Przekręt wszechczasów część V

Ludzie sprawnie działający w systemie bardzo dokładnie określają swój status. Nie mam na myśli statusu materialnego, bądź nadmuchanego ego, żeby pokazać komuś, że ma doktorat, bądź jest prawnikiem. Prawda, że ogół nie rozumie o co chodzi i robi to z automatu, są jednak ludzie, którzy doskonale wiedzą co robią i po co.

Jak już pisałem wcześniej – wewnątrz systemu, bardzo ważna jest rola tzw. CAPACITY, czyli urząd, jaki piastuje dany człowiek. Jak Obomba Assclown zwraca się do ludzi, każdy kto wymienia jego osobę mówi wyraźnie PRESIDENT OF UNITED STATES Barack Obomba ;), jak dostajemy list od kancelarii, jest wyraźnie napisane LTD, mecenas, sędzia, ktokolwiek do nas się zwraca, nawet najmniejsza gnida sądowa tutaj, czyli Magistrate, ZAWSZE podaje tytuł przed nazwiskiem – dlaczego?

Otóż działa to na kilka sposobów:

  1. Wyraźnie zwraca uwagę na fakt KTO do nas pisze. Człowiek Barack Obomba może mi co najwyżej podskoczyć, ale kiedy ja nosze czapkę pracownika USA, to PREZYDENT Barack Obomba może wsadzić mnie do pudła na resztę życia bez przywileju procesu i bez postawienia zarzutów, na podstawie jakiejś bzdurnej ustawy o terroryzmie, nawet jak nie zrobiłem zupełnie nic, gwałcąc moje wszystkie prawa ludzkie – tylko dlatego, że nie mam żadnych praw ludzkich/naturalnych kiedy piastuję rolę pracownika USA.
  2. Stawia wyraźną barierę pomiędzy oficjalnym stanowiskiem, a prywatnym statusem nadawcy. Co to znaczy – jeżeli dostajemy korespondencję od adwokata, to pisze do nas ADWOKAT (dajmy na to ANDRZEJ NOWAK), nie Andrzej Nowak, lat 38, ojciec 2 dzieci – to bardzo ważne. Pan Andrzej w swojej oficjalnej roli jako MECENAS A. NOWAK ma nie tylko swój biznes, ale również ma swoją polisę ubezpieczeniową na ten biznes i rolę, jaką pełni. Jest ubezpieczony w roli MECENASA na wypadek jakby zrobił jakąś krzywdę komuś w czasie swojej pracy (takich sk…..synow jest w Polsce tysiące, niestety). Więc tu jest ściana bezpieczeństwa dla pana Andrzeja. Jeżeli zrobi on komuś krzywdę, i zostanie to udowodnione – pan A. nie będzie bulić ze swojej kasy (a już na pewno nie całą sumę), pan MECENAS A. NOWAK, za pośrednictwem ubezpieczyciela, pokryje koszty…. Ojciec dostaje pismo od lekarza pani doktor ANNY SOBOTA, że na badanie trzeba czekać aż 7 miesięcy – ojciec umiera po 3. Czy pani Anna Sobota będzie miała kłopoty? Nie, DOKTOR ANNA SOBOTA robi dokładnie to, co korporacja NFZ pod opieką RP jej nakazała, a w swojej oficjalnej roli ma również ubezpieczyciela, na wypadek gdyby córka owego ojca chciała kogoś zaskarżyć, majątek pani Anny Sobota w prywatnej roli będzie nietknięty, bądź bardzo nieznacznie.To się tyczy niemal wszystkich ról/posad/capacities jakich używamy na co dzień. Dlaczego policjant wali pałką nastolatka i nie idzie siedzieć za zabójstwo?? Bo stróż prawa korporacyjnego ma ubezpieczyciela, który za to zapłaci. Albo i nie, bo dziś ludzie nie znają swoich praw. Ten sam policjant po pracy zabije 14 latka – w swojej prywatnej roli – idzie siedzieć na parę lat (zazwyczaj dużo krócej, bo koledzy z systemu – sędziowie – dbają o swoje pieski – policję)
  1. Tytuł określa również przynależność do organizacji, adwokat jest członkiem BAR ASSOCIATION, czyli LAW SOCIETY, każda adwokacka gnida (mówię to celowo, bo wiem kim są i jaką rolę pełnią w systemie), która zdała egzamin BAR jest członkiem tego bractwa i cieszy się niemal nieograniczoną wolnością do popełniania błędów, błędów, które kosztują majątki, a nierzadko życie ludzkie.

Na tym to polega. Każdy, kto robi to świadomie, używa swojego tytułu po to, żeby oddzielić siebie (człowieka) od roli, jaką pełni w systemie, a co za tym idzie ograniczyć odpowiedzialność, jaką ponosi podczas pełnienia roli.

My zakładamy wiele czapek codziennie, mamy również rolę wewnątrz naszej osoby prawnej rolę, która daje nam bardzo dużą władzę nad tym korporacyjnym bytem, ale o tym w innej części.

Piotras

C.d.n.

Dziś mija 50. rocznica dokonania rytualnego mordu na prezydencie Johnie F. Kennedy’m

Żeby nie gadać po próżnicy i żeby nikt nie mógł powiedzieć, że fantazjuję i tworzę teorie spiskowe trochę wiedzy o Rozkazie Wykonawczym nr 11110, wydanym przez JFK tuż przed zamachem: fragment tekstu sprzed 5 lat, z bloga Dwa Grosze:

Executive order 11110

czyli o pewnej demokratycznej grandzie sprzed 45 lat
(…)I tu dochodzimy do rzeczy niewątpliwie najważniejszej, której implikacje trudno przecenić. Czwartego czerwca 2008 minęła właśnie 45 rocznica wydania dekretu 11110 (E.O. 11110) przez prezydenta Kennedy’ego.

Dekrety prezydenckie są poleceniami prezydenta które nie wymagają autoryzacji przez kongres i które muszą być wykonane. Ruki po szwam, nie dyskutować. W tym miejscu historia robi się szczególnie interesująca. Okazuje się mianowicie że numer 11110 był jedynym dekretem który został całkowicie zignorowany. Dosłownie zniknął, przepadł, ślad po nim zaginął. Jego prowizje w pośpiechu wycofano, ślady zatarto. Co oczywiście prowadzi do intrygującego pytania co w nim takiego było że grupa trzymająca władzę tak się tego obawiała?

Otóż następcy Trumana, zarówno prezydent Eisenhower jak i Kennedy, rozumieli powagę sytuacji i istotę faktycznego zamachu stanu dokonanego za kadencji poprzednika. Ike nie odważył się jednak wystąpić otwarcie przeciwko trzymającej władzę elicie. Być może dlatego przeżył. Dopiero w swoich uwagach na zakończenie prezydentury zdobył się na szczerość, przestrzegając przed dyktaturą gospodarczo- wojskowego lobby. Natomiast prezydent Kennedy też się orientował czym grozi taka sytuacja i zdecydował się na konfrontację. Chcąc ratować resztki wpływu prezydenta na gospodarkę i przeciwdziałać wykupywanej własności Stanów Zjednoczonych wydał właśnie ów feralny dekret 11110.

Z zewnątrz miało to wyglądać jako poprawka do dekretu 10289 Trumana. W istocie jednak jego dekret wywracał całą elitę finansową USA. Kennedy rozkazał aby departament skarbu (tj rząd federalny) wypuścił certyfikaty na posiadane srebro. Skarb USA miał wówczas olbrzymie rezerwy srebra i srebro było w powszechnym obiegu monetarnym. Na każdą posiadaną uncję srebra musiałby być wystawiony papier. Tylko takiego papieru można by było używać jako pieniądza. Innymi słowy, wyprodukowano by tylko taką ilość dolarów jaka miała pokrycie w srebrze. Kontrola tej produkcji miała znajdować się w rękach rządu.

Kennedy zdecydował się na srebro zamiast złota ponieważ rynek srebra jest dużo trudniej kontrolować, a tym samym trudniej go manipulować grupom nacisku. Postanowił wypuścić w obieg 4,3 miliarda dolarów, powstałych w oparciu o realną wartość posiadanego przez USA srebra. Była to pierwsza od pół wieku emisja pieniędzy przez skarb państwa, z pominięciem Rezerwy Federalnej (FEDu).

Rys.1 United States notes serii 1963. Wartość kolekcjonerska obecnie: około tysiąca Federal Reserve notes. (kliknij aby powiększyć).  Dziękuję doxa.blox.pl za ten cenny tip

Z pieniędzy tych nominały $2 i $5 dolarów zdążono nawet wydrukować i puścić w obieg (Rys.1), natomiast nominały $10 i $20 zostały jedynie wydrukowane. Czasu aby i je puścić w obieg zabrakło. Banknoty rządowe miały nagłówek “United States Notes”, w odróżnieniu od “Federal Reserve Notes”. Do dzisiaj można na nie trafić w niektórych sklepach numizmatycznych.

Łatwo jest zrozumieć czym groził sprawującej faktyczną władzę w USA elicie dekret Kennedy’ego. Odbierał on Rezerwie Federalnej rzecz najważniejszą w całym przekręcie – prawo do pożyczania na procent rządowi Stanów Zjednoczonych wygenerowanego z czystego powietrza “pieniądza”. Ruch ten natychmiast eliminowałby z biznesu wiele organizacji finansowych, oczyściłby giełdę ze spekulantów i efektywnie wymusił zawieszenie działalności FEDu.

Odebrana Rezerwie Federalnej (FED) prerogatywa generowania pieniądza powróciłaby do rządu federalnego, dokładnie tak jak wymaga tego konstytucja Stanów Zjednoczonych. Dekret 11110, autoryzując generowanie pieniądza przez departament skarbu a nie przez prywatny bank jakim jest FED, zawierał dosłowną stypulację: “to issue silver certificates against any silver bullion, silver, or standard silver dollars” [do wypuszczania certyfikatów srebra opartych na srebrnym bulionie, srebrze lub standardowych srebrnych dolarach]. Oznacza to że na każdą uncję srebra w sejfach departamentu skarbu rząd mógł wprowadzić pieniądz oparty na przechowywanym tam metalu.

Krótko mówiąc -dekret Kennedy’ego oznaczał w praktyce koniec FEDu, koniec przekrętu z papierowym pieniądzem bez pokrycia i koniec związanej z tym bonanzy dla ukrywającej się za tym elity. Do dzisiaj skrzętnie ukrywa się też fakt że tego samego dnia kiedy prezydent Kennedy podpisał dekret 11110 podpisał on również rozporządzenie zmieniające oparcie (backing) dla banknotów jedno i dwu dolarowych ze srebra na złoto.

Jeszcze 12 listopada 1963 roku, przemawiając do studentów Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku(1) Kennedy mówił: “Stanowisko prezydenta zostało użyte do zorganizowania spisku, który zniszczy wolność. Zanim opuszczę Biały Dom, muszę o tym poinformować amerykańskich obywateli”. Poinformować nie zdążył. W dziesięć dni później nie żył. Został zamordowany w Dallas w stanie Teksas. Wcześniej otruty został kongresman McFadden usiłujący ujawnić zasady działalności FEDu. Był on o krok od przegłosowania odpowiedniej ustawy w tej sprawie. Z grupą trzymającą władzę nie ma żartów.

Materiały dotyczące zabójstwa utajniono na dziesiątki lat. Sprawców nie odnaleziono, mocodawców nie ukarano. Banknoty rządu federalnego po zabójstwie prezydenta Kennedy’ego natychmiast wycofano z użycia. Dekret 11110 zignorowano, wszelką dyskusję o nim wyciszono. I co najważniejsze – rezerwy srebra w departamencie skarbu wyprzedano co do ostatniej uncji, wycofując jednocześnie srebro z obiegu monetarnego. Najwyraźniej aby nikt znowu nie wpadł na pomysł opierania na nim waluty i ominięcia w ten sposób FEDu.

Próba uzdrowienia systemu finansowego i wydarcia go z rąk międzynarodowej finansjery się więc nie powiodła. Elita okazała się silniejsza, jej przekręt z prywatnym bankiem emitującym pieniądz z powietrza i pożyczającym go rządowi federalnemu na procent trwa. Trwa też demokracja i ma się całkiem dobrze.

©2008cynik9

—————–
Mam nadzieję, szanowny Cyniku9, że nie pozwiesz mnie do sądu za propagowanie Twojego znakomitego tekstu. Umieszczam go nie w całości, co, mam nadzieję, uratuje mnie przed straszliwymi konsekwencjami prawnymi. Nie zwróciłam się o pisemne pozwolenie, ponieważ (wstyd się przyznać) zagapiłam się i nie zdążyłam, bo zapomniałam, że to właśnie dziś przypada ta tragiczna rocznica.

 

Onkologiczne ludobójstwo zdemaskowane

Zapraszam do obejrzenia kolejnego, znakomitego wykładu doktor Aleksandry Niedzwiecki, w którym demaskuje ona wielkie oszustwa związane z przynoszącym miliardowe dochody biznesem rzekomego leczenia raka. Założenia „kuracji” onkologicznej oparte są na oszukańczych podstawach, a terapia ta jest gorsza od choroby.

Nie wystarczy wiedzieć, jak nas oszukują i mordują, najważniejszą częścią wykładu jest wiedza o tym, jak chronić się przed zachorowaniem i jak się skutecznie i bezpiecznie leczyć, gdybyśmy jednak zachorowali.

Czego trzeba więcej, żeby uwierzyć?
Wykład ten prezentuje doskonale udokumentowane DOWODY NAUKOWE uzyskane przez rzetelnych i uczciwych lekarzy-naukowców.

Z wykładu wynika, że główną przyczyną raka jest brak witamin (zwłaszcza C) i mikroelementów w diecie. Nasza dieta jest coraz mniej wartościowa z powodu wyjałowienia gleb przez sztuczne nawożenie pól oraz za sprawą przetwarzania (oczyszczania oraz „poprawiania”) naturalnej żywności. Białe pieczywo, makarony, ryż, cukier i sól oraz pozbawione witamin i mikroelementów warzywa i owoce nie są w stanie dostarczyć organizmowi niezbędnych do życia składników. Pozornie jedzący do syta może zachorować i umrzeć z głodu, bo kalorie, a nawet białka to nie wszystko, czego nasz organizm potrzebuje. Jedzenie i picie nowoczesnej, mocno schemizowanej żywności (sztuczne dodatki smakowe i zapachowe, barwniki, konserwanty, słodziki, kwasy, tłuszcze, niezliczone „E” itp.) zatruwa krew, a wraz z nią wszystkie komórki naszego organizmu. Nic więc dziwnego, że mamy „epidemię” raka i wszelkich innych chorób.

Dlaczego chemioterapia nie jest i nie może być skuteczna?

Ponieważ jej celem jest niszczenie komórek. Zabija ona zarówno komórki rakowe, jak i zdrowe. „Leczenie” stosowane w onkologii polega na aplikowaniu chemii i naświetlań, które nie mogą wyleczyć raka, bo są rakotwórcze z samej swojej natury.

Proszę przyjrzeć się uważnie poniższemu zdjęciu. Widzimy na nim 2 centymetrowej grubości gumową rękawicę, którą ochraniają swoje ręce lekarze i pielęgniarki aplikujący chemię pacjentom chorym na raka. Gdyby zawartość kroplówki wylała się na skórę doszłoby do bardzo poważnego oparzenia, które po latach może przekształcić się w raka skóry. I tę wysoko toksyczną substancję wlewa się w żyły chorego człowieka. To prawdziwy cud, że ktokolwiek jest w stanie przeżyć tę „kurację”!

Właściwe leczenie raka to powrót do natury!

Jeśli pozwolimy naszym organizmom oczyścić się z trucizn i dostarczymy im tego, czego potrzebują, żeby optymalnie funkcjonować (w tym przypadku naturalnych suplementów), same powrócą do równowagi i choroba zniknie bez leków.

Poniższe ilustracje pochodzą z wykładu. Są one tak wymowne, że postanowiłam je tu umieścić, żeby każdy potencjalny pacjent oddziału onkologicznego mógł się dobrze zastanowić, czy dobrze robi ufając lekarzom.

Ludzie! Obudźcie się wreszcie!

Mimo dostarczania coraz większej ilości niezbitych dowodów na wielką skuteczność naturalnego leczenia raka ludzkość w najlepsze trwa w matriksowej, głębokiej hipnozie. Chorzy na raka, trafiający na oddziały onkologiczne z reguły wychodzą stamtąd „nogami do przodu”, ale fakt ten, zamiast ludzi otrzeźwić i zmusić do ucieczki, paradoksalnie generuje w nich jeszcze większy lęk i napędza do lekarzy jeszcze więcej spanikowanych chorych. Jak wyjaśnić ten fenomen, jeśli nie hipnozą?

„Leczenie” raka to nieprawdopodobny wprost biznes, lepszy nawet niż prostytucja i narkotyki. Podobnie ma się sprawa ze szczepieniami.

Gdy pacjent umrze lub gdy zostanie wyleczony traci się kurę znoszącą złote jaja.

Pierwsza tragedia to kiedy pacjent umrze. Druga tragedia, to kiedy wyleczy się ludzi. Prawdziwie dobry lek to ten, który zażywa się bardzo długo

– to cytat z wywiadu z twórcą nowych leków.

Oburzające?

Teoretycznie tak. Ale jak się nad tym głębiej zastanowić, to niekoniecznie.

Każdy z nas jest kowalem własnego losu i sam ponosi odpowiedzialność za wszystko, co go spotyka. Jeśli ktoś nie interesuje się zdrowym odżywianiem i naturalnymi metodami dbania o zdrowie i jeśli bezmyślnie powierza pieczę nad nim innym ludziom to sam jest winien, jeśli skończy w grobie.

Dopóki udział w zabawie w doktora jest dobrowolny, ja to akceptuję.

Zgadzam się na to, że lekarze dla zarobku trują i mordują każdego barana, który wpadnie w ich szpony. Wolna wola. Do tanga trzeba dwojga, a to znaczy, że pacjentowi taki układ odpowiada.

Mnie nie odpowiada, więc nie korzystam. Wolnoć Tomku w swoim domku.

Jednak w momencie, gdy rozzuchwalona banda zbrodniczych uczniów i następców doktora Mengele zaczyna wyciągać swoje pożądliwe łapy również po tych, którzy nie życzą sobie być leczeni na śmierć, kiedy wprowadzają przymusowe (pod rygorem utraty pracy) badania „profilaktyczne” i szczepienia, albo co jeszcze gorsze, obowiązek poddawania się „właściwemu” leczeniu wbrew woli pacjenta, zaczyna się robić naprawdę strasznie. To jest zamach na moją wolność osobistą i ja tego nie zamierzam tolerować.

Jestem z pokolenia powojennego, więc wiem, jak działa medialna propaganda, wmawiająca ludzkim owieczkom, że gadanie o zagrożeniach jest tworzeniem wyssanych z palca teorii spiskowych.

To już jest chemiczno-farmaceutyczny totalitaryzm zagrażający zdrowiu i życiu każdego człowieka na Ziemi.

Na razie jeszcze mamy prawo wyboru, ale coraz częściej musimy się bronić przed wciąż ponawianymi próbami ograniczania naszych praw i wolności pod pretekstem dbałości o „nasze dobro”. Jak długo damy radę się opierać?

Tematyka wykładu:

  • Dlaczego leczenie raka jest nieskuteczne?
  • Rozpoznanie natury raka – nowy cel terapii.
  • Dowody naukowe skuteczności naturalnego podejścia do raka.
  • Dlaczego ten kierunek nie jest promowany?
  • Jak działa ‚biznes raka’?
  • Co możemy zrobić – Polska wolna od raka!

Jak zwykle podaję link do pierwszego odcinka.

Słowo „Barbie” zawsze wywoływało w moim umyśle skojarzenie z osobą Klausa Barbie, nazistowskiego rzeźnika Lyonu. Dziś widzę, jak „prorocze” było to skojarzenie. Inna Barbie znów zabija niewinne dzieci, więc Klaus pewnie rechocze złośliwie w głębi piekła, gdzie niewątpliwie trafił, ciesząc się, że jego dzieło jest kontynuowane.

Łysa laleczka Barbie, wprawdzie bez włosów, ale wciąż piękna (jej twórcy zataili fakt, że po chemioterapii wypadają WSZYSTKIE włosy, a więc rzęsy również). Wspaniała akcja propagowania śmierci wśród najmłodszych. Teraz każda dziewczynka będzie chciała zachorować na raka i poddać się „leczeniu na śmierć”, bo to takie cool. Akcję na Facebooku polubiło już 158 tysięcy ludzi! Mamy nową modę i masowy trend w kulturze.

Jeśli wierzysz, że po wojnie zwyciężyło dobro, zbrodniarze wojenni zostali zamknięci w więzieniach lub powieszeni, a nazizm a zawsze unicestwiony, to żyjesz w głębokim Matrixie i masz wodę zamiast mózgu! Obudź się z „racjonalistycznej” hipnozy i zacznij myśleć głową zamiast telewizorem i organem Michnika-Szechtera. To, czego uczono cię w szkole to bzdury i cyniczne kłamstwa.

NAZISTOWSKIE KORZENIE „BRUKSELSKIEJ UE” książka on line – przeczytaj koniecznie!!! Tu do pobrania.

„Rzeźnik z Lyonu” agentem niemieckiego wywiadu. Klaus Barbie służył RFN

Cała prawda o nazizmie rządzącym całym dzisiejszym światem

Jak działać?

———————————————–

http://www.naturalnews.com/053570_cancer_industry_lies_natural_cures.html

20 największych kłamstw przemysłu rakowego:

Tłumaczenie: Wojtek

  1. To pech powoduje raka, a nie że rak jest powodowany przez przyczynę i skutek.
  2. Nie ma znanego lekarstwa na raka.
  3. Chemioterapia leczy raka.
  4. Nie ma żadnej antyrakowej diety lub ziół leczących raka.
  5. Żaden z chemikaliów używanych w kosmetykach nie powoduje raka.
  6. Pestycydy i herbicydy nie powodują raka.
  7. Rak jako Twoje przeznaczenie, nie masz żadnej możliwości by od tego uciec.
  8. Onkolodzy pomogą Ci wyeliminować raka.
  9. Mammografia wyłapuje wczesne fazy raka, dlatego też ratuje życie.
  10. Diagnozy wykrywania raka są zawsze trafne i prawdziwe.
  11. Korporacje farmaceutyczne pragną znaleźć lek na raka.
  12. Grupa Komen zbiera pieniądze aby wyeliminowac raka.
  13. Rak to wróg, który zaatakował Twoje ciało, stąd też powinien być wyeliminowany poprzez potraktowania Twojego ciała bronią chemiczną.
  14. Kiedy tylko kartel farmaceutyczny znajdzie lek na raka, świat otrzyma go za darmo.
  15. Podwójna masektomia zapobiega rakowi piersi.
  16. Światło słoneczne powoduje raka (odpowiednie kremy i filtry uv temu zapobiegną).
  17. Jedynym powodem dlaczego nie znaleziono do tej pory leku na raka to za mała ilość zainwestowanych pieniędzy w badania tej kwestii.
  18. Nowoczesne metody leczenia raka są wysoce efektywne i popierane przez naukowy świat jako efektywne i bezpieczne.
  19. Nie ma powiązania pomiędzy dietą i rakiem.
  20. Biznes rakowy podąża za tym by podciąć pod sobą gałąź.

Jest za dużo przypadków autyzmu? Zmienimy kryteria diagnostyczne i problem zniknie.

Autyzm – postępy postępu

Wg. nowych kryteriów diagnostycznych liczba dzieci autystycznych spadnie co najmniej dwukrotnie

Prof. Dorota Majewska

Ze strony Mirosława Dakowskiego

Ostatnie doniesienia z USA i UK pokazują, że obecnie już 1 dziecko na 80/100 cierpi na autyzm, a wśród chłopców 1 na 40. Nie ma dziś wątpliwości, że etiologia autyzmu oraz wielu innych chorób neurorozwojowych ma głównie podłoże środowiskowe i jatrogenne, choć naturalnie establiszment szczepionkowy i medyczny nadal temu zaprzecza, bo musiałby wziąć odpowiedzialność za okaleczenie i zabicie szczepionkami milionów dzieci.

(Warto się zapoznać w tymi dokumentami:

http://childhealthsafety.wordpress.com/

http://www.ecomed.org.uk/wp-content/uploads/2011/09/3-tomljenovic.pdf)

Wywołuje to coraz większe wzburzenie wśród rodziców na całym świecie, którzy coraz częściej odmawiają szczepienia swych dzieci. Równocześnie amerykańska koteria psychiatrów (American Psychiatric Association) dostała rozkaz, żeby coś zrobić z epidemią autyzmu. Członkowie tej koterii postanowili więc radykalnie zmienić kryteria diagnostyczne autyzmu i usunąć z tej kategorii wszystkie lżejsze przypadki, zespół Aspergera, autyzm nietypowy etc. Dotychczasowe kryteria autyzmu obejmowały spektrum zaburzeń autystycznych. Te nowe kryteria mają być opublikowane w nowym manualu diagnostycznym, zwanym DSM-V i staną się biblią diagnostyczną.

Spowoduje to, że wg. nowych kryteriów diagnostycznych liczba dzieci autystycznych spadnie co najmniej o połowę. Pozostałe dzieci nadal będą miały zaburzenia ze spektrum autyzmu, ale włoży się je do innej szufladki, więc nie będzie im przysługiwała specjalna terapia ani edukacja. I o to chodzi w tych manipulacjach, o radykalne zmniejszenie dostępu dzieci do terapii, refundowanej częściowo przez ubezpieczenia medyczne.

Równocześnie UE wchodzi we współpracę z kartelami farmaceutycznymi, żeby za publiczne pieniądze wyprodukować „leki” rzekomo do leczenia autyzmu.

Nie ma mowy o rzetelnym zbadaniu etiologii i biologii autyzmu, bez czego każde leczenie farmakologiczne będzie tylko groźnym eksperymentem medycznym na chorych dzieciach, który najprawdopodobniej zakończy się dla nich jeszcze bardziej tragicznie. Wśród firm farmaceutycznych, które mają produkować preparaty do leczenia autyzmu znajdują się główni producenci szczepionek oraz producent thimerosalu (związku rtęci dodawanego do szczepionek).

A więc te same koncerny, których toksyczne szczepionki okaleczyły neurologicznie miliony dzieci będą teraz produkować chemikalia, żeby „leczyć” kalectwo wynikłe ze stosowania tych szczepionek. Ci sami ludzie agresywnie zaprzeczają, że ok. 20% przypadków autyzmu daje się naprawdę wyleczyć dietą odtruwającą, witaminami, chelatacją oraz terapiami behawioralnymi, co jest potwierdzone przez wielu lekarzy i rodziców. Wygląda więc, że mamy tu do czynienia z celowym okaleczaniem dzieci, żeby generować chronicznie chorych, którzy przez całe życie będą potem zmuszani do brania innych toksycznych medykamentów dla zysków karteli farmaceutycznych. Zabierze się chorym dzieciom dostęp do bezpiecznych terapii behawioralnych, lecz będzie przymuszać do brania niebezpiecznych psychotropów. Dotychczasowe doświadczenia z takimi lekami pokazują, że wywołują one u dzieci groźne reakcje (m.in. samobójstwa, ataki agresji) i jeszcze bardziej uszkadzają ich mózgi.

(http://gaia-health.com/gaia-blog/2012-03-23/new-autism-research-program-big-pharma-profit-center-with-taxpayers-help/)

Kilka dni temu w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł, w którym podano, że MZ zdjęło z Sanepidu obowiązek monitorowania powikłań poszczepiennych, co znaczy, że w kwestii szczepień mamy już pełną wolną amerykankę (czyli wszystkie chwyty dozwolone).

Pozdrawiam

DM

Oj tam, oj tam, nie wpadaj w paranoję, przecież oni tego nie zrobią!

Wszyscy przebudzeni słyszeli to zdanie niezliczoną ilość razy.

Dla przeciętnego, „racjonalistycznego” leminga, którego świat ogranicza się do pracy, seksu, konieczności zapełnienia michy i spłacenia kredytów świat jest taki, jaki widzi w telewizorni. No owszem, idealny może nie jest, są w nim choroby, zbrodnie i wojny, ale co tam, przecież to normalka, było, jest i będzie.

Głód gdzieś w świecie? A co mnie to? U nas to się nie zdarzy.

I i II wojna światowa? Komunizm? No owszem, były, ale już ich nie ma i spoko, nie będzie, przecież żyjemy w demokracji. A tak, jasne, może się powtórzyć, hehe, wal się, nie przeszkadzaj, bo Kiepscy lecą.

Chemia na niebie? Kretynka, przecież samoloty latają, czy ty wiesz kobieto, jak bardzo w ostatnich latach wzrósł ruch lotniczy? Przecież gdyby coś na nas rozpylali, to wszyscy by to zobaczyli i od razu by się wydało (a ty co widzisz nad swoją głową?)

Kamery na ulicach? I bardzo dobrze, bo przecież jest straszny bandytyzm i terroryzm!

Podsłuch w telewizorze i liczniku prądu? Hahahahahaha, naoglądałaś się filmów sensacyjnych, jakie podsłuchy? A nawet jeśli to co, niech się boją złodzieje, uczciwemu to nie szkodzi.

Totalitarna kontrola w stylu Wielkiego Brata, wszczepiane pod skórę chipy RFID kontrolujące zachowania, a nawet wpływające na myśli? Oj tam, oj tam, nie przejmuj się, przecież oni tego nie zrobią!

Masowe protesty przeciw władzy? A kurde, czego chcą znowu, czy ci ludzie nie mają nic lepszego do roboty?

Kiedy w 2001 roku patrzyłam na płonące i dymiące wieże WTC zastanawiałam się, do czego potrzebny im jest ten „zamach”. Było dla mnie zupełnie oczywiste, że nie mógł tego zrobić żaden „wróg” z zewnątrz, ponieważ tajne służby USA były zbyt profesjonalne, żeby do tego dopuścić (a jeśli nie były, to powinny popełnić seppuku). A więc musiało się kryć za tym coś zupełnie innego, niż „prawdy” podawane przez media. Dziś jest już dla mnie zupełnie oczywiste, jaki cel osiągnięto popełniając tę zbrodnię.

Dla Ciebie również wszystko powinno stać się jasne, gdy obejrzysz film „Oszukać Wielkiego Brata”. Muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem, ale nie tyle umiejętności Atona Edwardsa, bo wszystkich swoich tajemnic na pewno nam nie zdradził, co raczej możliwości technicznych psychopatów, którzy przejęli władzę nad światem. Wygląda na to, że rzeczywistość przerosła wyobraźnię twórców sf i samego George Orwella.

Wielki Brat ma oczy i uszy wszędzie…

Nawet czytanie w myślach nie jest już bajką przyszłości, jest to zupełnie realna, naukowo opracowana metoda, powoli wdrażana w życie.

Jeśli wierzysz w bajkę, że uczciwy człowiek może spać spokojnie, bo jego uczciwość chroni go przed chorym zainteresowaniem demokratycznie wybranej władzy, to jesteś bardzo, ale to bardzo naiwny. Uczciwość, drogi obywatelu to rzecz względna. W świecie, w którym dozwolone jest wszystko z wyjątkiem tych kilku drobnych rzeczy, które są zakazane (jak zabijanie, kradzież czy niszczenie dobra wspólnego) możesz spać spokojnie. Ale w rzeczywistości, w której zakazane jest wszystko z wyjątkiem kilku drobnych rzeczy, które są dozwolone twoja uczciwość staje pod wielkim znakiem zapytania. Uczciwość nie obroni cię przed niczym, ponieważ istnieje możliwość wykreowania z kapelusza niezliczonej ilości wykroczeń, przestępstw i zbrodni i zapisania ich w kodeksach karnych.

W totalitarnym świecie wszystko może być zbrodnią, nawet to, co tobie wydaje się podstawowym prawem, przysługującym każdemu jak psu buda.

Gdyby ktoś powiedział mi, że dożyję czasów, w których rumianek i mięta zostaną zdelegalizowane niemal na równi z dragami lub że nie będę miała prawa uprawiać warzyw na własnej działce, pomyślałabym, że to jest czyste sf. I oczywiście zupełnie nierealne.

Wszystko stanie się zrozumiałe, gdy uświadomisz sobie, że powoli największą zbrodnią staje się wszystko to, co szkodzi interesom finansowym korporacji. Korporacje, zamiast konkurować na rynku, produkując rzeczy najwyższej jakości i w przystępnej cenie, poszły na łatwiznę i niszczą każdego, kto może zagrozić ich interesom.

Sianie warzyw i ziół w ogródku jest bardzo niebezpieczne, ponieważ jedząc je stajesz się zdrowy. To straszne przestępstwo wymaga surowej kary, ponieważ przez ciebie tracą lekarze, szpitale i kartele farmaceutyczne.

Jeśli napiszesz program i udostępnisz go za darmo zostaniesz złodziejem, który okrada Billa Gatesa i pójdziesz siedzieć.

Pod rządami korporacji żyjesz wyłącznie po to, żeby przynosić im zysk. Jeśli tego nie robisz, stajesz się bezproduktywnym zjadaczem chleba, którego należy bez litości odstrzelić.

Jeszcze niedawno prywatność była rzeczą świętą. Ale już nie jest. Od czasu, gdy „terroryści” zwalili dwie wieże automatycznie i ty stałeś się terrorystą. Nie szkodzi, że potencjalnym. Z tego powodu musisz być inwigilowany przez całą dobę i wszelkimi możliwymi sposobami. Nie buntuj się, jeśli wpuszczą ci do komputera robaka, zainstalują podsłuch w telefonie i kamerę w telewizorze (taka telewizja wzajemna: ty patrzysz w telewizor, a on patrzy na ciebie).

Paranoja?!

Oj tam, oj tam, nie zrobią tego?

No to zobacz, co już zrobili. Obejrzyj ten film, ale nie przejmuj się za bardzo tym, co ty możesz zrobić Wielkiemu Bratu – bo nic nie możesz.

Przejmij się raczej tym, co Wielki Brat może zrobić tobie (film „Oszukać Wielkiego Brata”):

Ostatnim bastionem wolności była gotówka – ale właśnie ją likwidują. Można próbować wyprowadzić Wielkiego Brata w pole, ale tylko dopóty, dopóki istnieje gotówka. W momencie, kiedy zniknie, zniknie również możliwość ukrywania się. Nie dostaniesz pieniędzy za pracę do ręki, lecz na konto, a konto pokaże gdzie jesteś i co robisz.

A będzie jeszcze fajniej.

W niedalekiej przyszłości, może nawet wcześniej niż ci się wydaje, w chwili urodzenia otrzymasz mikrochip RFID pod skórę, zeskanują ci tęczówkę oka oraz pobiorą DNA i odciski palców. Od tej chwili nigdzie się nie ukryjesz.

Wiedziałeś o tym, jakimi możliwościami dysponuje władza, rzekomo demokratycznie wybrana i służebna wobec obywatela?

Potraficie kojarzyć i samodzielnie wyciągać wnioski?

Jeśli ktoś jeszcze nie widział tego filmu koniecznie musi go zobaczyć. Po obejrzeniu tego materiału dla każdego powinno być jasne, jaką wartość mają wiadomości przekazywane media.

Na tym kończę swój komentarz i odsyłam na monitorpolski, resztę niech każdy przemyśli samodzielnie.

Całość do ściągnięcia z mojego chomika. Wrzucę go zaraz na dailymotion, skąd można ściągać za darmo.

Trawa sama rośnie, nie musimy jej mówić jak to robić!

Powiem wprost i bez owijania w bawełnę: chemiczna medycyna alopatyczna i cała ta kosmiczna technika używana do przeprowadzania zabiegów (z wyjątkiem chirurgii urazowej), stosowana w nowoczesnych szpitalach są jednym, wielkim KŁAMSTWEM! Cały ten rzekomy „rozwój” również jest KŁAMSTWEM!

Jeśli wierzysz w to, że choroby są nam pisane i że bez nowoczesnej nauki i techniki nie jesteśmy w stanie żyć, to popukaj się porządnie w głowę i pomyśl – MYŚLENIE NIE BOLI!

Skoro małpoludy, neandertalczycy i kromaniończycy nie znali i nie stosowali szczepień, leków alopatycznych, chirurgii, naświetlań i chemii onkologicznej, bypassów, insuliny, przeszczepów narządów, antybiotyków i innych naukowych wynalazków, bez których rzekomo nie możemy istnieć, to jakim cudem ludzkość nie tylko przetrwała, ale skolonizowała całą planetę i tak się rozmnożyła, że dziś rzekomo mamy przeludnienie?

Ludzie! Czy myśmy już totalnie zidiocieli?

Wierzymy w to chyba tylko dlatego, że psychopatyczne władze od co najmniej 20 lat spryskują nas z nieba miliardami ton aluminium, baru i patogenów chorobotwórczych, a każdy uczeń szkoły podstawowej wie, że aluminium powoduje ciężką demencję. To aluminium jest w powietrzu, którym oddychamy, w wodzie, glebie, zbożach (chlebie!), jarzynach i owocach, które jemy, wierząc, że są zdrowe.

Dodajmy do tego chemię rolniczą (nawozy, herbicydy, pestycydy), bez której rzekomo nic w polu nie wyrośnie – w takim razie znowu spytam: jak to możliwe, że przed wynalezieniem tego naukowego świństwa wszystko jakoś rosło, a ludzkość mnożyła się jak króliki? Z głodu tak się mnożyła?

Kochani, czas się przebudzić!

Wyrzućcie do śmieci podręczniki szkolne, bo w nich nie ma ani słowa prawdy. Nasza historia i nasza teraźniejszość są zakłamane! Jesteśmy zahipnotyzowani przez „racjonalistyczne” pranie mózgu od kołyski i dlatego nie jesteśmy w stanie dostrzec tego, co dzieje się naprawdę.

Chorujemy nie dlatego, że natura popełniła błąd i źle nas stworzyła i nie dlatego, że natura jest naszym wrogiem, z którym trzeba walczyć, poprawiać ją i korygować jej niedoróbki.

Natura jest doskonała. Jeśli więc jesteśmy chorzy i źle funkcjonujemy, to na pewno nie za sprawą natury, lecz nauki.

To nauka (wraz z pozostającą na jej usługach polityką) nas oszukuje, tworząc sztuczne problemy i podsuwając nam niewłaściwe sposoby ich rozwiązywania.

A dlaczego to robi?

Z prostej przyczyny!

Dla KASY I WŁADZY!

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście chodzi o pieniądze.

Władza tworzy sztuczny problem (media pozostające na jej usługach – czyli wszystkie jakie są – ponoszą nieziemski jazgot, zupełnie jakby świat się kończył, bo mamy przecież straszliwy problem), potem władza z pełną hipokryzją udaje, że reaguje (skorumpowane media krzyczą, że za wolno), a na końcu podsuwa się nam rzekome rozwiązanie (media drą mordę, że musimy z niego natychmiast skorzystać, bo jak nie, to po nas). Oczywiście ani problem nie jest prawdziwy, ani rozwiązanie nie jest prawidłowe. Żeby dowiedzieć się, jak nas oszukują podążaj za pieniędzmi (i władzą).

Przykłady?

Proszę bardzo!

Terroryzm. Robimy wielkie BUM!!!! w którym giną tysiące ludzi, media filmują latające flaki i tryskającą krew oraz kłęby czarnego dymu. Straż pożarna, karetki pogotowia i policja w błyskach swoich pojazdów przybywają, ratują i badają teren zbrodni. Media filmują ludzi czarnych od dymu i stosy trupów piętrzące się wszędzie wokół. Władza ogłasza, że to terroryści. Terrorysta może czaić się wszędzie. Może nim być twój sąsiad, a nawet małżonek. Więc nie ufaj nikomu. I zrozum, że nikt nie ma na czole napisane, że jest terrorystą, więc możesz nim być i ty. Dlatego nie protestuj, gdy władza rzuca cię na glebę, pałuje i rewiduje, a potem ogłasza stan wojenny, który pozbawia cię wszelkich praw obywatelskich.

Ogólnoświatowa pandemia. Czy ktoś nie pamięta rzekomej pandemii świńskiej grypy? Tworzymy w laboratorium nowy typ wirusa i szczepionkę przeciw niemu, wypuszczamy wirusa w jakimś niezbyt cywilizowanym, ale lubianym przez turystów kraju i czekamy, aż wirus zostanie przez nich rozniesiony po całym świecie. Wtedy zmieniamy definicję pandemii – teraz nie musi to być epidemia obejmująca cały świat i powodująca masowe zgony. Wystarczy, jeśli wirus rozprzestrzenia się szybko, po czym podajemy do (przypominam, że skorumpowanych) mediów informacje o każdym zgonie (na zawał, w wypadku komunikacyjnym, na raka) informując, że istnieje podejrzenie, że śmierć nastąpiła na skutek pandemii (potem możemy to zdementować). No i oczywiście podsuwamy naukowe rozwiązanie: szczepionka! Oczywiście, tworzona w wielkim pośpiechu, więc nieprzetestowana, więc nie możemy wziąć odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne. Wielka kasa gwarantowana, nie tylko ze szczepionek, ale i z powodu komplikacji, które spowoduje i które trzeba będzie leczyć drogimi lekami, które oczywiście też dostarczymy, wszak jesteśmy specjalistami od reagowania na problem i rozwiązywania go.

Nie muszę tłumaczyć nikomu (bo tego bloga czytają ludzie inteligentni), że wszystko to, od problemu po jego rozwiązanie, jest czystą fikcją i ma na celu wyłącznie zbicie kapitału politycznego i finansowego.

Medycyna działa dokładnie według tego samego schematu.

Tworzymy problem.

Nauka zaczyna głosić, że w ziarnach zbóż jest bardzo dużo niepotrzebnych substancji, które pogardliwie określa się jako „balastowe”. „Balast” to jest coś, co obciąża. Te substancje balastowe (według nauki) obciążają nasz przewód pokarmowy, zmuszając go do niepotrzebnego wysiłku przy trawieniu czegoś, czego i tak strawić się nie da.

Jest problem, trzeba więc zareagować.

Głupia natura popełniła błąd, więc nauka go skoryguje, czyli zareaguje i dostarczy rozwiązanie. Po co nasze biedne żołądki i jelita mają się męczyć? Zdejmujemy z nich ten problem, usuwając cały ten balast i wyrzucając go świniom.

Natura to nasz wróg, ale nauka jest zbawcą i znajdzie rozwiązanie!

Już wkrótce szpitale zapełniają się chorymi, którzy cierpią z powodu awitaminozy oraz ciężkich zaparć, spowodowanych przez brak błonnika w diecie, to z kolei powoduje zaleganie w jelitach mas kałowych, które powodują zatrucie całego organizmu i w konsekwencji raka. Ale biznes się kręci: młynarze mają pracę, bo oczyszczają ziarno, lekarze mają pracę, bo pacjentów przybywa, farmaceuci mają pracę, bo muszą wynaleźć i wyprodukować leki, które usuną przykre objawy.

Pojawia się kolejny problem: cukrzyca.

Organizm produkuje za dużo cukru. Trzeba więc zareagować i znaleźć rozwiązanie. Już wiemy: winny jest… cukier! Trzeba się go pozbyć! Na to mamy nawet dwa rozwiązania: insulinę i aspartam! I znowu lekarze i farmaceuci mają zajęcie! Wstrzykują chorym insulinę i zalecają słodzenie aspartamem, ale pojawiają się kolejne problemy: mimo ich heroicznych wysiłków pacjent cierpi i jest z nim coraz gorzej. Traci wzrok, jego stopy zaczynają gnić z powodu niedokrwienia, a jego układ nerwowy zaczyna szaleć. Potrzebne są następne rozwiązania. Zatrudniamy więc okulistę, a ten, przy użyciu zaawansowanej naukowo aparatury XXI wieku wymienia w oku zmętniałą soczewkę. Potem prosimy szewca, żeby opracował but, nie krępujący przepływu krwi w stopie. Jeśli to nie wystarczy ortopeda amputuje paluszek, potem drugi, trzeci, a w końcu całą stopę, a może i kończynę. Wzywamy wtedy protetyka, który dobierze idealną protezę, nawet lepszą niż prawdziwa noga (nauka zawsze jest lepsza niż przestarzała i wadliwa natura, zapamiętajcie to sobie). I na końcu pojawia się neurolog. Pacjent ma drżenia? Znajdziemy miejsce w mózgu, które źle działa, wstawimy tam elektrodę i naprawimy, co się zepsuło.

Tylu ludzi ma zajęcie przy jednym pacjencie! Widzicie, jak się biznes kręci? Ileż pieniędzy generuje taki pacjent!

Ktoś, kto zarzyna kurę znoszącą złote jaja musi być idiotą i należy go za to przykładnie ukarać, a najlepiej zamknąć w domu wariatów (ustawa psychiatryczna zadba o to, żeby takich wariatów leczyć).

Dlatego medycyna naturalna lecząca dietą i ziółkami oraz homeopatia, lecząca wodą i kulkami z cukru muszą być zakazane! Każdy lekarz, który będzie propagował te rzeczy zostanie oskarżony ośmieszanie uczelni lub całej medycyny, ścigany przez prawo i w końcu pozbawiony prawa do wykonywania zawodu.

W obronie miejsc pracy lekarzy i farmaceutów wprowadzi się ogólnoświatowy totalitaryzm medyczny.

Pacjenci zostaną pozbawieni prawa do decydowaniu o tym, co jedzą i czym są leczeni. Kartele chemiczno-farmaceutyczne i biotechnologiczne muszą bronić swoich interesów. Na straży interesów tej grupy zawodowej stoją nawet takie organizacje i instytucje jak WHO i FDA. Dla nich powołuje się Codex Alimentarius, którego zadaniem jest wyprodukowanie jak największej ilości chorych i kalek, co osiągniemy dzięki ograniczeniu dostępu do ziół, medycyny naturalnej, witamin i naturalnej żywności, a co najważniejsze, dzięki zastąpieniu całej naturalnej żywności nowoczesną i naukowo opracowaną żywnością uzyskiwaną z roślin i zwierząt genetycznie modyfikowanych (GMO).

Racjonalizm polega na tym, żeby propagować naukę i postęp technologiczny. Żaden szanujący się racjonalista nie może popierać czegoś tak przestarzałego i zacofanego jak natura. Natura to jakieś brudne średniowiecze i płaska ziemia. To zabobon, voodoo i kołtun.
Precz z naturą, niech żyje nauka!

Jeśli w to wierzysz, to ci powiem, że mnie przerażasz.

Pomyśl…

Przecież trawa sama rośnie. Nauka nie musi jej uczyć, jak to robić.

Twój organizm jest mądrzejszy niż trawa.

Jesteś potomkiem ludów, które pojawiły się na tej planecie miliony (miliardy?) lat temu. Zmagały się z wirusami, bakteriami, klimatem, wojnami, zmianami pola magnetycznego, wybuchami na słońcu, globalnym ociepleniem, globalnym zlodowaceniem oraz wszelkimi możliwymi zagrożeniami. A jednak człowiek przetrwał!

Jakim cudem?

Skazany wyłącznie na naturę, leczący się ziołami, prowadzony przez szamanów – dotrwał do XXI wieku i stworzył cywilizację!
Jeśli dziś coś nam zagraża, to nie wirusy, bakterie, klimat, wojny, zmiany pola magnetycznego, wybuchy na słońcu, globalne ocieplenie i zlodowacenie.

Dziś zagraża nam… NAUKA!

Jesteśmy dziećmi natury, a nie nauki. Nasze organizmy same potrafią powracać do normy. Nie musimy świadomie kontrolować rytmu naszego serca, ciśnienia krwi, temperatury panującej w naszym organizmie, poziomu cukru… nie musimy robić żadnych takich głupstw. Pozwólmy naturze robić to za nas. Zamiast myśleć, jakiego neuroprzekaźnika nam brakuje i jak oraz w jakiej ilości go wstrzyknąć do naszego organizmu pozwólmy mu powrócić do normy. On sam to potrafi. Robił to od zawsze.

NASZ ORGANIZM POTRZEBUJE JEDYNIE, ŻEBY MU NIE PRZESZKADZAĆ!

Jeśli przestaniemy karmić go żywnością pozbawioną „substancji balastowych” i przesyconą toksynami z agrochemii oraz zdegenerowanymi „naukowo” mutantami GMO, jeśli przestaniemy go truć alopatyczną chemią, kaleczyć chirurgią i naświetlaniami, zatruwać wyziewami z nowoczesnych fabryk oraz chemtrailami z nieba, a zamiast tego dostarczymy mu zdrowego, pochodzącego z natury pożywienia i ziół sam powróci do idealnego zdrowia. Bo tak został zaprogramowany przez Stwórcę!

Na zakończenie zacytuję jeszcze raz, co napisał Marc Van Cauwenberghe, lekarz leczący dietą makrobiotyczną (cały cytat jest tutaj)

Spoglądając wstecz na swój sposób myślenia i podejścia do zdrowia i choroby zdałem sobie sprawę, że:

  • Byłem agresywny. Zakładając, że życie to ciągła walka o przetrwanie oraz że życie ludzkie to najwyższa wartość, nie miałem żadnych wątpliwości używając całego arsenału broni przeciwko wszystkiemu, co uznałem za najeźdźcę lub agresora, choć i oni byli przejawami życia (…).
  • Myślałem, że życie to skomplikowany proces biochemiczny, w którym mogą nastąpić nieprzewidziane reakcje. Im więcej poznawałem szczegółów, tym bardziej potwierdzały one moje poglądy. Nie miałem możliwości konfrontacji z innymi poglądami. I tak miałem dużo roboty z przyswajaniem złożoności teorii, którą wyznawałem (…).
  • Teraz zdaję sobie sprawę z tego, iż człowiek dumny znajduje się na krawędzi upadku, a cały postęp – jeżeli nie jest w harmonii z życiem samym – jest w rzeczywistości regresją.

Wiadomości z wariatkowa część 8

Mały remanent: przedświąteczny przegląd wiadomości godnych odnotowania

Europa tolerancyjna i multi-kulti

Ale tylko w deklaracjach. Bo w praktyce mamy terror i zamordyzm. Nie wolno nosić krzyżyków ani chust, ponieważ tolerancja i multikulturowość oraz miłość bliźniego przejawia się pod postacią zakazów, nakazów oraz wyrzucania z pracy za przejawianie tejże multikulturowości.

Wyrzucona ze żłobka za muzułmańską chustę. Słusznie. Żebyś czytelniku nie miał najmniejszych wątpliwości TVN24 od razu w tytule wali cię po oczach informacją „SŁUSZNIE”. Że wyrzucona to nic. Ważne, że SŁUSZNIE. A jeśli masz inne zdanie na ten temat, to jesteś niesłuszny. I uważaj, bo i ciebie mogą wyrzucić z pracy – jak najbardziej SŁUSZNIE, ponieważ pewna nieliczna grupa ludzi, ta sama, która narzuciła światu komunizm i ZSRR uważa, że ma patent na rządzenie światem i narzucanie obcym państwom swoich pomysłów. Posłuchajcie sami, co gada ta syjonistka i jaką wizję przyszłości Europy roztacza przed światem. Oto Barbara Spectre, syjonistyczna liderka żydowskiej organizacji „Paideia” w Szwecji:

Myślę, że jest tu odrodzenie antysemityzmu, ponieważ w tym momencie Europa nie nauczyła się jeszcze, jak być multikulturową. My będziemy częścią tych bólów przedporodowych transformacji, które MUSZĄ mieć miejsce. Europa już nie będzie monolitycznymi społeczeństwami, którymi ONI byli w poprzednim wieku. Żydzi zamierzają być w centrum tego. To duża transformacja dla Europy, która jest do zrobienia. Oni teraz wchodzą w tryb multikulturowy i Żydzi będą niezadowoleni ze względu na NASZĄ ROLĘ PRZEWODNIĄ.

Przewodnia rola Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Związku Radzieckiego – wciąż mam to w pamięci…

Koniec państw narodowych

ogłosił uroczyście w TokFm tuż przed świętami (jak ten dobry święty Mikołaj) prof. Janusz Czapiński. „Bo siły ponadnarodowe są silniejsze, niż narodowe”. Mnie interesuje odpowiedź na pytanie, czy te „siły ponadnarodowe” wkroczą do Polski na bagnetach, jak całkiem niedawno faszyzm i komunizm? A może po cichu – zmienią Konstytucje, likwidując państwowość wszystkich krajów wchodzących w skład Unii Europejskiej? A może potrzebne będzie porządne bombardowanie Europy, żeby obywatele zrozumieli, że to nie żarty?

Operatorzy bankomatów chcą dodatkowych prowizji za wypłaty

Ale pewnie jej nie dostaną. W tej sytuacji bankomaty, jako nieopłacalne, zostaną zlikwidowane, a wraz z nimi gotówka. Bo proszę państwa gotówka to szara strefa. Albo nawet całkiem czarny rynek. Nikt uczciwy nie płaci gotówką, bo i po co? Gotówki używają tylko sutenerzy, handlarze narkotyków, złodzieje i bossowie nielegalnych biznesów. Uczciwi ludzie nie mają nic do ukrycia, więc nie boją się płacić kartą. No i karty przecież nikt nie ukradnie, prawda? Co mówisz? Że może ukraść? Owszem, może. Dlatego dam ci dobrą radę: daj sobie wszczepić mikrochip pod skórę. Wtedy ukradną ci go razem z ręką i będzie jeszcze fajniej, nie?

PS.: Resort finansów przygotował projekt programu rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce

W dużych miastach Europy w święta będą wybuchały bomby

zapowiedziały Fakty TVN. Nie powiedziano tego w formie przypuszczającej, lecz jako nieuchronną zapowiedź. „Będą to bardzo niespokojne święta, bo będą wybuchały bomby”.

Amen.

Z naszych podatków płacimy horrendalne sumy na utrzymanie przeróżnych wywiadów i służb specjalnych, na każdej latarni wisi po 5 lub więcej kamer szpiegujących nasze ruchy, za nasze pieniądze instaluje się oprogramowanie szpiegowskie w naszych komputerach i podsłuchy w telefonach, jakbyśmy wszyscy byli bandytami, ale (zmyślona dla potrzeb propagandowych) rzekoma Al Kaida może bezkarnie robić w naszych miastach co tylko zechce. Może podkładać bomby w centrach handlowych, w metrze, WTC i gdzie tylko jej się zamarzy, a służby specjalne patrzą na to obojętnie i nic, poza zapowiedziami kataklizmów, nie zamierzają zrobić. Niech sobie Bin Laden spokojnie podkłada bomby, nawet atomowe, jeśli taka jego wola. Ale oczywiście tym wszystkim tajnym agentom i agenturom należą się za to bardzo wysokie pensje i jeszcze więcej pieniędzy na kamery, podsłuchy, wielkie pały i paralizatory.

TLC: stan uzębienia Brytyjczyków jest coraz gorszy

Niemożliwe! W dobie gumy Orbit, past z fluorem i fluoryzacji zębów w szkołach? Jasne, potrzeba jeszcze więcej fluoru – może by tak dodawać go do wody pitnej, jak w USA? A może trzeba dosypywać go do chleba?

Zbawienna rola Banku Światowego

Weszłam do kuchni zrobić sobie herbatę i na moment włączyłam radio Ćwok. Gościem był były polski ekspert Banku Światowego. Ach, jakże cudownie i z jakim bezgranicznym zachwytem (zupełnie jak wierzący o świętej relikwii) ćwierkał, jakaż to cudowna instytucja ten Bank Światowy, jak on cudownie stabilizuje sytuację ekonomiczną świata, jak genialnie gospodaruje pieniędzmi, dzięki czemu zawsze i dla każdego potrzebującego jest w stanie zorganizować natychmiastową pomoc, przesuwając płynnie kapitał z jednego źródła do drugiego (oczywiście, o drukowaniu bezwartościowych papierków z logo FED nie było mowy) no i jacyż to przecudowni, nieprzeciętni i interesujący ludzie tym zarządzają. Dowiedziałam się też, że obecny kryzys jest największym błogosławieństwem, jakie mogło spotkać ekonomię światową (ciekawe, jak to w ogóle możliwe, że mógł się zdarzyć jakiś kryzys pod tak cudownymi rządami tak cudownej instytucji). Pani prowadząca program potakiwała jak papuga, miód i słodycz kapały z mojego odbiornika na blat kuchenny, a mnie się rzygać chciało coraz bardziej. Oni naprawdę mają nas za idiotów. Albo raczej sami są idiotami i przejadą się na tej swojej pewności siebie.

Ach, zapomniałabym… największym cudem ekonomicznym, jakiego dokonał Bank Światowy jest sprawienie, że nawet te kraje, które miały ustabilizowaną sytuację gospodarczą i zrezygnowały z brania kredytów w tym cudownym Banku Światowym WRÓCIŁY DO NIEGO I ZNOWU BIORĄ KREDYTY!!! Prawda, że to prawdziwy cud gospodarczy i powód do bezgranicznej radości?

Powinniśmy stworzyć Światowy Kościół Czcicieli Lichwy – najlepiej zamiast Watykanu, który już się przeżył i wymaga odnowy w Duchu Przenajświętszej Lichwy.

Zaprawdę, zaprawdę, bydłem bez mózgu jest społeczeństwo, które tę gadkę kupuje i nie zasługuje na nic innego, niż rządy banksterów wespół z „elitami” tego świata.

Owieczki, czas się przebudzić, bo jeśli tego nie zrobicie ockniecie się w największym obozie koncentracyjnym wszechczasów, z chipami w mózgach.

Resort finansów przygotował projekt programu rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce

Kolejny tydzień w wariatkowie mamy szczęśliwie za sobą

Ogłoszenie końca pandemii, której nigdy nie było

To niewątpliwe najśmieszniejsza wiadomość w naszym domu wariatów. Ze szczerym podziwem patrzyłam na panią Margaret Chen, która z nabożnie poważną miną ogłaszała rzekomy koniec zmyślonej pandemii. Nie mam pojęcia, jak się tej dzielnej kobiecie udało zachować powagę, więc darzę ją za to wielkim szacunkiem.

Wielki sukces Najpotężniejszej Armii Świata w walce z brodatymi dzikusami ukrywającymi się w grotach

I znowu mamy powód do serdecznego śmiechu, bo oto nadeszła wiadomość z USA. Zabito albo złapano – nie pamiętam dokładnie, bo mnie takie wiadomości tylko śmieszą – talibskiego przywódcę w Afganistanie. Podekscytowany jak mały chłopczyk komentator w Ćwoku aż piszczał z radości, gdy ogłaszał ten niebywały wprost sukces: „Amerykanom bardzo rzadko udaje się złapać lub zabić kogokolwiek z najważniejszych przywódców Al Kaidy”. Wow!!! Tylko drogie owce nie pytajcie jak to jest możliwe, że najpotężniejszy kraj na świecie, posiadający najlepiej uzbrojoną armię, najlepszy wywiad i najlepszą na tej planecie obronę przeciwlotniczą pozwolił na to, żeby kilku uzbrojonych w plastikowe noże, nieogolonych i pewnie nigdy nie kąpanych poganiaczy wielbłądów zdołało bez żadnych przeszkód wlecieć dwoma potężnymi Boeingami w amerykański symbol światowego handlu. A dziś ten dzikus, który to wymyślił i zorganizował żyje sobie spokojnie w jakiejś afgańskiej grocie i śmieje się krzywymi zębami, które nie widziały cywilizowanego dentysty z samego prezydenta USA, którego dzielni i uzbrojeni po zęby chłopcy nie potrafią złapać ani jego, ani nikogo z jego uzbrojonych w drągi talibów. Naprawdę, wyjątkowo głupi są ci amerykańscy wojskowi i politycy. I jeszcze są z tego dumni.

TVN demaskuje przesąd i złodziejstwo: pijawki

Rosjanie są równie ciemni niczym wspomniani afgańscy talibowie, więc hodują pijawki. A jak je wyhodują, to sprzedają je za potworne pieniądze głupim i zabobonnym ludziom, którzy irracjonalnie WIERZĄ w ich leczniczą moc. Cóż za idioci! Przecież nikt światły nie kupi zwykłego, a co gorsze obrzydliwego robala, a co w ogóle najgorsze wampira, który aż się trzęsie z ochoty, żeby utoczyć trochę krwi niewinnej ze swojego nabywcy. Jak można ludziom wciskać takie obrzydlistwo i zabobon za ciężkie pieniądze!?

Skoro uzbrojeni w kije talibowie są lepsi w walce od najlepszej na świecie armii, to może i rosyjscy znachorzy machający pijawkami są lepsi w leczeniu od najlepiej na świecie wyposażonej służby zdrowia?

Od dawna Was przekonuję, żebyście przestali korzystać z usług medycyny XXI wieku i przeszli pod opiekę znachorów. Takie przesądy jak pijawki, larwy much, zioła, witaminy, zdrowe odżywianie ekologicznym jedzonkiem i kontakt z Matką Naturą przywrócą Wam zdrowie za darmo lub za grosze. Nie ma lepszego lekarza niż Natura i jej „wynalazki”, takie jak rośliny i zwierzęta. Mój kot leczy mruczeniem moją migrenę i obolałe kości, a wymienione przed chwilą larwy much okazały się skuteczniejsze w walce z gangreną niż lekarze na frontach I i II wojny światowej. Okazały się skuteczniejsze nawet niż dzisiejsi lekarze, dysponujący znakomitymi (rzekomo) antybiotykami i skalpelami. I z tego powodu triumfalnie powracają do szpitali XXI wieku. Stosują je nie tylko Rosjanie, ale i Amerykanie. Na szczęście i w Polsce są lekarze, którzy nie boją się sekty racjonalistycznej ani jej inkwizytorskich prześladowań.

Natura leczy skutecznie dlatego, że nie podaje choremu jednej, wyizolowanej substancji czynnej (taka substancja zawsze ma groźne skutki uboczne), lecz cały koktajl, który tylko w całości ma właściwe, skuteczne i pozbawione skutków ubocznych działanie. Zioła to nie tylko chemia, ale również białka, enzymy, witaminy, olejki eteryczne i inne, jeszcze nieznane nauce czynniki, podane w idealnych proporcjach. Podobnie działają pijawki, które wpuszczają do ludzkiego organizmu wiele różnych substancji, które razem tworzą idealny lek na wiele chorób. Nawet jad pszczół, węży i pająków ma właściwości lecznicze (SM).

O pijawkach i larwach much możecie przeczytać tutaj i tutaj.

Skoro przy leczeniu jesteśmy…

Szpitale już dawno przestały być miejscem, gdzie z poświęceniem i troską przywraca się chorym zdrowie. Obecnie zadaniem szpitali jest zarabianie pieniędzy. Cześć z nich pochodzi z (nomen omen) Kasy Chorych. Kasy Zdrowych nie ma, bo ci nie leżą w szpitalach, a jeśli w nich wcześniej leżeli, to dziś raczej należy się spodziewać, że leżą gdzie indziej, podejrzewam, że na cmentarzach lub w najlepszym razie w hospicjach. Pacjentów zresztą już nie ma, bo w nowoczesnym świecie zamiast nich są klienci.

We współczesnej medycynie stosuje się skomplikowane procedury i drogie urządzenia, więc jeśli szpital leczy skutecznie, to bankrutuje, a jego dyrektor popada w tarapaty prawne i może skończyć w pudle. Medycyna jest i musi być wysoko zabiegowa i nieskuteczna, bo tylko dzięki temu szpital zarabia. Gdyby leczono tam magią i placebo pacjenci byliby zdrowi, ale nie byłoby zarobku. Problem jest poważny i niektórzy heroicznie próbują go rozwiązać. A jak? Tego dowiedziałam się z mojego ulubionego radia.

Firmy handlujące szpitalnymi długami żyją bardzo dostatnio, proponując dyrektorom placówek zaciąganie kredytów na spłatę długów, a potem kolejnych kredytów na spłatę jeszcze większych długów, zaciągniętych po to, żeby było na spłatę lawinowo rosnących długów (możecie to ciągnąć w nieskończoność), aż w końcu nie można znaleźć żadnego banku, który udzieli kolejnego kredytu. I wtedy szpital bankrutuje, a jego majątek idzie na licytację. Ale firma doradcza zalicza wielki sukces: jej konta wprost pęcznieją od wynagrodzeń za dobre doradztwo i dzięki dobrym referencjom mogą zająć się doradzaniem kolejnemu dyrektorowi placówki zdrowia.

Jeśli przestaliście się śmiać, pędzę z koleją wiadomością, która was rozweseli.

Dziennikarska (i belferska) logika

Dziennikarz w ĆwokFM wyraża swoje zdziwienie: „Rządzi Platforma, a my gadamy wyłącznie i PiSie. Dzieje się tyle ważnych spraw, a my dyskutujemy o krzyżu”, na co wtrąca się drugi i z ironią w głosie pyta: „A co, to Platforma wystawiła ten krzyż, żeby ukryć podatki?”

Tu mi się przypomniała pewna historia z mojego życia. Kiedy byłyśmy małymi dziewczynkami moja mama wróciła z wywiadówki i nie mogła ochłonąć z wrażenia po tym, co usłyszała od nauczycielki matematyki mojej siostry. Powiedziała ona coś takiego: „Wie pani, Ewunia jest taka zdolna, tak dobrze rozwiązuje zadania, nie ma w klasie drugiego dziecka, które by tak dobrze tłumaczyło innym, jak rozwiązać zadanie, dlatego ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego ona ma tylko trójkę z matematyki”.

Dziennikarze gadają o PiSie i o krzyżu i szukają winnego, że o tym gadają. A belferka stawia tróję i szuka winnego, że postawiła. Ot, dom wariatów. Co było do dowiedzenia…

Kościół ograbiony, ale uratowany

Prawicowy komentator piał w wiadomym radiu nad dobroczynnością i zbawiennością doskonale nieskazitelnej instytucji, jaką jest Kościół Katolicki i miotał ciężkimi zarzutami, że KRK został po wojnie bestialsko ograbiony z majątku. Wstrętni komuniści odebrali kościołowi budynki, w tym szkoły i sierocińce i do dziś nie oddali. Naiwnie liczyłam na to, że prowadzący program powie w końcu, że przecież Kościół miał być biedny i pielgrzymujący, a stał się najbogatszą instytucją świata i że do dziś nieustająco odbiera państwu nie tylko to, co mu zabrano, ale całą państwową ziemię i nie zna w tym najmniejszego nawet umiaru. Jego apetyt jest nienasycony, a hojność pobożnych urzędników bezgraniczna. Ziemia przechodzi w kościelne ręce w prezencie lub za symboliczną złotówkę, a co raz Kościół uznał za swoje, tego nie odda.

Niewdzięczność Kościoła nie zna granic. Za to, że pozbawiono go szkół i przytułków powinien być komunistom dozgonnie wdzięczny, bo jako jedyny w Europie nie musi płacić ogromnych odszkodowań za pedofilię i znęcanie się nad dzieciarnią i jako jedyny nie utracił szacunku wiernych.

Zbrodnia: młodzi utrzymują starych nierobów!

Stale muszę wysłuchiwać medialnych narzekań, że pracującym młodym ludziom dzieje się straszna krzywda, bo muszą pracować na tych darmozjadów, emerytów.

Jak to jest możliwe, że nikt nie zaprotestuje i nie powie, że gdyby starzy bulili co miesiąc do szwajcarskiego banku taką kasę, jaką zdzierał z nich przez całe życie ZUS, to dziś byliby miliarderami i już po 40-ce leżeliby na tropikalnej wyspie pod palmą, a na brzegu kołysałby się na falach będący ich własnością luksusowy jacht.

Czy religie są po to, żeby koić lęki?

Jeden profesor uczony (dokładniej „nauczony”, bo tak go nauczyli na studiach i do dziś tego nie zweryfikował) powiedział, że ludzkość żyje w lęku, więc stworzyła sobie mity i religie na pocieszenie, żeby się tymi bujdami uspokoić.

Mam bardzo złą wiadomość dla pana profesora.

Jest to g… prawda.

Pochodzę z rodziny ateistycznej od wielu pokoleń. A raczej powiedzmy bardziej neutralnie „laickiej”, bo żadnego wojującego ateizmu w mojej rodzinie nie było. Moje babcie, dziadkowie ani ciotki i wujkowie również byli całkowicie wyzwoleni spod władzy Kościoła, więc nigdy nie chodziłam na religię i nikt nigdy nie opowiadał mi pocieszających bajek o niebie ani przerażających historii o piekle. Nie mówiono mi również, że w niebie jest taki dobry tatuś z siwą brodą, który bardzo mnie kocha, więc jak będę grzeczna, to mnie do siebie zabierze, a moich wrogów ześle do piekła, niech się smażą skurczybyki.

Nie mówili mi tego.

I co?

Że niby według pana profesora cierpiałam na stany lękowe?

Bynajmniej!

Żyłam sobie spokojnie i radośnie, a jeśli się czegoś bałam, to na pewno nie rzeczy irracjonalnych, lecz rzeczy, które realnie mogły mi zagrażać. Na przykład chuliganów, którzy regularnie demolowali pobliski park, tłukąc w nim latarnie i łamiąc ławki lub dwói w szkole, jeśli się nie przygotowałam do klasówki.

Dobry tatuś w niebie raczej byłby nieprzydatny w przypadku tych lęków. Zamiast czekać, aż chuligani trafią do piekła wolałam liczyć na pomoc milicji.

A teraz będzie najlepsze.

Kiedy byłam młodą matką nawiedzili mnie byli Świadkowie Jehowy.

I tu przypomniał mi się wierszyk Stanisława Jachowicza:

Nie rusz Andziu tego kwiatka,
Róża kole, rzekła matka.
Andzia mamy nie słuchała,
Ukłuła się i płakała.

No więc nie posłuchałam mamy i wpuściłam ich do domu. Zrobiłam to, bo byłam uprzejma. A poza tym pomyślałam sobie, że z nimi podyskutuję i będzie ciekawie. Nie przewidziałam jednego: że będą mi cytować Biblię, a ich wiara będzie niezłomna i zaraźliwa.

No i stało się…

Po kilku lekcjach, w czasie których moi goście czytali mi Biblię wpadłam w ciężkie stany lękowe i znalazłam się na granicy paranoi. Nie byłam przygotowana na to, co usłyszę. W życiu nie miałam Biblii w rękach, więc nie wiedziałam, o czym ta „święta” księga mówi. A kiedy się dowiedziałam doznałam szoku, wręcz traumy. To było tak bardzo przerażające, że mało nie oszalałam. Zaczęłam się bać własnego cienia, a każdy hałas wzbudzał we mnie lęk, że oto właśnie nadchodzi zapowiadany Armagedon i świat się zaraz skończy.

Ale nie to było najgorsze.

Najbardziej przerażała mnie myśl, że Jahwe naprawdę może być Bogiem. A gdyby tak było, byłaby to najgorsza rzecz, jaka może się przytrafić światu i ludzkości! Na samą myśl o tym, że miałabym stać się owieczką w stadzie Jahwe, uznać jego boskość i poddać się ustanowionym przez niego prawom czułam, że umieram.

Kiedy mój lęk osiągnął najwyższe możliwe natężenie przyszło nagłe i szczęśliwe otrzeźwienie: przebudziłam się z tego koszmarnego snu!

To był mój pierwszy i ostatni kontakt z Biblią i jakąkolwiek religią.

Tak więc szanowny panie profesorze, opowiadaj dalej te dyrdymały swoim studentom. To bezmyślne „racjonalistyczne” stado, więc możesz być spokojny, że nie odkryją, że kłamiesz.

Religie nie są żadnym pocieszeniem ani ratunkiem przed lękami.

Religie są po to, żeby ludzi kontrolować przy pomocy lęku. To stara, sprawdzona sztuczka. Dziś widzimy, jak grają nią politycy z pomocą służb specjalnych i skorumpowanych uczonych: straszą wymalowanym aktorem w turbanie, którego nazywają Bin Ladenem, dziurą ozonową, globalnym ocipieniem klimatu, pandemiami, islamem, Iranem, Żydami w Palestynie, przemarszem wojsk i sraczką. Ludzie się boją, a władza się cieszy, bo wie, że jak się w końcu porządnie wystraszą sami proszą o rządy silnej ręki i NWO.