NASA i reforma znaków zodiaku, czyli pseudoracjonalistyczne popisy nieuctwa… astronomicznego! Znowu!

Od kilku dni krąży po sieci sensacyjna, ale ZUPEŁNIE NIEPRAWDZIWA wiadomość, że

NASA aktualizuje zodiak, ponieważ nikt tego nie robił od 2000 lat. Pozycje znaków zodiaku przesunęły się nawet o miesiąc! 86% ludzi ma źle ustawiony swój znak. Sprawdź, czy ty też.

Tę sensacyjną wiadomość podały Radio Zet, Eska.pl, kobieta.interia.pl, se.pl, twojapogoda.pl, m.onet.pl, natemat.pl, businessinsider.com.pl (autor jako jedyny podaje link do wyjaśnień astrologa, Piotra Piotrowskiego), wiedzoholik.pl (chyba raczej alkoholik, bo jak widać używka, której używają zniszczyła im neurony) i każdego dnia przybywa kolejnych mądralów (portali i blogerów), którzy kolportując tę bzdurę chcą się popisać rozumem, a popisują się kompromitującym i zatrważającym nieuctwem.

Miałam na to machnąć ręką, bo to nie pierwszy i z całą pewnością nie ostatni raz, kiedy zarozumiali i aroganccy ludzie uważający się za wszystkowiedzących mędrców robią z siebie pośmiewisko. Ale kiedy w tym czcigodnym gronie zobaczyłam niewymienioną z nazwiska osobę z CENTRUM NAUKI KOPERNIK i nawet samego ASTRONOMA, po prostu zwątpiłam w to, co widzą moje oczy…

Przyjrzyjmy się z czego wyśmiewają się pseudo-racjonaliści, czyli poznaj głupiego po śmiechu jego.

Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!

NASA aktualizuje znaki zodiaków

Już w tytule notki autor zalicza wpadkę: „znaki zodiaków”. Ile mamy zodiaków? Zapewne, według autora, jest ich 12. Otóż nie. Zodiak jest tylko 1, ale jest podzielony na 12 sektorów, zwanych nie „zodiakami”, lecz znakami zodiaku.

Na tejże stronie widzimy taką oto wyliczankę dat dla „nowych znaków”:

Koziorożec:  20.01-16.02
Wodnik: 17.02-11.03
Ryby: 11.03-18.04
Baran: 19.04-13.05
Byk: 14.05-21.06
Bliźniaki: 21.06-20.07
Rak: 21.07-10.08
Lew: 10.08-16.09
Panna: 17.09-30.10
Waga: 30.10-23.11
Skorpion: 24.11-29.11
Wężownik: 29.11-17.12
Strzelec: 18.12-20.01

Poważny błąd! To nie są okresy przebywania Słońca w znakach zodiaku, lecz w gwiazdozbiorach.

Znaki zodiaku i gwiazdozbiory to nie to samo!!!

Kolejny błąd: pierwszym znakiem zodiaku nie jest styczniowy Koziorożec, lecz marcowy Baran, który wyznacza pierwszy dzień astronomicznej wiosny (pozostałe znaki kardynalne to: Rak rozpoczynający astronomiczne lato, Waga rozpoczynająca astronomiczną jesień i Koziorożec rozpoczynający astronomiczną zimę).

Przeglądając nagłówki wyników wyszukiwania kilka razy uległam złudzeniu, że oto wreszcie pojawił się długo oczekiwany głos rozsądku. Na stronie http://www.spidersweb.pl/2016/09/nasa-znaki-zodiaku-zmiana.html widzę tytuł: „Nie, NASA nie ogłosiła zmian w znakach zodiaku”. Ucieszyłam się, że wreszcie ktoś zdemaskuje te brednie, ale autor od razu się zaorał dając dowód, że jest astronomicznym ignorantem!

Przecież ludziom NASA kojarzy się z niebem i kosmosem, więc na pewno NASA zarządza znakami zodiaku i horoskopami.

Znaki zodiaku to według autora astrologia i horoskopy!

Wikipedia starała się być poprawna, ale z nadgorliwości również walnęła byka:

Mimo że przez obszar gwiazdozbioru przebiega ekliptyka, Wężownika nie zalicza się w astrologii do gwiazdozbiorów zodiakalnych. Wynika to z tego, że granice tego gwiazdozbioru przecinają ekliptykę od stosunkowo niedługiego czasu – od standaryzacji gwiazdozbiorów w roku 1930. Przez gwiazdozbiór przebiega obecnie 18,6° ekliptyki– ponad 3/5 znaku Strzelca. Słońce wędruje na tle konstelacji pomiędzy 29 listopada a 18 grudnia.

Wężownik to nie znak zodiaku, ale jak najbardziej gwiazdozbiór zodiakalny. Gwiazdozbiory zodiakalne to te, przez które przechodzi ekliptyka.

Zodiak jest pojęciem znanym i używanym również w astronomii.

Przed wielu laty, widząc w forum dla astronomów naigrywania się z „wiary w zodiak” i szyderstwa z „wyznawców zodiaku” napisałam maila z zapytaniem, czy nie ma tam nikogo na tyle profesjonalnego, żeby wyjaśnił dyskutantom, jak bardzo się ośmieszają. Podpisałam się ironicznie „ciemna baba wierząca w zodiak”. Jakież było moje zdumienie, kiedy otrzymałam odpowiedź od bardzo sympatycznego astronoma z Wrocławia. Przyznał mi rację, że zodiak jest pojęciem astronomicznym.

Proszę uważnie przeczytać, jak kwestię zodiaku wyjaśnia ASTRONOM:

Znaki zodiaku i gwiazdozbiory zodiakalne to dwa różne pojęcia.

Znaki zodiaku to równe ‚prostokątne’ obszary na sferze wzdłuż ekliptyki, każdy o szerokości 30 stopni i wysokości 10-16 stopni. Każdy zajmuje taką samą powierzchnię sfery i wyznaczony jest przez podział ekliptyki na 12 równych części. Jest ich 12.

Natomiast gwiazdozbiory zodiakalne, to gwiazdozbiory (rozumiane w sensie obecnej astronomicznej ich definicji, czyli wydzielone obszary sfery, a nie jak w starożytności grupy jasnych gwiazd) przez które przechodzi ekliptyka.

Gwiazdozbiorów takich jest 13. Dodatkowy, Wężownik, leży ponad gwiazdozbiorem Skorpiona, w znaku zodiaku Strzelca.

Proszę zwrócić uwagę również na to, że zodiak ze swymi znakami zawsze leży gdzieś na sferze niebieskiej, a więc także na tle gwiazdozbiorów. Znaki zodiaku to jakby siatka nałożona na gwiazdozbiory, siatka ta nie zmienia swego kształtu, ale przesuwa się stale względem nieruchomych gwiazd i gwiazdozbiorów.

Jeśli ktoś jeszcze nie załapał: znaków zodiaku było, jest i zawsze będzie 12 i wszystkie miały, mają i zawsze będą miały po 30 stopni i to nie one podlegają precesji, lecz gwiazdozbiory! Tak więc nawet po 5000 lat ekliptyka i leżący na niej zodiak będą przywiązane do Ziemi, natomiast odsuną się gwiazdozbiory!

Dlaczego?

Ponieważ, jak już wspomniałam, zodiak leży na ekliptyce, a ekliptyka na stałe „przywiązana” jest do Ziemi!

Ekliptyka [gr.], wielkie koło na sferze niebieskiej, wzdłuż którego obserwuje się pozorny ruch Słońca, będący odbiciem ruchu rocznego Ziemi dokoła Słońca – Encyklopedia PWN

Człowiekowi stojącemu na ziemi wydaje się, że słońce krąży wokół naszej planety. Ten okrąg to właśnie ekliptyka! I jest ona podzielona na 12 równych sektorów, zwanych znakami zodiaku!

Ekliptyka (podzielona na 12 sektorów) nie może (co oczywiste!!!) zmienić swojego położenia względem Ziemi, czyli ulec precesji!
Precesji ulegają gwiazdozbiory, a nie zodiak!

Jeśli ktoś zna się na komputerach, ale o astronomii nie ma pojęcia powinien przed napisaniem czegokolwiek na ten temat posprawdzać hasła w encyklopedii, gdyż w przeciwnym wypadku skompromituje się, robiąc z siebie kompletnego idiotę!

Prawdą jest oczywiście, że umowny podział nieba, ustalony przez astrologów, dezaktualizuje się, bo Kosmos widziany z perspektywy Ziemi wciąż się zmienia. Podobnie jest z konstelacjami, które przecież istnieją jedynie na ziemskim niebie i wciąż ulegają zmianom.

Nie odróżniając znaków zodiaku od gwiazdozbiorów autor zwyczajnie się ośmiesza, bo popisuje się nieznajomością podstaw ASTRONOMII! Ekliptyka to astronomiczne przedszkole! Mój tata pokazał mi czym jest ekliptyka kiedy miałam 5 lat. Użył do tego jabłka, które posłużyło za Ziemię i żarówki w roli Słońca!

A dalej jest jeszcze gorzej! Żeby bredzić o znaku zodiaku położonym gdzieś w odległym kosmosie trzeba mieć po prostu mózg meduzy (która jak wiadomo tego organu w ogóle nie posiada):

Przewiduję, że będziemy tym razem wiązali zmiany w znakach zodiaku z kolejnymi misjami kosmicznymi. Co powiecie na tytuł: „Orion w czasie misji na Marsa odkrył w kosmosie nowy znak zodiaku”.

A teraz będzie The Best of The Best – ci wykazali się pozorną dociekliwością, ale odpowiedzi które uzyskali nie wzbudziły w nich żadnych wątpliwości.

http://innpoland.pl/129693,uwierzyles-w-zmiane-zodiakow-przez-nasa-niestety-dales-sie-nabrac

Tu widać jak na dłoni, że „eksperci” w ogóle nie odpowiadają na pytania, które im się zadaje, a nawet w ogóle nie rozumieją o co są pytani!

Żaden nie zauważył, że cały ten oszukańczy artykuł jest pozbawiony logiki i antynaukowy. Jak już wiemy zodiaku nie da się aktualizować, ponieważ nie podlega on precesji! Wszystkim, którym zadano to bezsensowne pytanie zodiak automatycznie skojarzył się z astrologią i horoskopami, które wywołały w nich wielkie obrzydzenie, ale nikt nie zauważył, że cały ten tekst jest merytorycznie błędny i powinien być sprostowany!

Poprosiliśmy o komentarz ekspertów.

– Wie Pan to nie nasza domena. Astrologia to paranauka – słyszymy od pracownika Centrum Nauki Kopernik.

A teraz… ups! Bredzący astronom! Czego ich tam uczą na tych uczelniach, że niczego ich nie nauczyli?

Na rozmowę udaje nam się jednak namówić dr Marka Sendyka, pracownika Instytutu Astronomii na Uniwersytecie Zielonogórskim.

(…)

Tak zwane znaki zodiaku są związane z rzeczywistymi gwiazdozbiorami, czyli układami gwiazd na niebie. Z perspektywy naszej planety słońce pozornie przesuwa się z jednego układu w drugi. Znak zodiaku, który jest nam przypisywany, to ten, w którego gwiazdozbiorze Słońce znajduje się w momencie naszego urodzenia.

Korekta, którą proponować miała NASA, nie nastąpiła jednak wczoraj. Przez tysiące lat Ziemia zmieniła swoje położenie względem Słońca.

Czy to aby na pewno astronom?!?!?

Tak zwane znaki zodiaku są związane z rzeczywistymi gwiazdozbiorami, czyli układami gwiazd na niebie

Nieprawda! W czasach babilońskich znaki zodiaku i gwiazdozbiory zodiakalne pokrywały się, ale obecnie, z powodu precesji, rozeszły się. Astronom (?) tego nie wie?

Znak zodiaku, który jest nam przypisywany, to ten, w którego gwiazdozbiorze Słońce znajduje się w momencie naszego urodzenia.

ZNAK ZODIAKU TO NIE GWIAZDOZBIÓR!!!!!!!

Przez tysiące lat Ziemia zmieniła swoje położenie względem Słońca.

Że co????????????????

Ziemia zmieniła położenie względem Słońca????? To znaczy, że Ziemia oderwała się od Układu Słonecznego i leci sobie swobodnie przez lodowaty Kosmos?

Pozostawię to bez komentarza!

W Polsce mamy samych magistrów, ale mądrego ze świecą szukać…

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o astrologii i ezoteryce

Młoty na astrologię

Wężownik, czyli rzekomy 13 znak zodiaku

Astrologia uniwersytecka

Wiadomości z wariatkowa część 9

Polska jest państwem racjonalistycznym (?)

Do niedawna dostawałam góry napastliwych maili od moherów. Czytałam w nich radykalnie wyrażony pogląd, że Polska jest krajem katolickim i dlatego ja też muszę stosować się do katolickich reguł myślenia. Inwazja była na tyle zmasowana, że w końcu umieściłam na stronie obwieszczenie, że Polska nie jest krajem katolickim, lecz demokratycznym i że obowiązują w nim prawa zapisane w Konstytucji.

Może to pomogło, a może zmienił się klimat w moherowym środowisku, bo jakoś szczęśliwie te ataki ustały. Ale nigdy nie należy się przedwcześnie radować. Nie na tym świecie. Tu obowiązują ściśle określone reguły: idziemy przez życie (chociaż obawiam się, że nie znamy celu tej wędrówki), ale nie prosto, lecz wpadając z impetem ze skrajności w skrajność.

Nie minęło zbyt wiele czasu i teraz czytam podobnie napastliwe i inkwizytorskie w swojej wymowie maile oraz deklaracje, tyle tylko, że od „racjonalistów”. Obecnie wciąż stykam się z wyrażonym w bardzo radykalny sposób przekonaniem, że Polska jest krajem, w którym obowiązują zasady „myślenia” (rzekomo) racjonalistycznego. I znowu muszę przypominać fanatykom, że nasza Konstytucja nic o tym nie mówi.

Rozdział I

RZECZPOSPOLITA

Art. 1.

Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 2.

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Art. 25.

1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.

2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

New Age czyli Era Wodnika

Nie mam pojęcia, skąd wziął się mit, że Wodnik ma nam przynieść miłość, harmonię i bezgraniczne szczęście. Jest to całkowicie sprzeczne z archetypem znaku zodiaku Wodnika. Wodnik w astrologii symbolizuje wprawdzie „wolność, równość i braterstwo”, ale przypominam, że są to przecież hasła Rewolucji Francuskiej. Czy można powiedzieć, że rewolucja ta przyniosła miłość? Wolne żarty panie i panowie, było to ścinanie głów (wszystkich wyrównano do jednego wzrostu, nikt nie śmiał nad poziomy wyrastać), donosicielstwo i wszelkie możliwe potworności.

Z drugiej strony Wodnik symbolizuje najnowocześniejszą naukę i technikę (elektryczność, elektronikę, łączność bezprzewodową, loty kosmiczne itp.). Kto nie wierzy, że żyjemy w Erze Wodnika niech się przytomnie rozejrzy wokół. Na każdym budynku i na każdej latarni, niczym winogrona, wiszą kamery, podsłuchy i urządzenia szpiegujące są prawdopodobnie wszechobecne, ale są tak ukryte, że nie zdajemy sobie sprawy z ich obecności, mikrochipy są w banknotach (euro i dolarach), a wkrótce mają się pojawić we wszystkich innych przedmiotach codziennego użytku, a nawet mają być wszczepiane w nasze ciała, w Parlamencie Unii Europejskiej toczy się burzliwa debata w sprawie legalności nanotechnologii w żywności, budujemy pracowicie „nowoczesne społeczeństwo naukowe”, na polach rośnie „nowoczesne” GMO i uwaga! agresywnie lansowana jest idea całkowitego odejścia od natury, jako czegoś zacofanego, zabobonnego, brudnego i nienaukowego. Medycyna odchodzi zupełnie od wszelkich związków z uzdrawiającą mocą natury. W leczeniu wolno stosować jedynie metody „naukowe”: chemię, skalpel, elektronikę, naświetlania i przeszczepy narządów.

Wodnik obwieszcza również koniec wszelkich różnic: między płciami, rasami, narodami, funkcjami społecznymi, a nawet gatunkami. Wodnik wyrówna wszystko lepiej i skuteczniej niż Rewolucja Francuska. Nie będzie nawet bio-różnorodności. Po co nam tyle warzyw, zbóż i gatunków zwierząt hodowlanych, przecież można stworzyć idealną chimerę GMO: połączenie w jednym wszystkiego. Będzie raj na ziemi: zniknie rasizm, różnice poglądów, polityka, wojny i wszelka różnica zdań w dowolnej dziedzinie. Kto się sprzeciwi będzie wyrównany w myśl hasła „wolność, RÓWNOŚĆ i braterstwo”. Mam wątpliwości jedynie co do tej wolności. Obawiam się, że ona zniknie jako pierwsza. Jeszcze Era Ryb (era ślepej wiary i ofiary) nie dobiegła końca, a już widać co się szykuje. Wodnik jest inteligentniejszy niż Ryby i da nam tak popalić, że nikt mu się nie sprzeciwi. Nowoczesna nauka potrafi o to zadbać! Chipy w waszych mózgach doniosą władzy, co knujecie jak tylko zdążycie o tym pomyśleć, więc zostaniecie aresztowani zanim zdążycie cokolwiek zrobić, a co więcej będą miały moc wpływania na wasze myśli, pragnienia i poglądy polityczne.

Przedwyborcze obiecanki-cacanki rządu

„Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji”. Donald Tusk podczas expose z 23.11.2007

„To jest najgorsze rozwiązanie, podnoszenie podatków” Bronisław Komorowski podczas debaty kandydatów na prezydenta z 30.06.2010

Ale jedną obietnicę premier (już prawie) spełnił:

Zrobię z Polski drugą Irlandię – Donald Tusk

Profesorska logika

Profesor ekonomii nawołuje w TokFm do dalszej prywatyzacji polskich firm. No bo przecież minister nie może zarządzać tysiącami firm, nie dałby rady dopilnować wszystkiego. Przecież minister może zarządzać tylko kilkuset firmami, a nie tysiącami. Ale zaraz potem stwierdza, że tak naprawdę minister nie zarządza niczym, bo od tego ma profesjonalistów.

Nie muszę chyba wyjaśniać, że „prywatyzacja” oznacza tak naprawdę wyprzedaż majątku narodowego w obce ręce.

Chłop śpi, a jemu rośnie

Mnie też rośnie (w statystykach bloga) dzięki onetowi i innym podobnym portalom, które ze zdumiewającą regularnością obwieszczają światu absolutną SENSACJĘ-REWELACJĘ, zrodzoną w najświatlejszych umysłach „racjonalistów” krzewiących w świecie prawdę, samą prawdę i tylko prawdę: oto (uwaga, uwaga) ODKRYTO 13 ZNAK ZODIAKU!!!

Dzięki temu mogę nic nie robić, a mój blog i tak wspina się coraz wyżej w rankingu. W sumie to dobra wiadomość. Znaczy to, że ludzie nie łykają bezkrytycznie bzdur serwowanych im przez „racjonalistycznych” wrogów prawdziwego rozumu i osobiście weryfikują te rewelacje szukając googlem prawdy. Dzięki temu trafiają do mnie. A ja zyskuję znaczącą ilość wejść na blog.

Podobnie jest z chemtrails. Ludzie nie kupują już uspokajających bajek, że to zwykłe contrails i że mamy taki straszliwie, wręcz potwornie olbrzymi ruch na niebie, który sprawia, że błękit nieba stał się wspomnieniem powoli blaknącym w pamięci najstarszych ludzi. Nie. Ludzie szukają informacji w innych niż oficjalne źródłach i dzięki temu poznają dotąd skrywaną prawdę. To z kolei sprawia, że „ściemniacze” prowadzący na zlecenie władz na swoich blogach kampanię kłamstw o chemtrails usuwają mój blog ze swoich linków. Bo teraz nie ograniczam się do zamieszczania zdjęć z retorycznym pytaniem: „co to jest?”, lecz jestem w posiadaniu informacji demaskujących „naukowe” programy rozpylania chemii nad całą planetą.

Kolejny odcinek przeglądu porażających mądrości znalezionych w mediach

Radio ĆwokFM jak zwykle jest niezawodne i dostarcza mi najwięcej powodu do śmiechu. Czy jest inne medium, w którym można usłyszeć takie oto stwierdzenie?

Uważa się, że stosowanie placebo w medycynie jest niemoralne

Jasne. Wszystko, co uniemożliwia koncernom farmaceutycznym zarobek jest zbrodnią i powinno być karane śmiercią. Chyba, że jakiś geniusz wpadnie na pomysł opatentowania placebo i będzie je sprzedawać z kilkusetprocentowym zyskiem, jak Prozac czy inne oszustwa, którymi truje się ludzi i jeszcze się na tym robi fortunę.

Europejski dzień bez samochodu

Czyli kolejna kretyńska akcja zakończona klęską. Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że takie akcje jak „dzień bez samochodu” lub „godzina w ciemności” są organizowane wyłącznie po to, żeby zbadać, ilu jest na świecie idiotów, którzy się na to nabiorą. Jak widać tym razem nie nabrał się nikt. Jak dla mnie to bardzo pocieszające.

Wężownik czyli 13 znak zodiaku

16 września doznałam lekkiego szoku, gdy zajrzałam do statystyk bloga: zobaczyłam tam wielki pik, świadczący o tym, że nagle i z niepojętego powodu przybyło mi czytelników. Zdumiałam się bezgranicznie, ponieważ ostatnio leniuchowałam i nie chciało mi się nic pisać. Skąd więc taki nagły skok popularności w rankingu? Postanowiłam wyjaśnić tę zagadkę i zanurkowałam do statystyk. I cóż się okazało? Że wszyscy ludzie na świecie zaczęli tego dnia wpisywać do Google hasło „13 znak zodiaku” i „Wężownik”. Podrapałam się po czaszce, próbując wydedukować skąd wzięła się taka nagła popularność tych haseł, ale nic nie wpadło mi do głowy. „Przez przypadek” (którego nie ma) zajrzałam na Facebook, a tam kolega zadaje pytanie, o co chodzi z tym Wężownikiem i prosi fachowców o wyjaśnienie. No i tym sposobem dowiedziałam się, że jakiś „racjonalistyczny” nieuk, nie mający bladego pojęcia o astronomii (jak on w ogóle zdołał skończyć szkołę podstawową z taką ignorancją?) popisał się całą swoją głupotą pisząc sążnisty i pełen (nomen omen) astronomicznych błędów artykuł o astrologii dla onetu. Czytanie tego gniota okazało się dla mnie tak dalece niestrawne, że zrezygnowałam po kilku pierwszych linijkach tekstu. Dyskutowanie z idiotami jest zajęciem jałowym i nie rokującym nadziei na sukces, więc wzruszyłam ramionami i zajęłam się czymś bardziej pożytecznym.

Gdyby jednak ktoś sądził, że to mnie się popierniczyło, bo racjonaliści są mądrzy i uczeni, a astrologowie głupi i ciemni wyjaśniam, że dysponuję ekspertyzą astronoma.

A było to tak: zaglądałam kiedyś na portal Astronomia, który jest prowadzony przez zajadłych i pełnych inkwizytorskiego zapału racjonalistów. Ludzie ci, kiedy piszą, że Słońce wchodzi do jakiegoś znaku zodiaku wyjaśniają, że tak naprawdę przechodzi ono przed jakimś zupełnie innym gwiazdozbiorem. Próbowałam coś tam do nich pisać, ale tak mnie zje…li, że mi się odechciało. Jednak w końcu miałam dość tych kłamstw i walnęłam tam dłuższy elaborat o tym, że z powodu irracjonalnej nienawiści do astrologii wprowadzają ludzi w błąd i robią im wodę z mózgu, bo niedouczony człowiek może sądzić, że zodiak jest wyssanym z palca wymysłem astrologów, a to guzik prawda, bo jest to pojęcie stosowane również w astronomii. I podpisałam się „ciemna baba, wierząca w istnienie zodiaku”. Spodziewałam się, że przyślą mi maila pełnego jobów i wyrazów szczerej nienawiści, ale stało się coś całkiem zaskakującego… Odezwał się astronom, dr Grzegorz Kopacki w Uniwersytetu Wrocławskiego i bardzo miło wyjaśnił mi czym jest zodiak. Jako astrolog wiedziałam to wszystko, ale miły ton tego maila naprawdę mnie wzruszył. Tak więc, jeśli ktoś trwa w „racjonalistycznej wierze”, że zodiak jest urojeniem astrologów i że nie ma żadnego zastosowania w astronomii spieszę z wyjaśnieniami: tekst o Wężowniku napisał sam doktor astronomii. Pozdrawiam „racjonalistycznych” nieuków i życzę rychłego przeszczepu rozumu.

Świńska grypa wraca

Mało trupem nie padłam, kiedy moje ulubione radio zapodało dziś wiadomość, że idzie jesień, więc natychmiast należy się zaszczepić przeciwko świńskiej grypie, której światowa pandemia bynajmniej nie wygasła. Mało tego, druga fala epidemii zawsze jest groźniejsza od pierwszej, więc trup będzie się słał gęsto. Dla ułatwienia dobre koncerny farmaceutyczne rzuciły na rynek szczepionkę „2 w 1”, czyli grypa sezonowa + świniak razem.

Te michnikojdy naprawdę wstydu nie mają, jeśli sądzą, że nasz naród jest aż tak głupi. Ale jeśli osądzają wszystkich ludzi po tym, jaki poziom intelektualny reprezentują ich fani, czyli czytelnicy Gazety i słuchacze Ćwoka, to nie ma się czemu dziwić. Te mądrale nie myślą, oni tylko myślą, że myślą, więc na pewno polecą się szczepić i jeszcze wezmą ze sobą dzieciaki (ciężką karmę mają te biedaki, że mają takich rodziców). Przy okazji zwracam uwagę, że cała ta akcja to plucie w twarz pani Margaret Chen, jaśnie wielmożnej szefowej WHO, która przecież zupełnie niedawno ogłosiła urbi et orbi definitywny kres świńskiej pandemii.

Szanujemy zarówno prawa palących jak i niepalących, więc niepalący mają prawo w naszym lokalu nie palić.

Oto logika unijnego komisarza Johna Dalli, który nie rozumie, że jeśli w jednym lokalu siedzą razem palący i niepalący, to ci drudzy zostają pozbawieni prawa do oddychania świeżym powietrzem i muszą się dusić w powodującym raka smrodzie. Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku upraw GMO. Ich bezpieczne współistnienie z uprawami eko jest niemożliwe, ponieważ GMO zapylają wszystko wokół, sprawiając że uprawy ekologiczne całkowicie przestają istnieć. Tzw. „strefy ochronne” czy „strefy bezpieczeństwa” są czystą fikcją i kpiną z rozumu. Pyłku nie zatrzymają przepisy prawa ani granice, ponieważ jest on roznoszony przez wiatr i owady, a te nic sobie nie robią z nakazów i zakazów pana Dali. A jeśli zdarzy się wichura, pyłek poleci setki kilometrów od miejsca upraw. I niech pan Dali go łapie, powodzenia!

Fakt, że na miejsce komercyjnych upraw GMO wytypowano Hiszpanię i Portugalię świadczy o tym, że jest to cyniczny i perfidny plan skażenia całej Europy. Myślący własną głową (a nie telewizornią) ludzie wiedzą, że wiatry wieją z zachodu na wschód.

Chimera z piekła rodem

Są dwa razy większe i o wiele więcej jedzą – Amerykanie debatują nad genetyczną modyfikacją łososia. W poniedziałek Federalna Agencja Kontroli Żywności i Leków (FDA) oświadczyła, że okazy takie SĄ NAJPRAWDOPODOBNIEJ BEZPIECZNE.

Jak jest naprawdę przekonamy się dopiero wtedy, kiedy FDA ogłosi, że jednak bezpieczne nie były, a wypuszczenie ich do naturalnych zbiorników wodnych było wielkim błędem, który zaowocował wyginięciem łososia naturalnego oraz wszystkiego co żyje w wodach na ziemi. Kto chce wiedzieć więcej niech obejrzy film „Koszmar Darwina”.