NASA i reforma znaków zodiaku, czyli pseudoracjonalistyczne popisy nieuctwa… astronomicznego! Znowu!

Od kilku dni krąży po sieci sensacyjna, ale ZUPEŁNIE NIEPRAWDZIWA wiadomość, że

NASA aktualizuje zodiak, ponieważ nikt tego nie robił od 2000 lat. Pozycje znaków zodiaku przesunęły się nawet o miesiąc! 86% ludzi ma źle ustawiony swój znak. Sprawdź, czy ty też.

Tę sensacyjną wiadomość podały Radio Zet, Eska.pl, kobieta.interia.pl, se.pl, twojapogoda.pl, m.onet.pl, natemat.pl, businessinsider.com.pl (autor jako jedyny podaje link do wyjaśnień astrologa, Piotra Piotrowskiego), wiedzoholik.pl (chyba raczej alkoholik, bo jak widać używka, której używają zniszczyła im neurony) i każdego dnia przybywa kolejnych mądralów (portali i blogerów), którzy kolportując tę bzdurę chcą się popisać rozumem, a popisują się kompromitującym i zatrważającym nieuctwem.

Miałam na to machnąć ręką, bo to nie pierwszy i z całą pewnością nie ostatni raz, kiedy zarozumiali i aroganccy ludzie uważający się za wszystkowiedzących mędrców robią z siebie pośmiewisko. Ale kiedy w tym czcigodnym gronie zobaczyłam niewymienioną z nazwiska osobę z CENTRUM NAUKI KOPERNIK i nawet samego ASTRONOMA, po prostu zwątpiłam w to, co widzą moje oczy…

Przyjrzyjmy się z czego wyśmiewają się pseudo-racjonaliści, czyli poznaj głupiego po śmiechu jego.

Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!

NASA aktualizuje znaki zodiaków

Już w tytule notki autor zalicza wpadkę: „znaki zodiaków”. Ile mamy zodiaków? Zapewne, według autora, jest ich 12. Otóż nie. Zodiak jest tylko 1, ale jest podzielony na 12 sektorów, zwanych nie „zodiakami”, lecz znakami zodiaku.

Na tejże stronie widzimy taką oto wyliczankę dat dla „nowych znaków”:

Koziorożec:  20.01-16.02
Wodnik: 17.02-11.03
Ryby: 11.03-18.04
Baran: 19.04-13.05
Byk: 14.05-21.06
Bliźniaki: 21.06-20.07
Rak: 21.07-10.08
Lew: 10.08-16.09
Panna: 17.09-30.10
Waga: 30.10-23.11
Skorpion: 24.11-29.11
Wężownik: 29.11-17.12
Strzelec: 18.12-20.01

Poważny błąd! To nie są okresy przebywania Słońca w znakach zodiaku, lecz w gwiazdozbiorach.

Znaki zodiaku i gwiazdozbiory to nie to samo!!!

Kolejny błąd: pierwszym znakiem zodiaku nie jest styczniowy Koziorożec, lecz marcowy Baran, który wyznacza pierwszy dzień astronomicznej wiosny (pozostałe znaki kardynalne to: Rak rozpoczynający astronomiczne lato, Waga rozpoczynająca astronomiczną jesień i Koziorożec rozpoczynający astronomiczną zimę).

Przeglądając nagłówki wyników wyszukiwania kilka razy uległam złudzeniu, że oto wreszcie pojawił się długo oczekiwany głos rozsądku. Na stronie http://www.spidersweb.pl/2016/09/nasa-znaki-zodiaku-zmiana.html widzę tytuł: „Nie, NASA nie ogłosiła zmian w znakach zodiaku”. Ucieszyłam się, że wreszcie ktoś zdemaskuje te brednie, ale autor od razu się zaorał dając dowód, że jest astronomicznym ignorantem!

Przecież ludziom NASA kojarzy się z niebem i kosmosem, więc na pewno NASA zarządza znakami zodiaku i horoskopami.

Znaki zodiaku to według autora astrologia i horoskopy!

Wikipedia starała się być poprawna, ale z nadgorliwości również walnęła byka:

Mimo że przez obszar gwiazdozbioru przebiega ekliptyka, Wężownika nie zalicza się w astrologii do gwiazdozbiorów zodiakalnych. Wynika to z tego, że granice tego gwiazdozbioru przecinają ekliptykę od stosunkowo niedługiego czasu – od standaryzacji gwiazdozbiorów w roku 1930. Przez gwiazdozbiór przebiega obecnie 18,6° ekliptyki– ponad 3/5 znaku Strzelca. Słońce wędruje na tle konstelacji pomiędzy 29 listopada a 18 grudnia.

Wężownik to nie znak zodiaku, ale jak najbardziej gwiazdozbiór zodiakalny. Gwiazdozbiory zodiakalne to te, przez które przechodzi ekliptyka.

Zodiak jest pojęciem znanym i używanym również w astronomii.

Przed wielu laty, widząc w forum dla astronomów naigrywania się z „wiary w zodiak” i szyderstwa z „wyznawców zodiaku” napisałam maila z zapytaniem, czy nie ma tam nikogo na tyle profesjonalnego, żeby wyjaśnił dyskutantom, jak bardzo się ośmieszają. Podpisałam się ironicznie „ciemna baba wierząca w zodiak”. Jakież było moje zdumienie, kiedy otrzymałam odpowiedź od bardzo sympatycznego astronoma z Wrocławia. Przyznał mi rację, że zodiak jest pojęciem astronomicznym.

Proszę uważnie przeczytać, jak kwestię zodiaku wyjaśnia ASTRONOM:

Znaki zodiaku i gwiazdozbiory zodiakalne to dwa różne pojęcia.

Znaki zodiaku to równe ‚prostokątne’ obszary na sferze wzdłuż ekliptyki, każdy o szerokości 30 stopni i wysokości 10-16 stopni. Każdy zajmuje taką samą powierzchnię sfery i wyznaczony jest przez podział ekliptyki na 12 równych części. Jest ich 12.

Natomiast gwiazdozbiory zodiakalne, to gwiazdozbiory (rozumiane w sensie obecnej astronomicznej ich definicji, czyli wydzielone obszary sfery, a nie jak w starożytności grupy jasnych gwiazd) przez które przechodzi ekliptyka.

Gwiazdozbiorów takich jest 13. Dodatkowy, Wężownik, leży ponad gwiazdozbiorem Skorpiona, w znaku zodiaku Strzelca.

Proszę zwrócić uwagę również na to, że zodiak ze swymi znakami zawsze leży gdzieś na sferze niebieskiej, a więc także na tle gwiazdozbiorów. Znaki zodiaku to jakby siatka nałożona na gwiazdozbiory, siatka ta nie zmienia swego kształtu, ale przesuwa się stale względem nieruchomych gwiazd i gwiazdozbiorów.

Jeśli ktoś jeszcze nie załapał: znaków zodiaku było, jest i zawsze będzie 12 i wszystkie miały, mają i zawsze będą miały po 30 stopni i to nie one podlegają precesji, lecz gwiazdozbiory! Tak więc nawet po 5000 lat ekliptyka i leżący na niej zodiak będą przywiązane do Ziemi, natomiast odsuną się gwiazdozbiory!

Dlaczego?

Ponieważ, jak już wspomniałam, zodiak leży na ekliptyce, a ekliptyka na stałe „przywiązana” jest do Ziemi!

Ekliptyka [gr.], wielkie koło na sferze niebieskiej, wzdłuż którego obserwuje się pozorny ruch Słońca, będący odbiciem ruchu rocznego Ziemi dokoła Słońca – Encyklopedia PWN

Człowiekowi stojącemu na ziemi wydaje się, że słońce krąży wokół naszej planety. Ten okrąg to właśnie ekliptyka! I jest ona podzielona na 12 równych sektorów, zwanych znakami zodiaku!

Ekliptyka (podzielona na 12 sektorów) nie może (co oczywiste!!!) zmienić swojego położenia względem Ziemi, czyli ulec precesji!
Precesji ulegają gwiazdozbiory, a nie zodiak!

Jeśli ktoś zna się na komputerach, ale o astronomii nie ma pojęcia powinien przed napisaniem czegokolwiek na ten temat posprawdzać hasła w encyklopedii, gdyż w przeciwnym wypadku skompromituje się, robiąc z siebie kompletnego idiotę!

Prawdą jest oczywiście, że umowny podział nieba, ustalony przez astrologów, dezaktualizuje się, bo Kosmos widziany z perspektywy Ziemi wciąż się zmienia. Podobnie jest z konstelacjami, które przecież istnieją jedynie na ziemskim niebie i wciąż ulegają zmianom.

Nie odróżniając znaków zodiaku od gwiazdozbiorów autor zwyczajnie się ośmiesza, bo popisuje się nieznajomością podstaw ASTRONOMII! Ekliptyka to astronomiczne przedszkole! Mój tata pokazał mi czym jest ekliptyka kiedy miałam 5 lat. Użył do tego jabłka, które posłużyło za Ziemię i żarówki w roli Słońca!

A dalej jest jeszcze gorzej! Żeby bredzić o znaku zodiaku położonym gdzieś w odległym kosmosie trzeba mieć po prostu mózg meduzy (która jak wiadomo tego organu w ogóle nie posiada):

Przewiduję, że będziemy tym razem wiązali zmiany w znakach zodiaku z kolejnymi misjami kosmicznymi. Co powiecie na tytuł: „Orion w czasie misji na Marsa odkrył w kosmosie nowy znak zodiaku”.

A teraz będzie The Best of The Best – ci wykazali się pozorną dociekliwością, ale odpowiedzi które uzyskali nie wzbudziły w nich żadnych wątpliwości.

http://innpoland.pl/129693,uwierzyles-w-zmiane-zodiakow-przez-nasa-niestety-dales-sie-nabrac

Tu widać jak na dłoni, że „eksperci” w ogóle nie odpowiadają na pytania, które im się zadaje, a nawet w ogóle nie rozumieją o co są pytani!

Żaden nie zauważył, że cały ten oszukańczy artykuł jest pozbawiony logiki i antynaukowy. Jak już wiemy zodiaku nie da się aktualizować, ponieważ nie podlega on precesji! Wszystkim, którym zadano to bezsensowne pytanie zodiak automatycznie skojarzył się z astrologią i horoskopami, które wywołały w nich wielkie obrzydzenie, ale nikt nie zauważył, że cały ten tekst jest merytorycznie błędny i powinien być sprostowany!

Poprosiliśmy o komentarz ekspertów.

– Wie Pan to nie nasza domena. Astrologia to paranauka – słyszymy od pracownika Centrum Nauki Kopernik.

A teraz… ups! Bredzący astronom! Czego ich tam uczą na tych uczelniach, że niczego ich nie nauczyli?

Na rozmowę udaje nam się jednak namówić dr Marka Sendyka, pracownika Instytutu Astronomii na Uniwersytecie Zielonogórskim.

(…)

Tak zwane znaki zodiaku są związane z rzeczywistymi gwiazdozbiorami, czyli układami gwiazd na niebie. Z perspektywy naszej planety słońce pozornie przesuwa się z jednego układu w drugi. Znak zodiaku, który jest nam przypisywany, to ten, w którego gwiazdozbiorze Słońce znajduje się w momencie naszego urodzenia.

Korekta, którą proponować miała NASA, nie nastąpiła jednak wczoraj. Przez tysiące lat Ziemia zmieniła swoje położenie względem Słońca.

Czy to aby na pewno astronom?!?!?

Tak zwane znaki zodiaku są związane z rzeczywistymi gwiazdozbiorami, czyli układami gwiazd na niebie

Nieprawda! W czasach babilońskich znaki zodiaku i gwiazdozbiory zodiakalne pokrywały się, ale obecnie, z powodu precesji, rozeszły się. Astronom (?) tego nie wie?

Znak zodiaku, który jest nam przypisywany, to ten, w którego gwiazdozbiorze Słońce znajduje się w momencie naszego urodzenia.

ZNAK ZODIAKU TO NIE GWIAZDOZBIÓR!!!!!!!

Przez tysiące lat Ziemia zmieniła swoje położenie względem Słońca.

Że co????????????????

Ziemia zmieniła położenie względem Słońca????? To znaczy, że Ziemia oderwała się od Układu Słonecznego i leci sobie swobodnie przez lodowaty Kosmos?

Pozostawię to bez komentarza!

W Polsce mamy samych magistrów, ale mądrego ze świecą szukać…

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o astrologii i ezoteryce

Młoty na astrologię

Wężownik, czyli rzekomy 13 znak zodiaku

Astrologia uniwersytecka

Kolejny odcinek przeglądu porażających mądrości znalezionych w mediach

Radio ĆwokFM jak zwykle jest niezawodne i dostarcza mi najwięcej powodu do śmiechu. Czy jest inne medium, w którym można usłyszeć takie oto stwierdzenie?

Uważa się, że stosowanie placebo w medycynie jest niemoralne

Jasne. Wszystko, co uniemożliwia koncernom farmaceutycznym zarobek jest zbrodnią i powinno być karane śmiercią. Chyba, że jakiś geniusz wpadnie na pomysł opatentowania placebo i będzie je sprzedawać z kilkusetprocentowym zyskiem, jak Prozac czy inne oszustwa, którymi truje się ludzi i jeszcze się na tym robi fortunę.

Europejski dzień bez samochodu

Czyli kolejna kretyńska akcja zakończona klęską. Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że takie akcje jak „dzień bez samochodu” lub „godzina w ciemności” są organizowane wyłącznie po to, żeby zbadać, ilu jest na świecie idiotów, którzy się na to nabiorą. Jak widać tym razem nie nabrał się nikt. Jak dla mnie to bardzo pocieszające.

Wężownik czyli 13 znak zodiaku

16 września doznałam lekkiego szoku, gdy zajrzałam do statystyk bloga: zobaczyłam tam wielki pik, świadczący o tym, że nagle i z niepojętego powodu przybyło mi czytelników. Zdumiałam się bezgranicznie, ponieważ ostatnio leniuchowałam i nie chciało mi się nic pisać. Skąd więc taki nagły skok popularności w rankingu? Postanowiłam wyjaśnić tę zagadkę i zanurkowałam do statystyk. I cóż się okazało? Że wszyscy ludzie na świecie zaczęli tego dnia wpisywać do Google hasło „13 znak zodiaku” i „Wężownik”. Podrapałam się po czaszce, próbując wydedukować skąd wzięła się taka nagła popularność tych haseł, ale nic nie wpadło mi do głowy. „Przez przypadek” (którego nie ma) zajrzałam na Facebook, a tam kolega zadaje pytanie, o co chodzi z tym Wężownikiem i prosi fachowców o wyjaśnienie. No i tym sposobem dowiedziałam się, że jakiś „racjonalistyczny” nieuk, nie mający bladego pojęcia o astronomii (jak on w ogóle zdołał skończyć szkołę podstawową z taką ignorancją?) popisał się całą swoją głupotą pisząc sążnisty i pełen (nomen omen) astronomicznych błędów artykuł o astrologii dla onetu. Czytanie tego gniota okazało się dla mnie tak dalece niestrawne, że zrezygnowałam po kilku pierwszych linijkach tekstu. Dyskutowanie z idiotami jest zajęciem jałowym i nie rokującym nadziei na sukces, więc wzruszyłam ramionami i zajęłam się czymś bardziej pożytecznym.

Gdyby jednak ktoś sądził, że to mnie się popierniczyło, bo racjonaliści są mądrzy i uczeni, a astrologowie głupi i ciemni wyjaśniam, że dysponuję ekspertyzą astronoma.

A było to tak: zaglądałam kiedyś na portal Astronomia, który jest prowadzony przez zajadłych i pełnych inkwizytorskiego zapału racjonalistów. Ludzie ci, kiedy piszą, że Słońce wchodzi do jakiegoś znaku zodiaku wyjaśniają, że tak naprawdę przechodzi ono przed jakimś zupełnie innym gwiazdozbiorem. Próbowałam coś tam do nich pisać, ale tak mnie zje…li, że mi się odechciało. Jednak w końcu miałam dość tych kłamstw i walnęłam tam dłuższy elaborat o tym, że z powodu irracjonalnej nienawiści do astrologii wprowadzają ludzi w błąd i robią im wodę z mózgu, bo niedouczony człowiek może sądzić, że zodiak jest wyssanym z palca wymysłem astrologów, a to guzik prawda, bo jest to pojęcie stosowane również w astronomii. I podpisałam się „ciemna baba, wierząca w istnienie zodiaku”. Spodziewałam się, że przyślą mi maila pełnego jobów i wyrazów szczerej nienawiści, ale stało się coś całkiem zaskakującego… Odezwał się astronom, dr Grzegorz Kopacki w Uniwersytetu Wrocławskiego i bardzo miło wyjaśnił mi czym jest zodiak. Jako astrolog wiedziałam to wszystko, ale miły ton tego maila naprawdę mnie wzruszył. Tak więc, jeśli ktoś trwa w „racjonalistycznej wierze”, że zodiak jest urojeniem astrologów i że nie ma żadnego zastosowania w astronomii spieszę z wyjaśnieniami: tekst o Wężowniku napisał sam doktor astronomii. Pozdrawiam „racjonalistycznych” nieuków i życzę rychłego przeszczepu rozumu.

Świńska grypa wraca

Mało trupem nie padłam, kiedy moje ulubione radio zapodało dziś wiadomość, że idzie jesień, więc natychmiast należy się zaszczepić przeciwko świńskiej grypie, której światowa pandemia bynajmniej nie wygasła. Mało tego, druga fala epidemii zawsze jest groźniejsza od pierwszej, więc trup będzie się słał gęsto. Dla ułatwienia dobre koncerny farmaceutyczne rzuciły na rynek szczepionkę „2 w 1”, czyli grypa sezonowa + świniak razem.

Te michnikojdy naprawdę wstydu nie mają, jeśli sądzą, że nasz naród jest aż tak głupi. Ale jeśli osądzają wszystkich ludzi po tym, jaki poziom intelektualny reprezentują ich fani, czyli czytelnicy Gazety i słuchacze Ćwoka, to nie ma się czemu dziwić. Te mądrale nie myślą, oni tylko myślą, że myślą, więc na pewno polecą się szczepić i jeszcze wezmą ze sobą dzieciaki (ciężką karmę mają te biedaki, że mają takich rodziców). Przy okazji zwracam uwagę, że cała ta akcja to plucie w twarz pani Margaret Chen, jaśnie wielmożnej szefowej WHO, która przecież zupełnie niedawno ogłosiła urbi et orbi definitywny kres świńskiej pandemii.

Szanujemy zarówno prawa palących jak i niepalących, więc niepalący mają prawo w naszym lokalu nie palić.

Oto logika unijnego komisarza Johna Dalli, który nie rozumie, że jeśli w jednym lokalu siedzą razem palący i niepalący, to ci drudzy zostają pozbawieni prawa do oddychania świeżym powietrzem i muszą się dusić w powodującym raka smrodzie. Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku upraw GMO. Ich bezpieczne współistnienie z uprawami eko jest niemożliwe, ponieważ GMO zapylają wszystko wokół, sprawiając że uprawy ekologiczne całkowicie przestają istnieć. Tzw. „strefy ochronne” czy „strefy bezpieczeństwa” są czystą fikcją i kpiną z rozumu. Pyłku nie zatrzymają przepisy prawa ani granice, ponieważ jest on roznoszony przez wiatr i owady, a te nic sobie nie robią z nakazów i zakazów pana Dali. A jeśli zdarzy się wichura, pyłek poleci setki kilometrów od miejsca upraw. I niech pan Dali go łapie, powodzenia!

Fakt, że na miejsce komercyjnych upraw GMO wytypowano Hiszpanię i Portugalię świadczy o tym, że jest to cyniczny i perfidny plan skażenia całej Europy. Myślący własną głową (a nie telewizornią) ludzie wiedzą, że wiatry wieją z zachodu na wschód.

Chimera z piekła rodem

Są dwa razy większe i o wiele więcej jedzą – Amerykanie debatują nad genetyczną modyfikacją łososia. W poniedziałek Federalna Agencja Kontroli Żywności i Leków (FDA) oświadczyła, że okazy takie SĄ NAJPRAWDOPODOBNIEJ BEZPIECZNE.

Jak jest naprawdę przekonamy się dopiero wtedy, kiedy FDA ogłosi, że jednak bezpieczne nie były, a wypuszczenie ich do naturalnych zbiorników wodnych było wielkim błędem, który zaowocował wyginięciem łososia naturalnego oraz wszystkiego co żyje w wodach na ziemi. Kto chce wiedzieć więcej niech obejrzy film „Koszmar Darwina”.

Wężownik, czyli rzekomy 13 znak zodiaku

Ktoś rzucił hasło, że odkryto 13-ty znak zodiaku, czyli Wężownika, a astrolodzy o tym nie wiedzą, nie uwzględniają tego i dają tym samym dowód swojego nieuctwa.

Bardzo mi przykro, ale to nie astrolodzy, lecz właśnie „racjonalistyczni” krytycy astrologii wykazują się w tym przypadku kompromitującym nieuctwem, czyli brakiem elementarnej wiedzy astronomicznej.

Wężownik jest GWIAZDOZBIOREM zodiaku, a nie ZNAKIEM zodiaku! (Zaglądanie do encyklopedii nie boli, więc sami to sobie sprawdźcie).

Znaków zodiaku jest 12, a gwiazdozbiorów zodiaku jest 13.

Gwiazdozbiory zodiakalne to gwiazdozbiory, na których tle leży ekliptyka. Wężownik leży ponad gwiazdozbiorem Skorpiona, w znaku zodiaku Strzelca. Tak więc zachodzi on na ekliptykę, ale jest GWIAZDOZBIOREM, a nie jednym ze znaków zodiaku.

Znaków zodiaku było i jest 12, ponieważ „znak zodiaku” to umowna nazwa sektora ekliptyki, powstałego na skutek jej podziału na 12 równych, 30-stopniowych odcinków, co bez problemu można sprawdzić w każdej encyklopedii!

Jak wielokrotnie pisałam: w astrologii używamy zodiaku, a nie gwiazdozbiorów. Astrolodzy w ogóle nie patrzą w gwiazdozbiory ani ich nie uwzględniają.

Znaków zodiaku zawsze było 12 i wszystkie mają równo po 30 stopni. Zodiak  ani ekliptyka, na której leży, nie podlegają precesji, czyli nigdzie się nie odsuwają, ponieważ ekliptyka to koło wielkie, jakie zatacza Słońce w swym rocznym POZORNYM ruchu wokół Ziemi.

Jeśli mi nie wierzysz, przeczytaj, jak ten problem wyjaśnia astronom z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Polecam gorąco również dokładne zapoznanie się z Młotami na astrologię.

Astrologia dla astronomów

Ja to mam źle w głowie…

Jak widzę, że ludzie wypisują bzdety o astrologii, to mnie od razu jakiś diabeł opętuje i muszę narozrabiać. Dziś znalazłam forum astronomiczne, a w nim dział „Z pogranicza nauki”, a w nim z kolei dział „Astrologia”. No i wiadomo, jak astronomowie i wielbiciele tej nauki usłyszą o astrologii, to jakby ktoś zamachał bykowi płachtą przed nosem. Na szczęście w tym forum nie było krwawych plam po trupach astrologów, ale brednie te same co wszędzie.

Nie wytrzymałam, bo pomyślałam sobie, że wreszcie mam okazję oświecić astronomów i wkleiłam im taki oto tekścik:

Astrologia nie jest nauką i prawdopodobnie nauki zrobić się z niej nie da. To wiedza empiryczna o charakterze ezoterycznym. Z tego powodu w astrologii nie stosuje się myślenia naukowego, a więc przyczynowo-skutkowego. Tu stosuje się myślenie takie na wpół magiczne, czyli równoległe. Jeśli to kogoś interesuje, to polecam pisma C. G. Junga i jego teorię synchroniczności. Dzisiejsza nauka zaczyna ocierać się o magię (np. fizyka kwantowa), więc wierni wyznawcy Kartezjusza powinni mieć się na baczności, ponieważ nieuchronnie zbliża się kres ich panowania.

PRECESJA nie ma żadnego wpływu na astrologię. Precesji podlegają gwiazdozbiory, ale astrologia się nimi nie posługuje i nigdy się nie posługiwała. Dlatego ani wielkość, ani kształt ani też umowność wykreślenia granic gwiazdozbiorów jej nie zaprzeczają.

Astrologia posługuje się ZODIAKIEM.

Definicję zodiaku każdy może sprawdzić w encyklopedii, a tam jest wyraźnie napisane, że zodiak wynika z podziału ekliptyki na 12 idealnie równych, 30-stopniowych odcinków.

EKLIPTYKA to tor, jaki kreśli Słońce w swym rocznym obiegu po niebie. Ekliptyka jest na stałe przywiązana do Ziemi, a więc nie podlega precesji.

WĘŻOWNIK nie jest znakiem zodiaku, lecz „gwiazdozbiorem zodiaku”, a to jest poważna i zasadnicza różnica.

Dobrze jest znać te szczegóły, żeby krytykując astrologię nie wykazać się nieuctwem astronomicznym.

„GWIAZDOZBIORY ZODIAKU” to te gwiazdozbiory, przez które przechodzi ekliptyka. W pasie ekliptyki leży też Wężownik. Nie jest on jednak bynajmniej 13-tym znakiem zodiaku (świat zna wiele różnych zodiaków, ale w Europie przyjęło się stosować zodiak babiloński, 12-znakowy), lecz gwiazdozbiorem zodiaku.

Znaki zodiaku babilońskiego przejęły nazwy od gwiazdozbiorów i to jest jedyna analogia między nimi. Z tego powodu osoba urodzona 16 grudnia 14230 roku będzie Strzelcem, tak jak była nim przed wiekami.

Horoskopy dla baranów, czyli te gazetowe z prawdziwą astrologią nie mają absolutnie nic wspólnego, bo są wyłącznie zabawą dla baranów, owiec i głuptasów. „Baran”, „Byk” itp. to wyłącznie nazwa archetypu psychologicznego.

ARCHETYP to inaczej mówiąc „prazasada”, czyli coś, co w naturze nie występuje w czystej postaci. Ktoś, kto twierdzi, że jest Baranem w rzeczywistości ma Słońce w znaku Barana, ale to tak naprawdę znaczy bardzo niewiele i rzadko się zdarza, by go sensownie, a zwłaszcza kompleksowo opisywało. Profesjonalny astrolog, jeśli w ogóle pisuje takie „horoskopy”, to robi to pod pseudonimem, żeby się nie kompromitować i nie ośmieszać. I jeśli to robi, to oczywiście wyłącznie dla forsy. Pieniądze nie śmierdzą, a na głupocie ludzkiej można się dorobić największego majątku. Tak więc w pełni zgadzam się z wrogami astrologii – horoskopy gazetowe to totalna bzdura i zasługują wyłącznie na to, by je powiesić w wychodku w zastępstwie papieru toaletowego.

Nie istnieje żaden udowodniony wpływ ciał niebieskich na wrodzony charakter człowieka. Kosmos nie kształtuje charakteru człowieka, taki pomysł woła o pomstę do nieba (!!!) i astrologia tak wcale nie twierdzi. Jeśli twierdzi tak ktoś, kto nazywa siebie astrologiem, to jest to wyłącznie jego prywatny pogląd i tylko on sam za niego odpowiada.

Jeśli natomiast chodzi o rozważenie możliwości, że jednak ciała niebieskie wpływają na życie na Ziemi proszę przeczytać ten tekst.

Odmiana astrologii zwana biodynamiką bada jak najbardziej naukowo wpływy kosmiczne (nie tylko księżycowe) na uprawy rolne i inne prace gospodarskie. W Szwajcarii istnieje od kilkudziesięciu już lat wielkie eksperymentalne biodynamiczne gospodarstwo rolne założone przez Marię i Matthiasa Thun. Zainteresowani tematem mogą poszukać informacji na ten temat w Internecie.

Jak dotąd, z powodu braku odpowiednich przepisów oraz profesjonalnego szkolnictwa, w Polsce każdy może ogłosić się astrologiem i publikować bzdury. Problem tylko w tym, że niekoniecznie musi to być astrologia, niekiedy są to rzeczy wyssane z brudnego palca i nic ponadto. Dlatego różnego rodzaju publikacje nieuków jak wymieniony tu „Kalendarz księżycowy” są wyłącznie radosną twórczością ignorantów i nie mają z astrologią nic wspólnego. Nota bene z powodu inwazji pseudoastrologii i oszukańczych „horoskopów” gazetowych oraz innych bredni poważni i szanujący się profesjonaliści przestają posługiwać się nazwą „astrologia” zastępując ją innymi określeniami, np. „kosmoekologia” oraz „kosmogram” zamiast wyświechtanego i ośmieszonego horoskopu.

Nie wiemy zbyt wiele o oryginalnej, babilońsko-chaldejskiej astrologii, ponieważ do naszych czasów przetrwała jej wersja wypaczona przez średniowiecze i późniejsze, bardzo „nienaukowe” czasy.

W ciągu wieków ery nowożytnej astrologia została zaśmiecona przez liczne przesądy. Chrześcijaństwo dołożyło do niej swoje wypaczenia, np. wiarę w determinizm (predestynację). Skoro Paweł z Tarsu nauczał, że jeszcze przed narodzeniem człowieka Bóg podejmuje decyzję o tym, czy ma być on zbawiony czy potępiony (List do Rzymian) i że jego czyny nie mają na to żadnego wpływu, astrolodzy przyjęli, że widać to w horoskopie i że astrolog ma możliwość odczytania, czy jego właściciel jest świętym czy grzesznikiem.

Astrologia trafiła też na jarmarki, gdzie rzesze cwanych szarlatanów i oszustów traktowały ją jako narzędzie wróżbiarskie.

Obecnie rozwija się nowa odmiana astrologii, zwana „humanistyczną” lub astropsychologią. Odcina się ona od wszelkiego determinizmu oraz wróżbiarstwa i pełni rolę doradczą i psychoterapeutyczną. Jest ona stale weryfikowana przez badania naukowe. Takie badania na ogromnej grupie ludzi przeprowadzili np. pedagodzy szwajcarscy, Bruno i Luise Huber. W badaniach tych interpretowano „w ciemno”, według tradycyjnych zasad horoskop pacjenta, nie wiedząc nic na jego temat, a niezależnie od tego przeprowadzano badania psychologiczne tej samej osoby. Następnie porównywano ich wynik z interpretacją horoskopu. Dzięki temu potwierdzono niektóre zasady, inne zaś odrzucono jako fałszywe. W Polsce ukazało się kilka książek Huberów, zainteresowani mogą więc do nich zajrzeć.

Na zakończenie powiem tylko, że najbardziej zajadli i fanatyczni wrogowie astrologii nie mają o niej pojęcia i z dumą krzyczą, że nigdy nie zniżyli się do tego, by tę bzdurę poznać. A potem robią z siebie pośmiewisko popisując się ignorancją… astronomiczną. Bo mylenie gwiazdozbiorów z zodiakiem jest nieuctwem. Wystarczyłoby zajrzeć do pierwszej encyklopedii lub spytać astronoma, żeby się trochę oświecić i nie kompromitować niewiedzą.

W opisie tego Forum było napisane: „Jeżeli lubisz oglądać kanał Discovery to miejsce dla Ciebie”. A więc wrzucę tu fragment tekstu, spisanego przeze mnie z tegoż kanału:

Will Keepin (doktor fizyki): Fraktale to układy składające się z zagnieżdżonych w sobie zbiorów samopodobnych struktur. Weźmy np. fraktal zwany zbiorem Mandelbrota. Ta figura geometryczna ma specyficzny kształt. Kolejne obrazki (które ukazywały się na monitorze telewizora) pokazują jej fragmenty powiększone 10 razy, 100 razy, 1000 razy itd. Każdy z nich zawiera zagnieżdżoną strukturę podobną do oryginału. Powiększenie tego fragmentu 127 mln razy pokazuje dokładną replikę pierwotnego obrazka, maleńką kopię całości. W nauce nazywa się to zagnieżdżonymi w sobie zbiorami samopodobnych struktur, ale to bardzo naukowy, opisowy termin. W istocie jest to odkrycie przez współczesną naukę starożytnej zasady alchemii i astrologii: co w górze to i na dole. W taki sposób ujmowali to starożytni mistycy i mędrcy. Zasada ta mówi o tym, że istnieją ponadskalowe wzorce, które mają swoje odbicie również w istocie ludzkiej.

Innymi słowy Keepin uważa, że wzorce rządzące gwiazdami i planetami występują również we wzorcach, które spotykamy w naszym życiu.

Will Keepin: Procesy, które przebiegają we wszechświecie toczą się również w nas samych. Nie jest tak, że planety mają moc sprawczą. My i one znajdujemy się na różnych poziomach, ale rządzą nami te same zależności. Przykład: jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji. Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii. Astrologia opisuje te niewidoczne powiązania organizacyjne jakie występują między eleganckim ruchem planet naszego Układu Słonecznego a naszą własną drogą przez życie. To subtelny rodzaj uporządkowania Wszechświata. Subtelność nie odbiera mu realności ani prawdziwości. Porządek ten występuje w wymiarze fizycznym i nie można go ani zmierzyć ani wykryć w laboratorium.

Całość można przeczytać tutaj

Zapraszam też na blog astrologiczny!

(Opublikowane na starym blogu 2005-10-09 01:35:21)

Walka konkurencyjna

Ale dureń ze mnie…

Nagle do mnie dotarło, że najwyraźniej to my, astrolodzy, jesteśmy górą jeśli chodzi o popularność w popkulturze i że astronomowie czują się przegrani. Tak więc jest to wyraz ich silnej frustracji.

Najwyraźniej jest to zazdrość o popularność, zawiść pokonanej primadonny.

Śmieszne doprawdy. Jakby astronomia miała cokolwiek wspólnego z astrologią.

Może też chodzić o to, że to astronomia tak naprawdę powinna nazywać się astrologią, ponieważ astro-logia to „nauka o gwiazdach” czyli gwiazdologia. Jakimś fatalnym zrządzeniem losu ktoś sprzątnął im właściwą etykietkę sprzed nosa i przykręcił do drzwi swojej firmy, o innej specjalności.

(Opublikowane na starym blogu 2005-06-02 21:38:38)

Skorpion w Pannie, lol

Na astronomicznym portalu AstroNews zwalczają astrologię i grożą straszliwymi sankcjami każdemu, kto w komentarzach do tekstów wspomni choćby jednym słowem o tej wzbudzającej odrazę astronomów „pseudonauce”.

Za każdym razem, gdy podają tam informację o tym, że Słońce weszło właśnie w dany znak (a Broń Boże nie piszą „zodiaku”, pfuj, co za obrzydliwość!!!), dodają mętnie, że w rzeczywistości, na skutek precesji znajduje się ono na tle zupełnie innego gwiazdozbioru.

Jest to robione za każdym razem bez wyjątku i tak usilnie podkreślane, że czasem można doznać zawału umysłu (np. info o Skorpionie w Pannie, istna schizofrenia). Tylko ktoś, kto doskonale wie o co chodzi nie dozna głupawki po przeczytaniu takiej informacji.

W końcu miałam dość i napisałam komentarz.

Teraz czekam z niepokojem na reakcję. Spodziewam się brutalnego ataku na moją psychikę i bezceremonialnego zdeptania mojego intelektu. Mówiąc wprost – gwałtu na mojej psyche…

A oto mój komentarz:

„Czy każdy szanujący się astronom musi czuć fanatyczną nienawiść do astrologii i pluć na nią na każdym kroku? U mnie budzi to niesmak, bo pachnie mi małostkowością, która z prawdziwą nauką nie powinna iść w parze.

A jeśli naprawdę musi ulegać tym niskim emocjom, to dlaczego przy okazji czuje nienawiść do prawdy?

Skoro Słońce znajduje się w znaku Bliźniąt, to znajduje się w znaku Bliźniąt.

Podawanie mętnych i wprowadzających zamieszanie informacji o tym, na tle którego gwiazdozbioru porusza się Słońce będąc w tym czy innym znaku zodiaku jest chyba zbędne, albo przynajmniej powinno być dokładnie wyjaśnione o co tak naprawdę chodzi, bo ludzie myślą, że precesja dotyczy zodiaku. A przecież nie dotyczy.

Mało tego, wprowadza (celowe?) zamieszanie, ponieważ ludzie nie mają pojęcia o tym, czym zodiak różni się od gwiazdozbiorów i mogą oni sądzić, że zodiak w ogóle nie istnieje lub że jest astrologicznym przesądem.

A jednak istnieje.

Czy nienawiść do astrologii jest wystarczającym usprawiedliwieniem do siania intelektualnego zamętu i wprowadzania ludzi w błąd?

Mam nadzieję, że nie skończy się to podpalaniem stosów…

A może astronomowie w ogóle nie wiedzą czym jest zodiak, bo wykładowcy unikali wymawiania tego wzbudzającego odrazę słowa, więc znają tylko określenie „punkt Barana” czy „punkt Bliźniąt”?

W takim razie wyjaśniam, że zodiak powstał na skutek umownego podziału ekliptyki na 12 idealnie równych odcinków, którym nadano nazwy gwiazdozbiorów, które w czasach babilońskich leżały na ich tle.

Gwiazdozbiory odpłynęły w siną dal (z powodu precesji), a zodiak pozostał tam, gdzie był. I pozostanie tu na zawsze, dopóki Słońce porusza się po ekliptyce…”

Pozdrawiam
Ciemna Niewykształcona Baba Wierząca w Istnienie Zodiaku
i tu podałam swój adres e-mail

P.S. Jestem w miłym szoku: dostałam odpowiedź na priv od bardzo sympatycznego doktora Grzegorza Kopackiego w Uniwersytetu Wrocławskiego!!! Dr Kopacki w swoim mailu pięknie wyjaśnia czym jest zodiak, a czym zodiakalne gwiazdozbiory i nawet załączył do tego ilustrację (niestety, gdzieś mi się zawieruszyła, jak znajdę, to wkleję). Bardzo dziękuję 🙂

Oto, co napisał:

Dzień dobry!

Jak sama Pani zauważa znaki zodiaku i gwiazdozbiory zodiakalne to dwa różne pojęcia.

Znaki zodiaku to równe ‚prostokątne’ obszary na sferze wzdłuż ekliptyki, każdy o szerokości 30 stopni i wysokości 10-16 stopni. Każdy zajmuje taką samą powierzchnię sfery i wyznaczony jest przez podział ekliptyki na 12 równych części. Jest ich 12.

Natomiast gwiazdozbiory zodiakalne, to gwiazdozbiory (rozumiane w sensie obecnej astronomicznej ich definicji, czyli wydzielone obszary sfery, a nie jak w starożytności grupy jasnych gwiazd) przez które przechodzi ekliptyka.
Gwiazdozbiorów takich jest 13, wystarczy spojrzeć na mapę nieba (dodaję poniżej swoją, środkowa pozioma linia to ekliptyka, pod rysunkiem podane są skróty nazw znaków zodiaku, zielone linie to granice gwiazdozbiorów, na czerwono zaznaczone są gwiazdozbiory zodiakalne). Dodatkowy, Wężownik, leży ponad gwiazdozbiorem Skorpiona, w znaku zodiaku Strzelca Sgr.

Proszę zwrócić uwagę również na to, że zodiak ze swymi znakami zawsze leży gdzieś na sferze niebieskiej, a więc także na tle gwiazdozbiorów. Znaki zodiaku to jakby siatka nałożona na gwiazdozbiory, siatka ta nie zmienia swego kształtu, ale przesuwa się stale względem nieruchomych gwiazd i gwiazdozbiorów.

Przesyłam Pani także tabelę czasów przebywania Słońca w gwiazdozbiorach zodiakalnych. Być może urodziła się Pani pod gwiazdozbiorem (nie znakiem!) Wężownika. Na ten przykład ja jestem zodiakalnym Rakiem urodzonym pod gwiazdozbiorem Bliźniąt…

Pozdrawiam, Grzegorz Kopacki.

Szczerze mówiąc, w życiu nie słyszałam, żeby ktoś mówił, że urodził się pod jakimś gwiazdozbiorem, nie mam też pojęcia, co z tego wynika w praktyce, ale może po prostu czegoś nie wiem…
(Opublikowane na starym blogu 2005-06-02 17:05:30)