Komentarz polskiego prawnika do Przekrętu wszechczasów – cz. 3

Tytułem wstępu – część 3 będzie dotyczyła wyłącznie małżeństwa i konkubinatu. W części 4 postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania z komentarzy pojawiających się przy cz. 2 (m.in. kwestia podatku katastralnego nieruchomości).

Małżeństwo

W tej części odniosę się tylko do aspektu małżeństwa cywilnego zawieranego przed urzędnikiem stanu cywilnego, księdzem katolickim w ramach umowy konkordatowej (wtedy gdy ślub jest nie tylko kościelny, ale także i cywilny), ewentualnie za granicą – przed polskim konsulem.

Spadki

Zacznijmy od plusów tej instytucji. Niewątpliwe na pierwsze miejsce wysuwa się kwestia dziedziczenia. W przypadku śmierci jednego z partnerów w nieformalnym związku, dziedziczenie jest trochę utrudnione, ale tylko wtedy gdy zmarły nie pozostawi po sobie testamentu. Jeśli w takiej sytuacji nie ma żadnego testamentu lub pozostawiony testament okaże się nieważny (bo np. nie ma na nim podpisu zmarłego lub został zwyczajnie sfałszowany), to z automatu wchodzi dziedziczenie ustawowe (czyli zasady dziedziczenia wskazane w Kodeksie cywilnym). Póki co niezalegalizowane związki nie są ujęte w takich przepisach. Jeśli zatem dojdzie do śmierci jednego z partnerów, drugi nie odziedziczy nic (chyba, że za życia byli współwłaścicielami np. domu czy samochodu, wtedy odpowiednia część tej rzeczy dalej będzie należała do żyjącego partnera, druga zaś pójdzie do odpowiednich spadkobierców zmarłego – np. dzieci). W przypadku małżeństwa nie ma takich problemów. Po śmierci męża czy żony, jeśli nie pozostawiono testamentu, spadek w pierwszej kolejności trafia w ręce żyjącego małżonka i dzieci zmarłego – uwaga, małżonek zawsze dziedziczy minimum ¼ majątku zmarłego. Np. Jeśli jest małżonek i jeden syn, to spadek podzielimy odpowiednio na pół, jeśli jednak jest małżonek i 5 dzieci, to spadek dzielimy wg zasady, że dla żyjącego małżonka zawsze ¼ majątku zmarłego, zaś dla 4 dzieci przypadnie ¾ tego majątku (dzieci muszą się podzielić właśnie z tych ¾). Oczywiście małżeństwo nie zawsze gwarantuje żonie czy mężowi spadek – można ich bowiem wydziedziczyć albo cały spadek przepisać w testamencie np. sąsiadce. Ważne jest jednak to, że jak przepiszemy cały spadek innej osobie niż żona czy mąż, to wtedy mają oni pełne prawo żądać tzw. zachowku, czyli części tego co by im przypadało, gdyby dziedziczyli. W przypadku nieformalnego związku o zachowku nigdy nie ma mowy.

Podatki

Jeśli już przyjmiemy, że trzeba płacić podatki, choćby w tej podstawowej części od uzyskanego dochodu, to system daje nam „niby-ulgę”, że w małżeństwie można się rozliczać wspólnie – na jednym formularzu PIT. Wtedy wychodzi to korzystniej, niż gdybyśmy rozliczali się samodzielnie (szczególnie, gdy jeden z małżonków jest bezrobotny lub ma niższe dochody od drugiego partnera). Wiem, że podatki to delikatna sprawa, ale napisałem jak to wygląda z oficjalnej strony.

Majątek

Zawarcie małżeństwa powoduje zawsze z automatu powstanie ustawowej wspólności majątkowej pomiędzy małżonkami. Innymi słowy, co do zasady każdy dochód małżonka wchodzi do wspólnego majątku. Nie będzie tak jednak w przypadku majątku odziedziczonego przez jednego z małżonków, nagrody z jego pracy czy dochody z praw autorskich. Oczywiście i to możemy obejść zawierając majątkową umowę małżeńską, popularnie określaną jako intercyza. Intercyza może być podpisana zarówno przed ślubem, jak i po ślubie (nie ma tu ograniczenia czasowego). Kłopot w tym, że nasze prawo wymaga do ważności takiej umowy zachowania formy aktu notarialnego – bez notariusza się więc nie obejdzie. Intercyzę można ukształtować dowolnie np. że każdy z małżonków ma swój majątek, że mają niewielki majątek wspólny (np. tylko dochody z pracy). W każdej chwili umowa taka może być zmieniona czy zerwana, ale też tylko przed notariuszem.

Jeśli zostajemy we wspólności majątkowej małżeńskiej, to uwaga na długi drugiego małżonka. Jeśli zaciągnie on jakikolwiek dług, to komornik może ściągnąć go nie tylko z majątku osobistego dłużnika, ale także z majątku wspólnego małżonków (czyli np. z wynagrodzenia za pracę małżonka, który długu nie zaciągnął). Wiele osób wiedząc, że zbliża się komornik decyduje się na intercyzę (np. przerzucając cały majątek wspólny na małżonka, który nie jest dłużnikiem), ale nie zawsze jest ona skuteczna w takich przypadkach. Dlaczego? Ano dlatego, że jeśli taka intercyza powstanie w ciągu 3 lat od chwili, gdy dług już istniał, to jest ona bezskuteczna wobec wierzyciela. Przykładowo dług powstał w 2014 r., wiemy że komornik zapuka do nas w 2015 r. i nijak się nie wybronimy, zawieramy w 2015 r. intercyzę, na mocy której cały majątek wspólny (także i ten od małżonka – dłużnika) przejdzie w ręce małżonka – nie będącego dłużnikiem. Taka umowa jest ważna, ale bezskuteczna względem wierzyciela. Żeby intercyza była ważna w powyższym przypadku i skuteczna wobec wierzyciela (tj. żeby wierzyciel nie chapnął nam majątku wspólnego), musiałaby być zawarta najwcześniej w 2018 r. (bo przez 3 lata od powstania długu, takich umów się nie zawiera w celu ochrony, bo zwyczajnie nie zadziałają).

Jeśli chodzi o kredyty czy pożyczki, to daleki jestem od namawiania na nie kogokolwiek, bo to jest zwyczajne okradanie ludzi poprzez system wygórowanych odsetek. No ale oficjalna wersja głosi, że banki i inne tego typu instytucje chętniej udzielają kredytów małżonkom, niż osobom samotnym czy żyjącym w niezalegalizowanym związku. Dlaczego? Właśnie z powodu tej wspólności majątkowej, bo jak jeden nie spłaci czy umrze przed spłaceniem długu, to możemy się doczepić do drugiego małżonka. Warto podkreślić, że jeśli jeden z małżonków zaciągnie kredyt na dosyć dużą sumę, bez wiedzy drugiego z małżonków, to możemy skutecznie żądać unieważnienia takiej umowy – najczęściej jednak sprawa musi trafić wtedy do sądu, ale tego rodzaju sprawy są z reguły rozstrzygane korzystnie dla małżonka, który o kredycie nic nie wiedział. Wtedy całą umowa jest zrywana i nic zrobić Wam bank nie może, choćby nie wiem jak kombinował.

Jeśli zaś chodzi o renty czy emerytury po zmarłym. Tutaj także małżeństwo może być przydatne. Obowiązujące przepisy przewidują kilka sytuacji, w których wdowa czy wdowiec mogą uzyskać prawo do renty rodzinnej po zmarłym mężu lub żonie. Po pierwsze, świadczenie to przysługuje jej wówczas, gdy w chwili śmierci współmałżonka osiągnie się wiek 50 lat albo jest się wtedy niezdolnym do pracy. Jeśli w chwili śmierci nie mamy ukończonych 50 lat i nie jesteśmy wtedy niezdolni do pracy możemy jednak otrzymać rentę po zmarłym małżonku, jeśli przynajmniej jeden z powyższych warunków spełni się w ciągu 5 lat od śmierci małżonka lub od zaprzestania wychowywania dzieci, wnuków lub rodzeństwa uprawnionych do renty rodzinnej. Konkubinat nie daje nam niestety prawa do renty po zmarłym partnerze.

W ramach małżeństwa zdecydowanie prościej jest korzystać z majątku wspólnego np. wspólnego samochodu. Ale i ten kłopot można rozwiązać jeśli pozostajemy w związku nieformalnym, wystarczy zawrzeć odpowiednią umowę co do korzystania z rzeczy. Umowa nie musi być przy tym zawierana przed notariuszem. W przypadku związków partnerskich, warto pomyśleć o kupowaniu rzeczy wspólnie, tak aby właścicielami lodówki, samochodu, pralki itd. były zawsze dwie osoby, a nie jedna. W przypadku rozstania łatwiej będzie udowodnić, że majątek należy się każdemu z partnerów w odpowiedniej części.

Kwestie pozwoleń

Małżonkowie i najbliższa rodzina ma prawo wstępu na oddziały szpitalne intensywnej opieki zdrowotnej i prawo informacji o stanie zdrowia żony czy męża. Niestety w przypadku nieformalnego związku, ta zasada nie ma zastosowania (chyba, że przekonacie lekarza aby powiedział Wam o stanie zdrowia partnera). W praktyce lekarze nie żądają dowodów osobistych czy aktów małżeństwa w szpitalach, więc wystarczy że nawet jak jesteście w nieformalnym związku, powiedzieć że jest się żoną/ mężem pacjenta.

Minusy małżeństwa i związku partnerskiego

Minusami związku może być wspomniana już przeze mnie możliwość ściągania długów z majątku wspólnego małżonków, choć jak już napisałem – jeśli dług jest spory i zaciągnięty bez wiedzy drugiego małżonka, to możemy występować o jego anulowanie (uznanie umowy, która doprowadziła do powstania długu, za nieważną). Minusem może być także kwestia rozwodu. Pomijając cały cyrk związany z publicznym praniem brudów i kosztami sądowymi (rozwód ma miejsce tylko, gdy wydany jest prawomocny wyrok sądowy), nie zawsze ten który zawinił rozkładu małżeństwa (bo np. zdradzał) będzie przez sąd uznany za winnego. Dlaczego? Dlatego, że im bogatszy i sprytniejszy małżonek (zazwyczaj ten winny rozwodu), tym większa szansa że będzie kręcił na różne strony, aby wygrać proces. Zawodowi prawnicy reprezentujący rozwodników w sądzie wprost podpowiadają, aby wynajmować świadków, którzy będą zeznawać na niekorzyść drugiego (niewinnego) małżonka – często jest tak, że kupuje się po kilku browarach dla lokalnych pijaczków, aby zeznawali że sypiali z niewinna żoną – wskazując im szczegóły anatomiczne kobiety, które można poznać np. tylko podczas zbliżenia seksualnego. Co gorsze, duża część sędziów daje wiarę takim fałszywym zeznaniom (bo np. niewierny mąż wynajmie 4 czy 5 takich świadków, a uczciwa żona nie umie się obronić). A dlaczego tak ważna jest wina w rozwodzie? Dlatego, że jak mamy jednego winnego, a drugiego niewinnego rozwodu, to ten niewinny może strać się od winnego alimentów (wystarczy, że tylko trochę pogorszy mu się sytuacja materialna z powodu rozwodu i alimenty już ma – można więc być ultra bogatym, po rozwodzie parę tysięcy odpadnie i już możemy żądać alimentów od winnego byłego małżonka).

Kłopot będzie także z dziećmi, o ile oczywiście takie są (dotyczy to tylko małoletnich dzieci, bo te dorosłe nie pozostają już pod władzą rodzicielską). Sąd w każdym wyroku rozwiązującym małżeństwo musi orzec o tym komu dzieci powierza i na jakich zasadach – drugi małżonek może, ale nie musi być ograniczony w prawach rodzicielskich, można go nawet tych praw pozbawić. Z reguły sądy „przyznają” dzieci matkom, rzadko kiedy ojcom (taka sytuacja jest nagminna zwłaszcza wtedy, gdy sędzią jest kobieta). Oczywiście od tej reguły istnieją wyjątki, ale są one naprawdę rzadkie.

W przypadku związków partnerskich o rozwodzie nie ma w ogóle mowy, nie ma też kwestii decydowania o dzieciach pochodzących z takiego związku. Plusem będzie tu z pewnością łatwość rozstania – żadnych formalności. Jeśli partnerzy się pokłócą i zechcą się rozstać, to małoletnie dzieci mogą być „przydzielone” (bardzo złe słowo) jednemu z partnerów tylko wtedy, gdy doprowadzimy do ograniczenia lub pozbawienia władzy rodzicielskiej drugiego z rodziców (to może jednak stać się tylko i wyłącznie na skutek prawomocnego orzeczenia sądowego). Co więcej, dziecko zrodzone z takiego związku nie korzysta z domniemania ojcostwa, a to znaczy że prawdziwy ojciec dziecka chcąc, aby formalnie było ono jego dzieckiem, musi uznać je przed urzędnikiem stanu cywilnego lub sądem.

Minusem związku partnerskiego będzie także to, że rodzic nie dostaje ulg z tytułu samotnego wychowywania dziecka, rozlicza się samodzielnie podatkowo.

Kolejnym minusem jest sposób dzielenia wspólnego majątku. W przypadku małżonków zazwyczaj są to długoletnie spory sądowe, gdzie właśnie to sąd dokonuje ostatecznego podziału majątku małżonków. Im większy spór i większy majątek, tym większa jazda w sądzie, a to z kolei przekłada się na czas sprawy – średni czas to ok. 3 lata przy dobrych wiatrach. W przypadku związku partnerskiego kłopot pojawi się, gdy nie mieliśmy żadnej umowy regulującej stosunki zobowiązaniowe pomiędzy partnerami – wtedy jedyną możliwością też jest sąd, ale jak skutecznie udowodnić, że ten akurat mikser czy pralka jest mój, a nie partnera? W małżeństwie jest to trochę prostsze. Oczywiście, jeśli pomiędzy partnerami istnieje umowa cywilna regulująca ich wzajemne stosunki majątkowe, to kłopot jest mniejszy – stosujemy się zwyczajnie do postanowień tej właśnie umowy.

Akt małżeństwa

Każdorazowe zawarcie cywilnego związku małżeńskiego powoduje powstanie aktu małżeństwa (jest to taki sam akt stanu cywilnego, jak akt urodzenia czy akt zgonu). Jeśli rozwiążemy małżeństwo poprzez rozwód, to akt małżeństwa nie ulega zniszczeniu czy anulowaniu, robi się na nim wzmiankę, że związek po prostu został prawomocnie zakończony. Możliwe jest jednak unieważnienie każdego aktu stanu cywilnego, odbywa się to głównie przy pomocy sądu rejonowego miejsca zamieszkania lub pobytu stałego wnioskodawcy. Kiedy można unieważnić akt stanu cywilnego? Wtedy, gdy stwierdza on zdarzenie niezgodne z prawdą, a więc gdy:

  • sporządzono akt urodzenia dziecka, które się nie urodziło,
  • sporządzono akt małżeństwa, które nie zostało zawarte,
  • sporządzono akt zgonu osoby, która żyje,
  • w trakcie sporządzenia aktu miały miejsce uchybienia, które zmniejszają jego moc dowodową: akt sporządziła osoba nieuprawniona, sporządzono akt dla zdarzenia, które nie może być przedmiotem rejestracji, wpisano do polskiej księgi dokument zagraniczny, który nie jest aktem.

Dodam, że cała procedura unieważnienia aktu jest bezpłatna.

37 myśli nt. „Komentarz polskiego prawnika do Przekrętu wszechczasów – cz. 3

  1. Dzięki za kolejną paczkę:)
    wrzucę swoje 3 grosze do ściepy narodowej…
    Co do informacji- Ugrzędy Państwowe mają prawo poinformować współmałżonka (jeśli nie ma intercyzy) o ewentualnych „zaległościach płatniczych”, komornicy tak samo, banki tak samo. W RP większość banków nie potrzebuje zgody współmałżonka do podjęcia kredytu poniżej 30% całkowitej zdolności kredytowej wnioskodawcy, lub 50k PLN. Powyżej zaczyna zależeć od historii kredytowej wnioskującego.

    Co do medycyny- jeśli pacjent był przyjmowany do placówki medycznej w stanie w którym mógł upoważnić małżonka do udzielania informacji na temat jego zdrowia a tego NIE UCZYNIŁ, nikt z personelu medycznego nie ma prawa udzielić informacji. Jeśli takiej informacji udzieli – można pozwać szpital i to na nie małą kwotę (i łatwy, prosty proces).
    Jeśli pacjent był przyjmowany do placówki medycznej w stanie w którym nie mógł złożyć oświadczenia woli (up. do informacji)- był np. nieprzytomny – lekarze mają prawo poinformować najbliższą rodzinę o zaistniałej sytuacji oraz o tym, w jakim stanie znajduje się pacjent (określenie stanu – ciężki, ciężki stabilny, stabilny, średni, dobry) aktualnie. W informacji nie powinno znajdować się nic więcej.

    Pozytywnych myśli 😉

  2. Kiedyś się dziwiłam,że ktoś zostawia majątek dla kota lub psa 😉 szczególnie bogaci ludzie.Biorąc pod uwagę choćby tych podstawionych świadków kłamiących i potrafiących z ofiary zrobić winnego ,nic dziwnego,że człowiek traci wiarę w drugiego człowieka.

    Od prawników lepiej się trzymać z dala .Ale jak już trzeba pomocy prawnej to lepiej trafić w ręce Lavo i jemu podobnych (ciekawe po czym poznać takiego prawnika?).

    Ciekawi mnie sprawa darowizny.Jeżeli ktoś daruje bliskiej osobie np.nieruchomość.Formalnie jest to jego bo podarowane a darczyńca zgodnie z umową zamieszkuje w niej do śmierci.Tylko zaczynają się nieprzyjemne sytuacje bo coraz częściej szantażuje słownie osobę obdarowaną,że darowiznę można cofnąć,że ma jej płacić pieniądze,że potrzeba remontu itd….
    Czytałam,że aby pozbawić obdarowanego trzeba wznieść sprawę do sądu i udowodnić doznanie krzywdy
    .I tu podobnie jak w rozwodach taka osoba niby pokrzywdzona a cwana i wyrachowana może sobie dobrać świadków potwierdzających ,że ktoś ją skrzywdził.Wiadomo ,że sędzia stanie w obronie staruszej osoby.A osoba ,która całe życie wnosiła coś od siebie do nieruchomości,mieszkała ,dokładała się do opłat,opiekowała się,może zostać na ulicy.
    Lavo jak się dowiem.Czy mogę ci podać zapisek z darowizny.Chodzi o to jak zrozumieć jedno słowo.Bo jak przeczytałam kiedyś to się zdziwiłam jak można użyć takie słowo,które można zinterpretować w różny sposób na takim dokumencie.Ja się zburzyłam wtedy mocno .Bo coś co jest niejasno dla mnie napisane nie powinno być zatwierdzone przez notariusza.

  3. @Katka – jeśli ktoś daruje nieruchomość pod warunkiem takim, że darczyńca ma tam mieszkać aż do śmierci, to raczej jest to tzw. umowa dożywocia, a nie czysta darowizna. Różnica jest dosyć spora, bo darczyńca ma mieszkać w takiej nieruchomości i pozostawać na utrzymaniu obdarowanego aż do śmierci (śmierci darczyńcy oczywiście). Jeśli obdarowany nie utrzymuje darczyńcy, nie pomaga mu, szkaluje go itd. to w takim wypadku można darowiznę zamienić na rentę dożywotnią (darczyńca sam wskazuje ile obdarowany ma mu płacić do końca życia i wynosi się z tej nieruchomości). W przypadku czystej darowizny – np. gdy darujemy komuś dom, a obdarowany w nim nie mieszka, to z powodu tzw. rażącej niewdzięczności obdarowanego (np. gdy obdarowany znęca się nad darczyńca, wyzywa go, obmawia wśród innych ludzi), darowiznę można cofnąć. Nie trzeba iść z tym do sądu, wystarczy że darczyńca na piśmie wyrazi swoją wolę, że odwołuje dokonaną darowiznę, poda przyczyny odwołania, wskaże żądanie zwrotu przedmiotu a następnie wręczy obdarowanemu (najlepiej za pokwitowaniem lub listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru). Sąd nie jest więc potrzebny, chyba że obdarowany nie zechce się wynieść z nieruchomości, ale wtedy zakładamy sprawę do sądu o wydanie nieruchomości i wygraną may w zasadzie w kieszeni. Jedna uwaga – na odwołanie darowizny mamy tylko rok od chwili, kiedy darczyńca dowiedział się o niewdzięczności obdarowanego (np. od chwili, gdy obdarowany pobił darczyńcę, czy go zwyzywał).

    Co do zaś zapisu w samej umowie – możesz podać go tutaj, jeśli Maria oczywiście pozwoli. Może publicznie coś wymyślimy, a ktoś na tym skorzysta.

  4. @RH+ Aby bank mógł prowadzić egzekucję z całego majątku wspólnego małżonków, musi wcześniej dostać zgodę współmałżonka dłużnika na zaciągnięcie kredytu lub pożyczki – i to w formie pisemnej (poza sytuacją, gdy kredyt przeznaczony jest m.in. na zaspokajanie zwykłych potrzeb rodziny, wtedy, nawet gdy kredyt był udzielony bez zgody drugiego małżonka, odpowiadać będą razem).Zgody nie można jednak domniemywać. A to oznacza, że bank musi dysponować dokumentem, z którego wyraźnie wynika, że małżonek zgadza się na zaciągnięcie zobowiązania. W takim przypadku jak zapuka komornik do zdziwionego małżonka, można starać się unieważnić umowę kredytową. Banki, które udzielają kredytów czy pożyczek bez zgody drugiego małżonka, sporo ryzykują. Choć znając poziom wiedzy naszego społeczeństwa, te ryzyko chyba nie jest aż tak duże 😦

  5. Lavo serdecznie Ci dziękuję za odpowiedz . Jutro postaram się dokładniej opisać ten przykład cytując z notarialnej umowy. Może się komuś przyda jak będzie chciał coś podarować komuś . I odwrotnie osoba obdarowana też się dowie jak to działa.
    Napiszę tylko ,że jestem w szoku ! Ta darowizna nie została jeszcze cofnięta .Podejrzewam ,że to nastąpi .
    Pozdrawiam

  6. Bo ludzie myślą, że jak każą płacić to trzeba płacić, a jak coś podpiszą to już na wieki wieków i tylko sąd może coś wskórać, a i nawet wtedy za grubą kasę u prawnika. A tak naprawdę jest często inaczej.

    Odnosząc się jeszcze do Twojego komentarza dotyczącego szukania dobrych (tj. uczciwych) prawników. Z mojego doświadczenia wynika, że takich jest naprawdę niewielu, głównie dlatego że wolą trzepać kasę z nieświadomych ludzi, a nie naprawdę pomagać (co nie znaczy, że mają pomagać za darmo, ale uczciwie, bez naciągania). Hmm, może ja w końcu jakąś stronkę z poradami otworzę i zamiast bezskutecznie szukać pracy będę pomagał innym? 🙂

  7. Super pomysł!!! Czy mogę się uznać za matkę chrzestną tego pomysłu? W końcu to u mnie debiutowałeś 🙂

  8. Oczywiście, jak najbardziej 🙂 Ostatecznie dzięki Tobie Mario mogłem zacząć pisać bardziej publicznie. To faktycznie się nad tym zastanowię, bo może akurat to byłby mój pomysł na życie i utrzymanie się. Oczywiście póki co, będę pisał tu dalej – za Twoim dalszym pozwoleniem oczywiście.

  9. Lavo- bank powinien, niestety (albo na szczęście) nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Pisałeś wcześniej (albo źle zrozumiałem, bo jak zauważył warlilan mogę mieć problemy z czytaniem) ze w przypadku duzego kredytu wziętego bez zgody małżonka, można próbować unieważnić kredyt. Chodzi tylko o duże kredyty, czy wszystkie prócz konsumpcyjnych?

  10. hej Lavo, dzieki za nastepny material.

    mysle, ze gdybys robil porady za sensowne pieniadze ( bo musisz z czegos zyc) to mialbys roboty po pachy, nie licz, ze brac adwokacka bedzie z Toba chodzic na piwo;)

    wracajac do egzekucji za dlugi wspolmalzonka, mysle ( daj znac czy sie zgadzasz) ze ten obowiazek uzyskania zgody wspolmazonka na zaciagniecie kredytu na tzw. extrasy w zyciu, czyli nie podstawowe potrzeby wynika z tego, ze od momentu zawarcia slubu cywilnego, stworzona jest nowa komorka, jakoby nowa korporacja matka dla 2 oddzielnych korporacji ( 2 osoby prawne, lacza sie w jedna calosc, jedna korporacje).

    wiec jesli jeden z zarzadu ( np. maz) ma ochote zaciagnac dlugi a konto tejze korporacji, to bank wlasnie ma obowiazek upewnic sie, ze druga czesc-czyli zona, o tym wie i daje na to zgode. inaczej wlasnie sciaganie naleznosci byloby po prostu okradaniem zony, jesli ich wspolny majatek jest uszczuplany, to poziom zycia zony, ktora nie miala pojecia o kredycie jest znacznie pomniejszony.

    tu jest mysle zasada full disclosure, czyli kawa na lawe, bank podpisujac umowe tylko z mezem-stawia zone przed faktem dokonanym, nie dajac jej mozliwosci zapoznania sie z warunkami umowy, to zupelnie tak, jak ja sprzedalbym nasz wspolny samochod mojemu koledze-bez Twojej zgody. on przyszedlby do Ciebie i zarzadal kluczykow wymachujac umowa ze mna.

    mysle, ze nie tylko mozna taka umowe z bankiem uniewaznic, mozna zrobic duzo wiecej. mozna zarzadac zwrotu wszystkich splat, lacznie z odsetkami, mozna rowniez wytoczyc sprawe bankowi za oszustwo. zarzadac zadoscuczynienia za wszystkie krzywdy jakie wynikly z faktu splacania niewaznej umowy, i mysle ze mozna pojechac po zaworach kierownikowi dzialu kredytowego…i to solidnie. i mysle, ze nie potrzeba nawet do tego adwokata, calkiem mozliwe, ze bank zlozylby niezla oferte ugodowa juz po paru sensownych korespondencjach.

    malzenstwo, to tylko moja prywatna opinia-nie widze wielkich zalet, wszystko co „daje” rzad w zamian za to, ze bedzie piastowal najwazniejsza role w tej unii-daje spowrotem to, co wczesniej ukradl. zupelnie tak, jakbym ja rabnal Twoj tv, potem laskawie pozwolil Tobie poogladac w niedziele, pod warunkiem ze najpierw posprzatasz moja chate, niech sie wala, to moje zdanie. kazda umowa miedzy malzonkami jest swieta, i wykracza ponad korporacyjne prawa, tym sposobem wszelkie sady beda mialy guzik do powiedzenia. pod warunkiem ze umowa jest uczciwa, i respektowana przez obie strony-co innego jesli jedna ze stron zechce „pomocy” z systemu.

    pozdrawiam

  11. RH+, Lavo

    mam pytanie, jesli bank w RP nie potrzebuje zgody wspolmazonka na pozyczke, czy jest wymagane pelomocnictwo prawne do podejmowania decyzji dla jednego z maloznkow, czy takie prawo jest tylko domniemane?

    jesli moja zona, za moimi plecami podejmuje decyzje takie jak kredyt na 5 dych, gdzie w RP to jest spora suma, do tego szalone odsetki to nasz caly budzet domowy runie doslownie w gruzach, nie wydaje Ci sie, ze bank powinien miec jedno albo drugie? ( zgode wspolmalzonka badz pelnomocnictwo od zony dla meza/meza dla zony w kwestii podejmowania wszystkich decyzji komercyjnych).

    nie szukalem nigdy tego, ale mozliwe jest, ze takie umowy mozna anulowac, sama unia 2 ludzi, i stworzenie nowej komorki nie powoduje z automatu pozbawienie praw zadnej ze stron. bedac w zwiazku, nie tracimy mozliwosci podejmowania wlasnych decyzji, jesli moja zona mysli, ze moze w moim imieniu zaciagac dlugi-to sie bardzo myli, bez wzgledu na to, czy mamy intercyze czy tez nie. nie mam pojecia jak do tego podchodzi polskie prawo, ale wydaje mi sie, ze jest spora szansa anulowania takich umow.

    pozdrawiam

  12. Powiedziałbym, że niewywiązywanie się banków ze swoich obowiązków działa tu na szczęście takich kredytobiorców (bo dostają oni szansę na unieważnienie całej umowy kredytowej). Dotyczy to wszystkich kredytów, niezależnie od tego jak je nazwiemy. Zaciągnięcie kredytu bez zgody drugiego małżonka, w sytuacji gdy istnieje ustawowy ustrój majątkowy jest dopuszczalne tylko w 3 przypadkach: gdy dotyczy to czynności w bieżących sprawach życia codziennego (np. kredyt na zakup nowej lodówki);czynności zmierzającej do zaspokajania zwykłych potrzeb rodziny (np. kredyt na opłacenie zaległych rachunków); czynności podejmowanych w ramach działalności zarobkowej (np. kredyt na zakup komputera). W praktyce jednak możemy dosyć łatwo wskazać, że pieniądze z kredytu szły na zaspokojenie potrzeb tylko tego małżonka, który pożyczył pieniądze, a nie na potrzeby całej rodziny czy na prowadzenie przez niego działalności gospodarczej. Jest to więc jakaś szansa, na to żeby nie unieważnić całą umowę kredytową.

  13. @Piotras – z tymi bankami to dobrze kombinujesz i masz rację, że oprócz unieważnienia całej umowy kredytowej u małżonków, możemy żądać odszkodowania. Zwrot całej wpłaconej dotychczas sumy to jest już standard – unieważniając umowę, unieważniamy ją od początku, więc to co wpłaciliśmy, bank musi nam oddać (muszą się wyzerować konta zarówno po stronie banku, jak i stronie kredytobiorcy). Nie zgodzę się tylko z tym, że jak mamy małżeństwo to tworzą się osoby prawne – człowiek w polskim prawie jest zawsze osobą fizyczną, nigdy prawną, choćby nie wiem co robił. No chyba, że przyjmiemy taką osobowość prawną jako metaforę lub zamiennik zdolności prawnej, to wtedy się zgodzę. No ale to jest tylko niuans, bo i tak Twój wywód poszedł w dobrą stronę. Czyli szansa na unieważnienie umowy jest i to nawet bez sądu, jak słusznie wskazałeś – wystarczy tylko fajne pisemko zrobić i „postraszyć” paragrafami dyrektora banku 🙂

    Co do kwestii pełnomocnictwa – nie można domniemywać czegoś takiego, bo zrobiłby się niezły bałagan. Każdy z małżonków powoływałby się na takie prawo, że niby ma domniemaną zgodę współmałżonka np. na sprzedaż mieszkania. Zgoda musi być wyraźna i to na piśmie. Bez zgody, jeśli małżonek zrobi numer i zaciągnie jakąkolwiek umowę zobowiązującą do czegokolwiek, można ją anulować (unieważnić), ale musi o to wystąpić ten małżonek, który nie dał zgody na zawarcie takiej umowy i wtedy, gdy nie zajdą te 3 sytuacje opisane w moim poprzednim komentarzu (m.in. zaciągnięcie kredytu na zaspokojenie podstawowych potrzeb rodziny takich jak jedzenie czy ubrania).

  14. Piotras – dobre pytanie.
    Lavo – dzięki za odpowiedź, bo też takie wątpliwości noszę. W prawie bankowym i KC nie ma nic na temat domniemanej zgody małżonka. Czyli de facto nielegalną jest jakakolwiek umowa obciążająca małżonków, jeśli podpisał się pod nią tylko jeden z nich. 🙂 Podoba się.

    A może na wojnę z bankami – wiemy, jakie warunki musi złamać bank 😉 byśmy bez problemu mogli anulować umowę, więc czemu nie ponieść ryzyka… Heh… mogłaby to być ciekawa wojna (i łupy niezłe)…

  15. RH+ Bo tutaj zastosowanie znajdzie nie tylko prawo bankowe czy prawo cywilne, ale także odpowiednio i Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy – stąd połączenie kilku przepisów i mamy całkiem ciekawą (dla nas) sytuację.

    Piotras – napisałem Ci odp. na Twoje dzisiejsze pytanie, ale czeka na moderację Marii. Dłuższe odpowiedzi widać tak mają.

  16. Moderacja doprowadza mnie do szału!!!!!!! Komentarze powinny ukazywać się bez moderacji, ale się nie ukazują. To wymaga ode mnie stałego siedzenia przy kompie i sprawdzania co się dzieje. Jak tylko zajmę się czym innym następuje zator i dyskusja traci ciągłość. Nie wiem co z tym zrobić. Wrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!!

  17. Lavo – ale w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym też tego nie znalazłem (choć od razu się przyznam – czytałem szybko i to zanim Kol. walirlan zwrócił mi uwagę na ew. brak zrozumienia tego co czytam), choć mogłem przeoczyć, albo nie zrozumieć. Dziś po robocie usiądę do KRiO i jeszcze raz to przeczytam (dużo tego nie ma).

    No i jeszcze jedna ciekawa rzecz – prawo hipoteczne i ksiąg wieczystych (w weekend się tym zajadałem) – tam też jest kilka wskazówek na temat hipotetycznego zajęcia przez banki. Być może w warunkach RP zdjęcie hipoteki będzie łatwiejsze, niż Piotras podejrzewa. (Moja siostra wymyśliła taki manewr – umówić sie z bankiem na spłatę kredytu hipotecznego, w trakcie spotkania poprosić o umowę i zrobić wielkie oczy, dlaczego nie chcą jej wydać. Następnie zabezpieczyć pieniądze w depozycie sądowym i napisać do banku pismo – że jeśli nie mają umowy, to nie ma kredytu, a co za tym idzie nie ma również hipoteki (no i pieniądze w sądzie zdeponowane generują straty – pieniądze którymi nie obracamy, nie zarabiają i to już jest strata). Powoli ten plan w życie wprowadza, jak będą wyniki jakieś – dam znać.

    I taka jedna rzecz – raz unieważnionego kredytu nie da się uważnić. CZyli jeśli raz dogadamy się z bankiem że kredyt jest nie ważny, nie ma kredytu. Jeśli ta czy następna próba unieważnienia (albo w ogóle wkręcenia banku w bezpodstawne roszczenia – Piotr, skąd jest to prawo 1+3 odszkodowania, bo znaleźć nie mogę?) spełznie na niczym – nie znaczy, że następna się nie powiedzie i że bank ma ważną umowę.

    Czym więcej piszemy i czym więcej czytamy, tym więcej mamy sposobów na to, by walczyć z lichwą. Tylko czy ucieczka od pojedynczego kredytu to walka z nimi? A może zamiast uciekać, to należy brać kredyty? jednak z głową, by już na starcie wiedzieć, jaką taktyką będzie się pociągać do odpowiedzialności bank za bezpodstawne roszczenia? Czas pokaże.

  18. jakby jeszcze ludzie zrozumieli mechanizm powstawania kredytu, zaleznosc statusu kredytotworcy vs kredytobiorcy i fakt, ze to ta sama osoba (my) to jutro bylaby tu rewolucja.

    juz jest tu na blogu duzo info na ten temat, jesli sie to rozwinie to moze byc ciekawie.

    skoro umowa nalezy do jej tworcy ( obie umowy, kredytotworcy i kiedytobiorcy) a bank nie ma ich w swoim posiadaniu, to popelnil przestepstwo…popiszemy o tym moze, szczegolnie w relacji do prawa kontraktowego, bo to w duzej mierze jest uniwersalne na calym swiecie. co wiecej, nie ma mozliwosci (moim zdaniem) zeby splodzic ustawe ktora by to prawo mogla zmienic badz anulowac. bo jaka ustawa moze zabrac nasze prawo do otrzymania wszystkich info zanim podpiszemy kontrakt ( full disclosure), albo prawo do otrzymania czegos wartosciowego w zamian ( equal consideration) albo to, ze swiadomie mamy sie zgodzic na wejscie w umowe ( meeting of the minds) ??

    mysle, ze elitom pali sie powoli grunt pod nogami, i dlatego chca nas „uzdrowic” cala masa muslimskich dzikusow, zebysmy nie mieli czasu na takie pomysly jakie tu trenujemy;)

  19. Piotras – dobrze kombinujesz. Jeśli nie ma umowy to nie ma zobowiązania, no chyba że mamy zobowiązanie ustne, ale wtedy mamy słowo przeciwko słowu (jeden mówi, że dług jest, a drugi że długu nie ma). Generalnie więc chyba idziemy dobrym tropem, choć jeśli ktoś nie musi to niech w ogóle nie zaczyna z kredytami i pożyczkami.

    Astromario – ja wiem, że moderacja to nie Twoja wina i że faktycznie jest to jakiś kłopot. Od siebie mogę dodać, że moje dłuższe komentarze wpadają do moderacji, podobnie jak te z linkami do jakichś stron. Krótkie komentarze nie wymagają moderacji – może w długości tekstu komentującego leży klucz do rozwiązania? Może poszukaj w wolnej chwili w opcji bloga – PANEL-DYSKUSJA (i właśnie tam coś pozaznaczaj lub poodznaczaj). Może można niektórych użytkowników pozaznaczać, że mogą komentować bez moderacji (a jak nie będą się zachowywać to ban).

  20. Piotras, pali się psim synom pod dupami a pod nogami lód pęka. Co do banków – tylko czekać, jak ten temat rozejdzie się po narodzie, jak salonowy cichacz wstydliwie puszczony – i nie będzie się dało udawać, że w tej sprawie nic nie śmierdzi. Pytanie tylko – dostaniemy wszyscy bana na banki, pożyczki, kredyty, zamkną nam konta, czy tylko za jakiś czas spotkamy się na piwie i szampanie – na stypie pierwszego banku, jaki poległ…

    Co do dzikusów – jeśli wprowadzą ich do polski, zaczną powstawać obywatelskie patrole uliczne, rekrutujące się z kibiców, Młodych Strzelców, ale pewnie też z „cywili”. Polacy nie są tak karni jak niemce i nie są tak zlaicyzowani jak france, u nas może polać się krew również muśliminów (jeśli poleje się nasza, to muśliminów z pewnością w żyłach nie pozostanie). Nie sądzę, by makrela spodziewała się, że wprowadzi muśliminów do RP, raczej chodzi o odwrócenie uwagi od możliwych roszczeń co do reparacji wojennych (na linii niemce – RP), ewentualnie zmącenie, by naród się nie zorientował, że oddał suwerenność, za przywileje (sic!) które zostały nam odebrane, albo zostaną w najbliższym czasie (zamknięcie granic, zniesienie eurojałmużny dla krowopasów i fabrykantów, zniesienie socjalu na zachodzie), bo może sięgnąć po swoją suwerenność.

  21. Mario – mamy kompilację przekrętu wszechczasów dokonaną przez Kol. wariliana (jeśli przekręciłem, przepraszam, za dużo podobnych literek obok siebie i się gubię), do tego komentarze Lavo (już w 4 częściach), ale jak zarchiwizować komentarze? Dyskusję pod artami? Bo to też kawał materiału i duuużo literek, dużo też latania, by znaleźć informacje, jakie tu wrzucamy. Czy jest jakiś sposób na to, by te komentarze do dyskusji również zarchiwizować.

  22. RH+ to chyba najlepiej skopiować sobie całe te moje teksty wraz z komentarzami i wkleić do Worda albo innego edytora tekstu i zapisać sobie na komputerze (ewentualnie wydrukować).

  23. Cz. 4 komentarza poleciała na maila do Marii – jest tam trochę zaległych odpowiedzi na Wasze pytania z wcześniejszych części. Mam nadzieję, że taka forma odpowiadania nie jest za bardzo chaotyczna i jakoś idzie to przeczytać i zrozumieć.

  24. Kochani, mam lekkie opóźnienie w czytaniu komentarzy, jak przeczytam wszystkie, to odpowiem. Co do archiwizowania komentarzy to nie wiem czy się da, można zarchiwizować cały blog, hehe, ale to trochę za dużo. Zresztą komentarze wciąż się sypią, więc jak zarchiwizujesz, to zaraz będą nowe i trzeba będzie je dodawać.

  25. Lavo ja też trzymam kciuki za twój sukces zawodowy . Dużo prawników działa za granicą bo mimo wiedzy i zdolności nie mają odpowiednich wejść i szans aby pracować w kraju .

    Nie jestem dobra w wyrażaniu się na piśmie. Mam nadzieję ,że to co napiszę będzie miało „ręce i nogi” .Postaram się w skrócie opisać moją sytuację odnośnie darowizny.

    UMOWA DAROWIZNY
    &2 . P. Kowalska daruje córce P. Nowak nieruchomość ……………
    a P. Nowak darowiznę tą przyjmuje i oświadcza ,że nabycia dokonuje będąc panną .

    &4. Wydanie nieruchomości obdarowanemu nastąpi w dniu dzisiejszym i z dniem dzisiejszym przechodzą na niego wszelkie korzyści i ciężary związane z nabytymi tym aktem prawami .

    &5. P. Nowak wyraża zgodę na dalsze , dożywotnie , bezpłatne zamieszkiwanie P.Kowalskiej
    w przedmiotowej nieruchomości .

    &6. Koszty niniejszej umowy oraz opłaty sądowej ponosi obdarowany .

    ………………………………………………………………………………………………………………………………………………………
    Tak to w skrócie wygląda . Kilka miesięcy wcześniej matka napisała testament . A potem zrobiła tą darowiznę . Czy w takim razie testament ma znaczenie również ? W testamencie jest wydziedziczona jedna córka z poprzedniego związku.

    Dodam również , że mam dwie siostry ,które mają innego ojca . Ja się urodziłam i wychowałam w tym domu . Siostry nigdy z nami nie mieszkały .Mają swoje nieruchomości .
    Pięć lat minęło od darowizny . Dopiero w ubiegłym roku gdy zaprosiłam mamę do siebie ( mieszkam za granicą ) zaczęły się docinki typu ” darowiznę można cofnąć ” ” żałuję ,że nie zapisałam twojej siostrze ” żądania miesięcznej kwoty pieniężnej ,szantażowania chorobą (która może ją spotkać ) itd… w sumie to trudne relacje .Nie chcę tutaj nikogo zanudzać tylko zrobić zarys sytuacji . Bo ja właśnie im więcej takich tekstów zaczęłam słyszeć uświadomiłam sobie ,że coś z tymi darowiznami jest nie tak . Zaczęłam trochę czytać w internecie . Trafiłam na blog Marii . Teraz wiem ,że przyjęłam tą darowiznę będąc w pośpiechu w polsce .Nie dowiadując się jakie warunki spełnić muszę aby jej nie stracić . Oj ja naiwna myśląc ,że ktoś coś daruje szczerze .

    Lavo jeśli znajdziesz jeszcze siły i chęci aby to objaśnić na ” chłopski rozum ” będę bardzo wdzięczna 🙂

    Ciekawi mnie jeszcze sprawa zachówku . Czy to prawda ,że należy się moim siostrom przyrodnim ? Oczywiście informacje te są od mojej mamy . Coraz bardziej się utwierdzam ,że darowizna i spadki to same kłopoty dla osoby otrzymującej . Bo to trzeba by sprzedać nieruchomość ,opłacić podatki ,spłacić siostry ( właściwie obce mi osoby ) . A samemu pozostać bez mieszkania z resztką pieniędzy ( na domek na działce może by starczyło 😉

  26. Moderacja jest ustawiona tak, że ja muszę zaakceptować tylko pierwszy komentarz danej osoby, a kolejne jej komentarze już nie wymagają moderacji. Są jeszcze 2 inne opcje do wyboru: moderowanie wszystkiego bez wyjątku albo niemoderowanie niczego. Pierwsza odpada, bo nie mam czasu na takie zabawy, druga odpada, bo wtedy blog zostałby zalany spamem i wygłupami różnych trolli albo „roszczeniami” siostrzyczek, którym się uroiło, że łamię ich prawa człowieka.

  27. @Katka
    W tej umowie mamy do czynienia z darowizną oraz ustanowioną na nieruchomości służebnością mieszkania, tj. prawem do dożywotniego zamieszkiwania tej nieruchomości. Służebność taka może zostać zniesiona albo zamieniona na dożywotnią rentę lub jednorazowe odszkodowanie. Na samym początku chyba zrobiłaś literówkę, bo raz jest, że darowizna jest dokonywana na rzecz córki P. Nowak, a potem jest, że P. Nowak oświadcza (a przecież P. Nowak nie może oświadczać, bo nie jest obdarowaną. Obdarowaną jest jej córka).

    Testamenty mają znaczenie dopiero po śmierci osoby, która je sporządziła – za życia przyszłego spadkodawcy nigdy nie wywołują żadnych skutków prawnych, bo można je co chwilę zmieniać. Sama darowizna o tak dużej wartości może jednak wpłynąć na dział spadku w przyszłości pomiędzy spadkobiercami, ale to jest bardzo rozległy temat, uzależniony od konkretnej sytuacji rodzinnej i spadkowej, więc tutaj się o tym nie będę rozpisywał.

    Jeśli nie ma podstaw do tego, żeby cofnąć darowiznę, to nikt Ci nie ma prawa odebrać darowanej Tobie nieruchomości (chodzi o to, że musiałabyś swoim zachowaniem pokazać rażącą niewdzięczność wobec darczyńcy – nie zwykłą niewdzięczność, a właśnie „rażącą” – czyli np. pobicie darczyńcy, zamordowanie go, nękanie, trwałe szykanowanie itd.). Po 5 latach jednak marne szanse, że uda się taką darowiznę cofnąć – na to jest tylko rok od chwili, kiedy darczyńca dowiedział się o rażącej niewdzięczności obdarowanego. W Twoim wypadku więc bardzo mało prawdopodobne, żeby można było skutecznie to cofnąć. Nikt nie ma także prawa żądać od Ciebie jakiejkolwiek kwoty miesięcznej z tytułu samej darowizny, no chyba że nie wykonujesz tego zapisu, że darczyńca ma prawo mieszkać tam aż do swojej śmierci – ale nawet wtedy potrzebny jest wyrok sądowy lub umowa zamieniająca służebność mieszkania na rentę lub odszkodowanie.

    Odnośnie zachowku (nie zachówku – wiele osób źle używa tego pojęcia). Słowo to wywodzi się od „zachować”, a nie „zachówać”. Pozwolisz, że o tym napiszę w cz. 5 komentarza, ale to w nowym roku – wiele zależy od konkretnych czynników. Poradzę tylko, że jeśli siostry się o to nie upominają, albo upominają ale nie mają czasu załatwić sprawy przed sądem, to lepiej tego nie ruszaj i nic nie płać – w cz.5 wyjaśnię dlaczego. obowiązek zachowku można stosunkowo łatwo obejść poprzez przeczekanie, dlatego że ludzie nie orientują się w przepisach.

  28. Lavo jeszcze raz dziękuję 🙂 to cenne informacje dla mnie .
    Mario tobię też serdecznie dziękuję za publikację .

    Lavo ” Kowalska” jest matką .
    ” Nowak ” to córka .
    Oczywiście ,że mama mieszka , ma na swoje utrzymanie .Więc umowę sumiennie wykonuję .A na moją pomoc może zawsze liczyć ,gdy zajdzie taka potrzeba .

    Z niecierpliwością czekam na dalszą część odnośnie zachowku .

  29. Moim skromnym zdaniem pisanie umowy dożywocia i przekazanie aktem notarialnym , powinna mieć obowiązek powiadomienia innych spadkobierców o tym stanie rzeczy. U mnie ja opiekowałem się ojcem do końca jego życia,pomagałem jak mogłem. Po śmierci taty okazało się że tata za namową siostry pozbawił mnie zachowku od ,spadku podpisując akt darowizny mieszkania z dożywociem.
    Czyli siostra była cwana naopowiadała u notariusza że tylko ona opiekowała się ojcem a wysługując się mną niepełnosprawnym który opiekował się tatą. Pomimo iż posiadam pierwszą grupę inwalidzka pozbawiła mnie wszelkich praw. Moim zdaniem jest to oszustwo i powinno być srogo karane w Polsce, bo w ten sposób omija się prawo aby za darmo przejąć nieruchomość bez wiedzy spadkobierców , nie ujawniają do końca życia treści aktu notarialnego, spadkobierców. Przejęcie praw spadkowych w ten sposób, i pomimo iż jedno z niepełnosprawnych dzieci ma i opiekowało się tatą do końca jego życia, nie ma nic po tacie. Brak zachowku dla niepełnosprawnego syna uważam za przestępstwo ze strony siostry, notariusza oczywiście nieumyślne w jego wypadku i prawa które nie chroni niepełnosprawnych.

  30. Po śmierci dożywotnika spadkobiercy mogą próbować podważyć skuteczność umowy – ale tylko na drodze sądowej i przy tym powołując się na pewne okoliczności sprawy. Taki proces jest jednak skomplikowany i obarczony dużym ryzykiem przegranej przez powoda – trudno jest bowiem udowodnić, że zawierający umowę dożywocia (dożywotnik) nie był świadomy tego, co robi, lub że była to fikcyjna umowa w celu obejścia przepisów o zapłatę zachowku w przyszłości. Jeśli jednak miałbyś dowody w tej sprawie, to możesz pomyśleć o sprawie sądowej – tylko zajęłoby to trochę czasu, a i wygrana nie jest pewna.

  31. witam moja teściowa wyszła za mąż we Włoszech ponad 11 lat temu .Jej mąż przed ślubem przepisał wszystko na dzieci. Czy po jego śmierci coś się jej należy czy nie.Jego dzieci każą jej opuścić mieszkanie.

  32. Ale do takiej sprawy potrzeba więcej informacji, np. to czy mąż był Polakiem, czy była intercyza i kilka innych pytań. Nie wiem czy Maria pozwoli na takie prywatne porady prawne na Jej stronie – zawsze możesz poprosić ją o mojego maila i prywatnie się ze mną skontaktować.

  33. To w tej kwestii nie pomogę – tu trzeba zastosować prawo włoskie, a tego nie znam.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s