Unia Europejska, jej historia, Traktat Lizboński i jego konsekwencje.

Autor: prof. Stanisław K. Wiąckowski

Ze strony (na Facebooku) Dr. Rath Health Foundation – Fundacja Zdrowia Dr. Ratha (Polska)

Przez większość stulecia wmawiano nam, że II wojna światowa (1939-1945) została wywołana przez Adolfa Hitlera i jego nazistów. Jednakże fakty dowodzą, że była ona wywołana przez potężny kartel chemiczno naftowy i farmaceutyczny dla objęcia kontrolą miliardowych rynków dla towarów, które można było opatentować. Także I wojna światowa (1914-1918) była próbą podbicia świata przez korporacyjne interesy. Wspierały ją trzy koncerny niemieckie: Bayer, BASF i Hoechst. Te firmy kontrolowały ponad tysiąc patentów na świecie. W 1925 roku utworzyły one razem kartel IG Farben.

Polacy nie mogą nie pamiętać działalności IG Farben bo miała ona także miejsce na terenie Polski. Ten potężny kartel za miliard marek wybudował w Oświęcimiu na 24 km2 największy w tym czasie przemysłowy kompleks chemiczny na świecie. Miał on produkować syntetyczny kauczuk, benzynę i inne związki chemiczne potrzebne do podboju Rosji (http://www.relay-of-life.org/pl/introduction/index.html).

W pobliżu wybudowano obóz koncentracyjny. Stał się on największym na świecie obozem niewolniczej pracy i równocześnie obozem zagłady. Prowadzono tam śmiertelne eksperymenty medyczne z wykorzystaniem patentowanych leków firmy Bayer i Hoechst oraz innych należących do IG Farben. Te nie rzadko śmiertelne doświadczenia przeprowadzali nie tylko lekarze SS, ale i lekarze wymienionych wyżej koncernów. Prowadzono je na tysiącach więźniów, z których większość została zabita. Gaz produkowany przez firmą Degesch, podległą IG Farben, cyklon B zamordował w Auschwitz miliony ludzi. (www.profit-over-life.org)

Mało kto wie, że

chemioterapia stosowana do walki z rakiem początki swojej kariery rozpoczęła jako broń masowej zagłady

(Rath, Niedzwiecki, 2011b).. Pod koniec II wojny światowej do medycznych badań jako środek przeciw rakowi trafił iperyt (gaz musztardowy). Po badaniach na zwierzętach, badano go także na ludziach. Także zsyntetyzowany w 1962 roku tamoxifen stosowany dzisiaj do leczenia raka piersi zwiększa od 2 do 3 krotnie ryzyko wystąpienia raka śluzówki macicy (Pukkala i inni, 2002).

Ciekłe pochodne tego związku są do dzisiaj stosowane w leczeniu pacjentów chorych na raka (mechloroetamina, cyklofosfamid, chlorambucyl). Chemioterapia powoduje bardzo poważne skutki uboczne jak: uszkodzenia systemu immunologicznego, anemia, uszkodzenia ważnych organów jak serce, płuca, wątroba, nerki, mózg, a nawet przyczynia się do rozwoju nowych nowotworów i śmierci (Rath, Niedzwiecki 2011a).

Chemioterapia nie jest w stanie nawet przedłużyć życia pacjentów cierpiących na raka skóry, prostaty, pęcherza, nerek, trzustki i innych. Pacjenci chorzy na te odmiany raka poddając się chemioterapii mają tak samo ograniczoną szansę przeżycia, jak ci którzy z niej zrezygnowali.

Ta wielka toksyczność chemioterapii powoduje zapotrzebowanie na kolejne środki: przeciwbólowe, sterydy, leki przeciwzapalne, antybiotyki, transfuzje krwi, antydepresanty i wiele innych. Epidemia raka stanowi od wielu lat jeden z najbardziej lukratywnych rynków dla sektora farmaceutycznego. Koniec tej epidemii oznaczałby dla niego prawdziwą katastrofę.

Przemysł, którego działalność wpływa na ludzkie życie musi spełniać określone standardy etyczne, musi zdobyć zaufanie milionów pacjentów. Niestety model biznesu z chorób tego nie spełnia. Aby to zrozumieć trzeba sięgnąć do korzeni przemysłu farmaceutycznego. Już około 150 lat temu naukowcy zaczęli wyjaśniać strukturę elementów tworzących świat jak np. strukturę atomową. Wkrótce potem pojawiły się firmy opierające swoją działalność na sprzedaży związków chemicznych uzyskanych na drodze syntezy. Przewodziły temu trzy niemieckie firmy: BAYER, BASF i HOECHST Postanowili oni podbić świat i nim zawładnąć. Nakłonili oni cesarza niemieckiego Wilhelma II do wywołania I wojny światowej. Następnie firmy te utworzyły kartel IG Farben. Stały się one największym sponsorem nazistów w objęciu przez nich władzy. Próba ta też się nie powiodła. Kosztowała 60 milionów istnień ludzkich.

Dwudziestu czterech dyrektorów IG Farben skazano za zbrodnie przeciwko ludzkości (zmuszanie do niewolniczej pracy, grabieże, tortury, morderstwa). Obie wojny światowe kosztowały blisko 100 milionów istnień ludzkich.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 roku, aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Polaków, Żydów, a także Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

Niemiecki obóz Auschwitz wyzwolili 27 stycznia 1945 roku żołnierze 100 Lwowskiej Dywizji Piechoty 60 Armii I Frontu Ukraińskiego. Wolności doczekało w Auschwitz I, Auschwitz II-Birkenau i podobozie Monowitz około 7 tysięcy więźniów, którzy byli świadkami popełnianych tam zbrodni. W walkach wyzwalających obóz zginęło 231 żołnierzy sowieckich.

Podczas I wojny światowej BAYER wyprodukował gaz musztardowy, który armia niemiecka wykorzystała podczas bitwy pod Ypres w Belgii ze strasznymi skutkami. Gaz ten do dziś nazywany jest Iperytem.

PO II wojnie światowej wiele patentów Firmy BAYER/IG Farben znalazły się pod kontrolą rynku farmaceutycznego takich firm jak Rockefeller (USA), Rotschild (W. Brytania, Francja).

Zmieniając atom siarki cząsteczki gazu musztardowego na atom azotu stworzono pierwszą strukturę do chemioterapii raka. Modyfikacje tej struktury chronione prawem napędzały wielomilionowy przemysł tak wspaniale prosperujący dzięki epidemii raka. Zbrodniarze wojenni z firm BAYER, BASF, HOECHST zostali wkrótce wypuszczeni na wolność.

Fritz Ter Meer członek NSDAP, zbrodniarz wojenny odpowiedzialny za IG Auschwitz, skazany w Norymberdze na 7 lat, został w 1956 roku ponownie prezesem firmy BAYER, Carl Wurster członek rządu nazistowskich Niemiec, nadzorca Cyklonu B został wybrany w 1952 roku ponownie prezesem firmy BASF.

Friedrich Jahne członek nazistowskiej partii skazany za zbrodnie wojenne został w 1955 roku ponownie prezesem firmy HOECHST ( obecnie Sanofi).

Dokumenty Kongresu USA i Norymberskich Trybunałów jednoznacznie dowodzą, że II wojna światowa była wspierana przez niemiecki kartel naftowo-farmaceutyczny IG Farben. Dokumenty te dowodzą, że bez IG Farben II wojna światowa nie miałaby miejsca.

W czasie tych wojen zabito ponad milion wojskowych i cywilów nie licząc zabitych w komorach gazowych.

Dlaczego jednak tak wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy?

Stało się to dlatego , że po 1945 roku kartel zainwestował setki miliardów dolarów w zatuszowanie swojej kryminalnej przeszłości i napisanie historii od nowa:

  1. Wydawał setki miliardów dolarów za to utajnianie.
  2. Zbudował całe medialne imperia dla manipulowania opinią publiczną
  3. Doprowadził do wypaczania informacji w książkach czy dokumentach historycznych.
  4. Umieszczał swoich ludzi w bardzo wielu środowiskach: w medycynie, historii, naukach politycznych i wielu innych.

Czy jednak udało się całkowicie ukryć prawdę? Są przecież wielotomowe opracowania z procesu w Norymberdze, Są dokumenty w materiałach Kongresu USA. Wiele z nich udostępniono w Internecie. Żyją jeszcze świadkowie tych zbrodni. Są też ludzie odważni , którzy występowali w rozmaity sposób przeciwno tym przestępstwom (www.rath-eduserv.com).

Po wojnie bardzo trudno było wyobrazić sobie, że znajdą się tacy, którzy będą próbować wybielić nazistów i ich współpracowników i ich zbrodnie przeciwko ludzkości. Niestety, nieraz widzimy takie przykłady i nie możemy przechodzić obok nich nie zwróciwszy na to uwagi.

Co roku odbywa się uroczysta rocznica wyzwolenia Hitlerowskiego Obozu Śmierci w Oświęcimiu. Niedawno była to już 68 rocznica. Coroczna obecność 27 stycznia w Auschwitz ma służyć przede wszystkim uczczeniu pamięci ponad miliona osób pomordowanych w obozie. Przy każdej takiej rocznicy przyjeżdża tu tłum ludzi, a w tym przedstawiciele narodów, które nigdy tego dramatu nie zapomną. . W obchodach uczestniczą b. więźniowie, politycy z , ministrami kultury Rosji , Polski i Izraela, a także duchowni. Na 68 rocznicy przewodniczący rosyjskiej Dumy Siergiej Naryszkin powiedział, że Obóz Koncentracyjny Auschwitz-Birkenau jest najpotworniejszym ostrzeżeniem dla wszystkich przyszłych pokoleń. Rosjanie maja nawet swoją wystawę narodową „Tragedia. Męstwo. Wyzwolenie” upamiętniającą ofiary Auschwitz. Byli tam przecież sowieccy jeńcy wojenni. Szacuje się, że do obozu trafiło ich co najmniej 15 tys., a przeżyło niespełna stu. Liczną grupą byli także mieszkańcy rejonu Mińska i Witebska. Do obozu, po akcjach pacyfikacyjnych skierowanych przeciw partyzantce, trafiło ich około 6 tys. Rzadziej odwiedzają obóz Niemcy bo przecież Oświęcim nie jest dla nich powodem do dumy, ale nawet niemieckiej narodowości papież odwiedził Oświęcim. Z kolei Żydzi gdzie wielu z nich zginęło odwiedzają Oświęcim często uważając, że jest to najstraszliwsze miejsce w historii ludzkości.

Aktualnie podjęto kolejną próbę podboju Europy przez stworzenie Brukselskiej Unii Europejskiej. Było to możliwe dzięki nieznajomości faktów i jej historii. 500 milionom europejczyków nie dano przecież możliwości głosowania nad czymś tak ważnym dla ich przyszłych losów. Badanie opinii publicznej przeprowadzone w całej Europie wykazały jednak, ze zdecydowana większość społeczeństw krajów UE odrzuciłoby traktat lizboński. Jedynym krajem w którym społeczeństwu pozwolono głosować była Irlandia stanowiąca 1% ludności Europy, która w głosowaniu sprzeciwiła się podpisaniu tego dokumentu. Niestety rząd Irlandii sprowokowano do powtórnego głosowania i wymuszono zgodę.

Głównym architektem Unii Europejskiej był Walter Hallstein. Był on profesorem prawa i ekonomii we Frankfurcie głównej siedzibie IG Farben i nazistowskich finansistów. Był jednym z 12 sygnatariuszy traktatów, dzięki którym powstała Unia Europejska. Objął też stanowisko pierwszego prezydenta Komisji U. E. i rządził Europą przez 10 lat za pomocą kilku tysięcy wybranych w interesie kartelu biurokratów.

Dzisiejsza U. E. powstała z wielu wcześniejszych organizacji, które stopniowo przekształciły się w obecną organizację. Początkowo były to Europejska Wspólnota Węgla i Stali, Europejska Wspólnota Obronna, Europejska Wspólnota Gospodarcza i Europejska Wspólnota Energii Atomowej.

Unia Europejska prezentuje się światu jako wyjątkowy przykład demokracji i potępiający wszelkie próby jej łamania jak na Białorusi czy w Rosji. W rzeczywistości nie ma to z demokracją nic wspólnego, ale coraz bardziej przypomina dyktaturę. W prawdziwej demokracji cała władza spoczywa w rękach społeczeństwa. Szczebel wykonawczy jak Rząd czy prezydent jest kontrolowany przez szczebel ustawodawczy czyli parlament, a oba te szczeble są wybierane przez głosowanie.

Decyzje wykonawcze i tworzenie wszystkich ustaw leżą w gestii Komisji UE i jej personelu składającego się z ponad 54 000 ludzi. Jest to prawdziwa armia bardzo wysoko opłacanych biurokratów, którzy decydują o interesach korporacyjnych. Natomiast 754 osobowy Parlament składa się z polityków z 27 państw, którzy nie tworzą prawa i nie mają żadnej władzy kontrolnej nad tą armią biurokratów.

Cały system władzy w Unii Europejskiej odrzuca wszelkie demokratyczne osiągnięcia cywilizacji europejskiej z okresu ponad tysiąca lat i przesuwa cały kontynent do czasów średniowiecza.

Oznacza to, że:

  1. Społeczeństwo Europy wykluczono z podejmowania jakichkolwiek decyzji
  2. Nowi „panujący” zostali wybrani przez elitę reprezentującą interesy korporacyjne
  3. Ceremonia odbyła się 12 listopada 2009 r. w pałacu Valley of the Duchese
  4. Rolę Prezydenta UE przekazano Hermanowi van Rompuy’owi
  5. Rolę ministra spraw zagranicznych UE baronessie Catherine Ashton
  6. Mistrzem ceremonii był prezydent Francji Sarkozy

Na parę dni przed objęciem urzędu obecny prezydent UE Rompuy został zaproszony przez grupę Bilderberg – elitarny krąg amerykańsko europejskich interesów korporacyjnych pod kontrolą Dawida Rockefellera.

Catherine Ashton została komisarzem handlu w UE w 2008 roku. Jej główną troską była ochrona międzynarodowego handlu i narzucanie patentów leków jako metody globalnej kontroli gospodarczej i politycznej co zapewniało utrzymanie zależności krajów trzeciego świata od opatentowanych leków pochodzących od europejskich eksporterów. Odgrywała ona centralną rolę w przejmowaniu w europejskich portach, leków wysyłanych z Indii do Afryki i Ameryki Łacińskiej Powodem takich przejęć był fakt, że były to leki niezastrzeżone i nieopatentowane, a tylko na takie mogą sobie pozwolić biedne rozwijające się kraje. Zagrażało to jednak zyskom opatentowanych leków, produkowanych przez europejskie firmy farmaceutyczne. Nic więc dziwnego, że wybierając pierwszego ministra spraw zagranicznych Unii Europejskiej, kartel musiał wybrać kogoś doświadczonego na tym polu. Jej nowe stanowisko jako ministra spraw zagranicznych UE i wiceprezydenta Komisji, z pewnością umożliwi jej wypełnianie tej roli z jeszcze większym pożytkiem dla korporacji.

Do ważniejszych udziałowców w kartelach naftowych i farmaceutycznych należą:

Z państw Unii Europejskiej przede wszystkim Niemcy i Francja.

Niemieckie kartele są głównymi eksporterami chemikaliów i leków na świecie.

Francja jest także wielkim eksporterem leków i jednym z ważniejszych krajów handlujących ropą naftową.

Kolejną ważną grupą udziałowców, której nie da się pominąć jest grupa amerykańska zwana często grupą Rockefellera. Wyrosła ona z korporacji Standard Oil. Kontroluje wielką liczbę wielonarodowych firm, które także zostały uwzględnione w planach opanowania nowych rynków dla Unii Europejskiej.

Bogaci ludzie nie poprzestają na działaniach w Ameryce Północnej i Europie, ale próbują naśladować podobne struktury jak U. E. i je i budować w innych krajach i częściach świata. Do takich tworów należy Unia Afrykańska wzorowana na Europejskiej. Stałą siedzibą Komisji U. A. jest Addis Abeba w Etiopii.

Przywódcy krajów wschodnio-azjatyckich już w 2009 roku zaczęli także tworzyć coś w stylu U. E. na terenie obejmującym blisko połowę ludności świata (ASEAN).

Kluczowym narzędziem kontroli nad światem są patenty. Są one wykorzystywane jako strategiczne narzędzia do kontroli całych państw. Wielkie firmy nie muszą się jednoczyć w celu kontrolowania danego rynku na całym świecie. Wystarczy jak przedstawią swoje terytorialne roszczenia patentowe. W wielu gałęziach przemysłu patenty pozwalają kontrolować całe grupy społeczeństw bez takich ograniczeń jak granice państw. W wielu gałęziach przemysłu zyski sięgające biliardów dolarów są kierowane do wielonarodowych firm bez konieczności ujawniania korporacyjnych beneficjentów. Są one ponad jakąkolwiek narodową czy międzynarodową kontrolą prawną.

Wpływ patentów jest szczególnie niszczycielski dla ludzkiego zdrowia ponieważ ludzkość przez całe dziesięciolecia zostaje odcięta od dostępu do nieopatentowanych leków, które są skuteczniejsze, bezpieczniejsze i tańsze w walce przeciw najpospolitszym schorzeniom. Największa liczba patentów pochodzi z Niemiec, a następnie z Francji, Włoch i Holandii. Liczba patentów tych czterech państw przekracza 70% wszystkich zgłoszeń patentowych w UE. Sześciu członków założycieli razem z Wielką Brytanią innym wielkim eksporterem leków ma większość głosów w radzie Europy jak i w Parlamencie Europejskim.

Ponieważ patenty są ważne w całej Europie to wyjaśnia, które kraje kontrolują rynki zaawansowanej technologii i w ostateczności życie w Europie.

Z perspektywy czasu, możemy bez cienia wątpliwości stwierdzić, że polskie przemiany ustrojowe były realizowane według przygotowanego wcześniej planu, którego celem, było wrogie przejęcie wybranych obiektów polskiej gospodarki.

„Reformatorzy” celowo oddali wszystkie polskie media obcemu kapitałowi by można było w interesie obcego kapitału, sterować polskimi mediami i naiwnym polskim społeczeństwem.

Wmawiano nam, że wszelkie transakcje i operacje finansowe w przekształceniach własnościowych muszą być tajne i że nie ma innej drogi na polepszenie naszego bytu jak prywatyzacja bo majątek sprywatyzowany funkcjonuje lepiej.

Nie mówiono tylko lepiej dla kogo?

Sprzedawano majątek będący naszą własnością nie informując nas kto go kupuje i za ile (przykład stocznie). Może to wreszcie pozwoli zrozumieć dlaczego w Polsce upadł przemysł stoczniowy, metalowy, lotniczy, hutniczy, wydobywczy i przetwórczy. Zniszczono zakłady przemysłu motoryzacyjnego, farmaceutycznego, elektronicznego, tekstylnego, chemicznego, zbrojeniowego i maszyn budowlanych.

Na skraj bankructwa doprowadzono transport kolejowy przy jednoczesnym braku rozwoju infrastruktury drogowej. Ostatnie tchnienie wydaje polska nauka, a wraz z nią wynalazczość. To samo spotkało marynarkę, rybołówstwo, PGRy, większość przemysłu rolno spożywczego Wielkim zagrożeniem jest zamiar prywatyzacji tak strategicznej dziedziny jak Energetyka. Tego wszystkiego dokonano polskimi rękami.

Z polskiej ziemi użyźnionej prochami przodków i krwią patriotów ucieka coraz więcej ludzi. Do krajów Unii Europejskiej wyjechało kilka milionów wykształconych w Polsce lekarzy, pielęgniarek, inżynierów, murarzy, hydraulików i przedstawicieli wielu innych zawodów, żeby za tanie pieniądze oddać swoją wiedzę i zdolności obcym.

Ratowanie rolnictwa przed GMO jest polską racją stanu.

Polscy rolnicy zawsze byli tymi co żywią i bronią. Dawali wiele dowodów patriotyzmu jako uczestnicy powstań czy obrony Westerplatte. Ich gospodarstwa to jedyna wartość, która pozostaje jeszcze w polskich rękach.

Najlepszy rolnik wśród premierów Wincenty Witos w swoim przemówieniu w sejmie powiedział

„Ziemia jest największym dobrem, jakie posiadają narody, bez niej nie może być ani własnego państwa, ani wyżywienia. Nie jest obojętne w czyim ręku taki skarb się znajduje”

Czy w rękach rolników, od wieków gospodarzących na swojej Ziemi czy w rękach obcych koncernów zainteresowanych ograniczaniem liczby ludzi na świecie i zyskiem za cenę niszczenia ludzkiego zdrowia i środowiska.

Wiele tych zmian przeprowadzono przed podpisaniem Traktatu Lizbońskiego. Trudno więc uwierzyć, że 27 przywódców państw , którzy podpisali traktat Lizboński nie rozumiała, że ich podpisy były pełnomocnictwem dla kartelu i jego udziałowców do przejęcia kontroli nad Europą. Nie można więc mieć wątpliwości , że rząd i jego ministrowie byli świadomi komu władzę w swoim kraju przekazują. Trudno jest zaakceptować , że to polski rząd praktycznie zlikwidował wojsko, tysiące szkół, popełnił matactwa historyczne, zorganizował nam prowadzącą do eksterminacji społeczeństwa „służbę zdrowia”, prowadzi jawną walkę z katolickim społeczeństwem itd. itd.

Ludzkość stoi więc przed koniecznością rozwiązania bardzo ważnego problemu. Musi sobie zadać pytanie Czy chcemy pozwolić opisanym wyżej lub podobnym do nich kartelom na absolutną dominację nad naszym życiem?

Czy chcemy wyzwolić się z pod tego jarzma korzystając z niezależnych technologii jak odnawiane źródła energii, podejście do zdrowia oparte na naturalnej żywności i skutecznych oraz tanich naturalnych lekach, czy np. oprzeć produkcje żywności wysiewając ziarno dostosowane do naszego klimatu i na rolnictwie ekologicznym. Wyzwolenie się jednego kraju z tego jarzma może być trudne, ale wszystkie zdominowane kraje razem, a jest ich około 20 mogą nie mieć z tym takich trudności. Wiemy jednak, że już dzisiaj Wielka Brytania jest zainteresowaną renegocjacją swojej pozycji w strukturach unijnych, a Holandia i Czechy, to stanowisko poparły. Podobnie myślą Węgrzy.

Polska niestety nie.

Piśmiennictwo
  1. Pukkala E., i wsp., 2002, Leczenie raka piersi przy użyciu tamoksifenu i toremifenu, a ryzyko późniejszego raka śluzówki macicy. Int. J. Cancer100(3): 337341
  2. Rath M., Niedzwiecki A., 2011a, Zwycięstwo nad rakiem. Część I. Niewyobrażalne stało się możliwe. Dr Rath Education Services B.V. Postbus 656 Nl-6400 Heerlen s: 200
  3. Rath M., Niedzwiecki A., 2011b, Zwycięstwo nad rakiem Część II Poznawanie historii. Budowanie przyszłości. Dr Rath Education Services B.V. Postbus 656 Nl-6400 Heerlen s: 70
  4. Wiąckowski S., 2009, Toksykologia środowiska człowieka, Część I, Oficyna Wydawnicza Branta s: 221
  5. Wiąckowski S. K., 2011, Rola żywności w leczeniu i profilaktyce. S Wiąckowski Ed. Kielce s: 270
  6. Wiąckowski S. K., 2012, Choroby nowotworowe, a nasz toksyczny świat, Nexus 6(86) s: 40- 43

Awantura o eutanazję

Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – mianowicie kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści. [Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.]

Raz już pisałam o eutanazji i sądziłam, że powiedziałam tam wszystko, co myślę o tej sprawie. Ale obecna awantura, a zwłaszcza ten artykuł sprawiają, że zabiorę głos raz jeszcze:

Belgia: Pierwsza na świecie eutanazja braci bliźniaków

Po raz pierwszy na świecie lekarze zdecydowali się zezwolić na jednoczesną eutanazję bliźniaków. Dwóch głuchoniemych 45-latków z Antwerpii, na północy Belgii, zdecydowało się umrzeć razem, gdy okazało się, że tracą wzrok.

O szokującym przypadku śmierci na życzenie, do którego doszło w ubiegłym miesiącu, poinformowała niderlandzkojęzyczna, liberalna gazeta belgijska „Het Laatste Nieuws”.

Dziennik podał, że mężczyźni, którzy urodzili się głusi nie mogli znieść myśli, że wkrótce mogą również oślepnąć, co uniemożliwiłoby im komunikację ze sobą.

Bliźniacy spędzili całe życie razem. Dzielili pokój w domu rodzinnym, a gdy dorośli obaj zostali szewcami. Po wyprowadzce od rodziców przenieśli się do wspólnego mieszkania.

„Het Laatste Nieuws” podkreśla, że głuchota nie przeszkadzała im, by wieść szczęśliwe życie. Wszystko zaczęło się zmieniać kilka lat temu, gdy bracia zaczęli powoli tracić wzrok. „Myśl, że nie będą się mogli widzieć była dla nich nie do zniesienia” – podaje dziennik.

Zgodnie z belgijskim prawem eutanazja jest dozwolona, jeśli osoba pragnąca zakończyć swoje życie jest pewna swojej decyzji, a lekarz orzeknie, że cierpi ona nieznośny ból. Belgijscy bliźniacy nie byli jednak śmiertelnie chorzy, nie cierpieli również fizycznego bólu. Jednak mimo to lekarze Szpitala Uniwersyteckiego w Brukseli przystali na prośbę braci.

Podwójna eutanazja została przeprowadzona 14 grudnia.

Tak po prostu…

Jeszcze zupełnie niedawno, widząc alarmistyczne artykuły o eutanazji uważałam, że to kompletne bzdury kolportowane przez rozhisteryzowaną bandę moherów, którym paranoiczne teorie spiskowe rzuciły się na rozum. Wyśmiewałam takie wiadomości i wymownie robiłam sobie kółko na czółku. Nigdy w życiu nie uwierzyłabym, że LEKARZE będą świadomie ZABIJAĆ zamiast leczyć i że sami pacjenci będą tego żądać, co więcej – bez ważnego powodu.

Lekarze składali przysięgę Hipokratesa, że przede wszystkim nie będą szkodzić i że nigdy nie podadzą choremu trucizny, nawet na żądanie. Pomoc w samobójstwie była nie tylko zakazana prawnie, ale i nieakceptowana przez społeczeństwo, które reagowało na takie czyny wielkim oburzeniem. Jack Kevorkian i Harold Shipmann (obaj znani jako „doktor śmierć”), a także inni zabójcy w białych kitlach zmuszeni byli działać w ukryciu, ponieważ wiedzieli, że jeśli zostaną przyłapani skończą w więzieniu z wyrokiem dożywocia. Pewnie żaden z nich nawet nie marzył, że nastaną takie „cudowne” czasy, kiedy mordowanie pacjentów będzie legalne, a nawet dobrze płatne.

Dziś media podają informacje o zabijaniu pacjentów beznamiętnie, między notowaniami giełdy i wiadomościami politycznymi, nawet nie nazywając takiej decyzji „kontrowersyjną”. Nikt nie zwrócił się do sądu o zgodę na eutanazję. Kilku lekarzy uznało po prostu, że zabicie dwóch osób jest równie bezproblemowe, jak wyrwanie dwóch zębów.

Nawet w konserwatywnej i katolickiej Polsce poparcie dla eutanazji wynosi ponad 50%. Nietrudno przewidzieć, że po kilku latach konsekwentnego urabiania opinii publicznej wzrośnie jeszcze bardziej. Za 20-30 lat niemal każdy będzie uważał, że przysługuje mu prawo do skrócenia życia, nawet z banalnego powodu, np. znudzenia życiem lub braku perspektyw. Eutanazja stanie się czymś banalnym i nie będzie wzbudzać emocji.

Ziemia jest strefą wolnej woli. Nikt nam nie zrobi niczego, na co sami się nie zgodzimy. Od początku cywilizacji ludzkie masy są programowane w taki sposób, żeby własnymi rękami zakładały sobie sznur na szyję. Nikt nikogo nie będzie zmuszał pod karabinami do zgody na obecnie nieakceptowane przemiany społeczne, tak jak nikt na bagnetach nie przyniósł np. feminizmu. Sami to zaakceptowaliśmy i dziś nawet nie wyobrażamy sobie innego stylu życia. Podobnie stanie się z „małżeństwami” homoseksualnymi, eutanazją, a nawet (obawiam się) NWO. Rządzący światem wiedzą, jak wpływać na opinię publiczną i jak sterować masami, ponieważ zatrudniają najlepszych inżynierów społecznych.

Żeby przekonać ludzi do idei eutanazji wystarczy pokazać w TV przypadek cierpiącej, chorej na nieuleczalną chorobę osoby i dyskretnie zasugerować, że i tobie, drogi widzu, może się to samo przytrafić. Czy odmowa prawa do „godnej śmierci” nie wydaje ci się okrucieństwem? Co zrobisz, jeśli to ty będziesz wył z bólu, ale nikt ci nie pomoże, bo zostałby oskarżony o zabójstwo?

Po takim programie w dzielnych staruszków wstępuje duch bojowy. Tworzą transparenty z napisem: „Żądamy prawa do godnej śmierci” i „Nie odmawiajcie nam prawa do eutanazji” i z gniewnym wyrazem twarzy defilują z nimi pod instytucjami państwowymi. Inni tworzą „Listy poparcia dla eutanazji” i zbierają pod nimi podpisy. Do tej pory żyli szczęśliwie nawet nie podejrzewając, że dla pełnego komfortu psychicznego potrzebują prawa do eutanazji i nagle okazuje się, że bez tego „dobrodziejstwa” nie zaznają spokoju.

Pisałam poprzednio, że „naukowa” medycyna zamiast leczyć generuje choroby (bo z nich żyje) i niepotrzebnie skazuje pacjentów na okrutną śmierć. Patrząc na to, w jakich męczarniach umierają pacjenci po „leczeniu” onkologicznym trudno się dziwić lawinowemu wzrostowi poparcia dla „prawa do eutanazji”. Gdyby pacjenci mieli informację o tym, że mogą skorzystać z pomocy metod alternatywnych nie musieliby się domagać prawa do „godnej śmierci”, ponieważ mogliby powrócić do pełni zdrowia i dożyć w dobrej kondycji późnego wieku. Takiej informacji nie tylko nie mają, ale co gorsze, narasta terror agentury Big Pharma, dążącej do delegalizacji całej nie przepisującej kilogramów chemicznych leków konkurencji, która odbiera im pacjentów.

„Prawo do godnej śmierci” nie jest przywilejem. To ukryta forma ludobójstwa. Jak napisałam: Ziemia jest strefą wolnej woli, więc ludobójcy postarali się, żebyście sami walczyli o „prawo” do śmierci. Wejdźcie na blogi „racjonalistów” i poczytajcie, co tam piszą o konieczności redukcji populacji. Nawet sławny psycholog, Wojciech Eichelberger kilka lat temu apelował do narodu (tego racjonalistycznego, słuchającego Radia TokFm) o przemyślenie konieczności „walki z przeludnieniem przy pomocy antykoncepcji, aborcji i eutanazji”. Zastanówcie się przez moment: skoro ludzi jest za dużo, skoro niezbędna jest redukcja populacji, żeby ratować planetę przed „bombą populacyjną” i skoro mamy taki kryzys, że nawet rodzące się dzieci są zadłużone na setki tysięcy złotych, to jest logiczne, że nikt nie będzie ratował życia emerytów ani chorych, których uważa się za zbędne obciążenie dla ekosystemu i ekonomii.

Lansujący te „racjonalistyczne” bzdury obiecują piękny świat złożony z samych młodych, zdrowych i produktywnych ludzi. Wierzą, że myślą racjonalnie, ale nie zastanawiają się nad tym, że gdy się zestarzeją lub zachorują sami padną ofiarą swojej filozofii. To samo dotyczy lansowanego przez nich „postępu” w postaci GMO, szczepień i alopatycznego leczenia. Przyjdzie taki dzień, kiedy z braku alternatywy będą zmuszeni jeść ten trujący „postęp” i ponosić konsekwencje ślepego zaufania do służby zdrowia (a raczej chorób).

Druga strona sporu o eutanazję też nie jest bez winy. Kiedy czytam takie słowa:

Tajemnica ludzkiego cierpienia jest samym rdzeniem człowieczeństwa, wielkim tematem pokoleń filozofów, teologów i mistyków

ogarnia mnie przerażenie i nie wiem, dokąd zmykać. Jedni chcą mnie humanitarnie uśmiercić, a drudzy skazać na szlachetną mękę, bez której (jak się domyślam) nie osiągnę nie tylko zbawienia, ale nawet rdzenia człowieczeństwa.

Poprzednio pisałam, że chorzy, którzy zgłosili się do Dignitas zostali zabici zupełnie niepotrzebnie. Fakt, że alopatyczni lekarze nie znają sposobu wyleczenia żadnej choroby nie oznacza, że istnieją choroby nieuleczalne. Ludzie powinni wiedzieć, że jest wiele różnych sposobów przywracania zdrowia i doskonałej kondycji i że największy sekret zdrowia kryje się w psychice i w Naturze. Zdrowe jedzenie i pozytywne myślenie są w stanie czynić cuda, nawet takie, jak przemienienie skazanej na wegetację w stanie „roślinnym” pacjentki w osobę w pełni sprawną i dynamiczną.

Jeśli wierzycie, że osoba po potężnym wylewie, sparaliżowana, nie będąca w stanie ruszyć nawet powieką, skazana jest na wegetowanie jak roślina i że najlepiej byłoby dla niej, gdyby litościwi lekarze skrócili jej męczarnie, to popełniacie wielki błąd.

Osobą, której się to przydarzyło jest Wanda Wegener. Dziś nie tylko nie jest rośliną, ale jeździ po całym świecie ucząc ludzi metody, która uratowała jej życie i przywróciła pełne zdrowie. Dodać należy – bez najmniejszej pomocy pigułek. Jej nauczyciel powtarza, że jeśli gdziekolwiek, na całym wielkim świecie, istnieje chociaż jeden człowiek, który wyzdrowiał z jakiejś choroby, to znaczy, że ta choroba jest uleczalna i że każdy może z niej wyjść. Posłuchajcie sami, co mówi ta niezwykła osoba:

Minister Rostowski chce, żeby starzy umierali zanim zaczną pobierać emerytury, więc proszę mnie nie oszukiwać, że Ministerstwo Zdrowia chce przedłużać nędzny żywot starych ludzi

Dostałam wezwanie (o, przepraszam, bardzo grzeczne zaproszenie) na badanie mammograficzne finansowane przez Ministerstwo Zdrowia. Nie wiem, czy otworzę tę kopertę, ponieważ w ogóle nie mam zamiaru korzystać z przysłanej mi oferty, ale ciekawe refleksje nasunęły mi się już na etapie jej oglądania.

Badanie mammograficzne finansowane przez Ministerstwo Zdrowia

Twierdzenie, że jakiekolwiek ministerstwo cokolwiek finansuje jest ordynarną bujdą. Prawda jest taka, że badania są finansowane z haraczy, które państwowy zbój Janosik siłą i niedemokratycznie zdziera ze wszystkich obywateli, również tych, którzy nigdy nie chorowali i nie korzystali z żadnych usług Kas Chorych (choćby dlatego, że woleliby korzystać z Kas Zdrowych). Tak więc to nie ministerstwo finansuje nam to oszustwo, lecz podatnik.

Dalsze oględziny ujawniają informację, że opłata za przesyłkę została pobrana dzięki umowie z Pocztą Polską S.A. Oczywiście, za to również płaci podatnik.

Przesyłka reklamowa

Oglądam kopertę dalej i widzę informację, że jest to przesyłka reklamowa. Jak rozumiem, reklamują się producenci sprzętu medycznego, który służy do napędzania ludziom śmiertelnego stracha przed śmiertelnie niebezpiecznymi chorobami, które spadają na ludzi niczym grom z jasnego nieba. Oczywiście, te śmiertelnie niebezpieczne choroby koniecznie i natychmiast trzeba leczyć. Czym? A oczywiście syntetycznymi wynalazkami Big Pharma, przesławnej spadkobierczyni legendarnej firmy IG Farben, która dzięki genialnym eksperymentom doktora Mengele, przeprowadzanym na więźniach obozu koncentracyjnego w Auschwitz rozwinęła fantastyczną wiedzę o ich ZABÓJCZEJ skuteczności. Reklama dźwignią handlu…

Centrum Usług Medycznych

Przyglądam się kopercie uważniej i widzę wydrukowaną maczkiem informację, że badania firmuje Centrum Usług Medycznych, Grupa LUX MED. Usługi medyczne to takie same usługi jak każde inne, nic więc dziwnego, że wymagają rozsyłania druków reklamowych. Przez przypadek zapoznałam się z definicją „usług medycznych”, więc wiem, że dawnego pacjenta, któremu udzielało się pomocy medycznej zastąpił klient, któremu świadczy się usługi medyczne. Sektor usług dla ludności to całkiem dobrze prosperująca branża. Opornym wyjaśniam, że służba zdrowia została sprywatyzowana i obecnie jej główną misją jest zarabianie kasy. Placówka medyczna musi przynosić zysk, jak każda inna firma usługowa, a jeśli go nie przynosi zostaje zbankrutowana.

Chyba tylko najgorszy ekonomiczny ignorant nie rozumie, jakie zagrożenie dla jego zdrowia i życia stanowi cudowna przemiana z potrzebującego czułej opieki pacjenta w przynoszącego zyski klienta.

Po co ta akcja, skoro i tak mamy służbę zdrowia za darmo?

Wszyscy zmuszeni są do ubezpieczania się od wszystkiego, co tylko istnieje, a nawet od tego, co jest czystą fikcją. Ubezpieczenia zdrowotne są przymusowe, więc mamy służbę zdrowia „za darmo”. W tym badania mammograficzne i wszelkie inne jakie tylko istnieją. Po więc organizować ten masowy spęd bydła do badań, do których mamy zagwarantowany dostęp i bez tego cyrku?

Popierajmy PO czynem i umierajmy przed terminem

… no to niestety, mówmy o przykrych rzeczach, ale… eee… musi… przejście na emeryturę musi być na tyle późne, że oczekiwany przeciętny oczywiście, oczekiwana przeciętna długość życia nie była bardzo długa [Pan Minister Jacek Rostowski].

Przeprowadziwszy wstępne oględziny koperty zadałam sobie pytanie, wyartykułowane w tytule notki: skoro Minister Rostowski chce, żeby starzy popierali PO czynem i umierali przed terminem, to po jaką cholerę Ministerstwo Zdrowia miałoby przedłużać nędzny żywot starych ludzi? Brak logiki w tym postępowaniu aż wali po oczach i rozumie, a to od razu rodzi we mnie paskudne podejrzenia.

Kochany rządzie, ja wiem, że masz obywateli za idiotów, ale bez przesady, nawet twój elektorat nie jest aż tak głupi, żeby to kupić.

Jestem osobą odpowiedzialną

Już słyszę wrzask świętego oburzenia, że ludzie odpowiedzialni poddają się badaniom profilaktycznym.

Otóż nieprawda.

BADANIA NIE SĄ PROFILAKTYCZNE.

Badania są wyłącznie diagnostyczne.

Profilaktyka to zapobieganie. Badania nie są profilaktyczne, ponieważ niczemu nie zapobiegają. One tylko wykrywają problem, który już jest i służą jako argument do straszenia pacjenta, że jest chory, więc powinien się leczyć. Za pieniądze rzecz jasna. Te zdzierane ze wszystkich, również ze zdrowych.

Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby.

Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a twoje lekarstwo powinno być pożywieniem. Hipokrates

Jako osoba odpowiedzialna nie składam odpowiedzialności za swoje zdrowie w cudze ręce. Sama dbam o swoją edukację i profilaktykę zdrowotną, dzięki czemu nie obawiam się, że dopadną mnie, a zwłaszcza zaskoczą, ciężkie choroby. Ale nawet gdyby zdarzyło mi się zachorować, wiem, jak postąpić, żeby się z nimi uporać szybko, skutecznie i bezpiecznie i do kogo się udać z prośbą o pomoc, gdybym nie poradziła sobie sama (z całą pewnością nie będzie to lekarz z NFZ).

Jestem osobą świadomą

Będąc świadoma faktu, że nadrzędnym celem świadczących usługi medyczne jest zarobek rozumiem, że wpadając w ich ręce staję się dojną krową, którą opłaca się leczyć długo, z komplikacjami i nieskutecznie. Jedyna moja nadzieja, że nie zostanę uśmiercona od razu, bo to by się po prostu nie opłacało. Zostanę doprowadzona na skraj śmierci, ale pozostanę w stanie wegetacji tak długo, jak długo będzie się to opłacało świadczącym usługi. Kiedy już nic ze mnie nie zdołają wydoić, zostanę uśmiercona, ale zanim oddam ducha podpiszę jeszcze drżącą ręką zgodę na pobranie narządów do przeszczepów. Nic nie może się zmarnować, na wszystkim da się zarobić.

Zepsute mammografy i sfałszowane wyniki badań

W 2009 roku wybuchła wielka afera z zepsutymi mammografami, o której trąbiły nawet media głównego nurtu. Oczywiście, wiem, wszystko zostało naprawione, wadliwe maszyny wymienione na nowe i teraz jest cacy bezpiecznie. Bujda na resorach, jak zawsze zresztą. Wystarczy poczytać wiadomości w mediach (i to bynajmniej nie tych, które zajmują się tworzeniem teorii spiskowych), żeby się dowiedzieć, że mammografy nagminnie wykazują nieprawidłowe wyniki: wykrywają raka, którego nie ma i nie wykrywają raka, który jest. Ponadto badania są nieprawidłowo interpretowane przez lekarzy. A nawet (o zgrozo) są fabrykowane, żeby tylko więcej zarobić. Służba zdrowia (a raczej chorób) co raz szokuje opinię publiczną wyczynami godnymi doktora Mengele: a to latami leczyli zdrowego faceta na raka i wyleczyliby go pewnie aż na śmierć, gdyby sam nie podjął śledztwa i nie udowodnił, że tkanka rakowa, badana w laboratorium nie należy do niego, a to obcięto zdrową nogę zamiast chorej, a to wycięto zdrową tarczycę, a to z pełną świadomością wycinano zdrowe piersi … lista jest długa jak tasiemiec. Ale nawet gdyby była krótsza, wystarczyłaby, żeby mnie całkowicie zniechęcić do kontaktów z lekarzami i badaniami medycznymi.

Brak leków onkologicznych, bo producentowi się nie opłaca

Nawet gdyby darmowe badanie mammograficzne wykazało, że mam raka, to i tak nie mam nadziei na leczenie. TokFM 12 kwietnia łzawo donosi: „Powiedzieli właśnie, że nie ma dla mnie leku”. Chorzy na raka muszą przerwać chemioterapię.

Część pacjentów walcząca z nowotworami nagle została zmuszona przerwać leczenie. Producent leków niezbędnych do chemioterapii uznał, że sprzedaż w Polsce jest nieopłacalna, i się z niej wycofał. Sytuacja robi się coraz gorsza: zapasy kolejnych szpitali wyczerpują się w zastraszającym tempie, a Ministerstwo Zdrowia nie było na to przygotowane.

Bardzo proszę, niech mi ktoś wytłumaczy jak krowie na miedzy następujące kwestie:

  • Po jaką cholerę zmusza się tłumy ludzi do badań, skoro i tak nie ma dla nich „leków”?
  • Jak to jest możliwe, że Ministerstwo Zdrowia negocjuje i podpisuje przynoszące im gigantyczne zyski kontrakty ze złodziejami z Big Pharma, a kiedy przychodzi do realizacji PODPISANEJ umowy te bandziory nagle i bez ostrzeżenia (i bez żadnych konsekwencji prawnych???) się z niej wycofują, narażając na ciężki stres tysiące (naiwnych i przerażonych) pacjentów?

Droga kobieto, jeśli jeszcze masz jakieś wątpliwości…

Zastanów się, czy jest sens stawiać się w punkcie badań tylko po to, żeby usłyszeć, że i tak musisz sobie radzić sama? I bez tego to wiadomo. Zamiast poddawać się nieskutecznym i rakotwórczym badaniom lepiej od razu udaj się do znachora.

A jeśli chorujesz na raka, ale pozbawiono Cię szansy na „leczenie” nie płacz, lecz weź sprawy we własne ręce. Poczytaj o naturalnych metodach leczenia i zapoznaj się z przypadkami ludzi, którzy zostali uznani za nieuleczalnych.

Nie masz prawa wypowiadać się na temat zdrowia bo nie jesteś lekarzem ani na temat klimatu, bo nie jesteś klimatologiem – czyżby?

Po mojej poprzedniej notce ukazał się taki oto komentarz:

MeliPeli powiedział/a
Astromario,
Po raz kolejny przypominasz, że ci, którzy nie studiowali astrologii nie mają prawa się o niej wypowiadać, bo się na niej nie znają. Popieram, to jest bardzo słuszne podejście. Ale w takim razie, czy Ty studiowałaś wakcynologię, chemię, klimatologię, technologię żywienia skoro wypowiadasz się na temat szczepień, szkodliwości związków chemicznych, ocieplenia klimatu i GMO? Jeśli tak, to zwracam honor. Jeśli nie, to albo powinnaś przestać poruszać te tematy, albo pozwolić na krytykę astrologii tym, którzy jej nie studiowali. Każdy ma prawo wierzyć/wiedzieć co chce i rozpowszechniać tę wiarę/wiedzę, ale też każdy powinien przykładać jedną miarę do siebie i innych ludzi.

Odpowiedziałam w komentarzach, ale wciąż mnie to drażniło… bo po prostu nie znoszę demagogii.

Mogę się nie znać na lotach kosmicznych, naprawie odkurzaczy czy technikach operowania mózgu, bo mi to do niczego nie jest potrzebne, ale na profilaktyce zdrowotnej MUSZĘ SIĘ ZNAĆ, żeby w ogóle przeżyć w tym skorumpowanym i rządzonym przez psychopatów świecie.

Podobnie, we własnym dobrze pojętym interesie, stale muszę patrzeć na ręce politykom, żeby nie przespać momentu, kiedy zechcą mnie zniewolić lub uśmiercić.

Ja nie dyskutuję z chirurgami na temat technik operowania mózgu, BO SIĘ NA TYM NIE ZNAM.

Ty również nie znasz się na tym, jak wyliczyć i zinterpretować progresje sekundarne w kosmogramie indywidualnym i jak je połączyć z technikami interpretacji solariusza.

To są techniki i to jest dziedzina zastrzeżona dla profesjonalistów. Laicy nie mają tu nic do gadania.

Nieznajomość astrologii, a nawet totalna ignorancja w tej kwestii, nie zagraża utratą zdrowia ani życia, w przeciwieństwie do nieznajomości zasad dbania o własne zdrowie, takich jak higiena, prawidłowe odżywianie czy budowanie odporności organizmu. Podobnie groźne jest bezkrytyczne ufanie politykom, naukowcom czy grupom nacisku, wywierającym wpływ na politykę i zdrowie publiczne.

Astrologii może się nauczyć każdy, nawet samouk może stać się mistrzem w tej dziedzinie.

Dokładnie to samo można powiedzieć o dietetyce, profilaktyce zdrowotnej czy umiejętności samodzielnej interpretacji danych statystycznych dotyczących zmian klimatologicznych i/lub skutków szczepień.

Każdy z nas chodził od szkoły, gdzie otrzymał wiedzę, która jest niezbędna do funkcjonowania w społeczeństwie. Uczyliśmy się biologii, fizyki i chemii. Uczyliśmy się tego po to, żeby umieć odróżnić prawdę od kłamstw. Kiedyś edukacja stała na naprawdę wysokim poziomie, ale dziś spada z pieca na łeb, co potwierdzi każdy stary nauczyciel, pamiętający czasy powojenne. Wielu nauczycieli skarży się na nieustające reformy Ministerstwa Edukacji, coraz bardziej obniżające poziom edukacji. Ja w przypadki nie wierzę. Ktoś musi mieć w tym swój interes.

Kiedy czytam, jakie głupoty wypisują w komentarzach mojego bloga i na swoich blogach „racjonaliści”, czyli ludzie, którzy twierdzą, że skończyli studia wyższe, to wprost oczom własnym nie wierzę – mnie pewnych rzeczy uczono w PODSTAWÓWCE, a oni nie wiedzą tego, mając dyplom wyższej uczelni!!! Czytając to zastanawiam się, czy oni naprawdę są idiotami, czy tylko udają idiotów za pieniądze, które płacą im jakieś grupy interesów. Bo żeby twierdzić, że dwutlenek węgla jest gazem groźnym dla środowiska i że powoduje globalne ocieplenie trzeba być naprawdę zupełnym nieukiem. Ale czy mogę się temu dziwić, skoro dziś nagrodę Nobla daje się… politykowi, który nie mając żadnego dorobku naukowego napisał książkę pełną antynaukowych twierdzeń o klimacie?! Twierdzenia te nie mają nic wspólnego z prawdą, ale za to są bardzo wygodne dla polityków i szefów wielkich korporacji, żądnych totalitarnej władzy nad światem. Nobel się w grobie przewraca…

Społeczeństwo nie powinno myśleć, bo po co? Żeby odkryć, że nauka zaprzedała się grupom interesów? Albo że medycyna truje, bo gdyby skutecznie leczyła, to straciłaby klienta, a więc pieniądze?

Kochana owieczko, dam ci dobrą radę: NIE MYŚL. Masz za małą główkę i jeszcze mogłabyś się pomylić.

Nie myśl, nie interesuj się niczym poza sportem, muzyką pop i zarabianiem wielkiej kasy na wielkie i szpanerskie zakupy, których pozazdroszczą ci inne owieczki. Musisz mieć wielki pałac, furę i komórę, bo inaczej będziesz nikim i nie będziesz szanowana przez społeczeństwo.

Zajmij się tym i nie patrz władzy na ręce. Władza jest przecież demokratycznie wybrana, z woli ludu, nieprawdaż? Skoro tak, to jak ktokolwiek mógłby podejrzewać, że knuje przeciw swojemu elektoratowi? To nieprawda, to tylko teorie spiskowe, wymyślane przez jakichś paranoików. Nie wierz w nie, bo jeśli uwierzysz świat będzie się z ciebie śmiał – chyba nie chcesz się narazić na śmieszność?

Śpij spokojnie, zrelaksuj się, cicho sza…

Nie krytykuj wakcynologów, bo przecież nie studiowałaś wakcynologii!

Nie krytykuj klimatologów, bo przecież nie studiowałaś klimatologii!

Nie studiowałaś również technologii żywienia, wpływu związków chemicznych na organizm, agronomii ani biotechnologii.

Nie pyskuj, gdy cię szczepią, karmią skażonym chemią żarciem oraz frankenfoodem z piekła rodem, kiedy zdzierają z ciebie ostatni grosz podatku za oddychanie, nie protestuj, gdy zabierają ci prawo do organicznej żywności, ziół i medycyny naturalnej.

Nie znasz się, więc nie krytykuj.

Jeśli ci mówią, że rtęć w szczepionkach jest zdrowa, to znaczy, że tak właśnie jest. A jeśli twoje dzieci chorują, to nie szukaj przyczyny w szczepieniach, lecz w błędach natury. Sama rozumiesz, natura to przeżytek. Natura jest niedoskonała. Zawsze coś może się w niej zepsuć, jakieś geny mogą być niedobre albo coś innego może pójść nie tak.

Tylko nauka jest doskonała i nieomylna. Natura błądzi w mrokach prehistorii, więc nauka musi ją poprawiać. Rozumiesz? Bóg spieprzył robotę, gdy tworzył świat, ale przecież mamy naukowców. Oni wszystko poprawią. Dlatego ani autyzm, ani nawet nagła śmierć łóżeczkowa twojego bachora w ogóle nie powinna cię wytrącać z równowagi. Takie rzeczy się zdarzają. Nie ponoś szumu, bo jeszcze ktoś uwierzy w bzdury, które wygadujesz.

Zdaj się na ekspertów

Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]

Tyle ojciec medycyny, Hipokrates. Ale zawsze znajdą się „mądrzejsi”, którzy wiedzą lepiej. Powiedzą ci, że nie masz prawa troszczyć się o swoje zdrowie, bo nie jesteś lekarzem i nie masz uprawnień. Tak kochani, dziś na wszystko trzeba mieć papier, licencję i pozwoleństwo od Jaśnie Pani Władzy lub innego Jaśnie Oświeconego Autorytetu i bez tego nie wolno ci wbić gwoździa we własną ścianę ani nawet podrapać się po swojej własnej d…..

Pozornie takie rozumowanie jest słuszne – po co niemądra owieczko masz główkować, zdaj się na tych, którzy mają sprawniejsze rozumy, stosowne wykształcenie i uprawnienia nadane przez Ważne i Kompetentne Komisje.

Wszystko to byłoby prawdą, gdybyśmy żyli w raju.

Ale nie żyjemy, niestety.

Światem rządzą psychopaci – czas to wreszcie zrozumieć!

Żyjemy w świecie, któremu daleko do doskonałości i w którym toczy się nieustająca wojna dobra ze złem. Dobro jak dotąd nie zatriumfowało, wręcz przeciwnie, stale jest spychane z drogi przez amoralnych drani. Osobników takich nazywamy psychopatami. Dzięki całkowitemu brakowi moralności i empatii ci ludzie zdolni są do wszystkiego, byle tylko zdobyć władzę nad światem, podporządkować sobie całą ludzkość i zarabiać pieniądze każdym sposobem. W dążeniu do celu psychopaci nie mają żadnych zahamowań ani skrupułów.

Dlatego przyzwoici i spokojni obywatele nigdy nie są bezpieczni. I właśnie dlatego co jakiś czas świat pogrąża się w bezsensownych wojnach lub jest gnębiony przez totalitaryzmy.

Gdyby ludzie cały czas patrzyli władzy na ręce, nie byłoby warunków do powstawania totalitaryzmów. Ale niestety, nie robią tego. Zamiast zachowywać czujność i zdrową podejrzliwość przyzwoici ludzie wolą żyć spokojnie. Wolą zajmować się rodziną i przyjemnymi sprawami. I niestety, budzą się z ręką w nocniku. Bo przegapili moment, kiedy jeszcze można było powstrzymać Lenina, Hitlera, Stalina czy NWO. Do rozumu dochodzą dopiero wtedy, kiedy bomby lecą im na ich bezmyślne, owcze łby lub gdy faszyzm wali kolbami w ich drzwi.

A może byśmy tak w końcu zaczęli uczyć się z historii, żeby nie popełniać wciąż tych samych, tragicznych błędów?

Może czas zacząć zgłębiać wiedzę, której nie dostarcza nam szkoła, pozostająca na usługach rządzących światem psychopatów?

Może czas zacząć zwyczajnie myśleć, wyciągać wnioski z tego, co widać wokół i przeciwdziałać spiskom, które przeciwko porządnym obywatelom knują bezwzględni psychopaci?

Radziłabym OSOBIŚCIE SPRAWDZIĆ, czy klimatolodzy, wakcynolodzy, lekarze, farmaceuci, biotechnolodzy, agronomowie, historycy i „niezależne media” (śmiech na sali!) mówią prawdę, a jeśli kłamią, to dlaczego. Radzę to zrobić we własnym, dobrze pojętym interesie! Bezmyślne poleganie na „demokratycznie wybranej władzy” może się skończyć śmiercią w obozie Auschwitz lub FEMA. A przynajmniej ciężką chorobą z braku dostępu do zdrowej, nieskażonej chemią i pseudonaukowymi wynalazkami żywności i wody.

Odradzam również wiarę w to, że można spokojnie zdać się na autorytety, bo one wiedzą, co mówią i mówią zawsze prawdę.

Pokażcie mi lekarza, który znałby się na dietetyce i profilaktyce zdrowotnej. To taka głupia dziedzina wiedzy, to dobre dla kucharek i garkotłuków, a nie dla Uczonego Pana Doktora, który ma leczyć, a nie zaglądać do (za przeproszeniem) kuchni.

Profilaktyka jest bardzo dla medycyny niedobra, bo co robiłby lekarz gdyby wszyscy byli zdrowi? Ludzie muszą chorować, żeby był ruch w interesie.

Uczciwych lekarzy, którym chciałoby się zgłębiać zasady dietetyki można policzyć na palcach jednej ręki, bo w uczelniach medycznych przedmiot ten jest w głębokiej pogardzie. Jeśli lekarz koniecznie chce się tym interesować, to na własną rękę, we własnym czasie i za własne pieniądze. I musi się liczyć z ostracyzmem ze strony swoich kolegów po fachu.

Do niedawna żyliśmy w świecie, w którym była niewielka lista rzeczy nielegalnych. Było ich dokładnie tyle, ile wymieniono w Dekalogu. Co nie było zakazane, to było dozwolone i nikt nie musiał pytać o zezwolenia żeby żyć normalnie i uczciwie. Niestety, lista rzeczy nielegalnych stale rosła, bo przecież prawnicy też z czegoś muszą żyć. Rosła tak dobrze, że dziś dochodzimy do sytuacji, w której wszystko jest nielegalne, z wyjątkiem tych kilku rzeczy, które jeszcze jakimś cudem (chyba przez niedopatrzenie) nie zostały zdelegalizowane. Dziś nie wolno palić papierosów nawet w swoim własnym kiblu… ale to jeszcze nic! Nie wolno się zdrowo odżywiać, bo to odbiera zarobek lekarzom i farmaceutom. Znaczy to, że bycie zdrowym staje się nielegalne.

Doktor Mengele ojcem medycyny alopatycznej

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że to kartele chemiczne rozpętały II wojnę światową, bo potrzebowały zbytu na swoje wyroby. Produkcja bomb i gazów bojowych wydała im się świetnym sposobem na zwiększenie popytu. Powstające obozy koncentracyjne umożliwiły traktowanie ludzi jako króliki doświadczalne i handel ludźmi niczym bydłem. „Uczeni” i „lekarze” mogli testować na nich swoje „leki” i praktykować „medycynę doświadczalną”, czyli w pełni „naukową”. Doktor Mengele przeszedł do historii, ale nie był on jedynym, który zasługiwał na podobną „sławę”. Żeby było zabawniej, po wojnie powieszono kilku doktorków, dla śmiechu, żeby było fajne widowisko, jednak Mengele, zbrodniarz nad zbrodniarzami, uciekł do Ameryki, gdzie żył sobie jak w raju aż do śmierci z przyczyn naturalnych. Mossad oczywiście go wytropił i wysłał jego śladami kilku agentów z misją zastrzelenia drania tak, jak na to zasługiwał, ale stał się cud… Gdy ci już go namierzyli i szykowali się do strzału przyszedł rozkaz, że mają się wycofać i wracać do domu.

Media o tym nie informowały…

Ani o tym, ani o wielu innych, bardzo ciekawych rzeczach.

Na przykład o tym, kim był inny zbrodniarz wojenny, Fritz Ter-Meer i dlaczego za swe krwawe wyczyny dostał AŻ 7 lat odsiadki, a nie czapę. Nie pisano również o tym, że nie odsiedział nawet tego, bo był potrzebny Rockefellerom. Mieli dla niego pracę. W nagrodę za miłość dla ludzkości otrzymał zadanie kierowania koncernem farmaceutycznym i opracowania kodeksu regulującego normy obowiązujące w produkcji i handlu żywnością, zwanego Codex Alimentarius, dziś wprowadzanego w życie na całym świecie – dla dobra ludzkości.

Nie do wiary, prawda?

Zbrodniarz wojenny, który opracowywał i testował „leki” na ludzkich królikach doświadczalnych w Auschwitz, w tym na Żydach, dostaje od innego, wysoko postawionego i bogatego Żyda misję normowania kwestii zdrowotnych.

Media nie zadawały trudnych pytań, dlaczego jedni Żydzi poszli do gazu, a inni ich tam wysłali. Po co robić niepotrzebny szum?

W tym czasie media lansowały zabawę i rozrywkę.

Bawmy się, przecież mamy za sobą taką straszliwą wojnę, taki krwawy holokaust, po co więc mamy się jeszcze bardziej smucić i dręczyć wspomnieniami? Po co żądać odwetu? Po co karać winnych?

Przecież Jezus nakazał wybaczanie i odpuszczanie win. Wybaczmy im, miłujmy ich i bawmy się. Budujmy lunaparki, uczmy się nowych kroków tanecznych, kręćmy filmy pełne śpiewu, tańca i kolorowych strojów! Niech żyje rozrywka!

Ludzkość tak się zatraciła w tańcu i plotkach z życia gwiazd, że nie zauważyła, iż nadchodzi nowy holokaust. Co więcej – z tych samych rąk, co poprzedni.

Produkcja bomb i gazów bojowych rozruszała interes. Ale nie całe zapasy środków chemicznych udało się zużyć. Zostało tego całkiem dużo.

Naprawdę, szkoda by było, żeby się zmarnowało!

Ludzie stojący na czele karteli chemicznych pokombinowali i znaleźli sposób na „utylizację”, na której można jeszcze dodatkowo bardzo dużo zarobić.

Gazy bojowe zostały przerobione na „leki” onkologiczne i środki „ochrony” roślin, a reszta poszła do produkcji nawozów sztucznych.

A co z czołgami?

Czołgi przerobiono na traktory i maszyny rolnicze.

Mała dygresja: czy wiecie, że Mengele to rodzinna firma, produkująca przed wojną kombajny dla rolnictwa? Na każdym niemieckim polu stał kombajn z napisem Mengele. Tak, chodzi o TYCH Mengele. Dokładnie o ojca doktora Mengele. I tym sposobem kółko się zamknęło, prawda jak ładnie?

W czasie, gdy prasa publikowała pikantne ploteczki o życiu gwiazd Hollywoodu, a telewizja lansowała piękne cycate i miauczące jak kotki w rui panienki, których sutki i pośladki hipnotycznie wirowały na ekranach wszystkich domowych telewizorów, kartele chemiczno-farmaceutyczne rosły w siłę i robiły rzeczy, które, gdyby wyszły na jaw, stałyby się wielkim skandalem. Ale się nie stały. Bo media już dawno nie były wolne i publikowały nie to, co jest, lecz to, co życzyli sobie tam widzieć ich właściciele i bogaci „sponsorzy”, wykupujący reklamy i „artykuły sponsorowane”, czyli mówiąc bez ogródek: kryptoreklamę ukrytą za rzekomo naukowo rzetelnym artykułem.

Z drugiej strony media zadbały o to, żeby wmówić ludziom, że wszystko to, w co dotąd wierzyli to przesądy i wstecznictwo, bo przecież XX wiek to wiek pary i elektryczności, więc liczy się nałuka, a nie jakiś zabobon. I tylko nałuka jest jedynym autorytetem, Bogiem i nieomylną wyrocznią. Amen!

I tak, zanim się obejrzeliśmy, wszyscy staliśmy się zakładnikami „sponsorowanej” pseudonauki i pseudomedycyny.

Nie tylko media zostały wykupione. Kupiono prawników, uczelnie i uczonych. Poziom edukacji obniżył się drastycznie, od podstawówki po uczelnie wyższe, nic więc dziwnego, że dziś niewielu ludzi ma dość przenikliwości, żeby widzieć i rozumieć, co się stało.

Ludzkość została oszukana, nabita w butelkę, a co najgorsze, z powodu braków w edukacji i za sprawą szczepionek z niszczącą układ nerwowy (w tym mózg) RTĘCIĄ nie potrafi samodzielnie i krytycznie myśleć. Wszyscy, A ZWŁASZCZA „wykształceni” ludzie, potrafią tylko bezrefleksyjnie powtarzać jak papugi to, co im wbito do głów i co wbijają im do tych głów codziennie mainstreamowe media. Ale samodzielnie myśleć nie potrafią. Bo tego nie uczono i nie wymagano. Kazano tylko wkuwać i zdawać egzaminy.

„Racjonalizm” to faszyzm

Ja nie mam prawa wypowiadać się na temat swojego zdrowia i jakości żywności, jaką serwuje mi „nauka”, bo nie jestem naukowcem i nie znam się na tym?!

Co za psychopata to wymyślił?

To moje zdrowie i nikt nie ma prawa mi go odbierać! Nikt nie ma prawa zmuszać mnie do jedzenia toksycznej żywności, tylko dlatego, że tak sobie życzą jacyś „nałukowcy” i jakieś „ałtorytety” od siedmiu boleści!

Dodam do tego co napisałam jeszcze taką refleksję: astrologia ani astrolodzy nikomu na łeb inwazyjnie nie wchodzą, nikogo nie zmuszają do korzystania z ich usług, a co najważniejsze: KONTAKT Z NIMI NIKOMU NIE GROZI ŚMIERCIĄ. Można z usług astrologa skorzystać lub nie skorzystać, wolna wola.

Z medycyną jest już zupełnie inaczej.

Medycyna wchodzi każdemu inwazyjnie na łeb i wpieprza się w życie prywatne i jeszcze ciąga po sądach tych, którzy nie maja życzenia korzystać z jej „dobrodziejstw” takich jak badania profilaktyczne, szczepienia i leczenie.

Spróbuj nie zaszczepić dziecka – będziesz mieć sprawę w sądzie.

Spróbuj nie iść do ginekologa – nie dostaniesz pracy, bo możesz być w ciąży albo mieć raka, a pracodawca sobie nie życzy takiego pracownika (za to lekarze sobie życzą mieć takiego pacjenta i go „leczyć” za grube pieniądze).

Spróbuj nie poddać dziecka z białaczką leczeniu onkologicznemu, a sędzia wezwie cię przed swoje oblicze i zagrozi więzieniem.

Wszystko to oczywiście w ramach „państwa prawa”, bo „dla naszego dobra”.

Ja pieprzę takie dobro, sama o siebie zadbam, bo wiem, że rak jest spowodowany przez nadmiar chemii, którą ktoś na siłę mi wciska w żarciu, a ja nie mam wyboru i muszę to gówno kupić. Bo jakiś psychopata, powołujący się na nałukę, wmawia światu, że bez nawozów, pestycydów i herbicydów nic w polu nie urośnie i że dla wyżywienia nadmiaru ludzkości muszą być stosowane „nowoczesne” i „naukowe” metody uprawy roli oraz przetwórstwa.

Człowiek choruje od nadmiaru wszechobecnej w środowisku, rakotwórczej chemii!

Ale jeśli zachoruje od niej, to co mu nałukowa medycyna zaproponuje?

JESZCZE WIĘCEJ CHEMII!

Organizmowi zatrutemu rakotwórczą chemią ci idioci serwują jeszcze więcej rakotwórczej chemii, a do tego rakotwórcze naświetlania – i ja nie mam prawa dyskutować, a zwłaszcza protestować, bo to są „uczeni” i to oni są mądrzy, a ja nie studiowałam medycyny, więc się nie znam i nie rozumiem skomplikowanych procesów, zachodzących w organizmie???

Nie, ja nie jestem głupia, wręcz przeciwnie, i dlatego nie dam się zabić szarlatanom z naukowymi tytułami.

Jeśli mój organizm jest zatruty chemią, to jest rzeczą OCZYWISTĄ I NIE PODLEGAJĄCĄ DYSKUSJI, że trzeba go z tej chemii OCZYŚCIĆ.

I nic więcej nie jest potrzebne, ponieważ organizm sam dąży do równowagi. Organizm został tak zaprojektowany, żeby utrzymywać homeostazę. Ja nie muszę kontrolować ciśnienia krwi, oddechu, temperatury ciała ani poziomu neuroprzekaźników w mózgu – TO ROBI SIĘ SAMO!

Robi się, ale pod jednym warunkiem – że w tym NIE PRZESZKADZAMY. Czyli nie trujemy się niepotrzebnymi „dodatkami” do żywności, lekami, szczepionkami ani innymi truciznami.

A teraz jeszcze kilka słów o chemii rolniczej

Na ten temat też rzekomo nie mam prawa się wypowiadać, bo tego nie studiowałam, więc się nie znam.

Otóż znam się.

Ale nie na tym, ile trujących świństw należy zastosować na hektar ziemi, żeby było „naukowo” i „nowocześnie”.

Ja wiem, że można uprawiać ziemię BEZ JAKIEJKOLWIEK CHEMII I BEZ WYNALAZKÓW TYPU GMO i uzyskiwać takie same plony. Pisząc „takie same” mam na myśli ILOŚĆ plonów, ALE NIE JAKOŚĆ. Bo jakość tych chemicznych jest żadna. Natomiast te uprawiane bez chemii są zdrowe, a nawet lecznicze.

Nie potrzeba lekarzy, pigułek, operacji, naświetlań, przeszczepów narządów ani innych inwazyjnych działań. Wystarczy zatrutego pacjenta karmić sokami z takich warzyw i owoców, żeby sam powrócił do zdrowia. Idealnie skuteczna i gwarantująca powrót do pełni zdrowia kuracja za darmo. Piszę „za darmo”, dlatego i że każdy i tak wydaje pieniądze na jedzenie. Zamiast wydawać je na żywność skażoną agrochemią, można je wydać na organiczną.

Ale to jest już prawie nielegalne!

Zabrania tego Codex Alimentarius (sprawa przeciw Codexowi jest już w sądzie).

Zabrania tego, bo uprawianie roli bez środków chemicznych naraża na straty Kartel chemiczno-farmaceutyczny. Bo producenci agrochemii nie zarabiają. Nie zarabiają lekarze i farmaceuci, „leczący” trującą chemią nieszczęśników, którzy pochorowali się od tej agrochemii. To jest przestępstwo! Bo w dzisiejszym świecie nie ma gorszego przestępstwa, niż narażenie korporacji na straty finansowe. Pisałam w blogu o aferze, która wybuchła po opublikowaniu badań na temat szkodliwości kuchenek mikrofalowych. Dowody były porażające i autor artykułu bił na alarm. Ale mało nie skończyło się to dla niego tragicznie, ponieważ wszedł na odciski potężnej korporacji, która wystosowała do sądu pismo ze skargą, że straciła przez to finansowo i zażądała zakazu dalszych publikacji oraz surowej kary dla dziennikarza. I sąd uznał, że narażanie na straty finansowe jest gorszą zbrodnią, niż narażanie zdrowia i życia ludzi, którzy kupując te kuchenki nabawiają się raka i umierają. I artykuł zdjęto, a autora ukarano.

Tak właśnie miewa się prawda w dzisiejszym świecie.

Cukier krzepi? Słodziki lepiej! A Codex Alimentarius najlepiej.

Robię przerwę w serialu na temat złości, bo nigdy nie dość ostrzeżeń.

Na czele Codex Alimentarius (agendy ONZ), czyli „zbioru norm dotyczących żywności”, rzekomo mającego chronić zdrowie i interesy konsumentów przed skażoną i złej jakości żywnością stoi twórca tej idei, Fritz Ter Meer. Można by przyklasnąć temu „zbawiennemu”, wprowadzanemu obecnie na całym świecie pomysłowi, gdyby nie fakt, że pan Ter Meer ma przeszłość gorzej niż kryminalną. Otóż był on jednym z „naukowców” Hitlera i „pracował” w obozie koncentracyjnym Auschwitz testując na więźniach „wynalazki” firmy IG Farben, znanej m.in. z produkcji cyklonu B. Za swe zasługi w ludobójstwie otrzymał od trybunału w Norymberdze śmieszny wyrok 7 (!) lat więzienia. Ale nawet i tego nie odsiedział (dzięki wstawiennictwu Rockefellerów), ponieważ jego cenny umysł był potrzebny firmie farmaceutycznej Bayer, gdzie otrzymał stanowisko prezesa. Tamże, w 1962 roku, wpadł na pomysł stworzenia Codex Alimentarius.

Jakie są powiązania Searle, Monsanto, IG Farben, Bayer, Codex Alimentarius i podobnych z Hitlerem i rodziną Bushów? Radzę poszukać informacji na własną rękę (Google i YouTube).

Dla ułatwienia jeszcze jeden film: dobrze udokumentowany historycznymi dowodami (i dlatego wstrząsający!) wykład doktora Matthiasa Ratha o kartelach farmaceutycznych, ich powiązaniach z przemysłem wojennym II wojny światowej, politykami (np. panią Angelą Merkel) i o tym, komu i dlaczego opłaca się truć ludzkość.

Playlista

I jeszcze jeden krótki fragment o zbrodniach koncernu farmaceutycznego Bayer (z filmu Michael Tsarion – Architekci Kontroli)

Oto krótki film (niestety, z okropnymi błędami ortograficznymi w tłumaczeniu i bez zakończenia), w którym pewien zmartwiony pan opowiada o tym, jak aspartam zabił jego żonę, zupełnie nieświadomą faktu, że zażywa śmiertelną truciznę. Okazuje się, że nie tylko Polak mądry po szkodzie, prawda ta dotyczy wszystkich ludzi na całym świecie. Prawdę poznajemy dopiero wtedy, kiedy zaczynamy szukać przyczyny śmierci lub kalectwa kogoś, kogo kochamy. I kiedy tę prawdę odkrywamy, jest już za późno, ponieważ zło już się dokonało.

Dlatego, jeśli wierzysz, że cukier jest trucizną, której nie powinno się jadać i że koniecznie trzeba go zastępować „zdrowszymi” słodzikami, i co jeszcze gorsze, dajesz się nabrać na etykietkę „dietetyczna” żywność, w której takie „trucizny” jak cukier są zastąpione „prozdrowotnymi” substancjami takimi jak aspartam, wiedz, że jesteś cynicznie i świadomie truta/y.

Przy okazji wrzucę wredny kamyczek do ogródka Wikipedii, która w żadnym razie nie jest źródłem obiektywnej i godnej zaufania wiedzy. Wikipedia znajduje się pod kontrolą lobby „racjonalistycznego” (czytaj: sprzedajnych psychopatów na usługach Iluminatów), więc niewygodną prawdę ukrywa się tam za parawanem rzekomego „bezstronnego pisania”. Oznacza to ni mniej nie więcej, tylko tyle, że „prawda” należy do tych, którzy ją kupili, a nawet wywalczyli dzięki świetnie opłacanym, cynicznym i nie mającym skrupułów prawnikom. Najlepszym przykładem jest firma Searle, należąca do Donalda Rumsfelda oraz „siostrzana” firma Monsanto, które stać na kupowanie, a nawet gangsterskie wymuszanie „prawdy”, ponieważ obie są w rękach Iluminatów, którzy pracują obecnie nad tym, żeby wyeliminować (czytaj: wytruć lub wybić) 80-90% populacji naszej planety, a resztę zamienić w niewolników, trzymanych w obozach pracy.

Hasło o aspartamie jest moim zdaniem prawdziwym majstersztykiem i pokazuje, jak trzeba pisać teksty do Wikipedii, żeby wilk był syty i owca cała. Niestety, taki sposób pisania jest w pełni zrozumiały tylko dla świadomych lub posiadających profesjonalną wiedzę czytelników. Pozostali mogą się w tym pogubić, ponieważ nie są w stanie się rozeznać, czy tekst jest „za”, czy „przeciw”.

Przyjrzyjmy się wiec, jak autor hasła poradził sobie z wikipedyczną cenzurą. Tekst zaczyna się takim oto zdaniem:

Bezpieczeństwo stosowania aspartamu było przedmiotem wielu badań naukowych i licznych kontrowersji społecznych.

Ponieważ jednak polityczna poprawność, na której straży stoją siejący przerażenie prawnicy firmy Searle wymaga napisania tego, co zostało zapisane w wyroku sądowym (a co niestety nie jest prawdą) dalszy ciąg brzmi tak:

Nie ma żadnych dowodów naukowych świadczących o tym, że aspartam powoduje nowotwory w ludzkim organizmie. (…) Pod koniec lat 90. XX w. opublikowano wyniki kilku wyrywkowych badań, które sugerowały występowanie związków między spożywaniem aspartamu i chorób takich jak rak mózgu i układu limfatycznego.

I co wiemy? Nic. Już na samym początku wywodu jesteśmy bliscy schizofrenii (no to w końcu aspartam powoduje raka czy nie i czy są te dowody, czy ich nie ma?), która pogłębia się z każdym kolejnym zdaniem. Dociekliwy czytelnik przeczyta uważnie i dowie się, że:

Sugestie dotyczące związku z nowotworami pochodzą z trzyletnich badań European Ramazzini Foundation (wrzesień 2005) prowadzonych przez grupę badaczy z Bolonii, z których wynika, że aspartam powoduje nowotwór wątroby oraz układu nerwowego oraz zwiększa ryzyko leukemii u samic szczurów

ale zaraz potem następuje szukanie dziury w całym i argumenty przeciwko, które u zwykłego (nie będącego profesjonalistą) czytelnika mogą wywołać dezorientację. Moim zdaniem wszystkie te zarzuty są bzdurne i ich jedynym celem jest ogłupianie ludzi.

Ale dalej dowiadujemy się wreszcie prawdy – hura!!! Proszę zapiąć pasy bezpieczeństwa!

Wstępne badania bezpieczeństwa użycia tego związku sugerowały, że może on prowadzić do guza mózgu u szczurów. W rezultacie Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) nie dopuściła go początkowo do obrotu w USA. W 1980 r. po licznych interwencjach wpływowych osób związanych z G.D. Searle FDA zgłosiła wniosek do Public Board of Inquiry (PBOI) z prośbą o ponowne przetestowanie wpływu aspartamu na guza mózgu.

PBOI po przestudiowaniu dawnych testów i przeprowadzeniu nowych stwierdziła, że aspartam nie wywołuje guza mózgu i zarekomendowała go do dopuszczenia jako dodatku do żywności. W 1981 r. Ronald Reagan przeprowadził zmianę szefa FDA i nominował na to stanowisko Arthura Hull Hayesa, który opierając się na wynikach PBOI i dodając do tego wyniki analogicznych badań japońskich dopuścił do użycia ten związek, z zastrzeżeniem stosowania go wyłącznie w suchych produktach. W 1983 r. FDA rozszerzyła stosowalność aspartamu także na wypieki. W 1996 r. FDA zniosła wszelkie restrykcje na użycie tego związku i zezwoliła na stosowanie go we wszelkich produktach spożywczych. Za FDA podążyły odpowiednie agencje w wielu krajach świata, w tym w Japonii i Unii Europejskiej, które zalegalizowały użycie aspartamu w produktach spożywczych.

Niektórzy sądzą, że korowody wokół zalegalizowania aspartamu były związane z politycznym konfliktem interesu. Donald Rumsfeld, przyjaciel rodziny George’a Busha był prezesem rady nadzorczej Searle, w czasie gdy rozstrzygała się sprawa legalizacji tego słodzika. Arthur Hull Hayes, odpowiedzialny za legalizację aspartamu, musiał opuścić fotel prezesa FDA w 1983 r. po tym gdy ujawniono, że wziął kosztowne prezenty od kilku korporacji. Po opuszczeniu FDA, Hayes został zatrudniony w Searle, w dziale public relations jako starszy konsultant medyczny.

Czy teraz jest już jasne o co chodzi?

Kiedy zrobiła się zadyma, prezydent Reagan przeciął wątpliwości niczym węzeł gordyjski. Dokonał tego… wyrzucając na zbitą twarz niepokornego szefa FDA i osadzając na jego miejscu sprzedawczyka Arthura Hull Hayes’a, człowieka opłacanego przez owe „wpływowe osoby”, a gdy to się wydało nie został ukarany, lecz nagrodzony doskonałą i świetnie płatną, a co najbardziej przerażające – odpowiedzialną posadą konsultanta medycznego w Searle (jak to się odbyło dokładnie i ze wszystkimi szczegółami można zobaczyć w filmie „Aspartam rakotwórcza słodycz”). Prawda, jakie to proste? I jak grubymi nićmi szyte? To, że japońskie firmy przejęły produkcję aspartamu po wygaśnięciu patentu dla Searle wyjaśniałoby, dlaczego Japończycy uzyskali takie, a nie inne wyniki badań na szczurach. Ale ich badań się nie neguje. Neguje się wyłącznie to, co sugeruje, że aspartam jest szkodliwy.

A ja się spytam: a dlaczego firmie Searle tak bardzo zależało na tym, żeby wprowadzić ten związek na rynek, skoro został on odkryty zupełnie przez przypadek?

Aspartam został wynaleziony w 1965 r. przez Jamesa M. Schlattera pracującego dla firmy farmaceutycznej G.D. Searle & Company. Schlatter otrzymał ten związek w ramach badań nad poszukiwaniem leków antyrakowych. Odkrył jego słodycz zupełnie przypadkowo, liżąc, wbrew zasadom BHP swój własny palec ubrudzony tym związkiem.

Skoro badania wykazały, że ma (lub jest tylko podejrzewany) o właściwości rakotwórcze, to chyba najprościej (i jakże moralnie słusznie) byłoby go wyrzucić i o nim zapomnieć. A jednak firma Searle stoczyła kosztującą miliony dolarów walkę z FDA i niezależnym światem naukowym o wprowadzenie tego produktu na rynek. Po co?

W tekście w Wikipedii czytamy coś jeszcze, na co pewnie wiele osób w ogóle nie zwróciło uwagi:

Można go (aspartam) też znaleźć w wielu wędlinach i rybach (zarówno w folii jak i konserwach). Ostatnio coraz częściej pojawia się w produktach farmaceutycznych, np. w większości tabletek musujących.

Jak widać truci jesteśmy na każdym kroku i nie mamy o tym pojęcia. W aptekach coraz trudniej znaleźć witaminy w tabletkach, natomiast musujące (z aspartamem) są wszędzie, również w supermarketach. Czemu ma służyć słodzenie wędlin i ryb? Skoro są to produkty przyprawiane tradycyjnie wyłącznie solą, dodawanie do nich aspartamu i nie informowanie o tym konsumenta wydaje się nadużyciem. Ale i na to znaleziono radę – nie ma obowiązku umieszczania na produktach informacji o tym, że zawierają aspartam.

Wiele jest firm, które próbują dla zysku robić szkodliwe rzeczy, jednak do tej pory prawo stało na straży bezpieczeństwa ludzi i środowiska naturalnego.

Ostatnio coś się bardzo wyraźnie zmieniło. Na gorsze. Zastanówmy się dlaczego…