Skandal

Poruszam ten temat z prawdziwym wstrętem. Szczerze nienawidzę takich tematów i zawsze omijam je szerokim łukiem. Moja matka mówiła: „nigdy nie bierz udziału we wzajemnym obrzucaniu się gównami, bo bez względu na to, czy wygrasz czy przegrasz zostaniesz umazana”. Miałam zamiar zignorować to wydarzenie, ale zdecydowałam się jednak napisać co myślę, z uwagi na to, że zalegający afekt mógłby zaszkodzić mojemu zdrowiu.

Nie oglądam programu „Skandaliści”, ponieważ jest to ohydne, obrażające ludzką godność widowisko dla socjopatów i osobników psychicznie zwichrowanych. Nigdy nie udało mi się obejrzeć żadnego odcinka, ponieważ już po 5 minutach czułam, że zwymiotuję. Prymitywizm i prostactwo prowadzącej program „dziennikarki” (która nota bene nie ma kwalifikacji do wykonywania tego zawodu, bo jak sama powiedziała w wywiadzie, jest polonistką) są wprost niewyobrażalne! Nie do wiary ile jadu, nieuzasadnionej niczym agresji i jakiejś patologicznej potrzeby poniżenia rozmówcy jest w tej pożałowania godnej kobiecie! To prymitywna prostaczka, gruboskórny nosorożec, intelektualne zero i moralne dno. Dziennikarstwo jakie uprawia wywodzi się w prostej linii z rynsztoka i jest współczesnym odpowiednikiem walk gladiatorów, tyle tylko, że gladiatorzy przelewali krew, a dziennikarze pokroju pani Gozdyry nurzają swoich gości w mentalnych ekskrementach.

Telewizja jest dla widza! Dziennikarz pełni w niej rolę służebną! Dziennikarz nie jest powołany do tego, żeby krzykiem, tupaniem i chamskim zachowaniem narzucać wszystkim swój osobisty punkt widzenia. To widz, sam, na podstawie uzyskanych informacji, musi wyrobić sobie swoje własne zdanie. Narzucanie mu od pierwszej chwili programu sposobu, w jaki musi postrzegać gościa jest manifestowaniem braku elementarnego szacunku dla jego inteligencji.

Rzetelny dziennikarz zawsze dąży do ustalenia obiektywnej prawdy, również wtedy, kiedy jest do gościa osobiście uprzedzony. Prowadzący program ma obowiązek pozwolić widzom spokojnie wysłuchać co gość mówi o sobie i o swojej książce: dlaczego ją napisał, dla kogo, po co, czy i na jakich pracach naukowych się opierał.

Tymczasem „dziennikarstwo”, jakie zaprezentowała pani Gozdyra polegało na tym, że zaraz po włączeniu kamer poczęstowała gościa oszczerstwami i toksycznymi kłamstwami, a potem po chamsku przekrzykiwała go za każdym razem, kiedy tylko próbował otworzyć usta. Jej desperackie i niekończące się powtarzanie mantry „jest pan inżynierem mechanikiem, więc nie ma pan wiedzy medycznej” zdenerwowało widzów, którzy wyrazili krzykami swoją wielką dezaprobatę.

A teraz kilka słów do pana Jerzego Zięby.

Człek człekowi nie dorówna, nie polezie orzeł w gówna

Po co pan tam w ogóle poszedł? Przecież prawda broni się sama. Nie potrzeba jej obnosić po jarmarkach i odpustach.

Wszyscy wiemy, że media utrzymują się z reklam, a największymi reklamodawcami są firmy farmaceutyczne. Pana książki mają ogromny potencjał zniszczenia całego tego przemysłu chorób i śmierci, więc nie potrzeba tebańskiej wyroczni, żeby przepowiedzieć, że czekają tam na pana bezwzględni (chociaż na szczęście tępi jak małpoludy) mordercy z nabitymi pistoletami. Pani Gozdyra otrzymała z góry polecenie, żeby dokonać na panu krwawego i przykładnego linczu!!! Oczekiwano, że zostanie pan tak ośmieszony, że już nigdy więcej żaden śmiałek nie poważy się podnieść ręki przeciwko przemysłowi farmaceutycznemu. Nie udało się, i chwała Bogu! Ale szalę zwycięstwa przechylili na właściwą stronę widzowie, a nie pan. Bo na szczęście ludzkość budzi się niezwykle szybko i telewizyjne pranie mózgu już przestaje działać.

Prymitywów, intelektualnych tępaków i ludzi pozbawionych sumienia należy całkowicie ignorować. Ci ludzie nie zasługują na zaszczyt obdarzania ich choćby cieniem swojej uwagi, a wdawanie się z nimi w „polemikę” jest degradowaniem siebie samego do ich amoralnego poziomu.

I jeszcze słówko do studentów medycyny… Do zawodu lekarza lgną dwa, przeciwstawne typy osobowości. Pierwszym są ludzie z natury dobrzy i wrażliwi, których jedynym celem jest pomaganie bliźnim. Drugim są bezwzględni psychopaci i karierowicze żądni perwersyjnego poczucia pełnej władzy nad życiem i śmiercią pacjentów, i oczywiście pieniędzy oraz zaszczytów. Tych pierwszych jest bardzo łatwo zniszczyć. Oni są tak dobrzy i tak naiwni, że nie potrafią się bronić. Nie rozumieją, że ktoś może być zły i że może przeciwko nim posłużyć się kłamstwem. Dlatego to ci drudzy przejmują władzę w systemie i z całą bezwzględnością niszczą tych pierwszych. A gdzieś pośrodku plasują się ludzie bezideowi, którzy zawsze robią to, co im każą przełożeni. Kiedy w świecie wieją pozytywne wiatry, ci ludzie pracują jak należy. A kiedy nastają czasy mroczne i władzę przejmują psychopaci zamieniają się oni w bezmyślne narzędzie terroru i bez mrugnięcia okiem dokonują eksterminacji „bezwartościowego życia”. Pamiętamy rolę lekarzy w III Rzeszy? Nie? To może czas się dokształcić, bo wydaje mi się, że studenci medycyny, tak aktywnie biorący udział w linczu na panu Jerzym idealnie nadają się na kadry dla następcy Hitlera.

I na zakończenie zadam pytanie: co tak naprawdę jest skandalem?

Śmiem twierdzić, że jest nim (i to bardzo wielkim) obecna sytuacja w służbie zdrowia. Jeśli umiera 98% pacjentów pseudo-leczących się na onkologii to jest to nawet więcej niż skandal i to właśnie tych potwornych skandalistów powinna zaatakować i rozjechać na wizji pani Gozdyra. Czy to nie zdumiewające, że zamiast ich zdemaskować wkręcała im się bez wazeliny?

Gdzie mówią pieniądze tam prawda milczy

Posłowie, politycy i rząd, dokładnie tak samo jak panie uprawiające najstarszy zawód świata, dają dupy każdemu, kto im zapłaci. Płacimy im my, z naszych przymusowo zdzieranych podatków, więc nam obiecują, że jak tylko wsadzą swoje ryje do koryta to nam zrobią dobrze i będziemy żyli w raju. A potem przychodzą panowie z wielkich korporacji, ze swoimi wielkimi walizkami pełnymi pieniędzy i oczywiście panienki natychmiast zapominają o obietnicach i przyzwoitości.

Suweren, rdzenny mieszkaniec naszego kraju, dla którego te dziwki miały pracować, zostaje zdradzony, sprzedany i zamieniony w niewolnika.

O uwodzicielu naiwnych panien (a w naszym przypadku skretyniałego elektoratu POPiSu) stare, ludowe porzekadło mówi: „Jak sięga to przysięga, jak dostanie to przestanie”. Politycy dostali czego chcieli, czyli zostali wybrani, a głupia panna, czyli elektorat, wykorzystany i po fakcie ze wzgardą porzucony.

Kto ma choć trochę oleju w głowie i zdolność wyciągania logicznych wniosków z obserwacji świata ten wie, że rządy nie rządzą, one są jedynie listkiem figowym, który maskuje powszechnie znaną prawdę, że władzę nad światem już dawno przejęły wielkie korporacje i zarządzający nimi ludzie cienia. Opłacają oni hojnie wszystkie możliwe partie polityczne, dzięki czemu nie ma dla nich znaczenia, która z nich zwycięży w „demokratycznych” wyborach. Ale naiwnych, wierzących w demokrację, wciąż nie brakuje.

Suweren, zamiast zażądać natychmiastowego usunięcia prostytutek z sejmu i rządu, pokornie prosi je i błaga, żeby zechciały wywiązać się z obietnic. To jest jakaś kpina z prawa i dobrych obyczajów! Jeśli ktoś złamał warunki umowy i okazał się pospolitym oszustem należy go aresztować.

Won z sejmu na pigalak!

A oto sprawozdanie z burdelu, tylko dziwne, że nie powiesili tam czerwonych latarni:

Świat stanął na głowie – służba drze mordę na swojego pana!

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej mówi jasno i wyraźnie:

Rozdział I
RZECZPOSPOLITA
(…)
Art. 4.

  1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
  2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio

Jednak te zapisy są martwe! W sposób będący zaprzeczeniem zasad demokracji władzę w naszym kraju sprawują posłowie, urzędnicy, a nawet lekarze najniższego szczebla, którzy bezczelnie terroryzują suwerena, zapominając o tym, że to on jest ich panem i jedyną, prawowitą władzą w tym kraju!

Władza o strukturze piramidalnej została wymyślona jedynie po to, żeby było wiadomo, kogo skorumpować lub zastraszyć jeśli się opiera.

System, w którym prawa ustanawia garstka (p)osłów, których dodatkowo niewoli dyscyplina partyjna, jest idealny dla wielkich korporacji i obcej agentury. W obecnym układzie, żeby kupić dowolną ustawę oraz każde prawo wystarczy dać w łapę zaledwie kilku osobom. Równie łatwo jest się pozbyć opornych – jeśli poseł nie da się ani kupić ani zastraszyć składa mu wizytę seryjny samobójca lub jego samochód z niepojętych przyczyn, na prostej drodze, wpada na barierki powodując śmierć kierowcy.

Skorumpowani posłowie traktują nasz kraj jak swój prywatny folwark, a suwerena i prawowitego właściciela tych ziem zamieniają w zgraję upodlonych niewolników. Dla nich liczy się jedynie to, ile mogą zyskać dzięki łapówkom od korporacji. To właśnie dlatego, mimo zdecydowanego oporu narodu, w Polsce obowiązuje niedemokratyczny przymus szczepień i importu GMO.

Co się z nami wszystkimi stało, że sytuację, w której przełożony boi się swojego poddanego i zachowuje się jak jego sługa uznaliśmy za normę? Ludzie! Czas się obudzić, bo jeszcze trochę, a będzie za późno.

Jerzy Zięba, w swoim genialnym, krótkim i treściwym wystąpieniu uświadamia (p)osłom, że to my jesteśmy ich pracodawcami, bo to my im płacimy, a oni, jako nasza służba, mają obowiązek pokornie robić to, czego my żądamy.

Jak widać na poniższym filmie niektórzy (p)osłowie są przekonani, że to oni są władzą. Część z nich miała czelność wykrzykiwać wrogie słowa pod adresem Jerzego Zięby i domagać się odebrania mu głosu.

O tym, czy żyjesz czy jesteś martwy będzie decydować tylko 2 lekarzy

O tym, że Wałęsa to Bolek wiedzą wszyscy od dawna. Dlaczego więc nagle media podniosły wokół tej oczywistej oczywistości taki potworny jazgot? W przypadku każdej niezrozumiałej wrzawy należy zadać sobie pytanie: co władza chce ukryć przed narodem? Jaką przykrą niespodziankę maskuje się tematem zastępczym?

Może chodzi o to, że teraz lekarze będą bogami decydującymi w demokratycznym (ale zaledwie dwuosobowym) głosowaniu, kogo uznają za żywego, a kogo za martwego?

Sejm pracuje pełną parą, a jeden z punktów (druk nr 1212) brzmi następująco:

projekt dotyczy przeniesienia przepisów dotyczących stwierdzenia zgonu wskutek trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, jak również wskutek nieodwracalnego zatrzymania krążenia, z ustawy z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów do ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz wprowadzenia zasady,trwałe nieodwracalne czynności mózgu oraz nieodwracalne zatrzymanie krążenia przed pobraniem narządów ma stwierdzić dwóch lekarzy, posiadających określone w ustawie specjalizacje, co jest zgodne z zasadami stosowanymi w innych krajach na świecie.

Jeszcze niedawno ofiarę wypadku ratowało się wszelkimi dostępnymi metodami. Po udanej reanimacji kładło się ją na OIOM-ie, pod tlenem i respiratorem, podawało się jej krew i leki, ponieważ celem medycyny było ratowanie życia i zdrowia.

Obecnie ofiarę wypadku traktuje się jak magazyn cennych części zamiennych. To się opłaca o wiele bardziej, bo do podtrzymywania życia ofiary wypadku dopłaca się, a jej wypatroszenie i sprzedanie jej podrobów na wolnym, medycznym rynku przynosi duży zysk.

Przypomnę, że służba zdrowia została urynkowiona, szpitale muszą zarabiać, a ich akcje są wystawione na giełdzie papierów wartościowych. Dlatego biznes musi się kręcić! To, co jeszcze niedawno było odwracalnym zatrzymaniem akcji serca lub śpiączką, z której ludzi się wyprowadzało dzięki osiągnięciom nowoczesnej medycyny dziś stało się zgonem. Nawet zwykła utrata świadomości może się skończyć orzeczeniem śmierci i utylizacją podrobów.

Większość ludzi nie ma pojęcia o tym, że domyślnie każdy jest dawcą organów, czyli w razie utraty świadomości i związanej z tym niemożności zaprotestowania ani wyrażenia woli lekarze mogą go opróżnić z narządów bez pytania rodziny o zgodę.

Zdziwieni?

Dla większości ludzi ta prawda jest tak szokująca, że nie są w stanie w nią uwierzyć!

Przecież, jeśli nie podpisuję zgody na to, by oddać swoje organy, to znaczy, że nie wyrażam na to zgody. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś jest nie tak. Dlaczego coś takiego mam podpisywać? Nie zgadzam się też, by ktoś decydował za mnie. Nie myślę tak dobrze o ludziach. Nie ufam, że ktoś podejmie właściwą decyzję. (…) Nie będę się zgadzać z takimi uregulowaniami prawnymi, które stwarzają możliwość do manipulacji w majestacie prawa. To jest niebezpieczne – Ewa Błaszczyk

Nie wierzcie w to, co tu napisałam!
SPRAWDŹCIE TO OSOBIŚCIE ZANIM WAS LUB WASZYCH BLISKICH WYPATROSZĄ ŻYWCEM!

Organów nie pobiera się ze zwłok (kostnice są pełne trupów, ale nikt ich nie patroszy), bo martwe organy nie nadają się do przeszczepu. Organy muszą być żywe, czyli pobrane od żywego człowieka!

Przypominam mój tekst na temat transplantologii z 2013 roku – przeczytaj i wyślij swój sprzeciw do Rejestru Sprzeciwów Poltransplantu

Z okazji dnia transplantacji: czwarty raz o eutanazji, czyli jak uśmiercić jednego człowieka, żeby pobrane od niego części zamienne dać innemu człowiekowi

 

Kilka słów do psychopatycznych trolli, zwolenników szczepień i klakierów złej nauki

Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem psychicznych degeneratów, którzy agresywnie bronią fałszerstw naukowych, takich jak „wirus odry” i zaciekle tępią prawdę, nazywając ją fałszem albo „nieprawdziwymi wiadomościami”.

Nie rozumiem zatwardziałości serca, która stoi po stronie morderców niewinnych dzieci, zabijanych i okaleczanych szczepionkami i pseudo-lekami. Jakim trzeba być psychopatą z ciężko zwichrowaną psychiką, żeby bronić morderców i poniewierać broniących swoich dzieci rodziców oraz uczciwych lekarzy i naukowców? Co wydarzyło się w życiu tych trolli, że służą czystemu złu i nienawidzą dobra? Jakie straszliwe, traumatyczne doświadczenie z dzieciństwa sprawiło, że wasza psychika została zwichrowana do tego stopnia, że niszczycie wszystko, co prawdziwe i dobre?

Czy wy w ogóle jesteście ludźmi?

Czym różnicie się od fanatyków religijnych, dla których objawienia ich religii są ostateczną i niepodważaną prawdą, w imię której trzeba torturować i zabijać z zimną krwią?

Jesteście dokładnie tacy sami, a waszym świętym bałwanem jest (pseudo)nauka!

Nie potraficie nawet dostrzec, jak bardzo zła i niebezpieczna bywa nauka.

Wiara jest przeciwieństwem rozumu. W rzeczywistości nie wiecie nic i dlatego wierzycie, że nauka jest doskonała i nieomylna.

Ślepo i bezmyślnie wierzycie w to, czego nauczono was w szkołach sponsorowanych przez korporacje kompleksu przemysłowo-militarnego. Oddajecie hołd bałwanom, o których nie wiecie zupełnie nic oprócz legendy, jaką sztucznie stworzono wokół nich i ich rzekomych osiągnięć. Komuś się po prostu opłacało, żeby postawić na ołtarzu nauki psychopatów i oszustów, takich jak Pasteur, bo dzięki wszczepianiu chorób chorują miliardy, więc interes się kręci, a kasa napełnia się brzęczącym złotem.

Tworzycie piekło na ziemi!

Na zakończenie kilka cytatów do samodzielnego przemyślenia:

Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – czyli kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści – Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce – Lew Tołstoj

Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość – Michael Ellner

Uczcie się od nauki, że nie wolno wierzyć ekspertom. Każde pokolenie, które odkrywa coś nowego, musi przekazać to następnym, ale musi to wykazać w postaci zrównoważonej mieszaniny poszanowania i jego braku. Tak, aby nasza rasa nie przekazywała młodym swoich błędów, lecz skumulowaną mądrość oraz tę mądrość, że może ona wcale nie być mądrością? – Richard Feynman w eseju „Czym jest nauka”

Dieta, zastrzyki i nakazy będą wytwarzać od bardzo wczesnego wieku rodzaj charakteru i osobistych przekonań, które władze uznają za pożądane, tak aby każda krytyka władzy była psychologicznie niemożliwa (…) Stopniowo poprzez selektywną hodowlę, genetyczne różnice pomiędzy rządzącymi a rządzonymi wzrosną tak, aż staną się niemal różnymi gatunkami. Bunt plebsu stanie się na tyle niemożliwy, na ile niemożliwe jest zorganizowane powstanie owiec przeciwko praktyce jedzenia baraniny – Bertrand Russell, Prawnuk Brytyjskiego Księcia Bedford Johna Russella, Wnuk Premiera Wielkiej Brytanii Lorda Russella, Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych (Chatham House), „Wpływ nauki na społeczeństwo”, 1953

Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent – Bill Gates, Wystąpienie na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii

Widzimy teraz, że istnieje rodzaj pomocy zagranicznej, realizującej się poprzez szczepienia i leczenie AIDS, które są niesamowicie efektywne. One wszystkie skupiają się na ratowaniu życia. I dobrą wiadomością jest to, że dokonując tych przełomów populacja w kraju spada – Bill Gates dla CNN

Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia – Alfred Korzybski

Ludzie mogą zostać dosłownie zatruci przez fałszywe idee i fałszywe nauczanie – Alfred Korzybski

Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu – Stanley Milgram

Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych – Stanley Milgram

Prawda jest prawdą, nawet jeśli wszyscy są przeciw niej, natomiast błąd pozostaje błędem, nawet jeśli wszyscy są za nim – William Penn

A jednak! Wirus odry nie istnieje!

Po opublikowaniu wiadomości podanej przez Jerzego Ziębę, że WIRUS ODRY NIE ISTNIEJE mój blog został zasypany agresywnymi i napastliwymi komentarzami pisanymi przez dwójkę psychopatów i oszustów. Grożono mi policją i sądem i żądano natychmiastowego usunięcia „nieprawdziwej wiadomości”. Te same osoby atakowały admina Wolnych Mediów.

 

Czym są „nieprawdziwe wiadomości”?

Żyjemy w czasach, w których, zgodnie z planami rządzących światem samozwańczych elit, realizowane są plany opisane przez George Orwella w powieści „Rok 1984”, w czasach, w których prawdę nazywa się kłamstwem, a kłamstwo prawdą. Policja myśli (na razie jeszcze jest to samozwańcza inicjatywa garstki osobników o osobowości autorytarnej) tropi każdego, kto ma czelność demaskować kłamstwa i ujawniać afery, dzięki którym oszukańcze elity mogą zarabiać miliardy. Za psucie tak intratnego biznesu jakim jest wakcynologia karą jest w najlepszym razie zhańbienie i pozbawienie prawa do wykonywania zawodu (dr Andy Wakefield), a nierzadko nawet śmierć (dr Andrew Moulden, Jeff Bradstreet i wielu innych, mniej znanych lekarzy).

Hasło „nieprawdziwe wiadomości” zostało stworzone po tym, kiedy w czasie wyborów w USA wybuchła wojna tajnych służb. Do Internetu zaczęły masowo „przeciekać” tajne dokumenty i maile osób związanych z wielką polityką, m.in. Clintonów i ich najbliższych współpracowników. Wiadomości były tak kompromitujące, że w końcu doprowadziły do jak najbardziej zasłużonej przegranej Hillary Clinton. A ponieważ tej „wielkiej damie” grozi więzienie próbowano wmówić opinii publicznej, że to są tylko niegodne uwagi fałszywki, czyli „nieprawdziwe wiadomości”. Intryga się nie udała, ale walka z „nieprawdziwymi wiadomościami” nabrała rozpędu i pewnie jeszcze długo będzie wykorzystywana do uciszania „teoretyków spisku”, którzy co oczywiste, nie są żadnymi teoretykami, lecz tropicielami najprawdziwszych spisków, których skala jest tak gigantyczna, że przeciętnemu lemingowi nie jest w stanie pomieścić się w głowie.

Wracając do wirusa odry – można udowodnić istnienie czegoś, ale raczej trudno przedstawić dowody na nieistnienie czegokolwiek. Tak więc dowodu na nieistnienie tego wirusa brak, ale sądowi udało się wykazać niezbicie, że wszystkie dowody na istnienie wirusa odry są zwykłym oszustwem.

Tak więc Jerzy Zięba miał jednak rację pisząc:

Krótko mówiąc : naukowcy po prostu pomylili element komórki z wirusem.

Poza tym, wykonane badania, które wskazywały na istnienie wirusa były błędne i źle przeprowadzone.

Miliony dzieci na całym świecie zostały zaszczepione szczepionkami przeciwko chorobie wirusowej, która nie istnieje.

Nikt dokładnie nie wie ile dzieci zostało trwale uszkodzonych lub nawet zmarło z powodu zastosowania tych szczepionek.

Przemysł farmaceutyczny zarobił miliardy dolarów na szczepionce przeciwko wirusowi, który nie istnieje. Oczywiście, zawarte w tych szczepionkach toksyny jak najbardziej istnieją.

A teraz proszę zapoznać się z Listem dr Stefana Lanki, gdzie wyjaśnione jest dokładnie o co toczył się proces, czego dotyczy wyrok i jak to jest z tymi „dowodami” na istnienie wirusa, na którego istnienie nie ma żadnych dowodów:

List od dr Stefana Lanki na temat obalenia dowodów na istnienie wirusa odry

Źródła:

Stefan Lanka: Newsletter der Wissenschafftplus, Akademie und Verlag

(http://wissenschafftplus.de/newsletter_read_online/25bc9dc751658d60/1d4f3af3b9d0813a)

Wyrok Sądu w Stuttgarcie

z dnia 16.2.2016, 12 U 63/15

(http://lrbw.juris.de/cgi-bin/laender_rechtsprechung/document.py?Gericht=bw&GerichtAuswahl=Oberlandesgerichte&Art=en&sid=46bf3db2df690aba6e4874acafaf45b6&nr=20705&pos=0&anz=1)

Sąd Najwyższy rozstrzygnął

Ostatecznie wygraliśmy proces w sprawie wirusa odry!

Kochani czytelnicy,

życzymy wam szczęśliwego Nowego Roku, który dla nas i wszystkich ludzi rozpoczął się dobrą wiadomością.

Najwyższy Sąd Federalny (BGH) wydał wyrok w sprawie wirusa odry.

[1] Izba cywilna sądu federalnego potwierdziła wyrok Najwyższego Sądu Krajowego ze Stuttgartu (OLG) z 16.02.2016. Nie jestem zobowiązany do wypłacenia oskarżycielowi ogłoszonej przeze mnie w 2011 roku nagrody w wysokości 100.000,- Euro, za przedstawienie naukowego dowodu na istnienie wirusa odry. Oprócz tego oskarżyciel skazany został na zapłacenie wszystkich kosztów związanych z tym procesem.

W trakcie procesu wypowiedziało się pięciu biegłych, którzy przedstawili wyniki badań naukowych. Wszyscy z tej piątki biegłych, między innymi wypowiadający się już w pierwszej instancji Prof. Dr. Dr. Andreas Podbielski stwierdzili jednogłośnie, że żadna z sześciu publikacji naukowych przedstawionych w procesie, nie zawiera dowodu na istnienie wirusa odry.

Genetyka obala twierdzenia o istnieniu (wirusa odry)

W trakcie procesu zostały zweryfikowane wyniki tak zwanego odcisku genetycznego wirusa odry. Dwa czołowe i najbardziej znane genetyczne laboratoria na świecie, doszły niezależnie od siebie do tych samych wniosków. Wyniki dowodzą że autorzy sześciu czołowych publikacji potwierdzających istnienie wirusa odry mylą się. W konsekwencji mylą się wszyscy wirusolodzy: bo twierdzą że normalne części komórki są wirusami.

W konsekwencji tego błędu, w ostatnich dziesięcioleciach, powstał błędny model, w którym normalne części komórek zostały zinterpretowane jako wirus. Rzeczywista struktura, która temu modelowi miałaby odpowiadać, nie została do dzisiaj znaleziona, ani w zwierzętach, ani w ludziach. Badania genetyczne wykluczyły w sposób naukowy istnienie wirusa odry.

Autorzy tych sześciu publikacji i wszyscy inni się tym zajmujący nie zauważyli tego błędu, ponieważ zlekceważyli fundamentalną zasadę badan naukowych „lege artis” czyli pracować na podstawie reguł, które są zdefiniowane w światowej nauce.

Nie prowadzili jakichkolwiek eksperymentów kontrolnych. Prowadzenie takich eksperymentów kontrolnych ustrzegłoby autorów i ludzkość przed konsekwencjami tego błędu. Ten błąd jest podstawą, która prowadzi do wiary w istnienie wirusów wywołujących choroby. [1].

Biegły sądowy profesor doktor Podbielski na zapytanie sądu, na stronie 7 protokołu [2] wyraźnie potwierdził, że autorzy nie przeprowadzali jakichkolwiek eksperymentów kontrolnych.

16.02.2016 najwyższy sąd krajowy ze Stuttgartu zmienił błędny wyrok sądu pierwszej instancji i oddalił wniosek oskarżyciela. Sąd oparł się na decydującej opinii profesora Podbielskiego w sprawie przedstawionych sześciu publikacji naukowych. Oskarżyciel próbował w odwołaniu do najwyższego sądu federalnego zmienić wyrok najwyższego sądu krajowego. W uzasadnieniu powoływał się na, jego zdaniem, błędy w prowadzeniu procesu przez sąd w Stuttgarcie i twierdził, że fakty przez nas przedstawione, dotyczące wirusa odry, stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia społeczeństwa. Te twierdzenia oskarżyciela zostały przez sąd najwyższy w jednoznacznych słowach oddalone. W ten sposób najwyższy sąd federalny potwierdził wyrok sądu krajowego ze Stuttgartu z 16.02.2016 [3]

Podsumowanie

Te sześć publikacji, które zostały w trakcie procesu przedstawione, są najważniejszymi publikacjami w sprawie „wirusa odry”. Można udowodnić, że poza tymi sześcioma publikacjami nie ma żadnych innych publikacji, w których w naukowy sposób spróbowano by udowodnić istnienie wirusa odry, w ten sposób wyrok najwyższej instancji sądownej i wyniki badan genetycznych niosą za sobą konsekwencje. Została zlikwidowana podstawa naukowa i tak samo została zlikwidowana podstawa prawna co do wszystkich krajowych i międzynarodowych twierdzeń związanych z wirusem odry, na temat jego zakażalności, na temat sensowności i bezpieczeństwa szczepionek odry.

Nagroda w sprawie wirusa odry wywołała pytania, które doprowadziły do ważnego zeznania profesor Annete Mankertz, przewodniczącej Wydziału Krajowego Instytutu Odry przy Instytucie Roberta Kocha (RKI). To zeznanie może uzasadniać zwiększoną ilość szkód wywołanych przez szczepionkę odry oraz wyjaśnia, dlaczego i jak zwłaszcza to szczepienie, wywołuje zwiększoną ilość przypadków autyzmu. [4]

Pani profesor Mankertz zeznała, że „wirus odry” zawiera typowe, własne części komórki (rybosomy, komórkowe fabryki białka). Ponieważ szczepionka odry zawiera „całe wirusy odry”, to szczepionka zawiera struktury komórkowe. To wyjaśnia, dlaczego szczepionka odry wywołuje częstsze i mocniejsze alergie i reakcje autoimmunologiczne, niż inne szczepionki. Rzeczoznawca sądowy profesor Podbielski potwierdził wielokrotnie, że zeznanie Instytutu Roberta Kocha w sprawie rybosomów w wirusie odry zaprzecza twierdzeniu o istnieniu wirusa odry.

W aktach postepowania sądowego znajduje się potwierdzenie, że najwyższy niemiecki naukowy autorytet w dziedzinie chorób zakaźnych Instytut Roberta Kocha (RKI) w przeciwieństwie do swoich ustawowych obowiązków wynikających z §4 ustawy o chorobach zakaźnych (Infektiosschutzgesetz) nie wykonał i nie opublikował badań potwierdzających istnienie wirusa odry. RKI twierdzi wprawdzie, że takie badania zrobił, ale broni się przed przedstawieniem i opublikowaniem wyników tych badań.

Darowizna

Proces i szkalujące nas sprawozdania w wiodących mediach z prawej i lewej strony, doprowadziły nas do strat finansowych. Przez ten proces nauczyliśmy się dużo, wyszliśmy wzmocnieni i temat stał się znany w świecie. Dużo wnieśliśmy do tego, że błędne twierdzenia aktualnej biologii, medycyny i wirusologii zostały w świecie uznane i obalone. Celem naszej pracy jest rzeczywista naukowa medycyna i biologia, które reprezentujemy i dalej rozwijamy [5]

Co nie jest jeszcze wyrównane, to są straty finansowe. Prosimy was o pomoc w wyrównaniu szkód. Także napisanie i wydanie książki którą planujemy kosztuje pieniądze, których aktualnie nie posiadamy

WissenschafftPlus Dr. Stefan Lanka

IBAN: DE77700100800705906800

BIC: PBNKDEFF

Postbank München

Dziękujemy za waszą wierność i solidarność, bez tego wygranie tego procesu nie byłoby możliwe.

Z całego serca życzymy wam wszystkiego najlepszego.

Wasz doktor

Stefan Lanka i WissenschafftPlus-Team

Tłumaczenie: Kai Orak

Źródło

Dziękuję Kai Orak, świetna robota!

Zamieszanie wokół istnienia wirusa odry – weryfikujemy fakty, badamy kto trolluje

Jerzy Zięba, zwany przez przeciwników Naczelnym Znachorem RP (co oczywiście nie jest żadnym powodem do wstydu, jako że zna-chor to ktoś, kto zna-chor-oby / zna się na chorobach) podał sensacyjną wiadomość, że wirus odry nie istnieje

Dzisiaj, na podstawie analizy badań naukowych opublikowano wyrok Najwyższego Sądu Niemieckiego: Wirus odry NIE ISTNIEJE!!!

A co z innymi wirusami?

Krótko mówiąc : naukowcy po prostu pomylili element komórki z wirusem.

Poza tym, wykonane badania, które wskazywały na istnienie wirusa były błędne i źle przeprowadzone.

Wiadomość taką podały angielskojęzyczne strony:

German Supreme Court Rules Measles Does Not Exist

http://anonhq.com/anti-vaxxer-biologist-stefan-lanka-bets-100k-measles-isnt-virus-wins-german-federal-supreme-court/

Był tam również link do wiadomości w języku niemieckim, ale… mało kto zna ten język, a translatory z niemieckiego tłumaczą tak, że nic nie można zrozumieć. Dlatego nie sprawdziłam.

No i zaczęła się awantura. Część ludzi nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że wirusy nie istnieją, ponieważ od przedszkola po grób wbija się nam do głów, że choroby są powodowane przez bakterie i wirusy, co rzekomo udowodnił Ludwik Pasteur, a inna część (wakcynolodzy) wpadła w panikę, że nie tylko utraci źródło znakomitych zarobków, ale, co gorsze, może trafić za kraty. Problem w tym, że po pierwsze, „odkrycia” Pasteura wcale nie zostały przyjęte przez współczesnych mu uczonych z entuzjazmem, a po drugie Pasteur nie był ani lekarzem, ani nawet biologiem. Co jeszcze gorsze, obecnie ujawniane są metody jego „badań”, które są po prostu straszne, oszukańcze i nie do przyjęcia, bo jak inaczej można nazwać wstrzykiwanie wprost do mózgu psa z cuchnącego, pełnego bakterii „bulionu”? To wszystko, co dzięki powszechnemu dostępowi do internetu wychodzi na jaw to nie są żadne teorie, lecz najprawdziwsze i przerażające spiski, wszechobecne w każdej dziedzinie życia, w tym również w nauce, czczonej przez niektórych jak nieskalana, święta religia. Nie będę tu pisać o makabrycznych „badaniach” Pasteura, bo można je znaleźć bez większych trudności w sieci. Wspomnę tylko, że jest wiele różnych teorii na temat przyczyn chorób i roli bakterii, a to, że nie zostały one uznane przez oficjalną naukę nie świadczy bynajmniej o tym, że są one mylne. Co najwyżej może to świadczyć o zmowie, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to oczywiście wiadomo, że chodzi o pieniądze. Kto za bardzo ufa władzy (politycznej, naukowej, ekonomicznej i każdej innej) może się bardzo rozczarować, kiedy się okaże, jak ogromna jest skala korupcji w każdej dziedzinie życia.

Wracając do tekstu Jerzego Zięby…

Otrzymałam z Wolnych Mediów taką oto wiadomość:

Witaj!

Otrzymałem taką wiadomość od czytelnika mojego portalu znającego język niemiecki, który twierdzi, że zweryfikował informację o tym, że nie ma wirusa odry. Możliwe, że autor informacji popełnił błąd nadinterpretacyjny i źle odczytał wyrok sądu. Oto wiadomość od mojego czytelnika:

„W internecie jest oryginalny wyrok. Nie ma w nim zdania, że wirus odry nie istnieje. Tutaj jest wyrok i cała historia Lanki:

http://lrbw.juris.de/cgi-bin/laender_rechtsprechung/document.py?Gericht=bw&GerichtAuswahl=Oberlandesgerichte&Art=en&sid=46bf3db2df690aba6e4874acafaf45b6&nr=20705&pos=0&anz=1

Nie ma słowa o tym, że wirus nie istnieje. Jest za to historia pełna zwrotów akcji i to że Sąd przyznał tylko i wyłącznie, że osoba chcąca otrzymać te 100 tysięcy euro miała dostarczyć dowodu w postaci jednej pracy, a zgłaszający dostarczył…. sześć. W związku z tym zdaniem Lanki nie spełnił wymogów. I sąd się zajmował tylko tym! Sąd co do zasady nie rozpatruje takich spraw jak ustalanie czy jakiś wirus istnieje czy nie. Tutaj chodziło tylko i wyłącznie o sprawy proceduralne i prawnicze półsłówka. I sąd przyznał tylko i wyłącznie, że Lanka wypłacić nie musi bo zgłaszający nie spełnił wymogów. Dość absurdalne, ale jednak nie spełnił.”

Domyślam się z tego, tak na mój chłopski rozum, że jakiś pozywający sądził się z pozwanym o to czy istnieje wirus odry, pozwany miał dostarczyć jedną pracę dowodzącą że istnieje, ale dostarczył sześć (czyli o pięć za dużo) i sąd uznał, że nie spełnił wymogu formalnego, który postawił, i pozwany sprawę przegrał. Pan Zięba zinterpetował wyrok w taki sposób, że pomyślał iż pozywający wygrał sprawę bo pozwany nie udowodnił w sądzie nieistnienia wirusa odry. Tymczasem sąd nic takiego nie orzekł – jedynie zasądził wyrok na korzyść pozywajacego, bo pozwany nie spełnił wymagań sądu i dał sądowi zbyt wiele prac, zamiast jednej. Idiotyczne.

Pozdrawiam

WolneMedia.net

Pomyślałam, że może popełniłam błąd publikując tę wiadomość, ale zaraz potem otrzymałam kolejnego maila, tej oto treści:

W międzyczasie inny czytelnik przysłał mi taką wiadomość. I teraz zaczynam głupieć – ktoś albo coś źle przetłumaczył, albo jakieś farmaceutyczne trolle mącą lub dezinformują (albo jedno i drugie). Tak czy siak, trzeba przetłumaczyć wyrok by wykryć kto mówi prawdę a kto mąci. Poniżej 2 wiadomości od czytelnika, który uważa że ten pierwszy czytelnik się myli (poprosiłem go by przetłumaczył ten anglojęzyczny tekst, jak to zrobi wrzucę na portal):

Wiadomość 1:

Postanowiłem jednak minimalnie zbadać sprawę i z tego doniesienia wynika coś zupełnie innego – fałszywa jest informacja „czytelnika”, oczywiście o ile jest to czytelnik, a nie jakiś korporacyjny odpad.
https://nworeport.me/2017/01/23/german-supreme-court-rules-measles-does-nt-exist/

Sugerowałbym na przyszłość większą ostrożność w usuwaniu artykułów, ponieważ na razie wygląda na to, że admin WM padł ofiarą, co najmniej, trolla.

Wiadomość 2:

Okazuje się, ze kluczowe w wydaniu wyroku były zeznania pracowników Instytutu Kocha i to jest właściwe gwóźdź programu:

Zeznania profesor Annete Mankertz, przewodniczącej Wydziału Krajowego Instytutu Odry przy Instytucie Roberta Kocha (RKI): „wirus odry” zawiera typowe, własne części komórki (rybosomy, komórkowe fabryki białka). Ponieważ szczepionka odry zawiera „całe wirusy odry”, to szczepionka zawiera struktury komórkowe. To wyjaśnia, dlaczego szczepionka odry wywołuje częstsze i mocniejsze alergie i reakcje autoimmunologiczne, niż inne szczepionki. A znowu rzeczoznawca sądowy profesor Podbielski potwierdził wielokrotnie, że zeznanie Instytutu Roberta Kocha w sprawie rybosomów w wirusie odry zaprzecza twierdzeniu o istnieniu wirusa odry.”

To omawialiśmy w komentarzach. Tak więc, bez względu na to, czego w istocie dotyczył wyrok niemieckiego sądu wątpliwości co do istnienia wirusa odry są jak najbardziej uzasadnione.

Napisałam do kolegi z Niemiec z prośbą, żeby przeczytał ten wyrok i zreferował w kilku słowach o co tam dokładnie chodziło.

A teraz kilka lekcji z nieuznawanej przez naukę wirusologii. Warto znać nie tylko to, co nam wbijają do głów, ale i to, co chcą przed nami ukryć. Zanim wyrobisz sobie ostateczne zdanie na jakikolwiek temat zadaj sobie pytanie: „cui bono?”, czyli kto ma korzyść z tego, żeby lansować jedną teorię, a ukrywać (wyszydzać) inną? Czy bardziej wiarygodny jest ten, kto zarabia kolosalne, wprost niewyobrażalne pieniądze na szczepieniach, lekach, zabiegach chirurgicznych i przeszczepach organów, czy ten, kto z dobroci serca podaje ci niemal darmowe, skuteczne i pozbawione skutków ubocznych, naturalne sposoby ratowania zdrowia?

http://szczepienia.wybudzeni.com/

Choroby wieku dziecięcego

Teoria infekcji i Pasteur

Znaczenie mikrobów

Bez paniki – prawda o ptasiej grypie, H5N1, szczepieniach i AIDS

„Wirus mania” – Prawda o chorobach infekcyjnych wg GNM

Informacja z ostatniej chwili – dostałam wiadomość z Niemiec takiej oto treści:

Przejrzałem ten protokół z sądu – straszny gniot w języku urzędowym. Nawet zwykli Niemcy nazywają go Beamten-Duetsch  (beamter – urzędnik) i 99% Niemców nie rozumie 99% tego urzędniczego języka. Ale o to właśnie urzędnikom chodzi, hihihi – aby byli obywatelom potrzebni do wyjaśniania ich języka.

W procesie wcale nie szło o istnienie wirusa odry. Na pierwszej stronie pisze o co był proces: „wegen Auslobung”.

Tu masz po polsku, co to jest ten „auslobung”:https://pl.wikipedia.org/wiki/Przyrzeczenie_publicznehttps://de.wikipedia.org/wiki/Auslobung

Zrozumiesz z tego tyle co ja, czyli nic – bo to jest taki polski „beamten-deutsch”, hehe.

W procesie mówiono rzeczywiście o wirusach odry, czy istnieją, czy są chorobotówrcze, czy genetyka ma z tym coś wspólnego. Oceniano jakieś opracowania wirologiczne z przeszłości i współczesne. Niemniej dintojra nie wydała absolutnie żadnego wyroku o tym czy wirusy są czy ich nie ma. Nakazała jedynie oskarżonemu zapłacić wnoszącemu oskarżenie podane na stronie 12 sumy. I to już jest cały wyrok. Ani słowa o wirusach! Za to 100 000 oskarżycielowi na konto z powodu przyrzeczenia publicznego (auslobungu)

I to już wszystko.