Mała ilość trucizny podawana przez dłuższy czas zabija tak samo jak duża jej dawka podana od razu – Fritz Haber

Fritz Chaber to ten miły koleś, który wynalazł gazy bojowe i nawozy sztuczne. Oczywiście, reprezentant Narodu Wybranego (ciekawe, co to był za „bóg”, który ich wybrał i w jakim celu to zrobił?)

Wczoraj weszłam do sklepu i mój wzrok padł na różne śledziki i koreczki śledziowe. Był ich wielki wybór. Jak wiadomo, jak się na coś smakowitego patrzy, to zaraz nabiera się chętki, żeby to zjeść. Ja nigdy nie kupuję przetworzonej żywności, chyba, że jest przetworzona minimalnie, np. śledź + oliwa + przyprawy ziołowe. W zasadzie w ogóle nie jadam żywności nie-roślinnej, ale czasem się zdarza, że mam ochotę zgrzeszyć. Już miałam te śledziki wrzucić do koszyka, ale mnie tknęło, żeby przeczytać co jest w składzie. Były to różne receptury od różnych producentów. We wszystkich olej rzepakowy (nie ma już rzepaku nie-GMO), hydrolizat sojowy (nie ma już soi nie-GMO – po co ten dodatek białkowy, czy śledzie nie mają dość białka i trzeba je wzbogacać?) oraz sacharyna lub tajemnicze „substancje słodzące”, czyli oczywiście nasz stary, dobry znajomy aspartam (ludzie już wiedzą, jaki ma numer E i jakie ma nazwy maskujące, więc się ich oszukuje nie podając nazwy, może dadzą się nabrać).

Śledzików nie kupiłam.

Postanowiłam więc zawalczyć z glutenem i kupić wafle ryżowe. Od razu odrzuciłam wszystkie z kukurydzą, a nawet wieloziarniste, bo na bank z kukurydzą i wybrałam ryżowe z solą morską i drugie, z algami. Wrzuciłam je do koszyka, ale toś mnie tknęło, żeby sprawdzić skład. We wszystkich… mąka kukurydziana. Po co?

Wafli nie kupiłam.

Piekę chleb orkiszowy z hodowli ekologicznej i z odmian zalecanych przez św. Hildegardę. Niby też z glutenem, ale ten przynajmniej nie uczula i nie powoduje nietolerancji.

10 myśli nt. „Mała ilość trucizny podawana przez dłuższy czas zabija tak samo jak duża jej dawka podana od razu – Fritz Haber

  1. A sól morska zawiera zapewne E536, czyli żelazocyjanek potasu, jako antyzbrylacz. Dlaczego akurat ten związek, są przecież inne? Bardziej szkodliwy? W sklepach obecnie nie można już kupić niczego co nie zawiera, a lista tych polepszaczy jest coraz dłuższa. Oczywiście wszystkie one są tylko „dla naszego dobra”. Trzeba przejść na samowystarczalność.

  2. Ale jak uzyskiwać sól we własnym zakresie 😉 ?

    Sól kłodawska bez jodu (tzw. „do ogórków”) nie zawiera niczego, poza samą solą. W sezonie można ją kupić w większości sklepów, dlatego ja robię latem zapasy na cały rok.

  3. Podobno niektórzy jeżdżą do Wieliczki po roczny zapas. I na razie sól himalajska chyba jest bez dodatków. Niestety droższa.

  4. Ricardo, pijesz do mnie? U Kefira też mnie wyśmiano, przecież sól himalajska jest najzdrowsza na świecie. Jestem przekonana do wielickiej soli, bo ona jest zwyczajnie brzydka szara i taka nie sypka, a himalajska jest taka piękna sypka, bez grudki najmniejszej (chyba, że akurat jest w takich równych bryłkach). Nie przekonasz mnie, że dobry Bóg/Centrala/Uniwersum o nas Słowianach w kwestii soli zapomniał. Zapas robię na dłużej, bo nie wiem jak długo jeszcze będzie się opłacało w Wieliczce sól wydobywać, przecież chińska jest tańsza.

  5. A dlaczego Ricardo miałby pić do ciebie?

    Ja mam himalajską w dużych kawałkach i drobną (do solniczki), ale one się wcale nie zbrylają, więc to jest chyba podejrzane. Sól kłodawska się zbryla i czasem trzeba w nią zdrowo walnąć młotkiem.

  6. Piszą, że sól himalajska jest najlepsza i że każdy, kto jej spróbował nie zechce już używać żadnej innej. Guzik prawda. W dalszym ciągu jestem wielbicielką polskiej soli kamieniej i nie zamienię jej na żadną inną!

  7. Od dłuższego czasu nie widzę w sklepach soli niejodowanej z Wieliczki, byłam tam ostatnio i nawet przewodnik mówił, że wszystko co wydobywają to jodują.
    Można kupić (chociaż też trudno znaleźć) kłodawską.
    W Wieliczce można kupić ale takie większe kawałki w cenie 7 zł za kg.

  8. Kłodawska niejodowana bywa w sklepach w sezonie ogórkowym (hehehe), czyli latem, kiedy ludzie robią kiszonki. Bywa też dużych workach, po 5 kg. Jodowana sól sprawia, że ogórki gniją i śmierdzą, więc ludzie domagają się niejodowanej. Trzeba szukać soli do przetworów, ale i tak spojrzeć, czy rzeczywiście jest niejodowana, bo różnie bywa. Firma O’Sole też miewa sól niejodowaną. Ja latem robię zapas na cały rok.

  9. Niedobory jodu uzupełniam jodyną, którą smaruję skórę w niewidocznym miejscu, np. na brzuchu. Jeśli rano po obudzeniu nie ma śladu po jodynie, to znaczy, że organizm bardzo potrzebuje tego pierwiastka. Można też kupić jod do płynu Lugola (który już został zdelegalizowany) na Allegro. Jodowanie soli jest bez sensu, bo sól blokuje wchłanianie jodu!!!!! Poza tym jeśli dodajemy tę sól do gotowania, to jod się ulatnia.

  10. A co do soli z Wieliczki: zajrzałam na stronę kopalni i tam jest napisane, że soli już nie wydobywają. Można kupić tylko sól w słoiczkach z przyprawami (czosnek i kolorowy pieprz) i ozdobnych woreczkach oraz figurki. Chyba tylko figurki są niejodowane! Dlatego ja stawiam na kłodawską. Kiedyś była też różowa sól, wyglądała prawie tak jak himalajska, ale podobno to złoże już się kończy, więc go nie eksploatują. Zastanawiam się nad wycieczką do Kłodawy, ale w kopalni to oni sprzedają chyba tylko ilości hurtowe.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s