Szczepieni vs Nieszczepieni: Badanie populacji dzieci nauczanych w systemie edukacji domowej celem zilustrowania zachorowalności – Celeste McGovern

Źródło: http://szczepienia.wybudzeni.com/

Szczepieni vs Nieszczepieni: Badanie populacji dzieci nauczanych w systemie edukacji domowej celem zilustrowania zachorowalności – Celeste McGovern

NIESZCZEPIENI kontra SZCZEPIENI - Children's Medical Safety Research Institute

Nigdy wcześniej jeszcze tego nie robiono. Pierwsze w swoim rodzaju badanie porównujące zdrowie dzieci szczepionych z nieszczepionymi dziećmi, które są edukowane w domu, pokazuje kto jest naprawdę schorowany…. oraz czyi rodzice powinni się martwić.

Pilot comparative study on the health of vaccinated and unvaccinated 6- to 12-year-old U.S. children – Link do publikacji

[W USA nie ma powszechnego obowiązku szkolnego. Według danych Statistics About Non-Public Education in the United States z 2014 w domach uczonych jest około 3.4% dzieci (około 2 milionów uczniów) – przez rodziców lub prywatnego nauczyciela. – admin]

Choroby w USA

Coś jest nie tak z amerykańskimi dziećmi. Są chore – na alergie, astmę, mają lęki, są nadpobudliwe, cierpią na dolegliwości autoimmunologiczne, są autystyczne, mają kłopoty z uwagą oraz trudności w nauce. Z trzydziestu dwóch milionów amerykańskich dzieci 43% z nich cierpi na co najmniej jedną z 20 chorób przewlekłych, nie włączając w to otyłości. Kiedyś takie zaburzenia jak: autyzm, zespół nadpobudliwości psychoruchowej czy cukrzyca typu 1 lub zespół Turetta rzadko występowały, a obecnie szybko zwiększa się liczba cierpiących na nie osób.

W porównaniu do swoich rodziców dzisiejsze dzieci są czterokrotnie bardziej narażone na przewlekłą chorobę. Chociaż ich dziadkowie być może nigdy nie łykali żadnych pigułek w dzieciństwie, to obecne pokolenie dzieci spełnia biznesowe marzenia farmaceutycznych przedstawicieli handlowych. Ich sny stają się rzeczywistością. Ponad milion amerykańskich dzieci poniżej 5 roku życia stale zażywa medykamenty psychiatryczne. Więcej niż 8,3 miliona dzieci poniżej 17 roku życia zażywało je, zaś w każdym miesiącu jedno na czworo zażywa co najmniej jeden lek przepisywany na receptę.

Śmieciowe jedzenie, złe geny, zbyt dużo siedzenia przed telewizorem i grami komputerowymi, pestycydy czy tworzywa sztuczne – to niektóre z czynników środowiskowych związanych z gwałtownym wzrostem chorób, choć żaden z nich nie wyjaśnia w wystarczającym stopniu skali ani zasięgu epidemii. Istnieje pewien czynnik, którego nie wzięto pod uwagę w poszukiwaniach, pomimo że dzieci są na niego narażone poprzez zastrzyki. Co więcej, w stale rosnących dawkach, które wykraczają daleko poza to czego doświadczały poprzednie pokolenia: 50 dawek 14 szczepionek do 6 roku życia, 69 dawek 16 szczepionek zawierających składniki silnie zmieniające odporność do 18 roku życia.

Jesteśmy zapewniani, że szczepionki są „bezpieczne i skuteczne” choć urzędnicy ds. zdrowia publicznego przyznają, że czasami mają poważne skutki uboczne włącznie ze śmiercią. Te zapewnienia są wypowiadane pomimo niepokojącego faktu, iż nie przeprowadzono żadnych długoterminowych badań sprawdzających ich wpływ na ogólny stan zdrowia. Co ciekawe, w ani jednym opublikowanym badaniu nie porównywano dzieci szczepionych z nieszczepionymi, żeby zobaczyć które z nich są zdrowsze kilka lat po podaniu szczepionek. Tak było aż do teraz.

W czasopiśmie Journal of Translational Sciences opublikowano 27 kwietnia pilotażowe badanie 666 dzieci uczonych w domu.

Badano dzieci w wieku od 6 do 12 roku życia z czterech amerykańskich stanów. Porównano 261 nieszczepionych w ogóle dzieci z 405 dziećmi zaszczepionymi w pełni lub częściowo. Oceniono ich ogólny stan zdrowia w oparciu o sprawozdania matek o szczepieniach oraz chorobach zdiagnozowanych przez lekarzy. To, co odkryto na temat wzrostu liczby chorób związanych z układem odpornościowym takich jak alergie oraz choroby neurologiczne, w tym autyzm, powinno sprawić, że wszyscy rodzice zastanowią się dwa razy zanim pozwolą zaszczepić dziecko ponownie:

  • U zaszczepionych dzieci ryzyko zdiagnozowania zaburzeń ze spektrum autyzmu było ponad 4 razy większe [Iloraz szans 4.2].
  • U zaszczepionych dzieci ponad 30 razy częściej diagnozowano alergiczny nieżyt nosa (katar sienny) niż u dzieci nieszczepionych.
  • Zaszczepione dzieci ponad 21 razy częściej potrzebowały medykamenty na alergie niż dzieci nieszczepione.
  • Zaszczepione dzieci miały ponad pięciokrotnie większe ryzyko wystąpienia trudności w nauce niż dzieci nieszczepione [Iloraz szans 5.2].
  • U zaszczepionych dzieci ryzyko zdiagnozowania zespołu nadpobudliwości ruchowej było o 340% większe niż u dzieci niezaszczepionych [Iloraz szans 4.2].
  • Zaszczepione dzieci miały 9 razy większe ryzyko zdiagnozowania zapalenia płuc niż dzieci niezaszczepione.
  • Zaszczepione dzieci miały 8 razy większe ryzyko zdiagnozowania infekcji ucha środkowego (zapalenie ucha środkowego) niż dzieci niezaszczepione.
  • U zaszczepionych dzieci ryzyko interwencji laryngologicznej (włożenie drenu do ucha) było o 700% większe niż u dzieci niezaszczepionych.
  • Zaszczepione dzieci miały 4 razy większe ryzyko zdiagnozowania jakiejkolwiek choroby przewlekłej niż dzieci niezaszczepione.

Dzieci uczone w domu kontra dzieci uczone w domu

Problem z przeprowadzeniem badania porównującego szczepionych z nieszczepionymi, przynajmniej sto lat po tym kiedy takie badanie powinno zostać przeprowadzone jest taki, że obecnie praktycznie wszystkie amerykańskie dzieci są szczepione. Gdy 95% dzieci zostanie zaszczepionych, to pozostaje bardzo niewielka „grupa kontrolna” do zbadania długookresowych skutków. Porównywanie dużej grupy amerykańskich dzieci z małą grupą nieszczepionych w ogóle (jak np. dzieci Amiszów) ujawnia różnice, lecz krytycy twierdzą, że to jak porównywanie jabłek z pomarańczami.  Jest zbyt wiele zmiennych – np. dieta, ruch na świeżym powietrzu, czas spędzony przy komputerze – które oprócz podanych szczepionek, mogą wyjaśniać różnice w stanie zdrowia.

Anthony Mawson, profesor na Wydziale Epidemiologii i Biostatystyki w Szkole Zdrowia Publicznego na Jackson State University wraz z kolegami Azadem Bhuiyan i Binu Jacobem, współpracując z Brianem D. Ray’em, prezesem National Home Education Research Institute (Krajowego Instytutu ds. Badań nad Edukacją Domową) w Salem zachęcił i zapisał szereg rodzin do uczestnictwa w tym badaniu. Dzięki temu porównano dzieci uczone w domu z innymi również korzystającymi z edukacji domowej (jabłka z jabłkami), ale z tą dodatkową zaletą że dzieci uczone w domu, jako populacja odpowiada większości profilom amerykańskich rodzin. Rodziny, które odpowiedziały na anonimową ankietę internetową były rekrutowane przez stowarzyszenia edukacji domowej w stanach Floryda, Luizjana, Missisipi i Oregon.

Handel chorobami

Zarówno szczepione jak i nieszczepione dzieci biorące udział w badaniu czasem chorowały. Zgodnie z oczekiwaniami, zaszczepione dzieci były mniej podatne na zarażenia przeciwko którym zostały zaszczepione. Miały znacząco mniejsze szanse zachorowania na ospę wietrzną (OR – Iloraz szans 0.26) oraz krztusiec (Iloraz szans 0.3) (patrz tabela 2).

NIESZCZEPIENI kontra SZCZEPIENI - Ospa, krztusiec, zapalenie płuc, różyczka

Jakkolwiek, pomimo zdrowotnej histerii w związku z epidemią odry w Disneylandzie i ponownego wzrostu zachorowań na świnkę nie było dowodów na to, że zaszczepione dzieci były bardziej chronione przed tzw. „chorobami, którym można zapobiec dzięki szczepieniom”. Dzieci w obu grupach miały takie same wskaźniki zachorowań na odrę, świnkę, zapalenie wątroby typu A i B, grypę, rotawirusy oraz zapalenie opon mózgowych (zarówno wirusowe jak i bakteryjne).

Nieszczepione dzieci w tym badaniu w rzeczywistości były lepiej chronione przeciw „chorobom, którym można zapobiec dzięki szczepieniom” niż dzieci, które otrzymały szczepionki. Od 2000 roku amerykańskie Centrum Kontroli Chorób i Zapobiegania Chorób [CDC] zaleca cztery dawki szczepionki przeciwko siedmiu różnym szczepom pneumokoków przed ukończeniem 15 miesiąca życia. Od 2010 roku zaleca przeciw 13 szczepom, ale szczepione dzieci w tym badaniu miały o 490% większe ryzyko diagnozy zapalenia płuc w porównani do dzieci niezaszczepionych (OR – Iloraz szans 5.9).

Drenaż mózgu

Jakie są inne koszty tej słabej poszczepiennej ochrony przeciw ospie wietrznej i krztuścowi?

Związek pomiędzy autyzmem i szczepieniami jest największym tornadem w szczepionkowej burzy. Zaburzenia autystyczne urosły z rzadkiego zaburzenia do czegoś, co dotyka jedno dziecko w prawie każdej klasie. W latach 80-tych XX wieku autyzm dotyczył jednego na 10.000 dzieci, na początku lat 90-tych – jednego na 2.500. Pięć lat temu autyzm diagnozowano u jednego na 88 dzieci, a obecnie u jednego na 68. [w niektórych obszarach USA dotyczy więcej niż 1 na 50 dzieci – admin]

W tym badaniu dzieci nauczanych w domu, ryzyko zdiagnozowania autyzmu było ponad 4-krotnie wyższe u dzieci szczepionych niż u nieszczepionych (OR – Iloraz szans  4.2).

Przedstawiciele CDC mówiąc, że „Nie znamy wszystkich przyczyn zaburzeń ze spektrum autyzmu”  – unikają w ten sposób powiedzenia, że nie zidentyfikowali żadnej przyczyny lub jakiejkolwiek terapii.

Wciąż cytują badanie opublikowane w 2004 roku w czasopiśmie Pediatrics stwierdzające, że obala się związek między autyzmem a szczepieniami, choć jeden z jego autorów, ich własny najlepszy naukowiec William Thompson przyznał, że on i jego współpracownicy zmówili się by ukryć i następnie zniszczyć dane (zachował ich kopie), które wykazywały związek pomiędzy autyzmem, a szczepionką MMR.

„O mój Boże nie mogę uwierzyć, że zrobiliśmy to, co zrobiliśmy” wyznał William Thompson podczas rozmowy telefonicznej z Brianem Hookerem, profesorem bioinżynierii na Simpson University i ojcem autystycznego dziecka.

Dr William Thompson i dr Brian Hooker z synem

Dr William Thompson i dr Brian Hooker z synem

Oświadczenie dr Williama W. Thompsona – Morgan Verkamp

Informacje podane przez informatora Williama Thompsona stały się podstawą filmu dokumentalnego  Wyszczepieni – od TUSZOWANIA faktów do KATASTROFY [Vaxxed: From Cover-Up to Catastrophe] w reżyserii  Andrew Wakefielda, gastroenterologa, który jako pierwszy badał potencjalny związek pomiędzy szczepionką MMR i autyzmem pod koniec lat 90- tych.  Dokument ten stał się symbolem jak system obchodzi się z tymi, którzy ośmielili się sprzeciwić. Urzędnikom w CDC marzy się, aby nikt nie oglądał tego filmu.

Del Bigtree, Polly Tommey, Dr Andy Wakefield i dr Brian Hooker

Del Bigtree, Polly Tommey, Dr Andy Wakefield i dr Brian Hooker

[Fragment wniosków ze słynnej publikacji Wakefielda i innych…
„We did not prove an association between measles, mumps, and rubella vaccine and the syndrome described. Virological studies are underway that may help to resolve this issue.
Nie udowodniliśmy związku między szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce i opisanym syndromem. Konieczna jest dalsza praca nad rozwiązaniem tej sprawy.” –  Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia, non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children. – admin]

CDC nie wspomina również, że rząd federalny został zmuszony do uznania roli szczepień w powodowaniu autyzmu oraz tego, że przyznał rekompensatę niektórym rodzicom, których dzieci zostały pokrzywdzone przez szczepionki. Inne sądy również uznają związek pomiędzy autyzmem i szczepieniami. Poza tym istnieją tysiące rodziców poszkodowanych dzieci, co do których sądy i rząd federalny udają, że ich nie ma. Ci wszyscy rodzice opowiadają wciąż tą samą historię, że widzieli jak ich dzieci zapadały na autyzm w następstwie szczepienia.

Poszczepienne uszkodzenia mózgu i układu nerwowego nie są niczym nowym. Dla przykładu powodujące porażenie oraz potencjalną ślepotę Ostre Rozsiane Zapalenie Mózgu i Rdzenia Kręgowego  (co powoduje widoczne na rezonansie magnetycznym [MRI] białe plamki w mózgu, które mogą rozwinąć stwardnienie rozsiane) było opisywane w literaturze medycznej od dziesięcioleci. Jest to udokumentowanym efektem ubocznym prawie każdej szczepionki. Innymi przykładami są: narkolepsja i Zespół Guillaina-Barrégo.

Jaką rolę mogą pełnić szczepionki w subtelniejszych uszkodzeniach mózgu? Nie pytaj CDC, bo oni nigdy się ich nie doszukali. Jednak badanie JSU wykazało, że zaszczepione dzieci mają 5-krotnie wyższy prawdopodobieństwo wystąpienia trudności w nauce niż dzieci niezaszczepione (OR – Iloraz szans =5,2). Ponad 4-krotnie wyższe prawdopodobieństwo zdiagnozowania zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi (OR – Iloraz szans = 4,3). To badanie wykazało również ponad 3-krotnie wyższe prawdopodobieństwo zaburzeń rozwojowych układu nerwowego (np. upośledzenie wzrostu i rozwoju mózgu lub ośrodkowego układu nerwowego związanego z diagnozą trudności w uczeniu się, ADHD i/lub ASD (OR – Iloraz szans = 3,67).

Rtęć, glin i co jeszcze?

Rtęć, glin i co jeszcze

Składniki szczepionek znane są z powodowania uszkodzeń mózgu. Robert Kennedy Jr. zwrócił uwagę na zagrożenie rtęcią w postaci tiomersalu stosowanego jako środek konserwujący szczepionki oraz jego związek z autyzmem.

Glin (aluminium) jest kolejną dobrze udokumentowaną neurotoksyną dodawaną do szczepionek jako adiuwant by wywołać reakcję układu odpornościowego. Niedawne badania wyrzuciły wszystko co naukowcy zwykli o aluminium mówić (i co CDC wciąż mówi) na śmietnik. Aluminium nie jest wydalane z organizmu w ciągu kilku godzin lub dni, ale utrzymuje się w nim przez całe lata i może przemieszczać się do takich narządów jak węzły chłonne, śledziona i mózg. Glin zawarty w szczepionkach został powiązany z występowaniem Zespołu Chronicznego Zmęczenia, Makrofagowe Zapalenie Mięśniowo-Powięziowe (MMF), licznymi chorobami autoimmunologicznymi, chorobą Alzhaimera, z nagłymi zgonami po szczepieniu oraz autyzmem.

Szczepionki i zapalenie mózgu – dr Harold E. Buttram i Catherine J. Frompovich

Agencja ds. Żywności i Leków [FDA] nie zaprzecza jego toksyczności – z wyjątkiem tego, że w szczepionkach nie ma wystarczającej ilości aluminium aby spowodować uszczerbek na zdrowiu. Jednak ryzyko kalkuluje w oparciu o doustną ekspozycję. Mimo to, opisuje się upośledzenie pamięci u myszy laboratoryjnych oraz

„bardzo młodych zwierząt, które wyglądają na słabsze, mniej aktywne i skoordynowane gdy ich matki były narażone na duże ilości aluminium podczas ciąży i karmienia”.

 

Związek z infekcjami ucha

Szczepienia - Związek z infekcjami ucha

U szczepionych dzieci w tym badaniu, infekcje ucha były przez lekarzy czterokrotnie częściej diagnozowane (OR- Iloraz szans = 3.8). Miały o 700% większe ryzyko interwencji laryngologicznej w celu umieszczenia drenu w uchu z powodu powtarzających lub uporczywych infekcji (OR – Iloraz szans =8.0).

Liczba ostrych infekcji ucha znacznie wzrosła na całym świecie w ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci. Stały się tak powszechne, że obecnie nie budzą większego zainteresowania. Dotykają 80% amerykańskich dzieci do 3 roku życia i są wiodącą przyczyną wizyt lekarskich, stosowania antybiotyków oraz najczęstszą przyczyną chirurgicznych operacji pediatrycznych – umieszczenie plastikowego drenu w uszach.  Dziecięce infekcje ucha kosztują system opieki zdrowotnej prawie 3 miliardy dolarów rocznie.

Badanie wskazuje na doniesienia o infekcji ucha środkowego zgłaszane w rządowym Systemie Zgłaszania Niepożądanych Skutków Poszczepiennych [VAERS]. W bazie danych VAERS po ustawieniu kryteriów wyszukiwania na dzieci poniżej 1 roku, u których rozwinęło się zapalenie ucha środkowego w ciągu tygodnia od szczepienia wyskakuje 438.573 takich przypadków pomiędzy rokiem 1990 a 2011, „często z gorączką i innymi objawami stanu zapalnego oraz w jakimś stopniu zaangażowania ośrodkowego systemu nerwowego.” Jeśli jest to zgłoszona liczba dla dzieci poniżej 1 roku życia w ciągu jednego tygodnia od zaszczepienia, to w takim razie jak duża jest liczba dzieci we wszystkich grupach wiekowych, która miała infekcje ucha w następstwie szczepienia? Tego nikt nie wie.

Rozregulowanie mikrobiomu – dysbioza

Rozregulowanie mikrobiomu – dysbioza

Jako możliwy mechanizm infekcji ucha wywołanej szczepieniem, autorzy tego badania cytują pracę z 2006 roku, w której badano rodzaje bakterii w kanałach nosowych u dzieci szczepionych 7-walentną szczepionką przeciw pneumokokom i porównali je z „historycznymi grupami kontrolnymi”  – dziećmi sprzed ery Prevnar 7. W szczepionej grupie stwierdzono zwiększoną kolonizację bakteriami zwanymi M. catarrhalis. Bakterie te wydają się mieć związek ze zwiększonym ryzykiem infekcji ucha.

Nic więc dziwnego, że szczepione dzieci w tym badaniu ponad dwukrotnie częściej przyjmowały antybiotyki (iloraz szans = 2,4). Były one także częściej hospitalizowane (iloraz szans = 1,8).

Antybiotyki o szerokim spektrum działania, takie jak te, które są często stosowane podczas infekcji ucha działają jak napalm na mikrobiom.  Mogą wyeliminować drobnoustroje powodujące infekcję ucha, ale wpływają również na wiele innych mikroorganizmów, zmieniając kompozycję mikrobiologiczną w sposób, który nauka zaczyna dopiero rozumieć jak dogłębnie wpływa to na zdrowie.

Nowe badania łączą zmiany w mikrobiomie ze wzrastającą liczbą chorób, od zespołu jelita drażliwego, poprzez otyłośćchorobę Leśniewskiego-Crohnacukrzycęstwardnienie rozsiane po zaburzenia nastroju takie jak niepokój i depresja, czy choroby psychiczne takie jak schizofrenia i autyzm.

badaniu z 2011 roku opublikowanym w Lancet duńscy naukowcy stwierdzili, że szczepionka przeciw pneumokokom „ma znacznie szerszy wpływ… na społeczność drobnoustrojów niż pierwotnie zakładano i podkreśla potrzebę uważnego monitorowania podczas wdrażania tych szczepionek.…”.

Inne niedawno opublikowane badanie wykazało, że nie tylko pneumokokowe bakterie są dotknięte szczepieniami, ale kilka nieoczekiwanych drobnoustrojów szybko kolonizuje teren u każdego komu zostanie podana szczepionka. Jaki jest łączny wpływ 69 szczepień na rozwijający się mikrobiom u dzieci? Urzędnicy ds. zdrowia publicznego nawet nie zadali tego pytania.

Katar i swędzenie

Szczepienia - Katar i swędzenie

Badanie JSU wykazało, że szczepione dzieci mają 30-krotnie wyższe ryzyko wystąpienia alergicznego nieżytu nosa (kataru siennego) niż dzieci nieszczepione (iloraz szans 30.1). To przewyższa siłę związku pomiędzy paleniem papierosów a rakiem płuc. Szczepione dzieci mają również wyższe ryzyko zdiagnozowania ogólnej alergii (iloraz szans  3.9) oraz prawie 3 razy wyższe ryzyko występowania egzemy (iloraz szans 2.9).

Wszystkie te alergiczne choroby pociągają za sobą konieczność podawania większej ilości medykamentów. Szczepione dzieci w tym badaniu były ponad 21-krotnie bardziej narażone na przyjmowanie leków przeciwalergicznych, niż dzieci nieszczepione.

Alergiczny nieżyt nosa (katar sienny) jest kolejną z niewyjaśnionych dziecięcych plag. W 2012 roku dotyczył 6.6 miliona dzieci. Jest silnie związany z kolejnym zaburzeniem dziecięcym jakim jest astma. Ponad 3 miliony amerykańskich dzieci ma alergię pokarmową, a jedno na cztery wypryski skórne – egzemę. Ilość alergii wzrasta na całym świecie. Obecnie dotykają one prawie połowę amerykańskich dzieci w wieku szkolnym.

Podobnie jak w przypadku autyzmu, urzędnicy ds. zdrowia publicznego nie mają odpowiedzi wyjaśniającej eksplozję chorób alergicznych na tle immunologicznym. Jednak naukowcy rutynowo tworzą zwierzęce modele chorób alergicznych poprzez ich ekspozycje na aluminiowe adiuwanty. Takie same adjuwanty jak te stosowane w szczepionkach, w tym samym czasie co alergeny. W niedawnych eksperymentach ( jak tym lub tym) opisywane jest jak naukowcy używają aluminium by stymulować rozwój alergicznego nieżytu nosa (kataru siennego)  u myszy.

To badanie z 2014 roku opisuje jak naukowcy stosowali wodorotlenek glinu do wiązania go z bakteriami krztuśca (szczepionka przeciw krztuścowi DTaP, która również zawiera aluminium) i eksponowali zwierzę podając antygen doustnie (np. w pokarmie takim jak orzeszki ziemne lub soja) by powodować u szczurów alergie pokarmowe.

Badania takie jak te (tutaj  i tutaj) opisują jak połączyć wodorotlenek glinu z białkiem jajka (kolejny składnik szczepionki) by tworzyć zwierzęce modele astmy.

Dlaczego więc CDC nie bierze pod uwagę faktu, że naukowcy za pomocą składnika, dzięki któremu wywołują alergie u zwierząt, nie tworzą także alergii u dzieci?

Brak wyjaśnień?

Autorzy tego badania wnioskują, że:

„Nie było innego wyjaśnienia zaobserwowanych różnic w wynikach zdrowotnych pomiędzy szczepionymi i nieszczepionymi grupami dziećmi poza samym szczepieniem.”

Choć projekt tego badania ograniczał interpretację przyczynową dodali, że istnieje wyraźna zależność pomiędzy dawkami szczepień, a chorobami przewlekłymi. Zaś częściowo zaszczepieni wykazują pośrednie zdiagnozowania ospy wietrznej i krztuśca, podobnie jak infekcji ucha, zapalenia płuc, alergicznego nieżytu nosa, ADHD, egzemy oraz trudności w nauce (patrz Tabela 4).

„Stopień w jakim te odkrycia mają zastosowanie do populacji dzieci uczących się w domu, a także ogółu populacji wymaga dalszych badań porównujących szczepionych z  nieszczepionymi dziećmi” stwierdza Mawson wraz ze swoimi współpracownikami.

„Zbadanie i zrozumienie biologicznych podstaw tych nieoczekiwanych niespecyficznych efektów szczepień jest kluczowe dla zapewnienia opartej na dowodach decyzji oraz polityki szczepień.”

Jednakże istnieje niewiele dowodów, że establishment medyczny głównego nurtu jest w ogóle zainteresowany zrozumieniem nieoczekiwanych wyników. Dotychczasowe przesłanie jest jasne, szczepionki są największym cudem współczesnej medycyny, interwencją która uratowała miliony ludzi oraz poprawiła jakość życia kolejnych milionów.  Od początków rozpoczęcia szczepień „drobnym drukiem” przyznają, że kilka dzieci ucierpi z powodu poszczepiennych poważnych efektów ubocznych, a nawet umrze, ale ich życie to niewielka ofiara dla większego dobra w ochronie ludzkości przed plagami chorób zakaźnych.

Od ponad wieku akceptowany jest dogmat zdrowia publicznego, że korzyści wynikające ze szczepienia przeważają ryzyko. Co więcej, po wprowadzeniu pięciu nowych szczepionek od 1995 roku, co łącznie wynosi 35 szczepień w wieku przedszkolnym, nigdy nie przeprowadzono badania sprawdzającego łączny wpływ szczepień. Rzeczywistość jest taka, że realne korzyści wynikające ze szczepień są teoretyczne, a ich realne ryzyko nieznane.

Nabierająca rozpędu „wojna szczepionkowa” to tak naprawdę zjawisko wzrastającej liczby „wahających się” rodziców (i lekarzy) kwestionujących kalendarz szczepień CDC  z ważnych powodów. Dlaczego lekarze, którzy czerpią finansowe korzyści ze szczepień są rzecznikami zdrowia publicznego? Czy rządowym instytucjom ds. zdrowia naprawdę można ufać w ochronie naszych dzieci, jeśli są tak bardzo oddani przemysłowi farmaceutycznemu? Dlaczego w szczepionkach są toksyny? Czy moje dziecko naprawdę potrzebuje tej szczepionki, a może ktoś je sprzedaje jak Coca Colę czy gry komputerowe? Dlaczego akceptowane jest świadome poświęcenie niektórych dzieci w imię większego dobra? Czy to większe dobro jest rzeczywiste czy też jest tylko złudzeniem?

Wygląda na to, że te szczepionki mogą czasami ograniczać takie naturalne zachorowania jak ospa wietrzna. Pytanie, na które instytucje zdrowia publicznego nie udzielają odpowiedzi to: za jaką cenę? Co jeszcze robią szczepionki? Jeśli są takie cudowne, to dlaczego w takim razie amerykańskie dzieci są tak schorowane?

To pilotażowe badanie pokazuje nam, że jeśli medycyna głównego nurtu oraz nasze instytucje ds. zdrowia publicznego są naprawdę zainteresowane zdrowiem dzieci, a nie tylko zyskami ze szczepień lub obroną szczepionkowej religii przed bluźnierstwami, to to co jest potrzebne, to nie wola do przekonywania każdego by uwierzył, ale odwaga aby odkryć prawdę.

Celeste McGovern

Celeste McGovern jest niezależną dziennikarką, która pisze na stronie http://www.ghostshipmedia.com.

CMSRI  – Children’s Medical Safety Research Institute [Instytut Badań nad Bezpieczeństwem Medycznym Dzieci] jest medyczną i naukową kolaboracją założoną w celu finansowania niezależnych badań nad czynnikami przyczynowymi leżącymi u podstaw epidemii chorób przewlekłych i niepełnosprawności.

Źródło: Vaccinated vs. Unvaccinated: Mawson Homeschooled Study Reveals Who is Sicker

Badanie populacji dzieci

Naukowcy potwierdzają: ryzyko ADHD u dzieci szczepionych jest 4-krotnie wyższe

Tekst źródłowy: naturalnews.com z dn. 22.05.2017.

Tłumaczenie: xebola

Lata całe zastanawiałem się, dlaczego naukowcy nie podejmą się przeprowadzenia prostego porównania dzieci szczepionych z nieszczepionymi. Takie porównanie rozwiązałoby wszelkie wątpliwości i dostarczyłoby jednoznacznej odpowiedzi na temat ewentualnej szkodliwości szczepionek. Można by było wziąć dzieciaki, mniej więcej w tym samym wieku, połowa byłaby szczepiona a połowa nie. Lekarze oceniliby ich stan zdrowia i dyskusja w tym temacie w końcu by się skończyła.

12140994053_aae17fa7e3_k

Podobnie jak inne instytucje, amerykańskie Centrum Kontroli i Zwalczania Chorób od lat konsekwentnie nie zabiega o przeprowadzenie takiej nieskomplikowanej i prostej analizy. Jednak grupa naukowców z Uniwersytetu Stanowego Jackson podjęła się tego zadania.

Badanie, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie Journal of Translational Science, miało na celu ustalenie dwóch rzeczy: po pierwsze naukowcy chcieli porównać stan zdrowia dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, a po drugie sprawdzić, czy istnieje związek między szczepionkami a zaburzeniami rozwoju układu nerwowego.

Abstrakt zaczyna się od hymnów pochwalnych na temat szczepionek i ich roli w zwalczaniu groźnych chorób. Następnie jednak autorzy wskazują, że zgodnie z obecnym programem szczepień amerykańskie dzieci do ukończenia 6 roku życia otrzymują aż 48 dawek szczepionek zapobiegających 14 różnym chorobom i ilość ta od 60 lat nieprzerwanie wzrasta (polskie dzieci otrzymują tych dawek minimum 21 [link]).

Naukowcy zwracają uwagę, że pojedyncze szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu są badane pod kątem ich bezpieczeństwa. Stąd wiadomo, że wszystkie one niosą za sobą ryzyko, przyjmuje się jednak, że jest ono niewielkie, przez co często bagatelizowane. Na dodatek, wpływu kilku, a nawet tak wielu szczepionek podanych w tak krótkich odstępach czasu, na zdrowie dzieci nikt już nie sprawdza.

Autorzy artykułu sami przyznają, że skutki długofalowe szczepionek są trudne do określenia: „Jak dotąd podjęto niewiele prób w celu określenia, czy szczepionki zwiększają chorowitość, a nawet czy prowadzą do śmierci. Powodem były m.in. etyczne rozterki związane z niedopuszczeniem do zaszczepienia dzieci z grupy kontrolnej”.

OK…, czyli naukowcy mają etyczne rozterki związane z niezaszczepieniem dzieci z powodu chęci ich zbadania. I w efekcie po prostu szczepią ich miliony przez nikogo nie zbadaną jak dotąd kombinacją szczepionek!

Dalej autorzy poruszają chyba najgłośniejszą w całej sprawie kwestię, a mianowicie związek szczepionek z zaburzeniami rozwoju układu nerwowego. Temat wymaga szybkiego wyjaśnienia, ponieważ w USA mówi się już nawet o tzw. cichej epidemii neurotoksyczności rozwojowej, na którą cierpi aż 15% dzieci, a która się objawia niedorozwojem umysłowym, zaburzeniami sensorycznymi i opóźnieniami w rozwoju. Chcąc rozwiązać tą kwestię, autorzy publikacji przebadali 666 dzieci. 39% z nich było nieszczepionych i generalnie pochodziło z rodzin, w których postawiono na edukację domową.

Co wynikło z badania przeprowadzonego przez naukowców? Po pierwsze: mimo, że dzieci szczepione rzadziej zapadały na ospę wietrzną i krztusiec, to w przypadku innych chorób, przed którymi miały je chronić szczepionki, takich jak: zapalenie wątroby typu A i B, odra, świnka, zapalenie opon mózgowych, grypa czy rotawirusy, nie stwierdzono żadnych znaczących różnic w ilości zachorowań między dziećmi szczepionymi i nieszczepionymi!

Ale to jeszcze nie wszystko.

Okazuje się, że u dzieci szczepionych wzrasta ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego (i nie tylko):
– autyzmu: 4,2-krotnie
– ADHD: również 4,2-krotnie
– opóźnienia w rozwoju: 5,2-krotnie
– egzem: 2,9-krotnie
– kataru siennego: ponad 30-krotnie!

Skąd zatem taki owczy pęd u polityków, lekarzy, a nawet rodziców by szczepić dzieci przeciw wszystkiemu co tylko możliwe, skoro:

  1. zapadalność na choroby, przed którymi mają chronić szczepionki, nie jest szczególnie niska u dzieci szczepionych w porównaniu z nieszczepionymi (poza krztuścem i ospą),
  2. wraz z ilością podanych szczepionek ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego znacząco wzrasta!

Miejmy nadzieję, że skoro społeczeństwo pozostaje głuche na doniesienia mediów alternatywnych w tej sprawie, to wysłucha głosu ekspertów, a coraz więcej rodziców przed pierwszym wkłuciem zastanowi się, jakie naprawdę wiążą się z tym konsekwencje.

SZCZEPIENIA XXI WIEKU – SPOTKANIE Z PROF. DR HAB. MARIĄ DOROTĄ CZAJKOWSKĄ-MAJEWSKĄ

02.08.2014 r., w sobotę, Domu Nauki, ul. Schroegera 82/84 w Warszawie odbyło się spotkanie z prof. dr hab. Marią Dorotą Czajkowską-Majewską na co dzień mieszkającą i pracującą w USA, od lat zajmującą się sprawą szczepień: ich skutecznością versus szkodliwością.

ORGANIZATOREM była Fundacja Wspierania Rozwoju Kultury i Społeczeństwa

Ogromnie dziękuję Pani Profesor za poświęcony nam czas, a wszystkim obecnym na spotkaniu za przybycie 🙂
Bardzo ważne jest, aby każdy z Was podał dalej informacje, które usłyszał w sobotę, chociaż 3-4 osobom, a tamte osoby kolejnym 3-4… – a wtedy urośniemy w siłę !!!
Pamiętajmy, że zniewolić narody jest bardzo łatwo, praktycznie wystarczy bombardować je „BOMBOnierkami”, czyli ładnie opakowanym kłamstwem… Nie pozwólmy na to!

MEGA PODZIĘKOWANIA DLA ‚EKIPY TECHNICZNEJ’, tj.  JARKA KUCZYŃSKIEGO I ARTURA DOBROWOLSKIEGO, dzięki którym mamy nagrania ze spotkania 🙂 i dla pana Stanisława, za nagłośnienie w czasie spotkania 🙂

Linki do nagrania z wykładu z soboty, 2 sierpnia:

PRZEKAZ OD PROF. M. D. MAJEWSKIEJ:

Szanowni Państwo,

Zapewne  niektórzy z Was  zetknęli się z opublikowanym onegdaj  w GW artykułem,  w którym  Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (NIZP;  dawny Inst. Higieny) lamentuje, iż wzrasta w Polsce liczba rodziców nieszczepiących swych dzieci.  Zamiast cieszyć się z tego, że Polska powoli dogania  Europę Zachodnią, gdzie niewielki procent rodziców jeszcze szczepi swe dzieci,  NIZP  epatuje nas XVIII-wiecznymi wizjami  powszechnych zaraz i  masowych śmierci nieszczepionych dzieci.

Prawda jest jednak całkiem inna.

Statystyki demograficzne wielu krajów oraz badania naukowe pokazują,  że w naszych czasach to nie choroby zakaźne, lecz  zmasowane,  zbyt wczesne i toksyczne szczepienia (i ich konsekwencje) są główną przyczyną  zgonów niemowląt i małych dzieci w krajach rozwiniętych.

Masowe, toksyczne  szczepienia są też przyczyną  wielu chronicznych i okaleczających chorób, na które cierpią dziś miliony dzieci,  takich jak cukrzyca, astma,  alergie, choroby wątroby i jelitowe,   zaburzenia  hormonalne,  autyzm, padaczka,  ADHD,   zaburzenia  rozwoju, upośledzenie umysłowe wśród innych.

Badania wykazały, że wskaźniki umieralności  niemowląt i małych dzieci w różnych krajach są wprost proporcjonalne do liczby stosowanych szczepień (im ich więcej, tym większa umieralność),  i że dzieci nieszczepione są znacznie zdrowsze, inteligentniejsze i lepiej się rozwijają od intensywnie szczepionych.
W wyniku chorób zakaźnych,  przeciw którym szczepi się dzieci, prawie nikt dziś nie umiera w krajach rozwiniętych  (także w Polsce), natomiast  obserwujemy autentyczne, postępujące epidemie poszczepiennych chorób chronicznych i  kalectw w krajach intensywnie szczepiących, takich jak Polska.   Dziwić się należy, że NIZP nie  przejmuje się  współczesnymi  epidemiami autyzmu, cukrzycy, nowotworów,  astmy,  chorób jelitowych, zaburzeń rozwojowych,  upośledzenia umysłowego, alergii  etc. u polskich dzieci, a przecież choroby te  stanowią poważne  zagrożenie dla ich życia  i ogromne obciążenie finansowe dla milionów polskich rodzin oraz  dla systemu opieki zdrowotnej w Polsce.  Widać, zajmowanie się tymi epidemiami nie jest  dla NIZP  tak „opłacalne” jak straszenie społeczeństwa  pandemiami łagodnych dziś i łatwo wyleczalnych chorób  zakaźnych.
Pozdrawiam
DM

Szczepienia a epidemie chorób mózgu u dzieci

Prof. n. med. dr hab. Maria Dorota Czajkowska-Majewska

Źródło

Plik PDF do ściągnięcia

Dramatyczny wzrost liczby uszkodzonych neurologicznie i immunologicznie dzieci w ostatnich dwóch dekadach jest najpoważniejszym problemem medycznym naszych czasów. W wielu krajach notuje się epidemie autyzmu oraz innych schorzeń psycho-neurologicznych, takich jak padaczka, ADHD, upośledzenie umysłowe, zaburzenia zdolności uczenia się i zachowań, jak również chorób autoimmunologicznych takich jak cukrzyca, zapalenie tarczycy, astma, alergie, choroba Kawasaki, choroby reumatyczne, i chorób nowotworowych. Te chroniczne, upośledzające, nierzadko zagrażające życiu choroby atakują dzieci już od najwcześniejszych lat życia i są ich oraz ich rodzin osobistą tragedią, bo odbierają ofiarom szanse na normalne, samodzielne życie. Dla społeczeństw są wielką stratą produktywnych, potencjalnie wybitnych jednostek i ogromnym obciążeniem, bowiem koszty leczenia i opieki przez całe życie tylko jednej chorej np. na autyzm osoby szacuje się na miliony $ lub €.

Rozmiary epidemii chorób mózgu wśród dzieci najlepiej ilustrują liczby. W latach 1970 w USA czy UK na autyzm cierpiało 1 dziecko na 2500-3000, a obecnie cierpi 1 na 60-80, 1 dziecko na 6 przejawia upośledzenie zdolności uczenia się, 1 na 10 cierpi na ADHD (Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi), i 1 na 5 wykazuje jakieś formy schorzeń psychoneurologicznych.

Zdesperowani rodzice, naukowcy i lekarze poszukują przyczyn tych epidemii i domagają się od rządów ich wyjaśnienia. Wśród kilku hipotez, które próbują je wyjaśniać, na czoło wysuwa się hipoteza łącząca je z czynnikami środowiska, a szczególnie z jatrogennym działaniem szczepionek, podawanych niemowlętom już od pierwszych godzin życia. Obecnie w Polsce do 2 r. życia dzieci otrzymują 26 obowiązkowych szczepień, niektóre otrzymują ich więcej. W USA w tym samym okresie dzieci dostają aż 36 szczepień i ich liczby stale rosną. Szczepionki są podawane niemowlętom w coraz większym zagęszczeniu i w kombinacjach łączących nierzadko antygeny 6-8 różnych mikrobów chorobotwórczych w jednym podaniu. Są to praktyki pozbawione medycznego uzasadnienia i tym bardziej niepokojące, że dotąd nie przeprowadzono wiarygodnych badań, wykazujących bezpieczeństwo i skuteczność takiego łączenia szczepionek. Ani nie wykazano bezpieczeństwa wstrzykiwania niemowlętom szczepionkowych konserwantów (np. związku rtęci – thimerosalu, czy formaldehydu), adiuwantów zwiększających immunogenność (np. związki aluminium czy skwalen), i szczepionkowych zanieczyszczeń (np. obce wirusy, grzyby, materiał genetyczny etc.).

Choć rodzice od lat domagają się dowodów bezpieczeństwa oraz niezbędności wszystkich stosowanych szczepionek, jak dotąd żadna agencja medyczna nie przeprowadziła badań na odpowiednio dużą skalę, które by ich dostarczyły. Dlatego na całym świecie rośnie ruch zdesperowanych rodziców, którzy nie znajdując pomocy i wiarygodnych wyjaśnień ze strony medycznego establiszmentu, decydują się nie szczepić swych dzieci, lub szczepią je wybiórczo. Jest on przejawem wzrostu świadomości medycznej wśród rodziców, jak i naturalnych instynktów, które mówią rodzicom – co za dużo to niezdrowo. Rodzice czują, że dzieci dostają dziś zbyt wiele szczepień, zbyt wcześnie, i widzą, że to nie wychodzi im na zdrowie.

Powikłania poszczepienne

Hipoteza łącząca szczepienia z epidemiami autyzmu oraz innych zaburzeń neurorozwojowych u dzieci opiera się na wielu obserwacjach i dowodach. Epidemia autyzmu pojawiła się W USA i na świecie w końcu lat 1980-ych i na początku lat 1990-ych, równocześnie z wprowadzeniem kilku nowych szczepień dla niemowląt. Rys 1 ilustruje dramatyczny wzrost przypadków autyzmu w USA w populacjach dzieci urodzonych po 1985 roku, korelujący z datami wprowadzania nowych szczepionek.

O związkach autyzmu oraz innych chorób neurologicznych ze szczepieniami informują przede wszystkim rodzice i lekarze, którzy zaobserwowali regres rozwojowy lub pojawienie się poważnych powikłań neurologicznych u dzieci wkrótce po szczepieniach. Ich doniesienia, najczęściej bagatelizowane, ignorowane lub wyśmiewane przez szczepionkowy establiszment, są potwierdzone przez raporty powikłań poszczepiennych, zebrane w bazie danych, VAERS, stworzonej przez amerykańskie Centrum Kontroli Chorób (CDC) na polecenie Kongresu USA, w której rejestruje się zgłoszone przypadki niepożądanych powikłań i zgonów poszczepiennych od r. 1990. FDA (Amerykańska Agencja Kontroli Żywności i Leków) oraz CDC szacują, że do bazy VAERS zgłasza się tylko od 1 do 10% przypadków powikłań poszczepiennych, co znaczy, że aby otrzymać prawdopodobne liczby wszystkich, liczby przypadków zgłoszonych należy pomnożyć przez co najmniej 10.

Diagram na Rys. 2 ilustruje liczby zarejestrowanych w VAERS zgonów poszczepiennych w poszczególnych latach w USA. Łącznie od r. 1990 do listopada 2010 zarejestrowano w tej bazie 4.483 zgony, co znaczy, że wszystkich zgonów poszczepiennych mogło być ponad 44.000. Jak widać na wykresie, liczby zgonów poszczepiennych rosną wraz z wprowadzaniem na rynek nowych szczepionek i ich kombinacji. Uważa się, że pierwszy szczyt zgonów, zanotowany we wczesnych latach 1990-ych, wynikał ze szczególnej toksyczności używanych wówczas szczepionek, które zawierały duże ilości rtęciowego konserwantu, thimerosalu. Po tym szczycie, liczba zgonów nieco spadła, ponieważ wielu przerażonych rodziców przestało szczepić dzieci. Drugi duży szczyt zgonów poszczepiennych wystąpił w latach 2007-2009 po wprowadzeniu szczepionki przeciw brodawczakowi (HPV), przeznaczonej dla dziewcząt i młodych kobiet, a w 2009 także szczepionki przeciw wirusowi ,,świńskiej grypy” (H1N1).

Rysunek 3 pokazuje liczby zgłoszonych zgonów poszczepiennych w różnych grupach wiekowych. Ok. 40% wszystkich przypadków zarejestrowano u niemowląt do 6 miesiąca życia, a 60% u dzieci do 2 roku życia.

Skokowy wzrost zgonów poszczepiennych zanotowano w populacji wiekowej 6 do 29 lat (głównie dotyczył on dziewcząt i młodych kobiet) po roku 2006, po wprowadzeniu szczepionki HPV. Do r. 2006 umieralność w tej grupie była niska, a w latach 2008-2010 wrosła czterokrotnie (rys. 4).

Dane na Rys. 5 pokazują, które szczepionki powodują najwięcej zgonów.

Na czoło wysuwają się szczepionki typu Hib (przeciw bakteriom Haemophilus influenzae) oraz przeciw pneumokokom.

Szczepionka przeciw wirusowi grypy H1N1 była stosowana tylko przez jeden sezon, więc jej „moc rażenia” w przeliczeniu na rok szczepienia, jest większa niż szczepionki Hib.

Analizy danych VAERS wykazały też silne płodobójcze działanie szczepionek H1N1 i HPV, które spowodowały wiele poronień i urodzin martwych dzieci (http://www.ageofautism.com/2011/01/abortion-stillbirth-events-from-gardasil-far-exceed-all-other-vaccines.html#more).

Stale rosną także liczby niepożądanych odczynów poszczepiennych, także ciężkich, zagrażających życiu – głównie neurologicznych, immunologicznych i ogólnoustrojowych. Zarejestrowano w VAERS kilkaset tysięcy powikłań poszczepiennych, w tym 47.186 przypadków ciężkich, co znaczy że wszystkich przypadków powikłań było miliony, a ciężkich ok. 500.000. Jak widać z wykresu (Rys. 6), skokowy wzrost ciężkich powikłań zanotowano w latach 2007-2009, głównie wśród dziewcząt i młodych kobiet, po wprowadzeniu szczepionki HPV oraz szczepionki przeciw wirusowi grypy H1N1 w 2009 r.

Lobbyści producentów szczepionek przekonują, że tragiczne ofiary szczepień są nieuniknioną ceną jaką rodzice muszą zapłacić za rzekome korzyści dla społeczeństwa w postaci zmniejszenia zachorowań na choroby zakaźne. Dla większości rodziców jest to argumentacja nie do przyjęcia.

Nikt nie powinien tracić swego zdrowego i bezcennego dziecka dla wyimaginowanego „dobra społecznego”.

O tym, ile warte są argumenty szczepionkowego lobby, najlepiej świadczą historyczne dane statystyczne. Pokazują one, że zapadalność i umieralność na choroby zakaźne (przeciw którym się szczepi) radykalnie zmniejszyły się na wiele dekad przed wprowadzeniem szczepionek. Np. kiedy w 1963 r. wprowadzono szczepionkę przeciw odrze, umieralność na tę chorobę w USA była już znikoma (Rys. 7). Podobnie, gdy wprowadzono szczepionkę DTP w r. 1948, umieralność z powodu krztuśca była już bardzo niska (Rys. 8); zmniejszyła się jeszcze bardziej po rozpowszechnieniu antybiotyków. Analogiczne dane dotyczą innych chorób zakaźnych. Pokazują one, że wbrew temu co się powszechnie głosi, szczepienia ochronne odegrały marginalną rolę w ograniczeniu umieralności z powodu większości chorób zakaźnych. Zadecydowały o tym głównie poprawa warunków życia, wyżywienia, higieny, kwarantanny, wprowadzenie antybiotyków oraz udoskonalenie wspomagających i zachowawczych metod leczenia.

Umieralność z powodu chorób zakaźnych w XXI wieku

Ciekawe wnioski nasuwają się z analizy współczesnych danych zachorowań i zgonów z powodu krztuśca. Rys. 9 ilustruje zapadalność na tę chorobę w różnych krajach UE, wyrażoną w przedziałach liczbowych na 100.000 mieszkańców (dane z bazy euvac.net). W r. 2009 w krajach UE (tych, które rejestrują przypadki) na krztusiec zachorowało 20.591 osób i zmarły z tego powodu 4 osoby (2 w Bułgarii i 2 w UK; współczynnik umieralności 1,9 na 10.000 zachorowań). Najwięcej przypadków zachorowań (>10 na 100.000 mieszkańców) zanotowano w Norwegii, Holandii, Słowenii i Estonii, lecz w tych krajach nikt nie umarł z powodu krztuśca. Interesująco wygląda też zestawienie tych zachorowań ze wskaźnikami umieralności niemowląt w poszczególnych krajach (zaznaczone są one liczbami na mapie krajów). Jak widać z tych danych, zachorowalność na krztusiec nie koreluje ze wskaźnikami umieralności niemowląt, bowiem Norwegia, Szwecja, czy Finlandia miały znaczną liczbę zachorowań na tę chorobę, ale niskie wskaźniki umieralności, natomiast Turcja, czy Rumunia, w których odnotowano bardzo mało przypadków krztuśca, mają wysokie wskaźniki umieralności niemowląt. W Polsce od lat zachorowalność na krztusiec utrzymuje się między 2000-3000 rocznie, lecz nikt nie umiera z tego powodu (w 2009 r. zachorowało 2.390 osób).

Ponadto fakt, że wśród osób, które zachorowały na krztusiec, tylko 17% było nieszczepionych, a ponad 80% było zaszczepionych dowodzi malej skuteczności stosowanych szczepionek DTP. Podobnie, podczas ostatniej epidemii krztuśca w USA w r. 2010, wśród paru tysięcy osób, które zachorowały, ok. 70% było w pełni zaszczepionych (http://www.watchdoginstitute.org/2010/12/13/whooping-cough-epidemic-california). Stosunkowo większa umieralność amerykańskich dzieci niż europejskich z powodu krztuśca (w USA zachorowało mniej osób, lecz zmarło 10) wynika z niedostępności opieki medycznej dla milionów Amerykanów.

Jeśli zestawimy 4 zgony w UE od krztuśca w 2009 r. z liczbami prawdopodobnych zgonów po szczepieniach DTP dzieci do 5 r. życia w tym roku, które mogły wynieść ok. 1000 (ekstrapolacja wyników VAERS na populację UE), wnioski są oczywiste. W krajach rozwiniętych znacznie więcej dzieci umiera dziś w wyniku powikłań po szczepieniach DTP, niż od krztuśca, mimo, że tysiące ludzi nadal chorują na tę chorobę.

Dowodzi to również, że stosowane szczepionki DTP są mało skuteczne, skoro 70-80% zachorowań zdarza się wśród osób zaszczepionych. Poddaje to w wątpliwość sens masowego szczepienia niemowląt szczepionką DTP, która daje wiele poważnych powikłań, kiedy istnieją skuteczne metody leczenia krztuśca.

Sytuacja w przypadku odry wydaje się nieco odmienna. W r. 2009 zarejestrowano w UE 7.175 zachorowań na tę chorobę i 10 zgonów; więc śmiertelność (13,9 na 10.000 zachorowań) z powodu odry jest ok. 7 razy większa niż w przypadku krztuśca (1,9 na 10.000 zachorowań). Wśród osób, które zachorowały na odrę, 77 % było niezaszczepionych, co sugeruje, że skuteczność szczepionki przeciw odrze jest większa niż szczepionki przeciw krztuścowi, choć nie jest doskonała. Niemniej, kiedy weźmiemy pod uwagę, że po najczęściej stosowanej szczepionce MMR (łączonej przeciw odrze, śwince i różyczce) mogło umrzeć w UE ok. 230 uprzednio zdrowych dzieci (ekstrapolacja danych z VAERS), to znów widzimy, że prawdopodobna liczba zgonów poszczepiennych znacznie przewyższa liczbę zgonów w wyniku zachorowań na odrę. Nie można też zapominać o ciężkich powikłaniach, które dość często zdarzają się po szczepieniach MMR (w USA – co najmniej 3000/rok, a w UE ok. 5000). Oczywiście nie wiemy, ile dzieci obecnie zachorowałoby i umarło w UE z powodu odry, gdyby wszystkie były nieszczepione, ale sądząc z danych na Rys. 7, nie powinno ich być wiele. Jest oczywiste, że w całościowym bilansie strat i korzyści ze szczepień MMR, nie można pomijać liczb zgonów i ciężkich powikłań po tej szczepionce.

Na świnkę w 2009 r. zachorowało w UE 20.048 osób (z czego w Polsce 2.954), lecz nie było zgonów z powodu tej choroby. 60% przypadków było wśród zaszczepionych, co dowodzi niskiej skuteczności ochronnej szczepionki MMR przeciw śwince. Wobec prawdopodobnych 230 zgonów w UE po szczepieniach MMR w tym roku, wydaje się, że bezpieczniej jest przechorować świnkę w okresie dziecięcym i nabyć w ten sposób odporność na cale życie, niż się szczepić, narażając się na powikłania, i mimo to nie mieć trwałej odporności. W 2009 r. zanotowano w UE 8.640 przypadków różyczki (z czego 7.586 – 88% – w Polsce), około połowy zachorowań było wśród zaszczepionych, co dowodzi również niskiej skuteczności szczepionki MMR przeciw różyczce. Nikt w UE nie umarł z powodu różyczki.

Zbiorczo powyższe dane wskazują, że ze względu na małą skuteczność ochronną szczepionki MMR przeciw dwóm chorobom (śwince i różyczce), łączone szczepienia nie mają sensu. Z trzech wirusowych składników tej szczepionki, tylko komponenta odry wydaje się względnie skuteczna. Wątpliwości pogłębia znaczna liczba zgonów po szczepieniach MMR (ok. 230/rok) oraz poważnych powikłań poszczepiennych (ok. 5000 /rok) (ekstrapolacja danych VAERS na populację UE), które nierzadko kończą się trwałym okaleczeniem neurologicznym, włączającym autyzm.

Dr Andrew Wakefield, pionier badań nad związkiem autyzmu ze szczepieniami, który odważył się opisać przypadki powikłań jelitowych połączonych z autyzmem po szczepieniach MMR u dzieci, został profesjonalnie zniszczony i zniesławiony przez szczepionkowy establiszment (http://www.ageofautism.com). Jednak ostatecznie, prawda o jego badaniach została ujawniona, wyniki jego odkryć zostały potwierdzone przez niezależnych amerykańskich badaczy (http://www.dailymail.co.uk/news/article-388051/Scientists-fear-MMR-link-autism.html) i został on zrehabilitowany, natomiast obnażone zostały antynaukowe i antyspołeczne manipulacje producentów szczepionek oraz ich lobbystów (http://www.naturalnews.com/031116_Dr_Andrew_Wakefield_British_Medical_Journal.html).

Tolerancja rodziców dla ,,prewencyjnej” śmierci lub okaleczeń ich dzieci jest bliska zeru. W kontekście danych o zgonach i ciężkich powikłaniach po szczepieniach MMR, stosowanie pojedynczej, bezpieczniejszej szczepionki przeciw odrze wydaje się znacznie lepszym rozwiązaniem od szczepień MMR. Wielu rodziców od lat domaga się takiej szczepionki, lecz z niewyjaśnionych powodów jest ona obecnie niedostępna w większości krajów, choć wcześniej była.

Od ponad 30 lat nie zarejestrowano w UE czy USA żadnego przypadku zachorowań na poliomyelitis (chorobę Heinego-Medina) (WHO), lecz w wyniku powikłań po szczepieniach IPV i OPV w jednym roku w USA mogło umrzeć ok. 800 dzieci, a UE ponad 1000 (VAERS). Te dane podważają sensowność dalszego stosowania tych szczepionek, zwłaszcza u niemowląt i małych dzieci.

Całkowita liczba zgonów poszczepiennych w UE w przeciągu ostatnich 20 lat mogła przekroczyć 70.000 (ekstrapolacja danych z USA w przeliczeniu na populację UE, przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia i jakości opieki medycznej). Nawet jeśli te liczby są mniejsze o połowę (bo stopień wyszczepienia w zachodnich krajach UE jest mniejszy niż w USA), to i tak są one ogromne, wielokrotnie przekraczające liczby zgonów z powodu chorób zakaźnych (przeciw którym się szczepi), a na które ludzie nadal chorują. Szczególnie niepokoi fakt, że wskutek powikłań poszczepiennych umierają uprzednio zdrowe dzieci, które być może nigdy nie zachorowałyby na choroby, od których miały je chronić

Sprowadzające zgon szczepionki

O zagrożeniach dla zdrowia i życia ze strony szczepionek informują firmowe ulotki. Niestety, rzadko są one udostępniane rodzicom i rzadko szczepiący lekarze dyskutują z nimi kwestie stosunku ryzyka do korzyści odnośnie różnych szczepień i ich kombinacji. W przypadku chorób, które od wielu dekad nie pojawiają się już w UE czy USA, albo mają łagodny przebieg i są dziś łatwo uleczalne, ryzyko szczepień zdecydowanie wielokrotnie przewyższa z nich korzyści.

Autyzm i szczepienia: nasze badania

Dziesiątki tysięcy zgonów poszczepiennych (w samych tylko USA, czy UE) stanowią milczące pokłosie masowych szczepień, lecz trwale okaleczone ofiary szczepień pozostają ich żywym świadectwem. Uszkodzonych przez szczepionki dzieci stale przybywa, można je dziś spotkać praktycznie w każdej rozszerzonej rodzinie. Wśród wielu postaci ciężkich powikłań poszczepiennych, najwięcej uwagi poświęca się upośledzeniom rozwojowym i neurologicznym, a szczególnie zaburzeniom ze spektrum autyzmu, bowiem liczby dzieci autystycznych od lat rosną lawinowo. W USA, jak i w wielu krajach europejskich brak państwowego systemu opieki nad tymi dziećmi, które szybko staną się dorosłymi. Społeczeństwo nie wie, co z nimi zrobić, jest zaskoczone tym, co się dzieje, podobnie jak zaskoczone tym są rodziny, które przez całe życie zmagają się z autyzmem dzieci.

Związek autyzmu ze szczepieniami jest dziś gorącym tematem dyskusji między rodzicami, a także w mediach, nauce, i wśród polityków, który podzielił społeczeństwo na dwa obozy. Po jednej stronie barykady mamy miliony na ogół bezbronnych rodziców, którzy byli świadkami ciężkich komplikacji poszczepiennych i regresów rozwojowych swych dzieci, oraz lekarzy, którzy je badali, rejestrowali ich okaleczenia i próbują je leczyć. Po drugiej stronie mamy ultrabogatych producentów szczepionek, lobbystów, oraz współpracujące z nimi agencje rządowe, nadzorujące szczepienia, które walczą z ofiarami szczepień o ochronę swych interesów. Skorumpowali oni naukę i wykorzystują napisane na własne zamówienie pseudonaukowe publikacje, które rzekomo dowodzą, iż nie ma związku między szczepieniami i autyzmem oraz innymi zaburzeniami neurologicznymi u dzieci. Publikacje te wykazują m.in., że wstrzykiwanie niemowlętom rtęciowego konserwantu, thimerosalu, w szczepionkach jest całkowicie bezpieczne, co urąga tysiącom niezależnych badań naukowych, które wykazały wielką toksyczność rtęci. Publikacje na zamówienie są pełne błędów metodologicznych i logicznych, lub wręcz fałszerstw, oraz są obarczone dyskwalifikującymi konfliktami interesów (przeciw niektórym autorom toczą się procesy o oszustwa). Szkoda byłoby tracić czas na ich wspominanie, gdyby nie fakt, że stanowią one główną broń szczepionkowego establiszmentu do walki z rodzicami okaleczonych przez szczepionki dzieci. W rękach tego establiszmentu nauka stała się narzędziem społecznej manipulacji i opresji, zwłaszcza bezbronnych dzieci i ich coraz bardziej agresywnie atakowanych rodziców (http://www.naturalnews.com/031116_Dr_Andrew_Wakefield_British_Medical_Journal.html).

Nie jest to zresztą odosobniony przypadek takiego nieetycznego wykorzystywania nauki.

W sukurs ofiarom szczepień coraz liczniej przychodzą niezależni naukowcy z różnych części globu, którzy podejmują badania nad bezpieczeństwem szczepionek. Ich wyniki i wnioski są diametralnie różne od wniosków badaczy sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne i rządowe agencje medyczne. Praktycznie wszystkie niezależne badania wykazały, że szczepionki zawierające rtęciowy konserwant, thimerosal, mogą wywoływać u dzieci poważne zaburzenia neurologiczne, w tym autyzm, oraz uszkodzenia mózgu u zwierząt doświadczalnych1,2,3,4,5.

My również, w ramach grantu sponsorowanego przez UE, podjęliśmy badania w Instytucie Psychiatrii i Neurologii nad potencjalnym związkiem autyzmu ze stosowaniem szczepionek z thimerosalem. Nasze badania składały się z dwóch części: klinicznej i przedklinicznej (na zwierzętach doświadczalnych). W części klinicznej porównaliśmy zawartość rtęci we włosach oraz występowanie powikłań poszczepiennych u dzieci autystycznych i zdrowych. Badanie wykazało, że dzieci autystyczne i zdrowe otrzymały podobne ilości i rodzaje szczepionek, lecz autystyczne miały statystycznie więcej powikłań poszczepiennych (20,4%), niż dzieci zdrowe (6,5%), przy czym powikłania u dzieci autystycznych były znacznie cięższe, najczęściej typu neurologicznego. Małe (3-4 letnie) dzieci autystyczne miały też zaburzone procesy wydalania rtęci (wyrażone przez niższe jej stężenia we włosach, niż u dzieci zdrowych), co wskazuje, że zatrzymywały większe ilości rtęci w organizmie, przez co były bardziej narażone na jej toksyczne działanie. Dzieci autystyczne miały też poważnie zaburzony metabolizm hormonów sterydowych, głównie androgenów, co mogło w znacznej części wynikać z ich zatrucia rtęcią.

Ogólnie, nasze badanie kliniczne pośrednio wykazało, że dzieci autystyczne mogą mieć biologiczne predyspozycje, które sprawiają, że ich organizmy wolniej się oczyszczają z rtęci i są przez to bardziej narażone na neurotoksyczne działanie szczepionkowego thimerosalu, co może być przyczyną ich choroby. Nie znaczy to bynajmniej, że thimerosal nie szkodzi również dzieciom, uważanym za „zdrowe”, które nie cierpią na autyzm. Może on upośledzać ich inteligencję, zdolności uczenia się, i wywoływać rozmaite zaburzenia psychiczne, których nie analizowaliśmy.

Nasze badania na zwierzętach pokazały, że thimerosal, podany oseskom szczurów doświadczalnych w sposób i w dawkach podobnych do podawanych niemowlętom w szczepieniach, akumuluje się w mózgu i działa neurotoksycznie. Powoduje m.in. upośledzenie odczuwania bólu, związane z zaburzeniami systemu endogennych opioidów, upośledzenia ruchowe, stany lękowe, i zaburza interakcje społeczne między zwierzętami 7,8. Badania neuropatologiczne ujawniły, że thimerosal, podany oseskom w dawce analogicznej do stosowanej w szczepieniach niemowląt, uszkadza neurony i komórki glejowe w wielu strukturach mózgu. Zaobserwowaliśmy też różnice we wrażliwości szczurów z różnych szczepów na toksyczne działanie thimerosalu, co wskazuje na jej uwarunkowania genetyczne. Ponadto, samice okazały się mniej podatne na neurotoksyczne działanie tego związku rtęci niż samce.

Fotografie 1-4 ilustrują neuropatologiczne zmiany w korze przedczołowej i w móżdżku szczurów, które w 2 tygodniu życia otrzymały 4 iniekcje thimerosalu w dawkach podobnych do stosowanych w szczepieniach (12 mikrogramów Hg/kg wagi ciala).

Zbiorczo, przeprowadzone przez nas badania wykazały neurotoksyczne działanie szczepionkowych dawek thimerosalu u rozwijających się ssaków. Obserwowane zaburzenia behawioralne oraz zmiany neuropatologiczne u zwierząt mają wiele odniesień do patologii charakterystycznych dla zaburzeń ze spektrum autyzmu, co pozwala wnioskować, że thimerosal może być czynnikiem patogennym w autyzmie.

Nasze badania oraz płynące z nich wnioski potwierdzają wyniki badań przeprowadzonych na innych ssakach (myszach, chomikach i małpach) przez innych niezależnych badaczy, lecz pozostają w sprzeczności z wynikami badań sponsorowanych (bezpośrednio lub pośrednio) przez producentów szczepionek, które przekonują o bezpieczeństwie szczepionek z rtęcią dla niemowląt.

Nasze badania dotyczyły tylko jednego z toksycznych składników szczepionek – thimerosalu – który nadal jest obecny w kilku szczepionkach dla niemowląt stosowanych w Polsce, choć już dawno został wycofany z pediatrycznych szczepionek stosowanych na Zachodzie. Trudno wytłumaczyć (i usprawiedliwić), dlaczego w Polsce w dalszym ciągu okalecza się dzieci szczepionkami z rtęcią.

Np. szczepionka Euvax (przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B; Wzw B), była kilka razy wycofywana z użycia przez WHO i przez nasze MZ po tym, kiedy uśmierciła co najmniej kilkoro dzieci, ale nadal jest ona podawana polskim noworodkom. Szczepionka ta jest używana głównie w krajach III świata i nie jest dopuszczona do obrotu w krajach rozwiniętych, gdzie zresztą (poza USA), podawanie szczepionki Wzw B noworodkom matek nie zarażonych wirusem żółtaczki B, uważane jest za zbędne i nie jest stosowane.

Thimerosal nie jest jedynym toksycznym składnikiem szczepionek. Neurotoksyczne są też dodawane jako adjuwanty związki aluminium, które synergicznie potęgują trujące działanie rtęci. Również inne składniki szczepionek oraz ich kombinacje mogą wywoływać u dzieci poważne reakcje zapalne i autoimmunologiczne, które mogą zagrażać ich życiu. Zagrożenie ze strony szczepień jest największe dla noworodków i najmłodszych niemowląt, ponieważ nie mają one dobrze wykształconej bariery krew-mózg, więc szczepionkowe toksyny, obce białka oraz materiał genetyczny przedostają się u nich wprost do ich mózgu, czyniąc potencjalnie duże spustoszenia. Starsze niemowlęta są nieco bardziej chronione, dlatego w zachodnich krajach EU, podobnie jak w Czechach, na ogół zaczyna się szczepić dzieci dopiero w 3 miesiącu życia lub później.

Należy dodać, że w większości krajów zachodnich UE, szczepienia niemowląt nie są obowiązkowe, więc wskaźniki wyszczepienia są w nich znacznie niższe niż w Polsce.

Brak dowodów bezpieczeństwa szczepionek

Rosnące liczby zgonów i okaleczających powikłań poszczepiennych u dzieci są alarmem, który wskazuje na neurologiczne uszkodzenie całej generacji. Potwierdza to obserwowane w wielu krajach znaczne obniżenie inteligencji oraz zdolności uczenia się u dzieci. Tego alarmu nie da się dłużej zagłuszać. On wymaga natychmiastowych reakcji i działań zaradczych. Wymaga pilnego przeprowadzenia szeroko zakrojonych wiarygodnych badań, porównujących zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych (których z woli rodziców stale przybywa), rzetelnego zbadania bezpieczeństwa i skuteczności różnych szczepionek oraz ich kombinacji, wprowadzenia wiarygodnego rejestru powikłań poszczepiennych i ich długoterminowych konsekwencji, oraz ustalenia, które ze szczepionek są w naszych regionach i czasach naprawdę potrzebne. Rodzice, światli lekarze i niezależni naukowcy od lat domagają się takich badań, lecz szczepionkowy establiszment torpeduje wszelkie próby ich przeprowadzenia, co sugeruje, że obawia się prawdy o szczepieniach.

W tej sytuacji rodzice biorą sprawy zdrowia dzieci we własne ręce. Coraz liczniejsi, zwłaszcza ci wysoko wykształceni, decydują się nie szczepić swych dzieci, albo szczepią je wybranymi szczepionkami z opóźnieniem.

Ruch szczepionkowej wolności rozwinął się na Zachodzie kilkanaście lat temu, dziś dotarł do wielu innych krajów globu.

Dzięki internetowi rodzice porozumiewają się i uczą się od siebie wzajemnie. Doświadczenia z krajów zachodnich, jak i statystyki demograficzne, pokazują, że dzieci nieszczepione, lub szczepione selektywnie z opóźnieniem, wcale nie umierają częściej od szczepionych – czym straszą lobbyści firm farmaceutycznych. Wprost przeciwnie, są one na ogół zdrowsze i znacznie rzadziej cierpią na chroniczne choroby oraz zaburzenia neurorozwojowe, niż dzieci silne wyszczepione. Gdyby było inaczej, na pewno rodzice nie rezygnowaliby ze szczepień. Tak więc rodzice na własnych dzieciach prowadzą eksperyment, którego przeprowadzenia odmawia szczepionkowy establiszment. Z całą pewnością, jego wyniki będą bardziej wiarygodne i znaczące, niż zmanipulowane wyniki badań, zamówionych przez producentów szczepionek, i będą mieć dalekosiężne efekty zdrowotne dla przyszłych pokoleń.

Można oczekiwać, że erozja zaufania do masowych szczepień będzie się pogłębiać, póki nie zostanie udowodnione ponad wszelką wątpliwość, że w rozwiniętych krajach w naszych czasach, masowe szczepienia niemowląt i małych dzieci przynoszą im więcej korzyści niż szkód. Na razie, istniejące dowody wskazują, że w wielu przypadkach może być odwrotnie.

Wyrazy uznania: Składam serdeczne podziękowania moim współpracownikom z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, którzy uczestniczyli w opisanych tu badaniach: prof. Irenie Namysłowskiej, doc. Pawłowi Mierzejewskiemu, doc. Teresie Wierzbie-Bobrowicz, dr Ewie Urbanowicz, dr Paulinie Rok-Bujko, lek. Mieszkowi Olczakowi i mgr Michalinie Duszczyk, a także prof. Helenie Góreckej z Politechniki Wrocławskiej. Opinie wyrażone w tej publikacji są wyłącznie opiniami autorki.

Autorka w latach 2006-2009 była Kierownikiem Katedry Marii Curie, UE, w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie prowadziła opisane tu badania, sponsorowane przez Komisję Europejską. Przedtem przez ponad 20 lat pracowała w kilku instytucjach naukowych w USA, obecnie jest profesorem na Wydziale Biologii i Nauk o Środowisku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

=================================

1 Geier D, Geier MR. Neurodevelopmental disorders following thimerosal-containing childhood immunizations: a follow-up analysis. Int J Toxicol. 2004, 23:369-76.

2 Gallagher CM, Goodman MS. Hepatitis B vaccination of male neonates and autism diagnosis, NHIS 1997-2002. J Toxicol Environ Health A. 2010, 73:1665-77.

3 Hornig M, Chian D, Lipkin WI. Neurotoxic effects of postnatal thimerosal are mouse strain dependent. Mol Psychiatry. 2004, 9:833-45.

4 Hewitson L, Houser LA, Stott C, Sackett G, Tomko JL, Atwood D, Blue L, White ER. Delayed acquisition of neonatal reflexes in newborn primates receiving athimerosal-containing hepatitis B vaccine: influence of gestational age and birth weight. J Toxicol Environ Health A. 2010, 73:1298-313.

5 Hewitson L, Lopresti BJ, Stott C, Mason NS,Tomko J. Influence of pediatric vaccines on amygdala growth and opioid ligand binding in rhesus macaque infants: A pilot study. Acta Neurobiol Exp. 2010,70:147-64.

6 Majewska MD, Urbanowicz E, Rok-Bujko P, Namyslowska I, Mierzejewski P. Age-dependent lower or higher levels of hair mercury in autistic children than in healthy controls. Acta Neurobiol Exp . 2010, 70:196-208.

7 Olczak M, Duszczyk M, Mierzejewski P, Majewska MD. Neonatal administration of a vaccine preservative, thimerosal, produces lasting impairment of nociception and apparent activation of opioid system in rats. Brain Res. 2009 , 1301:143-51 .

8 Olczak M, Duszczyk M, Mierzejewski P, Bobrowicz T, Majewska MD. Neonatal administration of thimerosal causes persistent changes in mu opioid receptors in the rat brain. Neurochem Res. 2010, 35:1840-7.

9 Olczak M, Duszczyk M, Mierzejewski P, Wierzba-Bobrowicz T, Majewska MD. Lasting neuropathological changes in rat brain after intermittent neonatal administration of thimerosal. Folia Neuropathol. 2010, 48:258-69.

———————-

Zapraszam na blog w całości poświęcony zagrożeniom ze strony szczepionek Szczepionkowe ludobójstwo

Ciemna strona szczepionek: Czego nie zawarto w ulotkach informacyjnych?

Źródło

„Vaccines’ Dark Inferno: What is not on insert labels?”

Richard Gale i Dr Gary Null

Progressive Radio Network, wrzesień 28,2009

Zdecydowana większość naukowców, lekarzy, pielęgniarek oraz reprezentantów całej służby zdrowia wierzy, że składniki szczepionki zostały poddane kompleksowym badaniom, zarówno pojedynczo jak i wspólnie (jako zespół składników oddziaływujących na siebie). Uważają oni, iż udowodniono bezpieczeństwo szczepionek oraz ich efektywność. Społeczeństwo wierzy, że te szczepionki, w przeciwieństwie do innych, są sterylnym rozwiązaniem, wolnym od niepożądanych substancji trujących nie zawartych na liście, w ulotce zamieszczonej przez producenta. Kiedy pediatra aplikuje szczepionkę w mięsień dziecka, rodzice w zupełności wierzą, że będzie to działało jak futerał ochronny. Innymi słowy chcemy wierzyć, że szczepionki gwarantują nam idealne warunki dla bezpieczeństwa naszych dzieci oraz nas samych. Nasze śledztwo doskonale pokazuje, że zdecydowana większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie rzeczywiście są składniki szczepionek: składniki aktywne (opisane na ulotce informacyjnej), składniki łączące, i te najważniejsze, ukryte składniki.

Porównując do jedzenia cielęciny z serem, co by się stało gdyby na Twoim stole odtworzono film, używając go jako żywego, prawdziwego przepisu na Twój posiłek. Ten film odsłoniłby na Twoich oczach każdy krok z życia tego małego cielątka, od jego narodzin do kotleta na Twoim talerzu. Nagle doświadczyłbyś tego, jak strasznie ciele to było głodzone, anemiczne bez dostępu do niezbędnych składników odżywczych, trzymane w maleńkim boksie, rażąco niedożywione i zdeformowane, faszerowane lekami – antybiotykami – chore i cierpiące na brak wszystkiego, co jest mu niezbędne, aż w końcu bezlitośnie zarżnięte, pokrojone, przygotowane, aby w końcu pojawić się na Twoim talerzu. Czy nadal miałbyś na ochotę na tego kotleta? Czy miałbyś chęć na ser? Rzadko zadajemy pytania dotyczące pochodzenia naszych pokarmów. Skąd one są? W jaki sposób i gdzie urosły? Jakimi składnikami traktowane były zanim trafiły do nas? Dlatego, mamy zamiar napisać od nowa o czymś, czego nawet najbardziej popularni przedstawiciele służby zdrowia, oraz przywódcy opinii publicznej, będący za szczepieniami, nie przewidują.

Teraz przedstawimy to, co wchodzi w skład szczepionki i to co jest przed Tobą ukryte. Zapytaj siebie raz jeszcze, czy chcesz tej szczepionki w swoim organizmie?

W celu przedstawienia jak najgłębszej, szczerej, naukowej oraz obiektywnej metody badań przygotowujących szczepionkę wraz z jej ukrytymi składnikami, zwróciliśmy się do wielokrotnie nagrodzonej dziennikarki medycznej, Janine Roberts, która przedstawia zupełnie inny obraz piekielnych składników szczepionki, które nie pojawiają się na ulotce informacyjnej. To ta sama Janine Roberts, która zwróciła uwagę świata na „krwawe diamenty”, ludobójstwo w Kongo, oraz wyniszczenie rdzennych kultur przez rząd australijski.

Rachunek rozmów Janine z wysokiej rangi członkami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rządowych agencji zdrowia, oraz naukowcami, ekspertami od szczepień, którzy decydują, czy konkretna szczepionka zostanie zatwierdzona, czy nie, jest nieprawdopodobny. Jej dochodzenia bazowały na dokumentach z oficjalnych spotkań, oraz jej obecności na pilnych spotkaniach w sprawie szczepionki. Eksperci od spraw zdrowia potwierdzają, że w zasięgu wzroku nie mają rozwiązania, które pomogłoby przy potencjalnych, niestabilnych zagrożeniach powodowanych przez ukryte składniki.

Historia zaczyna się w przemysłowym kompleksie produkującym szczepionki, który stara się obniżyć koszty produkcji, poprzez zażądanie rządowej zgody na użycie rakotwórczych komórek do opracowania szczepionek. Producent uzasadnił to żądanie faktem, iż komórki te są „nieśmiertelne”. Dotychczasowa metodologia szczepionek opierała się na zwierzęcych komórkach, takich jak zapłodniony embrion kury, oraz z małpiej nerki, które szybko giną w hodowli. Używanie komórek rakowych, jest również o wiele tańsze od kupowania zwierząt, zwłaszcza małp, które musiał być poświęcone na substrat do szczepionki.

Roberts opisała dwa oddzielne spotkania – spotkanie Komitetu Doradczego ds. Szczepionek i innych produktów biologicznych (Vaccine and Related Biological Products Advisory Committee) 9 listopada 1999, oraz późniejsze zgromadzenie, warsztaty substratów komórkowych zatytułowane „Ewolucja substratów komórkowych w przemyśle biologicznym”, które odbyły się niecały rok później. Konwersacje prowadzone były na naukowym poziomie, między głównymi urzędnikami i naukowymi ekspertami z FDA (Agencja ds. żywności i leków), NIAID (Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych), WHO, CBER (Center for Biologic Evaluation & Research) i innymi, wszyscy przedstawiali dowody albo/oraz potwierdzenia, że szczepionki są niebezpiecznie skażone.

Rozmowy skupiły się przede wszystkim na szczepionkach przeciw grypie, MMR (odra, świnka, różyczka) i żółtej gorączce, które opierają się na zapłodnionych jajach kurzych. Zapłodnione jaja bardzo szybko stają się idealnym środowiskiem dla wyhodowanych, niezawodnych wirusów do szczepień, takich jak grypa, MMR, są one również żywymi inkubatorami ogromnej liczby znanych i nieznanych wirusów z królestwa zwierząt. W naturalnych warunkach nie jest możliwe przeniesienie tych wirusów ze zwierząt na ludzi, niemniej jednak są one sekwencjami kodu genetycznego, który kiedy zostaje zaaplikowany ludzkiemu organizmowi, może doprowadzić do pojawienia się każdej liczby nieprzewidzianych i przeciwnych od założonych, skutków. Może być to wynikiem łączenia się, lub mieszania wirusa z ludzkim kodem komórkowych. Badania nad szczepionkami są w najlepszym przypadku prymitywną nauką, ponieważ polegają na wszczepianiu do krwiobiegu człowieka obcych substancji, chemicznych i genetycznych, które nigdy nie dostałyby się tam, w żaden inny sposób. Jeżeli włączymy do równania ogromną liczbę znanych i nieznanych materiałów genetycznych i obcych protein, które szczepionka wprowadza do organizmu, a następnie rozważymy szybki wzrost wskaźnika epidemiologicznego w Ameryce – rozwinięta cukrzyca u dzieci, duża liczba różnych zapaleń i chorób spowodowanych brakami w układzie odpornościowym, astmy i nowe alergie, zaburzenia żołądkowo – jelitowe (choroba Crohn’a), syndrom chronicznego zmęczenia oraz wiele innych neurologicznych zaburzeń (autyzm, ADHD, ADD, Parkinson, Alzheimer itp.) – musimy cofnąć się kawałek i zastanowić nad ich powodami.

Musimy stronić od wiary w to, że przemysł szczepionkowy ma w swoich deterministycznych, redukcjonistycznych perspektywach genetycznego materializmu na celu znalezienie odpowiedzi bez brania pod uwagę bombardowania toksycznymi chemikaliami takimi jak szczepionki zawierające obce materiały genetyczne, oraz nieznane genetyczne elementy, którymi atakujemy nasze organizmy od narodzin aż do śmierci.

Od jakiegoś czasu wiadome było, że enzym odwrotnej transkryptazy (RT) zostanie zaprezentowany jako końcowe rozwiązanie dla szczepionki. RT jest używany do dnia dzisiejszego jako wskaźnik wykrywający obecność retrowirusa. W toku postępowania spotkania, WHO zadecydowało o wstrzymaniu zawiadomień publicznych dotyczących genetycznego zanieczyszczenia w sprawie szczepionki MMR, postanowiło również nie wycofywać jej ze sklepów, aby w międzyczasie bezpiecznie kontynuować badania nad różnymi projektami laboratoryjnymi.

Roberts pisze, że Dr. Arifa Khan z FDA potwierdziła: Aktywność enzymu odwrotnej transkryptazy w szczepionkach była połączona z retrowirusem podzielonym na dwa oddzielne: ALV (wirus ptasiej białaczki) oraz EAV (wirus zapalenia tętnic koni). Ten pierwszy był bardzo niespokojny, ponieważ ALV jest białaczką (rakiem), Dr. Khan stwierdziła:

„Istnieje teoretyczna możliwość, że wirus ALV może zainfekować ludzkie komórki”

Podsumowując, znaczy to, że kod genetyczny ALV może zintegrować się z DNA człowieka i odtąd powodować może jakiś rodzaj raka. Potwierdzenia FDS, że aktywność ALV RT jest bezpieczna, bazowały na obserwacjach laboratoryjnych, z których wynikało, iż nie ma aktywności wirusa w ludzkim DNA „przez pełne 48 godzin”. Potwierdzenia tego typu są niemalże nonsensowne, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że niektóre komórki rakowe potrzebują lat aby się aktywować. Poza tym, aktywność enzymu odwróconej transkryptazy jest jedną z silnych hipotez dotyczących wirusa HIV oraz AIDS. Artykuł zatytułowany „Poważne Pytania Dotyczące Bezpieczeństwa oraz Skuteczności Szczepionki Przeciwko Grypie” opublikowany przez Canada’s Vaccine Risk Awareness Network dowodzi, że pewne badania, a nawet niektóre ulotki informacyjne „wskazują, że poprzez szczepienie wzrastają możliwości odtwarzania się wirusa HIV”. Oznacza to, że wszystkie szczepionki bardzo silnie hamują działanie systemu immunologicznego. Z wpływem czynników stresujących, wirus staje się hiperaktywny i wzrastają jego możliwości powielania się.

Innym ryzykiem ogłoszonym oficjalnie przez FDA była możliwość, że sekwencje ALV w połączeniu z wirusem różyczki stworzą zupełnie nowego, zmutowanego i groźnego wirusa (to odnosi się w ten sam sposób do szczepionek przeciwko grypie). Światowej sławy Brytyjska genetyk Dr. Mae-Wan Ho z Instytutu Nauk Społecznych napisała że, „szczepionki same w sobie mogą być niebezpieczne, zwłaszcza żywe, szczepienia osłabionym wirusem, lub szczepionki re-kombinujące kwas nukleinowy, ponieważ re-kombinacje kwasu nukleinowego mogą powodować choroby autoagresyjne.

W trakcie spotkania Dr. Andrew Lewis, wówczas przewodniczący Laboratorium ds. Wirusów DNA, potwierdził, że „Wszystkie jaja bazowe dla szczepionek zostały zanieczyszczone. Te zapłodnione kurze jaja łatwo ulegają wielu różnym odmianom wirusów”. Uczestnicy zdali sobie sprawę z tego, że tylko niewielka część tych czynników zanieczyszczających została zidentyfikowana i zostały jeszcze setki innych, które też należałoby odkryć.

Roberts znalazła raport Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób, o tym, że badanie enzymu odwróconej transkryptazy dla obu retrowirusów ALV i EAV zostało przeprowadzone na grupie 100 pacjentów, którzy przyjęli szczepionkę przeciwko MMR. Odkryto u nich niepożądaną „aktywność enzymu RT we wszystkich szczepionkach przeciwko różyczce, bez względu na producenta”. Ich wniosek końcowy brzmi „to zjawisko nie występuje sporadycznie, osoby zaszczepione mogą być narażone na te [kurze] cząsteczki wirusów”. W oddzielnym zapisie ze spotkania Narodowego Instytutu Zdrowia, Dr. Conroy z WHO stwierdza, że wirusy EAV znajdują się w zapłodnionych kurzych jajach. Okazuje się, że wg naukowego protokołu, jest mała możliwość stworzenia szczepionek przeciwko grypie, MMR i żółtej febrze. Obecnie dostępne w aptekach na całym świecie, szczepionki na H1N1 bazują na zapłodnionych kurzych embrionach. Dotyczy to wszystkich szczepionek, tych produkowanych przez CSL, Medimmune, Novartis and Sanofi-Pasteur, tak samo jak GlaxoSmithKlines, wszystkich zatwierdzonych w USA.

Późniejsze spotkanie FDA, bez obecności prasy, zostało zwołane 7 września 1999 roku w Waszyngtonie, uczestniczyły w nim osoby reprezentujące największe zachodnie instytucje zajmujące się zdrowiem. Poniżej przedstawiamy kluczowe poruszone tematy i postanowienia, które powstały podczas spotkania, a zostały zapisane w nieocenionej książce Janine Roberts „Lęk przed Niewidocznym” (Fear of Invisible).

Ponownie potwierdzono, że szczepionki są ‚dziwnie’ skażone przez elementy wirusowych kodów DNA, wiele wirusów i protein. Wyrażono obawę, że mogą one również zawierać priony (maleńkie proteiny odpowiedzialne za nieuleczalne choroby, oraz nieprawidłowości neurologiczne w przypadkach ludzkiego i zwierzęcego organizmu) oraz onkogeny (geny zmieniające normalną komórkę w rakową). Jeden z uczestników Dr. Goldberg stwierdził, że „jest jeszcze niezliczona ilość nieodkrytych wirusów, protein i podobnych cząsteczek. Zidentyfikowaliśmy bardzo małą część bakteryjnego świata – więc możemy przeprowadzać testy na tych, które zbadaliśmy. Ponieważ szczepionkowe hodowle mogą zawierać wiele nieznanych cząsteczek”.

Dr. Andrew Lewis z FDA powiedział, że zupełnie nowy małpio-ludzki zmutowany wirus został stworzony podczas procesu przygotowywania szczepionki przeciwko adenowirusowi z adenowirusem – SV40, mieszanką wirusów. Dr. Lewis martwi się również, że „obce komórki DNA” podawane w szczepionkach z dzieciństwa, zawierają wirusowe onkogeny, zdolne do powodowania raka.

Naukowcy zadali sobie pytanie czy szczepionka zawierająca atenuowany zarazek, może przeobrazić się w formę wirusa zdolnego do rozmnażania się tak szybkiego, że mógłby powodować AIDS, czy też nie. Zgadzają się tylko w jednym, iż nie są w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Na pytanie czy skutki mutacji mogą pojawić się u dzieci po szczepieniu, odpowiedź brzmiała „Umiejętności re-kombinacyjne wirusów (zanieczyszczonych wirusów) i komórek wspólnie zainfekowanych nie są obojętne”. Co to właściwie znaczy? Że ze względu na ich nieobojętną dla kodu genetycznego obu zanieczyszczeń, wirusów i żywych komórek, umiejętność re-kombinacyjna i tworzenia mutacji w hodowlach laboratoryjnych, jest pewne, że mutacje pojawią się w organizmach dzieci po szczepieniu.

Dr. Hana Golding, szefowa Laboratorium Badań nad Retrowirusami w CBER wyraziła obawę, że chociaż odrobina zanieczyszczonego fragmentu DNA w szczepionkach, może być śmiertelnie niebezpieczna. Znaczy to, że kody tych zanieczyszczeń łączą się w szczepionce i tworzą nowe zmutowane łańcuchy patogenów.

Dr. Leonard Hayflick, wirusolog w Stanford i Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco wyraził szczególne zainteresowanie sprawą dotyczącą powszechnie używanych do produkcji szczepionek, podstawowych hodowli bakterii ze zwierzęcymi i ptasimi embrionami, oczywiste jest w takiej sytuacji, że wszystkie zanieczyszczone komórki zawierają mnóstwo niechcianych wirusów, niektóre z nich są śmiertelne dla człowieka. Było to skierowane szczególnie na szczepionki takie jak te przeciwko paraliżowi dziecięcemu, które nadal bazują na komórkach z małpiej nerki, te przyczyniają się w szerokim stopniu do nowych zachorowań i śmierci.

Jest niemożliwością usunięcie zanieczyszczeń DNA ze szczepionek. Jednakże wagowy limit tych zanieczyszczeń w szczepionkach został ustanowiony przez FDA długo przed 1986, producenci szczepionek jeszcze nigdy nie dotarli do granicy maximum. Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób zdecydowało o ograniczeniu wagi używanych w szczepionkach komórek rakowych, ale kosztem wzrostu innych zanieczyszczeń w DNA stokrotnie. Jakkolwiek te limity są jedynie zaleceniem, a więc FDA nie może ich narzucać. Producenci szczepionek nadal mają wolną rękę w tworzeniu mieszanek, które mogłyby zredukować zanieczyszczenia i gdyby tylko chcieli mogliby z tego skorzystać.

Pamiętajcie, ten stopień skażenia (10 nanogramów) odnosi się tylko do jednej szczepionki. A w dzisiejszych czasach, dzieci otrzymują wiele szczepionek nim pójdą do szkoły, każda z nich jest inaczej zanieczyszczonym DNA i wirusami. Ta toksyczna zupa DNA przemieszcza się teraz w organizmach licznej grupy osób zaszczepionych.

Pewien rządowy specjalista ds. zdrowia powiedział „Przewodniczyłem komitetowi, który nadawał licencje szczepionkom przeciwko wietrznej ospie, a to (szczątkowe DNA w szczepionkach) było w tamtym czasie aktualnym dla nas tematem. Szukaliśmy między zaszczepionymi dowodów na reakcję organizmu, powiązaną z DNA w szczepionce. Właściwie to… nie zbadaliśmy tego, poprosiliśmy producenta aby to zrobił, ten stwierdził, że niczego takiego nie zauważył. Oczywiście może to być przekonywujące biorąc pod uwagę fakt, iż producent nie był zmuszony do przeprowadzenia tych badań”. Specjalista ten chciał przez to powiedzieć, że nawet autorytety w dziedzinie zdrowia mogą nie posiadać żadnych odpowiednich, naukowych dokumentów zapewniających o braku reakcji ze strony organizmu… jeżeli w ogóle takie badanie zostało przeprowadzone.

Czy zanieczyszczone DNA ze szczepionek może powodować raka i choroby autodestrukcyjne? Jeden z uczestników spotkania powiedział „kiedy zastanowisz się nad tym, że prawie każda z tych szczepionek jest wstrzykiwana bezpośrednio w tkankę. A żeby obce/skażone DNA zostało wchłonięte przez ludzkie komórki, nie możesz zrobić niczego innego jak tylko wstrzyknąć je w mięsień, tak jak robiono to od zawsze. Możesz być prawie pewny, że reakcja Twojego organizmu na te obce substancje nie będzie dla Ciebie obojętna”.

Ponownie Dr. Rebecca Sheets z CBER: „Uważam, że zdecydowana większość licencjonowanych szczepionek, nie została przebadana pod względem szczątkowej zawartości DNA”.

Zadano również pytanie, czy pojawiła się wiadomość o obecności „wirusa pienistego”. Wirus pienisty (HFV w ludzkiej formie i jego bardziej powszechny „rodzic” SFV pochodzenia małpiego) nie jest infekcyjny, ale śmiertelnie rakotwórczy. Wiedza uczestników spotkania, wskazywała, że nie zdawali oni sobie sprawy z tego czy kiedykolwiek któreś z laboratoriów przeprowadziło badania na jego obecność, podczas produkcji szczepionki.

Spotkanie potwierdziło, że konkretna komórka „która pod wpływem wielu czynników staje się komórką nowotworową”, jest licencjonowanym produktem służącym do tworzenia obu szczepionek przeciwko polio, tych wstrzykiwanych i doustnych, w USA, Tajlandii, Belgii i Francji. Te szczepionki niosą ze sobą duże ryzyko zachorowania na raka. Aby zdać sobie sprawę z powagi problemu zanieczyszczeń w szczepionkach jest istotne aby zrozumieć, że filtracja szczepionki, musi doprowadzić do tego aby namierzony wirus zachował się, na jej użytek. Inne cząsteczki i patogeny – elementy DNA i RNA innych organizmów (i patogenów), komórkowe substraty i proteiny wirusowe są mniejsze od wirusa, który musi w szczepionce przetrwać.

Istotę tego spotkania przedstawiają najlepiej słowa jednego z głównych obecnych na spotkaniu, Dr. Minor’a, który ogłosił, „tak więc, nawet dzisiaj musisz pamiętać, że ogromna ilość szczepionek jest wyprodukowana z surowych i przypadkowych materiałów, pod pewnymi względami są one (szczepionki) ogólnie bardzo prymitywne”. Janine Roberts zwięźle podsumowała swoje śledztwo.

„Innymi słowy, podajemy naszym dzieciom płyn wypełniony hordami nieznanych cząsteczek, w większości nie-ludzkich: od kur, małp, a nawet od komórek rakowych. Prawdę mówiąc nie wiemy co robimy i jakie po dłuższym czasie są konsekwencje przyjęcia tych szczepionek. Jedyna pewna rzecz, to to, że szczepionki są bardzo tanią formą opieki nad zdrowiem publicznym, często przeprowadzaną przez rządy, aby upewnić społeczeństwo o ich trosce, o bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci”.

Wniosek końcowy, który może być wyciągnięty z tych spotkań, zwołanych przez krajowych i zagranicznych przedstawicieli opieki zdrowotnej zajmujących się badaniami nad szczepionkami i ich bezpieczeństwem, jest taki:

  • szczepionki są w rzeczywistości eksperymentami genetycznymi, zdolnymi do spowodowania masowego zniszczenia komórek. Szczepionki te wstrzykiwane są całej populacji a zwłaszcza dzieciom. Pozostaje bardzo dużo pytań dotyczących badań nad szczepionkami, na które nie ma odpowiedzi. Dotyczy to również tych nadchodzących, przeciwko świńskiej grypie, które również zawierały będą zanieczyszczenia wymienione wcześniej, jeżeli wierzyć słowom uczestników tych spotkań.

Jeżeli chcemy wyrazić szacunek i obawę, powinniśmy wyrazić je wobec naturalnego systemu obronnego naszych organizmów i jego zdolności do obrony przed atakiem wywarów szczepionkowych. To nie szczepienia są cudem nauki, jak zapewniają nas ich producenci, rządowe autorytety w dziedzinie medycyny i zgromadzenia im wierzących. W rzeczywistości prawdziwym cudem jest zdolność naszego organizmu do ochrony samego siebie w większości przypadków przed inwazją szczepionek. To oświadczenie samo w sobie podaje głównego podejrzanego, który zafundował nam wzrost różnych chorób, oraz stanów zapalnych, w każdym przedziale wiekowym populacji.

Tak samo wszystkie żyjące systemy, czy będzie to naturalne środowisko w dziczy, czy system klimatyczny podtrzymujący życie, czy też system obronny naszego organizmu, wszędzie tam punkt krytyczny jest już osiągnięty. Dzisiaj, z przewagą społeczeństwa nadal kupującego fałszywe obietnice o skuteczności i bezpieczeństwie szczepionek, przemysł nimi się zajmujący, prowadzi niezwykle dochodowy biznes. Coraz więcej i więcej szczepionek produkuje się teraz, przeciwko szerokiej gamie chorób i infekcji, większość z nich obciąża listę już zalecanych, zwłaszcza dla dzieci, które do 18 miesiąca życia powinny otrzymać 36 różnych szczepionek. Od kiedy te nowe genetyczne trucizny są dodawane przez narodowe agencje zdrowia do rekomendowanego planu szczepień, punkt krytyczny jest już prawie osiągnięty, może to spowodować poważną pandemię, pandemię „Choroby Szczepieniowej”, przejawiającej się w miliardach różnych chorób, w zależności od genetycznych predyspozycji oraz odporności systemu immunologicznego, każdego zaszczepionego człowieka, zagrożenie epidemią powodowaną dzikimi, zaraźliwymi patogenami, włączając świńską grypę H1N1, które mogą rozwijać się w naszym tak zwanym rozwiniętym, higienicznym społeczeństwie.

Richard Gale jest głównym producentem sieci Progresywne Radio, jest również przewodniczącym najdłużej nadawanego, narodowego programu w publicznym radiu, programu na temat, odżywiania się i zdrowia naturalnego. Jest również wielokrotnie nagradzanym dyrektorem przodujących filmów dokumentalnych, włączając „Naród Szczepiony” i „Autyzm: Wyprodukowano w USA”.

Zapraszam na blog w całości poświęcony zagrożeniom ze strony szczepionek: Szczepionkowe ludobójstwo

Homo sapiens czyli człowiek rozumny w racjonalnie zarządzanym świecie

Zaryzykuję tezę, że każdy rodzi się jako człowiek (potencjalnie) rozumny. Ale później, dzięki właściwej socjalizacji, rozum mu zanika, a może raczej (w wersji bardziej optymistycznej) zostaje wyłączony.

Dlaczego?

Bo tak jest wygodnie dla władzy.

Przede wszystkim człowiek musi zostać ogłupiony po to, żeby sądził, że władza jest po to, żeby mu pokornie służyć i że to on tę władzę wybiera sam, w demokratycznych wyborach.

Trzeba być naprawdę kompletnym, totalnym idiotą, żeby nie widzieć, że jest dokładnie odwrotnie. To nie władza jest dla ludzi, lecz ludzie dla władzy.

Czym konkretnie są ludzie dla władzy?

Są roboczym bydłem, które ma harować dla dobra i pomyślności elit. Żeby plan mógł się powieść ludzie muszą być tępi, głupi i nie posiadać zdolności myślenia. Bo gdyby zaczęli myśleć, to mogliby się zbuntować.

Dlatego przede wszystkim należy zadbać o właściwe i staranne pranie umysłów i programowanie trendów społecznych. Dawniej rozumy prała religia, a dziś, w dobie lotów kosmicznych, robi to jeszcze skuteczniej racjonalizm.

Prześledźmy koleje rozwoju rozumu homo sapiens od jego narodzin aż do śmierci.

Tak jak małpa rodzi małpę, a nie szczura, a słoń słonia, a nie świnię, tak i człowiek rozumny musi być zrodzony z rozumnych rodziców. Skoro rodzice są rozumni, wynikałby z tego logiczny wniosek, że podejmują oni rozumną decyzję, powołując potomka na ten świat, że głęboko medytują nad stanem tego świata i nad tym, jaki będzie przyszły los narodzonego: czy będzie miał co jeść i gdzie mieszkać, czy będzie żył w zdrowiu, czy będzie człowiekiem wolnym i mającym władzę nad swoim losem oraz czy będzie się cieszył pokojem na świecie.

Obawiam się, że takie pytania zadaje sobie zaledwie promil ludzkości. Większość jest nieprzytomnie napalona na seks, a przy tym ma głowę pełną kościelnych sloganów o grzeszności antykoncepcji, więc zamyka oczy i rzuca się w wir życia, wierząc, że jakoś to będzie. A kiedy zdarzy się wpadka zaczyna się rwanie włosów z głowy i wysłuchiwanie przeciwstawnych opinii osób, które uważają siebie za najmądrzejsze na świecie i powołane do udzielania rad. Jedni powiedzą, że to hańba, bo kto to widział, żeby w katolickiej rodzinie zdarzały się takie rzeczy, a inni przeciwnie, będą się zachwycać, klepać po brzusiu i namawiać do urodzenia uroczego aniołka, zapominając zupełnie, że życie samotnej matki, nie mającej żadnego wykształcenia, dobrej pracy ani mieszkania wcale się z rajem i aniołkami nie kojarzy.

Załóżmy jednak, że nasz mały homo sapiens przychodzi na świat w rozumnej rodzinie i że jest dzieckiem oczekiwanym przez rodziców. A nawet załóżmy jeszcze bardziej optymistycznie, że jego rodzice mają wyższe wykształcenie, dach nad głową i stałą pracę. Są magistrami, są więc umocnieni w przekonaniu, że są naprawdę bardzo, ale to bardzo sapiens. Wszak w uczelni im stale powtarzano, że tytuł magistra zapewnia im etykietkę „inteligenta”, a gazety piszą, że źle się dzieje w państwie duńskim (i polskim również), ponieważ jest za mało ludzi wykształconych i mądrych (jakby jedno miało cokolwiek wspólnego z drugim). Wynika z tego wniosek (niestety, niezbyt rozumny), że jak się skończyło studia, to jest się mądrym, a więc sapiens.

W uczelniach uczą również ekonomii. Ale uczą tak, żeby nikt nie był w stanie zorientować się jaka jest jego osobista sytuacja, a zwłaszcza stan finansów państwa.

Rodzi się więc taki mały homo sapiens i cieszy się jak głupi, bo nie wie (a niby skąd noworodek ma to wiedzieć, skoro nawet jego rozumni rodzice nie mają o tym pojęcia?), że już od chwili narodzin jest po uszy zadłużony, a nawet więcej, że jego dług rośnie w tempie iście astronomicznym i że choćby pękł nie zdoła tego długu spłacić do końca życia.

Nie spłacą go również jego dzieci, wnuki, a nawet prawnuki, chyba, że nastanie koniec świata i tym nadprzyrodzonym sposobem jego dług zostanie anulowany.

http://alterkino.org/spowied-agenta

Dobre państwo, w trosce o jego obecne i przyszłe zdrowie natychmiast (i bez wiedzy rodziców) aplikuje mu szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby. Mógłby ktoś sądzić, że jest to konieczne, bo w szpitalach jest taki syf i brud, że bez tego na pewno złapałby tę francę. Prawda jednak jest zupełnie inna: Polska jest chyba jedynym krajem w Europie, gdzie aplikuje się tę szczepionkę, a stoją za tym względy nie tyle medyczne, co raczej korupcyjne. Mówiąc bez ogródek: ktoś z Big Pharma dał w łapę komuś z Ministerstwa Zdrowia, dzięki czemu wprowadzono ten „zbawienny” przepis. Zbawienny – dla stanu kasy koncernów farmaceutycznych. I zgubny dla stanu zdrowia naszych dzieci.

Te same względy zagoniły wszystkie rodzące kobiety tzw. „cywilizowanego świata” do szpitali, zupełnie jakby poród był ciężką chorobą lub zabiegiem medycznym, a nie procesem naturalnym. Żeby wybić kobietom z głowy tradycję rodzenia w domu wytłumaczono im, że tam też są bakterie, a co gorsze, do domowego porodu wzywane są akuszerki, brudne, zawszone i nie umiejące pisać wiejskie baby, które wyglądają, jak przeniesione żywcem ze średniowiecza. Mają kołtuna, wszy, nie myją rąk i odprawiają czary, dlatego racjonalnie myślące kobiety muszą trzymać się od nich z daleka.

Poród racjonalistki musi być naukowy: w szpitalu, w pozycji wprawdzie zupełnie niefizjologicznej, ale za to wygodnej dla lekarza, w sali operacyjnej pełnej super-nowoczesnych urządzeń medycznych, z tlenem podawanym przez maseczkę, z narkozą, hormonami aplikowanymi przez kroplówkę i bez współpracy z siłami (prymitywnej i nienaukowej!) natury.

http://alterkino.org/porodowy-biznes

Pamiętajcie: natura jest dzika, prymitywna i niebezpieczna. Natura jest tak groźna, że ludzkość już dawno uciekła przed nią do nowoczesnych miast i odgrodziła się od niej nowoczesną techniką.

Ci, którzy zostali, bo byli głupi lub po prostu musieli (ktoś w końcu musi tę żywność produkować, prawda?) są stale narażeni na ataki żywiołów: zalewają ich powodzie, palą ich straszliwe upały i susze, niszczą gradobicia i nękają trąby powietrzne. Dlatego musimy się przed naturą chronić w miastach, zbudowanych zgodnie z zasadami nowoczesnej nauki i techniki!

Porzućmy wreszcie infantylną wiarę w to, że wszystko co naturalne jest czyste i zdrowe. Proszę państwa, kiedyś to ludzie wierzyli, że ziemia jest płaska i nie znali mikroskopu. My dziś wiemy to, o czym oni nie mieli pojęcia: że ziemia, na której uprawiamy swoje zboża i jarzyny jest siedliskiem bardzo groźnych patogenów.

Kiedyś ludzie nie znali nowoczesnych, naukowo opracowanych nawozów sztucznych, więc nawozili glebę gnojowicą! Czy wy wiecie, czym jest gnojowica? Przecież to są odchody zwierząt! A w przewodach pokarmowych zwierząt lęgną się bakterie chorobotwórcze, pasożyty i inne, groźne mikroorganizmy. I to trafiało na pola i skażało żywność, która potem trafiała na stoły konsumentów. Całe środowisko naturalne może stanowić potencjalne źródło chorób: proszę sobie wyobrazić ptaki, zarażone ptasią grypą, przelatujące nad polem z kapustą! I potem ktoś taką kapustę przeznacza na surówkę! Przecież to jest bardzo niebezpieczne! Dlatego my dążymy do tego, żeby zrezygnować z naturalnej żywności i zastąpić je nowoczesną, naukową pigułką, zawierającą wszystkie niezbędne białka, minerały i witaminy. A na razie nie mamy innego wyjścia jak szczepienia. Trzeba się szczepić na wszystko, bo nie wiadomo, co może nam zagrozić: czy będzie to grypa ptasia, świńska, kozia czy inna małpia ospa.

Kiedy w końcu nasz mały człowieczek szczęśliwie, nowocześnie i bezpiecznie przyjdzie na świat, kiedy otrzyma swoją pierwszą szczepionkę z dobroczynnie działającą na jego zdrowie rtęcią, leży w czystym, białym łóżeczku i marzy o matczynym cycusiu. Nie wie biedaczek, że

mleko matki to przeżytek i nienaukowe wstecznictwo, praktykowane przez wieki przez niepiśmiennych, zawszonych i zakołtunionych chłopów pańszczyźnianych.

W dawnych czasach ludzie nie mieli innej opcji niż karmienie piersią, bo nie znali nauki ani postępu. Dziś wiemy, że tłuszcze zwierzęce (wstyd to głośno przyznać, ale homo sapiens, nawet ten z podwójnym sapiens-sapiens należy też do świata zwierząt, przynajmniej cieleśnie) są niezdrowe i nie wolno ich spożywać.

Już na pierwszym etapie życia nasz biedny, mały homo sapiens napotyka błąd natury, wymagający natychmiastowego skorygowania.

Na szczęście nauka wyciąga do nas pomocną dłoń. Pozwólmy więc odpocząć pięknym, matczynym piersiom, które mogłyby się od karmienia zdeformować (ale spokojnie, bez paniki, nawet jeśli do tego dojdzie, nauka oferuje znakomite, zdrowe i pod każdym względem lepsze od naturalnego tłuszczyku, mającego naturalną skłonność do obwisania, implanty z silikonu). Zamiast mleka matki, obfitującego w niezdrowy, zatykający żyły tłuszcz (za przeproszeniem) zwierzęcy i równie niezdrowy (powodujący otyłość i cukrzycę!!!) cukier, powołane do dbania o nasze zdrowie firmy oferują mleko w proszku, wprawdzie krowie, ale humanizowane, idealnie dostosowane do wieku niemowlęcia, pełne roślinnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, słodzone aspartamem, dietetycznym słodzikiem pochodzącym z najbardziej zaawansowanych technologicznie laboratoriów naukowych, wspieranych przez amerykańską FDA, Światową Organizację Zdrowia oraz Unię Europejską.

Ale nawet tak znakomicie opracowane receptury nie gwarantują naszemu maleństwu pełni zdrowia. Dlatego wiodące w świecie firmy farmaceutyczne nie ustają w wysiłkach stworzenia idealnych pod względem składu i smaku odżywek witaminowych oraz mineralnych. Żeby nasi milusińscy zażywali ten eliksir zdrowia z radością i entuzjazmem dodają do niego syntetyczne barwniki, aromaty i aspartam, jako słodzik idealny i odpowiedni w każdym wieku. A jeśli dziecko zachoruje, podamy mu antybiotyk szeroko znany z tego, że powoduje u dzieci głuchotę i ślepotę, dla zachęty również posłodzony aspartamem. [Kiedyś na opakowaniu tego antybiotyku, zapisanego przez lekarza mojemu nowo narodzonemu dziecku widniała taka bezwstydna informacja. Ciekawa jestem, czy jeszcze tam jest].

Dzięki postępowi naukowemu i cywilizacyjnemu kobiety są wreszcie wolne i na równi z mężczyznami mogą cieszyć się życiem i karierą zawodową.

Jakże szczęśliwi są dzisiejsi rodzice, że nie muszą się o nic troszczyć. Nauka i rząd światowy zdejmują z nich trud myślenia, jak urozmaicić dietę dziecka, żeby mu niczego nie zabrakło i jak dbać o profilaktykę zdrowotną, żeby nie chorowało i nie zarażało innych.

Wystarczy całkowicie zaufać producentom nowoczesnych koncentratów spożywczych i dań gotowych, a my i nasze dzieci będziemy zdrowi i bezpieczni. Nie trzeba już tracić czasu na zakupy na bazarze, na pieczenie domowego chleba, czyszczenie jarzyn, krojenie i mielenie mięsa, wyrabianie i klejenie pierogów – wszystko można kupić gotowe. Wystarczy zalać „Gorący kubek” wodą z czajnika lub wrzucić danie do piekarnika i gotowe. I jakie smaczne! Takiego bogatego smaku nie uzyska się z naturalnych warzyw czy mięsa, do tego potrzebne są nowoczesne, opracowane przez naukę dodatki, takie jak glutaminian sodu lub skoncentrowane aromaty oraz cudowne, przyciągające oko barwniki. Co więcej, niesłychana wręcz rewolucja naukowa sprawiła, że możemy jeść dżemy, ciasteczka, a nawet cukierki bez obawy, że zepsują się nam zęby lub nabawimy się cukrzycy oraz otyłości. Szkodliwy cukier został w nich zastąpiony dietetycznym i zbawiennym dla naszego zdrowia naukowo opracowanym aspartamem, który można spożywać bez obawy przedawkowania. Dlatego przeznaczone dla najmłodszych, dietetyczne cukiereczki oraz gumy do żucia bez naturalnego (pamiętaj – natura to twój wróg!), szkodliwego cukru pakowane są w przyciągające dziecięce oko kolorowe torebki i wieszane przy kasie w każdym supermarkecie w zasięgu ich małych rączek. Wyeliminowano też problem nadmiernie słodzonych napojów, zastępując je nietuczącą i nie psującą zębów wersją Light.

Dziećmi zajmuje się państwo. Powinno to robić od pierwszych chwil życia. Państwo robi to zdecydowanie lepiej, niż rodzice, którym brakuje wiedzy z dziedziny pedagogiki i psychologii, a co więcej, państwowe opiekunki nie ulegają emocjom, nie rozpieszczają dzieci i żywią je zgodnie z zaleceniami nauki. Dlatego każde dziecko powinno jak najwcześniej trafić do żłobka, gdzie od pierwszych chwil życia oduczy się egoizmu, nauczy zasad współżycia z innymi i gdzie jego światopogląd zostanie ukształtowany w jedyny właściwy sposób, gwarantujący przyszłe harmonijne współżycie z innymi.

Jeśli nie występują różnice światopoglądowe między jednostkami, w kraju nie rodzą się konflikty społeczne!

Dlatego wszyscy powinni wyznawać tę samą religię i mieć takie same poglądy polityczne, czego wyrazem już niedługo stanie się system jednopartyjny. O to należy zacząć dbać już w żłobku.

Dzięki sprawiedliwym płciowo posunięciom państwo będzie miało pełną kontrolę nad profilaktyką zdrowotną i zapobieganiem epidemiom. Dzięki temu żadne dziecko nie uniknie zbawiennych i obowiązkowych szczepień i nie padnie ofiarą ciemnoty rodziców, którzy nie doceniają zdrowotnych walorów rtęci i skwalenu dodawanych do szczepionek. Rtęć stymuluje właściwy z punktu widzenia społecznego rozwój systemu nerwowego, a skwalen zbawiennie pobudza system immunologiczny.

Rodzicu! Zapamiętaj! Rtęć dodawana do szczepionek zagwarantuje Twojemu dziecku szczęśliwe i bezkonfliktowe życie. Twoje dziecko będzie spokojne, nie będzie wszczynać awantur ani bijatyk, a w przyszłości będzie pokornym i zgodnym obywatelem, nieskłonnym do strajków i powstań. Dzięki temu ma szansę na długie życie, którego nie straci głupio w zamieszkach i powstaniach.

Państwowa niania, starannie przygotowana do swojego zawodu przypilnuje, żeby w grupie panował spokój i dyscyplina oraz zadba o podstawy edukacji, dzięki czemu dziecko wstępując po raz pierwszy w progi szkoły będzie umiało już czytać, pisać i liczyć.

Wykwalifikowana niania powie wam również w telewizyjnej reklamie (reklamy są źródłem najwyższej próby wiedzy naukowej, więc koniecznie je oglądajcie!), że masło to trucizna. Powoduje otyłość i miażdżycę, dlatego absolutnie nie wolno podawać go małym dzieciom ani dorastającej młodzieży. Koniecznie należy zastąpić je margaryną, zdrowotnym tłuszczem, uzyskanym i udoskonalonym dzięki starannym badaniom naukowym.

Pamiętaj! Natura jest prymitywna i brudna. Wszystkie naturalne produkty spożywcze i lecznicze mają niedoskonały skład, wymagają więc ingerencji nauki, która poprawi ich parametry zdrowotne.

Czy mamy coś lepszego niż nauka? To jedyna, prawdziwa, sprawdzona wartość, jaką posiada ludzkość. Nauka jest powołana do naprawiania błędów natury.

Na masło skazani byli niewykształceni, dzicy analfabeci, bo nie mieli innej alternatywy. Biedacy nie znali nauki, więc się truli najgorszym, nieprzetworzonym, prymitywnym i zanieczyszczonym bakteriami świństwem, pochodzącym prosto od zwierzęcia stojącego w gnoju w brudnym chlewie.

Jakie to szczęście, że dziś mamy naukę i możemy korzystać z ulepszonych przez nią produktów. Dlatego już niedługo znikną z pól świata prymitywne, niedoskonałe rośliny naturalne, a zastąpią je produkty wysoko zaawansowanej myśli naukowo-technicznej, czyli tak długo oczekiwane, błogosławione GMO. Nareszcie znikną choroby powodowane przez naturę, takie jak cukrzyca (nadmiar cukrów i wprost niepojęty, zupełny brak insuliny w roślinach), otyłość (nadmiar skrobi, tłuszczu i cukru w produkcie naturalnym), ślepota (brak karotenu w ryżu), miażdżyca (nadmiar cholesterolu w mięsie) oraz ryzyko groźnego przedawkowania witamin i mikroelementów. Ten ostatni problem zostanie rozwiązany poprzez radykalną redukcję zawartości tych groźnych substancji w roślinach uprawnych. Na przykład mamy już marchew z minimalną zawartością witaminy A (najnowsze, precyzyjne badania naukowe wykazały, że zawartość tej witaminy w jednej dużej marchwi przekracza dwukrotnie dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka; strach pomyśleć, co się stanie, gdy taką marchew zje dziecko!) i selenu (jeden orzech brazylijski zawiera go więcej, niż przewiduje dzienna norma ustalona przez WHO i Codex Alimentarius).

Dla dobra społeczeństwa (zdrowy naród przyczynia się do wypracowania dobrobytu elit rządzących) zostały ustalone optymalne dzienne normy spożycia witamin i mikroelementów. Każde przekroczenie tych norm będzie traktowane jak przestępstwo i surowo karane.

Kiedy dziecko wreszcie idzie do szkoły rodzice (i cały świat) mogą odetchnąć z ulgą. Małe dzieci są wprawdzie cudownie kreatywne i uzdolnione artystycznie, ale też są zbyt żywe, niesforne, a co najgorsze zadają miliony zupełnie idiotycznych pytań, a to jest bardzo niebezpieczne z punktu widzenia porządku społecznego. Niezdyscyplinowani ludzie mogą siać zamęt i wzniecać niepokoje społeczne, należy więc zdecydowanie ukrócić te skłonności. Szkoła jest miejscem, w którym Wasze dzieci zostaną właściwie ukształtowane. Kreatywność wprawdzie zaniknie, ale za to dziecko opanuje całą wiedzę zalecaną przez Ministerstwo Oświaty, a przede wszystkim opanuje sztukę harmonijnego współżycia z innymi.

Na szczęście, dzięki naszej nowoczesnej nauce mamy sposoby, żeby radzić sobie z jednostkami aspołecznymi i buntowniczymi, które mogłyby stanowić zagrożenie dla innych dzieci. Na zachodzie coraz powszechniej stosuje się dwa cudowne leki, rozwiązujące wszystkie problemy wynikające z nadpobudliwości (ADHD) i skłonności do depresji: Ritalin i Prozac. Czas najwyższy, żeby i nasi rodzice oraz lekarze docenili dar, jaki otrzymaliśmy dzięki badaniom naukowym i pełnej poświęcenia, niemal bezinteresownej pracy ludzi z koncernów farmaceutycznych.

I oczywiście nie zapominajmy o obowiązku regularnego szczepienia naszych dzieci! W powietrzu, wodzie i wszędzie wokół kryją się groźne bakterie i wirusy, stanowiące śmiertelne zagrożenie dla nas wszystkich. Gdyby wymknęły się spod kontroli, wybuchłaby wielka, światowa pandemia, której nasze dzieci mogłyby nie przeżyć. Co więcej, unikanie szczepień jest równoznaczne z uchylaniem się od regularnego przyjmowania zbawiennych dla rozwoju systemu nerwowego dawek rtęci.

Pamiętajmy: rtęć zawarta w szczepionkach stoi na straży pokoju w społeczeństwie!

W miarę jak nasze dzieci dorastają powinny zacząć stopniowo pojmować świat w bardziej dojrzały sposób. W szkole podstawowej, gimnazjum i liceum uczą się religii, ponieważ dzieci powinny w coś wierzyć. Najmłodsi wierzą w bajki i św. Mikołaja, ale kiedy dorastamy musimy odrzucić wiarę i przyjąć racjonalistyczny ogląd rzeczywistości. Musimy mieć odwagę cywilną powiedzieć sobie uczciwie, że duszy nie ma, a ciało jest śmiertelne. Oszukiwanie się, a zwłaszcza kierowanie się w życiu ślepą wiarą w gusła prowadzi do zmącenia rozumu i irracjonalnych zachowań. Dlatego w wyższych uczelniach kładziemy bardzo silny nacisk na racjonalizm. Może to nawet sprawiać wrażenie prania mózgu, ale w tym przypadku cel uświęca środki. Absolwent wyższej uczelni to człowiek rozumny, a więc racjonalista w pełnym znaczeniu tego słowa.

Człowiek ma nazwę gatunkową „sapiens”, czyli rozumny. I to obliguje go do kierowania się w życiu rozumem.

Wszelkie religie, mistycyzm i wierzenia dowolnego rodzaju, jako sprzeczne z rozumem, muszą być wyeliminowane.

W dobie rozwoju nauki, która umożliwia nam latanie w kosmos niedopuszczalne jest tolerowanie wiary w Boga, duchy i UFO, w antynaukowe bzdury z rodzaju pamięci wody oraz w lecznicze działanie ziół, witamin i bioenergii. Nauka nie potwierdza istnienia ani skuteczności tych rzeczy, należy więc całkowicie zakazać wiary w te groźne przesądy. Jedyne skuteczne i starannie przebadane, a więc bezpieczne leki pochodzą z certyfikowanych laboratoriów firm farmaceutycznych. Substancja czynna zawarta w naparach, wyciągach i nalewkach z ziół nie jest laboratoryjnie czysta, lecz skażona wieloma chemicznie obojętnymi lub przeciwnie, aktywnymi, ale działającymi w nieznany i być może niepożądany sposób związkami chemicznymi. Dlatego należy stosować wyłącznie ich syntetyczną, czystą i naukowo przebadaną odmianę. Co więcej, zioła są szkodliwe, a nawet mogą być trujące (belladonna, tojad, blekot, bieluń dziędzierzawa i wiele innych). W najlepszym przypadku powodują groźne halucynacje, w gorszym nawet śmierć w męczarniach, dlatego absolutnie nie wolno brać do rąk żadnych roślin, ani leśnych, ani łąkowych.

To naprawdę oburzające, że te potworne trucizny oraz jady pszczół i żmij używane są w oszukańczym trucicielstwie, zwanym homeopatią! Stosując lek homeopatyczny zażywasz trujące jady i toksyny, które mogą się skumulować w twoim organizmie i spowodować choroby, a nawet śmierć.

Do czasu przeprowadzenia zakrojonych na szeroką skalę badań skuteczności i bezpieczeństwa ziół wprowadza się całkowity zakaz ich stosowania. Za handel, posiadanie i zachęcanie do stosowania ziół zostaną wprowadzone kary podobne, jak za posiadanie i obrót substancjami psychoaktywnymi (proszę zwrócić uwagę, że większość narkotyków to również zioła).

Attention Deficit Hyperactivity Disorder czyli ADHD

Nie realizujesz swoich planów. Wiele z nich opowiedziałeś innym i zabrano ci je sprzed nosa, wiele zrealizowałeś w myślach i czujesz się tak zadowolony, jakby zaistniały naprawdę. Tylko z jakiegoś powodu nie jesteś tak bogaty, jak powinieneś, a nieotwarte koperty z upomnieniami z wszelkich urzędów są coraz grubsze – wstęp do artykułu w „Wysokich obcasach”

Słuchałam jednym uchem audycji w radiu Tok fm, bardziej skupiając uwagę na krzątaniu się po kuchni niż na gadaniu w tle. Jednak, w pewnym momencie, jakieś zdanie przykuło moją uwagę… w studio była pani Joanna Szczepkowska i opowiadała o swoim dzieciństwie. Wyznała, że w szkole miała albo piątki albo dwóje, inne oceny jej się praktycznie nie zdarzały. Coś mi to przypominało… ja też nie oglądałam w swoim dzienniczku czwórek, ale zdarzały mi się tróje na szynach, które pani wstawiała mi z ciężkim jękiem: „widziałam, że się starałaś, wprawdzie niewiele ci to pomogło, ale doceniam twój wysiłek i stawiam ci tę kiepską trójczynę”. Pani Joanna opowiadała o swoich katorgach z korepetytorami i o katorgach tychże korepetytorów z nią. Każdy wchodził do mieszkania z przekonaniem, że wystarczy kilka lekcji i ta miła dziewczynka będzie wszystko umiała i każdy wychodził przybity, zgarbiony i z poczuciem klęski. Mój Boże, to też pamiętam z własnego życia. Ja też z jednych przedmiotów byłam genialna, umiałam się skupić na wykładzie tak „laserowo”, że nawet wybuch bomby za oknem nie zdołałby odwrócić mojej uwagi i łapałam wiedzę w lot, a z innych przedmiotów mogłam zarobić tylko pałę i do tego naganę za spanie (lub przeciwnie – przeszkadzanie) na lekcji. Matematyka, daty i kolejność faktów na lekcjach historii, sprawy do pamięciowego opanowania, to były rzeczy, które zdecydowanie przerastały moje możliwości. Do dziś nie umiem odróżnić i zapamiętać, czy ktoś mi mówił o 100, 1000 czy może 1000 000 ludzi na wiecu. Dla mnie te wielkości to czysta abstrakcja. Żeby zapamiętać ile lat liczy sobie rok platoński musiałam wciąż na nowo sprawdzać w mądrych książkach, w dodatku zawsze zapominałam w której książce jest to podane i w którym rozdziale, co sprawiało, że za każdym razem intensywnie szukałam tych danych tak, jakbym nigdy przedtem tego nie robiła. Wbijanie sobie tego do głowy zajęło mi ok. 10 lat, a i dziś nie zawsze jestem pewna, czy się nie mylę i nie „zjadam” jednego zera. Jakie to szczęście, ze dziś mamy Internet i wyszukiwarkę Google… Mylę nazwiska i nazwy, nie pamiętam nazw ulic, zawsze długo muszę myśleć, czy dany obiekt znajduje się na Marszałkowskiej czy w Alejach Jerozolimskich, ponieważ jak dla mnie to jest to nie do odróżnienia i nie do zapamiętania. Horror po prostu. Gdyby to była przypadłość ostatnich lat, mogłabym powiedzieć, że to skleroza. Rzecz w tym, że mam to od zawsze. I moja babcia też to miała. Słynęła z tego, że wciąż myliła nazwiska, a ten „defekt mózgu” bardzo komplikował jej życie, ponieważ była sekretarką Związku Literatów Polskich w Łodzi. Nie raz strzelała gafę, z której później śmiało się pół miasta. Całe szczęście, że była niezwykle lubiana, można nawet powiedzieć, że była osobą kultową, więc uważano, że jest to bardzo urocze. Dlatego śmiech nie był szyderczy, lecz dobrotliwy, a te drobne wpadki zamieniały się w zabawne anegdotki, opowiadane później przez pisarzy na różnych wieczorkach literackich.

Potem dowiedziałam się, że są to objawy ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder – zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi) i że nie jest prawdą, że to choroba dzieciństwa i że się z tego wyrasta. To problem na całe życie, chociaż niektóre problemy z czasem odchodzą. Inne natomiast zostają.

Na przykład te koperty ze wstępu…

Za prąd, gaz, wodę i inne dobra płacę dopiero wtedy, gdy groźny facet z jakąś długą fakturą i kluczykiem do skrzynki z licznikami staje w moich drzwiach i powiada: „albo pani płaci, albo wyłączam prąd”. A ja zamieram z przerażenia, bo nie pamiętam w ogóle, czy i kiedy płaciłam i za co. Na szczęście facet zawsze da się jakoś ubłagać, a ja w panice kombinuję, skąd u diabła mam wytrząsnąć taką kasę, skoro konto puste, a robota nie zrobiona, więc zapłata mi się nie należy.

A moje pomysły? Są absolutnie genialne. Tyle tylko, że pozostają w sferze planów na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. Albo są realizowane… przez kogoś innego i sprzedawane pod cudzym nazwiskiem. To jest najbardziej frustrujące. Ale chyba nigdy się nie nauczę trzymać buzi na kłódkę. Zawsze się wygadam. I nigdy nie będę pierwsza w Urzędzie Patentowym.

No dobra, dość tych narzekań. Teraz będzie najgorsze: test z książki „W świecie ADHD. Nadpobudliwość psychoruchowa z zaburzeniami uwagi u dzieci i dorosłych” Hallowell Edward M., Ratey John J.

TEST NA ADHD
1. Czy jesteś leworęczny lub oburęczny?
2. Czy w twojej rodzinie zdarzały się przypadki nadużywania leków (narkotyków), alkoholu, depresja lub choroba afektywna dwubiegunowa?
3. Czy miewasz zmienne nastroje?
4. Czy w szkole uważano cię za nieudacznika? A obecnie?
5. Czy trudno ci się zabrać do pracy?
6. Czy często bębnisz palcami, stukasz stopami, jesteś niespokojny i chodzisz z miejsca na miejsce?
7. Czy kiedy czytasz, zdarza ci się, że musisz ponownie przeczytać akapit, a nawet całą stronę, ponieważ się zamyśliłeś?
8. Czy często wyłączasz się lub odpływasz myślami?
9. Czy trudno ci się odprężyć?
10.Czy jesteś przesadnie niecierpliwy?
11. Czy zaobserwowałeś u siebie, że podejmujesz się jednocześnie wielu zadań, tak że często przypominasz żonglera, który nagle stwierdza, że ma w powietrzu o sześć piłeczek za dużo, by żonglować?
12. Czy jesteś impulsywny?
13. Czy łatwo się rozpraszasz?
14. Nawet jeśli łatwo się rozpraszasz, czy zauważyłeś u siebie okresy, kiedy twoja uwaga jest skupiona niczym promień lasera?
15. Czy bez przerwy odwlekasz różne sprawy?
16. Czy często ekscytujesz się różnymi projektami, których później nie kończysz?
17. Czy częściej niż większość innych ludzi uważasz, że trudno ci się zrozumiale wyrazić?
18. Czy twoja pamięć ma takie luki, że zdarza ci się, kiedy przechodzisz z pokoju do pokoju, zapomnieć po drodze, czego właściwie szukałeś?
19. Czy palisz papierosy?
20. Czy zbyt dużo pijesz?
21. Jeśli kiedykolwiek próbowałeś kokainy, czy zauważyłeś, że ci pomagała i raczej działała uspokajająco niż pobudzająco?
22. Czy często zmieniasz stację radiową w samochodzie?
23. Czy „męczysz” pilota, bez przerwy przełączając kanały w telewizji?
24. Czy często czujesz się tak, jakby silnik wewnątrz ciebie nie mógł zwolnić?
25. Czy kiedy byłeś dzieckiem, mówiono o tobie: „marzyciel”, „leniwy”, „buja w obłokach”, „impulsywny”, „niszczyciel” lub po prostu „zły”?
26. Czy w związkach intymnych nie potrafisz rozmawiać na temat trudności?
27. Czy zawsze jesteś aktywny i pełen energii, nawet jeśli wcale nie chcesz taki być?
28. Czy bardziej niż większość łudzi nie cierpisz czekania w kolejce?
29. Czy miewasz trudności ze zrozumieniem instrukcji przed podjęciem działań?
30. Czy reagujesz złością z byle powodu?
31. Czy bez przerwy musisz się pilnować, żeby nie palnąć czegoś niewłaściwego?
32. Czy lubisz gry hazardowe?
33. Czy czujesz, jakbyś miał w środku eksplodować, kiedy ktoś nie może dojść do sedna sprawy?
34. Czy byłeś nadaktywnym dzieckiem?
35. Czy przyciągają cię sytuacje o dużej intensywności wrażeń?
36. Czy często próbujesz robić to, co sprawia ci trudność, zamiast tego, co przychodzi ci łatwo?
37. Czy jesteś obdarzony wyjątkową intuicją?
38. Czy często zdarza ci się znaleźć w sytuacji, której wcale nie planowałeś?
39. Czy wolałbyś już raczej siedzieć w fotelu u dentysty, niż działać dokładnie według sporządzonej listy czynności?
40. Czy ciągle od nowa postanawiasz, że lepiej zorganizujesz swoje życie, po czym zauważasz, że znowu jesteś na krawędzi chaosu?
41. Czy często odkrywasz, że coś cię swędzi, a nie możesz się podrapać, albo czy masz apetyt na „coś innego” i nie wiesz na co?
42. Czy opisałbyś siebie jako nadmiernie pobudzonego seksualnie?
43. Pewien człowiek dowiedział się, że ma ADHD, czemu towarzyszyły trzy dosyć dziwne symptomy: nadużywanie kokainy, częste czytanie literatury pornograficznej i uzależnienie od krzyżówek. Czy możesz go zrozumieć, nawet jeśli sam nie masz takich objawów?
44. Czy uważasz, że masz osobowość podatną na uzależnienia?
45. Czy jesteś większym flirciarzem, niż byś tego pragnął?
46. Czy dorastałeś w rodzinie chaosu, gdzie nie stawiano ograniczeń?
47. Czy trudno jest ci żyć samotnie?
48. Czy często przychodzi ci do głowy, że uleganie nastrojowi przygnębienia to rodzaj szkodliwego uzależnienia, podobnie jak przepracowywanie się, przesadzanie z zakupami, nadmierne picie czy przejadanie się?
49. Czy masz dysleksję?
50. Czy w twojej rodzinie zdarzały się przypadki ADHD lub nadaktywności?
51. Czy naprawdę trudno ci znosić stan frustracji?
52. Czy czujesz niepokój, jeśli w twoim życiu brak „działania”?
53. Czy trudno ci czytać książkę?
54. Czy często łamiesz reguły lub przepisy, zamiast znosić frustrację związaną z ich przestrzeganiem?
55. Czy napadają cię irracjonalne zmartwienia?
56. Czy często przekręcasz litery lub cyfry?
57. Czy jako kierowca spowodowałeś więcej niż cztery wypadki samochodowe?
58. Czy mylisz się, wręczając pieniądze?
59. Czy jesteś nadmiernie ambitny i wciąż gonisz za nowymi osiągnięciami?
60. Czy uważasz, że sztywne struktury i rutyna rzadko są obecne w twoim życiu, lecz wpływają łagodząco, kiedy je stosujesz?
61. Czy rozwiodłeś się więcej niż raz?
62. Czy bez przerwy walczysz o podtrzymanie swojej samooceny?
63. Czy masz słabą koordynację ręka-oko?
64. Czy jako dziecko byłeś trochę niezdarny?
65. Czy często zmieniałeś pracę?
66. Czy jesteś indywidualistą?
67. Czy trudno ci sporządzać notatki, a potem je odczytywać?
68. Czy trudno ci zapamiętać, że powinieneś uaktualnić notesy z adresami i telefonami?
69. Czy jednego dnia szalejesz na całego, a następnego jesteś pełen winy?
70. Czy, mając niespodziewanie trochę wolnego czasu, odkrywasz, że nie wykorzystujesz go dobrze lub czujesz się wtedy przygnębiony?
71. Czy jesteś bardziej twórczy i masz bogatszą wyobraźnię niż większość ludzi?
72. Czy utrzymanie uwagi i niewyłączanie się ciągle stanowi dla ciebie problem?
73. Czy najlepiej pracuje ci się zrywami?
74. Czy pozwalasz, by bank rozliczał twoje rachunki?
75. Czy zwykle nie możesz się doczekać, żeby coś zrobić?
76. Czy często popadasz w przygnębienie po tym, jak odniesiesz sukces?
77. Czy lubisz zmyślone opowieści?
78. Czy czujesz, że nie udaje ci się wykorzystać swoich możliwości?
79. Czy jesteś wyjątkowo nerwowy?
80. Czy byłeś klasowym marzycielem?
81. Czy byłeś klasowym clownem?
82. Czy ciągle chce ci się czegoś nowego?
83. Czy sprawiała ci trudność dokładna ocena wpływu, jaki miałeś na innych?
84. Czy podchodzisz do problemów intuicyjnie?
85. Czy kiedy się zgubisz, masz skłonność do „wyczuwania” drogi, zamiast odwołać się do mapy?
86. Czy często się rozpraszasz w czasie uprawiania seksu, nawet jeśli odczuwasz przyjemność?
87. Czy byłeś adoptowany?
88. Czy cierpisz na alergie?
89. Czy jako dziecko miałeś często zapalenie ucha?
90. Czy jesteś bardziej wydajny, będąc szefem samemu sobie?
91. Czy jesteś bardziej inteligentny, niż możesz to okazać?
92. Czy jesteś wyjątkowo niepewny?
93. Czy trudno ci dochowywać tajemnic?
94. Czy często zapominasz, co chcesz powiedzieć, właśnie wtedy, kiedy masz mówić?
95. Czy bardzo lubisz podróżować?
96. Czy miewasz klaustrofobię?
97. Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy nie jesteś szalony?
98. Czy bardzo szybko chwytasz sedno sprawy?
99. Czy dużo się śmiejesz?
100. Czy trudno ci było utrzymać uwagę tak długo, by przeczytać cały kwestionariusz?

Ten test po prostu mnie dobił. To jestem cała ja. Nawet to zapalenie ucha. Nie rozumiem, co ma to wspólnego z ADHD, ale to była zmora mojego dzieciństwa. Nawet z tego powodu trochę niedosłyszę na prawe ucho. Wciąż miałam ropne zapalenia to jednego, to drugiego ucha i wciąż mi groziło przekłuwanie bębenka, czego panicznie się bałam. W końcu mi nie przekłuli, ale ropa zrobiła mi w bębenku małą dziurkę i tak już zostało. Do dziś nazwisko Malinowski wywołuje u mnie dreszcz przerażenia… tak nazywał się laryngolog, do którego mnie prowadzano.

Hazardu nie uprawiam, bo wiem, że gdybym tylko spróbowała… wolę nie kończyć. Zresztą to też jest rodzinne: mój pradziadek przegrał w kasynie 5 wsi. Ja nie mam nic, co mogłabym przegrać, dlatego pewnie skończyłabym w więzieniu. Podobnie ostrożna jestem z używkami, bo wiem, że jak spróbuję, to będzie koniec. Poza tym, na szczęście, mam taki organizm, który nie toleruje żadnych trucizn, np. nikotyny czy alkoholu i od razu funduje mi taki kociokwik, że wolę nie eksperymentować. Ale jem zdecydowanie za dużo i w ogóle od czasu do czasu tracę umiar w innych dziedzinach.

Tak poza tym odpowiedziałam „nie” tylko na niewielki procent pytań z testu. Na przykład: nie byłam adoptowana. No i jestem praworęczna (ale „lewooczna”, „lewouszna” i częściowo „lewonożna” co jest poważnym problemem, zwanym w psychologii „lateralizacją skrzyżowaną”).

Ale jakoś żyję.

I wiem jedno – chociaż spokojne usiedzenie na pupie jest baaaarrdzo trudne, nie ma innego wyjścia. Bez medytacji nie ma życia. Przy tym schorzeniu samobójstwa zdarzają się niezwykle często, ja sama przez lata balansowałam na cienkiej linii między życiem a śmiercią. Uratowała mnie metoda Bruno Gröninga (link z boku bloga). Nie tylko sprawiła, że moja mania samobójcza gdzieś znikła, ale teraz potrafię lepiej zapamiętywać różne rzeczy, np. długość tego nieszczęsnego roku platońskiego (o którym niedawno pisałam na swojej stronie), lepiej organizuję swoją pracę i łatwiej jest mi się skupić na jednej czynności. I przestałam chorować, nawet moje uszy mają się dobrze, chociaż alergia jeszcze mnie nęka. Ale do czasu, wiem, że i ona zniknie.

Dopisanie później – lista sławnych ADHD-owców zdobyta przez Kamyka:

Alexander Graham Bell (1862-1939) wynalazca telefonu
Hans Christian Andersen (1805-1875) bajkopisarz
Lewis Carrol (1832-1898) pisarz -„Alicja w krainie czarów”
Cher (1946) piosenkarka, aktorka
Agatha Christie (1890-1976) pisarka
Winston Churchil (1874-1965) wielki brytyjski polityk, mąż stanu i literat
Bill Cosby (1937) aktor, producent
Whoopi Goldberg (1955 ) aktorka – „Zakonnica w przebraniu”
Salvador Dali (1904-1989) malarz
Walt Disney (1901-1966) odkrywca filmowy, rysownik i animator
Kirk Douglas (1916) aktor
Madonna (1958) piosenkarka, aktorka
Thomas Edison (1847-1931) wynalazca
Will Smith (1968) aktor („Faceci w czerni”), piosenkarz – raper
Albert Einstein (1879-1955) fizyk
Malcolm Forbes (1919-1990) założyciel magazynu Forbes dla elit finansowych
Ernest Hemingway (1899-1961) pisarz
Dustin Hofman (1937) aktor – „Epidemia”, „Rain Man”, „Tootsie”
Michael Jordan (1963) koszykarz NBA
John F. Kennedy (1917-1963) 35. prezydent USA w latach 1961-63
John Lennon (1940-1980) piosenkarz, członek zespołu The Beatles
Steve McQueen (1930-1980) fotografik
Pablo Picasso (1892-1973) malarz
Muhammad Anwar -Sadat (1918-1981) prezydent Egiptu, laureat Pokojowej Nagrody Nobla w 1976
Georg Bernard Shaw – pisarz
Steven Spilberg (1947) reżyser, producent filmowy – „Szczęki”, „E.T.”, „Zorro”, „Powrót do przyszłości”, „Jurassic Park”, „Twister”
Sylvester Stallone (1946) aktor – „Rocky”, „Rambo”
Alberto Tomba (1966) wielki mistrz narciarstwa alpejskiego
Jules Verne (1828-1905) pisarz – „W 80 dni dookoła świata”
Werner von Braun (1912-1977) wybitny konstruktor rakiet, od V1 do rakiety Saturn, która wyniosła kapsułę Apollo na księżyc
Woodrow Wilson (1856-1934) 28. prezydent USA w latach 1913-21
Steve Wonder (1950) piosenkarz, kompozytor
Orville i Wilber Wright (1871-1948) Konstruktorzy pierwszego samolotu
Koziołek Matołek
Kaczor Donald
Świnka Piggy – Muppet Show
Zwierzak – Muppet Show
Tygrysek – Kubuś Puchatek

Chyba znalazłyśmy się w niezłym towarzystwie, nie ma co.
Kto się dopisuje?

(Opublikowane na starym blogu 2005-10-18 02:26:16)