Kolejny wpis z cyklu „Nie wyleczysz żadnej choroby jeśli nie znajdziesz jej przyczyny”

Wiele razy tu pisałam, że medycyna dzielnie walczy z symptomami, a nie przyczynami chorób i w ten sposób kręci wielką kasę, której napływ nigdy się nie kończy. Przypomina to dzielne wycieranie coraz bardziej wsiąkliwymi szmatami wody, która wylewa się z wanny z powodu zniszczonej uszczelki w kranie. Każdy myślący człowiek wie, że należy usunąć przyczynę, czyli wymienić uszczelkę. Jeśli jednak ktoś bardzo dobrze zarabia na szmatach i żyje z wycierania wody, to mu się wymiana uszczelki nie opłaca.

Ten problem dotyczy nie tylko medycyny. To jest wielki problem całej ludzkości. Zarządzający stadami ludzkich niewolników spece od manipulacji umiejętnie wynajdują problemy i udają, że z nimi walczą, dzięki czemu żyją w dostatku i cieszą się szacunkiem.

Wczoraj zobaczyłam wielki miejski autobus, który posłużył jako tablica reklamowa dla hipokrytów próbujących stworzyć pozory działań dobroczynnych. Na tyle autobusu widniało to oto zdjęcie opatrzone działającym na emocje (czyli wyłączającym rozum) sloganem.

Czyli…

Napisz DONOS na sąsiada…

A czy pisałeś donosy na dziadka, kiedy jeszcze był młodym lub w średnim wieku ojcem?

Czy zareagowałeś, kiedy dziadek, jako młody chłop na schwał, tłukł swoje dzieci, kiedy na nie wrzeszczał i poniżał je wyzwiskami? Czy sprawdziłeś, czy dziadek nie wykorzystywał seksualnie swoich dzieci i dzieci sąsiadów?

Nie?

Ale teraz napiszesz donos na jego dorosłe dzieci, że źle traktują ojca?

W ten sposób dzieci zostaną podwójnie skrzywdzone: raz tym, że nikt nie reagował, kiedy ojciec robił im krzywdę i drugi raz, że zostały potępione, i być może surowo ukarane przez prawników związanych z tą akcją za to, że są niedobre dla starego ojca.

Nikt nie pyta o przyczynę. Bo po co? Łatwiej jest napuścić jednych na drugich, wzbudzić wzajemną nienawiść i urządzić efektowne polowanie na czarownice.

Czy dzieci mogą źle traktować ojca, który je szczerze kochał i był dla nich dobry?

Śmiem twierdzić, że to bardzo mało prawdopodobne.

Wszystko to kojarzy mi się z podobnymi akcjami urządzanymi przez pewną wyzyskującą gojów mniejszość narodową, która urządza efektowne lamenty na forum międzynarodowym oskarżając wszystkie narody o pogromy i wypędzenia bez powodu. Wypędzenia za czynione wszystkim dobro i okazywaną im miłość? Gdzie tu logika?

Zamiast wspierać prawnie i moralnie psychopatycznego, starego ojca i oskarżać jego ofiary, należałoby poddać psychoterapii całą rodzinę. Ojca należy rozliczyć z jego czynów, ale przede wszystkim trzeba udzielić pomocy psychologicznej jego dzieciom, żeby nie powielały patologicznego wzorca rodzinnego i nie krzywdziły swoich dzieci tak, jak same były krzywdzone przez swojego ojca.

Ale to byłoby zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe, bo przecież rządzącym światem nie chodzi o to, żeby z pożytkiem dla ludzkości rozwiązywać problemy, lecz o to, żeby tworzyć piekło na ziemi i zarabiać na tym duże pieniądze.

I proszę mi tu nie pisać, że przekonam się jak to jest kiedy sama stanę się stara. Jestem stara i mam odwagę napisać to, co napisałam.

42 myśli nt. „Kolejny wpis z cyklu „Nie wyleczysz żadnej choroby jeśli nie znajdziesz jej przyczyny”

  1. „…mam odwagę napisać to, co napisałam.”
    ___
    I słusznie Mario napisałaś, bo… żadne dziecko nie będzie źle traktować ojca, który je szczerze kochał i był dla niego dobry

  2. Świetny wpis. Jak zwykle – leczenie objawów.
    Ale widziałem na przystanku coś jeszcze lepszego! Coś w rodzaju: „jeśli twoi starzy nie dają ci kieszonkowego, bo jesteś gejem/lesbijką – zadzwoń!” To wisi na przystanku przy Dworcu Gdańskim w Warszawie. Te mendy wchodzą już w każdy zakamarek prywatnego życia innych.

  3. Wchodzą, bo ludzie im na to pozwalają. To jest łamanie prawa i rodzic, do którego takie mendy zadzwonią powinien ich pozwać do sądu za naruszenia miru domowego. Ale nikt tego nie robi, bo wszyscy są posrani ze strachu przed władzą. Ludzie szczepią, płacą mandaty z fotoradarów, poddają się przeróżnym karom za czyny niebędące przestępstwami (np. ten drukarz, który nie chciał wydrukować zaproszeń na homo-ślub – nie ma prawa, które nakazuje karać za taki czyn), więc władza rozzuchwala się coraz bardziej i bardziej. To samo jest z wychowaniem seksualnym w Niemczech czy nachodźcami w innych krajach. Niemcy i Francuzi płaczą, uciekają z kraju, ale nikomu nie wpadnie do głowy, żeby po prostu odwołać rząd i wybrać nowy. Mają Facebooka i mogą się tam skrzyknąć i zorganizować, wystawić własną partię i zrobić porządek, ale im się nie chce. Islandczycy dali Europie dobry przykład, dziwne, że nikt ich nie próbuje naśladować.

  4. Po pierwsze: wpis absolutnie genialny! Skondensowana czysta prawda na temat.
    Po drugie: poddać psychoterapii całą rodzinę – nierealne. Psychoterpie są po to, żeby rozdysponować pieniądze, a nie pomagać ludziom. Z mojej praktyki wygląda to tak: trzy próby podjęcia psychoterapii w ramach NFZ przez całe moje życie. Próba 1 = psycholog lat 25: – Jestem zbyt młody, by pomóc. To nie żart, tak właśnie powiedział. Próba numer 2 = osowiała pani, sprawdzająca czas pozostały do zakończenia wizyty, kompletna porażka. Próba 3 = oskarżenie o manipulowanie psychoterapeutą!!! To było dość zabawne. Wszystkie psychoterapie to FIKCJA. A na dodatek posiadam miarodajne informacje, że te płatne wyglądają dokładnie tak samo, tylko psychoterapeuci są nieco grzeczniejsi.
    Po trzecie: porażka językowa 🙂 Bycie widzem zakłada bierność działania, choć prowokuje „czynność” emocjonalną; pleonazm.
    A ogólnie wygląda na wydawanie kasy na coś, co jest zbędne, ale kasę trzeba wydać. Zapłacić copywriterom od hasełka, zapłacić grafikowi, panu Dębickiemu za pozowanie, drukarni, itepe, itede…

  5. Nawet nie wiedziałam, że jest psychoterapia w ramach NZS 🙂 ja raczej miałam na myśli stan idealny, czyli jakąś nieistniejącą abstrakcję. Z psychologami jest dokładnie tak samo jak z lekarzami – pacjent wyleczony to klient stracony. Dlatego studentów uczy się tak, żeby byli nieskuteczni. Nie wiem właściwie dlaczego, bo psycholog nie ma prawa wypisywać recept, czyli nie generuje zysków dla BigPharma, a więc przemysł nie czerpie Z tego zysków. No ale może chodzi o to, żeby pomęczyć trochę niewolników?

  6. @ Astromario, wybacz, ale od początku było napisane NFZ (mam kopię), więc nie rozumiem o co chodzi z tym NZS ??? Pozdrawiam

  7. Nie, chodzi o to, aby psychoterapia trwała jak najdłużej. Moja przyjaciółka miała nerwicę natręctw, pani psycholog wymyślała jej różne NIEDZIAŁAJĄCE sposoby i tak się to ciągnęło przez kilkadziesiąt spotkań, a kazde spotkaanie to było 120 zł. Z tym, że nie mozna złozyć reklamacji, więc już lepiej iśc do hydraulika, nie pomoże ale chociaż przy okazji kran naprawi.

  8. Cała nasza cywilizacja stoi na niedziałających systemach. Znacie coś, co działa? Wszystko to tylko pozory i jest zorganizowane tak, żeby się nie zawaliło z hukiem, bo wtedy by się wydało, że to nie działa. Więc stoi, ale chwiejnie, i oczywiście, nie wolno tego krytykować, a tym bardziej reformować. To nawet dość zabawne, jak sobie to człowiek uświadomi, ale na szczęście nikt nie musi wchodzić w interakcje z Systemem. Ja sobie radzę bez jego pomocy. Kiedy cierpiałam na ciężką nerwicę przyciągnęłam do siebie klątwę, a to z kolei sprawiło, że trafiłam na Bruno Groeninga i to potwierdziło stare porzekadło, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni. System wchodzi w moje życie jedynie w ten sposób, że mnie okrada podatkami.

  9. W Hiszpani bardzo walcza z przemoca wobec kobiet,moze dobrze moze zle,Hiszpanie sa znani z przemocy domowej,takiej chyba nie ma nawet w Polsce,rocznie z rak narzeczonych i mezow ginie duzo kobiet,naprawde duzo.Kilka lat temu,dwoch synow pobilo ojca,odrazu ich namiezyli bez przesluchania,areszt tymczasowy.Ojciec pobity lezy w szpitalu ma ponad 60 lat.Co sie okazalo,tatus byl machista,czyli taki pan domu,maltretowal dzieci i zone,odpoczeli jak sie wyprowadzil,ale co jakis czas dawal znac o sobie.Kobieta za namowa psychologa zlozyla do sadu o zakaz zblizania sie.Tatus znowu dal znac o sobie,wszedl do domu z butem i pobil kobiete,a chlopcy wzieli sprawy w swoje rece i tatusiowi oddali.Po 24 godzinach byli wolni,a cala Hiszpani im bila brawo.Bo prawda jest taka,przemoc jest do tad,do puki na nia pozwalamy,jak sie postawimy to przemocy nie ma,bo agresor to tchorz, jak zobaczy ze moze dostac i to podwojnie,woli nie ryzykowac.Z kad wiem,moj tatus wojowal do czasu az podroslimy,chycil tylko raz,ale po trojnie od kazdego dziecka,za wszystkie lata,od tego czasu nie bylo zadnej agresi w domu,jak podniusl glos, wystarczylo sie go zapytac chcesz znowu chycic,odrazu uciekal do swojego pokoju.

  10. Jestem pewna ze panika ze nie moge czegos kontrolowac,ze na cos nie mam wplywu,to efekt uboczny mojego dziecinstwa, chcialam ochraniac mame i rodzenstwo i siebie i nie moglam bo bylam za mala,nie stosuje przemocy zadnej,oczywiscie umiem sie obronic,jak ktos na mnie krzyczy,ja robie to samo.Ostanio wchodze do pracy,pani domu nie ma jak zwykle,pan domu mowi do mnie mozesz mi zrobic kawe,pewnie ze tak a jaka pan pije,on nie wie,ja mowie ja tez nie wiem i poszlam robic swoje.Dzwonie do jego zony,moze pani rozmawiac,ona mowi moge,pytam jaka kawe pije pani maz……zrob tak i tak ok.
    Pan maz wpada do kuchni i na mnie krzyczy….co ty sobie myslisz dzwonisz do mojej zony,ona jest zajeta,ja tez krzycze na niego dzwonie bo moge,nie potrzebuje pana pozwolenia,a jak panu co nie pasuje to ja wychodze i mowie do widzenia.Dzwoni jego zona i mnie przeprasza,prosze nie wychodz on jest chory na raka i taki upierdliwy jest,ja rozumiem wszystko ale tego nie rozumiem,niech uwaza bo tak sie bawic nie bedziemy.Zrobil to tylko raz,wiecej nie probowal.

  11. Osobna sprawa to przemoc psychiczna ze strony rodziców, ja tego doświadczałem od dzieciństwa, aż do teraz, kiedy jestem dojrzałym człowiekiem. Zawsze byłem umniejszany, wszystko było nie tak, moje sukcesy, których trochę było, na tle rodziny wręcz dużo, zawsze były sprowadzane do zera, bezwartościowe. Moja matka potrafi zrobić awanturę z niczego, w ciągu kilku sekund. Ostatni przykłąd – kupowaliśmy coś do jej domu, przywiozłem to samochodem. Przyjeżdżam za tydzień, ona pyta, czy wyrzucić karton, czy mi się przyda. Ja pytam jaki karton. I awantura – no jak to jaki, przecież stoi pod nogami itd itp. I potem dziwi się, że jej nie szanuję i nie chcę odwiedzać. Takie wampiry kompletnie nie rozumieją co się dzieje, potrafią tylko krzywdzić innych a potem jeszcze pretensje. Stąd wtrącanie się państwa i róznych organizacji tylko pogarsza sprawę, bo jeszcze zaognia sytuację. Oczywiście nikt nie pomyśli że „biedna” staruszka jest wampirem i znęca się nad innymi, bo schemat jest taki, że mężczyzna to sadysta a staruszki są zawsze biedne i pokrzywdzone.

  12. Znacie coś, co działa?

    Działa tylko to, co wszyscy widzą – wodociągi, elektryczność itd. To, co jest w tle, np system finsowy nie działa, państwo cały czas jedzie na długach, tak jakby miało dziurawy zbiornik z paliwem w samochodzie. To samo dotyczy sądów, urzędów itd, ponieważ nikt nie jest w stanie kontrolować tak przerośniętych organizacji.
    A jeszcze wracając do wody. W Warszawie w 1939 mieszkańcy przeżyli, bo na podwórkach były studnie. Potem studnie polikwidowano, bo były przestarzałe. Ciekawe co będzie jak wybuchnie kolejna wojna, skąd wezmą wodę, kiedy wodociągi przestaną działać (a stanie się to od razu). Przecież to będzie masakra..

  13. Młodzi ludzie w ogóle tego nie rozumieją. Kiedyś napisałam na FB, że nasza cywilizacja to kolos na glinianych nogach, bo wystarczy, że zabraknie prądu, żeby wszystko się zawaliło. Brak prądu sprawi, że nie będzie też wody. Niektórzy wielce się zdziwili, o czym ja w ogóle piszę. No i co, że nie będzie wody? Musiałam tłumaczyć jak krowie na rowie jaki będzie problem nie tylko z piciem, ale głównie z WC. Miasto to pułapka. Brak prądu i wody to nie jedyny problem. Drugim jest zaopatrzenie. Ludzie rzucą się do sklepów i zagrabią wszystko, a potem będą się okradać nawzajem, żeby zdobyć cokolwiek do jedzenia. Miejska apokalipsa to coś przerażającego.

  14. Astromaria masz racje,ogladalam kiedys film o tym jak przezyc w miescie w czasie oblezenia,nie da sie,bedzie prawo dzungli,dlatego ja zawsze mowie,jak by wybuchla wojna,wszyscy sie spotykamy w domu na wsi,uciekac jak najszybciej sie da na wioche.

  15. Edward,ja zawsze jak patrze na moje konto,pozniej na moje dlugi,siedze i mysle,ja moge byc jakim panstwem z powodzeniem,ale nikt tego nie uznaje a szkoda.

  16. Matka cie dolowala,bo widziala ze moze,sprobuj sie postawic,raz a dobrze.Jestes juz dorosly,jak jej cos nie pasuje to jest jej problem nie twoj,odwroc sie na piecie i idz,gwarantuje ci jej reakcja bedzie bezcenna.Nie musisz swoich sukcesow dzielic z matka,to sa twoje sukcesy i sie ciesz z kazdej pierdoly ktora osiagnoles sam,bez niczyjej pomocy.

  17. Barbara – tak robię, matkę odwiedzam z poczucia przyzwoitości, czasem pomagam, ale chyba przestanę, bo każde spotkanie muszę odchorować i to na serio, tak z bólem głowy i czesto gorączką.
    Gdybym słuchał mojej rodziny, byłbym biednym i głupim niewolnikiem, kultywującym religię i pracę dla systemu, na szczęście robiłem wszystko na odwrót : )

  18. Edward my jestesmy niewolnikami,moze bardziej ogarniamy rzeczywistosc,ale ciagle jestesmy niewolnikami,nie wielu ludziom udalo sie byc wolnymi.Do czego ci to potrzebne,bole glowy i goraczka?juz wiem dlaczego moj ojciec mnie karal za to ze jestem inna,ja zawsze robilam to co bylo dobre dla mnie,zawsze krzyczal wszyscy ida w prawo a ty w lewo,chodzisz swoimi drogami jak kot.Kiedys prawie wysadzilam szkole w powietrze,byla zima,ja na druga zmiane w szkole,snieg moje kolezanki na sankach popiepszaja z gorki za szkola,a ja w szkole……wpadlam na pomysl,wysadzimy korki nie bedzie pradu nie bedzie szkoly,20 groszy,odkrecilam zarowke,polozylam 20 groszy i zakrecilam zarowke…..jak piepsznelo nie bylo pradu na calej ulicy,oczywiscie dzieci do domu wszystkie,pogotowie energetyczne…..w domu sie przyznalam ze to ja…..moja mama w placz,dzieki Bogu zyjesz,moj ojciec zyje ale ja ja zabije osobiscie jak policja dojdzie do tego kto to zrobil…..zyje do dzis

  19. Podaj mi definicje przyzwoitosci!
    to jest slowo klucz,badz jak wolisz pytanie pulapka

  20. Rodzina i „przyjaciele” zawsze próbują ściągnąć odmieńców do swojego poziomu. Nie można się rozwijać, kiedy ktoś co chwila robi ci awantury. To jest w sumie największe zagrożenie, nie jakiś abstrakcyjny rząd. Rząd też ma nieruchomości, samochody, płaci podatki i nie zrobi nic co byłoby nie do wytrzymania bo sam by się udusił własnymi rękami. Często to najbliźsi są naszym „matrixem”.

  21. Trudno mi podać taką definicję : ) Ja nie mam zwyczaju krzywdzić innych, nie inicjuję przemocy. Jeśli ktoś mnie prosi o pomoc – zwykle pomagam. tak widzę przyzwoitość. Są oczywiście granice i chyba sytuacja do nich dociera…

    ps, gratuluję akcji w szkole, też nienawidziłem tego miejsca : )

  22. Nie uwazam sie za odmienca,ja mam swoje zdanie i umiem je obronic,druga sprawa zawsze jestem odpowiedzialna za to co mowie,nie za to co sobie ktos pomyslal,ze ja moge miec cos na mysli,trzecia sprawa mam tylko dwie przyjaciolki ktore respektuja moj poglad na swiat,czasami sie mnie radza w sprawie prawa cywilnego nie jestem adwokatem,mowie jak jest,zejemy w ciekawych czasach.Myslisz ze mnie jest latwo,trudno jest jak cholera.Omijam ludzi toksycznych szerokim lukiem tak jak walentynki.

  23. Jak jakas stara baba jak ja,robi awanture o pierdole,ja sie zawsze smieje i mowie,a ja mam zamiar byc wesolom staruszka……to chyba dlatego ze jestem zodiakalnym blizniakiem,jezdze samochodem z muzyka na full a co,samochod dobry i muzyka dobra tylko bezyna droga

  24. uwielbiam vivaldi czerty pory roku,moje ulubiona to storm….lubie tez david gared to chyba cygan,ale z talentem kurna jak on gra na skrzypcach jak go slucham to zamykam oczy,ogolnie jak slysze muzyka na skrzypcach to zamykam oczy

  25. No i z tej dyskusji wyłania się jasna sytuacja: biedni staruszkowie, których broni ta syjonistyczna fundacja (nie wątpię, że jej głównym celem jest grabienie pieniędzy, a staruszkowie służą tylko jako przykrywka) to toksyczne mendy. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Rodzic który źle traktował dzieci zasiał ziarna zła i teraz zbiera zatrute plony, ale karę ponoszą znowu dzieci.

    Powiem wam, co jest najgorsze – nawet jak taki toksyczny rodzic w końcu przeniesie się na tamten świat, dorosłe dziecko wciąż się zadręcza rozpamiętywaniem dramatu i rozdrapuje swoje rany. Mnie też to czasem nachodzi, ale staram się z tym świadomie walczyć, bo to jest właśnie źródło raka i wszystkich chorób. Skażenie, a nawet GMO nam nie zaszkodzi jeśli jesteśmy szczęśliwi i zdrowi psychicznie.

    Mam taką kumpelę, którą znam od niedawna i ona dostarczyła mi ciekawych obserwacji. Kobieta jest dobrze po 60, ale ona o niczym innym nie mówi (no, może czasem mówi o Kaczyńskim, którego ogniście nienawidzi) jak tylko o tym, jak jej rodzice jej mówili, żeby ustąpiła młodszej siostrze, bo mądry głupiemu ustępuje, żeby jej oddała swoje rzeczy, bo siostra jest młodsza, jak tata jej wyrzucił wycinankę do pieca, bo nie chciała jej oddać siostrze, jak mama donosiła na nią ojcu, a ojciec spuszczał jej lanie… i to mi uświadomiło, że skrzywdzeni ludzie nie żyją obecnym życiem, lecz dawną traumą, że ją stale odgrzebują i sami zadają sobie ból. Ja też to czasem robię! Ale z tym walczę. A potem mają cukrzycę, nadciśnienie, raka i SM i latają po lekarzach, którzy tylko pogarszają sprawę trując ich chemią. Przyczyną chorób jest niewybaczona i wciąż przeżywana trauma. A śmierć rodziców niczego nie rozwiązuje, bo oni niszczą swoje dzieci nawet zza grobu.

    Dlatego nauczcie się medytować, a najlepiej stosujcie metodę Bruno Groeninga. Bez tego nie da się żyć.

    @ Edward: moja matka była taka sama. Nigdy nie wiedziałam, kiedy dostanie ataku szału i nie wiedziałam o co się awanturuje. Coś ją w środku żarło i musiała spuścić parę z kotła, bo inaczej by chyba eksplodowała jak bomba atomowa. Ja byłam jej wentylem bezpieczeństwa, wyżywała się na mnie lżąc mnie zupełnie bez powodu. A kiedy powiedziałam jej, że mam tego dość i zabroniłam jej do mnie przychodzić, bo to wszystko uderzało w moją rodzinę, matka z zemsty umarła. A ja zostałam ze złością na nią i dręczyłam się przeżywając to wszystko wciąż na nowo. Niewiele brakowało, a dostałabym raka. Na szczęście poznałam Bruno i to mnie uratowało. Miałam nadciśnienie z tego powodu, ale już nie mam, Bruno to zabrał.

    Jest taka książka „Toksyczni rodzice”, kto nie czytał niech przeczyta.

  26. Astro ciezko to ogarnac,moj ojciec byl agresorem i to duzym,urodzil sie zaraz po wojnie,matka go nie chciala,ojciec go nie chcial,dziecko niczyjne,w sumie to mi go bylo zal.Moja mama probowala przelac na niego cala swoja milosc do swiata,ale chyba robila to zle.Kocham moja mame,zawsze byla na posterunku,moj ojciec na swoj sposob nas kochal i przygotowywal do zycia,ale to byla chora milosc,ja zawsze sie balam przyjsc ze zla ocena do domu,naprawde dobrze sie uczylam.Czy mam zal do ojca,nie mam zadnego zalu,dal nam w dupe,my jemu tez….wedlug mojej mamy,bylam najbardziej pyskata i sie zawsze stawialam,zawsze mowila ze trafila kosa na kamien,to ja bylam ta co sie kluci w sadach,w administracjach,ta ktora broni innych.Zadam pytanie,jak zwykle slowo klucz,badz jak to woli pytanie pulapka….co jest gorsze?otrzymac wpieprz psychiczny czy fizyczny?

  27. Fizyczny jest chyba mniej groźny, ale bicie też przecież jest formą przemocy psychicznej, bo nie ma jednego bez drugiego, więc trudno ocenić.

    W sumie nieważne co było. Rozdrapywanie ran prowadzi do raka. Było, minęło, rodzice zrobili nam krzywdę (robili to z przekonaniem, że robią to dla naszego dobra), narobili sobie ciężkiej karmy i do końca świata z niej nie wylezą, bo karma wciąga jak bagno. My też robimy sobie ciężką karmę, chyba, że w końcu się przebudzimy i zrobimy ze sobą porządek. Nie jest łatwo, ale się da. Każda zła emocja powstająca przy wspominaniu toksyczności naszych rodziców to co najmniej 1 komórka rakowa tworząca się gdzieś w ciele. Częste powracanie do traumatycznych wspomnień, interesowanie się polityką, oglądanie TV itp. to prosta i skuteczna recepta na wszystkie najgorsze choroby. Dlatego trzeba sobie powiedzieć DOŚĆ! Nie trzeba wybaczać rodzicom. Trzeba tylko przestać o nich myśleć. Odciąć się od przeszłości i do niej nie wracać. I nie użerać się z toksycznymi ludźmi. To się wydaje trudne albo nawet niewykonalne, ale jednak da się. Ja też miałam toksycznych rodziców, każde na inny sposób. Tata był upierdliwy, ale najgorszy był jego czarny pesymizm, którym mnie zaraził. Moja matka była babą z piekła rodem i nękała mnie do końca swojego życia. Do tego miałam opętaną siostrę. Była opętana od dzieciństwa i znęcała się nade mną tak, że w głowie się nie mieści. Oczywiście rozwiodłam się, a mój były zionął żądzą zemsty, a teściowa jeszcze go podjudzała. Spędziłam wiele, wiele lat na rozpamiętywaniu, jakie to ja miałam straszne życie i jakie podłe były moja matka i siostra i jakim to ja jestem nieudacznikiem. A przede wszystkim czułam się ofiarą! Byłam drażliwa i konfliktowa, w końcu wpadłam w duże kłopoty. Miałam początki nadciśnienia, przeziębiałam się po 5 razy w roku i były to naprawdę ciężkie przeziębienia, takie, że się dusiłam, traciłam głos i myślałam, że umieram. W takim stanie stałam się łatwą ofiarą dla czarnego maga i mało nie zeszłam z tego padołu łez. Ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Znalazłam Koło Przyjaciół Bruno Groeninga i ten facet uratował mi życie. A najważniejsze, że dzięki niemu przemeblowało mi się w głowie. Całkowicie. Nie pozostał w niej ani jeden dawniejszy pogląd. Oczywiście i potem miałam wzloty i upadki, bo czasem złe myślenie wracało, ale w końcu postanowiłam z tym skończyć na zawsze. Teraz już wiem, że zabijają nas nie choroby, lecz nasze własne myśli. To my sami zabijamy się swoimi myślami!!! Jeśli chcesz żyć zmień myślenie! Jeśli nie zmienisz myślenia, to nic ci nie pomoże, nawet Bruno jest wtedy bezsilny. A ja go oskarżałam, że mi pomógł, a potem mnie zostawił. Nie, nie zostawił mnie! To ja zostawiłam siebie, bo wpuściłam do głowy złe myśli. Na szczęście i to zrozumiałam.

    W przypadku raka dieta, witaminy, oczyszczanie organizmu też nie pomogą jeśli w głowie pozostaną czarne myśli. Trzeba się ich pozbyć na zawsze!

  28. Syn przyszedł i wysłałam ten komentarz zanim go skończyłam. Początkowo, po rozwodzie, żarłam się z byłym. Przychodził do mnie i robił draki, np. żebym powróciła do nazwiska panieńskiego, bo jak nie, to teściowa pozwie mnie do sądu. I oczywiście, że zabierze mi dzieci. Na szczęście dzieci były już wtedy pod koniec 8-klasowej podstawówki, a najstarszy był w liceum, więc to były strachy na lachy. Ale mnie stresował i to mi nie pomagało. Kiedy trafiłam do Koła Przyjaciół byłam wrakiem człowieka. Dosłownie! Ale pobierałam wtedy prąd 2 x dziennie po 20 minut!!! Nie było zmiłuj. Pobierałam go nawet w czasie pogaduszek z koleżankami, trzymając ręce pod stołem, czego one nawet nie zauważały. Mój były najpierw znikł w sinej dali i nie dawał znaku życia, a potem przyszedł z koszyczkiem z jedzeniem i powiedział, że czuje się bez nas samotny i chce z nami spędzać więcej czasu. Od tamtej pory do rany go przyłóż, a minęło już 15 lat.

    Teraz czytam Hicksów „Proś a będzie ci dane” i oni piszą tam mniej więcej to samo co mówił Bruno, ale podają bardziej praktyczne porady, jak sobie radzić w fizycznej rzeczywistości. Ta książka zmienia perspektywę. Po jej przeczytaniu nikt nie spojrzy na życie tak, jak do tej pory. Iluminaci, politycy, chemtrails, żydzi, złe demony – wszystko won! One są, ale trzeba (i można) tak żyć, żeby nie miały dostępu do naszej rzeczywistości. Nie trzeba robić egzorcyzmów, poddawać się sesjom u Calogero, walczyć w sądzie morskim o wyzwolenie z niewolnictwa, w którym trzymają nas elity. Jesteśmy istotami energetycznymi. jesteśmy bogami. Sami tworzymy swoją rzeczywistość. To my decydujemy o tym, czy jesteśmy niewolnikami, czy ludźmi wolnymi. I zrywamy więzy karmiczne. Nie potrzeba do tego żadnych rytuałów ani kursów. Wystarczy tylko jedna, jedyna rzecz: zmiana myślenia! Chodzi tylko i wyłącznie o to, jak myślimy.

  29. Asromaria a co samsara?,to jest dopiero problem.jak sie tego pozbyc,jak to zrozumiec?

  30. Dla mnie fizyczny,zostawia dwa rozne zrodla bolu.fizyczny,ktory sie leczy i psychiczny,ktorego nie widac,siniaki na ciele ukryjesz,siniakow na duszy nie widac.Nie wiem czy wiesz co chce przekazac.Ja naprawde nie mam juz zalu do ojca,nawet czasami go rozumiem,chcial dobrze,ale jak to mowia pieko jest wybrukowne dobrymi intenciami.

  31. Nie wiem jak to zobrazowac,ja jako dziecko chcialam byc perfekcyjna,to nie bylo moje,to bylo mojego ojca,jezyki obce,gra na instrumenach,zeby go zadowolic….ja wolalam czytac,rozmawiac z ludzmi tak poprostu…o dupie marynie….co cie boli,gdzie cie boli…a moze cos zmienimy,gdzie jestem z 4 jezykami w dupie moze ona zrozumie,nie wiem co ja tutaj robie?

  32. Dzis zadyma z wlascielem mieszkania,co ty sobie myslisz,jestesmy 4 tydzien bez lodowki,masz zamiar cos z tym zrobic
    -nie zawracaj mi dupy nie jestem towim mezem.bla bla bla
    -jestes cieniutki zeby byc moim mezem,gdzie lodowka,tak nie mozemy zyc
    -chyba bedzie w tym tygodniu,jak ci cos nie pasuje to sie wyprowadz
    -tak gadac nie bedziemy,albo lodowka albo,zmieniam zamki i jestem na ocupa,
    -juz dzwonilem lodowka bedzie w srode,super a co z moimi kosztami i z moimi stratami
    chyba sobie wezme adwokata

  33. Asromaria a co samsara?,to jest dopiero problem.jak sie tego pozbyc,jak to zrozumiec?

    W co wierzysz to masz. Jesteś bogiem, sama tworzysz swoje światy, a światy tworzysz swoimi emocjami. Tworzysz piekło albo niebo, tylko od ciebie zależy co to będzie. Ja żyłam w piekle, ale w końcu miałam tego dość. Z kręgu wiecznych wcieleń można wyjść, warunkiem jest pozbycie się ignorancji i przebudzenie się do świadomego istnienia. Jedyną przyczyną ludzkiego cierpienia jest ignorancja! Ludzie sami robią sobie krzywdę, bo wierzą, że coś zewnętrznego ma nad nimi władzę, że ktoś musi nimi rządzić, ktoś musi ich uratować i zbawić, że trzeba walczyć np. robić powstania i iść na wojnę. Należy się od tego odłączyć. Na Wschodzie praktykują medytację, a my mamy Bruno. To bardzo koi nasze udręczone i błądzące dusze. Nie pozbyłam się wszystkich blokad z mojej świadomości, wciąż z przyzwyczajenia rzucam sobie kłody pod nogi (złymi myślami!!!), ale teraz już wiem, że to nie zły świat mi to robi, ale ja sama. Po opuszczeniu ciała masz wybór, ale ludzie o tym nie wiedzą, bo ta wiedza jest ukrywana. Na tamtym świecie wita nas urzekająca iluzja, ale nie należy tam wchodzić. Chyba, że ktoś chce tu wrócić. W sumie to można tu wrócić, ale na swoich warunkach. Jeśli potrafisz wykreować cudowną rzeczywistość tu, na ziemi, to czemu nie? Ale trzeba być świadomym tego, co sie robi. Poczytaj Abrahama.

  34. Na francuskiej stronie znalazłem coś takiego:
    Il existe dix liens nous attachent à la roue de l’existence :
    L’illusion du moi
    Le doute
    L’attachement aux rites
    Le désir sensuel
    La méchanceté
    Le désir de l’existence matérielle
    Le désir de l’existence immatérielle
    L’orgueil
    L’inquiétude
    L’ignorance

    Tłumaczenie googla:

    Istnieje dziesięć krawaty łączymy się z kołem istnienia:
    Iluzja jaźni
    wątpliwość
    Przywiązanie do rytuałów
    Pożądanie zmysłowe
    niegodziwość
    Pragnienie materialnej egzystencji
    Pragnienie niematerialnej egzystencji
    duma
    martwić się
    niewiedza

    Mnie się wydaje, że u mnie to niewiedza. Na pożądania zmysłowe w takim brudzie i miałkości ciała ludzkiego, nie sądzę abym miał ochotę.

  35. Jakie, kurczę, krawaty? Użyłam translatora i w sekundę uzyskałam info, że to jest więź lub nawet kajdany. 10 (rodzajów) więzi / kajdan. Nie wiem, co to za filozofia, ale ja już mam dość tych teorii. Pomyślałam trochę i zgadzam się z Abrahamem: zostaliśmy stworzeni przez dobrego Boga (lub Bogów) po to, żeby cieszyć się życiem. Zostaliśmy stworzeni do radości. Bruno również powiedział, że nie ma nic złego w materialnym dobrobycie, oczywiście pod warunkiem, że nie został on zdobyty nieuczciwą drogą. Oczywiście, że jest głupotą przywiązywanie się do swojego stanu posiadania, ale korzystanie z niego dla przyjemności i radości jest jak najbardziej OK. Religie wymyślono po to, żeby pozbawić nas radości, a przede wszystkim, łączności z Bogiem / Źródłem.

    Wprawienie się w stan radości bez powodu jest trudne. Nauczono nas, że…
    kto w …… (wpisz tu sobie dowolny dzień tygodnia) skacze, ten w sobotę płacze;
    żeby osiągnąć zbawienie trzeba bardzo, bardzo cierpieć;
    życie doczesne jest bez wartości, a posiadanie jest wyłącznie balastem dla ducha, bo prawdziwe życie jest na tamtym świecie;
    jeśli będziesz szczęśliwy / będziesz coś miał / kogoś kochał to bóg cię ukarze i to ci zabierze

    A mnie nauczono jeszcze (brutalnymi krzykami), że nie wolno mi marzyć ani pragnąć niczego, bo jeśli będę czegoś pragnąć a tego nie dostanę, to się rozczaruję. Więc lepiej się nie rozczarowywać. No i oczywiście nie mieć – jakie to fajne, co nie? Planować niczego też nie wolno, bo i tak się nie uda. I zapeszyć można. Wciąż na mnie krzyczano, że dzielę skórę na niedźwiedziu, który jeszcze biega po lesie. Każdy przejaw beztroski i radości był źle widziany przez moją matkę, ale nie z powodów religijnych (bo te odrzuciła), tylko dlatego, że potem i tak nastanie smutek, więc lepiej, żeby kontrast nie był taki duży.

    Z tej francuskiej wyliczanki zgadzam się tylko z ostatnim punktem, ale w brzmieniu raczej „ignorancja” niż „niewiedza”. Niewiedza nie stanowi problemu, bo jeśli ktoś cierpi na niewiedzę, to żaden problem, wystarczy, że się dowie i będzie wiedział. Ignorancja to coś znacznie gorszego, bo nie da się jej wyleczyć wiedzą. Weźmy takiego pseudoracjonalistę, który jest duchowym ignorantem. Nawet jeśli przekażesz mu wiedzę i zademonstrujesz kilka tzw. cudów (np. „cudowne” uzdrowienie z raka przy pomocy tzw. „magii”, czyli np. szamanizmu, to on to odrzuci. Wytłumaczy sobie, że to jest: 1. zwykłe oszustwo (chory udawał); 2. występ iluzjonisty; 3. samoistna remisja (samoistna remisja to oczywiście nie magia, hehehe); 4. powie, że on w to nie wierzy, bo to jest niemożliwe z naukowego punktu widzenia; 5. w najlepszym razie powie, że to placebo (placebo to oczywiście nie magia, hehehe). A w ogóle to raczej wyjdzie przed pokazem, żeby nie widzieć i nie wiedzieć, bo po co sobie robić mętlik w głowie. Pobożni chrześcijanie powiedzą mniej więcej to samo, albo uzasadnią to cudem spowodowanym przez Jezusa.

    Ignorancja to jest ten typ głupoty, który jest odporny na wszelką wiedzę. Naukowcy w większości są ignorantami, bo badają tylko materię i całkowicie ignorują całą resztę. Ludzie religijni są ignorantami, bo wierzą w dogmaty i nikt nie jest w stanie wybić im tego z łbów. Lekarze są ignorantami, bo wbrew wszelkim dowodom (autopsji) wierzą w leki i chemioterapię.

  36. > Po opuszczeniu ciała masz wybór, ale ludzie o tym nie wiedzą, bo ta wiedza jest ukrywana.

    Chciałbym dowiedziec się czegoś więcej na ten temat.

    Ogólnie jestem raczej przerażony tym, jak bardzo ludzie są porozbijani przez życie, przez rodziców i inne czynniki „wyzsze”. Przeczytałem trochę komentarzy pod filmami tego pana z YT, daje do myślenia. To jest powszechne zjawisko które całkowicie się lekceważy.

  37. Sporo dyskutowaliśmy na ten temat tutaj https://astromaria.wordpress.com/2016/11/05/na-ziemi-zyjemy-w-matrixie/

    Tak naprawdę to, co widzimy po śmierci jest zgodne z tym, w co wierzymy. Chrześcijanie spotykają Jezusa albo siwego boga na tronie, muzułmanie Proroka itp. więc to jest dowód, że tamten świat to iluzja. Każdy spotyka tam to, czego się spodziewa. Ateiści często spotykają boga, wiec chyba jednak z tym ateizmem nie jest im dobrze. Dlatego ja uważam, że należy przeczekać aż wszystkie iluzje się rozwieją. Ciekawe, co się nam wtedy ukaże?

    Uważam, że my się wcielamy dobrowolnie. Jednak. Bo albo się boimy, że alternatywą jest niebyt, albo się boimy nieznanego i nie mamy odwagi pójść dalej, albo wierzymy, że karma nas zmusza do powrotu, albo wierzymy, że musimy komuś pomóc. A co będzie, jeśli przestaniemy się bać? Skoro wszystko jest iluzją, to może da się zobaczyć co jest poza nią?

    Na tej ziemi żyjemy w sztucznej rzeczywistości. W zaświatach również wpadamy w sztuczną rzeczywistość. Jesteśmy hodowani przez pasożytujące na nas byty astralne. To one wprowadziły prawo karmy i to prawo nas na dobre uwięziło. Dlatego na ziemi podsycane są waśnie. Gdyby nie one karma nie mogłaby nas więzić. Te byty stworzyły ogłupiające nas religie, politykę i edukację. To one sieją nienawiść między małżonkami, między rodzicami a dziećmi, między rodzeństwem, między narodami i również w narodzie. Im więcej zła tym więcej dostają jedzonka. Dlatego ja uważam, że nikt z nas nie ma obowiązku odradzać się na tej planecie pod rządami tych kolesi. Chyba, że ktoś kocha być dojony i strzyżony. Kto nie chce ten ma prawo odmówić dalszej współpracy. Musi jednak najpierw się przebudzić, a potem przemyśleć jak rozwiązać umowę. Umowa podpisana na skutek oszustwa jest nieważna i to należy tym bytom jasno zakomunikować.

  38. Dziękuję. Widzę to podobnie. Niestety, bardzo trudno jest pomóc innym, ja w zasadzie dałem sobie spokój, bo do przyjęcia pewnych prawd trzeba dojrzeć. Tak więc jedynym sposobem radzenia sobie z toksycznymi ludźmi jest unikanie. Zwłaszcza mając świadomość, że część z nich to zombie.

  39. Tak, nie ma innego wyjścia. Był taki jeden, który chciał zbawić ludzkość, ale skończył na krzyżu. To powinno dać nam do myślenia. Nie można zbawić nikogo innego poza sobą samym. Każdy musi się przebudzić, przemyśleć i odciąć od głupoty sam. Abraham wciąż powtarza, że uczy egoizmu. Każde z nas ma tylko swoje życie i musi je wykorzystać najlepiej jak to możliwe. Inni mają swoje życia i też mogą tego dokonać, ale muszą tę robotę wykonać sami. To nie jest nasze zadanie, lecz ich. Nawet Salomon z próżnego nie naleje, więc tym bardziej my nie uratujemy nikogo, kto nie chce się uratować sam. Przebudzenie to indywidualna sprawa, każdy jest w tym osamotniony, ale tylko do czasu, kiedy znajdzie podobnych do siebie i odkryje, że inni zrobili to wcześniej i można do nich dołączyć, a wtedy jest raźniej.

  40. Mario nie było mnie długo u Ciebie- mam czas sprzątania życia. Dziś coś mnie tknęło żeby do Ciebie zajrzeć i jak zawsze można na Ciebie liczyć dziękuję za artykuł i komentarze także komentującym.
    Daje mi tyle odpowiedzi i łączy moje kropki, że aż czkawki dostałam…kocham Was wszystkich i dziękuję. 🙂

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s