„SZCZEPIENIA XXI WIEKU”. Część 2, 3, 4, 5 – Jak walczyć ze szczepionkowym systemem państwowym.

Część 2 – Szczepić czy nie szczepić? Czy to nadal jest pytanie?

Część 3, 4, 5 – Jak walczyć ze szczepionkowym systemem państwowym?

Mała uwaga: to nie jest system państwowy. To jest system korporacyjny. Rządy i demokracja są jedynie listkiem figowym dla korporacji przemysłowo-militarnych, które przejęły już dawno władzę nad światem (99% majątku świata znajduje się w rękach 1% posiadaczy), a wolnych ludzi zamieniły w swoją prywatną własność. Traktują nas tak samo jak rolnik bydło. Rolnik nie pyta krowy, czy życzy sobie zostać zaszczepiona. My, jako własność korporacji, mamy tyle samo do gadania co bydło. Czas najwyższy zdać sobie z tego sprawę i odzyskać wolność.

Konferencja „SZCZEPIENIA XXI WIEKU”. Część 1 – Szczepienna bomba zegarowa.

List z przeprosinami od dr Rachael Ross

Tłumaczenie z bloga szczepienia.wybudzeni.com

List z przeprosinami od dr Rachael Ross

dr Rachael Ross

Zamawiałam tysiące szczepionek w mojej karierze jako lekarka. Do niedawna uznawałam niepożądane odczyny poszczepienne jako zwykły folklor. Przed kilkoma tygodniami, w życiu nie uwierzyłabym w historię uszkodzonych przez szczepienia trojaczków… więc te ostatnie tygodnie były trudne. Staram się zrozumieć to wszystko, co zobaczyłam i czego się dowiedziałam.

W ostatni weekend spotkałam matkę trojaczków, która przypomniała mi ten dzień, kiedy przyszły na świat. Oboje z mężem byli zachwyceni, że udało jej się donosić je do 36 tygodnia. W tym czasie była tak bardzo szczęśliwa, że przebywały wewnątrz niej wystarczająco długo, aby móc dojrzeć i urodziły się doskonale zdrowe.

Wiem, co czuła, ponieważ obecnie jestem dwanaście tygodni po porodzie. Miałam bardzo podobne obawy, kiedy nosiłam moją małą księżniczkę. Jednak gdy zobaczyła mój szczery uśmiech z podekscytowania, spuściła wzrok. W dniu, kiedy jej trojaczki otrzymały szczepienia, podczas wizyty kontrolnej w wieku 6 miesięcy, cała trójka się „odmeldowała”. Powiedziała, że to było tak, jakby ktoś podmienił jej dzieci jakimiś nowymi. Straciły wszystkie swoje umiejętności… nastąpił regres i krzyczały przez kilka dni. Stałam tam bez ruchu i słowa. Nie chciała mojego współczucia, ani łez, tylko po prostu chciała, żebym o tym wiedziała. (…)

Byłam świadkiem tego, jak harmonogram szczepień wzrósł z 16 dawek 4 szczepionek podawanych od urodzenia do sześciu lat w czasach kiedy byłam dzieckiem, do aktualnego kalendarza, gdzie zalecanych jest 49 dawek 14 szczepionek w przedziale między narodzinami, a szóstym rokiem życia, oraz 69 dawek 16 szczepionek między narodzinami, a 18 rokiem życia … i my podawaliśmy je na czas, czasem pięć zastrzyków na jednej wizycie, aby pomóc dzieciom je „nadgonić”, a wszystko to bez zadawania pytań. Szkoła medyczna i rezydentura tego nas wszystkich nauczyła.

Nie mogę przestać się zastanawiać nad tym, czy istnieje jakiś związek między faktem, że kiedy musieliśmy podawać mniej szczepionek, mieliśmy mniej chorób wieku dziecięcego. To przecież jest ludzką rzeczą, aby się zastanawiać. Widzieliśmy mniej przypadków trudności w uczeniu się, mniej astmy, autyzmu i mniej cukrzycy. A w szczególności autyzm, który występował u 1 na 500 dzieci w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, a obecnie wzrósł do 1 na 50.

Dlaczego tak wiele? Dlaczego tak szybko?

Tak mi przykro, że nie wiedziałam o tym, że rząd wypłacił $ 3mld dla rodzin poszkodowanych przez szczepionki poprzez program VICP (Vaccine Injury Compensation Program). Tak naprawdę, zakładałam, że wszystkie szczepionki są bardzo bezpieczne. Muszą być, ponieważ podajemy je wszystkim dzieciom, prawda?! ?? Tak mi przykro, że nie zdawałam sobie sprawy, iż istnieją dziesiątki tysięcy rodzin, które nigdy nie otrzymały odszkodowania, ponieważ nie były w stanie udowodnić w 100%, że szczepionka spowodowała tę szkodę (choć wielu z nich może wskazać na dzień i godzinę, kiedy ich dzieciom „zgasły płomyki”).
A jeszcze do niedawna, nawet nie słyszałam o naukowcu z CDC / informatorze o imieniu dr William Thompson, który był na tyle odważny, aby to zgłosić, gdyż sumienie go pożerało. Czuję się jak ignorancki DUPEK, mówiąc najłagodniej.

Jako czarna lekarka, która ma głównie czarnych pacjentów, jestem bardzo tym zaniepokojona i jest mi bardzo przykro. Ale również jestem zmartwiona jako osoba, która kocha wszystkich ludzi i dzieci, niezależnie od rasy.

List z przeprosinami od dr Rachael Ross.Jako mama nowej maleńkiej istoty oraz lekarka wielu innych, pozostaję z wieloma pytaniami: Czy szczepionki powinny być opóźnione? Czy jakiekolwiek szczepionki są bezpieczne? Jeśli tak, to które? Czy jest więcej ofiar szczepień, niż te, o których wiemy? Czy powinny być przeprowadzane testy genetyczne na wszystkich dzieciach, zanim założymy, że mogą przyjąć wszystkie te szczepionki?

Oraz moje najważniejsze pytanie: Dlaczego Kongres nie wezwie do sądu dra Thompsona, abyśmy mogli poznać prawdę o tej konkretnej szczepionce?

Muszę podziękować Delowi BigTree za poświęcenie czasu na pokazanie mi tych danych, które nieumyślnie ignorowałam i naprawdę muszę podziękować doktorowi Thompsonowi. Bez tej informacji, nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli, a to wszystko byłoby odtrącone, jako miszmasz teorii spiskowych.

Bazując na tym, co teraz wiem, nie mogę popierać obowiązkowych szczepionek dla dzieci. Niektóre dzieci reagują na szczepionki dobrze, ale inne nie. Jak możemy być pewni, które z nich to będą, a które nie? Czy naprawdę powinniśmy poświęcać jedno dla wielu? Rodzice muszą mieć prawo do wyboru! Rodzice muszą podejmować własne świadome decyzje. Rodzice zasługują na dostęp do tych informacji, które zostały tak głęboko pochowane, że nawet ja, praktykująca lekarka, nie byłam świadoma ich istnienia.

Przepraszam z całego serca wszystkie dzieci i ich rodziców, że nieświadomie ich skrzywdziłam. Nie miałam pojęcia.

WyszczepieniProszę zadawajcie pytania i wygospodarujcie czas, aby obejrzeć film  dokumentalny „Vaxxed”. Zdobądźcie własne opinie, przeprowadźcie własne badania, a następnie skonsultujcie to z lekarzem. Domagajcie się, aby usłyszeć więcej od dra Thompsona, przekażcie te informacje waszym najbliższym i zaczynajcie te rozmowy. Wszyscy zasługujemy na odpowiedzi, a jest to jedyny sposób, aby je uzyskać.

Ludzie pytają mnie, czy nie boję się o tym mówić. Moją największą obawą jest to, że nadal będziemy zakładać, iż te mamusie to sobie wszystko zmyślają.

Z poważaniem,

Dr Rachael L Ross

http://www.cda.pl/video/988056e0

Film o witaminach

Andrew Saul mówi, że specjalistą numer jeden w medycynie ortomolekularnej jest Abram Hoffer, specjalistą numer dwa Robert F. Cathcart, specjalistą numer trzy jest Frederick Robert Klenner i później dr Wilfrid i Evan Shute. Mamy tu tych wszystkich lekarzy, którzy spędzili całe dekady swojego życia na leczeniu ludzi dużymi dawkami witamin. Wszyscy oni zgłaszali to samo, mówili, że witaminy są lepsze od medykamentów, są bezpieczniejsze, prawie w ogóle nie mają efektów ubocznych, nikt nie umiera od witamin, są tanie, skuteczne i leczenie dzięki nim trwa krócej.

A tych, którzy to krytykują, chciałbym zapytać: która cześć z tego ci przeszkadza? Co jest takiego nie w porządku z faktem, że dzięki wysokim dawkom witamin ludzie zdrowieją?

To, co próbuję zrozumieć, to dlaczego, przyjmując, że wszystko to jest prawdą, świat medyczny nie leczy ludzi witaminami, pomimo tylu sukcesów i medycznej dokumentacji?

Dlaczego nie jest to powszechną praktyką?

Cóż, Andrew mówi, że dzieje się tak dlatego, że odżywianie nigdy nie było częścią szkolenia medycznego i nawet dziś – nadal nie jest. To z kolei pasuje firmom farmaceutycznym i wszystko jest w porządku. Lekarze to ludzie o dobrych intencjach,
którzy wiele się nauczyli i są wiecznie zajęci i mają system przekonań. Ich system przekonań jest taki, że jeśli czegoś nie wiedzą, nie jest to warte ich wiedzy. Reszta z nas ma równie problematyczny system przekonań, gdyż my wierzymy, że jeśli lekarz czegoś nie wie, nie warto tego wiedzieć.

To jest obronna, wręcz zabunkrowana mentalność, że musimy korzystać z medycyny konwencjonalnej. A jeśli konwencjonalna medycyna nie działa, nic więcej już nie można zrobić. Jeśli ograniczysz opiekę medyczną do systemu jednopartyjnego napędzanego przez przemysł farmaceutyczny, a setki tysięcy czy milion ludzi nadal umiera rocznie – coś jest nie tak.

 

Film z YT został usunięty, ale jest tutaj: http://www.cda.pl/video/6649526f

Zabijanie dzieci szczepieniami to zwykła praca

Jak ja kocham tę hipokryzję mendiów!

Od rana bije mnie w oczy tytuł nagłówka rss: Zwierzenia sprzedawcy dopalaczy. „To jest zwykła praca”. Reporter wydaje się być bardzo, ale to bardzo zbulwersowany, jak można uważać zabijanie młodych ludzi dopalaczami za zwykłą pracę! Pyta: z kim ja właściwie rozmawiam, z dilerem? Ze sprzedawcą śmierci? Sprzedawca odpowiada: Nie, pan rozmawia ze zwykłym człowiekiem, który pracuje w zwykłym, legalnie działającym obiekcie gospodarczym, który sprzedaje po prostu dopalacze.

Dla sprzedawcy dopalaczy to jest zwykła praca.

Dla lekarza również jest to zwykła praca.

Spytam (jak zwykle naiwnie): dlaczego kogoś, kto handluje legalnymi dopalaczami nazywa się sprzedawcą śmierci, a kogoś, kto handluje toksycznymi i powodującymi groźne (nierzadko śmiertelne) skutki uboczne szczepionkami i lekami nazywa się lekarzem?

Na całym świecie na skutek NOP-ów (powikłań poszczepiennych, gdyby ktoś nie wiedział) umierają tysiące idealnie zdrowych w chwili urodzenia niemowląt i małych dzieci, a jeszcze więcej zostaje kalekami do końca (często krótkiego i bolesnego) życia, cierpiącymi na autyzm, nieuleczalną padaczkę, cukrzycę, nowotwory, alergie i wiele, wiele innych, kiedyś zupełnie nieznanych chorób.

Dlaczego (działającego legalnie) sprzedawcę dopalaczy aresztuje się z wielkim medialnym hukiem i jazgotem, a handlarza zabójczymi lekami i szczepionkami nikt nie tyka, lecz broni jak świętości?

Sprzedawca dopalaczy nikogo nie zmusza do kupowania towaru, a co więcej każdy kupujący musi się wylegitymować i udowodnić, że jest pełnoletni.

Ze szczepieniami jest odwrotnie: jest przymus ich aplikowania, wstrzykuje się je noworodkom i maleńkim, będącym na granicy życia i śmierci wcześniakom i najczęściej robi się to bez zgody, a nawet wiedzy rodziców. Nikt w mendiach nie wyraża z tego powodu oburzenia, nagłówki nie walą po oczach: „Wstrzyknięto zupełnie bezbronnemu i nie mogącemu wyrazić świadomej zgody wcześniakowi toksyczną substancję prosto do krwiobiegu, skutkiem czego dziecko było reanimowane i jest obecnie w ciężkim stanie. To w najwyższym stopniu oburzające, prokuratura już wszczęła śledztwo w tej bulwersującej sprawie”.

Nikt aplikujących szczepienia lekarzy nie nazywa sprzedawcami śmierci, nawet, jeśli ta „procedura medyczna” kończy się zgonem.

Za nieszczepienie dzieci nakładane są drakońskie kary, rujnujące budżet rodziny i nikogo nie obchodzi, że po zapłaceniu grzywny dzieci nie mają co jeść. Mówi się nawet o tym, że nieszczepiącym rodzicom trzeba odbierać dzieci, bo działają na ich szkodę!

Ludzie ratujący swoje potomstwo przed kalectwem i śmiercią działają na ich szkodę, a lekarze powodujący choroby i śmierć działają na ich dobro?

Takie stawianie sprawy jest typowe dla PSYCHOPATÓW! Jest to dowód na to, że rządzą nami kliniczni, nieuleczalni psychopaci!

Warto się zastanowić nad faktem, że lekarze stanowili najliczniejszą grupę w szeregach SS. Czy nie należałoby wprowadzić na uczelniach medycznych obowiązkowych testów na psychopatię? Polityków badać nie trzeba, gołym okiem widać, z kim mamy do czynienia.

Jak pro-szczepionkowcy robią z ludzi idiotów (za ich bezkrytycznym przyzwoleniem)

Drogi rodzicu! Zanim ulegniesz medialnej histerii, której celem jest napędzenie ci śmiertelnego i irracjonalnego strachu, który zmusi cię do kupna szczepionki 6w1, napij się zimnej wody, odetchnij głęboko i policz do 10, a jeśli to za mało to do 100. A potem udaj się do babci i dziadka i spytaj ich, czy i na co byli oni szczepieni i ilu ich kolegów ze szkoły zmarło w męczarniach z powodu wietrznej ospy, świnki, odry czy różyczki.

Wciąż słyszę, a to od synowej, a to od znajomych z Facebooka, że Bardzo Dobrze Wykształcone osoby, a nawet Znakomicie Wykształceni Pediatrzy oraz równie Znakomicie Poinformowane panie z PZH (to słyszałam na własne uszy!) twierdzą z całą powagą, że ospa wietrzna zbierała w latach 50 i 60 śmiertelne żniwo. Że dzieci były dziesiątkowane przez epidemie tej potwornej zarazy, ale nikt już tego nie pamięta, bo dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić tych potwornych czasów.

Zaraz, zaraz! Czy przypadkiem ktoś nie robi z was kompletnych idiotów????

Po co sobie wyobrażać cokolwiek, przecież wciąż żyją osoby, które te czasy bardzo dobrze pamiętają. Nie jest wcale prawdą, że wszyscy oni wymarli na ospę i świnkę – rozejrzyjcie się wokół przytomnym wzrokiem i oceńcie : czy brakuje któregoś pokolenia? Gdzie są masowe groby tych biednych, niewinnych ofiar?

Czy wy, drodzy czytelnicy, zastanawiacie się czasem nad tym, co wam wciskają media i autorytety? Czy przyjmujecie te wszystkie rewelacje zupełnie bezkrytycznie, nawet nie próbując się dowiedzieć, czy to jest prawda?

Kiedy w latach 60. poszłam do podstawówki nikt nie był szczepiony.

Dostaliśmy jedynie szczepionki przeciw gruźlicy i polio, a nieco później przeciw ospie prawdziwej. I to było wszystko! [Mimo masowych szczepień regularnie, całą szkołą, chodziliśmy się prześwietlać, bo gruźlica występowała dość powszechnie – czyż to nie jest najlepszy dowód na nieskuteczność szczepień?]

Czy potraficie sobie wyobrazić całą szkołę pełną nieszczepionych dzieciaków???

Były to lata powojennego wyżu demograficznego, kiedy szkoły były tak przepełnione, że w klasie było ponad 30 dzieci, a szkoła pracowała na 2 zmiany! I całe to towarzystwo było pozbawione „naukowej” ochrony przed chorobami! Chroniła nas jedynie Natura!

Zgroza, nieprawdaż?

O szczepionkach na jakiekolwiek tak zwane choroby wieku dziecięcego nikt wtedy nawet nie myślał! Gdyby ktoś zaproponował szczepionkę przeciw ospie wietrznej czy śwince wszyscy pukaliby się po głowach, bo dla każdego rodzica, nauczyciela czy pediatry byłby to czysty idiotyzm. Wszyscy wiedzieli, że te choroby trzeba przechorować, żeby nabyć odporności na całe życie i przekazać przeciwciała rodzącym się noworodkom. Nikt tych chorób nie uważał za groźne i nikt nie domagał się ich likwidacji. Pediatrzy uważali, że te choroby mają wyższy biologiczny sens i zachęcali młode mamy, żeby odwiedzały wraz z dziećmi chorych kolegów. Oczywiście nikt wtedy nie używał słów „ospa party”, bo wtedy nikt nie zgrywał Anglika z Koziej Wólki. Jeśli już, to raczej Francuza… Jeśli komuś udało się złapać chorobę był nawet szczęśliwy, bo oznaczało to kilka dni wolnego od szkoły. Można się było wysypiać do woli i bawić z rodzeństwem, a mama chodziła wokół karmiąc nas frykasami i pytając o samopoczucie.

Zapewniam was, że ospa nie tylko nie DZIESIĄTKOWAŁA moich kolegów, ale że nikt, dosłownie nikt nie doznał nawet najmniejszych komplikacji zdrowotnych. O śmierci z powodu ospy wietrznej nigdy w życiu nie słyszałam! Powiem więcej: przez całe dzieciństwo nie słyszałam o śmierci żadnego dziecka, z wyjątkiem jednego, które wpadło pod samochód! Nikt w całej, dużej szkole nie miał alergii, astmy, atopowego zapalenia skóry, cukrzycy, a tym bardziej raka. Na szkole nie wisiały nekrologi, nikt nie używał inhalatora, strzykawek z insuliną, nikt nie chodził łysy i na nikogo nie zbieraliśmy pieniędzy, żeby przekazać je onkologom. W szkole moich dzieci było już troszkę gorzej, bo pojawiły się pierwsze przypadki astmy i cukrzycy, a nawet na drzwiach szkoły zawisł nekrolog, wprawdzie tylko jeden, ale i to dla mnie było strasznym szokiem.

Czasy mojego dzieciństwa wspominam jako czasy zdrowotnego raju na ziemi. Czasy dzieciństwa moich dzieci to był już zdrowotny czyściec, natomiast dziś dzieciaki żyją w piekle. Im więcej szczepień tym więcej strasznych, przewlekłych chorób i tym większe żniwo śmierci. Kiedy jadę przez moje miasto na każdym rogu widzę bilbord z przerażającym zdjęciem łysego, bladego jak kredowa ściana i mocno spuchniętego od sterydów dziecka, które prosi, żeby wpłacić pieniądze dla lekarzy, którzy je zabiją.

Ech, goje, do czego daliście się doprowadzić? Nie dość, że was torturują, okaleczają i w końcu boleśnie uśmiercają, to jeszcze za to płacicie i to bardzo wielkie pieniądze. Trochę wam współczuję, ale tylko trochę, bo trzeba być naprawdę kompletnym idiotą, żeby pozwolić sobie to robić!

SZCZEPIENIA XXI WIEKU – SPOTKANIE Z PROF. DR HAB. MARIĄ DOROTĄ CZAJKOWSKĄ-MAJEWSKĄ

02.08.2014 r., w sobotę, Domu Nauki, ul. Schroegera 82/84 w Warszawie odbyło się spotkanie z prof. dr hab. Marią Dorotą Czajkowską-Majewską na co dzień mieszkającą i pracującą w USA, od lat zajmującą się sprawą szczepień: ich skutecznością versus szkodliwością.

ORGANIZATOREM była Fundacja Wspierania Rozwoju Kultury i Społeczeństwa

Ogromnie dziękuję Pani Profesor za poświęcony nam czas, a wszystkim obecnym na spotkaniu za przybycie 🙂
Bardzo ważne jest, aby każdy z Was podał dalej informacje, które usłyszał w sobotę, chociaż 3-4 osobom, a tamte osoby kolejnym 3-4… – a wtedy urośniemy w siłę !!!
Pamiętajmy, że zniewolić narody jest bardzo łatwo, praktycznie wystarczy bombardować je „BOMBOnierkami”, czyli ładnie opakowanym kłamstwem… Nie pozwólmy na to!

MEGA PODZIĘKOWANIA DLA ‚EKIPY TECHNICZNEJ’, tj.  JARKA KUCZYŃSKIEGO I ARTURA DOBROWOLSKIEGO, dzięki którym mamy nagrania ze spotkania 🙂 i dla pana Stanisława, za nagłośnienie w czasie spotkania 🙂

Linki do nagrania z wykładu z soboty, 2 sierpnia:

PRZEKAZ OD PROF. M. D. MAJEWSKIEJ:

Szanowni Państwo,

Zapewne  niektórzy z Was  zetknęli się z opublikowanym onegdaj  w GW artykułem,  w którym  Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego (NIZP;  dawny Inst. Higieny) lamentuje, iż wzrasta w Polsce liczba rodziców nieszczepiących swych dzieci.  Zamiast cieszyć się z tego, że Polska powoli dogania  Europę Zachodnią, gdzie niewielki procent rodziców jeszcze szczepi swe dzieci,  NIZP  epatuje nas XVIII-wiecznymi wizjami  powszechnych zaraz i  masowych śmierci nieszczepionych dzieci.

Prawda jest jednak całkiem inna.

Statystyki demograficzne wielu krajów oraz badania naukowe pokazują,  że w naszych czasach to nie choroby zakaźne, lecz  zmasowane,  zbyt wczesne i toksyczne szczepienia (i ich konsekwencje) są główną przyczyną  zgonów niemowląt i małych dzieci w krajach rozwiniętych.

Masowe, toksyczne  szczepienia są też przyczyną  wielu chronicznych i okaleczających chorób, na które cierpią dziś miliony dzieci,  takich jak cukrzyca, astma,  alergie, choroby wątroby i jelitowe,   zaburzenia  hormonalne,  autyzm, padaczka,  ADHD,   zaburzenia  rozwoju, upośledzenie umysłowe wśród innych.

Badania wykazały, że wskaźniki umieralności  niemowląt i małych dzieci w różnych krajach są wprost proporcjonalne do liczby stosowanych szczepień (im ich więcej, tym większa umieralność),  i że dzieci nieszczepione są znacznie zdrowsze, inteligentniejsze i lepiej się rozwijają od intensywnie szczepionych.
W wyniku chorób zakaźnych,  przeciw którym szczepi się dzieci, prawie nikt dziś nie umiera w krajach rozwiniętych  (także w Polsce), natomiast  obserwujemy autentyczne, postępujące epidemie poszczepiennych chorób chronicznych i  kalectw w krajach intensywnie szczepiących, takich jak Polska.   Dziwić się należy, że NIZP nie  przejmuje się  współczesnymi  epidemiami autyzmu, cukrzycy, nowotworów,  astmy,  chorób jelitowych, zaburzeń rozwojowych,  upośledzenia umysłowego, alergii  etc. u polskich dzieci, a przecież choroby te  stanowią poważne  zagrożenie dla ich życia  i ogromne obciążenie finansowe dla milionów polskich rodzin oraz  dla systemu opieki zdrowotnej w Polsce.  Widać, zajmowanie się tymi epidemiami nie jest  dla NIZP  tak „opłacalne” jak straszenie społeczeństwa  pandemiami łagodnych dziś i łatwo wyleczalnych chorób  zakaźnych.
Pozdrawiam
DM