierci ze strzykawki to czarno widzę twoją przyszłość. Widzę ją w dębowym ubranku.

Nieświadomość i brak asertywności zabijają

Nie tylko szczepienia mogą cię zabić. W systemie służby chorób czyhają na ciebie liczne zagrożenia, bo dla tej służby nie liczy się twoje dobro, lecz tylko i wyłącznie pieniądze. Te wszystkie słodkopierdzące zaproszenia na badania zwane profilaktycznymi wcale nie wynikają z troski o twoje zdrowie, lecz z tego, że firma zwana przychodnią czy szpitalem dzięki nim zarabia wielką kasę.

Zanim, jak ta bezmyślna owca, poddasz się jakiemukolwiek badaniu, rusz samodzielnie mózgownicą i zbierz informacje ze źródeł, które nie czerpią zysków z twoich chorób. Dowiedz się na przykład, czym grozi poddawanie się (zwłaszcza regularne) badaniu mammograficznemu.

Dowiedz się, skąd bierze się rak i dlaczego medycyna alopatyczna nie potrafi go wyleczyć, chociaż co roku przeznacza miliardy dolarów na pozorowane szukanie leku, a co ok. 10 lat ogłasza przełom w badaniach i leczeniu. I zawsze się okazuje, że przełom niczego nie przełamał, bo leku jak nie było tak nie ma. Czy nie wydaje się logiczne, że nikomu nie opłaca się znalezienie leku, skoro na „leczeniu” zarabia się krocie? A może jednak lek na raka istnieje, tylko komuś zależy na tym, żebyś się o tym nie dowiedział? Sprawdź to! Poszukaj go! Ale nie pytaj onkologa – chyba już rozumiesz dlaczego?

I na zakończenie nieco makabry… jeśli nie chcesz być pokrojony żywcem na kawałki doinformuj się, dlaczego nie tylko nie powinieneś zgłaszać się na ochotnika do bazy dawców narządów, ale koniecznie powinieneś się z tej bazy aktywnie wypisać! Bo być może nie wiesz, że jeśli nie złożysz w Poltransplancie tzw. sprzeciwu NA PIŚMIE, z automatu będziesz dawcą. A to oznacza, że w razie gdybyś uległ poważnemu wypadkowi lekarze nie będą robili nic, żeby ratować ci życie, za to zrobią naprawdę wszystko, żeby cię przeznaczyć na części zamienne dla kogoś innego. Na tym służba chorób zarabia najwięcej!

Centralny Rejestr Sprzeciwów

Dlaczego medycyna zabija zamiast leczyć i ratować życie? Tak, z powodu pazerności również, ale to nie jest główną przyczyną dramatu. Główną przyczyną jest ignorancja motłochu. Gdyby nie ludzka głupota, która jest bardziej nieskończona niż wszechświat, firmy farmaceutyczne byłyby bankrutami. A są najbogatszymi przedsiębiorstwami na świecie! Gdyby ludzie nie pchali się w łapy onkologów, wakcynologów i nie łykali bez powodu ton leków szpitale stałyby puste, a apteki sprzedawałyby ziółka. Wszystko to dzieje się z powodu bierności, tumiwisizmu, nieświadomości i irracjonalnego lęku społeczeństwa, które (przepraszam, ale bardziej oględnie tego nie potrafię wyrazić) wiedzę ma w dupie. Nie interesuje się niczym, nie czyta, nie pyta, nie docieka, nie wnika, nie kwestionuje, nie neguje prawa władzy do sprawowania władzy, wierzy tylko w to, co mówi im telewizor i panicznie boi się wyśmiania jako „teoretyk spisku” lub zaetykietowania jako „antyszczepionkowiec”. Jeśli nastanie totalitaryzm, jakiego świat nie widział, to winni będziemy my sami. Bo mogliśmy to zmienić, mogliśmy odwołać sejm, mogliśmy powołać trybunał do osądzenia zbrodni przeciwko narodowi, ale tego nie zrobiliśmy.

Rodzice, którzy postanowili, że nie będą szczepić swoich dzieci zawsze wygrywają w sądzie, ponieważ ustawa to nie prawo i sędziowie o tym wiedzą. Dlatego wygrasz i ty w sprawie grypy, ale nie bój się sądu!

Lektura obowiązkowa:

Oskarżenie dotyczące ludobójstwa i innych zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych w związku z farmaceutycznym procederem robienia interesów na chorobach i niedawną wojną przeciwko Irakowi. Niniejsze oskarżenie zostaje przedłożone Międzynarodowemu Trybunałowi Sprawiedliwości przez dra med. Matthiasa Ratha i innych, w imieniu narodów świata, Haga, dnia 14 czerwca 2003 roku.

Na zakończenie – dowód na to, że najlepiej zarabia się na ludzkiej głupocie:

https://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/press-releases/articles/globalne-przychody-firm-farmaceutycznych-wyniosly-w-2016-roku-ponad-bilion-dolarow.html

Globalne przychody firm farmaceutycznych wyniosły w 2016 roku ponad bilion dolarów.

15 najbardziej dochodowych firm farmaceutycznych:

1. Na pierwszym miejscu rankingu plasuje się Johnson&Johnson z ze wzrostem przychodów w stosunku do roku 2015 z 70.04 mld dolarów do 71.89 mld dolarów w roku ubiegłym.

2. Pfizer

Przychód w 2016r: 52.82 mld dolarów

Przychód w 2015r: 48.85 mld dolarów

3. Roche

Przychód w roku 2016r: 50.11 mld dolarów
Przychód w 2015r.: 47.70 mld dolarów

4. Novartis

Zysk w 2016r: 48.52 mld $

Zysk w 2015r: 49.41 mld $

5. Merck & Co.

Zysk w 2016r: 39.8 mld $

Zysk w 2015r: 39.5 mld $

6. Sanofi

Zysk w 2016r: 36.57 mld $

Zysk w 2015r: 36.73 mld $

7. GlaxoSmithKline

Zysk w 2016r: 34.79 mld $

Zysk w 2015r:  29.84 mld $

8. Gilead Sciences

Zysk w 2016r: 30.39 mld $

Zysk w 2015r:  32.15 mld $

9. AbbVie

Zysk w 2016r: 25.56 mld $

Zysk w 2015r:  22.82 mld $

10. Bayer

Zysk w 2016r: 25.27 mld $

Zysk w 2015r:  24.09 mld $

11. AstraZeneca

Zysk w 2016r: 23.00 mld $

Zysk w 2015r:  24.71 mld $

12. Amgen

Zysk w 2016r: 22.99 mld $

Zysk w 2015r:  21.66 mld $

13. Teva

Zysk w 2016r: 21.90 mld $

Zysk w 2015r:  20.00 mld $

14. EliLilly

Zysk w 2016r: 21.22 mld $

Zysk w 2015r:  20.00 mld $

15. Bristol-yer Squibb

Zysk w 2016r: 19.427 mld $

Zysk w 2015r:  16.56 mld $

Źródło FiercePharma

Rodzice mieli prawo odmówić szczepienia dziecka w pierwszej dobie po narodzinach – uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ

Źródło: Nasz Dziennik

Szpital nie miał racji

Rodzice mieli prawo odmówić szczepienia dziecka w pierwszej dobie po narodzinach – uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ i przypomniał rozporządzenie ministra zdrowia, że szczepionka może być podana do 19. roku życia.

Sprawa, która toczyła się przed warszawskim sądem, dotyczyła odmowy zaszczepienia dziecka w pierwszej dobie jego życia.

– Wyrok nas cieszy. To, co przeszliśmy przez te trzy miesiące, to był koszmar. Żyliśmy cały czas w obawie, że odbiorą nam naszą córeczkę – mówią rodzice.

Małżeństwo Beatę i Artura B. podał do sądu Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Prof. Orłowskiego w Warszawie, wnioskując o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Rodzice nie wyrazili zgody na podanie dziecku szczepionki w pierwszej dobie po porodzie. W tym czasie szpital chciał podać szczepionkę przeciwko gruźlicy i pierwszą dawkę szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Zdaniem personelu, decyzja rodziców naraziła dobro dziecka.

– Nie chcieliśmy szczepić naszej córeczki w pierwszej dobie, nie mając wiedzy o stanie jej zdrowia. Nasze dziecko urodziło się jako wcześniak, w czasie porodu podano mi antybiotyk i sterydy, a to dodatkowo osłabia organizm takiego maluszka. A nikt z personelu szpitala nie poinformował mnie o stanie zdrowia naszej córeczki – dlatego powiedziałam, że rezygnuję ze szczepienia w pierwszej dobie życia dziecka, deklarując, że zrobię to później, gdy dziecko zostanie zbadane przez specjalistów – relacjonuje pani Beata. – Obawiałam się reakcji poszczepiennych. Poza tym sam producent szczepionki informuje w ulotce, że osłabiona odporność dziecka jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do szczepienia. A przecież takich badań w ogóle w szpitalu się nie przeprowadza – mówi kobieta.

Żądanie niezgodne z prawem

Szpital w sporządzonym do sądu wniosku utrzymywał, że pacjentka była wielokrotnie informowana na temat szczepionek.

– Podano mi do podpisania dokument potwierdzający, że odmawiam szczepienia dziecka i że udzielono mi wszelkich informacji związanych ze szczepieniami. To nie była prawda. Napisałam więc oświadczenie, że dziecko zaszczepię, ale po wyjściu ze szpitala. Zadałam też pisemnie szczegółowe pytania dotyczące obowiązkowych szczepionek. Wtedy poinformowano mnie, że jest ich dużo, są szczegółowe, więc będę musiała na nie zaczekać. I że dopóki nie dostanę odpowiedzi na te pytania, nie mogę opuścić placówki. Co było – jak potwierdził w rozmowie ze mną rzecznik praw pacjenta – niezgodne z prawem. Do dziś zresztą tych odpowiedzi nie mam – podkreśla nasza rozmówczyni.

– Nie jesteśmy definitywnymi przeciwnikami szczepień. Obawialiśmy się jedynie, jak zareaguje na nie nasza córeczka! Przecież można było tę sprawę załatwić inaczej, łagodniej, nie kierując od razu wniosku do sądu. Osobiście odbieramy to jako policzek, jako pokazanie nie tylko nam, ale też innym pacjentom, że nie mają prawa głosu – mówi wzburzona pani Beata.


Wywiad Stowarzyszenia STOP NOP z matką noworodka:

– Jak to się zaczęło? Kiedy i w jakim szpitalu urodziło się dziecko? Jak lekarz zareagował na Waszą decyzję dotyczącą szczepień?
– Dziecko urodziłam 16.06.2017 w 34 tygodniu ciąży w szpitalu im Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Po porodzie nie wyraziłam zgody na szczepienie dziecka. Tego samego dnia dano mi do podpisania oświadczenie zawierające sformułowania, że nie wyrażam zgody na wykonanie obowiązkowego szczepienia oraz, że zostały mi przekazane wszelkie informacje na temat tych szczepień. Odmówiłam podpisania tego dokumentu. Byłoby to poświadczenie nieprawdy, bo wbrew jego treści nie otrzymałam żadnych informacji. Poza tym zaznaczyłam, że chcę zaszczepić po wyjściu ze szpitala. Lekarz, który ze mną rozmawiał oświadczył, że nawet jeśli my rodzice, nie podpiszemy oświadczenia, to wypełnią i podpiszą je w naszym imieniu pracownicy szpitala i wyślą do Sanepidu. Obawiając się tego, naniosłam poprawki na ww dokument i taki oddałam. Poprosiłam jednocześnie o potwierdzenie odbioru mojego oświadczenia. Lekarz mnie zbył. Prosiłam kilkakrotnie, nie otrzymałam potwierdzenia.
 – To łamanie prawa do świadomej zgody na wykonanie zabiegu medycznego u dziecka… Jak dalej rozwijała się sprawa?
– Następnie przyszła do mnie pani ordynator oddziału neonatologii (nie zważając, że akurat karmię piersią) deklarując, że odpowie na moje pytania dotyczące szczepień. Powiedziałam, że liczba moich pytań i wątpliwości na temat szczepień są zbyt duża, aby wyjaśnić je w czasie krótkiej rozmowy i że wolę je złożyć na piśmie. Opracowanie pytań zajęło nam kilka dni. Pani ordynator stwierdziła, że szpital postara się odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, ale do tego czasu muszę pozostać z dzieckiem na oddziale (nawet jeśli trwałoby to wiele dni lub tygodni), bo szpital nie może wypuścić do domu pacjenta, który nie otrzymał informacji nt. zabiegu.
– Czy rozważaliście wypisanie się na żądanie? 
– W razie wypisu na żądanie z dzieckiem z żółtaczką (dziecko miało jeszcze podwyższoną bilirubinę) zagroziła, że zgłosi nas do sądu rodzinnego. Ta rozmowa miała miejsce na sali, na której leżałam z innymi pacjentkami – pani ordynator publicznie omawiała moją sprawę, podnosząc na mnie głos – była wtedy mocno zirytowana. Zadzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta, który potwierdził, że nie ma żadnej podstawy prawnej do przetrzymywania mnie w szpitalu w oczekiwaniu na udzielenie informacji. Przeczekałam aż dziecko będzie zupełnie zdrowe i sami nas wypiszą.
 – I w efekcie szpital powiadomił sąd…
Wniosek do sądu rodzinnego odbieram jako zemstę lub złośliwość za to, że wielokrotnie w czasie pobytu w szpitalu kwestionowałam poczynania ordynator i personelu w stosunku do mnie jako niezgodne z prawem. Zapewne zdenerwowała ich też długa lista pytań oraz konieczność odpowiedzi na nie. Zabawne było to, że w dniu mojego wypisu ordynator przyszła do mnie z szerokim i (pozornie) serdecznym uśmiechem powiedziała, że po konsultacji z działem prawnym dowiedziała się, że rzeczywiście nie może wstrzymywać naszego wypisu. Zapewniła te, że szpital nie wysyła oświadczeń o nieszczepieniu do Sanepidu. Stwierdzenia sprzeczne z tym co słyszałam przez cały pobyt w szpitalu. Niestety nie miała odwagi podpisać się pod wnioskiem do sądu. Podpisał się pod nim dyrektor szpitala – ale być może taka jest procedura.
 – Jakie przesłanki kierowały szpitalem kierującym wniosek do sądu? Jakie zarzuty do pracy medyków macie Wy jako rodzice nowo narodzonego dziecka? 
Zarzut sformułowany we wniosku do sądu jest dla mnie absurdalny, bo nie wiem na jakiej podstawie szpital podejrzewa, że nigdy nie zaszczepimy dziecka oraz że zagrażamy jego zdrowiu i życiu.
Natomiast my możemy wskazać wiele naruszeń procedur medycznych po stronie szpitala:
– Przed porodem w szpitalu otrzymałam antybiotyk, tym samym otrzymało go moje dziecko. Producent szczepionki BCG jako przeciwwskazanie do szczepienia podaje niedobory odporności (a to spodziewane następstwo antybiotykoterapii).
– Brak badania kwalifikacyjnego do szczepienia, tym samym brak zaświadczenia o przeprowadzeniu takiego badania – do czego zobowiązuje lekarza ustawa.
– Wymuszenie podpisania oświadczenia o odmowie szczepienia, które nie ma umocowania w żadnej podstawie prawnej.
– Nie udzielenie informacji na temat zabiegu medycznego (szczepienie), co jest konieczne do udzielenia przez pacjenta świadomej zgody na zabieg.
– Zastraszanie i groźby wobec mnie ze strony pani ordynator, nawet w obecności innych pacjentów.

Dziękujemy za rozmowę.

Protest pod sądem w obronie rodziny: zdjęcia i video

Relacja video spod sądu cz. 1

Relacja video spod sądu cz. 2

Transmisja na FB. cz I 

Transmisja na FB cz. II

Transmisja na FB cz. III

Transmisja na FB cz. IV

Na stronie Stop NOP znajdziecie zdjęcia z protestu pod sądem, zapraszam do obejrzenia.


Mój komentarz w tej sprawie – Maria Sobolewska (astromaria):

Szpitale są podmiotami gospodarczymi świadczącymi usługi i muszą być rentowne. Nierentowne szpitale są zamykane, a lekarze zwalniani. Takie są prawa rynku obowiązujące wszystkich, którzy na nim działają. Czy urynkowienie służby zdrowia jest moralnie dopuszczalne to temat na osobną dyskusję, powiem tylko tyle, że zdrowi ludzie nie potrzebują ani lekarzy ani szpitali, a to oznacza, że lekarze nic na nich nie zarobią, a szpitale zbankrutują. Żeby zarabiać lekarze potrzebują chorych. Jak najwięcej chorych, bo im ich więcej tym lepiej biznes się kręci i obficiej sypie się kasa. Żeby się biznes kręcił zdrowych ludzi trzeba przerabiać na chorych, po czym ich długo i nieskutecznie leczyć, ale nigdy nie wyleczyć, bo pacjent wyleczony to klient stracony. Resztę przemyślcie sobie sami.

Za dalszą część komentarza nich posłuży cytat z mojej strony o szczepieniach:

Rodzicu, dlaczego boisz się lekarza pediatry?

Dlaczego pozwalasz się zastraszać i terroryzować pracownikowi najemnemu, którego zatrudniasz i który jest twoim podwładnym?

Lekarz jest jedynie konsultantem i doradcą, czyli jest pracownikiem zatrudnionym i opłacanym przez rodzica, a więc jest jego PODWŁADNYM. Lekarz przedstawia rodzicowi swoją ofertę biznesową, w tym przypadku sprzedaży i wykonania szczepień, którą rodzic może zaakceptować lub odrzucić. Osoba oferująca dowolną usługę nie posiada żadnej władzy nad nabywcą usługi! Oferentowi nie przysługuje prawo do zmuszania nabywcy do jej przyjęcia ani tym bardziej do szantażowania go i terroryzowania w przypadku odmowy. Straszenie jakimś Bardzo Groźnym Urzędem (sanepidem), grzywnami, policją, sądem i pozbawieniem praw rodzicielskich w przypadku odrzucenia oferty biznesowej jest poważnym przestępstwem i dlatego, jeśli coś takiego ci się zdarzy, to ty (a nie lekarz) powinieneś wezwać policję do gabinetu i złożyć doniesienie do prokuratury.

Czy prywatne firmy, których jedynym celem jest wypracowywanie wielkich zysków mają prawo zmuszać terrorem konsumentów do nabywania ich wyrobów, np. samochodów? Jeśli każą ci zapłacić grzywnę za nieszczepienie to jest to takie samo bezprawie, jakby kazali ci zapłacić grzywnę za niekupienie lodówki. Nieposiadanie lodówki też można uznać za potencjalne zagrożenie dla zdrowia publicznego – jeśli zjesz nieświeże to dostaniesz biegunki, zwanej dziś naukowo „zakażeniem przez rotawirusy” lub „salmonellozą” i możesz zarazić tym innych. Dlatego ktoś może chcieć zmusić cię do kupienia lodówki, odkurzacza, Domestosu lub czegokolwiek co pomoże zachować higienę i żądać grzywien za niestosowanie się do tego nakazu.

Niszczenie zdrowia naszych dzieci wszczepianiem bakterii, wirusów i toksyn takich jak rtęć, aluminium formaldehyd itp. to złoty interes dla „rynku zdrowia”. Zamieniając zdrowe dzieci na przewlekle chore tworzy się potężny rynek usług medycznych, leków, zabiegów, sprzętu rehabilitacyjnego itp. Szczepienia to kura znosząca złote jaja dla wszystkich związanych z farmacją i usługami medycznymi!

Rodzice uprowadzili swoje własne dziecko, a mój sąsiad ukradł swój własny samochód

Wczoraj doszło do cudownego i wiekopomnego zdarzenia: sąd odwołał prokuratorski nakaz policyjnego pościgu za rodzicami, którzy odmówili skorzystania z oferty handlowej, przedstawionej im przez szpital (w tym przypadku: leczenia zdrowego dziecka toksycznymi medykamentami i poddania go niepotrzebnym, a nawet szkodliwym zabiegom) i zgodnie z odwiecznym prawem zabrali swoje własne dziecko do swojego własnego domu. Szpital odmówił natomiast zdecydowanie prośbie poddania dziecka bardzo potrzebnemu badaniu, o które prosili rodzice.

Zabranie dziecka do domu zostało przez lekarzy i media nazwane uprowadzeniem lub wręcz porwaniem, a wezwany pilnie sędzia ograniczył rodzicom zaocznie (bez ich przesłuchania i procesu) prawo do decydowania o stanie zdrowia ich pociechy. Wyznaczono kuratora, osobę niemającą pojęcia o historii chorób występujących w rodzinie ani o stanie zdrowia dziecka, co więcej, zupełnie nieznającą się na medycynie i nadano jej nieograniczone uprawnienia do decydowania o dalszym leczeniu zdrowego (!) noworodka.

Dziecko i jego dzielni rodzice z Białogardu  są już bezpieczni i nie muszą się obawiać napaści facetów w czarnych kominiarkach, ale dla mnie ta sprawa jest tak bulwersująca, że nie mogę przejść nad tym, co się wydarzyło do porządku.

Jak to jest w ogóle możliwe, żeby niemal wszystkie media jazgotały, że rodzice porwali swoje własne dziecko, a część narodu uważała, że rodzice dopuścili się przestępstwa narażając dziecko na niebezpieczeństwo?

Na usta ciśnie się kilka pytań:

  1. Czy można porwać swoje własne dziecko? Jeśli można wydać nakaz policyjnego ścigania rodziców za to, że wrócili z własnym dzieckiem do domu, to dlaczego nie można wydać nakazu ścigania dowolnej osoby pod zarzutem zaboru swojego własnego pojazdu lub włamania do swojego własnego domu?
  2. Do kogo należy dziecko? Skoro rodzice je porwali, to komu – państwu, lekarzom czy korporacyjnym dilerom prochów (BigPharma)?
  3. Czy lekarz jest konsultantem od spraw zdrowia, zatrudnionym i opłacanym przez pacjenta (SŁUŻBA zdrowia), czy weterynarzem-psychopatą, arbitralnie decydującym o sprawach życia i śmierci dwunożnego bydła?
  4. Czy klient ma obowiązek, pod groźbą uwięzienia, skorzystać z oferty handlowej placówki świadczącej dowolne usługi, w tym przypadku medyczne? Czy innym firmom (podmiotom gospodarczym) również przysługuje prawo karania klientów, którzy odmówili przyjęcia ich oferty? Przecież odmawiając narażają firmę na brak zarobku, a więc na straty!

W korporatokracji absurd goni absurd, psute jest prawo i dobre obyczaje, a celowo skłócane, ogłupiane i zdezorientowane społeczeństwo coraz częściej ma przekonanie, że nie posiada żadnych praw. Ludzie zostali ogłupieni do tego stopnia, że gotowi są podporządkowywać się nawet najbardziej absurdalnym rozporządzeniom prywatnych korporacji. Próba upominania się o najbardziej podstawowe prawa traktowana jest jako karygodny występek przeciwko porządkowi publicznemu i brutalnie represjonowana. W powszechnym mniemaniu władza (nie państwowa, bo tej już nie ma, lecz korporacyjna) ma prawo zrobić z obywatelem co tylko zechce, a ten, niczym chłop pańszczyźniany, może jej jedynie czapkować do samej ziemi.

Tego, czego jesteśmy ostatnio świadkami nie wymyśliłby sam George Orwell! Rzeczywistość przerosła już dawno wizję świata z powieści „rok 1984”. Rządy państw i demokracja to jedynie bardzo dziurawy listek figowy zakrywający totalitarną władzę sprawowaną nad całym światem przez banki i wielkie korporacje, głównie chemiczno-farmaceutyczne. Te same kartele chemiczne (IGFarben), które wywołały I i II wojnę światową obecnie prowadzą ukrytą wojnę hybrydową z całą ludzkością. Wojnę, w której nie ma bomb, lecz trup ściele się gęściej, niż w czasie ostrych bombardowań, z czego ofiary nie zdają sobie w ogóle sprawy! Ludzie są truci od chwili narodzin podawanymi im bez żadnego uzasadnienia szczepionkami, skażonym powietrzem, wodą z chlorem i fluorem, żywnością faszerowaną chemikaliami na każdym etapie produkcji, od pola rolnika zaczynając, a na przetwórstwie kończąc, a kiedy od tego zaczynają chorować trucie zaczyna się na jeszcze większą skalę, pod postacią toksycznych leków i naświetlań, które niczego nie leczą, a jedynie wywołują kolejne, wymagające dalszego leczenia choroby.

Faszyzm medyczno-farmaceutyczny działa już zupełnie jawnie, a my wszyscy zostaliśmy zdegradowani do roli żywego inwentarza, który ma być dojony, strzyżony i odzierany ze skóry aż do dnia, kiedy otrzyma przywilej „godnej śmierci” na życzenie swojego hodowcy.

Jednak to nie korporacje są winne, że świat stał się miejscem nienadającym się do życia. Winę za to ponosi cała ludzkość, która się na to biernie godzi. Czas wreszcie podnieść głowy i uświadomić sobie, że ta planeta należy do nas i że to my tu rządzimy.

Zacznijmy od obalenia reżimu medyczno-farmaceutycznego.

Szanowny rodzicu i pacjencie! Zrozum, że lekarz nie jest twoim panem i władcą! Żaden tzw. „autorytet” nie ma nad tobą jakiejkolwiek realnej władzy, chyba, że sam/a na to pozwolisz!

Lekarz to twój pokorny sługa, bo jest pracownikiem SŁUŻBY zdrowia. To ty zatrudniasz lekarza i ty go opłacasz swoimi podatkami za to, żeby dbał o twoje najważniejsze skarby, jakimi są twoje zdrowie i twoje dzieci. Lekarz jest jedynie konsultantem. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości czy lekarz właściwie wywiązuje się z pracy, za którą mu płacisz możesz skorzystać z opinii kogo innego, i to nawet niejednego, lecz wielu innych konsultantów. Bez względu na to, co ci oni wszyscy doradzą ostateczna decyzja zawsze należy tylko i wyłącznie do ciebie. Bez twojej, wyrażonej na piśmie, zgody lekarz nie ma prawa ani ciebie, ani twoich dzieci nawet dotknąć.

Lekarz jest twoim sługą, a ty jesteś jego szefem, bo kto płaci ten wymaga!

Ty płacisz, więc lekarz ma obowiązek płaszczyć się przed tobą niczym najpokorniejszy sługa. Skoro twój podwładny w pracy nie ma prawa wydrzeć na ciebie mordy i musi wykonywać twoje polecenia, to dlaczego dla lekarza, którego zatrudniasz, robisz wyjątek i traktujesz go jakby był twoim przełożonym? Czy zastanowiłeś się nad tym choć przez chwilę?

Co robisz, jeśli twój lekarz wydziera się niczym przekupa za straganem, usiłując cię zastraszyć sądami i grzywnami i tym sposobem zmusić do zaszczepienia dziecka? Trzęsiesz portkami ze strachu i robisz co ci każe, bo perspektywa kary przeraża cię bardziej, niż perspektywa utraty zdrowia przez twoje dziecko? Jeśli ulegasz presji wiedz, że szkodzisz nie tylko swojemu własnemu dziecku, ale całemu społeczeństwu. Bo lekarz rozzuchwala się jeszcze bardziej i terroryzuje każdego, kto wpadnie w jego łapy.

Co więc masz zrobić w takiej sytuacji?

Po pierwsze – nagrywaj każdą wizytę w gabinecie, żeby mieć niezbity dowód przeciwko terroryście w białym kitlu.

Po drugie uświadom lekarzowi, że to ty jesteś jego szefem, a nie on twoim.

Po trzecie wezwij dyrektora placówki medycznej i złóż skargę. A jeśli to okaże się niemożliwe z powodu odmowy jej przyjęcia dzwoń na policję. Nic się nie bój, bo policja to też twoja SŁUŻBA i ma robić to, czego sobie życzysz. Policjant jest na służbie, ty mu płacisz, więc ty tu rządzisz, bo jesteś szefem.

Czas przestać się bać i zacząć żyć z godnością. Ta planeta i ten kraj należą do ciebie! Ty tu rządzisz!