Alarm pełna mobilizacja – posiedzenie podkomisji – uprawy GMO w Polsce – skandal

Kto żyw proszony jest o stawienie się w sejmie (czyli pod czerwoną latarnią) 8 czerwca o godz. 12:00!

8 czerwca o godz. 12:00 jest posiedzenie podkomisji w sprawie ustawy o GMO, która otwiera Polskę na uprawy GMO. Sytuacja nie wygląda dobrze bo PiS upiera się przy konieczności utrzymania zapisu o możliwości tworzenia stref UPRAW GMO. SKANDAL!

A więc poprawki strony społecznej nie zostały wzięte pod uwagę!
Musimy więc być na tej komisji aby je wymusić!

Kto może niech zgłosi swój udział do:
Poseł Jan Duda, przewodniczący Podkomisji, Jan.Duda@sejm.pl oraz
Sekretariat Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi” <krrw@sejm.gov.pl> .
I jeszcze kontakt do Przewodniczącego Komisji Rolnictwa: Jarosław Sachajko, 609 858 811, jsachajko@gmail.com

SZCZEGÓŁY:

Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1424), sala im. Wojciecha Trąmpczyńskiego (nr 106, bud. C)
Cel: Rozpatrzenie rządowego projektu ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw.
http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PlanPosKom.xsp#row2

UWAGA 1! WAŻNE INFORMACJE:

Nasze – strony społecznej – stanowisko i uzasadnienie naszych prawników (skrót) tutaj:
http://www.icppc.pl/antygmo/wp-content/uploads/2017/05/stanowiskokancelarii.pdf

Projekt nowelizalcji do ustawy o GMO z naniesionymi propozycjami poprawek: http://www.icppc.pl/antygmo/wp-content/uploads/2017/05/projektnowelizacjii.pdf

UWAGA 2!
Czyli zamiast proponowanych przez stronę rządową zapisów:
„Art. 49a. 1. Terytorium Rzeczypospolitej Polskiej ustanawia się strefą wolną od upraw GMO.
2. Dopuszcza się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej prowadzenie uprawy GMO wyłącznie na gruntach rolnych w strefie wskazanej do jej prowadzenia na określonym obszarze, zwanej dalej strefą prowadzenia uprawy GMO, po uzyskaniu zezwolenia, o którym mowa w ust. 3. Uprawę GMO prowadzi się zgodnie z określonymi w tym zezwoleniu warunkami, sposobem i terminem.

MY JAKO STRONA SPOŁECZNA, WYBORCY, OBYWATELE RP – DOMAGAMY SIĘ ZAPISU:
Art. 49a. 1. W  Rzeczypospolitej Polskiej wprowadza się całkowity i bezwarunkowy zakaz uwalniania GMO do środowiska (w celach komercyjnych i eksperymentalnych).

UWAGA 3! DODATKOWE propozycje naszych poprawek z uzasadnieniem tutaj:
http://www.icppc.pl/antygmo/wp-content/uploads/2017/05/poprawki.pdf

Dodatkowe informacje:
http://www.petycje.pl/petycja/12423/zakaz_uwalniania_gmo_do_zrodowiska.html

LINK do projektu ustawy o zmianie ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/0/69E80A08C65303A4C12580EC006B8088/%24File/1424.pdf

Z pozdrowieniami,
Jolanta Dal, Gospodarstwo Rolne Ekoturystyczne OHANADAL, radna, podkarpackie
Edyta Jaroszewska-Nowak, Ekoland o/Zachodniopomorski, prezes, gospodarstwo ekologiczne BIOEDEN, Solidarność RI o/zachodniopomorski
Julian Rose, rolnik, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC
Jadwiga Łopata, gospodarstwo edukacyjne EKOCENTRUM ICPPC, laureatka nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel),
Lena Huppert, Fundacja Wspierania Rozwoju Kultury i Społeczeństwa Obywatelskiego QLT, prezes, mazowieckie
Dr Jacek J. Nowak, em. prof. SW, niezależny ekspert, doradca ICPPC

KONTAKTY:
Jolanta Dal, tel. 503 559 506 , jodal_76@o2.pl
Lena Huppert, 502 085 840, lenahuppert@wp.pl
Edyta Jaroszewska-Nowak, 609 645 386, edytaj66@tlen.pl
Jadwiga Łopata, 33 8797114, biuro@icppc.pl
Jacek Nowak, 887 027 862, jacek.nowak3@wp.pl

Jeżeli ktoś może wspomóc finansowo nasze działania prosimy wpłacać darowizny http://icppc.pl/index.php/pl/wesprzyj-nas.html
==========================

Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC, 34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114 biuro@icppc.pl   www.icppc.pl   www.gmo.icppc.pl   www.eko-cel.pl

Gdzie mówią pieniądze tam prawda milczy

Posłowie, politycy i rząd, dokładnie tak samo jak panie uprawiające najstarszy zawód świata, dają dupy każdemu, kto im zapłaci. Płacimy im my, z naszych przymusowo zdzieranych podatków, więc nam obiecują, że jak tylko wsadzą swoje ryje do koryta to nam zrobią dobrze i będziemy żyli w raju. A potem przychodzą panowie z wielkich korporacji, ze swoimi wielkimi walizkami pełnymi pieniędzy i oczywiście panienki natychmiast zapominają o obietnicach i przyzwoitości.

Suweren, rdzenny mieszkaniec naszego kraju, dla którego te dziwki miały pracować, zostaje zdradzony, sprzedany i zamieniony w niewolnika.

O uwodzicielu naiwnych panien (a w naszym przypadku skretyniałego elektoratu POPiSu) stare, ludowe porzekadło mówi: „Jak sięga to przysięga, jak dostanie to przestanie”. Politycy dostali czego chcieli, czyli zostali wybrani, a głupia panna, czyli elektorat, wykorzystany i po fakcie ze wzgardą porzucony.

Kto ma choć trochę oleju w głowie i zdolność wyciągania logicznych wniosków z obserwacji świata ten wie, że rządy nie rządzą, one są jedynie listkiem figowym, który maskuje powszechnie znaną prawdę, że władzę nad światem już dawno przejęły wielkie korporacje i zarządzający nimi ludzie cienia. Opłacają oni hojnie wszystkie możliwe partie polityczne, dzięki czemu nie ma dla nich znaczenia, która z nich zwycięży w „demokratycznych” wyborach. Ale naiwnych, wierzących w demokrację, wciąż nie brakuje.

Suweren, zamiast zażądać natychmiastowego usunięcia prostytutek z sejmu i rządu, pokornie prosi je i błaga, żeby zechciały wywiązać się z obietnic. To jest jakaś kpina z prawa i dobrych obyczajów! Jeśli ktoś złamał warunki umowy i okazał się pospolitym oszustem należy go aresztować.

Won z sejmu na pigalak!

A oto sprawozdanie z burdelu, tylko dziwne, że nie powiesili tam czerwonych latarni:

Świat stanął na głowie – służba drze mordę na swojego pana!

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej mówi jasno i wyraźnie:

Rozdział I
RZECZPOSPOLITA
(…)
Art. 4.

  1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
  2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio

Jednak te zapisy są martwe! W sposób będący zaprzeczeniem zasad demokracji władzę w naszym kraju sprawują posłowie, urzędnicy, a nawet lekarze najniższego szczebla, którzy bezczelnie terroryzują suwerena, zapominając o tym, że to on jest ich panem i jedyną, prawowitą władzą w tym kraju!

Władza o strukturze piramidalnej została wymyślona jedynie po to, żeby było wiadomo, kogo skorumpować lub zastraszyć jeśli się opiera.

System, w którym prawa ustanawia garstka (p)osłów, których dodatkowo niewoli dyscyplina partyjna, jest idealny dla wielkich korporacji i obcej agentury. W obecnym układzie, żeby kupić dowolną ustawę oraz każde prawo wystarczy dać w łapę zaledwie kilku osobom. Równie łatwo jest się pozbyć opornych – jeśli poseł nie da się ani kupić ani zastraszyć składa mu wizytę seryjny samobójca lub jego samochód z niepojętych przyczyn, na prostej drodze, wpada na barierki powodując śmierć kierowcy.

Skorumpowani posłowie traktują nasz kraj jak swój prywatny folwark, a suwerena i prawowitego właściciela tych ziem zamieniają w zgraję upodlonych niewolników. Dla nich liczy się jedynie to, ile mogą zyskać dzięki łapówkom od korporacji. To właśnie dlatego, mimo zdecydowanego oporu narodu, w Polsce obowiązuje niedemokratyczny przymus szczepień i importu GMO.

Co się z nami wszystkimi stało, że sytuację, w której przełożony boi się swojego poddanego i zachowuje się jak jego sługa uznaliśmy za normę? Ludzie! Czas się obudzić, bo jeszcze trochę, a będzie za późno.

Jerzy Zięba, w swoim genialnym, krótkim i treściwym wystąpieniu uświadamia (p)osłom, że to my jesteśmy ich pracodawcami, bo to my im płacimy, a oni, jako nasza służba, mają obowiązek pokornie robić to, czego my żądamy.

Jak widać na poniższym filmie niektórzy (p)osłowie są przekonani, że to oni są władzą. Część z nich miała czelność wykrzykiwać wrogie słowa pod adresem Jerzego Zięby i domagać się odebrania mu głosu.

O tym, czy żyjesz czy jesteś martwy będzie decydować tylko 2 lekarzy

O tym, że Wałęsa to Bolek wiedzą wszyscy od dawna. Dlaczego więc nagle media podniosły wokół tej oczywistej oczywistości taki potworny jazgot? W przypadku każdej niezrozumiałej wrzawy należy zadać sobie pytanie: co władza chce ukryć przed narodem? Jaką przykrą niespodziankę maskuje się tematem zastępczym?

Może chodzi o to, że teraz lekarze będą bogami decydującymi w demokratycznym (ale zaledwie dwuosobowym) głosowaniu, kogo uznają za żywego, a kogo za martwego?

Sejm pracuje pełną parą, a jeden z punktów (druk nr 1212) brzmi następująco:

projekt dotyczy przeniesienia przepisów dotyczących stwierdzenia zgonu wskutek trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu, jak również wskutek nieodwracalnego zatrzymania krążenia, z ustawy z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów do ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz wprowadzenia zasady,trwałe nieodwracalne czynności mózgu oraz nieodwracalne zatrzymanie krążenia przed pobraniem narządów ma stwierdzić dwóch lekarzy, posiadających określone w ustawie specjalizacje, co jest zgodne z zasadami stosowanymi w innych krajach na świecie.

Jeszcze niedawno ofiarę wypadku ratowało się wszelkimi dostępnymi metodami. Po udanej reanimacji kładło się ją na OIOM-ie, pod tlenem i respiratorem, podawało się jej krew i leki, ponieważ celem medycyny było ratowanie życia i zdrowia.

Obecnie ofiarę wypadku traktuje się jak magazyn cennych części zamiennych. To się opłaca o wiele bardziej, bo do podtrzymywania życia ofiary wypadku dopłaca się, a jej wypatroszenie i sprzedanie jej podrobów na wolnym, medycznym rynku przynosi duży zysk.

Przypomnę, że służba zdrowia została urynkowiona, szpitale muszą zarabiać, a ich akcje są wystawione na giełdzie papierów wartościowych. Dlatego biznes musi się kręcić! To, co jeszcze niedawno było odwracalnym zatrzymaniem akcji serca lub śpiączką, z której ludzi się wyprowadzało dzięki osiągnięciom nowoczesnej medycyny dziś stało się zgonem. Nawet zwykła utrata świadomości może się skończyć orzeczeniem śmierci i utylizacją podrobów.

Większość ludzi nie ma pojęcia o tym, że domyślnie każdy jest dawcą organów, czyli w razie utraty świadomości i związanej z tym niemożności zaprotestowania ani wyrażenia woli lekarze mogą go opróżnić z narządów bez pytania rodziny o zgodę.

Zdziwieni?

Dla większości ludzi ta prawda jest tak szokująca, że nie są w stanie w nią uwierzyć!

Przecież, jeśli nie podpisuję zgody na to, by oddać swoje organy, to znaczy, że nie wyrażam na to zgody. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś jest nie tak. Dlaczego coś takiego mam podpisywać? Nie zgadzam się też, by ktoś decydował za mnie. Nie myślę tak dobrze o ludziach. Nie ufam, że ktoś podejmie właściwą decyzję. (…) Nie będę się zgadzać z takimi uregulowaniami prawnymi, które stwarzają możliwość do manipulacji w majestacie prawa. To jest niebezpieczne – Ewa Błaszczyk

Nie wierzcie w to, co tu napisałam!
SPRAWDŹCIE TO OSOBIŚCIE ZANIM WAS LUB WASZYCH BLISKICH WYPATROSZĄ ŻYWCEM!

Organów nie pobiera się ze zwłok (kostnice są pełne trupów, ale nikt ich nie patroszy), bo martwe organy nie nadają się do przeszczepu. Organy muszą być żywe, czyli pobrane od żywego człowieka!

Przypominam mój tekst na temat transplantologii z 2013 roku – przeczytaj i wyślij swój sprzeciw do Rejestru Sprzeciwów Poltransplantu

Z okazji dnia transplantacji: czwarty raz o eutanazji, czyli jak uśmiercić jednego człowieka, żeby pobrane od niego części zamienne dać innemu człowiekowi

 

Lewacy organizują protesty przeciwko CETA i nie chcą tam widzieć narodowców

Polska, patriotyczna manifestacja przeciwko TTIP i CETA zbiera się  w Warszawie pod Kinoteką 15 października o godzinie 14.

Akcja Demokracja, którą tu nieświadomie zareklamowałam to „akcja” skrajnie lewacka. Organizują ten protest pewnie wyłącznie po to, żeby upiec sobie wielką pieczeń poparcia całego narodu. Dlatego trzeba wiedzieć, że nie reprezentują całego narodu, lecz tylko mniejszości seksualne i idee, pod którymi nie zamierzam się podpisywać. Mało tego, pewnie w ramach tak ochoczo przez lewactwo lansowanej TOLERANCJI, DEMOKRACJI i WOLNOŚCI SŁOWA wykluczają z marszu większość narodu, czyli organizacje narodowe i chrześcijańskie!

Oto, co o ich marszu pisze Dziennik Narodowy:

Globaliści przeciwko globalizmowi – tak można w skrócie opisać organizowany przez środowiska skrajnie lewicowe protest przeciwko CETA. „Akcja Demokracja” to organizacja, której nazwa zmyliła już niejedną osobę. Jest to bowiem organizacja dla której hasło demokracja jest jedynie słowem wyniesionym na sztandary, de facto jest to organizacja nawet nie lewicowa, ale lewacka. Nie dziwi więc, że ta właśnie organizacja, która organizuje teraz protest przeciwko porozumieniu CETA, które zostało uchwałą przyjęte przez polski Sejm, zaprasza do manifestacji wszystkich oprócz tych organizacji, której najsilniej opowiadają się właśnie przeciwko tego typu porozumieniom uderzającym w interes narodowy. Ale Akcja Demokracja nie ma nic wspólnego z walką o interes narodowy, co najwyżej z walką klas, a obecnie z walką o „prawa gejów i lesbijek”.

W skład komitetu organizacyjnego protestu wchodzą oprócz Akcji Demokracji również Instytut Globalnej Odpowiedzialności, OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, Strefa Zieleni.
Na założonym na tę okazję wydarzeniu na Facebooku czytamy na końcu informacji o proteście:
„Do udziału zapraszamy partnerów społecznych, tj. związki zawodowe, organizacje rolnicze, stowarzyszenia, fundacje, kolektywy i grupy nieformalne oraz partie polityczne z wykluczeniem Obóz Narodowo-Radykalny, Młodzież Wszechpolska, Ruch Narodowy, Narodowe Odrodzenie Polski, Endecja, Zmiana i innych organizacji szerzących nacjonalizm (decyzje podejmuje Komitet).”

My zapraszamy wszystkich, którym leży na sercu dobro Narodu i przyszłość Polski, jako kraju suwerennego i samorządnego!

Obowiązkowe Szczepienia dla Dorosłych!

A teraz bez względu na to, czy wierzysz w szczepionki, czy nie – jak wrócisz do swoich podręczników z historii, to zobaczysz, co się dzieje, kiedy podarowuje się rządowi tak dużo władzy. Być może kochasz nasz rząd w chwili obecnej, może nadal uważasz, że to jest najwspanialszy kraj na ziemi, ale czy zawsze tak będzie? Nigdy nie wolno nam oddawać tak wiele kontroli naszemu rządowi. Musimy zawsze pozostawać, jako konsumenci, przy kontroli nad produktami, które są nam wstrzykiwane, oraz naszym dzieciom. My jesteśmy następni w kolejce. Nasze dzieci są początkiem, potem będą dorośli, a obecne wybory o tym zadecydują, mogę wam to zagwarantować. Jeśli zagłosujecie na pracowników federalnych, którzy są wspierani przez przemysł farmaceutyczny, to oni mają jeden plan w głowie – obowiazek szczepień dla nas wszystkich. Jest 300 szczepionek w przygotowaniu, o których jeszcze nigdy nie słyszałeś, a oni nie zarabiają już na lekach, ich przyszłość jest pokładana w szczepionkach dla ciebie.

Takie krótkie pytanie przed wyjściem, ilu dorosłych w tym pokoju doszczepiało się w ciągu ostatnich dziesięciu lat? Ilu tego nie robiło? W porządku. Kiedy oni mówią „odporność stada” -to WY jesteście problemem. Odporność stada oznacza, że to WY BĘDZIECIE SZCZEPIENI. Te 3% dzieci nie doprowadzi nas do ich urojonego „stada” – to WY zrobicie. Więc kiedy mówią o odporności stada w CNN, chcę abyście usłyszeli, „SZCZEPIONKI OBOWIĄZKOWE DLA MNIE” i zdecydowali , czy uważacie, że jesteście wystarczająco zdrowi i czy potrzebujecie ich do przeżycia, a jeśli uważacie, że nie potrzebujecie szczepionki, aby przetrwać przez resztę swojego życia, to dołączcie do nas i powstańcie do walki o suwerenność własnego ciała! Teraz jest ten właściwy czas.

Czy to już koniec wolnego Internetu?

Dwie wiadomości, pierwsza z PrisonPlanet, a druga od Jean-Marc Dupuis z Newslettera Zdrowia

W październiku ONZ przejmuje Internet!

PrisonPlanet.pl
Polska
2016-09-08

Już za miesiąc Internet zostanie przejęty przez ONZ, która to instytucja w pierwszym kroku będzie zarządzała domenami a w kolejnych z pewnością za zaleceniami Georga Sorosa i Grupy Bilderberg zacznie regulować sieć by budować koherentny globalny konsensus w sprawie globalizacji.

Jak pokazały niedawno zhakowane przez organizację DCLeaks maile Georgea Sorosa, multimiliardera i szefa sieci fundacji na rzecz budowy “otwartego społeczeństwa”, wezwał on do międzynarodowego regulowania “prywatnych aktorów” w sieci oraz tego “jakie informacje powinny być usunięte z internetu a jakie mogą pozostać”. 34 stronicowy dokument zatytułowany “2014 Proposed strategy” stwierdza, że regulacje powinny “najbardziej sprzyjać otwartemu społeczeństwu”. Jak na życzenie zaledwie dwa lata po rekomendacjach Sorosa, internet zostanie przekazany w ręce międzynarodowej instytucji, której jedynym celem jest szerzenie globalizacji i otwartego na globalizację społeczeństwa.

sorosinternet

W czerwcu na spotkaniu Grupy Bilderberg również omawiano wprowadzanie systemów regulacji dostępu do internetu tzw. Paszportu Internetowego. Według przecieków ze spotkania wdrożenie paszportu internetowego ma być uzasadniane „cyberbezpieczeństwem” i stworzeniem dogodnego dla obywateli sposobu na uzyskiwanie dostępu do usług rządowych.

Obecnie jak stwierdza gazeta Breitbart “Pierwszego października Narody Zjednoczone mogą przejąć kontrolę nad Internetem, kiedy Internet Corporation for Assigned Names and Numbers (ICANN) wyjdzie spod jurysdykcji amerykańskiej administracji pod kontrolę międzynarodowego ciała, najprawdopodobniej Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej Narodów Zjednoczonych (ITU).“ Gazeta Wall Street Journal również podała tą wiadomość podkreślając, że amerykańska administracja na własne życzenie pozbywa się jurysdykcji nad siecią. Autor artykułu L. Gordon Crovitz zaznaczył  “Jest szokującym, że administracja przyznaje, iż nie ma planów na to jak ICANN miałby zachować status monopolisty. Powodem dla którego ICANN może kontrolować całe drzewo Internetu jest jego status legalnego monopolisty, wynikający z kontraktu z Departamentem Handlu, który sprawia, iż jest on “narzędziem rządu.” […] Bez tego amerykańskiego kontraktu ICANN będzie nadzorowany przez inną rządową grupę aby zachować swój antytrustowy status. Autorytarne reżimy już zaproponowały żeby ICANN stał się częścią ONZ by było im łatwiej cenzurować internet globalnie. To by było na tyle jeśli chodzi o przyrzeczenie Obamy, że USA nigdy nie będzie zastąpione przez “organizacyjne rozwiązanie prowadzone przez międzynarodowe rządy.”

intun_breit_wsj

Wraz z rozpoczęciem od roku działań cenzorskich przez Youtube, Google, Twittera, Facebooka i inne korporacyjne strony i nadchodzącym przekazaniem jurysdykcji nad Internetem ONZowi wydaje się, iż nad wolną sieć nadciągają czarne chmury. Przy takim obrocie sprawy większość ważnych i kontrowersyjnych informacji albo nie będzie listowanych przez wyszukiwarki albo po prostu bezpowrotnie zniknie z sieci tworząc jak od lat ostrzegaliśmy tzw Internet 2 – będący formą telewizji kablowej w pełni kontrolowanej przez rządy.

I druga wiadomość:

Jean-Marc Dupuis wkrótce uciszony?

Tekst pochodzi ze strony https://www.pocztazdrowia.pl/artykuly/jean-marc-dupuis-wkrotce-uciszony © Poczta Zdrowia sp. z o.o.

Szanowny Czytelniku,

większość osób uważa, że Internet jest bezpłatny i niezależny. Jednak dziś tak już nie jest.

Masz pewnie wrażenie, że otrzymywanie e-maili ode mnie nic nie kosztuje.

Ale tak nie jest.

Mój gmail się zablokował, kiedy przekroczyłem liczbę wysyłanych przeze mnie wiadomości do 300 Czytelników Poczty Zdrowia. Od tej chwili zostałem zmuszony do korzystania z profesjonalnego systemu „routingu” i musiałem zacząć płacić, aby moje listy nadal mogły docierać do adresatów.

Obecnie płacę tysiące euro co roku, aby mieć prawo do dalszej wysyłki wiadomości.

Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Ale faktem jest, że nie mam wyboru. Gdybym nie korzystał z tych systemów, byłbym skazany na milczenie przez kilka wielkich firm, które kontrolują Internet: Google, Orange, Free, Yahoo, Apple itd.

Obecnie firmy te robią, co chcą: w każdej chwili mogą podjąć decyzję o „zawieszeniu” Twojego konta.

Narzucają coraz więcej norm i „zakazanych” słów. Musiałem zatrudnić specjalistę informatyka. Gdybym tego nie zrobił, wiadomości nie wychodziłyby z mojego konta, nie docierałyby do adresatów.

W razie blokady konta, w świetle prawa nie dysponujesz żadnym sposobem, by dowiedzieć się, dlaczego konto zostało zablokowane, nie masz żadnego środka odwołania.

Nie wiesz zupełnie, co zrobić, by przywrócić komunikację. Często, po drugiej stronie kabla nie ma nikogo, tylko komputer, serwer (lub „robot”), który Cię usunął, a Ty nie możesz z nim porozmawiać, żeby wyjaśnić.

Kilka tygodni temu zdarzyło się, że ponad 200 000 czytelników przestało otrzymywać moje wiadomości. Komunikacja została przywrócona, ale w każdej chwili znów może zostać przerwana.

Niestety, jest to bardzo prawdopodobne, że wkrótce wiadomości ode mnie będą automatycznie kierowane do folderu „Kosz” Twojej skrzynki mailowej, a nawet całkiem blokowane przez serwer, zanim do Ciebie dotrą.

Nic Ci nie przyjdzie z protestów. Twój dostawca usług internetowych wytłumaczy Ci, że oczywiście robi to dla Twojego dobra. I aby uchronić Cię przed zagrożeniami płynącymi z informacji niezatwierdzonych przez władze, zdecyduje o zablokowaniu wiadomości ode mnie.

Wielkie firmy i rządy ograniczają dostęp do Internetu

Przez około dziesięć lat Internet był wolny. Mogłeś pisać, co chciałeś, nie musiałeś się niczego obawiać. Często porównuje się te czasy do epoki Dzikiego Zachodu, zanim władze i wielkie firmy nie zaczęły się wtrącać.

Technicznie, nie było możliwe powstrzymać ludzi korzystających z Internetu od mówienia i robienia, co chcieli. Mogłeś wysłać jakąkolwiek wiadomość, w tym Twoje ulubione piosenki czy jakikolwiek tekst, który wydał Ci się pomocny lub interesujący.

Ale nastąpiły zmiany.

W 1995 r. powstały Yahoo i Wanadoo (obecnie Orange), w 1998 r. powstała firma Google, w 1999 r. Free, w 2004 r. Facebook, w 2005 r. Youtube, w 2006 r. Twitter, wśród innych „gigantów web”, jak ich się dziś nazywa.

Dyrektorów tych spółek jest niewielu: około dwudziestu na całym świecie.

Wszyscy oni się znają i podzielają wspólną wizję świata. Utrzymują bliskie stosunki z rządami, zarówno z rządem amerykańskim, jak i rosyjskim, angielskim, niemieckim, japońskim i chińskim.

zmuszeni do współpracy z rządami, gdyż w przeciwnym razie mogliby zostać ukarani wykluczeniem (o czym miała okazję przekonać się firma Google w Chinach w 2010 r. 1; można powiedzieć, że od tamtej pory dobrze zrozumieli, o co chodzi). W grę wchodzą miliardy i nie ma żartów.

Na początku te spółki sprawiały wrażenie sympatycznych: dzięki nim można było uzyskać dostęp do Internetu i wszelkiego rodzaju usług (wyszukiwanie, poczta elektroniczna) za śmieszną kwotę, często nawet nieodpłatnie.

Ale zdarzyło się to, co miało się zdarzyć.

Wmieszały się w to władze polityczne

Firmy te rozwinęły się tak bardzo, że zainteresowały się nimi władze całego świata.

Nagle powiedziano nam, że wolność w Internecie „stanowi problem”. To nastąpiło na początku tego wieku.

Jak zawsze, wszystko zaczęło się od kwestii, która wydawała się słuszna: portale oskarżano o łamanie praw muzyków poprzez pozbawianie ich przysługujących im opłat z tytułu praw autorskich. Władze wykluczyły je, jak to się stało w przypadku portalu Napster zamkniętego w 2001 r.2

Mówiono nam również o pedofilach, terrorystach, handlarzach bronią i narkotykami…

Wszyscy powiedzieli „zgoda”, ponieważ, oczywiście, wszyscy lubimy muzyków, a nikt nie lubi pedofili, terrorystów i handlarzy bronią i narkotykami.

Powiedzieliśmy „zgoda”, nawet, jeśli w głębi serca wiedzieliśmy, że Mozart nigdy nie potrzebował wpływów z tytułu praw autorskich czy innych opłat licencyjnych, by komponować swoje opery i symfonie.

Powiedzieliśmy „zgoda”, choć wiedzieliśmy, że 75% pobieranych na całym świecie opłat za muzykę dzielą między siebie tylko cztery koncerny notowane na Wall Street (Sony, Universal Music Group, EMI oraz Warner Music Group) oraz że trafiają one zwykle do tych samych „artystów”, niekoniecznie najlepszych3.

Powiedzieliśmy „zgoda”, choć bardzo dobrze wiedzieliśmy, że ci, którzy są zdecydowani obejść zasady – mafiozi, terroryści – i tak zawsze znajdą sposób, by to zrobić.

Ale to jeszcze było OK, to słuszna sprawa – tak myśleliśmy.

W rzeczywistości, zakaz bezpłatnego dzielenia się muzyką, filmami i innymi treściami w Internecie miał tylko jeden skutek: wydać internautów „ze skrępowanymi rękami i nogami” na pastwę reklamowego pałowania, od którego Internet był dotąd wolny.

Co to ma wspólnego?

To bardzo proste:

Odtąd wszystkie oficjalne portale muszą płacić za korzystanie z treści. Kolosalne grzywny i kara pozbawienia wolności do 70 lat grożą za nieprzestrzeganie tej zasady4. To szybko spowodowało wstrzymanie wszelkich inicjatyw poza systemem „kasy”, odtąd nielegalnych.

Mogą więc już tylko wszędzie umieszczać „banery”, „pop-ups”, „Google Ads” i inne reklamowe miniatury „Outbrain”, „Taboola” itd.

Ale w tym systemie, 85% światowych dochodów z reklamy w Internecie trafia do tylko dwóch firm: Google’a i Facebooka5.

Dysponują więc one źródłem praktycznie nieograniczonych dochodów, dzięki któremu mogą wykupywać kolejne portale i systemy generujące ruch. Każdy nowy system po osiągnięciu pewnych rozmiarów jest „wchłaniany” przez jedną z nich: tak było z Youtubem, Whatsappem, Snapchatem i wieloma innymi.

To, co pozwala Google i Facebookowi rejestrować niesamowite ilości danych na temat „użytkowników” (na temat Ciebie i mnie), daje im również kontrolę i okazję do generowania jeszcze większych dochodów:

W jaki sposób Google i Facebook w ukryty sposób zarabiają pieniądze Twoim kosztem?

Dzięki swojej skali Google i Facebook mogły pozwolić sobie bez żadnych ograniczeń na to, co wstydliwie nazywają monetyzacją danych użytkowników.

Oznacza to, że rejestrują wszystko, co robisz, kiedy wchodzisz na ich strony, a następnie odsprzedają te informacje spółkom, które chciałyby Cię skuteczniej namierzyć.

Facebook rejestruje Twoje dane nawet wtedy, gdy nie jesteś połączony. Kiedy użytkownik kliknie na przycisk „wyloguj” z Facebooka, portal pozostawia na jego komputerze plik, który zawiera osobiste informacje i dalej przekazuje Facebookowi dane na temat nawigacji danego internauty6.

Konkretnie, skutek jest taki, że kiedy korzystasz z jakiejkolwiek takiej aplikacji, wszystko, co robisz, czytasz lub piszesz na portalach internetowych gigantów, jest metodycznie rejestrowane przez te firmy. Następnie dane są odsprzedawane lub wykorzystywane, by na Twoim ekranie, iPhonie, w Twojej skrzynce mailowej, na Twoim iPadzie, zasypywać Cię coraz bardziej agresywnymi ofertami reklamowymi.

Gdyby Internet pozostał wolny, tak by się nie stało, gdyż użytkownicy naturalnie przestaliby wchodzić na strony, które gromadzą ich prywatne dane w celu odsprzedaży i przytłaczania ich reklamami.

Ale to jeszcze nic.

Najgorsze z najgorszych

Najgorsze z najgorszych jest to, że pod pretekstem zwalczania przestępczości i, oczywiście, terroryzmu, wielkie firmy internetowe udostępniły państwom potajemnie dane i wiadomości użytkowników.

Ten system publicznego szpiegowania został obnażony dzięki Edwardowi Snowdenowi7, wśród innych „wysyłaczy ostrzeżeń”. Ale publiczne obnażenie tego procederu nic nie zmieniło. Wszystko jest jak było, tylko jeszcze gorzej.

Oczywiście, ten system uprzykrzania nie powstrzymał krwawych zamachów terrorystycznych, wojen ani w najmniejszy nawet sposób nie wyhamował islamizmu, handlu narkotykami, bronią (w tym atomową) ani sieci prostytucji czy pedofilii, które obecnie mają się lepiej niż kiedykolwiek.

Ci, którzy potrzebują, doskonale umieją posługiwać się systemami szyfrowania danych, dzięki którym unikają nadzoru w Internecie.

Natomiast niewinny obywatel, który o niczym nie ma pojęcia, który nie ma sobie nic do zarzucenia i który w związku z tym nie stosuje żadnych środków ostrożności, już nie ma żadnego życia prywatnego. Nie zrobi już nic takiego, co nie zostałoby zarejestrowane w sposób ostateczny na serwerach Google’a i innych, w których dane są przechowywane do dyspozycji władz.

Jego zakupy, jego kontakty i przede wszystkim – jego opinie będą odtąd należycie rejestrowane i zachowane na wieczność na zabezpieczonych serwerach. Jeśli chodzi o jego dane bankowe, już od dawna państwo ma do nich bezpośredni dostęp, a od 1 stycznia 2018 r. nastąpi automatyzacja systemu na skalę światową dzięki automatycznej wymianie danych bankowych dotyczących zagranicznych rachunków bankowych.

Jasne, ale skoro nie mam sobie nic do zarzucenia, to nie mam się czego obawiać – być może mi odpowiesz.

Dlaczego sprawa dotyczy wszystkich?

Ten system szpiegowania i rejestracji danych informatycznych wydaje się nie stwarzać problemów uczciwemu obywatelowi.

Ale to pozostaje prawdą jedynie, dopóki przestrzegane są swobody obywatelskie.

Kiedy w jakimś państwie zapanuje klimat obaw lub nietolerancji, kiedy pewne przekonania, dotąd powszechnie akceptowane, staną się „przestępstwami” (ostatnio we Francji wiele przekonań stało się przestępstwami), obywatel staje się prawnie i fizycznie zagrożony.

Niestety, nie brakuje historycznych przykładów przekształcania się, w następstwie fatalnych i nieoczekiwanych wydarzeń, państw prawa w państwa policyjne, w których przeciwników zatrzymuje się i prześladuje za przekonania.

Nikt nie wie, które przekonania i działania staną się z dnia na dzień niepożądane. To mogłoby nawet być coś, co dziś wydaje nam się nie do wiary 8.

Przypomnij sobie, że w ciągu kilku tygodni posiadanie zwykłego skrawka ziemi, co wydawałoby się najbardziej akceptowalną rzeczą na świecie, stało się ciężkim przestępstwem karanym deportacją lub śmiercią po rewolucji bolszewickiej w 1917 r.

Posiadanie kilku gram złota groziło karą więzienia w Stanach Zjednoczonych, w 1933 r., kiedy to prezydent Roosevelt zarządził rekwizycję złota od obywateli amerykańskich 9.

Posiadanie rodziców pochodzenia żydowskiego stało się niebezpieczne w Niemczech, w latach 30. ubiegłego wieku, choć jeszcze kilka lat wcześniej Żydzi stanowili dużą część społeczeństwa i elit niemieckich! (uczony Albert Einstein, poeta Heinrich Heine, botanik Otto Warburg – laureat nagrody Nobla w 1931 r., Paul Ehrlich, kompozytor Feliks Mendelssohn…).

Posiadanie zwykłego tytułu akademickiego stało się przestępstwem w Chinach podczas rewolucji kulturalnej w 1966 r.10. Groziła za to zsyłka do obozu pracy, co było synonimem śmierci.

Noszenie okularów skazywało na prześladowania w Kambodży, kiedy w 1975 r. do władzy doszli Czerwoni Khmerzy i rozpoczęli polowanie na „intelektualistów”.

A kto jeszcze pamięta, że jeszcze niecałe czterdzieści lat temu Iran i Afganistan były krajami, w których dobrze było żyć?

Nikt nie wie, co nas czeka w przyszłości, i nigdy nie będzie wyryte w marmurze, że gdzieś, w jakimś kraju, pozostanie tak, jak jest.

Także we Francji zdarzały się zawirowania, okresy ciemności, w czasie których trwały intensywne prześladowania.

Obecnie jedyną linią obrony pozostaje milczenie i różne strategie zmierzające do uniknięcia, by zostać okrzykniętym przeciwnikiem reżimu. Ale co zrobić, jeśli cała Twoja dotychczasowa korespondencja, w tym wymiana prywatnych wiadomości w gronie rodzinnym, została zarejestrowana i może zostać przeanalizowana przez służby państwowe?

Czy nawet Poczta Zdrowia może wkrótce zostać zablokowana?

Choć nie udało im się (najdelikatniej mówiąc) powstrzymać terroryzmu, handlu narkotykami czy pedofilii w Internecie, rządy państw i wielkie firmy internetowe dysponują obecnie wszelkimi środkami blokowania osób, które, tak jak ja, wykorzystują Internet do swobodnego wyrażania opinii na ważne tematy, np. na temat zdrowia.

W rzeczywistości nie ma nic prostszego dla władz niż ogłosić, że taka czy inna strona powinna zostać objęta zakazem lub ograniczeniem użytkowania, ponieważ podaje niezatwierdzone informacje na temat zdrowia.

Nie ma nic prostszego dla internetowego giganta niż wyjaśnić, że przekazywanie pewnych wiadomości nie spełniających kryteriów zostaje wstrzymane w celu ochrony użytkowników.

I zawsze podawany jest ten sam pretekst: bezpieczeństwo. Państwo rozumieją, to kwestia zdrowia publicznego, trzeba chronić ludzi.

Istnieją już plany zakazania publikowania w Internecie wszelkich informacji na temat zdrowia ocenianych jako „niezgodne”: niezgodne z tym, co mówią władze, oraz sprzeczne z interesem wielkich koncernów farmaceutycznych.

W imię – oczywiście – „interesu ogółu”, Google rozpoczął już „umieszczanie na indeksie”, czyli likwidację stron badawczych oraz odniesień do stron takich jak nasza, które rozpowszechniają informacje alternatywne i niezależne na temat zdrowia11.

Google sprzymierzył się z największą siecią medycyny konwencjonalnej w Stanach Zjednoczonych, by dostarczać użytkownikom bezpośrednio informacje na temat metod leczenia dopuszczonych przez FDA (władze sanitarne). I tak, jeśli w Stanach Zjednoczonych wpiszesz w oknie wyszukiwarki Google „arthritis” (artroza), nie pojawiają się już żadne niezależne strony (jak Poczta Zdrowia). Na pierwszej stronie masz dostęp jedynie do metod „zatwierdzonych” przez władze, na niekorzyść wszelkich metod naturalnych.

Już niedługo systemem tym zostanie także objęta Europa i reszta świata.

Cenzura gorsza niż w państwach policyjnych

Ten system jest gorszy niż cenzura w reżimach totalitarnych. W Europie użytkownicy wyobrażają sobie, że są wolni i że mają dostęp do różnych źródeł. Nie mają pojęcia, że są ofiarami manipulacji i są w związku z tym jeszcze bardziej podatni na propagandę.

A przecież brak różnorodności opinii, a zatem również brak wolności opinii na największych portalach internetowych wprost bije po oczach.

Już zdajesz sobie z tego sprawę, przeglądając aktualności.

Bez względu na to, czy wejdziesz na Google News, Yahoo News, Apple News czy na jakikolwiek inny oficjalny portal informacyjny, widać głównie powielanie w nieskończoność przez maszyny tych samych oficjalnych depesz, pochodzących z wielkich rządowych „agencji prasowych”.

Brak jakiejkolwiek niezależności, jakiejkolwiek różnorodności opinii. To królestwo „kopiuj-wklej” w różnych przebraniach.

I oto przyczyna i źródło głębokiego zniechęcenia i złego samopoczucia, które odczuwasz podczas przeglądania portali informacyjnych. Przeczuwasz, że po drugiej stronie kabla nie ma nikogo, kto myślałby w sposób wolny, kto stawia pytania.

Portale informacyjne podobne są do sfory wilków, które rzucają się na wspólną ofiarę, by zrobić z nią jedno i to samo.

Zachować krytyczne podejście

Kiedy czytasz Pocztę Zdrowia, wiesz, że ktoś do Ciebie pisze.

Wiesz, że istnieję, że szukam, że żyję, i że (czasem) coś znajduję, że mam wzloty i upadki. I masz rację, bo rzeczywiście jestem, jestem człowiekiem z krwi i kości, mam swoje zalety i wady, nadzieje i obawy, radości i smutki, sukcesy i porażki.

Zachowujesz krytyczne podejście i masz rację: właśnie tego nam trzeba! To jest podstawa zdrowej relacji.

Nie udaję, że zawsze mam rację. Nie po to tu jestem, by zmusić cały świat do uznania tego samego systemu myślenia.

Wręcz przeciwnie, uważam, że szczególnie warto żyć wtedy, gdy siedzi się za sterami własnego życia. Myślę, że ważne jest, by każdy posługiwał się własnym mózgiem, dysponował narzędziami do dokonywania wyborów, nie pozwalając innym, by dyktowali mu zachowania i przekonania uzgodnione przez decydentów.

Nie dlatego uwierzę, że ktoś mi powie: na temat szczepień nie ma dyskusji. Staram się dowiedzieć, czy to prawda, czy to się sprawdzi w takim samym stopniu w przypadku wszystkich szczepień w każdych okolicznościach (a postawić pytanie, to już na nie odpowiedzieć).

Kiedy słyszę, że na taką chorobę jest takie lekarstwo, staram się także dowiedzieć, czy to się sprawdzi w przypadku wszystkich. A ponieważ świat jest złożony, nie będziesz zaskoczony, dowiadując się, że nie, właśnie jest na odwrót, żadne lekarstwo nie sprawdza się u każdego, i to jest powód, dla którego każdemu z nas, wolnych i odpowiedzialnych dorosłych, powinno zależeć na minimalnej wiedzy o swoim zdrowiu, zanim połknie jakiekolwiek lekarstwo lub podda się jakiejkolwiek operacji.

Teraz czytasz moją opinię, moje powody, i sam zdecydujesz, czy masz w ręku wszystkie dane, by podjąć decyzję o naśladowaniu mnie, czy też nie.

Ale gdzie jest podejście krytyczne wielkich mediów, które wkrótce zajmą cały Internet?

Stopniowo wszystkie treści zawarte na wielkich portalach ulegają wyjałowieniu, ujednoliceniu. Facebook, Google, Twitter, Yahoo już całkiem oficjalnie blokują wszystkie treści, które nie spełniają ich rzekomych „kryteriów etycznych”, z dnia na dzień coraz bardziej surowych.

Lecz jest to etyka nietolerancji: osoby, które nie podporządkują się ich politycznie poprawnej ideologii, podlegają bezlitosnej eliminacji, pozbawia się je miejsca wyrażania opinii.

Dlatego właśnie muszą koniecznie istnieć przestrzenie oddechu jak Poczta Zdrowia. Kiedy znikną, świat stanie się szarym i zakurzonym więzieniem, nawet jeśli nie ma krat i drutów kolczastych.

W jaki sposób będą próbować nas uciszyć?

Internetowi giganci mają sposoby na zablokowanie naszej poczty elektronicznej, i to jest problem.

Dlatego właśnie nie spodziewam się, że będę mógł wiecznie wypowiadać się za pośrednictwem poczty elektronicznej, nawet jeśli uda nam się płacić „okup” za przesyłanie naszych wiadomości.

Odbędzie się to w ciszy, równie cicho jak aresztowanie przez tajne służby w dyktaturze policyjnej.

Pewnego dnia otworzysz skrzynkę mailową i… nie znajdziesz żadnego newslettera ode mnie. Poczekasz dzień, dwa, pięć i… cisza.

Niektórzy z czytelników zaczną się zastanawiać, co się dzieje. Będą chcieli ponownie zaprenumerować. Ale nic to nie da. Powiedzą więc sobie: Widocznie przestał wysyłać, zajął się czymś innym.

A potem, jak to zwykle bywa, życie pójdzie swoim torem.

Oczywiście nie będzie żadnej wzmianki w telewizyjnych serwisach informacyjnych. Zamiast zadać sobie pytanie, dlaczego zniknął największy alternatywny newsletter informacji na tematy zdrowotne, dalej będą poić odbiorców rzekomymi „rewelacjami” na temat wakacji polityków czy gwiazd show-biznesu lub ostatniego Tweeta jakiegoś pijanego piłkarza.

Najwyżej pojawią się dyskusje na forach internetowych, uciszone pod natłokiem oficjalnych „wiadomości”. Ciekawe, Jean-Marc Dupuis już nie pisze. I to będzie koniec.

Będę w moim ogrodzie

Oczywiście nie unicestwią mnie fizycznie. W moim ogrodzie będę się spokojnie zajmował grządkami truskawek, polował na ślimaki i przygotowywał warzywa na zupę dla moich dzieci.

Nie wyślą mnie więc do gułagu ani państwowego więzienia (no chyba, że…). Te metody są brutalne, zbyt kojarzą się z Gestapo i KGB. To już było.

Dziś umieją to zrobić skuteczniej. Zabija się wolnych ludzi „wirtualnie”, bez zostawiania śladów. Po prostu znika ich głos. Grzecznie usuwa się ich z publicznej debaty poprzez naciśnięcie guzika.

To śmierć w Internecie.

Mogą jeszcze pisać sobie wszystko, na co mają ochotę, ale wyłącznie na blogu prowadzonym incognito, nigdzie niepozycjonowanym, przez nikogo nieczytanym, ponieważ nie spełnia „kryteriów”, „guidelines” Google’a i Facebooka.

W naszym przypadku zawsze będziesz mógł zajrzeć na naszą stronę www.pocztazdrowia.pl, ale nie będziemy już mogli bezpośrednio informować Cię o tym, co się dzieje.

Moje dni są policzone

Jeśli więc któregoś dnia moje wiadomości elektroniczne przestaną wychodzić, jeśli nie będziesz ich otrzymywać na swoją skrzynkę, nie poprzestań na pomyśleniu sobie zajął się czymś innym.

Nie, to będzie coś poważniejszego. Nie tyle nawet osobiście dla mnie, ile dla naszych swobód, tak drogo okupionych.

Wejdź wtedy na stronę www.pocztazdrowia.pl

Ale już teraz, zachowaj moje wiadomości i informacje, które Ci przesyłam. Wykorzystaj jak najbardziej wszystkie sposoby leczenia, o których piszę, i o których jest coraz trudniej mówić, nie ryzykując odcięcia przez internetowych gigantów.

I przede wszystkim: mów o tym w swoim otoczeniu: zachęcaj bliskich do leczenia naturalnego i zaprenumerowania Poczty Zdrowia, by dbać o zdrowie i mieć dostęp do wolnej informacji. Nie wahaj się przesłać im tego maila, by przekonali się, co się właśnie dzieje. Powiedz im, że jest coraz mniej czasu.

I nie czekaj całe lata, by zaprenumerować nasze publikacje. Kiedy już raz je otrzymasz i przeczytasz, nikt Ci ich nie odbierze.

Co będzie później?

Tak czy inaczej, jeśli o nas chodzi, kiedy zabronią nam wysyłania maili, zakaszemy rękawy, by stworzyć nową pocztę. Nie wiem jeszcze, w jakiej postaci. Być może wrócimy do naklejania na koperty znaczków z recyklingu, które po całym świecie rozwiozą samochody elektryczne, gołębie pocztowe lub papierowe samoloty?

Krótko mówiąc, tak, to możliwe, że odetną mi możliwość przesyłania poczty elektronicznej. Ale znajdę inny kanał, inny sposób, by mówić do wielu. Gdyż prawda nigdy nie umiera, tak jak nie umiera wśród ludzi głód prawdy.

No i na zakończenie, ponieważ najgorsze nie jest jeszcze przesądzone, pozostańmy w miarę możliwości wolni, niezależni i w dobrym zdrowiu. Jeśli tak będzie, to znaczy, że się myliłem (a w każdym razie mam na to nadzieję).

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

PS Mimo wszystko, staram się być dobrej myśli i liczę na to, że wspólnymi siłami nie pozwolimy, by nas, Czytelników Poczty Zdrowia, uciszono. Jest nas wielu, a będzie jeszcze więcej.

Liczę na Ciebie, Szanowny Czytelniku.

Proszę, polecaj moją Pocztę Zdrowia i wiadomości, które staram się przekazać, wśród bliskich i znajomych.

A jeśli ktoś z nich chciałby je regularnie otrzymywać, skieruj go proszę tutaj.

Nie dajmy się uciszyć!

Źródła:

1) Google interdit en Chine, annonce la presse officielle chinoise,

http://www.rfi.fr/asie-pacifique/20100701-google-interdit-chine-annonce-presse-officielle-chinoise

2) Wikipedia, Napster,

https://fr.wikipedia.org/wiki/Napster

3) Big Four Record Labels,

http://musicians.about.com/od/musicindustrybasics/g/BigFour.htm

4) Go to Prison for File Sharing? That’s What Hollywood Wants in the Secret TPP Deal

https://www.eff.org/fr/deeplinks/2015/02/go-prison-sharing-files-thats-what-hollywood-wants-secret-tpp-deal

5) Media Websites Battle Faltering Ad Revenue and Traffic,

http://www.nytimes.com/2016/04/18/business/media-websites-battle-falteringad-revenue-and-traffic.html?_r=0

6) Facebook enregistre des informations après la déconnexion de l’utilisateur,

http://www.lemonde.fr/technologies/article/2011/09/26/facebook-enregistre-des-informations-apres-la-deconnexion-de-l-utilisateur_1577806_651865.html#tKKH1ALllw6tmSx3.99

7) Wikipedia, Edward Snowden,

https://fr.wikipedia.org/wiki/Edward_Snowden

8) Video (w j. francuskim) z udziałem Daniel Cohn-Bendit, obrońcy pedofilii w latach siedemdziesiątych. Głęboko wierzył, że pedofilia wkrótce zacznie być powszechnie akceptowana.

https://www.youtube.com/watch?v=9P7UKzSTwgQ&utm_source=$$$GOOGLE-SOURCE&utm_medium=$$$GOOGLE-MEDIUM&utm_campaign=$$$GOOGLE-CAMPAIGN

9) L’Etat pourrait-il confisquer votre or ?

http://www.challenges.fr/patrimoine/20120917.CHA0874/l-etat-pourrait-il-confisquer-votre-or.html

10) Wikipedia, Révolution culturelle,

https://fr.wikipedia.org/wiki/R%C3%A9volution_culturelle

11) Google to reshape how it provides health information, Mayo Clinic joins as a partner,

http://medcitynews.com/2015/02/google-seeks-bring-accuracy-online-health-information/