Rządzenie światem jest równie proste jak wypas owiec, czyli kilka słów o ślepej wierze i porażającej bezmyślności. Odcinek II: ślepa wiara religijna i ślepa wiara w autorytety.

Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem Polak stracił wszystko i został żebrakiem!

Odcinek o religii powinien mieć numer I, ponieważ całe nieszczęście ludzkości zaczęło się i wciąż trwa za sprawą religii. Ale jako pierwszy napisał mi się ten o demokracji, a że jestem w gorącej wodzie kąpana od razu wrzuciłam go na blog.

Proszę mi wybaczyć chrześcijański (a nawet słowiański) europocentryzm, ale jest mi on bliski o tyle, że urodziłam się, wychowałam i do dziś żyję w (post)chrześcijańskiej Europie. Wiem, że gdzieś daleko są różne inne religie, ale nie będę się teraz nimi zajmować, ponieważ nie znam ich, ani skutków ich praktykowania, aż tak dobrze. Skutki chrześcijańskiego prania mózgu natomiast odczuwam w wyjątkowo przykry sposób, również w dziedzinach, w których (teoretycznie) nie powinno ich być, np. w ateizmie i racjonalizmie.

Unikam katolików jak tylko mogę, ale i tak moje uszy rani powtarzane do znudzenia zdanie, że chrześcijaństwo to NASZA TRADYCJA, to wiara OJCÓW NASZYCH.

Ale to jeszcze nic!

Parę razy omal nie spadłam z krzesła widząc w telewizorze „polskich” celebrytów, z uniesieniem i ekscytacją zapewniających, że nasza tradycja wywodzi się z… palestyńskiej pustyni! Jakaś niespełna rozumu panienka z okienka egzaltowała się, że kiedy czytamy opisy biblijne, są one tak realistyczne, że czujemy powiew palestyńskiego wiatru na twarzy i słyszymy beczenie palestyńskich owiec. Pewien znany koczownik za dużo podróżował po świecie, przez co chyba pomylił kraje, bo w Boże Narodzenie, przy dźwiękach żydowskiej muzyki (!) pląsał radośnie na tarasie palestyńskiej willi, krzycząc euforycznie, że TU jest NASZA TRADYCJA, NASZA KULTURA, NASZA WIARA, a palmy szumiały „tradycyjnie” i „patriotycznie” do wtóru jego słów!

Że co???????????????????????????

Że niby Palestyna to nasza ojczyzna?

Czy oni w tej telewizorni już kompletnie na łeb upadli?

Karmią nas na siłę bzdetami, jak gęś hodowaną na francuskie wątróbki. Słuchając tych pierdoletów jak nic skończymy dokładnie tak samo, jak owa gęś! Albo raczej jak Palestyńczycy.

Jaka tradycja?

Jaka Palestyna?

Gdzie Słowianie, a gdzie Semici??? Gdzie Rzym, a gdzie Krym?

Wiem, że w czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym, ale ośmielę się przedstawić kontrowersyjną tezę, że Polacy to SŁOWIANIE i że Słowianie od zawsze zamieszkiwali żyzne, mlekiem i miodem płynące tereny Europy Środkowej i Wschodniej, a nie pustynie Dalekiego Wschodu. Skoro Bóg zasiał Słowian w Europie Środkowej, to z woli Boga Słowianie tam mają kwitnąć. Mówiąc zrozumiale: Europa Środkowa należy do Słowian, a nie do górali spod góry okopconej przez Chwałę Pana.

Na ziemiach zamieszkanych przez Słowian TRADYCYJNIE I OD WIEKÓW praktykowano POGAŃSTWO. Dokładniej mówiąc „pogaństwo” to pogardliwa nazwa, nadana naszej tradycji przez „starszych braci w wierze”. Naszą tradycją była Gnoza, czyli Wiedza (Wedy), przez naszych wrogów, przewrotnie nazwana satanizmem. Tak ją nazwano, żeby nas odstręczyć od mądrości naszych Ojców, naszej prawdziwej Tradycji i prawdziwej Wiedzy.

Naszą tradycję celowo zniszczono, a na jej miejsce, siłą, narzucono nam religię kanibali i lichwiarzy, której skutki są dla nas tragiczne. Banda cwaniaków konsekwentnie i celowo zamieniła Europejczyków (a później Afrykańczyków, Azjatów i Amerykanów), w stado bezmyślnych i zniewolonych baranów, przeznaczonych do strzyżenia, dojenia i odzierania ze skóry, co po kolei wykażę i udowodnię!

Pranie mózgu zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie, czyli od ilustrowanych książeczek, jakie kupujemy naszym milusińskim. Książeczki, zamiast przedstawiać nasze przedwieczne tradycje i przybliżać dzieje naszych Słowiańskich Ojców przekazują nam dzieje Abrahama, Mojżesza i króla Dawida. Nie mamy pojęcia, jak żyli i w co wierzyli Słowianie, ale bez zająknienia potrafimy wymienić historię 12 pokoleń Izraela.

Czy dzieci Izraela potrafią równie płynnie wyrecytować historię 12 pokoleń Piastów Kołodziejów?

W innych książeczkach i na kolorowych obrazkach, rozdawanych pod kościołem zachwyca śliczny, mały pastuszek ze szczerozłotym kijaszkiem, otoczony przez stado nie mniej uroczych, ślicznych, bieluśkich i puchatych jak kłębuszki wełny owieczek, z równie złotymi różkami, kopytkami i dzwoneczkami na szyjach. Pastuszek czuwa nad ich bezpieczeństwem, prowadzi je na łąki zielone i nad rzeki z czystą wodą. Owieczki są takie bezgranicznie ufne i kochające. Pastuszek jest śliczny jak aniołek, a nawet może być jeszcze śliczniejszy, jeśli jest nim sam Jezus.

Ach, jakież to cudne… Cóż za sielanka!

Sielanka??????

Pomyśl samodzielnie, ludzka istoto, myślenie nie boli! Przecież owce są hodowane dla wełny, mleka, mięsa i skór! Co w tym sielankowego?

I to my, ludzie, mamy być tymi baranami?

Jeśli tak, to jest oczywiste, że ktoś nas hoduje! Że nas doi, strzyże, a może zabija i odziera ze skóry? I to ma być urocze?

Ta religijna alegoria ze ślicznym pastuszkiem otoczonym przez białe owieczki wcale nie jest piękna. Ona jest obraźliwa dla ludzkości. Ona jest PRZERAŻAJĄCA! Jak można zachwycać się alegorią, w której rozumne ludzkie istoty przedstawiane są jako pędzone przez pastucha z kijem hodowlane zwierzęta, i to jeszcze te, będące synonimem najgorszej głupoty? I co z tego, że kij jest szczerozłoty? Czy walnięcie złotym kijem mniej boli, niż taki sam cios zadany żelaznym prętem?

Jak można wierzyć w bezinteresowność pasterza? Pasterz chce mieć jak najliczniejsze stada, ale nie dlatego, że kocha swoje owce, lecz wyłącznie dla osobistych korzyści. Żeby uniknąć problemów pasterz zrobi wszystko, żeby jego stada były bezwolne, nieświadome i żeby nigdy się przeciw hodowcy nie zbuntowały.

Żeby to osiągnąć trzeba owcom wyprać mózgi.

Po przyjęciu chrztu przez Mieszka I misjonarze przedstawili nam „propozycję nie do odrzucenia”: kto nie chce przyjąć obcych naszej mentalności wierzeń przywleczonych z kraju tak odległego i obcego jak z innej planety, ten będzie torturowany, łamany kołem, ścięty, utopiony lub spalony na stosie. Ponieważ nikt nie chciał, żeby jego ukochane dzieci wpadły w łapska okrutnych oprawców, zaczęto, dla ich bezpieczeństwa, przymuszać je do wyznawania nowej, fałszywej religii.

Katolicy oburzają się, gdy nazywa się ich „młodszymi braćmi w wierze”.

Skąd to święte oburzenie?

Przecież wyznajecie, drogie owieczki, żydowską religię! To oczywiste, że jesteście młodszymi braćmi w wierze, bo to jest ich religia! Oni są starsi, a wy jesteście młodsi. Modlicie się do żydowskiego, krwiożerczego bóstwa, a żydowskiego buntownika i żydowskich świętych wynieśliście na ołtarze! Z „syna” zrobiliście boga, chociaż narzucone wam święte pierwsze przykazanie wyraźnie mówi co następuje: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Skoro nie możecie mieć innych bogów, to jak możecie z Jezusa robić Boga?

Na tej planecie od tysięcy lat praktykowano składanie krwawych ofiar ze zwierząt i ludzi, a nawet różne formy kanibalizmu, ponieważ „bogowie” używali krwi jako papu. Robili to Majowie i Aztekowie – wszyscy o tym wiedzą. Ale że robili to również Rzymianie – tego już nie wiemy lub wiedzieć nie chcemy. A właściwie dlaczego w dzisiejszych czasach bogowie mieliby zrezygnować ze swoich uczt? Przeszli na wegetarianizm?

A chrześcijaństwo? Czy na pewno nie ma nic wspólnego z krwawymi praktykami? A co robi ta straszliwa figura wisząca na krzyżu przy ołtarzu? A picie krwi i jedzenie ciała człowieczego – czyż to nie ohydny, satanistyczny kanibalizm? Tak, tak, wiem, tylko symboliczny, w żadnym razie nie dosłowny! OK, ale dlaczego chrześcijanie kultywują taki właśnie, makabryczny, a nie dowolny inny symbol? Dlaczego przerażamy tym nasze niewinne dzieci, każąc im brać w tym udział? Czy zastanawiamy się nad tym, jakie są tego skutki dla ich wrażliwej psychiki?

Tak, wiem, „robimy to na pamiątkę ukrzyżowania”.

Obawiam się, drogi katoliku, że nie masz pojęcia o religii, którą z taką dumą i poczuciem wyższości nad kanibalami praktykujesz.

Księga Kapłańska 27:

Wykup pierworodnych bydła

26 Jednak nikt nie będzie poświęcał Panu pierworodnego bydlęcia, które i tak już należy do Pana. Czy to jest cielec, czy to jest baran, należy on do Pana. 27 Jeżeli chodzi o bydlę nieczyste, to można je wykupić za sumę twego oszacowania, dodając do niej jedną piątą. Jeżeli nie będzie wykupione, to będzie sprzedane według sumy twego oszacowania.

Poświęcenie przez „cherem”

28 Jeżeli kto poświęci co ze swej własności dla Pana jako „cherem”: człowieka, bydlę albo część gruntu dziedzicznego – to ta rzecz nie będzie sprzedana ani wykupiona. Każde „cherem” jest rzeczą najświętszą dla Pana. 29 Żaden człowiek, który jest poświęcony dla Pana jako „cherem”, nie może być wykupiony. Musi on być zabity.

Księga Barucha 2:

1 Wypełnił Pan słowa swoje, które wypowiedział przeciw nam, sędziom naszym, sądzącym Izraela, przeciw królom i zwierzchnikom naszym, przeciw każdemu z Izraela i Judy. 2 Nigdzie pod niebem nie było ono tak spełnione, jak je spełnił w Jeruzalem według tego, co było napisane w Prawie Mojżeszowym, 3 że ktoś z nas będzie jadł ciało swojego syna i córki.

Jana 6

48 Jam jest chleb życia. 49 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”. 52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?”
53 Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. 59 To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Teraz już wiesz – wyznajesz religię kanibali. Jeśli chcesz żyć wiecznie i dostąpić zbawienia musisz jeść ludzkie mięso i pić ludzką krew. Ty robisz to symbolicznie, bo należysz do kasty podludzi, czyli bydła ofiarnego. Reprezentanci elit robią to dosłownie, ale ty w to nigdy nie uwierzysz. Bo to są przecież teorie spiskowe!

Skoro już wiesz owieczko, że jesteś dojona, czas dowiedzieć się, w jaki sposób cię strzygą i odzierają ze skóry.

Cwani lichwiarze, bojący się stanąć do uczciwej, zbrojnej walki podrzucili wam niczym kukułcze jajo religię, dzięki której mogli was złupić bez ryzyka przelania choćby jednej kropli własnej krwi. Starsi bracia w wierze mają swoje hasło, którego przestrzegają z żelazną konsekwencją: „nigdy nie zapomnieć, nigdy nie wybaczyć”, ale wam dali inne:

Łukasz 6:

27 Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; 28 błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. 29 Jeśli cię kto uderzy w [jeden] policzek, nadstaw mu i drugi! Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty! 30 Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. (…)34 Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. 35 Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. 36 Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.

Łukasz 12:

58 Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. 59 Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka.

Dzięki takim naukom „duchowym” owieczki są pokorniutkie, dają się strzyc, golić, doić, zarzynać i odzierać ze skóry i nie tylko nigdy, przenigdy się nie buntują, ale kochają nad życie rzeźnika swojego i gotowe są oddać życie w jego obronie. Po co owieczki macie się buntować, skoro nie życie doczesne jest ważne, lecz zbawienie w niebie? Ochoczo bezzwrotnie „pożyczajcie” wszystko co macie swoim wrogom, a najchętniej tym, którzy was nienawidzą, biją, wykorzystują i gnębią i zwrotu (swojej własności) nigdy się nie domagajcie. Ale jeśli wy, gdy już hojną ręką rozdacie wszystko i zostaniecie nadzy na mrozie, przyparci ciężką biedą weźmiecie pożyczkę od tych, którym wszystko oddaliście, to nie tylko nie liczcie na to, że jej nie spłacicie w całości, ale wiedzcie, że lichwiarze zedrą z was wielokrotność tego, co wzięliście. A jeśli nie będziecie mieli czym spłacić, to odbiorą wszystko waszym dzieciom i wnukom. A jeśli i tego będzie mało, sprzedadzą was i wasze dzieci w niewolę. Za to nagroda wasza będzie wielka: stracicie nie tylko dach nad głową, ale również mlekiem i miodem płynącą ojczyznę. Bo po co wam ona? Nie zasługujecie na nią, są tacy, którzy lepiej się nią zaopiekują. Wezmą grzech posiadania na własne barki – widzicie, jacy są dla was dobrzy? A wy, od Ojca w niebie dostaniecie łąki zieleńsze i miód słodszy. Po śmierci.

Dzięki podobnej filozofii upadł Starożytny Rzym. Nasza cywilizacja również wali się w gruzy. Polska również. I gdzie podział się majątek krainy mlekiem i miodem płynącej? Nic w przyrodzie nie ginie, co najwyżej zmienia właściciela. Skoro troszczyliście się o dobro materialne obcych, a własne widzieliście tylko w niebie, to macie dokładnie to, na co zasłużyliście. Miałeś chamie złoty róg… A jeśli ośmielicie się bronić (poniewczasie) ojczyzny, zostaniecie uznani za faszystów i anty…..itów… no, jakichś rasistów i skończycie w pierdlu z piętnem najgorszej hańby. Nikt wam już ręki nie poda, bo przecież to wy robicie pogromy niewinnym ofiarom, prześladujecie mniejszości, wysiedlacie i przejmujecie pozostawione mienie. Jesteście winni i zasługujecie na wygnanie. Zamkną was za to w obozach FEMA, a w najlepszym razie ześlą na pustynię, gdzie będziecie paść chude kozy. Zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Ach, biedne my owieczki, kto nas uratuje?

Może ci, którzy nas ostrzegali, że nadciąga NWO i lichwiarze?

Ci, którzy gromko biją na alarm i obiecują ci wyzwolenie od NWO i lichwiarzy powiedzą ci to samo: masz się trzymać świętego Kościoła („naszej tradycji”), masz bronić kapłanów, nie wolno ci szukać nigdzie, poza chrześcijaństwem, bo tam czyha diabeł i potępienie!

Ci, którzy krzyczą, że szatan chce rozbić rodzinę powiedzą ci to samo: że tylko święty Kościół i święte nauki Jezusa ją uratują.

Czy jesteś pewna, owieczko, że wiesz, czego o rodzinie nauczał twój boski pasterz i zbawiciel? Tak? No to posłuchaj, bo obawiam się, że nic nie wiesz:

Łukasz 14

26 Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.

Łukasz 14: 49 Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął 50 Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. 51 Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. 52 Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

Mateusz 10: 34 Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 35 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 36 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 37 Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.

Skoro nie uratuje nas Kościół i Jezus, to może dokona tego ateizm i racjonalizm?

Owca racjonalistyczna niczym nie różni się od owcy parafialnej. Owca to owca, więc musi mieć pasterza. Owca o wszystko pyta księdza lub Barta, ale nigdy nie myśli samodzielnie i nie jest zdolna do własnego osądu.

Odchodzicie od Kościoła, dokonujecie apostazji i jesteście dumni ze swojego przebudzenia. W rzeczywistości jesteście cały czas manipulowani i w dalszym ciągu pasieni jak owce. Upadek Kościoła był zaplanowany już dawno. Chrześcijaństwo spełniło już swoją rolę ogłupiania owiec, a teraz tworzona jest religia Nowej Ery, Ery Wodnika. Będzie to kult nauki i rozumu. Będzie w tym dokładnie tyle samo nauki i rozumu, ile było duchowości i miłości w odchodzącej Erze – czyli czeka nas kolejne oszustwo: ściema dla owiec i lemingów!

Racjonalistyczne owce są tak samo bezmyślne i wierzące, jak owce religijne. Wierzą w wiadomości przekazywane przez media, w autorytety naukowe, w teorię Darwina, w globalne ocieplenie, w energetykę jądrową, w postęp naukowy w postaci GMO, w akademicką ekonomię, w naukową medycynę z jej onkologią i wakcynologią, w demokrację, w instytucje takie jak Unia Europejska, WHO czy ONZ i inne bzdury. Trzeba być mocno zahipnotyzowanym, żeby nie widzieć, że to wszystko jest iluzją.

Kapłani porzucili miejsce przed ołtarzem i zamienili je na katedrę wyższej uczelni. Z tej katedry dalej głoszą kazania dla wiernych i dalej przedstawiają swoim uczniom do wierzenia duby smalone, niektóre żywcem wzięte z Biblii, którą rzekomo z pogardą odrzucają, np. teorię wielkiego wybuchu. Nikt tej zbieżności nie zauważa, bo samodzielne myślenie dawno zanikło za sprawą prania mózgów religią.

Czy można dyskutować z człowiekiem wierzącym w religię lub naukę?

Nie da się! Jedynym celem wierzącego jest pozostać w wierze. On wdaje się w dyskusje tylko po to, żeby udowodnić sobie i innym, jak niezłomnie jest wierzący. Jest jak stuletni dąb opierający się huraganowi lub osioł, który się zaparł w kapuście. Po 2 tysiącach lat niszczenia mózgów lękiem i przymusem ślepej wiary człowiekowi można wmówić dosłownie wszystko. Nie ma takiej bredni, której ludzkie owce nie przyjmą za prawdę, jeśli zostanie ona podana przez księdza lub uczonego („laureata nagrody Nobla” w szczególności). Ze zwykłej ospy wietrznej zrobiono straszaka na miarę czarnej śmierci i masy w to uwierzyły. Żadne, nawet najbardziej niezbite dowody nie przekonają czciciela bałwana „postępu naukowego”, że GMO to śmierć.

Można wam wmówić wszystko, drogie owieczki. Za oknem wielki lodowiec, niespotykane opady śniegu zaskoczyły Europę, również Południową, i USA, ale media trąbią, że doświadczamy tragicznych skutków globalnego ocieplenia. Mało tego! Im więcej śniegu, im większe mrozy i im zimniejsze lata, tym bardziej jest to uznawane za naukowy dowód na ocieplenie. Bo nauka to nie to, co ty prostaczku widzisz, lecz to, co wynika z obliczeń i teoretycznych symulacji.

Jak powiedział George Orwell: „Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem”.

Na onkologii umierają niemal wszyscy pacjenci, ale to jest jedyny legalny sposób leczenia. To jest nauka!

Dzięki diecie makrobiotycznej i terapii Gersona zdrowieją niemal wszyscy pacjenci, ale to jest nielegalne. To nie jest nauka!

Pamiętajcie, żeby rzucać kamieniami za szarlatanami pokroju Gersona, bo to mordercy i kochać onkologów, bo to zbawcy (dają wam upragnione życie wieczne). A teraz sięgnijcie do kieszeni i oddajcie ostatni grosz najbogatszym instytucjom na świecie – bo nie stać ich na walkę z rakiem.

Dajecie się zabijać i jeszcze za to płacicie, genialne! Tylko owce mogą być tak „mądre”!

No więc pytam jeszcze raz – kto was uratuje, drogie owieczki?

Nikt was nie uratuje.

Musicie się uratować same.

Musicie przestać być stadnymi baranami pod wodzą pasterza i stać się wolnymi, rozumnymi istotami ludzkimi.

Zapomnijcie o Kościele, nauce, politykach – to wszystko ściema. Jedyne, co was uratuje, to PRZEBUDZENIE!

Potrzebujemy masy krytycznej, która zmieni świat. To właśnie ty możesz być kroplą, która przeleje kielich!

——————————-

Eksperyment: udostępniam ten tekst w wersji dźwiękowej. Jeśli chcesz oszczędzić oczy lub czas (możesz posłuchać przy zmywaniu lub wycieraniu kurzu) skorzystaj z tego pliku.

Kilka słów o przeciwieństwach, które są tym samym, o wierze, dogmatach, misjonarstwie, zwalczaniu herezji oraz kilka słów o zażartych dyskusjach, banowaniu, zdrowym rozsądku i pieniądzach

Nie będę używać słowa „ezoteryka”, ponieważ inżynierowie społeczni zadbali o to, żeby nadać temu słowu wypaczone i pejoratywne znaczenie. To samo zrobiono ze słowem „astrologia”, która przeciętnemu Kowalskiemu kojarzy się z głupimi „horoskopami” drukowanymi na ostatniej stronie kolorowych magazynów.

Nie będę również pisać o „oświeceniu”, bo jedynymi mi znanymi oświeconymi (światłem energooszczędnej „żarówki” rtęciowej) są wyznawcy Kartezjusza i pogrobowcy epoki oświecenia.

Nie uważam się za osobę oświeconą, lecz za PRZEBUDZONĄ. W świecie, w którym większość społeczeństwa stanowią osoby pogrążone w głębokiej hipnozie los przebudzonego jest nie do pozazdroszczenia. Lunatycy traktują go jak wariata lub wyznawcę teorii spiskowych, a przede wszystkim zagrożenie dla ich słodkiego snu na jawie. Z tego względu przebudzeni najczęściej udają się na wewnętrzną emigrację duchową i nie przyznają się do tego, że widzą świat inaczej, niż reszta ludzkości. Doświadczenie bardzo szybko i boleśnie uczy ich, że w świecie śpiących należy chodzić na paluszkach i że przede wszystkim, pod żadnym pozorem, nie wolno budzić kogokolwiek, gdyż osobnik nieprzygotowany na to, co zobaczy na jawie, wpada we wściekłość i może stać się groźny dla budziciela.

Z tego właśnie powodu wszystkie szkoły rozwoju duchowego działały w ukryciu, a ich wiedzę nazywano „tajemną”. Tej wiedzy wcale nie trzeba było ukrywać, ponieważ chroniła się ona sama, tym, że była niezrozumiała dla wszystkich, którzy nie dorośli (nie „przebudzili się” lub „nie narodzili się ponownie”, o czym nauczał Jezus) do jej zrozumienia.

Z tego powodu, w przeciwieństwie do ludzi religijnych i racjonalistów, przebudzeni nie prowadzą działalności misyjnej. Jak powiadają, kiedy uczeń jest gotowy, nauczyciel znajdzie się sam. Mój blog również nie jest misjonarski, chociaż na pewno ma misję do spełnienia. Tą misją jest obwieszczanie dobrej nowiny, że rozsiani po świecie i zagubieni przebudzeni nie są sami. Jest nas więcej, więc nie musimy się czuć, jakbyśmy byli nienormalni. Jesteśmy bardziej normalni, niż ci, którzy się za normalnych uważają – bo oni są pogrążeni w hipnozie, a my nie!

ktoś w internecie nie ma racjiCzym się różni człowiek z misją od misjonarza?

Misjonarstwo polega na inwazji na cudze terytorium i nawracaniu „tubylców” na swoje (zupełnie niemądre) wierzenia. Najbardziej znanym i oczywistym przykładem są biali księża, którzy jadą do Afryki i narzucają czarnym swoją religię. Misjonarze racjonalistyczni to ekipa Barta, która dokonuje zmasowanego desantu na cudzy blog i argumentami siły próbuje wybić autorowi z głowy „niesłuszne” poglądy, a na ich miejsce narzucić mu swoje przekonania. Święta inkwizycja przebranżowiła się z religijnej w (pseudo)naukową, ale wciąż ma się dobrze, i niestety, rośnie w siłę. Oby to się nie skończyło paleniem heretyków podważających materialistyczne dogmaty na stosie atomowym…

Mój blog nie raz stał się obiektem działania misjonarzy, zarówno religijnych, jak i racjonalistycznych, ale, co oczywiste, oparłam się wszelkiej inwazji i wciąż tu jestem.

Skoro jesteśmy przy temacie wiary i wiedzy wyjaśnimy sobie to i owo. Zarówno misjonarze religijni, jak i racjonalistyczni zadają mi takie same pytania: „Dlaczego nie chcesz ze mną dyskutować?! Dlaczego banujesz ludzi, którzy mają inne zdanie? Unikasz dyskusji jak diabeł święconej wody. Ciekawe dlaczego? Pewnie nie masz nic na obronę swoich wierzeń i boisz się, że w ogniu racjonalnych argumentów runą jak domek z kart!” Identyczność ich pytań potwierdza moją tezę, że przeciwieństwa są tym samym. Wyjaśnię więc w tej notce łopatologicznie i w punktach, dlaczego nie podejmuję dyskusji z misjonarzami.

Misjonarze dowolnego nurtu dostają u mnie bana, ponieważ każdy misjonarz to prymityw i najeźdźca, uważający, że tylko jego światopogląd jest słuszny, a inni ludzie to głupcy, których należy skierować na „właściwe” (czyli „mojsze”) tory.

Nie ma możliwości, żebym w starciu z argumentami mogła stracić WIARĘ z bardzo prostego powodu: jestem EMPIRYCZKĄ, więc kieruję się tym, co widzę, słyszę i czuję własnymi zmysłami, a nie wiarą w słowa dowolnego rodzaju autorytetu.

Pochodzę z rodziny, że tak powiem, głęboko agnostycznej. Moi rodzice i dziadkowie nie wierzyli nie tylko w religijne bajki, ale również w ateizm, socjalizm, kapitalizm, propagandę mediów ani bujdy polityków. Można powiedzieć, że nie wierzyli w nic. I ja to po nich odziedziczyłam. No cóż, nie dość, że geny, to jeszcze aspołeczne wychowanie, więc nic na to poradzić nie mogę, że jestem nieuleczalnie niewierząca. Zamiast wierzyć autorytetom lub tzw. „wszystkim” (znacie to hasło: „wszyscy to wiedzą / tak robią / tak myślą / zgadzają się z tym”… jedzcie gówna, bo miliony much nie mogą się mylić), wolę osobiście sprawdzić każdy trop. Sprawdziłam więc również katolicyzm, Świadków Jehowy, tzw. „racjonalizm” i ateizm i wyszło mi, że to nic innego, jak kolejne pułapki dla stadnych owiec.

Jeśli czegoś nie wiem, szukam wiedzy i nie podejmuję tematu, dopóki się nie dowiem wszystkiego, co mnie interesuje. Dlatego, jeśli coś piszę, oparte jest to na solidnym fundamencie poszukiwań, przemyśleń i osobistej obserwacji oraz zweryfikowane przez praktykę. Dlatego żadne, nawet najbardziej zażarte dyskusje nie zmienią moich przekonań.

Nie mam obowiązku dyskutować z każdym, kto rzuci mi rękawicę.

Gdybym dyskutowała z każdym, kto rzuci mi wyzwanie nie miałabym czasu ani energii na nic innego. Przez wszystkie lata, od kiedy podłączyłam się na stałe do Internetu (czyli od stycznia 2000 roku) należałam do wielu grup dyskusyjnych i każdy interesujący mnie problem przedyskutowałam gruntownie wiele razy. Mam prawo poczuć się zmęczona koniecznością tłumaczenia wciąż tego samego każdemu z osobna. Żeby tego uniknąć stworzyłam te strony, które widać na górze bloga. Każdy, kto chce się dowiedzieć, co sądzę na dany temat może tam zajrzeć i przeczytać. A najlepiej poszukać wiedzy samodzielnie.

Powtórzę po raz n-ty: o faktach się nie dyskutuje, fakty przyjmuje się do wiadomości.

Jeśli coś zostało udowodnione naukowo lub jeśli śledztwo wykazało, że „autorytety” kłamią dla osobistych korzyści (GMO, globalne ocieplenie, szczepienia itp.), to nawet 100, 1000, czy 1000 000 podpisów lub inny konsensus „najwybitniejszych uczonych świata” nie sprawi, że fakty ulegną zmianie!

Kiedyś nauka oparta była na dowodach. Dziś oparta jest na grantach. I na politycznej (a raczej korporacyjnej) poprawności. Spolegliwy uczony może liczyć na kasę, sławę i wpływowe stanowiska. Dziś światem rządzą korporacje, więc nauka musi dostarczać dowodów, które zwiększają ich zyski, choćby działo się to kosztem zdrowia i życia ludzi. Dlatego „wybitni uczeni” zajmują się dziś fabrykowaniem dowodów na to, że aspartam i margaryna są zdrowe, że klimat się ociepla z powodu nadmiernej emisji dwutlenku węgla, że onkochemia leczy nie tylko raka, ale każdą chorobę z awitaminozą włącznie, że szczepienia ratują zdrowie i życie, że GMO nie tylko jest bezpieczne dla zdrowia, ale jest wielkim postępem naukowym i ratunkiem przed głodem itp. Tak naprawdę te wszystkie „odkrycia” są jedynie dojną krową dla korporacji, które zarabiają na tym miliardy dolarów rocznie. A dla ludzkości to wszystko jest prostą drogą do zagłady. Niestety, lunatycy pogrążeni w śnie hipnotycznym nie są w stanie tego dostrzec, więc muszą się tym zająć przebudzeni, których wzywam do działania.

Do prawdy nie doszłam dzięki ognistym dyskusjom typu „strzyżono-golono”, lecz zupełnie innymi metodami!

Dyskusje z pseudo-racjonalistami przypominają odpieranie ataku ciężkozbrojnych rycerzy z zakutymi łbami na twierdzę bronioną przez wolnomyślnych heretyków. Jest oczywiste, że w tak prowadzonych zażartych dyskusjach nie chodzi o prawdę, lecz o triumf mojszości.

Owszem, przyznaję, że z dyskusji na różnych forach można się dowiedzieć rzeczy, o których istnieniu nie miało się pojęcia, ponieważ jest mnóstwo tematów, których korporacyjne media (tak, wszystkie media są własnością korporacji, więc nie służą do informowania, lecz do urabiania opinii publicznej) unikają jak ognia i takich, które nie są wykładane w szkole, ale to wszystko, co mogą dać ci fora – dostarczą ci informacji, że istnieje temat, który sam/a musisz zbadać. Walki toczone w forach o to, kto ma rację są stratą czasu, bo są one niczym innym, niż misjonarstwem, czyli potrzebą nawrócenia „heretyków” na jedynie-słuszne dogmaty. Prawda nie zależy od ilości ani siły głosów, które zgromadzi w forum. Prawda albo jest prawdą, albo nie jest i żaden konsensus tego nie zmieni. I nigdy nie zapominaj o ostrzeżeniu przedstawionym w punkcie 2, czyli o istnieniu nauki opartej na grantach, a nie na dowodach!!!

Skuteczność jest miarą prawdy – huna

Nie interesują mnie żadne teorie, więc w blogu się nimi nie zajmuję! Mnie interesuje wyłącznie poszukiwanie prawdy i rezultaty praktyczne. Jeśli coś jest skuteczne, jak np. medycyna naturalna, homeopatia czy astrologia, to znaczy, że jest prawdziwe, a skoro tak, to należy to stosować, a nie dyskutować „jak to działa” lub „czy to jest zgodne z nauką / religią” (widzicie tę zbitkę „nauka / religia”, czyli dowód na to, że przeciwieństwa są tym samym?). Po co godzinami maglować problem, czy placebo jest naukowe, skoro wiadomo, że stosowane jest ono również w medycynie alopatycznej? Lekarze znają mnóstwo przypadków, kiedy lekarz otworzył brzuch chorego i natychmiast go zaszył, ponieważ nowotwór był zbyt rozległy, żeby go operować. Jeśli jednak pacjent głęboko wierzył w skuteczność operacji rak znikł bez leczenia.

Użyteczni idioci

Zastanawiałam się, co to za ludzie. Czy ktoś im płaci za tę szkodliwą działalność? Wygląda na to, że nie. To najbardziej niebezpieczny gatunek agresywnych szkodników o autorytarnej osobowości, czyli osobnicy, którzy zawsze ślepo i gorliwie są posłuszni ideologii głoszonej przez sprawujące władzę autorytety. Jeśli jest to władza faszystowska, może liczyć na tych gorliwych siepaczy, którzy nie proszeni przez nikogo ruszą w świat ze szczerą nienawiścią z sercu, zabijać i palić każdego, kto wydaje się być w opozycji do obowiązujących trendów. I nie ma znaczenia, czy chodzi tu o religię, politykę, czy o dowolną inną ideologię, taką jak np. „nauka”.

Awantura o eutanazję

Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – mianowicie kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści. [Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.]

Raz już pisałam o eutanazji i sądziłam, że powiedziałam tam wszystko, co myślę o tej sprawie. Ale obecna awantura, a zwłaszcza ten artykuł sprawiają, że zabiorę głos raz jeszcze:

Belgia: Pierwsza na świecie eutanazja braci bliźniaków

Po raz pierwszy na świecie lekarze zdecydowali się zezwolić na jednoczesną eutanazję bliźniaków. Dwóch głuchoniemych 45-latków z Antwerpii, na północy Belgii, zdecydowało się umrzeć razem, gdy okazało się, że tracą wzrok.

O szokującym przypadku śmierci na życzenie, do którego doszło w ubiegłym miesiącu, poinformowała niderlandzkojęzyczna, liberalna gazeta belgijska „Het Laatste Nieuws”.

Dziennik podał, że mężczyźni, którzy urodzili się głusi nie mogli znieść myśli, że wkrótce mogą również oślepnąć, co uniemożliwiłoby im komunikację ze sobą.

Bliźniacy spędzili całe życie razem. Dzielili pokój w domu rodzinnym, a gdy dorośli obaj zostali szewcami. Po wyprowadzce od rodziców przenieśli się do wspólnego mieszkania.

„Het Laatste Nieuws” podkreśla, że głuchota nie przeszkadzała im, by wieść szczęśliwe życie. Wszystko zaczęło się zmieniać kilka lat temu, gdy bracia zaczęli powoli tracić wzrok. „Myśl, że nie będą się mogli widzieć była dla nich nie do zniesienia” – podaje dziennik.

Zgodnie z belgijskim prawem eutanazja jest dozwolona, jeśli osoba pragnąca zakończyć swoje życie jest pewna swojej decyzji, a lekarz orzeknie, że cierpi ona nieznośny ból. Belgijscy bliźniacy nie byli jednak śmiertelnie chorzy, nie cierpieli również fizycznego bólu. Jednak mimo to lekarze Szpitala Uniwersyteckiego w Brukseli przystali na prośbę braci.

Podwójna eutanazja została przeprowadzona 14 grudnia.

Tak po prostu…

Jeszcze zupełnie niedawno, widząc alarmistyczne artykuły o eutanazji uważałam, że to kompletne bzdury kolportowane przez rozhisteryzowaną bandę moherów, którym paranoiczne teorie spiskowe rzuciły się na rozum. Wyśmiewałam takie wiadomości i wymownie robiłam sobie kółko na czółku. Nigdy w życiu nie uwierzyłabym, że LEKARZE będą świadomie ZABIJAĆ zamiast leczyć i że sami pacjenci będą tego żądać, co więcej – bez ważnego powodu.

Lekarze składali przysięgę Hipokratesa, że przede wszystkim nie będą szkodzić i że nigdy nie podadzą choremu trucizny, nawet na żądanie. Pomoc w samobójstwie była nie tylko zakazana prawnie, ale i nieakceptowana przez społeczeństwo, które reagowało na takie czyny wielkim oburzeniem. Jack Kevorkian i Harold Shipmann (obaj znani jako „doktor śmierć”), a także inni zabójcy w białych kitlach zmuszeni byli działać w ukryciu, ponieważ wiedzieli, że jeśli zostaną przyłapani skończą w więzieniu z wyrokiem dożywocia. Pewnie żaden z nich nawet nie marzył, że nastaną takie „cudowne” czasy, kiedy mordowanie pacjentów będzie legalne, a nawet dobrze płatne.

Dziś media podają informacje o zabijaniu pacjentów beznamiętnie, między notowaniami giełdy i wiadomościami politycznymi, nawet nie nazywając takiej decyzji „kontrowersyjną”. Nikt nie zwrócił się do sądu o zgodę na eutanazję. Kilku lekarzy uznało po prostu, że zabicie dwóch osób jest równie bezproblemowe, jak wyrwanie dwóch zębów.

Nawet w konserwatywnej i katolickiej Polsce poparcie dla eutanazji wynosi ponad 50%. Nietrudno przewidzieć, że po kilku latach konsekwentnego urabiania opinii publicznej wzrośnie jeszcze bardziej. Za 20-30 lat niemal każdy będzie uważał, że przysługuje mu prawo do skrócenia życia, nawet z banalnego powodu, np. znudzenia życiem lub braku perspektyw. Eutanazja stanie się czymś banalnym i nie będzie wzbudzać emocji.

Ziemia jest strefą wolnej woli. Nikt nam nie zrobi niczego, na co sami się nie zgodzimy. Od początku cywilizacji ludzkie masy są programowane w taki sposób, żeby własnymi rękami zakładały sobie sznur na szyję. Nikt nikogo nie będzie zmuszał pod karabinami do zgody na obecnie nieakceptowane przemiany społeczne, tak jak nikt na bagnetach nie przyniósł np. feminizmu. Sami to zaakceptowaliśmy i dziś nawet nie wyobrażamy sobie innego stylu życia. Podobnie stanie się z „małżeństwami” homoseksualnymi, eutanazją, a nawet (obawiam się) NWO. Rządzący światem wiedzą, jak wpływać na opinię publiczną i jak sterować masami, ponieważ zatrudniają najlepszych inżynierów społecznych.

Żeby przekonać ludzi do idei eutanazji wystarczy pokazać w TV przypadek cierpiącej, chorej na nieuleczalną chorobę osoby i dyskretnie zasugerować, że i tobie, drogi widzu, może się to samo przytrafić. Czy odmowa prawa do „godnej śmierci” nie wydaje ci się okrucieństwem? Co zrobisz, jeśli to ty będziesz wył z bólu, ale nikt ci nie pomoże, bo zostałby oskarżony o zabójstwo?

Po takim programie w dzielnych staruszków wstępuje duch bojowy. Tworzą transparenty z napisem: „Żądamy prawa do godnej śmierci” i „Nie odmawiajcie nam prawa do eutanazji” i z gniewnym wyrazem twarzy defilują z nimi pod instytucjami państwowymi. Inni tworzą „Listy poparcia dla eutanazji” i zbierają pod nimi podpisy. Do tej pory żyli szczęśliwie nawet nie podejrzewając, że dla pełnego komfortu psychicznego potrzebują prawa do eutanazji i nagle okazuje się, że bez tego „dobrodziejstwa” nie zaznają spokoju.

Pisałam poprzednio, że „naukowa” medycyna zamiast leczyć generuje choroby (bo z nich żyje) i niepotrzebnie skazuje pacjentów na okrutną śmierć. Patrząc na to, w jakich męczarniach umierają pacjenci po „leczeniu” onkologicznym trudno się dziwić lawinowemu wzrostowi poparcia dla „prawa do eutanazji”. Gdyby pacjenci mieli informację o tym, że mogą skorzystać z pomocy metod alternatywnych nie musieliby się domagać prawa do „godnej śmierci”, ponieważ mogliby powrócić do pełni zdrowia i dożyć w dobrej kondycji późnego wieku. Takiej informacji nie tylko nie mają, ale co gorsze, narasta terror agentury Big Pharma, dążącej do delegalizacji całej nie przepisującej kilogramów chemicznych leków konkurencji, która odbiera im pacjentów.

„Prawo do godnej śmierci” nie jest przywilejem. To ukryta forma ludobójstwa. Jak napisałam: Ziemia jest strefą wolnej woli, więc ludobójcy postarali się, żebyście sami walczyli o „prawo” do śmierci. Wejdźcie na blogi „racjonalistów” i poczytajcie, co tam piszą o konieczności redukcji populacji. Nawet sławny psycholog, Wojciech Eichelberger kilka lat temu apelował do narodu (tego racjonalistycznego, słuchającego Radia TokFm) o przemyślenie konieczności „walki z przeludnieniem przy pomocy antykoncepcji, aborcji i eutanazji”. Zastanówcie się przez moment: skoro ludzi jest za dużo, skoro niezbędna jest redukcja populacji, żeby ratować planetę przed „bombą populacyjną” i skoro mamy taki kryzys, że nawet rodzące się dzieci są zadłużone na setki tysięcy złotych, to jest logiczne, że nikt nie będzie ratował życia emerytów ani chorych, których uważa się za zbędne obciążenie dla ekosystemu i ekonomii.

Lansujący te „racjonalistyczne” bzdury obiecują piękny świat złożony z samych młodych, zdrowych i produktywnych ludzi. Wierzą, że myślą racjonalnie, ale nie zastanawiają się nad tym, że gdy się zestarzeją lub zachorują sami padną ofiarą swojej filozofii. To samo dotyczy lansowanego przez nich „postępu” w postaci GMO, szczepień i alopatycznego leczenia. Przyjdzie taki dzień, kiedy z braku alternatywy będą zmuszeni jeść ten trujący „postęp” i ponosić konsekwencje ślepego zaufania do służby zdrowia (a raczej chorób).

Druga strona sporu o eutanazję też nie jest bez winy. Kiedy czytam takie słowa:

Tajemnica ludzkiego cierpienia jest samym rdzeniem człowieczeństwa, wielkim tematem pokoleń filozofów, teologów i mistyków

ogarnia mnie przerażenie i nie wiem, dokąd zmykać. Jedni chcą mnie humanitarnie uśmiercić, a drudzy skazać na szlachetną mękę, bez której (jak się domyślam) nie osiągnę nie tylko zbawienia, ale nawet rdzenia człowieczeństwa.

Poprzednio pisałam, że chorzy, którzy zgłosili się do Dignitas zostali zabici zupełnie niepotrzebnie. Fakt, że alopatyczni lekarze nie znają sposobu wyleczenia żadnej choroby nie oznacza, że istnieją choroby nieuleczalne. Ludzie powinni wiedzieć, że jest wiele różnych sposobów przywracania zdrowia i doskonałej kondycji i że największy sekret zdrowia kryje się w psychice i w Naturze. Zdrowe jedzenie i pozytywne myślenie są w stanie czynić cuda, nawet takie, jak przemienienie skazanej na wegetację w stanie „roślinnym” pacjentki w osobę w pełni sprawną i dynamiczną.

Jeśli wierzycie, że osoba po potężnym wylewie, sparaliżowana, nie będąca w stanie ruszyć nawet powieką, skazana jest na wegetowanie jak roślina i że najlepiej byłoby dla niej, gdyby litościwi lekarze skrócili jej męczarnie, to popełniacie wielki błąd.

Osobą, której się to przydarzyło jest Wanda Wegener. Dziś nie tylko nie jest rośliną, ale jeździ po całym świecie ucząc ludzi metody, która uratowała jej życie i przywróciła pełne zdrowie. Dodać należy – bez najmniejszej pomocy pigułek. Jej nauczyciel powtarza, że jeśli gdziekolwiek, na całym wielkim świecie, istnieje chociaż jeden człowiek, który wyzdrowiał z jakiejś choroby, to znaczy, że ta choroba jest uleczalna i że każdy może z niej wyjść. Posłuchajcie sami, co mówi ta niezwykła osoba:

Koniec świata i co dalej? Wyjaśnia Włodzimierz H. Zylbertal

UWAGA!

Wszystkim panikarzom wyjaśniam, że to nie jest zapowiedź końca świata! Tytuł jest ironiczny. Ale żeby się dowiedzieć o co chodzi, trzeba uważnie obejrzeć film.

Nie należy pisać recenzji filmu, którego się nie widziało!

Życzę wszystkim szczęśliwego Końca Świata!

Umarł król, niech żyje król!

21 grudnia wypada data od dawna zapowiadanego końca świata, więc składam wszystkim serdeczne życzenia, żeby stary świat jak najszybciej skonał, bo śmierć starego to jednocześnie narodziny nowego.

Kiedy jeden cykl się kończy, zaczyna się następny. Twój własny koniec świata zdarza się każdej nocy, kiedy zasypiasz, a kiedy się budzisz rano twój świat zaczyna się od nowa. Kiedy umrzesz narodzisz się ponownie i tak bez końca. Chyba, że Bóg będzie miał dość i zakończy tę zabawę.

Prawdę mówiąc – bardzo bym chciała, żeby obecny świat się skończył, ale im bliżej 21 grudnia, tym bardziej w to wątpię. Nie spełniły się żadne piękne obietnice z channelingów, zapowiadające cudowną przemianę ludzkości i wszechświatowe oświecenie. Wybaczcie, ale ja nie tylko nie widzę tego oświecenia, ale raczej zdaje mi się, że ciemność widzę, ciemność! A raczej… ciemnotę! Taką „oświeconą”, na miarę młodych, znakomicie wykształconych… analfabetów z wielkich miast, dokładnie takich, jakich sobie wyobrażałam myśląc o Erze Wodnika. Wodnik nie ma nic wspólnego z miłością! Miłość to cecha odchodzącej właśnie Ery Ryb, a archetyp Wodnika to „wiedza”. Tak, jak Ryby nie przyniosły prawdziwej miłości, lecz jej karykaturę, tak i Wodnik nie przyniesie prawdziwej wiedzy, lecz jedynie jej namiastkę. Racjonalizm stanie się nową religią dla plebsu, a nieukowcy będą jej kapłanami. Ludzie będą przekonani, że są znakomicie wykształceni, lecz w rzeczywistości będą aroganckimi dyletantami – co widać, słychać i czuć już dziś. Nie będzie ludzi renesansu, lecz specjaliści w wąskiej dziedzinie wiedzy: specjalista od oka, od palca, od kół samolotu, od wkręcania jednej śrubki, od kadr itp. Co gorsze, zniknie wolność wyrażania własnej opinii, a co jeszcze gorsze – prawo do podejmowania suwerennych decyzji w jakiejkolwiek sprawie, nawet dotyczącej życia osobistego. Wszystko będą rozstrzygali eksperci i doradcy, a jedyną rolą obywatela będzie przestrzeganie zasad, ustalonych przez władze. Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi. Nie będzie narodów, państw, ras ani jakichkolwiek różnic między ludźmi, z płciowymi włącznie. Jednym z haseł Wodnika jest „wolność, równość i braterstwo” – jakże więc można by było tolerować taką nierówność, że jedna płeć chodzi w ciąży, rodzi i karmi piersią, a druga nie? Na posiadanie dziecka trzeba będzie mieć pozwolenie, a dziecko będzie wydawane w leasing. Jeśli rodzice się nie sprawdzą zostaną zastąpieni innymi.

Straszna wizja?

A pewnie, że straszna!

Obawiam się jednak, że klamka zapadła. Mimo licznych ostrzeżeń ludzkość się nie przebudziła i nie wyzwoliła spod jarzma, które stopniowo jej nakładano.

I nie pytajcie mnie, proszę, gdzie jest Bóg i jak mógł do tego dopuścić. Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Bóg nawet (podobno) zesłał tu Zbawiciela, ale jak widać nawet to poświęcenie nie pomogło.

Ludzkość sama jest bogiem i to ona kreuje swoją rzeczywistość.

Świat stał się własnością banksterów i korporacji z powodu głupoty wyborców – tylko idiota wciąż powtarza ten sam błąd, przez dziesięciolecia wybierając tych samych złodziei i mafiosów i nie wyciąga żadnych wniosków z tego, że kolejne wybory nie przynoszą zmian. Gdyby na tej planecie żyły istoty oświecone, żaden bandzior nie byłby w stanie nimi manipulować ani tym bardziej przejąć nad nimi władzy. Niestety, wyszło na to, że ludzkość jest stadem owiec, a skoro tak, to musi mieć pasterza.

Żeby nie kończyć tak pesymistycznie napiszę, że być może mamy jeszcze jakąś szansę. Prezydent Boliwii, który wystąpił na zgromadzeniu ONZ powiedział, że ten szczególny dzień to koniec „czasu poza czasem” i początek prawdziwego czasu; koniec Macha (męskiej hegemonii) i początek Pacha (odzyskania należnego miejsca dla żeńskiej energii); koniec samolubstwa, początek braterstwa; koniec skrajnego indywidualizmu i początek wspólnoty.

Moralez wyznał, że naukowcy dobrze wiedzą, że ta symboliczna data oznacza koniec antropocentryzmu, a początek życia nastawionego biocentryzcznie; koniec nienawiści, początek miłości, koniec zakłamania, początek życia w prawdzie; koniec smutku, początek radości; koniec podziałów, a początek jedności. Dodał, ze to są tematy, które muszą być rozwijane.

Zaprosił na uroczyste międzynarodowe spotkanie 21 grudnia 2012 r. Powiedział, że ta data to początek równowagi i harmonii dla Matki Ziemi – że dużo by tu opowiadać o mądrości jego indiańskich braci z Meksyku, Gwatemalii, Ekwadoru i Boliwii, ale nakreślił punkty debaty dotyczącej ich wiedzy.

Więcej na maya.net.pl

Z astronomicznego punktu widzenia dzień 21 grudnia 2012 roku jest szczególny o tyle, że nie tylko wypada w nim przesilenie zimowe, czyli wejście Słońca do kardynalnego znaku Koziorożca, to jeszcze ten punkt kardynalny (0 stopni Koziorożca), a więc również Słońce, znajdą się na równiku galaktycznym, czyli w samym centrum Drogi Mlecznej. Ten moment można uznać za symboliczny moment rozpoczęcia Ery Wodnika. Majowie wiedzieli o tym, ale nie przewidywali żadnego końca świata. Ich kalendarz zapowiada ważne wydarzenia w przyszłości, mające mieć miejsce setki lat od tej daty. Miejmy nadzieję, że z Centrum Galaktyki popłynie w stronę Ziemi silne promieniowanie kosmiczne, mogące otworzyć na prawdę nawet najbardziej zabetonowane i niereformowalne umysły.

Jeśli tak się stanie, to wspaniale, a jeśli nie, to cóż mi pozostaje?

Spędziłam urocze wakacje na niebieskiej planecie. Było super, jak w hollywoodzkim horrorze, ale dla mnie ta zabawa dobiega końca. Nie wykupię biletu na następny turnus, bo już mi się znudziło. Kolejne wcielenie mam nadzieję przeżyć w innej rzeczywistości, gdzie oświeceni są grupą dominującą, a ludzkie owce mniejszością.

W innym wymiarze, w dalekiej galaktyce, w środku Universum, żyje grupa nieśmiertelnych istot zwanych Władcami Czasu. Posiadają wszelkie atrybuty doskonałości, są wszechmocni, wszechwiedzący, sprawiedliwi i wszechmiłujący. Pilnują oni całego stworzenia. Są odpowiedzialni za utrzymanie ewolucji wszystkich form życia w całym swoim dominium. Co jakiś czas któryś z nich jedzie na wakacje.
Pewnego razu przyszła wreszcie kolej na Seta.

Set udał się do agencji podróży, by znaleźć dla siebie miejsce na spędzenie zasłużonego urlopu.

– No cóż, panie Set – rzekł agent – mamy wolne miejsca na dalekich krańcach naszego systemu gwiezdnego, na ,,Czerwonej” planecie. Może pan tam leżeć do góry brzuchem i cieszyć się wszystkimi przyjemnościami życia.

– Byłem tam ostatnio i jest tam wspaniale, ale wolałbym coś bardziej egzotycznego – odparł Set.

– To może będzie panu odpowiadała ,,Zielona” planeta w sektorze gwiezdnym 401. Można tam odpoczywać w idealnym spokoju i ciszy. Ostatnio jest to bardzo popularne miejsce.

– Nie – odrzekł Set – wolałbym okolicę, w której mógłbym stawić czoło jakimś wyzwaniom.

– To spodoba się panu spiralna galaktyka Nyx 73, w której będzie pan pełnił rolę ,,bóstwa przewodniego i opiekuńczego” – dla wszystkich istot tej galaktyki, bardzo przyjemne wczasy.

– Nie o to mi chodzi – odparł Set – na co dzień istoty, którymi się opiekuję uważają mnie za Boga, którym przecież nie jestem i nawet mnie czczą. Wolałbym coś bardziej aktywnego, niepowtarzalnego, egzotycznego, co stanowiłoby prawdziwe dla mnie wyzwanie.

Agent zastanowił się przez chwilę i powiedział:

– Myślę, że mam coś takiego. W odmiennym wymiarze, na dalekich krańcach kosmosu znajduje się bardzo mały sektor gwiazd zwany ,,Drogą Mleczną”. Nie wiadomo skąd wzięto taką nazwę. Jest w nim ,,Niebieska” planeta. Można tam bawić się z samym sobą i innymi Władcami Czasu, którzy spędzają tam swój urlop. Główną rozrywką jest ,,zabawa w chowanego”. Jest tam bardzo popularna. Zanim pan tam pojedzie, musi pan zdecydować, ile wcieleń chce pan otrzymać i jaką rolę odgrywać w danym życiu. Ponieważ w naszym wymiarze nie istnieje czas i jest pan nieśmiertelny, może pan dostać tyle żyć, ile pan zechce. Zaraz po pierwszym wcieleniu na niebieskiej planecie, zapomni pan, kim jest, aby mógł pan szukać siebie za każdym razem – w każdym życiu od nowa. Pomiędzy życiami musi pan wybrać, w co się chce bawić w następnym życiu. Musi pan także wybrać dla siebie płeć i rasę. W każdym życiu są bardzo fajne gry i zabawy zwane rodziną lub relacjami. Te dopiero potrafią człowieka rozśmieszyć!

Set się zainteresował:

– To brzmi wspaniale. Proszę mi jeszcze powiedzieć o innych grach i zabawach, w których mogę uczestniczyć, podczas gdy będę próbował odnaleźć siebie.

– Och, jest ich bardzo dużo. We wszystkich może pan wziąć udział podczas swych wakacji.

Bardzo popularna jest ,,zabawa w wojownika”. W tej zabawie może pan zobaczyć, ile razy można pana zabić w bitwie albo w innych okolicznościach, w których pomaga pan innym sprawdzić to samo. To bardzo zabawna gra, a najzabawniejsze jest w niej to, że wszyscy traktują ją serio. Większość bierze w niej udział około 600 razy, ze względu na specjalny program, takie wewnętrzne przepisy dla wczasowiczów na niebieskiej planecie, które nazywają się – Karma. Mówię panu, można umrzeć ze śmiechu, taka fajna zabawa.

Jest też ,,zabawa w kupca” lub ,,biznesmena”. Pokazuje, ile razy można się wzbogacić, a później wszystko stracić. Bardzo interesująca, pyszna rozrywka.

W czasie turnusu może pan także zagrać w grę ,,władca i poddani”, lub ,,polityk i wyborcy”, gdzie wymyśla i ustala pan sam reguły własnej gry, dla innych wczasowiczów. Musi pan jak największą ilość poddanych lub wyborców, czyli innych wczasowiczów, wywieść w pole. Nieźle się można przy tym ubawić.

Bardzo ekscytujące są zabawy w ,,złodzieja”, ,,człowieka mafii”, lub ,,dyktatora”, musi pan w jak najkrótszym czasie maksymalnie okraść i zabić tylu wczasowiczów ile się da. Z powodu wewnętrznych przepisów – Karma – później role się odwracają i przez kilkaset wcieleń, bierze pan udział w grze w ,,biedaka”, gdzie inni wczasowicze pana okradają, gnębią i zabijają. Naprawdę bardzo ekscytujące.

A co by pan powiedział na zabawę w woła roboczego? Polega ona na tym, że robi się to samo codziennie przez osiem godzin przez około pięćdziesiąt lat i dostaje się za to tyle pieniędzy, by nakarmić rodzinę i od czasu do czasu się upić. Dość popularna gra wśród wczasowiczów.

Jeśli wybierze pan płeć żeńską, może pan sprawdzić, ile razy potrafi posprzątać dom i ugotować, zanim zużyje pan swoje ciało. Nie bardzo rozumiem, ale mam wrażenie, że ta gra ma także pomóc innym urlopowiczom w zabawie, którą nazywają ,,narodzinami”.

Jedną z najpopularniejszych rozrywek jest, niech pan słucha uważnie, zabawa, która trwa równocześnie z innymi zabawami. Nazywa się ,,zabawą w ofiarę i cierpiętnika”. Tu się pan dopiero uśmieje! Boki zrywać zobaczy pan, ile zwykłych sytuacji potrafi pan przekształcić w tragedię – całe tysiące! Ile razy może pan umrzeć na jakąś chorobę, ile razy spowodować, że będzie pan, jak mówią, nieszczęśliwy. Zdaje się, że przy tej grze trzeba tak wytrenować umysł, by potrafił negatywnie oceniać i osądzać różne rzeczy. Ja w ogóle nie mogę jej pojąć. Zdaje się, że wysyłają urlopowiczów do specjalnych szkół, by się jej dobrze nauczyli. Ale pierwsze nauki pobiera się u tych wczasowiczów, którzy bawią się w rodziców. Jak pan trochę poćwiczy, to na pewno pan się zorientuje, o co w niej chodzi.

Ale jest jeszcze lepsza: ,,zabawa w studiowanie” – zobaczy pan w niej, ile teorii filozoficznych można włączyć do swej kolekcji podczas jednej gry w odnajdywanie siebie. Jeśli stanie się pan w niej dobry, może przekształcić się w ,,grę w profesora”, lub jeszcze lepiej ,,zabawę w guru”, w której uczestnik myśli, że jest oświecony, i pomaga innym urlopowiczom bawić się w studiowanie.

Lecz najbardziej wyrafinowaną zabawą, która trwa w trakcie innych zabaw na niebieskiej planecie jest, gra w ,,religię” i duchowość, w trakcie której trzeba wierzyć w coś czego nie ma, zamiast szukać samego siebie. Niektórzy urlopowicze tak zafascynowani są tą niesamowitą grą, że łączą się w grupy tzw. wyznawców i konkurują ze sobą, robią specjalne obrzędy i jakieś inne dziwne rzeczy których nie rozumiem, czasami się zabijają, dla czegoś co sami wymyślili a nie istnieje. Naprawdę zadziwiająca i wciągająca na wiele set, a nawet tysiące wcieleń gra. Prawdziwy rarytas!

– Jednakże niech pan uważa! Gra w religię i duchowość dlatego jest tak wyrafinowana, gdyż kryje się w niej wyjście i zakończenie urlopu na niebieskiej planecie, gdy już pan uzna, że wystarczy wyzwań i zabaw i odnajdzie pan samego siebie i znudzi się to już panu, ciągłe szukanie siebie, to z powodu programu Karma, odrodzi się najpierw pan jako nauczyciel, który wyzna prawdę innym wczasowiczom, lecz ci nie będą słuchać jedynie pana zabiją! Potem będą czcić pana jako proroka i mesjasza. To będą ci którzy dopiero co rozpoczęli urlop na niebieskiej planecie i ,,zabawę w chowanego”. Po prostu dlatego nie będą zainteresowani pana prawdą, bo będzie im to psuło całą zabawę i skończyli by zbyt wcześnie wypoczynek i nie poznaliby innych fajnych gier.

Na sam koniec wczasów odrodzi się pan niedaleko miejsca zwanym Bodhgaja i pod drzewem bodhi zrozumie pan, że to definitywny koniec urlopu i nie ma sensu więcej ,,zabawiać się w chowanego” i czas wracać do pracy, będzie pan nauczał innych urlopujących Władców Czasu, którzy też już będą blisko końca turnusu i tak jak pan będą już mieli dużo za sobą atrakcji i zabaw. Powie im pan całą prawdę, tym razem pana nie zabiją, tylko będą zainteresowani i najpierw pojedyńczo pan, a później inni małymi grupkami, będziecie opuszczać niebieską planetę.

– I co pan na to, panie Set? Jeśli pan się zapisze dostanie pan pierwsze 450 wcieleń gratis od firmy. Lecz od razu zastrzegam żeby w pełni doświadczyć wszystkich wyzwań, zabaw i gier na niebieskiej planecie trzeba przeżyć minimum około 6000 wcieleń w różnych kombinacjach, niektórym nieśmiertelnym tak się spodobała ,,zabawa w chowanego”, że musieliśmy zapisywać na dodatkowe turnusy, wprost nie mogą się nachwalić, jest to bowiem rodzaj nowego aktywnego wypoczynku, który ostatnio zdobywa sobie rzesze wiernych wielbicieli, coś w rodzaju ekstremalnych sportów.

Gwarantujemy doskonałą iluzję, że przez pierwsze kilka tysięcy wcieleń, nie rozpozna pan, kim naprawdę jest, by nie psuć wyśmienitej zabawy. Jedynie musi pan podpisać zgodę, że w trakcie turnusu na niebieskiej planecie, będzie pan przestrzegał wewnętrznego regulaminu i programu o nazwie – Karma. To tylko uatrakcyjni całą zabawę.

Zachwycony Set:

– To brzmi wspaniale! Prawdziwie egzotyczne wakacje! Proszę mnie zapisać na wczasy na niebieskiej planecie. To musi być cudowne przeżycie, szukać samego siebie, przez tyle wcieleń!

ANTHONY BRASKO

“WCZASY NA NIEBIESKIEJ PLANECIE”

Z bloga zenforest

Akcja z Facebooka przeciw ubojowi rytualnemu: piszemy list do przewodniczącego Klubu PO

 

PROSIMY O KLAUZULĘ SUMIENIA

 

DO ORGANIZACJI PROZWIERZECYCH I OSÓB PRYWATNYCH!

PISZEMY DO KLUBU PO! (osoby prywatne są proszone o pobranie tekstu i wysłanie go na podany adres)

Dziś dowiedzieliśmy się czegoś, w co ciężko uwierzyć.
Przygotowano projekt nowelizacji Ustawy o ochronie zwierząt, który ma być procedowany tylko kilka dni – prawdopodobnie już w piątek 14 grudnia Sejm przegłosuje usunięcie zapisu o ogłuszaniu zwierząt przed ubojem i tym samym dopuści legalność uboju rytualnego w Polsce.

Rzadko zdarza się, by jakaś ustawa była procedowana tak szybko.

Musimy walczyć o humanitaryzm uboju, nie możemy pozwolić na cofanie polskiego prawa i okrutne praktyki grup interesu, dla których ważne są tylko korzyści finansowe.

Będziemy protestować do ostatniej chwili. Chcemy, by Polska znalazła się w grupie państw, dla których humanitarne traktowanie zwierząt jest ważne.

Wiemy, że wielu posłów opozycji głosować będzie przeciw tej hańbiącej polskich parlamentarzystów ustawie.
Również w Platformie Obywatelskiej jest wielu ludzi, dla których cierpienia zwierząt w czasie uboju rytualnego nie są obojętne.
Prawdopodobne jest jednak, że Klub PO zarządzi dyscyplinę podczas głosowania – to wydarzenie ma służyć zebraniu podpisów pod apelem, który za trzy dni wręczony zostanie Przewodniczącemu Klubu PO – Rafałowi Grupińskiemu.

Musimy walczyć o zachowanie w głosowaniu klauzuli sumienia dla posłów i nie obciążanie ich karami za głosowanie niezgodne ze stanowiskiem Klubu.

Osoby prywatne proszone są o wysyłanie maili do Prezydium Klubu PO i Rafała Grupińskiego, a także o wpisy na stronach PO na FB:

rafal.grupinski@sejm.pl

https://www.facebook.com/PlatformaObywatelska?fref=ts

https://www.facebook.com/groups/541818622498982/?fref=ts

TREŚĆ PISMA DLA OSÓB PRYWATNYCH:

Szanowny Panie Przewodniczący

Ja, niżej podpisany zwracam się do Pana o niewprowadzanie dyscypliny klubowej przy planowanym na przyszły tydzień głosowaniu w sprawie dopuszczenia w Polsce uboju rytualnego.

Domagam się zastosowania w powyższym głosowaniu klauzuli sumienia, ponieważ niehumanitarny ubój rytualny jest kwestią empatii i światopoglądu.

Nie chodzi tu o światopogląd religijny – przeciwnicy legalizacji uboju rytualnego bronią praw zwierząt i nie występują przeciw wyznawcom innych religii.

Wiem, że moje argumenty podziela wielu parlamentarzystów.
Kwestią sumienia jest decyzja, czy zgadzamy się na niewyobrażalne cierpienia zwierząt wtedy, gdy można ich uniknąć.

Posłowie powinni mieć możliwość wyboru – zmuszanie ich do głosowania, wbrew ich sumieniu i poglądom, jest nieetyczne.

W mojej ocenie bowiem kwestia uboju rytualnego to kwestia wyłącznie etyczna.
Nie ograniczam wolności religijnych w Polsce, wstrzymując eksport mięsa z uboju rytualnego. Wszystkim wiadomo, że walka o legalizację uboju rytualnego to walka o pieniądze z eksportu.

Przy utrzymaniu jego zakazu wolności religijne w Polsce nie doznają żadnego uszczerbku

Nie zgadzam się na tak okrutne praktyki tylko ze względów finansowych – cierpienia zwierząt nie daje się wycenić.

Platforma Obywatelska postrzegana jest jako partia otwarta na różne poglądy – wielokrotnie podkreślali Państwo pozytywy wynikające z różnorodności w partii.

Proszę dać tego świadectwo i nie zmuszać swoich parlamentarzystów do głosowania wbrew sumieniu.
Obciążanie posłów karami finansowymi za głosowanie wbrew praktykom nie przystającym do cywilizowanego państwa XXI wieku, nie będzie świadczyć dobrze o kierownictwie Klubu i całej Platformy Obywatelskiej.

Proszę pamiętać, że do tej pory postrzegani Państwo byli jako ludzie rozumiejący, że zwierzęta powinny być otoczone opieką państwa i prawa – prosimy o utrzymanie tego wizerunku.

Liczę na zrozumienie i empatię

ADRES: rafal.grupinski@sejm.pl

TEKST DLA ORGANIZACJI

Szanowny Panie Przewodniczący

My, niżej podpisani – organizacje ochrony zwierząt, zwracamy do Pana o nie wprowadzanie dyscypliny klubowej przy planowanym na przyszły tydzień głosowaniu w sprawie dopuszczenia w Polsce uboju rytualnego.

Domagamy się zastosowania w powyższym głosowaniu klauzuli sumienia, ponieważ niehumanitarny ubój rytualny jest kwestią empatii i światopoglądu.

Nie chodzi tu o światopogląd religijny – przeciwnicy legalizacji uboju rytualnego bronią praw zwierząt i nie występują przeciw wyznawcom innych religii.

Wiemy, że nasze argumenty podziela wielu parlamentarzystów.
Kwestią sumienia jest decyzja, czy zgadzamy się na niewyobrażalne cierpienia zwierząt wtedy, gdy można ich uniknąć.

Posłowie powinni mieć możliwość wyboru – zmuszanie ich do głosowania, wbrew ich sumieniu i poglądom, jest nieetyczne.

W naszej ocenie bowiem kwestia uboju rytualnego to kwestia wyłącznie etyczna.
Nie ograniczamy wolności religijnych w Polsce, wstrzymując eksport mięsa z uboju rytualnego. Wszystkim wiadomo, że walka o legalizację uboju rytualnego to walka o pieniądze z eksportu.

Przy utrzymaniu jego zakazu wolności religijne w Polsce nie doznają żadnego uszczerbku

Nie zgadzamy się na tak okrutne praktyki tylko ze względów finansowych – cierpienia zwierząt nie daje się wycenić.

Platforma Obywatelska postrzegana jest jako partia otwarta na różne poglądy – wielokrotnie podkreślali Państwo pozytywy wynikające z różnorodności w partii.

Proszę dać tego świadectwo i nie zmuszać swoich parlamentarzystów do głosowania wbrew sumieniu.
Obciążanie posłów karami finansowymi za głosowanie wbrew praktykom nie przystającym do cywilizowanego państwa XXI wieku, nie będzie świadczyć dobrze o kierownictwie Klubu i całej Platformy Obywatelskiej.

Proszę pamiętać, że do tej pory postrzegani Państwo byli jako ludzie rozumiejący, że zwierzęta powinny być otoczone opieką państwa i prawa – prosimy o utrzymanie tego wizerunku.

Liczymy na zrozumienie i empatię.

1. OTOZ ANIMALS – Prezes Ewa Gebert
2. Fundacja VIVA – Prezes Cezary Wyszyński
3. Fundacja IUS ANIMALIA – Prezes Dorota Wiland
4. Fundacja MONDO CANE – Prezes Katarzyna Śliwa-Łobacz
5. Pogotowie dla Zwierząt – Prezes Dominika Sadowińska
6. Rzeszowskie Stow. Ochrony Zwierząt – Prezes Halina Derwisz
7. Mazowiecka Fundacja Opieki nad Zwierzętami – Prezes Diana Malinowska
8. Alarmowy Fundusz Nadziei na Życie – Prezes Agnieszka Korbal-Bondarczuk
9. Stowarzyszenie Obrońców Zwierząt ARKA – Prezes Anna Chodakowska
10. Fundacja Pomocy Zwierzętom „(NIE)Milcz – Reaguj” – Prezes Wioleta Pawlik Nowacka
11. Fundacja TARA – Prezes Scarlett Szyłogalis
12. Fundacja SOS dla Jamników – Prezes Dorota Gorczyca-Woźniak
13. Fundacja Jamniki Niczyje – Prezes Edyta Jacuńska
14. Stowarzyszenie Adopcje Buldożków – Prezes Alicja Dorota Smith
15. Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt – Prezes Ewa Włodkowska
16. Fundacja „Zwierzęca Arkadia” – Prezes Aleksandra Gruszczyńska
17. Fundacja Ostatnia Szansa – Prezes Ewa Wiśniewska
18. TOZ Białystok – Prezes Anna Jaroszewicz
19. Fundacja Zmieńmy Świat – Prezes Krzysztof Giemza
20. Fundacja „Psiegrane Marzenia” – Prezes Lidia Chodniewicz
21. Fundacja Mikropsy – Prezes Magdalena Kordas
22. Fundacja dla Bezdomnych Zwierząt „FELINEUS” – Prezes Wioletta Szajnar
23. Stowarzyszenie Cztery Łapy – Prezes Renata Chudzicka
24. Stowarzyszenie Obrona Zwierząt – Prezes Agnieszka Lechowicz
25. Komitet POMOCY DLA ZWIERZĄT – Prezes Dominik Nawa
26. Fundacja „Nasza Szkapa” – Prezes Agnieszka Zera
27. Fundacja Warta Goldena – Prezes Barbara Waligóra Piętak
28. Stow. Przyjaciół Szczurów w Polsce – Prezes Grzegorz Strzelecki
29. Stowarzyszenie BENEK – Prezes Michał Bednarek
30. Fundacja PEGASUS – Prezes Agata Gawrońska
31. Fundacja Irasiad-Zagubionym – Prezes Agnieszka Szalc
32. Głogowskie Stow. Pomocy Zwierzętom AMICUS – Prezes Jagoda Kosmala
33. Fundacja Rottka – Prezes Agnieszka Pawlicka
34. Fundacja „Akity w Potrzebie” – Prezes Marek Łomiński
35. Fundacja Zwierzaki w Potrzebie – Prezes Agnieszka Bartnicka
36. Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami – Prezes Beata Czerska
37. Fundacja Dobrych Zwierząt – Prezes Marta Lichnerowicz
38. Fundacja Happy Animals – Prezes Katarzyna Antczak
39. Fundacja na Rzecz Ratowania Bezdomnych Zwierząt „Happy Garden”
Prezes Stefania Wrzyszcz
40. Fundacja „Jak Mleczna Czekolada” – Beata Kulisiewicz
41. Fundacja Mon Ami – Prezes Patrycja Iracka
42. OSPZ Animals – Prezes Elżbieta Lipka
43. Fundacja Medor- Prezes Elżbieta Andrzejewska
44. Fundacja KARUNA Ludzie dla Zwierząt – Prezes Beata Krupianik
45. Fundacja Centaurus – Prezes Ewa Mastyk
46. Stow. Pomocy Zwierzętom S.O.S Husky – Prezes Dominika Stygar
47. Szczecineckie Stow. Przyjaciół Psa , Kota i nie Tylko – Prezes Maria Danuta Kadela
48. Straż Zwierząt Powiatu Grodziskiego – Prezes Marta Łapińska
49. Warmińsko-Mazurskie Stow. Obrońców Praw Zwierząt – Prezes Barbara Zarudzka
50. Fundacja Terra Spei – Prezes Dorota Ingram
51. Fundacja Pomocy Zwierzętom BONO – Prezes Mirosława Kalinowska
52. Fundacja Pro Animals – Na Pomoc Zwierzętom – Prezes Jolanta Racka
53. Świętokrzyskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami „ZWIERZAK” – Prezes Katarzyna Szmidt
54. Fundacja Lubelska Straż Ochrony Zwierząt – Marta Wlosek
55. Polska Fundacja Ochrony Zwierząt – Prezes Bogumiła Folman
56.Fundacja Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa- Prezes Agnieszka Chmurzyńska
57.Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt EKOSTRAŻ -Dawid Karaś, Z-ca Komendanta
58.Amicus Canis – Fundacja na Rzecz Zwierząt Skrzywdzonych – Anna Kot
59.Fundacja Kocia Dolina – Prezes Agnieszka Hejenkowska-Marek
60.Malborskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt REKS – Przemysław Wojtacha.
61.Fundacja Obrony Praw Zwierząt Anaconda-Prezes Małgorzata Jakubowska
62.Fundacja Azylu Psim Aniołem – Prezes Agnieszka Brzezińska-Azyl
63. Fundacja AZYL w Łodzi – Prezes Anna Jobczyk
64. Fundacja „Dar Serca” – Dyrektor Barbara Mikuła
65. Fundacja „Pomocna Łapa”- Prezes Sylwia Gajewska
66. Fundacja Fioletowy Pies – Prezes Magda Stefańska
67. Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt – 4 Łapy – Prezes Patrycja Misiak
68. Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt „Ogród św. Franciszka” – Prezes Mariusz Mazur
69. Fundacja Pomocy Zwierzętom Bezdomnym „Szara Przystań” – prezes Katarzyna Ostrowska-Cieslik
70. Łódzkie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami- Prezes Marzena Bukarowicz
71. Stowarzyszenie Opieki nad Zwierzętami „Lubelski Animals” – Prezes Elżbieta Tarasińska
72. Fundacja Na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Animals Time – prezes Izabela Bartosz.

Karmapolis – Wywiad z Johnem Lashem (Archonci 3)

Niedawno nasi zdolni koledzy, Malou i Gerry Zeitlin z openseti.org skontaktowali nas z Karmapolis.be, witryny, która bada nieprawidłowości, teorie konspiracyjne i przekonania dotyczące alternatywnych rzeczywistości. Alain Gossens, która prowadzi ze swoim partnerem Bruno Michelet witrynę, mieszka w Brukseli, i tam właśnie udało nam się spotkać i porozmawiać o wzajemnych interesach. Wynikiem był trzy-częściowy artykuł Alaina o obcych drapieżnikach (predatorach), i przeze mnie, o Gnostyckiej paraleli do Castanedy, opublikowane równocześnie w języku Angielskim i Francuskim.

KNH – Kodeksy Nag Hammadi
ZzMM – Zwoje znad Morza Martwego

Karmapolis: Omawialiśmy ideę istniejących pasożytów i panujących nad naszymi umysłami. Jak możemy zademonstrować naszym czytelnikom, że pasożyt ten istnieje i że idea psychicznej infekcji nie jest urojeniem?

JLL: Infekcję psychicznego pasożyta można wykryć przez objawy. Malaria, na przykład, wywołuje gwałtowne objawy spowodowane przez obce ciała, które atakują organizm. Należy trzeźwo myśleć o tych pasożytach, musimy wziąć pod uwagę, że pewne zachowania i pewne formy myślenia, a zwłaszcza religijne i ideologie, mogą być symptomem infekcji lub obcej inwazji na ludzki umysł.

Karmapolis: Jaka jest natura i pochodzenie tego pasożyta? Czy to międzywymiarowa inteligencja? Czy możliwe, że ma organiczną formę?

JLL: Według Gnostyków, pasożyty lub Archonci, jak je nazwali, pochodzą z najwcześniejszego etapu formowania się układu słonecznego, zanim przyłączono Ziemię jako planetarny organizm. Ich siedliskiem jest układ słoneczny, z wyłączeniem Ziemi, Księżyca i Słońca. Są nieograniczonymi formami z inteligencją elektrycznej natury cyborgów, tak jak mówię.

Karmapolis: Gnostyckie teksty (Kodeksy Nag Hammadi, KNH) opisują Eonów i Archontów. Wyjaśnijmy to naszym czytelnikom, jakie są różnice między Eonami i Archontami?

JLL: W gnostyckiej kosmologii, Aeoni lub Eoni są bogami, bóstw. Nie są to jednak bogowie-twórcy. Są raczej jak ogromne żywe, świadome, prądy(nurty). Są to siły, które tworzą rdzeń galaktyki, którą zamieszkujemy, Pleroma. Archonci są nietypowymi gatunkami istot nieorganicznych, które powstały poza Pleroma, na obrzeżach ramion galaktyki. Są nazywane Archontami (od greckiego Archai, elementarny, początkowy), ponieważ pojawiły się jako pierwsze, zanim powstała Ziemia. Ich ciała zbudowane są z elementarnej materii (pola kwantowe) w stanie pre-organicznym.

Karmapolis: Czy uważasz, że opisy Castanedy i Archontów Gnostyckich są tym samym?
JLL: Tak, jestem przekonany, że są tym samym.

Karmapolis: Jakie osobiste doświadczenie z twojego życia, spowodowało skupienie twojej uwagi na idei, że pasożyty takie jak Archonci lub jakieś pozaziemskie podmioty, wpływają na nasze postrzeganie wszechświata?

JLL: Poczucie, że coś zniekształca naszą percepcję dochodziło do mnie stopniowo, a nie wywołane jakimś konkretnym wydarzeniem osobistym. Miałem jednak niezwykłe (“okultystyczne”) doświadczenie z wieku czterech lat, świadomych snów, w których spotkałem magiczne istoty, które przyszły, aby mi pomóc lub nauczać, jak również inne istoty, które mnie atakowały. Byłem świadomy obu rodzajów interwencji od tego czasu.

Karmapolis: Myślisz, że niektóre istoty pozaziemskie, takie jak Annunaki lub Szarzy są wcieleniami tego pasożyta, albo są bardziej mroczne lub opętane (jak my) przez tego pasożyta, tego inteligentnego drapieżcę?

JLL: Nauki Gnostyckie stwierdzają, że głównymi inteligentnymi drapieżcami stojącymi przed ludzkością są Archonci. Wierzę, że są oni identyczni z Annunaki i współczesnymi Szarymi.

Karmapolis: Gnostycy ostrzegali nas przed tymi drapieżnymi stworzeniami: opisywali Archonów i mówili nam, jaki może być ich wpływ. Czy Archontowie nas stworzyli? Jakie to dziedzictwo nam dali(pozostawili)?

JLL: Gnostycy nauczali, że Archontowie nas nie stworzyli, ale mają oni złudzenia, i myślą, że są naszymi kreatorami. Jednym z ich głównych celów jest przekonanie nas, że nas stworzyli a w efekcie abyśmy myśleli tak jak oni. O ile mi wiadomo, nie ma dziedzictwa otrzymanego od Archonów. Są gorsi od nas ze swoją wolą i inteligencją, choć mają przewagę w technologiach nawigacyjnych podróży międzyplanetarnych, w telepatii oraz technikach imitacyjnych (wirtualna rzeczywistość). Wierzę, że Archoni są identyczni z Obserwatorami Henocha, podmiotami, którym przypisuje się naukę obróbki metali i kosmetycznego zdabienia ludzkości. Jeśli gnostycy mieli rację, to Obcy Archoni próbowali zaciągać kredyt na przekazywanie pewnych umiejętności, ale to twierdzenie moim zdaniem jest fałszywe. Myślę, że sami odkryliśmy te umiejętności, ale zapomnieliśmy o nich, jesteśmy podatni na przyjęcie wyjaśnienia o interwencji obcych.

Karmapolis: Czy wierzysz, że Archoni mogą przyjąć organiczną formę egzystencji? Czy wierzysz, na przykład, że Archoni i Szarzy to to samo?

JLL: W moim rozumieniu, Archonci są nieorganicznymi gatunkami. Być może z krzemu(silikonu?) i rtęć, jak to sugeruje Kerner. Szarzy są cyborgami przypominającymi ludzką postać, lub precyzyjniej, postać wczesnego płodu. Gnostyckie teksty opisują produkcję Archontowego gatunku jako aborcje, stąd postać wczesnego ludzkiego płodu. Archoni posiadają tylko ciało, nie mają duszy. Tak, jestem przekonany, że gnostyccy Archonci są identyczni jak współcześni Szarzy typu embrionalnego. Whitley Streiber zauważył, że Szarzy wykazują wysoki stopień neotonu czyli, że mają formę nie w pełni uformowaną, kiedy się rodzą.

Karmapolis: W interpretacji tekstów Gnostyckich, uczeni zakreślili kluczową rolę odgrywaną przez indywidualność zywaną Jezusem Chrystusem. Ta postać ostrzega nas przed Archontami. Czy to ten sam Jezus znany z Nowego Testamentu? Dlaczego wiadomość od Jezusa zawarta w Nowym Testamencie oraz w Kodeksach Nag Hammadi są tak odmienne? Czy to jest ta sama postać, Chrystus z Gnostyckich pism ma moc, którą posiada rónież kilka innych osób (np. prorocy), i ta moc opisana jest w tekstach KNH, dlaczego całkowicie różni się od tej opisanej w Nowym Testamencie?

JLL: Są to wielkie i kłopotliwe pytania. Część z tych językowych pytań odzwierciedla typowe pomyłki (błędy) – lub dezinformacje, jeśli wolisz – Gnostyckich materiałów. W rzeczywistości nazwa Chrystus w Kodeksie Nag Hammadi nigdzie nie występuje, ani imię Jezus. Raczej jest to powtarzający się kod: Koptyjskie XC lub XRC (przetłumaczone jako CHS lub CHRS) i IC lub HC (tłumaczone IS). Na przykład, w Traktacie Trójdzielnym (117.10) znajdziesz HC w Koptyjskim a tłumacze zmodyfikowali to do H (COY – bojaźliwy, skromny) C, Esous, a następnie przetłumaczono to na imię Jezus. Można tu zobaczyć, jak dalece uczeni wykraczają w swoich manipulacjach kodami, dopasowując je do prekoncepcji. Większość gnostyckich tekstów używa terminów Zbawiciel, Pan i Objawiciel, bez żadnej wzmianki o Jezusie czy Chrystusie w ogóle.

Uczeni  pochodzący z Chrześcijańskiego tła i uważają, że NHC we wczesnych pismach Chrześcijańskich rutynowo dekodowane powinno być XRC jak Chrystus, a czasem jako Chrest, a IC jako Jezus. Jest to jednak nie do końca jasne, lub brak temu solidnych podstaw konwencji. Jestem przekonany, że te kody nie odnoszą się zarówno do Chrystusa, Świętego Pawła i historycznego Jezusa w Nowym Testamencie. Kody te wykorzystywane są właśnie precyzyjnie dlatego, aby uniknąć tych identyfikacji. Termin żywy Jezus, który się znalazł w KNH odnosi się do wewnętrznego przewodnika lub psychicznego podmiotu, a nie historycznej persony. W Gnostyckim żyjącym Jezusie wskazano na duchową siłę, która nie umiera, dlatego to nie może być prawdziwy człowiek. Jezus Chrystus w Nowym Testamencie mówi rzeczy, które nigdy nie zostały wypowiedziane w Gnostyckiej inicjacji. Jego słowa i czyny są niezgodne z oświeconym nauczycielem Tajemnic. Gnostyckie Christos nie jest Chrystusem, Jednorodzonym Synem Bożym, z teologii Jana i Pawła. W Gnostyce Christos to Aeon, boska siła, która nie przyjmuje ludzkiej postaci. Gnostycy zaprzeczali inkarnacji. Ich zdaniem, nie człowiek ma przywilej wcielenia się w Eona, Divinita.

Karmapolis: Czy widzisz tendencje (nawet bardzo małe) w kościele Rzymskokatolickim uznania prawomocności tekstów z Nag Hammadi, w tym istnienia Archonów, lub zaprzeczenie faktu co do treści, trafność i znaczenia materiałów w Nag Hammadi?

JLL: Nie widzę tendencji do poznania prawdziwego niechrześcijańskiego charakteru KNH, a na pewno nie ma tendencji do uznania Archonów. Pamiętaj, że nauki gnostyckie przypisuje sobie religia Rzymskokatolicka (salwacjonistyczny system przekonań) będąc pod dewiacyjnym mentalnym wpływem Archontów. Jeśli władze katolickie uznałyby Gnostyckie wiadomości, musiałyby przyznać, że ich system wierzeń jest pozaziemskim implantem w ludzkim umyśle!

Karmapolis: Ludzie często porównują znaczenie odkrycia tekstów Nag Hammadi ze Zwojami znad Morza Martwego. O ile wiadomo, w Zwojach znad Morza Martwego, możemy znaleźć same tylko ostrzeżenie o Archontach, o tym, że stworzenie wszechświata jest błędem zawartym w KNH? Kto napisał Zwoje znad Morza Martwego a kto Kodeksy Nag Hammadi? Czy oni byli wrogami?

JLL: Wielkie pytanie. To powiązanie, pomiędzy ZzMM(Zwoje znad Morza Martwego) i KNH, ma kluczowe znaczenie. Według mojej wiedzy żaden uczony nie wskazał powiązań między tymi starożytnymi tekstami, ale one istnieją. Pozwolę sobie to rozwinąć.

Zwoje znad Morza Martwego nie ostrzegają nas przed Archontami, ponieważ zostały napisane przez sekty ekstremistów, którzy byli manipulowani przez Archonów. Zaddikim (Sprawiedliwi) z nad Morza Martwego byli silną, apokaliptyczną sektą poświęconą niebiańskim istotom, zwanym Kenoshim, które ukazały się im w lśniących rydwanach. Niektóre teksty w ZzMM (zwłaszcza, 4Q405, w Pieśniach Szabatowych) opisują wygląd i ruch latających UFO w kształcie spodka dokładnie tak, jak są one opisywane we współczesnych obserwacjach. Krótko mówiąc, jestem przekonany, że sekta w Qumran była apokaliptycznym kultem kontaktowców UFO, takim jak samobójczy kult, Bramy Niebios (współczesny). Na południe od Qumran było Gnostycki obóz z grupą o nazwie Archontics, którzy wzięli swą nazwę stąd, uważam, że była to ich misja szpiegowania Archontów, którzy kontrolowali Zaddikim. W jednym z gnostyckich tekstów, Apokalipsa Jakuba (25.15), Objawiciel mówi: Jerozolima jest miejscem zamieszkania wielu Archontów. Jestem pewien, że wielu gnostyków ze świątyń Tajemnych (Misteryjnych) na Bliskim Wschodzie było świadomych wtargnięcia(intruzów) Archontów. Wykryli oni obcych i ich efekt, mentalnej lub psychicznej infekcji, która przybrała formę religijnego szaleństwa. Jerozolima została silnie zainfekowana, i tak było też z Qumran.

KNH nie mówią, że Wszechświat jest błędny. Mówi, że system świata, który zamieszkujemy, nasz system  planetarny, jest anomalią z powodu obecności Archontów, którzy mają wpływ na życie na ziemi. Gnostycka kosmologia tłumaczy powstanie Archonów na kosmicznym poziomie, więc myślę, że Gnostycy dobrze rozumieli pochodzenie i zachowanie tych obcych bytów. Sekciarze znad Morza Martwego zostali całkowicie oszukani przez Archontów, których uważali za niebiańskich Aniołów. Uważali, że lider Archonów, Jehowa, był ich twórcą Bogiem. Gnostycy widzieli te przekonania jako religijne szaleństwo z powodu ideologicznego wirusa zaszczepionego przez Archonów. Kilka fragmentów przewijających się w Zwojach znad Morza Martwego, odnosi się bezpośrednio do Gnostyków, którzy są uważani za archo-wrogów Zaddikim. Według mojej wiedzy, nie uczonego, wskazałem, że kult znad Morza Martwego ukierunkował Gnostyków w ten właśnie sposób. Zaddikim chcieli całkowitego zniszczenia Gnostyków. Jeśli moja teoria jest prawdziwa, staje się jasne, dlaczego.

Jeszcze jedna uwaga: Kodeksy Nag Hammadi zostały odkryte w grudniu 1945 roku, ale ich znaczenia jeszcze wtedy nie odkryto, aż do lata 1947 roku, kiedy to znaleziono Zwoje znad Morza Martwego. Czytelnicy skojarzą to oczywiście ze sprawą lata 1947 roku, który był czasem obserwacji przez Kennetha Arnoldsa UFO (latających spodków), i incydentu w Roswell. To niesamowite, że starożytne materiały pisane o kulcie Obcych/UFO, jak również inne materiały, odsłaniające charakter tego kultu, pojawiły się dokładnie w 1947 roku i momencie incydentu w Roswell. To jest naprawdę kosmiczny zbieg okoliczności.

Karmapolis: Dlaczego Kościół Katolicki tak uparcie i tak niechętnie udostępnia Zwoje znad Morza Martwego? Czy taka sama reakcja była w przypadku materiałów Nag Hammadi?

JLL: Watykan kontrolował międzynarodowy zespół uczonych związanych z Ecole Biblique w Jerozolimie. Uczeni ci, tacy jak de Vaux i Milik, wstrzymali materiały Zwojów znad Morza Martwego, ponieważ pokazują prawdziwe początki chrześcijaństwa w bardzo negatywnym świetle. Teksty te pokazują, że ideologia zbawienia w chrześcijaństwie nie pochodzi od Jezusa, ale wyszła z kultem Zaddikim. To jest paskudny cios dla chrześcijańskiej wiary w wyjątkowość swojej religii.

W materiały Nag Hammadi, był zaangażowany zupełnie inny zespół naukowców. Nie opóźniali ani nie zatajali. Jednakże, należy zauważyć, że zwykle interpretacja KNH jest bardzo korzystna dla chrześcijaństwa, lub wykonana aby wyglądała w ten sposób. W związku z tym KNH są mniej groźne dla wiary chrześcijańskiej niż ZzMM. Jednak z mojej radykalnej interpretacji gnostyckich nauk wynika, że przesłanie Kodeksów Nag Hammadi jest wyraźnie antychrześcijańskie: czyli przeciwko ideologii boskiego odkupienia, oczywiście nie przeciw miłości, życzliwości i dobrym uczynkom. (Na miłość, życzliwość i dobre uczynki nie mają monopolu tylko chrześcijanie, prawda?)

Karmapolis: Antropolodzy tacy, jak Michael Harner lub Carlos Castaneda podali ten sam rodzaj opisu tajemniczego stworzenia(istoty): Harner zobaczył w wizji na Maninkaris, czarnego stwora, mieszankę pomiędzy wielorybem i gadem (pterodaktylem). Istoty te ukrywają się i są uważane przez Indian z Amazonii za źródło wszelkiego życia na ziemi. Castaneda opisuje je jako straszne czarne i ogromne stworzenia rybopodobne, które jedzą świadomość ludzkości. Czy możemy porównać te istoty? Czy myślisz, że mają taką samą naturę?

JLL: Nie, nie uważam tego porównania za słuszne. Wizja Indian Amazońskich pochodzi prawdopodobnie od ich przodków, sięgająca pamięcią początków ludzkiego życia. Gnostyckie nauki w tej sprawie są podobne do tych tubylczych, które twierdzą, że pierwsi ludzie przybyli z nieba. We współczesnej nauce nazywa się to panspermią: wysiew gatunku ludzkiego na Ziemi z pozaziemskiego źródła. W wyobraźni ludów tubylczych, podobnie jak tych, które zainicjował Harner, nasiona życia takie jak robaki, smoki i inne takie formy przybyły w dużych kanu. Jest to sposób na wizualizację panspermii. DNA samo w sobie może być wizualizowane jako zwijający się wąż.

Opis Castanedy odnosi się do zupełnie innego zjawiska, do rodzaju drapieżnika nietoperzo- lub smokopodobnego. W całej historii smok był postrzegany jako łagodna postać anielska, nawet jako rodzaj wyższej świadomości, ale rodzaj gada Archona opisany przez gnostyków jest inny. Musimy użyć trochę wyobraźni i odróżnić archetyp uniwersalnego smoka od specyficznej formy obcego drapieżnika, gadzi Archoni w Kodeksach Nag Hammadi zwani są drakonic (drakonik?).

Karmapolis: Dlaczego porównałeś Gnostycką wiedzę do szamanizmu? Czy Gnostycy zaangażowali się w badania tego zagadnienia oraz innych sposobów postrzegania rzeczywistości? Czy używali substancji halucynogennych jak np.szamani używają ayahuaski, peyotlu (Lophophora williamsii) lub psylocybiny?

JLL: Don Juan mówi, że czary (szamanizm) jest przesunięciem parametrów percepcji. Wierzę, że gnostycy byli mistrzami tych praktyk. Byli dziedzicami długiej tradycji szamanizmu pochodzącego od rdzennej ludności Europy i Azji sięgającej czasów paleolitu. W Gnosis (Gnozie), poprzez ścieżkę zwiększonej percepcji (by użyć terminu Castanedy) widzimy wyrafinowane metody szamanizmu, rodzaj szamanizmu high-tech, jeśli wolisz. Techniki paranormalnych percepcji uczono i przekazywano w Szkołach Misteryjnych zakładanych i kierowanych przez gnostokoi, czyli tych, którzy wiedzą o sprawach boskich lub nadprzyrodzonych.

Zgodnie z tezą Wassona, wykorzystywanie do rytuałów psychoaktywnych roślin było podstawą wszelkich prawdziwych religii na Ziemi. Gordon Wasson i Albert Hofmann, szwajcarski chemik, który odkrył LSD, zaproponował, aby kykeon, święty napój pity w Misteriach Eleuzyjskich, był mieszanką grzyba sporyszu, organiczną bazą LSD. Stąd ta psychodeliczna mikstura. Wiele solidnych badań zrobiono, które poparły tę ideę. Zaproponował również wykorzystanie psychoaktywnych grzybów do Misteriów, na podstawie sprawdzonych badań. Jest już pewne, że starożytne szamańskie kulty, takie jak Misteria używały psychoaktywnych roślin, aby osiągnąć tymczasową śmierć ego zmieniając parametry percepcji. Wierzę, że gnostycy posiadali głębokie umiejętności w zakresie stosowania środków psychoaktywnych roślin, w tym grzybów. Jednakże, nie znalazłem żadnego bezpośredniego dowodu w materiałach Nag Hammadi.

Karmapolis: Niektóre religie i filozofie mówią, że nasz stan materialny wszechświata jest iluzją i pułapką, i że nasza świadomość jest zaplątana w entropiczną sieć oszustwa. Jeśli wierzyć Castanedzie, istota ludzka kierowana jest przez świadomość, która nie jest jego własnym świadomym umysłem, ale umysłem drapieżnika (predatora). Ten pogląd może wydawać się bardzo ciemny i pesymistyczny. Jaka jest droga wyjścia z tej pułapki, tego bałaganu?

JLL: Tak naprawdę nie ma pułapki, ale konfrontacja z Oszustem, obcą obecnością w naszych umysłach. Gnostycy nie nauczali, że świat, ta fizyczna planeta i sfera zmysłów, jest iluzją czy oszustwem. Uczyli, że jest to głęboka i piękna tajemnica, ale jest zablokowane wejście w jej głąb świadomie  przez pewne czynniki w naszych umysłach. Archonci mogą insynuować ich obcą inteligencję w nasz umysł, ale nie mogą kontrolować lub przejąć naszego umysłu siłą. Jeśli jednak pozwolimy im dostać się pod ich władzę (czary, urok), mogą całkowicie wykluczyć nasz umysł. Dzieje się tak dzięki naszej abdykacji(zrzeczeniu się) naszej własnej świadomości, a nie poprzez ich dominację.

Wyjściem z tej pułapki jest dostrzeżenie tego, co jest prawdziwie ludzkie w naszych umysłach, a co jest nieludzkie, głupie, mechaniczne, ślepe, naśladownicze krótko mówiąc, musimy zrozumieć potencjał ludzki, aby zobaczyć jak to jest zniekształcone i przewrotne. Wyobraź sobie na przykład, że nigdy nie słyszałeś 5 symfonii Beethovena, jak brzmi naprawdę, ale tylko zniekształconą wersję z notatkami całkowicie zdeformowanymi. Możesz tylko wiedzieć wtedy, że muzyka była zniekształcona, kiedy znasz prawdziwą, niezakłóconą wersję. Podobnie, musimy realizować nasz autentyczny umysł, nasz prawdziwy potencjał ludzki, aby zobaczyć, co jest wypaczone. Jest to wyzwanie, z drapieżnikami.

Jeszcze małe zdanie o tej sytuacji: Powiem tak, potencjał Ludzki jest w pakiecie oszusta.

Karmapolis: Prawa natury są oparte na drapieżnikach i strachu. Dzieje się tak samo z ludźmi, nawet jeśli jest to bardziej subtelne. Wszystko opiera się na dualizmie (dwoistości) i walce. Czy możliwe, że jest to spowodowane wpływem lub manipulacją wszechświata przez Archonty lub flyers (latających?)? Czy bez tych istot, możliwe jest myślenie, że świat może być inny, nie dualistyczny i drapieżny, lub czy uważasz, że dualizm jest w samej istocie wszechświata, bez Archonów?

JLL: Ten świat, czyli życie tu na Ziemi, w rzeczywistości nie jest takie, jak go opisujesz. Opisem, który można zaproponować to, wynik dewiacyjnych percepcji. Istnieje wiele dowodów, w naturze dla symbiozy i współpracy, ale drapieżności i strachu jest o wiele więcej w rzeczywistości. Sposób w jaki działa Ziemia jest symbiotycznym cudem, i jest również magicznym wydarzeniem, a więc nie ma wątpliwości, że jest to spowodowane wpływem lub manipulacją wszechświata przez Archontów lub flyers (latających?). Archoni wpływają na sposób postrzegania świata, a nie sam świat. Główną siłą w świecie, którym żyjemy jest zamieszkanie boskość na naszej planecie, inteligencji Gai, zwanej Sofią przez gnostyków. Jeśli jesteś dostosowany do inteligencji Gai, nie widzisz świata jako miejsca strachu i drapieżców, ale piękna, hojności i magii.

Karmapolis: W tradycji gnostyckiej, Sophia jest boskim istnieniem, które popełniło błąd i stworzyło wszechświat i Archonów. Jak możemy znaleźć i ubiegać się o połączenie z inicjatorem tej zasady i uniknąć kontaktu z archontami?

JLL: Jednym ze sposobów, aby osiągnąć Sofię jest poddanie się pięknu i majestatowi przyrody, aby wejść w mistyczny kontakt z Ziemią. W naturze mistyczne i fizyczne aspekty rzeczywistości są połączone. Piękno jest nadprzyrodzone. Celem gnostyckich praktyk i pokrewnych metod szamańskich było odejście (Francuskie sortir stąd czary, magia) z królestwa społecznego ludzi, rzucenie filtrów uwarunkowań, i obcowanie bezpośrednio z planetarną inteligencją, Gaią-Sofią. Wierzę, że stało się to poprzez czasowe rozwiązanie ego z pomocą i wskazówkami świętych sojuszników, takich jak roślin-nauczyciele. Nie ma sposobu, aby uniknąć Archonów, ale możemy zbudować odporność na nich poprzez wzmocnienie naszej życiowej więzi z Gaią-Sofią, żywą planetą. Archoni są obcymi, którzy oddalają nas od Gai.

Precyzyjny język odgrywa ważną rolę w ekspresji życia kosmologicznego. Precyzyjne poetyckie terminy, jeśli wolisz. Aeon Sofia nie popełniła błędu tworząc wszechświat i Archonów. To był akt jednostronny, bez powiązania z innymi Aeonami i projektami poza galaktycznego centrum. Aeoni są bezkształtnymi mocami w centrum każdej galaktyki. Istnieje wiele galaktyk we Wszechświecie. Sophia nie stworzyła wszechświata, ona emanowała porządkiem świata, który doświadczamy jako potrójny system: Słońce-Księżyc-Ziemia. Sofia nie popełniła błędu, ale przesadziła zaangażowaniem w emanację, jej snów (marzeń). Stąd sama ucieleśniła się w jej marzeniach. Jest to rzadki przypadek, a nie typowy sposób działania Aeonów. Jako efekt uboczny jej nadmiernego zaangażowania w jej marzenia, Sofia wypadła z galaktycznego centrum. (Wyobraź sobie falę lub skok ze świetlną, pianą materii z rdzenia galaktyki z otaczającymi ramionami.) Skutkiem było powstanie elementarnej materii z galaktycznymi ramionami wyprodukowując nieorganiczną ilość gatunków, Archonów. Archoni następnie przystąpili do tworzenia nieorganicznych systemów planetarnych, z czasowym (zegarowym) mechanizmem. Ziemia jest żywą planetą, którą uosabia Sofia, przechwycona przez ten martwy system. To jest pomyłka, lub lepiej powiedzieć, anomalia naszego systemu świata.

Karmapolis: W gnostyckiej tradycji, jak rozumiem, Sophia (mądrość) nie jest jedynym Bogiem lub źródłem wieczności i doskonałości. Czy możemy porównać Sofię do bardzo wyrafinowanej, skomplikowanej i zaawansowanej istoty, coś w rodzaju super pozaziemskiej inteligencji? Czy przyznamy, że źródłem wszystkiego nie jest unikalna istota, ale bardziej politeistyczna koncepcja?

JLL: W gnostyckiej kosmologii, Sofia jest Aeonem, boskością na kosmicznym poziomie, ale nie jest jedyna. Ona jest częścią grona Eonów, bogów z Pleroma lub Pełni(spełnienia). Istnieje wiele Pleromów, wiele galaktyk we Wszechświecie. Gnostycki mit Upadłej Bogini jest o naszej galaktyce i naszej planecie, nie całym Wszechświecie. Jeśli nie wiemy, co się dzieje tutaj, lokalnie, jak możemy wiedzieć co się dziać może gdziekolwiek we wszechświecie? Testem jest, aby odzyskać uczciwie naszą historię, a następnie przejść do większej jej części.

Ze względu na szczególną intensywność jej marzenia(snu), Sofia zaczęła być ucieleśnieniem naszej planety i taka ona jest dla nas mieszkańców Ziemi, bardziej bóstwem, w którym żyjemy. Ona jest prawdziwym, żywym Matrixem. Sophia jest Bóstwem Natury, teologicznie mówiąc. Czym ona jeszcze jest? To jest coś, do czego musimy dojść aby zrozumieć w praktyce, poprzez drogę świętej nauki, Gnozy. Wszelkie misteria poświęcone były poznaniu Gai i służeniu wyższej inteligencji Aeonowi Sofii. Źródłem wszystkiego jest tajemnica Misterium. Dlaczego spekulujemy nad tym czego nie możemy wiedzieć, kiedy mamy do czynienia z przygodą odkrywania tego, co możemy poznać?

Karmapolis: Mimo złych pogłosek i postrzegania wokół teorii spiskowych, co myślisz o innych koncepcjach pasożytnictwa reprezentowanych przez Brantona, Davida Icke’a i szamana Credo Mutwę, którzy głęboko wierzą, że pasożytami w rzeczywistości są istoty gadzie, i że te ciemne podmioty zaatakowały ciała władców tego świata, takich jak George Bush?

JLL: Myślę, że musimy ćwiczyć naszą wyobraźnię w celu wykrycia obecności obcych istot i odróżniania prawdy od tego, co jest fantazją. Alchemicy mieli zasadę: Postępować zgodnie z naturą, obserwując funkcjonowanie przyrody, i wykonując Wielką Pracę prawdziwą potęgą wyobraźni, a nie fantazjowaniem. Jest to kwestia dyscypliny mamy do czynienia ze ścieżką zwiększonej percepcji. Wierzę, że niektóre miejscowe źródła, takie jak Credo Mutwa mają ważne rzeczy do powiedzenia o archonach. W tym samym czasie, podejrzewam, że gadzi scenariusz był nieproporcjonalne rozdęty z powodu fantazji myślowych i mentalnych manipulacji. O ile mi wiadomo, obce drapieżniki zwane przez gnostyków Archontami, mogą przyjąć dwie formy, zarodka (Szarzy) i gadzią typu drakonic, ale nie mogą i nie posiadają ciała człowieka.

W tym wszystkim musi być zachowany element zdrowego rozsądku, który podejdzie w rozważny sposób do paranormalnych i nadnaturalnych zjawisk. George Bush nie musi być gadopodobnym potworem. Musimy zdać sobie sprawę, że ludzie potrafią działać w potworny sposób, ponieważ są wypaczeni przez gadzich drapieżników, bez przyjmowania takich fantazji, że zamienili się w gady. Dla mnie scenariusz zaproponowany przez Icke i innych daje zbyt dużo władzy drapieżnikom. Jak Icke i jego świadkowie oferują z pierwszej ręki dowody gadzich kształtów? Cóż, percepcja jest konstruktem. Cała percepcja. Należy pamiętać, że Archoni są mistrzami wirtualnej rzeczywistości. W koptyjskim (języku z KNH) nazywa się to HAL, symulacja. Gnostyckie teksty mówią, że archoni porywają dusze w nocy. Odbywa się to poprzez wirtualną rzeczywistość, techniki symulacji wirtualnej rzeczywistości. Oczywiście, WR (wirt.rzeczyw.) archontów jest prawdziwa dla nich, tak jak rzeczywistość ziemska dla nas. Różnica polega na tym, że nie możemy wchodzić w interakcje symbiotycznie z WR. Druga różnica to nieograniczone manipulowanie przez archonów polami kwantowymi, ale manipulowanie percepcyjne grup, które kształtują te pola. Gnostycy nauczali, że jesteśmy lepsi od archontów w myśli, percepcji i intencji.

Powiedziałbym, że te doniesienia są egzystencjalnie prawdziwe: świadkowie dostrzegli kształt, ale percepcja jest efektem bardziej gadziej potęgi w wirtualnej rzeczywistości niż faktycznym zjawiskiem i zdarzaniem w przyrodzie. Węże rodzą się z jaj, i zrzucają skórę. To, co natura ukazuje nam, może nam coś powiedzieć o tym, jak się gady zachowują, jeśli podejdziemy do tej sprawy z wyobraźnią, a nie fantazjami.

Karmapolis: Niektórzy autorzy (jak Paul von Ward) twierdzą, że YHVH lub Yahveh jako zaawansowana istota, pozaziemska istota, chce rządzić naszym światem z nie bardzo czystymi intencjami. Czy wierzysz, że YHVH jest Archonem lub przedstawicielem Archontów?

JLL: Gnostyckie teksty stwierdzają jasno, że Jehowa jest Przywódcą Archonów, rodzajem gadziego obcego drapieżnika (predatora), który dominuje w gałęzi mentalnej obcych w formie embrionalnej lub Szarego. Jehowa, którego Gnostycy nazywali Yaldabaoth, jest naprawdę pozaziemską istotą, której królestwem jest system planetarny niezależny od ziemi, słońca i księżyca. Jest nie zaawansowaną istotą (tzn. bardziej rozwiniętą od ludzi), obłąkanym obcym z pewnymi nadludzkimi lub boskimi mocami. Gnostycy nauczali, że Jehowa infekuje ludzkość w przekonaniu, że jest ich bogiem stwórcą, ale w rzeczywistości nie potrafi stworzyć niczego. Kodeksy Nag Hammadi mówią bardzo jasno, że Jehowa-Yaldabaoth jest dowódcą gatunku Archonów.

Karmapolis: Gnostycy potępili rolę Archontów. Czy znalazłeś ten sam rodzaj ostrzeżenia w innych tradycjach religijnych?

JLL: Nie, nie mogę powiedzieć, że znalazłem takie informacje wyraźnie i dokładnie stwierdzone w innych tradycjach religijnych. Pamiętaj, że Gnoza była ścieżka wiedzy, a nie religią. To były Misteryjne szkoły paranormalnej wiedzy, nie instytucje religijne. Jestem przekonany, że wszystkie religie są dewiacyjne dla potencjału ludzkiego, ale te trzy religie Abrahamowe, Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam, są potencjalnie śmiertelne. Prowadzą one do terminalu dewiacyjnego naszego gatunku. Nie znajdziesz żadnej religii, która ostrzega, że to jest niebezpieczne dla mentalnego zdrowia i twojego przetrwania fizycznego. Gnostycy widzieli w salwacjonistycznej religii zarówno dowód jak i narzędzie obcej ingerencji.

Karmapolis: Gnostyckie nauki i Misteryjne Szkoły są tym samym, z naszego punktu widzenia. Teorie spiskowe Springmeiera i Icke’a mówią, że rytuały satanistyczne pochodzą ze szkół tajemnych(misteryjnych) i myślę, że szkoły misteryjne są korzeniami satanizmu i nadużyć rytualnych u Iluminatów i w tradycji Masońskiej. Dlaczego ci autorzy powiązali szkoły misteryjne z iluminatyzmem i satanizmem? Dlaczego mówią, że jest tyle przemocy zarówno w gnostyckich i misteryjnych szkołach jak i rzymsko-katolickiej religii, gdzie wiemy, że gnostycy byli prześladowani przez katolików?

JLL: Icke i inni zwolennicy teorii spiskowych, którzy proponują obcą interwencję nie znają Misteriów, jak sądzę, z dwóch powodów: po pierwsze, nie mają bezpośredniego doświadczenia ze śmiercią ego i instrukcji przez światło porównywalne do doświadczenia w Misteriach, a po drugie mogą nie odróżniać metod i motywów Iluminatów od prawdziwych Gnostyków. Iluminaci byli obłąkanymi inicjującymi, którzy mieli głęboką wiedzę na temat praktyk misteryjnych, ale niewłaściwie ją wykorzystywali społecznie i politycznie. Szkoły Tajemnic(Misteryjne) nie były obozami szkoleniowymi dla Iluminatów, w co wierzy Icke. Jest to poważny błąd z jego strony. Ze względu na brak bezpośredniego doświadczenia, Icke i inni nie są oni w stanie zrozumieć, że adepci Mocy Węża (Kundalini) byli w bezpośredniej opozycji do Iluminatów, którzy zawarli pakt z gadzimi mocami. Jak wyjaśniłem w swoich artykułach, dano nam Kundalini jako siłę do odparcia obcych intruzów. Łagodny, uzdrawiający Wąż i nie gadzia istota ale wrodzony element naszego boskiego dziedzictwa biologicznego. Spekulacje i badania (nawet tak dobre jak u Icke’a) nie są w stanie nauczyć nas dokonywania takich rozróżnień. Tylko bezpośrednie doświadczenie jest w stanie to zrobić.

Illuminaci mieli surowo zabronione uczestniczenie w misteriach, kiedy  to wykryto. Innymi słowy, Iluminaci byli praktykującymi okultystyczne nauki (głównie, imprinting (wdrukowywanie) i kontrola umysłu), które miały być usunięte z Misteriów, ale jest to historia (bardzo ważna historia, dodam), w której Icke i inni wydają się być kompletnym ignorantami.

Karmapolis: Jakie są koncepcje nieba i piekła w gnostyckich naukach?

JLL: W gnostyckich naukach nie ma koncepcji nieba i piekła.

Karmapolis: Clive Prince i Lynn Pycknett w książce “Stargate Conspiracy” potępiają fakt, że New Age, jako globalna manipulacja stworzy synkretyzm (połączenie buddyzmu, hinduizmu, i trzech religijnych Ksiąg), nowej jednej religii światowej opartej na starym Egipskim kulcie i kulcie Rady 9. W tej nowej religii, znajdujemy księgę “Klucze Enocha” i ludzi takich jak James Hurtak i Andrea Puharich, porządek Melchizedeka (odnajdujemy również w kulcie mormonów). Co sądzisz o tym? Czy to kolejna manipulacja Archontów?

JLL: Myślę, że to wszystko jest wspólną fantazją zdesperowanych ludzi u władzy i duchowego statusu, a na niektóre elementy tego scenariusza mogą mieć wpływ dewiacje Archontów. Wyzwaniem w radzeniu sobie z obcymi oszustami jest rozpoznanie, co jest naprawdę dewiacyjne i niebezpieczne, w przeciwieństwie do tego co jest zwykłym szaleństwem i głupotą. Istnieje wiele głupstw w teorii spiskowej o nowym porządku świata. Istnieje wiele duchowego fałszu wśród ludzi, którzy kierują Radą Dziewięciu. To trwa już od wielu lat, problemem są materiały fantasy, które są jak ruchome piaski: po prostu toniesz w nich i nie wychodzisz. Mamy jasne i precyzyjne wskazówki udzielone przez gnostyków o archontach, z których możemy zacząć dostrzegać co dzieje się w naszych umysłach i korygować ten obłęd, chociaż musimy to zrobić pojedynczo, indywidualnie, bo nie można usunąć szaleństwa(obłędu) z umysłów innych.

Czerwiec 2005 Bruksela

źródło

Polskie tłumaczenie: treborok.wordpress.com