Richard Dawkins: „Nie wiem, czy Boga nie ma”

Wiadomość z ostatniej chwili, uznana za sensacyjną. TVN24 donosi:

Zwany przez media najsłynniejszym współczesnym ateistą i „rottweilerem Darwina” profesor Richard Dawkins nieoczekiwanie przyznał, że nie jest w 100 procentach pewny, czy Bóg nie istnieje.

Dalej TVN24 informuje, że Dawkins ostatnio wolał, żeby nazywano go agnostykiem – czyż to nie zdrada idei czystego ateizmu? Głęboko (nie)wierzący ateista musi być zimny lub gorący, a nie letni, a pfuj.

W pewnym momencie, i to było dla wielu zaskoczenie, naukowiec przyznał, że nie jest w 100 procentach pewien, że nie ma żadnego stwórcy. – Dlaczego więc nie określasz siebie jako agnostyka? – zapytał w tym momencie filozof sir Anthony Kenny, prowadzący dyskusję.

Dawkins odpowiedział, że właśnie tak czynił.

Może jest to wielkie zaskoczenie dla TVN-u, ale nie dla mnie. Obserwuję zmagania Dawkinsa z materią Boga i widzę, że od lat się biedny łamie i przeżywa udręki jak biskup, który stracił wiarę. Cała ta jego ostatnia wielka, opasła księga wymierzona przeciwko Bogu jest najlepszym dowodem na to, że już dawno stracił swoją żarliwą (nie)wiarę. Usiłował udowodnić sobie samemu, że jednak nie wierzy, ale wyszedł mu niestrawny i nieprzekonujący gniot, który u osób obdarzonych choćby minimalną inteligencją wywoływał na zmianę potężne ataki ziewania i sarkastycznego chichotu.

Nie od dziś wiadomo, że najbardziej żarliwe kazania wygłaszają księża, którzy stracili wiarę.

Ateiści i „racjonaliści” szczerze nienawidzą mnie za to, że już wcześniej ujawniłam poważny grzeszek Dawkinsa przeciw (nie)wierze. Przesłuchiwany przez Bena Steina na okoliczność swojej pewności co do nieistnienia Boga wił się jak piskorz i wypadł niestety bardzo, ale to bardzo nieprzekonująco. A na koniec strzelił sobie (i wszystkim swoim wyznawcom) straszliwego samobója. Przyznał mianowicie, że odkrył coś, co można nazwać „projektantem”. Znaczy: boskim projektantem. Albo przynajmniej kosmicznym. Może to niekoniecznie Bóg, może to tylko jacyś genialni przybysze z kosmosu, ale tak czy inaczej coś / ktoś grzebał w naszych genach i nawet da się wyliczyć kiedy tego dokonał.

…cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

Zobacz to na własne oczy:

Jest kwestią czasu, kiedy ten wielki rottweiler darwinizmu i guru ateistów ogłosi swoją zupełną klęskę w wojnie przeciwko Stwórcy.

Powiem Wam, co się wtedy stanie: ogłoszą Dawkinsa WARIATEM. Będą pisali, że jest chory psychicznie, bo musiał zwariować, gdyż inaczej nie gadałby takich głupot. Psychopatyczni psychologowie będą na swoich blogach wynajdywać nazwy różnych „syndromów” i „zespołów” na które rzekomo cierpi, a portal racjonalista.pl wysmaży taki sam nienawistny gniot, jakim zaszczycił Antony Flew’a, niegdysiejszego guru ateistów, który zdradził, ochrzcił się i stał się deistą.

A ja jak zawsze stoję sobie z boku, śmieję się cichutko i obserwuję, jak ludzie zamiast stać się ludźmi pozostają stadnymi owcami. Jeśli stado religijne zawiedzie ludzką owieczkę przechodzi ona do stada ateistycznego, a kiedy rozczarują ją ateiści wraca do parafialnego. I tak od ściany, do ściany, zamiast w końcu stanąć w środku i powiedzieć „mam dość stada, które dyktuje mi co mam o czym sądzić, nie jestem baranem, lecz Człowiekiem, a Człowiek myśli własną głową!”

Jaki może być ukryty cel „naukowego” krakania o końcu świata w 2012 roku?

Z powodu głębokiej i nieprzepartej awersji do polityki i polityków od dawna nie oglądam wiadomości, ale zaglądam na kanały popularno-naukowe i dokumentalne, takie jak Discovery, National Geographic, History itp. Od jakiegoś czasu z narastającym zdumieniem obserwuję na tych kanałach eskalację histerii wokół „Końca świata 2012”, „Apokalipsy”, „Ostatecznej zagłady”, „Świata bez ludzi”, „Klimatycznego armagedonu” i ………… (wpiszcie tu sobie sami, co jeszcze przyjdzie wam do głowy).

Odkąd to Discovery i spóła zajmują się propagowaniem nienaukowych proroctw jakichś przedwiecznych kultur? Odkąd wróżby, przepowiednie i wizje „proroków” stały się niemal głównym obiektem zainteresowania tych niegdyś popularno-naukowych kanałów? Doszło do tego, że nie zdziwiłabym się ani trochę, gdyby zaprosili tam astrologa, żeby obwieścił ostateczny kres obrotów sfer niebieskich!

Przyzwyczajono mnie, że to kanały należące do twardogłowych „racjonalistów”, którzy nie tylko nie wierzą we wróżby i przepowiednie i na wszystko żądają niezbitych, naukowych dowodów, ale wręcz zwalczają wszelkie wróżby jako zabobony i miejskie legendy. Programy o Majach, jeśli pojawiały się na tych kanałach, traktowały ten wymarły lud jedynie jako przedmiot badań naukowych i nikomu nie wpadłoby do głowy, żeby propagować ich proroctwa o rzekomym końcu świata.

Skąd ta nagła zmiana? Co włączę telewizor w oczy pchają mi się czterej jeźdźcy Apokalipsy, kamienny kalendarz aztecki lub data 21 grudnia 2012 r., a nawet jakiś stuknięty prorok zagłady, który na kanale History wykrzykuje z obłędem w oczach, że Majowie przewidzieli 5 światów, teraz kończy się piąty świat, a o szóstym nigdzie nie ma żadnej wzmianki, więc z całą pewnością zbliża się KONIEC.

Co na to panowie Dawkins i Randi?

Wróżby i astrologia na Discovery?

Jakby tego wszystkiego było mało objawiła się japońska księżna, która nie zważając na powagę i godność swojego książęcego majestatu bredzi o kosmitach i nikt jej nie przywołuje do porządku. Czyż to nie zdumiewające? 20 lat temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia i panią księżnę usunięto by z widoku publicznego, oddając prosto w troskliwe ramiona doktorów od głowy.

Katastroficzne szaleństwo ogarnęło nie tylko poważną telewizję, ale i Hollywood. Tam też niemal taśmowo kręcone są filmy o kataklizmach i zagładzie.

Czyżby to były przygotowania do użycia BlueBeam? Czy powinniśmy się spodziewać, że zjawią się tu jacyś kosmiczni „zbawcy”, żeby zrobić porządek na planecie, skoro my sami tego zrobić nie umiemy?

A może to próba wykończenia ludzkości poprzez zamienienie jej w generator wibracji lęku i autodestrukcji?

Może byłby to nawet dobry pomysł, gdyby straszący nie przeholowali. Zbyt często powtarzany bodziec przestaje działać. Jeśli wpadniesz do domu krzycząc „pali się” domownicy wpadną w panikę. Ale jeśli zrobisz to 100 razy pod rząd jedyną reakcją będzie wzruszenie ramion.

Astromaria jest niepokonana :)

Mój blog zawsze stał wysoko w rankingu blogów na WordPress – praktycznie nigdy nie wypadałam z pierwszej piętnastki, a moją „zaczarowaną” pozycją była 13. I nagle, z dnia na dzień – wypadłam z rankingu całkowicie!

Powiecie, że to proste – straciłam popularność.

A ja powiem: dostałam bana!

Nie pierwszego i nie ostatniego w moim wyboistym życiu…

Sprawdziłam słupki popularności mojego bloga w skali roku i stwierdzam, że mają się one dobrze. Mogę nawet powiedzieć, że jestem jak ten chłop, który śpi, a jemu rośnie. Nawet w okresach, kiedy nie pisałam nic, bo mi się nie chciało, statystyki pikowały w górę. Powiem szczerze, że było to dla mnie zdumiewające. Spodziewałam się spadku popularności, a ona rosła.

Ja oczywiście wiem, że WordPress to taka cudowna platforma blogowa, gdzie panuje prawo, przejrzystość i uczciwość iście kryształowa, więc każdy, kto ośmieli się rzucić jakieś podejrzenie na adminów musi się liczyć z tym, że zostanie okrzyknięty paranoikiem i twórcą teorii spiskowych. Każdy, a ja szczególnie – czyż nie zajmuję się zmyślaniem takich nieistniejących zjawisk jak chemtrails, rząd światowy i kosmici?

Jest wiele blogów, które piszą o spiskach dużo i szczegółowo, nawet sypiąc nazwiskami ludzi z najwyższych, światowych elit, ale nikt im życia nie utrudnia ani nie wywala z rankingu. Mnie prawdę mówiąc spiski specjalnie nie podniecają i nie obchodzi mnie, kto jest kim ani jaką rolę odgrywa w światowych elitach. Wiem o tych sprawach, ale mam do nich filozoficzne, a raczej ezoteryczne podejście. Uważam, że jeśli coś jest, to ma być i że jest w jakimś wyższym celu, który ja mogę tylko zaakceptować (co nie oznacza mojej aprobaty dla tego stanu rzeczy). Walka z tym nie ma sensu, bo z góry skazana jest na niepowodzenie, choćby dlatego, że to, z czym walczysz rośnie w siłę – ale o tym w następnej notce (zauważcie, że ja nigdy z nikim / niczym NIE WALCZĘ ani z nikim się NIE KŁÓCĘ – ja tylko i wyłącznie dostarczam informacji i wiedzy).

Tak więc to nie moje pisanie o spiskach jest przyczyną mojego popadnięcia w niełaskę.

Nie mówcie mi też, że nikt nigdy nie skarżył się z powodu sabotażu na WP. Owszem, byli tacy, którzy się skarżyli i niejeden tekst na niejednym blogu został napisany na ten temat.

Cóż więc się za tym kryje?

Wiem, że mój blog czytywany jest przez Bardzo Ważne Osoby z GazWyb i portalu Racjonalista. Wiem, że bardzo nie lubi mnie pewien ślusarz, wkręcający śruby i pręty w kości pacjentów. Ale najbardziej nie lubią mnie ci, którzy krzewią „rozum” i naukowe „oświecenie”.

Jestem chyba jedyną osobą w Polsce, na której cześć został stworzony blog, którego jedynym celem było ośmieszanie tego, co piszę (blog umarł śmiercią naturalną z powodu totalnego olania ciepłym moczem przez tę, której był dedykowany – zajrzałam tam raz, kiedy odnotowałam w statystykach pierwsze wejście stamtąd do mnie i więcej nie zaszczyciłam tego projektu swoją uwagą).

Jestem autorką najczęściej wyszydzaną przez „racjonalistów” w całym Internecie. Wiem też, że mój blog został oznakowany jako sekta w dodatku WOT. A na wykopie mam takiego bana, że każdy mój tekst jest tam zakopywany w ciągu 2 minut.

Czy ktoś, kto jest nieszkodliwym świrem, paranoikiem tropiącym urojone spiski zasługuje na aż tak wielką uwagę i tak żarliwą nienawiść Największych Polskich Racjonalistów i Intelektualistów?

Przecież głupich świrów lekceważy się jak brzęczącego komara, a nie pisze się gorące polemiki ze wszystkim, co napiszą.

Zapytacie: za co spotkały mnie te szykany?

Trochę za propagowanie astrologii i demaskowanie ignorancji tych, którzy ją wyśmiewają.

Za to, że ośmielam się pisać o mafii medycznej i przedstawiać niezbite, empiryczne dowody na skuteczność homeopatii i medycyny naturalnej oraz za demaskowanie alopatycznego trucicielstwa i onkologicznego holokaustu.

Ale chyba najbardziej za to, co napisałam o guru ateistów „racjonalistów” Richardzie Dawkinsie i Jamesie Randim.

Swoją działalnością psuję „racjonalistom” misję ogłupiania narodu.

Kiedy piszą o tym katolicy, „racjonaliści” śpią spokojnie. Ktoś, kto występuje z pozycji wiary jest niegroźny. Głupich „moherów” „racjonaliści” nie traktują poważnie, bo przez lata zdołali ich ośmieszyć i osłabić ich wiarygodność.

Ale Astromaria to co innego.

Sam Bart wyraził dla mnie uznanie, nazywając mnie prawdziwą racjonalistką, która ponadto potrafi prawidłowo składać zdania w języku polskim.

Moja działalność jest naprawdę groźna, bo uczy ludzi samodzielnego myślenia i wyzwala ich z iluzji dualizmu, wyrywając ich zarówno z sideł religii, jak i rzekomego „racjonalizmu”. Ludzie świadomi przestają być owcami potrzebującymi pasterza. Dla pasterza nie ma gorszego odkrycia niż to, że owieczki stały się istotami wolnymi i rozumnymi i że pokazują mu Kozakiewicza gest.

Na zakończenie: mam dla Was panowie i panie złą wiadomość.

Moja pozycja w rankingu blogów nie dawała mi żadnej korzyści, poza miłym łechtaniem mojej próżności. Odnotowywałam stamtąd 1, może 2 wejścia na tydzień, a bywało, że żadnego. Co więcej, takie wejścia są bezwartościowe, bo przypadkowy odwiedzający rzadko staje się stałym czytelnikiem. Moja popularność bazuje na czymś zupełnie innym. Na pierwszej pozycji w moich statystykach zawsze są wyszukiwarki. Na drugiej zaprzyjaźnione bogi i strony, takie jak Globalna Świadomość, NewWorldOrder czy Wolne Media. Na trzeciej – poczta. Tak kochani, nie macie żadnego wpływu na to, że ludzie przekazują sobie moje teksty pocztą (również pantoflową). Potem: Facebook i fora dyskusyjne. Tak więc wykopanie mnie z rankingu w żaden sposób nie zaszkodzi mojej popularności, tak jak nie zaszkodziło mi zablokowanie mnie w WOT czy na Wykopie. Z WOT korzystają chyba tylko rodzice przedszkolaków, ale ta grupa społeczna mnie nie interesuje.

Na Astromarię nie ma mocnych, bo Astromaria ma swoją misję, w którą gorąco wierzy. Jeśli w coś naprawdę szczerze wierzysz i robisz to z prawdziwą pasją, musisz odnieść sukces. Takie są prawa duchowe.

Richard Dawkins jest KREACJONISTĄ!

Brzmi nieprawdopodobnie? A jakże! Nigdy w życiu nie podejrzewałabym tego fanatycznego, (rzekomego) ateisty, o coś takiego. Moim zdaniem jest to sensacja stulecia i bardzo się dziwię, że po tym wyznaniu świat nie zatrząsł się w posadach.

Niektórzy ludzie są ortodoksami w swojej dziedzinie. Nie ważne, czy głoszą religię, ateizm, racjonalizm czy jakąkolwiek inną ideologię – wiara tych ludzi wydaje się niezłomna i niezachwiana, są gotowi zginąć w płomieniach w obronie swoich przekonań. Dlaczego są tak gorliwi? Co się za tym kryje? Czy przypadkiem nie usiłują tym sposobem zagłuszyć wątpliwości lub zatuszować faktu, że już dawno stracili swoją wiarę?

Dla większości ludzi, szczególnie starszych, nie ma większej katastrofy, niż utrata wiary. Człowiekowi, który zwątpił w swoje najświętsze ideały wali się cały świat. Kto ma odwagę na stare lata przyznać, że zwątpił w idee, które przez całe życie krzewił z takim zapałem? Że jako zdolny, idealistyczny i naiwnie wierzący racjonalistycznym autorytetom młodzieniec dał się zwyczajnie nabrać i wrobić w propagowanie wierutnych bzdur? Że na tych kłamstwach dorobił się wielkiej sławy i równie wielkich pieniędzy, a co więcej, sam stał się światowej rangi autorytetem, za którym ślepo podążają całe tłumy bezmyślnych jak owce wyznawców… Odkryć w dojrzałym wieku, że z takimi sukcesami służyło się fałszywemu bogu – to musi być naprawdę straszne! Ale jaką ulgę może przynieść szczere wyznanie prawdy!

Pierwszy raz ujrzałam ludzkie oblicze Richarda Dawkinsa i jego naturalny, wręcz ciepły uśmiech, kiedy łagodnie przyparty do muru przez Bena Steina nagle spuścił parę z ateistyczno-darwinowskiego kotła, przestał żarliwie wygłaszać swoje najświętsze credo i wyznał szczerze, że „życie nie może się zacząć spontanicznie”. Mało tego, nie tylko bez tortur, ale wręcz jakby z ulgą wyznał, że „wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‚inteligentnego projektanta’”. To wprost nie do wiary: okazuje się, że Richard Dawkins, zwany rottweilerem darwinizmu, wcale nie jest przeciwny „inteligentnemu projektowi”, a tylko wybranym „projektantom”, takim jak Bóg! Ale niech was nie zwiodą jego gorące zapewnienia, że nie wierzy w Boga. Niewiara w Jahwe, czyli w osobowego, hebrajskiego starotestamentowego bożka, który jako istota z krwi i kości sam prawdopodobnie został stworzony nie jest równoznaczna z ateizmem. Jest to tylko niewiara w religijne bzdury i Bóg nie ma z tym nic wspólnego.

Nie wierzycie?

Ja też bym nie uwierzyła, gdyby ktoś mi to opowiedział. Ale to nie plotka, to fakt, uwieczniony na taśmie filmowej. I dlatego każdy może sam zweryfikować to, o czym tu piszę.

Z całego serca polecam naprawdę świetny film „Expelled, No Intelligence”. Bardzo proszę obejrzeć ten film w całości i z należytą uwagą, ponieważ porusza on niezwykle ważne, a większości ludzi zupełnie nieznane fakty, takie jak np. kojarzące się ze świętą inkwizycją prześladowania uczonych choćby tylko podejrzewanych o sympatyzowanie z ideą ‚inteligentnego projektu’, czy współodpowiedzialność Darwina za powstanie obłędnej ideologii faszyzmu. Tego typu „rewelacje” poznawaliśmy do tej pory tylko w takich „podziemnych” i chętnie wykpiwanych filmach jak „Zeitgeist”.

Na zakończenie oddajmy głos Richardowi Dawkinsowi, który odpowiada na pytanie, „A gdyby okazało się, że inteligentny proces wiele wyjaśnia w kwestiach ewolucji i genetyki?”:

Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

I na samo zakończenie piękne podsumowanie wygłoszone przez Bena Steina:

Jeżeli wierzysz w Boga i w ustalony porządek wszechświata oraz że rola nauki opiera się na poznaniu tego porządku zostaniesz wygnany.

Niszczona prawda zawsze się odradza, ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi.

Uważam, że nauka pokazuje nam jedną stronę świata, a religia drugą. Łącząc jednak obie te dziedziny dowiemy się więcej.

Autor filmu, dziennikarz i autor Ben Stein, niegdysiejszy żarliwy propagator nauki, obecnie poważnie wątpiący w jej uczciwość, otrzymał za swój wykład owację na stojąco. Po obejrzeniu tego filmu również ja wstałam i biłam mu brawo.

————————

PS. 1: Nie dyskutuję na temat teorii ewolucji, ponieważ jest prawdziwość jest wyłącznie kwestią wiary, a wszystkie dyskusje dotyczące wiary są pozbawione sensu. Jak na razie niezbitych dowodów na prawdziwość tej teorii brak.

PS. 2: Spokojnie, oczywiście, że Richard Dawkins nie jest kreacjonistą, lecz wyznawcą Inteligentnego Projektu. Nazwałam go tak z czystej złośliwości. Tak czy inaczej, jako uczciwy naukowiec musiał przyznać, że odkrył istnienie „inteligentnego projektanta”, a to rodzi nadzieję, że zrobi jeszcze przynajmniej jeden krok do przodu w dążeniu ku prawdzie.

[PS. 3: Wyznam, co tak naprawdę myślę o tej całej hecy: w rzeczywistości nie ma żadnej różnicy między kreacjonizmem a inteligentnym projektem. Cały bój toczy się wyłącznie o nazwę. Kreacjonizm kojarzy się z chrześcijańskim (lub innym) fundamentalizmem religijnym, więc jest be. Inteligentny projekt natomiast jest cacy, bo nie ma związku z religią, więc może go uznać nawet ateista (jak Dawkins). Ale niech mi ktoś wytłumaczy, jaka jest różnica między pomysłem, że człowiek został stworzony przez brodatego boga w raju, a pomysłem, że byli to jacyś kosmiczni Mistrzowie Genetyki w dolinie Eufratu? Tak czy inaczej i jedno i drugie jest kreacją, czyli stwarzaniem według założeń Inteligentnego Projektu].

Linki:
Why Darwin was wrong about the tree of life
Darwinowskie drzewo życia zostało ścięte
Rottweiler darwinizmu i misjonarz ateizmu
Źródło wszelkiego zła?
Naukowcy odnajdują pozaziemskie geny w ludzkim DNA
Pornografia, alkohol, narkotyki, okultyzm, ateizm, teoria Darwina i inne diabelskie bzdury

Playlista

PS. 4 (Dopisany następnego dnia): wykład na temat Kalendarza Majów, rzucający nowe światło na „biblijne 7 dni stworzenia”:

Playlista

Pornografia, alkohol, narkotyki, okultyzm, ateizm, teoria Darwina i inne diabelskie bzdury

W moim blogu rozpętały się wojenki z powodu pornografii i teorii Darwina, o których nigdzie nie piszę i w sprawie których nie zajmuję żadnego stanowiska. Ale widzę, że jednak powinnam.

Z powodu pierdoł wymienionych w tytule notki ludzie urywają sobie wzajemnie łby, a najtragiczniejsze jest to, że najczęściej nie bronią oni swoich osobistych przemyśleń, lecz obcych ideologii, wbitych im do głów przez jakichś psychopatów o totalitarnych zapędach. Zmuszanie ludzi do wyznawania dowolnej, skrajnej ideologii skłóca ich ze sobą i niszczy ludzką rodzinę, którą wszyscy jesteśmy.

Mój blog nazywa się „Jestem za a nawet przeciw”, więc nie opowiadam się po żadnej stronie sporu. Uważam, że jeśli ktoś chce wyznawać jakiś światopogląd, to oczywiście może, ale byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby wiedział, dlaczego tak myśli i że rzeczywiście MYŚLI – samodzielnie, swoją własną głową – a nie powtarza jak papuga opinie fanatyków.

Nie będę się rozpisywać, bo nie ma o czym. Powiem krótko – jeśli ktoś nie panuje nad sobą i swoim życiem oraz popędami i jeśli samodzielnie nie myśli, a więc nie posiada mocnego kręgosłupa moralnego, ten jest w tragicznych tarapatach.

Dla takiego człowieka zetknięcie się z alkoholem, narkotykami, pornografią, katolicyzmem, buddyzmem, ateizmem, teorią Darwina, astrologią, magią, szamanizmem czy dowolną rzeczą może oznaczać tragedię i obłęd.

To nie alkohol jest winien, że ktoś staje się alkoholikiem. (Prawie) wszyscy pijemy alkohol przy okazji przeróżnych imprez czy spotkań, ale w nałóg wpadają tylko niektórzy.

(Prawie) każdemu zdarzyło się zobaczyć film porno, ale tylko niektórzy oglądają je nałogowo. Bo to nie pornografia jest winna, lecz słaba psychika oglądacza.

Ateizm / katolicyzm / darwinizm / …. / istnieją sobie na tym świecie i niektórym w niczym nie wadzą, jak wiele innych zjawisk, ale tylko niektórzy stają się fanatykami ideologicznymi.

Po prostu – niektórzy tak już mają, że wpadają w każdą zasadzkę, jaką zastawia na nich życie. A inni tak mają, że nie wpadają.

Wybór należy wyłącznie do ciebie.

To TY odpowiadasz za to, jak żyjesz, nie zwalaj więc winy na przedmioty martwe, innych ludzi i neutralne zjawiska.

Nie oskarżaj też swojego trudnego dzieciństwa, szkoły pod górkę i wiatru w oczy. Już nie jesteś dzieckiem, jesteś DOROSŁY, więc czas zacząć myśleć i działać jak dorosły, odpowiedzialny człowiek.

Na zakończenie: każda rzecz ma swoje dobre i złe strony. Ze wszystkich ambon wbijają nam do głów, że pornografia jest zła. A ja powiem, że niekoniecznie. Może mieć wartość edukacyjną, bo może pomóc komuś, kto jest zahamowany seksualnie. Oczywiście nie mam na myśli jakiegoś hard-porno-sado-maso, lecz filmik zrobiony lekko i z poczuciem humoru. Narkotyki też nie są wynalazkiem szatana. To starożytny „wspomagacz” szamańskich wizji. Wielu ludzi doświadczyło duchowej iluminacji, dzięki sesji z zielskiem pod okiem fachowca od tej roboty.

A katolicyzm, ateizm i darwinizm?

Jeśli komuś jest potrzebny na ścieżce rozwoju, to ma moje błogosławieństwo. Byle nie próbował wejść z tą bzdurą na moją głowę, bo ja akurat tego nie potrzebuję i nie życzę sobie. Jednak muszę zauważyć (z niemałym przerażeniem), że ostatnio teoria Darwina staje się nową, ateistyczną religią i coraz bardziej się fanatyzuje. Kto nie z Darwinem, tego na stos. Kto nie wierzy w ewolucję, ten jest głupi, nikczemny i podły – taką prawdę głosi po świecie Richard Dawkins.

Pięć kroków do tyranii

Pewnie większość zna ten film, ale są też i tacy, którzy go nie widzieli. Zamieszczam go tu, ku przestrodze. Niech każdy sam się zastanowi, czym grozi słuchanie zapalczywych słów „uczonych” oraz agitacji uznanych autorytetów.

Richard Dawkins w swoim najnowszym filmie „Wrogowie rozsądku” nawołuje do starcia z powierzchni ziemi wszelkich zabobonów, nawet takich, które nikomu nie szkodzą, np. medytacji, modlitwy, klepania mantr. Nasi „światli” uczeni, zafascynowani autorytetem tego wielkiego guru rozpętali wojnę „w obronie rozumu”, nie widząc, że jednocześnie rzucili wyzwanie pokojowi, porządkowi społecznemu, demokracji i wolnościom obywatelskim.

Jest rzeczą żenującą, że psycholog z tytułem magistra nie zna tak sławnych eksperymentów psychologicznych (patrz: film poniżej), jak np. ten, który przeprowadziła Jane Elliot z Iowa w USA, dzieląc grupę trzecioklasistów (a później również dorosłych) na „lepszych” (niebieskookich) i „gorszych” (brązowookich). Pan psycholog również jak widać podzielił ludzi na niebieskookich (racjonalistów) i brązowookich (wierzących w to, co on uważa za zabobony). Jest to wstyd i kompromitacja dla polskich uczelni – komu wydają tam dyplomy?!

Dziś nie wolno prześladować Żydów ani gejów, bo jest to w złym tonie. Ale psychopata bez prześladowań nie umie żyć. Bez pogromów się nudzi, bo nie czuje, że żyje. Więc teraz to my staliśmy się czarownicami do palenia. Idzie kolejna noc kryształowa – uważajcie wróże, bo będą tłukli wasze kryształowe kule!

Co robić, gdy na wojnę zbroją się tytani? Proponuję kupić schrony (produkują takie „jednorodzinne”) i przeczekać, aż świat po raz kolejny oczyści się w krwawym zrywie z idiotów i fanatyków. Nie radzę nikomu włączać się do walki. Kto walczy, ten robi wojnę. Pokoju przy pomocy wojen nikt jeszcze nie wprowadził. Wojna rodzi wyłącznie wojnę, chyba, że wszyscy waleczni „rycerze” wyrżną się w pień, wtedy na jakiś czas zapanuje spokój.

[Tu jest playlista]

Zapraszam też do przeczytania mojego tekstu, próbującego wyjaśnić, skąd bierze się tyrania i jakie są źródła uległości wobec niej (oraz dlaczego ludzie zachowują się tak, jak niektórzy komentatorzy tego bloga).

Jeszcze o religiach i ateizmie

Obecnie lansowany jest pogląd, że religie są źródłem wszelkiego zła. Owszem, przyznaję, że religie mają raczej kiepską reputację. Stosy, pogromy, zamachy na kliniki, religijny terroryzm, wtrącanie się klechów w sprawy świeckiego państwa i nie podzielających ich wierzeń obywateli… długo można by wymieniać.

Wszystko to prawda, ale obecnie daje się zauważyć istną inwazję napastliwego i fanatycznego ateizmu. Rozumiem, że przez lata ateiści mogli czuć się zepchnięci do niebytu. Było ich mało, a przyznawanie się do ateizmu nawet dziś może być ryzykowne. Teraz ich szeregi rosną, a oni czują się coraz pewniej, więc pragną się ujawnić i zamanifestować swoją obecność. OK. Problem w tym, że nie jawią mi się oni jako anioły dobroci, tolerancji ani nawet mądrości. Wręcz przeciwnie. Obserwując ich popisy w różnych miejscach postrzegam ich tak samo jak ciemnych, prymitywnych i brodatych talibów.

Tu od razu spieszę donieść, że dostrzegam zasadniczą różnicę między tym, co obserwuję na zachodzie Europy, a tym, co dzieje się na naszym, krajowym podwórku. Na zachodzie ateiści po prostu nie praktykują żadnej religii. I to wszystko. Polski ateista to jakiś krwiożerczy siepacz.

Religie nie są „źródłem wszelkiego zła”, to tylko Richard Dawkins tak twierdzi. Źródłem wszelkiego zła jest człowiek, który daje sobą manipulować. Dawniej wykorzystywano do tego religie, a dziś nadchodzi terror ateizmu. Popatrzcie trzeźwo, co się dzieje, jak ateiści nawołują do nienawiści, nietolerancji i zwalczania religii, metafizyki i innych „zabobonów”. Nawet nauka bierze w tym udział, na co dowodem był niedawny „List w obronie rozumu”, będący w rzeczywistości listem nawołującym do nietolerancji światopoglądowej. Domagano się tam ni mniej ni więcej tylko ograniczenia swobód obywatelskich, bo jak można nazwać żądanie zakazania uprawiania jakiegokolwiek zawodu, który nie wymaga przelewu krwi ani wykorzystywania bezbronnych bliźnich? Czym jest próba odebrania obywatelowi prawa do decydowania o tym, czy i jak chce być leczony?

Godny podkreślenia jest fakt, że pod tym listem podpisywali się wspólnie, ręka w rękę, przedstawiciele racjonalizmu i religii, dając najlepszy dowód na głoszony przez ezoterykę pogląd, że oba te rzekome przeciwieństwa są w istocie tym samym. Tę tezę głoszę na tym blogu od zawsze!

Nie tylko NWO jest wrogiem. Nie tylko NWO chce nas pozbawić wolności obywatelskich. Wśród zwykłych „naukowców” i „oświeconych racjonalistów” znajdziecie wielu takich, którym marzy się „młot na czarownice”, prześladowania i pozbawianie ludzi praw. Ateizm może się okazać jeszcze gorszy, niż religie. Religie już znamy, więc przynajmniej wiemy, czego się po nich spodziewać.

Zlikwidujemy religie? OK, pięknie! Ale trzeba wiedzieć, że natura nie znosi próżni. Nisza po religiach natychmiast zapełni się inną szumowiną. Oby nie gorszą.

Każda skrajność jest niebezpieczna. A zarówno religia, jak i ateizm są skrajnościami właśnie!

Dostrzeganie tylko prawej i lewej strony, czyli wyłącznie dwóch punktów leżących na płaszczyźnie, przystoi płaszczakom, żyjącym w dwuwymiarowej rzeczywistości, ale nie ludziom żyjącym w rzeczywistości trójwymiarowej. My, istoty trójwymiarowe mamy do wyboru więcej niż tylko dwie opcje. Żeby to zobaczyć trzeba stanąć na nogach, w pozycji pionowej, zamiast leżeć płasko plackiem przed kapłanami czy Richardem Dawkinsem.

Władzy zależy na tym, żebyś widział tylko dwie, przeciwne strony medalu. Władza poprzez środki masowego przekazu każdego dnia pierze ci mózg, starając się sprawić, żebyś nie dostrzegł żadnych innych możliwości. Hipnotyzują cię, żebyś się dokładnie zafiksował na tym sposobie myślenia i postrzegania. Dzięki temu mogą zrobić z ciebie uniwersalnego żołnierza.

Jeśli dasz się namówić do opowiedzenia się po którejkolwiek z przeciwstawnych opcji, cwani politycy natychmiast wykorzystają sytuację, żeby skłócić ze sobą przeciwne obozy. Poczekaj tylko, niech wzrośnie liczba ateistów. Gdy staną się liczącą się siłą wtedy napuści się na nich armię Boga, a władza będzie patrzeć, jak sobie wzajemnie urywacie łby. Tym sposobem nigdy nie zakończymy wojen ideologicznych. I żadnych innych również.

Jeśli staniesz z boku, zobaczysz głupców, którzy dali się zmanipulować: jedni posłuchali kapłanów, a inni ateistów. Jeśli przyjmiesz pozycję neutralną nie dasz się namówić do prześladowania ani zabijania nikogo, bo to nie będzie twoja wojna. I staniesz się człowiekiem wolnym.

Myślisz, że światem rządzą demokratycznie wybrane rządy? Bynajmniej! Kontrolę sprawują ci, których istnienia nawet się nie domyślasz. Rządy (i wojny) służą im, a nie obywatelom. Nie daj z siebie zrobić mięsa armatniego!