Monsanto – największy producent genetycznie modyfikowanej żywności

Z okazji dzisiejszego głosowania w sejmie zamieszczam artykuł ze strony Zielone Mazowsze, przedstawiający SZOKUJĄCĄ prawdę na temat firmy Monsanto, jej wynalazków i światowej kariery. Kto nie wiedział, niech się dowie.

==================================

Aleksander Buczyński, Krzysztof Rytel, 2002.01.18

  • 1929: polichlorowane bifenyle
  • 1945: DDT
  • 1962: Agent Orange
  • 2002: dziś poprawiamy twoją żywność

CZY GMO JEST BEZPIECZNE?

Czy genetycznie modyfikowana żywność jest bezpieczna?

Naukowcy z firmy Monsanto twierdzą, że tak.

CZY MOŻEMY IM UFAĆ?

MONSANTO – wiodąca korporacja biotechnologiczna sama w sobie jest doskonałym przykładem, że nie należy bezkrytycznie wierzyć w zapewnienia korporacyjnych specjalistów.

W czasie 100-letniej historii firmy Monsanto jej specjaliści zawsze twierdzili, że nowe technologie, które wprowadzają, są całkowicie bezpieczne. Po latach okazywało się, jak tragicznie się mylili.

19 maja 2001 r. Monsanto ujawniło, że genetycznie modyfikowana soja RoundUp Ready zawiera „nieoczekiwane fragmenty genetyczne”. Oczywiście firma zapewniła, że nie ma powodów do paniki. Znaleziony materiał genetyczny dostał się w trakcie tworzenia odmiany i był tam zanim uzyskała zezwolenie w 1992 r. w Stanach Zjednoczonych i w 1996 r. w Wielkiej Brytanii. Naukowcy Monsanto po prostu zauważyli go dopiero teraz.

CZEGO JESZCZE NIE WIEDZIAŁO MONSANTO?

W 1929 roku Monsanto wynalazło polichlorowane bifenyle (PCB), które w ciągu następnych dekad były szeroko stosowane głównie jako ciekłe izolatory w dużych transformatorach i kondensatorach. Wkrótce okazało się, że są silnie toksyczne, powodują raka i problemy reprodukcyjne u zwierząt i ludzi. Chociaż wycofano je z produkcji w latach siedemdziesiątych, miliony ton PCB, krąży w środowisku, odkładając się w tkance tłuszczowej organizmów żywych i przenosząc się wzdłuż łańcucha pokarmowego. Każdy z nas posiada PCB w ilościach znacząco podnoszących ryzyko nowotworów.

W 1945 r. Monsanto wprowadziło do produkcji DDT – chlorowany węglowodór służący do zwalczania owadów. Dziś wiemy, że DDT jest silnie toksyczne, wywołuje raka, akumuluje się w tkance tłuszczowej zwierząt i ludzi. Pod koniec lat sześćdziesiątych DDT zostało zabronione w krajach rozwiniętych, w wielu krajach trzeciego świata jest używane do dziś. Wszyscy mamy DDT w swoich ciałach.

W latach 1962-1970 podczas wojny w Wietnamie używano do niszczenia dżungli innego wynalazku Monsanto – defoliantu zwanego „Agent Orange”. Zawierał on supertoksyczne dioksyny, powodujące podobne skutki co PCB, przy wielokrotnie niższych stężeniach. W 1987 r. cierpiący na raka i uszkodzenia wątroby weterani wojenni otrzymali 180 mln dolarów odszkodowania od producentów Agent Orange. 500.000 wietnamskich dzieci, które urodziły się zdeformowane w wyniku kontaktu matek z dioksynami, odszkodowania dotąd nie dostało.

W 1976 r. Monsanto wprowadziło na rynek Cycle-Safe – pierwszą plastikową butelkę na napoje. Mimo „bezpiecznej nazwy”, w rok później została zakazana ze względu na działanie rakotwórcze.

W 1985 r. Monsanto rozpoczęło sprzedaż Aspartamu (Nutra-Sweet) – słodziku podejrzewanego o powodowanie nowotworów mózgu, później zakazanego w Stanach Zjednoczonych.

MONSANTO DBA O TWOJE ZDROWIE

1947 – Eksplozja w fabryce Monsanto w Texas City zniszczyła część miasta, zabijając 500 osób.

1979 – Monsanto przeprowadziło badania, na podstawie których stwierdziło, że dioksyny nie zwiększają ryzyka zachorowania na raka. W 1990 r. okazało się, że wyniki tych badań zostały sfałszowane.

1986 – Monsanto wydało 50 tys. dolarów, by nie dopuścić do uchwalenia w Kalifornii prawa zakazującego wprowadzania rakotwórczych chemikaliów do źródeł wody pitnej.

1990 – Monsanto wydało 405 tys. dolarów na zablokowanie kolejnej inicjatywy prawnej, zmierzającej do ograniczenia stosowania pestycydów, w tym produkowanego przez Monsanto rakotwórczego alachloru.

1997 – wyszło na jaw, że Monsanto sprzedało 6,000 ton odpadów skażonych kadmem firmom produkującym nawozy.

NAJNOWSZE OSIĄGNIĘCIA MONSANTO

BST (rBGH, Posilac) – zmodyfikowany genetycznie hormon wzrostu, zwiększa u krów produkcję mleka. Niestety, okazało się, że zwiększa również ryzyko zachorowania na raka piersi, okrężnicy i prostaty u pijących to mleko. Stosowanie BST jest zakazane w krajach UE.

RoundUp Ready – gen uodparniający rośliny na herbicyd RoundUp, również produkowany przez Monsanto. Po zastosowaniu na skalę przemysłową w kukurydzy, soi, rzepaku, bawełnie i burakach cukrowych, powstały w wyniku niekontrolowanych krzyżówek odporne na RoundUp chwasty. W efekcie rolnicy muszą obecnie stosować większe dawki herbicydów, co oznacza większą chemizację i wyższe koszty upraw (oraz większe zyski Monsanto).

Terminator – gen, opatentowany w USA pod numerem 5,723,765, uniemożliwiający roślinom naturalne rozmnażanie (powoduje sterylność nasion). Uzależnia rolników od corocznych dostaw ziarna do siewu z Monsanto.

POWIERZYŁBYŚ TWOJE PIENIĄDZE RECYDYWIŚCIE? A ZDROWIE?

==================================

Dla angielskojęzycznych link: http://www.chemicalindustryarchives.org/dirtysecrets/annistonindepth/intro.asp

==================================

Śmiej się pajacu!

Przeniesione ze starego bloga (2008-01-22 04:21:59)

Na moim „ulubionym” blogu wyznawców pseudonauki znalazłam prześmiewczą notkę: oszołomione racjonalizmem dzieci naśmiewają się z głupoty ludzi, którzy boją się jeść mięso z klonowanych zwierząt. Hahaha!

A ja się głupio spytam, jako że jestem dyżurnym głupkiem: a po co nam mięso z klonowanych zwierząt?

Czyżby żywe, zdolne do „normalnego” rozrodu sztuki padły i nie mogły wydać następnego pokolenia? A może nagle zapadły na jakąś tajemniczą chorobę, powodującą bezpłodność? Po co klonować zwierzęta, skoro jest to metoda droga jak wszyscy diabli i ma mnóstwo innych wad? Rozumiałabym konieczność takich działań, gdyby uzyskanie mięsa tradycyjną metodą stało się nagle niemożliwe lub nieopłacalne. Ale skoro ze zwierzętami wszystko jest w porządku, a co najważniejsze – w zachodnim świecie mamy nadprodukcję mięsa, to po co takie akrobacje?

Inny „genialny” pomysł naukowców, to pragnienie zwiększenia mleczności krów dzięki manipulacjom genetycznym. Krowy i tak dają rekordowe ilości mleka, skutkiem czego mamy wielką rzekę mleka, której nie da się zagospodarować. Do głodujących w Afryce nie opłaca się tego wysyłać (za drogo), więc się magazynuje, utylizuje i robi inne dziwne operacje, zamiast zmniejszyć hodowlę. Ale i tak są firmy (osławiona Monsanto!), które próbują uszczęśliwiać farmerów swoimi wynalazkami. Szalony kowboj opisał taki eksperyment. Krowy były tak osłabione i odwapnione, że nie mogły ustać na nogach i dawały takie ilości mleka, że w krótkim czasie padły z wyczerpania. Niestety – w męczarniach!

Naukowcy siedzą i „poprawiają” naturę. Dzięki ich staraniom mamy nowe, rzekomo odporniejsze na choroby i zawierające więcej witamin warzywa. A ja znowu głupkowato spytam: dlaczego marchew jest tak ohydna, że nie da się jej przełknąć? Ja tak lubiłam chrupać marchewkę! Niestety, dziś dostają odruchu wymiotnego, gdy biorę ją do ust… Dlaczego jabłka stały się niejadalne? Im są piękniejsze, tym obrzydliwsze w smaku. Dlaczego pomidory nie pachną i mają smak kwaśnej wody? Dlaczego ziemniaki są coraz obrzydliwsze, bez smaku i śmierdzą? Dlaczego kwiaty są takie wielkie i piękne, ale straciły swój cudowny zapach? No, niech mi ktoś odpowie: DLACZEGO!?!?!

Odpowiem sobie sama: coś za coś. Jeśli uda się uzyskać cudowny wygląd, to kosztem walorów smakowych lub zapachowych. Jeśli zyskamy większą odporność na choroby, to możemy stracić „jadalność”. Takie są prawa natury!

Ja naprawdę nie widzę nic dziwnego w tym, że ludzie boją się nowych wynalazków różnych doktorów Frankensteinów. Lęk przed niesprawdzonymi nowościami jest rzeczą nie tylko normalną, ale nawet zdrową i bezpieczną.

Za mojego życia naukowcy propagowali różne dziwne nowości, które ludziom wyszły bokiem. W erze atomowej uważano wszystko, co atomowe za zdrowe i wspaniałe. Pojono ludzi napromieniowaną radem wodą – dla zdrowia! Niestety, wszyscy pomarli, niewdzięcznicy. W karnawale ludzie malowali sobie twarze nowymi i pięknymi świecącymi farbami. Świeciły tak cudownie, bo były radioaktywne, niestety, i one wyprawiły swoich użytkowników na tamten świat. Takie przykłady można mnożyć.

Firmy farmaceutyczne wciąż wypuszczają nowe, wspaniałe medykamenty. Problem w tym, że na razie testowane tylko na zwierzętach, a to niestety nie zapewnia bezpieczeństwa. Ponieważ leków nie wolno testować na ludziach, testuje się je… na pacjentach. Jest to ryzykowne, bo w razie wystąpienia skutków ubocznych trzeba płacić wysokie odszkodowania, ale i tak się opłaca. Ostatnio mieliśmy głośną aferę z Vioxxem. Jednak nic nie przebije historii z lat 60-tych, z Talidomidem, który zalecano kobietom w ciąży, bo działał uspokajająco i likwidował poranne mdłości. Problem tylko w tym, że przy okazji „likwidował” rączki, nóżki, a nawet oczy płodów. Wystarczyła tylko 1 tabletka, żeby okaleczyć nienarodzone dziecko… Dlatego każdy uczciwy lekarz zapisuje swoim pacjentom leki nie nowsze, niż mające 8-letni staż na rynku farmaceutycznym. Taka jest granica bezpieczeństwa w przypadku leków.

Może klonowane mięso jest zdrowe, a może nie. Jak dla mnie nie ma to znaczenia nie tylko dlatego, że jestem wegetarianką, ale i dlatego, że nie widzę sensu jego produkowania, o czym napisałam na początku tej notki.

Smacznego! Jednak pijąc mleko lub jedząc cokolwiek zastanówcie się, czy nie jecie i nie pijecie cierpienia. Prawo karmy działa, bez względu na to, czy się w nie wierzy, czy nie.

PS. Wszystkich wielbicieli „postępu naukowego” bardzo gorąco namawiam do obejrzenia filmu ukazującego nagą prawdę na temat GMO. A tu jest moja recenzja tego filmu: część I i Część II.