Szczepieni vs Nieszczepieni: Badanie populacji dzieci nauczanych w systemie edukacji domowej celem zilustrowania zachorowalności – Celeste McGovern

Źródło: http://szczepienia.wybudzeni.com/

Szczepieni vs Nieszczepieni: Badanie populacji dzieci nauczanych w systemie edukacji domowej celem zilustrowania zachorowalności – Celeste McGovern

NIESZCZEPIENI kontra SZCZEPIENI - Children's Medical Safety Research Institute

Nigdy wcześniej jeszcze tego nie robiono. Pierwsze w swoim rodzaju badanie porównujące zdrowie dzieci szczepionych z nieszczepionymi dziećmi, które są edukowane w domu, pokazuje kto jest naprawdę schorowany…. oraz czyi rodzice powinni się martwić.

Pilot comparative study on the health of vaccinated and unvaccinated 6- to 12-year-old U.S. children – Link do publikacji

[W USA nie ma powszechnego obowiązku szkolnego. Według danych Statistics About Non-Public Education in the United States z 2014 w domach uczonych jest około 3.4% dzieci (około 2 milionów uczniów) – przez rodziców lub prywatnego nauczyciela. – admin]

Choroby w USA

Coś jest nie tak z amerykańskimi dziećmi. Są chore – na alergie, astmę, mają lęki, są nadpobudliwe, cierpią na dolegliwości autoimmunologiczne, są autystyczne, mają kłopoty z uwagą oraz trudności w nauce. Z trzydziestu dwóch milionów amerykańskich dzieci 43% z nich cierpi na co najmniej jedną z 20 chorób przewlekłych, nie włączając w to otyłości. Kiedyś takie zaburzenia jak: autyzm, zespół nadpobudliwości psychoruchowej czy cukrzyca typu 1 lub zespół Turetta rzadko występowały, a obecnie szybko zwiększa się liczba cierpiących na nie osób.

W porównaniu do swoich rodziców dzisiejsze dzieci są czterokrotnie bardziej narażone na przewlekłą chorobę. Chociaż ich dziadkowie być może nigdy nie łykali żadnych pigułek w dzieciństwie, to obecne pokolenie dzieci spełnia biznesowe marzenia farmaceutycznych przedstawicieli handlowych. Ich sny stają się rzeczywistością. Ponad milion amerykańskich dzieci poniżej 5 roku życia stale zażywa medykamenty psychiatryczne. Więcej niż 8,3 miliona dzieci poniżej 17 roku życia zażywało je, zaś w każdym miesiącu jedno na czworo zażywa co najmniej jeden lek przepisywany na receptę.

Śmieciowe jedzenie, złe geny, zbyt dużo siedzenia przed telewizorem i grami komputerowymi, pestycydy czy tworzywa sztuczne – to niektóre z czynników środowiskowych związanych z gwałtownym wzrostem chorób, choć żaden z nich nie wyjaśnia w wystarczającym stopniu skali ani zasięgu epidemii. Istnieje pewien czynnik, którego nie wzięto pod uwagę w poszukiwaniach, pomimo że dzieci są na niego narażone poprzez zastrzyki. Co więcej, w stale rosnących dawkach, które wykraczają daleko poza to czego doświadczały poprzednie pokolenia: 50 dawek 14 szczepionek do 6 roku życia, 69 dawek 16 szczepionek zawierających składniki silnie zmieniające odporność do 18 roku życia.

Jesteśmy zapewniani, że szczepionki są „bezpieczne i skuteczne” choć urzędnicy ds. zdrowia publicznego przyznają, że czasami mają poważne skutki uboczne włącznie ze śmiercią. Te zapewnienia są wypowiadane pomimo niepokojącego faktu, iż nie przeprowadzono żadnych długoterminowych badań sprawdzających ich wpływ na ogólny stan zdrowia. Co ciekawe, w ani jednym opublikowanym badaniu nie porównywano dzieci szczepionych z nieszczepionymi, żeby zobaczyć które z nich są zdrowsze kilka lat po podaniu szczepionek. Tak było aż do teraz.

W czasopiśmie Journal of Translational Sciences opublikowano 27 kwietnia pilotażowe badanie 666 dzieci uczonych w domu.

Badano dzieci w wieku od 6 do 12 roku życia z czterech amerykańskich stanów. Porównano 261 nieszczepionych w ogóle dzieci z 405 dziećmi zaszczepionymi w pełni lub częściowo. Oceniono ich ogólny stan zdrowia w oparciu o sprawozdania matek o szczepieniach oraz chorobach zdiagnozowanych przez lekarzy. To, co odkryto na temat wzrostu liczby chorób związanych z układem odpornościowym takich jak alergie oraz choroby neurologiczne, w tym autyzm, powinno sprawić, że wszyscy rodzice zastanowią się dwa razy zanim pozwolą zaszczepić dziecko ponownie:

  • U zaszczepionych dzieci ryzyko zdiagnozowania zaburzeń ze spektrum autyzmu było ponad 4 razy większe [Iloraz szans 4.2].
  • U zaszczepionych dzieci ponad 30 razy częściej diagnozowano alergiczny nieżyt nosa (katar sienny) niż u dzieci nieszczepionych.
  • Zaszczepione dzieci ponad 21 razy częściej potrzebowały medykamenty na alergie niż dzieci nieszczepione.
  • Zaszczepione dzieci miały ponad pięciokrotnie większe ryzyko wystąpienia trudności w nauce niż dzieci nieszczepione [Iloraz szans 5.2].
  • U zaszczepionych dzieci ryzyko zdiagnozowania zespołu nadpobudliwości ruchowej było o 340% większe niż u dzieci niezaszczepionych [Iloraz szans 4.2].
  • Zaszczepione dzieci miały 9 razy większe ryzyko zdiagnozowania zapalenia płuc niż dzieci niezaszczepione.
  • Zaszczepione dzieci miały 8 razy większe ryzyko zdiagnozowania infekcji ucha środkowego (zapalenie ucha środkowego) niż dzieci niezaszczepione.
  • U zaszczepionych dzieci ryzyko interwencji laryngologicznej (włożenie drenu do ucha) było o 700% większe niż u dzieci niezaszczepionych.
  • Zaszczepione dzieci miały 4 razy większe ryzyko zdiagnozowania jakiejkolwiek choroby przewlekłej niż dzieci niezaszczepione.

Dzieci uczone w domu kontra dzieci uczone w domu

Problem z przeprowadzeniem badania porównującego szczepionych z nieszczepionymi, przynajmniej sto lat po tym kiedy takie badanie powinno zostać przeprowadzone jest taki, że obecnie praktycznie wszystkie amerykańskie dzieci są szczepione. Gdy 95% dzieci zostanie zaszczepionych, to pozostaje bardzo niewielka „grupa kontrolna” do zbadania długookresowych skutków. Porównywanie dużej grupy amerykańskich dzieci z małą grupą nieszczepionych w ogóle (jak np. dzieci Amiszów) ujawnia różnice, lecz krytycy twierdzą, że to jak porównywanie jabłek z pomarańczami.  Jest zbyt wiele zmiennych – np. dieta, ruch na świeżym powietrzu, czas spędzony przy komputerze – które oprócz podanych szczepionek, mogą wyjaśniać różnice w stanie zdrowia.

Anthony Mawson, profesor na Wydziale Epidemiologii i Biostatystyki w Szkole Zdrowia Publicznego na Jackson State University wraz z kolegami Azadem Bhuiyan i Binu Jacobem, współpracując z Brianem D. Ray’em, prezesem National Home Education Research Institute (Krajowego Instytutu ds. Badań nad Edukacją Domową) w Salem zachęcił i zapisał szereg rodzin do uczestnictwa w tym badaniu. Dzięki temu porównano dzieci uczone w domu z innymi również korzystającymi z edukacji domowej (jabłka z jabłkami), ale z tą dodatkową zaletą że dzieci uczone w domu, jako populacja odpowiada większości profilom amerykańskich rodzin. Rodziny, które odpowiedziały na anonimową ankietę internetową były rekrutowane przez stowarzyszenia edukacji domowej w stanach Floryda, Luizjana, Missisipi i Oregon.

Handel chorobami

Zarówno szczepione jak i nieszczepione dzieci biorące udział w badaniu czasem chorowały. Zgodnie z oczekiwaniami, zaszczepione dzieci były mniej podatne na zarażenia przeciwko którym zostały zaszczepione. Miały znacząco mniejsze szanse zachorowania na ospę wietrzną (OR – Iloraz szans 0.26) oraz krztusiec (Iloraz szans 0.3) (patrz tabela 2).

NIESZCZEPIENI kontra SZCZEPIENI - Ospa, krztusiec, zapalenie płuc, różyczka

Jakkolwiek, pomimo zdrowotnej histerii w związku z epidemią odry w Disneylandzie i ponownego wzrostu zachorowań na świnkę nie było dowodów na to, że zaszczepione dzieci były bardziej chronione przed tzw. „chorobami, którym można zapobiec dzięki szczepieniom”. Dzieci w obu grupach miały takie same wskaźniki zachorowań na odrę, świnkę, zapalenie wątroby typu A i B, grypę, rotawirusy oraz zapalenie opon mózgowych (zarówno wirusowe jak i bakteryjne).

Nieszczepione dzieci w tym badaniu w rzeczywistości były lepiej chronione przeciw „chorobom, którym można zapobiec dzięki szczepieniom” niż dzieci, które otrzymały szczepionki. Od 2000 roku amerykańskie Centrum Kontroli Chorób i Zapobiegania Chorób [CDC] zaleca cztery dawki szczepionki przeciwko siedmiu różnym szczepom pneumokoków przed ukończeniem 15 miesiąca życia. Od 2010 roku zaleca przeciw 13 szczepom, ale szczepione dzieci w tym badaniu miały o 490% większe ryzyko diagnozy zapalenia płuc w porównani do dzieci niezaszczepionych (OR – Iloraz szans 5.9).

Drenaż mózgu

Jakie są inne koszty tej słabej poszczepiennej ochrony przeciw ospie wietrznej i krztuścowi?

Związek pomiędzy autyzmem i szczepieniami jest największym tornadem w szczepionkowej burzy. Zaburzenia autystyczne urosły z rzadkiego zaburzenia do czegoś, co dotyka jedno dziecko w prawie każdej klasie. W latach 80-tych XX wieku autyzm dotyczył jednego na 10.000 dzieci, na początku lat 90-tych – jednego na 2.500. Pięć lat temu autyzm diagnozowano u jednego na 88 dzieci, a obecnie u jednego na 68. [w niektórych obszarach USA dotyczy więcej niż 1 na 50 dzieci – admin]

W tym badaniu dzieci nauczanych w domu, ryzyko zdiagnozowania autyzmu było ponad 4-krotnie wyższe u dzieci szczepionych niż u nieszczepionych (OR – Iloraz szans  4.2).

Przedstawiciele CDC mówiąc, że „Nie znamy wszystkich przyczyn zaburzeń ze spektrum autyzmu”  – unikają w ten sposób powiedzenia, że nie zidentyfikowali żadnej przyczyny lub jakiejkolwiek terapii.

Wciąż cytują badanie opublikowane w 2004 roku w czasopiśmie Pediatrics stwierdzające, że obala się związek między autyzmem a szczepieniami, choć jeden z jego autorów, ich własny najlepszy naukowiec William Thompson przyznał, że on i jego współpracownicy zmówili się by ukryć i następnie zniszczyć dane (zachował ich kopie), które wykazywały związek pomiędzy autyzmem, a szczepionką MMR.

„O mój Boże nie mogę uwierzyć, że zrobiliśmy to, co zrobiliśmy” wyznał William Thompson podczas rozmowy telefonicznej z Brianem Hookerem, profesorem bioinżynierii na Simpson University i ojcem autystycznego dziecka.

Dr William Thompson i dr Brian Hooker z synem

Dr William Thompson i dr Brian Hooker z synem

Oświadczenie dr Williama W. Thompsona – Morgan Verkamp

Informacje podane przez informatora Williama Thompsona stały się podstawą filmu dokumentalnego  Wyszczepieni – od TUSZOWANIA faktów do KATASTROFY [Vaxxed: From Cover-Up to Catastrophe] w reżyserii  Andrew Wakefielda, gastroenterologa, który jako pierwszy badał potencjalny związek pomiędzy szczepionką MMR i autyzmem pod koniec lat 90- tych.  Dokument ten stał się symbolem jak system obchodzi się z tymi, którzy ośmielili się sprzeciwić. Urzędnikom w CDC marzy się, aby nikt nie oglądał tego filmu.

Del Bigtree, Polly Tommey, Dr Andy Wakefield i dr Brian Hooker

Del Bigtree, Polly Tommey, Dr Andy Wakefield i dr Brian Hooker

[Fragment wniosków ze słynnej publikacji Wakefielda i innych…
„We did not prove an association between measles, mumps, and rubella vaccine and the syndrome described. Virological studies are underway that may help to resolve this issue.
Nie udowodniliśmy związku między szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce i opisanym syndromem. Konieczna jest dalsza praca nad rozwiązaniem tej sprawy.” –  Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia, non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children. – admin]

CDC nie wspomina również, że rząd federalny został zmuszony do uznania roli szczepień w powodowaniu autyzmu oraz tego, że przyznał rekompensatę niektórym rodzicom, których dzieci zostały pokrzywdzone przez szczepionki. Inne sądy również uznają związek pomiędzy autyzmem i szczepieniami. Poza tym istnieją tysiące rodziców poszkodowanych dzieci, co do których sądy i rząd federalny udają, że ich nie ma. Ci wszyscy rodzice opowiadają wciąż tą samą historię, że widzieli jak ich dzieci zapadały na autyzm w następstwie szczepienia.

Poszczepienne uszkodzenia mózgu i układu nerwowego nie są niczym nowym. Dla przykładu powodujące porażenie oraz potencjalną ślepotę Ostre Rozsiane Zapalenie Mózgu i Rdzenia Kręgowego  (co powoduje widoczne na rezonansie magnetycznym [MRI] białe plamki w mózgu, które mogą rozwinąć stwardnienie rozsiane) było opisywane w literaturze medycznej od dziesięcioleci. Jest to udokumentowanym efektem ubocznym prawie każdej szczepionki. Innymi przykładami są: narkolepsja i Zespół Guillaina-Barrégo.

Jaką rolę mogą pełnić szczepionki w subtelniejszych uszkodzeniach mózgu? Nie pytaj CDC, bo oni nigdy się ich nie doszukali. Jednak badanie JSU wykazało, że zaszczepione dzieci mają 5-krotnie wyższy prawdopodobieństwo wystąpienia trudności w nauce niż dzieci niezaszczepione (OR – Iloraz szans =5,2). Ponad 4-krotnie wyższe prawdopodobieństwo zdiagnozowania zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi (OR – Iloraz szans = 4,3). To badanie wykazało również ponad 3-krotnie wyższe prawdopodobieństwo zaburzeń rozwojowych układu nerwowego (np. upośledzenie wzrostu i rozwoju mózgu lub ośrodkowego układu nerwowego związanego z diagnozą trudności w uczeniu się, ADHD i/lub ASD (OR – Iloraz szans = 3,67).

Rtęć, glin i co jeszcze?

Rtęć, glin i co jeszcze

Składniki szczepionek znane są z powodowania uszkodzeń mózgu. Robert Kennedy Jr. zwrócił uwagę na zagrożenie rtęcią w postaci tiomersalu stosowanego jako środek konserwujący szczepionki oraz jego związek z autyzmem.

Glin (aluminium) jest kolejną dobrze udokumentowaną neurotoksyną dodawaną do szczepionek jako adiuwant by wywołać reakcję układu odpornościowego. Niedawne badania wyrzuciły wszystko co naukowcy zwykli o aluminium mówić (i co CDC wciąż mówi) na śmietnik. Aluminium nie jest wydalane z organizmu w ciągu kilku godzin lub dni, ale utrzymuje się w nim przez całe lata i może przemieszczać się do takich narządów jak węzły chłonne, śledziona i mózg. Glin zawarty w szczepionkach został powiązany z występowaniem Zespołu Chronicznego Zmęczenia, Makrofagowe Zapalenie Mięśniowo-Powięziowe (MMF), licznymi chorobami autoimmunologicznymi, chorobą Alzhaimera, z nagłymi zgonami po szczepieniu oraz autyzmem.

Szczepionki i zapalenie mózgu – dr Harold E. Buttram i Catherine J. Frompovich

Agencja ds. Żywności i Leków [FDA] nie zaprzecza jego toksyczności – z wyjątkiem tego, że w szczepionkach nie ma wystarczającej ilości aluminium aby spowodować uszczerbek na zdrowiu. Jednak ryzyko kalkuluje w oparciu o doustną ekspozycję. Mimo to, opisuje się upośledzenie pamięci u myszy laboratoryjnych oraz

„bardzo młodych zwierząt, które wyglądają na słabsze, mniej aktywne i skoordynowane gdy ich matki były narażone na duże ilości aluminium podczas ciąży i karmienia”.

Związek z infekcjami ucha

Szczepienia - Związek z infekcjami ucha

U szczepionych dzieci w tym badaniu, infekcje ucha były przez lekarzy czterokrotnie częściej diagnozowane (OR- Iloraz szans = 3.8). Miały o 700% większe ryzyko interwencji laryngologicznej w celu umieszczenia drenu w uchu z powodu powtarzających lub uporczywych infekcji (OR – Iloraz szans =8.0).

Liczba ostrych infekcji ucha znacznie wzrosła na całym świecie w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci. Stały się tak powszechne, że obecnie nie budzą większego zainteresowania. Dotykają 80% amerykańskich dzieci do 3 roku życia i są wiodącą przyczyną wizyt lekarskich, stosowania antybiotyków oraz najczęstszą przyczyną chirurgicznych operacji pediatrycznych – umieszczenie plastikowego drenu w uszach.  Dziecięce infekcje ucha kosztują system opieki zdrowotnej prawie 3 miliardy dolarów rocznie.

Badanie wskazuje na doniesienia o infekcji ucha środkowego zgłaszane w rządowym Systemie Zgłaszania Niepożądanych Skutków Poszczepiennych [VAERS]. W bazie danych VAERS po ustawieniu kryteriów wyszukiwania na dzieci poniżej 1 roku, u których rozwinęło się zapalenie ucha środkowego w ciągu tygodnia od szczepienia wyskakuje 438.573 takich przypadków pomiędzy rokiem 1990 a 2011, „często z gorączką i innymi objawami stanu zapalnego oraz w jakimś stopniu zaangażowania ośrodkowego systemu nerwowego.” Jeśli jest to zgłoszona liczba dla dzieci poniżej 1 roku życia w ciągu jednego tygodnia od zaszczepienia, to w takim razie jak duża jest liczba dzieci we wszystkich grupach wiekowych, która miała infekcje ucha w następstwie szczepienia? Tego nikt nie wie.

Rozregulowanie mikrobiomu – dysbioza

Rozregulowanie mikrobiomu – dysbioza

Jako możliwy mechanizm infekcji ucha wywołanej szczepieniem, autorzy tego badania cytują pracę z 2006 roku, w której badano rodzaje bakterii w kanałach nosowych u dzieci szczepionych 7-walentną szczepionką przeciw pneumokokom i porównali je z „historycznymi grupami kontrolnymi”  – dziećmi sprzed ery Prevnar 7. W szczepionej grupie stwierdzono zwiększoną kolonizację bakteriami zwanymi M. catarrhalis. Bakterie te wydają się mieć związek ze zwiększonym ryzykiem infekcji ucha.

Nic więc dziwnego, że szczepione dzieci w tym badaniu ponad dwukrotnie częściej przyjmowały antybiotyki (iloraz szans = 2,4). Były one także częściej hospitalizowane (iloraz szans = 1,8).

Antybiotyki o szerokim spektrum działania, takie jak te, które są często stosowane podczas infekcji ucha działają jak napalm na mikrobiom.  Mogą wyeliminować drobnoustroje powodujące infekcję ucha, ale wpływają również na wiele innych mikroorganizmów, zmieniając kompozycję mikrobiologiczną w sposób, który nauka zaczyna dopiero rozumieć jak dogłębnie wpływa to na zdrowie.

Nowe badania łączą zmiany w mikrobiomie ze wzrastającą liczbą chorób, od zespołu jelita drażliwego, poprzez otyłośćchorobę Leśniewskiego-Crohnacukrzycęstwardnienie rozsiane po zaburzenia nastroju takie jak niepokój i depresja, czy choroby psychiczne takie jak schizofrenia i autyzm.

badaniu z 2011 roku opublikowanym w Lancet duńscy naukowcy stwierdzili, że szczepionka przeciw pneumokokom „ma znacznie szerszy wpływ… na społeczność drobnoustrojów niż pierwotnie zakładano i podkreśla potrzebę uważnego monitorowania podczas wdrażania tych szczepionek.…”.

Inne niedawno opublikowane badanie wykazało, że nie tylko pneumokokowe bakterie są dotknięte szczepieniami, ale kilka nieoczekiwanych drobnoustrojów szybko kolonizuje teren u każdego komu zostanie podana szczepionka. Jaki jest łączny wpływ 69 szczepień na rozwijający się mikrobiom u dzieci? Urzędnicy ds. zdrowia publicznego nawet nie zadali tego pytania.

Katar i swędzenie

Szczepienia - Katar i swędzenie

Badanie JSU wykazało, że szczepione dzieci mają 30-krotnie wyższe ryzyko wystąpienia alergicznego nieżytu nosa (kataru siennego) niż dzieci nieszczepione (iloraz szans 30.1). To przewyższa siłę związku pomiędzy paleniem papierosów a rakiem płuc. Szczepione dzieci mają również wyższe ryzyko zdiagnozowania ogólnej alergii (iloraz szans  3.9) oraz prawie 3 razy wyższe ryzyko występowania egzemy (iloraz szans 2.9).

Wszystkie te alergiczne choroby pociągają za sobą konieczność podawania większej ilości medykamentów. Szczepione dzieci w tym badaniu były ponad 21-krotnie bardziej narażone na przyjmowanie leków przeciwalergicznych, niż dzieci nieszczepione.

Alergiczny nieżyt nosa (katar sienny) jest kolejną z niewyjaśnionych dziecięcych plag. W 2012 roku dotyczył 6.6 miliona dzieci. Jest silnie związany z kolejnym zaburzeniem dziecięcym jakim jest astma. Ponad 3 miliony amerykańskich dzieci ma alergię pokarmową, a jedno na cztery wypryski skórne – egzemę. Ilość alergii wzrasta na całym świecie. Obecnie dotykają one prawie połowę amerykańskich dzieci w wieku szkolnym.

Podobnie jak w przypadku autyzmu, urzędnicy ds. zdrowia publicznego nie mają odpowiedzi wyjaśniającej eksplozję chorób alergicznych na tle immunologicznym. Jednak naukowcy rutynowo tworzą zwierzęce modele chorób alergicznych poprzez ich ekspozycje na aluminiowe adiuwanty. Takie same adjuwanty jak te stosowane w szczepionkach, w tym samym czasie co alergeny. W niedawnych eksperymentach ( jak tym lub tym) opisywane jest jak naukowcy używają aluminium by stymulować rozwój alergicznego nieżytu nosa (kataru siennego)  u myszy.

To badanie z 2014 roku opisuje jak naukowcy stosowali wodorotlenek glinu do wiązania go z bakteriami krztuśca (szczepionka przeciw krztuścowi DTaP, która również zawiera aluminium) i eksponowali zwierzę podając antygen doustnie (np. w pokarmie takim jak orzeszki ziemne lub soja) by powodować u szczurów alergie pokarmowe.

Badania takie jak te (tutaj  i tutaj) opisują jak połączyć wodorotlenek glinu z białkiem jajka (kolejny składnik szczepionki) by tworzyć zwierzęce modele astmy.

Dlaczego więc CDC nie bierze pod uwagę faktu, że naukowcy za pomocą składnika, dzięki któremu wywołują alergie u zwierząt, nie tworzą także alergii u dzieci?

Brak wyjaśnień?

Autorzy tego badania wnioskują, że:

„Nie było innego wyjaśnienia zaobserwowanych różnic w wynikach zdrowotnych pomiędzy szczepionymi i nieszczepionymi grupami dziećmi poza samym szczepieniem.”

Choć projekt tego badania ograniczał interpretację przyczynową dodali, że istnieje wyraźna zależność pomiędzy dawkami szczepień, a chorobami przewlekłymi. Zaś częściowo zaszczepieni wykazują pośrednie zdiagnozowania ospy wietrznej i krztuśca, podobnie jak infekcji ucha, zapalenia płuc, alergicznego nieżytu nosa, ADHD, egzemy oraz trudności w nauce (patrz Tabela 4).

„Stopień w jakim te odkrycia mają zastosowanie do populacji dzieci uczących się w domu, a także ogółu populacji wymaga dalszych badań porównujących szczepionych z  nieszczepionymi dziećmi” stwierdza Mawson wraz ze swoimi współpracownikami.

„Zbadanie i zrozumienie biologicznych podstaw tych nieoczekiwanych niespecyficznych efektów szczepień jest kluczowe dla zapewnienia opartej na dowodach decyzji oraz polityki szczepień.”

Jednakże istnieje niewiele dowodów, że establishment medyczny głównego nurtu jest w ogóle zainteresowany zrozumieniem nieoczekiwanych wyników. Dotychczasowe przesłanie jest jasne, szczepionki są największym cudem współczesnej medycyny, interwencją która uratowała miliony ludzi oraz poprawiła jakość życia kolejnych milionów.  Od początków rozpoczęcia szczepień „drobnym drukiem” przyznają, że kilka dzieci ucierpi z powodu poszczepiennych poważnych efektów ubocznych, a nawet umrze, ale ich życie to niewielka ofiara dla większego dobra w ochronie ludzkości przed plagami chorób zakaźnych.

Od ponad wieku akceptowany jest dogmat zdrowia publicznego, że korzyści wynikające ze szczepienia przeważają ryzyko. Co więcej, po wprowadzeniu pięciu nowych szczepionek od 1995 roku, co łącznie wynosi 35 szczepień w wieku przedszkolnym, nigdy nie przeprowadzono badania sprawdzającego łączny wpływ szczepień. Rzeczywistość jest taka, że realne korzyści wynikające ze szczepień są teoretyczne, a ich realne ryzyko nieznane.

Nabierająca rozpędu „wojna szczepionkowa” to tak naprawdę zjawisko wzrastającej liczby „wahających się” rodziców (i lekarzy) kwestionujących kalendarz szczepień CDC  z ważnych powodów. Dlaczego lekarze, którzy czerpią finansowe korzyści ze szczepień są rzecznikami zdrowia publicznego? Czy rządowym instytucjom ds. zdrowia naprawdę można ufać w ochronie naszych dzieci, jeśli są tak bardzo oddani przemysłowi farmaceutycznemu? Dlaczego w szczepionkach są toksyny? Czy moje dziecko naprawdę potrzebuje tej szczepionki, a może ktoś je sprzedaje jak Coca Colę czy gry komputerowe? Dlaczego akceptowane jest świadome poświęcenie niektórych dzieci w imię większego dobra? Czy to większe dobro jest rzeczywiste czy też jest tylko złudzeniem?

Wygląda na to, że te szczepionki mogą czasami ograniczać takie naturalne zachorowania jak ospa wietrzna. Pytanie, na które instytucje zdrowia publicznego nie udzielają odpowiedzi to: za jaką cenę? Co jeszcze robią szczepionki? Jeśli są takie cudowne, to dlaczego w takim razie amerykańskie dzieci są tak schorowane?

To pilotażowe badanie pokazuje nam, że jeśli medycyna głównego nurtu oraz nasze instytucje ds. zdrowia publicznego są naprawdę zainteresowane zdrowiem dzieci, a nie tylko zyskami ze szczepień lub obroną szczepionkowej religii przed bluźnierstwami, to to co jest potrzebne, to nie wola do przekonywania każdego by uwierzył, ale odwaga aby odkryć prawdę.

Celeste McGovern

Celeste McGovern jest niezależną dziennikarką, która pisze na stronie http://www.ghostshipmedia.com.

CMSRI  – Children’s Medical Safety Research Institute [Instytut Badań nad Bezpieczeństwem Medycznym Dzieci] jest medyczną i naukową kolaboracją założoną w celu finansowania niezależnych badań nad czynnikami przyczynowymi leżącymi u podstaw epidemii chorób przewlekłych i niepełnosprawności.

Źródło: Vaccinated vs. Unvaccinated: Mawson Homeschooled Study Reveals Who is Sicker

Badanie populacji dzieci

Zablokowana skuteczna metoda leczenia nowotworów

Prof. Maria Dorota Majewska

W USA w ostatnich 2 miesiącach seryjny zabójca/samobójca zamordował kilku (być może kilkunastu)  lekarzy holistycznych.  Kilka tygodni wcześniej gabinety i biura tych lekarzy zostały splądrowane przez agentów z FDA.  Prywatni detektywi odkryli prawdopodobną tajemnicę tych morderstw.  Okazało się, że wszyscy ci lekarze badali i leczyli pacjentów z chorobami nowotworowymi oraz z autyzmem naturalnym preparatem białkowym GcMAF.

Białko to, odkryte przez japońskich badaczy, do niedawna było produkowane jako lek przez niewielką włoską firmę farmaceutyczną.  Jest ono naturalnym składnikiem układu odpornościowego i stymuluje makrofagi do niszczenia wirusów oraz komórek nowotworowych.  Działa silnie antynowotworowo także poprzez hamowanie aktywowanego przez nowotwory rozwoju naczyń krwionośnych. Wszystko wskazuje, że kuracja tym białkiem jest idealną, immunologiczną, bezpieczną metodą leczenia nowotworów.

GcMAF okazał się bardzo skuteczny nie tylko w leczeniu nowotworów, ale i autyzmu oraz prawdopodobnie wielu innych chorób neurologicznych. Białko to powstaje z prekursorowego białka Gc, które wiąże i transportuje witaminę D.  Gc jest przekształcane w GcMAF przez przyłączenie grupy cukrowej.  Enzym, alpha-N-acetylgalactosaminidaza (w skrócie nagalaza), produkowany w dużych ilościach przez wirusy i komórki nowotworowe, usuwa grupę cukrową z białka GcMAF, czyniąc je nieaktywnym i niezdolnym do ochrony przed nowotworami oraz do prawidłowej regulacji układu odpornościowego.    Wysokie stężenie nagalazy znaleziono we krwi dzieci autystycznych i u pacjentów z chorobami nowotworowymi, co znaczy, że nie są oni zdolni do produkowania ochronnego GcMAF.

Wg. Doniesień mediów alternatywnych, zamordowani lekarze rzekomo mieli dowody, że negalaza jest wstrzykiwana dzieciom i dorosłym w szczepieniach, co może zaburzać układ odpornościowy i  przyczyniać się do powstawania autyzmu i innych chorób neurologicznych, immunologicznych oraz nowotworowych.  Ponieważ nagalaza jest produkowana przez wirusy prawdopodobnie znajduje się w wielu szczepionkach przeciwwirusowych.

Medyczne gestapo skonfiskowało wszystkie dawki i zapasy GcMAF znajdujące się w USA i UE oraz zamknęło firmę produkującą to białko.               Komuś widać bardzo zależało, by społeczeństwa USA i Europy nie dowiedziały się o tych badaniach i o skutecznych, bezpiecznych, naturalnych  metodach leczenia  nowotworów i autyzmu.  Firmy farmaceutyczne zarabiają miliardy na sprzedaży leków do chemioterapii, które są silnie toksyczne i zazwyczaj zabijają także pacjentów.  Obecność na rynku bezpiecznego, skutecznego, naturalnego leku, którego nie można opatentować, bardzo naruszyłaby gigantyczne zyski tych korporacji.

Tymczasem w Japonii (gdzie odkryto GcMAF) dobrze prosperuje kilka klinik, które oferują pacjentom leczenie tym preparatem.  Zamożni pacjenci muszą się więc udawać na leczenie do Japonii.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Gc+Protein+(Vitamin+D-binding+Protein)%3A+Gc+Genotyping+and+GcMAF+Precursor+Activity

http://www.naturalnews.com/050553_Dr_Bradstreet_GcMAF_cancer_therapy.html

http://www.naturalnews.com/050582_nagalase_GcMAF_cancer_industry_profits.html

http://tatoott1009.com/2015/07/23/explosive-the-real-reason-holistic-doctors-are-being-killed-and-vanishing/

http://www.globalresearch.ca/u-s-government-agents-raid-research-facility-to-seize-breakthrough-cancer-treatment-gcmaf-doctor-found-dead-3-days-later/5465054

http://everydayconcerned.net/foodhealth/gcmaf-nagalase-vaccines-autism-cancer-cures-holistic-doctors-being-killed-what-is-the-connection/,

https://www.youtube.com/watch?v=0v3IA2Hj1TA

https://www.youtube.com/watch?v=Gof99Kpcyzk

http://www.hdri-usa.com/tests/nagalase/

http://www.betterhealthguy.com/gcmaf,

http://thoughtcrimeradio.net/2015/07/is-gcmaf-the-real-reason-why-holistic-doctors-are-dead/

Najnowsze wytyczne europejskie zatwierdzają metodologię prof. Seraliniego oraz wyniki jego badań na szczurach karmionych kukurydzą GMO

Źródło: Fakty dla zdrowiaNajnowsze wytyczne europejskie zatwierdzają metodologię prof. Seraliniego oraz wyniki jego badań na szczurach karmionych kukurydzą GMOPo fali ostrej krytyki w stosunku do przełomowego badania przeprowadzonego przez naukowca oraz po niesprawiedliwym podważeniu zasadności jego rygorystycznych metod badań naukowych, Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) zaskoczył wszystkich, zmieniając swoje stanowisko o 180 stopni. Według ostatnich doniesień, agencja potwierdziła prawdziwość wyników profesora Gillesa-Erica Seraliniego, opublikowanych w artykule dotyczącym długoterminowych szkód dla zdrowia powodowanych spożywaniem modyfikowanej genetycznie kukurydzy NK603 produkcji Monsanto, potwierdzając tym samym, że wnioski z jego badania są w istocie słuszne.

Film i artykuł o badaniu prof. SeraliniegoGMO – szokujące wyniki pierwszego długotrwałego i niezależnego badania.

Jak donosi portal GMOSeralini.org, pośrednia aprobata badań prof. Seraliniego przez EFSA zbiega się z przyjętymi przez agencję nowymi wytycznymi dotyczącymi tego, w jaki sposób w przyszłości powinno się prowadzić długotrwałe badania nad żywnością w Unii Europejskiej (UE). Być może trudno w to uwierzyć, lecz EFSA, urząd który jest zasadniczo europejską wersją amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA), tworzy owe wytyczne w oparciu o te same, które zastosował prof. Seralini na potrzeby badania wykazującego, że produkty GMO przyczyniają się do niewydolności narządów i powstawania raka.

Zainteresowani tematem zapewne pamiętają, że po publikacji kontrowersyjnego badania prof. Seraliniego w 2012 r. urząd EFSA przypuścił gwałtowny atak na naukowca, twierdząc przy tym, że podczas pracy nie zastosował on odpowiedniej metodologii badań. Jak wcześniej zauważyli autorzy GMWatch.org, roszczenia te były całkowicie bezpodstawne i stronnicze, ponieważ w żadnym z odgórnie finansowanych przez przemysł badań również nie stosowano tychże norm, a mimo to były one wykorzystywane przez EFSA w celu zatwierdzania produktów GMO.

Jednakże na chwilę obecną EFSA w istocie przyznaje, że prof. Seralini miał rację, a jego metody badawcze są w rzeczywistości solidniejsze niż te obecnie stosowane. Dlatego też, agencja przyswaja wiele z tych metod, wprowadzając je jako oficjalne standardy nowoczesnych badań nad bezpieczeństwem żywności, co można uznać za wielkie zwycięstwo nie tylko prof. Seraliniego i jego trudu, ale także całej społeczności niezależnych badaczy, którzy dążą do odkrycia prawdy, a nie umacniania korporacyjnej propagandy.

„To fascynujący dokument, który w dużej mierze potwierdza metodologię i wybory dokonane w 2012 roku przez prof. Gillesa-Erica Seraliniego podczas badania nad genetycznie modyfikowaną kukurydzą NK603 – metodologię i wybory, które były celem ataków EFSA i rzeszy innych krytyków”, dodaje GMOSeralini.org w komentarzu do nowych wytycznych proponowanych przez EFSA.

Następujący plik umożliwia samodzielne zapoznanie się z nowymi wytycznymi (w języku angielskim): Raport EFSA dot. metodologii badania bezpieczeństwa żywności.

EFSA zatwierdza niemal wszystkie metody badawcze stosowane przez Seraliniego

Niektóre z punktów, na które warto zwrócić uwagę w nowych wytycznych EFSA, mówią, że gatunek szczura wykorzystany przez prof. Seraliniego – mianowicie szczur Sprague-Dawley (SD) – jest rzeczywiście odpowiedni do stosowania w długofalowych badaniach nad bezpieczeństwem żywności. Prof. Seralini był uprzednio krytykowany za wykorzystywanie szczurów SD podczas swoich badań, tymczasem według EFSA szczury SD są obecnie właściwe dla tego typu eksperymentów.

EFSA przyznaje już również, że długofalowe badania nad bezpieczeństwem żywności  nie wymagają szczegółowych i niezmiennych hipotez, co wcześniej stanowiło kolejny punkt oparcia dla krytyki pracy prof. Seraliniego. Technicznie rzecz biorąc, ponieważ produkty GMO wciąż są nowością jeśli chodzi o literaturę naukową, konstruowanie badań w bardziej „odkrywczy” sposób, tak jak to zrobił prof. Seralini, było całkowicie do przyjęcia.

Niemniej, nowe wytyczne EFSA wnoszą o wiele więcej poza samym uzasadnieniem pracy prof. Seraliniego. Biorą również za cel błędne wykorzystanie historycznych grup kontrolnych w badaniach nad bezpieczeństwem, co było praktyką często stosowaną przez Monsanto i inne podmioty badawcze, i co w zasadzie prowadziło do osiągnięcia jedynie wcześniej założonych wyników. Według EFSA, dane z historycznych grup kontrolnych „powinny być traktowane z ostrożnością”, ponieważ mogą prowadzić do zafałszowanych wyników.

„Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy zadowoleni widząc, że EFSA bierze pod rozwagę nasze ostrzegawcze wywody o złudnych „referencyjnych” grupach kontrolnych i danych kontrolnych z przeszłości (nawet pomimo faktu, że w tym samym dokumencie EFSA pozwala następnie na ich wykorzystanie), jak również zatwierdza te aspekty eksperymentu Seraliniego, za które był najostrzej krytykowany”.

Autor: Ethan A. Huff

Źródła:
http://www.naturalnews.com/041728_food_safety_guidelines_seralini_study_gm_corn.html
http://gmoseralini.org/seralini-validated-by-new-efsa-guidelines-on-long-term-gmo-experiments/
http://www.gmwatch.org/index.php/news/archive/2012/14377-proof-that-efsa-used-double-standards-to-attack-seralini
http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/3347.htm
http://science.naturalnews.com/gmo.html

Wielka wojna z producentami GMO

Źródło: Kod Władzy

Walka alterglobalistów z międzynarodowym koncernem Monsanto od początku wydawała się nierówna i pesymiści wieszczyli im niechybną porażkę. Ostatnie doniesienia wskazują jednak, że mamy do czynienia z odwróceniem ról i powoli zaczyna dochodzić do sytuacji kiedy to producent GMO musi zacząć się bronić.

Gdyby przyjrzeć się ostatnim doniesieniom dotyczącym GMO dojść można do wniosku, że czas działa na niekorzyść koncernu Monsanto. Jeszcze kilka lat temu tematyka związana z genetycznie modyfikowaną żywnością poruszana była jedynie w niszowych mediach a przez większość ludzi, szczególnie zaś polityków, była ona traktowana jako rzecz zupełnie „niepoważna”, którą nie ma sensu w ogóle się zajmować. Minęło jednak trochę czasu, przeciwnicy GMO nie ustawali w bojach o prawdziwą żywność, pisano kolejne artykuły, rozmawiano, docierano do poszkodowanych, w końcu wytaczano procesy. Wydaje się, że pod koniec 2012 roku coś w końcu udało się wywalczyć. Wielu ludzi uświadomiło sobie, że GMO jest istotnym problemem i że nie można pozostawić sprawy samej sobie.
Walka jaką aktywiści toczą z o wiele silniejszym przeciwnikiem nie jest łatwa. Chociaż producentów GMO wielokrotnie oskarżano o podejrzane kontakty z politykami, wpływanie na decyzje sądów i organów ścigania a przede wszystkim fałszowanie danych naukowych, nigdy nic nikomu nie udało się udowodnić. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Stanach Zjednoczonych gdzie w rządowej agencji FDA (Food and Drug Administration) zupełnie wykasowano listę zawierającą ponad milion podpisów na rzecz oznaczenia produktów modyfikowanych genetycznie. Niestety, inicjatorzy akcji źle wybrali termin złożenia podpisów. Robiąc to na początku 2012 roku kiedy w USA trwa kampania wyborcza oznacza, że wielu polityków zrobi wszystko by zamieść całą sprawę pod dywan. I to właśnie zrobili.
Uniemożliwienie wprowadzenia systemu oznaczania GMO na terenie Stanów Zjednoczonych jest bez wątpienia sukcesem jej producentów, oznaczenia wymagane są jedynie w kilku stanach, m.in. w Kalifornii. W ten sposób konsument nie będzie wiedział jak została wyprodukowana żywność, którą kupuje, bez względu na to czy jego zdaniem GMO jest szkodliwe czy też nie. Wbrew pozorom zaś tego typu żywności jest więcej niż byśmy chcieli. Najbardziej w tym temacie wyczuleni Amerykanie sporządzili listy najbardziej ryzykownych rodzajów żywności – kukurydza, która zdaje się być najpowszechniej uprawianą rośliną poddawaną eksperymentom genetycznym wykorzystywana jest do produkcji ogromnej liczby produktów żywnościowych, które trafiają na rynek bez jakichkolwiek oznaczeń. Żeby temu przeciwdziałać przygotowano między innymi listę płatków śniadaniowych, przy produkcji których wykorzystuje się modyfikowaną genetycznie kukurydzę.
Na czym polega szkodliwość GMO? 
Regularne próby ukrycia możliwych podejrzeń o szkodliwość żywności modyfikowanej genetycznie bardzo często utrudniają dokładne badania oraz publikacje ich rezultatów. Czasami mamy nawet do czynienia z działaniami prewencyjnymi, tak jak to miało miejsce w przypadku zakupu przez Monsanto firmy, której działalność polega na mierzeniu populacji pszczół. Zwierzęta te są bardzo wrażliwe na specjalny rodzaj protein zawartych w pyłku modyfikowanych genetycznie roślin. Jego zebranie zajmuje robotnicom o wiele więcej czasu co powoduje, że nie są one w stanie zgromadzić odpowiedniej ilości zapasów i ul ginie.
Tym razem jednak francuskim naukowcom udało się przeprowadzić obszerne badania, które miały określić jaki jest stopień szkodliwości GMO dla ludzi. Wygląda z resztą na to, że Francja jest na prostej drodze do rozpoczęcia działań dążących do wprowadzenia całkowitego zakazu upraw NK603, czyli modyfikowanej genetycznie kukurydzy będącej jednym ze sztandarowych produktów Monsanto, na terenie całej Unii Europejskiej. Odmiana ta nazywana jest przez jej przeciwników mianem „Frankenkukurydzy” („Frankencorn”) – w opracowaniu opublikowanym na łamach periodyku „Food and Chemical Toxicology” opisano jej działanie na szczury laboratoryjne, które były nią karmione przez ponad 90 dni. U zwierząt zaobserwowano znacznie większy i szybszy rozwój złośliwych nowotworów niż u pozostałych szczurów. Co warto zaznaczyć komórki rakowe pojawiły się zarówno u zwierząt karmionych kukurydzą spryskiwaną wcześniej środkiem chwastobójczym roundup jak i u tych, którym podano NK603, której wcześniej nie spryskiwano.
Echo badań
Wyniki badań wydają się być na tyle istotne i poważnie potraktowane przez francuskie władze, że kwestia zakazu genetycznie modyfikowanej kukurydzy, a być może również innych roślin, już wkrótce może być dyskutowana na forum ogólnoeuropejskim. Na samej Unii Europejskiej nie musi się z resztą skończyć, o czym świadczy przykład Rosji, która mając na uwadze wyniki badań francuskich naukowców zakazała importu wszystkich modyfikowanych genetycznie roślin. Produkty zatrzymywane są na rosyjskiej granicy do czasu aż tamtejszy Instytut Żywienia przyjrzy się wynikom francuskich badań atakowanych przez Monsanto, które twierdzi, że naukowcy pod przewodnictwem Profesora Gilles-Eric Seraliniego użyli zbyt małej ilości szczurów i tym samym wyniki ich badań nie są reprezentatywne i były prowadzone zbyt krótko.
Problem w tym, że badania były prowadzone ponad 2 lata i zbadano wiele próbek. Co więcej z łatwością odpierany jest również inny kontrargument Monsanto, którego przedstawiciele twierdzą, że badane szczury mają naturalną, genetyczną skłonność do częstszego zapadania na nowotwory. Również ten argument obalany jest między innymi faktem, że zupełnie inaczej rozwijały się komórki rakowe u szczurów karmionych innymi rodzajami żywności i to pomimo, że zwierzęta pochodziły z dokładnie tej samej populacji. 
Kolejne zakazy i blokady upraw oraz importu towarów wytwarzanych przez Monsanto jest jednym z dowodów na koniec dobrej passy firmy. Niedawno koncern przegrał proces z brazylijskimi farmerami, którym prawdopodobnie będzie musiał wypłacić ogromne kwoty odszkodowań. Już jakiś czas temu w niektórych państwach europejskich zakazano upraw GMO, kiedy zakazany zostanie również import firma nie tylko będzie musiała szukać nowych miejsc pod uprawy, ale przede wszystkim straci ogromny, liczący pół miliarda konsumentów rynek zbytu.
pisząc tekst korzystałem z opracowań dostępnych na portalu Naturalnews.com

Naukowiec z BigPharma przyznaje się do sfałszowania prac badawczych dla Pfizer’a i Mercka

To jest artykuł z 2010 roku, ale nie wątpię, że ta wiadomość ujawnia tylko wierzchołek góry lodowej podobnych afer. Jeden „naukowiec” się przyznał, a ilu wciąż milczy? Może inni (z całą pewnością nieliczni) zostaną z czasem zdemaskowani, a może nigdy nie poznamy ich nazwisk ani dorobku „naukowego” fabrykowanego za bardzo dobre pieniądze na zamówienie Big Pharma.

To wprost niepojęte, że po ujawnieniu takich faktów i po spowodowaniu przez producentów zabójczych, chemicznych paseudo-leków niezliczonych wypadków śmierci i kalectwa ludzie wciąż obdarzają lekarzy i przepisywane im chemiczne trucizny zaufaniem. To wygląda na zanik instynktu samozachowawczego, a nawet rozumu.

To samo dotyczy „naukowo opracowanych” szczepionek. To taka sama, skorumpowana pseudonauka, jak cała Wielka Farma, ale jej zbrodnie są jeszcze straszniejsze, bo trwale okaleczają i zabijają dzieci. O ile chory, dorosły człowiek ma prawo wyboru i może się leczyć lub nie, o tyle szczepienia mają być dzieciom aplikowane przymusowo, pod karą grzywny, a nawet więzienia. O tym, jaka jest koszmarna prawda na temat „nauki” wakcynologicznej można przeczytać tutaj: Szczepionki z dzikimi wirusami małp, HIV, białaczki i raka – czego firma Merck była doskonale świadoma

—————————————————

February 18, 2010
by Mike Adams, the Health Ranger
Editor of NaturalNews.com
Learn more: http://www.naturalnews.com/028194_Scott_Reuben_research_fraud.html#ixzz1xI8FLt3g
tłumaczenie Maciej Pokora
Źródło: Strona Mirosława Dakowskiego

To jest chyba największe oszustwo naukowe w historii medycyny. Doktor Scott Reuben, były członek biura rzecznika prasowego firmy Pfizer, zgodził się przyznać się do winy sfałszowania [swych] kilkudziesięciu prac badawczych, które zostały opublikowane w czasopismach medycznych.

Główne media podają fakt, że doktor Reuben przyjął od Pfizera 75.000 dolarów dotacji na badania leku Celebrex w 2005 roku. Jego badania, które zostały opublikowane w czasopiśmie medycznym, były od tamtego czasu cytowane przez setki innych lekarzy i naukowców jako „dowód„, że Celebrex pomógł zmniejszyć ból podczas terapii po operacjach chirurgicznych. Jest tylko jeden problem z tym wszystkim: żaden z pacjentów nie był nigdy objęty tymi badaniami!

Okazuje się, że doktor Scott Reuben sfałszował całe badania i pomimo to opublikował je.

To nie pierwsze badania sfałszowane przez doktora Reubena: jak podaje Wall Street Journal on także sfałszował dane z badań leków Bextra i Vioxx.

W wyniku sfałszowanych przez doktora Reubena badań recenzowane czasopismo medyczne „Anesthesia & Analgesia” musiało wycofać 10 „naukowych” artykułów autorstwa Reubena. Londyński The Day podaje, że 21 artykułów napisanych przez doktora Reubena, które pojawiły się w czasopismach medycznych najwyraźniej zostały również sfabrykowane i muszą być wycofane.

Po przyłapaniu na fabrykowaniu badań dla Big Pharmy doktor Reuben – jak podano – podpisał zobowiązanie, które będzie wymagać od niego zwrotu 420.000 dolarów otrzymanych od firm farmaceutycznych. Grozi mu również kara do 10 lat więzienia oraz grzywna 250.000 dolarów.

Został także zwolniony z pracy w Baystate Medical Center w Springfield w stanie Massachusetts, po wewnętrznym audycie, który wykazał, że doktor Reuben fałszował dane z badań przez 13 lat. http://www.theday.com/article/20100115/NWS01/100119833

Biznesowy standard Big Pharma

Co zasługuje na uwagę w tej historii, to nie fakt, że lekarz sfałszował badania kliniczne dla przemysłu farmaceutycznego. To również nie fakt, że tak zwane „naukowe” czasopisma medyczne opublikowały jego sfabrykowane badania. To nawet nie fakt, że firmy farmaceutyczne wypłaciły temu szarlatanowi blisko pół miliona dolarów, podczas gdy on pompował kolejne sfabrykowane badania.

Sedno sprawy polega bowiem na tym, że jest to biznesowy standard w przemyśle farmaceutycznym.

Tak naprawdę działania doktora Reubena nie są aż tak niezwykłe. Firmy farmaceutyczne rutynowo płacą łapówki naukowcom oraz lekarzom. Czasopisma medyczne regularnie publikują fałszywe, oszukańcze badania. Członkowie paneli certyfikujących FDA (Food and Drug Administration – federalna agencja dopuszczania żywności i lekarstw w USA) regularnie powołują się na sfałszowane badania w procesie podejmowania decyzji. Media w relacjach z badań naukowych też regularnie cytują sfałszowane wyniki.

Innymi słowy – sfałszowane wyniki są szeroko rozpowszechnione we współczesnej medycynie. Właściwie przemysł farmaceutyczny nie może bez tego funkcjonować. To właśnie sfałszowane badania dają mu najskuteczniejsze efekty rynkowe oraz najsilniejsze aprobaty FDA. Tacy szarlatani, jak doktor Scott Reuben, są ważną częścią farmaceutycznego mechanizmu do robienia zysków, ponieważ bez sfałszowanych badań, przekupstwa i korupcji ten sektor przemysłu miałby bardzo niewiele badań.

Zwróćmy szczególną uwagę na fakt, że w Anesthesia & Analgesia (usypianie i znieczulanie) chętnie publikowano sfałszowane badania doktora Reubena nawet pomimo tego, że to medyczne czasopismo twierdzi, iż jest „naukowym” medycznym wydawnictwem recenzowanym (peer review). Doprawdy to śmieszne, że naukowe medyczne czasopismo chętnie publikuje fałszywe badania z danymi, które po prostu wymyślił sobie autor badań. Być może te czasopisma medyczne powinny w uniwersyteckich bibliotekach zostać przeniesione z sekcji non-fiction i umieszczone w działach z literaturą science fiction.

Pamiętajmy też, że wszyscy orędownicy leków, szczepionek i mammografii z ignorancją twierdzą, że ich medycyna konwencjonalna jest oparta na „rzetelnej nauce.” To jest wszystko naukowe i godne zaufania – twierdzą – oskarżając medycynę alternatywną, że jest „umizgiwaniem się” i nienaukowym myśleniem życzeniowym. Powinni teraz spojrzeć w lustro i zdać sobie sprawę, że to ich własny system medycyny szarlatańskiej w dużej mierze jest oparty na fałszywych badaniach naukowych, przekupstwie i korupcji.

Właściwie trzeba się śmiać, gdy słyszymy jak promotorzy szczepionek i leków twierdzą, że ich medycyna jest „naukowa„, podczas kiedy medycyna naturalna jest „niesprawdzona„. Z pewnością to jest naukowe – prawie tak naukowe, jak fabuła w popularnym komiksie, albo tak wiarygodne, jak lekarska licencja sześciolatka, który właśnie wśród podarków pod choinkę otrzymał zestaw „Pobaw się w doktora„. Wielu badaczy-farmakologów miałoby lepsze kariery, gdyby zamiast prac naukowych pisali powieści fiction.

Wszystkim tym, którzy z ignorancją twierdzą, że nowoczesna nauka farmaceutyczna jest oparta na „dowodach naukowych”, trzeba tylko podać te trzy słowa: Doktor Scott Reuben.

Firmy farmaceutyczne wspierają fałszywe badania

Nie zapominajmy, że firmy farmaceutyczne otwarcie wspierały badania doktora Scotta Reubena. Bowiem one płaciły mu za to, ażeby kontynuował fabrykowanie badań.

Firmy farmaceutyczne uważają się za niewinne temu wszystkiemu, ale przecież za kulisami musiały wiedzieć co się faktycznie dzieje. Badania doktora Reubena były po prostu zbyt konsekwentnie korzystne dla interesów firmy farmaceutycznej, aby być naukowo uzasadnione. Jeżeli firma farmaceutyczna chciała „udowodnić”, że ich specyfik był dobry dla nowych zastosowań, wszystko co musieli zrobić, to poprosić doktora Reubena o przeprowadzenie badań, puszczając oko. ‑ Oto kolejne pięćdziesiąt tysięcy dolarów na badania, czy nasz lek jest dobry na ból po operacjach chirurgicznych (i znowu mrugnięcie).

I niebawem doktor Reuben magicznie zmaterializuje całkiem nowe badania, które właśnie „udowodnią” to, co dokładnie sponsorująca firma farmaceutyczna chciała udowodnić. Zwolennicy zachodniej medycyny twierdzą, że nie wierzą w magię, ale jeżeli chodzi o badania kliniczne, faktycznie to robią: wszystkie wyniki, które chcą zobaczyć, zaraz pojawiają się magicznie, gdy tylko odpowiedni naukowiec zostaje opłacony za zmaterializowanie wyników z cienkiego powietrza, i jak magik wymachując różdżką czarodziejską zaśpiewa „Abra kadabra … niech się staną DANE NAUKOWE!” Shazam! Dane z badań naukowych materializują się tak po prostu. To wszystko zostaje wpisane do artykułu „naukowego„, który również w magiczny sposób zostaje opublikowany w czasopismach medycznych, które nie zadają choćby jednego pytania, mogącego wykryć oszustwo naukowe. Sądzę, że poza wszystkim ci ludzie wierzą w magię, prawda? W przypadku gdy brakuje nauki, trochę „badawczej magii” wygodnie wypełnia lukę.

Cały ten system to jest kpina z prawdziwej nauki. Jest to system obsługiwany przez przestępców, którzy wytwarzają wszelkie „dowody naukowe” potrzebne, aby je opublikować w czasopismach medycznych i uzyskać dopuszczenie przez FDA dla leków, co do których są w pełni świadomi, że zabijają ludzi.

Czym jest „Medycyna oparta na dowodach”?

Fakt, że taki naukowiec, jak doktor Reuben może z powodzeniem wytwarzać fałszywe wyniki badań, potem je opublikować w recenzowanych czasopismach naukowych, i czynić tak bezkarnie przez 13 lat – rzuca teraz nowe światło na to, co się naprawdę kryje pod pojęciem „Medycyny opartej na dowodach”.

Przepis na medycynę opartą na dowodach jest dość prosty: Sfabrykuj dowód! I opublikuj w jakimkolwiek wiodącym czasopiśmie medycznym. Następnie możesz przywoływać sfabrykowany dowód jako „fakt!”.

Gdy promotorzy leków i szczepionek w swojej obronie uciekają się do „Medycyny opartej na dowodach”, należy pamiętać, iż spośród ich tzw. dowodów wiele zostało całkowicie sfabrykowanych. Kiedy twierdzą, że ich dział chemicznej i toksycznej medycyny opiera się na „prawdziwej nauce„, to naprawdę oznacza, że jest oparta na fałszywej nauce, którą oni wszyscy potajemnie zgodzili się nazywać „prawdziwą nauką„. Kiedy twierdzą, że „fakty naukowe” wspierają ich stanowisko, to tak naprawdę oznacza, że owe „fakty” zostały sfabrykowane przez naukowców-kryminalistów za łapówki płacone przez firmy farmaceutyczne.

Okazuje się, że „Medycyna oparta na dowodach” prawie już nie istnieje. A nawet jeśli, to skąd wiesz, które badania są rzetelne, a które sfabrykowano? Jeżeli renomowany, dobrze płatny naukowiec może sfałszowane artykuły publikować przez 13 lat w wiodących czasopismach naukowych – bez przyłapania przez recenzentów – to jaka jest wiarygodność całego recenzowanego procesu wydawniczego w nauce?

A to oznacza: „Medycyna naukowa” jest całkowitym oszustwem.

I to oszustwo nie ogranicza się jedynie do doktora Scotta Reubena. Pamiętajmy: on zaangażował się w rutynowe oszustwa badawcze przez 13 lat zanim go przyłapano. Jest prawdopodobnie tysiące innych naukowców zaangażowanych w podobne nadużycia badawcze w tej chwili, którzy nie zostali jeszcze złapani na gorącym uczynku. Ich fałszywe prace badawcze bez wątpienia zostały już opublikowane w „naukowych” czasopismach medycznych. Zostały zacytowane w prasie popularnej. Zostały powołane przez decydentów FDA dla podjęcia decyzji o dopuszczeniu leków jako „bezpiecznych i skutecznych” do powszechnego stosowania.

Czyli jednak pod tym wszystkim nie ma nic więcej, niż oszustwa i szarlataneria. Jasne, że mogą wystąpić jakieś rzetelne badania pomieszane z fałszywymi, ale jak możemy odróżnić jedne od drugich?

Jak mamy mieć zaufanie do tego systemu, który twierdzi, że posiada monopol na prawdę naukową, ale w rzeczywistości jest tylko przykrywką dla bezspornych oszustw naukowych?

Nie ustawaj w dobrej robocie, doktorze Reuben

Dziękuję ci, doktorze Reuben, za pokazanie nam prawdy o przemyśle farmaceutycznym, o szarlatanerii badawczej, o śmiesznych „naukowych” czasopismach, o przekupstwie oraz korupcji, które charakteryzują dzisiejszy przemysł farmaceutyczny. Zrobiłeś więcej, aby rzucić światło na prawdziwą naturę przemysłu farmaceutycznego, niż mogłoby kiedykolwiek dokonać tysiąc artykułów na stronie NaturalNews.com .

Wytrwaj w dobrej robocie. Jestem pewien, że po zapłaceniu grzywny i odsiedzeniu niewielkiego wyroku w więzieniu, na twoje usługi będzie wciąż duże zapotrzebowanie od wszystkich czołowych firm farmaceutycznych, które potrzebują jeszcze więcej „naukowych” badań do sfabrykowania i dostarczenia do czasopism medycznych.

Możesz być nieuczciwą, odrażającą istotą ludzką dla większości tego świata, ale jesteś ogromnym atutem dla przemysłu farmaceutycznego i oni ciebie potrzebują żebyś powrócił! Jest więcej badań, które muszą być sfabrykowane w niedalekiej przyszłości, jest więcej sfałszowanych artykułów, które muszą zostać opublikowane, i jest więcej jeszcze bardziej niebezpiecznych lekarstw, które muszą otrzymać zatwierdzenie przez FDA. Pospiesz się!

Bo jeżeli jest takie miejsce, gdzie skrajna nieuczciwość jest szczodrze nagradzana, to jest to w przemyśle farmaceutycznym, gdzie trucizny są dopuszczane jako leki, a fikcja jest publikowana jako prawda.

Źródła dla tego artykułu:

http://www.nbcconnecticut.com/news/local-beat/Fake-Study-Lands-Doctor-in-Hot-Water-81727667.html
http://blogs.wsj.com/health/2010/02/10/vioxx-lawsuits-whats-been-settled-whats-still-going/
http://www.medpagetoday.com/PublicHealthPolicy/Ethics/17985
http://www.theday.com/article/20100115/NWS01/100119833

USA: 300 tysięcy rolników przeciwko Monsanto

Źródło: autonom.pl

Około trzystu tysięcy rolników uważa, że ucierpiało z powodu działalności biotechnologicznego giganta, korporacji Monsanto, lidera genetycznie modyfikowanej żywności. Nad wątpliwymi metodami wdrażania do uprawy roślin modyfikowanych prze Monsanto debatują w Nowym Jorku sędziowie. Od ich decyzji zależy, czy korporacja zostanie postawiona przed sądem. Sędzia Naomi Buchwald z sądu południowego Nowego Jorku powiedziała, że decyzja o wszczęciu postępowania przeciwko mega korporacji zapadnie do 31 marca.

W zeszłym roku pozwy przeciwko korporacji złożyło 270 tysięcy rolników z 60 farm uprawiających rośliny naturalne. Pozwy dotyczyły skażenia ich upraw nasionami modyfikowanymi genetycznie. Rolnicy obawiają się, że nasiona modyfikowane mogą być przenoszone np. przez wiatr i infekować ich naturalne plantację. Lecz ich większym problemem może być to, że Monsanto może złożyć pozew przeciwko nim, za używanie bez pozwolenia ich opatentowanych nasion genetycznych, co zdarzało się już w USA doprowadzając do bankructwa rolników indywidualnych. Wysłannicy korporacji kontrolowali uprawy i a prawnicy składali pozwy przeciwko rolnikom na których polach wykryto rośliny modyfikowane, mimo iż w wielu przypadkach znalazły się tam one bez ich wiedzy i woli, np. w wyniku naturalnego pylenia. Bankrutujące farmy rodzinne były wykupowane przez Monsanto co zwiększało zyski firmy o setki milionów dolarów w przeciągu kilku lat, a dodatkowo zapewniało niemalże monopol żywieniowy.

W latach 1997-2000 w wyniku takich działań korporacja przejęła 144 farmy organiczne i skontrolowała około pięciuset za pomocą swoich agentów nazywanych przez rolników „policja nasienną”.

Rolnicy są zaniepokojeni działaniami Monsanto i twierdzą, że ekspansyjna polityka korporacji sprawi, że w biegiem czasu zdobędzie ona monopol na uprawy zbóż na świecie. Chcą oni walczyć o ochronę prawną przed wątpliwymi procesami wytaczanymi przez Monsanto do końca marca sędzia Buchwald ma zdecydować czy sprawa trafi na wokandę. W tej chwili wysłuchała ona argumentów prawników korporacji domagających się uchylenia pozwów wniesionych przez 83 spółdzielnie rolnicze zrzeszające 300 tysięcy rolników.

„Zastraszanie rodzin rolników przez Monsanto skończy się tutaj” – mówi prezes Handlowego Stowarzyszenia Plantatorów Nasion Organicznych Jim Gerritsen. „- Skażenie upraw organicznych przez Monsanto musi zostać powstrzymane. Amerykanie mają prawo do wyboru produktów na rynku, do decydowania czym będą żywić swoje rodziny. Podejmujemy tę akcję w ich imieniu, w imieniu ich prawa do wyboru” – dodał.

Michael Tylor, były prawnik amerykańskiego Departamentu Rolnictwa i lobbysta na rzecz Monsanto, został niedawno mianowany zastępcą sekretarz ds. żywności przy Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). Od tego czasu Agencja zabroniła etykietowania modyfikowanych genetycznie produktów, odmawiając konsumentom prawa do wybory pomiędzy żywnością organiczną i tą pochodzącą z upraw Monsanto.

UWAGA !!! – NOWELIZACJA USTAWY O SZCZEPIENIACH

Źródło: NewWorldOrder

ROZPOWSZECHNIAJCIE TE INFORMACJE !!!

Od: Maria Majewska
Data: 20 września 2011 14:59
Temat: nowelizacja ustawy o szczepieniach

Szanowni Państwo,

Z przykrością donoszę, że jednak nasze nadzieje na liberalizację ustawy o szczepieniach były płonne. Wczoraj dostałam informacje o planowanych poprawkach do tej ustawy. Jeszcze nie przeanalizowałam szczegółów, ale ogólnie wygląda, że nie zmieniono terminu „obowiązkowe” na „zalecane”, co sugerował nowy rzecznik GIS. Teraz tylko przybywający do Polski turyści czy politycy (np. Bill Gates, królowa Elżbieta ) nie będą zgarniani na lotniskach i przymusowo szczepieni. Zmieniła się więc tylko kosmetyka i dotyczy ona głownie obywateli zagranicznych, a polskie społeczeństwo nadal będzie traktowane instrumentalnie metodami totalitarnymi (dla zysków koncernów farmaceutycznych i i lobbystów). Nadal będzie pozbawione podstawowych praw człowieka, więc każdy rodzic w pojedynkę musi walczyć z systemem o życie i zdrowie swego dziecka. Kartele farmaceutyczne i lobbyści wygrali tę batalię. Nasz rząd widać uznał, że Polakom nie przysługują takie same prawa, co obywatelom krajów zachodnich.

http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/4625

Pozdrawiam DM

Od: Maria Majewska
Data: 21 września 2011 0:33
Temat: Szczepionki DTaP nie chronią przed krztuścem

Szczepionki DTaP nie chronią przed krztuścem , albo chronią bardzo krótko (zaledwie przez dwa lata) – pokazuje amerykańskie badanie. Większość osób, które zapadają dziś na krztusiec jest w pełni zaszczepiona. To pokazuje, że nie warto się szczepić przeciw tej chorobie, chyba lepiej i bezpieczniej ją raz przechorować w dzieciństwie, szybko wyleczyć antybiotykiem i uzyskać w ten sposób odporność na całe życie. Ale od fanatyków szczepionkowych należy oczekiwać czegoś innego – raczej będą wymuszać coroczne szczepienia dzieci tymi bardzo toksycznymi i nieskutecznymi szczepionkami, aż do ich trwałego kalectwa lub śmierci. Szczepionki DTP są wśród najbardziej toksycznych i śmiercionośnych ze wszystkich. Ponieważ dziś handel szczepionkami przynosi kartelom farmaceutycznym zyski 30 miliardów $ rocznie i producenci szczepionek planują, ze w 2016 ma przynieść 52 miliardy $, trzeba się spodziewać coraz bardziej agresywnych ataków szczepionkowców na wszystkich ludzi.

http://www.post-gazette.com/pg/11263/1176014-114-0.stm#ixzz1YVNXOsuIhttp://therefusers.com/refusers-newsroom/pertussis-vaccine-failure-and-the-failure-of-pseudo-scientific-vaccination-policy/

Od: Maria Majewska
Data: 20 września 2011 14:11
Temat: Zgony poszczepienne vs. od chorób zakaźnych

Szanowni Państwo,

Lobbyści szczepionkowi straszą w mediach, że w UE bardzo wzrosła zachorowalność na „niezwykle groźne” choroby zakaźne, ponieważ wielu rodziców odmawia szczepienia swych dzieci. Zestawmy więc dane dotyczące zgonów z powodu tych chorób oraz zgonów w wyniku powikłań poszczepiennych. Badanie opublikowane w „Human and Experimental Toxicology”; wykazuje wzrost umieralności niemowląt korelujący ze wzrostem liczby szczepień.

http://het.sagepub.com/content/early/2011/05/04/0960327111407644

Można też samemu zrobić własne analizy, żeby się przekonać , iż kraj szczepiący najwięcej (USA) ma największą umieralność niemowląt z krajów rozwiniętych (7 na 1000 zdrowych urodzeń), a kraje szczepiące najmniej (Skandynawia, Francja, Niemcy, Szwajcaria, Japonia), mają najniższą umieralność – ok. lub poniżej 3 na 1000 urodzeń. Dane o zachorowalności na odrę czy krztusiec w rożnych krajach UE można znaleźć na stronie Euvac.net.

http://euvac.net/graphics/euvac/index.html

Z tych danych wynika, że w r. 2010 na krztusiec zachorowało w UE 15749 osób, z czego 3 zmarły. Około 82% osób, które zachorowały było zaszczepionych, co dowodzi, że szczepionki DTP/DTaP są mało skuteczne. Zestawmy te liczby z liczbami zgonów po szczepionkach DTP/DTaP. Mamy tu tylko publicznie dostępne dane amerykańskie z bazy VAERS. Wg. nich w USA w 2010 r. zarejestrowano 14 zgonów po szczepionkach zawierających DTP/DTaP, co znaczy, że realnych zgonów było tam od 140 do 1400 (bo wg. FDA rejestruje się tylko od 1 do 10% wszystkich przypadków). Ekstrapolacja tych danych na populację UE da nam liczby od 233 do 2330 zgonów po szczepionkach DTP/DTaP w 2010 r. (przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia). I to są liczby, które trzeba ze sobą porównywać – 3 zgony w roku wskutek krztuśca, a co najmniej 233 zgony po szczepionkach DTP/DTaP. Na odrę w 2010 zachorowało w UE 30367, a zmarło 21 osób (z czego 18 zmarło w Bułgarii). Po szczepionkach MMR w USA w tym roku zarejestrowano 16 zgonów, co znaczy realnych zgonów było prawdopodobnie od 160 do 1600, a po ekstrapolacji tych liczb na populację UE byłoby to od 266 do 2660 zgonów po MMR. A więc z powodu odry zmarło w UE w 2010 r. 21 osób, a po szczepionkach MMR mogło umrzeć ponad 266. Tylko w ten sposób należy porównywać dane dotyczące umieralności z powodu chorób zakaźnych i szczepień. Z tych zestawień jasno wynika, że umieralność poszczepienna uprzednio zdrowych dzieci jest znacznie większa niż umieralność z powodu chorób zakaźnych, przeciw którym się je szczepi. Wybór rodziców sprowadza się więc do tego – czy chcą ryzykować poszczepienną śmierć bądź kalectwo swego zdrowego dziecka, czy pogodzą się z niewielkim ryzykiem, że ich dziecko może zachorować. Ważny do odnotowania jest fakt, że w krajach rozwiniętych praktycznie nikt nie umiera dziś z powodu dziecięcych chorób zakaźnych, choć tysiące dzieci nadal na nie chorują. Choroby zakaźne wieku dziecięcego uważane są dziś za stosunkowo łagodne i łatwe do wyleczenia, lecz szczepionkowe lobby dla zysków nadal czyni z nich straszaka. Gdyby szczepienia były całkowicie bezpieczne, nie byłoby tych dylematów, ale ponieważ nie są, to wybór w tej sprawie musi należeć wyłącznie do rodziców.

Pozdrawiam DM

Od: Maria Majewska
Data: 20 września 2011 17:27
Temat: Powikłania poszczepienne, NMR i DTP
Do danych o zgonach po szczepionkach MMR i DTP/DTaP należy dodać dane o ciężkich, okaleczających powikłaniach poszczepiennych. Otóż w bazie VAERS w USA zarejestrowano w 2010 r.: 329 przypadków takich powikłań po MMR i 430 po DTP/DTaP, co w przeliczeniu na realne liczby (10 do 100 razy większe) wynosi od 3290 do 32 900 po MMR i od 4300 do 43 000 po DTP. Ekstrapolacja tych liczb na populacje UE daje od 5483 do 54 830 ciężkich powikłań po MMR i od 7166 do 71 660 takich powikłań po DTP tylko w jednym roku 2010. Z całą pewnością w tych liczbach znajdują się przypadki encefalopatii poszczepiennej , zwanej autyzmem.

http://davidicke.pl/forum/uwaga-nowelizacja-ustawy-o-szczepieniach-t8214.html