Trzeci raz o eutanazji: czy istnieje „bezwartościowe życie” i czy człowiekowi przysługuje „prawo do śmierci”?

Tych, którzy mnie nie znają informuję, że pochodzę z rodziny niereligijnej, chociaż niekoniecznie ateistycznej. Może raczej „głęboko” agnostycznej, i to nie tylko w sprawach religii. Jak niektórzy pewnie wiedzą, w domu, w którym dorastałam, nie było Biblii, a ja nie chodziłam ani na religię, ani na coniedzielne msze do kościoła. Wychowano mnie na człowieka, chociaż nie miałam pojęcia o dekalogu. Tak, naprawdę, to nie Dekalog sprawił, że nie kradnę, nie zabijam i nie uprawiam seksu za pieniądze. Argumenty typu „nie bo nie” lub „bo Biblia zakazuje” do mnie nie przemawiają i nie będę ich używać. Nie będę się też powoływać na żadnych świętych ani papieży, bo nie mam pojęcia, co głosili (i nie ma to dla mnie znaczenia, ponieważ autorytety są tylko ludźmi). Na pseudoracjonalizm też powoływać się nie będę, bo ta sekta jest mi równie niepotrzebna, jak KRK. Będę się posługiwać wyłącznie moim własnym, zdrowym rozsądkiem (a czy jest „chory rozsądek”?)

I jeszcze jedno wyznanie: kiedy byłam piękna i młoda uważałam, że eutanazja jest dobrodziejstwem, ponieważ wierzyłam, że nie mam żadnego wpływu na swoje zdrowie. Często słyszałam opowieści o ludziach umierających w męczarniach, ale nawet do głowy mi nie przyszło, że te męczarnie spowodowane są nie chorobą, lecz pseudo-leczeniem. Teraz wiem, że człowiek ma obowiązek sam dbać o własne zdrowie i w żadnym razie nie powinien go powierzać nikomu innemu.

„Eutanazja dla mnie to pomoc starszym w cierpieniach”

Demencja, alzheimer. Te choroby dotykają nie tylko seniorów, ale wszystkie osoby, które żyją w ich otoczeniu, często wręcz degradują całe rodziny. W takich momentach pojawia się ostrożnie podejmowany u nas temat eutanazji. Ja bym się nie bał rozpocząć dyskusji na ten temat. Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem – eutanazja dla mnie to pomoc starszym w cierpieniach

Teraz Owsiak solennie zapewnia, że nie popiera eutanazji i nigdy nie popierał, ale powiedział co powiedział i żadne dementi tego faktu nie zmieni.

Można oczywiście posądzać go o najgorsze intencje, ale ja sądzę, że facet szczerze wierzy w to, że starość to zramolenie, schorowanie i cierpienie (bo tak umierała jego mama), z których nieszczęsnego staruszka wybawić może tylko „dobra śmierć”.

„Dobra śmierć” ze strzykawki.

Takiej samej, jaką aplikują skazańcom w amerykańskich więzieniach.

„Ja bym się nie bał rozpocząć DYSKUSJI na ten temat”.

Jeśli mamy do czynienia z silnym, społecznym tabu, takim jak małżeństwa homoseksualne, prawo do pornografii dla wszystkich (w tym nieletnich), prawa dla pedofilów, śmierć na życzenie czy eugenika trzeba działać metodą drobnych kroczków. Najpierw należy ludzi oswoić z myślą, że zjawisko istnieje i że można, ba! wręcz trzeba! na ten temat dyskutować. Na początek można „OSTROŻNIE podjąć temat” i zasugerować, że chodzi o coś tak dobrego, jak „POMOC starszym w cierpieniach”. Spokojnie, tylko pomagamy. Prosimy tylko o jedno: przemyślcie to sami. Nic na siłę. Nie narzucamy, nawet nie sugerujemy niczego, ale wskazujemy, że istnieje zmieciony pod dywan problem: CIERPIENIE. Musimy ten problem jakoś rozwiązać. Nie chodzi o to, żeby ludzi zabijać, och nie! Ale nie udawajmy, że problem nie istnieje i okażmy choć trochę zrozumienia tym, którzy… WYJĄ Z BÓLU i błagają o ulgę w cierpieniu. Czyż nieudzielenie im pomocy nie jest nieludzkie? Czy to nie bestialstwo?

Masy oswajane są z tematami kontrowersyjnymi i stanowiącymi tabu metodą gotowania żaby. Jeśli wrzucisz żabę do wrzątku, przerażona z niego wyskoczy. Ale jeśli włożysz ją do zimnej wody i będziesz podgrzewał powolutku, żaba się ugotuje. Metodą drobnych kroczków poluzowuje się normy pod pretekstem niesienia ulgi w cierpieniu, zezwala się na precedens prawny (w serialu Anna Maria Wesołowska sądzony był onkolog, który podał pacjentowi truciznę, a że rodzina potwierdziła, że chory bardzo cierpiał i błagał o śmierć sąd odstąpił od wymierzenia kary), potem koryguje się prawo, a w końcu śmierć na żądanie staje się czymś stosowanym rutynowo. Już dziś dochodzi do tego, że jeśli sąd odmawia komuś prawa do śmierci np. ze względu na młody wiek, nazywa się to „dyskryminacją” lub „pozbawianiem praw”. W końcu świat jest gotowy, żeby uznać konieczność uśmiercania z przyczyn ekonomicznych, wszystkich osób po 45 roku życia lub dlatego, że posiadają wadliwy gen, np. „gen ubóstwa”.

Prawo do „godnej” śmierci

Wszystko, co jest zakazane staje się przedmiotem pożądania. „Dobra” i „godna” śmierć jest zakazana? Mamy umierać, wyjąc z bólu? Nie ma mowy! W obronie prawa do „dobrej i godnej śmierci” wyjdziemy na ulice i będziemy walczyć o swoje PRAWA!

Nikt nikomu nie odmawia prawa do śmierci. Ale jeśli ktoś jest zdecydowany umrzeć, powinien zabić się sam, ponieważ tzw.

„samobójstwo wspomagane” to nie samobójstwo, lecz zabójstwo!

W Polsce nakłanianie do samobójstwa lub udzielenie pomocy w popełnieniu samobójstwa przez inną osobę, nawet na jej życzenie, jest przestępstwem. Art. 151 Kodeksu karnego stanowi: „kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Artykuł 207 kodeksu, § 3, przewiduje karę pozbawienia wolności dla sprawcy, którego ofiara (osoba najbliższa lub inna osoba pozostająca w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo małoletni lub osoba nieporadna ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny), w wyniku znęcania się psychicznego lub fizycznego dokonuje targnięcia się na własne życie.

Żadna orwellowska nowomowa nie zmienia faktu, że pozbawienie życia drugiego człowieka, nawet na jego prośbę, jest morderstwem.

Ale najbardziej przerażające jest to, że w świetle prawa legalizującego eutanazję

morderstw mają dokonywać lekarze i ma się to odbywać w szpitalach!

Teraz już wiecie, dlaczego od 1948 roku lekarze nie składają przysięgi Hipokratesa, zakazującej podawania pacjentowi trucizny i środków poronnych?

Idą cudowne czasy dla zafascynowanych śmiercią i jej zadawaniem „lekarzy”, takich jak doktorzy Mengele, Shipman, Kevorkian czy Swango.

Kiedyś takich morderców w białych kitlach ścigano i skazywano na więzienie, a dziś będzie się im wypłacać pensję i premię za… zabijanie.

Obowiązkiem lekarza jest LECZYĆ I RATOWAĆ ŻYCIE, a nie truć, okaleczać, naświetlać i w końcu, po doprowadzeniu pacjenta do stanu terminalnego, nieść mu „dobrą śmierć”, żeby nie wył z bólu po tym, do czego go doprowadzono.

Dzisiejsi lekarze to nie lekarze, lecz sprzedawcy leków. Od czasu, kiedy uczelnie medyczne stały się własnością karteli farmaceutycznych zadaniem lekarza jest przynoszenie wielkich dochodów kartelowi Big Pharma.

„Dobra i godna śmierć”

Dobra śmierć to śmierć z dobrej, zdrowej i pogodnej starości, w otoczeniu kochającej rodziny. Starość nie musi być koszmarem. Można zachować doskonałą kondycję fizyczną i psychiczną nawet w bardzo podeszłym wieku. Siostra mojego dziadka dożyła 101 lat i mimo, że była osobą samotną (wcześnie owdowiała i nie miała dzieci) niemal do samego końca zachowała pełnię zdrowia fizycznego i umysłowego. Jako bardzo mocno starsza pani jeździła, wystrojona w piękną suknię, na drugi koniec Polski odwiedzać swoją przyjaciółkę, a kiedy poumierali jej wszyscy rówieśnicy sama zgłosiła się do domu starców, który traktowała jak hotel. Aktywnie działała w nim jako bibliotekarka i sama odwiedzała swoich krewnych, nie czekając, aż znajdą czas i zechcą do niej przyjść.

„Niedobra i niegodna śmierć”

Niedobra śmierć to samotna śmierć ze zniedołężnienia i cierpienia spowodowanego złym odżywianiem, złą kondycją psychiczną i brakiem miłości do i ze strony bliskich. Samotna śmierć za parawanem szpitalnym, powszechnie praktykowana w XX wieku jest śmiercią straszną, ale śmierć XXI wieku, ze strzykawki „lekarza”, na własną prośbę lub na żądanie rodziny, która postrzega rodziców jak piąte koło u wozu, przeszkadzające w błyskotliwej karierze i kręceniu wielkiej kasy to prawdziwy symbol zaniku uczuć wyższych i upadku cywilizacji.

Kult młodości i ciała

Kiedyś u ludzi ceniono rozum, mądrość i doświadczenie, a dziś ceni się młodość, urodę i kondycję fizyczną. We łbie można mieć ziejącą pustkę, ale piękne, równe i białe zęby, sterczące cycki, jędrne tyłki, mięśnie kulturysty, buzujące hormony i młodość do setki są wartością najwyższą! Kogo nie stać na chirurga plastycznego tego trzeba dobić, żeby się nie męczył i nie psuł pięknego widoku.

Bezwartościowe życie

Co to jest „bezwartościowe życie”? Kto ma prawo decydować o tym, czyje życie jest wartościowe, a czyje bezwartościowe? Komisja złożona z wymienionych wyżej doktorów: Mengele, Shipman, Kevorkian i Swango?

A teraz opowiem, dlaczego przestałam uważać niektóre życia za bezwartościowe.

Dawno temu, na kanale Planete pokazano serię filmów o już dorosłych talidomidowych dzieciach. Większość nie miała rąk, dłonie wyrastały im prosto z barków lub zamiast dłoni miały kikuty z niewykształconymi palcami. Inne nie miały również nóg. A niektóre były niewidome i bez kończyn.

Myślicie, że były ciężarem dla społeczeństwa?

Wszystkie te osoby były zupełnie samodzielne. Pracowały, prowadziły samochód (stopami), mieszkały we własnych mieszkaniach. Niewidomy mężczyzna bez rąk również pracował – w banku, przy komputerze i mieszkał sam. Do pracy dojeżdżał miejskim autobusem. Jedna dziewczyna była utalentowaną malarką. Obrazy malowała pędzelkiem trzymanym w ustach. Osoby bez rąk wszystko robiły stopami. Jeden z mężczyzn był producentem telewizyjnym. Byłam zdumiona, że wszyscy są szczęśliwi i że nikt nie prosi o eutanazję. Ten serial zmienił moje podejście do ułomności. Przestałam uważać, że istnieje coś takiego, jak bezwartościowe życie.

Historie niektórych osób z filmu „Thalidomide Victims” były przedstawione w osobnych odcinkach, bo osiągnęły one dużo więcej, niż zdrowi i sprawni ludzie.

Z opisu filmu:

Talidomid – lek, który okaleczył pokolenie, testowany w obozach koncentracyjnych. Podawany na przełomie lat 50. i 60. kobietom w ciąży skarżącym się na poranne mdłości, zamiast ulżyć, uszkadzał płody. Efekt? W Europie i Afryce urodziło się bez kończyn i z defektami mózgu ponad 10 tysięcy dzieci. Tak twierdzi dr Martin Johnson, szef Thalidomide Trust. Dotarł on do dokumentów wiążących lek z obozami śmierci III Rzeszy – donosi „Daily Mail”. Twórca leku, Otto Ambros, nim rozpoczął pracę w firmie chemicznej Chemie Grunenthal, był naukowcem na usługach nazistów. Talidomid miał powstać jako antidotum na toksyny wykorzystywane w produkcji gazów bojowych, m.in. sarinu. Według najnowszych informacji naziści testowali go m.in. w Oświęcimiu.

„Bezwartościowe” życie bez rąk i nóg
Półczłowiek Kenny Easterday
Spencer West, zdobywca Kilimandżaro

Eugenika według Wikipedii:

Eugenika (gr. eugenes = dobrze urodzony) – pojęcie wprowadzone w 1883 r. przez Francisa Galtona, kuzyna Karola Darwina, które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi), aby ulepszać gatunki z pokolenia na pokolenie, szczególnie jeśli chodzi o cechy dziedziczone. W ciągu następnych lat Galton poprawił swoją definicję, aby uwzględnić specyfikę eugeniki pozytywnej, zachęcającej do częstszego reprodukowania się najlepszych osobników oraz eugeniki negatywnej, zniechęcającej do reprodukcji osobników mniej wartościowych.

„Selektywne rozmnażanie zwierząt (w tym ludzi), aby ulepszać gatunki z pokolenia na pokolenie, szczególnie jeśli chodzi o cechy dziedziczone”. ZWIERZĄT (W TYM LUDZI)… wprost nie wierzę własnym oczom! Dla autora Wikipedii ludzie to zwierzęta!

Czyżby ktoś hodował ludzi dokładnie tak, jak się hoduje świnie i krowy? Świnie są „ulepszane”, żeby dawały więcej mięsa, krowy mają dawać więcej mleka – tu się nasuwa pytanie: jesteśmy hodowani na mięso, czy dla mleka? A może dla luszu?

Film ,,Eugenika – w imię postępu” wcale nie jest dziełem „katolickiej propagandy”, jak sugerują to ateiści. Nie jestem, nie byłam i nie zamierzam być katoliczką, ale film zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Podział na dzieci godne życia i na niegodne życia to podział na nadludzi i podludzi. Po wojnie odkręcono tabliczki z napisem „Katedra eugeniki” i przykręcono nowe, z napisem „Katedra genetyki”. Uczeni pozostali ci sami.

Film ,,Eugenika – w imię postępu” w reżyserii Grzegorza Brauna to nowocześnie zrobiony dokument, który wykorzystując dramatyczne fakty z historii eugeniki – która najpierw miała swoich zwolenników w USA, a potem została zaadoptowana przez faszystowskie Niemcy – prowadzi widza do współczesności i naznacza metodę In vitro makabrycznymi skojarzeniami.

Seryjni mordercy. Harold Shipman. Doktor Śmierć.

Zbrodnie i medycyna

71 myśli nt. „Trzeci raz o eutanazji: czy istnieje „bezwartościowe życie” i czy człowiekowi przysługuje „prawo do śmierci”?

  1. Jest jeszcze efekt karmiczny. Może będziecie się smiać ale ci wszyscy co tępią homoseksualisów, czarnych lub inne mniejszości mogą odrodzić się kiedyś w takiej mniejszośći i zaznać tępienia przez większość. To co kiedyś uczynili innym to samo dostaną kiedyś.

  2. No, dokładnie, dokładnie, mówił o tym Edgar Cayce w odczytach dla niektórych ludzi. Np. widać bez okularów, że naziści odrodzili się jako żydzi, a rasiści jako murzyni – dziś największymi rasistami w USA są czarni ekstremiści.

  3. @Herr, akurat zupelnie zle mnie zrozumiales. Ja nie jestem z tych co kamieniami za „odmiencami” beda rzucac – wrecz przeciwnie. Moj jeden z synow (hetero) ma jednego z przyjaciol geja, ktory zyje ze swoim partnerem. Sympatyczny czlowiek i nic mi do jego orientacji seksualnej. Mysle, ze gdyby mialo sie okazac, ze jeden albo obydwaj moi synowie mieliby byc gejami, to tez nie rwalabym sobie wlosow z glowy i nie wyrzucalabym ich za drzwi. Ja tylko twierdze, ze nie wszyscy z obecnych homo maja to wrodzone i twierdze, ze wielu ma nabyte. Nie wiem ile w tych opowiadaniach prawdy ale slyszy sie czesto, ze np. w Grecji przed wiekami Grecy uprawiali spolkowanie z owcami i to bylo wtedy „normalne”. Czy to tez mialoby byc wrodzone? Tez mi sie nie wydaje zeby z tych biednych gwalconych brazylijskich chlopcow wyrosli zdrowi, normalni mezczyzni, ktorzy mieliby udane zwiazki z kobietami. A Mutwa sam w rozmowie z Icke okreslil sie gejem a ja nie zaglebialam sie w temat i nie dochodzilam tego czy jest moze bi. Jak by na to wszystko nie patrzyl, to przeciez wlasciwie „dzieki” gejom, na ktorych zapanowala nagle „moda” w Ameryce, gdzie zaczely jak grzyby po deszczu wyrastac gejowskie kluby i nagle pojawily sie wsrod nich nowe oznaki chorobowe prowadzace do smierci, roztrabiono na swiat „odkrycie wirusa AIDS” i dzieki temu kwitnie smiercionosna terapia przeciwko tej „chorobie”, ktora juz miliony ludzi skosila, nie szczedzac osob hetero. Wiec smiem twierdzic, ze eugeniczna polityka tez i z moda na homoseksualizm ma wiele wspolnego.
    Nie przypuszczam tu zadnych osobistych wycieczek i nie kazdemu musi sie podobac moj punkt widzenia. Smiem podwazac rozne teorie bo mi sie z ogolnym obrazem nie zgadzaja. Nie twierdze, ze mam we wszystkim racje, ale narzucane z gory „poprawne myslenie” czy wprowadzanie na sile jakichs trendow (jak teraz na eutanazje) i wyszukiwanie tylko wszystkiego „za” a ignorowanie „przeciw” to nie dla mnie. Rownie dobrze mozna mi zarzucic np. brak tolerancji wobec innych kultur, bo nie zamierzam popierac rytualnych rzezi. To sie nazywa uogolnianie i stawianie wszystkiego pod linijke. Swietnie to Astromaria ujela i moge tez sie pod tym podpisac:” jestem za a nawet przeciw”.

  4. Mayu, nikt mnie nie robił warkoczyków, ja tylko odczuwałem deficut pewnego wzorca. Chociaż kiedy byłem bardzo mały, ze względu na moją bujną fryzurę, wszyscy pytali „czy jestem chłopcem czy dziewczynką” i pamiętam że bardzo źle się z tym czułem. Zwłaszcza że kobiety które mnie wychowywały tylko śmiały się z tego i nie zauważały problemu. W wieku siedmiu lat zamiast klasycznych kalesonów na zimę zakładały mi jakieś takie dziewczęce getry i kiedy w szkole ktoś mnie zauważył, od razu była fala śmiechu. A ja nie chciałem się niczym wyróżniać.

    Moja matka robiła za mężczyznę w tej rodzinie akurat (jeśli chodzi o podejmowanie decyzji itp.), ale zachowywała się stereotypowo „po babsku” – nie dało się żadnej konsekwencji zauważyć w jej zachowaniu, więc defizyt wzorca asertywnego itp pozostał. Sam musiałem go sobie wytworzyć, co było najtrudniejsze, bo musiałem się wzorować na kolegach z ulicy i podwórka. Ale to nieważne – moja wypowiedź dotyczyła tylko moich doświadczeń, Kontra Systemowi za dużo do tego dorobiła. Po prostu przeczytałem historię tego Franzuca i pomyślałem sobie, że wiem co on czuje, stąd moje smutne minki. Ale cóż, każde doświadczenie czegoś uczy. I nie mam już pretensji, po prostu zrobiło mi się smutno na samo wspomnienie.

    Herr wspomniał o egzotycznych ludach, ja też co nieco na temat „trzeciej płci” czytałem, na przykład u Margaret Mead. I z tego co pamiętam, to bardzo często było tak, że mężczyźni „zniewieściali” mieli w różnych kulturach status najniższy, albo graniczny. Pracowali na roli, jak mężczyźni, wychowywali dzieci jak kobiety, a poza tym w jednym z plemion (bij mnie, nazwy zapomniałem) owi mężczyźni byli zmuszani do kontaktów homoseksualnych z „prawdziwymi” mężczyznami, bo stali po prostu niżej w hierarchii. Ale nie generalizuję, kultury były i są bardzo różnorodne i można znaleźć 5000 skrajnych przykładów.

    Herr pisze że dziewczyny często lubią gejów – tak, zdarza się, bo marzą o platonicznej miłości, przychodzą do gej-klubów żeby nikt ich nei podrywał. Ale ja akurat miałem inne obserwacje dotyczące relacji w drugą stronę. Widziałem przypadki tak odrynarnej wyniosłości gejów wobec kobiet, że masakra, nawet „macho” się tak nie zachowywali.

    Mayu: imię „Maria” było modne w Krakowie, nadawano je głównie chłopcom z dobrych domów, to była taka tradycja inteligencka. Kto pochodził z inteligencji, często podkreślał to poprzez imię „Maria” i nie było w tym nic transpłciowego, o ile bylo to drugie imię. 😛

  5. „Geje dobrze dogadują się z dziewczynami i mają wiele przyjaciółek”

    Potwierdzam z osobistych doświadczeń. Z przyjaciół rodzaju męskiego jakich miałam i mam na przestrzeni życia najlepiej gadało mi się z gejem. Nie przeszkadzała kilkunastoletnia różnica wieku. Porozumienie opierało się chyba na podobnej wrażliwości. Z heteroseksualnymi przyjaciółmi rodzaju męskiego to zawsze było spotkanie dwóch odrębnych światów i wzajemne poznawanie, trochę jak w tych książkach o Marsjanach i Wenusjankach 🙂
    Moje koleżanki mają podobne doświadczenia.
    Geja w typie macho nigdy nie spotkałam lub o tym nie wiem.

  6. @ Obywatel:

    Mayu, nikt mnie nie robił warkoczyków, ja tylko odczuwałem deficut pewnego wzorca. Chociaż kiedy byłem bardzo mały, ze względu na moją bujną fryzurę, wszyscy pytali “czy jestem chłopcem czy dziewczynką”

    A niby skąd ja miałabym o tym widzieć, że w dzieciństwie miałeś bujną fryzurę i że ludzie pytali, czy jesteś chłopcem czy dziewczynką? Niby skąd ja miałabym wiedzieć, że nosiłeś getry? Czy ja jestem jasnowidzem? Nie zwierzałeś mi się z tego. Nic o tym nie wiem. Nie czytasz ze zrozumieniem, a co gorsze nie pamiętasz, co tu pisałeś. To nie pierwszy raz (np. na Facebooku), kiedy neutralne lub skierowane pod innym adresem słowa bierzesz jako atak lub przytyk.

    Trollowałeś tu w sprawie płci mózgu i próbowałeś mi na siłę wmówić, że chłopiec zachowuje się jak chłopiec być może tylko dlatego, że jest wychowany jak chłopiec, ale gdyby nie wzorce społeczne, to być może byłoby inaczej – przeczytaj sobie jeszcze raz naszą dyskusję. Przypominam ci, że mnie tym wkurzyłeś. Więc ci napisałam, że chociaż Marysia wychowywano na dziewczynkę, ubierano, czesano i kazano mu bawić się lalkami, od razu wyczuliśmy (banda pod tym trzepakiem), że z tą dziewczynką jest coś nie tak. Wyglądał jak dziewczynka, ale nie chodził jak dziewczynka, nie zachowywał się jak dziewczynka i nie mówił jak dziewczynka.

  7. Dlaczego post o eutanazji wywołał taką wielką dyskusję na temat homoseksualistów ? W końcu to tylko kilka procent populacji i nikt ich nie chce poddawać procedurom „godnej śmierci”. Znalazłam tekst, który wpisuje się w dyskusję o uśmiercaniu jeszcze żywych, a dot. przeszczepów, wywiad z wielkim zwolennikiem homeopatii, dominikaninem o.J.Norkowskim http://marucha.wordpress.com/2013/01/21/horror-transplantacji-smierc-mozgowa-nie-istnieje/#more-29606

  8. No właśnie??????? Dlaczego dyskutujemy o gejach, a nie o eutanazji? Chyba nawyk czytania ze zrozumieniem odszedł do lamusa.

    ZARZĄDZAM KONIEC DYSKUSJI O HOMOSEKSUALIZMIE.

  9. A co do śmierci mózgowej, to mam na ten temat sporo materiałów i już od dawna obiecuję, że ja omówię, więc będzie o eutanazji po raz czwarty. Będzie horror i masakra. I o. Norkowski też będzie.

  10. A może to jest tak?
    Najpierw uczymy kochaś się siebie – auto, ego,
    potem uczymy kochać się kogoś innego, będącego podobieństwem nas – homo,
    następnie uczymy się kochać kogoś innego, lecz będącego przeciwieństwem nas – hetero,
    na końcu uczymy się kochać wszystko równo – boskość?

  11. No to wracajac do eutanazji. Zwracam Wam uwage, ze w domach opieki dla starszych osob, praktycznie eutanazja jest juz stosowana. Nie wykonuje sie wprawdzie zastrzykow usmiercajacych (przynajmniej ja nic o tym nie wiem) ale pacjentami tak sie „opiekuje” (szczegolnie tych z demencja/alzheimerem) zeby nie miec z nimi zbyt dlugo klopotu. Wiem o czym mowie, bo tak przyspieszono zejscie mojej mamie. Za kazdym razem noz w kieszeni sie otwiera jak o tym mysle. Powiem tylko tyle: mama zostala przyjeta do takiego domu (prywatnego, z „gornej polki” wszystko!) w czerwcu, byla po operacji po zlamaniu kosci biodrowej, wiec jakis czas musiala byc w lozku i poddawana reha. W sierpniu byla juz na tyle sprawna, ze personel „mial klopot” z jej upilnowaniem, zupelnie sprawnie sie poruszala. Pod koniec wrzesnia okazalo sie nagle, ze mama jest lezaca, coraz mniej jedzaca, coraz wieksze klopoty z pamiecia. W listopadzie miala juz zalozona pek-sonde, stracila polowe na wadze. W styczniu miala juz niewielkie przeblyski swiadomosci i byla przeniesiona do innego pokoju „zeby miec na nia wieksze baczenie”. Na poczatku marca telefon od brata, ze mama w szpitalu i musimy natychmiast zadecydowac czy odcinac jej obie nogi, bo inaczej zejdzie w ciagu 24 godzin – rozlegla gangrena! No i po operacji tydzien jeszcze zyla.
    Nie jedna moja mama w podobny sposob zabrala sie z tego swiata. Ostatnio czytalam cos podobnego na LexNostra.

  12. A moja mama poddała się operacji usunięcia wielkiego kamienia wątrobowego, operacja się udała i już miała cała radosna wracać do domu, kiedy nagle zaniemogła i wpadła w demencję. Wtedy doktory z chirurgii wysłali ją na neurologię, a konowały z neurologii odesłały z powrotem, twierdząc, że to nie jest problem neurologiczny. Więc ją wywieźli na internę, a tam też jej nie chcieli i wysłali do innego szpitala, skąd ją przysłali zaraz z powrotem. Mama zamieniała się w warzywo, w szpitalu pełnym Bardzo Mądrych Doktorów, a my z siostrą nie mogłyśmy nic zrobić, bo oni ją sobie podrzucali jak worek zgniłych kartofli. W końcu przesympatyczny ordynator urologii (jedyny lekarz z sumieniem) sam się ulitował (nam nie przyszłoby do głowy szukać pomocy u urologa) i ją przyjął, ale jej stan tak się pogorszył, że wylądowała na OIOMie, gdzie wkrótce zmarła. Nikt nie wiedział na co. Dopiero sekcja wykazała, że… dostała rozległego zawału, który spowodował niedotlenienie całego organizmu i wybroczyny w mózgu. Stąd ta demencja.

    Genialnie wyszkoleni przez kartele farmaceutyczne lekarze chirurdzy nie byli w stanie rozpoznać zawału! Nie udało się to też neurologom, ani na Solcu, ani w szpitalu neurologicznym, gdzie ją usiłowali upchnąć. Profesjonalizm lekarzy jest wprost powalający. A ich empatia (czytaj: chamstwo wołające o pomstę do nieba!) i sposób traktowania rodziny, to zupełnie osobna opowieść mrożąca krew w żyłach. Przykład: mama miała przebłysk świadomości, rozmawiałam z nią, ale nagle zaczęła tracić przytomność, więc przerażona pobiegłam do pokoju lekarzy po pomoc. Lekarz siedział rozwalony na wersalce i czytał chyba kryminał, widocznie ciekawy był bardzo, bo kiedy mu przerwałam mało mnie nie udusił. Kilka razy musiałam powtarzać, co się dzieje, zanim do niego dotarło, wtedy z wściekłością prasnął okularami i książką w stół i w końcu podniósł dupę, po czym oświadczył, że to nie jego pacjentka, lecz kolegi, który wyjechał na wakacje. Powtórzę jeszcze raz: to był szpital na Solcu, w Warszawie. Nie wiem, czy coś tam się zmieniło, ale jeśli, to jak znam życie, to zapewne na gorsze. To ja już wolę się sama uśmiercić, niż trafić na starość pod taką opiekę. A mieli jej tylko wyciąć kamień z woreczka żółciowego.

    To też jest eutanazja, nawet gorsza, niż w Dignitasie.

    I niech mnie tu żaden konował z Solca nawet nie próbuje straszyć sądem, bo sądami to ja go postraszę.

  13. Dobrze, Mayu, kończymy o homoseksualiźmie, tylko dziwię się, że się tak uniosłaś. Ja napisałem to, co napisałem tylko po to, żeby po prostu coś opowiedzieć. To nie była żadna odpowiedź na cokolwiek ani żaden przytyk do Ciebie.

    I nic nikomu tutaj nigdy nie próbowalem wmówić. Chciałem tylko poszerzyć spektrum dyskusji, ale dałem sobie spokój, nie uważam że mam patent na nieomylnosć dlatego z ciekawości czytam to, co inni piszą. A teraz tylko opowiedziałem coś o sobie, traktując Twój post bardziej jako zachętę do tego, niż przytyk. I o nic więcej mi nie chodziło. Naprawdę.

  14. Tak sobie pomyślałem że skoro wyzłośliwiasz sie na mojego Wodnika to ja też sie wyzłośliwię: Twój Skorpion chyba szuka ciągle jakichś „wrogów”, albo zbyt podejrzliwie odnosi się do zbyt wielu rzeczy. Ja nie jestem Twoim wrogiem. Pomimo tego czujesz jakąś dziwną satysfakcję, kiedy mi „dowalisz”, bo piszesz, że wrzucasz „kamyczek do mojego ogródka”. Wydaje mi się, że niepotrzebnie odniosłaś do siebie to, co nie było skierowane przeciwko Tobie. Poza tym, naprawdę nie traktuję tego co piszę jako wiedzy objawionej i wcale nie jestem tak wrażliwy na punkcie swoich poglądów. Po prostu lubię dyskutować.

    Np. to, co pisałem o płci mózgu nie było próbą „wmówienia” wszystkim, że TYLKO kutlura i socjalizacja determinuje życie człowieka, ale że ona jest RÓWNIE WAŻNA jak biologiczne predyspozycje (książka Anne Moir sugeruje jednak, że biologia jest ważniejsza). Ale nie chcę już tego rozwijać. Jest mi tylko przykro, że ja piszę coś, co ma w moim zamiarze w nikogo nie godzić, a ktoś czuje się tym rozsierdzony.

  15. Kamyczek był do ogródka dyskusji o płci mózgu, a nie do tego, że jako dziecko miałeś długie włosy, bo ja o tym nic wiedzieć nie mogłam. Odpowiedziałeś jakby chodziło o ciebie, a chodziło o co innego.

  16. Masz Marsa na moim Słońcu (plus moje Slońce robi opozycję do Twojego Księżyca) – nie jestem dobry w porównawczej, ale może to coś tłumaczy, a może nie. 😛

  17. Kurczę, jestem w szoku! Dlaczego interesuje was wyłącznie dyskusja na temat homoseksualizmu, a temat eutanazji macie w d….? Czy prawa dla kochających inaczej są dla was ważniejsze, niż prawo do życia?

  18. Tez sie wlasnie nad tym zastanawialam dlaczego temat o eutanazji polecial w kierunku od tego zupelnie odbiegajacym.
    Ale wracajac do tematu. Ja rozumiem niektorych ciezko chorych ludzi, wyjacych z bolu itd., ktorzy woleliby zejsc z tego swiata i przestac sie meczyc ale to nie takie proste. Raz wydane zezwolenie na ulzenie w cierpieniach poprzez podanie trucizny jest juz precedensem do stosowania go tez dla innych. A to jest kij, ktory ma dwa konce. Moze sie okazac, ze jednak sytuacja pacjenta wcale nie jest taka beznadziejna i cierpienia moga sie po jakims czasie skonczyc. Pamietajmy o tym, ze ludobojcy medyczno-farmaceutyczni nie chca dopuscic srodkow znieczulajacych i leczacych pochodzenia roslinnego, bo sa np. uznane za ciezkie narkotyki, ktore dzialaja znieczulajaco a np. olej z Marihuany moglby pomoc w wyleczeniu. Wiec powinno sie stosowac nacisk na nasz nie-rzad, zeby udostepnil obywatelom cala game mozliwosci leczenia a zaprzestal trucia nas na kazdym kroku a juz z pewnoscia nie wydawal zezwolen na eutanazje, ktora w jakiejkolwiek formie powinna byc zakazana. I tu oczywiscie dochodzi zakaz GMO, pestycydow, dodatkow do zywnosci, szczepionek z zawartoscia trucizn, chemtrails….itp. Bo to jest glowna przyczyna naszych chorob prowadzacych do cierpien tak fizycznych jak i psychicznych.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s