Na Ziemi żyjemy w Matrixie, ale w zaświatach to dopiero jest Marix do sześcianu!

Pod tekstem o aborcji rozpętała się bardzo ciekawa, ale zupełnie nie dotycząca tematu dyskusja o reinkarnacji i sensie życia na Ziemi. Na prośbę czytelników przenoszę ją do nowego wątku, żeby łatwiej ją było znaleźć.

Kilka lat temu obejrzałam brazylijski film „Nasz Dom”, który powstał na podstawie zapisków Chico Xaviera przekazanych mu z zaświatów. Wizja życia po śmierci przedstawiona w filmie jest zachwycająca: po tamtej stronie panuje miłość, zrozumienie i harmonia bez granic, a scenografia jest po prostu urzekająca: piękna natura, cudowne kwiaty, krystalicznie czysta woda i budynki godne bogów, którymi stajemy się po śmierci.

Ale ja cały czas miałam bardzo nieprzyjemne uczucie, że nasz ziemski Matrix jest niczym w porównaniu z tym zaświatowym. Tam iluzja jest tak obezwładniająca, że aż przerażająca. Żyjąc na tym padole łez i bólu mamy szansę się przebudzić, a tam takiej szansy nie ma. Tam jest jedna wielka pralnia mózgów i duchowa „ćpalnia”. Więcej pisać nie będę, resztę można przeczytać w dyskusji.

Przekręt wszechczasów część I

Stara ezoteryczna zasada mówi, że kiedy uczeń jest gotowy pojawia się mistrz. Nie szkodzi, że mistrz jest dużo młodszy od ucznia. Ważne, że ma wiedzę, którą ma do przekazania.

Napisał do mnie Piotras, który wie wszystko na temat tego całego przekrętu z aktem urodzenia i ze strawmanem. Wszystko co piszę poniżej pochodzi od niego. Dowiedziałam się też, że Dean Clifford jest najlepszym specem od przekrętów prawnych, więc zwracam się z nieśmiałą prośbą do BladegoMamuta o więcej tłumaczeń.

$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$

Dzisiaj czytałem Twój blog na temat aktu urodzenia i nazwiska i tego całego konceptu strawmana. To jest w zasadzie fundamentalny moment, gdzie ta cała komercyjna iluzja zaczyna swoje życie. Jeśli chodzi o rejestrację to jest niezupełnie tak, jak mówi Kate of Gaia, a raczej zupełnie nie tak.

AKT URODZENIA: to jest moment, kiedy zostaje stworzony pionek do gry, dosłownie, nic poza tym. Te wszystkie brednie, gdzie twierdzą, że oddajemy dzieci, samochody itd. dla rządu poprzez akt rejestracji to nieprawda.

Wg słowników prawnych (Black`s Law Dictionary) akt rejestracji nie transferuje tzw. equity czyli wartości.

W momencie rejestracji dzieją się 2 rzeczy (w telegraficznym skrócie):

  1. Zostaje stworzony tzw. TRUST – tytuł własności do np. samochodu zostaje rozdzielony, pomiędzy właściciela wartości ( EQUITY TITLE) czyli tego, kto zapłacił za samochód (cała jego wartość należy do niego, nikogo innego) i drugi akt własności, który zostaje wysłany do urzędu.
  2. Zostaje stworzony tzw. permanentny rekord w księgach, w razie jakby jakiś inny człowiek zechciał Ci zabrać ten samochód, w sposób bezprawny – masz prosta drogę do odzyskania go poprzez system sądowy.

Jeśli chodzi o rzeczy materialne nie oddajemy niczego. Z dziećmi jest trochę inaczej.

Kiedy rodzi się maluch, ma obowiązek pod groźbą kary (ale to jest nieprawda) otrzymać akt urodzenia. Rodzic idzie do urzędu, podaje dane i zostaje stworzony ów akt.

Co dalej? Otóż jednym z powodów jest stworzenie tzw. LEGAL PERSON, czyli korporacyjnej osoby o takim samym imieniu jak maluch, pisanej DUŻYMI LITERAMI. Owa osoba prawna/korporacja zostaje stworzona przez rodziców, bo maluch nie osiągnął jeszcze pełnoletności – to jest tzw. Contract Ability Age, bo dziecko nie może samo wchodzić w stosunki biznesowe do 18 roku życia (z tym jest różnie w innych krajach).

Ta osoba prawna/korporacja, jak każdy taki byt, ma swoje prognozy, zależne od tego gdzie ma siedzibę, jaki ustrój panuje tam, gdzie się urodziła, jaka jest ekonomia i tysiące innych wskaźników. Na podstawie tego wszystkiego zostaje stworzona prognoza, ile majątku owa korporacja wprowadzi do korporacji-matki (każdy rząd to zarejestrowana korporacja, a wszystkie łączą się w CORPORATION OF LONDON.

Taka osoba prawna/korporacja zostaje oszacowana przykładowo na powiedzmy 15 milionow $. Trzeba wziąć jeszcze jeden aspekt pod uwagę przy szacowaniu zdolności tworzenia prywatnego kredytu na podstawie owej korporacji – ile jest majątku w firmie zwanej RZECZPOSPOLITA POLSKA, bo to również jest korporacja.

Załóżmy, ze RP jest warta na dzisiaj 500 bilionów $ i jest w niej 50 milionów tzw. subsidiaries, czyli podległych korporacji (obywateli / personelu).

Nasz maluch jest właścicielem 1/50-milionowej części owego majątku – mówię poważnie!

Na podstawie prognozy dochodu naszego malucha/osoby prawnej/korporacji i majątku korporacji-matki RP zostaje stworzony tzw. BOND o konkretnej wartości. Kiedy to się stanie ten bond  ląduje na Wall Street i zaczyna się zabawa w iluzję pieniądza, ale o tym później.

Historia aktu urodzenia sięga wielu lat wstecz. Zasady takie jak 7 lat zaginięcia na morzu, po czym cały majątek zostaje odebrany brzmią śmiesznie, ale są wciąż w użyciu. Kiedy ogłaszasz bankructwo w USA to się to nazywa Chapter 11 – twoja osoba prawna/korporacja zostaje tymczasowo „uśmiercona” na 7 lat. Nikt Ci nie da kredytu w tym okresie!

Akt urodzenia to również bond ubezpieczeniowy, na gwarancie którego niemal wszystkie wypadki, rachunki szpitalne i komunalne, wszelakie szkody wyrządzone NIEUMYŚLNIE mają swoje zadośćuczynienie! Nie potrzebujemy żadnych ubezpieczeń na samochody itp., to wszystko jest szwindel!

OSOBA PRAWNA/LEGAL PERSON stworzona przy akcie urodzenia to nie jest żaden szatański pomysł ani ukradziona dusza, ale każdy może to interpretować na własny sposób, zależnie od stanu świadomości i wiedzy.

LEGAL PERSON to jest pionek do gry, a PROPERTY to własność osoby animującej ją. Żyjący (prawdziwy) Jasio Kowalski ma swojego JASIA KOWALSKIEGO, który jest jego własnością, tak jak jego rower, dom czy wrotki, nic więcej.

Problem w tym, że nie mamy pojęcia jak tego używać, to jest jak nabity pistolet w rękach dziecka i dlatego nas dymają aż nam zęby trzeszczą.

Kiedyś w szkołach obowiązkowa była nauka logicznego myślenia czyli TRIVIUM, a teraz uczą jedynie wkuwać i klepać regułki, zamieniając ludzi w stado baranów.

Rozbierzmy temat na logikę:

JAŚ KOWALSKI to własność Jasia Kowalskiego. Oto dlaczego:

  1. Owa korporacja została stworzona poprzez podpis/energię rodziców Jasia Kowalskiego. Bez udziału jego rodziców, działających w JEGO IMIENIU, ta osoba prawna nie powstałaby wcale. Oto pierwszy dowód na logikę, że JAŚ KOWALSKI należy do Jasia.
  2. Owa korporacja istnieje TYLKO tak długo jak długo żyje Jaś. W momencie jego zniknięcia JAŚ KOWALSKI przestaje istnieć z automatu. Akt zgonu oficjalnie rozwiązuje ten byt korporacyjny – czyli drugi dowód, że JAŚ należy do Jasia.
  3. Owa korporacja nie jest w stanie zrobić nic sama, nie wstanie żeby iść do pracy, nie podpisze umowy o pracę, nie odda podatków i nie kupi domu. Do wszystkiego jest potrzebny żywy Jaś, a jego podpis jest na wagę złota. Bez niego korporacja to martwy twór, nic więcej – oto 3 dowód.

Jest ich wiele, ale te najbardziej oddają postać rzeczy.

To jest początek historii. Niestety, bez zrozumienia skąd się biorą pieniądze, nikt nie uwolni się od jarzma lichwy.

Dlaczego jest takie ważne żeby zrozumieć tę całą iluzję – bo na tej podstawie są stwarzane pieniądze. Pieniądze z powietrza, o czym już teraz niemal każdy wie, tylko nie wie jak to ugryźć.

Tego jest naprawdę ogrom, więc ograniczę się wyłącznie do istotnych elementów, bo myślę, że od tego zależy poziom finansów, a tym samym życia.

Piotras

c.d.n.

Babilon upadł

Przeczytaj najpierw:

Kto nie dochodzi swoich praw nie ma ich wcale

Musisz wyrazić swoją zgodę na to żeby być rządzonym

Źródło: Kate of Gaia

NIE CZYTAJ! TO ZMIENIA WSZYSTKO!

By Kate of Gaia
1. NAZWISKO: klucz do całego systemu/władzy/monarchii w korporacyjnej grze.

Nazwisko jest gwoździem programu w całym tym legalnym, ustawowym konstrukcie kontroli. Bez PRAWNEGO (legalnego) NAZWISKA, którego używanie zakłada Twoją zgodę i przyzwolenie na bycie tym IMIENIEM, wampiry funkcjonujące w systemie nie są w stanie żywić się, dosłownie mówiąc, twoją krwią/sprawczą energią, która zazwyczaj ukazana jest w namacalnych dobrach materialnych, które gromadzimy. Jedynie za twoim PRZYZWOLENIEM możesz stać się/używać/posiadać LEGALNE NAZWISKO/ZNAMIĘ BESTII (SZATANA), które jest wymagane, aby dowieść twojego absolutnego zaangażowania/kontraktu/paktu z motywem szatana, gdzie ty jesteś NIEWOLNIKIEM, a oni TWOIM PANEM. Aby to dostrzec, rozejrzyj się, jak duża część twojego życia/egzystencji łączy się z twoim NAZWISKIEM, a zobaczysz wymiar kontroli, którą ten system ma nad Tobą.

2. REJESTRACJA/REJESTR itp.

Jakiekolwiek/wszelkie rzeczy/akty/itd. które są zarejestrowane są W PEŁNI DAROWANE/ODDANE (przez nas), za naszym przyzwoleniem, władzy/KORPORACYJNEJ MONARCHII bez legalnej opcji wyjścia z sytuacji dopóki ten akt nie zostanie cofnięty poprzez ukazanie FAKTYCZNYCH INTENCJI tych, którzy służą systemowi/KORPORACYJNEJ MONARCHII w świadomym bądź nieświadomym popełnianiu przestępstwa. Np. nowo urodzone dziecko które zostaje zarejestrowane staje się WŁASNOŚCIĄ „KORONY” (od ang. ‘CROWN’ czy innego „wymiaru” systemu, jeśli dane państwo nie jest monarchią) za sprawą własnej zgody płynącej z niedoinformowania, gdzie prawda o REJESTRACJACH nie była jawna, co z kolei było pierwotnym ZAMIAREM/INTENCJĄ tych SŁUŻĄCYCH MONARCHII KORPORACYJNEJ, by ludzie nieświadomie zniewalali ducha, a przez to też i ciała swoich dzieci. To na duchu zależy im (KORONIE) najbardziej, więc warto żebyś miał to na uwadze.

3. PIENIĄDZE, ZŁOTO, SREBRO, WSZELKIE DOBRA, BITCOINS itp.

Wszystkie stanowią jedynie iluzję wartości przy czym TY jesteś faktycznym kreatorem/sprawcą wszelkich ich fizycznych przejawów. Pieniądze, wartość ‘z zewnątrz’, były dotąd takim narzędziem, natrętnym pośrednikiem, który umożliwił wysysanie twojej życiowej energii. Pieniądze i im podobne, mają wartość jedynie dla tych, którzy zostali wrobieni w myślenie, że ta wartość jest wartością prawdziwą. Ta iluzja jest ostatecznym zakłóceniem i niszczycielem naszych twórczych dusz, dosłownie. WSZYSTKIE pieniądze powstały na mocy PAKTU/KONTRAKTU, powszechnie znanego jako AKT URODZENIA.

4. AKT URODZENIA: PIERWSZY GRZESZNY KONTRAKT.

Nazwisko, które uważasz/bierzesz za swoje NIE JEST twoją kreacją (nie pochodzi od Ciebie). Twoje NAZWISKO zostało stworzone przez twoich rodziców/innych członków rodziny/rodziny adopcyjne, kogokolwiek – ale NIE CIEBIE. Jest ono ORYGINALNYM WYTWOREM uosobionym prze kogoś innego, który z kolei zostaje ZAREJESTROWANY, ogłaszając je przez to WŁASNOŚCIĄ KORONY/MONARCHII KORPORACYJNEJ/WŁADZY jak już uprzednio ustalono. To właśnie przez to oszustwo twoja prawdziwa dusza była i jest uwięziona. Oszustwa na bazie którego WSZYSTKIE PIENIADZE/oraz ich brak, czyli DLUGI są tworzone. ‘Wartość’ OBLIGACYJNA zostaje nałożona na AKT URODZENIA, na podstawie szacunkowych założeń w kwestii przypuszczalnych sum jakie dziecko przypuszczalnie zapłaci w czasie trwania ich życia, dopóki stanowią część tego OSZUSTWA dokonanego na ludzkości. Np. jeśli od kogoś oczekiwane jest otrzymanie pewnych sum w postaci podatków itp. przez okres ich życia, OBLIGACJI tej nadawana jest mniejsza „wartość”. Innymi słowy powstaje dług. Dziecku urodzonemu w zamożnej rodzinie nadaje się wyższą wartość Obligacji niż dziecku z rodziny ubogiej. Zaprawdę jest to handel niewolnikami w najlepszym wydaniu, który dzieli i podbija ludzkość w tym KASTOWYM/HIERARCHALNYM systemie który obejmuje całą planetę.

5. DOWÓDZTWO I KONTROLA

Sądy i rządy same są także niewolnikami wewnątrz systemu, zakupywane i opłacane, a prawdziwa władza wykonawcza i aspekty kontroli stanowią POLICJA/WOJSKO, niczym psy na linii frontu i główni kontrahenci dla tych ponad sądami i rządami, takimi jak BANKI/RELIGIE wraz z tymi, którzy kontrolują ich. Sądy i rządy (jakiegokolwiek państwa) niejako spajają całą tę iluzję. Bez możliwości wchodzenia w jakikolwiek kontrakt poprzez jakiekolwiek/wszystkie NAZWISKA na linii frontowej, cały system kontroli upada, a najważniejsze, że upadają Ci na szczycie tej duchowej piramidy niewolnictwa. Bez NAZWISKA, wszystkie wyżej wymienione poziomy zostają unicestwione całkowicie.

6. POTRÓJNA KORONA/3 KORONY:

Składają się z WATYKANU w Rzymie, Kwadratowej mili w Centrum Londynu, tzw. ‘CITY OF LONDON CROWN CORPORATION’, oraz Waszyngtonu- Washington D.C (District of Columbia). Są one NIE-świętą trójcą trzech w jednym jak i jednego w trzech, jak ilustruje to papieska korona: Religia do kontrolowania wierzeniami, umysłami i duchowością ludzkości, Sądy i Banki aby kontrolować pieniądze/obligacje oraz ogólnoświatowa Policja/Wojsko aby tłumić przejawy buntu i działać jako podwykonawcy w akcji usuwania dusz na linii frontowej.

7. PODSTAWY CIEMNOŚCI

Taka jest prawdziwa postać rzeczy w tej grze, wobec której większość ludzkości pozostaje ślepa. Religie zostały użyte aby odsunąć Cię od źródła poprzez wmówienie Ci, że „Bóg” jest czymś zewnętrznym oraz przez użycie programu „Zbawiciel” aby tego dokonać. Pieniądze są narzędziem używanym do utrzymywania ludzi w czysto fizycznym wymiarze rzeczywistości poprzez nadanie im „zewnętrznej” wartości na wszystko, przy czym nic nie istnieje bez ludzi i ich kreatywności/sprawczej siły. Kary fizyczne/śmierci są narzędziem używanym aby powstrzymać twoją prawdziwą naturę, którą jest całe stworzenie samo w sobie.

Narzędziami używanymi w tym celu są języki którymi mówimy; skorumpowanie czystej częstotliwości jaką daje nasza intencja poprzez dopuszczanie wielorakich interpretacji tych samych dźwięków/częstotliwości, używanie SŁÓW i RÓŻNEJ PISOWNI (z ang: SPELLING (pisownia) ‘to spell’ oznacza literować; ‘spell’ oznacza zaklęcie – i to ma właśnie wiele wspólnego z ‘zaklęciami’). Przez to pozostajemy poróżnieni i pokonani i całą naszą energię pokładamy w ICH kreacji i oddajemy im kontrolę. Ci ‘ONI’ NIE SA W STANIE stworzyć niczego bez nas/naszej sprawczej, żywej energii i dlatego nie mają żadnej faktycznej mocy. Oni o tym wiedzą i są absolutnie przerażeni tym faktem, gdyż to wróży ich upadek, raz i na zawsze. Jesteśmy życiem ze świadomością podczas gdy tamte istnienia są jedynie świadomością bez życia/duszy/ducha. Są oni KOMPLETNIE i CAŁKOWICIE ZALEŻNI od Twojego pozwolenia bądź duchowego przyzwolenia a to udaje im się osiągnąć bardzo łatwo poprzez NAZWISKOWE OSZUSTWO, przekupstwo, wygodnictwo naszego ego. Cały ich domek z kart/piramida jest na tym oszustwie zbudowany. To my jesteśmy paliwem napędzającym ten system/wehikuł. Bez naszego paliwa, oni są zniszczeni.

Najgłębiej sięgającym ‘programem’, który napotykamy najczęściej jeśli chodzi o większość to zwyczajnie brak świadomości oraz wiary we własną siłę oraz tego kim/czym naprawdę jesteśmy. Mistrzowska zaiste robota została wykonana, aby doprowadzić ludzkość to takiego rodzaju duchowej słabości i kompletnej ignorancji. Taka była prawdziwa intencja stojąca za korumpowaniem antycznych prawd, prze-pisywanie naszej historii i przedstawianie jej w szkołach, kościołach oraz na wszystkich szczeblach akademickich naszego ego. Powtarzaj kłamstwa wystarczająco często, a ludzie na pewno w nie uwierzą. Dużo łatwiej jest sprzedać gigantyczne kłamstwo masom niż sprzedać nas jednego po drugim. Media są jednym z głównych narzędzi do manipulowania kierunkami, w których myślimy i do manipulowania, podtrzymywania kłamstw, którymi napełniono nas gdy byliśmy jeszcze dziećmi aż do teraz.

Wiele jest bezdusznych istnień na tej planecie, gdzie przeważająca ich część umieszczana jest na pozycjach władzy i kontroli, czy to policja, sądy, media, kościoły, rządy, szkoły, wojsko – na WSZYSTKICH poziomach.

Twój strach jest ich jedyną siłą.

Gdy już raz ujrzysz swoją prawdziwą, nieśmiertelną naturę, stajesz się nietykalny, dosłownie. Masowa hipnoza, w której tkwi ludzkość jest prze-głęboka i spotkasz się z różnymi poziomami oporu ze strony przyjaciół, rodziny, współpracowników itd., więc nie przejmuj się próbami obudzenia tych godzących się na ‘śmierć’. Dowody na powyższe stwierdzenia są wszędzie dokoła, dostępne dla tych którzy widzą, a zatem to do nich należy ich weryfikacja, nie do Ciebie. Zwyczajnie ‘zasiej ziarno’ i przejdź dalej. Są oni niczym Ci z przypowieści o arce Noego, spóźnieni… pozwól im utonąć. Znajdujemy się teraz w kulminacyjnym okresie powalania tych istnień raz na zawsze, więc używają oni naszego strachu, podatności na iluzję i liczą na naszą desperację i w tym procesie, zatapiają swój własny statek, przy czym ja aktualnie mogę jedynie podać im w tym przysłowiową „rękę”. TY i tylko TY możesz ‘zbawić’ siebie i nikt poza Tobą, więc przestań zabijać się próbując. Pozwól umarłym pogrzebać umarłych, a być może załapią przy następnym podejściu, ale nie możesz się nimi przejmować. Zostań na swoim kursie. Droga do domu jest drogą prawdy i niczego więcej. Twoja ochota do trwania w prawdzie jest jedynie Twoja, a stopień w jakim w tej prawdzie trwasz będzie tym samym stopniem w jakim staniesz się nietykalny, duchowo ( wewnętrznie), a w rezultacie także i fizycznie. Jak na górze (na niebie), tak na dole, zaprawdę.

Nie istnieje „złoty środek”, albo zostajesz w Babilonie, albo z niego wychodzisz. Jesteś albo panem albo sługą, śmiertelnikiem bądź nieśmiertelnym. Dusza, TY, jest nieskończona, a ciało jest jedynie biologicznym komputerem którym operujesz. Twój komputer został zinfiltrowany i bardzo podupadł („gadzi” pień mózgu, pierścieniowe chromosomy) i oddzielił się od serca i umysłu. Ci bez duszy nie potrafią odczuwać współczucia, więc nie oczekuj tego od nich. Są tacy sami jak droidy w filmach o terminatorze, zaprogramowane do kontrolowania i zabijania bez mrugnięcia okiem i są łatwi do zauważenia. Są wszędzie, włączając Twoją rodzinę, przyjaciół itd. A wszystko co ty masz zrobić to „wyczuć” swoją drogę przez to wszystko. Pozwól Twoim instynktom i Twojemu sercu być Twoim przewodnikiem.

Obecnie oczyszczamy tę rzeczywistość z tych pasożytów na wielką skalę, gdzie rządzi naturalne/uniwersalne prawo, którego nikt nie może przekroczyć i którego nikt nie przekroczy. Oni są mistrzami ułudy, więc nie pozwól twojej empatii działać przeciwko Tobie samemu, coś co było jednym z najpotężniejszych narzędzi w ich rękach. Te bio-roboty są już martwe za życia i zależne od energii życiowej, którą mogą wyssać z Ciebie, ale jak żaden wampir, nie mogą wejść do twojej rzeczywistości bez Twojego zaproszenia. Każde użycie legalnego NAZWISKA jest wszystkim czego potrzebują jako zaproszenia, więc lepiej odetnij wszystkie Twoje więzy i przyzwolenie na to. Tylko zrozum ten koncept, a odcięte zostają sznurki za które jesteś pociągany i twoja sprawcza moc powraca natychmiast w związku z twoją umiejętnością bycia odpowiedzialnym za tę największą z wszelkich mocy.

A do „chodzących trupów”(oni wiedzą kim są): wasz czas dobiegł końca, wasze oszustwa pozbawiane zostają wszelkiej mocy i z minuty na minutę zostajecie wymazywani ze świadomości za tę inwazję pasożytów jaką jesteście. My, posiadający żywą duszę, przebudziliśmy się, jesteśmy świadomi i odbieramy naszą rzeczywistość, bo wasza i tak nigdy nie istniała. W skrócie mówiąc: tak – macie przerąbane!

Miłego dnia życzy Kate!

Any questions, contact me on: lenamiddx@gmail.com J

Translated by Rara Avis

Testament „Zaklinacza Wody”

Źródło: EcoZen

17 października odszedł dr Masaru Emoto, wybitny japoński naukowiec, znany z badań nad wpływem świadomości na wodę. Jego legendarne doświadczenie polegało na eksponowaniu pojemniczków z wodą na dźwięki, emocje, obrazy, a następnie obserwowanie zmian jakie zachodzą w strukturze molekularnej płynu. Wyniki badań były zaskakujące. Możemy wpływać myślami na wodę, a przecież sami w 60-70% składamy się z wody….

emoto1

Pozytywne emocje i dźwięki sprawiają, że woda przyjmuje piękne, regularne kształty…

Dr Masaro Emoto twierdził, że ludzka świadomość ma wpływ na strukturę molekularną wody. Jego teoria poszerzyła naszą koncepcję świadomości i niejako udowodniła, że myśl wpływa na rzeczywistość. Jego książka „The Hidden Messages of Water” (tłum. Ukryty przekaz wody) stała się bestsellerem.

emoto2

Dr Emoto i jego przełomowe badania.

Eksperyment z wodą – jak miłość i nienawiść wpływają na jej strukturę

Jego eksperyment z kryształkami wody polegał na tym, że woda w szklanych naczyniach była wystawiona na działanie różnych słów, dźwięków, obrazów. Następnie była zamrażana i fotografowana pod mikroskopem elektronowym. Wyniki były zadziwiające. Woda wystawiona na działanie miłości, wzniosłych uczuć i harmonijnych dźwięków, przyjmowała piękne regularne struktury, z kolei ta poddana działaniu agresywnemu była „brzydka” i nieregularna.

Emoto twierdził, że: „Woda jest jak lustro, które ma możliwość pokazania nam tego, czego nie widać. Jest odbiciem naszej rzeczywistości, które można zmienić za pomocą jednej, pozytywnej myśli. Jeśli jesteś otwarty – wystarczy tylko wiara.”

Czy wiecie w ilu procentach człowiek składa się z wody?

Między 60-80%!!!

Ludzkie ciało składa się średnio w 75% z wody, krew to 92%, kości 22%, mięśnie 75%, mózg to aż 86% wody!!!

Skoro myślą wpływamy na strukturę wody otwiera to niesamowite możliwości…

Nasze myśli, stres, otoczenie, w którym żyjemy – mają na nas ogromny wpływ. I tak, przebywając w nieprzyjaznym środowisku, w stanie permanentnego stresu – chorujemy. Z kolei przepełnieni radością – rozkwitamy.

Warto zastanowić się nad swoimi słowami, myślami, emocjami – to one tworzą naszą rzeczywistość… Spróbuj przeformułować to co negatywne na pozytywne i czekać na zmiany :)

Samoleczenie, samouzdrawianie, terapia dźwiękiem…

Dr Emoto pracował nad tym, by jego odkrycie przyniosło realne korzyści człowiekowi. Badał lecznicze właściwości wody. Zastanawiał się także nad terapią dźwiękiem. Skoro kojąca muzyka harmonizuje wodę, łagodzi również ludzkie dolegliwości. W 1992 roku otrzymał dyplom Międzynarodowego Uniwersytetu Otwartego jako lekarz medycyny alternatywnej.

Więcej o badaniach dr Emoto znajdziecie m.in. na youtubie (też na filmikach umieszczonych tutaj).

Ponadto w Polsce ukazały się jego książki: „Tajemnice wody i jej wpływ na człowieka i naszą planetę”, „Woda. Obraz Energii Życia” (wyd. Medium) oraz zbiorcza: „Uzdrawiająca siła wody” – Masaru Emoto, Jürgen Fliege.

Odszedł szczęśliwy

Dr Masaru Emoto zmarł u boku ukochanej żony. Jego ostatnie slowa brzmialy: „Dziekuję”…

Jak mawiał: „Życie jest miłością, która jest darem od Boga i rodziców, a śmierć jest wdzięczność za przejście w nowy wymiar”.

txt. EcoZen

fot+źródło: http://thespiritscience.net

statystyka wody za: http://www.trener.pl

Otwieranie wyższych czakr i pozbywanie się ich (?)

W Hyde Parku rozgorzała dyskusja o czakrach. Pytanie brzmi: czy czakry są w ogóle potrzebne, a jeśli tak, to do czego i czy można je wyłączyć lub zupełnie się ich pozbyć?

Racjonalista powie oczywiście, że żadne czakry nie istnieją i że są jedynie wymysłem religii wschodu. Katolik powie, że czakry to jakieś diabelstwo i że jakiekolwiek działania z nimi związane prowadzą do opętania. Prawda jak zwykle leży… nie, nie pośrodku, ale zupełnie gdzie indziej.

Jesteśmy istotami energetycznymi. Przez nasze ciała stale przepływają impulsy elektryczne. Tworzymy wokół siebie pole elektromagnetyczne. To jest fakt naukowy, a nie spekulacje nawiedzonych guru z sekty! W chwili śmierci ustaje cała aktywność elektryczna, a czakry zostają wyłączone. Warto to sobie przemyśleć!

Czytałam niedawno w necie opowieść o tym, że pewien bloger pozbył się czakr i był z tego niezwykle dumny. Przeleciałam pobieżnie wzrokiem po tych wyznaniach, lekko postukałam się w czoło i poszłam dalej. Ludzie mają różne dziwne pomysły i praktykują jeszcze dziwniejsze rzeczy, ale co mnie to obchodzi? Mam ważniejsze sprawy na głowie, niż przejmowanie się ludzkimi szaleństwami. Ale problem powrócił w Hyde Parku, więc widocznie coś się dzieje (parafrazując księdza Natanka: „jeśli to wraca, to wiedz, że coś się dzieje”). No więc widocznie rzeczywiście coś się dzieje i być może powinnam się temu przyjrzeć. Wygląda na to, że nastała nowa, duchowa moda. Wcześniej mieliśmy modę na otwieranie czakry serca lub nawet czakry korony. Tak po prostu! Z marszu! Każdy może sobie te czakry otworzyć, jak puszkę sardynek odpowiednim nożykiem i stać się Wielkim Oświeconym Mistrzem. Na skróty. Bez pracy nad sobą, bez wysiłku, bez próby stania się lepszym, przebudzonym, mądrym. Ciachasz nożykiem i bęc! Jesteś Buddą! Hura!

Inni budzili węża kundalini. Również z marszu.

Czytałam, a nawet widziałam, jakie są tego skutki. Omdlenia, kołatanie i arytmia serca to tylko niewielka dolegliwość, nawet jeśli trwa miesiącami czy latami. Zawał to sprawa na pewno poważniejsza. Ale schizofrenii chyba nikt by sobie nie życzył, nieprawdaż? A takie właśnie bywają skutki nieodpowiedzialnych zabaw z kundalini. Jeśli nie wierzysz w to, co teraz piszę zajrzyj na dowolne forum katolickie. Znajdziesz tam tabuny byłych wiedźm, czarowników, joginów i innych duchowo zaczadzonych ludzi, którzy, po doświadczeniu podobnych manifestacji wpadli w śmiertelne przerażenie i ruszyli szukać ratunku w Kościele. Ich opowieści naprawdę mogą przerazić! Szkoda tylko, że nikt ich nie czyta zanim zacznie się bawić w ucznia czarnoksiężnika.

Spoko, spoko, nie, nie nawróciłam się na katolicyzm! Nie namawiam nikogo do szukania ratunku w Kościele! Nie jestem płaszczakiem, nie miotam się między skrajnościami leżącymi na tej samej płaszczyźnie. Kościół i pseudo-ezoteryka to jeden diabeł, nie ugasisz pożaru ogniem ani nie wyleczysz dżumy cholerą, ale płaszczaki tego nie rozumieją.

Nie można popadać w skrajności.

Człowiek musi się rozwijać harmonijnie. Stawianie wyłącznie na duchowość jest równie nierozsądne, jak stawianie wyłącznie na rozum. Masz i duszę i rozum, więc musisz zadbać jednakowo uważnie i o jedno i o drugie. Trzeba myśleć i stać mocno nogami na ziemi, ale nie wolno też zaniedbywać sfery ducha. Jesteś całością, więc postaraj się, by rozum i dusza stanowiły harmonijną całość.

Nie wykluczam, że Najwięksi Z Największych Mistrzów Duchowych Medytujących W Grotach W Najwyższych Górach Na Ziemi (bla bla bla) nie mają czakr. Może. Ale to pewnie dlatego, że nie są śmiertelnikami, lecz istotami z innych wymiarów, chroniącymi energetycznie ten świat przed zagładą. My nie jesteśmy nimi. My jesteśmy zwyczajnymi ludźmi. Gdybyśmy nimi byli medytowalibyśmy w Himalajach w stanie lewitacji. A ponieważ tego nie robimy, mało tego, nikt z Przebudzonych Mistrzów się po nas nie zgłosił i nie zwerbował nas do tej bożej roboty, zajmijmy się tym, do czego zostaliśmy powołani, czyli powolnym i mozolnym rozwojem i nie próbujmy pomijać żadnego jego etapu. Tak, jak przedszkolak nie może od razu iść na politechnikę, tak i nikt z nas nie powinien roić sobie, że przeskoczy granice swoich możliwości i osiągnie nirwanę dzięki jednemu prostemu zabiegowi.

Zwyczajni śmiertelnicy, ludzie z krwi i kości, nawet z 7 poziomu rozwoju duszy czakry jak najbardziej mają, tyle tylko, że idealnie zharmonizowane. Czakry to ośrodki, transformatory energii, którą czerpiemy zarówno z ziemi, jak i z kosmosu. Ta energia musi być harmonijnie przetwarzana i rozprowadzana po całym ciele. Potrzebujemy zarówno energii ziemi (materii, fizycznego przetrwania, seksu), jak i wibracji subtelnych, prawie boskich. Ktoś, kto się wstydzi swojej fizyczności, pragnienia pieniędzy czy potrzeb seksualnych powinien popracować nad usunięciem tych blokad, bo jeśli tego nie zrobi (ale powtarzam!!! nic na siłę ani na skróty!) i skoncentruje się na rzekomym rozwijaniu czakry serca i korony (a dlaczego wszyscy rozwojowcy zupełnie ignorują czakrę gardła?), to będzie jak kolos na glinianych nogach i będzie skazany na bolesny upadek.

Moim zdaniem cała ta zabawa w otwieranie najwyższych czakr i w ich likwidowanie to nic innego, jak sztuczki ego: „ach, jaka ja jestem uduchowiona, jak góruję nad innymi swoją doskonałością, ach, jestem już na 7. stopniu i patrzę z góry na was, nędzne, pełzające w pyle robaczki!”

Czytałam u wspomnianego wyżej blogera, że czakry służą jedynie jako punkty zaczepienia dla wrogich bytów, które dzięki temu wysysają nas z energii. Nie mam pojęcia, jakie byty miał na myśli, bo tego nie wyjaśnił. Prawda jest inna: jeśli masz idealnie zharmonizowane czakry to jesteś osobą silną, asertywną i nie musisz szukać sztucznych metod doładowywania się energią, więc nic i nigdy się do nich nie podczepi. Jeśli szukasz sztucznych źródeł zasilania w jakichś magicznych praktykach, to znaczy, że twoje transformatory są uszkodzone lub czerpiesz energię czymś skażoną. Na pochyłe drzewo każda koza wskoczy, więc nie dziw się, że coś się do ciebie podłącza i doi cię z energii. Naucz się ją czerpać z boskiego źródła, a wszystkie szalone pomysły wyparują ci z głowy.

Na zakończenie wyznam, że podejrzewam tu spisek ciemnych sił. Likwidowanie czakr jakoś dziwnie kojarzy mi się z ich blokowaniem! Kto i dlaczego jest zainteresowany blokowaniem czakr? No, jak myślisz? Oczywiście, za tym stoi Matrix!!! Zamknij sobie czakrę serca, gardła i korony, a zostaniesz owcą, która pokornie podda się woli pasterzy. Jak to mówią „lepsze jest wrogiem dobrego”. Jeśli przesadzisz z „poprawianiem” tych czakr efekt będzie odwrotny od zamierzonego i paradoksalnie dokonasz ich zamknięcia.

Ku przestrodze polecam teksty Alheana:

Pieczęć czyli jak ukraść człowiekowi duszę. Niektóre praktyki religijne z punktu widzenia magii

Złodzieje dusz

A tu jest opisane jak działa nasza energetyka i jakie są skutki uszkodzeń w tym systemie

Transplantologia zabija, świat milczy!

Źródło: Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy

Z doktorem nauk medycznych o. Jackiem Norkowskim OP, autorem książek „Człowiek umiera tylko raz” i „Medycyna na krawędzi”  rozmawia Agnieszka Piwar z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

W Polsce od lat dziewięćdziesiątych obowiązuje definicja śmierci oparta na kryteriach mózgowych. Występuje Ojciec jako zdecydowany jej przeciwnik. Dlaczego?

altO. Jacek Norkowski: Definicja ta jest przedmiotem mojej krytyki, z powodów etycznych i naukowych uważam ją za całkowicie niesłuszną. Definicja śmierci mózgowej zawarta jest w dokumencie harwardzkim. Jego kryteria sprowadzają się do umożliwiania orzekania śmierci człowieka na tej podstawie, że stwierdzono u niego śpiączkę określoną jako nieodwracalna i w ramach tej śpiączki bezdech oraz brak odruchów nerwowych w obrębie głowy.

W samym raporcie harwardzkim nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia dla uznania stanu śpiączki za stan śmierci człowieka. Jego autorzy podali jako uzasadnienie dla takiej decyzji to (nie było uzasadnienie od strony medycznej) brak miejsca w szpitalach, i że w przypadku chęci pobrania narządów brak takiej definicji śmierci powodowałby kontrowersje. Zatem do rozwiązania tych kontrowersji wprowadzono nową definicję śmierci. Potem tylko autorzy dokumentu podali, jak to technicznie wykonać, żeby postępowanie lekarza zmieściło się w ramach obowiązującego prawa. Generalnie nawet nie trzeba zmieniać prawa, ponieważ jeśli uznamy ten stan za śmierć, to on wchodzi w te rubryki prawne, które mówią o śmierci.

Kryterium tzw. śmierci mózgowej po raz pierwszy pojawiło się w 1968 r. Jakie były kulisy powstania tej definicji i kto ją zatwierdził?

To była stosunkowo nieduża, dwunastoosobowa grupa, powołana po zrobieniu pierwszego przeszczepu dokonanego w 1967 r. przez Christiaana Barnarda w Afryce Południowej. To była taka próba, żeby wykorzystać moment, kiedy cały świat się zachłysnął sukcesem Barnarda – choć był to wątpliwy sukces, gdyż biorca bardzo szybko umarł. Zatem, żeby Barnard nie poszedł do więzienia, trzeba było wymyślić jakieś uzasadnienie prawne dla tego, co zrobił. Przecież zrobił to niezgodnie w prawem – nie można żyjącemu pacjentowi tak po prostu wyrwać serca z klatki piersiowej. A przynajmniej do niedawna jeszcze było to niemożliwe. Trzeba więc było wymyślić jakąś formułę. Wymyślono zatem formułę „śmierci mózgowej” i nazwano, że to jest zwykła śmierć. Dzięki temu nie potrzeba było zmieniać prawa. Jeżeli śmierć mózgowa jest jednym ze sposobów umierania, to w takim razie uznajemy, że poza tym, system prawny jest taki, jaki był. Sprowadzało się to do tego, że umożliwia to pobranie narządów od człowieka, którego serce bije, po uznaniu go uprzednio przez odpowiednią komisję za zmarłego.

Jakaś mała grupa ustala między sobą własne „prawo”, umożliwiające legalne wyrwanie serca czy wątroby żyjącemu jeszcze człowiekowi. Tymczasem przeciętny człowiek myśli, że transplantologia jest czymś pozytywnym i kojarzy się jedynie z ratowaniem czyjegoś życia. Czy świat medycyny przyglądał się temu bezkarnie? Gdzie byli etycy? Czy ktoś w ogóle to oprotestował?

Protestów trochę było. Poznałem osobiście dr. Paula Byrne’a, który jeszcze na początku lat 70-tych zaczął o tym pisać. Publikował artykuły i książki. Potem dołączyli do niego inni, Schewmon, Coimbra, Evans, Potts, Hill, Breul i grupa lekarzy japońskich (Watanabe, Abe, Shinzo, Morioka). Spośród filozofów: Seifert, Spaeman, Beckman. To oczywiście tylko wybrane nazwiska. W Polsce samotnym walczącym przez cale lata o prawdę na temat chorych z śpiączce i stanie wegetatywnym był prof. Jan Talar. To jest już w tej chwili taki międzynarodowy ruch ludzi, którzy domagają się prawdy na temat śmierci mózgowej. Niemniej jednak, to jest także sprawa mediów. To media powodują, że do ludzi docierają tylko pozytywne informacje na temat transplantacji, transplantologii oraz tego, że kryteria są absolutnie pewne, dobre i ścisłe. Na to odpowiadają ci lekarze, których przed chwilą wymieniłem. Np. Coimbra mówi, że jeśli zastosujemy te metody, które już medycyna od dość dawna ma, typu: kontrola ciśnienia śródczaszkowego, w tym hipotermia, kraniotomia, zastosowanie suplementacji hormonalnej, oprócz zadbania o ustabilizowanie krążenia u chorego, co zwykle jest robione, jeśli zacznie się leczyć pod tym kątem, to wtedy możemy uzyskać wyleczenia, powrót do normalnego stanu zdrowia – według różnych danych 50-70 proc. – u ludzi, którzy obecnie stają się dawcami na zasadzie kryteriów śmierci mózgowej.

Czy zna Ojciec osobiście jakiś przypadek, kiedy osoba zakwalifikowana do zostania dawcą obudziła się ze śpiączki i odzyskała zdrowie?

Takich przypadków jest dużo, także w Polsce. Osobiście znam Agnieszkę Terlecką, która była już kandydatką do zostania dawcą. Jej ojciec w pewnym momencie dowiedział się o prof. Janie Talarze, który wybudza chorych z uszkodzeniem mózgu. W ostatniej chwili rodzice Terleckiej zmienili decyzję i przewieźli córkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy. Po pięciu dniach dziewczyna otworzyła oczy, a po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do całkowitego zdrowia.

Czy organy autentycznie martwego człowieka w ogóle nadają się do przeszczepu?

Po śmierci człowieka nie można pobrać narządów ukrwionych. Wszystkie takie narządy pobiera się od osoby z bijącym jeszcze sercem, która formalnie jest nazywana osobą zmarłą. W Polsce nie ma obowiązku znieczulenia takiej osoby, tylko podaje się jej środki zwiotczające, czyli powodujące, że człowiek nie będzie się ruszał. W każdym kraju procedury są inne. W Polsce są bardzo liberalne. W Niemczech natomiast, osobom przeznaczonym do pobrania organów, a więc formalnie martwym, podaje się środki znieczulające.

Po co „oficjalnemu trupowi” środki znieczulające?

Ponieważ może odczuwać on ból. Właściwie prawie nic nie wiemy na temat stanu jego świadomości; człowiek w śpiączce może rozumieć ludzką mowę, co wykazał Kotchoubey i co potwierdzają historie niektórych chorych. Jednym z nich był Zachariasz Dunlap w Stanach Zjednoczonych, który słyszał jak komisja lekarska orzekała, że on nie żyje. Jest z nim sporo wywiadów w internecie na ten temat, opublikowanych potem jak już wrócił do zdrowia.

Zatem wychodzi na to, że serce, wątrobę, nerkę itp. pobiera się tylko i wyłącznie od żywych jeszcze ludzi?

Tak. Oni są w śpiączce, sami nie oddychają i zostali zdiagnozowani jako nieżyjący w myśl obowiązujących kryteriów ale równocześnie osoby takie mogą być w tym stanie nawet przez 3 miesiące i reagują ma podawane środki lecznicze tak jak każdy inny chory. Mam tu na myśli kobiety oczekujące potomstwa i diagnozowane jako będące w stanie śmierci mózgowej, którym pozwolono żyć, aby mogły wydać na świat swoje dziecko. Często jednak pobiera się potem od nich narządy, choć mogłyby one przeżyć i tym potomstwem się cieszyć. Taki przypadek miał prof. Talar.

Jakie pieniądze kryją się za transplantologią?

W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp. Następnie po śmierci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes. W Europie jedna nerka kosztuje do kilkudziesięciu tysięcy euro.

A co z biorcą?

Musi pobierać leki immunosupresyjne, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepu. Ściśle biorąc jego organizm to w końcu zrobi, ale chodzi o spowolnienie tego procesu.

Ile wynoszą roczne koszty utrzymania takiej osoby?

Systemy ubezpieczeniowe płacą do kilkudziesięciu tysięcy euro roczne na jednego pacjenta.

Jeśli pomnożymy to przez ilość osób, którym przeszczepiono cudzy organ, i dodamy lata przez które takie leki będą im podawane, to sumują się nam potężne kwoty. Kto robi na tym największy interes?

Producenci i dystrybutorzy tych leków.

Kto za to płaci?

Ten, kto jest ubezpieczycielem, ale często oznacza to sięgnięcie po fundusze budżetowe.

Te wszystkie przerażające dane, które Ojciec przytoczył, z pewnością sprowokują u niejednej osoby pytanie: czy lekarze będą mnie ratować, kiedy ulegnę jakiemuś poważnemu wypadkowi! Czy możemy się jakoś zabezpieczyć przed spisaniem na straty?

Aby nie być potraktowanym jako dawca na zasadzie tzw. zgody domniemanej należy się zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwów na stronie Polstransplantu http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html Formularz należy pobrać i wydrukować, wypełnić i wysłać na wskazany adres. To ważne, bo po wypadku można być uznanym za dawcę czasem nawet pomimo sprzeciwu rodziny. Chorych w śpiączce należy leczyć ( i rodzina zawsze powinna się tego domagać) a nie biernie obserwować jak pogarsza się ich stan a potem zabijać podczas pobierania narządów. 

Dziękuję za rozmowę.

ZOBACZ też – o. Jacek Norkowski w Klubie Ronina:

Atak jest najlepszą formą obrony

Pytanie z Ameryki do Radia Erewań:

– Czy to prawda, że w ZSRR jest cenzura?

– A u was biją Murzynów!

—————————–

Kilka dni temu włączyłam telewizor w porze, kiedy na wszystkich kanałach lecą główne wydania wiadomości. Nie oglądam telewizyjnych newsów, bo telewizja nie pokazuje świata, lecz go kreuje, a co gorsze, newsy podawane są w tak krzykliwy i szarpiący nerwy sposób, że słysząc to tylko święty może zachować spokój. Miałam zamiar oglądać coś zupełnie innego i zupełnie gdzie indziej, ale to, co zobaczyłam zszokowało mnie do tego stopnia, że mini-paraliż zablokował mi palec trzymany na pilocie. Moim oczom ukazał się redaktor trzymający w rękach całe prosię, szczelnie zapakowane w foliowy worek. Usłyszałam, że klienci Makro protestują, bo widok całych prosiąt w zamrażarce jest dla nich szokujący, a najbardziej obawiają się, że ich niewinne dziatki mogą to zobaczyć i doznać ciężkiego szoku.

Nie miałam zamiaru o tym pisać, chociaż mnóstwo złośliwych myśli o hipokryzji mięsożerców przemknęło mi przez głowę.

Mój pokojowy nastrój prysł, gdy zajrzałam na Facebooka.

Niezliczoną ilość razy przeczytałam pełne agresji komentarze, że wszystkiemu winni są wegetarianie, bo są hipokrytami, bo noszą buty ze skóry, bo jedzą jajka i piją mleko, a to przecież wymaga zabijania zwierząt. Mało tego! Palą papierosy, a te testowane są na zwierzętach.

Ludzie! Spokojnie!

Przeciwko sprzedaży prosiąt protestowali nie wegetarianie, lecz zwykli, mięsożerni klienci Makro.

Kto tu jest hipokrytą?

Jeśli kupujesz mięso pokrojone na kotlety i ułożone na zafoliowanej tacce to jest to produkt spożywczy. Ale kiedy zobaczysz całe świńskie dziecko, z nóżkami, ryjkiem, ogonkiem i oczami, zamrożone i przygotowane do sprzedaży, to ogarnia cię przerażenie. Czujesz się winny. Bo nagle to nie jest kotlecik, lecz zwierzątko.

Nawoływanie do bicia wegetarian jest żałosnym wybiegiem. To nie uciszy twojego sumienia. To nie uleczy bólu, który nosisz w sobie od dzieciństwa.