Awantura o eutanazję

Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – mianowicie kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści. [Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.]

Raz już pisałam o eutanazji i sądziłam, że powiedziałam tam wszystko, co myślę o tej sprawie. Ale obecna awantura, a zwłaszcza ten artykuł sprawiają, że zabiorę głos raz jeszcze:

Belgia: Pierwsza na świecie eutanazja braci bliźniaków

Po raz pierwszy na świecie lekarze zdecydowali się zezwolić na jednoczesną eutanazję bliźniaków. Dwóch głuchoniemych 45-latków z Antwerpii, na północy Belgii, zdecydowało się umrzeć razem, gdy okazało się, że tracą wzrok.

O szokującym przypadku śmierci na życzenie, do którego doszło w ubiegłym miesiącu, poinformowała niderlandzkojęzyczna, liberalna gazeta belgijska „Het Laatste Nieuws”.

Dziennik podał, że mężczyźni, którzy urodzili się głusi nie mogli znieść myśli, że wkrótce mogą również oślepnąć, co uniemożliwiłoby im komunikację ze sobą.

Bliźniacy spędzili całe życie razem. Dzielili pokój w domu rodzinnym, a gdy dorośli obaj zostali szewcami. Po wyprowadzce od rodziców przenieśli się do wspólnego mieszkania.

„Het Laatste Nieuws” podkreśla, że głuchota nie przeszkadzała im, by wieść szczęśliwe życie. Wszystko zaczęło się zmieniać kilka lat temu, gdy bracia zaczęli powoli tracić wzrok. „Myśl, że nie będą się mogli widzieć była dla nich nie do zniesienia” – podaje dziennik.

Zgodnie z belgijskim prawem eutanazja jest dozwolona, jeśli osoba pragnąca zakończyć swoje życie jest pewna swojej decyzji, a lekarz orzeknie, że cierpi ona nieznośny ból. Belgijscy bliźniacy nie byli jednak śmiertelnie chorzy, nie cierpieli również fizycznego bólu. Jednak mimo to lekarze Szpitala Uniwersyteckiego w Brukseli przystali na prośbę braci.

Podwójna eutanazja została przeprowadzona 14 grudnia.

Tak po prostu…

Jeszcze zupełnie niedawno, widząc alarmistyczne artykuły o eutanazji uważałam, że to kompletne bzdury kolportowane przez rozhisteryzowaną bandę moherów, którym paranoiczne teorie spiskowe rzuciły się na rozum. Wyśmiewałam takie wiadomości i wymownie robiłam sobie kółko na czółku. Nigdy w życiu nie uwierzyłabym, że LEKARZE będą świadomie ZABIJAĆ zamiast leczyć i że sami pacjenci będą tego żądać, co więcej – bez ważnego powodu.

Lekarze składali przysięgę Hipokratesa, że przede wszystkim nie będą szkodzić i że nigdy nie podadzą choremu trucizny, nawet na żądanie. Pomoc w samobójstwie była nie tylko zakazana prawnie, ale i nieakceptowana przez społeczeństwo, które reagowało na takie czyny wielkim oburzeniem. Jack Kevorkian i Harold Shipmann (obaj znani jako „doktor śmierć”), a także inni zabójcy w białych kitlach zmuszeni byli działać w ukryciu, ponieważ wiedzieli, że jeśli zostaną przyłapani skończą w więzieniu z wyrokiem dożywocia. Pewnie żaden z nich nawet nie marzył, że nastaną takie „cudowne” czasy, kiedy mordowanie pacjentów będzie legalne, a nawet dobrze płatne.

Dziś media podają informacje o zabijaniu pacjentów beznamiętnie, między notowaniami giełdy i wiadomościami politycznymi, nawet nie nazywając takiej decyzji „kontrowersyjną”. Nikt nie zwrócił się do sądu o zgodę na eutanazję. Kilku lekarzy uznało po prostu, że zabicie dwóch osób jest równie bezproblemowe, jak wyrwanie dwóch zębów.

Nawet w konserwatywnej i katolickiej Polsce poparcie dla eutanazji wynosi ponad 50%. Nietrudno przewidzieć, że po kilku latach konsekwentnego urabiania opinii publicznej wzrośnie jeszcze bardziej. Za 20-30 lat niemal każdy będzie uważał, że przysługuje mu prawo do skrócenia życia, nawet z banalnego powodu, np. znudzenia życiem lub braku perspektyw. Eutanazja stanie się czymś banalnym i nie będzie wzbudzać emocji.

Ziemia jest strefą wolnej woli. Nikt nam nie zrobi niczego, na co sami się nie zgodzimy. Od początku cywilizacji ludzkie masy są programowane w taki sposób, żeby własnymi rękami zakładały sobie sznur na szyję. Nikt nikogo nie będzie zmuszał pod karabinami do zgody na obecnie nieakceptowane przemiany społeczne, tak jak nikt na bagnetach nie przyniósł np. feminizmu. Sami to zaakceptowaliśmy i dziś nawet nie wyobrażamy sobie innego stylu życia. Podobnie stanie się z „małżeństwami” homoseksualnymi, eutanazją, a nawet (obawiam się) NWO. Rządzący światem wiedzą, jak wpływać na opinię publiczną i jak sterować masami, ponieważ zatrudniają najlepszych inżynierów społecznych.

Żeby przekonać ludzi do idei eutanazji wystarczy pokazać w TV przypadek cierpiącej, chorej na nieuleczalną chorobę osoby i dyskretnie zasugerować, że i tobie, drogi widzu, może się to samo przytrafić. Czy odmowa prawa do „godnej śmierci” nie wydaje ci się okrucieństwem? Co zrobisz, jeśli to ty będziesz wył z bólu, ale nikt ci nie pomoże, bo zostałby oskarżony o zabójstwo?

Po takim programie w dzielnych staruszków wstępuje duch bojowy. Tworzą transparenty z napisem: „Żądamy prawa do godnej śmierci” i „Nie odmawiajcie nam prawa do eutanazji” i z gniewnym wyrazem twarzy defilują z nimi pod instytucjami państwowymi. Inni tworzą „Listy poparcia dla eutanazji” i zbierają pod nimi podpisy. Do tej pory żyli szczęśliwie nawet nie podejrzewając, że dla pełnego komfortu psychicznego potrzebują prawa do eutanazji i nagle okazuje się, że bez tego „dobrodziejstwa” nie zaznają spokoju.

Pisałam poprzednio, że „naukowa” medycyna zamiast leczyć generuje choroby (bo z nich żyje) i niepotrzebnie skazuje pacjentów na okrutną śmierć. Patrząc na to, w jakich męczarniach umierają pacjenci po „leczeniu” onkologicznym trudno się dziwić lawinowemu wzrostowi poparcia dla „prawa do eutanazji”. Gdyby pacjenci mieli informację o tym, że mogą skorzystać z pomocy metod alternatywnych nie musieliby się domagać prawa do „godnej śmierci”, ponieważ mogliby powrócić do pełni zdrowia i dożyć w dobrej kondycji późnego wieku. Takiej informacji nie tylko nie mają, ale co gorsze, narasta terror agentury Big Pharma, dążącej do delegalizacji całej nie przepisującej kilogramów chemicznych leków konkurencji, która odbiera im pacjentów.

„Prawo do godnej śmierci” nie jest przywilejem. To ukryta forma ludobójstwa. Jak napisałam: Ziemia jest strefą wolnej woli, więc ludobójcy postarali się, żebyście sami walczyli o „prawo” do śmierci. Wejdźcie na blogi „racjonalistów” i poczytajcie, co tam piszą o konieczności redukcji populacji. Nawet sławny psycholog, Wojciech Eichelberger kilka lat temu apelował do narodu (tego racjonalistycznego, słuchającego Radia TokFm) o przemyślenie konieczności „walki z przeludnieniem przy pomocy antykoncepcji, aborcji i eutanazji”. Zastanówcie się przez moment: skoro ludzi jest za dużo, skoro niezbędna jest redukcja populacji, żeby ratować planetę przed „bombą populacyjną” i skoro mamy taki kryzys, że nawet rodzące się dzieci są zadłużone na setki tysięcy złotych, to jest logiczne, że nikt nie będzie ratował życia emerytów ani chorych, których uważa się za zbędne obciążenie dla ekosystemu i ekonomii.

Lansujący te „racjonalistyczne” bzdury obiecują piękny świat złożony z samych młodych, zdrowych i produktywnych ludzi. Wierzą, że myślą racjonalnie, ale nie zastanawiają się nad tym, że gdy się zestarzeją lub zachorują sami padną ofiarą swojej filozofii. To samo dotyczy lansowanego przez nich „postępu” w postaci GMO, szczepień i alopatycznego leczenia. Przyjdzie taki dzień, kiedy z braku alternatywy będą zmuszeni jeść ten trujący „postęp” i ponosić konsekwencje ślepego zaufania do służby zdrowia (a raczej chorób).

Druga strona sporu o eutanazję też nie jest bez winy. Kiedy czytam takie słowa:

Tajemnica ludzkiego cierpienia jest samym rdzeniem człowieczeństwa, wielkim tematem pokoleń filozofów, teologów i mistyków

ogarnia mnie przerażenie i nie wiem, dokąd zmykać. Jedni chcą mnie humanitarnie uśmiercić, a drudzy skazać na szlachetną mękę, bez której (jak się domyślam) nie osiągnę nie tylko zbawienia, ale nawet rdzenia człowieczeństwa.

Poprzednio pisałam, że chorzy, którzy zgłosili się do Dignitas zostali zabici zupełnie niepotrzebnie. Fakt, że alopatyczni lekarze nie znają sposobu wyleczenia żadnej choroby nie oznacza, że istnieją choroby nieuleczalne. Ludzie powinni wiedzieć, że jest wiele różnych sposobów przywracania zdrowia i doskonałej kondycji i że największy sekret zdrowia kryje się w psychice i w Naturze. Zdrowe jedzenie i pozytywne myślenie są w stanie czynić cuda, nawet takie, jak przemienienie skazanej na wegetację w stanie „roślinnym” pacjentki w osobę w pełni sprawną i dynamiczną.

Jeśli wierzycie, że osoba po potężnym wylewie, sparaliżowana, nie będąca w stanie ruszyć nawet powieką, skazana jest na wegetowanie jak roślina i że najlepiej byłoby dla niej, gdyby litościwi lekarze skrócili jej męczarnie, to popełniacie wielki błąd.

Osobą, której się to przydarzyło jest Wanda Wegener. Dziś nie tylko nie jest rośliną, ale jeździ po całym świecie ucząc ludzi metody, która uratowała jej życie i przywróciła pełne zdrowie. Dodać należy – bez najmniejszej pomocy pigułek. Jej nauczyciel powtarza, że jeśli gdziekolwiek, na całym wielkim świecie, istnieje chociaż jeden człowiek, który wyzdrowiał z jakiejś choroby, to znaczy, że ta choroba jest uleczalna i że każdy może z niej wyjść. Posłuchajcie sami, co mówi ta niezwykła osoba:

83 myśli nt. „Awantura o eutanazję

  1. @29 To był palec u dziewczynki a książka chyba Ręce przecz od tej książki

    „Nigdy nie pozwól, aby ci ktoś wmówił,
    że nie możesz czegoś zrobić
    Jeśli masz marzenie, musisz je chronić.
    Ludzie nie potrafią sami czegoś zrobić,
    więc mówią, że ty też nie możesz.
    Jeśli czegoś chcesz,
    to zdobądź to. Kropka.”

    Oglądał ktoś film Sekret? Był tam starszy gość który rozbił się małym samolotem, po wypadku mógł tylko ruszać oczami i powiekami, miał wole wyzdrowienia i wyzdrowiał.
    Gdzieś czytałem, że mózg musi ominąć uszkodzoną cześć i tworzyć nowe ścieżki i połączenia między neuronami.
    Co do tych bliźniaków, nie wiem jaka była przyczyna osłabiania wzroku i słuchu, ale warto pamiętać, że mózg też potrzebuje jeść, np olej lniany, kokosowy, konopny (hemp oil), orzechy i inne
    Można by przypomnieć sobie artykuł Cztery łyżki tego “pokarmu dla mózgu” mogą zapobiec chorobie Alzheimera albo Co warto jeść aby mózg pracował wydajnie

  2. @Segnora, przede wszystkim problem lezy w samej „medycynie” dzisiejszej, ktora stwarza nowych pacjentow i nowe choroby (oczywiscie wespol z Big Pharma i Big Chemia). To juz samo w sobie jest programem eugenicznym. Eutanazja to rozszerzenie tego programu. Kiedys zwierzeta umieraly w sposob naturalny i humanitarny strzal dostawaly tylko konie kiedy zostaly tak okaleczone, ze nie bylo dla nich ratunku. Nic mi nie wiadomo o chorych na raka kotach czy psach jeszcze na pocz. XX wieku (wtedy jeszcze nie bylo takiego wspanialego wyboru karmy dla zwierzat! Ktos sie zastanawial nad tym co w tej karmie jest???). Podobnie ta choroba (rak) nie siala takiego zniwa wsrod ludzi, jak jest to dzisiaj. Podobnie z demencja czy Alzheimerem – to byly moze sporadyczne przypadki, ktore nie byly warte odnotowania. Dzisiaj jest to niemal na porzadku dziennym, ze od pewnego wieku niemal wszyscy MUSZA miec demencje lub zyc w charakterze warzywa po zawalach czy wylewach, ktore rowniez sa na „porzadku dziennym” naszej jakze wspanialej cywilizacji w oparciu o najnowsza „wiedze” medyczno-chemiczna!!! Dalismy sie tej zgrai bandytow podporzadkowac, dlatego mamy chore spoleczenstwo, mamy bole nie do zniesienia i cierpienia duszy i ciala, wiec teraz ta sama zgraja, ktora do tego doprowadzila chce isc krok dalej i pozwolic dokonczyc swojego dziela za pomoca smiertelnego zastrzyku, takiego samego jaki dostaje zbrodniarz w komorze smierci za popelnienie ciezkich morderstw a nota bene kara smierci przez wiele panstw jako niehumanitarna zostala zniesiona natomiast wobec osob chorych czy uposledznych jest proklamowana!!!

    Stawol slusznie napisal, ze Ci wszyscy, ktorzy popieraja eutanazje, powinni sie jej w pierwszej kolejnosci poddac i na tym sprawe zakonczyc!

    Jedyna rada, to powrot do natury! Do naturalnego i nie skazonego niczym pozywienia, do medycyny ludowej, czystego powietrza i wod.
    Jak spoleczenstwo nie zmadrzeje, to bedzie dalej dawalo sie powoli usmiercac i na zakonczenie wszystkim „humanitarnie” po zastrzyku!
    Przepraszam ale chce mi sie rzygac jak mysle o ludziach, ktorzy sa za eutanazja!

  3. A może zamiast do weterynarza wyszkolonego przez morderców z Big Pharma należałoby udać się z kotką do homeopaty? I przede wszystkim NIE DAWAĆ KOTU ŻADNYCH SZCZEPIEŃ, bo to one mą przyczyną raka. Pisałam już tutaj, że po odejściu Doroty Sumińskiej audycje o zwierzątkach przejął inny weterynarz. I to, co powiedział po prostu zwaliło mnie z nóg. Powiedział mianowicie, żeby nie szczepić kota w kark, lecz w łapkę, bo kiedy kot dostanie raka w miejscu wstrzykiwania szczepionek amputacja łapki nie okaleczy kota tak bardzo, jak wycięcie łopatki z przyległościami. Ludzie!!!! Czy wy rozumiecie, co to znaczy? Jest to wołający o pomstę do nieba dowód, że szczepienia powodują raka, nie tylko u ludzi, ale i u zwierząt. I jeszcze na tym zarabiają.

    Kota należy chronić przed weterynarzami i dobrze karmić. I trzeba kotkę wysterylizować, żeby nie dostała raka macicy (bo przecież nie będzie rodzić co roku 5 kociąt, z którymi nie będzie co zrobić). To powinno zabezpieczyć kota przed rakiem.

  4. Raka się nie leczy, rakowi się zapobiega lub działa się na samym początku choroby, to chciałam powiedzieć. Bo jak rak przekroczy etap wyleczalności, to niewiele da się zrobić.

  5. Leczenie raka jest bardziej [psychologiczne niz farmakologiczne i może nastąpić przez przerwanie ciągłosci , świadomego przerwania ciągłości i zmianę swojej osobowości, która była i której w pewnym momencie juz nie ma. Podobnie jest z wieloraką osobowość gdzie zmieniasz osobowość nie świadomie, co nazywane jest obłędem, ale gdy zmieniasz swoja osobowość świadomie tzn.zmieniasz swoje przekonania , to stajesz się inna osobą i wtedy nie masz raka, bo ta osoba , w którą się przemieniłaś nigdy go nie miała.
    I na tym polega polega leczenie raka przez zmianę swoich przekonań i zmianę swojej osobowości.

  6. @Stawol, niezaleznie od swiadomosci i przekonan, to co sie dzieje to jest zaplanowana zbrodnia na ludzkosci. To nie tylko rak czy jakas inna choroba ale tez dzialanie na psychike ludzka i wywracanie jej do gory nogami, zas swiadomosc i przekonania mozna sobie zmieniac wtedy jak wszystko normalnie funkcjonuje w czlowieku. Leki psychotropowe dokonuja spustoszenia w polaczeniach nerwowych i w mozgu, ktore sa czesto nieodwracalne. Jak wtedy taki czlowiek moze pracowac nad swiadomoscia??? Widziales zapewne na filmie pokazujacym wplyw niewielkiej ilosci rteci na polaczenia neuronow, jak one gina w zastraszajacym tempie. A rtec jest nie tylko w szczepionkach ale i w wielu „lekarstwach” w tym np. w kroplach do oczu!

  7. Ale mnie teraz przestraszyliscie z tymi szczepionkami 😦 bo ja szczepie mojego ukochanego kota co roku na koci katar czy cos 😦 myslalam, ze to wazne jest, bo przeciez mowia, ze bezdomne i nieleczone koty to do okolo 5 lat dozywaja, a te dbane, udomowione, szczepione to bardzo dlugo i zdrowo zyja, teraz jestem w kropce. A Maria, masz moze jakies linki do tych informacji, zebym mogla sie doedukowac?

  8. Senignora ! Koty i psy choruja na „raka” po „swoich” szczepionkach oraz po puszkowym jedzeniu produkowanym przez macki tej samej mafii zywnosciowej, ktora produkuje czarcie zarcie dla ludzi.

    Juz w Talmudzie mozna odszukac wskazowki dotyczace zatruwania inwentarza gojow…

  9. @ Sadhbh: ja nie szczepię moich kotów na nic. Poprzedni dożył prawie 18 lat, a obecne (2 sztuki) mają 4 lata i nigdy nie chorowały na nic. To znaczy, kotka chorowała w dzieciństwie na koci katar i mało nie zdechła, ale była wtedy bezdomna, głodna i zestresowana. Urodziła się w domu, ale durny facet wywiózł ją na działkę i zostawił, żeby sobie sama radziła. Niestety, kiepsko jej szło, bo nie umiała przeżyć w dziczy. Na szczęście znaleźli ją teściowie mojego syna i przywieźli do mnie (ale niestety, po drodze ją na coś zaszczepili, bo wet nie przepuścił okazji, żeby wyłudzić kasę). Od tamtej pory koty nie są szczepione i żyją. Źródło poniekąd podałam: audycja TokFm, prowadzona przez Ewę… (yyy, jakjejtam, dawno nie słuchałam, więc zapomniałam), ale to było już dawno, więc nie podam daty. Było to jakiś czas po odejściu Sumińskiej. Moje koty są wysterylizowane, oba.

  10. Kontra Systemowi
    ________________

    Wszystko się zgadza, to co piszesz, ale o jednym trzeba pamiętać, że zbiorowa świadomość , mimo wszystkich planów tych zbrodniczych elit, jest silniejsza niz im się wydaje, z czego oni zdają sobie sprawę, bo gdyby mogli juz dawno wprowadziliby swoje plany w życie.
    Trzeba zdawać sobie sprawę z rosnącej zbiorowej świadomości, która nie pozwala im wprowadzić tych planów w życie , więc próbują tą zbiorową świadomość sprowadzić na najniższy możliwy poziom /TV, szerzenie demoralizacji, sport itp./, a mimo to świadomość ta rosnie, a przy przekroczeniu pewnej granicy ona po prostu eksploduje.
    Wszelkie przesłanki wskazują, że plany im się nie powiodą, bo umysł ich nie może przewidzieć wszystkiego co się zdarzy i jak się zdarzy, bo ich umysł nie jest twórczy, a raczej destrukcyjny, gdy Wyższy Umysł Zbiorowy jest twórczy i pokieruje zmiana cywilizacji w zupełnie innym kierunku niz zamierzenia tych zbrodniczych elit.
    Albo elity się zmienią, albo ich nie będzie i wykształcą się nowe elity , które poprowadzą ludzkość w odpowiednim kierunku do rozwoju i pokoju, a nie do wojny i niewolnictwa.

  11. Dzieki za odpowiedz Maria, to teraz musze pomyslec, boje sie, ze jak w tym roku go nie zaszczepie, a jak cos mu sie stanie to sobie tego nigdy nie wybacze. Dziwnym zbiegiem okolicznosci jest to, ze byla u mnie ostatnio klijentka, 70 letnia kobieta, milosniczka kotow i ma kota tez starego okolo 15 lat i jak sie ja zapytalam co robi, ze jej kot sie tak dobrze trzyma to tez mi mowila, ze unika weterynarza i dobrze karmi i mowila, ze wczesniej jak chodzila do weterynarza to im czesciej chodzila, tym czesciej musiala chodzic, ale wtedy jak mi to opowiadala to nie zwrocilam na to uwagi, bo pomyslalam, ze jej kot caly czas w domu siedzi i nie lubi wychodzic na zwenatrz, wiec na co on mialaby byc chory, a moj znowu kot jest bardzo aktywny i lubi towarzystwo innych kotow, wiec myslalam, ze ma wieksze szanse na zarazenie sie. Pozdrawiam

  12. @
    „Raka się nie leczy, rakowi się zapobiega lub działa się na samym początku choroby”.
    „To juz samo w sobie jest programem eugenicznym. Eutanazja to rozszerzenie tego programu.”

    Jestem jak najbardziej za profilaktyką, walką z Pharma mafią i tak dalej. Tylko że to są duże sprawy, to jest walka na lata jak nie dziesiątki lat (jak nie zamkną internetu to może nawer szybciej). A tu mamy zwykłego człowieka, który dał się nabrać na te ich mafijne leczenie (większość się nabiera) i teraz cierpi aż tak bardzo, że chce umrzeć. Już za późno żeby go uświadamiać, zresztą to mu nie pomoże, tak samo jak nie pomoże morfina ani inne środki. Ból jest już zbyt duży. (tutaj nie mam pewności. Być może morfina zawsze da radę umierzyć ból, tylko po prostu jej za mało dają – kolejny dramat. To nie zmienia faktu, że część ludzi pragnie śmierci nawet mimo leczenia morfiną, plus inne przypadki.)
    W stwierdzeniu, że chodzi o walkę z Big Pharma i złym Systemem jest tylko połowa prawdy. Druga połowa jest taka, że chodzi o przyniesienie ulgi w konkretnym cierpieniu, z którego zdrowi ludzie nie zdają sobie sprawy. Walka z Big Pharma jest potrzebna, ale czy na ołtarzu ofiarnym tej walki mają zostać złożeni męczący się, wołający o śmierć ludzie, jako (jeszcze) żywy dowód działania mafii i słabości systemu, a może też i własnej łatwowierności? Zapracowałeś sobie – to teraz się męcz. Ja tego jakoś nie ogarniam.

  13. Zresztą, nawiasem mówiąc, mam pewną wątpliwość co do interesu Big Pharma w eutanazji. Przecież ciężko chorzy ludzie są ich najlepszymi klientami, więc po co Big Pharma miałaby popierać eutanazję?

  14. @ Sadhbh: a jak kot dostanie raka? W tym blogu jest mnóstwo artykułów (nie mojego autorstwa), które dowodzą, że szczepienia nie chronią przed chorobami, ale za to powodują raka. Zastanów się, co wolisz: koci katar, który łatwo się leczy, czy raka, który okalecza i zabija? Wszystkie moje koty przeszły koci katar i nic im się nie stało. Po 3 dniach były zdrowe. Potrafisz sobie wyobrazić operację polegającą na wycięciu kotu łopatki?

    Przestań się bać. Pod wpływem lęku działamy nieracjonalnie i to właśnie wykorzystuje Big Pharma, strasząc nas śmiercią nas, naszych dzieci i naszych zwierząt.

  15. @ senignora: na pewno tego człowieka nie da się wyleczyć? A ile życia dają mu lekarze? W „Nieuleczalnych” jedna pacjentka mówiła, że przeczytała książkę kobiety, której lekarze dawali 2 tygodnie (!!!) życia, ale ona postanowiła się nie poddawać i znalazła książkę o makrobiotyce. Nauczyła się gotować i żyje już 20 lat w pełnym zdrowiu. Może daj tej osobie książkę Michio Kushiego albo innych autorów?

  16. Tylko oczywiście pacjent musi chcieć żyć. Bo jeśli ta osoba dostała raka dlatego, że nie lubi życia, to raczej nie wróżę jej sukcesu. A co do morfiny: powoduje ona straszne zaparcia, więc nie można z nią przesadzać.

  17. Masz rację, człowiek myśli,że robi dobrze, a sie okazuje, że szkodzi. chyba dałam się nabrać.

  18. @Senignora, Big Pharma najpierw ludzi robi chorych a jak juz nie mozna na nich zarobic, to do piachu z nimi (ostatni zarobek – im wiecej „chetnych” do eutanazji tym wiekszy zysk). Jest to biznes oplacalny tez dla ZUS-u, ktory nie potrzebuje juz wyplacac zapracowanej emerytury lub renty chorobowej. A i rodzina ma problem „z glowy” (moze tez bedzie mozna skorzystac wczesniej z jakiegos spadku). Jak donosi prasa z Belgii i Holandii jest coraz wiecej tych eutanazji dzieki namowom rodziny na taki koniec i oplacony lapowka lekarz potwierdza swoja „diagnoza” stan pacjenta nie do wyleczenia.

    Dla kogos chorego na raka, ktory juz przez lekarzy skazany jest na smierc, proponowalabym Leatril (Amygdalina – lub Wit. B17) dozylnie. W Polsce chyba niedostepny ale w Niemczech mozna znalezc lekarzy, ktorzy taka terapie przeprowadzaja. Czytalam opowiadanie lekarza amerykanskiego, ktory sam mial raka i zostal z kliniki wyrzucony jako nieuleczalny – mial jeszcze wedlug lekarzy nie wiecej jak 3-4 tygodnie zycia, okropnie cierpial i nie mogl juz poruszac sie o wlasnych silach. Od kogos dowiedzial sie o Leatrilu i stwierdzil, ze nie ma nic do stracenia. Postaral sie o ten srodek i sam sobie wstrzyknal jakas konska dawke, po ktorej stracil przytomnosc na kilka godzin. Po pewnym czasie ocknal sie i stwierdzil ze zdziwieniem, ze zyje i ze czuje sie duzo silniejszy. Od tej pory wstrzykiwal sobie mniejsze dawki i po dwoch tygodniach byl juz taki silny, ze z powodzeniem sam sie poruszal, mial apetyt i z kazdym dniem nabieral sil do zycia. Po miesiacu nie bylo sladu po jego raku.
    Druga rzecz jaka mi przychodzi do glowy to Wit. D, latwiejsza do zdobycia. Z tego co o tej witaminie czytalam wynika, ze przy bardzo wysokich dawkach tez mozna wyjsc z raka (nie wiem czy kazdego rodzaju – wiem, ze pomaga na raka piersi, prostaty i skory). Byly u Astromarii podawane linki do filmow na temat Wit. D – proponuje je odnalezc i obejrzec.
    Jest jeszcze metoda Dr. Johanny Budwig, tez warto sie z nia zapoznac.
    Jak nie ma dostepu do Leatrilu/Amygdaliny to bym postawila na Wit. D i jednoczesnie Dr. Budwig a oprocz tego pestki gorzkich moreli bo zawieraja duzo Wit. B17.
    Najwazniejsze zeby sam pacjent chcial walczyc i uwierzyl, ze moze wyzdrowiec.

  19. Kiedyś rozmyślałam nad eutanazją, ważyłam ‚za i przeciw’, ale przestałam. Wiem tylko, że to temat bardzo ‚niebezpieczny’ i łatwo sprowadza na manowce, Na razie ta sprawa nie dotyczy mnie ani moich bliskich… i oby tak zostało, a życie nauczyło mnie, że nie ma rzeczy niemożliwych; pani Wegener mówi prawdę w filmie, przynajmniej ‚moją’, sprawdziłam doświadczanie ‚potęgę umysłu’; nie podoba mi się tylko jej zbytnie ‚umarketingowienie’, bo nie odkryła Ameryki, a ćwiczenia, które sprzedaje, są ‚jej’ w tym sensie, że je zmodyfikowała lub udoskonaliła, niemniej należą do nas wszystkich; pochodzą ze starożytnych systemów, pisali o nich – zanim pani Wegener – zachorowała Prentice Mulford, Napoleon Hill, Louise Hay… i wielu wielu innych;
    Od jakiegoś czasu patrzę na temat eutanazji przez pryzmat tego człowieka i w trudnych chwilach włączam sobie filmy o nim a… on (między innymi) daje mi niewiarygodną siłę.
    Nazywa się Spencer West i zdobył Kilimandżaro. Nic takiego? Zobaczcie, proszę.

  20. Ludzie tak latwo sie poddaja. Zamiast myslec o eutanacji, lepiej myslec o insiracji do poprawy swojego zycia. Mialam to szczescie, ze moj ojciec zawsze byl dla mnie taka inspiracja. Jako chlopak mial wypadek z niewypalem, w ktorym stracil oko, prawa reke i dwa palce z lewej reki. Zostal inwalida w wieku 9-ciu lat. Mimo tego skonczyl dobre studia, zalozyl rodzine, wybudowal dom (w komunie!), podrozowal po swiecie, pracowal do 70-ki w pracy ktora byla jego pasja (komputery). Mimo, ze obecnie dobiega 80-tki nadal prowadzi samochod (dwoma palcami), jezdzi na nartach, plywa, jezdzi na rowerze, interesuje sie nowinkami komputerowymi i doucza na ten temat cala rodzine. Zawsze mial pogodne nastawienie do zycia, a ja jako dziecko nawet nie zauwazalam jego inwalidztwa, bo ze wszystkim sobie radzil swietnie sam. Do dzisiaj jest oparciem dla calej rodziny.
    Teraz natomiast znam mlodych sprawnych ludzi, ktorzy rezygnuja z pracy, bo np. maja bol plecow, albo migreny, albo psychicznie sobie nie radza itp. Same mieczaki.
    Z eutanazja moze byc podobnie, ludzie sie poddaja i szukaja latwego wyjscia.

  21. Zielarka niestety bardzo upraszczasz. Często jak niepełnosprawne dziecko urodzi się w biednej rodzinie to nie ma nawet szans na rehabilitację i rozwój, bo nie ma na to kasy. Takie przypadki w Polsce można nagminnie mnożyć. Co to znaczy psychicznie sobie nie radzić w tym chorym wyścigu szczurów?? Czyli żeby sobie radzić trzeba być bezwzględnym draniem??Tak>>?
    odnoszę wrażenie ża często radzą sobie psychopaci oraz ludzie bez jakichkolwiek skrupułów. Rozumiem ze wrażliwość według ciebie to przywara do takiego „radzenia sobie:” Jeszcze jedno pokazane są przypadki w USA, gdzie ci ludzie mają większe szanse na pomoc sponsorów, dobrych ludzi i często cała rodzina ich wspiera również finansowo. OK motywacja i siła ducha sa ważne ale bez kasy często niczego się nie zrobi. Co się dzieje z dziećmi w krajach mniej rozwiniętych, niepełnosprawnymi? One to dopiero mają przechlapane.

    Same mięczaki?? Rozumiem zielarko że wzorem twardziela jest bezwzględny psychol?? Bo realia są takie a nie inne-bo tacy ludzie mają teraz najlepiej źli i nieuczciwi…Jak system jest chory to nie dziw się że ludzie nie wytrzymują będąc pod taką presją. Opierasz się tylko na tym przykładzie a życie bywa skomplikowane i bezwzględne. Ludzie przede wszystkim…

  22. Zgadzam się z komentarzami powyżej, że powyższe widea z Wandą Wegener są dość marketingowe. Zresztą właśnie 30 jej książek zostało na allegro sprzedanych. Każda po amerykańskiej cenie 65 zł.
    Nie ujmując jej niczego bo mówi naprawdę ciekawie i fajnie się jej słucha Jednak pewnych kwestii nie rozumiem. Może ktoś mi objaśni. Mile widziane jakieś własne doświadczenia życiowe bo w te gotowe rozwiązania książkowe już nie wierzę.

    Kilka lat temu słuchałem audycji z Robertem Bernatowiczem na temat przeznaczenia gdzie ekspert był święcie przekonany, że pewne wydarzenia w życiu są z góry przeznaczone. Napisał o tym książkę. W artykułach Nautiliusa, często też przewijał się temat przeznaczenia. (pomijając to na ile ten portal jest wiarygodny a na ile nie). Później kilka „światłych” internetowych „guru” utwierdziło mnie w tym, że rzeczywiście jest coś takiego jak przeznaczenie. Potem spotkałem pewną „wiedźme” która w cztery oczy powiedziała mi, że „śmierć i żona od Boga przeznaczona” I co bym nie zrobił to tego nie zmienię. Nie wiem może zapomniała wytłumaczyć, że przeznaczona w zależności od mojej podświadomości. Bo coś mówiła żebym tylko wierzył że „to” jest mi przeznaczone. Wmówiła mi też, że każdy człowiek ma przypisaną ilość lat życia. Ja w to uwierzyłem. Kobieta twierdziła, że ma umiejętność odczytania tego wieku.Wiem, że brzmi to kosmicznie ale z jednego oka zliczała ilość dziesiątek lat a z drugiego jedności. Cały bajer w tym że nie wiedziała które oko za co jest odpowiedzialne (np 68 albo 86 lat) W związku z tym że ja np miałem tyle samo czegoś (kropek czy czego, nie wiem) w jednym i drugim oku i jeszcze z innych względów powiedziała mi to. Jasne, że raczej nikomu tego na tacy nie podaje. W związku z tym że zajmuje się leczeniem, jest to jej bardzo pomocne w ustaleniu strategii leczenia. W jej życiu przewinęło się już tyle ludzi, że gdyby ta jej metoda była nieprawdziwa to powinna to już dawno odkryć. Jak ją pytałem to zarzekała się, że nie można tego czasu zmienić. Nie wiem co z osobami które same odbierają sobie życie,nikt dwa razy w jednym życiu samobójstwa nie popełni. Brzmi to absurdalnie ale może to jest tylko sposób wyboru śmierci w ściśle określonym czasie…Według mnie kobieta ta nie zmyśla co najwyżej kłamie w żywe oczy. A wygląda na bardzo wiarygodną, leczy tylko zmianą sposobu żywienia, diagnozuje z oczu i pulsu, ewentualnie aury, broń Boże nie przepisze nikomu psychotropów ani tabletek hormonalnych i uważa polskich lekarzy za partaczy.
    Generalnie podaje to jako ciekawostkę, chodzi mi tyko o to żeby ktoś kto ma wiedzę rozjaśnił moje wątpliwości.
    Niedawno też zainteresowałem się postacią Aidy Kosojan Przybysz. W internecie jest mnóstwo wypowiedzi osób które twierdzą, że ta kobieta przepowiedziała im wydarzenia z ich życia i życia ich rodzin. Według internautek (głównie kobiety do nie chodzą chyba?) jest bardzo skuteczna w tym co mówi. Mało jest komentarzy negatywnych. Nie wierze w to, że coś się zdarzyło w ich życiu tylko dlatego że wróżka im to powiedziała.
    Wszystko to co powyżej napisałem w jakimś stopniu nie zgadza się z tym co proponuje Wanda Wegener. Ona sama mówi że opiera się na psychologi i mechanice kwantowej. Ja nie wątpię w to że te wszystkie prawa które W.W. objaśnia są prawdziwe. Tylko z mojego punktu widzenia trochę to zbyt uproszczone.
    Bo ja już nie wiem jak czegoś nie mogę zrealizować to mam zwalić na karmę, na przeznaczenie zależne od karmy czy od niewiem czego, na to że nie zmieniłem programów w podświadomości, na to że nie umiem wizualizować….
    Gdyby ktoś rozjaśnił mi ten temat mając na uwadze swoje doświadczenia życiowe nie książkowe to był bym wdzięczny. Pozdrawiam

  23. @ Piotrek87: problem w tym, że my nie jesteśmy w stanie wiedzieć tego, co jest nam przeznaczone, a co nie. To jest bardziej kwestia wiary lub intuicji. Ale ja jestem przekonana, że niektóre przeznaczone nam rzeczy też można zmienić, dlatego, że żyjąc cały czas modyfikujesz swoją karmę i wynikające z niej przeznaczenie. Rzeczywistość jest kwantowa, czyli możesz na nią wpływać świadomością i obserwacją (o tym też mówi Wanda Wegener), i jest fraktalna, czyli zmieniając jakiś jej fragment zmieniasz całość. Wiem, to, bo kiedy patrzę w horoskop widzę w nim różne szczęśliwe i nieszczęśliwe potencjały. Tylko potencjały, a nie zdarzenia, bo kiedy powiem człowiekowi, co się szykuje, on może podjąć właściwe decyzje i to zmienić. Ja to porównuję do mapy drogowej. Jeśli widzę w drodze dziurę, to nie znaczy, że kierowcy jest przeznaczone w nią wpaść. Jeśli on o tej dziurze wie, jeśli wie, gdzie i kiedy ją spotka, to zwolni i ją ominie. W życiu też możemy zwolnić, bo w życiu stale musimy równoważyć pary przeciwieństw, np. emocje – rozum / kariera – rodzina itp. Jeśli ktoś ma tendencję do zbyt wybujałych emocji, czym niszczy swoje życie, wskazane jest, żeby się koncentrował na rozumie, np. licząc do 10 zanim coś powie, a jeśli za bardzo stawia na karierę, to jest niemal pewne, że straci rodzinę (problem feministek jest tu klasycznym przykładem, pani Nowicka utyskiwała boleśnie, jaki to straszny, egzystencjalny dylemat ma każda kobieta: być bezdzietną, wytworną, pachnącą drogimi perfumami, wystrojoną lady w drogim samochodzie, czy pachnącą mlekiem, obwieszoną dziećmi mamusią). A tymczasem tu nie chodzi o wybór „albo – albo”, lecz trzeba szukać równowagi. Kiedy człowiek to zrozumie, zmieni przeznaczenie.

    Ile lat jest ci przeznaczone? Rzecz całkowicie nieweryfikowalna, bo np. z horoskopu tego nie odczytasz, można co najwyżej ocenić długość linii życia na dłoni, ale z tego co wiem, linie również ulegają zmianie zależnie od „postępów” na drodze rozwoju.

    Ja generalnie przestrzegam przed wiarą w przeznaczenie i w to, że wszystko jest z góry zapisane i ustalone. Jeśli w to uwierzysz, to umrzesz, kiedy ci każą. Klasycznym dowodem na to jest jakieś legendarne plemię (może Obywatel będzie wiedział o co chodzi), w którym szaman skazywał winowajcę na karę śmierci, ale niepotrzebny był kat, bo skazany siadał pod drzewem i sam umierał, jak mu kazano. Po prostu w życiu realizujesz to, w co szczerze i głęboko wierzysz. Dlatego kluczem zarówno do sukcesu, jak i do klęski jest wiara w dobre lub złe fatum. I to jest właśnie klucz do nauk Wandy Wegener – uwierz, że jesteś zdrowy i bogaty, a taki się staniesz. Odwrotnie też, ale tego na szczęście na tych kursach nie uczą. Z tego wynika, że zmieniając wiarę zmieniasz przeznaczenie, a więc wniosek prosty: PRZEZNACZENIA NIE MA! Sam je tworzysz na bieżąco.

    W jej życiu przewinęło się już tyle ludzi, że gdyby ta jej metoda była nieprawdziwa to powinna to już dawno odkryć

    To bardzo powszechnie spotykany błąd w myśleniu!!!! Np. „gdyby szczepienia były szkodliwe, to każdy pediatra by to zauważył i przestał je doradzać”. Nieprawda! Pediatra widzi dziecko tylko przez czas wizyty w przychodni, wali w nie szczepionkę i odsyła do domu. Z komplikacjami zmagają się rodzice sami, w domu, a jeśli są naprawdę poważne, najczęściej ogląda je inny lekarz – w szpitalu. Pediatra nic o tym wszystkim nie wie, bo nawet jeśli dziecko znalazło się w szpitalu, to on tego nie wie i nie widział – tak było w moim przypadku, i nie uwierzy, że to od szczepień. Z wróżką jest podobnie: jeśli wróżba się sprawdziła, to klient wróci i przyprowadzi innych, a jeśli nie, to nie wróci. Dlatego ona ma same pozytywne potwierdzenia.

    Zajrzyj też na stronę Duchowe uzdrawianie, jest na górze bloga.

  24. Dzięki wielkie Astromario za powyższe wyjaśnienia. Jestem w stanie zrozumieć np to, że po wyjściu od wróżki osoba tak wprogramuje w sobie to co jej powiedziano, że później to się spełni. Domyślam się też, że większość komentarzy jest tak jak piszesz od tych osób zadowolonych.

    Co do szczepień też się zgodzę z tym co piszesz.

    Jednak co do tego odczytywania przeznaczonych lat to tak to widze.
    Przychodzi do kobiety człowiek. Ona odczczytuje dwie cyfry z jego oczu. Np 8 i 6. Z tego wniosek że osoba może „żyć” 86 lat ziemskich albo 68. Następnie pyta go o wiek. A on odpowiada np 87 i już wiadomo, że to co sobie z tych oczów odczytuje nijak ma się z rzeczywistością. Takich osób dziennie powiedzmy, że ma 10. Po iluś latach robi się z tego setki albo tysiące potwierdzeń albo zaprzeczeń tego co odczytuje. Jak by komuś mówiła ile mu jeszcze życia zostało to było by to niewiarygodne. Jednak ona tego nikomu nie mówi, sama z tego korzysta przy leczeniu. Dla mnie zrobiła powiedzmy wyjątek, młody byłem, a że niby dużo wyczytała to powiedziała. Idąc dalej dużo z osób które do niej pójdą raz, później regularnie to robi np co rok czy pół roku. Ona zaprzyjaźnia się z nimi. W przypadku śmierci tych osób ona zostaje o tym powiadomiona, być może nawet jest na pogrzebie. Miała mnóstwo czasu na potwierdzenie tego o czym mówi choćby wśród ludzi mieszkających niedaleko od niej których śmierć przeżyła i których leczyła. Jedyna opcja nieprawdziwości tego to to że zmyśla.

    Natomiast jeżeli rzeczywiście jest plemię gdzie w dowolnym czasie dowolną osobę szaman jest w stanie uśmiercić to raczej kłóci się to z teorią powyższej znachorki.

    Pozdrawiam

  25. Ja bym uzupelnila jeszcze wypowiedz Astromarii dot. w co wierzysz to masz. Tutaj niektorzy myla te wiare z afirmacjami – tak dlugo bede sobie cos wmawiac az sie to zisci. To nie tak. Chodzi o to (przynajmniej ja tak to rozumiem), ze bedac w swiecie fizycznym powinnismy zadbac o rozwoj naszego ducha. I te wszystkie obciazenia karmiczne to sa wlasnie te wiszace nad nami sprawy, z ktorymi wczesniej sobie nie poradzilismy i mamy na to szanse teraz. Czyli wraz z rozwojem swiadomosci mozemy zmienic tez karme i pozbyc sie w ten sposob tzw. fatum, ktore nad nami wisi. Wtedy zmieni sie tez „przyszlosc” w sensie kontinuum terazniejszosci. Jedyne nasze „zaprogramowanie” w sensie przeznaczenia to rozwoj. Jak sie nie rozwijamy, to krecimy sie jak kot wokol swojego ogona i narzekamy, ze nic nie chce sie w naszym zyciu zmienic: ciagle podobne zdarzenia, ciagle podobni ludzie wokol nas, pasma roznych „niepowodzen”. Trzeba sie na chwile zatrzymac i przyjrzec sie temu z „lotu ptaka” zadajac sobie pytanie, co ja takiego robie, ze wszystko sie powiela. Od tego zaczyna sie kontrolowanie swoich dotychczasowych kredo zyciowych (przewaznie przyjetych przez lata od innych), mysli i poczynan, zaczyna sie cos dziac, zaczynamy sie rozwijac bo stajemy sie uwazniejsi. Wielu z nas stalo juz nad przepascia i zrobilo krok na przod. Wtedy spadasz i nagle nie wiesz co cie czeka bo wypadles z rutynowego myslenia i dzialania. Jednak jak chce sie zycie pchnac do przodu to taki skok w przepasc dobrze robi – kto wie, moze wyrosna skrzydla?

  26. @ Piotrek87: ale w przypadku tej znachorki jest tak samo. Odczytuje ilość lat, ale nie ma możliwości zweryfikowania tego. Byłeś u niej raz i co potem? Poszedłeś sobie i ona nie wie, ile lat dożyjesz. Może nawet sama tego nie doczeka. Ludzie umierają, a ona o tym nic nie wie, bo to nie muszą być klienci z tej samej wioski, gdzie wszyscy się znają, lecz ludzie przybyli z daleka, więc ona pewnie nie ma z nimi żadnego kontaktu. Nie wierz w takie rzeczy, to nierozsądne. Pewien znany astrolog miał zwyczaj mawiać, że on nie robi horoskopu klientowi, który zaraz umrze, bo po co ma się męczyć na darmo. Hehe, dowcip w tym, że on chyba okrutnie straszył swoich klientów, bo z horoskopu tego odczytać się nie da. Ludzie żyją, jeśli mają wolę życia, a jak ją tracą to chorują, a nawet umierają. Nawet zupełnie zdrowi ludzie potrafią nagle odejść, bo stracili chęć życia. I odwrotnie, ludzie wychodzą z beznadziejnych stanów, jeśli mają wolę życia. Długości życia nie da się przewidzieć, da się tylko przewidzieć chwile zagrożenia tego życia, ale jak sobie człowiek poradzi w takim stanie zależy tylko od niego. Zresztą mówienie takich „prognoz” jest niemoralne, bo jeśli człowiek uwierzy, że umrze, to umrze, nawet, gdyby mógł żyć dłużej. Deepak Chopra opisał przypadek konającego pacjenta, któremu jako młody, idealistyczny lekarz powiedział, że nie umrze, dopóki ponownie się nie spotkają. I ten człowiek faktycznie nie umarł, chociaż bardzo cierpiał i miał już dość życia, aż do powrotu Chopry. Czyli męczył się przez długie tygodnie, żeby odejść, gdy się ponownie zobaczą. Chopra miał potem wyrzuty sumienia, że naraził go na ból. A potem odkrył, że naukowa medycyna to oszustwo, ale dla tamtego pacjenta było już za późno.

  27. W temacie dyskusji Astromaria i Piotrek 87, pozwolicie, że wetknę swoje trzy grosze; absolutnie zgadzam się z Marią; trzeba szukać równowagi – pisze Astromaria i ma rację, a równowaga jest niedoceniana; odczytywanie przyszłości można sobie darować, życie jest fantastycznie nieprzewidywalne, a wszystko ‚dobre’ i ‚złe’, co nam się przydarza, to kwestia do samodzielnego odczytania i zrozumienia, a potem zastosowania – tylko we własnym życiu; poszukiwanie nie jest złem samym w sobie, ale ścieżki są kręte i napotykamy na nich zwodnicze indywidua, a jeśli im uwierzymy i rozczarujemy się, to potem albo zamkniemy się w sobie i staniemy zgorzkniałymi frustratami albo rzucimy w wir innych poszukiwań… nie wiem co gorsze; nie wolno się dać napędzać i naciągać ani mówiąc trywialnie, wpuszczać w maliny…czyli ‚zwariować’; wraz z rozwojem swiadomosci mozemy zmienic tez karme – święte słowa; rośniemy jak drzewa, całe życie, aż do zakończenia wędrówki; co jest tam, potem… a po co mi to wiedzieć? staram się żyć tu i teraz, staram się być dobra, lub lepsza, nie czynić drugiemu, co mnie niemiłe, ale biada temu, kto będzie chciał mnie skopać dla zabawy 🙂 prostota – czasem również niedoceniana – bywa najlepszym sposobem na tak zwane normalne życie, a że inne niż czyjeś? właśnie o to chodzi; nie wszyscy musimy mieć jednakowo dobrze czy jednakowo źle; a teraz coś o doświadczeniach własnych wyszperanych w wielu książkach… utwierdziłam się w przekonaniu, że wszystko, absolutnie wszystko jest z sobą połączone; to nie żart, więc sprawdzam niektóre metody, ćwiczę, a jak coś przynosi pozytywny efekt, wprowadzam w stałe użytkowanie, jak szczoteczkę do zębów; doświadczeń nikt nikomu nie ‚sprzeda’, doświadcza się samemu, czasem w strachu, w bólu, w radości… jeśli 365 razy powtórzysz komuś z wiarą (jakkolwiek ją rozumiesz) ‚kocham cię’ – on i ty na staniecie się lepsi, jeśli chcesz mojego doświadczenia, masz je; jeśli zrobisz to dwa razy, zawsze zarzucisz mi, ze ‚nie działa’; taki to mój punkt widzenia.

  28. Oto, co znalazłam w artykule dr Jaśkowskiego o szkodliwości szczepień zwierząt (konkretnie to było o psach):

    Stwierdzono również występowanie raka w miejscu podania szczepionki. Wnioski były tak jednoznaczne, że wprowadzono zmianę miejsca podania szczepionki. W Ameryce szczepi się obecnie koty i psy w ogon. Umożliwia to bowiem łatwe wycięcie raka.

    Artykuł (długi, 6 części, a może więcej) jest do przeczytania na prisonplanet.pl a zaraz będzie (w całości) na szczepionkowym ludobójstwie.

  29. witam ,wiele w tym prawdy co piszecie jesli chodzi o szczepionki ja szczepię swojego kota raz na 2 lata moi sąsiedzi nie szczepili swojej kotki na białaczkę ,bo szkoda im było pieniędzy i kotka umarła na białaczkę .wszystko prawda co tam napisane o eutanazji kij ma dwa konce- dochodzi do nadużyć .to chyba zadna tajemnica ,ze lekarz i przemysł farmaceutyczny mają w tym inetres zebysmy chorowali a potem zus ,zeby szybciej umrzec ale tak myslę o tym artukule o eutanazji niezła reklama dla pani Wegener która nie wątpię ,ze moze pomóc ale zapytajcie za ile? jaką kasę czesze za warsztaty,,,,,,,,,,,,,,,,

  30. Nie szczepię moich kotów (sztuk 2) na nic. A wiesz dlaczego? Kiedyś słuchałam audycji w TOK Fm i tam usłyszałam od weterynarza „dobrą” radę, żeby szczepić koty i psy w łapkę lub ogon, a nie w łopatkę, bo kiedy w miejscu szczepień rozwinie się nowotwór to łatwiej będzie amputował łapę lub ogon niż łopatkę. Usunięcie łopatki (co łatwo sobie wyobrazić) jest bardzo okaleczającym zabiegiem, a bez łapki kotek sobie poradzi. Ja dziękuję za takie dobrodziejstwo, które powoduje raka i konieczność amputowania czegokolwiek, nawet jeśli miałby to być „tylko” ogon. To jest niezbity dowód na to, że szczepionki powodują raka. Co do białaczki: mój wet też mnie namawiał, żeby zaszczepić, ale nie zrobiłam tego. Nie z powodu braku pieniędzy, lecz z powodu głębokiej wiedzy na temat szczepień jaką przez lata posiadłam. Kotka odeszła z tego świata w wieku prawie 17 lat, ale nie na białaczkę, lecz z powodu choroby nerek. Szczepienia nie chronią przed chorobami! Wciąż wybuchają epidemie chorób wieku dziecięcego, a chorują w ok. 90% prawidłowo zaszczepieni. Za to od czasu, kiedy szczepimy na wszystko lawinowo narasta epidemia straszliwych chorób, takich jak nowotwory, cukrzyca, choroby autoimmunologiczne, paraliże, porażenia, choroby mózgu, autyzm i wiele innych. Dawniej (przed erą szczepień) tego nie było! Kiedy ja byłam dzieckiem w szpitalach dziecięcych nie było oddziałów onkologicznych ani cukrzycowych.

    A co do zapobiegania chorobom, to akurat w tym przypadku pani Wegener nie jest ratunkiem. Tu konieczne jest pozbycie się negatywnego myślenia (lęków i nienawiści przede wszystkim) i zdrowe, wegetariańskie odżywianie (organizm musi mieć odczyn alkaliczny). Jeśli te warunki będą zachowane żadna choroba nie ma prawa się przyczepić.

  31. Ciagle przychodzi mi na mysl takie miltarne porownanie szczepien do zlikwidowania wojsk ochrony pogranicza jakiegokolwiek panstwa i prowadzacych do zalamania jego zdolnosci obrony , ktorej brak powoduje glebsze wnikniecie wroga w obszar kraju i niszczacego w nim kolejne nieodzowne do zycia warunki , jak dostawy zywnosci i wody, jak dach nad glowa czy opal w zimnych klimacie.

    Te wszczepienia smierci dzialaja podobnie, jak militarne ataki, bo najpierw niszcza naturalna odpornosc organizmu bez ktorej to bakcyle bedace w rownowadze z gospodarzem zaczynaja sie dowolnie namnazac ( np.:”rakowy” grzyb candida) albo jakies patogeny z zewnatrz skacza na oslabione cialo tak, jak kozy na pochyle drzewo.

    W ten sposob dziala tez bomba z opoznionym zaplonem, bo podstepem gdzies podrzucona wybucha nieoczekiwanie zabijajac i niszczac wokol wszystko.

    Takie to „bomby” szczepionkowe z iglami ze stali na miecze wraz z kulami toksycznych tabletek jak z seryjnego automatu do zabijania unicestwiaja ludzi po cichu, bo bez jednego ostrego wystrzalu w „czasach pokojowych” , w tej nieustannie trwajacej od przeszlo stu lat wojnie chemiczno – biologicznej przy zniszczonym wojsku obrony powietrznej , gdzie bezkarnie wnikaja anonimowe samoloty wrogow swiata i rozsiewaja smiercionosne chmury smierci na mundurowych, na cywili i na zywiaca ich Nature wokol.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s