HYDE PARK 2, czyli miejsce do rozmów na dowolne tematy

Stary Hyde Park został zamknięty,

prawdopodobnie niepotrzebnie. Czytelnicy bloga sądzili, że w HP było za dużo komentarzy i z tego powodu nastąpiła awaria. W rzeczywistości admini WordPressa coś tam majstrowali nad ulepszeniem systemu i chwilowo wszystko się posypało, ale później powróciło do normy i znów działało normalnie.

Proszę się nie awanturować, jeśli czyjeś komentarze stale wpadają do moderacji!

Komentarze stałych bywalców bloga powinny być zatwierdzane automatycznie, ale nie są, a ja nie mam na to żadnego wpływu! Szczegółowe wyjaśnienia są tutaj.

UWAGA: po wysłaniu komentarza prawdopodobnie go nie zobaczysz, ponieważ zostaniesz przeniesiony… na jakąś wcześniejszą stronę z komentarzami. Nie denerwuj się, tylko wróć na stronę główną Hyde Parku (lub odśwież stronę) i zjedź na sam dół – tam go znajdziesz. To kolejny chochlik WordPressa, na który  nie mam wpływu.

UWAGA!!!

WPROWADZAM ZAKAZ WSTĘPU DLA WYZNAWCÓW TEORII PŁASKIEJ / WKLĘSŁEJ / PUSTEJ ZIEMI!

Wierzysz w płaską ziemię?

Jeśli tak, to wiem z doświadczenia, że nie ma takich dowodów, które byłyby w stanie obudzić w tobie podejrzenie, że możesz się mylić. Wiem, że jesteś niezłomny w swojej wierze niczym chrześcijański męczennik i że prędzej dasz się posiekać na kawałki, niż otworzysz rozum na merytoryczne argumenty.

W takim razie mam dla ciebie wyzwanie. Wytłumacz mi:

  • retrogradację planet na płaskim naleśniku – tylko błagam, okaż choć trochę szacunku własnemu rozumowi i rób z siebie głupka, który wierzy, że niebo to animacja wyświetlana na ekranie ani nie wstawiaj tu filmiku z planetami poruszającymi się po orbicie z fantazyjnymi falbankami;
  • zmiany pór roku – dlaczego wiszące na sznurku i krążące dookoła naleśnika słońce powoduje, że raz mamy lato, a raz zimę, dlaczego latem dzień jest dłuższy, a zimą krótszy? [Tę animację pobrałam ze strony skądinąd inteligentnego płaskoziemca, który nie zauważył, że panuje tu wieczna pełnia księżyca].

plaska-ziemia

  • wyjaśnij dzień i noc polarną – skoro słońce okrąża naleśnik po obrzeżach, to dlaczego w centralnym punkcie waszej mapy, na Alasce, przez pół roku panuje polarna noc, a przez drugie pół roku polarny dzień i dlaczego nikt z was nie zwrócił uwagi na to, że wasze płaskoziemne animacje pokazują, że panuje tam stale półmrok?
  • dlaczego z półkuli południowej nie widać gwiazdy polarnej, a z Polski nie widać Krzyża Południa?
  • dlaczego po jednej stronie bieguna ziemi wypływająca z wanny woda obraca się zgodnie z ruchami wskazówek zegara, a po drugiej w przeciwną?

Ta płaska bzdura zaczyna zataczać coraz większe kręgi i coraz więcej naiwniaków daje się w to wciągać, a mój blog jest nieustannie nawiedzany przez kolejnych, wprost palących się do nawracania na swoją płaską wiarę MISJONARZY.

Nie, to nie jest cenzura!

Wciąganie mnie w te nigdy niekończące się potyczki jest okradaniem mnie z czasu i energii!

Mój czas jest cenny,więc wolę przeznaczyć go na coś bardziej konstruktywnego niż utarczki „strzyżono-golono”.

[Nie znaczy to oczywiście, że zupełnie zakazuję poruszania tego tematu. Jeśli masz coś mądrego do powiedzenia to pisz śmiało, tylko nie próbuj mnie przekonywać, że ziemia jest płaska / wklęsła / pusta].

Trzeba być naprawdę kompletnym, pozbawionym (nawet płaskiego) mózgu kretynem, żeby wierzyć w te brednie! Łebski, nieszczepiony uczeń szkoły podstawowej jest w stanie odkryć, gdzie kryje się błąd logiczny w wywodach płaskoziemców, ale dorośli, nawet „wykształceni” (w nowym systemie edukacji) magistrowie i doktorzy tego nie potrafią. I co się dziwić, skoro doktor astronomii nie potrafi odróżnić znaków zodiaku od gwiazdozbiorów, a co jest wprost trudne do uwierzenia, wyrzygnął z głębi swojego (chyba płaskiego) mózgu taką oto wielką mądrość: „Przez tysiące lat Ziemia zmieniła swoje położenie względem Słońca”.

Wiara w płaską ziemię jest cechą wieków ciemnych, czyli XXI wieku, w którym nastąpił katastrofalny i nienotowany nigdy wcześniej upadek edukacji. Kolejne reformy szkolnictwa doprowadziły do tego, że ludzie nie potrafią myśleć logicznie (sprawdź hasło „trivium”) i nie posiadają ugruntowanej wiedzy na żaden temat. Szkoły (również renomowane uczelnie wyższe) wypuszczają analfabetów i ćwierćinteligentów, którym można wcisnąć każdy kit i ciemnotę, np. lekarzy pediatrów, którzy szczepią i nie widzą tragicznych skutków tego procederu. Jest to robione celowo, bo korporacyjne rządy nie potrzebują inteligentnych, niezależnych myślicieli, lecz wielorasowego, pozbawionego tożsamości stada baranów do wykonywania niewolniczej, prymitywnej pracy.

Już starożytni wiedzieli, że ziemia jest kulą i umieli obliczyć jej średnicę. Wiedzieli o tym również uczeni w średniowieczu. Słynne ostatnio Towarzystwo Płaskiej Ziemi powstało nie w średniowieczu, lecz w XIX wieku, ale nikt nie potraktował tego poważnie. Obecnie podchwycili i solidnie dofinansowali tę ideę Iluminaci celem ogłupiania i skłócania i tak już ogłupionej i skłóconej ludzkości i jak widać odnieśli wielki sukces, bo już niemal wszyscy uwierzyli, że żyjemy na naleśniku. Musieli wpakować w to naprawdę dużo forsy, o czym świadczą profesjonalnie zrobione filmy (animacje) oraz potężna reklama, oparta głównie na marketingu szeptanym.

Teoria płaskiej ziemi jest tak szeroko lansowana, ponieważ jest idealna do zdyskredytowania tropicieli prawdziwych spisków (chemtrails, Smoleńsk, 911), a przede wszystkim wszystkich, którzy negują korporacyjną, upolitycznioną pseudo-naukę (wiarę w ocieplenie klimatu, toksyczność CO2, biotechnologię i jej sztandarowy „wynalazek” jakim jest GMO, wakcynologię, medycynę rzekomo opartą na dowodach itp.). Jeśli tropiciele spisków dadzą się nabrać na teorię płaskiej ziemi i zaczną ją głosić skompromitują się kompletnie i zrobią z siebie idiotów, którym nikt nie będzie wierzył ani traktował ich poważnie.

Tropiciel spisków jest jak saper: wystarczy jeden błąd, żeby całkowicie stracił wiarygodność.

I faktycznie, tak właśnie się stało – na YT już pojawiły się filmiki, wyśmiewające w czambuł wszystkie „teorie spiskowe”, zarówno religijne jak i tzw. pseudonaukowe. Teza lansowana w nich brzmi: nie ma żadnych spisków, żyjemy w bezpiecznym, doskonale kontrolowanym systemie, w którym nie ma miejsca na jakiekolwiek nadużycia ze strony nauki, medycyny ani polityki, a kto twierdzi, że jest inaczej jest paranoikiem i szaleńcem i powinien poddać się leczeniu psychiatrycznemu.

Nie chciało mi się polemizować z tą płaską bzdurą, ale na szczęście jest ktoś, komu się chciało. To Opolczyk, który wyjaśnia łopatologicznie co i jak, całość jest do przeczytania tutaj. Jego płascy przeciwnicy mają za argument wyłącznie obelgi i oczywiście bany. Po raz kolejny przekonuję się, że wiary nie da się uleczyć żadnymi, racjonalnymi (nie racjonalistycznymi!!!) dowodami i argumentami.

Wiele razy prosiłam, żeby wyznawcy płaskiej / wklęsłej / pustej ziemi wyjaśnili mi zjawisko ruchu wstecznego (retrogradacji) planet! Mimo wielokrotnie ponawianych apeli nie doczekałam się odpowiedzi, w końcu przesłano mi animację z planetami poruszającymi się po orbitach w kształcie fantazyjnych pętelek. I w tym momencie ręce mi zupełnie opadły! Jeśli tak wiele osób jest w stanie uwierzyć w coś tak nielogicznego i niezgodnego z prawami fizyki, to z edukacją jest dużo gorzej niż mogłam przypuszczać.

Wzbudzający powszechny aplauz płaskoziemców filmik z występem Dave Murphy’ego najpierw wywołał u mnie paroksyzmy zagrażającego życiu śmiechu, a potem rasistowską myśl, że ten facet kończył szkoły w jakimś murzynowie. Kolejna refleksja nie jest już tak wesoła: w tym murzynowie uczą się obecnie również białe dzieci, nie tylko amerykańskie, ale wszystkie, na całym, wielkim świecie i dlatego mamy poziom nauczania odpowiedni dla niewolników pracujących na plantacjach, a nie dla błyskotliwych intelektualistów. Może to się komuś nie spodobać, ale prawda jest bolesna: wszyscy jesteśmy niewolnikami. Jeśli chcesz wiedzieć czyją jesteś własnością dowiedz się, kogo nie wolno ci krytykować. Wolter sądził, że nie wolno krytykować rządzących. Pomylił się. Nie chodzi o rządzących, lecz o właścicieli niewolników, w których zamieniono nas wszystkich.

A teraz wysil szare komórki i samodzielnie odkryj, dlaczego ten wywiad powinien cię śmieszyć, a nie oświecać intelektualnie. Ja uznałam, że ten film nie jest godzien obejrzenia już po pierwszym wielkim objawieniu, jakie zapodał swoim bezmyślnym wielbicielom:

Jeśli leci pilot nad krzywizną ziemi powinien obniżać tor lotu co 5 minut, by pozostać dookoła krzywizny

Jeśli nie obniży toru lotu, to (jak się domyślam) odleci w kosmos. Czy to zdanie wydaje ci się logiczne? A może logiczne jest zdanie przeciwne, że jeśli będzie co 5 minut obniżał wysokość, na której leci, to w końcu zaryje nosem w grunt? To drugie zdanie również wydaje się logiczne, prawda? Ale oba te zdania nie mogą być prawdziwe, bo sobie przeczą. Potrafisz odkryć gdzie pan Murphy robi z ciebie idiotę? Jeśli nie potrafisz, to spytaj ucznia szkoły podstawowej, może on będzie wiedział?

Zamiast bezkrytycznie wierzyć w opowieści pana Murphy weź do ręki encyklopedię (NIE, NIE Wikipedię!!! Mam na myśli poważną, niezafałszowaną przez polityczną poprawność papierową encyklopedię, najlepiej wydaną jeszcze w XX wieku) i sprawdź jak działa żyroskop, wybierz się do obserwatorium astronomicznego i spytaj dlaczego jedne gwiazdy widać, a innych nie widać albo przynajmniej obejrzyj ilustracje w encyklopedii stojącej w biblioteczce dziadka. Rusz mózgiem, bo jeśli tego nie zrobisz każdy „misjonarz” dowolnej teorii zrobi ci wodę z mózgu, a ty pójdziesz za nim jak owca za rzeźnikiem.

3 391 komentarzy do “HYDE PARK 2, czyli miejsce do rozmów na dowolne tematy

  1. Zgadzam sie, wglebianie sie w to co inni oferuja na tacy nie jest moja mocna strona. Ja raczej poruszam sie po tematach intuicyjnie. Jezeli chodzi PZ to nie sledze ich wyznawcow wogole. Jak trafi mi sie jakis ciekawy watek to go draze do samego sedna aby pozniej zostawic i zapomniec. Tym sposobem unikam indoktrynacji. Z czasem temat powraca a ja podchodze do niego tak jakbym mial z nim stycznosc po raz pierwszy. Co powoduje jednoczesnie stawianie nowych glupich pytan zarowno z mojej oraz innych strony.

    Pytanie o ruch wsteczny planet do plaskoziemcow moznaby porownac z pytaniem w jakim kierunku poruszaja sie elektrony. Plaszczak odpowie wowczas: a jaka masz pewnosc ze to sa elektrony? Ruch nie jest tutaj priorytetem dla myslacego w ten sposob umyslu.

    Ja zdaje sobie sprawe ze dyskutujac na te tematy z astrologiem wchodze na mine. Robie to jednak nie z glupoty lecz z ciekawosci i checi burzy mozgow. Nie ma czlowieka na ziemi ktory by wiedzial wszystko o wszystkim. Tak naprawde to czy mozna cokolwiek wiedziec na pewno.
    Jak to fajnie i przyjemnie jest byc nazwanym glupcem. Lubie to szczerze mowiac i wcale mi nie jest z tym zle.
    Aczkolwiek glupio byloby mi sie przyznac do swojej wysokiej inteligencji czy tez madrosci. Gdybym oczywiscie taka posiadal. Na szczescie takie zagrozenia w moim programie sa pozbawione ikon.

  2. Symulacja zwana Wszechświatem musi się trzymać kupy, a program komputerowy musi działać. Ale analogicznie jak program – jest pełna błędów i dziur, przez które ktoś wpuszcza wirusy, a nawet próbuje spowodować zwiechę całości. W tym programie jest możliwość poprzestawiania liter i cyfr i pokierowania tym wszystkim na swój sposób, ale jednak nie do tego stopnia, żeby wszystko się zawaliło. Przynajmniej do tej pory nikomu nie udało się tego zawalić. Ci, którzy próbowali zostali usunięci programem antywirusowym (np. Atlantyda). Oczywiście, próbują znowu i znowu uzyskają ten sam rezultat – reset programu i zaczniemy wszystko do początku. Symptomy zmierzania w kierunku resetu stają się coraz bardziej widoczne: GMO, chemtrails, zanieczyszczenie oceanów grożące zagładą życia morskiego i wyeksploatowanie zasobów ziemi przez pazerne korporacje. Bruno Groening wspomniał kiedyś, że Bóg nie dopuści do zniszczenia planety ani zagłady ludzkości i że jeśli sprawy zajdą za daleko nastąpi interwencja. Moim zdaniem – reset.

    Mam nadzieję, że tym razem nie dojdzie do skasowania całego dorobku naukowego i technicznego. Dziś moglibyśmy żyć jak w raju, przestrzegając praw duchowych, nie wyrzekając się jednocześnie wygody i bezpieczeństwa.

  3. A co do religii… czas życia religii nie przekracza zwykle 2 tys. lat. Są wyjątki, ale rzadkie. Wspaniałe świątynie starożytnego świata leżą dziś w gruzach. Chrześcijańskie kościoły również legną w gruzach, bez względu na to, jak bardzo chrześcijanie będą sobie darli włosy z głowy. Pomyślcie, jak histeryzowali starożytni, gdy dogorywała ich religia. Ja nie mam nic przeciwko przerabianiu kościołów na domy mieszkalne, bo lepsze to, niż ich burzenie. Sama bardzo chętnie zamieszkałabym w takim starym kościółku z pięknymi witrażami 🙂

  4. @ Angua: ja też miałam w szkole astronomię i też srodze się rozczarowałam. Byłam bardzo podekscytowana tym, czego nauczę się na tych lekcjach i nie mogłam się doczekać pierwszych wykładów. Kiedy zobaczyłam program całe powietrze ze mnie uszło jak z dziurawej piłki. Nuda i beznadzieja. Masz rację, że wszystkie ścisłe przedmioty celowo są tak wykładane. A mogłyby być najciekawsze. Teraz sobie przypominam, jak szkoła mordowała we mnie chęć nauki. Szłam do szkoły podekscytowana, bo przeczytałam mnóstwo ciekawych książek i żyłam w złudzeniu, że szkoła będzie jeszcze ciekawsza. A była totalnie beznadziejna, nudna i zabijała ciekawość. Wzory, obliczenia (kalorymetr do dziś nawiedza mnie, niczym upiór, w koszmarnych snach), mechaniczne wkuwanie nudnych rzeczy, dno po prostu. A na przedmiotach humanistycznych sakramentalne pytanie: co poeta miał na myśli? Tylko się powiesić. Na szczęście mogłam pod ławką czytać książki z mojej ulubionej serii ze znaczkiem nieskończoności.

  5. @ Astromario
    No właśnie, a mógłby taki nauczyciel pokazać kilka slajdów – już wtedy były dostępne piękne zdjęcia Kosmosu, poopowiadać o ogromie Wszechświata, o dylatacji czasu i innych niesamowitych zjawiskach. Nic dziwnego, że moi (Twoi pewnie też) koledzy i koleżanki uznali astronomię za straszliwe nudy, i coś, czym nie warto się zainteresować.

    Gdyby nauczano tych przedmiotów jak należy, to może „adepci nauk PZ” nie dziwiliby się, dlaczego – skoro Ziemia (tzn. cały Układ Słoneczny) leci podobno przez Kosmos z tak wielką prędkością (chyba ok. 80 tys. km/godz.) – gwiazdy nie śmigają nam po niebie jak latarnie na autostradzie, i mnóstwu innych – całkowicie wytłumaczalnych na poziomie podstawowym nauki zjawisk (parę miesięcy temu już była u Ciebie na ten temat dyskusja – temat wraca jak bumerang).

    Kiedyś na I roku KAŻDYCH studiów – nawet humanistycznych – była OBOWIĄZKOWA logika. Na studiach ścisłych bardziej rozbudowana, na humanistycznych raczej na poziomie dość podstawowym – ale była. Wiem to na pewno, bo studiowałam zarówno na ścisłym kierunku, jak i jak najbardziej humanistycznym, i w obu przypadkach miałam co najmniej 1 semestr logiki. A że bardzo mi się to podobało, to do dziś pamiętam bardzo dużo, a potrafię przynajmniej korzystać z tej wiedzy – a minęło prawie 40 lat 🙂

  6. „..Sama bardzo chętnie zamieszkałabym w takim starym kościółku z pięknymi witrażami” 🙂
    ___
    Może… nie koniecznie w starym kościółku, ale… Mario, a co stoi na przeszkodzie byś zrobiła sobie sama witraże w oknach ?
    Ja właśnie kilka dni temu… skończyłam malować witraż na moim oknie w łazience… 🙂
    Oczywiście wszystkie lampiony na świeczki również zostały pomalowane farbami witrażowymi w różne wzory… począwszy od motywów roślinnych, skończywszy na ptaszkach i motylach…

    „…Kiedy zobaczyłam program całe powietrze ze mnie uszło jak z dziurawej piłki…”
    ___
    Miałam podobnie gdy wybrałam się na psychologię, tyle że u mnie trwało to 2 długie lata, podczas których ciągle miałam nadzieję, że nauczę się czegoś nowego… ha, ha,ha…

  7. Ech, logika… kiedyś była już w gimnazjum, niestety, wypadła z programu, bo system nie potrzebuje ludzi myślących, lecz wkuwających i recytujących wyuczone formułki. Logiki i sztuki prowadzenia sporów uczy się w elitarnych szkołach w UK. I to dlatego Polacy z takim zachwytem słuchają występów Nigela Farage, bo u nas nikt nie umiałby mówić w taki sposób.

  8. Witraże w oknach to nie to samo, co mieszkanie w kościele 😛 Widziałam w TV takie domy przerobione z kościółków i bardzo mi się podobały. W UK i USA takie „obiekty” wystawiane są na sprzedaż lub przerabiane na mieszkania czynszowe. Mieszkanko z wieżyczkami i organami, to jest to! A i zadzwonić dzwonem można, jeśli ma się ochotę 🙂

    A możesz wrzucić gdzieś swoje dzieła? Może się zainspiruję?

  9. W szkolach to ewidentnie brakuje takich przedmiotow jak Propedeutyka Filozofii!
    Mlody czlowiek nie jest w stanie bez przymusu zglebiac fizyke, matematyke czy tez astronomie (oczywiscie generalizuje). W szczegolnosci chlopaki, u ktorych analityczne myslenie dopiero po 20 rokiem zycia ma jakis sens i odzwierciedlenie w rzeczywistosci, gdyz mn w tym wieku wlacza sie pozytywne krytyczne myslenie-i to tez nie u wszystkich. Ci pojemni maja szanse zaskoczyc po takim praniu mozgu, lecz ci mniej pojemni oraz tzw inteligentni moge z matrixa sie juz nie wydostac. Najprosciej mowiac ich twardy dysk (u mniej pojemnych) oraz ram (u inteligentnych) jest w takim stopniu zawalony informacjami z trzeciej reki, iz w koncu przeciazy i zwolni obroty calego systemu.
    Dlatego do tego czasu karmi sie dzieciaki banialukami wszelakich autorytetow i lepiej wiedzacych. Wowczas powiedzenie: czym za mlodu skorupka nasiaknie tym na starosc traci, nabiera glebszego znaczenia.

  10. „…A możesz wrzucić gdzieś swoje dzieła? Może się zainspiruję?”
    ____
    Niestety Mario, na razie… nie mogę, ale jak kupię sobie nowy telefon, to wrzucę i się pochwalę 😀
    Za jakieś 3 miesiące…

  11. @ Ariosto: teraz zabiera się dzieciaki z domów niemal od urodzenia. Rodzą się w szpitalu, a nie w domu i to też odciska na nich swoje piętno. Potem idą do przechowalni zwanej żłobkiem, do przedszkola i do szkoły, więc rodzice nie mają wpływu na to, co (i czy w ogóle) dzieciaki myślą, jaki mają światopogląd itp., oni nawet tracą poczucie indywidualności. Przygotowuje się ludzi do przejścia na poziom roju, jak w ulu. Jeszcze jedno pokolenie i nikt się nie sprzeciwi. Mam nadzieję, że myślące niedobitki wywalczą sobie jakąś niszę, gdzie będą mogli żyć jako wolne jednostki. Niestety, część z tych, którzy się przebudzili chcą częściowej niewoli, bo domagają się powrotu religii.

  12. Mlody ostatnio mial deja vu,pierwszy raz w zyciu,zapytal czy mozemy pogadac….juz sie wystraszylam ze,chce pogadac o tych smiesznych sprawach(pierwsza milosc).Dzis widzialem cos dziwnego,migawke z zycia a zachwile to samo zobaczylem,czytalem o tym i wydaje mi sie ze to porzednie wcielenie.mowie nie wiem gdzie ty czytasz takie glupoty,ale cos ci powiem!poprzednie wcielenie jest nie mozliwe w deja vu….zalozmy ze zyles 50 lat temu,nie bylo takich mebli,nie bylo takich telewizorow,nie bylo twojej szkoly….pyta co ja o tym mysle,mowie cos ci powiem,jak dla mnie to jest przeskok na lini czasu….ale to jest tylko moje zdanie.Starszy syn jest inzynierem,mowi do mlodego,jak dla mnie to jest blad w mozgu,czyli jak blad w komputerze,ale ty szukaj dalej.Na razie temat zostal zamieciony pod dywan,przez mlodego.

  13. To jest prawda mlodziez,nie ma nawyku logicznego myslenia,mozgi sa zawalone glupotami,maja problemy z rozwiazaniem najprostszego zadania z matematyki,a wiecie dlaczego?bo dzis jest normalne ze do rozwiazania zadania z matematyki uzywa sie kalkulatora,nie kartki i dlugopisu!!!!,jak moj starszy syn byl w gimnazjum powiedzial do mnie ze nie moze zrobic zadania z matematyki,bo mu sie kalkulator zepsul,pytam syna co masz za zadanie ze potrzebujesz kalkultora?,obliczyc sinus i cosinus….mowie do niego to kartka i dlugopis….syn mowi,ale nas nie uczyli bez kalkuladora,nie wiem jak to sie robi!

  14. A pamiętasz, jak za komuny było w sklepach? Była lada, za ladą stały panie ekspedientki i podawały towar: „proszę masło, proszę kartofle”, one to ważyły, pisały na kartce ile waży, jaka cena, obliczały ile za ten kawałek, a potem ołówkiem na kartce sumowały wszystko. Klient stał i patrzył, a jakby się pomyliła to od razu mówił „błąd”. Dzisiejsza młodzież chyba nie potrafi sobie tego wyobrazić. I na pewno błędu w rachunkach nie zauważy 😦

  15. Teraz jest nowosc,sluchawka do ucha ktora tlumaczy rozne jezyki!,super teraz mlodziez nie bedzie sie uczyc jezykow obcych,bo po co,przeciez jest tlumacz,dzieciaki beda naciagac rodzicow na forse zeby miec tlumacza….ale nie rozumieja jednego,to jest jak tlumacz z google tlumaczy wszystko doslownie!!!wychodza takie pierdoly ze wlosy staja deba,ale chyba o to chodzi!

  16. Pewnie ze pamietam,jak panie w sklepie liczyly na kartkach….w mojej miescinie do dzis tak jest,(mowie o Hiszpani),jak ide do sklepu na zakupy,ja szybciej oblicze w glowie niz kobieta z karta i dlugopisem,moj maz zawsze na zakupach mowil do mnie oblicz ile to bedzie 15% z 200 euro,mowil ty to zrobisz szybciej w glowie niz ja z kalkulatorem.

  17. Moja coreczka ma luz bluz. Chodzi co prawda do szkoly ale tylko na pol etatu. Chodzila na poczatku tylko dwa razy w tygodniu, teraz zaczyna chodzic po trzy dni. Sama chciala. W klasie jest ich dwunastu w przedziale wiekowym od 4-6 lat oraz dwie nauczycielki. W reszte dni ma troszke nauki w domu-glownie bawi sie, jest bardzo pomyslowa wiec nie ma z nia zadnych klopotow.
    Po roku czasu opanowala bardzo dobrze jezyk angielski, nawet nauczyciele sa mile zaskoczeni-oczywiscie to tez ich zasluga. My im w szkole powiedzielismy tylko zeby nie spieszyli sie z nauka, ze ona jest tutaj po to aby mogla sie bawic z rowiesnikami-widac bylo ze chce do dzieci.
    Niedawno zapytali sie nas czy moga juz zaczac nauke pisania i czytania. Oczywiscie zgodzilismy sie, gdyz juz kuma po angielsku a polski alfabet tez juz w domu przerabia na swoj sposob. Co tydzien przynosi na ustach nowa piosenke do domu-sam nie wiem jak ona to robi, skonczyla dopiero niedawno 5 lat. Dziwczynki ze starszych klas tez sie z nia bawia. Maja wszkole fajny system opieki nad mlodszymi, dzieki ktoremu na placu zabaw lub poza szkola, kazdy szkrab ma swojego starszego PlayBudy.

    Ostatnio corka zaczyna cos gadac o planetach, chyba nadszedl juz czas ja z tej szkolki zabrac ;p

  18. Tak. W tym wieku zaczela nas corka nekac ze chce do szkoly. Zupelnie nie po naszej mysli, gdyz planowalismy domowe nauczanie. Zaczelo sie od tego iz wielekrotnie razem odbieralismy jej starszego kuzyna z normalnej panstwowej szkoly. Mimo tego ze chodzilismy na rozne play group dla maluchow ona chciala bawic sie z dziecmi codziennie.
    Za mala byla na szkole a do normalnego przedszkola tez nie chcielismy jej posylac.

    Znalezlismy jednak przedszkole Montessori. Po wizycie u nich, corka oznajmila ze nie chce tam chodzic. Powodem byl za duzy rozgardiasz, mnostwo zasmarkanych halasujacych niewyzytych maluchow. A ona sama raczej spokojna skupiajaca sie na jedej rzeczy dziewczynka.
    Zaproponowali wiec nam szkole-w zupelnie innej lokalizacji. Corce od razu sie spodobalo. Trzy razy mniej dzieciakow, no i wlasciwie po tym przedszkolu i tak tutaj by zawedrowala. Szkola idzie z nami na wszystkie ugody. Dieta weganska, brak szczepien, part home schooling, no problem dla nich at all.
    Szkola jest prywatna lecz my dopiero dwa miesiace temu zaczelismy cokolwiek placic. 16 godzin w tygodniu oplaca panstwo do piatego roku zycia dziecka. Jak ktos jest na benefitach to i za 40 zaplaca.
    Dzieci w UK zaczynaja wczesniej chodzic do szkoly. Lecz pierwsze dwa lata to smiech na sali w porownaniu do tego co w Polsce. Zamiast ocen gwiazdeczki i zabawa calymi godzinami. A w tej Montessori to juz wogole checa- kazda zabawka ma swoje przeznaczenie. W tej szkole nawet jeden dzien w tygodniu jest bezlekcyjny. Wowczas cos zwiedzaja, lub na dzialce roslinki sadza…
    Pranie mozgu zaczyna sie od 7-8 lat. Do tego czasu juz przestanie chodzic do szkoly. Juz w tym roku zamierzamy przejsc na calkowicie domowa nauke.
    Dyrektorka szkoly jest wierzaca. Udziela sie we wszelakich akcjach charytatywnych i koscielnych. Lecz w sumie klawa babka z niej.

    Nie wiem co z dwojga zlego kazaloby mi natychmiast zabrac corke ze szkoly. Gdyby przyniosla do domu obrazek z dżizuskiem czy tez fotke z kulista ziemia? 😉 Oba oznaczalyby wlasciwie ze czas prania sie zaczyna.

  19. To może sam otwórz prywatną szkołę dla płaskoziemców.

    Mnie by było obojętne, czy dziecko przyniosłoby mi dżizuska czy płaską ziemię, bo to łatwo wybiłabym mu z głowy, ale wkurzyłabym się nie na żarty, gdyby po przyjściu ze szkoły zaczęło nawijać o tęczowym seksie z transwestytą i swoim dziadziusiu małpoludzie.

  20. Jeśli chodzi o wychowanie religijne, to dziecko nie da się zindoktrynować, jeśli w domu nikt się nie modli i nie dewoci. Moje dzieci chodziły na religię, bo religia (oczywiście) była w środku dnia i nie mogły z niej wyjść. Ale żadne wysiłki siostry nie pomogły, i tak zostały bezbożnikami. Z seksem sprawa jest bardziej poważna, bo to jest potężny instynkt, którego nie powinno się budzić przedwcześnie.

  21. Dla mnie dziadzius malpolud i kształt ziemi to jak dwie strony tego samego medalu. Te historie tak czesto sie przeplataja ze az czasem zlewaja w jedna bajke.
    Co do religii to masz racje, tylko aby nie za wczesnie kazali dziecku klekac i przepraszac za cos czego nie zrobilo.
    Swiatopoglad jest jednak powazna indoktrynacja. Dziecko, czlowiek powinien to zglebiac samemu. Dzis jednak jest to niemozliwe. Juz w samych bajkach dla najmlodszych jest mnostwo dinozaurow, planet i kosmitow, a w filmach astronauci lataja w przestrzeni kosmicznej i zachwycaja sie graficznie stworzonym tlem.

  22. Właściwie to ja nie wiem, jak to jest z tą indoktrynacją. Są tacy, którzy się jej po prostu nie poddają, nie bo nie. Kiedy byłam mała u moich dziadków stała na półce książka o ewolucji i ja ją bardzo lubiłam przeglądać. Były tam obrazki wymarłych zwierząt, niektóre z nich wymarły na amen, a niektóre rzekomo przekształciły się we współczesne gatunki. Na przykład były tam różne stworzenia podobne do konia, których już nie ma, a koń jest. Mi się to nawet wydawało logiczne, ale nie to, żebym z tego zrobiła jakiś dogmat. Wierzyłam, że nauka wie co mówi, bo jest mądra i to zbadała. Ale potem, już jako osoba dorosła, zetknęłam się z poglądami głoszącymi, że ewolucja to oszustwo. Początkowo potraktowałam to jako bredzenie chrześcijan, o których rozumie nie miałam zbyt dobrego zdania, bo wiele razy przyłapałam ich na wierze w kretyńskie i szkodliwe zabobony, a ich święci po prostu mnie śmiertelnie przerażali. To samo przydarzyło mi się z transplantacją. Uważałam to za postęp w medycynie, a negujących ten postęp uważałam za głąby. I w tym przypadku myślałam, że to po prostu chrześcijanie i ich dogmaty. Ale w końcu trafiłam na jakieś materiały, które obaliły moją wiarę w jedno i drugie. Owszem, początkowo trudno mi było tak po prostu przestawić swoje myślenie na skrajnie inne tory, ale trochę pomyślałam i to zrobiłam. Nigdy mi się nie zdarzyło, żebym wpadła we wściekłość (jak to dziewczę w komentarzach w notce o Wikipedii), że ktoś neguje moje niezłomne i święte wierzenia. To było raczej niedowierzanie. Może niezbyt miłe uczucie, ale nie ekstremalne. Żeby było śmieszniej do zanegowania ewolucji przekonał mnie dr fizyki 🙂 a żeby było jeszcze śmieszniej, to namówił nas do przeczytania książeczki jehowitów na ten temat. Poszłam więc do moich sąsiadów ŚJ i nabyłam u nich rzeczoną książeczkę. Wtedy byłam już mocno wątpiąca w bajki dziadka Darwina, bo wszyscy szukali brakującego ogniwa i co kilka lat je znajdowali, tyle tylko, że za każdym razem było to prymitywne oszustwo. Ostatnim razem było to bodajże lemur, wstyd nie do opisania.

    Jeśli chodzi o bajki (kreskówki) to jest w nich mnóstwo zagrożeń, z których w ogóle nie zdajemy sobie sprawy. Ja byłam wychowana bez żłobka, przedszkola, bajek i telewizora i może dlatego jestem jaka jestem. Wczesne bajki Disneya nie były groźne, zepsuły się dopiero wtedy, kiedy stały się popularne, bo odkryto potencjał jaki mają w masowym praniu mózgów. Na YT jest bardzo dobry rosyjski program na temat bajek. Każdy rodzic powinien to obejrzeć i przemyśleć.

    Uważam, że żłobek, przedszkole i szkoła to największe zagrożenie dla ludzkości. Rodzice powinni sami edukować swoje dzieci. Brak edukacji jest mniej groźny niż zła edukacja. Nauczono nas wierzyć jak w najświętszy dogmat, że (państwowa) edukacja jest najważniejszą rzeczą, jaką musimy zapewnić swoim dzieciom. I jest to prawda, pod warunkiem, że nie będzie państwowa, że sami ułożymy jej program i ją zrealizujemy po swojemu, a przynajmniej pod ścisłą kontrolą. Ludzie powinni się zebrać w grupy i tworzyć małe szkoły, do których sami będą dobierać nauczycieli. Rodzice powinni być obecni w czasie lekcji i uważnie słuchać, czego dzieci są uczone, żeby się nie okazało, że belfer przemyca coś szkodliwego. Oczywiście nie wszyscy na raz, ale zawsze jakiś jeden rodzic powinien siedzieć w ostatnim rzędzie i słuchać.

  23. ”Wczesne bajki Disneya nie były groźne, zepsuły się dopiero wtedy, kiedy stały się popularne, bo odkryto potencjał jaki mają w masowym praniu mózgów.”

    Jak umarł, przejęli to ”starsi” i ”mądrzejsi” do politpoprawnej propagandy.
    Disney był porządnym człowiekiem:

    ”Mroczna twarz Walta Disneya. Meryl Streep oskarżyła go o seksizm i antysemityzm. Jaka jest prawda o znanym rysowniku?” 🙂
    http://natemat.pl/88157,mroczna-twarz-walta-disneya-meryl-streep-oskarzyla-go-o-seksizm-i-antysemityzm-jaka-jest-prawda-o-znanym-rysowniku

  24. No właśnie, chemtrails nie widzą – pomimo, że trują ich już od ok. 8 lat ( w Polsce, im bardziej w zachodnią stronę tym dłużej i gorzej ), ślepoki nie widzą już nawet księżyca. Ciekawe czy słońce te przytrute podniebnymi chemikaliami krety jeszcze widzą, czy też już nie – no może tylko wtedy coś tam widzą jak im po ślepych gałach mocniej porazi.
    Jak można ciągle nie widzieć chemtrails i nic o tym nie wiedzieć? Przecież trują prawie dzień w dzień i niedługo za dwa lata wybije okrągła 10 rocznica rozpoczęcia oprysków. Teraz trują już dyskretniej niż w pierwszych latach akcji, ale nie zmienia to faktu, że srają chemią na wszystko nadal i na pewno nie jest to niewidoczne.

    Jeszcze zrozumiem, że zimą ktoś nic nie zauważył, ale latem nic nigdy nie dojrzeć i nie zakumać przez tyle lat? Choćby bladym świtem wiosną czy latem, jak niewolnik wstaje i musowo udaje się na swój katorżniczy etat, to po obudzeniu czy w drodze do pracy, wydawałoby się, że nie ma siły żeby w końcu każdy z przynajmniej jako tako funkcjonującym wzrokiem, przez tyle czasu niczego nie dojrzał. A jednak niewolniki nie widzą, ślepe są bardziej niż krety i inne podziemne stworzenia, ktoś powinien wydać dla nich nakaz przymusowego obsztalowania bryli, to może kiedy czegoś tam się wreszcie dopatrzą, choć gwarancji na to nikt dać nie może.

    Tu chyba chodzi też o to, że przeciętnych niewolników takie rzeczy zwyczajnie przerastają, dlatego z góry wypierają chemtrails i podobne zjawiska, bo jakby mieli uznać to za fakt, oszaleliby w krótkim czasie. To im się po prostu zupełnie nie zgadza ze sztucznie wtłoczonym do pustych łbów światopoglądem o rzeczywistości, w której z lekka przytruci niewolniczo egzystują.

  25. Mnie najbardziej rozwalają takie zdania: „gdyby nas truli z powietrza to przecież wszyscy by to widzieli i by się wydało” albo „to tylko smugi kondensacyjne, samoloty latają to i smugi muszą być”. Niektórzy są tak zatwardziali w swoim uporze niewidzenia tego, co jest, że przedstawiają mnóstwo dowodów, które uważają za naukowe. Bo jakiś fizyk coś powiedział, albo jakiś Bart napisał, więc spoko, nie ma sprawy.

  26. He, kto ma widzieć ten widzi i to od dawna, a za to, że reszta skreciała nie odpowiada. Idzie tu chyba o szerokość horyzontów umysłowych, jak ktoś ma wąziutkie, to niczego nie dojrzy, choćby i sto lat czymś go posypywali. Każdy widzi tylko to, co na dany moment jest w stanie przyjąć do świadomości. A reszty nie dojrzy niestety, choćby prawda waliła po oczach, to i tak zostanie kretem. Wolna wola chciałoby się powiedzieć, tylko czemu ta garstka, która jako tako rozumie co jest grane ma brać w tym udział? Bo truci są wszyscy siłą rzeczy, oddycha każdy i akurat wiara czy niewiara w chemtrails nie ma tu nic do rzeczy. Zresztą jakaś tam wiara czy jej brak i tak w tym wypadku nie ma nic do rzeczy. To są fakty, walą po gałach i płucach, ale jak widać nie rasowych niewolników.

    A ponoć jest tak ( ale nie wiem czy to prawda ), że większość ludzi na tej planecie ma jakiś tam gen niewolnika. I im podobno ich niewolnicze życie spędzane głównie i przez większość czasu w pracy + dyktowanie im z góry co mają robić i myśleć na każdy temat – im to bardzo odpowiada i pasuje. Tacy po prostu są, bo urodzili się z tym genem poddanej ofiary. Ale żeby tak świetnie się czuć w roli niewolnika, trzeba mieć w sobie ten gen. Kto go nie ma ten nie kuma tej czaczy, ale genu niewolnika brakuje tylko małemu % ogólnej populacji na ziemii. Coś czuję, że chyba właśnie mi go brak i bardzo się z tego cieszę he, he 🙂

  27. Nie ma co sie oszukiwac, my tez jestesmy wyprani z mozgu. Jedni bardziej drudzy mniej. Tak samo jak ci „uspieni” nie zdaja sobie z tego sprawy, tak i my mozemy miec bledne wyobrazenie rzeczywistosci.
    Probujemy dociekac prawdy gdyz to lezy w naszej naturze, aczkolwiek gdybysmy wiedzieli, to nie mielibysmy potrzeby walkowania tych samych tematow.
    Trik polega na tym ze wlasnie „uspieni” wierza ze wiedza, i tak oto myslenie im sie wylacza. Przebudzeni natomiast wiedza ze nie wierza/lub ze cos jest wiara i sie na nia godza, gdyz wiara sama w sobie tez moze byc warta poznania.
    I nie mowie tutaj Bron Cie Boze o religii! 🙂

  28. @ ariosto:
    Spoko, no ja na pewno mam spore problemy z samodzielnym myśleniem, inaczej dawno już by mnie tu nie było. Tak więc przyznaję, że identycznie jak uśpieni ( jak ich nazywasz ) też jestem z rozumu ostro wyprana.
    Wiary jakoś nie zgłębiam, ani religijnej ani żadnej innej. Nie widzę w tym większego sensu żeby zgłębiać jakieś wiary, bo one są cudze, a nie moje. Jak już mam coś zgłębiać, to wybieram to co mnie samą na dany moment interesuje. I żadne wiara ( nie mówię teraz o religiach, tylko ogólnie ) do niczego nie jest mi potrzebna. Zamiast wierzyć wolę zwyczajnie sprawdzić ( w miarę możliwości rzecz jasna ) i wiedzieć 🙂

  29. @Marcelina wlasnie, w miare mozliwosci, ktorych czasem lepiej nie miec niz miec.
    Bo dzisiaj odroznienie wiary od wiedzy wymaga wysilku nie tylko umyslowego lecz i na poziomie ducha. One tak sie juz dzis splataly ze soba, iz bez czasu, spokoju i zadumy mozesz tylko pomarzyc o rozwiazaniu tego supla.

    Corka wczoraj o to pytala moja zone.
    Co to jest czas Mamusiu? Po tym jak kazala jej sie pospieszyc bo „nie ma czasu”.
    Normalnie ja zagiela!
    Lepiej niech jeszcze nie wie. Bedzie miala go wtedy w brod.
    Zreszta kto moze to wiedziec. Tylko chyba ci co go nie maja! Bez sensu ten Matrix.

  30. „…A ponoć jest tak.., że większość ludzi na tej planecie ma jakiś tam gen niewolnika. I im podobno ich niewolnicze życie spędzane głównie i przez większość czasu w pracy + dyktowanie im z góry co mają robić i myśleć na każdy temat – im to bardzo odpowiada i pasuje.”
    ____
    @Marcelina, myślę że nie jest to prawdą, bo tak jak wszyscy różnimy się wyglądem zewnętrznym, upodobaniami czy charakterem, tak też różnimy się stopniem poziomu naszego rozwoju…
    I nie może tu być mowy o żadnym… „genie niewolnika”, lecz o zróżnicowanym – wyższym lub niższym – poziomie rozwoju samoświadomości…
    Jak słusznie napisałaś: „Każdy widzi tylko to, co na dany moment jest w stanie przyjąć do świadomości. A reszty nie dojrzy…”, bo po prostu nie jest w stanie…

    Podobnie sprawa przedstawia się ze z-rozumieniem różnych aspektów i poziomów naszego życia – nikt nie zrozumie i nie odnajdzie niczego wykraczającego poza to, czego dostrzeżenia i zrozumienia zdolne są jego zmysły…

    Prawda jest taka, że obecnie spora liczba ludzi poddała się praniu mózgów i została ukierunkowana na mieć, a nie na być, nie ma więc co się dziwić, że ludzie goniący za kasą i przyjemnościami – nic oprócz tego nie są w stanie zauważać…

  31. Gdybyśmy wiedzieli wszystko, to by nas w tym Matrixie nie było. Tu są tylko ci, którzy czegoś tam nie kumają i to niekumanie właśnie nas zmusza do powrotu do tej rzeczywistości. To nie geny! Za dużo zwala się na te biedne geny, a one są niewinne. One kodują tylko kolor skóry, oczu i jakieś inne, mniej istotne sprawy. Cała reszta, w tym stan zdrowia, to kwestia świadomości, którą można porównać do świateł samochodu jadącego nocą. Kierowca widzi tylko tyle, ile mu te światła oświetlają. Gdyby miał możliwość rozszerzenia pola świecenia świateł to zobaczyłby dużo więcej. Ale ktoś wymyślił, że wystarczy tylko tyle. Pewnie dla potrzeb jazdy drogą do przodu to w zupełności wystarczy. Ale są takie sprytne samochodziki, którym coś się stało i świecą dookoła, dzięki czemu widzą więcej. A te, które nie widzą nie rozumieją, o czym te drugie mówią. One tego nie widzą. One mają widzenie tunelowe. Ale po iluś tam wcieleniach na tym padole i one zaczną widzieć więcej.

    Pomysł z genem niewolnika mi się nie podoba, bo pachnie Sitchinem i jego pomysłem, że zostaliśmy stworzeni na niewolników do ciężkiej pracy. Idealna teza dla samozwańczych elit, które uważają nas za swoją własność i robocze bydło, które istnieje tylko po to, żeby przynosić im dochód. Smutne, że tak wielu w to uwierzyło.

    A co do wiary i wiedzy tą są dwie strony tego samego medalu. Nie nauczysz się niczego bez wiary w to, że nauczyciel / autor książki / Wikipedia mówi prawdę ani nie staniesz się wierzącym w Jahwe i Jezusa, jeśli ktoś cię tego nie nauczy. Czasem „wiedza” wydaje się tak logiczna, że zaczynamy w nią wierzyć i wiele wysiłku potrzeba, żeby się zorientować, że to jest oszustwo. Cała edukacja szkolna stoi na tym oszustwie. Magistrowie wierzą, że wiedzą, a tak naprawdę tylko wierzą, o czym można się przekonać, kiedy wdamy się z nimi w dyskusję. Najbardziej wymownym przykładem są lekarze. Oni wierzą w najbardziej szkodliwe przesądy jakie kiedykolwiek zaistniały na ziemi, ale są przekonani, że wiedzą wszystko. Więc nawet nie zaczynaj z nimi dyskutować, bo cię zaraz zamordują.

  32. @ grzegorzadam: lepiej powiedz, jak ludzie reagują na twoje objawienia dotyczące zdrowia. Nie mam na myśli czytelników bloga Pepsi, ale całą resztę 😀

  33. To nie są objawienia 😉 , wszystko z książek lekarzy naturalnych, Lasta, Sircusa, Bołotowa,
    p. Jurka Zięby…
    powszechnie dostępne.
    W moim otoczeniu bardzo różnie, ale nie podchodzę już z emocjami jak kiedyś.
    Pomogłem paru kolegom, koleżankom.
    Nie wszyscy ”widzą” i tak zostanie 😉

  34. Znacie książki Walerija Sinielnikowa o podświadomości? Właśnie sobie kupiłam obie, które są dostępne w naszym języku. Niby znam teorię, ale najbardziej obiecująca wydaje mi się praktyka, czyli sposoby, które on podaje. Różni spece od podświadomości traktują ją jak osła, który ma robić to, co my chcemy. Sinielnikow patrzy na nią raczej jak na przyjaciela i partnera, z którym należy się porozumiewać. Należy ją pytać o różne sprawy i prosić o współpracę. Autor jest lekarzem, który zraził się do alopatii i zaczął szukać przyczyn, że medycyna nie działa. Odkrył, że za wszystkim stoi podświadomość, która chce dla nas dobrze, ale robi to po swojemu, przez co pakuje nas w sytuacje, które my uważamy za katastrofę. Większość specjalistów od podświadomości traktuje ją tak, jak alopaci traktują zdrowie: wydać prawidłowe polecenie (połknąć placebo) i ma się stać jak my chcemy. A to nie tak. Trzeba zrozumieć mowę podświadomości i naprawić to, co sami napsuliśmy w relacjach z nią, a wtedy zdrowie samo się naprawi, nawet bez łykania placebo. Mi się podoba, że nie muszę się głodzić, hartować, biegać, kąpać w przeręblu ani robić żadnych rzeczy, których robić nie lubię, a i tak mogę odzyskać pełnię zdrowia.

    Ale dietę Dąbrowskiej jednak przeprowadzę, bo czuję, że potrzebny mi jest reset. Czekam tylko żeby warzyw było więcej i żeby były tanie.

  35. Ludzie nie potrafią pić wody, a to podstawa, polecam, znakomite:
    https://www.ceneo.pl/50797564

    ”W ridingach Caycego odnajdujemy następującą informację:
    „Istnieje tendencja do pozyskiwania energii witalnej przez spożywanie witamin.
    Pamiętaj jednak, że jakkolwiek dbamy o wiele kombinacji to są tylko cztery pierwotne elementy, w twoim ciele:
    woda,
    sól,
    węglan wapniowy
    jod.
    To są podstawowe składniki, które tworzą całą resztę! Każda witamina jest częściowym elementem tych składników.”

    Ten magik miał rację 😉
    Pdf free:
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=5&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjDs5-E28TRAhVINhoKHTyEDx4QFgg0MAQ&url=http%3A%2F%2Fwww.powrotdonatury.net.pl%2Fczytelnia%2FCzytelnia%2FApteka%2520natury%2520-%2520ksi%25C4%2585%25C5%25BCki%2FEncyklopedia%2520zdrowia%2520E.%2520Cayce.pdf%2Fdownload.html&usg=AFQjCNHDJSxXXI8UkaSsTPufmx1uiG9QFQ&bvm=bv.144224172,d.d24

    pozdrawiam 🙂

  36. Trzeba zrozumieć mowę podświadomości i naprawić to, co sami napsuliśmy w relacjach z nią, a wtedy zdrowie samo się naprawi, nawet bez łykania placebo.”

    Coś w tym jest, nie doceniamy Rosjan, fajnie p. Jerzy o tym mówi:

  37. @ Margosia:
    Pewnie tak, coś w tym jest 🙂 A co do genów wiadomo, że są przereklamowane. Mnóstwo chorób i nie tylko zwala się na geny, bo tak jest wygodnie: cóż geny pani i już nic nie da się zrobić, tylko się pogodzić. Taki gen, taka uroda i koniec, a ty oczywiście głupi ludku sam na nic nie masz wpływu. Kiedyś, w czasach przed rozdmuchaniem fałszywej teorii o genach determinujących wszystko, zwalono by pewnie na diabła czy innego złego ducha.
    Ale tak do końca, to sama już nie wiem. Nic mnie już nie zdziwi, nawet jakby się okazało, że naprawdę istnieje taki gen i ma go większość niewolników. No bo czy jest możliwe, że niewolnicy sami z siebie tacy niekumaci aż do bólu? Nie twierdzę, że ja jestem kumata, nic z tych rzeczy. Też mam spore problemy z samodzielnym myśleniem, jak wyżej napisałam ariostowi, ale ja, a taki przeciętny ziemski niewolnik ( albo niewolnica jak kto woli ) to jednak jest niebo, a ziemia jak chodzi o mentalność po prostu. A może tylko mi się tak wydaje? I nie chodzi tu o wywyższanie się czy coś, to bardziej jest uczucie jakbym tu spadła z innej planety.
    Ale ma to też swoje dobre strony. Enpe zdolności aktorskie wytrenowałam właściwie prawie do perfekcji. Bo żeby jako tako chociaż przetrwać na planecie niewolników, to „miedzy ludźmi” musisz udawać, że jesteś całkiem jak oni. Przez nich to jest bardzo mile widziane – w końcu jesteś „normalny”, tak jak i oni, czyli wszystko w jak najlepszym porządku według niewolników. Jak nie będziesz grać, niewiele tu osiągniesz w sensie praktycznej strony życia, niestety, ale taka jest brutalna prawda. Oczywiście nie robisz niczego co miałoby komuś zaszkodzić – chodzi tylko i wyłącznie bezproblemowe załatwianie swoich własnych spraw. Wiesz też oczywiście w co się nie pakować, bo udawanie w bardziej ekstremalnych sytuacjach z lemingami może nie wystarczyć. Jak ktoś np. wpakował się z dziecko z lemingiem i teraz on nie ma zamiaru go szczepić, za to tępy leming ( drugi rodzic ) i cała jego zaślepiona rodzinka są jak najbardziej za szczepieniami, to zapowiada się komuś takiemu niezła jazda, może nawet wojna na całego. Zupełnie niepotrzebna i to jeszcze wściekłe i durne lemingi zrobią z tego kogoś wyrodną matkę, czy ojca. A ile nerwów niepotrzebnych się nażre taki ktoś przez potyczkę z lemingami. Jak chodzi o lemingi, to trzeba wiedzieć na ile można sobie z nimi pozwolić, a czego lepiej nie robić, choćby leming na daną chwilę wydawał się nie wiem jak super ( to może być mylące, lemingostwo zawsze wyjdzie w praniu 🙂 ) żeby sobie i może jeszcze komuś czasem biedy niepotrzebnej nie napytać.
    Ale jakby nie było ostatnio bezproblemowo odgrywam gdzie chcę każdego i wszystko,a ogólnie mówiąc odgrywam po prostu różne typy lemingów a te prawdziwe lemingi biorą to za dobrą monetę. naprawdę nie widzą, że gram – myślą, że to autentyczne jak ściemniam np. jaka to bardzo ważna jest dla mnie praca i jakby nie cudowna możliwość to bym się chyba pocięła he, he 🙂 Najwyższa pora na casting się wybrać. Niedługo pewniakiem będę w jakimś serialu he, he 🙂

  38. Lemingowatość jest w znacznym stopniu nabyta. Religia, szkoła, środowisko, czyli pranie mózgu od urodzenia + szczepionki, zatrute chemią żarcie, skażona fluorem woda i pasty do zębów, fluoryzacja w szkole, zła dieta – wszystko to fatalnie wpływa na duszę i umysł. Mimo to ludzie się budzą! Ciemna drużyna wzmaga wysiłki, żeby ich wszystkich uśpić z powrotem, ale efekty są coraz słabsze.

    Owszem, w pracy i urzędzie trzeba udawać leminga. Ale w domu trzeba sobie zapewnić środowisko wolne od tej zarazy.

  39. @ Astromaria:
    Nie do końca się z tym zgadzam, że wiara i wiedza to są dwie strony tego samego medalu. Częściowo może i tak, ale nie całkiem. informacje czyli wiedzę można w sprzyjających okolicznościach weryfikować i sprawdzać po prostu czy to działa. Za to wiara kojarzy się ze ślepą wiarą w coś, czego się nawet nie sprawdziło i na co nie ma żadnych dowodów. Jak powiedzmy wiara w Pana Jezuska, w którego istnienie ślepo wierzą nie tylko mohery wbrew pozorom pomimo, że jakoś do tej pory nikt nie znalazł nawet najmniejszego wiarygodnego śladu i wiarygodnego dowodu, który by potwierdził, że Pan Jezusek rzeczywiście jest postacią autentyczną, a nie zmyśloną na potrzeby stworzenia przez cwaniaków nowej religii.

  40. Jejuniu Astromario widzę, że i Ciebie życie zmusiło do przymusowego aktorstwa „między lemingami”. Też możesz to obrócić na swoją korzyść i zagrać w serialu albo filmidle jakimś. A co? Mieszkasz pod Warszawą, nie miałabyś daleko na casting, tam praktycznie ciągle jakieś organizują.
    Mi się nawet spodobało, fajne jest to odgrywanie różnych ról bycia lemingiem, mam ubaw po prostu jak lemingi bezkrytycznie wierzą w to co ja tylko udaję tak naprawdę. Lemingi jak te młode pelikany – myślą, że to autentyk. Ale to pewno też trochę przez ten ascendent w lwie. Podobno ci z zaznaczonym wpływem tego znaku są często niezłymi aktorami.

  41. „…Sinielnikow patrzy na nią [Podświadomość} raczej jak na przyjaciela i partnera, z którym należy się porozumiewać. Należy ją pytać o różne sprawy i prosić o współpracę…”
    ___
    To widać, że pan Sinielnikow postrzega Podświadomość podobnie jak Huna, twierdząc, że jest Ona naszym przyjacielem, który co prawda nie posiada wolnej woli, ani nie umie analizować czy oceniać, w zamian za to jednak potrafi doskonale organizować i przetwarzać informacje oraz wykonywać polecenia… Świadomości
    Jednak bez polecenia jest niczym forma bez treści… dlatego Podświadomość, zwana przez Kahunów „Niższym Ja ” bardzo uważnie słucha swojego nauczyciela – Świadomości… 🙂

  42. @ Marcelina: nie wiem dlaczego spotykasz takie beznadziejne lemingi. Mnie się czasem też zdarza takiego spotkać, ale w moim przypadku to jest raczej wyjątek. Spotkanie z zabetonowanym lemingiem jest dla mnie jak zderzenie z betonową ścianą, więc wolę unikać ujawniania swoich dziwnych poglądów kiedy nie wiem z kim mam do czynienia, ale zwykle nowo poznana osoba zaskakuje mnie zaczynając rozmowę na taki temat i wykazując się sporą znajomością rzeczy. Ostatni raz miałam zderzenie z lemingowatością kilka lat temu, kiedy wybrałam się do Łodzi do rodziny i jechałam taksówką. Taksiarz okazał się wielkim entuzjastą UE i za nic nie chciał uwierzyć, że Unia nikomu nie daje pieniędzy, lecz przeciwnie, odbiera je biednym i daje bogatym, gubiąc po drodze znaczną część tej sumy. Ponieważ facet okazał się betonem postanowiłam zmienić temat, ale do tej pory pamiętam to niemiłe uczucie jakie zawsze mnie ogarnia, kiedy stykam się z taką niereformowalną wiarą w głupoty. Kiedy jestem w dużej grupie lemingów to w ogóle się nie odzywam albo gadam z nimi o d… Maryni, a w najgorszym razie tylko potakuję, żeby ich niepotrzebnie nie rozzłościć.

    A co do wiary w Jezuska – przecież ta wiara nie jest wrodzona ani nie wpada nikomu do głowy prosto z nieba. Żeby w to uwierzyć trzeba się najpierw tego od kogoś nauczyć! Albo od rodziców albo od księdza a raczej i jedno i drugie. To samo jest z wiarą w medycynę alopatyczną – to jest ślepa wiara, którą się nabywa w czasie studiów. Nie ma żadnych dowodów na to, że to działa, raczej przeciwnie, są niezbite dowody na to, że to truje i zabija i łatwo jest to zweryfikować, ale większość lekarzy nie jest w stanie się z tej wiary uwolnić. Lekarze stają się agresywni i niebezpieczni kiedy ktoś podważa ich wiarę w medycynę, tak samo jak ludzie religijni, kiedy ktoś opowiada herezje.

  43. @Astromaria:
    Ok., wiara w religijne gusła nie jest wrodzona tylko nabyta, ale nie wiem czy taką wiarę można nazywać wiedzą. To jest przecież ślepa wiara na zasadzie tak jest i już bo w jakiejś biblijach czy innych księgach tak napisali, tylko, że na wypociny tam napisane brak jakichkolwiek autentycznych potwierdzających to dowodów. Już łatwiej znaleźć dowody do zanegowania takiej wiaro – wiedzy niż ją potwierdzające. Więc czy ta nabyta wiara to jest wiedza? Jak już od biedy nazwać to wiedzą, to ta ekhm wiedza jest strasznie naciągana i zero wiarygodnych 🙂 dowodów na nią. I nie tylko religii czy farmaceutycznej pseudomedycyny to dotyczy ( to są tylko przykłady ), wszystkie inne wiary udające wiedzę też pod to podchodzą.
    Jak coś jest prawdą, to często wcale nie trudno o dowody na to, nieraz same walą po gałach. No ale z drugiej strony wszystko zależy też trochę od dziedziny, im bardziej śliska tym trudniej o coś konkretnego i gdybanie tylko pozostaje.
    Dla mnie wiara i wiedza to nie do końca to samo, choć żeby sprawdzić jakąś teorię trzeba w nią wcześniej choć trochę uwierzyć, ale nie ślepo i jeśli samo życie nie potwierdzi jej prawdziwości, to można sobie dać z nią spokój i odpuścić, a nie kurczowo się jej trzymać ( jak niektórzy, ci co nie potrafią przyznać się do błędu, co według mnie świadczy o jakiś silnych kompleksach, ale to tylko moje zdanie ).

  44. Wiara i wiedza to nie jest to samo, ale nie ma jednego bez drugiego!!! Południowy i północny biegun w magnesie nie są tym samym, lecz dwoma końcami tego samego magnesu. Są przeciwieństwami, a jednocześnie są tym samym magnesem. Bez jednego nie ma drugiego. To samo jest z wiarą i wiedzą oraz z awersem i rewersem. Przeciwieństwa są tym samym. Może to zbyt alchemiczne i hermetyczne 😦

  45. @ Marcelina: kiedy zjawiłaś się w tym blogu miałam wrażenie, że jesteś biegła w te klocki. Więc skup się po prostu.

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.