Umiesz liczyć? Licz na siebie!

Od kilku dni najbardziej dyskutowanym na Facebooku tematem jest rozłam w Stowarzyszeniu Stop NOP.

Nie wiem, co się tam dzieje, kto pod kim wykopał dołek i kto w niego wpadł, kto przejął władzę i jakimi metodami i nie zamierzam się tym zajmować. Rozgrywki personalne mnie nie interesują, może mam swoje sympatie, ale pozostanie to moją prywatną sprawą.

Czy rozłam mnie zdziwił?

Szczerze mówiąc nie za bardzo. A tak naprawdę wszystko to było do przewidzenia.

Władzę nad światem przejęły wielkie korporacje, a my zostaliśmy zdegradowani do roli niewolników. Albo nawet bydła roboczego, lub jak kto woli, szczurów zabijających się w wyścigu po stołki. Mamy pracować, zadowalać się nędznym wynagrodzeniem i nie pyskować. Elity rządzące światem nie potrzebują inteligentnych, samodzielnie myślących, odpowiedzialnych za siebie i asertywnych jednostek. Mamy być nierozgarnięci, posłuszni, niesamodzielni, dziecinni, niezaradni, infantylni, bezrefleksyjnie uzależnieni od autorytetów, a przede wszystkim mamy umierać młodo, żeby nie okradać ZUSu z jego ciężko zapracowanych pieniędzy (yyyy, chyba ukradzionych, ale nieważne). Dlatego władza bardzo dba o zdrowie naszych pociech i od pierwszej doby ich pobytu na tym padole ładuje wprost do ich krwiobiegu wielkie szpryce najgorszych toksyn i trucizn, jakie są znane nie-ukowcom. Niemowlęta dostają rtęć (nie ma bezpiecznej dla żywego organizmu dawki rtęci), reaktywne biologicznie sole aluminium (które może i jest najpowszechniej występującym na ziemi pierwiastkiem, tyle tylko, że w naturze występuje w zupełnie nieprzyswajalnej przez organizmy żywe postaci), formaldehydu (środka do konserwacji trupów), DNA płodów pochodzących z aborcji rzekomo dokonanej  kilkadziesiąt lat temu (trochę tkanek nieświeżego trupa wstrzykniętego wprost do krwi niemowlęcia jeszcze nikomu nie zaszkodziło), trochę wirusów z tkanek zwierząt, na narządach których hodowano bakterie i wirusy chorobotwórcze i wiele innych, odrażających i zabójczo szkodliwych substancji, których długą listę możecie znaleźć na stronie CDC.

Żadne stowarzyszenie, fundacja ani organizacja broniąca obywatela przed pomysłami władzy nie ma prawa istnieć! A jeśli zaistnieje musi być zlikwidowana.

Jeśli chodzi o stowarzyszenia, fundacje i organizacje to ja jestem za, a nawet przeciw.

Z jednej strony stowarzyszanie się jest dobrym pomysłem, bo im więcej ludzi działa we wspólnej sprawie tym większą presję mogą wywierać na władzę. Ale z drugiej strony stowarzyszenie ma hierarchiczną strukturę, z grupą, która stoi u steru, a to oznacza, że można na to kierownictwo wpływać, wywierać na nie nacisk, można je szantażować lub przekupić, w końcu można je przejąć w całości zamieniając organizację w kontrolowaną opozycję.

Mimo to wiązałam ze Stowarzyszeniem spore nadzieje.

Skoro przymus szczepień i nakładanie grzywien na rodziców jest niezgodny z polskim i międzynarodowym prawem, z polską Konstytucją i z Kartą praw Pacjenta, to było dla mnie oczywiste, że organizacja broniąca praw obywateli powinna natychmiast złożyć pozew do sądu. Czas mijał, ale działań prawnych wciąż nie było. Kiedy spytałam, dlaczego Stowarzyszenie nie pójdzie do sądu po sprawiedliwość dowiedziałam się, że taka opcja jest rozpatrywana i że prawnicy szukają odpowiednich przepisów.

Wybaczcie, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że profesjonalni prawnicy nie potrafią znaleźć właściwego paragrafu w tak oczywistej sprawie jak jawne łamanie prawa!

Zamiast walki w sądzie obserwowaliśmy przez lata niekończące się debaty telewizyjne z gatunku „strzyżono-golono” z udziałem rezolutnych matek i skorumpowanych med-celebrytów, marsze uliczne z udziałem zrozpaczonych rodziców okaleczonych dzieci i niekoniecznie zgodne z prawem hałaśliwe demonstracje pod sądami. Zamiast wywalczyć ostateczne zniesienie przymusu szczepień Stowarzyszenie ograniczało się do instruowania rodziców, w jaki sposób przerzucać się z sanepidem papierami i grać na zwłokę. Nie zauważyłam, żeby zachęcano tam kogokolwiek do dochodzenia swoich praw w sądach lub powiadamiania prokuratury o nagminnym łamaniu prawa przez sanepid.

Gdyby na czas podjęto skuteczne, sądowe działania przeciw bezprawiu nie byłoby dramatu rodziców z Białogardu ani bezprawnego „aresztowania” noworodka przez szpital na Żelaznej w Warszawie. Nie byłoby kapturowych sądów pozbawiających ludzi praw rodzicielskich z powodu odmowy poddania noworodka nieludzkim szczepieniom i bezsensowym zabiegom, takim jak zmywanie mazi płodowej czy zakraplania oczu środkiem zapobiegającym rzeżączkowemu zapaleniu spojówek (przecież każda rodząca jest badana na nosicielstwo chorób wenerycznych). Nie byłoby policyjnego pościgu za rodzicami, których straszliwą zbrodnią było zabranie swojego własnego, zdrowego dziecka do swojego własnego domu.

Co mogę radzić przerażonym sytuacją rodzicom?

UMIESZ LICZYĆ? LICZ NA SIEBIE!!!

Rządzące światem elity doprowadziły do tego, że staliśmy się jak dzieci. Niby dorośli ludzie, ale niesamodzielni, niezaradni, stale oglądający się na autorytety, które wiedzą lepiej i na państwo, które odgrywa rolę dużego tatusia. W ogóle nie potrafimy zatroszczyć się o własne sprawy. Liczymy na rząd, na fundacje, policje i inne służby… Potrafimy tylko pytać „kto nas obroni?”, „kto to załatwi?” „kto nas uratuje?”

Nikt was nie uratuje!

Musicie nauczyć się radzić sobie sami!

Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu – Fryderyk Nietzsche

Zamiast czekać aż jakieś stowarzyszenie czy fundacja załatwią za was wasze problemy ruszcie zadki i weźcie własne sprawy we własne ręce!

Zobaczcie co się dzieje!

  • Kościół zwalcza diabła, ale satanizm staje się główną religią świata.
  • Medycyna zwalcza choroby, ale chorób i zgonów jest coraz więcej.
  • Fundacje walczą z patologią, ale patologia staje się wszechobecna.

Oni nie są po to, żeby wam pomagać, lecz po to, żeby z tego żyć.

Nie chcesz szczepić dzieci? Przestań pytać „kto mi pomoże”! Pomóż sobie i dziecku sam/a! Idź do sądu, walcz i wygraj proces. To cię wyzwoli od niekończących się stresów raz na zawsze.

Nie chcesz chorować?

Dowiedz się, jak samodzielnie dbać o zdrowie. Poczytaj o zdrowym odżywianiu, poznaj zioła, zbieraj je własnoręcznie, naucz się robić kosmetyki i mydło. Nie masz czasu? Zamiast siedzieć przed telewizorem i przeżywać fikcyjne życie bohaterów seriali zacznij żyć własnym, pełnym życiem.

KONTROWERSYJNE SZCZEPIENIA – CO KAŻDY RODZIC WIEDZIEĆ POWINIEN?

Wiadomość otrzymana mailem:

Jest to spotkanie informacyjne z Przemysławem Cuske, współzałożycielem i wiceprezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, ojcem trójki dzieci, który przedstawi cele i działania stowarzyszenia.

Poruszymy kwestie łamania praw pacjenta i praw człowieka przez urzędników sanepidu oraz personel medyczny, oraz jak się przed tym bronić i dochodzić swoich praw, lecz powiemy także o tym, które szczepienia są szczególnie toksyczne i dlaczego.

Na bazie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z grudnia 2010 r. w sprawie rozpoznawania niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich zgłaszania, ukażemy poważny problem z ich obecnym niepełnym zgłaszaniem przez lekarzy do sanepidu.

Wspólnie zastanowimy się, dlaczego w Polsce, przy najwyższym współczynniku wyszczepialności dzieci i młodzieży, nie ma żadnego systemu odszkodowań  i rekompensat dla ofiar szczepień.

Porozmawiamy również o strachu przed dziećmi nieszczepionymi, szczepionymi, nieszczepionymi dorosłymi i nieszczepionym personelem lekarskim.

Spojrzymy od drugiej strony na histerie, podgrzewane przez media, dotyczące grypy, ospy, eboli, odry czy krztuśca.

Przesłanie OSWoS „STOP NOP”:

„Utworzyliśmy je jako grono osób, które bezskutecznie poszukiwały odpowiedzi na wiele pytań dotyczących szczepień oraz innych metod profilaktyki zdrowotnej. Wielu z nas zetknęło się z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi, często nie będąc nawet uprzedzonym o możliwości ich wystąpienia. Naszym celem jest wypełnianie luki w społeczeństwie, w którym coraz częściej o szczepieniach mówi się bezkrytycznie, bez wspominania o cenie, jaką przychodzi nieraz zapłacić za wybór tej formy uodparniania. Protestujemy przeciwko przymuszaniu zdrowych obywateli do zabiegów medycznych i prowadzeniu kampanii dezinformacji odnośnie skuteczności i bezpieczeństwa szczepień. Mamy prawo do pełnej informacji o dostępnych w Polsce i za granicą preparatach szczepionkowych, o innych sposobach dbania o odporność i o metodach opieki nad osobami zapadającymi na choroby zakaźne. Domagamy się również uznania problemu niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) oraz działań mających na celu ich odpowiednie ewidencjonowanie, badanie, i pomoc osobom, które ucierpiały przez szczepienia.” www.stopnop.pl

KOSZT: 30 ZŁ OD OSOBY

KIEDY: 14.03.2015 GODZINA 12.30 – 15.30

GDZIE: DOM NAUKI, WARSZAWA, UL. SCHROEGERA 82

ZGŁOSZENIA NA ADRES: fundacja.qlt@wp.pl

Uprzejmie prosimy o rozsyłanie informacji o spotkaniu, by dotarła ona do jak najszerszego grona odbiorców.

serdecznie pozdrawiam,

Lena Huppert

(prezes Fundacji Wspierania Rozwoju Kultury i Społeczeństwa Obywatelskiego QLT)

___________________________________________

www.fundacja-qlt.pl

Kontakt: 502085840, 22/4005652

Apel do rodziców nachodzonych przez sanepid lub opiekę społeczną w miejscu zamieszkania

Poznajmy i egzekwujmy swoje prawa.Nie pozwalajmy dłużej urzędnikom na bezkarne, rażące przekraczanie uprawnień wobec nas.

Apelujemy do rodziców bezprawnie nachodzonych w miejscu zamieszkania/przebywania, przez urzędników sanepidu,opieki społecznej, policję itp. w związku z nieszczepieniem, o rozważenie przyjęcia poniższej taktyki i podjęcia odpowiednich kroków formalnych w związku z przekraczaniem uprawnień przez w/w urzędników.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami nikt nie ma prawa uruchamiać wobec obywateli machiny interwencyjnej jedynie z powodu nieszczepienia.

Podjęcie takich działań przez urzędników, nachodzenie w celu zastraszenia, udzielanie przy tym fałszywych informacji w celu nakłonienia do szczepienia (do tego najczęściej sprowadzają się wizyty w/w urzędników) kwalifikuje się jako przekroczenie uprawnień, naruszanie miru domowego, nękanie, a w przypadku wysuwania argumentu oddania sprawy do sądu rodzinnego, również jako groźby karalne (to już wiemy z orzeczeń sądowych, że sądy rodzinne nie mają prawa nakazywać szczepienia ani nie mają prawa orzekać czegokolwiek z powodu nieszczepienia).

W związku z powyższym w przypadku kontaktu ze strony urzędników w sprawie szczepień, proponujemy stanowczo unikać form nieoficjalnych, tzn. jakiejkolwiek wymiany zdań nie potwierdzonej na piśmie lub w postaci zarejestrowanych nagrań audiowizualnych. Urzędnika można poinformować, że dopuszczacie Państwo wyłącznie kontakt pisemny lub rozmowę z rejestratorem obrazu i dźwięku po uzyskaniu pisemnej zgody urzędnika na nagrywanie (wkrótce wzór zgody na rejestrowanie).

Urzędnicy muszą uzyskać świadomość, że ponoszą pełną odpowiedzialność administracyjną i karną za każdą fałszywie udzieloną obywatelowi informację i każdą bezprawną próbę zastraszenia obywatela.

(wkrótce wzór pisma do Sanepidu w przypadku nachodzenia przez urzędników w miejscu zamieszkania/przebywania)

Uprawnienia i obowiązki Inspekcji Sanitarnej

Obowiązujące przepisy nie nakładają na Inspekcję Sanitarną obowiązku ani nie nadają uprawnień do kontroli obywatela w miejscu zamieszkania czy przebywania, w przypadku jedynie nieszczepienia. Musiałyby zachodzić inne podstawy w postaci uzasadnionego podejrzenia lub zdiagnozowania groźnej choroby zakaźnej i jednocześnie unikania przez osobę chorą leczenia. W każdym innym przypadku de facto nieformalna wizyta urzędnika  Sanepidu w mieszkaniu obywatela, stanowi przekroczenie uprawnień, nękanie i jest równoznaczna z próbą zastraszenia.

Ustawa o Inspekcji Sanitarnej: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19850120049

Ustawa o chorobach zakaźnych: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20082341570

Uprawnienia i obowiązki opieki społecznej

W kompetencji Ośrodka Pomocy Społecznej leży realizacja zadań własnych oraz zadań zleconych, określonych w Ustawie o pomocy społecznej i innych ustawach, statucie Ośrodka Pomocy Społecznej i innych uchwałach Rady miasta, a także porozumieniach zawartych z Wojewodą i innymi jednostkami samorządu terytorialnego.

Żadna ustawa nie nakłada na Ośrodki Pomocy Społecznej obowiązku ani nie nadaje uprawnień do interwencji z powodu nieszczepienia. Aby opieka społeczna otrzymała zlecenie przeprowadzenia wywiadu w miejscu zamieszkania, musiałyby zachodzić inne zdarzenia, w których zachodzą uzasadnione przesłanki, tzn. jeśli obywatel potrzebuje pomocy mieszczącej się w obowiązkach i kompetencjach instytucji pomocy społecznej. Tym bardziej nie mają prawa tego robić na podstawie jakichkolwiek innych aktów niższej rangi.

Ustawa o pomocy społecznej: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20040640593

Uprawnienia i obowiązki policji

Do uprawnień i obowiązków policji nie należy podejmowanie interwencji w sprawie jedynie nieszczepienia. Musiałyby zachodzić inne realne przesłanki odpowiadające ustawowemu opisowi czynu (czyli znamionom) zawartemu w kodeksie karnym lub kodeksie wykroczeń.

Zawiadomienie Policji w sprawie nieszczepienia przez Inspekcję Sanitarną lub Opiekę Społeczną jest bezpodstawne i powinno być ścigane z paragrafu o nieuzasadnionym wezwaniu i fałszywym oskarżeniu.

Ustawa o policji: http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19900300179

Zawiadamianie organów ścigania: http://www.podlaska.policja.gov.pl/programy/prawa_ofiar/doc/5.pdf

Ustawa o policji

Art. 1.

2. Do podstawowych zadań Policji należą:

1) ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra;

2) ochrona bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych oraz w środkach publicznego transportu i komunikacji publicznej, w ruchu drogowym i na wodach przeznaczonych do powszechnego korzystania;

3) inicjowanie i organizowanie działań mających na celu zapobieganie popełnianiu przestępstw i wykroczeń oraz zjawiskom kryminogennym i współdziałanie w tym zakresie z organami państwowymi,samorządowymi i organizacjami społecznymi;

4) wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców;

5) nadzór nad specjalistycznymi uzbrojonymi formacjami ochronnymi w zakresie określonym w odrębnych przepisach;

6) kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych;

7) współdziałanie z policjami innych państw oraz ich organizacjami międzynarodowymi, a także z organami i instytucjami Unii Europejskiej na podstawie umów i porozumień międzynarodowych oraz odrębnych przepisów;

8) gromadzenie, przetwarzanie i przekazywanie informacji kryminalnych;

9) (uchylony);

10) prowadzenie bazy danych zawierającej informacje o wynikach analizy kwasu dezoksyrybonukleinowego (DNA);

11) (uchylony).

3. Policja realizuje także zadania wynikające z przepisów prawa Unii Europejskiej oraz umów i porozumień międzynarodowych na zasadach i w zakresie w nich określonych.

Zakres uprawnień Policji

Art. 14.

1. W granicach swych zadań Policja w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń wykonuje czynności: operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe.

2. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach.

Art. 15a.

Funkcjonariusz Policji ma prawo zatrzymania sprawców przemocy w rodzinie stwarzających bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego w trybie określonym w art. 15.

ZAWIADOMIENIE O PRZESTĘPSTWIE

http://www.podlaska.policja.gov.pl/programy/prawa_ofiar/doc/5.pdf

Przestępstwo jest to czyn człowieka, społecznie szkodliwy, o znamionach określonych w ustawie, bezprawny, zawiniony, zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w chwili jego popełnienia.

Przestępstwa można podzielić na zbrodnie albo występki (art. 7 § 2 i 3 k.k.).

Zbrodnią jest czyn zabroniony, zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3 albo karą surowszą (25 lat pozbawienia wolności, kara dożywotniego pozbawienia wolności).

Występkiem jest czyn zabroniony, zagrożony grzywną (powyżej30 stawek dziennych), ograniczeniem wolności (od 1 do 12 miesięcy) albo karą przekraczającą miesiąc pozbawienia wolności.

Wykroczenie to czyn człowieka, społecznie szkodliwy, o znamionach określonych w ustawie, bezprawny, zawiniony, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do5.000 złotych lub nagany.Wykroczenia różnią się od przestępstw stopniem szkodliwości.

Ustawowe znamiona czynu

Z definicji przestępstwa i wykroczenia wynika, że aby określone zdarzenie/zachowanie można było nazwać przestępstwem lub wykroczeniem musi ono odpowiadać ustawowemu opisowi czynu(czyli znamionom) zawartemu w kodeksie karnym lub kodeksie wykroczeń.

Kto składa zawiadomienie o przestępstwie

Zgodnie z art. 304 § 1 k.p.k. każdy, kto dowiedział się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym fakcie prokuratora lub Policję. Ze względu na społeczny charakter tego obowiązku, oceniany on może być jedynie w sferze moralnej – brak jest możliwości zastosowania jakiejkolwiek sankcji karnej w wypadku jego niewykonania.

Obowiązek prawny (określony w 304 § 2 k.p.k.) zawiadomienia organów ścigania w przypadku posiadania informacji o popełnieniu przestępstwa dotyczy:

– wszystkich przestępstw ściganych z urzędu

– wybranych, szczególnie groźnych kategorii przestępstw, wskazanych w art. 240 § 1 k.k. (m.in.: ludobójstwo, zamach stanu, szpiegostwo, zamach na życie prezydenta, zabójstwo, porwanie statku powietrznego lub wodnego) – wówczas ciąży on na każdym.

Poza przepisami kodeksu karnego oraz kodeksu postępowania karnegoistnieją ustawy zawierające przepisy nakładające na niektóre osoby obowiązek powiadomienia organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w przypadku posiadania wiarygodnych wiadomości na ten temat, na przykład:

– art. 572 § 1 KPC,który nakłada obowiązek na każdego zawiadomienia sądu opiekuńczego w sytuacji gdy zachodzą okoliczności i zdarzenia wywołujące konieczność wkroczenia sądu opiekuńczego i zdarzeniach uzasadniających wszczęcie postępowania z urzędu,

– art. 12 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, zgodnie z którym osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych powzięły podejrzenie o popełnieniu przestępstwa z użyciem przemocy wobec członków rodziny, powinny niezwłocznie zawiadomić o tym Policję lub prokuratora.

Odpowiedzialność osoby zawiadamiającej

Zgodnie z polską procedurą karną osoba, która ukończyła 17 rok życia, składająca zawiadomienie o przestępstwie, jest informowana o odpowiedzialności karnej wynikającej z art. 238 k.k., art. 234 k.k., art. 233 §1 k.k., tj. za:

– powiadomienie Policji o niepopełnionym przestępstwie,

fałszywe oskarżenie oraz

– składanie fałszywych zeznań.

Odpowiedzialność karna w wymienionych sytuacjach przewidziana jest tylko wtedy, gdy ktoś świadomie wprowadził w błąd Policję lub Prokuratora. Nie ponosi odpowiedzialności osoba, której zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie lub fałszywe oskarżenie innej osoby wynikało z błędnego przekonania (mylnego wrażenia), powziętego na podstawie okoliczności towarzyszących zdarzeniu.

Źródło: Notatka napisana przez użytkownika Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP na Facebook

Czy Polacy są celowo truci za przyzwoleniem Sanepidu i innych instytucji rządowych, odpowiedzialnych za nasze zdrowie?

Program TVN Uwaga! wytropił i sfilmował proceder cudownego zamieniania toksycznej soli wypadowej w sól spożywczą, więc spodziewałam się wielkiego trzęsienia ziemi, licznych aresztowań i masowego wycofywania „żywności” wyprodukowanej z użyciem tej toksycznej substancji.

Tego się spodziewałam (ooo! naiwna ja, naiwna), a co zobaczyłam w gazetach?

Chciałam napisać „przeczytałam ze zdumieniem”, ale nie napiszę.

Przeczytałam zupełnie BEZ ZDUMIENIA, że sól wypadowa, chociaż niby odpadowa, to jednak jest nieszkodliwa. Może jest troszkę zanieczyszczona, ale skażenie nie przekracza norm i nikomu to zaszkodzić nie może. Wycofano wprawdzie dość niemrawo 200 ton żarcia, ale spoko, zrobiono to tylko po to, żeby uspokoić opinię publiczną, no i dlatego, że tak się robi zwyczajowo, a nie dlatego, że żarcie było trujące.

Pisali tam jeszcze, że problem po raz pierwszy zgłoszono 12 lat temu, ale władze miały to gdzieś, więc ukręcono sprawie łeb i jest OK. Przez te wszystkie lata Polacy żarli odpad przemysłowy, ale to dobrze, wszak mamy przeludnienie i pilnie potrzebujemy jakiegoś środka ludobójczego. Idealny środek ludobójczy musi zabijać skutecznie, ale niezauważalnie, bo gdyby uśmiercał natychmiast naród mógłby się spłoszyć i zażądać wyjaśnień. Ale jeśli zabija powoli, to jest duża szansa, że nikt się nie zorientuje.

Oczywiście piszący te wszystkie artykuły w prasie powołują się na uczonych i naukę.

Jak wszyscy wiemy, nauka jest jak Bóg: jest wszechwiedząca, wszechmogąca i zawsze czyni samo dobro. Nauka w pocie czoła pracuje wyłącznie dla naszego dobra, ułatwiając nam życie. A broń Boże nie szkodzi. A naukowcy to anioły i święci, więc zawsze mówią prawdę. Dlatego powinniśmy im ufać, tak, jak ufamy, gdy zapewniają nas, że szczepienia, medycyna alopatyczna, energia atomowa, gaz łupkowy i GMO są dla nas zbawieniem. Amen!

Na szczęście mamy Internet. A w nim wiedzę baz cenzury.

Gazety i naukowcy zapewniają nas, że wszystko jest OK, ale my, na wszelki wypadek, dajemy nura w sieć i czytamy, co następuje (podziękowania dla Taurusa za wyszukanie tych komentarzy):

Zamiast surowo ukarać sprawców – którzy nadal cieszą się wolnością pomimo tego, że ich wina została starannie udowodniona czarno na białym przez TVN UWAGA – oraz natychmiast wycofać produkty, które mogły zostać skażone solą odpadową, GIS i SANEPID serwują nam wprost absurdalną propagandę typu „sól drogowa jest bezpieczna do spożycia”, bądź że „sól nie jest szkodliwa, bo gdyby była to wystąpiłyby zatrucia i sprawa wyszłaby na jaw szybciej”. Dziękujemy Sanepidowi za odkrycie, że choroba nowotworowa, ponieważ rozwija się latami, nie jest wcale szkodliwa. Czy Polska ma stać się teraz pośmiewiskiem całego świata?

Argumenty Sanepidu i innych apologetów – poparte rzekomo obiektywnymi badaniami laboratoryjnymi – że sól odpadowa nie jest szkodliwa dla zdrowia są wprost absurdalne i są zniewagą inteligencji przeciętnego człowieka. Równie dobrze można by powiedzieć, że picie wody z kałuży ulicznej jest bezpieczne, ponieważ woda z kałuży w 98% ma ten sam skład chemiczny co woda z kranu, źródła czy z butelki (H20). Pies jest jednak pogrzebany gdzieś w tych ostatnich 2% czy nawet ostatnim 0,1%… woda w kałuży ulicznej może być zanieczyszczona brudem, piaskiem, benzyną, olejem i cząsteczkami ołowiu lub wyciekającymi płynami z przejeżdżających samochodów, a nawet drobinkami stłuczonego szkła. Nie mówiąc już o spłukanych odchodach ludzkich lub zwierzęcych.

Sól „wypadowa” to zgrabne, techniczne określenie jednego z ODPADÓW – dlatego bardziej pasuje tutaj określenie „odpadowa” – w procesie produkcji chloru w Zakładzie Chloru i Ługu Sodowego będącym częścią ogromnego kombinatu chemicznego we Włocławku (należącego do spółki ANWIL S.A.), który jest jedynym w Polsce producentem suspensyjnego polichlorku winylu (PCW).

Sól odpadowa jest więc chemicznym odpadem poprodukcyjnym powstałym w procesie produkcji chloru. Powtórzmy jeszcze raz: nie jest to sól kamienna, nie jest to solanka, nie jest to sól glauberska, nie jest to sól spożywcza – jest to chemiczny odpad poprodukcyjny.

Czym może zostać zanieczyszczony/skażony odpad poprodukcyjny w kombinacie chemicznym podczas jego odzyskiwania, osuszania i przetwarzania? Otóż mogą to być nie tylko osadzone cząstki szkodliwych związków chemicznych i metali ciężkich, pył, kurz, lecz mogą tam się dostać także inne osady i zanieczyszczenia jakie zwykle są obecne w każdym zakładzie przemysłowym. Na ten temat lepiej niż ja z pewnością mógłby się wypowiedzieć przedstawiciel/pracownik zakładów chemicznych – i rzeczywiście, Anwil S.A. sprzedawał sól odpadową z wyraźnym oznaczeniem, że produkt może być wykorzystany tylko do posypywania dróg lub w przemyśle garbarskim i absolutnie nie nadaje się do wykorzystania w przemyśle spożywczym.

Jak powiedział prof. dr hab. Włodzimierz Urbaniak z katedry chemii analitycznej UAM:
– Podczas produkcji chloru, sól przemysłowa jest produktem ubocznym. Z racji tego, że nie jest stosowana w produkcji żywności, nie musi spełniać określonych norm. Dlatego w soli przemysłowej możemy znaleźć zanieczyszczenia nieorganiczne, np. piasek, kawałki papieru lub drewna, czy metale ciężkie (gazeta Fakt z 2 marca 2012)

Nabywana przez 3 nieuczciwe firmy w Anwilu sól odpadowa transportowana była luzem brudnymi wywrotkami, a następnie wysypywana łopatami przez robotnika w kaloszach na plac w zakładzie niespełniającym żadnych norm higienicznych i sanitarnych (to wszystko pokazane w programie TVN UWAGA).


W czasie transportu, osuszania, składowania i przesypywania, sól mogła zostać DODATKOWO zanieczyszczona przez: pył, kurz, brud z ziemi, smary, osady i zanieczyszczenia atmosferyczne, drobinki skruszonego szkła, cząstki startego metalu z urządzeń nie nadających się do produkcji spożywczej, cząstki asfaltu, betonu, smołę, olej, benzynę, sadzę, piasek, spłukane odchody ludzkie/zwierzęce lub inną materię organiczną – nie można nic wykluczyć, przecież nikt nie sprawdzał tej soli ani jej przydatności do spożycia. To wszystko mogło znaleźć się w naszych wędlinach, serach i rybach. Pies jest niestety pogrzebany właśnie gdzieś w tych ostatnich 2% czy nawet ostatnim 0,1%……..

A może Sanepid, GIW, GIS, Ministerstwo Rolnictwa oraz oskarżone firmy nam udowodnią, że ŻADNA partia brudnej soli sprzedana od 2000 r. NIE ZAWIERAŁA W/W ZANIECZYSZCZEŃ.

Czy picie wody z kałuży jest bezpieczne? Kałuża kałuży nierówna. Wypicie z jednej może nie zaszkodzić, a z drugiej może skończyć się biegunką lub nawet śmiertelną cholerą. Z pewnością jednak, picie wody z ulicznej kałuży jak i spożywanie produktów z brudną solą odpadową na przestrzeni wielu lat nie ma prawa być ani zdrowe, ani bezpieczne.

Ten skandal jest szokujący nie tylko ze względu na ogromną skalę skażenia – do obiegu wprowadzono setki tysięcy ton skażonej soli – i fakt, że produktów zawierających trefną sól nie wycofano z handlu, co jest rzeczą właściwie bez precedensu w nowoczesnym świecie, lecz także dlatego, że istnieją poważne podejrzenia korupcji, a nawet zmowy w przemyśle spożywczym. Przecież Prokuratura i Sanepid zostały 10 lat temu poinformowane o tym przestępstwie, a sprawa została zamieciona pod dywan. Poza tym, w przemyśle spożywczym przez wiele lat krążyły plotki o wykorzystywaniu soli odpadowej z Anwil S.A.

Czy kraj, w którym przez 10+ lat sypano brudną sól odpadową do żywności i w którym pomimo donosów i otrzymanej dokumentacji ani prokuratura, ani organa ścigania, ani służby sanitarne nie zareagowały na ten szwindel, powinien w ogóle być w Unii Europejskiej i nazywać się krajem cywilizowanym? Obowiązkiem tych instytucji – już w 2002 r. – było nie tylko surowe ukaranie przestępców, lecz także ostrzeżenie opinii publicznej o masowym skażeniu żywności oraz podjęcie wszystkich możliwych działań, aby coś takiego nie mogło się powtórzyć – to wszystko powinno być zrobione 10 lat temu. Nie można tego nazwać inaczej niż bandytyzmem i zgwałceniem społeczeństwa przez instytucje zaufania publicznego.

Poniższy komentarz pewnie za chwilę zniknie z sieci, dlatego już teraz skopiuj go, zapisz, a potem prześlij do swoich znajomych. Zawiera odpowiedzi na pytania o sól wypadową, na które odpowiedzi na pewno nie znajdziesz w mediach, a tym bardziej nie udzielą ci jej (wielko)polskie instytuty powołane do badania żywności

Sól soli nierówna

Sól kamienna nie składa się wyłącznie z chloru i sodu. Jest skałą osadową, w której występują również domieszki różnych innych pierwiastków, np. siarki, kwarcu, żelaza czy miedzi, w tym również metali ciężkich czy związków promieniotwórczych. O tym, czy sól z danego złoża nadaje się do spożycia, decyduje tzw. Polska Norma. Jest to zbiór wytycznych informujących, jakie jest graniczne dopuszczalne stężenie zanieczyszczeń w soli, których przekroczenie dyskwalifikuje tę substancję jako bezpieczną dla zdrowia ludzkiego po spożyciu.

Skąd się bierze sól wypadowa?

Sól kamienna, w której poziom zanieczyszczeń przekracza dopuszczalne normy, klasyfikowana jest jako tzw. sól przemysłowa. Choć nie wolno jej trafić na stół, może być wykorzystywana w zakładach przemysłowych do przeprowadzania różnych reakcji chemicznych. Na przykład w procesie produkcji polichlorku winylu w firmie Anwil. Aby ten polichlorek winylu mógł w ogóle zaistnieć, potrzebny jest jednak chlor. Pozyskuje się go właśnie z soli przemysłowej w reakcji elektrolizy. Jeśli nie pamiętasz z lekcji chemii: sól rozpuszcza się w wodzie i w takim roztworze zanurza się dwie elektrody, przez które przepuszcza się prąd. W efekcie powstaje tlen, wodór i chlor, a na anodach osadza się sód. Gdy gazy przestają wydzielać się w pożądanej ilości, reakcję przerywa się, po czym przygotowuje kolejny roztwór soli – itd.

Co się dzieje ze zużytym roztworem? Mówiąc w uproszczeniu: jest to dalej sól, tylko z mniejszą zawartością chlorku sodu. Wystarczy odparować wodę, by substancja uległa ponownej krystalizacji i mogła zostać wykorzystana jako odpad przemysłowy, np. do rozpuszczania lodu na jezdniach.
Dlaczego tej soli nie rozpuści się po raz drugi i nie wykorzysta do ponownej reakcji, choć byłoby to uzasadnione ekonomicznie? To proste. Wraz ze spadkiem zawartości chlorku sodu relatywnie wzrasta poziom naturalnych zanieczyszczeń. Uzyskują one tak wysokie stężenie, że mogłyby zakłócić prawidłowy przebieg reakcji i zaburzyć cały proces otrzymywania chloru.

Już sam powyższy fakt – dodawania do jedzenia odpadu przemysłowego – powinien wywołać natychmiastową i zdecydowaną reakcję odpowiednich służb. Ale tak się nie stało, a co więcej…

Co ujawniła analiza sanepidu?

W próbkach soli pobranych przez sanepid obecne były siarczany (naturalne), żelazocyjanek potasu (w minimalnych ilościach nieszkodliwy związek o działaniu antyzbrylającym, w większych ilościach szkodliwy), ponadto metale ciężkie (kadmu, ołowiu) oraz dioksyny. Pierwsze dwie substancje, choć brzmią złowrogo, można pominąć. Ale skupmy się na ostatnich dwóch. Związki metali ciężkich są rakotwórcze. Przy jednorazowym spożyciu śladowych ilości nic nam nie grozi, ale jeśli regularnie zjadamy je przez naście lat, sprawa się komplikuje. Pierwiastki te odkładają się w organizmie, który nie umie ich zneutralizować ani rozłożyć ani strawić ani w żaden inny sposób się ich pozbyć. Jeszcze gorsze są dioksyny – jedne z najbardziej toksycznych związków, jakie kiedykolwiek otrzymano w wyniku syntezy chemicznej. Ich obecność w soli wypadowej dziwi, ponieważ nie występują one naturalnie w soli kamiennej. Są zanieczyszczeniem, które dostało się do substancji prawdopodobnie już na terenie Anwilu, ale w trakcie późniejszych etapów produkcji winylu (jako produkt uboczny reakcji chloru z tlenkiem etylenu – jej produktem jest chlorek winylu). A to oznacza, że sól wypadową mieszano z innymi odpadami wygenerowanymi w zakładzie!

O czym analiza sanepidu nie mówi?

Nie mówi wcale o tym, co dodawane było przez ostatnie lata do jedzenia, lecz o tym, co znaleziono kilka dni temu na terenie pewnych firm, które miały kilka dób na przygotowanie się do kontroli. Prawidłowo przeprowadzona procedura powinna polegać na pobraniu próbek soli wypadowej z Anwilu, a następnie porównaniu wyników z badaniami soli zabezpieczonej na terenie firm podejrzewanych o przekręt, oraz soli obecnej w produktach spożywczych, do których mogła zostać dodana. Nie jest prawdą, że obecności niektórych związków „nie da się oznaczyć, bo jest zbyt niska” – przy obecnym zaawansowaniu urządzeń wykorzystywanych w chemii analitycznej można badać zawartość substancji śladowych w ilościach do milionowych części po przecinku (np. 0,00001% uranu). Ponadto Sanepid nie opublikował wyników badań soli wypadowej , tylko… soli i soli peklującej. A to taka różnica, jak między samochodem i samolotem – oba zaczynają się na „samo” i służą do przemieszczania, tylko diabeł tkwi w szczegółach.

Na filmach nagranych przez dziennikarzy TVN wyraźnie widać, w jaki sposób obchodzi się z solą przemysłową. Nikt nie dotyka jej w sterylnych rękawiczkach – chodzi się po niej butami, wozi brudnymi wywrotkami, przesypuje ciężkimi maszynami (np. ładowarkami). Analiza sanepidu dotyczyła składu makro pobranych próbek, czyli zawartości podstawowych związków chemicznych. Nikt nie badał ich (albo nie ujawniono wyników badań prowadzonych) pod kątem np. epidemiologicznym. Ktoś wcześniej trafnie porównał to do picia wody z kałuży (w sumie to też woda, prawda?).

Dlaczego jest tak cicho?

Od nastu lat dodawano odpady przemysłowe do żywności. Wiedzieli o tym kontrolerzy skarbowi, urzędnicy (również sanepidu), prokuratorzy, itp. Nikt nie zareagował, a właściwie zareagował, ale w dziwny sposób: zamiatając sprawę pod dywan. Od kilku/nastu dni wie o tym cała Polska. Nie doczekaliśmy się jednak ani jednego oficjalnego komentarza przedstawicieli najwyższych władz krajowych. Wręcz przeciwnie – prokurator, przedstawiciel sanepidu, wojewoda – jeśli już zabierają głos, to jednomyślnie przekonują, że nic się nie stało, sól jest nieszkodliwa, nie powoduje uszczerbku na zdrowiu, a wręcz powinna być traktowana jako suplement diety. A skoro nie wiadomo, o co chodzi, to przecież już wiadomo, o co chodzi. Sól dodawana była do wszystkiego. Pieczywa, mięsa, wędlin, przetworów warzywnych, ryb, nabiału – WSZYSTKIEGO. Przyznanie się do błędu spowodowałoby konieczność natychmiastowego wycofania całej żywności, albo prawie całej żywności dostępnej na rynku. A to oznaczałoby gigantyczne straty, nie tylko u drobnych firemek, lecz przede wszystkim u największych potentatów z branży mięsnej czy owocowo-warzywnej. Tymczasem wielu właścicieli ogromnych zakładów przetwórstwa spożywczego robi właśnie kariery w… no? proszę sobie samemu sprawdzić – i wszystko stanie się jasne.

Smacznego

Przymus rodem z PRL-u – poznański sanepid nie odpuszcza

Wbrew oświadczeniom Głównego Inspektora Sanitarnego, Przemysława Bilińskiego mówiącym, że: „stosowanie środków egzekucji administracyjnej nie jest najlepszą drogą promocji szczepień” oraz wypowiedziom dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu, Andrzeja Trybusza, że woli przekonywanie od przymuszania i „to ostatnia rzecz jaką chcielibyśmy robić”, sanepid w Poznaniu zapowiada kolejną serię postępowań administracyjnych wobec 100 osób, które zrezygnowały ze szczepień całkowicie lub częściowo.

Oto fragment materiału z Teleskopu z 22.01.2012 r.:

Redaktorka: „Pan rok temu obiecywał, że będziecie robić wszystko żeby nie karać, bo nie jest to skuteczne. Mówił pan wtedy, że trzeba większą wagę położyć na informację.”

A.. Trybusz: „I oczywiście zdania nie zmieniłem, bo jest sprawą oczywistą, że sięganie po restrykcje nie rozwiązuje problemu. No może wymusić, natomiast nie nabiera się przekonania pod wpływem kary i oczywiście to co przede wszystkim staramy się robić, co starają się robić lekarze, na których zresztą jest nałożony teraz ustawowy obowiązek, to co starają się robić pracownicy inspekcji sanitarnej, to przekonywać. Natomiast ja pragnę zwrócić uwagę, że to nie jest nasza nadgorliwość, że to nie jest straszenie, to jest po prostu wymóg prawny i my w pewnym momencie nie mamy wyboru. My nie możemy jako organ władzy publicznej stosować prawa wybiórczo. W odniesieniu do żywności będziemy egzekwować, w stosunku do szczepień nie. Nam tego nie wolno robić. Przy czym chcę jeszcze raz powiedzieć – jest to ostatnia rzecz, którą chcielibyśmy robić w pełni rozumiejąc niepokoje, lęki osób, które w stosunku do szczepień je mają.”

Co ciekawe, w wielu sanepidach w kraju szanuje się decyzje obywateli dotyczące ich zdrowia, lecz w niektórych urzędnicy, pomimo braku delegacji w tym zakresie, poczuwają się do obowiązku przymuszania pacjentów przychodni do poddawania siebie lub członków rodziny długiej serii szczepień, wydając decyzje administracyjne (bezprawnie, kilkanaście przegranych spraw w sądach administracyjnych tylko w ciągu ostatniego roku) czy wydawanie postanowień (bez odpowiedniej delegacji, sprawy w toku, co teraz zgodnie z zapowiedziami może mieć miejsce również w Wielkopolsce). Dochodzi przy tym do złamania wielu przepisów, w tym marnowania środków publicznych, jak to bezsprzecznie miało miejsce w przypadku sanepidów wielokrotnie wydających decyzje administracyjne w takich samych sprawach i wielokrotnie ponoszących koszty sądowe przegranych spraw.

Przez prawie rok w Poznaniu nie nakładano nowych grzywien, a sanepid był zmuszony zwracać te, które poprzednio bezprawnie pobrał z kont bankowych lub pensji sceptycznych wobec szczepień rodziców (do dzisiaj nie ma pewności czy zwrócono je również osobom, które nie odwołały się w terminie i nie złożyły odpowiedniego wniosku o uznanie bezprawnie wydanej decyzji administracyjnej za nieważną).

W Głosie Wielkopolskim z 3 marca 2012 r. czytamy, iż Andrzej Trybusz: “zdradza, że takie środki będą zastosowane wobec 100 wielkopolskich rodzin. Sprawa zmierza ku finałowi, ale na razie nie wiadomo czy organem uprawnionym będzie inspektorat czy też władze wojewódzkie.”

Jak to się ma do zapewnień A. Trybusza sprzed ponad miesiąca???

W ww artykule napisano również:

Według statystyk Wielkopolskiego Inspektoratu Sanitarnego liczba rodziców, którzy odmawiają udziału w obowiązkowym programie szczepień ochronnych z roku na rok rośnie. Obecnie jest to od 350 do 400 rodzin. Ponad połowę stanowią rodzice z Poznania.

Według naszej wiedzy grzywny są nakładane również w Krakowie, Łodzi, Zielonej Górze, Ostrowie Wielkopolskim i Szczecinie.

Zapraszamy do kontaktu osoby potrzebujące pomocy prawnej, jak również osoby, których dotyczą powikłania poszczepienne. http://stopnop.pl/stowarzyszenie/pomoc/100-pomoc-prawna

W związku z tym kontynuujemy OBYWATELSKĄ AKCJĘ W SPRAWIE PEŁNEJ INFORMACJI I WOLNOŚCI WYBORU SZCZEPIEŃ i zapraszamy wszystkie osoby przeciwne przymusowi i popierające postulaty zawarte w naszym apelu do parlamentarzystów i petycji do Ministra Zdrowia, na pikietę, która odbędzie się 21 kwietnia 2012 r. w Poznaniu. Więcej szczegółów wkrótce.

http://stopnop.pl

Szczepienie dzieci nie jest obowiązkowe! Jest wyrok sądu.

W Polsce nie ma obowiązku prawnego ani tym bardziej PRZYMUSU szczepienia dzieci!

Przymus szczepień może być wprowadzony jedynie w przypadku ogłoszenia przez WHO epidemii lub pandemii!

I stąd właśnie wzięły się dwie, na szczęście nieudane, próby ogłoszenia fałszywej pandemii, najpierw ptasiej, a potem świńskiej grypy. Kombinowano też z SARS i ebolą i również nic z tego nie wyszło. Chciałoby się powiedzieć „A jednak Bóg istnieje”.

Obowiązek obywatelski to nie to samo, co obowiązek prawny lub przymus.

Dla zdecydowanej większości ludzi różnice te są niezrozumiałe i na tej  niewiedzy żeruje sanepid, który, zamiast tropić brudasów i trucicieli, do czego został powołany, handluje szczepionkami, a każdego, kto nie życzy sobie skorzystać z jego oferty biznesowej karze wysokimi grzywnami. To jest krzyczący konflikt interesów, który zasługuje na surową karę.

Nie masz obowiązku kupować tych toksyn i wstrzykiwać ich swoim dzieciom!

GIS: Obowiązek szczepień nie jest równoznaczny z przymusem

obowiązek szczepień nie oznacza przymusowego ich wykonywania

(…)

Zaznaczył, że ustawowy obowiązek szczepień nie jest równoznaczny z przymusem. Rocznie ok. 3 tys. osób nie decyduje się na szczepienie, a czyn ten NIE PODLEGA PENALIZACJI. (…)

Przymusowe szczepienie jest możliwe tylko wtedy, gdy na terenie województwa lub całego kraju zostanie ogłoszony stan epidemii. Zgodnie z uchwaloną przez Sejm ustawą przymus bezpośredni będą mogły stosować tylko osoby wykonujące zawody medyczne – np. pielęgniarze i pielęgniarki – zawsze pod nadzorem lekarza.

Czyn ten nie podlega penalizacji! Grzywna to też penalizacja, więc jej nakładanie jest niezgodne z prawem!

Doktor Paweł Grzesiowski:

To jest szczepienie obowiązkowe, przy czym pamiętajmy, że w obecnym stanie prawnym obowiązkowość oznacza BEZPŁATNOŚĆ, a NIE PRZYMUS.

Więc jeżeli ktoś (…) chce odstąpić od (…) szczepienia, to (…) takie PRAWO MA. Natomiast szczepienie ma charakter obowiązkowy w tym sensie, że jest przez ustawę przewidziane, jest refundowane i wszystkie dzieci w Polsce POWINNY być szczepione – dr Paweł Grzesiowski w wywiadzie dla radia TOK FM

Szczepienia są OBOWIĄZKOWE, ALE NIE PRZYMUSOWE. Poza sytuacjami zagrożenia epidemiologicznego NIKT FIZYCZNIE NIKOGO NIE MOŻE ZMUSIĆ DO SZCZEPIENIA – dr Paweł Grzesiowski dla Medycyny Praktycznej (Link)

Obowiązek obywatelski to np.obowiązek doniesienia o przestępstwie. Ale za niestosowanie się do tego obowiązku nie grożą żadne kary. Obowiązek obywatelski wynika z poczucia obywatelskiej solidarności: szczepimy się wszyscy, ponieważ OSZUKANO NAS, że tym sposobem chronimy tych, którzy zaszczepić się nie mogą (poszczepienna „odporność stada” jest oszustwem, bo nie dotyczy odporności poszczepiennej, lecz uzyskanej po masowych zachorowaniach), ale odmowa szczepienia nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji prawnych. Jeśli sanepid lub wojewoda nakładają grzywnę, to jest to łamanie prawa i należy to zgłosić na policję, a jeszcze lepiej do prokuratury! Nic nam nie grozi za uchylanie się od tych obowiązków, chyba, że sami zrobimy sobie krzywdę poddając się terrorowi i nielegalnym naciskom sanepidu lub wojewody, płacąc grzywnę lub zgłaszając się z dziećmi na szczepienia.

WADLIWE UZASADNIENIE WYROKU

Sędziowie – nawet w WSA, gdzie zwykle orzeka 3 sędziów – nie są nieomylni (nie chcę ich podejrzewać o niedouczenie, a tym bardziej o korupcję), więc niekiedy (na szczęście bardzo rzadko) podają niezgodne z obowiązującym prawem uzasadnienia wyroku. Tu mamy kuriozalny przykład:

… obowiązujące przepisy nie przewidują sytuacji, że rodzic może sam decydować, czy poddać dziecko szczepieniu, czy też odmówić jego zaszczepienia. Niezasadne są również zarzuty skarżącej odwołujące się do określonych przepisów Konstytucji oraz Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 r.

Rodzice nie zostali ubezwłasnowolnieni ani pozbawieni prawa do decydowania o poddaniu lub odmowie poddania dziecka zabiegom medycznym, a takim zabiegiem, obarczonym znacznym ryzykiem, jest przecież szczepienie! Bez pisemnej zgody rodziców szczepienie jest przestępstwem i podlega karze!

Art. 192 K.K.:

§ 1. Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem zgodę na wykonanie zabiegu wyraża rodzic i tylko rodzic i jest to decyzja ostateczna. Jeśli rodzic odmówi kończy to wszelką dyskusję.

Oczywiście, masz prawo powołać się nie tylko na Konstytucję ale i na Powszechną Deklarację w sprawie Bioetyki i Praw Człowieka UNESCO

Jeżeli sąd wydał wyrok niezgodny z obowiązującym prawem musicie odwołać się do sądu wyższej instancji i/lub złożyć skargę na sędziego bezpośrednio do prezesa danego sądu.

Porada dla bojących się otwartej wojny z rzekomą władzą (a tak naprawdę naszą pokorną i uniżoną służbą): jeżeli przychodnia doniesie na was do sanepidu i otrzymacie wezwanie do zapłacenia grzywny, a nie chcecie wojny możecie zastosować metodę biernego oporu. Nie płaćcie, niczego się nie bójcie, lecz piszcie odwołania, aż do skutku, czyli do ukończenia przez dziecko 19 roku życia. Wzory pism, a nawet darmową poradę prawnika otrzymacie tutaj: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

NAKŁADANIE GRZYWIEN ZA NIESZCZEPIENIE JEST NIEZGODNE Z PRAWEM!!!

Ustawodawca nie określił terminu wykonania szczepienia.
Urzędnik nie ma prawa decydować o terminie poddania zdrowej osoby jakiemukolwiek zabiegowi medycznemu.

Nie masz obowiązku szczepić dziecka zgodnie z urzędniczym kalendarzem. Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych nie nakładają obowiązku szczepienia zdrowego dziecka w określonym terminie, więc masz czas od pierwszej doby do 19 roku życia dziecka.

Urzędnik nie ma prawa nakazać zdrowej osobie poddania się zabiegowi, a wojewoda nie ma prawa wystawić wniosku o ukaranie grzywną przed upłynięciem terminu wykonania obowiązku.

Szczegóły w wykładzie Przemysława Cuske (Stop NOP)

Co wolno lekarzowi

Nie-panie-doktorze

Lekarz jest jedynie konsultantem od spraw zdrowia, a nie właścicielem bezwolnego stada baranów, które może okładać kijem, szczepić i leczyć pod przymusem, a wy nie jesteście baranami, które nie mają prawa decydować o sobie. Przychodnia jest podmiotem gospodarczym, więc lekarz przedstawia ci swoją ofertę handlową, którą możesz przyjąć lub odrzucić, dokładnie tak samo jak przyjmujesz ofertę hydraulika czy innego majstra. Jest oczywiste, że jeśli odrzucisz ofertę hydraulika nie ma on prawa wydrzeć na ciebie mordy ani powiadomić prokuratury, że nie chcesz skorzystać z jego usług. Dlaczego w przypadku lekarza miałoby być inaczej? Lekarz jest twoim pracownikiem najemnym, zatrudniasz go, żeby dbał o zdrowie twojej rodziny i płacisz mu za to składkami z ubezpieczenia. Jeśli nie jesteś zadowolony z usługi, a zwłaszcza jeśli lekarz szkodzi zdrowiu zamiast pomagać zwalniasz partacza i piszesz na niego skargę do przychodni.

Ty jesteś szefem lekarza, bo ty mu płacisz za jego pracę, więc to ty możesz rozkazywać lekarzowi, a nie on tobie.

Proste i oczywiste, więc dlaczego trzęsiesz portkami, kiedy lekarz cię terroryzuje i zastrasza?

A teraz pomyśl chwilę…

Przychodnia chce zarobić, bo służba zdrowia została sprywatyzowana i musi przynosić jak największe zyski. Niby oczywiste, ale musisz sobie uświadomić pewną niezwykle ważną kwestię: medycyna to biznes z chorób! Na zdrowych lekarze nie zarabiają ani grosza! Im więcej i poważniej chorują pacjenci, tym więcej zarabiają lekarze! Gdyby wszyscy byli zdrowi lekarze musieliby się zająć czym innym, a nie po to studiowali przez długie lata medycynę, żeby teraz kopać rowy. Dlatego nie licz na to, że lekarz jest zainteresowany tym, żeby wszyscy w twojej rodzinie byli zdrowi. Wręcz przeciwnie, najbardziej mu się opłaci spowodować jak najwięcej szkód zdrowotnych (chorób przewlekłych) u twoich dzieci, żeby potem je długo, nieskutecznie i drogo leczyć. I do tego właśnie służą szczepienia. Kartele farmaceutyczne najpierw zarabiają na przymusowej sprzedaży szczepionek, a potem na sprzedaży leków i zabiegów z powodu chorób spowodowanych przez szczepionki. Rak, cukrzyca, choroby układu nerwowego, alergie… to po prostu żyła złota dla tego biznesu. Nie daj się oszukać, bo nie ma niczego cenniejszego niż zdrowie.

Wspomniałam już wcześniej o nielegalnej i wręcz przestępczej działalności sanepidu: może nie wiesz, ale sanepid nie kontroluje już stanu higienicznego sklepów ani restauracji, czyli ma w d… czy się tam zatrujesz, a nawet otrujesz. Sanepid utrzymuje się z handlu szczepionkami! Instytucja, która bierze pieniądze z państwowej kasy za dbanie o stan higieny kraju nie wywiązuje się z tego obowiązku, bo czerpie wielkie zyski z handlu szczepionkami, a każdego, kto nie chce nabyć tego zabójczego g…… karze grzywną i straszy sądem. Gdzie się podziała praworządność i zwyczajne poczucie przyzwoitości? Gdzie są instytucje stojące na straży prawa? Gdzie prokuratura i wścibscy dziennikarze tropiący wielkie afery? Co się stało z tym światem, że wszystko stoi dosłownie na głowie, ale my tego nie widzimy, a nawet uważamy to za normalne?

Straszenie narodu wielkimi epidemiami to jedynie slogan reklamowy sanepidu i lekarzy, a nie naukowa prawda. Sprawdź w rocznikach statystycznych, ile jest prawdy w opowieściach handlarzy szczepionkami o owych mitycznych epidemiach i powodowanym przez nie rzekomym żniwie śmierci. A może wybierz się na cmentarz i znajdź masowe groby ofiar ospy wietrznej, świnki, odry czy różyczki? Spytaj też babci i dziadka, czy ktoś z ich rówieśników umarł na te rzekomo straszliwe choroby. Gdyby było to prawdą to wymierałyby całe klasy i wszyscy by o tym wiedzieli.

Kilka słów wyjaśnienia w kwestii doręczania wezwań na szczepienie.

Przychodnia, nie mogąc poradzić sobie z uchylającymi się od szczepień rodzicami zostawia wezwania na szczepienie u sąsiadów, dozorcy, w szkole lub przedszkolu, nierzadko w niezaklejonej kopercie. Czasem wysyła do domu straż miejską lub policję, co jest wyjątkowo rażącym złamaniem prawa!!! To są działania nielegalne! Oto rozmowa na ten temat z blogowym prawnikiem Lavo:

Lavo: Odnośnie doręczania jakichkolwiek pism administracyjnych (a więc także i wezwań z sanepidu czy przychodni), to nie wolno tego robić przez nauczycieli, jakieś pielęgniarki itd. (a sam wiem, że zdarzają się w praktyce takie przypadki). Istnieje co prawda możliwość tzw. zastępczego doręczenia, ale tylko zgodnie z obowiązującymi przepisami. W tej kwestii mamy art. 43 Kodeksu postępowania administracyjnego (bo ten kodeks stosujemy do wszelkich spraw administracyjnych) – W przypadku nieobecności adresata pismo doręcza się, za pokwitowaniem, dorosłemu domownikowi, sąsiadowi lub dozorcy domu, jeżeli osoby te podjęły się oddania pisma adresatowi. O doręczeniu pisma sąsiadowi lub dozorcy zawiadamia się adresata, umieszczając zawiadomienie w oddawczej skrzynce pocztowej lub, gdy to nie jest możliwe, w drzwiach mieszkania.

Widzicie więc, że sąsiadka, która nie zgadza się na doręczenie pism (najlepiej uprzedzić swoich sąsiadów, że nie życzycie sobie, aby odbierali za Was jakiekolwiek pisma – jak nie posłuchają to puścić im burę), ani też nauczycielka, pielęgniarka czy ktokolwiek inny, kto nie jest wskazany w powyższym przepisie, nie ma prawa doręczać nam jakiegokolwiek pisma. Jak to zrobi, to takie doręczenie nie jest prawnie wiążące (mamy wadę w doręczeniu i całym postępowaniu). Innymi słowy, jak coś to mamy już podstawę do skarżenia całej decyzji – że została nam wadliwie doręczona (jak chcą się tak bawić, to będziemy bawili się ich sposobem). Ponadto, zawyżanie opłat za podesłanie decyzji w tak drastyczny sposób (w komentarzach w blogu była mowa o żądaniu wysokiej opłaty za doręczenie), moim zdaniem jest także podstawą do tego, aby odmawiać ich uiszczania. Zresztą nie tylko to decyduje o tym, że jest to opłata, której płacić nie powinniśmy. Nigdzie nie jest napisane, że za jakikolwiek nakaz administracyjny ws. szczepień mamy płacić jakiekolwiek pieniądze – to ewidentne naciąganie na kasę. Jak są tacy mądrzy, to niech wskażą podstawę prawną, z której domagają się jakiejkolwiek zapłaty. Nie wskażą, bo takiej zwyczajnie nie ma. Poza tym, tak jak tutaj piszemy, nie ma czegoś takiego jak zmuszanie do szczepień, więc o jakim nakazie szczepień tu mowa? Taki przykład z życia mi przyszedł do głowy – mamy sobie świadków jehowy, oni ponoć nie zgadzają się na transfuzję krwi ze względu na wiarę. Kiedyś była taka sprawa w Polsce, że był jakiś ranny w wypadku, był świadkiem jehowym i pilnie potrzebował krwi, bo by umarł. Rodzina się nie zgodziła, lekarz zrobił jednak transfuzję i pacjent przeżył. Lekarza jednak ciągali po sądach i chyba nawet wygrali, bo rodzinka stwierdziła, że lekarz naruszył wiarę tych ludzi i to jest podstawa do odszkodowania. Zatem uważam, że i w przypadku szczepień ta zasada ma zastosowanie – ze względu na wiarę, czy wewnętrzne zasady moralne również mamy prawo odmówić szczepienia dziecka, a jak nas zmuszają (zwłaszcza karami pieniężnymi), to powinniśmy ubiegać się o odszkodowanie nawet za zwykłe nękanie. No bo skoro przy takiej transfuzji krwi można dostać odszkodowanie, to czemu nie za zmuszanie do szczepień.

Generalnie więc jest tak – jak żądają kasy, niech podadzą podstawę prawną (moim zdaniem nie znajdą takiej), doręczenie tylko do rąk własnych adresata lub zgodnie z zasadami wskazanymi w przepisie art. 43 KPA. Wzywanie do zapłaty jest nielegalne, bo przecież mamy prawo odwołać się od decyzji rzekomo nakazującej nam szczepienie dziecka – więc jak wygramy i nie musimy szczepić, to dlaczego mamy niby płacić.

astromaria: I jeszcze jedno: należy nauczyciela spytać, kto go upoważnił do wtrącania się w nie swoje sprawy oraz poinformować, że to nie jego broszka, kto, jak i czy w ogóle się leczy i szczepi ani to, jakie ma porachunki z przychodnią. To jest prywatna sprawa pacjenta i jego rodziny, a może nawet tajemnica lekarska, więc przyjmowanie jakichkolwiek informacji w tej sprawie jest nielegalne i niemoralne. Ludzie nie protestują, kiedy dzieją się takie rzeczy, bo im się wydaje, że wprawdzie to jest wielce wkurzające, ale dozwolone. Nie, to nie jest dozwolone i należy przywoływać do porządku każdego, kto robi rzeczy, do których nie został upoważniony.

Lavo: Jest tak jak piszesz Mario. Poza tym, to takie wezwania na szczepienia czasem nawet nie są zaklejane w koperty, tak że każdy je może przeczytać. To już jest z kolei naruszenie danych osobowych i tajemnicy lekarskiej, więc mamy podstawę do skarżenia przychodni czy tego kto nam wysłał takie cudo. Jak grzecznie nie da rady wytłumaczyć nauczycielom czy sąsiadom, żeby tego nie odbierali w naszym imieniu, to trzeba niestety posłużyć się ciężkimi argumentami – że jak odbiorą coś bez naszego pozwolenia, to zwyczajnie skierujemy sprawę do sądu o odszkodowanie wobec takiego uczynnego odbiorcy. Powinno raz a dobrze poskutkować.

Jeśli z wezwaniem na szczepienie odwiedzi was straż miejska lub policja powinniście złożyć doniesienie do prokuratury. Jednak prokuratura niechętnie zajmuje się sprawami wykroczeń innych służb, więc prawdopodobnie oddali pismo pod byle jakim pretekstem.

Skargę na straż miejską trzeba zgłosić do WOJEWODY (nigdzie indziej), bo to właśnie wojewoda sprawuje nadzór nad tymi służbami. Wręczanie wezwań na szczepienie nie należy do obowiązków straży miejskiej, stanowi wręcz naruszenie prawa i dlatego należy koniecznie się poskarżyć (bo to jest właściwie pojęta solidarność społeczna).

Skarga na policję, jeśli policjanci bawią się w bojówkarzy sanepidu. Policja nie jest powołana do tego, żeby bawić się w budzących przerażenie i terror listonoszy, którzy doręczają ulotki reklamowe przemysłu farmaceutycznego. Nikt nie ma obowiązku kupowania usług medycznych ani szczepionek pod karą grzywny lub pod groźbą pozbawienia praw rodzicielskich. Skarga na policjanta musi być rozpatrzona! Skargę składacie tutaj: http://www.policja.pl/pol/kontakt/skargi-i-wnioski

Zajrzyj również tutaj:

KOCHAJĄCY RODZIC NIE SZCZEPI SWOICH DZIECI!

Świadectwa rodziców, których dzieci doświadczyły problemów zdrowotnych po szczepieniach (uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach!)

W tych miejscach możecie otrzymać pomoc prawną, porady i wsparcie rodziców, którzy skutecznie wybronili się przed szczepiennym terrorem:

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

Forum rodziców nieszczepiących i szczepiących wybiórczo

Dokumenty do pobrania w sprawie szczepień, a tu są informacje na temat aktualnej sytuacji prawnej

Repozytorium Pism i Argumentów – o szczepieniach i dla rodziców, czyli mnóstwo przydatnych informacji i linków

Grupy wsparcia dla nieszczepiących na Facebooku:

STOP NOP – powikłania poszczepienne i prawo (grupa zamknięta)

Grzywna za brak szczepień (grupa zamknięta)

NIE dla szczepień


A teraz już opowieść dzielnej mamy, która pokonała sanepid:

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wydał wyrok, w którym stwierdza brak podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddawania dzieci szczepieniom.

Odważna, młoda mama z Poznania sprzeciwiła się terrorowi Sanepidu, który nękał ją pismami z groźbami nałożenia na nią grzywny, których wysokość i częstotliwość ustalał według własnego widzimisię.

Przegrana Sanepidu w sprawie szczepień

opublikowane przez: Dzieci są ważne, dnia: 15. 06. 2011

Relacja poznańskiej mamy, która wygrała proces w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym dotyczący egzekwowania szczepień i nałożenia grzywny za uchylanie się od szczepienia dzieci:

Historia mojego świadomego podejścia do spraw szczepień zaczęła się od kontaktu z pewną dzielną mamą, której synowie bliźniacy mają autyzm. Opowiadała mi o swoich codziennych zmaganiach i samotności. Zaczęłam dostrzegać całą prawdę, że szczepienia często dają odporność, ale dużym kosztem: zdrowia, czasem nawet  życia, codziennej walki o przywrócenie zdrowia dziecku i poczucia nie wynagrodzonej krzywdy… To nie jest decyzja, jaką za rodzica może podjąć państwo w osobie urzędnika nakładającego grzywnę.

Pierwsza córka była zaszczepiona tylko na BCG i WZWB  po porodzie w szpitalu. Mimo moich kilkukrotnych pytań, nikt nie potrafił mi udzielić odpowiedzi kiedy będą szczepić moje dziecko. Nie miałam odwagi zaprotestować…  na kolejne szczepienia do przychodni już z nią nie poszłam.

Wezwanie z Sanepidu

Na początku otrzymałam z Sanepidu wezwanie do przedstawienia odroczenia szczepień przez lekarza, straszona grzywną za niestawienie się i rozpoczęciem postępowania administracyjnego, gdy nie zaszczepię dziecka. Gorączkowo zaczęłam szukać lekarza, który może mi pomóc, jednak gdy już znalazłam, lekarz wycofał się ze swojej obietnicy. W Sanepidzie powiedziałam, że wstrzymuję się od szczepień do 2 roku życia córki i przez rok nie byłam niepokojona. W przychodni lekarka poprosiła mnie o podpisanie oświadczenia, że poinformowała mnie o obowiązku szczepienia.

Decyzja administracyjna

W międzyczasie urodziłam drugą córeczkę. Tym razem przygotowałam wcześniej krótkie oświadczenie, że na razie rezygnuję ze szczepień. Dość szybko odezwał się Sanepid upominając się o szczepienia obu dziewczynek. Po moich wyjaśnieniach, że nadal nie będę ich szczepiła, wystawiono dwie decyzje administracyjne nakazujące zaszczepienie dzieci pod rygorem natychmiastowej wykonalności wszystkimi zaległymi szczepionkami w jednym terminie…

Odwołałam się od nich powołując się na ryzyko jakie ze sobą niosą i wnioskując o wykonanie badań, które pozwolą wykluczyć  ryzyko powikłań poszczepiennych. Wojewódzki inspektor sanitarny  zupełnie nie odniósł się do tego co napisałam, podtrzymując decyzję inspektora powiatowego. Od tego postanowienia już się nie odwołałam, trzy miesiące później otrzymałam upomnienie, a potem grzywnę w celu przymuszenia 2 x po 550 zł.

Grzywna

Przepisy  precyzują, że Sanepid może nakładać te grzywny jednorazowo do 10.000 zł, a łącznie do 50.000 zł. W praktyce rodzice dostają grzywny w wysokości od 200 do 600 zł, a w Kielcach nawet do 5000 zł. Są zajmowane konta bankowe lub grzywna jest ściągana z pensji.

Skarga do Sądu

Odwołałam się od tego postanowienia do II instancji, a po podtrzymaniu złożyłam skargę do sądu nie korzystając z pomocy prawnika. W czerwcu tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny powołując się na orzeczenie NSA orzekł, że brak podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddania się szczepieniom i uchylił decyzje administracyjne i postanowienia o nałożeniu grzywny. Wygrałam, ale kosztowało mnie to cztery lata nerwów, czytania przepisów i pisania pism. Cieszę się jednak, że zmobilizowało mnie to do działania w obronie naturalnego zdrowia dzieci i wolności wyboru.
Mimo tych orzeczeń Sanepidy nie zaprzestały swoich praktyk, a rodzice poszkodowanych po podaniu szczepionki dzieci, nadal nie otrzymali odszkodowań, które pozwoliłyby im chociaż częściowo, dzięki kosztownemu leczeniu i rehabilitacji , wrócić do zdrowia. Rodzice nadal mają problemy z przyjęciem przez lekarzy zgłoszeń podejrzenia niepożądanych odczynów poszczepiennych, a często nawet nie są świadomi, że taki obowiązek ciąży na lekarzu.

Petycja

Wszystko to prowadzi do braku zaufania do całego systemu szczepień ochronnych i służby zdrowia w naszym kraju.

Dlatego nadal zbieramy podpisy pod petycją dotyczącą poszanowania wolności i praw rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci oraz w sprawie skuteczniejszej ochrony szczepionych dzieci przed niepożądanymi odczynami poszczepiennymi. Proszę o podpisy: http://www.petycje.pl.

Do kwietnia tego roku decyzje administracyjne i grzywny były uchylane w sądach ze względu na błędy proceduralne. Dopiero w kwietniu 2011 r. pojawiło się decydujące orzeczenie Najwyższego Sądu Administracyjnego, które poruszyło istotę sprawy.

Pod tym adresem zgromadzone są linki do orzeczeń sądów w podobnych sprawach:

http://stopnop.pl/prawo/50-orzeczenia-sadow-administracyjnych

Wyroki WSA:

2011-05-12 IV SA/Po 999/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2011-05-12
2011-05-05 II SA/Bk 79/11 – Wyrok WSA w Białymstoku z 2011-05-05
2011-03-16 IV SA/Po 1009/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2011-03-16
2011-02-04 II SA/Po 803/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2011-02-04
2011-02-01 II SA/Bk 723/10 – Wyrok WSA w Białymstoku z 2011-02-01
2010-09-22 II SA/Bd 373/10 – Wyrok WSA w Bydgoszczy z 2010-09-22
2010-09-01 IV SA/Po 232/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2010-09-01
2010-06-24 II SA/Go 355/10 – Wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z 2010-06-24
2008-04-24 IV SA/Po 425/07 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2008-04-24
2007-12-12 IV SA/Po 588/07 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2007-12-12
2007-06-28 III SA/Lu 76/07 – Wyrok WSA w Lublinie z 2007-06-28

————————————–

MEDYCZNYCH FASZYSTÓW SPOD ZNAKU DOKTORA MENGELE Z AUSCHWITZ CZYLI ZWOLENNIKÓW TOTALITARNEGO PRZYMUSU SZCZEPIEŃ Z POGWAŁCENIEM PRAW OBYWATELSKICH PROSZĘ O NIEKOMENTOWANIE MOJEGO BLOGA.

Wasze faszystowskie wrzaski wywalam do spamu BEZ CZYTANIA.