Drodzy „racjonaliści”, jedźcie spalić Kubę, bo tam jest płaska ziemia i średniowieczne zabobony!

Właśnie obejrzałam na National Geographic  film o życiu na Kubie. Wprost nie mogę uwierzyć, że podano tam tak niepoprawną politycznie, a nawet wywrotową wiadomość…

Otóż moi drodzy, w dawnych, dobrych czasach Kuba żyła w symbiozie ze Związkiem Radzieckim, który zaopatrywał ją w wiele różnych artykułów. Kiedy ZSRR upadł Kuba została pozbawiona tych dóbr, a jednym z nich były leki alopatyczne. Dostawy urwały się z dnia na dzień i nieodwołalnie i do dziś to się nie zmieniło!

Cóż za tragedia!

Jeśli wierzycie, że Kubańczycy  zaczęli od tego masowo umierać i nastała tragiczna rzeź niewiniątek, to się bardzo, ale to bardzo mylicie.

Kubańczycy zaczęli na masową skalę uprawiać… ZIOŁA. Tak, te wstrętne, plugawe i cuchnące zabobonem zioła!

Zioła stosowane są w szpitalach, również na ostrym dyżurze, ziołami leczy się niemowlęta i ziołami handlują aptekarze. Z ziół robione są leki ratujące życie na oddziale ratunkowym!

Zioła są przepisywane przez lekarzy, na receptę!

Zgroza!

W aptekach prawie nie mają piguł! Ale mają tam torebki z suszonymi ziołami i buteleczki z nalewkami.

Czy ktoś od tego umarł?

Nie, a nawet wręcz przeciwnie!

Kubańczycy są jednym z najzdrowszych społeczeństw na kuli ziemskiej, a śmiertelność niemowląt mają niższą niż w USA.

Kubańczycy są najlepszym i niezbitym dowodem na to, że leczenie ziołami przywraca zdrowie i wydłuża życie.

To mnie ostatecznie przekonało, żeby trzymać się od piguł i pigularzy z daleka.

WEZWANIE DO DZIAŁANIA!

Po 30 kwietnia 2011 r. wiele produktów ziołowych i suplementów diety zawierających zioła staną się NIELEGALNE. Stanie się tak z powodu zmian prawnych zachodzących na poziomie europejskim.
Po dniu 30 kwietnia 2011 r. dyrektywa europejska, znana jako dyrektywa dot. tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (THMPD) będzie obowiązywać z cała mocą prawną.
Po tym czasie, TYLKO leki ziołowe, które zostały zarejestrowane w ramach programu rejestracyjnego będą dostępne w całej UE. Dla wielu produktów ziołowych, zwłaszcza tych spoza tradycji europejskich takich jak Ayurveda i tradycyjnej medycyny chińskiej, wymagania systemu rejestracyjnego są niemożliwe do spełnienia lub zbyt kosztowne. Do tej pory praktycznie nie ma ŻADNEGO zarejestrowanego leku ziołowego tych tradycji. Te produkty będą zdelegalizowane po 30 kwietnia 2011 roku.
Zakaz również będzie miał wpływ na zioła lecznicze w suplementach żywnościowych, które są zażywane przez wiele tysięcy ludzi w całej Europie w celu utrzymania zdrowia.
Opracowaliśmy kompleksową strategię potrójnej inicjatywy w rozwiązywaniu tych problemów wraz z naszymi współpracownikami w European Benefyt Foundation.
Pilnie potrzebujemy pomocy ze strony społeczeństwa, lekarzy i firm podczas działań prawnych, które jesteśmy w trakcie przygotowywania. Naszym celem jest rewizja dyrektywy UE (THMPD) w oparciu o fakt, że jest ona nieproporcjonalna, nieprzejrzysta i dyskryminująca.
Musimy zebrać 90 000 funtów szterlingów (102 240 euro) na pokrycie kosztów prawnych w pierwszym etapie rewizji, która odbędzie się w High Court w Londynie. Następnie nasze postępowanie będzie przekazane do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, które będzie wymagało dalszego finansowania.

Prosimy o pomoc w celu poinformowania społeczeństwa o działaniach, które podejmujemy w celu ochrony praw Europejczyków do korzystania z ziół. A jeśli używasz ziół, prosimy o hojną dotację, aby umożliwić nam zebranie funduszy na te wielce potrzebne działania prawne! Adnotacja: ANH nie prowadzi petycji.

Alliance for Natural Health (ANH)
http://www.anh-europe.org/node/3113
Tłumaczenie StopCodex

KAMPANIA W POLSCE
Ze swojej strony Zespół StopCodex zaprasza do wsparcia naszej polskiej akcji.
Razem z Fundacją INCARIA prowadzimy rozmowy z firmami z branży zielarskiej
w sprawie przeprowadzenia oficjalnej kampanii medialno – prawnej w Polsce.
Termin do podjęcia ostatecznych decyzji ws kampanii to 15.03 br.
Niemniej zachęcamy do wsparcia naszych działań już TERAZ.
DZIAŁANIA NA TERAZ
Ważnym jest profesjonalne przetłumaczenie szczegółowych wyjaśnień ws zagrożenia ze strony dyrektywy THMPD, ponieważ krąży wiele niejasności w tej kwestii. Zauważalne również jest niepokojące bagatelizowanie problemu oraz postawa bierności.
Całość tutaj http://stop-thmpd.pl/a/wsparcie.html
i więcej info tutaj:
http://stop-thmpd.pl

Cienie Przyszłości (The Shadows of Future) – film Kevina P. Millera (Codex Alimentarius)

Opis na stronie:

Film CIENIE PRZYSZŁOŚCI – THE SHADOWS OF FUTURE Kevina P. Millera, twórcy „Stajemy się niemi”, „Generacja RX”, „The Promised Land” został stworzony, aby pomóc zrozumieć społeczeństwu obecne zagrożenie ze strony standardów i zaleceń Codex Alimentarius (Kodeksu Żywnościowego). K.P.Miller wyjaśnia: Ludzie muszą wiedzieć jak „wolny handel” wraz z Światową Organizacją Handlu (WTO) związał nas do dziwnej biurokratycznej koalicji , która narzuca nam restrykcje na nasze życia i swobody.

Założona w 1955 roku, National Health Federation – NHF jest pierwszą na świecie i najstarszą organizacją ochrony wolności zdrowia. Jest ona jedyną organizacją wolnościową, pozarządową, która wnioskowała o akredytację i zabieranie głosu oraz przedstawianie dowodów na spotkaniach Codexu. Jako, że podczas spotkań Codexu toczą się polityczne i gospodarcze bitwy o przyszłość żywności i leków, NHF odgrywa coraz istotniejszą rolę w walce dla tych, którzy domagają się dostępu do czystej wody, do żywności wolnej od GMO, do suplementów diety oraz do wszelkiego rodzaju medycyny alternatywnej.

Więcej na: http://www.thenhf.com/,
http://www.stopcodex.pl
http://www.kodeks-a-zdrowie.pl
http://www.fnbg.org

Zobacz film:
Stajemy się niemi – Codex Alimentarius

Włączcie się do akcji informowania ludzi o zagrożeniach i rozpowszechniajcie te filmy.

——————-

Zalecane dawki ziół i suplementów już zostały drastycznie zmniejszone. Kupuję czasem leki roślinne i ze zdumieniem stwierdziłam, że podane w ulotkach dawkowanie jest dwu- a nawet trzykrotnie zaniżone w stosunku do tego, co widniało na tych ulotkach kiedy kupowałam te środki poprzednio, a informacja o działaniu leku jest zupełnie zmieniona. Moja znajoma pracuje w aptece i pokazała mi kilka ciekawostek. Na przykład Hemorigen, lek przeciwko krwotokom macicznym. Dawniej zalecano 3 tabletki co 8 godzin, a obecnie informacja podaje że jest to suplement diety zapobiegający powstawaniu siniaków u sportowców i że należy stosować 1 tabletkę 3 razy dziennie, nie dłużej, niż przez 3 dni. W takich dawkach ten lek jest całkowicie nieskuteczny, a poza tym po trzech dniach stosowania pozostają niezużyte całe 2 arkusze leku. Coś tu się chyba nie zgadza?

W filmie pada pytanie, gdzie są te stosy trupów, zatrutych toksycznymi suplementami? Skoro ich nie ma, to jaki jest sens oskarżania suplentów o szkodliwość?

Ja mogę odpowiedzieć – stosy trupów są, ale nie pod sklepami zielarskimi, lecz na onkologii. Szkoda, że tego nikt nie napiętnuje tak, jak na to zasługuje i nie zakaże mordowania ludzi pod karą dożywotniego więzienia. Zamiast tego zakazuje się po cichu leków, które są zarówno bezpieczne, jak i skuteczne.

Leki onkologiczne, nie dość, że zabijają zamiast leczyć, to jeszcze (co jest wyjątkowym skandalem) zanieczyszczają środowisko. Odchody pacjentów są silnie toksyczne i powinny być w specjalny sposób utylizowane (wymagają tego przepisy!), ale nie są. Może robi się to w najnowocześniejszych szpitalach, ale na pewno nie w Polsce. A kiedy pacjent wychodzi do domu nikt go nie informuje, że jest chodzącą bombą chemiczną i źródłem skażenia środowiska. Zwłoki powinny być spalone w specjalnych piecach, ale również nie są – chowa się je na zwykłych cmentarzach. A potem (ale bardzo rzadko) czytamy w gazetach, że wraz z wodą pitną zażywamy wszelkie możliwe leki: sterydy, hormony, insulinę i leki onkologiczne.

Ale zioła muszą być zakazane. Bo są groźne i trują. Skoro tak, to gdzie są te trupy – spytam raz jeszcze?

Wielka Farmacja ma zamiar zaliczyć Wielką Wygraną: zioła lecznicze niedostępne w UE

To już prawie się stało. Wkrótce preparaty ziołowe będą niedostępne, a możliwość przepisywania ich przez zielarzy również zostanie utracona. Wielka Farmacja osiągnie wkrótce cel w swojej wieloletniej bitwie w niszczeniu wszelkiej konkurencji.

Od dnia 01 kwietnia 2011 prawie wszystkie zioła staną się nielegalne w Unii Europejskiej.

Podejście w Stanach Zjednoczonych jest nieco inne, ale o tym samym niszczycielskim wpływie.

Ludzie stają się niczym więcej, niż pochłaniaczami jakichkolwiek pomyj, które Wielka Farmacja1 i Agrobiznes2 wybierają dla nas, a my nie mamy wyjścia, jak tylko zapłacić za nie każdą cenę, której żądają.

Farmacja i Agrobiznes prawie zakończyły marsz do przejęcia wszystkich aspektów naszego zdrowia: od żywności, którą jemy, aż po sposób w jaki leczymy się, kiedy jesteśmy chorzy.

Nie ma wątpliwości, że to przejęcie ukradłoby nam resztki tego co pozostaje nam dla naszego zdrowia.

Zaczyna się w następny Prima Aprilis

Najprzykrzejszy dowcip Prima Aprilis wszech czasów to dyrektywa w sprawie tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych (THMPD), która została przyjęta z powrotem w dniu 31 marca 2004 roku3. Dyrektywa ustanawia zasady i przepisy w zakresie stosowania preparatów ziołowych, które wcześniej podlegały swobodnemu obrotowi.

Niniejsza dyrektywa wymaga, aby wszystkie ziołowe preparaty zostały poddane temu samemu rodzajowi postępowania jak farmaceutyki.

Nie ma znaczenia, czy lek ziołowy był powszechnie używany od tysięcy lat.

Koszty tego postępowania są ogromne, w porównaniu do większości innych branż produkcyjnych nie związanych z Farmacją.

Szacunkowe koszty to od około 370 000 zł do 550 000 zł za jedno zioło, a w mieszance złożonego z kilku ziół, każde zioło musi być liczone odrębnie!

Nie ma znaczenia, że zioła były używane bezpiecznie i skutecznie przez tysiące lat.

Leki ziołowe będą traktowane tak, jakby były lekami syntetycznymi.

Leki ziołowe są to preparaty ze źródeł biologicznych (roślinnych, zwierzęcych, mineralnych).

Nie zawsze są one oczyszczane i mogą zmieniać swój charakter i skuteczność, tak jak jest to z żywnością.

To jest wypaczeniem charakteru ziół i natury ziołolecznictwa, aby traktować je jak farmaceutyki (leki syntetyczne). Oczywiście, to nie ma znaczenia w siedzibie Unii Europejskiej kierowanej m.in. przez Wielką Farmację, a która ma zapisane w konstytucji korporacjonizm4.

Dr Robert Verkerk z Alliance for Natural Health (ANH) opisuje problem wymaganej zgodności preparatów ziołowych podobny to tego jaki istnieje na leki farmaceutyczne:

Wpasowanie klasycznego medycznego ziołolecznictwa z pozaeuropejskich tradycji leczniczych w ramach programu rejestracji UE jest nie na miejscu. Ten system regulacyjny ignoruje je, a zatem nie został on dostosowany do specyficznych tradycji. Takie dostosowanie jest pilnie wymagane, jeżeli dyrektywy nie mają zamiaru dyskryminować kultur pozaeuropejskich, a tym samym naruszać prawa człowieka5

Prawo Handlowe

Aby jak najlepiej zrozumieć, jak to się dzieje, trzeba zobaczyć, że prawa handlowe przesuwają wszelkie aspekty żywności i leków pod kontrolę Wielkiej Farmacji i Agrobiznesu.

Czy wiesz co się dzieje w Stanach Zjednoczonych odnośnie surowego mleka (niepasteryzowanego, prosto od krowy) i ataku na nie przez Food and Drug Administration’s (FDA – odpowiednik polskiego GIS-u6 )? TUTAJ FDA twierdzi, że żywność w magiczny sposób staje się …farmaceutykiem kiedy czynisz oświadczenia zdrowotne. Przy tych dziwnych stwierdzeniach i atakach możesz zauważyć, że Federalna Komisja Handlu (FTC) odgrywa znaczącą rolę.

Zamiast traktowania używania żywności i tradycyjnych preparatów leczniczych jako podstawowych praw człowieka, są one traktowane jako kwestie handlowe.

Sprawia to, że interesy wielkich korporacji są w centrum zainteresowania prawa żywnościowego i zielarskiego, a nie potrzeby i pragnienia ludzi.

To kręcenie, które doprowadza do podejmowania przez FDA skandalicznych absurdalnych wypowiedzi, jak twierdzenie, że Cheerios7 i orzechy stają się farmaceutykami z powodu złożenia oświadczeń zdrowotnych8 dla tych produktów.

Celem tego wszystkiego jest uczynienie świata bezpiecznym dla wielkich korporacji w handlu wolnym, bez ograniczeń. Potrzeby i zdrowie ludzi po prostu nie są czynnikiem przez korporacje uwzględniane.

Jak walczyć z tą ingerencją w nasze zdrowie i dobrostan?

To nie jest jeszcze przypieczętowany interes, przynajmniej nie do końca.

Jeśli cenisz sobie dostęp do ziół lub do naturalnych witamin i suplementów to należy podjąć działania. Nawet jeśli te kwestie wydają się bez znaczenia dla Ciebie, miej wzgląd na ludzi, dla których to ma znaczenie.

Czy mają oni być pozbawieni prawa do leczenia i utrzymania zdrowia według swojego wyboru?

ANH jest aktywna w walce z tymi ingerencjami. Obecnie kierują sprawy do sądu, próbując przerwać realizację dyrektywy THMPD.

Możemy mieć nadzieję, że im się to uda, ale niedawna historia pokazuje, że prawne manewry nie mogą zatrzymać tego molocha.

Nie możemy sobie pozwolić, aby usiąść i czekać na wyniki działań ANH.

Musimy zobaczyć ich starania w całokształcie, w większym wymiarze, w którym każdy z nas odgrywa pewną rolę.

Podjęcie działań zależy od nas, od każdego z nas.

Jeśli mieszkasz w Europie, wyślij list lub wiadomości do członka Parlamentu Europejskiego. Przejdź na tę stronę TUTAJ, aby dowiedzieć się kto jest Twoim posłem i pobierz jego dane kontaktowe.

Następnie wyślij pismo, które jednoznacznie i zdecydowanie popiera działania ANH w staraniach o zawieszeniu realizacji THMPD i, że masz nadzieję, że Euro Posłowie również zajmą stanowisko wspierające prawo ludzi do wolnego wyboru leków ziołowych.

Jeśli masz problem z napisaniem takiego listu zobacz poniższą propozycję listu (pod artykułem).

Zachęcamy skorzystać z niego.

Propozycja listu ANH w języku angielskim.

Denice Delay była uprzejma i przetłumaczyła list na język hiszpański. Dziękujemy!

Spróbuj sobie wyobrazić zwrócony twarzą w stronę swoich dzieci i wnuków, kiedy zapytają dlaczego nic nie zrobiłeś? Jak im powiesz, że tak naprawdę nie byłeś zainteresowany ich dobrostanem i zdrowiem? Jak im powiesz, że istotniejsze było obejrzeć najnowszy reality show w telewizji i że nie miałeś ani trochę czasu, aby napisać prosty list?

Tylko aktywnie protestując przeciwko tej parodii można ochronić nasz dobrobyt.

Jeśli będziemy siedzieć apatyczni – to się stanie.

Nasze prawa do ochrony naszego zdrowia i naszych dzieci wiszą na włosku.

Jeśli troszczysz się o dobro swojego dziecka lub wnuka, to TRZEBA DZIAŁAĆ – TERAZ!

Nagłaśniaj, bo teraz jest chwila prawdy. Możesz usiąść i nic nie robić lub możesz mówić i działać.

Mów, rozsyłaj, nagłaśniaj wszystkim, których znasz. Powiedz im, że nadszedł czas działania.

Naprawdę, nie ma czasu do stracenia.

Heidi Stevenson

12 września 2010

Oryginał: http://gaia-health.com/articles301/000301-big-pharma-scores-big-win-medicinal-herbs-disappear-eu.shtml#here

tłumaczenie www.StopCodex.pl

lub PDF wielka-farmacja-ma-zamiar-zaliczyc-wielka-wygrana-ziola-lecznicze-niedostepne-w-unii-europejskiej1

Przypisy:

1 Wielka Farmacja – Big Pharma – największe korporacje farmaceutyczne, które zdominowały rynek leków farmaceutycznych.

2 Agrobiznes – zobacz http://pl.wikipedia.org/wiki/Agrobiznes

3 Zobacz poniżej Skrót … i Directive 2004/24/EC of the European Parliament and of the Council of 31 March 2004 (PDF)

4 korporacjonizm, doktryny społeczne głoszące, że podstawą państwa powinny być korporacje, zrzeszające zarówno pracodawców, jak i pracowników; oparte na solidaryzmie społecznym; były przedmiotem refleksji; idea państwa korporacyjnego częściowo wprowadzana w życie m.in. w faszystowskich Włoszech i frankistowskiej Hiszpanii.

5 http://www.anh-europe.org/news/anh-press-release-anh-set-to-challenge-eu-herb-law

6 GIS – Główny Inspektorat Sanitarny

7 http://pl.wikipedia.org/wiki/Cheerios płatki śniadaniowe

8 http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:C:2008:323E:0276:0277:PL:PDF Skrót dyrektywy: http://www.stopcodex.pl/wp-content/uploads/2009/03/skrot_informacji_anh_thmpd_pl_beta1.pdf

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

List do Posłów i Europosłów

W sprawie Dyrektywy dotyczącej tradycyjnych ziołowych produktów leczniczych

(zmieniająca Dyrektywę 2004/24/EC)

Szanowna/y Pani/Panie …………..

Jestem wielkim zwolennikiem dawnych tradycyjnych systemów leczniczych w tym także tych, które rozwinęły się w ciągu tysięcy lat w krajach pozaeuropejskich. Wkrótce ziołowe produkty chińskie, tybetańskie, indyjskie (ayurvedyczne) i inne zostaną licencjonowane w ramach systemu przewidzianego w dyrektywie. Jestem bardzo zaniepokojony tym, że zioła tych tradycji, które były używane przeze mnie jako suplementy żywnościowe przez ostatnich …….. lat będą zakazane po okresie przejściowym, który upływa w dniu 31 marca 2011 roku.

Niniejsza dyrektywa wymaga zmian, aby uczynić ją bardziej przyjazną dla pozaeuropejskich tradycji ziołowych.

Zachęcam Panią/Pana do wywarcia presji na nasz rząd i GIS (Główny Inspektorat Sanitarny) oraz Parlament Europejski o inicjowanie takich zmian.

Z poważaniem

podpis

Artykuł ze strony StopCodexAlimentarius

Kolejny tydzień w wariatkowie mamy szczęśliwie za sobą

Ogłoszenie końca pandemii, której nigdy nie było

To niewątpliwe najśmieszniejsza wiadomość w naszym domu wariatów. Ze szczerym podziwem patrzyłam na panią Margaret Chen, która z nabożnie poważną miną ogłaszała rzekomy koniec zmyślonej pandemii. Nie mam pojęcia, jak się tej dzielnej kobiecie udało zachować powagę, więc darzę ją za to wielkim szacunkiem.

Wielki sukces Najpotężniejszej Armii Świata w walce z brodatymi dzikusami ukrywającymi się w grotach

I znowu mamy powód do serdecznego śmiechu, bo oto nadeszła wiadomość z USA. Zabito albo złapano – nie pamiętam dokładnie, bo mnie takie wiadomości tylko śmieszą – talibskiego przywódcę w Afganistanie. Podekscytowany jak mały chłopczyk komentator w Ćwoku aż piszczał z radości, gdy ogłaszał ten niebywały wprost sukces: „Amerykanom bardzo rzadko udaje się złapać lub zabić kogokolwiek z najważniejszych przywódców Al Kaidy”. Wow!!! Tylko drogie owce nie pytajcie jak to jest możliwe, że najpotężniejszy kraj na świecie, posiadający najlepiej uzbrojoną armię, najlepszy wywiad i najlepszą na tej planecie obronę przeciwlotniczą pozwolił na to, żeby kilku uzbrojonych w plastikowe noże, nieogolonych i pewnie nigdy nie kąpanych poganiaczy wielbłądów zdołało bez żadnych przeszkód wlecieć dwoma potężnymi Boeingami w amerykański symbol światowego handlu. A dziś ten dzikus, który to wymyślił i zorganizował żyje sobie spokojnie w jakiejś afgańskiej grocie i śmieje się krzywymi zębami, które nie widziały cywilizowanego dentysty z samego prezydenta USA, którego dzielni i uzbrojeni po zęby chłopcy nie potrafią złapać ani jego, ani nikogo z jego uzbrojonych w drągi talibów. Naprawdę, wyjątkowo głupi są ci amerykańscy wojskowi i politycy. I jeszcze są z tego dumni.

TVN demaskuje przesąd i złodziejstwo: pijawki

Rosjanie są równie ciemni niczym wspomniani afgańscy talibowie, więc hodują pijawki. A jak je wyhodują, to sprzedają je za potworne pieniądze głupim i zabobonnym ludziom, którzy irracjonalnie WIERZĄ w ich leczniczą moc. Cóż za idioci! Przecież nikt światły nie kupi zwykłego, a co gorsze obrzydliwego robala, a co w ogóle najgorsze wampira, który aż się trzęsie z ochoty, żeby utoczyć trochę krwi niewinnej ze swojego nabywcy. Jak można ludziom wciskać takie obrzydlistwo i zabobon za ciężkie pieniądze!?

Skoro uzbrojeni w kije talibowie są lepsi w walce od najlepszej na świecie armii, to może i rosyjscy znachorzy machający pijawkami są lepsi w leczeniu od najlepiej na świecie wyposażonej służby zdrowia?

Od dawna Was przekonuję, żebyście przestali korzystać z usług medycyny XXI wieku i przeszli pod opiekę znachorów. Takie przesądy jak pijawki, larwy much, zioła, witaminy, zdrowe odżywianie ekologicznym jedzonkiem i kontakt z Matką Naturą przywrócą Wam zdrowie za darmo lub za grosze. Nie ma lepszego lekarza niż Natura i jej „wynalazki”, takie jak rośliny i zwierzęta. Mój kot leczy mruczeniem moją migrenę i obolałe kości, a wymienione przed chwilą larwy much okazały się skuteczniejsze w walce z gangreną niż lekarze na frontach I i II wojny światowej. Okazały się skuteczniejsze nawet niż dzisiejsi lekarze, dysponujący znakomitymi (rzekomo) antybiotykami i skalpelami. I z tego powodu triumfalnie powracają do szpitali XXI wieku. Stosują je nie tylko Rosjanie, ale i Amerykanie. Na szczęście i w Polsce są lekarze, którzy nie boją się sekty racjonalistycznej ani jej inkwizytorskich prześladowań.

Natura leczy skutecznie dlatego, że nie podaje choremu jednej, wyizolowanej substancji czynnej (taka substancja zawsze ma groźne skutki uboczne), lecz cały koktajl, który tylko w całości ma właściwe, skuteczne i pozbawione skutków ubocznych działanie. Zioła to nie tylko chemia, ale również białka, enzymy, witaminy, olejki eteryczne i inne, jeszcze nieznane nauce czynniki, podane w idealnych proporcjach. Podobnie działają pijawki, które wpuszczają do ludzkiego organizmu wiele różnych substancji, które razem tworzą idealny lek na wiele chorób. Nawet jad pszczół, węży i pająków ma właściwości lecznicze (SM).

O pijawkach i larwach much możecie przeczytać tutaj i tutaj.

Skoro przy leczeniu jesteśmy…

Szpitale już dawno przestały być miejscem, gdzie z poświęceniem i troską przywraca się chorym zdrowie. Obecnie zadaniem szpitali jest zarabianie pieniędzy. Cześć z nich pochodzi z (nomen omen) Kasy Chorych. Kasy Zdrowych nie ma, bo ci nie leżą w szpitalach, a jeśli w nich wcześniej leżeli, to dziś raczej należy się spodziewać, że leżą gdzie indziej, podejrzewam, że na cmentarzach lub w najlepszym razie w hospicjach. Pacjentów zresztą już nie ma, bo w nowoczesnym świecie zamiast nich są klienci.

We współczesnej medycynie stosuje się skomplikowane procedury i drogie urządzenia, więc jeśli szpital leczy skutecznie, to bankrutuje, a jego dyrektor popada w tarapaty prawne i może skończyć w pudle. Medycyna jest i musi być wysoko zabiegowa i nieskuteczna, bo tylko dzięki temu szpital zarabia. Gdyby leczono tam magią i placebo pacjenci byliby zdrowi, ale nie byłoby zarobku. Problem jest poważny i niektórzy heroicznie próbują go rozwiązać. A jak? Tego dowiedziałam się z mojego ulubionego radia.

Firmy handlujące szpitalnymi długami żyją bardzo dostatnio, proponując dyrektorom placówek zaciąganie kredytów na spłatę długów, a potem kolejnych kredytów na spłatę jeszcze większych długów, zaciągniętych po to, żeby było na spłatę lawinowo rosnących długów (możecie to ciągnąć w nieskończoność), aż w końcu nie można znaleźć żadnego banku, który udzieli kolejnego kredytu. I wtedy szpital bankrutuje, a jego majątek idzie na licytację. Ale firma doradcza zalicza wielki sukces: jej konta wprost pęcznieją od wynagrodzeń za dobre doradztwo i dzięki dobrym referencjom mogą zająć się doradzaniem kolejnemu dyrektorowi placówki zdrowia.

Jeśli przestaliście się śmiać, pędzę z koleją wiadomością, która was rozweseli.

Dziennikarska (i belferska) logika

Dziennikarz w ĆwokFM wyraża swoje zdziwienie: „Rządzi Platforma, a my gadamy wyłącznie i PiSie. Dzieje się tyle ważnych spraw, a my dyskutujemy o krzyżu”, na co wtrąca się drugi i z ironią w głosie pyta: „A co, to Platforma wystawiła ten krzyż, żeby ukryć podatki?”

Tu mi się przypomniała pewna historia z mojego życia. Kiedy byłyśmy małymi dziewczynkami moja mama wróciła z wywiadówki i nie mogła ochłonąć z wrażenia po tym, co usłyszała od nauczycielki matematyki mojej siostry. Powiedziała ona coś takiego: „Wie pani, Ewunia jest taka zdolna, tak dobrze rozwiązuje zadania, nie ma w klasie drugiego dziecka, które by tak dobrze tłumaczyło innym, jak rozwiązać zadanie, dlatego ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego ona ma tylko trójkę z matematyki”.

Dziennikarze gadają o PiSie i o krzyżu i szukają winnego, że o tym gadają. A belferka stawia tróję i szuka winnego, że postawiła. Ot, dom wariatów. Co było do dowiedzenia…

Kościół ograbiony, ale uratowany

Prawicowy komentator piał w wiadomym radiu nad dobroczynnością i zbawiennością doskonale nieskazitelnej instytucji, jaką jest Kościół Katolicki i miotał ciężkimi zarzutami, że KRK został po wojnie bestialsko ograbiony z majątku. Wstrętni komuniści odebrali kościołowi budynki, w tym szkoły i sierocińce i do dziś nie oddali. Naiwnie liczyłam na to, że prowadzący program powie w końcu, że przecież Kościół miał być biedny i pielgrzymujący, a stał się najbogatszą instytucją świata i że do dziś nieustająco odbiera państwu nie tylko to, co mu zabrano, ale całą państwową ziemię i nie zna w tym najmniejszego nawet umiaru. Jego apetyt jest nienasycony, a hojność pobożnych urzędników bezgraniczna. Ziemia przechodzi w kościelne ręce w prezencie lub za symboliczną złotówkę, a co raz Kościół uznał za swoje, tego nie odda.

Niewdzięczność Kościoła nie zna granic. Za to, że pozbawiono go szkół i przytułków powinien być komunistom dozgonnie wdzięczny, bo jako jedyny w Europie nie musi płacić ogromnych odszkodowań za pedofilię i znęcanie się nad dzieciarnią i jako jedyny nie utracił szacunku wiernych.

Zbrodnia: młodzi utrzymują starych nierobów!

Stale muszę wysłuchiwać medialnych narzekań, że pracującym młodym ludziom dzieje się straszna krzywda, bo muszą pracować na tych darmozjadów, emerytów.

Jak to jest możliwe, że nikt nie zaprotestuje i nie powie, że gdyby starzy bulili co miesiąc do szwajcarskiego banku taką kasę, jaką zdzierał z nich przez całe życie ZUS, to dziś byliby miliarderami i już po 40-ce leżeliby na tropikalnej wyspie pod palmą, a na brzegu kołysałby się na falach będący ich własnością luksusowy jacht.

Wiadomości z wariatkowa ciąg dalszy

Krzyż pański z merdiami

Polskę ogarnęło szaleństwo pro- lub anty-krzyżowe. Media jazgocą jak opętane i leją nienawistną propagandę przeciwko naszemu narodowi: że kołtuny, że mohery, że prymitywizm i dzicz. Gazety walą po oczach tytułami „Jarosław Kaczyński zwariował” lub nieco łagodniej, bo w formie pytającej „Czy Jarosław Kaczyński zwariował?” A wszystko to wyłącznie po to, żeby odciągnąć uwagę od tego, co rząd chce za wszelką cenę ukryć, czyli od śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Nie interesuj się owieczko zabawami tytanów tego świata, dla ciebie mamy bijatyki pod krzyżem, więc tam skieruj swoją niezdrową ciekawość. Uwierz, że najważniejszą sprawą na świecie jest to, że (rzekomo) grupa moherów nie pozwala przenieść krzyża spod pałacu prezydenckiego i że (rzekomo) rząd jest tak słaby, że nie umie sobie poradzić z kilkoma staruszkami tamże się modlącymi oraz że (rzekomo) polska światła młodzież ateistyczna, wznosząc świadczące o jej ludzkiej wrażliwości oraz empatii hasła „Zimny Lech”, „Jeszcze jeden” i „Nic się nie stało” walczy tam o postęp cywilizacyjny.

Głupi, kto to kupi.

Patrząc w telewizornię, można uwierzyć, że cały naród zdurniał i nie ma nikogo normalnie myślącego, co jest oczywiście nieprawdą.

W ĆwokFM kolejni idole (konstytucjonaliści, znani psychologowie i satyrycy) padają mordami w gęste błoto, które sami stworzyli z plwocin przeznaczonych dla ich kochanych rodaków (czy aby rzeczywiście rodaków?) Ale uwaga: Oleksy się ostał! Jedyny, który nie dał się wpuścić w to bagno i nie gadał tego, co redaktor sobie życzył. Nie napluł na „krzyżaków” ani Kaczyńskiego, nie pochwalił cudownej, radośnie, prężnie pijanej i naćpanej ateistycznej młodzieży uzbrojonej w prezerwatywy i strzykawki (co wczoraj pokazała TVN) oraz sztuczne kupy, do których wznosiła modły (co zdradził najbardziej znany frondziarz). Zamiast tego wyraził się pozytywnie o demokratycznym prawie do demonstrowania tego lub owego, poczym dość konkretnie przywalił mediom, twierdząc (jakże słusznie), że gdyby nie ich niezbyt mądra robota cała zadyma pod krzyżem umarłaby śmiercią naturalną po trzech dniach. No, naprawdę, szacun, panie Józefie!

Podsłuchując medium Agory z doskoku (nie wytrzymałabym całodziennej dawki tej toksycznej propagandy) nabrałam poważnych podejrzeń, że nieubłaganie zmierzamy w stronę dyktatury jednej, jedynie-słusznej partii, która z całą bezwzględnością zmiata z drogi wszelką konkurencję. Każdy kto wchodzi do studia ma obowiązek napluć na PiS i Kaczyńskiego, nawet, gdy jest to Krzysztof Materna, który wstąpił tam tylko po to, żeby opowiedzieć o organizowanym przez niego naprawdę znakomitym festiwalu jazzowym. Opowiadał o tej akcji tak cudownie, że się zasłuchałam, rozmarzyłam i zupełnie zrelaksowałam, zapominając, jakiego medium słucham. I to był błąd, ponieważ dostałam obuchem w łeb w najmniej spodziewanym momencie: prowadzący program nagle, zupełnie bez związku z tematem zadał pytanie o PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Po Maternie spodziewałabym się, że powie, iż polityka go nie interesuje, ale nie! Wszedł w temat i zaczął pluć, jak Agora każe.

Szkoda, że większość narodu jak zwykle niczego nie przeczuwa i obudzi się z ręką w nocniku, gdy będzie już za późno. I Polak znów będzie mądry po szkodzie.

A właśnie

Dostałam taki wierszyk:

PO zielonej wyspie spaceruje Donek
teraz mamy dobrze – zachwyca się Bronek,
POle oczyszczone, chwasty wytępione
a chłopaki ze WSI bronią naszą stronę,
naród głupi wszystko kupi, tak jak dawniej było,
aby nam się teraz jeszcze lepiej żyło!!
Kiedy wreszcie się obudzisz nasz biedny Narodzie
mądrzejąc (na krótko?) po kolejnej szkodzie?

Na szczęście media można wyłączyć i włączyć Internet. Byle nie Twitter, bo tam też wszyscy trąbią o krzyżu. Na Facebooku jest nieco lepiej, ale i tam jeden koleś nawoływał do jasnego określenia się: „fundament albo frustrejszon”. A niby dlaczego ktokolwiek miałby dobrowolnie robić z siebie idiotę i przystępować do którejkolwiek z grup oszołomów? Czy wybór między dżumą a cholerą jest w ogóle jakimikolwiek wyborem? A jednak ludzkość została tak ogłupiona, że wręcz nie wyobraża sobie, że można za taki wybór podziękować i stanąć z boku.

Jasnowidzenie udowodnione naukowo

Wprawdzie racjonaliści twierdzą, że jasnowidze to oszuści, ale mają jednego we własnych szeregach. W listopadzie ubiegłego roku napisałam notkę Władze zapowiadają masowe zgony, a jest w niej mowa o tym, że polscy uczeni będą latem walczyć z epidemią gorączki zachodniego Nilu. Zadałam prowokacyjne pytanie, które wprost samo pcha się na usta: czy to jest zapowiedź planowanego ludobójstwa? A może to jasnowidzenie? Oskarżanie naszych wybitnych, uczciwych i jakże dbających o dobro narodu uczonych o zbrodnicze intencje jest niegodziwością, więc odrzucam tę tezę. Cóż więc pozostaje? Pozostaje tylko wiara w jasnowidzenie! A oto dowód: W Europie jest nowa epidemia?

Skoro jesteśmy przy zdrowiu mam tu kolejną przykrą wiadomość dla „racjonalistów”:

Skuteczność modlitwy została potwierdzona naukowo!

Candy Gunther Brown, profesor nadzwyczajny na Wydziale Religioznawstwa na Indiana University Bloomington, prowadziła badania nad „bliskim wstawiennictwem modlitewnym” o uzdrowienie i uzyskała jednoznaczne rezultaty: modlitwa jest skuteczna!

Z faktami się nie dyskutuje, fakty należy przyjąć do wiadomości.

Szczekanie, nawet najgłośniejsze, na fakty jest bezcelowe, bo psie głosy nie idą pod niebiosy. To nie jest jedyne takie badanie. Podobne przeprowadzano wielokrotnie i za każdym razem uzyskiwano takie same rezultaty. Skoro jest to skuteczne, za darmo i dostępne nawet w nieprzebytym terenie, gdzie nie ma lekarzy ani leków, to zbrodnią byłoby pozbawianie ludzi prawa do życia i zdrowia tylko dlatego, że kilku racjonalistycznych sekciarzy wrzeszczy, że jest to niezgodne z ich systemem wartości. Ateiści zabraniają chrześcijanom narzucać innym swój system wartości, ale sami robią to samo, bo jak Kali ukraść krowę to jest to dobre.

Zwróćcie uwagę na te dwa zdania z obu artykułów:

Słaba znajomość mechanizmów sprawia, że tego typu badania wywołały falę kontrowersji, a przez krytyków określane zostały, jako nienaukowe.

Jak rozumiem, racjonalistyczna „logika” zakazuje prowadzenia wszelkich badań nad zjawiskami, których mechanizmów nauka nie zna i że takie dociekania są „nienaukowe”. Czyż przypadkiem nie oznacza to kompletnego zahamowania wszelkich badań naukowych? W jednym z ostatnich numerów National Geographic był artykuł o ziołach. Konkluzja była taka, że nie można dopuścić stosowania ziół w medycynie, chociaż ich skuteczność jest potwierdzona naukowo, ponieważ nauka nie potrafi wyjaśnić mechanizmu ich działania. O ile wiem nauka nie wie, czym jest prąd elektryczny. Może w takim razie należy zakazać jego używania do czasu uzyskania naukowej wiedzy o mechanizmach tego zjawiska?

Amerykańscy naukowcy protestują przeciw finansowaniu przez państwo badań nad leczniczymi właściwościami modlitwy.

Jaki stąd wniosek? Chyba tylko taki, że w imię patologicznej, „racjonalistycznej” ideologii odbiera się ludziom prawo do zdrowia i życia. Niemożliwe? A jednak, oto jeden z wielu dowodów:

Naukowa metoda jest ważniejsza, niż ratowanie życia ludzkiego

Fragment wywiadu z prof. Aleksandrem Ożarowskim, doktorem nauk farmaceutycznych i fitoterapeutą, autorem naukowego dzieła pt. „Ziołolecznictwo”, przez szlachetny świat naukowy pogardliwie nazywanym „chwastologiem”:

Mój znajomy z Gdyni, doktor medycyny, miał przyjaciela, któremu w przeszłości usunięto jedną nerkę. Niestety, z biegiem lat nastąpił przerzut ogniska nowotworowego do wątroby i kręgosłupa. Kiedy medycyna konwencjonalna „rozłożyła ręce”, spisując pacjenta na straty, lekarz, o jakim mówiłem, chcąc go ratować, zaproponował ordynatorowi oddziału onkologicznego, na którym leżał chory, by zaaplikowano mu za pomocą chelatacji dużą ilość witaminy C. Niestety, ze względu na obawę przed reakcją innych lekarzy ordynator odmówił, twierdząc, że musi zachować sztywne standardy leczenia. Nalegania i tłumaczenia, że mogłoby to chorego uratować, nic nie dały. Klamka zapadła, a po kilkunastu dniach pacjent zmarł.

Nieznany Świat, grudzień 2009.

4 anioły w rogach łóżka

W RealityTV emitowano jakiś czas temu serial o cudach, które wydarzyły się naprawdę. W jednym odcinku opowiedziano historię małego chłopca, który zachorował na trudną do zdiagnozowania, ale bardzo szybko zabijającą chorobę. Zanim lekarze uzyskali wyniki posiewu krwi, co pozwoliłoby im na postawienie właściwej diagnozy i dobranie leków, dzieciak zaczął umierać. Lekarze bezradnie rozkładali ręce. Zdesperowana matka uznała, że nie pozostało jej nic innego, jak modlitwa. Przysiadła przy łóżku synka i wtedy wpadło jej do głowy, żeby poprosić o pomoc anioły. Wyobraziła sobie cztery anioły, siedzące w rogach łóżka i opiekujące się chorym dzieckiem. Ku zdumieniu lekarzy stan pacjenta zaczął się szybko i w niewyjaśniony sposób poprawiać. Ale największe zdumienie wszystkich wzbudziło to, co powiedziało samo dziecko, kiedy odzyskało przytomność. Chłopiec spytał mamę: „Czy widziałaś te cztery piękne, świetliste anioły, siedzące w rogach łóżka? One się za mnie modliły i dlatego jestem zdrowy”.

Lęk przed postępem naukowym?

Kiedy psychopaci wpadają na kolejny szatański pomysł niejawnego ludobójstwa „sprzedają” je w opakowaniu postępu naukowego, który rzekomo przyczyni się do dobra wielkiego i uratuje niezliczoną ilość istnień ludzkich. Jednocześnie ci sami osobnicy wmawiają nam, że ludzi na planecie jest za dużo i że trzeba się ich pozbyć wszelkimi dostępnymi sposobami, a najlepiej przy pomocy aborcji (zupełnie jakby nie istniała nowoczesna antykoncepcja) i eutanazji (która jest niezbędna, gdy koncerny farmaceutyczne wraz z doktorami Mengele doprowadzą człowieka do stanu nie rokującego nadziei na przeżycie).

Nie istnieje coś takiego, jak „lęk przed postępem naukowym”. To określenie to tylko perfidna manipulacja stosowana przez psychopatów dla ośmieszenia opozycji i przedstawienia niej opinii publicznej jako bandę zabobonnych nieuków. Ani nauka, ani postęp jako takie nie są groźne, tak samo jak nie jest groźny młotek czy nóż leżący na stole. Groźny może być tylko sposób użycia tych narzędzi, którymi można komuś rozwalić lub uciąć łeb. W rzeczywistości nikt nie boi się ani nauki, ani postępu, lecz psychopatów, którzy mogą tymi dziedzinami zawładnąć w celu wykorzystania ich do szkodzenia ludziom. Zdarzało się to nie raz w dziejach ludzkości, nic więc dziwnego, że „naukowe” pomysły psychopatów wzbudzają lęk i protesty.

Lament nad wielodzietnością muzułmanów i brakiem dzieci białych Europejczyków

Przez Europę przewala się fala lamentów nad przyszłością białej rasy. Biała rasa skazana jest na wymarcie, bo nie czuje potrzeby rozmnażania się, w przeciwieństwie do muzułmańskich imigrantów, gdzie na rodzinę przypada aż ośmioro dzieci.

Sądzę, że biali ludzie przebudzili się z lunatycznego snu i zrozumieli, że nie ma większego sensu rodzić niewolników, którzy przychodzą na świat zadłużeni tak bardzo, że nie ma nadziei na to, aby kiedykolwiek za swojego życia zdołali się z tej niewoli wykupić. Po co skazywać własne potomstwo na życie w świecie, w którym rządzą pozbawieni ludzkich uczuć i sumienia psychopaci, dla których liczy się wyłącznie totalitarna władza nad światem i bogacenie się na nieszczęściu bliźnich? Po co rodzić dzieci, które zostaną zachipowane, pozbawione ludzkich praw i zamknięte w domu Wielkiego Brata, w którym będą realizować ideały Nowego Porządku Świata i huxley’owską wizję Nowego wspaniałego świata?

Drodzy psychopaci, strzeliliście sobie w stopę. Sami będziecie w pocie czoła harować na swój chleb powszedni, dokładnie tak, jak bóg Jahwe nakazał, bo niewolnicy odeszli – do innego, lepszego świata. Tak to jest, gdy się przesadzi i straci poczucie proporcji.

Konsensus naukowy czyli dowód na to, że doktor Goebbels był geniuszem

Jak wiadomo, w tym blogu nie zajmuję się kopiowaniem ani powielaniem tego, co ciekawego odkryli i napisali inni, lecz staram się skłaniać do samodzielnego myślenia. Nie popieram też autorytetów dowolnego rodzaju, bo jak nie raz pisałam, nadmierne pokładanie wiary w autorytety świadczy o braku zaufania do siebie i swojego własnego rozumu. Autorytety to nie jakieś nadprzyrodzone postacie, lecz nierzadko figury cynicznie podstawione przez władzę (zarówno świecką jak i duchową), żeby łatwiej jej było wpływać na owczarnię. Są oczywiście autorytety świetlane i ponadczasowe, ale są też wręcz przeciwne, a sztuka manipulacji polega na tym, by je umiejętnie wylansować i ustawić na pomnikach. Nie muszę chyba przypominać, że każde czasy mają swoich idoli, a kiedy nastaje zmiana klimatu politycznego nierzadko zrzucani są oni z pomników wśród wiwatów tłumów.

Jak rzekł Bertrand Russel w swych „10 przykazaniach liberalizmu”:

Nigdy nie powołuj się na autorytety, bo zawsze można znaleźć autorytety przeciwne

Natomiast Lew Tołstoj ujął to tymi słowy:

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce

Żyjemy w świecie, w którym prawie niemożliwe jest odróżnienie prawdy od kłamstwa i to na każdym poziomie oraz w każdej dziedzinie życia. Dziś kłamstwo niszczy wszystkie dziedziny życia, w tym również naukę, którą uprawiają tacy sami, ulegający pokusom i słabościom śmiertelnicy jak ty czy ja. Uczeni (obecnie spełniający rolę powszechnie szanowanych autorytetów) również rywalizują ze sobą, marzą o sławie, karierze i pieniądzach, a to są słabości, które łatwo prowadzą do upadku. Dlatego bądźmy ostrożni. Nie wierzmy bezkrytycznie w to, że każda opublikowana w prestiżowym magazynie praca jest godna zaufania, a jej autor rzeczywiście dokonał przełomu w nauce. I odwrotnie: nie każdy paskudnie atakowany i odsądzany od czci i wiary uczony musi być w błędzie. Wręcz przeciwnie, taka zmasowana nagonka może świadczyć o tym, że jest jedynym nieskalanym rycerzem, samotnie broniącym prawdy, która została sprzedana za grube pieniądze.

… na każde pytanie jest tylko jedna prawdziwa odpowiedź. Natomiast odpowiedzi kłamliwych możemy mieć bezlik [Prof. Zygmunt Bauman]

Kłamstwo popłaca bardziej niż prawda, więc kłamią niemal wszyscy. Że politycy – wiadomo, nikogo to nie dziwi. Ale istnieją takie dziedziny, w których nieuczciwość jest wyjątkowo niemoralna i godna potępienia. Taką dziedziną jest medycyna. Do niedawna lekarze składali przysięgę Hipokratesa, w której obiecywali „przede wszystkim nie szkodzić”. Obecnie lekarze składają Przyrzeczenie Lekarskie, w którym o szkodzeniu nie ma ani słowa, co wydaje się o tyle dziwne, a nawet wręcz zdumiewające, że przyrzeczenie to zostało zainspirowane przez tzw. Deklarację Genewską, sformułowaną jako reakcja na zbrodnie popełniane przez faszystowskich lekarzy w obozach koncentracyjnych. Zamiast obiecywać, że nie będą szkodzić, lekarze obiecują „według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom”. Najlepsza wiedza, to oczywiście ta, którą przekazano im w uczelniach medycznych. A te sponsorowane są przez koncerny farmaceutyczne. I tu rodzi się od razu podejrzenie: czyżby obietnicę „przede wszystkim nie szkodzić” wycofano celowo? Moim zdaniem tak, sądzę, że usunięcie z przysięgi słów o nieszkodzeniu jest bardzo przemyślanym działaniem. Szkodzenie stało się dziś rzekomo niezbywalną częścią terapii w zdecydowanej większości chorób i chyba nie ma leków, które nie miałyby jakichś (często gwałtownych i niebezpiecznych) skutków ubocznych. Skrajnym przykładem jest „leczenie” nowotworów czy AIDS, nierzadko bardziej zabójcze, niż sama choroba. Wmawia się nam, że wszystkie leki, zwłaszcza te na najgroźniejsze choroby muszą mieć skutki uboczne, że to jest nie do uniknięcia i że musimy to uznać za cenę, którą trzeba zapłacić za szansę wyzdrowienia.

Hipokrates deklarował: „Lekarz ma tylko jedno zadanie: wyleczyć chorego. Jaką drogą tego dopnie, jest rzeczą obojętną”. Dzisiaj obowiązkiem lekarza jest leczyć chorego. O wyleczeniu nie ma ani słowa. Nie ma, bo gdyby okazało się szybkie i skuteczne, koncerny farmaceutyczne straciłyby źródło dochodu. Dlatego ich celem nie jest wyleczenie, lecz zarabianie na leczeniu i sukcesy na rynku finansowym. Bo firmy farmaceutyczne, a co najbardziej przerażające, szpitale również (pacjent przestał być pacjentem, a stał się klientem, nabywającym towar w postaci usług medycznych), są obecnie podmiotami gospodarczymi, które muszą wykazywać się wzrostem dochodów.

Każdy dowód można podważyć, każdego, nawet najbardziej rzetelnego badacza można oszkalować i nazwać go nieukiem, a co gorsze, można przedstawić całe mnóstwo dowodów całkowicie fałszywych, podpisanych przez przekupione autorytety i ogłosić „konsensus” jako ostateczny argument na rzecz ich prawdziwości. Goebbelsowskie hasło „kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą” wciąż jest wykorzystywane w praktyce codziennej, a kłamstwo opublikowane w wielu różnych czasopismach naukowych i książkach i podpisane nazwiskami wielu różnych autorytetów staje się prawdą jeszcze prawdziwszą niż najprawdziwsza prawda.

Globalne ocieplenie całkowicie oparte jest na konsensusie: „wszyscy najwięksi klimatolodzy świata są zgodni”. Tym argumentem zamyka się usta wątpiących. A jest w tym tyle samo logiki, co w slangowym powiedzonku „jedzcie g…, miliony much nie mogą się mylić”. Ci, których „rzetelne” badania wykazują ocieplenie są hołubieni, ponieważ dzięki nim uczelnia otrzymuje granty, a tych, którzy uzyskują wyniki badań niezgodne z konsensusem zwania się z pracy, ponieważ z powodu ich nieposłuszeństwa ich alma mater traci pieniądze i przestaje się liczyć w rankingu szanowanych uczelni. Wszyscy ludzie, uczeni również, mają żołądki i rodzinę na utrzymaniu, więc tylko idiota będzie się upierał przy swoich wynikach. Przykładem może być przypadek prof. Zbigniewa Jaworowskiego, który ośmielił się opublikować wyniki badań niezgodne z ociepleniowym konsensusem:

Po opublikowaniu wyników naszych badań dyrektor naukowy norweskiego instytutu polarnego wezwał mnie na rozmowę i powiedział, że nasze publikacje to nie jest sposób na zdobywanie kontraktów naukowych w Norwegii. W efekcie nie przedłużono także i mojego kontraktu… Byłem po prostu dyskryminowany. Przez pewien czas pozostawałem na utrzymaniu żony. Zrozumiałem wtedy, jak ważnym celem funkcjonowania instytutu polarnego było zdobywanie zleceń z ministerstwa środowiska, które z kolei swoją rację bytu opierało na straszeniu ludzi zanieczyszczeniem środowiska.

W przypadku szczepień również „wszyscy” wakcynolodzy są zgodni, że rtęć jest eliksirem życia, więc należy ją przyjmować od pierwszych godzin życia regularnie oraz w dużych dawkach. Tych, którzy się wyłamują ze zmowy przekupuje się ciepłymi i znakomicie opłacanymi posadami w koncernach farmaceutycznych, a jeśli okażą się odporni na naciski i finansowe zachęty, ściga się ich niczym czarownice w czasach świętej inkwizycji, niszcząc ich reputację i łamiąc karierę.

W odpowiedzi na rosnący niepokój rodziców i pediatrów w końcu lat 1990 FDA i CDC zleciły epidemiologowi dr Thomasowi Verstraetenowi (ówcześnie z CDC) wykonanie analizy na podstawie wewnętrznej bazy danych dotyczącej dokumentacji szczepień ponad 100 000 dzieci. Pierwotne wyniki jego analizy wskazywały na silny związek autyzmu oraz innych chorób neurologicznych dzieci z thimerosalem i stały się podstawą listu wystosowanego przez FDA do producentów szczepionek, który zalecał usunięcie thimerosalu ze szczepionek dziecięcych, ale bez nakazu i sankcji prawnych. W rezultacie czego nadal był i jest on stosowany w wielu szczepionkach dla dzieci i dorosłych (http://www.fda.gov/CbER/ltr/thim053100.htm).
(…)
Po tej konferencji CDC wycofała analizy Verstraetena (choć były przeznaczone do natychmiastowej publikacji) i ogłosiła naukowcom, że szczepionkowe dane zostały zgubione i nie mogą być odtworzone. Wbrew prawu „Freedom of Information Act”, CDC oddała bazę szczepionkowych danych prywatnej firmie do ukrycia, deklarując ją poza zasięgiem dla naukowców. W 2001 Verstraeten otrzymał posadę u producenta szczepionek GlaxoSmithKline i opublikował swą pracę z CDC w r. 2003 po wielokrotnych przeróbkach danych i usunięciu z analizy danych większości dzieci uszkodzonych przez thimerosal. Choć jego pierwotne wyniki wskazywały, że uszkodzenia neurologiczne występowały 7 do 11 razy częściej u dzieci zaszczepionych thimerosalem, w jego ostatecznej publikacji ten związek został usunięty; pozostawiono tylko związek thimerosalu z tikami i opóźnieniem mowy (Verstraeten et al., Pediatrics 2003, 112 (5):1035-48). Verstraeten ukrył swój konflikt interesów, czyli fakt, że pracował wtedy dla Glaxo. Publikacja ta i zastosowane w niej fałszerstwo zostały ostro skrytykowane, a Verstraeten potem nieudolnie tłumaczył się ze swej manipulacji (Verstraeten, Pediatrics, 2004, 113(4): 932). [Fragment listu prof. Doroty Marii Majewskiej do wakcynologów].

Jest wiele doniesień od wysoko postawionych badaczy medycznych, że AIDS nie ma nic wspólnego z wirusem HIV (nikt nigdy tego wirusa nie odkrył, a diagnoza opiera się jedynie na badaniu przeciwciał), jednak konsensus sprawia, że głosy te nie są w stanie przebić się do opinii publicznej, a co gorsze zmienić sytuacji pacjentów „leczonych” koktajlem chemicznym, który ich zabija. Są liczne dowody na to, że to kuracja, a nie wirus, powoduje AIDS. Każdy pacjent, który odstawił leki, po czym szybko i całkowicie cudownie wyzdrowiał dowiaduje się od lekarzy, że zdarzają się samoistne uzdrowienia, co powinien rozumieć jako brak związku przyczynowo-skutkowego między odstawieniem leków, a powrotem do zdrowia. W poniższym filmie lekarz wygłasza taką oto kwestię:

Nie mogę uwierzyć, żeby istniała jakaś światowa konspiracja, OK, może istnieją jacyś naukowcy, którzy biorą łapówki od korporacji, dopuszczają się niegodziwych rzeczy, ale żeby istniała światowa konspiracja, włączając wszystkich naukowców z wszystkich krajów, to niemożliwe.

Niemożliwe? Teoria spiskowa? A jednak! Takich przypadków jest więcej, a o alternatywnych teoriach na temat przyczyn AIDS przeczytać można np. tutaj (nie ma bezpośredniego linku do tego artykułu, więc proszę znaleźć fragment zatytułowany „AIDS-DUESBERG-HIV” (prawie w połowie strony).

Kontrowersje wokół AIDS

Gorąco polecam UWAŻNE obejrzenie tego filmu: AIDS naukowe oszustwo PLAYLISTA

Leczenie nowotworów i ogólnie cała medycyna alopatyczna również oparte są na konsensusie, który sprawia, że „wszyscy” są zgodni, że choroby leczy się metodami naukowymi, czyli agresywną chemią (proszę zwrócić uwagę, że sami lekarze używają słowa „AGRESYWNA”). A ponieważ rzadko są one skuteczne, a nawet bywają wręcz zabójczo niebezpieczne, kuracja najczęściej kończy się okaleczeniem (interwencje chirurgiczne i skutki uboczne leków) lub nawet śmiercią pacjenta. Z powodu nadrzędności interesów finansowych koncernów farmaceutycznych zawzięcie i z całą bezwzględnością zwalcza się każdego, kto leczy skutecznie, ale nienaukowo (homeopatią, ziołami, zdrową dietą, witaminami, mikroelementami itp.).

Konsensus naukowy sprawia, że od 1 stycznia z rynku znikają zioła, a pozostają wyłącznie leki chemiczne. Jest to pierwszy krok w kierunku delegalizacji ziołolecznictwa i całej medycyny naturalnej. Big Pharma nie ma żadnego interesu w tym, żeby pacjent (o, przepraszam, klient) mógł leczyć się nimi na własną rękę, nie zasilając tym samym kasy szpitala i koncernów. Ziół nie da się opatentować (koncerny farmaceutyczne podjęły próby zdobycia na wyłączność patentów na substancje roślinne, ale sądy odrzuciły ich wnioski), a więc skoro nie da się na nich zarobić, należy ich zakazać.

Jak koncerny farmaceutyczne korumpują lekarzy

Nie polegajmy bezmyślnie na tym, co nam oficjalne media do wierzenia podają, lecz starajmy się zachować zdrowy sceptycyzm i nieufność. Oczywiście – bez popadania w paranoję. Jak zawsze zalecam tu umiar i drogę środka. Dobrze jest nie tylko dużo czytać, ale równie często odwoływać się do własnej intuicji, którą dano nam po to, żebyśmy mieli na kim polegać w chwilach niepewności. Prawdy należy szukać w sobie, a nie na zewnątrz. Miejmy więcej zaufania do własnego wewnętrznego przewodnika, a na pewno w tej erze kłamstwa dobrze na tym wyjdziemy.

Na zakończenie kilka wartych przemyślenia cytatów z Hipokratesa:

Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a twoje lekarstwo powinno być pożywieniem
Zdrowie jest zbyt cenną rzeczą, by powierzać je lekarzom
Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby.
Przyroda jest lekarzem dla wszelkich chorób.

Tak więc lepiej zapobiegać, niż leczyć. Zdrowa dieta, ruch i świadomość chronią skutecznie przed większością chorób.

(Ustaw język polski klikając na „View subtitles”)

Dean Ornish 1 Dean Ornish 2

Na zakończenie link do tekstu Kiedy i dlaczego uczeni mijają się z prawdą?

Kiedy i dlaczego uczeni mijają się z prawdą?