Okręgowa Izba Lekarska zawiesiła dr Jerzemu Jaśkowskiemu prawo do wykonywania zawodu

Prywatna szajka kilku doktorków podniosła swoją brudną łapę na doktora Jerzego Jaśkowskiego, co się dla niej może bardzo źle skończyć. Tak się składa, że prawo jest po stronie dr Jaśkowskiego. Oni natomiast to prawo permanentnie łamią. Dopóki terroryzowali strachliwych i pozbawionych kręgosłupa byli górą. Ale kiedy porwali się na tak wybitną i odważną osobę zrobili sobie wielką krzywdę. Doktor Jaskowski z całą pewnością nie da się zapędzić w kozi róg i nie podniesie łapek do góry błagając o litość. Nie wątpię, że podejmie z nimi odważną walkę i że tę walkę wygra. Racja i prawo są po Jego stronie.

Kibicujmy doktorowi Jaśkowskiemu i trzymajmy za Niego kciuki, a jeśli będzie trzeba sypnijmy groszem na pokrycie kosztów sądowych.

Prawda zawsze zwycięża!

Radujmy się z tego samobójczego gola OIL, gdyż przybliżył on nas do kresu naszej walki o prawdziwą medycynę, taką, której celem jest leczenie chorych, a nie zarabianie miliardów na generowaniu i podtrzymywaniu chorób, do czego walnie przyczyniają się toksyczne szczepienia i leki, które nie leczą, lecz trują.


Tagen.tv zbiera pieniądze na proces w obronie dr Jaśkowskiego:

Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej zawiesił prawo wykonywania zawodu lekarza dr Jaśkowskiemu . Na szczęście Jaśkowski jest na emeryturze i nie musi uprawiać zawodu ale pracował za DARMO w stowarzyszeniu które pomaga osobom chorym NIEODPŁATNIE. Zbieramy na proces sądowy przeciwko Izbie Lekarskiej.

http://tagen.tv/dotacje/TAGEN/ – WSZYSTKIM WPŁACAJĄCYM DZIĘKUJEMY, TO NAPRAWDĘ POMAGA.

A oto film, który spowodował tę wielką irytację mafii lekarsko-farmaceutyczno-szczepionkarskiej

Poszczepienna zapaść społeczeństw

Psychopatyczny zwolenniku totalitaryzmu szczepiennego, zanim nabazgrolisz coś głupiego, co i tak nie zostanie zatwierdzone przeczytaj: https://astromaria.wordpress.com/szczepienia/

————————————————————

Prof. Dorota Maria Majewska (VAERS)

Wcześniej pisałam o tym, że USA, podobnie jak inne intensywnie szczepiące kraje, w szybkim tempie się degenerują, ponieważ ciężko okaleczone szczepieniami dzieci i młodzi ludzie nie nadają się do normalnej nauki i odpowiedzialnej pracy.  Normalne niegdyś szkoły zamieniają się w kliniki zajmujące się serwowaniem leków oraz w ośrodki specjalnej opieki i edukacji dla dzieci chorych i upośledzonych.  Dramatycznie ciągle spada iloraz inteligencji dzieci i młodzieży, tak że brakuje już dostatecznie zdolnych młodych ludzi, którzy kwalifikują się na studia wyższe oraz do kształcenia w zawodach wymagających inteligencji,  zdolności do myślenia i skupiania się.

Często pojawiają się w mediach artykuły alarmujące, że amerykańskie dzieci i młodzież są coraz głupsze i są już najgłupsze na świecie.  A przecież przed laty USA przodowały w wyższym wyksztalceniu obywateli i znajdowały się w awangardzie postępu naukowego i technologicznego świata, więc miały miliony wybitnie zdolnych ludzi.   Z niepokojem pisze się też o znikaniu zdolnych do pracy mężczyzn.  W 1957 r. w USA  97% mężczyzn w wieku 25-54 lat było na rynku pracy, a dziś ich liczba zmniejszyła się do ok. 89% i ciągle spada.  Dziennikarze i „eksperci medialni” wymyślają coraz to bardziej egzotyczne teorie na wytłumaczenie tego zjawiska,  lecz nikt w mediach nie wykazuje dość wiedzy, uczciwości lub odwagi, żeby przyznać oczywiste, że to amerykański skandalicznie skorumpowany przez kartele farmacji system szczepień, jest odpowiedzialny za masowe okaleczenie trującymi szczepieniami prawie całego amerykańskiego społeczeństwa, wskutek czego stało się ono dysfunkcjonalne.  To upośledzenie społeczne widać już na każdym kroku. Rzetelni naukowcy przewidują, że całkowita zapaść amerykańskiego społeczeństwa nastąpi prawdopodobnie wciągu najbliższych 20 – 30lat.

Należy oczekiwać, że równie skorumpowany polski system przymusowych, toksycznych szczepień wkrótce doprowadzi do podobnego kolapsu demograficznego także w Polsce. Polacy dziś emocjonują się zamieszaniem wokół planowanych przez PIS reform w sądownictwie, lecz nadal – dzięki zakłamanym, skorumpowanym mediom – pozostają głusi i ślepi na galopującą poszczepienną degeneracją biologiczną polskich dzieci i młodzieży, która może się  skończyć zagładą dla naszego narodu.

Radykalna reforma programów szczepień dzieci, zwanych eufemistycznie „ochronnymi”,   oraz zniesienie ich przymusu są konieczne dla ratowania zdrowia i egzystencji naszego narodu.  Te zmiany są nawet pilniejsze do przeprowadzenia niż reformy sądownictwa albo powinny być realizowane równocześnie.  Socjalny program 500+  uratował tysiące polskich dzieci przed głodem i degeneracją z biedy, lecz w żaden sposób nie zrekompensuje i nie uleczy trwałego poszczepiennego kalectwa, które dotyka już setek tysięcy polskich dzieci i młodzieży. Potrzebujemy szybkiego prezydenckiego dekretu albo sejmowej ustawy, które całkowicie zniosą przymus szczepień „ochronnych” w Polsce i nałożą surowe kary na urzędników medycznych lub wojewodów, którzy stosują wobec Polaków sprzeczny z Konstytucją RP i prawami człowieka przymus szczepień.

http://www.ageofautism.com/2017/07/where-have-all-the-young-men-gone-long-time-passing.html

http://www.ageofautism.com/2017/07/special-ed-should-be-renamed-regular-ed.html

Przemysław Cuske. Bieżąca sytuacja szczepień w Polsce [2017]

Jak zwykle znakomity wykład Przemysława Cuske, który nie tylko przedstawia sytuację, ale podaje praktyczne sposoby walki z urzędniczym terrorem i bezprawiem.

Czas wreszcie przestać zachowywać się jak strwożone owce i przejąć inicjatywę pamiętając, że atak jest najlepszą formą obrony.
  1. Nigdy nie deklaruj, że nie szczepisz, bo od razu staniesz się antyszczepionkowcem i ściągniesz tym na siebie kłopoty ze strony sanepidu.
  2. Nigdy nie podpisuj „świadomej odmowy szczepienia”. Nie dość, że to jest niezgodne z prawem (!), to jeszcze natychmiast ściągnie na ciebie problemy z sanepidem.
  3. Nie masz obowiązku szczepić dziecka zgodnie z urzędniczym kalendarzem. Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych nie nakładają obowiązku szczepienia zdrowego dziecka w określonym terminie, więc masz czas od pierwszej doby do 19 roku życia dziecka. To Ty i tylko Ty decydujesz, czy i kiedy tego dokonasz (po ukończeniu przez dziecko 19 lat kończy się wakcynologiczny terror).
  4. Urzędnik nie ma prawa decydować o terminie poddania zdrowej osoby jakiemukolwiek zabiegowi medycznemu.
  5. Jeśli otrzymasz pismo z sanepidu lub z urzędu wojewody ponaglające do szczepień wysyłasz pismo imienne do tego urzędnika, który się tam podpisał, z zapytaniem o szczepionkę, np. jakie prace naukowe przedstawiają dowody na jej pełne bezpieczeństwo i skuteczność, jakie mogą wystąpić powikłania i jak są częste, jakie są korzyści ze szczepienia i skutki uboczne, jaka jest odpowiedzialność urzędnika, lekarza lub państwa za powikłania itp. Nigdy się nie zdarzyło, żeby urzędnik odpowiedział, zwłaszcza wyczerpująco, na te pytania, a ma taki obowiązek, dlatego piszemy wniosek do sądu administracyjnego ze skargą na urzędnika, że nie udzielił odpowiedzi na nasze pytania.
  6. Urzędnik nie ma prawa nakazać poddania się zabiegowi, a wojewoda nie ma prawa wystawić wniosku o ukaranie grzywną przed upłynięciem terminu wykonania obowiązku (powtórzę – masz czas do 19 roku dziecka). Jeśli to robią łamią prawo, więc pozywamy ich do sądu.
  7. Rodzic ma prawo odmówić szczepienia dziecka, bo tylko rodzic, a nie urzędnik czy lekarz, decyduje o tym w jaki sposób dba o zdrowie swojego dziecka i to definitywnie kończy sprawę i ucina wszelką dyskusję. Jeśli lekarz przymusza do szczepienia, a zwłaszcza jeśli drze mordę na rodziców łamie prawo. W takim przypadku piszemy skargę na lekarza do przychodni. A ja radzę zawsze chodzić do przychodni z dyktafonem i nagrywać drani, żeby mieć niezbity dowód ich chamstwa i pazerności (bo to nie wynika z troski o dobro dziecka, a jedynie z pożądliwości grubej kasy, jaką dostają od karteli farmaceutycznych za 100-procentową wyszczepialność).

Międzynarodowy protest przeciw przymusowi szczepień – 3 czerwca 2017 r. Warszawa

Szczegóły na stronie Stop NOP

„Kto zabił Alexa Spourdalakisa?” – historia pokazująca, że lekarze stali się największym zagrożeniem dla ludzkości

Oczywiście nie wszyscy, bo jeden (tylko jeden!) lekarz, dr Arthur Kriegsman z Nowego Jorku, okazał się człowiekiem i medykiem z powołania – to prawdziwy wyjątek potwierdzający regułę. Gdyby matka Alexa go posłuchała zamiast ulegać naciskom konowałów i dilerów prochów z Chicago, Alex nie tylko by dziś żył, ale pewnie odzyskałby zdrowie i spokój ducha, na co dowodem było jego zachowanie na nowojorskim oddziale gastroenterologii.

Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – czyli kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści – Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.

IG Farben to niemiecka chemiczno-farmaceutyczna korporacja, która na początku II wojny światowej otworzyła swoje zakłady chemiczne w Auschwitz. Produkowano tam „leki” alopatyczne, które testowano na więźniach jak na szczurach. To właśnie przed tym rodzajem „farmacji” i „medycyny” proroczo ostrzegał zacytowany wyżej Telford Taylor. Niestety, jego ostrzeżenie zostało zignorowane, a dowody zbrodni przemysłu farmaceutycznego ukryto w tajnych archiwach na długie dziesięciolecia. Obecne pokolenie jest tym właśnie, które doświadcza niewyobrażalnych szkód spowodowanych przez system medyczny, przekształcony w sztab sprawnie działających dilerów toksycznych prochów, niepotrzebnych zabiegów i zabójczych szczepionek.

Matka i ciotka Alexa zostały oskarżone o morderstwo z premedytacją i pewnie zgniłyby w ciężkim więzieniu gdyby nie film, którego producentem jest dr Andy Wakefield, znakomity i uczciwy lekarz pozbawiony prawa do wykonywania zawodu za ujawnienie prawdy o szkodliwości szczepionki MMR – tej właśnie, która doprowadziła Alexa Spourdalakisa do zapalenia jelit, uszkodzenia mózgu i ciężkiego autyzmu oraz konieczności „leczenia” przez alopatów i psychiatrów, co w końcu doprowadziło do jego śmierci.

Ile jeszcze dramatów potrzeba, żeby ludzie się przebudzili?

Jeszcze nie dowierzasz? No to może ta historia cię przekona?

O tym, czy żyjesz czy jesteś martwy będzie decydować tylko 2 lekarzy

O tym, że Wałęsa to Bolek wiedzą wszyscy od dawna. Dlaczego więc nagle media podniosły wokół tej oczywistej oczywistości taki potworny jazgot? W przypadku każdej niezrozumiałej wrzawy należy zadać sobie pytanie: co władza chce ukryć przed narodem? Jaką przykrą niespodziankę maskuje się tematem zastępczym?

Może chodzi o to, że teraz lekarze będą bogami decydującymi w demokratycznym (ale zaledwie dwuosobowym) głosowaniu, kogo uznają za żywego, a kogo za martwego?

Sejm pracuje pełną parą, a jeden z punktów (druk nr 1212) brzmi następująco:

projekt dotyczy przeniesienia przepisów dotyczących stwierdzenia zgonu wskutek trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, jak również wskutek nieodwracalnego zatrzymania krążenia, z ustawy z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów do ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz wprowadzenia zasady,trwałe nieodwracalne czynności mózgu oraz nieodwracalne zatrzymanie krążenia przed pobraniem narządów ma stwierdzić dwóch lekarzy, posiadających określone w ustawie specjalizacje, co jest zgodne z zasadami stosowanymi w innych krajach na świecie.

Jeszcze niedawno ofiarę wypadku ratowało się wszelkimi dostępnymi metodami. Po udanej reanimacji kładło się ją na OIOM-ie, pod tlenem i respiratorem, podawało się jej krew i leki, ponieważ celem medycyny było ratowanie życia i zdrowia.

Obecnie ofiarę wypadku traktuje się jak magazyn cennych części zamiennych. To się opłaca o wiele bardziej, bo do podtrzymywania życia ofiary wypadku dopłaca się, a jej wypatroszenie i sprzedanie jej podrobów na wolnym, medycznym rynku przynosi duży zysk.

Przypomnę, że służba zdrowia została urynkowiona, szpitale muszą zarabiać, a ich akcje są wystawione na giełdzie papierów wartościowych. Dlatego biznes musi się kręcić! To, co jeszcze niedawno było odwracalnym zatrzymaniem akcji serca lub śpiączką, z której ludzi się wyprowadzało dzięki osiągnięciom nowoczesnej medycyny dziś stało się zgonem. Nawet zwykła utrata świadomości może się skończyć orzeczeniem śmierci i utylizacją podrobów.

Większość ludzi nie ma pojęcia o tym, że domyślnie każdy jest dawcą organów, czyli w razie utraty świadomości i związanej z tym niemożności zaprotestowania ani wyrażenia woli lekarze mogą go opróżnić z narządów bez pytania rodziny o zgodę.

Zdziwieni?

Dla większości ludzi ta prawda jest tak szokująca, że nie są w stanie w nią uwierzyć!

Przecież, jeśli nie podpisuję zgody na to, by oddać swoje organy, to znaczy, że nie wyrażam na to zgody. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś jest nie tak. Dlaczego coś takiego mam podpisywać? Nie zgadzam się też, by ktoś decydował za mnie. Nie myślę tak dobrze o ludziach. Nie ufam, że ktoś podejmie właściwą decyzję. (…) Nie będę się zgadzać z takimi uregulowaniami prawnymi, które stwarzają możliwość do manipulacji w majestacie prawa. To jest niebezpieczne – Ewa Błaszczyk

Nie wierzcie w to, co tu napisałam!
SPRAWDŹCIE TO OSOBIŚCIE ZANIM WAS LUB WASZYCH BLISKICH WYPATROSZĄ ŻYWCEM!

Organów nie pobiera się ze zwłok (kostnice są pełne trupów, ale nikt ich nie patroszy), bo martwe organy nie nadają się do przeszczepu. Organy muszą być żywe, czyli pobrane od żywego człowieka!

Przypominam mój tekst na temat transplantologii z 2013 roku – przeczytaj i wyślij swój sprzeciw do Rejestru Sprzeciwów Poltransplantu

Z okazji dnia transplantacji: czwarty raz o eutanazji, czyli jak uśmiercić jednego człowieka, żeby pobrane od niego części zamienne dać innemu człowiekowi

 

Zamieszanie wokół istnienia wirusa odry – weryfikujemy fakty, badamy kto trolluje

Jerzy Zięba, zwany przez przeciwników Naczelnym Znachorem RP (co oczywiście nie jest żadnym powodem do wstydu, jako że zna-chor to ktoś, kto zna-chor-oby / zna się na chorobach) podał sensacyjną wiadomość, że wirus odry nie istnieje

Dzisiaj, na podstawie analizy badań naukowych opublikowano wyrok Najwyższego Sądu Niemieckiego: Wirus odry NIE ISTNIEJE!!!

A co z innymi wirusami?

Krótko mówiąc : naukowcy po prostu pomylili element komórki z wirusem.

Poza tym, wykonane badania, które wskazywały na istnienie wirusa były błędne i źle przeprowadzone.

Wiadomość taką podały angielskojęzyczne strony:

German Supreme Court Rules Measles Does Not Exist

http://anonhq.com/anti-vaxxer-biologist-stefan-lanka-bets-100k-measles-isnt-virus-wins-german-federal-supreme-court/

Był tam również link do wiadomości w języku niemieckim, ale… mało kto zna ten język, a translatory z niemieckiego tłumaczą tak, że nic nie można zrozumieć. Dlatego nie sprawdziłam.

No i zaczęła się awantura. Część ludzi nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że wirusy nie istnieją, ponieważ od przedszkola po grób wbija się nam do głów, że choroby są powodowane przez bakterie i wirusy, co rzekomo udowodnił Ludwik Pasteur, a inna część (wakcynolodzy) wpadła w panikę, że nie tylko utraci źródło znakomitych zarobków, ale, co gorsze, może trafić za kraty. Problem w tym, że po pierwsze, „odkrycia” Pasteura wcale nie zostały przyjęte przez współczesnych mu uczonych z entuzjazmem, a po drugie Pasteur nie był ani lekarzem, ani nawet biologiem. Co jeszcze gorsze, obecnie ujawniane są metody jego „badań”, które są po prostu straszne, oszukańcze i nie do przyjęcia, bo jak inaczej można nazwać wstrzykiwanie wprost do mózgu psa z cuchnącego, pełnego bakterii „bulionu”? To wszystko, co dzięki powszechnemu dostępowi do internetu wychodzi na jaw to nie są żadne teorie, lecz najprawdziwsze i przerażające spiski, wszechobecne w każdej dziedzinie życia, w tym również w nauce, czczonej przez niektórych jak nieskalana, święta religia. Nie będę tu pisać o makabrycznych „badaniach” Pasteura, bo można je znaleźć bez większych trudności w sieci. Wspomnę tylko, że jest wiele różnych teorii na temat przyczyn chorób i roli bakterii, a to, że nie zostały one uznane przez oficjalną naukę nie świadczy bynajmniej o tym, że są one mylne. Co najwyżej może to świadczyć o zmowie, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście wiadomo, że chodzi o pieniądze. Kto za bardzo ufa władzy (politycznej, naukowej, ekonomicznej i każdej innej) może się bardzo rozczarować, kiedy się okaże, jak ogromna jest skala korupcji w każdej dziedzinie życia.

Wracając do tekstu Jerzego Zięby…

Otrzymałam z Wolnych Mediów taką oto wiadomość:

Witaj!

Otrzymałem taką wiadomość od czytelnika mojego portalu znającego język niemiecki, który twierdzi, że zweryfikował informację o tym, że nie ma wirusa odry. Możliwe, że autor informacji popełnił błąd nadinterpretacyjny i źle odczytał wyrok sądu. Oto wiadomość od mojego czytelnika:

„W internecie jest oryginalny wyrok. Nie ma w nim zdania, że wirus odry nie istnieje. Tutaj jest wyrok i cała historia Lanki:

http://lrbw.juris.de/cgi-bin/laender_rechtsprechung/document.py?Gericht=bw&GerichtAuswahl=Oberlandesgerichte&Art=en&sid=46bf3db2df690aba6e4874acafaf45b6&nr=20705&pos=0&anz=1

Nie ma słowa o tym, że wirus nie istnieje. Jest za to historia pełna zwrotów akcji i to że Sąd przyznał tylko i wyłącznie, że osoba chcąca otrzymać te 100 tysięcy euro miała dostarczyć dowodu w postaci jednej pracy, a zgłaszający dostarczył…. sześć. W związku z tym zdaniem Lanki nie spełnił wymogów. I sąd się zajmował tylko tym! Sąd co do zasady nie rozpatruje takich spraw jak ustalanie czy jakiś wirus istnieje czy nie. Tutaj chodziło tylko i wyłącznie o sprawy proceduralne i prawnicze półsłówka. I sąd przyznał tylko i wyłącznie, że Lanka wypłacić nie musi bo zgłaszający nie spełnił wymogów. Dość absurdalne, ale jednak nie spełnił.”

Domyślam się z tego, tak na mój chłopski rozum, że jakiś pozywający sądził się z pozwanym o to czy istnieje wirus odry, pozwany miał dostarczyć jedną pracę dowodzącą że istnieje, ale dostarczył sześć (czyli o pięć za dużo) i sąd uznał, że nie spełnił wymogu formalnego, który postawił, i pozwany sprawę przegrał. Pan Zięba zinterpetował wyrok w taki sposób, że pomyślał iż pozywający wygrał sprawę bo pozwany nie udowodnił w sądzie nieistnienia wirusa odry. Tymczasem sąd nic takiego nie orzekł – jedynie zasądził wyrok na korzyść pozywajacego, bo pozwany nie spełnił wymagań sądu i dał sądowi zbyt wiele prac, zamiast jednej. Idiotyczne.

Pozdrawiam

WolneMedia.net

Pomyślałam, że może popełniłam błąd publikując tę wiadomość, ale zaraz potem otrzymałam kolejnego maila, tej oto treści:

W międzyczasie inny czytelnik przysłał mi taką wiadomość. I teraz zaczynam głupieć – ktoś albo coś źle przetłumaczył, albo jakieś farmaceutyczne trolle mącą lub dezinformują (albo jedno i drugie). Tak czy siak, trzeba przetłumaczyć wyrok by wykryć kto mówi prawdę a kto mąci. Poniżej 2 wiadomości od czytelnika, który uważa że ten pierwszy czytelnik się myli (poprosiłem go by przetłumaczył ten anglojęzyczny tekst, jak to zrobi wrzucę na portal):

Wiadomość 1:

Postanowiłem jednak minimalnie zbadać sprawę i z tego doniesienia wynika coś zupełnie innego – fałszywa jest informacja „czytelnika”, oczywiście o ile jest to czytelnik, a nie jakiś korporacyjny odpad.
https://nworeport.me/2017/01/23/german-supreme-court-rules-measles-does-nt-exist/

Sugerowałbym na przyszłość większą ostrożność w usuwaniu artykułów, ponieważ na razie wygląda na to, że admin WM padł ofiarą, co najmniej, trolla.

Wiadomość 2:

Okazuje się, ze kluczowe w wydaniu wyroku były zeznania pracowników Instytutu Kocha i to jest właściwe gwóźdź programu:

Zeznania profesor Annete Mankertz, przewodniczącej Wydziału Krajowego Instytutu Odry przy Instytucie Roberta Kocha (RKI): „wirus odry” zawiera typowe, własne części komórki (rybosomy, komórkowe fabryki białka). Ponieważ szczepionka odry zawiera „całe wirusy odry”, to szczepionka zawiera struktury komórkowe. To wyjaśnia, dlaczego szczepionka odry wywołuje częstsze i mocniejsze alergie i reakcje autoimmunologiczne, niż inne szczepionki. A znowu rzeczoznawca sądowy profesor Podbielski potwierdził wielokrotnie, że zeznanie Instytutu Roberta Kocha w sprawie rybosomów w wirusie odry zaprzecza twierdzeniu o istnieniu wirusa odry.”

To omawialiśmy w komentarzach. Tak więc, bez względu na to, czego w istocie dotyczył wyrok niemieckiego sądu wątpliwości co do istnienia wirusa odry są jak najbardziej uzasadnione.

Napisałam do kolegi z Niemiec z prośbą, żeby przeczytał ten wyrok i zreferował w kilku słowach o co tam dokładnie chodziło.

A teraz kilka lekcji z nieuznawanej przez naukę wirusologii. Warto znać nie tylko to, co nam wbijają do głów, ale i to, co chcą przed nami ukryć. Zanim wyrobisz sobie ostateczne zdanie na jakikolwiek temat zadaj sobie pytanie: „cui bono?”, czyli kto ma korzyść z tego, żeby lansować jedną teorię, a ukrywać (wyszydzać) inną? Czy bardziej wiarygodny jest ten, kto zarabia kolosalne, wprost niewyobrażalne pieniądze na szczepieniach, lekach, zabiegach chirurgicznych i przeszczepach organów, czy ten, kto z dobroci serca podaje ci niemal darmowe, skuteczne i pozbawione skutków ubocznych, naturalne sposoby ratowania zdrowia?

http://szczepienia.wybudzeni.com/

Choroby wieku dziecięcego

Teoria infekcji i Pasteur

Znaczenie mikrobów

Bez paniki – prawda o ptasiej grypie, H5N1, szczepieniach i AIDS

„Wirus mania” – Prawda o chorobach infekcyjnych wg GNM

Informacja z ostatniej chwili – dostałam wiadomość z Niemiec takiej oto treści:

Przejrzałem ten protokół z sądu – straszny gniot w języku urzędowym. Nawet zwykli Niemcy nazywają go Beamten-Duetsch  (beamter – urzędnik) i 99% Niemców nie rozumie 99% tego urzędniczego języka. Ale o to właśnie urzędnikom chodzi, hihihi – aby byli obywatelom potrzebni do wyjaśniania ich języka.

W procesie wcale nie szło o istnienie wirusa odry. Na pierwszej stronie pisze o co był proces: „wegen Auslobung”.

Tu masz po polsku, co to jest ten „auslobung”:https://pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_publicznehttps://de.wikipedia.org/wiki/Auslobung

Zrozumiesz z tego tyle co ja, czyli nic – bo to jest taki polski „beamten-deutsch”, hehe.

W procesie mówiono rzeczywiście o wirusach odry, czy istnieją, czy są chorobotówrcze, czy genetyka ma z tym coś wspólnego. Oceniano jakieś opracowania wirologiczne z przeszłości i współczesne. Niemniej dintojra nie wydała absolutnie żadnego wyroku o tym czy wirusy są czy ich nie ma. Nakazała jedynie oskarżonemu zapłacić wnoszącemu oskarżenie podane na stronie 12 sumy. I to już jest cały wyrok. Ani słowa o wirusach! Za to 100 000 oskarżycielowi na konto z powodu przyrzeczenia publicznego (auslobungu)

I to już wszystko.