Protest przeciwko fermie wiwisekcyjnej Green Hill i przeciwko wiwisekcji w ogóle

Czeski plakat – jest tak wymowny, że nie trzeba tłumaczyć na polski!

Jak na górze, tak na dole. Jak my traktujemy zwierzęta, tak sami jesteśmy traktowani.

W ostatnich dniach kwietnia media doniosły, że włoscy aktywiści obrony praw zwierząt uwolnili szczenięta rasy beagle przeznaczone do wiwisekcji, za co zostali aresztowani. Wzbudziło to wielkie oburzenie w całej Europie.

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą, że leki stosowane we współczesnej medycynie to czyste oszustwo: nie pomagają lecz szkodzą. Leczenie opiera się na niewłaściwych podstawach teoretycznych i w najlepszym razie polega na tłumieniu symptomów, a nie na rzeczywistym uwalnianiu od chorób. Wiemy również, że jedynym celem medycyny jest zarobek.

Choroby takie jak rak, cukrzyca, miażdżyca, choroby serca i krążenia, nadciśnienie i wiele innych leczy się dietą i suplementami (witaminy, sole mineralne), a nie pochodnymi toksycznej ropy naftowej.

W tej sytuacji jest zupełnie oczywiste, że wszelkie eksperymenty na zwierzętach, a zwłaszcza wiwisekcja, są nienaukowym barbarzyństwem i zwyrodnieniem moralnym. Jedynym powodem, dla którego się je przeprowadza jest sadyzm i degeneracja umysłowa pseudo-uczonych z planety małp. Powinno się tych kryminalistów wyłapać i sprzedać do laboratoriów wiwisekcyjnych zamiast tych niewinnych stworzeń. Eksperymenty na ludziach (nawet jeśli są to psychopaci z piekielnej planety) dadzą na pewno bardziej miarodajne wyniki, niż eksperymenty na zwierzętach, których organizmy reagują na leki, a nawet produkty żywnościowe inaczej iż ludzkie.

Wszystkie leki są testowane na zwierzętach, co rzekomo ma zagwarantować pacjentom bezpieczeństwo, ale jak widać to nie działa. Leki trują, powodują kalectwo, a nawet śmierć. Po co więc to robić? Już dawno powinno to być zakazane.

Czas skończyć z oszukańczym, barbarzyńskim procederem testowania leków i przeprowadzania zdegenerowanych eksperymentów na zwierzętach!

W całej Polsce odbędą się protesty przeciwko wiwisekcji (akcja z Facebooka):

Warszawa:

Zapraszamy na demonstrację pod Ambasadą Republiki Włoskiej. Demonstracja odbywa się na prośbę aktywistów i aktywistek z Włoch, którzy proszą o pomoc w zamknięciu fermy Green Hill, największej europejskiej fermy hodującej psy do wiwisekcji. Jest to ta sama ferma, z której niedawno w świetle dnia uwolniono w trakcie demonstracji kilkadziesiąt szczeniaków.

9 maja włoska senacka komisja nr 14 będzie głosowała nad poprawkami do europejskiej dyrektywy dotyczącej wiwisekcji. Głosowanie będzie dotyczyło głównie zakazu hodowania psów, kotów i naczelnych na użytek wiwisekcji, oraz przeprowadzania jakichkolwiek eksperymentów bez znieczulenia. Wprowadzenie tego zakazu oznaczałoby zamknięcie Green Hill i być może zaczątek podobnych zmian w całej Europie. Wiwisektorzy z Włoch i reszty świata lobbują przeciwko tym zmianom, ponieważ nie chcą, żeby ich poczynania były w jakikolwiek sposób ograniczane.

Akcje solidarnościowe odbędą się przed 9 maja w Londynie, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie oraz Gdyni. Dołącz do nas!

Warszawa, pl. Dąbrowskiego 6, Ambasada Republiki Włoskiej

Dzień Akcji przeciwko Green Hill

poniedziałek 7.05, godz. 11

pl. Dąbrowskiego 6

Kraków:

Konsulat Włoch, ul. Wenecja 3

Włosi proszą o pomoc w zamknięciu fermy Green Hill, największej europejskiej fermy hodującej psy do wiwisekcji. Jest to ta sama z której niedawno w świetle dnia, na oczach policji i kamer telewizyjnych, uwolniono w trakcie demonstracji kilkadziesiąt szczeniaków Beagle: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11637562,Wlochy__obroncy_praw_zwierzat_uwolnili_psy_przeznaczone.html

W tym momencie jest szansa na wejście we Włoszech zakazu hodowania niektórych gatunków zwierząt na użytek wiwisekcji i przeprowadzania jakichkolwiek eksperymentów bez znieczulenia. Wiwisektorzy z Włoch i reszty świata lobbują przeciwko tym zmianom, ponieważ nie chcą, żeby ich poczynania były w jakikolwiek sposób ograniczane. Proponowane zmiany prawne będą dyskutowane przed komisją europejską 9 maja.

Włosi walczą teraz o to, żeby zamknąć największego hodowcę psów i wywalczyć pierwszy zakaz rozmnażania niektórych gatunków zwierząt. Jeśli im się uda, może to być zaczątek podobnych zmian w całej Europie.

Prośba polega na przyłączeniu się do akcji przeciwko Green Hill, zorganizowania akcji solidarnościowych aby pokazać Włoskim politykom że cały świat patrzy im na ręce – pomoc została zapowiedziana z tak różnych miejsc jak Londyn, Uzbekistan czy RPA.

Polska również bierze udział – ambasada jest w Warszawie, a i konsulaty Włoch są we Wrocławiu, Gdyni, i… Krakowie! Dlatego my w Krakowie również będziemy stać z transparentami, plakatami i tabliczkami pod konsulatem Włoch.

————————–

Jeśli będą organizowane akcje w innych miastach poinformuję o tym.

————————–

Gdyby nie pseudo-rozwój pseudo-naukowy naszej pseudo-cywilizacji te wszystkie zwierzęta nie musiałyby ginąć w laboratoriach. Gdyby nie powstały pseudo-wynalazki takich pseudo-uczonych jak Fritz Haber, wynalazca nawozów sztucznych i gazów bojowych (to nie przypadek, że traktuję je jako jedno zagrożenie) oraz dr Mengele, twórca i „badacz” leków medycyny alopatycznej niczego nie byłoby trzeba testować ani na zwierzętach, ani na ludziach. Żylibyśmy w czystym, nieskażonych środowisku, żywiąc się zdrową, nieskażoną i w pełni wartościową żywnością i lecząc się lekami pochodzenia naturalnego.

Medycyna alopatyczna ma haniebny i kryminalny rodowód – wywodzi się w prostej linii z IG Farben, największego przedwojennego koncernu chemiczno-farmaceutycznego, który sponsorował Hitlera i umożliwił mu dojście do władzy. Wielka fabryka IG Farben została wybudowana w Auschwitz i dostarczała związków chemicznych doktorowi Josefowi Mengele, który z kolei przeprowadzał pseudo-naukowe eksperymenty na ludzkich „myszach laboratoryjnych”, czyli więźniach z obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Te „leki” niczego nie leczą, oprócz rozkwitających budżetów korporacji, które zrobiły z nich wielki biznes, wart więcej niż narkotyki i prostytucja razem wzięte.

Chemia onkologiczna z kolei wywodzi się z prostej linii od gazów bojowych Fritza Habera, największego naukowca-ludobójcy wszechczasów (iperyt czyli gaz musztardowy). Zapasy tego gazu leżały gdzieś w magazynach przez lata (do dziś truje on Bałtyk, gdzie go po wojnie wrzucono), do momentu, kiedy jakiś współczesny następca doktora Mengele wpadł na genialny pomysł przerobienia go na „lek” onkologiczny i „środki ochrony roślin”. Tym sposobem nie tylko pozbyto się kłopotliwych toksycznych zapasów, ale jeszcze zarobiono na nich góry pieniędzy.

Stare czołgi przerobiono na maszyny rolnicze (nomen omen rodzina Mengele produkowała pierwsze kombajny) rozsiewające po polach trucizny IG Farben. Dzięki temu producenci nawozów i środków ochrony roślin bogacą się podwójnie: na tych wynalazkach i na leczeniu chorób powodowanych przez agrochemię. Stosują tu dziwacznie pojętą zasadę znaną z homeopatii „podobne leczyć podobnym”. O ile jednak w homeopatii stosuje się znikome dawki substancji, o tyle w alopatii odwrotnie: końskie.

A za wszystko płacą ludzie, zwierzęta i cała natura.