Czy to już koniec wolnego Internetu?

Dwie wiadomości, pierwsza z PrisonPlanet, a druga od Jean-Marc Dupuis z Newslettera Zdrowia

W październiku ONZ przejmuje Internet!

PrisonPlanet.pl
Polska
2016-09-08

Już za miesiąc Internet zostanie przejęty przez ONZ, która to instytucja w pierwszym kroku będzie zarządzała domenami a w kolejnych z pewnością za zaleceniami Georga Sorosa i Grupy Bilderberg zacznie regulować sieć by budować koherentny globalny konsensus w sprawie globalizacji.

Jak pokazały niedawno zhakowane przez organizację DCLeaks maile Georgea Sorosa, multimiliardera i szefa sieci fundacji na rzecz budowy “otwartego społeczeństwa”, wezwał on do międzynarodowego regulowania “prywatnych aktorów” w sieci oraz tego “jakie informacje powinny być usunięte z internetu a jakie mogą pozostać”. 34 stronicowy dokument zatytułowany “2014 Proposed strategy” stwierdza, że regulacje powinny “najbardziej sprzyjać otwartemu społeczeństwu”. Jak na życzenie zaledwie dwa lata po rekomendacjach Sorosa, internet zostanie przekazany w ręce międzynarodowej instytucji, której jedynym celem jest szerzenie globalizacji i otwartego na globalizację społeczeństwa.

sorosinternet

W czerwcu na spotkaniu Grupy Bilderberg również omawiano wprowadzanie systemów regulacji dostępu do internetu tzw. Paszportu Internetowego. Według przecieków ze spotkania wdrożenie paszportu internetowego ma być uzasadniane „cyberbezpieczeństwem” i stworzeniem dogodnego dla obywateli sposobu na uzyskiwanie dostępu do usług rządowych.

Obecnie jak stwierdza gazeta Breitbart “Pierwszego października Narody Zjednoczone mogą przejąć kontrolę nad Internetem, kiedy Internet Corporation for Assigned Names and Numbers (ICANN) wyjdzie spod jurysdykcji amerykańskiej administracji pod kontrolę międzynarodowego ciała, najprawdopodobniej Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej Narodów Zjednoczonych (ITU).“ Gazeta Wall Street Journal również podała tą wiadomość podkreślając, że amerykańska administracja na własne życzenie pozbywa się jurysdykcji nad siecią. Autor artykułu L. Gordon Crovitz zaznaczył  “Jest szokującym, że administracja przyznaje, iż nie ma planów na to jak ICANN miałby zachować status monopolisty. Powodem dla którego ICANN może kontrolować całe drzewo Internetu jest jego status legalnego monopolisty, wynikający z kontraktu z Departamentem Handlu, który sprawia, iż jest on “narzędziem rządu.” […] Bez tego amerykańskiego kontraktu ICANN będzie nadzorowany przez inną rządową grupę aby zachować swój antytrustowy status. Autorytarne reżimy już zaproponowały żeby ICANN stał się częścią ONZ by było im łatwiej cenzurować internet globalnie. To by było na tyle jeśli chodzi o przyrzeczenie Obamy, że USA nigdy nie będzie zastąpione przez “organizacyjne rozwiązanie prowadzone przez międzynarodowe rządy.”

intun_breit_wsj

Wraz z rozpoczęciem od roku działań cenzorskich przez Youtube, Google, Twittera, Facebooka i inne korporacyjne strony i nadchodzącym przekazaniem jurysdykcji nad Internetem ONZowi wydaje się, iż nad wolną sieć nadciągają czarne chmury. Przy takim obrocie sprawy większość ważnych i kontrowersyjnych informacji albo nie będzie listowanych przez wyszukiwarki albo po prostu bezpowrotnie zniknie z sieci tworząc jak od lat ostrzegaliśmy tzw Internet 2 – będący formą telewizji kablowej w pełni kontrolowanej przez rządy.

I druga wiadomość:

Jean-Marc Dupuis wkrótce uciszony?

Tekst pochodzi ze strony https://www.pocztazdrowia.pl/artykuly/jean-marc-dupuis-wkrotce-uciszony © Poczta Zdrowia sp. z o.o.

Szanowny Czytelniku,

większość osób uważa, że Internet jest bezpłatny i niezależny. Jednak dziś tak już nie jest.

Masz pewnie wrażenie, że otrzymywanie e-maili ode mnie nic nie kosztuje.

Ale tak nie jest.

Mój gmail się zablokował, kiedy przekroczyłem liczbę wysyłanych przeze mnie wiadomości do 300 Czytelników Poczty Zdrowia. Od tej chwili zostałem zmuszony do korzystania z profesjonalnego systemu „routingu” i musiałem zacząć płacić, aby moje listy nadal mogły docierać do adresatów.

Obecnie płacę tysiące euro co roku, aby mieć prawo do dalszej wysyłki wiadomości.

Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Ale faktem jest, że nie mam wyboru. Gdybym nie korzystał z tych systemów, byłbym skazany na milczenie przez kilka wielkich firm, które kontrolują Internet: Google, Orange, Free, Yahoo, Apple itd.

Obecnie firmy te robią, co chcą: w każdej chwili mogą podjąć decyzję o „zawieszeniu” Twojego konta.

Narzucają coraz więcej norm i „zakazanych” słów. Musiałem zatrudnić specjalistę informatyka. Gdybym tego nie zrobił, wiadomości nie wychodziłyby z mojego konta, nie docierałyby do adresatów.

W razie blokady konta, w świetle prawa nie dysponujesz żadnym sposobem, by dowiedzieć się, dlaczego konto zostało zablokowane, nie masz żadnego środka odwołania.

Nie wiesz zupełnie, co zrobić, by przywrócić komunikację. Często, po drugiej stronie kabla nie ma nikogo, tylko komputer, serwer (lub „robot”), który Cię usunął, a Ty nie możesz z nim porozmawiać, żeby wyjaśnić.

Kilka tygodni temu zdarzyło się, że ponad 200 000 czytelników przestało otrzymywać moje wiadomości. Komunikacja została przywrócona, ale w każdej chwili znów może zostać przerwana.

Niestety, jest to bardzo prawdopodobne, że wkrótce wiadomości ode mnie będą automatycznie kierowane do folderu „Kosz” Twojej skrzynki mailowej, a nawet całkiem blokowane przez serwer, zanim do Ciebie dotrą.

Nic Ci nie przyjdzie z protestów. Twój dostawca usług internetowych wytłumaczy Ci, że oczywiście robi to dla Twojego dobra. I aby uchronić Cię przed zagrożeniami płynącymi z informacji niezatwierdzonych przez władze, zdecyduje o zablokowaniu wiadomości ode mnie.

Wielkie firmy i rządy ograniczają dostęp do Internetu

Przez około dziesięć lat Internet był wolny. Mogłeś pisać, co chciałeś, nie musiałeś się niczego obawiać. Często porównuje się te czasy do epoki Dzikiego Zachodu, zanim władze i wielkie firmy nie zaczęły się wtrącać.

Technicznie, nie było możliwe powstrzymać ludzi korzystających z Internetu od mówienia i robienia, co chcieli. Mogłeś wysłać jakąkolwiek wiadomość, w tym Twoje ulubione piosenki czy jakikolwiek tekst, który wydał Ci się pomocny lub interesujący.

Ale nastąpiły zmiany.

W 1995 r. powstały Yahoo i Wanadoo (obecnie Orange), w 1998 r. powstała firma Google, w 1999 r. Free, w 2004 r. Facebook, w 2005 r. Youtube, w 2006 r. Twitter, wśród innych „gigantów web”, jak ich się dziś nazywa.

Dyrektorów tych spółek jest niewielu: około dwudziestu na całym świecie.

Wszyscy oni się znają i podzielają wspólną wizję świata. Utrzymują bliskie stosunki z rządami, zarówno z rządem amerykańskim, jak i rosyjskim, angielskim, niemieckim, japońskim i chińskim.

zmuszeni do współpracy z rządami, gdyż w przeciwnym razie mogliby zostać ukarani wykluczeniem (o czym miała okazję przekonać się firma Google w Chinach w 2010 r. 1; można powiedzieć, że od tamtej pory dobrze zrozumieli, o co chodzi). W grę wchodzą miliardy i nie ma żartów.

Na początku te spółki sprawiały wrażenie sympatycznych: dzięki nim można było uzyskać dostęp do Internetu i wszelkiego rodzaju usług (wyszukiwanie, poczta elektroniczna) za śmieszną kwotę, często nawet nieodpłatnie.

Ale zdarzyło się to, co miało się zdarzyć.

Wmieszały się w to władze polityczne

Firmy te rozwinęły się tak bardzo, że zainteresowały się nimi władze całego świata.

Nagle powiedziano nam, że wolność w Internecie „stanowi problem”. To nastąpiło na początku tego wieku.

Jak zawsze, wszystko zaczęło się od kwestii, która wydawała się słuszna: portale oskarżano o łamanie praw muzyków poprzez pozbawianie ich przysługujących im opłat z tytułu praw autorskich. Władze wykluczyły je, jak to się stało w przypadku portalu Napster zamkniętego w 2001 r.2

Mówiono nam również o pedofilach, terrorystach, handlarzach bronią i narkotykami…

Wszyscy powiedzieli „zgoda”, ponieważ, oczywiście, wszyscy lubimy muzyków, a nikt nie lubi pedofili, terrorystów i handlarzy bronią i narkotykami.

Powiedzieliśmy „zgoda”, nawet, jeśli w głębi serca wiedzieliśmy, że Mozart nigdy nie potrzebował wpływów z tytułu praw autorskich czy innych opłat licencyjnych, by komponować swoje opery i symfonie.

Powiedzieliśmy „zgoda”, choć wiedzieliśmy, że 75% pobieranych na całym świecie opłat za muzykę dzielą między siebie tylko cztery koncerny notowane na Wall Street (Sony, Universal Music Group, EMI oraz Warner Music Group) oraz że trafiają one zwykle do tych samych „artystów”, niekoniecznie najlepszych3.

Powiedzieliśmy „zgoda”, choć bardzo dobrze wiedzieliśmy, że ci, którzy są zdecydowani obejść zasady – mafiozi, terroryści – i tak zawsze znajdą sposób, by to zrobić.

Ale to jeszcze było OK, to słuszna sprawa – tak myśleliśmy.

W rzeczywistości, zakaz bezpłatnego dzielenia się muzyką, filmami i innymi treściami w Internecie miał tylko jeden skutek: wydać internautów „ze skrępowanymi rękami i nogami” na pastwę reklamowego pałowania, od którego Internet był dotąd wolny.

Co to ma wspólnego?

To bardzo proste:

Odtąd wszystkie oficjalne portale muszą płacić za korzystanie z treści. Kolosalne grzywny i kara pozbawienia wolności do 70 lat grożą za nieprzestrzeganie tej zasady4. To szybko spowodowało wstrzymanie wszelkich inicjatyw poza systemem „kasy”, odtąd nielegalnych.

Mogą więc już tylko wszędzie umieszczać „banery”, „pop-ups”, „Google Ads” i inne reklamowe miniatury „Outbrain”, „Taboola” itd.

Ale w tym systemie, 85% światowych dochodów z reklamy w Internecie trafia do tylko dwóch firm: Google’a i Facebooka5.

Dysponują więc one źródłem praktycznie nieograniczonych dochodów, dzięki któremu mogą wykupywać kolejne portale i systemy generujące ruch. Każdy nowy system po osiągnięciu pewnych rozmiarów jest „wchłaniany” przez jedną z nich: tak było z Youtubem, Whatsappem, Snapchatem i wieloma innymi.

To, co pozwala Google i Facebookowi rejestrować niesamowite ilości danych na temat „użytkowników” (na temat Ciebie i mnie), daje im również kontrolę i okazję do generowania jeszcze większych dochodów:

W jaki sposób Google i Facebook w ukryty sposób zarabiają pieniądze Twoim kosztem?

Dzięki swojej skali Google i Facebook mogły pozwolić sobie bez żadnych ograniczeń na to, co wstydliwie nazywają monetyzacją danych użytkowników.

Oznacza to, że rejestrują wszystko, co robisz, kiedy wchodzisz na ich strony, a następnie odsprzedają te informacje spółkom, które chciałyby Cię skuteczniej namierzyć.

Facebook rejestruje Twoje dane nawet wtedy, gdy nie jesteś połączony. Kiedy użytkownik kliknie na przycisk „wyloguj” z Facebooka, portal pozostawia na jego komputerze plik, który zawiera osobiste informacje i dalej przekazuje Facebookowi dane na temat nawigacji danego internauty6.

Konkretnie, skutek jest taki, że kiedy korzystasz z jakiejkolwiek takiej aplikacji, wszystko, co robisz, czytasz lub piszesz na portalach internetowych gigantów, jest metodycznie rejestrowane przez te firmy. Następnie dane są odsprzedawane lub wykorzystywane, by na Twoim ekranie, iPhonie, w Twojej skrzynce mailowej, na Twoim iPadzie, zasypywać Cię coraz bardziej agresywnymi ofertami reklamowymi.

Gdyby Internet pozostał wolny, tak by się nie stało, gdyż użytkownicy naturalnie przestaliby wchodzić na strony, które gromadzą ich prywatne dane w celu odsprzedaży i przytłaczania ich reklamami.

Ale to jeszcze nic.

Najgorsze z najgorszych

Najgorsze z najgorszych jest to, że pod pretekstem zwalczania przestępczości i, oczywiście, terroryzmu, wielkie firmy internetowe udostępniły państwom potajemnie dane i wiadomości użytkowników.

Ten system publicznego szpiegowania został obnażony dzięki Edwardowi Snowdenowi7, wśród innych „wysyłaczy ostrzeżeń”. Ale publiczne obnażenie tego procederu nic nie zmieniło. Wszystko jest jak było, tylko jeszcze gorzej.

Oczywiście, ten system uprzykrzania nie powstrzymał krwawych zamachów terrorystycznych, wojen ani w najmniejszy nawet sposób nie wyhamował islamizmu, handlu narkotykami, bronią (w tym atomową) ani sieci prostytucji czy pedofilii, które obecnie mają się lepiej niż kiedykolwiek.

Ci, którzy potrzebują, doskonale umieją posługiwać się systemami szyfrowania danych, dzięki którym unikają nadzoru w Internecie.

Natomiast niewinny obywatel, który o niczym nie ma pojęcia, który nie ma sobie nic do zarzucenia i który w związku z tym nie stosuje żadnych środków ostrożności, już nie ma żadnego życia prywatnego. Nie zrobi już nic takiego, co nie zostałoby zarejestrowane w sposób ostateczny na serwerach Google’a i innych, w których dane są przechowywane do dyspozycji władz.

Jego zakupy, jego kontakty i przede wszystkim – jego opinie będą odtąd należycie rejestrowane i zachowane na wieczność na zabezpieczonych serwerach. Jeśli chodzi o jego dane bankowe, już od dawna państwo ma do nich bezpośredni dostęp, a od 1 stycznia 2018 r. nastąpi automatyzacja systemu na skalę światową dzięki automatycznej wymianie danych bankowych dotyczących zagranicznych rachunków bankowych.

Jasne, ale skoro nie mam sobie nic do zarzucenia, to nie mam się czego obawiać – być może mi odpowiesz.

Dlaczego sprawa dotyczy wszystkich?

Ten system szpiegowania i rejestracji danych informatycznych wydaje się nie stwarzać problemów uczciwemu obywatelowi.

Ale to pozostaje prawdą jedynie, dopóki przestrzegane są swobody obywatelskie.

Kiedy w jakimś państwie zapanuje klimat obaw lub nietolerancji, kiedy pewne przekonania, dotąd powszechnie akceptowane, staną się „przestępstwami” (ostatnio we Francji wiele przekonań stało się przestępstwami), obywatel staje się prawnie i fizycznie zagrożony.

Niestety, nie brakuje historycznych przykładów przekształcania się, w następstwie fatalnych i nieoczekiwanych wydarzeń, państw prawa w państwa policyjne, w których przeciwników zatrzymuje się i prześladuje za przekonania.

Nikt nie wie, które przekonania i działania staną się z dnia na dzień niepożądane. To mogłoby nawet być coś, co dziś wydaje nam się nie do wiary 8.

Przypomnij sobie, że w ciągu kilku tygodni posiadanie zwykłego skrawka ziemi, co wydawałoby się najbardziej akceptowalną rzeczą na świecie, stało się ciężkim przestępstwem karanym deportacją lub śmiercią po rewolucji bolszewickiej w 1917 r.

Posiadanie kilku gram złota groziło karą więzienia w Stanach Zjednoczonych, w 1933 r., kiedy to prezydent Roosevelt zarządził rekwizycję złota od obywateli amerykańskich 9.

Posiadanie rodziców pochodzenia żydowskiego stało się niebezpieczne w Niemczech, w latach 30. ubiegłego wieku, choć jeszcze kilka lat wcześniej Żydzi stanowili dużą część społeczeństwa i elit niemieckich! (uczony Albert Einstein, poeta Heinrich Heine, botanik Otto Warburg – laureat nagrody Nobla w 1931 r., Paul Ehrlich, kompozytor Feliks Mendelssohn…).

Posiadanie zwykłego tytułu akademickiego stało się przestępstwem w Chinach podczas rewolucji kulturalnej w 1966 r.10. Groziła za to zsyłka do obozu pracy, co było synonimem śmierci.

Noszenie okularów skazywało na prześladowania w Kambodży, kiedy w 1975 r. do władzy doszli Czerwoni Khmerzy i rozpoczęli polowanie na „intelektualistów”.

A kto jeszcze pamięta, że jeszcze niecałe czterdzieści lat temu Iran i Afganistan były krajami, w których dobrze było żyć?

Nikt nie wie, co nas czeka w przyszłości, i nigdy nie będzie wyryte w marmurze, że gdzieś, w jakimś kraju, pozostanie tak, jak jest.

Także we Francji zdarzały się zawirowania, okresy ciemności, w czasie których trwały intensywne prześladowania.

Obecnie jedyną linią obrony pozostaje milczenie i różne strategie zmierzające do uniknięcia, by zostać okrzykniętym przeciwnikiem reżimu. Ale co zrobić, jeśli cała Twoja dotychczasowa korespondencja, w tym wymiana prywatnych wiadomości w gronie rodzinnym, została zarejestrowana i może zostać przeanalizowana przez służby państwowe?

Czy nawet Poczta Zdrowia może wkrótce zostać zablokowana?

Choć nie udało im się (najdelikatniej mówiąc) powstrzymać terroryzmu, handlu narkotykami czy pedofilii w Internecie, rządy państw i wielkie firmy internetowe dysponują obecnie wszelkimi środkami blokowania osób, które, tak jak ja, wykorzystują Internet do swobodnego wyrażania opinii na ważne tematy, np. na temat zdrowia.

W rzeczywistości nie ma nic prostszego dla władz niż ogłosić, że taka czy inna strona powinna zostać objęta zakazem lub ograniczeniem użytkowania, ponieważ podaje niezatwierdzone informacje na temat zdrowia.

Nie ma nic prostszego dla internetowego giganta niż wyjaśnić, że przekazywanie pewnych wiadomości nie spełniających kryteriów zostaje wstrzymane w celu ochrony użytkowników.

I zawsze podawany jest ten sam pretekst: bezpieczeństwo. Państwo rozumieją, to kwestia zdrowia publicznego, trzeba chronić ludzi.

Istnieją już plany zakazania publikowania w Internecie wszelkich informacji na temat zdrowia ocenianych jako „niezgodne”: niezgodne z tym, co mówią władze, oraz sprzeczne z interesem wielkich koncernów farmaceutycznych.

W imię – oczywiście – „interesu ogółu”, Google rozpoczął już „umieszczanie na indeksie”, czyli likwidację stron badawczych oraz odniesień do stron takich jak nasza, które rozpowszechniają informacje alternatywne i niezależne na temat zdrowia11.

Google sprzymierzył się z największą siecią medycyny konwencjonalnej w Stanach Zjednoczonych, by dostarczać użytkownikom bezpośrednio informacje na temat metod leczenia dopuszczonych przez FDA (władze sanitarne). I tak, jeśli w Stanach Zjednoczonych wpiszesz w oknie wyszukiwarki Google „arthritis” (artroza), nie pojawiają się już żadne niezależne strony (jak Poczta Zdrowia). Na pierwszej stronie masz dostęp jedynie do metod „zatwierdzonych” przez władze, na niekorzyść wszelkich metod naturalnych.

Już niedługo systemem tym zostanie także objęta Europa i reszta świata.

Cenzura gorsza niż w państwach policyjnych

Ten system jest gorszy niż cenzura w reżimach totalitarnych. W Europie użytkownicy wyobrażają sobie, że są wolni i że mają dostęp do różnych źródeł. Nie mają pojęcia, że są ofiarami manipulacji i są w związku z tym jeszcze bardziej podatni na propagandę.

A przecież brak różnorodności opinii, a zatem również brak wolności opinii na największych portalach internetowych wprost bije po oczach.

Już zdajesz sobie z tego sprawę, przeglądając aktualności.

Bez względu na to, czy wejdziesz na Google News, Yahoo News, Apple News czy na jakikolwiek inny oficjalny portal informacyjny, widać głównie powielanie w nieskończoność przez maszyny tych samych oficjalnych depesz, pochodzących z wielkich rządowych „agencji prasowych”.

Brak jakiejkolwiek niezależności, jakiejkolwiek różnorodności opinii. To królestwo „kopiuj-wklej” w różnych przebraniach.

I oto przyczyna i źródło głębokiego zniechęcenia i złego samopoczucia, które odczuwasz podczas przeglądania portali informacyjnych. Przeczuwasz, że po drugiej stronie kabla nie ma nikogo, kto myślałby w sposób wolny, kto stawia pytania.

Portale informacyjne podobne są do sfory wilków, które rzucają się na wspólną ofiarę, by zrobić z nią jedno i to samo.

Zachować krytyczne podejście

Kiedy czytasz Pocztę Zdrowia, wiesz, że ktoś do Ciebie pisze.

Wiesz, że istnieję, że szukam, że żyję, i że (czasem) coś znajduję, że mam wzloty i upadki. I masz rację, bo rzeczywiście jestem, jestem człowiekiem z krwi i kości, mam swoje zalety i wady, nadzieje i obawy, radości i smutki, sukcesy i porażki.

Zachowujesz krytyczne podejście i masz rację: właśnie tego nam trzeba! To jest podstawa zdrowej relacji.

Nie udaję, że zawsze mam rację. Nie po to tu jestem, by zmusić cały świat do uznania tego samego systemu myślenia.

Wręcz przeciwnie, uważam, że szczególnie warto żyć wtedy, gdy siedzi się za sterami własnego życia. Myślę, że ważne jest, by każdy posługiwał się własnym mózgiem, dysponował narzędziami do dokonywania wyborów, nie pozwalając innym, by dyktowali mu zachowania i przekonania uzgodnione przez decydentów.

Nie dlatego uwierzę, że ktoś mi powie: na temat szczepień nie ma dyskusji. Staram się dowiedzieć, czy to prawda, czy to się sprawdzi w takim samym stopniu w przypadku wszystkich szczepień w każdych okolicznościach (a postawić pytanie, to już na nie odpowiedzieć).

Kiedy słyszę, że na taką chorobę jest takie lekarstwo, staram się także dowiedzieć, czy to się sprawdzi w przypadku wszystkich. A ponieważ świat jest złożony, nie będziesz zaskoczony, dowiadując się, że nie, właśnie jest na odwrót, żadne lekarstwo nie sprawdza się u każdego, i to jest powód, dla którego każdemu z nas, wolnych i odpowiedzialnych dorosłych, powinno zależeć na minimalnej wiedzy o swoim zdrowiu, zanim połknie jakiekolwiek lekarstwo lub podda się jakiejkolwiek operacji.

Teraz czytasz moją opinię, moje powody, i sam zdecydujesz, czy masz w ręku wszystkie dane, by podjąć decyzję o naśladowaniu mnie, czy też nie.

Ale gdzie jest podejście krytyczne wielkich mediów, które wkrótce zajmą cały Internet?

Stopniowo wszystkie treści zawarte na wielkich portalach ulegają wyjałowieniu, ujednoliceniu. Facebook, Google, Twitter, Yahoo już całkiem oficjalnie blokują wszystkie treści, które nie spełniają ich rzekomych „kryteriów etycznych”, z dnia na dzień coraz bardziej surowych.

Lecz jest to etyka nietolerancji: osoby, które nie podporządkują się ich politycznie poprawnej ideologii, podlegają bezlitosnej eliminacji, pozbawia się je miejsca wyrażania opinii.

Dlatego właśnie muszą koniecznie istnieć przestrzenie oddechu jak Poczta Zdrowia. Kiedy znikną, świat stanie się szarym i zakurzonym więzieniem, nawet jeśli nie ma krat i drutów kolczastych.

W jaki sposób będą próbować nas uciszyć?

Internetowi giganci mają sposoby na zablokowanie naszej poczty elektronicznej, i to jest problem.

Dlatego właśnie nie spodziewam się, że będę mógł wiecznie wypowiadać się za pośrednictwem poczty elektronicznej, nawet jeśli uda nam się płacić „okup” za przesyłanie naszych wiadomości.

Odbędzie się to w ciszy, równie cicho jak aresztowanie przez tajne służby w dyktaturze policyjnej.

Pewnego dnia otworzysz skrzynkę mailową i… nie znajdziesz żadnego newslettera ode mnie. Poczekasz dzień, dwa, pięć i… cisza.

Niektórzy z czytelników zaczną się zastanawiać, co się dzieje. Będą chcieli ponownie zaprenumerować. Ale nic to nie da. Powiedzą więc sobie: Widocznie przestał wysyłać, zajął się czymś innym.

A potem, jak to zwykle bywa, życie pójdzie swoim torem.

Oczywiście nie będzie żadnej wzmianki w telewizyjnych serwisach informacyjnych. Zamiast zadać sobie pytanie, dlaczego zniknął największy alternatywny newsletter informacji na tematy zdrowotne, dalej będą poić odbiorców rzekomymi „rewelacjami” na temat wakacji polityków czy gwiazd show-biznesu lub ostatniego Tweeta jakiegoś pijanego piłkarza.

Najwyżej pojawią się dyskusje na forach internetowych, uciszone pod natłokiem oficjalnych „wiadomości”. Ciekawe, Jean-Marc Dupuis już nie pisze. I to będzie koniec.

Będę w moim ogrodzie

Oczywiście nie unicestwią mnie fizycznie. W moim ogrodzie będę się spokojnie zajmował grządkami truskawek, polował na ślimaki i przygotowywał warzywa na zupę dla moich dzieci.

Nie wyślą mnie więc do gułagu ani państwowego więzienia (no chyba, że…). Te metody są brutalne, zbyt kojarzą się z Gestapo i KGB. To już było.

Dziś umieją to zrobić skuteczniej. Zabija się wolnych ludzi „wirtualnie”, bez zostawiania śladów. Po prostu znika ich głos. Grzecznie usuwa się ich z publicznej debaty poprzez naciśnięcie guzika.

To śmierć w Internecie.

Mogą jeszcze pisać sobie wszystko, na co mają ochotę, ale wyłącznie na blogu prowadzonym incognito, nigdzie niepozycjonowanym, przez nikogo nieczytanym, ponieważ nie spełnia „kryteriów”, „guidelines” Google’a i Facebooka.

W naszym przypadku zawsze będziesz mógł zajrzeć na naszą stronę www.pocztazdrowia.pl, ale nie będziemy już mogli bezpośrednio informować Cię o tym, co się dzieje.

Moje dni są policzone

Jeśli więc któregoś dnia moje wiadomości elektroniczne przestaną wychodzić, jeśli nie będziesz ich otrzymywać na swoją skrzynkę, nie poprzestań na pomyśleniu sobie zajął się czymś innym.

Nie, to będzie coś poważniejszego. Nie tyle nawet osobiście dla mnie, ile dla naszych swobód, tak drogo okupionych.

Wejdź wtedy na stronę www.pocztazdrowia.pl

Ale już teraz, zachowaj moje wiadomości i informacje, które Ci przesyłam. Wykorzystaj jak najbardziej wszystkie sposoby leczenia, o których piszę, i o których jest coraz trudniej mówić, nie ryzykując odcięcia przez internetowych gigantów.

I przede wszystkim: mów o tym w swoim otoczeniu: zachęcaj bliskich do leczenia naturalnego i zaprenumerowania Poczty Zdrowia, by dbać o zdrowie i mieć dostęp do wolnej informacji. Nie wahaj się przesłać im tego maila, by przekonali się, co się właśnie dzieje. Powiedz im, że jest coraz mniej czasu.

I nie czekaj całe lata, by zaprenumerować nasze publikacje. Kiedy już raz je otrzymasz i przeczytasz, nikt Ci ich nie odbierze.

Co będzie później?

Tak czy inaczej, jeśli o nas chodzi, kiedy zabronią nam wysyłania maili, zakaszemy rękawy, by stworzyć nową pocztę. Nie wiem jeszcze, w jakiej postaci. Być może wrócimy do naklejania na koperty znaczków z recyklingu, które po całym świecie rozwiozą samochody elektryczne, gołębie pocztowe lub papierowe samoloty?

Krótko mówiąc, tak, to możliwe, że odetną mi możliwość przesyłania poczty elektronicznej. Ale znajdę inny kanał, inny sposób, by mówić do wielu. Gdyż prawda nigdy nie umiera, tak jak nie umiera wśród ludzi głód prawdy.

No i na zakończenie, ponieważ najgorsze nie jest jeszcze przesądzone, pozostańmy w miarę możliwości wolni, niezależni i w dobrym zdrowiu. Jeśli tak będzie, to znaczy, że się myliłem (a w każdym razie mam na to nadzieję).

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

PS Mimo wszystko, staram się być dobrej myśli i liczę na to, że wspólnymi siłami nie pozwolimy, by nas, Czytelników Poczty Zdrowia, uciszono. Jest nas wielu, a będzie jeszcze więcej.

Liczę na Ciebie, Szanowny Czytelniku.

Proszę, polecaj moją Pocztę Zdrowia i wiadomości, które staram się przekazać, wśród bliskich i znajomych.

A jeśli ktoś z nich chciałby je regularnie otrzymywać, skieruj go proszę tutaj.

Nie dajmy się uciszyć!

Źródła:

1) Google interdit en Chine, annonce la presse officielle chinoise,

http://www.rfi.fr/asie-pacifique/20100701-google-interdit-chine-annonce-presse-officielle-chinoise

2) Wikipedia, Napster,

https://fr.wikipedia.org/wiki/Napster

3) Big Four Record Labels,

http://musicians.about.com/od/musicindustrybasics/g/BigFour.htm

4) Go to Prison for File Sharing? That’s What Hollywood Wants in the Secret TPP Deal

https://www.eff.org/fr/deeplinks/2015/02/go-prison-sharing-files-thats-what-hollywood-wants-secret-tpp-deal

5) Media Websites Battle Faltering Ad Revenue and Traffic,

http://www.nytimes.com/2016/04/18/business/media-websites-battle-falteringad-revenue-and-traffic.html?_r=0

6) Facebook enregistre des informations après la déconnexion de l’utilisateur,

http://www.lemonde.fr/technologies/article/2011/09/26/facebook-enregistre-des-informations-apres-la-deconnexion-de-l-utilisateur_1577806_651865.html#tKKH1ALllw6tmSx3.99

7) Wikipedia, Edward Snowden,

https://fr.wikipedia.org/wiki/Edward_Snowden

8) Video (w j. francuskim) z udziałem Daniel Cohn-Bendit, obrońcy pedofilii w latach siedemdziesiątych. Głęboko wierzył, że pedofilia wkrótce zacznie być powszechnie akceptowana.

https://www.youtube.com/watch?v=9P7UKzSTwgQ&utm_source=$$$GOOGLE-SOURCE&utm_medium=$$$GOOGLE-MEDIUM&utm_campaign=$$$GOOGLE-CAMPAIGN

9) L’Etat pourrait-il confisquer votre or ?

http://www.challenges.fr/patrimoine/20120917.CHA0874/l-etat-pourrait-il-confisquer-votre-or.html

10) Wikipedia, Révolution culturelle,

https://fr.wikipedia.org/wiki/R%C3%A9volution_culturelle

11) Google to reshape how it provides health information, Mayo Clinic joins as a partner,

http://medcitynews.com/2015/02/google-seeks-bring-accuracy-online-health-information/

Mięczak Putin, jewrosrajdaniarze i USA – obrońca wolnego świata

Źródło: opolczyk.wordpress.com

statua-wolnoc59bci2.

Myślałem do niedawna, że Putin to poważny facet, twardziel, były KGBista – a to jest zwykły mięczak, mazgaj bez jaj, bez ikry. Nawet porządnej inwazji zrobić nie potrafi, patałach jeden. Co on ma za wojsko? Co to za inwazja? Co to za aneksja? Przecież te Ruskie to jaja sobie z nas robią. Amerykańce jak z resztą sojuszników Serbię pokojowo bombardowali w 1999 to pokazali klasę – zbombardowali wszystkie mosty w Serbii – co do ostatniego, bombardowali dworce, szpitale, szkoły, chińską ambasadę, walili do uciekinierów albańskich w pociągach i autobusach (niby pomyłkowo), niszczyli drogi, linie kolejowe, walili nawet do tekturowych makiet czołgów robionych przez Serbów. To była wojenka! Pokazywali ją nawet live w telawiwzorni. Aż  serce rosło. A armia zbawienia Putina co pokazała? Guzik. Nawet  jednego głupiego mostu nie zbombardowali. Pętaki! Tchórze! Albo i bieda u nich taka, że bomb nie mają. I dlatego ani jednej na Krym nie zrzucili. Niech się od Amerykańców uczą – jak się broni wolności i demokracji. Do końca, aż kamień na kamieniu nie zostanie.
A tak liczyłem na powtórkę “Czterech pancernych” w obecnej wojnie krymskiej – “odłamkowym ładuj – ognia” – a tu nic! Ani jednego czołgu, ani jednej zbombardowanej wioski, żadnych płonących miast! Co to za inwazja do jasnej cholery? Putin, nie graj z nami w gumę! Bo tylko straszysz – a gówno robisz!

Patrz jak to robią Amerykańcy:

– w Iraku:

IRAQ-US-WAR

.
– w Afganistanie:

TarokKolache

– w Libii

Libya_AirStrikes_Operation_Odyssey_Dawn_1

.

i-i11-08-093trypolis

.

0a9d38aa-4636-435d-b0d2-8faf3e078142.file

– w Serbii:

286_serb_02

.

serbia_nalot_nato_afp_600

.
Patrz Putin mięczaku jakich mołojców ma armia USA – mają ikrę chłopaki. A to z ubitym Afgańcem zdjęcie pamiątkowe sobie pstrykną:

Kill Team Afghanistan

A to na ubitych Afgańców naszczają:

marines_sikaja_na_ciala

.
http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/skandal-w-afganistanie-marines-sikaja-na-zwloki-talibow_222083.html

A tutaj patrz Putin – jak prują Amerykańcy do Irakijczyków. I mają w dupie, że tamci są bez broni. Walą do wszystkiego co się rusza, do mężczyzn, dzieci, reporterów Reutera…

Popatrz tu jeszcze Putin, mięczaku jeden – Amerykańcy broniąc pokoju stosują bomby zanieczyszczone zubożonym uranem. I kogo nie ubiją  trotylem to napromieniują  uranem. Patrz co robią z wrogami wolności i demokracji.

decc5740e6eace6c88254d82f9c84f92

.

0ea18bed8bf45aa8cda4d5c66d48ca29

.

A ty platfusie jeden nawet głupiej zwykłej bomby nie potrafisz wyprodukować. A nawet jak ją masz, to boisz się nią walnąć w bandytów uzurpatorów jewrosrajdaniarzy.

To jest wojsko! To są żołnierze obrońcy pokoju! A nie te twoje mameje, co nawet strzelać nie potrafią. A jeśli już to ślepakami…

I ty chcesz być mężem stanu? Politykiem? Prezydentem? A ty nawet porządnej inwazji zrobić nie potrafisz. Patrz jak to zrobili choćby najemnicy banksterów srajdaniarze – ściągnęli sobie snajperów, rozkazali im strzelać do ludzi, snajperzy wybili setkę ludzi, srajdaniarze zwalili trupy na Janukowycza, w garstkę sterroryzowali milicję, parlament i całą prawie Ukrainę. I rządzą. I choć to bandyci uzurpatorzy i zamachowcy – prawie cały świat uważa ich za legalną władzę i pokojowych demonstrantów. I ty chcesz z nimi się równać? Ty? Taki patałach? Jesteś mięczak, patałach, mameja i tyle.
.

Jewrosrajdaniarze…

Jesteście chłopy z jajami. Pokazaliście klasę. Za pieniądze z zachodu, w garstkę sterroryzowaliście Ukrainę. I rządzicie. I poza Ruskimi wszyscy was się boją I was popierają. I wam pomogą. Zreformują wam gospodarkę, dadzą wam pieniądze. Będziecie mieli jak w raju. Jak w Grecji. Patrzcie jak Grecji jewrounia pomogła – sprzedadzą Grecy tylko trochę wysp, http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3181894,grecja-sprzedaje-wyspy-swiat-drukuje-pieniadze,id,t.html co najwyżej jeszcze Peloponez i Akropol – i będą wolni i szczęśliwi (do następnego kryzysu wywołanego przez banksterów). Tak samo jewrounia uratowała Hiszpanię. Tam tylko 50 % młodych nie ma pracy.

http://swiat.newsweek.pl/mlodzi-hiszpanie-choruja-przez-bezrobocie-newsweek-pl,artykuly,273642,1.html

A reszta już tak. Dobrobyt tam aż piszczy. I wolność i demokracja.

Bo jeszcze wielu milionów Hiszpanów bankierzy nie wyrzucili na ulicę.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rzad-hiszpanii-chce-zaradzic-masowym-eksmisjom/kpejx

W Portugalii też jewropejski dobrobyt. Tylko część policji protestowała przeciwko władzom. Reszta biła kumpli. I broniła dobrobytu i wolności.

http://www.tvp.info/14290955/portugalia-policja-odparla-szturm-policji

A w Niemczech tylko 7 milionów pracuje na głodowych pensjach. Reszta ma jak w raju.

http://www.welt.de/politik/deutschland/article117585627/Sieben-Millionen-arbeiten-fuer-einen-Hungerlohn.html
I tylko 600 tys. gospodarstw domowych jest bez prądu – resztę jeszcze stać na rachunki.

http://www.fr-online.de/wirtschaft/steigende-energiekosten-600-000-haushalten-wird-jaehrlich-strom-gesperrt,1472780,15041722.html

A te głupie 6 tysięcy miliardów euro długu to Niemcy spłacą szybciutko.

http://www.welt.de/welt_print/politik/article6876369/Finanzexperte-6-2-Billionen-Euro-Staatsschulden.html
Popracują za darmo, bez jedzenia i picia trzy latka  – i dług spłacony.

A w Angli jest jeszcze lepiej – tam sprawiedliwość społeczna jest wzorcowa: trzy największe banki Wielkiej Brytanii mają łączne obroty/bilans w wysokości 300% brytyjskiego PKB.

“Die drei größten Banken in UK haben alleine eine Bilanzsumme in Höhe von 300% des britischen BIP.”
http://www.z4h.de/politik/item/45653-margaret-thatcher-ist-tot-der-thatcherismus-bleibt.html

A z drugiej strony

“Kilka tysięcy studentów przemaszerowało w sobotę ulicami Londynu i Manchesteru w proteście przeciwko wprowadzonej w grudniu podwyżce opłat za studia o blisko 300 proc. – do 9 tys. funtów rocznie, począwszy od roku akademickiego 2012-13.”
http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/w;brytania;nowe;protesty;studentow;przeciw;zwyzce;czesnego,246,0,762614.html

Widzicie jak sprawiedliwie – u banksterów 300 % i u studentów 300 %. A mówią, że w kapitalizmie nie ma sprawiedliwości społecznej. Co jest oczywistym kłamstwem. Widać też na tym przykładzie wyższość Wysp Rothschilda nad Rosją – tutaj wszystko rośnie o 300 %. A w Rosji pensje w czasach Putina wzrosły tylko o 250 %. Więc nawet ślepiec widzi, że tylko jewrounia wam jewrosrajdaniarze rzeczywiście pomoże.
Tak więc jewrosrajdaniarze, nie bójcie się – jewrounia finansowo wam wesprze. USA też, choćby miały tam zbankrutować kolejne miasta. http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/949003,detroit-zbankrutowalokiedys-jedno-z-najbogatszych-miast-w-usa-oglosilo-upadlosc-zdjecia-wideo,id,t.html

Amerykanie tak kochają wolność, że nawet bankructwo NY, LA czy Washington D.C ich nie powstrzyma. Tam już od lat wyłączają oświetlenie w miastach, zamykają lokalne drogi bo nie ma pieniędzy na ich remont, zamykają nawet posterunki policji, redukują policję, straż pożarną, komunikację miejską i nauczycieli bo brak na to kasy.

http://alles-schallundrauch.blogspot.de/2010/08/in-amerika-gehen-die-lichter-aus.html

Ale na walkę o pokój i demokrację na całym świecie wciąż pieniądze jeszcze w budżecie USA są!
A jak zabraknie to FED zielonych dodrukuje i żondowi USA pożyczy.

A najbardziej możecie jewrosrajdaniarze liczyć na MFW. Ci chętnie pomagają każdemu, kto gotów jest przyjąć ich warunki. Argentyna np. zgodziła się na nie – i zrobiła na tym świetny interes – sprzedała za długi jakie miała w MFW Patagonię, http://konwent-narodowy-pol.neon24.pl/post/104758,patagonia-miedzynarodowa-spolecznosc-zydowska-kupila-patagonie-argentyny-i-chile-azeby-zbudowac-drugi-izrael
a to co jej pozostało jest sprywatyzowane, zreformowane i uzdrowione. Tak więc żyć nie umierać w Argentynie. A wy macie tyle czarnoziemów, że będzie mieli co za długi wierzycielom z MFW oddać. Tak więc spakojna gaława. A jak zabraknie wam czarnoziemów to bankierzy i lasami nie pogardzą.

Jewrounio…

Co ciebie taki strach obleciał przed tym mięczakiem Putinem? Przecież jego wojsko nie ma bomb, a żołnierze tylko ślepakami do wiwatu strzelają. Czego się boisz? Jak na Serbię czy na Libię napadać trza było i to ukrytym za plecami USA to byłaś chojrakiem. A  przed Ruskimi trzęsiesz gaciami ze strachu. Nie wstyd ci jewrounio? Nawet głupich porządnych sankcji nałożyć nie potrafisz. Walnij Putinowi całkowite embargo. Nie bądź kunktatorem i liczykrupą. Co martwisz się tak o parę groszy, które stracisz? Rothschild dodrukuje i ci pożyczy. Niech Putin udławi się tym jego gazem. Nie kupować u niego gazu i tyle. Monsanto wyprodukuje genetyczną fasolę i groch jeszcze bardziej wiatropędne, każdy jewropejczyk dziennie zeżre pół kilo i napierdzimy sobie tyle metanu, że jeszcze Ruskim wysyłać będziemy mogli – za pół ceny! I ceny gazu tak polecą na łeb na szyję, że Gazprom pójdzie z torbami.

Ameryko…

W tobie nadzieja dla świata. Pokaż że rzeczywiście jesteś światowym żandarmem sprawiedliwości, chorążym wolności, gwarantem demokracji i pokoju. To nic, że masz przejściowe kłopoty finansowe. Teraz idzie o wolność świata.

Ameryko – do dzieła!

Jesteśmy gotowi jak miliony Amerykańców mieszkać w tunelach metra, w kanałach deszczowych, pod mostami, jesteśmy gotowi żreć śmieci, srać na polu, zdychać na ulicy – ale Ruskim musimy dać nauczkę!
Możesz Ameryko za długi sprywatyzować Alaskę, Florydę, czy Kalifornię (a jeszcze lepiej wszystko razem) – chętni zapewne się znajdą, choćby ci sami, co wzięli Patagonię – i wtedy wolna będziesz od długów. Rozbudujesz armię, wesprze ciebie jewrounia – i zrobicie z Ruskimi porządek. Bo tylko my mamy prawo pokojowo bombardować i okupować każdego, choćby na drugim końcu świata. To my niesiemy wolność, pokój i demokrację. Co sobie te Ruskie nie myślą? No bo co to kogo obchodzi, że Krym był ich? Teraz jest nasz i koniec. I go Ruskim odbierzemy. I poniesiemy wolność aż do Moskwy i na krańce Syberii.
.
Ameryko, dokąd ostani Ruski nie wyląduje w rezerwacie, jak Indianie w USA, dotąd nie będzie prawdziwej wolności i demokracji na świecie. Dotąd pokój będzie zagrożony. Ruszaj więc do boju Ameryko. A Putina i jego szajkę obowiązkowo osadzić należy w Guantanamo. Mają być do końca życia zakuci w kajdany. I żadnych ceregieli z sądami i wyrokami w ich sprawie.  Oni na to nie zasługują. Masz zresztą Ameryko “Patriotact”, możesz każdego bez sądu i wyroku dożywotnio więzić i torturować. Karta ONZ ciebie – obrońcę wolności nie obowiązuje.

A jak już rozwalisz Ruskich Ameryko, to wtedy filantropi Rothschild, Rockefeller & spółka będą mogli zrealizować światlaną wizję NWO. I co z tego, że 80% populacji pójdzie do piachu? Ziemia tylu darmozjadów nie potrzebuje.
.
Ruszaj do boju Ameryko. W imię świetlanej przyszłości całej (zdepopulowanej) ludzkości.
.
.“99% populacji to owce przeznaczone do strzyżenia w czasie pokoju i na rzeź w czasie wojny. Politycy i biurokraci to owczarki. Właścicielem farmy jest światowa finansjera”.
.

“Ziemię do której przybywasz jako przychodzień… dam tobie i twojemu potomstwu na wieczne posiadanie.
Rodzaju 17, 8

Wytracisz więc wszystkie narody, które twój Bóg, Jahwe, wyda tobie. Nie będziesz znał litości nad nimi.” 
Powtórzonego prawa 7, 2

“I stawią się obcy, aby paść wasze owce, a cudzodziemcy będą waszymi oraczami i winiarzami, a Wy będziecie nazwani kapłanami Pana, sługami naszego Boga mianować was będą ; zużyjecie bogactwa narodów i w ich sławę odziewać się będziecie.”
Izajasza 61, 5-6

“Tak mówi Pan Bóg: “Oto skinę ręką na pogan i między ludami podniosę mój sztandar. I odniosą twych synów na rękach, a córki twoje na barkach przyniosą I będą królowie twymi żywicielami, a księżniczki ich twoimi mamkami. Twarzą do ziemi pokłon ci będą oddawać i lizać będą kurz z twoich nóg.“ 
Izajasza 49, 22-23

“Przyjdą do Ciebie i będą twoimi; chodzić będą za tobą w kajdanach; na twarz przed tobą będą padać i mówić do ciebie błagalnie.” 
Izajasza 45, 14

“Ja wzmocnię cię i rozmnożę cię bardzo. Z ciebie wyjdą królowie i będą rządzić wszędzie, gdzie tylko dojdą ludzkie ślady. Twemu potomstwu dam całą ziemię pod niebem i będą rządzić wszystkimi narodami, tak jak bedą tego pragnęli…”
Jub. 32, 18-19

opolczyk

Komisja Praw Człowieka ONZ o wolności słowa – dlaczego o tym się nie pisze?

Źródło: Dziennik Gajowego Maruchy

Dlaczego ta informacja nie przewaliła się potężnym tsunami przez wszystkie żydomedia głównego nurtu?
Admin.

Komisja Praw Człowieka ONZ, lipiec 2011: Komentarz Ogólny do art. 19 – Wolność słowa i wypowiedzi
http://othersite.org/un-article-19-human-rights-and-history-revisionism/
Dr Gabi Weber – 2.01.2013,  tłumaczenie Ola Gordon

UN-history

Wstęp: Gabi Weber (OtherSite.org) i Gilad Atzmon (gilad.co.uk)

Kilka dni temu natknęliśmy się na następujący dokument Komisji Praw Człowieka ONZ – niezależnego organu, którego zadaniem jest nadzorowanie przestrzegania Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych.

Dokument, wydany przez Biuro Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka (OCHR), pochodzi z lipca 2011 r. i dotyczy wolności słowa i wypowiedzi. Stwierdza on, że “anty-bluźniercze przepisy i ograniczenia dotyczące krytyki rządów są niezgodne z obowiązującymi normami i że wolność słowa jest niezbędna dla ochrony praw człowieka”.

Raport ten, zatytułowany Komentarz Ogólny, jest interpretacją Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 roku (ICCPR) zawartego przez 167 państw-sygnatariuszy, podpisanego i ratyfikowanego także przez Niemcy, Francję, Szwajcarię i inne kraje europejskie.

Kluczowe dla komentarza Komisji są tak zwane “prawa pamięci”, określone jako “prawa, które wprowadzają odpowiedzialność karną za wyrażanie opinii na temat faktów historycznych”. Prawa takie uważane są za “niezgodne z obowiązkami, jakie porozumienie nakłada na państwa-strony względem szacunku dla wolności opinii i wypowiedzi”.  W komentarzu stwierdza się również, iż “wolność słowa jest warunkiem koniecznym do realizacji zasad przejrzystości i odpowiedzialności, które są istotne dla promocji i ochrony praw człowieka”.

[Rzecz znamienna, komentarz nie ogranicza się do bezpłciowego memłania ogólników, lecz wyraźnie i jasno wskazuje na bezprawność prześladowania i delegalizowania poglądów historycznych. – admin]

Pomimo znaczenia tego dokumentu, nie został on przekazany przez żadne media.

Mówi on zupełnie wyraźnie, że rządy i organizacje polityczne, które zabraniają elementarnego prawa do przedstawiania alternatywnych poglądów historycznych, wyraźnie naruszają stanowisko ONZ w sprawach wolności słowa i wypowiedzi. Oczywiście odnosi się to do Niemiec, Francji i Austrii, a także odnosi się do wielu “postępowych” organizacji (żydowskich i nie-żydowskich) i osób zaangażowanych w bezlitosne kampanie prześladowcze wobec osób o innych poglądach w (żydowskich i nie-żydowskich) społecznościach i poza nimi.

Dokument wyraźnie stwierdza, że “Kryminalizacja posiadania opinii jest niezgodna z par. 1. Nękanie, zastraszanie lub piętnowanie osoby, łącznie z jej aresztowaniem, zatrzymaniem, procesem sądowym lub uwięzieniem z powodów posiadanych przez nią opinii, stanowi naruszenie art. 19 par. 1″ i w przypisach są odniesienia do wielu istotnych spraw.

Dużo więcej tutaj:
http://othersite.org/un-article-19-human-rights-and-history-revisionism/

Gajowy nie ma najmniejszej wątpliwości, dlaczego powyższa informacja jest po prostu zatajana przed społeczeństwami cywilizowanego (tzn. zażydzonego) świata i kto ją zataja.

Nigdy w interesie kurew i alfonsów nie będzie zwalczanie kurewstwa i stręczycielstwa ani informowanie o ryzyku chorób wenerycznych. Nigdy w interesie dyktatorskich rządów nie będzie informowanie obywateli o ich prawach. I nigdy w interesie holokaustycznej mafii nie będzie swobodna dyskusja między historykami na temat owych mitycznych “sześciu milionów”.

Nigdy w interesie Żydów, władających światowymi mediami, nie leżało ani głoszenie, ani tolerowanie PRAWDY.

Wszystkie procesy sądowe o “kłamstwo oświęcimskie”, wszystkie nagonki na “rewizjonistów” i ich prześladowania, wszystkie prawa chroniące wyłączność “starszych braci” na łgarstwa i oszustwa – WSZYSTKO!!! – było bezprawne nawet w świetle tzw. “Praw Człowieka”.

Takim osobom, jak dr Ratajczak, życia nic nie wróci.
Ale czy doczekamy się lawiny milionowych odszkodowań dla ludzi, których życie zostało zniszczone w majestacie talmudycznego prawa? Którzy odsiadywali wyroki sądowe, których pozbawiano pracy lub emerytury, których karano wysokimi grzywnami i polewano miesiącami gnojem w żydowskich mediach? Którzy byli skatowani przez żydowskich bandytów zorganizowanych w bojówki?

Przekonamy się wkrótce, czy ważniejsze jest ONZ i jej wysokie komisje, czy Liga Anty-Defamacyjno-Szantażująca…

Admin.

————————————

Liga Anty-Defamacyjno-Szantażująca może mniej, niż się zastraszonym lemingom wydaje, co przyznał sam jej przewodniczący, Abraham Foxman (zainteresowanych odsyłam do filmu „Defamation”). [Astromaria].

Już niedługo zdecydują się losy internetu

Żródło: geekweek.pl

Przekaż wiadomość dalej!

W czerwcu donosiliśmy o tym, że całe zamieszanie wokół ACTA to tak naprawdę małe piwo przy tym co szykuje nam jedna z komórek ONZ – Międzynarodowy Związek Telekomunikacji, który już za kilka dni spotka się za zamkniętymi drzwiami i zdecyduje o losie sieci. Dyktatury z całego świata już zacierają ręce, a przeciw nim występuje cały internetowy biznes – z Google na czele. My też możemy pomóc.

Podczas spotkania, które ma się odbyć 3 grudnia każde ze 193 państw członkowskich ONZ będzie głosowało za zmianami w światowych regulacjach dotyczących internetu. No i nie byłoby absolutnie żadnego problemu gdyby nie to, że wszystko trzymane jest w ogromnym sekrecie – tak aby przypadkiem nikt się o tym nie dowiedział.

Całe szczęście na sprawę już ponad pół roku temu zwrócili uwagę naukowcy z George Mason University, którzy założyli stronę WCITLeaks.org, aby zwrócić uwagę opinii publicznej na całą sprawę i aby skłonić kogokolwiek kto ma dostęp do tajnych ustaleń ITU, aby je anonimowo opublikował. Wyciekł tam 212-stronicowy dokument przygotowywany przez rządy na grudniowe spotkanie (cały tekst znajdziecie tutaj).

W skrócie wynika z niego na przykład to, że Chiny, Rosja czy niektóre kraje arabskie chcą przekazać pełną władzę nad internetem w ręce ONZ i dzięki temu chcą kontrolować całą prywatną korespondencję obywateli (Rosja i Iran chce też aby ludzie płacili za łączenie się z zagranicznymi stronami internetowymi jak za międzynarodowe połączenia telefoniczne).

(Po kliknięciu w ikonkę na YouTube dostępne są polskie napisy)

Teraz we wszystko wtrąciło się Google, które walczy o wolność internetu i zachowanie go w takim kształcie jak obecnie. Nie chcą oni pozwolić aby rządy zabiły wolność wypowiedzi i innowację – gdyż to oczywiście leży w ich interesie. Jednak dobrze się składa – bo leży to także w interesie każdego z nas, internautów.

Na założonej przez Google stronie Take Action możecie podpisać się za wolnym i niezależnym internetem.

Powstał też inny twór nazwany Internet Defense League, do którego również możecie wstąpić. Stoi za nim m. in. Mozilla, Imgur, WordPress czy Reddit.

Najważniejsze jest to, aby ludzie byli świadomi tego co się dzieje i jeśli przyjdzie taka konieczność – znowu byli gotowi wyjść na ulice aby bronić tego co udało nam się stworzyć.

———————————

http://www.google.com/takeaction/whats-at-stake/index.html

Krótka lekcja naukowego myślenia

W Wirtualnej Polsce artykuł triumfalnie zatytułowany „Wielka fala mrozów – naukowcy wiedzą, skąd się wzięła i kiedy minie”. Z zaciekawieniem czytam dalej, bo bardzo mnie intryguje, skąd w dobie rzekomego globalnego ocieplenia nagle „wylazły” tak gigantyczne masy lodowatego powietrza, że aż dotarły na Florydę, gdzie zamroziły plantacje cytrusów.

A oto NAUKOWE wyjaśnienie zjawiska:

Wyspecjalizowana agenda ONZ, Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) poinformowała, że przyczyną wielkiej fali chłodów na północnej półkuli globu jest rzadka „blokada” atmosferyczna. Specjaliści ocenili też, że mroźna fala powinna minąć za kilka tygodni.

– Jedynym wyjaśnieniem obecnej fali chłodów jest meteorologiczne zjawisko zablokowania – powiedział meteorolog z WMO Omar Baddour.

WMO tłumaczy, że chodzi o rzadko występujące zjawisko „blokady” cyrkulacji powietrza.

– Masy powietrza poruszają się z północy na południe. Kiedy taka fala jest bardzo rozległa, osiąga skalę planetarną i utrzymuje się kilka tygodni, mówi się o zablokowaniu – dodał Baddour.

(…)

Według specjalisty z WMO obecne zablokowanie zmierza ku końcowi. – Generalnie jest to kwestia kilku tygodni, miesiąca – półtora. Zaczęło się w grudniu, więc pomału zbliżamy się do końca tego epizodu – zapewnił Baddour.

Spytajcie mnie, dlaczego ciasto na chleb wyrosło, a wyjaśnię wam, że to dlatego, że tak bardzo rosło, że aż wyrosło. Ale teraz na pewno będzie opadać.

Dalej czytamy:

ekspert sprecyzował, że meteorologowie przypisują je wewnętrznym zjawiskom atmosferycznym, których działanie jest bardzo złożone.

Prawda, jakie to logiczne? To jest tak złożone, że i tak tego nie zrozumiecie, więc nie będziemy wam nawet wyjaśniać. Bo i po co? Za głupi jesteście.

Czyż nie czas rozwiązać te wszystkie agendy ONZ i sam ONZ również? Ile byśmy zaoszczędzili pieniędzy na pensjach zatrudnionych tam geniuszy i urzędasów. I może dzięki temu znikliby twórcy wszystkich naukowych oszustw, sygnowanych przez tego „światowego eksperta”…