Świadectwa rodziców, których dzieci doświadczyły problemów zdrowotnych po szczepieniach

Nie wierz kłamliwym statystykom badaczy sponsorowanych przez koncerny. Tacy pseudonaukowcy, czerpiący dane od zaślepionych lekarzy bezkrytycznie wierzących w same zalety szczepień, nigdy nie widzą jakiegokolwiek związku między chorobą a szczepieniem. Wszystko dlatego, że są błędnie nauczeni, że szczepionki szkodzić nie mogą z definicji (a jeśli już, to „raz na milion”). Wierz relacjom rodziców, bo nikt bardziej od nich nie kocha ich własnych dzieci!
Uwaga! Zanim zgodzisz się na szczepienie dziecka przeczytaj chociaż ulotki szczepionek i Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych.

K.S. Dziecko szczepione 6w1, trzy dawki, mniej więcej 2-3 tygodnie po każdym szczepieniu zapalenie oskrzeli (po trzeciej dawce trwało 3 tygodnie i przerodziło się w zapalenie płuc), w gratisie AZS. Teraz dziecko ma 26 miesięcy i od 1,5 roku ani razu nie był chory (oczywiście już nie szczepimy). W sumie to, że nie można było go wybudzić SIŁĄ na karmienie, zasypiał podczas ssania w szpitalu to też mogło być efektem szczepień szpitalnych.

M.B: Córka zaszczepiona preparatami Euvax B, DTP oraz Act – Hib. W ciągu 6 godzin od szczepienia wystąpiło drżenie lewej nogi trwające około doby, temperatura powyżej 38,5 stopni, córka była ospała, nie mogłam jej dobudzić na karmienia.

M.M. Po urodzeniu czasowy zanik słuchu w jednym uchu, później po skojarzonych dwóch dawkach , Wzw b i rota wzmożone napięcie mięśniowe, chwilami sztywność, nerwowość, miał chwilę np. bujania się i dziwnego zachowania lecz po ośmiomiesięcznej przerwie w szczepieniu minęło , potem MMR i nerwowość! Już nie idziemy więcej. Już nie wspominam o słabszym rozwoju np. mowy.

M.J.N: Córka 5 lat po DTP i polio niedosłuch w lewym uchu plus zapalenie ucha, plus zapalenie ostre górnych dróg oddechowych, plus po MMR nadpobudliwość. Młodsza 7 miesięcy DTP – ostre zapalenie górnych dróg oddechowych plus chwilowy zastój w rozwoju. Wszystko kilka godzin po szczepieniu.

E.S.: Pentaxim 5 w 1, od pierwszej dawki zaburzenia żywienia, odruchy wymiotne, zaburzenia snu (1,5 roku budzenie w nocy nawet do 20 razy), b. częste zapalenia płuc, oskrzeli i po 4 dawce odczyn ogromny poszczepienny na nodze, utrata przytomności, temperatura i 3-tygodniowe wymioty. Dziś syn ma 8 lat i astmę (bez alergii), zaburzenia integracji sensorycznej, zaburzenia żywienia, zespół Aspergera (NOP zgłoszony przez pediatrę). Młodszy po Prevenarze w 2011r – większość chorób zakaźnych przechodzonych z towarzyszeniem zapalenia płuc lub oskrzeli, osobne zapalenia płuc oporne na leki i zmiany oskrzelowe trwające po 2 miesiące, alergia, na którą wcześniej nic nie wskazywało, apatyczność, bardzo silne bóle reumatyczne, bardzo nadwyrężona wątroba (przekroczone wskaźniki w badaniu krwi), które powodują pękanie naczyń i wylewy podskórne.

K.G. Syn w 5 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec, wzw b i hib najpierw w 2 dobie zaczęły się wymioty i trwały aż do 5 doby, brak apetytu, w 4 dobie atak prężenia i mocnego płaczu, utrata świadomości, zdiagnozowano krwiaki podtwardówkowe oraz ogniska krwotoczne w płacie czołowym, wylewy na siatkówce ocznej, najpierw chcieli nam wmówić, że dziecko jest potrząsane, a później dopiero się okazało (już po wyjściu ze szpitala) że ma wadę kolagenu typu 6, a także dodatkową żyłę w płacie czołowym. Do ponad roku był lekko opóźniony w rozwoju psychofizycznym, później na szczęście się to unormowało. Teraz ma 5 lat, nieszczepiony i całkowicie zdrowy.

J.L: Syn w 5 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec, wzw b i hib nieutulony płacz przez całą noc, zapalenie ucha, oskrzeli.

A.H. Syn w 2 miesiącu życia po błonica, krztusiec, tężec w 4 dobie drgawki po lewej stronie, utrata przytomności, śpiączka 3 doby, krwiaki podtwardówkowe, obrzęk mózgu, wodogłowie zewnętrzne, napięcie mięśniowe. Obecnie syn ma 9 lat, jest niepełnosprawny. Nie mówi, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych.

K.K.: Dziecko dwa dni po urodzeniu normalnie jedzące, płaczące, „reagujące”. Na prośbę lekarza prowadzącego zaszczepione w 3 dobie ponieważ czekaliśmy aż nam sprowadzą do apteki „lepszą” szczepionkę. Niemal od razu po szczepieniu urwał się z nim kontakt. Przestał jeść. Tak jakby zapomniał jak to się robi. Cały czas spał. Przestał reagować na jakiekolwiek bodźce – przebieranie, zmiana pieluszki, hałas. Zaczął tracić na wadze, w końcu wylądował na patologii noworodka gdzie dokarmiano go sondą. Ten cały koszmar trwał 2 tygodnie. Synek urodził się z wagą 3 970, ze szpitala wyszliśmy z wagą 3 020… 10 punktów po urodzeniu.

Pani ordynator zaczęła mnie niczego nieświadomą karmić bajeczkami że dzieci czasem tak mają że zapominają o odruchu ssania.😐 I że widocznie potrzebuje więcej czasu żeby się zaadoptować. Dziwne bo po urodzeniu jakoś było mu dobrze…

To było jego pierwsze i ostatnie szczepienie w życiu. Teraz wiem na 100% że to musiał być NOP.

L.T.P: Syn w 2 miesiącu po 6w1, wysoka gorączka, dławienie i ulewania, apatia, senność, po kilku dniach wzmożone napięcie mięśniowe (wcześniej wszystko było ok)

P.P. Syn w szpitalu po szczepieniu nieutulony płacz zrzucony na przekarmienie piersią, bóle brzucha aż do wystąpienia przepukliny, kilka miesięcy po MMR przy pierwszej gorączce pierwszy zauważony atak padaczki, zaburzenia si, mowy, psychoruchowe, napięcie mięśniowe, ale zauważone wszystko zbyt późno, nie mogę połączyć w takim wypadku ze szczepieniami. Odkład syn przestał być szczepiony znacznie niej choruje

A.M.K.: Syn w 2 tydzień życia, zabieg, pod narkozą usuwanie dwóch ropni z podbrzusza po szczepionce BCG.

A.J.M.: Po porodzie synek dostał żółtaczki, ale nie był szczepiony, możliwe, że po witaminie K. Po dwóch miesiącach zaszczepiłam synka, po szczepionce przestał jeść, pić cokolwiek, a także gaworzyć… po miesiącu wszystko wróciło do normy, ale nadal nie chce nic pić.

A.D.: Po szczepieniu 5w1 (ostatnia dawka) dziecko z zapaleniem ucha, zapaleniem oskrzeli i odwodnieniem i bezdechami nocnymi trafiło do szpitala.

O.K.K: BCG I Euvax 12001 (seria wycofana lipiec 2013) po urodzeniu. Nieutulony płacz trwający około 5 godzin (pielęgniarki wzywały pediatrę, nic nie mogło uspokoić małej, nie chciała ssać – chociaż po urodzeniu nie było z tym problemu). Powiększone węzły chłonne na główce do około 14 miesiąca życia. Obecnie zdrowa – miała 3 razy katar (zawsze przy ząbkowaniu) i raz temperaturę około 38… i tyle.

P.S.: 3 tygodnie po 5 w 1, PVC i rotawirus (w UK). Mała płakała dużo w ciągu dnia, potem dwa „ataki” w odstępie dwóch godzin. Zrobiła sie drętwa jak kłoda, nie oddychała, bordowa na twarzy, oczy wyszły jej na wierzch, po odwróceniu na boczek wielki krzyk, po wzięciu na raczki mała była nieobecna, cicha, jakby była w innym świecie. Karetka, szpital brak jakichkolwiek badan zaprzeczenie związku ze szczepionka (przed szczepionka nigdy coś takiego sie nie zdarzyło).

A.K.B.: Infanrix hexa 6w1 w wieku 2,5 miesiąca, zapalenie płuc kilka dni po szczepieniu, po kolejnej dawce nieutulony płacz przez niemal cała noc po szczepieniu.

S.U.: U mojej córeczki po szczepieniu WZW B i BCG w szpitalu wystąpił nieutulony płacz (ok 8 godzin) oraz wystąpiła bardzo silna żółtaczka (poziom bilirubiny w 3 dniu po szczepieniu prawie 18). Groziło nam przetoczenie krwi. Co znamienne córka została zaszczepiona pomimo urazów okołoporodowych (krwiaki podokostnowe) oraz konfliktu krwi w grupach głównych pomiędzy nami. O powyższych przeciwskazaniach nikt mnie nie poinformował przed szczepieniem.

W 9 t.ż. zaszczepiłam córkę szczepionką skojarzoną Infanrix Hexa 6 w 1. W ciągu 24 godzin wystąpiły następujące komplikacje:

  1. Dziwny, nieludzki pisk w przychodni tuż po szczepieniu (byłam przerażona, gdyż moje dziecko prawie do tej pory nie płakało, a już na pewno nie piszczało tak przeraźliwie),
  2. Nieregularny oddech w noc po szczepieniu (córka finalnie zaczęła spać obok mnie w łóżku, ponieważ obawiałam się bezdechu),
  3. Objawy ze strony OUN :

– syndrom zachodzącego słońca

– wyprężanie w literkę C

-wzmożone napięcie mięśniowe

– delikatne drżenia rączek i nóżek

  1. Pojawiła się także biegunka trwająca ok 7 dni (cuchnące, wodniste kupki) oraz drażliwość i problemy z jedzeniem (córka stała się nadpobudliwa, ciężko było jej się wyciszyć przy piersi). Odrzucała pierś przez ok 3-4 dni po szczepieniu

P.B.: Nie wiem czy to był NOP ale syn po porodzie przystawiony do piersi, bez problemu ssał. Po szczepieniu zaczęły się problemy ze złapaniem brodawki, szarpał się, kopal i machał rączkami odpychając pierś. Przez miesiąc nie udało mi się go na spokojnie nakarmić, po jego walkach z reguły zdołał zrobić dwa łyki i zasypiał ze zmęczenia i tak co ok 30 minut próbowałam go nakarmić…Nie udało się dzięki czemu syna karmiłam przez ok 2 miesiące odciąganym pokarmem. Córka nie szczepiona czegoś takiego mi nie robiła. Karmiłam krótko, ale bez problemu przez 4 miesiące, później w wyniku stresu pokarm z dnia na dzień zanikł…

K.K.: Córka po mmr drgawki. Na szczęście tylko drgawki.

J.J.: U nas krzyk mózgowy przez ponad 3 miesiące a 3 dni po 1 szczepieniu (Euvax) zapaść (bezdech, brak kontaktu z dzieckiem i brak oddychania na ok. 2 min.). To zdarzyło się jeszcze w szpitalu i pielęgniarka go „cuciła” by powrócił do nas, zrobiono badania i niby wszystko było z nim ok. Na wypisie mam tylko, że „matka była zaniepokojona stanem zdrowia dziecka i zostawiono do kontrolnych badań na kolejną dobę”. dziecko zdrowe, ur. w 40 t.c., 10 pkt APGAR.

P.C. : Dziwny nieludzki pisk o którym napisała S.U. to był najprawdopodobniej krzyk mózgowy – bardzo silne uszkodzenie mózgu. Mój syn kilka godzin po pierwszym szczepieniu w domu płakał 2,5 godziny ciągle, uspokoiłam go dopiero po kilkakrotnym podawaniu piersi, przytulaniu. Po kolejnym (jakoś w 5 czy 6 miesiącu) szczepieniu nastąpiło zatrzymanie rozwoju… syn przestał gaworzyć, był bardzo spokojny, nieobecny… po miesiącu stał się trochę bardziej żywy, no ale gaworzyć na nowo zaczął znów dopiero w okolicy roku. Miał wysoka żółtaczkę, ale to z kolei wiąże z podaniem wit K po porodzie.

U dziecka kuzynki po szczepieniu mmr albo tym drugim (Priorix), powstały bardzo duże uszkodzenia mózgu… chłopiec po 2 tyg. od szczepienia dostał silnego ataku padaczki z temperatura ciała około 40 st. Jest opóźniony w rozwoju, ma dwa latka, bardzo źle chodzi, jest nieobecny, ale nikt nie wiąże tego właśnie ze szczepieniem… Ech… mi nawet to dziecko wygląda na porażenie mózgowe… ale nie wiem czy może wystąpić takie coś jako nop…. Dodam że u kuzynki nie wiedzą co jest dziecku. Cały czas jej powtarzają że rzadka padaczka genetyczna. dodatkowo ucieka mu sód z organizmu co także powoduje napady drgawek…

M.O.: Po DTP w 5 miesiącu z wycofanej serii lekka trombocytopenia. Pediatra stwierdziła, że nie wie, jak zgłosić NOP, a w punkcie konsultacyjnym we Wrocławiu stwierdzono, że już za późno na zgłoszenie (!). Dziecko ma obecnie 20 miesięcy, poziom płytek wrócił do normy po paru miesiącach.

C.C.: Infanrix hexa, córka 12 godzin po szczepieniu – obturacyjne zapalenie oskrzeli, po 2 tyg. bezdech, zapalenie płuc i w konsekwencji stwierdzona astma.

A.D.G.: Mój synek w 5 miesiącu zaszczepiony bezpłatną szczepionką błonica tężec krztusiec miał to co opisujecie zatrzymanie w rozwoju, przestał gaworzyć przewracać się z brzuszka na plecy i z pleców na brzuch, mamy to wpisane w kartę szczepień, nie szczepię go od tamtej pory z tym ze moim zdaniem to szczepienie zaskutkowało też opóźnionym rozwojem ruchowym, zaczął chodzić mając 20 miesiecy, poza tym jest zdrowy jak ryba.

M.K. : NOP stwierdziłam, dopiero gdy trafiłam do tej grupy. Wcześniej nawet nie wiedziałem o istnieniu możliwych powikłań. Moim zdaniem jest to rażące zaniedbanie, możliwe ustawowe, że rodzice nie są informowani o jakichkolwiek skutkach ubocznych. Nawet ostatnio usłyszałam od rodziny, gdy powiedziałam, że nie chce szczepić i edukuje się w tym temacie – ze moim problemem jest może to, że za dużo właśnie czytam! No tak lepiej mieć klapki na oczach i wierzyć, we wszystko co władza każe i mówi! Ale do rzeczy: w szpitalu bezpośrednio po szczepionce BCG, i Hepavax niemożliwość wybudzenia dziecka przez 6 h, po przebudzeniu nie chciała ssać piersi, co jej cudownie wychodziło od urodzenia, następnie sonda oczyszczanie jej płuca, bo zachłystywała się cały czas i następnie 9 h nieutulony płacz. Pielęgniarki kazały dokarmiać mm, tylko, że ona nie chciała jeść. Ropień na ramieniu po BCG. Wszystko dla lekarzy normalne, żadnej pomocy.

I.R.P.: Syn obecnie 13 miesięcy, szczepienie w 1 dobie życia – powiększone do teraz węzły chłonne szyjne ( tylko raz chorował , w wieku 5,5 miesiąca) + ospałość przez dwie doby. Szczepionka Infanrix Hexa 3 dawki – alergia pokarmowa na gluten 4/6 klasa alergii, jajo kurze całe 5/6 klasa alergii, bmk 2/6 klasa alergii + lekka ospałość przez dobę od wkłucia + powiększone do teraz węzły chłonne na głowie!

L.Z. Po szczepionce w 6 tyg. nieutulony płacz przez kilka godzin bez przerwy później kilka godz. spokoju i powtórka trwało to prawie tydzień. Juz miałam iść do lekarza, ale mały się uspokoił od tamtej chwili zgłębiam temat. Nie szczepie!

D.E.: Po podaniu DTP w 9 tyg. życia: natychmiastowe zasinienie, przeraźliwy płacz przez 2 godziny, brak snu przez 12 godzin, obrzęk w miejscu ukłucia, wielokrotne epizody bezdechu w trakcie snu przez kilka kolejnych nocy (diagnoza na pogotowiu – niedrożny nosek, przy jednoczesnym o dziwo bezproblemowym karmieniu piersią).

K.Z.P: Trzecia dawka blonica-tężec-krztusiec. W 12 godzinie gorączka i obrzęk. W 45 godzinie utrata przytomności, podsypianie, brak reakcji na bodźce, wiotkość. Rozpoznanie NOP przez neurologa.

B.Z. : Dwa tygodnie po podaniu wzw i pierwsza dawka Infanrix Hexa w wieku 2 miesięcy syn dostaje alergii na białko. Objawia się tym, że ulewał budyniem gęstym równocześnie z nosa i ust. Kilka razy ledwo go uratowaliśmy od uduszenia, dziecko było fioletowe próbując złapać oddech. Urodzony w 30 tc dwa miesiące w inkubatorze i absolutnie nie miał problemów z alergią z ulewaniem, moja dieta była bez zmian. Przez czas pobytu w szpitalu nie był szczepiony Potem nagłe zapalenie z ucha z niczego. Po BCG w 13m-cu oraz ostatniej dawce pneumokoków przestał połykać stałe pokarmy z którymi nie miał problemów przed zaszczepieniem. To było ok. 2 tyg. po szczepieniu. Z nadwrażliwością czuciową i problemami łaknienia do tego stopnia, że jako dwulatka karmiłam jedynie papkami i kanapkami, bo nie były śliskie jak warzywa, sery, jajka, owoce pokrojone lub ugotowane. W podobnym czasie wyskoczył mu guzek za uchem bolący i czerwony. Ma go do dzisiaj i do dzisiaj chwilami jest bolący. Zwłókniał węzeł chłonny. Nie wiem czy po takim czasie można mówić o NOP (chociaż po BCG jest chyba rok) – po pół roku od ostatnich szczepień synek miał przewlekłe zapalenia oskrzeli na zmianę z płucami (8 antybiotyków w ciągu jednego sezonu zimowego, brak kontaktu z innymi dziećmi, nie chodził do żłobka) Dodam że był szczepiony również na RSV czyli zakażenie dróg oddechowych, dostał pełną serię.

E.M.: Po trzeciej dawce DTP 12-godzinny sen, z którego ciężko było wybudzić na karmienie, potem płacz (przeraźliwy i nie do ukojenia) przez całą noc. Następny dzień równie senny. Poza tym syn przestał gaworzyć, stał się bardzo nerwowy, przez kilka tygodni miał „brzydkie” kupy (rzadkie, pieniste). Doszło do tego wyprężanie w literkę C, cofnięcie w rozwoju ruchowym i kłopoty ze snem w nocy.

K.W.S.: Starsza córka – 6w1 w 6 tyg., dziecko, które już podnosiło główkę z dnia na dzień przestało na ok 4-5 tygodni, dzień przed szczepieniem lekarka stwierdziła „dziecko nad wiek rozwinięte”, trzy dni po szczepieniu zapisane w karcie „dziecko niedorozwinięte do swojego wieku”. Świnka-odra-różyczka w 18 m-cu życia i równo po 7 dniach 7 dni gorączki 40-41 C, lekarze twierdzą, że to trzydniówka, czterodniówka, a później nawet siedmiodniówka. Po sczepieniu zanik i tak bardzo słabej mowy. To było ostatnie szczepienie jakie jej podaliśmy, obecnie lat 4 – niedorozwój mowy, który bardzo usilnie leczymy, odtruwamy etc.

M.N.: 2007 rok podanie noworodkowi ur. z pkt apgar 8-6-6 z ASDII, wiotkością, zaburzeniami oddychania BCG i Euvax- po 3 tygodniach choroba krwotoczna noworodków i zapalenie wątroby (przez rok non stop badania w szpitalu zakaźnym), brak przyczyny. Engerix u 7 m- nieutulony płacz, krzyk jakiego wcześniej nie słyszałam, nadmierna senność.

W.S.: Nas tak urządzili, ze kiedy konieczne było zaszczepienie 5 dawek szczepionki przeciw wściekliźnie, w tym czasie kazali uzupełnić ostatnią dawkę 6 w 1 zaległą 3 miesiące. Wiedzieli, ze tyle szczepień to duże obciążenie dla dziecka, a mimo to byle im sie papiery zgadzały. 6 w 1 było wtedy zalecone z powodu ryzyka zakażenia tężcem (od zadrapania wiewiórki), gdzie wystarczyłaby obserwacja ranki. Poza tym dziecko w tym wieku zapewne miało odporność po wcześniejszych dawkach. Byłam spanikowana i nie myślałam wtedy. Tuż po 6 w 1, jak wróciliśmy z przychodni dziecko z utrudnionym kontaktem, nie docierało do niego, co mówię, był taki dziki. Brak koncentracji, potrzeba ciągłego ruchu, wydawania dźwięków. Miał wtedy ok 1,5 roku. Wcześniej dziecko spokojne, ciekawe świata, radosne. Po tym – nerwowe. W wieku niemowlęcym po szczepieniach pamiętam stan podgorączkowy, płaczliwość, a po BCG guzek za uchem. W ok 3-4 tygodniu życia na klatce piersiowej synowi zrobiło się dziwne znamię, które nie powiększa się, ale z nim rośnie. Podczas jakiegoś dużego stresu, płaczu, choroby robi mu się chwilowy obrzęk i zaczerwienienie tego miejsca, jakby alergia. Nikt mi nie powiedział co to jest, nawet dermatolog. Jestem pewna, ze jest to poszczepienne, a organizm w ten sposób wywalił z siebie syf. Syn ma teraz 4,5 roku. Ma nietolerancję jaja kurzego, lekko glutenu i mleka. Ma nieładną skórę, z rogowaceniem około mieszkowym, a jako niemowlę miał problemy z suchymi czerwonymi policzkami. Ja też mam nietolerancje, gdyby były u mnie wcześniej zdiagnozowane, to nie szczepiłabym syna albo zrobiłabym to zupełnie inaczej, bo takie rzeczy często się dziedziczy.

K.W.S.: Młodsza córka – gruźlica i wzw b w pierwszej dobie życia, ok. 2 tygodnie po szczepieniu dziecko całe dnie płacze, myślimy – kolki, ok 4 tygodnie po szczepieniu dziecko nie chce nic jeść nawet przez 9-10 godz., nadal przeraźliwie płacze – praktycznie non stop, potrafi płakać/krzyczeć 3 godziny na moich rękach wygięta w łuk. Lekarze rozkładają ręce, przecież tak ładnie wygląda, stan ten trwa aż do 5 miesiąca, wszystkie transaminazy wątrobowe podwyższone, po awanturze u lekarza, że ignorują stan dziecka skierowanie do CZD. Nie chciałam córki szczepić, ale mnie nastraszyli, że „zabije własne dziecko”, w 3 mc-u 5w1 i po tygodniu zapalenie płuc. Ogólna nadpobudliwość, rzucanie się w łóżeczku „od burty do burty”.

A.Z.: W miejscu wkłucia na udzie pojawił się guz wielkości śliwki, zszedł po 3 miesiącach. dziecko zaczęło się „zanosić” do utraty przytomności.

E.E. Krzyk mózgu, wycofanie się, wyginanie się w łuk, płacz po szczepieniu przez wiele godzin zwłaszcza w nocy! Refluks (dużo jadł, dużo wymiotował i dużo przybierał na wadze), asymetria ciała, niedoczucie.

O.D.: Moja córcia miała nieutulony płacz… to straszne… 2-3h płaczu w nocy

M.T. : 5 w 1 – w czwartym miesiącu życia – opuchnięte i pulsujące ciemię, wysypka, bezdech – szpital, podejrzenie zapalenia opon mózgowych/ mózgu i sepsa. Punkcja kręgosłupa i natychmiast antybiotyk podawany przez pompę dożylnie. Koniec ze szczepieniami.

M.G. : Po MMR córcia przestała jeść spadła na wadze 200 g, gdzie przy jej niskiej wadze (wtedy 8 kg w czasie szczepienia) to dużo, gorączka i wysypka (podobno normalne), nie wiem czy łączyć to ze sobą , ale po USG brzuszka bo tej szczepionce wyszło że ma poszerzenie UKM w nerce (w ciąży nic nie było, po urodzeniu z powodu żółtaczki USG brzuszka – też wszystko dobrze), moim zdaniem winne szczepienia. Wyginanie w łuk – nie wiem czy to po szczepieniu wydawało mi się wtedy , że to inny powód, ale po różnych wypowiedziach i artykułach wiem, ze juz więcej szczepień nie będzie, szczególnie do momentu zdiagnozowania prawidłowego tej nerki. I jeszcze słabe przyrosty mimo wsuwania cyca i podawania stałych pokarmów, teraz mamy 17 miesięcy i 8700 kg.

B.W.: Sepsa po pierwszych szczepieniach, choć śladu w karcie nie ma, oficjalnie mi nie powiedziano, tylko wykrzyczano w nerwach, że zakaziłam dziecko (!!!) nie wiadomo czym. Potem AZS, kolki, wyginanie w łuk, zaparcia, odruch wymiotny -dławienia się przy lekko gęstych pokarmach, zakażenie układu moczowego, zapalenie oskrzeli, kilkukrotne uszu, bóle stawów, głowy, wzmożone napięcie mięśniowe, opóźniony rozwój psychoruchowy. Szczepienia do 1,5 roku, bo dopiero wtedy rehabilitantka nas olśniła skąd te wszystkie problemy. Oczywiście nigdy żaden lekarz nic nie mówił nt nop czy cokolwiek, tylko „taka uroda dziecka”

E.K.: Hania miała wtedy 7 tygodni gdy dostała pierwszą dawkę szczepionki PENTAXIM w jedną nogę i w drugą nogę wzw B. 2 godziny po szczepieniu: krzyk okropny – płacz, tak płakała biedna że robiła się sina, traciła oddech, kuliła sie w kłębuszek z bólu …- przepuszczam że bolały ją nóżki po wkłuciu albo i drętwiało jej całe ciałko. nie wiem… Hania dwa razy straciła przytomność na moich rękach…. była wiotka – blada…przeźroczysta wyglądała jak martwa… to wszystko po cudownym koktajlu szczepionek. Po 2 miesiącach została zaszczepiona tym samym, 2 dawka (bez wzw B). Tłumaczono mi ze nie mogę jej zmienić już szczepionek skoro zaczęłam płatnymi …i uprzedzono mnie żeby dziecko nie płakało „proszę podać paracetamol w czopku, a jak będzie potrzeba to za kilka godzin kolejnego – ale nie więcej jak dwa”. Tym razem po szczepieniu i po jednym czopku było juz spokojnie…….od tego czasu nie szczepię. Dodam jeszcze, że dziecko od 2 tygodnia życia do 6 miesiąca było tydzień zdrowe, 2 dwa tygodnie zakatarzone, tydzień zdrowe i dwa tyg. zakatarzone…i tak w kółko. A od kiedy jej już nie szczepię nie mamy tego problemu, nie była ani razu jeszcze chora. Ma już rok, ciągnie nadal cyca i jest zdrowa, wesoła i już na pewno jej nie zaszczepię…

O.B.: 10 godzin strasznego płaczu wysokim tonem, pisku – po trzeciej dawce Prevenaru13, to było w drugiej dobie po szczepieniu. Po trzeciej dawce 6 w 1 dwa tyg. później nóżka która była szczepiona miała nakadzenia. Cala lewa strona ciałka miała rany. Po prawej stronie tez, ale dwa razy mniej. Mówili ze to od marchwi. Ale marchew jadła i je i nic podobnego sie nie działo. Po samym wkłuciu jak bardzo zapłakała zasnęła natychmiast. To było bardzo dziwne, jak omdlenie. Pielęgniarka nie zareagowała a ja niestety ucieszyłam się, ze juz dziecko nie płacze. Nie wspomnę o kolkach trwających ponad trzy miesiące po 10 godzin dziennie. Może to typowe dla tego wieku?.. Tak wtedy myślałam, teraz obawiam sie ze dziecko cierpiało po szczepieniach. Nie wiem także czy to normalne, aby malutkie dziecko, noworodek, spało mniej niż siedem godzin na dobę? Córka oprócz szpitalnych szczepionek dostała trzy hexy, trzy prevenary i dwa rota.

E.T.: Syn po MMR II dostał 40 stopniowej gorączki, doznał wstrząsu anafilaktycznego, sparaliżowało mu obie dłonie, był krzyk mózgowy (to nie był płacz tylko niesamowite, nieludzkie wycie), drgawki, a po kilku miesiącach przestał przyjmować stałe pokarmy, mówić, patrzeć na rozmówcę, reagować na cokolwiek i kogokolwiek… Teraz mamy autyzm.

M.S.: Szczepionki jedynie gruźlica i wzw b w pierwszej dobie życia, bo byłam jeszcze nie do końca pewna czy szczepić, teraz żałuję że i to dostał. Żadnej innej szczepionki nie mamy, a syn ma teraz rok i trzy miesiące, chorował tylko 2 razy, rozwija się świetnie. Po urodzeniu 10 pkt APGAR, pięknie ssał, potem spał i był spokojny. Po kilku godzinach po szczepionce jakby mi dziecko podmienili: nieutulony płacz 2-3 godziny przeplatany próbami przystawienia do piersi, przytulaniem, uspokajaniem na rękach bez skutku. A jeszcze wredna położna mi wmawiała, że nie umiem dziecka nakarmić (ciekawe, że jakoś wcześniej umiałam, nawet chwaliła, że sobie dobrze radzę i nagle już nie umiem??), że może mu się imię nie podoba, które mu wybraliśmy, no bezczelność! Co ciekawe wszystkie dzieci, które były na sali miały podobne zachowanie (płacz itd.) po szczepionce, co położna skomentowała mówiąc, że tak wszystkie dzieci mają w drugiej dobie życia, że niby odreagowują stres porodowy. Do tego podwyższona bilirubina (tzw. żółtaczka fizjologiczna) i CRP. Co ciekawe podwyższona bilirubina to NOP opisany w ulotce szczepionki na wzw B, ale o tym nikt nam nie powiedział, tylko, ze to żółtaczka fizjologiczna i że tak czasem jest. Przez żółtaczkę i naświetlania zostaliśmy w szpitalu dobę dłużej. Po powrocie do domu w pierwszy wieczór mąż był przerażony co się dzieje z dzieckiem, czemu tak płacze i przez 2 godziny nie może się uspokoić, bo jak widział synka w szpitalu to przecież dziecko jadło i zasypiało spokojnie… Ja go uspokajałam, że mały się uspokoi, że to pewnie kolka. I tak było codziennie wieczorem przez pierwsze 2-3 miesiące, do tego doszły ‚kolki’ w dzień o różnych porach, w sumie syn prawie ciągle płakał, a ja go nosiłam na rękach, bo tylko to go czasem uspokajało. Przestał ładnie spać, wykazywał dużą aktywność, spał w zasadzie tylko przy piersi i to krótko jak na noworodka (po 30 min), jedynie w nocy dobrze spał, ale i to się skończyło. Często musiałam spać po prostu nim, bo inaczej budził się co chwila, płakał, wiercił w łóżeczku – to z resztą zostało mu do dziś – przemierza łóżeczko wzdłuż i wszerz a ma teraz 15 miesięcy prawie. Przetestowaliśmy kilka preparatów na kolki – dalej był płacz, kulenie się, prężenie przy piersi, odrzucanie piersi, za chwilę znowu krótkie ssanie i płacz, aż w końcu dziecko usypiało. Były nawet sugestie ze strony lekarza, że może ma uczulenie na moje mleko, dlatego tak histeryzuje przy piersi. Wizja odstawienia Małego od piersi mnie załamała, ale karmiłam na szczęście dalej. próbowałam diety eliminacyjnej, nie jadłam tego i tamtego, żeby Mały nie miał kolek – nie pomagało. Z czasem ‚kolki’ powoli ustępowały, płakał coraz mniej i krócej, przeszło całkowicie po ok. 6 miesiącach. Inne nopy, wg mnie oczywiście: – wysypka na buzi i ciele ok. 3 tygodnia życia przez ok. tydzień (położna środowiskowa i lekarz pediatra na wizycie w pierwszym miesiącu życia mówią, że tak może być, bo małe dziecko wrażliwe na różne rzeczy, np. na coś co zjadłam, ale na co nie wie nikt przecież… i że samo przejdzie) – ok. 5 miesięcy uczulenie kontaktowe na twarzy w okolicach brody i ust: suche, łuszczące się czerwone plamy powiększające się do prawie połowy twarzy, lekarz rodzinny: tak może być, to może ślina podrażnia (ślinił się na ząbki i gryzł zabawki), alergolog: proszę to maść steroidowa stosować tydzień i zniknie. Nie zniknęło, kolejna wizyta: stosować maść tydzień, potem tydzień przerwy i znów tydzień smarowania i tak w kółko (nie można ciągle bo to przecież steroidy, ale z przerwami czemu nie? – paranoja). Na moje próby ustalenia od czego to uczulenie, czy to nie AZS, alergolog kazał stosować maść i nie wymyślać dziecku chorób. Sama po sezonie zimowym (uczulenie trwało od początku grudnia do chyba początku marca czyli ustąpienia zimy) stwierdziłam, że to było chyba uczulenie kontaktowe (w połączeniu z podrażnieniem śliną, ale pewności nie mam) na poliester lub barwnik w kombinezonie zimowym i rękawiczkach (gryzł je), ponieważ gdy było cieplej i nie ubieraliśmy tego zestawu uczulenie samoistnie zniknęło, pojawiło się na krótko gdy podczas ochłodzenia założyliśmy przez 3 dni ów kombinezon. Oczywiście maści nie stosowałam, tylko 2 serie zrobiłam i nie zniknęło, a wręcz odwrotnie nawracało ze zdwojoną siłą, więc powiedziałam dość, nie będę dziecka ładować steroidem, natłuszczałam skórę naturalnymi specyfikami – wcześniej uznawałam, ze mam silne dziecko, bo od początku trzymało samo główkę, ale to było może wzmożone napięcie mięśniowe – prężenie, wyginanie w literę C – epizody drgawek główki (zdarzyło się ok. 7-8 razy) podczas karmienia piersią przy zasypianiu i raz jak spał już w łóżeczku, krótkotrwałe zawsze trwające kilka sekund (skierowanie do neurologa, podejrzenie mioklonii, skierowanie na EEG, zapis prawidłowy, dziecko nad wiek rozwinięte (ruchowo, np stanął na własnych nogach w wieku 6 miesięcy przy szczebelkach łóżeczka, potem pojedyncze kroki – do kilku na łóżku, bo bałam się go puszczać na podłogę, ze względu na upadki, pierwsze kroki na podłodze – niecałe 9 miesięcy) a od czego drgawki – nie wiadomo. Epizody drgawek ustąpiły ok. 10 miesiąca samoistnie, mam nadzieję, że się nie powtórzą.

E.C.: Ogromny poszczepienny odczyn na nodze, nieutulony płacz, nie chciał ssać – chociaż po urodzeniu nie było z tym problemu. Opuchnięte i pulsujące ciemię, wył i nie poruszał nogami i rękoma – nie dał się dotknąć bo bolało go jeszcze bardziej i – dziwna infekcja, 9 dni w szpitalu. Nie wiedzieli co mu jest, budzenie się z przerażeniem w nocy (przed szczepieniem było ok).

B.P.: Starsza córka – AZS nasilające się po każdym szczepieniu, nadpobudliwość, zmniejszona reakcja na bodźce przez ok 6 m-cy, okropne kolki. Pomimo szczepień wykonanych wg kalendarza do 2 r.ż. zachorowała na krztusiec. Młodsza córka – po każdej DTP zapalenie oskrzeli, po wycofanym Euvaxie zapalenie oskrzeli (łącznie 7 razy do 9 m-ca życia), zapalenie płuc po DTP w 6 tyg. oraz nieutulony płacz czy krzyk mózgowy bo to tylko moja opinia, wg lekarza to była kolka, ale nigdy więcej się nie powtórzyło, a dziecko kolki w życiu nie miało. Nasilenie AZS (silna alergia na orzeszki ziemne i żółtko jaja – jak wiadomo składnikiem szczepionek jest olej arachidowy, więc całe szczęście, że mi dziecko nie zeszło z tego świata) osłabione napięcie mięśniowe, 3 m-ce opóźnienia ruchowego, rehabilitacja, częste zapalenia spojówek (8 razy), zapalenie ucha 2 razy, ostatnie szczepienie w 9 m-cu. Od czasu zaprzestania szczepień dziecko miało tylko rota wirusa

E.M.: Ja niestety też mam co napisać w tak smutnym temacie.  Starsza córka szczepiona do MMR (szczepionkami na NFZ, bez szczepionek zalecanych). Od urodzenia bezdechy z parokrotną utratą przytomności. Zły rozwój – zaczęła siadać jak miała 10,5 m-ca. Bardzo długo brak gaworzenia, pierwsze słowa mama, tata, baba jak miała 1,5 roku. Obniżone napięcie mięśniowe. Na bilansie 2 latka wpis – obserwacja mowy. Teraz córka ma 4,5 roku a pediatra jest zachwycona rozwojem i zasobem słów. Młodsza 7 miesięczna zaszczepiona tylko na wzw b Engerixem w szpitalu – po 2 miesiącach AZS, alergia na białko mleka krowiego a alergików w rodzinie brak…

M.K.M.: Córeczka 5 h po szczepieniu 5w1 miała epizod H-H (blada, niskie ciśnienie, wiotkie kończyny, opadająca głowa jak u śpiącego dziecka). Dodatkowo temperatura ciała spadła jej do 35 C. W kolejnych trzech dobach po szczepieniu nastąpiło obniżenie perystaltyki przewodu pokarmowego, kilkunastogodzinne rozwarcie odbytu. W 5-tej dobie wysypka sącząca na policzkach, plamy atopowe na plecach, nogach, rękach. Z ostrym AZS borykaliśmy się 4 miesiące. Córka nagle w kilka dni po szczepieniu silnie uczulona na mleko, masło, ser krowi owczy kozi, a przed szczepieniem nie wykazywała alergii. W 10-tej dobie nagły krzyk, nie poznawała mnie, bała się wszystkiego, nie poznawała otoczenia, była spanikowana, budziła się po kilku minutach od zaśnięcia z potwornym piskiem nie do opisania. Córka musi być na ścisłej diecie , prawie wegańskiej z wyjątkiem dwóch rodzajów ryb. Niedługo mija rok od tamtych potwornych wydarzeń. Na szczęście mam zdrowe uśmiechnięte dziecko. Gdybym poddała się przymusowi szczepień jestem pewna, że przy każdym kolejnym objawy byłyby coraz gorsze. Córeczka miała rozpoczęty dziewiąty tydzień życia. Wcześniej szczepiona tylko na wzwb i BCG w piątej dobie życia. To były jej pierwsze i ostatnie szczepienia na DTP, polio, hib. Jak miała skończone 9 miesięcy doszczepilismy tylko wzw b i bylo ok. A cały nasz kalendarz szczepień oprócz wzwb i BCG nie został zrealizowany i nie zamierzamy tego robić.

Historie powikłań poszczepiennych u dzieci, których rodzice złożyli skargi. NOP nie zostały zgłoszone, łącznie z trzema przypadkami śmierci!

W.R.: Dwa lata temu córka została zaszczepiona odra, świnka, różyczka. Oczywiście usłyszałam, że może „dzisiaj” lekko gorączkować. Przed szczepieniem córka nie była badana, pytanie tylko „czy jest zdrowa” – była. Po szczepieniu zauważyliśmy zmiany w jej zachowaniu (nie skojarzyliśmy tego ze szczepieniem) tj. izolowanie się, interesowanie się gdzieś w samotności jakimiś przedmiotami, jak i również brak energii (mówiłam o niej wtedy „TO JEST TAKA MOJA MAŁA ZOSIA SAMOSIA”) a patrząc na nią myślałam sobie „co się z Tobą kochanie dzieje, co jeszcze Tobie dać, bo masz takie mało szczęśliwe oczka”. Ok 5-6 dni po szczepieniu doszła senność, potrafiła zasnąć pod stołem, budząc się była dalej śpiąca. Doszła do tego gorączka, która tak naprawdę wzięła się z niczego, ani katarku, kaszlu. W 8 dobie od szczepienia w nocy dostała atak płaczu, taki nie do uspokojenia, przy płaczu zwymiotowała śluzem. 9 dnia wszystko dobrze, zero objawów, zdrowa, radosna tylko bardziej senna. Kolejna doba znowu płacz w nocy, wymioty śluzem, gorączka. Rano pojechałam z nią do szpitala właśnie z powodu senności, wymiotów, płaczu. Przyjęli nas, chociaż stwierdzili, że tak naprawdę nic się nie dzieje, ma jedynie zapalenie ucha. Położyli ją do łóżeczka, podłączyli kroplówkę i się już nie wybudziła… Nie zrobili nic, prosiłam aby się ktoś zainteresował nami bo ciągle śpi, usłyszałam „Niech się wyśpi, ma prawo bo ma małą infekcję”. Ok. godz 13.30 zaczęła dziwnie oddychać, usłyszałam „To normalne, bo ma katarek”. Jednak zażądałam, aby ktoś ją obejrzał. Było już za późno. W trakcie wykonywania badań przestała oddychać. Ok godz. 15 trafiliśmy karetką do szpitala wojewódzkiego, tam tomografia komputerowa, rozległy wylew mózgu, zero szans na przeżycie. Następnego dnia śmierć mózgu. Dwa tygodnie od szczepienia odłączenie od aparatury.

Agnieszka Janicka-Kwiecień: 30 godzin po szczepieniu 6w1 Infarix Hexa (dziecko 2,5 m-ca) – utrata przytomności, brak kontaktu, wyprężenie prawej rączki i nóżki, natychmiast szpital, badania pod kątem padaczki, ale także ogólne. Po 3 dniowej obserwacji wypis do domu, po szpitalu jelitówka i miesiąc ciągnące się przeziębienia, kaszel, katar…. Niekompetentni lekarze, z którymi się spotkaliśmy, do tej pory nie zgłoszony niepożądany odczyn poszczepienny, ale walczymy.

Agata Lange: U nas po Infanrix Hexa i Rotarix obniżenie napięcia w osi, wzmożone napięcie w rękach i nogach, dziecko ciągle senne. brak kontaktu wzrokowego. Po drugiej dawce, na której podanie się zgodziłam mimo złych doświadczeń – biegunka, zatrzymanie rozwoju motorycznego i jeszcze większe napięcie. Dziś nam diagnozują mózgowe porażenie dziecięce, a zmian w mózgu nie ma.

Karolina Rojek: Śmierć po wycofanej szczepionce Euvax B. Historia zmarłej Zuzi opowiedziana przez jej mamę od 8 minuty w Łódzkiej telewizji. http://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/01082013-1830/11963097” (film już jest niedostępny) oraz Pytanie na śniadanie z jej udziałem:

http://pytanienasniadanie.tvp.pl/14519912/pozew-ws-szczepien

List matki: „Witam, jestem matką córeczki zaszczepionej szczepionką Euvax B z wycofanej serii. W pierwszym tygdoniu po szczepieniu zaczęły się problemy, córka przestawała jeść, zaczynała wymiotować. Zgłaszałam problemy lekarce na rejonie i pielęgniarce środowiskowej, która jeszcze do mnie przychodziła po porodzie – wszyscy pracownicy służby zdrowia mówili mi, że to „niemożliwe żeby było to związane ze szczepionką”, wmawiali mi skazę białkową lub mówili, że „mleko z piersi jej nie smakuje”. Nikt nie zgłosił tego jako NOP – ja również nie, bo nie zdążyłam. W dwa tygodnie od szczepionki córka trafiła na OIOM z ciężką niewydolnością serca – nie miała siły ssać – dlatego nie jadła!

2,5 miesiąca później zmarła w oczekiwaniu na przeszczep serca, w jeden dzień po skończeniu przez nią 4 miesięcy…

W czasie tej walki o jej zdrowie wielokrotnie kardiolodzy, kardiochirurdzy i inni lekarze ogólni informowali nas, że przyczyną jej stanu może być NOP, ponieważ mieli już tak ciężkie przypadki po szczepieniach – jednak nie mogą tego udowodnić. Zuzia miała wykonane wszelkie badania wykluczające wrodzone wady serca oraz wady spowodowane zapaleniem mięśnia sercowego – wszystko wskazywało na to, że w przeciągu 2 tygodni ze zdrowego dzieciątka, które po urodzeniu miało skalę Apgar 10/10 pkt zapadła na śmiertelną chorobę serca!

Czy nie ma w Polsce sprawiedliwości, czy rzeczywiście można legalnie pod egidą prawa, w myśl obowiązkowych szczepień mordować dzieci i być bezkarnym???

BŁAGAM O POMOC W WYTYCZENIU SPRAWIEDLIWOŚCI, KTOŚ MUSI ZA TO ODPOWIADAĆ, JAK DŁUGO POLSKIE DZIECI BĘDĄ POLIGONEM DOŚWIADCZALNYM KONCERNÓW FARMACEUTYCZNYCH!!!!”

Paulina Kuraś: U nas po Infanrix Hib Ipv 5w1 i Euvax B (podanych w 6 tygodniu życia), w drugiej dobie po szczepieniu wystąpił tzw. nieutulony płacz, który trwał dwa dni z krótka przerwą w nocy kiedy córka wyczerpana zasypiała. Potem okazało się, że ma problemy ze ssaniem piersi, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Kiedy próbowałam ją nakarmić wpadała w histerię. Podczas badania lekarka stwierdziła ponadto, że córeczka utraciła umiejętności, które zdążyła już nabyć po urodzeniu, zupełnie jakby cofnęła się w rozwoju. Nasiliła się asymetria ułożeniowa ciała i głowy, kręcz szyi, neurolog stwierdził obniżone napięcie mięśniowe i opóźnienie rozwoju ruchowego, przez co od dwóch miesięcy córka jest rehabilitowana. Poza tym potwierdzone przez lekarza atopowe zapalenie skóry, którego pierwsze objawy pojawiły się jakieś dwa tygodnie po szczepieniu.

Marcin Zdeb: Problemy zdrowotne u Emilki wystąpiły niecałe dwa dni po podaniu ostatniej serii szczepień Infarnix Hexa, Rotarix , Synflorix, czyli 22.04.2011r. Pierwszymi objawami jakie zostały zaobserwowane były napady drgawkowe łączone z oddawaniem stolca i podwyższoną temperaturą. Obecnie córka ma skończone 3lata. Emilka ma opóźnienie rozwoju psychoruchowego. Nie trzyma główki, nie siada, nawet nie wkłada rączek do buźki nie wspomnę o mówieniu czy reagowaniu na bodźce zewnętrzne głos, dotyk itp. Leki, które zostały wprowadzone w celu zmniejszenia ilości napadów nie dały żadnych rezultatów. Stwierdzono u Emilki padaczkę lekooporną i zaproponowano dietę ketogenną. Od 2 lat jesteśmy na owej diecie dzięki czemu liczba napadów zmniejszyła się o połowę, a rehabilitacja może odbywać się częściej i dawać lepsze rezultaty. Malutka lepiej kontroluje ułożenie głowy, zmniejszyło się napięcie mięśniowe w kończynach dolnych, ręce nadal są słabe chociaż coraz częściej próbuje zbliżać je do twarzy. Dieta jest uciążliwa, wiąże się z dokładnym odważaniem produktów spożywczych (co do 1gr produktu), które niestety w głównej części składają się z tłuszczy. Malutka niechętnie jadła mieszanki przygotowane domowym sposobem. Nie jedząc całych porcji trudno było wprowadzić ją w stan ketozy niezbędny do działania przeciw napadowego. Około 8 miesięcy temu zaczęły się poważne problemy z odruchami wymiotnymi spowodowanymi nawet minimalną ilością wody (czy jakiegokolwiek płynu). Emilka trafiła kilkakrotnie do szpitala z powodu odwodnienia i po różnych próbach nawadniania (kroplówki, sonda poprzez nosek do brzucha) zdecydowano się na założenie PEG-a (rurka wprowadzona przez powłoki brzuszne bezpośrednio do żołądka). Karmienie bezpośrednio do żołądka pomaga nam w dostarczeniu Emilce niezbędnej, dobowej ilości wody. Obecnie Emilka trafia do szpitala co 5-6tygodni. Problem z zanikającym mózgiem (coraz gorsze wyniki w rezonansach) spowodowany przez chorobę metaboliczną (nie zdiagnozowaną – i raczej tak zostanie) grozi uszkodzeniem pnia mózgu co doprowadzi do zaniku podstawowych czynności życiowych takich jak oddychanie czy praca serca u Emilki. Taki scenariusz oraz brak jakiegokolwiek ratunku przedstawiony został nam przez lekarzy. Emilka, wg lekarzy, ma nie doczekać swoich 10 urodzin.

E.M.: U nas po Infanrix i wzw B silna alergia skórna. Po MMR dodatkowo bardzo silne zatwardzenie, dziecko przez 3 tygodnie nie mogło się wypróżnić. Do tej pory (9 lat) ma AZS!!!

U.B-B.: Po MMR gorączka trwająca 2 tygodnie (lekarz nie widział w tym problemu), następnie silna odra poronna, (nie było na ciele miejsca bez skazy), w 15 dniu polineuropatia poszczepienna (utrata czucia, paraliż dolnych kończyn – jednak lekarz wpisał w dokumentacji „prawdopodobnie po szczepieniu”, bo nas rodziców odesłano na toksykologię, bo może naćpani byliśmy i dziecko truliśmy.,…brak słów…. Przeszło rok prywatnej rehabilitacji za własne pieniądze żeby syn chodził poprawnie.

M.F.K.: U mnie syn dostał w pierwszej dobie EUVAX B a w drugiej BCG – płakał całą noc. Mam zdjęcia, gdzie widać, że od razu po porodzie ma normalnie wyprostowane paluszki rąk i w dokumentacji szpitalnej wpis, że nie ma problemów z napięciem mięśniowym. Po wyjściu ze szpitala nieprawidłowe napięcie mięśniowe, asymetria ułożeniowa. Ponad rok rehabilitacji państwowo i częściowo prywatnie. Nie patrzył w oczy i odwracał wzrok, gdy się na niego spojrzało. Spał po 22-23 godziny na dobę i nie rozwijał się. Nic go nie interesowało. Na dworze nigdy nie otwierał oczu. Prawie wcale nie płakał, nic mu nie przeszkadzało. Tak było właściwie przez 3 miesiące. Dłonie miał zaciśnięte dużo dłużej. Dostał jeszcze Infarix Hexa w 6 tygodniu. Na tym koniec ze szczepieniami. NOP nadal nie zgłoszony, mimo zapewnień lekarki, że go zgłosi, czyli sama po 2 latach uznała, że NOP jednak był.

M.D.: Córka urodzona 23.02. roku była szczepiona zgodnie z kalendarzem szczepień obowiązkowych. Nikt nigdy nie informował mnie, że szczepienie może nieść ze sobą poważne ryzyko pogorszenia lub utraty zdrowia a nawet życia przez dziecko. Wspominano jedynie o możliwych lekkich odczynach w formie zaczerwienienia, podwyższonej temperatury czy braku apetytu. Po szczepieniach zawsze takie reakcje u dziecka występowały ale ustępowały po kilku dniach. Dnia 4,07, poszłam do szczepienia z zupełnie zdrowym, 4,5 miesięcznym, pogodnym i dobrze rozwijającym się, kontaktowym dzieckiem (co potwierdziło badanie kwalifikacyjne). Córka otrzymała kolejną dawkę szczepionki DPT + doustne Polio. Natychmiast po otrzymaniu szczepionki córeczka wydała z siebie bardzo dziwny, wręcz nieludzki dźwięk. Był to przeciągły, bardzo długi i wyjątkowo głośny pisk trwający wyjątkowo długo, o jednostajnym wysokim tonie (pózniej dowiedziałam się, ze był to tzw. krzyk mózgowy, objaw neurologiczny). To był dźwięk zupełnie „nieludzki” i proszę mi wierzyć, nie da się go z niczym innym pomylić ani zapomnieć. Kiedy To się skończyło, zaczęła przeraźliwie płakać, nie mogłam jej w żaden sposób uspokoić. Nigdy przedtem tak nie płakała. Po kilku minutach nagle ucichła. Straciła przytomność, zrobiła się bardzo blada, wręcz szara. Nie było widać, aby oddychała. Była całkowicie wiotka, gałki oczne jakby zapadły się, ledwie rysowały się pod powiekami. Przybiegł lekarz, nie mógł wyczuć pulsu. Po dłuższej chwili udało mu się wysłuchać bardzo słaby puls. Przychodnia została zamknięta (część dla dzieci zdrowych miała osobne wejście, pacjentów przeniesiono do osobnej części dla chorych). Zostawiono mnie samą w poczekalni z dzieckiem, które ledwie oddychało i nie dawało innych oznak życia. Lekarz tylko przychodził co kilka minut i sprawdzał czy jest puls. Z czasem puls był coraz mocniejszy. Potem córeczka kilka razy jakby wracała i znowu odpływała. Trwało to około pół godziny, może dłużej. Siedziałam z przytomnym ale prawie bezwładnym dzieckiem a poczekalni jeszcze kilkadziesiąt minut. Lekarz nie wezwał pogotowia, nie poinformował mnie co się tak właściwie stało. Powiedział tylko półgłosem, ze po szczepieniach tak czasem bywa. Córeczka nadal była bardzo blada i słaba, chociaż przytomna. Kazał mi iść do domu i gdyby coś się działo (nie powiedział co) to mam natychmiast jechać do szpitala. Po powrocie do domu dziecko spało ponad 12 godzin a kiedy się obudziło, to jakby mi je ktoś podmienił. Zamiast wesołej, kontaktowej dziewczynki, miałam lalkę bez kontaktu. Na jej kolejny świadomy uśmiech musiałam czekać ponad rok. Zgłaszałam problemy mojemu lekarzowi (temu samemu) ale bagatelizował wszystko, wmawiał mi przewrażliwienie itd. Mimo, ze córka nawet jemu nie pozwalała się dotknąć, zbadać. Namawiał na kolejne szczepienia oraz na płatne szczepienia dodatkowe. Dziecko od tamtego czasu zaczęło ciągle chorować. Zaznaczam, że do dnia tego szczepienia, była zupełnie zdrowa. Od dnia szczepienia do ponad dwóch lat, nie było miesiąca bez poważnej choroby. Głównie dziwne infekcje górnych dróg oddechowych i problemy jelitowe. Dziecko fizycznie rozwijało się dość dobrze ale psychicznie jakby zatrzymało się w rozwoju. Przestała się interesować zabawkami, nie reagowała ani na mnie ani na nikogo z najbliższych, godzinami mogła wpatrywać się w ścianę, ciągle płakała bez widocznej przyczyny. Nie zwężały jej się źrenice, bała się dźwięków, nie pozwalała się przytulać, prężyła się, nie reagowała na imię, uderzała głową w podłogę, ściany. Jej stolce były tragiczne, niestrawione, śmierdzące. To wszystko zgłaszałam lekarzowi. Usłyszałam, ze to moja wina, bo powinnam ją zaszczepić szczepionkami , które polecał mi kupić. Zapisywał tylko kolejne antybiotyki, które nie działały. W końcu mogła przyjmować tylko robione w czopkach na receptę, bo straciła umiejętność połykania (całe jedzenie musiałam jej podawać w formie papek). W wieku ok. 2 lat trafiła do szpitala z jakąś dziwną chorobą. Wymiotowała brązową mazią, była bardzo słaba, wycieńczona, bałam się odwodnienia. W szpitalu nie zdiagnozowano tego, żaden lekarz nie potrafił powiedzieć co się dzieje i dlaczego. Potem rozwinęło się obustronne zapalenie płuc. W wyniku długotrwałego podawania różnych antybiotyków a potem silnych sterydów, córka miała poważnie uszkodzoną wątrobę. W szpitalu spędziliśmy miesiąc. Wyszliśmy bez konkretnej diagnozy, ale na całe szczęście, skończyły się ciągłe choroby. Od tego momentu córka zaczęła nadrabiać rozwój psychiczny. Musiała być przez wiele lat na specjalnej diecie, gdyż jej układ trawienny nie funkcjonował prawidłowo. Wiele lat była poddawana terapii (prywatnie) i dzisiaj jest zdrowa. Odmówiłam dalszych szczepień i byłam w tej sprawie wzywana do Sanepidu. Tam zgłosiłam wszystko co działo się bezpośrednio po podaniu szczepionki oraz dalsze powikłania dotyczące rozwoju i zdrowia. Nie zostało to jednak przyjęte. Byłam również skierowana do Punktu Konsultacyjnego ds. szczepień, gdzie również opowiedziałam jaka była reakcja mojego dziecka natychmiast po podaniu szczepionki. Zostałam wręcz wyśmiana, że to po prostu niemożliwe bo takie reakcje na szczepionki się nie zdarzają. Nakazano mi kontynuować szczepienia i jedynie szczepionkę krztuścową zamienić na taką, bez żywego krztuśca. Zaproponowano mi też szczepienie w warunkach szpitalnych, aby móc od razu ratować dziecko, gdyby sytuacja się powtórzyła. Oczywiście nigdy już nie zaszczepiłam córki.

Od innego lekarza dowiedziałam się, co tak naprawdę się wydarzyło. Na podstawie badania i mojego opisu, powiedział mi, ze był to zespół hipotoniczno- hiporeaktywny z utratą przytomności i bezdechem oraz encefalopatia poszczepienna. Wcześniej zostałam wielokrotnie okłamana i przez lekarza i w Punkcie Konsultacyjnym i w Sanepidzie, gdyż jest to rzadka ale typowa reakcja niepożądana na szczepionkę DPT.

Reakcja ta jest dokładnie zbadana i opisana w literaturze medycznej (poniżej załączam artykuł Jacka Wysockiego i Hanny Czajki na ten temat). Dodatkowym obciążeniem mogło być to, że córka otrzymała jednocześnie dwie szczepionki z żywymi komponentami ( krztusiec i polio).

Dopiero do kilku latach udało mi się wyciągnąć kopie dokumentacji medycznej z przychodni (mimo wielu próśb ciągle mi odmawiano, zbywano mnie, potem twierdzono, że dokumentacja zaginęła..

Przeczytaj też:

Relacje rodziców związane z powikłaniami poszczepiennymi po różnych szczepionkach. Infanrix Hexa, Priorix, Prevenar, Rotarix, Rotawirusy, Euvax, Infanrix IPV HiB, pedrax, Polio IPV, polio, DTP. DTPw. DTaP, Wzw B

Kochający rodzic nie szczepi swoich dzieci

26 myśli nt. „Świadectwa rodziców, których dzieci doświadczyły problemów zdrowotnych po szczepieniach

  1. Pingback: Przerażające świadectwa rodziców, których dzieci stały się kalekami po szczepionkach | Portal Jarka Kefira - wiadomości, informacje, wydarzenia

  2. Pingback: Świadectwa rodziców, których dzieci doświadczyły problemów zdrowotnych po szczepieniach | bladymamut

  3. A jak sie tu spodziewac „ochrony zdrowia” przez Ministerstwo Zdrowia , sprawiedliwosci przez Ministerstwo sprawiedliwosci i rzeczowego zajecia sie poszczepiennymi tragediami przez Sanepid skoro te wszystkie dochodowe firmy sa zarejestrowane jako spolki z o.o. w Waszyngtonie i ze zdrowiem, sprawiedliwoscia oraz ochrona przed epidemiami nie maja nic wspolnego ?
    Ograniczona odpowiedzialnosc tych wszystkich spolek razem wzietych oznacza tez nic innego, jak calkowity brak odpowiedzialnosci za to co dzieje sie z ludzmi i ich zwierzetami powierzonych ich jakoby panstwowej „opiece” !

    Propaganda systemu celowo wprowadza ludzi w blad, zeby ludobojczy i rabunkowy geszeft na okupowanych przez ponadnarodowa zydowska mafie terenach krecil sie z olbrzymim zyskiem , a jednoczesnie „pokojowo” wykonywal „medyczny” wyrok smierci dokonywany na raty, zeby nie sploszyc nadmiar … bydla roboczego !!!

    Jeden z przykladow :

    UPIK® Datensatz – L
    L Eingetragener Firmenname MINISTERSTWO ZDROWIA
    Nicht eingetragene Bezeichnung oder Unternehmensteil
    L D-U-N-S® Nummer 367462863
    L Geschäftssitz Ul. Miodowa 15
    L Postleitzahl 00 246
    L Postalische Stadt Warszawa
    Land Poland
    W Länder-Code 616
    Postfachnummer
    Postfach Stadt
    L Telefon Nummer 226349440
    W Fax Nummer 226352487
    W Name Hauptverantwortlicher Arlukowicz Bartosz
    W Tätigkeit (SIC) 9431

    Department of Labor
    A to Z Index | Newsroom | Contact Us | FAQs | About OSHA
    OSHA
    Bookmark and Share QuickTakesNewsletter RSS FeedsRSS Feeds

    We Can Help What’s New | Offices OSHA logo

    Home
    Workers
    Regulations
    Enforcement
    Data & Statistics
    Training
    Publications
    Newsroom
    Small Business
    Anti-Retaliation

    Division J: Public Administration
    Major Group 94: Administration Of Human Resource Programs

    Industry Group 943: Administration Of Public Health Programs
    9431 Administration of Public Health Programs

    Government establishments primarily engaged in planning, administration, and coordination of public health programs and services, including environmental health activities, mental health, categorical health programs (e.g., cancer control, communicable disease control, maternity, child health), health statistics, and immunization services. Hospitals, including boards of directors, are classified in Services, Industry Group 806. Health services such as immunization, X-ray, and cancer detection clinics are classified in Services, Major Group 80.

    Cancer detection program administration-government
    Categorical health program administration-government
    Communicable disease program administration-government
    Environmental health programs-government
    Health statistics centers-government
    Immunization program administration-government
    Maternity and child health program administration-government ( !!!!! )
    Mental health agencies-government
    Public health agencies-nonoperating

    [ SIC Search | Division Structure | Major Group Structure ]
    Freedom of Information Act | Privacy & Security Statement | Disclaimers | Important Web Site Notices | International | Contact Us
    U.S. Department of Labor | Occupational Safety & Health Administration | 200 Constitution Ave., NW, Washington, DC 20210
    Telephone: 800-321-OSHA (6742) | TTY
    http://www.OSHA.gov

    Jak widac „program … !” dla matek i dzieci tez kreci sie w pelnym zakresie !!!

  4. Niestety, żeby nabrać rozumu, musiałam przejść przez takie piekło…
    Po szczepieniu Hib (ochrona przed EBV) dziecko zmarło na powikłania po EBV…
    NOP oczywiście, niezapisany.
    Jeszcze lepszy numer był u kuzynostwa – wcześniak (24tc!), po tym jak zaczął sobie radzić z życiem – trwało to 2 tygodnie, gdzie zaczął sam oddychać, przyjmować i trawić mleko mamy, itp – został zaszczepiony, bez pytania, Wzw i gruźlica. Po 2 dniach zmarł.
    Właściwie nie ma co komentować.

  5. To straszne, bardzo ci współczuję. Ja miałam więcej szczęścia, bo mój synek (wtedy 2-miesięczny) po szczepieniu stał się wiotki i unikał kontaktu wzrokowego, a następnego dnia dostał drgawek. Kiedy zawieźliśmy go do szpitala okazało się, że ma ropne zapalenie opon mózgowych i uszkodzenie trzustki i jelit. Był w bardzo ciężkim stanie i lekarze nie wiedzieli, czy przeżyje. Ja nie miałam pojęcia, że to może być spowodowane przez szczepienie. Ślepo i bezkrytycznie wierzyłam w szczepienia, jak skończona idiotka! Oczywiście nikt mnie nie poinformował o tym, że to był NOP. Wręcz przeciwnie, lekarze sugerowali, że dziecko zachorowało z brudu, od niemytych rąk. Czułam się podwójnie „ukrzyżowana”, bo nie dość, że dzieciak walczył o życie, to jeszcze ja miałam być temu winna. Ja, która miałam zajoba na punkcie czystości i wszystko pucowałam do połysku. O tym, że był to NOP przeczytałam w Nexusie, kiedy mój syn miał 16 lat! Dopiero wtedy zaczęło do mnie docierać, że coś z tymi szczepieniami musi być nie tak. Ale żeby ostatecznie przejrzeć na oczy potrzebowałam jeszcze kilku lat. W końcu uświadomiłam sobie, że wszyscy moi synowie doznawali NOP-ów, nawet dość poważnych, ale ja nigdy nie podejrzewałam, że to ma związek ze szczepieniami. Dziś nie pojmuję, jak mogłam być tak ślepa i tak ufać konowałom! Później, przez długie lata syn miał alergię, która powodowała u niego nawracające co roku, a nawet 2 razy w roku zapalenia oskrzeli, a nawet płuc, co kończyło się kuracjami antybiotykowymi. I też nikt mi nie powiedział, że to jest od alergii, która z kolei była spowodowana szczepieniem. Na szczęście w szpitalu spotkałam lekarkę, która mi uświadomiła, że to jest alergia i przepisała leki przeciwalergiczne, dzięki czemu nie musieliśmy więcej podawać dzieciakowi antybiotyków. Byliśmy wcześniej u wielu lekarzy, ale żaden z nich nie udzielił nam właściwych informacji.

    Opór wobec szczepień lawinowo narasta, więc wierzę, że zbliża się dzień, kiedy nie będą przymusowe. Ale i tak wiele matek będzie szczepić, bo lęk przed iluzorycznymi chorobami jest silniejszy niż lęk przed NOP.

  6. Córka po 3 dawce DTPa i szczepionce na żółtaczkę dostała w 30 minut po szczepieniu drgawek nóg, strasznie płakała, zgłosiłam się do lekarza pediatry,pani doktor powiedziała że histeryzuję, bo przecież nic się nie dzieje. Pojechałam na pogotowie, nie chcieli mnie przyjąć, dziecka nie chciał zbadać neurolog, powiedzieli mi, ze mogę czekać na wizytę około roku (jeżeli chcę państwowo).
    Badania i wizyty u neurologa płaciłam z własnej kieszeni. Straciłam zaufanie do instytucji takich jak służba zdrowia.
    Syn kolegi męża ma zdiagnozowany autyzm, lekarze zgodnie powiedzieli, że jest to NOP po szczepionce MMR.

  7. Mafia medyczna przebiła już nawet to, co robili „lekarze” Hitlera w Auschwitz! Jak można odmówić dziecku z drgawkami badania neurologicznego, jeśli od szybkości postawienia diagnozy i wdrożenia leczenia zależy zdrowie dziecka? Oni nie czują się już za nic odpowiedzialni. I mają gdzieś, że po prostu zabijają ludzi.

  8. Jeszcze zanim i ten ludobójczy program „szczepień” wypłynął szerzej na polskich blogach, to na niemieckojęzycznych czytałam doniesienia o tym, że w pewnym państwie afrykańskim mężczyźni wzięli się na konkretny sposób i odstrzelili ekipę szczepień nasłaną przez Billa Gates !

    W ten prosty sposób cała ta „dobroczynna” akcja została zatrzymana, bo nie było więcej chętnych do jej bezpośredniego kontynuowania.

    Oczywiście żadne mendia o tym nie donosiły, bo po co mieliby ludzie mieć wzór do naśladowania ?

    „Cywilizowani” ludzie są jednak nieporównywalnie głupsi od małp i wszystkich innych gatunków zwierząt, które swoje młode dobrze ukrywają przed drapieżnikami z zewnątrz, a w razie ich ataku fizycznie ich zwalczają czy przeganiają .

    Bydełko stadne też jest mądre, bo ich młode ukrywane są wewnątrz stada przy ich przemieszczaniu się i gdzie przy próbach rozgonienia ich przez drapieżniki zostają one zaatakowane i przegonione przez silnych samców uzbrojonych w twarde kopyta i ostre rogi .

    Gdzie są męscy i odważni obrońcy swoich rodów ?

    Jeśli większość rodzin daje się na papierze zastraszyć bezprawiem „hodowców bydła” i żydowskich koszernych rzeżników, no to nic dziwnego, że „medyczna” rzeź przybrała taki wymiar, że ludzie „myślą”, że tak musi być i jest to „normalne” wraz z usiłowaniem „obrony” w postaci pisania skarg, zażaleń i petycji, które to prowadzą do bezsensownej straty czasu z „nadzieją” czekania na pozytywne reakcje wszelkich urzędowych „firm” handlarzy śmierci spod znaku czerwonej gwiazdy militaryzmu jahwistycznego, który „dobija” bezwzględnie wszelką nadzieję ogłupionego propagandą ludu !

  9. Dlatego ludzkość jest rozbrojona. Na posiadanie broni trzeba mieć zezwolenie, które jest bardzo trudno otrzymać. Ludziom pierze się mózgi bajkami o strzelaninach w szkołach i zabójstwach dziennikarzy (żeby głupi ludek myślał, że widział zabójstwo na własne oczy!) i dzięki temu ludzie sami głosują przeciw posiadaniu broni. Mężczyzn przerabia się na kolorowe i radosne ciotki, paradujące w kieckach i na szpilkach i wmawia się im, że macho to prymityw i bezmózgowiec.

  10. Mój 9-miesięczny synek, dostał na razie wszytskie dotychczasowe zalecane szczepionki, poza jedną – trzecią dawką przeciw WZW B. Zwlekam z tym od 3 miesięcy. Pomimo moich wątpliwości od poczatku szczepień, to dopiero niedawno wstrzymałam szczepienia, żeby dowiedzieć się więcej an ten temat.

    Po pierwszym szczepieniu (to było albo wzw b właśnie,albo hib albo DTPw), od razu następnego dnia, synek przestal robić kupkę, tak, jak robił z 5 razy dziennie, i zaczął robić raz na kilka dni). Wtedy się przestraszyliśmy i byliśmy praktycznie pewni, że to od tego szczepienia, ale oczywiście lekarze powiedzieli mi, ze to niemożliwe i że większość dzieci tak ma – no oczywiście, ze większoćć tak ma, skoro większość jest szczepiona!

    Później, nie pamiętam niestety po którym szczepieniu to było, synek przestał się odzywać, a, mając wtedy ok. 3 miesięcy, pięknie gaworzył i opowiadał po swojemu. A następnego dnia cisza. Na całe szczęście, po miesiącu znów zaczął się odzywać i wróciło to do normy. Ale problem z kupkami został do dziś i jestem pewna, że to od tego szczepienia.

    Dziękuję Bogu, że mój synek jest cały i zdrowy i nie spotkało go jednak to wszystko, co tu przeczytałam, i tera nie mam już żadnych wątpliwości – nigdy więcej nie zaszczepię dziecka.

    Chciałabym się dowiedzieć, czy (po przeczytaniu historii 18-letniego Tomka sądzę, że tak) problem szczepień obejmuje całe życie człowieka, czy tylko dzieci? Czy szczepienia są tak samo szkodliwe dla człowieka w starszym wieku? Czy odczyny poszczepienia mogą dotknąć po każdej szczepionce zawsze? Czy nie muszę się bać o moje dziecko, kiedy w końcu pójdzie do przedszkola, i spotka się np z chorymi dziećmi? Co wtedy?

    Zapoznawszy sie jednak z różnymi materiałami, widzę, że szczepienie nie ma po prostu sensu – skoro nie mamy pewności, ze, po pierwsze, szczepionka nas ochroni, a po drugie, że sama nie wywoła straszliwej choroby?
    Czy możemy spokojnie liczyć na naturę i naturalne procesy obronne organizmu i wierzyć, że sam się obroni; kiedy zachoruje, sam z tego wyjdzie?

    I jeszcze jedno pytanie: macie Państwo wiedzę na temat tego, co grozi człowiekowi/dziecku nie zaszczepionemu na jakąś poważną chorobę, np. właśnie zapalenie wątroby, żółtaczka? Czy jesteśmy wtedy bardziej na nią narażeni? Czy jesteśmy sobie w stanie sami z tym poradzić? Jak zapobiegać takim chorobom? Czy w jakiś szczególny sposób należy chronić dziecko niezaszczepione? Czy może spokojnie chodzić do przedszkola/szkoły, wywracać się na brudny beton z roweru, oblizywać brudne palce, zakażenie go nie zabije?

  11. Kochana, jak dobrze, że przejrzałaś na oczy zanim stało się coś naprawdę złego.

    Chciałabym się dowiedzieć, czy (po przeczytaniu historii 18-letniego Tomka sądzę, że tak) problem szczepień obejmuje całe życie człowieka, czy tylko dzieci? Czy szczepienia są tak samo szkodliwe dla człowieka w starszym wieku? Czy odczyny poszczepienia mogą dotknąć po każdej szczepionce zawsze?

    Tak, szczepienie może być groźne dla każdego człowieka i w każdym wieku.

    Oczywiście człowiek dorosły, zdrowy i silny, ma większą szansę poradzić sobie z toksynami niż niemowlę czy małe dziecko, którego system odpornościowy jest jeszcze niewykształcony. Ale jeśli ktoś (tak jak Tomek) był przeziębiony albo zmagał się z inną chorobą, wtedy jego system odpornościowy nie ma dość „mocy przerobowych”, żeby pokonać kolejne zagrożenie. Ludzie starzy przechodzą do tej samej grupy ryzyka co małe dzieci, bo ich organizmy nie działają już tak sprawnie jak w czasach młodości i te osoby zmagają się z różnymi innymi chorobami, typu cukrzyca, nadciśnienie itp. Dlatego namawianie starych i chorych ludzi na szczepienie przeciw grypie jest wyjątkowo nieetyczne, bo takie szczepienie może wywołać nawet sepsę. Czytałam wstrząsającą historię kobiety w wieku ok. 55 lat (a więc jeszcze nie staruszki), opisaną na jej blogu. Lekarka niemal przymusiła ją do szczepienia p. grypie, po czym tego samego dnia zaczęła ją boleć ręka w miejscu wstrzyknięcia, a potem całe ramię. Następnego dnia wylądowała w szpitalu w ciężkim stanie ogólnego zakażenia krwi, lekarze orzekli, że konieczna jest natychmiastowa operacja brzuszna, po której nastąpiły kolejne komplikacje. Kobieta przeżyła tylko cudem i dziś wciąż ma poważne problemy ze zdrowiem.

    Jedna z komentujących ten blog osób dała się zaszczepić na tężec, bo ugryzł ją jej własny pies. Pomysł zupełnie bez sensu, bo pies może zarazić wścieklizną, ale nie tężcem, ale lekarz tak ją zastraszył (przestrzegam przed lekarzami-psychopatami!!!), że mimo, że była osobą świadomą zagrożenia ze strony szczepień, uległa. Potem miała problemy ze stawami, które bardzo ją bolały.

    Innym zagrożeniem jest syndrom Stevensa-Johnsona, który może się objawić po każdym szczepieniu i po każdym leku, a szczególnie po Ibuprofenie i lekach przeciwpadaczkowych (proszę sobie poszukać, np. na YT, ale ostrzegam, to bardzo drastyczne, więc tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Pozostałym radzę: nie łykajcie chemicznych leków i nie szczepcie się! Są lekarze naturopaci, którzy leczą skutecznie i bez powodowania takich skutków ubocznych.

    Czy nie muszę się bać o moje dziecko, kiedy w końcu pójdzie do przedszkola, i spotka się np z chorymi dziećmi? Co wtedy?

    Każde (z rzadkimi wyjątkami) przychodzące na świat dziecko ma swój własny system odpornościowy. Gdyby go nie miało żadne dziecko by nie przeżyło. Ponadto w mleku matki znajdują się przeciwciała przeciwko chorobom, które przeszła ona sama. To chroni dziecko przed zachorowaniem w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie, kiedy choroby zakaźne mogłyby być dla niego groźne. Im starsze dziecko tym sprawniejszy jest jego system odpornościowy. Kiedy idzie do szkoły choroby wieku dziecięcego nie są dla niego groźne! Ich przechorowanie nie stanowi zagrożenia. Kiedy ja poszłam do szkoły w latach 60. nikt nie był szczepiony! Dostaliśmy tylko szczepionki przeciw gruźlicy, polio i ospie prawdziwej. Nikt nigdy nie słyszał ani nie myślał o szczepionkach na świnkę, ospę wietrzną, różyczkę czy odrę. Dla każdego lekarza i nauczyciela było rzeczą oczywistą, że dzieci muszą przechorować te choroby, bo dzięki temu nabywają odporności, nie tylko na nie, ale i na wiele innych chorób, np. na raka. Te choroby chronią przed chorobami wieku starczego, takimi jak choroby sercowo-naczyniowe, ch. Alzheimera, Parkinsona, SM itp., co jest potwierdzone badaniami naukowymi! [Opisałam to tutaj: https://astromaria.wordpress.com/2015/04/18/jak-pro-szczepionkowcy-robia-z-ludzi-idiotow/%5D

    Kiedy dziecko pójdzie do przedszkola może oczywiście złapać którąś (albo kilka) z tych chorób. Oczywiście, najlepiej by było, gdyby nie poszło do przedszkola, lecz zetknęło się z tym wszystkim dopiero w wieku szkolnym, kiedy jego system odpornościowy jest już gotowy na te wyzwania, ale oczywiście wiem, że to marzenie ściętej głowy, bo dziś oboje rodzice muszą pracować. Moim zdaniem nic (poza koniecznością wzięcia zwolnienia z pracy) się nie stanie, jeśli zachoruje. Nawet dobrze, bo nabierze dożywotniej odporności, czego nie daje szczepienie, które chroni tylko na okres 3 do 7, max. 10 lat. Szczepienia nie dają dożywotniej odporności! I właśnie dlatego są bardzo groźne. Bo jeśli zaszczepiony mężczyzna zachoruje na świnkę w wieku dorosłym to będzie to stanowiło poważne zagrożenie dla jego płodności, a nawet życia! Odra w wieku dorosłym może się skończyć śmiercią lub powikłaniami neurologicznymi, zwłaszcza że lekarze nie potrafią jej prawidłowo zdiagnozować ani leczyć. Koklusz, który kiedyś był chorobą wieku dziecięcego, dziś stał się prawdziwą plagą wieku dorosłego. Czytałam niedawno, że każdy uporczywy i przedłużający się kaszel, niepoddający się konwencjonalnemu leczeniu to prawie na pewno niezdiagnozowany koklusz. Gdyby ludzie przechorowali go w dzieciństwie nie mieliby problemów do końca życia!

    Wprowadzenie powszechnych szczepień bardzo zaburzyło funkcjonowanie systemu immunologicznego zaszczepionych ludzi. Szczepienia uszkadzają ten system! Nie wiem, czy te defekty nie zostaną przekazane następnym pokoleniom. Wirusy również zostały zmutowane i to może się okazać bardzo groźne.

    Zapoznawszy sie jednak z różnymi materiałami, widzę, że szczepienie nie ma po prostu sensu – skoro nie mamy pewności, ze, po pierwsze, szczepionka nas ochroni, a po drugie, że sama nie wywoła straszliwej choroby?

    Tak, to prawda, że szczepienia są nieskuteczne. Regularnie występują epidemie wśród prawidłowo (w 85-95%) zaszczepionych dzieci. A jeśli zachoruje się w wieku dorosłym jest jeszcze gorzej! Zamieniliśmy choroby wieku dziecięcego na raka, cukrzycę, AZS, astmę i inne, przewlekłe choroby – czy to się opłaca?

    Czy możemy spokojnie liczyć na naturę i naturalne procesy obronne organizmu i wierzyć, że sam się obroni; kiedy zachoruje, sam z tego wyjdzie?

    Kiedyś, kiedy nie było szczepień (czyli do lat 80.) wszystkie dzieci chorowały i wszystkie z tego wychodziły bez szwanku. Rozmawiałam o tym z moją przyjaciółką, mgr pielęgniarstwa, osobą tuż przed emeryturą, która całe swoje życie przepracowała w służbie zdrowia i obracała się w kręgach lekarskich. Powiedziała mi, że nigdy nie słyszała, żeby jakieś dziecko doznało jakichkolwiek komplikacji z powodu chorób wieku dziecięcego, nawet odry, którą tak się dziś straszy. Owszem, po odrze zdarzało się czasem (ale wyjątkowo rzadko), że osłabione, np. niedożywieniem, dziecko zapadało na zapalenie płuc, ale lekarze nie mieli problemu z jego wyleczeniem! Podawano antybiotyki i dzieciak zdrowiał w oczach. Nigdy nie widziała dziecka, które byłoby hospitalizowane z powodu ospy wietrznej. Ale dziś to się zmieniło. Jest to spowodowane szczepionkami, które zawierają jakąś groźną odmianę wirusa i dzieciaki coraz częściej trafiają do szpitala z powodu ostrych komplikacji skórnych. Dr Andre Kulisz (emerytowany już lekarz) również twierdzi, że przyczyną tych komplikacji jest szczepionka i zmutowany wirus.

    I jeszcze jedno pytanie: macie Państwo wiedzę na temat tego, co grozi człowiekowi/dziecku nie zaszczepionemu na jakąś poważną chorobę, np. właśnie zapalenie wątroby, żółtaczka? Czy jesteśmy wtedy bardziej na nią narażeni? Czy jesteśmy sobie w stanie sami z tym poradzić?

    Szczepienie dzieci, a zwłaszcza noworodków na wzw-b jest pozbawione jakiegokolwiek sensu! To jest choroba przenoszona drogą płciową!!!! Czy noworodek uprawia seks? Zanim osiągnie wiek odpowiedni do seksu ta szczepionka przestanie działać, bo jej skuteczność to tylko kilka lat. Inną drogą zakażenia są strzykawki. Czyli można to złapać w bardzo brudnym, niedbającym o higienę szpitalu albo wstrzykując sobie narkotyki. O ile wiem, noworodków, niemowląt i małych dzieci to nie dotyczy. Zatwierdzenie podawania tej szczepionki w pierwszej dobie to wynik korupcji. Ktoś wziął w łapę i teraz cały naród narażony jest na śmierć w kołysce. Jedynym (i bardzo wątpliwym) powodem podania jej niemowlęciu (w żadnym razie nie w pierwszej dobie!) mogłaby być choroba matki. Ale i to wydaje mi się bardzo wątpliwe.

    Jak zapobiegać takim chorobom? Czy w jakiś szczególny sposób należy chronić dziecko niezaszczepione? Czy może spokojnie chodzić do przedszkola/szkoły, wywracać się na brudny beton z roweru, oblizywać brudne palce, zakażenie go nie zabije?

    Jakoś ludzkość nie tylko nie wyginęła w czasach przed-cywilizacyjnych i przed-szczepionkowych z powodu brudu, ale nawet rozmnożyła się tak bardzo, że niektórzy psychopaci z władz mówią o bombie demograficznej i apelują do depopulacji globu.

    Człowiek został stworzony w taki sposób, żeby był w stanie przetrwać w najbardziej niesprzyjających warunkach. Przeżyliśmy w jaskiniach, gdzie nie było domestosu ani lekarzy w białych kitlach, przetrwaliśmy erę lodowcową bez kaloryferów i szklarni z pomidorami, przeżyliśmy okresy głodu i zaraz takich jak dżuma i wciąż istniejemy. Nasze organizmy są przystosowane do brudu, zimna i bakterii. Ale nie są przystosowane do chemii nieorganicznej, którą szprycują nas lekarze-alopaci i do toksyn, którymi trują wakcynolodzy. Nie jesteśmy przystosowani do skażonego chemią środowiska. To są problemy, które musimy rozwiązać, bo jeśli nie doprowadzimy świata do dawnego, naturalnego stanu wyginiemy niczym dinozaury.

    Moje pokolenie wychowywało się w brudzie. Nie było domestosu, kostek do WC ani szczepień! Całe dnie spędzaliśmy na dworze i wracaliśmy umorusani jak prosięta, z podrapanymi kolanami i buziami i nikt z tego powodu nie robił afery. Spaliśmy z psami, pozwalaliśmy się tym psom lizać po twarzach. Musieliśmy jedynie myć ręce i twarze przed jedzeniem i umyć się przed spaniem.

    Nieszczepione dziecko (szczególne takie, które wcześniej było szczepione) trzeba chronić dbając o jego dobre odżywianie. Żadnego cukru, białej mąki, glutaminianu, sztucznych słodzików itp. bo to bardzo groźne toksyny. Dziecko powinno być wychowywane zupełnie bez cukru! Można podawać trochę miodu, ale nie za dużo. Podstawą powinny być warzywa i owoce, oczywiście świeże, nieprzetworzone przez przemysł (w domu można je gotować na parze, suszyć itp.) i kasze z pełnego przemiału. Mięsa jak najmniej, a jeśli już, to koniecznie z hodowli ekologicznej. Żadnych gotowych wędlin, bo tam jest cała tablica Mendelejewa!!! Im więcej natury tym zdrowiej. Lekarza też należy zmienić na takiego, który stosuje metody naturalne i nie będzie przymuszał do szczepień. Są tacy lekarze!

    Zapraszam do czytania: https://astromaria.wordpress.com/category/zdrowie/szczepienia/

  12. Mario,
    a co wg Ciebie należałoby zrobić udając się np. do Afryki, gdzie służby graniczne wymagają zaświadczeń o szczepieniach chociażby na żółtą gorączkę? „zakupić”?

  13. Kurczę. Nie wiem… Cejrowski jeździ po całym świecie, bywał też w Afryce i twierdzi, że nigdy się nie szczepił. Poszukaj na YT jego filmów o tym, może w którymś opowiada jak to zrobił, że mimo wymogu szczepień jakoś przejechał. W Afryce korupcja jest wielka, więc pewnie trzeba przemówić komuś do ręki?

  14. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, nie sądziłam, że ktoś zechce tak obszernie odpowiedzieć na moje wątpliwości. Widzę, że mam tu do czynienia z Fachowcem.
    Naprawdę, dzięki Bogu, że się więcej dowiedziałam i postanowiłam dalej nie szczepić synka. Że nie musiała nas spotkać tragedia. Teraz sobie tego po prostu nie wyobrażam, nie mogłabym świadomie narazić dziecka na takie niebezpieczeństwo, nigdy.

    Jutro jedziemy do lekarza na badanie rutynowe, według „kalendarza szczepień” powinniśmy jutro się szczepić na WZW b, zgłoszę im tylko, że już żadnych szczepień nie będziemy robić i podpiszę oświadczenie. Już sobie wyobrażam, co mi tam będą tłumaczyć.

  15. Nie podpisuj oświadczenia! Powiedz tylko ustnie, że nie szczepisz i poinformuj, że nagrywasz tę rozmowę (nawet jeśli nie nagrywasz; masz prawo nagrywać i nie mogą ci zabronić), bo to sprawi, że będą się liczyć ze słowami ze strachu przed użyciem tego jako dowód w sądzie. Oni są bardzo agresywni w namawianiu, a raczej przymuszaniu do szczepień, bo dostają za to bardzo wysokie premie. Jeśli nie mają wyszczepialności jadą na gołej pensji, a za premie podobno domy sobie budują. Jeśli podpiszesz od razu wyślą pismo do wojewody lub sanepidu i dostaniesz grzywnę. Oczywiście grzywna nakładana jest bezprawnie, więc nie płać!!! Jak uniknąć płacenia opisałam tutaj: Kochający rodzic nie szczepi swoich dzieci, są tam też linki gdzie szukać wsparcia i porady.

  16. W rozmowie z lekarzami radzę zastosować „metodę zdartej płyty”. Nie tłumaczysz dlaczego nie szczepisz, bo oni wiedzą jak zrobić z rodzica wariata. Każdy twój powód zostanie ośmieszony i podważony kłamliwymi argumentami, więc tą metodą nie wygrasz. Na każdy ich argument odpowiadaj jak zdarta płyta „dziękuję, podjęłam (stateczną) decyzję, że nie szczepię dziecka”. Cokolwiek powiedzą powtarzaj to jedno zdanie i nic więcej. Nie daj się sprowokować i wciągnąć w dyskusję. To ich zbije z pantałyku i w końcu się zamkną. Przećwicz to przed lustrem🙂

  17. A co, jeżeli zaczną mnie bardzo namawiać do podpisania takiego oświadczenia? Czy nie podpisanie go nie jest karalne? I czy tak czy siak nie powinnam przy którejś następnej z kolei wizycie tego zrobić?

  18. Nikt nikogo nie ma prawa zmuszać do niczego, a karalne to jest zabójstwo, a nie jakieś podpisy. Należy stanowczo odmówić i wyjść z przychodni.

  19. Powtórzę: podpisanie papieru automatycznie uruchamia procedurę wypisywania grzywny za odmowę szczepienia. Jeśli jesteś na Facebooku zgłoś się do grupy Stop NOP (linki na stronie o nieszczepiących rodzicach), tam są rodzice którzy nie szczepią „bo nie” i powiedzą jak się bronić.

  20. @Agnieszka
    Astromaria ma rację, niczego nie podpisuj – i spokojnie to nie jest karalne. Nikt nie może zmusić Cię do podpisywania czegokolwiek. Pamiętaj, że gdyby ktoś taki powoływał się na jakiekolwiek przepisy, to będzie znaczyło to tylko tyle, że kłamie. W Polsce nie ma obowiązku podpisywania żadnych oświadczeń. W tej sprawie trzeba się chyba jedynie przygotować na upór i betonową inteligencję ze strony medycyny.

  21. Czy jezeli nie chce aby moje dziecko bylo zaszczepione w 1 dobie zycia to czy mam napisać takie oświadczenie czy lepiej tylko powiedzieć? Słyszałam ze czesto mimo oświadczenia i braku zgody rodziców szczepia dziecko;(

  22. Tak, zdarza się, że szczepią mimo braku zgody rodziców, dlatego dobrze by było, żeby przy porodzie była rodzina. Im więcej krewnych tym lepiej, żeby pilnować lekarzy. Nie wiem jak postąpić najlepiej, ale należy powiedzieć lekarzom bardzo wyraźnie, że nie wyrażacie zgody na szczepienie. O ile wiem podpisując papiery przy przyjęciu do szpitala automatycznie podpisuje się zgodę, bo to chyba jest tam wpisane, dlatego warto przekreślić tę zgodę, najlepiej czerwonym długopisem i napisać na tym BRAK ZGODY NA SZCZEPIENIE. Więcej informacji jest w blogu o szczepieniach, do którego podałam link. Teoretycznie na szczepienia trzeba wyrazić świadomą zgodę i ją podpisać, bez tego nie mają prawa zaszczepić, ale w praktyce często o to nie pytają.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s