Szczepieni vs Nieszczepieni: Badanie populacji dzieci nauczanych w systemie edukacji domowej celem zilustrowania zachorowalności – Celeste McGovern

Źródło: http://szczepienia.wybudzeni.com/

Szczepieni vs Nieszczepieni: Badanie populacji dzieci nauczanych w systemie edukacji domowej celem zilustrowania zachorowalności – Celeste McGovern

NIESZCZEPIENI kontra SZCZEPIENI - Children's Medical Safety Research Institute

Nigdy wcześniej jeszcze tego nie robiono. Pierwsze w swoim rodzaju badanie porównujące zdrowie dzieci szczepionych z nieszczepionymi dziećmi, które są edukowane w domu, pokazuje kto jest naprawdę schorowany…. oraz czyi rodzice powinni się martwić.

Pilot comparative study on the health of vaccinated and unvaccinated 6- to 12-year-old U.S. children – Link do publikacji

[W USA nie ma powszechnego obowiązku szkolnego. Według danych Statistics About Non-Public Education in the United States z 2014 w domach uczonych jest około 3.4% dzieci (około 2 milionów uczniów) – przez rodziców lub prywatnego nauczyciela. – admin]

Choroby w USA

Coś jest nie tak z amerykańskimi dziećmi. Są chore – na alergie, astmę, mają lęki, są nadpobudliwe, cierpią na dolegliwości autoimmunologiczne, są autystyczne, mają kłopoty z uwagą oraz trudności w nauce. Z trzydziestu dwóch milionów amerykańskich dzieci 43% z nich cierpi na co najmniej jedną z 20 chorób przewlekłych, nie włączając w to otyłości. Kiedyś takie zaburzenia jak: autyzm, zespół nadpobudliwości psychoruchowej czy cukrzyca typu 1 lub zespół Turetta rzadko występowały, a obecnie szybko zwiększa się liczba cierpiących na nie osób.

W porównaniu do swoich rodziców dzisiejsze dzieci są czterokrotnie bardziej narażone na przewlekłą chorobę. Chociaż ich dziadkowie być może nigdy nie łykali żadnych pigułek w dzieciństwie, to obecne pokolenie dzieci spełnia biznesowe marzenia farmaceutycznych przedstawicieli handlowych. Ich sny stają się rzeczywistością. Ponad milion amerykańskich dzieci poniżej 5 roku życia stale zażywa medykamenty psychiatryczne. Więcej niż 8,3 miliona dzieci poniżej 17 roku życia zażywało je, zaś w każdym miesiącu jedno na czworo zażywa co najmniej jeden lek przepisywany na receptę.

Śmieciowe jedzenie, złe geny, zbyt dużo siedzenia przed telewizorem i grami komputerowymi, pestycydy czy tworzywa sztuczne – to niektóre z czynników środowiskowych związanych z gwałtownym wzrostem chorób, choć żaden z nich nie wyjaśnia w wystarczającym stopniu skali ani zasięgu epidemii. Istnieje pewien czynnik, którego nie wzięto pod uwagę w poszukiwaniach, pomimo że dzieci są na niego narażone poprzez zastrzyki. Co więcej, w stale rosnących dawkach, które wykraczają daleko poza to czego doświadczały poprzednie pokolenia: 50 dawek 14 szczepionek do 6 roku życia, 69 dawek 16 szczepionek zawierających składniki silnie zmieniające odporność do 18 roku życia.

Jesteśmy zapewniani, że szczepionki są „bezpieczne i skuteczne” choć urzędnicy ds. zdrowia publicznego przyznają, że czasami mają poważne skutki uboczne włącznie ze śmiercią. Te zapewnienia są wypowiadane pomimo niepokojącego faktu, iż nie przeprowadzono żadnych długoterminowych badań sprawdzających ich wpływ na ogólny stan zdrowia. Co ciekawe, w ani jednym opublikowanym badaniu nie porównywano dzieci szczepionych z nieszczepionymi, żeby zobaczyć które z nich są zdrowsze kilka lat po podaniu szczepionek. Tak było aż do teraz.

W czasopiśmie Journal of Translational Sciences opublikowano 27 kwietnia pilotażowe badanie 666 dzieci uczonych w domu.

Badano dzieci w wieku od 6 do 12 roku życia z czterech amerykańskich stanów. Porównano 261 nieszczepionych w ogóle dzieci z 405 dziećmi zaszczepionymi w pełni lub częściowo. Oceniono ich ogólny stan zdrowia w oparciu o sprawozdania matek o szczepieniach oraz chorobach zdiagnozowanych przez lekarzy. To, co odkryto na temat wzrostu liczby chorób związanych z układem odpornościowym takich jak alergie oraz choroby neurologiczne, w tym autyzm, powinno sprawić, że wszyscy rodzice zastanowią się dwa razy zanim pozwolą zaszczepić dziecko ponownie:

  • U zaszczepionych dzieci ryzyko zdiagnozowania zaburzeń ze spektrum autyzmu było ponad 4 razy większe [Iloraz szans 4.2].
  • U zaszczepionych dzieci ponad 30 razy częściej diagnozowano alergiczny nieżyt nosa (katar sienny) niż u dzieci nieszczepionych.
  • Zaszczepione dzieci ponad 21 razy częściej potrzebowały medykamenty na alergie niż dzieci nieszczepione.
  • Zaszczepione dzieci miały ponad pięciokrotnie większe ryzyko wystąpienia trudności w nauce niż dzieci nieszczepione [Iloraz szans 5.2].
  • U zaszczepionych dzieci ryzyko zdiagnozowania zespołu nadpobudliwości ruchowej było o 340% większe niż u dzieci niezaszczepionych [Iloraz szans 4.2].
  • Zaszczepione dzieci miały 9 razy większe ryzyko zdiagnozowania zapalenia płuc niż dzieci niezaszczepione.
  • Zaszczepione dzieci miały 8 razy większe ryzyko zdiagnozowania infekcji ucha środkowego (zapalenie ucha środkowego) niż dzieci niezaszczepione.
  • U zaszczepionych dzieci ryzyko interwencji laryngologicznej (włożenie drenu do ucha) było o 700% większe niż u dzieci niezaszczepionych.
  • Zaszczepione dzieci miały 4 razy większe ryzyko zdiagnozowania jakiejkolwiek choroby przewlekłej niż dzieci niezaszczepione.

Dzieci uczone w domu kontra dzieci uczone w domu

Problem z przeprowadzeniem badania porównującego szczepionych z nieszczepionymi, przynajmniej sto lat po tym kiedy takie badanie powinno zostać przeprowadzone jest taki, że obecnie praktycznie wszystkie amerykańskie dzieci są szczepione. Gdy 95% dzieci zostanie zaszczepionych, to pozostaje bardzo niewielka „grupa kontrolna” do zbadania długookresowych skutków. Porównywanie dużej grupy amerykańskich dzieci z małą grupą nieszczepionych w ogóle (jak np. dzieci Amiszów) ujawnia różnice, lecz krytycy twierdzą, że to jak porównywanie jabłek z pomarańczami.  Jest zbyt wiele zmiennych – np. dieta, ruch na świeżym powietrzu, czas spędzony przy komputerze – które oprócz podanych szczepionek, mogą wyjaśniać różnice w stanie zdrowia.

Anthony Mawson, profesor na Wydziale Epidemiologii i Biostatystyki w Szkole Zdrowia Publicznego na Jackson State University wraz z kolegami Azadem Bhuiyan i Binu Jacobem, współpracując z Brianem D. Ray’em, prezesem National Home Education Research Institute (Krajowego Instytutu ds. Badań nad Edukacją Domową) w Salem zachęcił i zapisał szereg rodzin do uczestnictwa w tym badaniu. Dzięki temu porównano dzieci uczone w domu z innymi również korzystającymi z edukacji domowej (jabłka z jabłkami), ale z tą dodatkową zaletą że dzieci uczone w domu, jako populacja odpowiada większości profilom amerykańskich rodzin. Rodziny, które odpowiedziały na anonimową ankietę internetową były rekrutowane przez stowarzyszenia edukacji domowej w stanach Floryda, Luizjana, Missisipi i Oregon.

Handel chorobami

Zarówno szczepione jak i nieszczepione dzieci biorące udział w badaniu czasem chorowały. Zgodnie z oczekiwaniami, zaszczepione dzieci były mniej podatne na zarażenia przeciwko którym zostały zaszczepione. Miały znacząco mniejsze szanse zachorowania na ospę wietrzną (OR – Iloraz szans 0.26) oraz krztusiec (Iloraz szans 0.3) (patrz tabela 2).

NIESZCZEPIENI kontra SZCZEPIENI - Ospa, krztusiec, zapalenie płuc, różyczka

Jakkolwiek, pomimo zdrowotnej histerii w związku z epidemią odry w Disneylandzie i ponownego wzrostu zachorowań na świnkę nie było dowodów na to, że zaszczepione dzieci były bardziej chronione przed tzw. „chorobami, którym można zapobiec dzięki szczepieniom”. Dzieci w obu grupach miały takie same wskaźniki zachorowań na odrę, świnkę, zapalenie wątroby typu A i B, grypę, rotawirusy oraz zapalenie opon mózgowych (zarówno wirusowe jak i bakteryjne).

Nieszczepione dzieci w tym badaniu w rzeczywistości były lepiej chronione przeciw „chorobom, którym można zapobiec dzięki szczepieniom” niż dzieci, które otrzymały szczepionki. Od 2000 roku amerykańskie Centrum Kontroli Chorób i Zapobiegania Chorób [CDC] zaleca cztery dawki szczepionki przeciwko siedmiu różnym szczepom pneumokoków przed ukończeniem 15 miesiąca życia. Od 2010 roku zaleca przeciw 13 szczepom, ale szczepione dzieci w tym badaniu miały o 490% większe ryzyko diagnozy zapalenia płuc w porównani do dzieci niezaszczepionych (OR – Iloraz szans 5.9).

Drenaż mózgu

Jakie są inne koszty tej słabej poszczepiennej ochrony przeciw ospie wietrznej i krztuścowi?

Związek pomiędzy autyzmem i szczepieniami jest największym tornadem w szczepionkowej burzy. Zaburzenia autystyczne urosły z rzadkiego zaburzenia do czegoś, co dotyka jedno dziecko w prawie każdej klasie. W latach 80-tych XX wieku autyzm dotyczył jednego na 10.000 dzieci, na początku lat 90-tych – jednego na 2.500. Pięć lat temu autyzm diagnozowano u jednego na 88 dzieci, a obecnie u jednego na 68. [w niektórych obszarach USA dotyczy więcej niż 1 na 50 dzieci – admin]

W tym badaniu dzieci nauczanych w domu, ryzyko zdiagnozowania autyzmu było ponad 4-krotnie wyższe u dzieci szczepionych niż u nieszczepionych (OR – Iloraz szans  4.2).

Przedstawiciele CDC mówiąc, że „Nie znamy wszystkich przyczyn zaburzeń ze spektrum autyzmu”  – unikają w ten sposób powiedzenia, że nie zidentyfikowali żadnej przyczyny lub jakiejkolwiek terapii.

Wciąż cytują badanie opublikowane w 2004 roku w czasopiśmie Pediatrics stwierdzające, że obala się związek między autyzmem a szczepieniami, choć jeden z jego autorów, ich własny najlepszy naukowiec William Thompson przyznał, że on i jego współpracownicy zmówili się by ukryć i następnie zniszczyć dane (zachował ich kopie), które wykazywały związek pomiędzy autyzmem, a szczepionką MMR.

„O mój Boże nie mogę uwierzyć, że zrobiliśmy to, co zrobiliśmy” wyznał William Thompson podczas rozmowy telefonicznej z Brianem Hookerem, profesorem bioinżynierii na Simpson University i ojcem autystycznego dziecka.

Dr William Thompson i dr Brian Hooker z synem

Dr William Thompson i dr Brian Hooker z synem

Oświadczenie dr Williama W. Thompsona – Morgan Verkamp

Informacje podane przez informatora Williama Thompsona stały się podstawą filmu dokumentalnego  Wyszczepieni – od TUSZOWANIA faktów do KATASTROFY [Vaxxed: From Cover-Up to Catastrophe] w reżyserii  Andrew Wakefielda, gastroenterologa, który jako pierwszy badał potencjalny związek pomiędzy szczepionką MMR i autyzmem pod koniec lat 90- tych.  Dokument ten stał się symbolem jak system obchodzi się z tymi, którzy ośmielili się sprzeciwić. Urzędnikom w CDC marzy się, aby nikt nie oglądał tego filmu.

Del Bigtree, Polly Tommey, Dr Andy Wakefield i dr Brian Hooker

Del Bigtree, Polly Tommey, Dr Andy Wakefield i dr Brian Hooker

[Fragment wniosków ze słynnej publikacji Wakefielda i innych…
„We did not prove an association between measles, mumps, and rubella vaccine and the syndrome described. Virological studies are underway that may help to resolve this issue.
Nie udowodniliśmy związku między szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce i opisanym syndromem. Konieczna jest dalsza praca nad rozwiązaniem tej sprawy.” –  Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia, non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children. – admin]

CDC nie wspomina również, że rząd federalny został zmuszony do uznania roli szczepień w powodowaniu autyzmu oraz tego, że przyznał rekompensatę niektórym rodzicom, których dzieci zostały pokrzywdzone przez szczepionki. Inne sądy również uznają związek pomiędzy autyzmem i szczepieniami. Poza tym istnieją tysiące rodziców poszkodowanych dzieci, co do których sądy i rząd federalny udają, że ich nie ma. Ci wszyscy rodzice opowiadają wciąż tą samą historię, że widzieli jak ich dzieci zapadały na autyzm w następstwie szczepienia.

Poszczepienne uszkodzenia mózgu i układu nerwowego nie są niczym nowym. Dla przykładu powodujące porażenie oraz potencjalną ślepotę Ostre Rozsiane Zapalenie Mózgu i Rdzenia Kręgowego  (co powoduje widoczne na rezonansie magnetycznym [MRI] białe plamki w mózgu, które mogą rozwinąć stwardnienie rozsiane) było opisywane w literaturze medycznej od dziesięcioleci. Jest to udokumentowanym efektem ubocznym prawie każdej szczepionki. Innymi przykładami są: narkolepsja i Zespół Guillaina-Barrégo.

Jaką rolę mogą pełnić szczepionki w subtelniejszych uszkodzeniach mózgu? Nie pytaj CDC, bo oni nigdy się ich nie doszukali. Jednak badanie JSU wykazało, że zaszczepione dzieci mają 5-krotnie wyższy prawdopodobieństwo wystąpienia trudności w nauce niż dzieci niezaszczepione (OR – Iloraz szans =5,2). Ponad 4-krotnie wyższe prawdopodobieństwo zdiagnozowania zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi (OR – Iloraz szans = 4,3). To badanie wykazało również ponad 3-krotnie wyższe prawdopodobieństwo zaburzeń rozwojowych układu nerwowego (np. upośledzenie wzrostu i rozwoju mózgu lub ośrodkowego układu nerwowego związanego z diagnozą trudności w uczeniu się, ADHD i/lub ASD (OR – Iloraz szans = 3,67).

Rtęć, glin i co jeszcze?

Rtęć, glin i co jeszcze

Składniki szczepionek znane są z powodowania uszkodzeń mózgu. Robert Kennedy Jr. zwrócił uwagę na zagrożenie rtęcią w postaci tiomersalu stosowanego jako środek konserwujący szczepionki oraz jego związek z autyzmem.

Glin (aluminium) jest kolejną dobrze udokumentowaną neurotoksyną dodawaną do szczepionek jako adiuwant by wywołać reakcję układu odpornościowego. Niedawne badania wyrzuciły wszystko co naukowcy zwykli o aluminium mówić (i co CDC wciąż mówi) na śmietnik. Aluminium nie jest wydalane z organizmu w ciągu kilku godzin lub dni, ale utrzymuje się w nim przez całe lata i może przemieszczać się do takich narządów jak węzły chłonne, śledziona i mózg. Glin zawarty w szczepionkach został powiązany z występowaniem Zespołu Chronicznego Zmęczenia, Makrofagowe Zapalenie Mięśniowo-Powięziowe (MMF), licznymi chorobami autoimmunologicznymi, chorobą Alzhaimera, z nagłymi zgonami po szczepieniu oraz autyzmem.

Szczepionki i zapalenie mózgu – dr Harold E. Buttram i Catherine J. Frompovich

Agencja ds. Żywności i Leków [FDA] nie zaprzecza jego toksyczności – z wyjątkiem tego, że w szczepionkach nie ma wystarczającej ilości aluminium aby spowodować uszczerbek na zdrowiu. Jednak ryzyko kalkuluje w oparciu o doustną ekspozycję. Mimo to, opisuje się upośledzenie pamięci u myszy laboratoryjnych oraz

„bardzo młodych zwierząt, które wyglądają na słabsze, mniej aktywne i skoordynowane gdy ich matki były narażone na duże ilości aluminium podczas ciąży i karmienia”.

 

Związek z infekcjami ucha

Szczepienia - Związek z infekcjami ucha

U szczepionych dzieci w tym badaniu, infekcje ucha były przez lekarzy czterokrotnie częściej diagnozowane (OR- Iloraz szans = 3.8). Miały o 700% większe ryzyko interwencji laryngologicznej w celu umieszczenia drenu w uchu z powodu powtarzających lub uporczywych infekcji (OR – Iloraz szans =8.0).

Liczba ostrych infekcji ucha znacznie wzrosła na całym świecie w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci. Stały się tak powszechne, że obecnie nie budzą większego zainteresowania. Dotykają 80% amerykańskich dzieci do 3 roku życia i są wiodącą przyczyną wizyt lekarskich, stosowania antybiotyków oraz najczęstszą przyczyną chirurgicznych operacji pediatrycznych – umieszczenie plastikowego drenu w uszach.  Dziecięce infekcje ucha kosztują system opieki zdrowotnej prawie 3 miliardy dolarów rocznie.

Badanie wskazuje na doniesienia o infekcji ucha środkowego zgłaszane w rządowym Systemie Zgłaszania Niepożądanych Skutków Poszczepiennych [VAERS]. W bazie danych VAERS po ustawieniu kryteriów wyszukiwania na dzieci poniżej 1 roku, u których rozwinęło się zapalenie ucha środkowego w ciągu tygodnia od szczepienia wyskakuje 438.573 takich przypadków pomiędzy rokiem 1990 a 2011, „często z gorączką i innymi objawami stanu zapalnego oraz w jakimś stopniu zaangażowania ośrodkowego systemu nerwowego.” Jeśli jest to zgłoszona liczba dla dzieci poniżej 1 roku życia w ciągu jednego tygodnia od zaszczepienia, to w takim razie jak duża jest liczba dzieci we wszystkich grupach wiekowych, która miała infekcje ucha w następstwie szczepienia? Tego nikt nie wie.

Rozregulowanie mikrobiomu – dysbioza

Rozregulowanie mikrobiomu – dysbioza

Jako możliwy mechanizm infekcji ucha wywołanej szczepieniem, autorzy tego badania cytują pracę z 2006 roku, w której badano rodzaje bakterii w kanałach nosowych u dzieci szczepionych 7-walentną szczepionką przeciw pneumokokom i porównali je z „historycznymi grupami kontrolnymi”  – dziećmi sprzed ery Prevnar 7. W szczepionej grupie stwierdzono zwiększoną kolonizację bakteriami zwanymi M. catarrhalis. Bakterie te wydają się mieć związek ze zwiększonym ryzykiem infekcji ucha.

Nic więc dziwnego, że szczepione dzieci w tym badaniu ponad dwukrotnie częściej przyjmowały antybiotyki (iloraz szans = 2,4). Były one także częściej hospitalizowane (iloraz szans = 1,8).

Antybiotyki o szerokim spektrum działania, takie jak te, które są często stosowane podczas infekcji ucha działają jak napalm na mikrobiom.  Mogą wyeliminować drobnoustroje powodujące infekcję ucha, ale wpływają również na wiele innych mikroorganizmów, zmieniając kompozycję mikrobiologiczną w sposób, który nauka zaczyna dopiero rozumieć jak dogłębnie wpływa to na zdrowie.

Nowe badania łączą zmiany w mikrobiomie ze wzrastającą liczbą chorób, od zespołu jelita drażliwego, poprzez otyłośćchorobę Leśniewskiego-Crohnacukrzycęstwardnienie rozsiane po zaburzenia nastroju takie jak niepokój i depresja, czy choroby psychiczne takie jak schizofrenia i autyzm.

badaniu z 2011 roku opublikowanym w Lancet duńscy naukowcy stwierdzili, że szczepionka przeciw pneumokokom „ma znacznie szerszy wpływ… na społeczność drobnoustrojów niż pierwotnie zakładano i podkreśla potrzebę uważnego monitorowania podczas wdrażania tych szczepionek.…”.

Inne niedawno opublikowane badanie wykazało, że nie tylko pneumokokowe bakterie są dotknięte szczepieniami, ale kilka nieoczekiwanych drobnoustrojów szybko kolonizuje teren u każdego komu zostanie podana szczepionka. Jaki jest łączny wpływ 69 szczepień na rozwijający się mikrobiom u dzieci? Urzędnicy ds. zdrowia publicznego nawet nie zadali tego pytania.

Katar i swędzenie

Szczepienia - Katar i swędzenie

Badanie JSU wykazało, że szczepione dzieci mają 30-krotnie wyższe ryzyko wystąpienia alergicznego nieżytu nosa (kataru siennego) niż dzieci nieszczepione (iloraz szans 30.1). To przewyższa siłę związku pomiędzy paleniem papierosów a rakiem płuc. Szczepione dzieci mają również wyższe ryzyko zdiagnozowania ogólnej alergii (iloraz szans  3.9) oraz prawie 3 razy wyższe ryzyko występowania egzemy (iloraz szans 2.9).

Wszystkie te alergiczne choroby pociągają za sobą konieczność podawania większej ilości medykamentów. Szczepione dzieci w tym badaniu były ponad 21-krotnie bardziej narażone na przyjmowanie leków przeciwalergicznych, niż dzieci nieszczepione.

Alergiczny nieżyt nosa (katar sienny) jest kolejną z niewyjaśnionych dziecięcych plag. W 2012 roku dotyczył 6.6 miliona dzieci. Jest silnie związany z kolejnym zaburzeniem dziecięcym jakim jest astma. Ponad 3 miliony amerykańskich dzieci ma alergię pokarmową, a jedno na cztery wypryski skórne – egzemę. Ilość alergii wzrasta na całym świecie. Obecnie dotykają one prawie połowę amerykańskich dzieci w wieku szkolnym.

Podobnie jak w przypadku autyzmu, urzędnicy ds. zdrowia publicznego nie mają odpowiedzi wyjaśniającej eksplozję chorób alergicznych na tle immunologicznym. Jednak naukowcy rutynowo tworzą zwierzęce modele chorób alergicznych poprzez ich ekspozycje na aluminiowe adiuwanty. Takie same adjuwanty jak te stosowane w szczepionkach, w tym samym czasie co alergeny. W niedawnych eksperymentach ( jak tym lub tym) opisywane jest jak naukowcy używają aluminium by stymulować rozwój alergicznego nieżytu nosa (kataru siennego)  u myszy.

To badanie z 2014 roku opisuje jak naukowcy stosowali wodorotlenek glinu do wiązania go z bakteriami krztuśca (szczepionka przeciw krztuścowi DTaP, która również zawiera aluminium) i eksponowali zwierzę podając antygen doustnie (np. w pokarmie takim jak orzeszki ziemne lub soja) by powodować u szczurów alergie pokarmowe.

Badania takie jak te (tutaj  i tutaj) opisują jak połączyć wodorotlenek glinu z białkiem jajka (kolejny składnik szczepionki) by tworzyć zwierzęce modele astmy.

Dlaczego więc CDC nie bierze pod uwagę faktu, że naukowcy za pomocą składnika, dzięki któremu wywołują alergie u zwierząt, nie tworzą także alergii u dzieci?

Brak wyjaśnień?

Autorzy tego badania wnioskują, że:

„Nie było innego wyjaśnienia zaobserwowanych różnic w wynikach zdrowotnych pomiędzy szczepionymi i nieszczepionymi grupami dziećmi poza samym szczepieniem.”

Choć projekt tego badania ograniczał interpretację przyczynową dodali, że istnieje wyraźna zależność pomiędzy dawkami szczepień, a chorobami przewlekłymi. Zaś częściowo zaszczepieni wykazują pośrednie zdiagnozowania ospy wietrznej i krztuśca, podobnie jak infekcji ucha, zapalenia płuc, alergicznego nieżytu nosa, ADHD, egzemy oraz trudności w nauce (patrz Tabela 4).

„Stopień w jakim te odkrycia mają zastosowanie do populacji dzieci uczących się w domu, a także ogółu populacji wymaga dalszych badań porównujących szczepionych z  nieszczepionymi dziećmi” stwierdza Mawson wraz ze swoimi współpracownikami.

„Zbadanie i zrozumienie biologicznych podstaw tych nieoczekiwanych niespecyficznych efektów szczepień jest kluczowe dla zapewnienia opartej na dowodach decyzji oraz polityki szczepień.”

Jednakże istnieje niewiele dowodów, że establishment medyczny głównego nurtu jest w ogóle zainteresowany zrozumieniem nieoczekiwanych wyników. Dotychczasowe przesłanie jest jasne, szczepionki są największym cudem współczesnej medycyny, interwencją która uratowała miliony ludzi oraz poprawiła jakość życia kolejnych milionów.  Od początków rozpoczęcia szczepień „drobnym drukiem” przyznają, że kilka dzieci ucierpi z powodu poszczepiennych poważnych efektów ubocznych, a nawet umrze, ale ich życie to niewielka ofiara dla większego dobra w ochronie ludzkości przed plagami chorób zakaźnych.

Od ponad wieku akceptowany jest dogmat zdrowia publicznego, że korzyści wynikające ze szczepienia przeważają ryzyko. Co więcej, po wprowadzeniu pięciu nowych szczepionek od 1995 roku, co łącznie wynosi 35 szczepień w wieku przedszkolnym, nigdy nie przeprowadzono badania sprawdzającego łączny wpływ szczepień. Rzeczywistość jest taka, że realne korzyści wynikające ze szczepień są teoretyczne, a ich realne ryzyko nieznane.

Nabierająca rozpędu „wojna szczepionkowa” to tak naprawdę zjawisko wzrastającej liczby „wahających się” rodziców (i lekarzy) kwestionujących kalendarz szczepień CDC  z ważnych powodów. Dlaczego lekarze, którzy czerpią finansowe korzyści ze szczepień są rzecznikami zdrowia publicznego? Czy rządowym instytucjom ds. zdrowia naprawdę można ufać w ochronie naszych dzieci, jeśli są tak bardzo oddani przemysłowi farmaceutycznemu? Dlaczego w szczepionkach są toksyny? Czy moje dziecko naprawdę potrzebuje tej szczepionki, a może ktoś je sprzedaje jak Coca Colę czy gry komputerowe? Dlaczego akceptowane jest świadome poświęcenie niektórych dzieci w imię większego dobra? Czy to większe dobro jest rzeczywiste czy też jest tylko złudzeniem?

Wygląda na to, że te szczepionki mogą czasami ograniczać takie naturalne zachorowania jak ospa wietrzna. Pytanie, na które instytucje zdrowia publicznego nie udzielają odpowiedzi to: za jaką cenę? Co jeszcze robią szczepionki? Jeśli są takie cudowne, to dlaczego w takim razie amerykańskie dzieci są tak schorowane?

To pilotażowe badanie pokazuje nam, że jeśli medycyna głównego nurtu oraz nasze instytucje ds. zdrowia publicznego są naprawdę zainteresowane zdrowiem dzieci, a nie tylko zyskami ze szczepień lub obroną szczepionkowej religii przed bluźnierstwami, to to co jest potrzebne, to nie wola do przekonywania każdego by uwierzył, ale odwaga aby odkryć prawdę.

Celeste McGovern

Celeste McGovern jest niezależną dziennikarką, która pisze na stronie http://www.ghostshipmedia.com.

CMSRI  – Children’s Medical Safety Research Institute [Instytut Badań nad Bezpieczeństwem Medycznym Dzieci] jest medyczną i naukową kolaboracją założoną w celu finansowania niezależnych badań nad czynnikami przyczynowymi leżącymi u podstaw epidemii chorób przewlekłych i niepełnosprawności.

Źródło: Vaccinated vs. Unvaccinated: Mawson Homeschooled Study Reveals Who is Sicker

Badanie populacji dzieci

Groźne zanieczyszczenia w szczepionkach

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Włoscy badacze z National Council of Reserach zbadali 44 szczepionki powszechnie stosowane w Europie i USA na obecność nieorganicznych, zwłaszcza metalicznych zanieczyszczeń. Do badań wykorzystali najbardziej zaawansowane techniki mikro i nano analityczne – mikroskopię elektronową i spektroskopię rentgenowską z dyspersją energii. Badanie ujawniło, że wszystkie szczepionki zawierały znaczne ilości toksycznych zanieczyszczeń, które nie były wymienione w składzie. Znajdowały się tam cząstki, kryształy, osady, agregaty, nanocząstki takich metali/pierwiastków jak: ołów, chrom, żelazo, tytan, brom, silikon, bar, cynk, aluminium, stront, bizmut, siarka, cyrkon, złoto, wapń, miedź, nikiel, cer, wolfram, srebro, mangan, chrom, hafn. (To wszystko w dodatku do rtęci, która jest dodawana do niektórych szczepionek jako konserwant.) Rozmiary tych cząstek zanieczyszczeń wynosiły od 100 nanometrów do 10 mikronów.

Zanieczyszczenia te nie są biodegradowalne i nie są biokompatybilne, gromadzą się w tkankach, wywołują chroniczne stany zapalne, zatrucia, toksyczne reakcje immunologiczne, obrzęki, ziarniaki, procesy nowotworowe, choroby neurologiczne i inne. Nanoczątki uszkadzają też DNA.

Nie ma możliwości, żeby tak duże ilości i tak zróżnicowane zanieczyszczenia pochodziły z normalnych procesów produkcji szczepionek. Raczej wygląda, że celowo dodano do nich toksyczne odpady przemysłowe. Ponieważ dziś większość leków i szczepionek stosowanych w Europie i USA jest produkowana przez globalne koncerny w Chinach, Indiach, Wietnamie i Korei, prawdopodobnie tam dodano te zanieczyszczenia. Możliwe, że do produkcji szczepionek używano toksycznej wody ze ścieków przemysłowych. Tylko szczepionka przeznaczona dla kotów była pozbawiona tych zanieczyszczeń, co dowodzi, że można produkować czyste szczepionki.

Szczepionki są koktajlem rozmaitych mikrobów lub ich fragmentów, połączonych różnymi toksycznymi dodatkami i zanieczyszczeniami. Nie są badane pod względem bezpieczeństwa ani skuteczności. Toksyczne efekty tych zanieczyszczeń dodają się do szkodliwego działania innych składników, czyniąc praktycznie wszystkie szczepionki preparatami groźnymi dla życia i zdrowia, zwłaszcza dla niemowląt i starszych dzieci. Prawdą jest więc maksyma wypowiedziana przez jednego z wynalazców szczepionek, że jedyna bezpieczna szczepionka to ta, której nie wzięliśmy. W tej sytuacji obowiązkowe czy przymusowe szczepienia wydają się celowym truciem, okaleczaniem i zabijaniem zdrowych dzieci/osób dla zysków, obywającym się pod zasłoną ochrony przed chorobami. Żadne dziecko szczepione zgodnie ze współczesnymi programami szczepień nie będzie w pełni zdrowe, a znaczny ich procent przez całe życie będzie cierpieć na poważne choroby chroniczne. O straconym intelektualnym potencjale ludzkim nawet tu nie wspominam.

Zanieczyszczenia w szczepionkach

Rtęciowe ludobójstwo „dla naszego dobra i bezpieczeństwa”

Wszystkie najpodlejsze posunięcia władz zawsze motywowane są „naszym dobrem i bezpieczeństwem”. Totalitarne przepisy pozbawiające nas wolności i praw obywatelskich istnieją przecież wyłącznie dla naszego dobra i bezpieczeństwa: żebyśmy się wzajemnie nie pozabijali ani nie pozarażali.

Każdy z nas (potencjalnie) jest rozsadnikiem zabójczo niebezpiecznych bakterii, wirusów i toksyn, więc jako taki stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkiego, co żyje. Z tego powodu, dla naszego dobra rzecz jasna, wszyscy musimy być zaszczepieni, a nawet przymusowo leczeni – na wszelki wypadek, bo przecież mogliśmy mieć styczność z „biologicznym czynnikiem chorobotwórczym”. Możemy też nie być świadomi faktu, że jesteśmy obłąkani, na przykład jest więcej niż prawdopodobne, że cierpimy na schizofrenię bezobjawową lub przynajmniej na któryś z niezliczonych syndromów uwzględnionych w pęczniejącym jak na drożdżach, spisie zaburzeń psychicznych DSM-V. Byłoby więc niezwykle korzystne z punktu widzenia naszego dobra, żebyśmy profilaktycznie zażywali psychotropy od przedszkola aż po grób (w przeciwnym wypadku możemy stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi w naszym otoczeniu).

Jest nas coraz więcej, więc produkujemy też coraz więcej dwutlenku węgla, więc dla naszego dobra władze muszą podjąć radykalne działania, zmierzające do jego redukcji.

Tak się przy tym jakoś dziwnie składa, że do niemal wszystkich działań „dla naszego dobra” (i zdrowia) potrzeba wielkich ilości rtęci.

Na przykład rtęć jest potrzebna do produkcji szczepionek i energooszczędnych „żarówek”.

O „bezpiecznych” szczepionkach pisałam tutaj, ale temat żarówek mocno zaniedbałam, a są nowe, bardzo ciekawe wieści na ich temat.

Jak się okazało („najnowsze badania naukowe wykazały”), Energooszczędne żarówki są rakotwórcze!

Szokujące wyniki badań laboratoryjnych ujawnia niemiecka publiczna telewizja. Żarówki energooszczędne są szkodliwe dla zdrowia!

(…)

– Wszystkie testowane żarówki zawierają wyraźne ilości fenolu, który może wywoływać raka – podaje NDR. Ale to nie wszystko. Wykryto w nich inne szkodliwe związki. – Podczas testów świecące żarówki energooszczędne wydzielały rakotwórcze substancje, a na dodatek substancje te były w dużej koncentracji

Energooszczędne żarówki mogą zabijać!

Niemieccy naukowcy biją na alarm! Energooszczędne żarówki, które wkrótce wyprą z rynku i naszych domów tradycyjne, szkodzą zdrowiu! Mogą powodować cukrzycę, osteoporozę, a nawet raka!

(…)

Są one bardzo drogie i – jak się okazuje – bardzo groźne dla naszego zdrowia. Niemieccy naukowcy odkryli, że światło, które wytwarzają, zaburza gospodarkę hormonalną człowieka. – Może to w efekcie prowadzić do różnych chorób, między innymi cukrzycy, osteoporozy, a nawet nowotworów piersi i prostaty – ostrzega doktor Alexander Wunsch.

– Uszkadza także siatkówkę oka – dodaje okulista Bernahard Lachenmayr.

Unia Europejska zakazała produkcji i sprzedaży termometrów rtęciowych, bo to zbyt niebezpieczne, żeby trzymać taką truciznę w domu.

Jednocześnie ta sama Unia zakazała produkcji i sprzedaży tradycyjnych żarówek (bo grzeją) i zastąpienie ich świetlówkami. Te straszliwe żarówki spowodowałyby stopnienie lodowców, a uwolnione z nich wody zalałyby nawet Himalaje!

Tylko idiota może uwierzyć w pomysły lansowane przez Unię, więc władze zadbały, żeby zrobić idiotów z całego społeczeństwa. Jak? A bardzo prosto: dzięki reformie oświatowej, takiej, jaką np. przeprowadziła właśnie Polska rękami antypolskiego nierządu. Ale to zupełnie inny temat, wracajmy więc do rtęci.

Młodzi, znakomicie wykształceni, z Wielkiego Jasnogrodu uwierzyli w te bajki, czym prędzej wyrzucili termometry i wykręcili tradycyjne żarówki, wkręcając na ich miejsce „nowoczesne” i energooszczędne świetlówki.

A co się stanie, kiedy taka „żarówka” się stłucze?

W filmie „Bulb Fiction czyli żarówkowi ściemniacze” poznajemy 4-letniego Maksa z Niemiec. Jego rodzice tak bardzo przejęli się klimatem, że mało nie zabili swojego dziecka. Oczywiście nie z premedytacją, tylko z niewiedzy i naiwnej wiary w bujdy, wciskane społeczeństwu przez… no właśnie. Przez kogo? Unię? Klimatologów? Naukę?

Na razie nie odpowiem na to pytanie. Kto jest ciekaw niech obejrzy wspomniany film, bo na końcu znajdzie odpowiedź.

Rodzice Maksa wkręcili energooszczędną żarówkę do stojącej lampki i postawili ją na komodzie przy drzwiach jego pokoju. Krzątali się energicznie po mieszkaniu, aż nagle ktoś przez nieuwagę potrącił lampkę, a ta spadła na podłogę. Żarówka się stłukła, więc ją sprzątnęli i zapomnieli o całym zdarzeniu. Kilka tygodni później dzieci lepiły na podwórku bałwana. Kiedy wróciły do domu tata zauważył, że w czapeczkach jest mnóstwo włosów. Zdziwił się, ale uznał, że to się zdarza, więc się nie przejął. Wkrótce włosy zaczęły wyłazić w takiej ilości, że na głowie powstały łysinki. W końcu Maks całkowicie wyłysiał, a co jeszcze gorsze, tak trzęsły mu się ręce, że nie był w stanie pić z kubeczka. Kolejni lekarze, których Maks odwiedzał nie umieli postawić diagnozy. Po długich badaniach wreszcie któryś wpadł na pomysł, że to może być zatrucie rtęcią. Dopiero wtedy rodzice skojarzyli związek stłuczonej żarówki z problemami ich syna. W chwili wypadku żarówka świeciła, więc była gorąca. Kiedy upadła i stłukła się zawarta w niej rtęć wyparowała, zatruwając dzieci, a Maksa najbardziej.

W filmie pada retoryczne pytanie: czy warto dla (iluzji) ratowania środowiska zabić własne dzieci?

W rok po wypadku z lampką dom rodziców Maksa stoi pusty. Nikt nie wie, czy można tam bezpiecznie przebywać. Na razie cała rodzina mieszka u przyjaciół. Tyle nieszczęść z powodu jednej stłuczonej żarówki…

Kliknij tutaj, żeby obejrzeć film

Poszperałam trochę w sieci i zebrałam nieco wiadomości na temat rtęci.

Dane o rtęci i skutkach zatrucia jej oparami opieram wyłącznie na twardych danych naukowych, takich, które przemówią również do zaślepionych wiarą w racjonalizm. Żadnej medycyny alternatywnej, teorii spiskowych ani politycznie niepoprawnych „kontrowersji”. Niech żaden twardogłowy wyznawca korporacyjnej pseudonauki nie śmie mi mówić, że „świetlówki zostały zalegalizowane przez Unię Europejską, więc są bezpieczne i koniec dyskusji”. Podobnie nie życzę sobie słyszeć, że „Al Gore dostał Nagrodę Nobla, co kończy dyskusję na temat ochrony klimatu”.

Święty dogmat racjonalistyczny jest równie odporny na twarde dowody naukowe, jak dogmat o niepokalanym poczęciu. Amen.

Rtęć kumuluje się w przysadce mózgowej, w nerkach i tarczycy. Jest szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży oraz dzieci. Zatrucie rtęcią zostało powiązane z wieloma groźnymi chorobami, takimi jak autyzm, artretyzm, choroba Alzheimera, a nawet schizofrenia (cytat z poniższego filmu).

Filmik i idea świata bez rtęci są godne pochwały, jednak wielka szkoda, że ani w filmie, ani na stronie nie pada ani jedno słowo o szkodliwości żarówek energooszczędnych. Obawiam się, że to jest temat zakazany, bo psucie interesów korporacji może być uznane za przestępstwo i ukarane wyrokiem więzienia (taki wyrok wydał sąd w tak podziwianej przez nas Szwajcarii, gdy dziennikarz przedstawił dowody naukowe na temat szkodliwości kuchenek mikrofalowych). A więc zamilczmy.

Ponad połowa Polaków nie wie, jak zneutralizować rozlaną rtęć i uniknąć zatrucia – wynika z badań TNS Polska, zrealizowanych w ramach kampanii społeczno-edukacyjnej „Zielone okno – wyrzuć rtęć ze swojego życia”.

To niepokojące, oceniają jej organizatorzy, gdyż rtęć – drugi po plutonie najbardziej toksyczny pierwiastek na Ziemi – nie ulega biodegradacji i ma bardzo szkodliwy wpływ na nasze zdrowie i środowisko.

Rtęć magazynuje się w organizmach żywych, także u ludzi, i zakłóca wiele niezbędnych do życia procesów biochemicznych. Po rozbiciu termometru lub świetlówki opary zawierające cząsteczki rtęci mogą szybko doprowadzić do zatrucia. Jak podaje amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (US Environmental Protection Agency), rtęć tylko z jednego termometru (1 gram) jest w stanie zatruć jedno małe jezioro o powierzchni 8 ha.

Źródło

Wikipedia o rtęci:

Działanie biologiczne

Rtęć i większość jej związków jest silnie toksyczna i stanowi częste zanieczyszczenie środowiska. Jeżeli dostanie się do środowiska wodnego, mikroorganizmy metylują ją i w ten sposób powstaje związek metaloorganiczny – dimetylortęć. Jest on rozpuszczalny w tłuszczach, a zarazem bardzo toksyczny i trwały – jest to główna postać rtęci, która przedostaje się do organizmów żywych i kumuluje się w nich. Rtęć w środowisku w postaci dimetylortęci była przyczyną kilku przypadków masowego skażenia środowiska.

Rtęć wchłania się również przez drogi oddechowe w postaci par. Z płuc dostaje się do krwi, gdzie wnika do erytrocytów, w których jest utleniana. Pewne ilości rtęci wnikają też do mózgu i przenikają przez barierę łożyskową do krwi płodu. Wchłonięta w ten sposób rtęć wydala się z moczem i w niewielkim stopniu z kałem. Kumuluje się w nerkach uszkadzając je.

Toksyczność rtęci polega na niszczeniu błon biologicznych i łączeniu się z białkami organizmu. W ten sposób rtęć zakłóca wiele niezbędnych do życia procesów biochemicznych.

Ostre zatrucie parami rtęci wywołuje zapalenie płuc i oskrzeli prowadzące niekiedy do śmiertelnej niewydolności oddechowej. Inne objawy to: krwotoczne zapalenie jelit, niewydolność krążenia, zapalenie błony śluzowej jamy ustnej. Uszkodzeniu ulegają również nerki i układ nerwowy.

Spożycie związków rtęci powoduje ślinotok, wymioty, krwawą biegunkę, martwicę błony śluzowej jelit. Pojawia się również pieczenie w przełyku. Podobnie jak w zatruciu drogą oddechową uszkodzone zostają nerki.

Zatrucie przewlekłe małymi ilościami rtęci powoduje początkowo niespecyficzne objawy takie jak ból głowy i kończyn, osłabienie. W późniejszym czasie dochodzi do zapaleń błon śluzowych przewodu pokarmowego, wypadania zębów i wystąpienia charakterystycznego niebiesko-fioletowego rąbka na dziąsłach. Obserwuje się też postępujące uszkodzenia OUN: zaburzenia snu, upośledzenie koncentracji, zaburzenia pamięci, zmiany w osobowości. Później pojawiają się drżenia rąk i nóg, niezborność chodu. Charakterystycznym objawem jest zmiana charakteru pisma na tzw. „drżące pismo”. W zatruciu przewlekłym również obserwuje się uszkodzenie nerek.

Ochrona

Przypadkowo rozlana rtęć powinna być starannie zebrana, a jej resztki zneutralizowane przez zasypanie siarką, pyłem cynkowym lub specjalnym roztworem np. 20% roztworem wodnym chlorku żelaza(III).

———-

(…) rtęć nawet w małych ilościach wydziela opary, które wdychane, grożą zapaleniem układu oddechowego. Pierwiastek dostaje się też do wątroby i do żołądka. Organizm broniąc się, wydala obcą substancję do nerek. Rtęć działa bardzo powoli, wytwarza w organizmie toksyczne związki, które mogą uszkodzić wszystkie te narządy. Gdyby przeniknęła do układu nerwowego, może uszkodzić mózg.

(…)

Siarka neutralizuje rtęć

Jeżeli już dojdzie do stłuczenia termometru z rtęcią, należy działać szybko. Najlepiej posypać miejsce siarką ogrodową, dostępną w każdym sklepie ogrodniczym. – Siarka wiąże się z rtęcią, powstaje siarczek rtęci, który jest praktycznie neutralny i można wtedy można taki materiał wysypać do śmieci – wyjaśnia Rozbicki.

Kiedy nie ma pod ręką siarki, rtęć najlepiej zebrać metalową szczotką i wrzucić do pojemnika z zimną wodą. – Trzeba go potem oddać do firmy, która zajmuje się utylizacją – tłumaczy Rozbicki. – Trudno, żeby Kowalski wiedział, gdzie jest taka firma, ale można się zwrócić do apteki, która poradzi lub zajmie się niebezpieczną substancją – dodaje.

Gazeta

Wybaczcie, że z uporem maniaka wracam do tematu szczepień. Ministerstwo Zdrowia obiecało, że wycofa wszystkie szczepionki konserwowane rtęcią, ale niestety, na obietnicach się skończyło. Do niedawna na stronie PZH była lista szczepionek z rtęcią i bez rtęci, ale właśnie została stamtąd usunięta (można ją znaleźć na mojej stronie o szczepieniach). Rodzic nie ma prawa wiedzieć, które szczepionki są niebezpieczne. Generalnie zasada jest taka, że szczepionki w opakowaniach wielodawkowych, czyli takich, które kupują przychodnie i szpitale, są konserwowane rtęcią. Droższe, pojedyncze ampułki zwykle nie zawierają rtęci, ale nie ma pewności, że tak właśnie jest.

Posłuchajcie, co mówi największy przyjaciel polskich dzieci, prof. Paweł Grzesiowski (od 4:22)

Im jest bardziej masowo używana szczepionka, tym cena jest niższa. Czyli: najdrożej jest teraz, kiedy pacjent płaci w aptece, bo jest indywidualny zakup, indywidualnie marża nabijana na każdym opakowaniu. Natomiast jeżeli by to był zakup centralny, to szczepionka tanieje o połowę w stosunku do tego, co jest w aptece.

Rtęć spowodowała największe wymieranie w dziejach Ziemi:

Serwis EurekAlert informuje, że zdaniem naukowców z Kanady największe wymieranie w dziejach Ziemi sprzed 250 milionów lat zostało wywołane przez zanieczyszczenie oceanów rtęcią. Z szacunków badaczy wynika, iż zginęło wówczas 95% wszystkich organizmów morskich.

Do największego wymierania w dziejach ziemi doszło pod koniec permu, kiedy jeszcze wszystkie kontynenty były ze sobą połączone. Do tej pory przyczyny tej katastrofy nie zostały jednoznacznie zidentyfikowane. Naukowcy twierdzą, że najprawdopodobniej przyczyniły się do tego procesy wulkaniczne na terenie obecnej Syberii. Wówczas miały zostać wydobyte z głębi Ziemi potężne ilości toksyn, które zanieczyściły oceany.

Najnowsze badania pokazują, że istniał jeszcze jeden czynnik, który mógł odegrać znaczą rolę w największym wymieraniu w dziejach Ziemi. Chodzi o rtęć. Dr Steve Grasby z Natural Resources Canada przypomniał, że największym źródłem rtęci są erupcje wulkaniczne. 250 milionów lat temu emisja tego metalu była do 30 razy większa niż ma to miejsce przy dzisiejszych wybuchach wulkanów.

W oceanach rtęć jest neutralizowana m.in. przez glony. Wtedy jednak było jej zbyt dużo, dlatego procesy samooczyszczania nie zdołały zatrzymać katastrofy. Dr Benoit Beauchamp podkreślił, że badania te mają znaczący wymiar i pozwolą inaczej spojrzeć na wszystkie inne wielkie wymierania w dziejach Ziemi.

Ktoś się uwziął, żeby spowodować drugie wymieranie z powodu rtęci? Może to tylko żądza zysku, a może celowe ludobójstwo.

Szczepienia – czyżby największa pomyłka medycyny XX wieku?

Źródło

Na podst. raportu Alana Philipsa opracował dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Po ukazaniu się przed 3 miesiącami po raz pierwszy poniższego artykułu otrzymaliśmy całą masę zapytań i próśb o powtórzenie. W minionym okresie skontaktowaliśmy się z Instytutem Epidemiologii z Wiednia, z którego otrzymaliśmy kolejne dane podważające sens przymusowych szczepień całych populacji ludzkich. Jednocześnie pojawiły się liczne głosy protestu osób, o których możemy powiedzieć, że są zainteresowane pozamerytorycznie dalszym zwiększaniem liczby przymusowych szczepień, przeciwko publikacji tego rodzaju prac.

Uważamy, że każdy jest kowalem swego losu i ma prawo do rzetelnej informacji. Musi mieć też prawo wyboru. Szczególnie jest to ważne gdy o postępowaniu decyduje moda. Nie należy zapominać, że nie tak dawno w skali historycznej, lekarze w majestacie prawa stosowali przez prawie dwieście lat wszystkim pacjentom lewatywy jako najlepszy środek leczniczy a inni lekarze, także w majestacie oficjalnej medycyny przez około 150 lat (a więc 6 pokoleń) upuszczali wszystkim krew, bez względu na chorobę pacjenta.

Primum non nocere

Omawiany poniżej problem dotyczy tylko i wyłącznie przymusowych szczepień. Nie jest dyskutowana celowość podawania szczepionki po ukąszeniu przez wściekłego psa czy też ludziom wyjeżdżającym w tereny objęte epidemią cholery.

Jednym z czynników oceny skuteczności podawania szczepionek jest prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań, czasami eufemistycznie zwanych efektami ubocznymi.

Możliwości wystąpienia reakcji ubocznych po podaniu szczepionki DPT (przeciw błonicy, kokluszowi, tężcowi) są jak 1 – 1750, podczas gdy możliwość śmierci z powodu zachorowania na koklusz jest jak 1 – 5 000 000.

Pomimo, że oficjalne autorytety w dziedzinie zdrowia publicznego zapewniają nas o bezpieczeństwie i skuteczności szczepień, to jednak Food and Drug Administration – FDA (odpowiednik Państwowego Zakładu Higieny w Polsce, ale o wiele lepiej wyposażonego w argumenty prawne) oraz Centers for Disease Control – CDC przedstawiają doniesienia, które przeczą temu w sposób zdecydowany.

W rzeczywistości spadek ilości zachorowań wyprzedził całą epokę szczepień. Natomiast lekarze donoszą o tysiącach wypadków reakcji ubocznych związanych z podawaniem szczepionek, a także o wypadkach zgonów z powodu szczepień.

Jak można się zorientować, wprowadzenie szczepień i antybiotyków nie miało praktycznie znaczenia dla populacji. Spadek liczby zgonów na wymienione choroby zaobserwowano 4 pokolenia wcześniej.

Pomimo bardzo dobrze udokumentowanych wypadków powikłań po szczepieniach nie informuje się pacjentów o możliwości ich wystąpienia. Pomimo, że szczepienie jest rękoczynem na ciele pacjenta, chory nie musi podpisywać zgody na wykonanie tego zabiegu, wręcz przeciwnie, jest zmuszany pod groźbą kary sądowej.

Jak można prześledzić, choroby zakaźne mają coraz mniejsze znaczenie, jako przyczyna zgonów. Wyraźnie jest to widoczne przed erą antybiotyków i szczepień. Stwierdza się natomiast wzrost w sposób alarmujący udziału chorób antropogennych. Również czas życia w minionym okresie trzech pokoleń nie uległ według danych WHO wydłużeniu.

Poniżej przedstawiono kilka najczęściej funkcjonujących w społeczeństwie mitów na temat szczepień.

Mit Pierwszy: „Szczepienia są całkowicie bezpieczne”

System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień (VAERS) otrzymuje około 11000 raportów rocznie o reakcjach ubocznych związanych z podaniem szczepionki. Około 1% tych informacji to wypadki śmierci. Większość tych doniesień dotyczy szczepień przeciwko kokluszowi. Chociaż liczba ta jest bardzo duża to prawdopodobnie jest to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż FDA przypuszcza, że tylko 10% wystąpień alergii jest rejestrowanych (jeszcze gorzej jest w Polsce). Prawdopodobnie tylko ok. 0.1 do 0.001 przypadków jest rejestrowanych.

Większość lekarzy w Polsce nie zna nawet kart, które trzeba wypełnić w przypadku zaobserwowania powikłania, pomimo obowiązku ich wypełniania od ponad 25 lat. Przypuszcza się, że rocznie z powodu szczepień ginie w USA ponad 1000 osób.

Szczepienia przeciwko kokluszowi wprowadzono w okresie kiedy szczyt zachorowań już dawno minął.

Zgodnie z raportem CDC rocznie dochodzi do 10 zgonów związanych ze szczepieniem przeciwko kokluszowi, przy czym pomimo szczepień epidemie kokluszu ponawiają się co 3 -4 lata.

Stwierdzono również, że maksimum zgonów z powodu nagłego niemowlęcego syndromu śmierci – SIDS występuje u niemowląt pomiędzy 2 a 4 miesiącem życia, czyli dokładnie po pierwszych szczepieniach. Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii. W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS.

Jak wiadomo w Polsce szczepi się dzieci nawet kilkudniowe.

Pomimo tych doniesień oficjalnie zaprzecza się, że szczepienia mogą być niebezpieczne. W rzeczywistości w Anglii zaobserwowano spadek wystąpień kokluszu z 80% do 30% po zmniejszeniu liczby szczepień. Szwedzki epidemiolog B. Trollor skorelował śmiertelność dzieci związaną z kokluszem z niskim uprzemysłowieniem regionu.

Szczepienia kosztują nas znacznie więcej niż zdrowie i życie dzieci. Tylko z powodu powikłań NVICP (Federal Governments National Vaccine Injury Compensation Program) był zmuszony do wypłacenia 650,6 miliona dolarów rodzicom dzieci poszkodowanych w wyniku szczepień.

Prawda o szczepieniach :

Szczepienia powodują znaczną ilość zachorowań i zgonów a także znaczne koszty dla rodzin i podatników.

Mit drugi: „Szczepienia są bardzo efektywne”

Odra, świnka, ospa, polio, epidemie tych chorób występują w społeczeństwach, w których wprowadzano system szczepień. CDC podała, że 98% zachorowań na odrę wystąpiło wśród dzieci szczepionych. Zachorowały nawet dzieci w regionach, w których nie notowano występowania tej choroby od wielu lat.

W Japonii zanotowano wzrost zachorowań na ospę po pojawieniu się szczepień. W 1892 roku zanotowano 29979 zgonów z powodu ospy. Wszystkie osoby były szczepione. Na początku XX wieku zanotowano wybuch epidemii ospy na Filipinach po zaszczepieniu 8 milionów ludzi.

W 1989 roku w Omanie w sześć miesięcy po zaszczepieniu 98%, dzieci wybuchła epidemia polio.

Wyraźnie można stwierdzić, że szczepienia wprowadzono w okresie spadku zachorowań. Praktycznie szczepienie nie miało znaczenia dla stanu zdrowia ludzi.

Podobnie w Polsce notowane wzrosty zachorowań wystąpiły w latach 60-tych i 70-tych u dzieci szczepionych. Jest to bezpośredni dowód na to, że szczepienia wcale nie zapobiegają wystąpieniu choroby.

Mit trzeci: „Szczepienia są główną przyczyną zmniejszenia ilości zachorowań w USA i innych krajach”

Spadek liczby zachorowań wystąpił dużo wcześniej aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków. Spadek zachorowań na 11 podstawowych chorób zakaźnych nastąpił o trzy pokolenia wcześniej, aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków w populacji. Spadek ten, jak dowodzą analizy jest związany z wprowadzeniem wody wodociągowej w dużych aglomeracjach, poprawą sytuacji sanitarnej i podniesieniem poziomu higieny. Kraje europejskie, w których nie wprowadzono szczepień zanotowały także spadek zachorowań na odrę i polio, równolegle z krajami, które wprowadziły szczepienia.

Raport Światowej Organizacji Zdrowia podaje, że nie ma korelacji pomiędzy wprowadzeniem procedury szczepień a śmiertelnością w krajach trzeciego świata. Notowany spadek śmiertelności związany jest z podnoszeniem się poziomu higieny i wprowadzeniem wodociągów oraz poprawą jakości odżywiania.

Prawda o szczepieniach:

Brak dowodów na określenie pozytywnego wpływu szczepień na zmniejszenie śmiertelności w tym stuleciu.

Mit czwarty: „Szczepienia oparte są na solidnej teorii na temat odporności i na praktyce”

Jak wiadomo z historii, szczepienia wprowadzono przed ponad 130 laty. Nauka na temat odporności powstała przed około 20 laty. Tak więc wóz stoi przed koniem o co najmniej 4 pokolenia. Na długo przed tym, nim poznano w ogóle system obronny organizmów, wprowadzono szczepienia. Po pierwsze, wprowadzając szczepionkę do układu krwionośnego, omija się cały system odpornościowy. błon śluzowych, skóry, czyli wyklucza naturalne bariery odpornościowe systemu.

Dobrym przykładem potwierdzającym wątpliwą wartość szczepień jest gruźlica. Największy rozwój tej choroby stwierdzono w czasie wojen napoleońskich i w bezpośrednim okresie po nich. Dopiero w 1882 roku udało odkryć się Kochowi przyczynę tej choroby. Musiały minąć jeszcze ponad dwa pokolenia aby w 1943 roku po odkryciu streptomycyny znaleźć leki na tę chorobę. Czyli od strasznego „żniwa” tej choroby do odkrycia leków minęło ponad 6 pokoleń.

Po drugie dorobiona teoria systemu szczepień mówi, że szczepionki stymulują produkcję przeciwciał. Brak do chwili obecnej prac, które wykazałyby, czy takie przeciwciała powodują trwałą odporność. Okazuje się, że dzieci pozbawione gammaglobulin, co wg teorii powoduje niemożność powstawania przeciwciał, wracają do zdrowia równie szybko jak inne dzieci. British Medical Council podał, że nie znaleziono korelacji pomiędzy zachorowaniem na dyfteryt a poziomem przeciwciał. Naukowcy stwierdzili również brak zachorowań wśród ludzi z niskim poziomem przeciwciał oraz przeciwnie, ciężkie przebiegi zachorowań wśród ludzi z wysokim mianem przeciwciał.

Badania dowiodły, że szczepionki pobudzając komórki do produkcji określonych przeciwciał, uniemożliwiają produkcję innych przeciwciał. Pełne szczepienia powodują wzrost zachorowalności. W stanie Minnesota (USA) stanowi epidemiolodzy stwierdzili pięciokrotnie większe prawdopodobieństwo zachorowania na żółtaczkę wśród dzieci szczepionych w stosunku do dzieci nie szczepionych.

Jak wiadomo firmy farmaceutyczne, w związku z wycofywaniem się Zachodu z tego rodzaju szczepień, szeroko reklamują tę szczepionkę w Polsce. System totalitarny jest doskonałym partnerem do wprowadzania przymusowych szczepień a więc łatwego zysku dla wtajemniczonych. Nie trzeba przekonywać wszystkich lekarzy, wystarczy jednego decydenta.

Jeżeli spośród 100 szczepionych osób zachoruje 5, uważa się, że szczepionka wykazuje 95% skuteczność. Jeżeli jednak tylko 10 osób spośród 100 szczepionych miało kontakt z chorymi, to skuteczność szczepionki wynosi tylko 50%. Ponieważ brak metody pozwalającej na stwierdzenie ile osób miało kontakt z chorobą, to brak również metody oceny skuteczności szczepienia. I tak, przez 120 lat nie opracowano metody pozwalającej obiektywnie ocenić wartość szczepień. To świadczy samo za siebie.

Kolejnym zastrzeżeniem w stosunku do szczepień jest brak rozróżnienia skuteczności szczepień u dzieci ze względu na ich wiek. Dziecko 2 miesięczne ważące ok. 4 kg otrzymuje taką samą dawkę jak dziecko 5 letnie ważące ok. 20 kg. Niemowlęta z niewykształconym systemem odpornościowym mogą otrzymywać aż pięciokrotną dawkę szczepionki (relatywnie do masy ciała) w porównaniu z dziećmi 5 letnimi.

Stwierdzono także, że ilość jednostek szczepionki w dawce może wahać się od 0.5 do 3 razy. Kontrole jakości dopuszczają szeroki margines błędu. Szczepionki są jedynymi preparatami medycznymi, które podaje się dziecku w tej samej postaci bez względu na wiek, masę ciała, rasę, nawyki żywieniowe i inne czynniki. Takie postępowanie spowodowało przed laty w Australii zgon 50 % aborygenskich dzieci po szczepieniu. Podobny przypadek odnotował New England Journal of Medicine. Szczepienia przeciwko polio spowodowały 8-krotny wzrost zachorowań wśród dzieci rumuńskich.

Dodatkowe podawanie antybiotyków po szczepieniach również może być powodem licznych powikłań, do zgonu włącznie. Podanie zastrzyku antybiotyku nawet w miesiąc po szczepieniu powoduje 8 krotny wzrost zachorowań na polio. Podanie 9 zastrzyków powoduje aż 20 krotny wzrost, a podanie powyżej 10 zastrzyków antybiotyku powoduje 182 -krotny wzrost zachorowań.

Można więc stwierdzić, że przesłanki, którymi kierowali się wprowadzający szczepienia (oprócz chęci zysku) nie znalazły potwierdzenia w praktyce medycznej.

Mit piąty: „Choroby wieku dziecięcego są niezwykle groźne”

Większość chorób wieku dziecięcego nie ma groźnych następstw.

Przechorowanie natomiast tzw. choroby wieku dziecięcego prowadzi do powstania trwałej odporności, w przeciwieństwie do odporności sztucznie wywołanej szczepieniem. Na ogół taki sztuczny okres odporności wynosi od 1 roku (szczepionki przeciwko kleszczom) do kilku lat. Szczepienie przeciwko ospie prowadzi do powstania odporności na 6 do 10 lat i nie trwa do wieku dorosłego. Właśnie w wieku dorosłym możliwość zgonu z powodu tego zakażenia jest 20 krotnie większa. Ponadto wirus ospy może wywoływać, w późniejszym okresie objawy choroby podobne do wirusa opryszczki. Większość chorób wieku dziecięcego, szczególnie o etiologii wirusowej, nie wymaga żadnego postępowania lekarskiego.

Zachorowanie na zakaźną chorobę powoduje zwiększenie odporności także w stosunku do szeregu innych chorób, nawet tych nie zakaźnych, jak np. choroby skóry, nowotworów, degenerację kości i zmiany szpiku. U osób szczepionych przeciwko odrze stwierdza się 4 krotnie częstsze występowanie choroby Leśniowskiego-Crhona.(wrzodziejące zapalenie jelita, a w grudkach w jelicie stwierdza się wtręty wirusowe).

Należy jeszcze podać, że środki konserwujące szczepionki mogą same powodować odczyny alergiczne, jak również w szczególnych przypadkach prowadzić do zgonu.

Można więc jednoznacznie stwierdzić, że niebezpieczeństwo związane z chorobami wieku dziecięcego są zdecydowanie wyolbrzymiane w celu zmuszenia rodziców do poddania dzieci niepewnej ale dochodowej procedurze.

Mit szósty: „Polio jest jednym ze zwycięstw związanych ze szczepieniami”

Podanie szczepionki Salka spowodowało wzrost zachorowań na polio w USA o 50% w latach 1957 – 1958 oraz o 80% w latach 1958-1959. Ponadto ujawniono manipulowanie statystykami zachorowań na polio w celu wykazania efektu dodatniego. Według CDC aż 87% zachorowań na polio w USA w latach 1973 – 1983 wywołane było podaniem szczepionki. Jonas Salk – twórca szczepionki – zeznał przed senacką komisją przesłuchań, że prawie wszystkie przypadki zachorowań na polio wywołane zostały szczepionką doustną. Jak wiadomo w Polsce stosuje się tylko szczepionki doustne.

Można więc postawić wniosek, że szczepionki przeciwko polio są obecnie jedną z przyczyn zachorowań na polio w USA i nie tylko. Jednoznacznie można także stwierdzić, że szczepionki przyczyniły się do wzrostu zachorowań na polio.

Mit siódmy: „U mojego dziecka nie wystąpiły reakcje po szczepieniu, a więc nie ma powodu do zmartwień”

Podanie szczepionki może spowodować wystąpienie długoterminowych reakcji ubocznych takich, jak zaburzenia układu oddechowego, zaburzenia układu immunologicznego, kłopoty z koncentracją, alergie, rak i wiele innych, których nie notowano 30 lat temu.

Składnikami szczepionek są również znane kancerogeny takie jak: thimersol, fosforan duminy, formaldehyd.

Dr Harris Coulter utrzymuje, że „szczepienia powodują występowanie zapaleń mózgu znacznie częściej, aniżeli władze chcą to przyznać. Mogą one występować u 15 – 20 % przypadków”.

Miliony dzieci uczestniczą w tym eksperymencie a władze medyczne nie robią nic, by rozpoznać długoterminowe uboczne efekty szczepień.

Można więc stwierdzić, że długoterminowe negatywne efekty szczepień są w oczywisty sposób ignorowane przez odpowiednie służby medyczne, pomimo silnej korelacji szczepień i wielu chorób przewlekłych z kolagenozami włącznie.

Rtęć znajdująca się w pożywieniu oraz pochodząca z amalgamatowych wypełnień zębów jest potencjalnie niebezpieczna, ale uważa się, że najbardziej prawdopodobnym źródłem rtęci są szczepionki konserwowane substancją o nazwie thimerosal. Thimerosal, środek konserwujący używany przy produkcji licznych leków, zawiera 49.6% etylortęci. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach znacznie wzrosła ilość polecanych szczepionek dla dzieci, ilość kumulowanej rtęci zawartej w thimerosalu osiąga znaczny poziom (jako przykład: tylko szczepionka Hep B podawana noworodkom, konserwowana thimerosalem przekracza zalecany limit 36 razy).

Źródło: waszak.pl

Aldehyd mrówkowy lub formaldehyd (wg nomenklatury IUPAC metanal) to najprostszy związek organiczny z grupy aldehydów o wzorze HCHO (inny zapis – H2CO). Został odkryty przez rosyjskiego chemika Aleksandra Butlerowa w 1859.

W warunkach normalnych aldehyd mrówkowy jest gazem o charakterystycznej, duszącej woni i jest silną trucizną. Jego temperatura topnienia wynosi -113 °C, a temperatura wrzenia -21 °C. Dobrze rozpuszcza się w wodzie, do około 40% wagowych. Roztwór ma słabo kwasowe pH. W handlu najczęściej spotyka się 35-40% roztwór formaldehydu w wodzie – formalinę.

Formaldehyd powstaje podczas niepełnego spalania substancji zawierających węgiel. Otrzymuje się go poprzez utlenianie i odwodornianie metanolu na katalizatorze miedziowym lub srebrowym.

Stosowany do wyrobu żywic syntetycznych, włókien chemicznych, barwników i jako środek odkażający.

Źródło: pl.wikipedia.org

Mit ósmy: „Szczepienia są jedynym możliwym sposobem ochrony”

Większość rodziców czuje się zmuszona do stosowania szczepień u swoich dzieci. Z jednej strony w niektórych krajach istnieje przymus fizyczny, w innych natomiast presja masmediów jest tak duża, że niedoinformowany rodzic uznaje szczepienie za mniejsze zło i dla świętego spokoju szczepi dziecko.

Nie ma niestety środków zabezpieczających w 100% przed zachorowaniem. Podczas epidemii cholery w roku 1849 szpitale stosujące „oficjalną medycynę” notowały 48 – 60% śmiertelność, podczas gdy szpitale stosujący leki homeopatyczne notowały śmiertelność do 3 %. Jest to jeden z przykładów luk w naszej wiedzy.

Wraz z wprowadzeniem antybiotyków i szczepień ani czas naszego życia nie uległ wydłużeniu, ani współczynnik zgonów nie zmalał. Zanotowano natomiast nienaturalny wzrost wydatków na służbę zdrowia. Innymi słowy pieniądze przeznaczone na poprawę naszego zdrowia i życia weszły do kieszeni biznesu. Wydatki dotyczą Stanów Zjednoczonych, kiedy po „zimnej wojnie”, zdecydowano się nadmiar pieniędzy ulokować między innymi w lekach. W Polsce sytuacja nie wygląda tak różowo. Brak powszechny pieniędzy na środki czystości, papier toaletowy i maszyny do wyparzania naczyń, ułatwiają zakażanie. A można by poprzez wprowadzanie wyparzarek w szpitalach w istotny sposób ograniczyć np. zakażenie m.in. wirusem żółtaczki.

Mit dziewiąty: „Szczepionki są zalecane czyli obowiązkowe”

W USA możliwe są zwolnienia ze szczepień z trzech powodów:

  • W 50 stanach USA możliwe są zwolnienia od szczepień z powodu występowania chorób w rodzinie zwiększających możliwość występowania reakcji ubocznych.
  • z powodów religijnych,
  • z powodów filozoficznych związanych z prawem do wolności osobistej obywateli.

Dzieci zwolnione od szczepień mogą uczęszczać do szkół podstawowych i ponadpodstawowych z wyjątkiem okresów występowania epidemii. W Polsce praktycznie jedynym sposobem zwolnienia ze szczepień jest choroba dziecka.

Mit dziesiąty: „Władze medyczne zawsze stawiają zdrowie ponad wszystko inne”

Szczepionki uważa się za zwycięstwo w walce z chorobami, podczas gdy w rzeczywistości powodowały nawroty chorób. Karty pacjentów były fałszowane z obawy przed cofnięciem dotacji. Obecnie również wielu lekarzy odmawia potwierdzenia na piśmie efektu powikłania po szczepieniu. Autorowi jest znanych co najmniej kilka przypadków w ostatnim roku wystąpienia powikłań lub eufemistycznie zwanych efektów ubocznych o różnym stopniu nasilenia, po szczepieniu, w których to sytuacjach lekarze nie wypełniali kart.

Autorowi nieznane są przypadki w Polsce przesyłania raportów do Instytutu Leków z informacją o wystąpieniu powikłań po szczepieniu. Na prowadzonych kursach zawsze pytanie takie padało i nigdy nie otrzymano na nie odpowiedzi. Wielu lekarzy, nawet starszych, nie wiedziało w ogóle o obowiązku wysyłania takich raportów.

Zgodnie z NVIC wynaleziono ok. 250 szczepionek, poczynając od środków antykoncepcyjnych a na środkach przeciwbiegunkowych kończąc. Około 100 spośród nich skierowano do stosowania. Poszukuje się nowych dróg wprowadzania szczepionek, topiąc miliardy dolarów. Dr Vera Scheibner po długotrwałych studiach uznała, że „nie ma żadnego dowodu, że szczepionki zapobiegają chorobie. Wręcz przeciwnie powodują szereg objawów ubocznych, których konsekwencje (np. choroba Leśniowskiego) są gorsze aniżeli pierwotna choroba. Za 20 – 30 lat może okazać się, że szczepionki były największą zbrodnią przeciwko ludzkości”.

Innym takim przykładem jest lansowana obecnie szczepionka przeciwko kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Firma stara się wprowadzić ją jako niezastąpiony środek na tę chorobę. Jednakże w woj. gdańskim i słupskim od 40 lat nikt nie rozpoznał tej choroby. Tak więc brak jest podstaw do stosowania szczepionki. Firma nie wspomina o możliwości wystąpienia powikłań. Po drugie szczepionka posiada „gwarancję” na rok, po tym terminie trzeba zaszczepić się ponownie. Wydać kolejny milion złotych. I tak co trzy lata. A fizycy twierdzą, że perpetum mobile nie istnieje. Po trzecie pan, który w latach 70-tych opracował tę szczepionkę, był jednocześnie odpowiedzialny za kontrolę szczepień i pełnomocnikiem Rządu ds. szczepień. Austriak ten zarobił wieleset milionów szylingów. Podobnie firma Immuno AGH. Jak wiadomo z niepotwierdzonych źródeł tylko Leśnicy zakupili ponad 10 000 sztuk tej szczepionki po ponad 100 zł za dawkę. I pamiętajcie drodzy Leśnicy co trzy lata należy dawkę powtórzyć wg informacji producenta. Należy pogratulować firmie marketingu.

Bez społecznego sprzeciwu będzie coraz więcej i więcej wymaganych szczepień. Tak długo jak szczepienia będą dawały tak olbrzymie zyski, życie ludzkie nie ma znaczenia. Nie wspominając o wielkim skandalu testowania szczepionek na upośledzonych dzieciach w Australii przez ostatnie 40 lat. Dzieciom szczepiono rozmaite wirusy i bakterie, aby potem stosować szczepionki.

Poniżej podajemy adres pod którym można uzyskać więcej informacji:

National Vaccine Information Center 204 F Mill St. Vienna, VA 22180. tel. (703) 938 – 3783

Alicja Katarzyńska, Gdańsk 29-12-2004, ostatnia aktualizacja 28-12-2004 22:04

Przypadki tej groźnej, szczególnie dla małych dzieci choroby, stają się częste w całej Polsce. Winna jest mało skuteczna szczepionka DTP.

– Jesteśmy zaniepokojeni – mówi Teresa Małaczyńska, ordynator oddziału chorób płuc i alergii Szpitala Dziecięcego w Gdańsku. – Od trzech miesięcy mamy coraz więcej zachorowań. Właściwie co tydzień przyjmujemy kilkanaścioro dzieci z przewlekłym kaszlem. Po badaniach okazuje się, że to krztusiec. W ostatni poniedziałek przyjęliśmy dziesięcioro pacjentów z podejrzeniem tej choroby!

Marek Kalinowski, specjalista ds. zagrożeń epidemicznych z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku, potwierdza. – O epidemii jeszcze nie mówimy, ale wzrost zachorowań jest 2,5 razy większy niż w ubiegłym roku – mówi Kalinowski. – To niepokojące, bo teoretycznie wszystkie dzieci były szczepione przeciw krztuścowi.

Dlaczego dzieci chorują? Szczepionka przeciw krztuścowi, tzw. DTP, jest w Polsce obowiązkowa od kilkudziesięciu lat, to znaczy, że każde dziecko teoretycznie powinno być odporne na tę zakaźną chorobę. Specjaliści mówią jednak o małej skuteczności tej szczepionki. – Wygląda na to, że przeciwciała, które powstają w organizmie po jej podaniu, nie bronią przed bakterią wywołującą koklusz – tłumaczy Marek Kalinowski. – Na świecie od dwóch lat jest nowa, skuteczniejsza szczepionka, niestety, dla nas zbyt droga.

Pediatrzy od lat nie mieli do czynienia z krztuścem, dzieci znają koklusz co najwyżej z „Ani z Zielonego Wzgórza”. – Gdy trafi do przychodni dziecko z przewlekłym kaszlem, lekarze szukają wszystkich chorób oprócz kokluszu – mówi dr Małaczyńska.

– W mojej 20-letniej praktyce nie miałam udokumentowanego przypadku krztuśca – mówi Grażyna Gawrońska, pediatra z przychodni w Gdańsku.

Dzieci chorują na koklusz w całej Polsce. – Jest więcej zachorowań – potwierdza Mirosław Czarkowski, kierownik pracowni Epidemiologii z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. – Już od pewnego czasu obserwujemy stały wzrost zachorowań, dlatego w tym roku wprowadzono specjalną dawkę szczepionki, tzw. przypominającą. Podawana jest dzieciom sześcioletnim.

W ubiegłym roku na krztusiec zachorowało 1924 dzieci. W tym roku stwierdzono już 2819 przypadków.

• Krztusiec (lub koklusz) to choroba zakaźna dróg oddechowych przenoszona drogą kropelkową. Jej podstawowym objawem jest kaszel: przewlekły, męczący, utrzymujący się tygodniami i miesiącami. Wzmaga się nocą, jest tak silny, że może wywołać odruchy wymiotne. Inne objawy przypominają przeziębienie: lekka gorączka, katar, może pojawić się też obrzęk twarzy i powiek. Choroba jest szczególnie niebezpieczna dla dzieci do pierwszego roku życia. Gwałtowne ataki kaszlu mogą wywołać bezdech, zaburzenia elektrolitowe, nawet doprowadzić do śmierci.

Źródło: gazeta.pl

SZCZEPIENIA czyli rosyjska ruletka – bardzo ciekawa dyskusja o kłopotach spowodowanych przez szczepienia, mały fragment:

Jestem wściekła, bo ile jeszcze trzeba ofiar, żeby do ludzi coś dotarło?

Ile jeszcze trzeba przypadków śmierci, autyzmu, alergii, raka itd, żeby ludzie przestali wierzyć, że szczepienia są dobrodziejstwem ludzkości?

Czuję się bezsilna.

Po co mówić, żeby patrzono na mnie jak na oszołoma, nieuka? Czy ktoś mi uwierzy?

Słyszałam już:

  • ufam lekarzom,
  • w moim otoczeniu żadnemu dziecku nic się nie stało
  • jak każą, to nie dyskutuję, muszę to robię, no np. czy nie pośle Pani do szkoły dziecka w wieku sześciu lat?
  • tak robią wszyscy;
  • robisz krzywdę swemu dziecku,
  • ryzykujesz;
  • nie jesteś przecież lekarzem;
  • lekarze szczepią;
  • jesteś pasożytem;
  • w internecie wszystko można napisać” itp.
  • jak szczepiłam, to się modliłam…

Zapraszam na blog w całości poświęcony zagrożeniom ze strony szczepionek: Szczepionkowe ludobójstwo

Przymusowe szczepienia i przymusowe badania – dla czyjego tak naprawdę dobra?

Zastanów się z ręką na sercu…

…czy jesteś obdarzoną iskrą boskości, godnością, inteligencją i wolną wolą istotą ludzką, zdolną do samodzielnie przemyślanego i odpowiedzialnego decydowania o sobie i losach swoich dzieci…

…czy przeciwnie…

…pozbawionym rozumu, a więc i prawa do decydowania o czymkolwiek baranem, „hodowanym” przez jakieś tajemnicze i samozwańcze „elity” , które mogą arbitralnie („dla Twojego dobra”) podejmować nieodwołalne i pozbawiające Cię prawa do samostanowienia decyzje?

Czy wiesz, w jaki sposób władza manipuluje Tobą, skłaniając Cię do podejmowania pozornie „demokratycznych” i „suwerennych” decyzji, które w rzeczywistości są wygodne lub opłacalne wyłącznie dla władzy, a dla Ciebie mogą być wręcz szkodliwe?

Władza manipuluje Tobą używając narzędzia LĘKU i obiecując Ci „BEZPIECZEŃSTWO”.

Władza oferuje Ci to „bezpieczeństwo” w ilościach hurtowych.

Przyjrzyj się uważnie reklamom banków, ubezpieczeń, leków, a zwłaszcza szczepień. Te ostatnie są szczególnie perfidne. „Obejmij mnie szczepieniem”… obejmij, prawda, jak czujesz się bezpiecznie gdy ktoś Cię obejmuje?

Reklama pokazuje sielski pokoik dziecka z drewnianym łóżeczkiem i misia… ale cóż to? Sceneria nagle się zmienia! Drewniane łóżeczko znika, a zamiast niego pojawia się metalowe, stojące w białej sali, z kroplówką obok. Pomyśl, jakie to potworne! Jeśli nie zaszczepisz swojego dziecka przeciwko pneumokokom spowodujesz, że zachoruje, będzie cierpieć, a można nawet umrze! I kto będzie temu winien? Wyrodna, lekkomyślna i nieodpowiedzialna macocha!

Dałaś się przestraszyć?

Jeśli tak, to wiedz, że cynicznie zagrano na Twoich uczuciach i wykorzystano Twój lęk.

Prawda wygląda zupełnie inaczej – to właśnie szczepienia są najczęstszą przyczyną chorób i śmierci małych dzieci. Pisząca te słowa również mało nie straciła syna, który w wieku 3 miesięcy po potrójnej szczepionce zachorował na zapalenie opon mózgowych i groźną infekcję jelit i w stanie bardzo ciężkim znalazł się na OIOM-ie. O nieustającym i niezrozumiałym krzyku przez całe niemowlęctwo i tzw. zwiększonym napięciu mięśniowym wszystkich trzech moich synów nawet nie wspomnę, bo to wydaje się drobiazgiem w porównaniu ze wspomnianym zapaleniem opon mózgowych.

Wiedz, że prawda o szczepionkach jest zupełnie inna, niż ta, którą Ci przedstawiają.

Nie jest również prawdą, że istnieje obowiązek poddawania dzieci szczepieniom! W tym przypadku zastosowanie ma tzw. „obowiązek obywatelski”, a nie prawny. Obowiązek obywatelski wynika wyłącznie z poczucia odpowiedzialności za resztę społeczeństwa i chodzi w nim o nieinfekowanie innych chorobami zakaźnymi (co jest rzecz jasna bardzo bałamutnym mąceniem w głowie, bo jeśli szczepienia rzeczywiście chronią przed zachowaniem, to zaszczepieni nie mają żadnego powodu, żeby obawiać się zainfekowania przez niezaszczepionych).

Skoro więc ryzykują tylko niezaszczepieni, a zaszczepieni nie mają się czego obawiać, jaki może być powód terroryzowania igłami całego społeczeństwa?

A teraz oddaję głos fachowcowi, prof. Dorocie Marii Majewskiej, która od lat prowadzi rzetelne badania naukowe nad skutecznością i skutkami ubocznymi szczepień:

Do przemyślenia, zwłaszcza w kontekście histerii dotyczącej zachorowań na odrę z rzekomego powodu braku szczepień.

W Polsce dzieje się coś bardzo złego: prawdopodobnie na naszych dzieciach są testowane nowe szczepionki!

Witam Państwa,

Dostaję od polskich rodziców coraz więcej informacji o coraz częstszych, ciężkich, tragicznych w skutkach powikłaniach poszczepiennych u niemowląt. Podejrzewam, że w Polsce nielegalnie i bez zgody rodziców na wielką skalę testuje się na niemowlętach nowe szczepionki z bardzo toksycznymi adiuwantami. Pisałam o nich wcześniej, że powodują masywną burzę cytokin prozapalnych w organizmie, prowadząc m.in. do ostrego zapalenia mózgu ze wszystkimi tego tragicznymi konsekwencjami: autyzmem, padaczką, upośledzeniem umysłowym, udarami i obrzękami mózgu, niedotlenieniem, zgonami. Adiuwanty te mogą znajdować się w każdej szczepionce.

Poniżej dowody (szukaj na stopcodex.pl), że w Polsce testuje się nowe szczepionki dla koncernów farmaceutycznych. Pytanie, czy wszyscy rodzice dzieci, które brały udział w tych testach, wiedzieli o tym i zdawali sobie sprawę z możliwości tragicznych powikłań szczepień? Podejrzewam, że nie. Prawdopodobne, że wyniki tych tajnych testów wcale nie są publikowane. Sytuacja może przypominać zabicie parę lat temu testowymi szczepionkami kilkunastu bezdomnych Polaków w Grudziądzu. Powinien tym się zająć jakiś reporter śledczy.

Zagrożenia ze strony nowych adiuwantów szczepionek (28.04.2011)

Z danych zebranych w amerykańskiej bazie powikłań poszczepiennych, VAERS, wynika, że wszystkie szczepionki mogą powodować poważne NOPy i zgony. Poszczepienne choroby neurologiczne zazwyczaj zaczynają się od fazy ostrego zapalenia mózgu (encephalitis), które może kończyć się zgonem (u niemowlęcia śmiercią łóżeczkową, SIDS), może przechodzić w fazę przewlekłą i kończyć się trwałym upośledzeniem oraz chorobami m.in. takimi jak autyzm, padaczka, ADHD, upośledzeniem umysłowym i innymi zaburzeniami. Rząd USA wypłacił już miliardy $ odszkodowań tysiącom dzieci, które rozwinęły poszczepienne encefalopatie, więc de facto przyznał, że nierzadko zdarzają się one po szczepieniach.

Odszkodowania te wypłaca rząd z pieniędzy podatników, natomiast firmy farmaceutyczne kupiły sobie immunitet i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za produkcję toksycznych szczepionek. W Polsce nikt nie ponosi odpowiedzialności za poszczepienne okaleczenia lub zgony dzieci. Z tymi problemami zmagają się sami rodzice.

Wiele składników szczepionek może powodować jatrogenne zapalenie mózgu. Mogą je wywoływać przedostające się do mózgu toksyczne dodatki do szczepionek, takie jak thimerosal (rtęć), aluminium i inne; albo zawarte w szczepionkach toksyny (szczególnie toksyna krztuśca obecna w szczepionce DTP); albo zawarte w szczepionkach uaktywnione i mutujące wirusy (np. w MMR); albo inne składniki szczepionek (obce wirusy, białka, adiuwanty, zanieczyszczenia), które silnie pobudzają produkcję cytokin zapalnych w mózgu i całym organizmie. Może to mieć tragiczne konsekwencje w postaci chorób degeneracyjnych, autoimmunologicznych, obrzęków mózgu, niedotlenienia i nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Jakby zbyt mało było okaleczeń spowodowanych przez dotychczasowe szczepionki, szczepionkowcy niedawno ogłosili z fanfarami na Światowym Kongresie Szczepień (04.2011), że opracowali nowe wspaniałe adiuwanty do szczepionek dla noworodków i starszych niemowląt, które wywołają super silny huragan cytokin zapalnych w ich organizmach. Dzięki temu można będzie podawać noworodkom po kilka lub kilkanaście szczepionek na raz (normalnie ich organizmy są zbyt oporne i nie produkują dostatecznej ilości przeciwciał i cytokin). Najbardziej obiecujące adjuwaty to takie, które najsilniej aktywują tzw. receptory TLR (zwłaszcza TLR8), co skutkuje pobudzeniem produkcji cytokin prozapalnych. Wygodnie dla siebie (bądź z ignorancji) szczepionkowcy nie wspominają, że pobudzenie tych receptorów w mózgu hamuje rozwój neuronów i wręcz je zabija. Razem z rtęcią i aluminium, te nowe adjuwanty stworzą więc mieszankę piorunującą prawdopodobnie dla większości zaszczepionych nią dzieci. Cudem będzie, jeśli jakieś niemowlę zachowa zdrowie (lub ujdzie z życiem) po takich szczepieniach. Szczepionki z tymi adiuwantami mają być kierowane głównie do krajów rozwijających się, więc należy oczekiwać, że pojawią się także w Polsce. Nie można wykluczyć, że już są testowane gdzieś w naszej części Europy.

http://www.terrapinn.com/conference/world-vaccine-congress-washington/conference-congress-day-one-monday-11th-april-2011.stm

http://www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0018185

Zapraszam do podpisywania listu protestacyjnego dotyczącego poszanowania wolności i praw rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci:

KLIKNIJ TU, ŻEBY PODPISAĆ

Więcej informacji na temat szczepień i przepisów prawnych TUTAJ

—————————————————-

Ujawniamy kłamstwa i przekręty Unii Europejskiej i rządu anty-polskiego o GMO, gazie łupkowym i szczepieniach – koniecznie przeczytaj!

—————————————————-

Protest przeciwko przymusowym badaniom kobiet

Droga kobieto! Jako istotę pozbawioną rozumu, wolnej woli i godności ludzkiej, niezdolną do podejmowania odpowiedzialnych decyzji w kwestii własnego zdrowia, Ministerstwo Zdrowia dokonuje niniejszym Twojego urzędowego ubezwłasnowolnienia. Od tej chwili będziesz się stawiać obowiązkowo co dwa lata przed komisją, która każe ci ściągnąć majtki i stanik i dać się obmacać w zbożnym celu. Jeśli się nie zgodzisz wylecisz z roboty na zbitą twarz i nie dostaniesz żadnej innej.

Wszystko to dla twojego dobra, żeby Big Pharma mogła zarobić na Tobie jak najwięcej. Znany mi jest przynajmniej jeden przypadek, kiedy zupełnie zdrowej kobiecie lekarz przepisał po tym badaniu lek – na wszelki wypadek, z zaleceniem stosowania przez PÓŁ ROKU. Rozumiecie teraz drogie panie, na czym polega to WASZE DOBRO?

Fragment listu:

List otwarty

Pragnę wyrazić ogromny niepokój w związku z pojawiającymi się w ostatnim czasie doniesieniami o zamiarach Ministra Zdrowia wprowadzania dodatkowego objęcia kobiet pracujących przymusowym badaniem cytologicznym i mammograficznym. Obowiązek ten ma być wpisany do rozporządzenia określającego wykaz obowiązkowych i okresowych badań pracowniczych. Zgodnie z zapowiedziami Minister Zdrowia – Ewy Kopacz, kobiety zatrudniające się w nowym miejscu pracy lub już pracujące będą miały obowiązek wykonywania co dwa lata badań cytologicznych i mammograficznych. Bez ich wykonania lekarz nie wyda zaświadczenia dopuszczającego do pracy na określonym stanowisku.

Wprowadzenie przymusowych badań naruszających sferę intymną dla ogromnej części populacji pod groźbą utraty pracy, a więc i środków do życia, oznaczałoby naruszenie podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego, złamanie przepisów konstytucyjnych oraz podstawowych praw człowieka.

Najpoważniejszym argumentem jest fakt, iż nałożenie na kobiety pracujące obowiązku poddawania się przymusowym badaniom cytologicznym i mammograficznym stanowiłoby naruszenie obowiązującego porządku prawnego.

KLIKNIJ TU, ŻEBY PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ I PODPISAĆ

Wiadomości z wariatkowa część 10

Rzecznik dyscyplinarny UMCS umarza sprawę „żydówy”

Wiadomość warto zacytować w całości:

Prof. Barbara Jedynak oskarżana o publiczne zwrócenie się do dr Marzeny Zawanowskiej słowami „Ty żydówo” została przywrócona do pracy na UMCS. Rzecznik dyscyplinarny uczelni uznał, że nie ma dowodów na to, że takie słowa rzeczywiście padły.

Postępowanie dyscyplinarne w sprawie prof. Jedynak zostało więc umorzone. Świadkowie zdarzenia stwierdzili, że nie słyszeli dokładnie co prof. Jedynak powiedziała do dr Zawanowskiej.

Sama dr Zawanowska przyznała przed rzecznikiem dyscyplinarnym, że nie usłyszała dobrze wypowiedzi prof. Jedynak, która zostaje przywrócona do pracy na UMCS i otrzyma wyrównanie do pensji za czas, w jakim była zawieszona w wykonywaniu obowiązków służbowych.

Incydent miał miejsce w październiku. Władze uniwersytetu dowiedziały się o zajściu od studentów, którzy oburzeni napisali list w tej sprawie. Dr Zawanowska czekała z nimi na ćwiczenia przed salą, w której swoje zajęcia prowadziła prof. Barbara Jedynak z Instytutu Kulturoznawstwa. Pani profesor zajęcia przedłużyła, więc następna grupa musiała stać na korytarzu i czekać. Gdy dr Zawanowska zwróciła starszej koleżance uwagę, usłyszała słowa „Ty Żydówo! Jak pani śmie zwracać mi uwagę?”. Miała też dodać uwagę „Jak można uczyć kultury żydowskiej w Polsce”. Wszystko rozegrało się na oczach studentów. Po ujawnieniu incydentu władze UMCS zawiesiły prof. Jedynak w pełnieniu obowiązków nauczyciela akademickiego. Wówczas rzecznik dyscyplinarny UMCS prof. Krzysztof Amielańczyk wszczął postępowanie dyscyplinarne w tej sprawie.

Rzecznik dyscyplinarny uznał, że nie ma wystarczających dowodów na to, że słowa „Ty żydówo” padły z ust prof. Jedynak. Stwierdził jednak, że pani profesor zachowała się „niegrzecznie” wobec pani doktor i rzeczywiście przedłużyła zajęcia o kwadrans.

Rzecznik dyscyplinarny umorzył, bo tak naprawdę nikt nic nie słyszał, ale zanim umorzył przez całą Polskę przewaliła się kampania nienawiści. Światli obywatele Europy wielokulturowej i wolnej od antysemityzmu domagali się dla pani profesor linczu. Bez sądu! Mało tego – bez wiedzy o tym, co się naprawdę zdarzyło! Na Facebooku powstała strona, na której zbierano podpisy, które miały posłużyć do wywarcia nacisków na władze uniwersytetu, żeby wydały wyrok. Domagano się nie tego, żeby był zgodny z prawdą i sprawiedliwością lecz taki, jakiego żąda spragniony krwi tłum. Kiedy zapytałam, kto z podpisujących tę listę był tam osobiście i widział całe zdarzenie na własne oczy zażądano linczu i dla mnie – bo pewnie Żyd jestem. Atak na mnie był zupełnie bezrozumny i typowy dla sfory polskich michnikoidalnych „racjonalistów” – ludzie wypisywali takie brednie, że nawet powtórzyć ich nie potrafię. Ale logika tego była mniej więcej taka, jak w żądaniu Richarda Dawkinsa, żeby za zbrodnie pedofila skazać astrologów.

A najstraszliwsze w tej historii jest to, że polscy studenci, mający być elitą kulturalną i intelektualną kraju szczycą się tym, że piszą DONOSY! Wprawdzie nie słyszeli ani nie widzieli, ale ponieważ następny wykład miał być o historii czy kulturze Żydów, więc przedłużenie zajęć musiało być aktem antysemityzmu.

Donosicielstwo ma być jedną z największych cnót w Nowej Polsce, która dzięki wejściu do Unii Europejskiej znalazła się wreszcie w Europie (bo przedtem była pewnie w Rosji, a może nawet za Uralem). Gazeta wciąż przypomina, że praworządni obywatele Europy donoszą. I zaraz dodaje, że jest to przejaw najlepiej pojętej postawy obywatelskiej, która powinna być dla nas wzorem do naśladowania. Porządni i praworządni Europejczycy donoszą na sąsiada, który zaparkował nie tam, gdzie wolno (dzięki temu panuje tam porządek, a trawniki nie są niszczone). Albo na tego, który hałasuje (cisza leczy). Albo na tego, który rzuca papierki na ulicę (ulice krajów zachodnich są dzięki temu idealnie czyste, nie to, co u nas). A to jeszcze mało, bo powinni donosić również na tego, który się garbi, bo może ma pod płaszczem bombę. I na tego, który kupił więcej proszku do prania niż zwykle lub jakieś inne chemikalia, bo może chce coś wysadzić albo kogoś otruć. A najbardziej trzeba donosić na antysemitów, bo nie ma zbrodni większej, niż wrogość do Żydów. Skoro na zachodzie donoszą, to i my też powinniśmy. Pojawiająsię nawet światłe głosy, że za donosicielstwo powinno się płacić – żeby ludzi zachęcać do tej zbożnej działalności.

Co mówicie? Że Stalin też tego uczył? Ale Polaków jakoś nie nauczył. A Michnik dał radę i dlatego słusznie mu się należał ten order Orła Białego.

Oto wymowny przykład wykształciuchowskiej logiki michnikoidalnej

Kiedy znajomy dał link do powyższej wiadomości na Facebooku zadał pytanie:

Zapytam ponownie: dlaczego Żyd obraża się za nazwanie go Żydem…? Wstydzi się czegoś…?

No właśnie! Czy nazwanie kogoś „ty Polko” można uznać za obraźliwe? Czy można kogoś za to zawiesić w obowiązkach?

Jak już wiemy winy nie było, kary też nie będzie, ale michnikoidy mają swoją logikę:

bądzmy obiektywni, tu nie chodzi o slowo tylko o zamiar, a zamiarem bylo obrazenie kogos, ja stane po drugiej stronie, tytul profesora zobowiazuje, wiec nie wypada sie tak zachowywac:) niestety w polsce brak szacunku i tolerancji dla drugiego jest jeszcze bardzo powszechne

Bez komentarza…

Dziń dybry najdroz.szy, czyli dostałam takiego fajnego spama (autentyk!!!)

Najdroz.szy

Jestem Isaac George, radca prawny. Zmar?ego klienta kopalni, nazwisko pana Andrew Parker z kraju, ktуry zwany jest dalej mojego klienta, ktуrego z.ycie, jak i ca?a jego rodzina byli upad?y, a na wakacje w kurorcie Phuket Tajlandia wakacje w dniu 26 grudnia 2004 r. w katastrofie tsunami naturalnych.

Mam kontakt do pomocy w repatriacji pienia;dze pozostawione przez mojego klienta, zanim zostanie uznane za niezdatny do uz.ytku lub skonfiskowane przez bank, w ktуrym to depozyt o wartos’ci $ dolarуw 12.5million zosta? z?oz.ony.

Bank ten wyda? mi powiadomienie o kontakt z najbliz.szym krewnym, lub konta zostana; skonfiskowane, poniewaz. nie ma gazecie rza;dowej / mandat / zezwolenia wszystkim banki, aby zatrzymac’ lub konfiskaty uwage;, z.e nie zosta? do uz.ytku w d?ugim okresie czasu, ten jest skierowany do ucieczki kapita?u dla gospodarki.

Moja propozycja dla Ciebie jest uzyskanie zgody przedstawic’ Pan’stwu jak najbliz.szych krewnych-of-a beneficjentem named klienta, tak aby wp?ywy z tego konta moz.e byc’ wyp?acona do Ciebie. To be;dzie wyp?acane lub udoste;pniane w tych procentуw, 60% do 40% mnie i dla Ciebie.

Wszystkie dokumenty prawne kopie; zapasowa; roszczenia obok mojego klienta-of-kin zostana; dostarczone. Co moge; wymagac’, jest uczciwy wspу?pracy celu umoz.liwienia nam patrz poprzez te; transakcje;.

Be;dzie to wykonane zgodnie z prawem rozwia;zanie, ktуre be;dzie chronic’ komputer z wszelkich przypadkуw naruszenia law.If tej propozycji biznesowych obraz.a swoje wartos’ci moralne, czy przyja;c’ moje przeprosiny, ale jes’li nie, to skontaktuj sie; ze mna; na raz, aby wskazac’ zainteresowanie, daja;c mi pilnie poniz.ej:

Pilnie prosze.
1. Twoje imie; i nazwisko
2. Twуj numer telefonu
3. Twуj adres kontaktowy.
4. Twуj wiek i zawуd.

Twoje pilna; odpowiedz’ be;dzie bardzo oczekiwanego i doceniane.
Zadzwon’ do mnie na mуj prywatny telefon +233548253197 uzyskac’ wie;cej informacji.

Pozdrawiam,
George Isaac

Kupiłam nielegalne ziele

Najpierw w eko-sklepiku spytałam, czy mają. Nie mieli, bo nie ma jakiegoś tam zezwolenia czy innego atestu. Ja na to, że w takim razie zamówię przez internet. Pani na to poprosiła o mój numer telefonu (no przecież nie może się wyrzec zarobku, nieprawdaż?). Następnego dnia przysłała sms, że jest. „Ale wie pani, nie do spożycia, tylko do płukania zębów”. OK, a kto sprawdzi, do czego tego użyję w moim własnym domu? Jeszcze NWO nie wprowadziło do każdego wyrobu nanocząsteczek, które będą donosiły, że ziele znalazło się w moim brzuchu, a nie wyłącznie na zębach. Kiedy odbierałam zamówione zakupy z zaplecza wyjrzał sam szef i jeszcze raz powtórzył, że to nie ma atestu, no więc… no, wiadomo. Powiedziałam więc, co myślę o nadmiernej dbałości Unii o moje dobro, jakbym była jakimś debilnym niemowlęciem. W końcu życie to rosyjska ruletka, człowiek nie ma pojęcia, czy dożyje następnego dnia, więc po co te wszystkie przepisy, co to niby mają nas uchronić przed każdym zagrożeniem, jakie tylko może zaistnieć? Pan pokiwał głową i powiedział co myśli o ślimaku jako rybie lądowej. Po tych słowach się pożegnaliśmy.

W Unii wszystko co dobre i zdrowe jest nielegalne, w przeciwieństwie do tego, co szkodliwe i trujące. Medycyna, która całkowicie przywraca zdrowie i nie powoduje przy tym żadnych skutków ubocznych jest bliska delegalizacji, zioła będą nielegalne już od kwietnia, zdrowotny i naturalny słodzik nie ma atestów, więc nie wolno go używać do celów spożywczych, za to aspartam, glutaminian, konserwanty, chemia onkologiczna i trująca alopatia, okaleczające, wpędzające w choroby i mordujące ludzi na nieporównanie większą skalę niż doktor Mengele są legalne i prawo stoi na straży ich nietykalności. Firmy farmaceutyczne wciąż wycofują z rynku kolejne „cudowne leki”, ponieważ na masową skalę okaleczają i zabijają ludzi, po długotrwałych procesach wypłacają poszkodowanym ogromne odszkodowania, ale nikt nawet nie próbuje domagać się delegalizacji tej fabryki śmierci. Mówienie źle o medycynie alopatycznej nie przystoi osobie wykształconej i światłej. Bo osoba wykształcona i światła wierzy uczonym autorytetom, a te, już na pierwszym roku studiów medycznych, wbijają studentom do głów niepodważalny dogmat, że większość chorób jest nieuleczalna. I „prawdę”, że wiara w ziółka demaskuje wsiowego buraka i wyznawcę płaskiej ziemi. I oczywiście informują, że ziółkami leczą groźni szarlatani. Amen.

Na tym najdziwniejszym ze światów prawo do zarobku koncernów i korporacji stawiane jest wyżej, niż prawo do zdrowia i życia baranów ludzkich.

Kiedy z nielegalnym zielem szłam (a raczej ślizgałam się) do sklepu z karmą dla zwierzaków podsłuchałam pewną rozmowę telefoniczną. Właścicielka sklepu „Kurczak” stała w drzwiach i głośno opowiadała komuś „wiesz, wykryli mu dziesięciocentymetrowego glejaka, zupełnie przez przypadek, bo leczyli go dermatologicznie, bo miał jakieś krosty”… No cóż, ta pani jak w banku będzie miała już niedługo znajomy pogrzeb…

Czy gwiazdy Hollywood uratują medycynę niekonwencjonalną?

Na PolsatCafe obejrzałam program o naturalnych terapiach („Hollywood Radical Remedies”), jakie fundują sobie sławne gwiazdy. Wygląda na to, że opanowało je istne szaleństwo na tym punkcie. Na topie są akupunktura, pijawki (hirudoterapia), jad pszczół (apiterapia), leczenie moczem własnym lub krowim (urynoterapia), ayurweda, bańki, joga, kręgarstwo, balonikowanie zatok przynosowych, koloroterapia (kąpiel w kolorach aury, która jest badana przed zabiegiem), a nawet upuszczanie krwi i masaż wężami. Gwiazdy są zachwycone rezultatami.

Jedna z nich leczyła się bez skutku z chronicznego zmęczenia. Jedną z przyczyn jej cierpienia była plomba zawierająca rtęć. Jednak samo jej usunięcie nie rozwiązało problemu, ponieważ rtęć pozostała w ciele i nikt nie umiał jej usunąć. W końcu trafiła do mistrza jogi i ayurwedy, który postawił ją na nogi w ciągu 2 tygodni. Efekty były widoczne na pierwszy rzut oka: dziewczynie bardzo korzystnie zmieniła się cera, a w oczach widać było radość i chęć życia. Poranne wstawanie przestało być koszmarem i z radością wróciła do pracy.

Homo sapiens czyli człowiek rozumny w racjonalnie zarządzanym świecie

Zaryzykuję tezę, że każdy rodzi się jako człowiek (potencjalnie) rozumny. Ale później, dzięki właściwej socjalizacji, rozum mu zanika, a może raczej (w wersji bardziej optymistycznej) zostaje wyłączony.

Dlaczego?

Bo tak jest wygodnie dla władzy.

Przede wszystkim człowiek musi zostać ogłupiony po to, żeby sądził, że władza jest po to, żeby mu pokornie służyć i że to on tę władzę wybiera sam, w demokratycznych wyborach.

Trzeba być naprawdę kompletnym, totalnym idiotą, żeby nie widzieć, że jest dokładnie odwrotnie. To nie władza jest dla ludzi, lecz ludzie dla władzy.

Czym konkretnie są ludzie dla władzy?

Są roboczym bydłem, które ma harować dla dobra i pomyślności elit. Żeby plan mógł się powieść ludzie muszą być tępi, głupi i nie posiadać zdolności myślenia. Bo gdyby zaczęli myśleć, to mogliby się zbuntować.

Dlatego przede wszystkim należy zadbać o właściwe i staranne pranie umysłów i programowanie trendów społecznych. Dawniej rozumy prała religia, a dziś, w dobie lotów kosmicznych, robi to jeszcze skuteczniej racjonalizm.

Prześledźmy koleje rozwoju rozumu homo sapiens od jego narodzin aż do śmierci.

Tak jak małpa rodzi małpę, a nie szczura, a słoń słonia, a nie świnię, tak i człowiek rozumny musi być zrodzony z rozumnych rodziców. Skoro rodzice są rozumni, wynikałby z tego logiczny wniosek, że podejmują oni rozumną decyzję, powołując potomka na ten świat, że głęboko medytują nad stanem tego świata i nad tym, jaki będzie przyszły los narodzonego: czy będzie miał co jeść i gdzie mieszkać, czy będzie żył w zdrowiu, czy będzie człowiekiem wolnym i mającym władzę nad swoim losem oraz czy będzie się cieszył pokojem na świecie.

Obawiam się, że takie pytania zadaje sobie zaledwie promil ludzkości. Większość jest nieprzytomnie napalona na seks, a przy tym ma głowę pełną kościelnych sloganów o grzeszności antykoncepcji, więc zamyka oczy i rzuca się w wir życia, wierząc, że jakoś to będzie. A kiedy zdarzy się wpadka zaczyna się rwanie włosów z głowy i wysłuchiwanie przeciwstawnych opinii osób, które uważają siebie za najmądrzejsze na świecie i powołane do udzielania rad. Jedni powiedzą, że to hańba, bo kto to widział, żeby w katolickiej rodzinie zdarzały się takie rzeczy, a inni przeciwnie, będą się zachwycać, klepać po brzusiu i namawiać do urodzenia uroczego aniołka, zapominając zupełnie, że życie samotnej matki, nie mającej żadnego wykształcenia, dobrej pracy ani mieszkania wcale się z rajem i aniołkami nie kojarzy.

Załóżmy jednak, że nasz mały homo sapiens przychodzi na świat w rozumnej rodzinie i że jest dzieckiem oczekiwanym przez rodziców. A nawet załóżmy jeszcze bardziej optymistycznie, że jego rodzice mają wyższe wykształcenie, dach nad głową i stałą pracę. Są magistrami, są więc umocnieni w przekonaniu, że są naprawdę bardzo, ale to bardzo sapiens. Wszak w uczelni im stale powtarzano, że tytuł magistra zapewnia im etykietkę „inteligenta”, a gazety piszą, że źle się dzieje w państwie duńskim (i polskim również), ponieważ jest za mało ludzi wykształconych i mądrych (jakby jedno miało cokolwiek wspólnego z drugim). Wynika z tego wniosek (niestety, niezbyt rozumny), że jak się skończyło studia, to jest się mądrym, a więc sapiens.

W uczelniach uczą również ekonomii. Ale uczą tak, żeby nikt nie był w stanie zorientować się jaka jest jego osobista sytuacja, a zwłaszcza stan finansów państwa.

Rodzi się więc taki mały homo sapiens i cieszy się jak głupi, bo nie wie (a niby skąd noworodek ma to wiedzieć, skoro nawet jego rozumni rodzice nie mają o tym pojęcia?), że już od chwili narodzin jest po uszy zadłużony, a nawet więcej, że jego dług rośnie w tempie iście astronomicznym i że choćby pękł nie zdoła tego długu spłacić do końca życia.

Nie spłacą go również jego dzieci, wnuki, a nawet prawnuki, chyba, że nastanie koniec świata i tym nadprzyrodzonym sposobem jego dług zostanie anulowany.

http://alterkino.org/spowied-agenta

Dobre państwo, w trosce o jego obecne i przyszłe zdrowie natychmiast (i bez wiedzy rodziców) aplikuje mu szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby. Mógłby ktoś sądzić, że jest to konieczne, bo w szpitalach jest taki syf i brud, że bez tego na pewno złapałby tę francę. Prawda jednak jest zupełnie inna: Polska jest chyba jedynym krajem w Europie, gdzie aplikuje się tę szczepionkę, a stoją za tym względy nie tyle medyczne, co raczej korupcyjne. Mówiąc bez ogródek: ktoś z Big Pharma dał w łapę komuś z Ministerstwa Zdrowia, dzięki czemu wprowadzono ten „zbawienny” przepis. Zbawienny – dla stanu kasy koncernów farmaceutycznych. I zgubny dla stanu zdrowia naszych dzieci.

Te same względy zagoniły wszystkie rodzące kobiety tzw. „cywilizowanego świata” do szpitali, zupełnie jakby poród był ciężką chorobą lub zabiegiem medycznym, a nie procesem naturalnym. Żeby wybić kobietom z głowy tradycję rodzenia w domu wytłumaczono im, że tam też są bakterie, a co gorsze, do domowego porodu wzywane są akuszerki, brudne, zawszone i nie umiejące pisać wiejskie baby, które wyglądają, jak przeniesione żywcem ze średniowiecza. Mają kołtuna, wszy, nie myją rąk i odprawiają czary, dlatego racjonalnie myślące kobiety muszą trzymać się od nich z daleka.

Poród racjonalistki musi być naukowy: w szpitalu, w pozycji wprawdzie zupełnie niefizjologicznej, ale za to wygodnej dla lekarza, w sali operacyjnej pełnej super-nowoczesnych urządzeń medycznych, z tlenem podawanym przez maseczkę, z narkozą, hormonami aplikowanymi przez kroplówkę i bez współpracy z siłami (prymitywnej i nienaukowej!) natury.

http://alterkino.org/porodowy-biznes

Pamiętajcie: natura jest dzika, prymitywna i niebezpieczna. Natura jest tak groźna, że ludzkość już dawno uciekła przed nią do nowoczesnych miast i odgrodziła się od niej nowoczesną techniką.

Ci, którzy zostali, bo byli głupi lub po prostu musieli (ktoś w końcu musi tę żywność produkować, prawda?) są stale narażeni na ataki żywiołów: zalewają ich powodzie, palą ich straszliwe upały i susze, niszczą gradobicia i nękają trąby powietrzne. Dlatego musimy się przed naturą chronić w miastach, zbudowanych zgodnie z zasadami nowoczesnej nauki i techniki!

Porzućmy wreszcie infantylną wiarę w to, że wszystko co naturalne jest czyste i zdrowe. Proszę państwa, kiedyś to ludzie wierzyli, że ziemia jest płaska i nie znali mikroskopu. My dziś wiemy to, o czym oni nie mieli pojęcia: że ziemia, na której uprawiamy swoje zboża i jarzyny jest siedliskiem bardzo groźnych patogenów.

Kiedyś ludzie nie znali nowoczesnych, naukowo opracowanych nawozów sztucznych, więc nawozili glebę gnojowicą! Czy wy wiecie, czym jest gnojowica? Przecież to są odchody zwierząt! A w przewodach pokarmowych zwierząt lęgną się bakterie chorobotwórcze, pasożyty i inne, groźne mikroorganizmy. I to trafiało na pola i skażało żywność, która potem trafiała na stoły konsumentów. Całe środowisko naturalne może stanowić potencjalne źródło chorób: proszę sobie wyobrazić ptaki, zarażone ptasią grypą, przelatujące nad polem z kapustą! I potem ktoś taką kapustę przeznacza na surówkę! Przecież to jest bardzo niebezpieczne! Dlatego my dążymy do tego, żeby zrezygnować z naturalnej żywności i zastąpić je nowoczesną, naukową pigułką, zawierającą wszystkie niezbędne białka, minerały i witaminy. A na razie nie mamy innego wyjścia jak szczepienia. Trzeba się szczepić na wszystko, bo nie wiadomo, co może nam zagrozić: czy będzie to grypa ptasia, świńska, kozia czy inna małpia ospa.

Kiedy w końcu nasz mały człowieczek szczęśliwie, nowocześnie i bezpiecznie przyjdzie na świat, kiedy otrzyma swoją pierwszą szczepionkę z dobroczynnie działającą na jego zdrowie rtęcią, leży w czystym, białym łóżeczku i marzy o matczynym cycusiu. Nie wie biedaczek, że

mleko matki to przeżytek i nienaukowe wstecznictwo, praktykowane przez wieki przez niepiśmiennych, zawszonych i zakołtunionych chłopów pańszczyźnianych.

W dawnych czasach ludzie nie mieli innej opcji niż karmienie piersią, bo nie znali nauki ani postępu. Dziś wiemy, że tłuszcze zwierzęce (wstyd to głośno przyznać, ale homo sapiens, nawet ten z podwójnym sapiens-sapiens należy też do świata zwierząt, przynajmniej cieleśnie) są niezdrowe i nie wolno ich spożywać.

Już na pierwszym etapie życia nasz biedny, mały homo sapiens napotyka błąd natury, wymagający natychmiastowego skorygowania.

Na szczęście nauka wyciąga do nas pomocną dłoń. Pozwólmy więc odpocząć pięknym, matczynym piersiom, które mogłyby się od karmienia zdeformować (ale spokojnie, bez paniki, nawet jeśli do tego dojdzie, nauka oferuje znakomite, zdrowe i pod każdym względem lepsze od naturalnego tłuszczyku, mającego naturalną skłonność do obwisania, implanty z silikonu). Zamiast mleka matki, obfitującego w niezdrowy, zatykający żyły tłuszcz (za przeproszeniem) zwierzęcy i równie niezdrowy (powodujący otyłość i cukrzycę!!!) cukier, powołane do dbania o nasze zdrowie firmy oferują mleko w proszku, wprawdzie krowie, ale humanizowane, idealnie dostosowane do wieku niemowlęcia, pełne roślinnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, słodzone aspartamem, dietetycznym słodzikiem pochodzącym z najbardziej zaawansowanych technologicznie laboratoriów naukowych, wspieranych przez amerykańską FDA, Światową Organizację Zdrowia oraz Unię Europejską.

Ale nawet tak znakomicie opracowane receptury nie gwarantują naszemu maleństwu pełni zdrowia. Dlatego wiodące w świecie firmy farmaceutyczne nie ustają w wysiłkach stworzenia idealnych pod względem składu i smaku odżywek witaminowych oraz mineralnych. Żeby nasi milusińscy zażywali ten eliksir zdrowia z radością i entuzjazmem dodają do niego syntetyczne barwniki, aromaty i aspartam, jako słodzik idealny i odpowiedni w każdym wieku. A jeśli dziecko zachoruje, podamy mu antybiotyk szeroko znany z tego, że powoduje u dzieci głuchotę i ślepotę, dla zachęty również posłodzony aspartamem. [Kiedyś na opakowaniu tego antybiotyku, zapisanego przez lekarza mojemu nowo narodzonemu dziecku widniała taka bezwstydna informacja. Ciekawa jestem, czy jeszcze tam jest].

Dzięki postępowi naukowemu i cywilizacyjnemu kobiety są wreszcie wolne i na równi z mężczyznami mogą cieszyć się życiem i karierą zawodową.

Jakże szczęśliwi są dzisiejsi rodzice, że nie muszą się o nic troszczyć. Nauka i rząd światowy zdejmują z nich trud myślenia, jak urozmaicić dietę dziecka, żeby mu niczego nie zabrakło i jak dbać o profilaktykę zdrowotną, żeby nie chorowało i nie zarażało innych.

Wystarczy całkowicie zaufać producentom nowoczesnych koncentratów spożywczych i dań gotowych, a my i nasze dzieci będziemy zdrowi i bezpieczni. Nie trzeba już tracić czasu na zakupy na bazarze, na pieczenie domowego chleba, czyszczenie jarzyn, krojenie i mielenie mięsa, wyrabianie i klejenie pierogów – wszystko można kupić gotowe. Wystarczy zalać „Gorący kubek” wodą z czajnika lub wrzucić danie do piekarnika i gotowe. I jakie smaczne! Takiego bogatego smaku nie uzyska się z naturalnych warzyw czy mięsa, do tego potrzebne są nowoczesne, opracowane przez naukę dodatki, takie jak glutaminian sodu lub skoncentrowane aromaty oraz cudowne, przyciągające oko barwniki. Co więcej, niesłychana wręcz rewolucja naukowa sprawiła, że możemy jeść dżemy, ciasteczka, a nawet cukierki bez obawy, że zepsują się nam zęby lub nabawimy się cukrzycy oraz otyłości. Szkodliwy cukier został w nich zastąpiony dietetycznym i zbawiennym dla naszego zdrowia naukowo opracowanym aspartamem, który można spożywać bez obawy przedawkowania. Dlatego przeznaczone dla najmłodszych, dietetyczne cukiereczki oraz gumy do żucia bez naturalnego (pamiętaj – natura to twój wróg!), szkodliwego cukru pakowane są w przyciągające dziecięce oko kolorowe torebki i wieszane przy kasie w każdym supermarkecie w zasięgu ich małych rączek. Wyeliminowano też problem nadmiernie słodzonych napojów, zastępując je nietuczącą i nie psującą zębów wersją Light.

Dziećmi zajmuje się państwo. Powinno to robić od pierwszych chwil życia. Państwo robi to zdecydowanie lepiej, niż rodzice, którym brakuje wiedzy z dziedziny pedagogiki i psychologii, a co więcej, państwowe opiekunki nie ulegają emocjom, nie rozpieszczają dzieci i żywią je zgodnie z zaleceniami nauki. Dlatego każde dziecko powinno jak najwcześniej trafić do żłobka, gdzie od pierwszych chwil życia oduczy się egoizmu, nauczy zasad współżycia z innymi i gdzie jego światopogląd zostanie ukształtowany w jedyny właściwy sposób, gwarantujący przyszłe harmonijne współżycie z innymi.

Jeśli nie występują różnice światopoglądowe między jednostkami, w kraju nie rodzą się konflikty społeczne!

Dlatego wszyscy powinni wyznawać tę samą religię i mieć takie same poglądy polityczne, czego wyrazem już niedługo stanie się system jednopartyjny. O to należy zacząć dbać już w żłobku.

Dzięki sprawiedliwym płciowo posunięciom państwo będzie miało pełną kontrolę nad profilaktyką zdrowotną i zapobieganiem epidemiom. Dzięki temu żadne dziecko nie uniknie zbawiennych i obowiązkowych szczepień i nie padnie ofiarą ciemnoty rodziców, którzy nie doceniają zdrowotnych walorów rtęci i skwalenu dodawanych do szczepionek. Rtęć stymuluje właściwy z punktu widzenia społecznego rozwój systemu nerwowego, a skwalen zbawiennie pobudza system immunologiczny.

Rodzicu! Zapamiętaj! Rtęć dodawana do szczepionek zagwarantuje Twojemu dziecku szczęśliwe i bezkonfliktowe życie. Twoje dziecko będzie spokojne, nie będzie wszczynać awantur ani bijatyk, a w przyszłości będzie pokornym i zgodnym obywatelem, nieskłonnym do strajków i powstań. Dzięki temu ma szansę na długie życie, którego nie straci głupio w zamieszkach i powstaniach.

Państwowa niania, starannie przygotowana do swojego zawodu przypilnuje, żeby w grupie panował spokój i dyscyplina oraz zadba o podstawy edukacji, dzięki czemu dziecko wstępując po raz pierwszy w progi szkoły będzie umiało już czytać, pisać i liczyć.

Wykwalifikowana niania powie wam również w telewizyjnej reklamie (reklamy są źródłem najwyższej próby wiedzy naukowej, więc koniecznie je oglądajcie!), że masło to trucizna. Powoduje otyłość i miażdżycę, dlatego absolutnie nie wolno podawać go małym dzieciom ani dorastającej młodzieży. Koniecznie należy zastąpić je margaryną, zdrowotnym tłuszczem, uzyskanym i udoskonalonym dzięki starannym badaniom naukowym.

Pamiętaj! Natura jest prymitywna i brudna. Wszystkie naturalne produkty spożywcze i lecznicze mają niedoskonały skład, wymagają więc ingerencji nauki, która poprawi ich parametry zdrowotne.

Czy mamy coś lepszego niż nauka? To jedyna, prawdziwa, sprawdzona wartość, jaką posiada ludzkość. Nauka jest powołana do naprawiania błędów natury.

Na masło skazani byli niewykształceni, dzicy analfabeci, bo nie mieli innej alternatywy. Biedacy nie znali nauki, więc się truli najgorszym, nieprzetworzonym, prymitywnym i zanieczyszczonym bakteriami świństwem, pochodzącym prosto od zwierzęcia stojącego w gnoju w brudnym chlewie.

Jakie to szczęście, że dziś mamy naukę i możemy korzystać z ulepszonych przez nią produktów. Dlatego już niedługo znikną z pól świata prymitywne, niedoskonałe rośliny naturalne, a zastąpią je produkty wysoko zaawansowanej myśli naukowo-technicznej, czyli tak długo oczekiwane, błogosławione GMO. Nareszcie znikną choroby powodowane przez naturę, takie jak cukrzyca (nadmiar cukrów i wprost niepojęty, zupełny brak insuliny w roślinach), otyłość (nadmiar skrobi, tłuszczu i cukru w produkcie naturalnym), ślepota (brak karotenu w ryżu), miażdżyca (nadmiar cholesterolu w mięsie) oraz ryzyko groźnego przedawkowania witamin i mikroelementów. Ten ostatni problem zostanie rozwiązany poprzez radykalną redukcję zawartości tych groźnych substancji w roślinach uprawnych. Na przykład mamy już marchew z minimalną zawartością witaminy A (najnowsze, precyzyjne badania naukowe wykazały, że zawartość tej witaminy w jednej dużej marchwi przekracza dwukrotnie dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka; strach pomyśleć, co się stanie, gdy taką marchew zje dziecko!) i selenu (jeden orzech brazylijski zawiera go więcej, niż przewiduje dzienna norma ustalona przez WHO i Codex Alimentarius).

Dla dobra społeczeństwa (zdrowy naród przyczynia się do wypracowania dobrobytu elit rządzących) zostały ustalone optymalne dzienne normy spożycia witamin i mikroelementów. Każde przekroczenie tych norm będzie traktowane jak przestępstwo i surowo karane.

Kiedy dziecko wreszcie idzie do szkoły rodzice (i cały świat) mogą odetchnąć z ulgą. Małe dzieci są wprawdzie cudownie kreatywne i uzdolnione artystycznie, ale też są zbyt żywe, niesforne, a co najgorsze zadają miliony zupełnie idiotycznych pytań, a to jest bardzo niebezpieczne z punktu widzenia porządku społecznego. Niezdyscyplinowani ludzie mogą siać zamęt i wzniecać niepokoje społeczne, należy więc zdecydowanie ukrócić te skłonności. Szkoła jest miejscem, w którym Wasze dzieci zostaną właściwie ukształtowane. Kreatywność wprawdzie zaniknie, ale za to dziecko opanuje całą wiedzę zalecaną przez Ministerstwo Oświaty, a przede wszystkim opanuje sztukę harmonijnego współżycia z innymi.

Na szczęście, dzięki naszej nowoczesnej nauce mamy sposoby, żeby radzić sobie z jednostkami aspołecznymi i buntowniczymi, które mogłyby stanowić zagrożenie dla innych dzieci. Na zachodzie coraz powszechniej stosuje się dwa cudowne leki, rozwiązujące wszystkie problemy wynikające z nadpobudliwości (ADHD) i skłonności do depresji: Ritalin i Prozac. Czas najwyższy, żeby i nasi rodzice oraz lekarze docenili dar, jaki otrzymaliśmy dzięki badaniom naukowym i pełnej poświęcenia, niemal bezinteresownej pracy ludzi z koncernów farmaceutycznych.

I oczywiście nie zapominajmy o obowiązku regularnego szczepienia naszych dzieci! W powietrzu, wodzie i wszędzie wokół kryją się groźne bakterie i wirusy, stanowiące śmiertelne zagrożenie dla nas wszystkich. Gdyby wymknęły się spod kontroli, wybuchłaby wielka, światowa pandemia, której nasze dzieci mogłyby nie przeżyć. Co więcej, unikanie szczepień jest równoznaczne z uchylaniem się od regularnego przyjmowania zbawiennych dla rozwoju systemu nerwowego dawek rtęci.

Pamiętajmy: rtęć zawarta w szczepionkach stoi na straży pokoju w społeczeństwie!

W miarę jak nasze dzieci dorastają powinny zacząć stopniowo pojmować świat w bardziej dojrzały sposób. W szkole podstawowej, gimnazjum i liceum uczą się religii, ponieważ dzieci powinny w coś wierzyć. Najmłodsi wierzą w bajki i św. Mikołaja, ale kiedy dorastamy musimy odrzucić wiarę i przyjąć racjonalistyczny ogląd rzeczywistości. Musimy mieć odwagę cywilną powiedzieć sobie uczciwie, że duszy nie ma, a ciało jest śmiertelne. Oszukiwanie się, a zwłaszcza kierowanie się w życiu ślepą wiarą w gusła prowadzi do zmącenia rozumu i irracjonalnych zachowań. Dlatego w wyższych uczelniach kładziemy bardzo silny nacisk na racjonalizm. Może to nawet sprawiać wrażenie prania mózgu, ale w tym przypadku cel uświęca środki. Absolwent wyższej uczelni to człowiek rozumny, a więc racjonalista w pełnym znaczeniu tego słowa.

Człowiek ma nazwę gatunkową „sapiens”, czyli rozumny. I to obliguje go do kierowania się w życiu rozumem.

Wszelkie religie, mistycyzm i wierzenia dowolnego rodzaju, jako sprzeczne z rozumem, muszą być wyeliminowane.

W dobie rozwoju nauki, która umożliwia nam latanie w kosmos niedopuszczalne jest tolerowanie wiary w Boga, duchy i UFO, w antynaukowe bzdury z rodzaju pamięci wody oraz w lecznicze działanie ziół, witamin i bioenergii. Nauka nie potwierdza istnienia ani skuteczności tych rzeczy, należy więc całkowicie zakazać wiary w te groźne przesądy. Jedyne skuteczne i starannie przebadane, a więc bezpieczne leki pochodzą z certyfikowanych laboratoriów firm farmaceutycznych. Substancja czynna zawarta w naparach, wyciągach i nalewkach z ziół nie jest laboratoryjnie czysta, lecz skażona wieloma chemicznie obojętnymi lub przeciwnie, aktywnymi, ale działającymi w nieznany i być może niepożądany sposób związkami chemicznymi. Dlatego należy stosować wyłącznie ich syntetyczną, czystą i naukowo przebadaną odmianę. Co więcej, zioła są szkodliwe, a nawet mogą być trujące (belladonna, tojad, blekot, bieluń dziędzierzawa i wiele innych). W najlepszym przypadku powodują groźne halucynacje, w gorszym nawet śmierć w męczarniach, dlatego absolutnie nie wolno brać do rąk żadnych roślin, ani leśnych, ani łąkowych.

To naprawdę oburzające, że te potworne trucizny oraz jady pszczół i żmij używane są w oszukańczym trucicielstwie, zwanym homeopatią! Stosując lek homeopatyczny zażywasz trujące jady i toksyny, które mogą się skumulować w twoim organizmie i spowodować choroby, a nawet śmierć.

Do czasu przeprowadzenia zakrojonych na szeroką skalę badań skuteczności i bezpieczeństwa ziół wprowadza się całkowity zakaz ich stosowania. Za handel, posiadanie i zachęcanie do stosowania ziół zostaną wprowadzone kary podobne, jak za posiadanie i obrót substancjami psychoaktywnymi (proszę zwrócić uwagę, że większość narkotyków to również zioła).