Rtęciowe ludobójstwo „dla naszego dobra i bezpieczeństwa”

Wszystkie najpodlejsze posunięcia władz zawsze motywowane są „naszym dobrem i bezpieczeństwem”. Totalitarne przepisy pozbawiające nas wolności i praw obywatelskich istnieją przecież wyłącznie dla naszego dobra i bezpieczeństwa: żebyśmy się wzajemnie nie pozabijali ani nie pozarażali.

Każdy z nas (potencjalnie) jest rozsadnikiem zabójczo niebezpiecznych bakterii, wirusów i toksyn, więc jako taki stanowi śmiertelne zagrożenie dla wszystkiego, co żyje. Z tego powodu, dla naszego dobra rzecz jasna, wszyscy musimy być zaszczepieni, a nawet przymusowo leczeni – na wszelki wypadek, bo przecież mogliśmy mieć styczność z „biologicznym czynnikiem chorobotwórczym”. Możemy też nie być świadomi faktu, że jesteśmy obłąkani, na przykład jest więcej niż prawdopodobne, że cierpimy na schizofrenię bezobjawową lub przynajmniej na któryś z niezliczonych syndromów uwzględnionych w pęczniejącym jak na drożdżach, spisie zaburzeń psychicznych DSM-V. Byłoby więc niezwykle korzystne z punktu widzenia naszego dobra, żebyśmy profilaktycznie zażywali psychotropy od przedszkola aż po grób (w przeciwnym wypadku możemy stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi w naszym otoczeniu).

Jest nas coraz więcej, więc produkujemy też coraz więcej dwutlenku węgla, więc dla naszego dobra władze muszą podjąć radykalne działania, zmierzające do jego redukcji.

Tak się przy tym jakoś dziwnie składa, że do niemal wszystkich działań „dla naszego dobra” (i zdrowia) potrzeba wielkich ilości rtęci.

Na przykład rtęć jest potrzebna do produkcji szczepionek i energooszczędnych „żarówek”.

O „bezpiecznych” szczepionkach pisałam tutaj, ale temat żarówek mocno zaniedbałam, a są nowe, bardzo ciekawe wieści na ich temat.

Jak się okazało („najnowsze badania naukowe wykazały”), Energooszczędne żarówki są rakotwórcze!

Szokujące wyniki badań laboratoryjnych ujawnia niemiecka publiczna telewizja. Żarówki energooszczędne są szkodliwe dla zdrowia!

(…)

– Wszystkie testowane żarówki zawierają wyraźne ilości fenolu, który może wywoływać raka – podaje NDR. Ale to nie wszystko. Wykryto w nich inne szkodliwe związki. – Podczas testów świecące żarówki energooszczędne wydzielały rakotwórcze substancje, a na dodatek substancje te były w dużej koncentracji

Energooszczędne żarówki mogą zabijać!

Niemieccy naukowcy biją na alarm! Energooszczędne żarówki, które wkrótce wyprą z rynku i naszych domów tradycyjne, szkodzą zdrowiu! Mogą powodować cukrzycę, osteoporozę, a nawet raka!

(…)

Są one bardzo drogie i – jak się okazuje – bardzo groźne dla naszego zdrowia. Niemieccy naukowcy odkryli, że światło, które wytwarzają, zaburza gospodarkę hormonalną człowieka. – Może to w efekcie prowadzić do różnych chorób, między innymi cukrzycy, osteoporozy, a nawet nowotworów piersi i prostaty – ostrzega doktor Alexander Wunsch.

– Uszkadza także siatkówkę oka – dodaje okulista Bernahard Lachenmayr.

Unia Europejska zakazała produkcji i sprzedaży termometrów rtęciowych, bo to zbyt niebezpieczne, żeby trzymać taką truciznę w domu.

Jednocześnie ta sama Unia zakazała produkcji i sprzedaży tradycyjnych żarówek (bo grzeją) i zastąpienie ich świetlówkami. Te straszliwe żarówki spowodowałyby stopnienie lodowców, a uwolnione z nich wody zalałyby nawet Himalaje!

Tylko idiota może uwierzyć w pomysły lansowane przez Unię, więc władze zadbały, żeby zrobić idiotów z całego społeczeństwa. Jak? A bardzo prosto: dzięki reformie oświatowej, takiej, jaką np. przeprowadziła właśnie Polska rękami antypolskiego nierządu. Ale to zupełnie inny temat, wracajmy więc do rtęci.

Młodzi, znakomicie wykształceni, z Wielkiego Jasnogrodu uwierzyli w te bajki, czym prędzej wyrzucili termometry i wykręcili tradycyjne żarówki, wkręcając na ich miejsce „nowoczesne” i energooszczędne świetlówki.

A co się stanie, kiedy taka „żarówka” się stłucze?

W filmie „Bulb Fiction czyli żarówkowi ściemniacze” poznajemy 4-letniego Maksa z Niemiec. Jego rodzice tak bardzo przejęli się klimatem, że mało nie zabili swojego dziecka. Oczywiście nie z premedytacją, tylko z niewiedzy i naiwnej wiary w bujdy, wciskane społeczeństwu przez… no właśnie. Przez kogo? Unię? Klimatologów? Naukę?

Na razie nie odpowiem na to pytanie. Kto jest ciekaw niech obejrzy wspomniany film, bo na końcu znajdzie odpowiedź.

Rodzice Maksa wkręcili energooszczędną żarówkę do stojącej lampki i postawili ją na komodzie przy drzwiach jego pokoju. Krzątali się energicznie po mieszkaniu, aż nagle ktoś przez nieuwagę potrącił lampkę, a ta spadła na podłogę. Żarówka się stłukła, więc ją sprzątnęli i zapomnieli o całym zdarzeniu. Kilka tygodni później dzieci lepiły na podwórku bałwana. Kiedy wróciły do domu tata zauważył, że w czapeczkach jest mnóstwo włosów. Zdziwił się, ale uznał, że to się zdarza, więc się nie przejął. Wkrótce włosy zaczęły wyłazić w takiej ilości, że na głowie powstały łysinki. W końcu Maks całkowicie wyłysiał, a co jeszcze gorsze, tak trzęsły mu się ręce, że nie był w stanie pić z kubeczka. Kolejni lekarze, których Maks odwiedzał nie umieli postawić diagnozy. Po długich badaniach wreszcie któryś wpadł na pomysł, że to może być zatrucie rtęcią. Dopiero wtedy rodzice skojarzyli związek stłuczonej żarówki z problemami ich syna. W chwili wypadku żarówka świeciła, więc była gorąca. Kiedy upadła i stłukła się zawarta w niej rtęć wyparowała, zatruwając dzieci, a Maksa najbardziej.

W filmie pada retoryczne pytanie: czy warto dla (iluzji) ratowania środowiska zabić własne dzieci?

W rok po wypadku z lampką dom rodziców Maksa stoi pusty. Nikt nie wie, czy można tam bezpiecznie przebywać. Na razie cała rodzina mieszka u przyjaciół. Tyle nieszczęść z powodu jednej stłuczonej żarówki…

Kliknij tutaj, żeby obejrzeć film

Poszperałam trochę w sieci i zebrałam nieco wiadomości na temat rtęci.

Dane o rtęci i skutkach zatrucia jej oparami opieram wyłącznie na twardych danych naukowych, takich, które przemówią również do zaślepionych wiarą w racjonalizm. Żadnej medycyny alternatywnej, teorii spiskowych ani politycznie niepoprawnych „kontrowersji”. Niech żaden twardogłowy wyznawca korporacyjnej pseudonauki nie śmie mi mówić, że „świetlówki zostały zalegalizowane przez Unię Europejską, więc są bezpieczne i koniec dyskusji”. Podobnie nie życzę sobie słyszeć, że „Al Gore dostał Nagrodę Nobla, co kończy dyskusję na temat ochrony klimatu”.

Święty dogmat racjonalistyczny jest równie odporny na twarde dowody naukowe, jak dogmat o niepokalanym poczęciu. Amen.

Rtęć kumuluje się w przysadce mózgowej, w nerkach i tarczycy. Jest szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży oraz dzieci. Zatrucie rtęcią zostało powiązane z wieloma groźnymi chorobami, takimi jak autyzm, artretyzm, choroba Alzheimera, a nawet schizofrenia (cytat z poniższego filmu).

Filmik i idea świata bez rtęci są godne pochwały, jednak wielka szkoda, że ani w filmie, ani na stronie nie pada ani jedno słowo o szkodliwości żarówek energooszczędnych. Obawiam się, że to jest temat zakazany, bo psucie interesów korporacji może być uznane za przestępstwo i ukarane wyrokiem więzienia (taki wyrok wydał sąd w tak podziwianej przez nas Szwajcarii, gdy dziennikarz przedstawił dowody naukowe na temat szkodliwości kuchenek mikrofalowych). A więc zamilczmy.

Ponad połowa Polaków nie wie, jak zneutralizować rozlaną rtęć i uniknąć zatrucia – wynika z badań TNS Polska, zrealizowanych w ramach kampanii społeczno-edukacyjnej „Zielone okno – wyrzuć rtęć ze swojego życia”.

To niepokojące, oceniają jej organizatorzy, gdyż rtęć – drugi po plutonie najbardziej toksyczny pierwiastek na Ziemi – nie ulega biodegradacji i ma bardzo szkodliwy wpływ na nasze zdrowie i środowisko.

Rtęć magazynuje się w organizmach żywych, także u ludzi, i zakłóca wiele niezbędnych do życia procesów biochemicznych. Po rozbiciu termometru lub świetlówki opary zawierające cząsteczki rtęci mogą szybko doprowadzić do zatrucia. Jak podaje amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (US Environmental Protection Agency), rtęć tylko z jednego termometru (1 gram) jest w stanie zatruć jedno małe jezioro o powierzchni 8 ha.

Źródło

Wikipedia o rtęci:

Działanie biologiczne

Rtęć i większość jej związków jest silnie toksyczna i stanowi częste zanieczyszczenie środowiska. Jeżeli dostanie się do środowiska wodnego, mikroorganizmy metylują ją i w ten sposób powstaje związek metaloorganiczny – dimetylortęć. Jest on rozpuszczalny w tłuszczach, a zarazem bardzo toksyczny i trwały – jest to główna postać rtęci, która przedostaje się do organizmów żywych i kumuluje się w nich. Rtęć w środowisku w postaci dimetylortęci była przyczyną kilku przypadków masowego skażenia środowiska.

Rtęć wchłania się również przez drogi oddechowe w postaci par. Z płuc dostaje się do krwi, gdzie wnika do erytrocytów, w których jest utleniana. Pewne ilości rtęci wnikają też do mózgu i przenikają przez barierę łożyskową do krwi płodu. Wchłonięta w ten sposób rtęć wydala się z moczem i w niewielkim stopniu z kałem. Kumuluje się w nerkach uszkadzając je.

Toksyczność rtęci polega na niszczeniu błon biologicznych i łączeniu się z białkami organizmu. W ten sposób rtęć zakłóca wiele niezbędnych do życia procesów biochemicznych.

Ostre zatrucie parami rtęci wywołuje zapalenie płuc i oskrzeli prowadzące niekiedy do śmiertelnej niewydolności oddechowej. Inne objawy to: krwotoczne zapalenie jelit, niewydolność krążenia, zapalenie błony śluzowej jamy ustnej. Uszkodzeniu ulegają również nerki i układ nerwowy.

Spożycie związków rtęci powoduje ślinotok, wymioty, krwawą biegunkę, martwicę błony śluzowej jelit. Pojawia się również pieczenie w przełyku. Podobnie jak w zatruciu drogą oddechową uszkodzone zostają nerki.

Zatrucie przewlekłe małymi ilościami rtęci powoduje początkowo niespecyficzne objawy takie jak ból głowy i kończyn, osłabienie. W późniejszym czasie dochodzi do zapaleń błon śluzowych przewodu pokarmowego, wypadania zębów i wystąpienia charakterystycznego niebiesko-fioletowego rąbka na dziąsłach. Obserwuje się też postępujące uszkodzenia OUN: zaburzenia snu, upośledzenie koncentracji, zaburzenia pamięci, zmiany w osobowości. Później pojawiają się drżenia rąk i nóg, niezborność chodu. Charakterystycznym objawem jest zmiana charakteru pisma na tzw. „drżące pismo”. W zatruciu przewlekłym również obserwuje się uszkodzenie nerek.

Ochrona

Przypadkowo rozlana rtęć powinna być starannie zebrana, a jej resztki zneutralizowane przez zasypanie siarką, pyłem cynkowym lub specjalnym roztworem np. 20% roztworem wodnym chlorku żelaza(III).

———-

(…) rtęć nawet w małych ilościach wydziela opary, które wdychane, grożą zapaleniem układu oddechowego. Pierwiastek dostaje się też do wątroby i do żołądka. Organizm broniąc się, wydala obcą substancję do nerek. Rtęć działa bardzo powoli, wytwarza w organizmie toksyczne związki, które mogą uszkodzić wszystkie te narządy. Gdyby przeniknęła do układu nerwowego, może uszkodzić mózg.

(…)

Siarka neutralizuje rtęć

Jeżeli już dojdzie do stłuczenia termometru z rtęcią, należy działać szybko. Najlepiej posypać miejsce siarką ogrodową, dostępną w każdym sklepie ogrodniczym. – Siarka wiąże się z rtęcią, powstaje siarczek rtęci, który jest praktycznie neutralny i można wtedy można taki materiał wysypać do śmieci – wyjaśnia Rozbicki.

Kiedy nie ma pod ręką siarki, rtęć najlepiej zebrać metalową szczotką i wrzucić do pojemnika z zimną wodą. – Trzeba go potem oddać do firmy, która zajmuje się utylizacją – tłumaczy Rozbicki. – Trudno, żeby Kowalski wiedział, gdzie jest taka firma, ale można się zwrócić do apteki, która poradzi lub zajmie się niebezpieczną substancją – dodaje.

Gazeta

Wybaczcie, że z uporem maniaka wracam do tematu szczepień. Ministerstwo Zdrowia obiecało, że wycofa wszystkie szczepionki konserwowane rtęcią, ale niestety, na obietnicach się skończyło. Do niedawna na stronie PZH była lista szczepionek z rtęcią i bez rtęci, ale właśnie została stamtąd usunięta (można ją znaleźć na mojej stronie o szczepieniach). Rodzic nie ma prawa wiedzieć, które szczepionki są niebezpieczne. Generalnie zasada jest taka, że szczepionki w opakowaniach wielodawkowych, czyli takich, które kupują przychodnie i szpitale, są konserwowane rtęcią. Droższe, pojedyncze ampułki zwykle nie zawierają rtęci, ale nie ma pewności, że tak właśnie jest.

Posłuchajcie, co mówi największy przyjaciel polskich dzieci, prof. Paweł Grzesiowski (od 4:22)

Im jest bardziej masowo używana szczepionka, tym cena jest niższa. Czyli: najdrożej jest teraz, kiedy pacjent płaci w aptece, bo jest indywidualny zakup, indywidualnie marża nabijana na każdym opakowaniu. Natomiast jeżeli by to był zakup centralny, to szczepionka tanieje o połowę w stosunku do tego, co jest w aptece.

Rtęć spowodowała największe wymieranie w dziejach Ziemi:

Serwis EurekAlert informuje, że zdaniem naukowców z Kanady największe wymieranie w dziejach Ziemi sprzed 250 milionów lat zostało wywołane przez zanieczyszczenie oceanów rtęcią. Z szacunków badaczy wynika, iż zginęło wówczas 95% wszystkich organizmów morskich.

Do największego wymierania w dziejach ziemi doszło pod koniec permu, kiedy jeszcze wszystkie kontynenty były ze sobą połączone. Do tej pory przyczyny tej katastrofy nie zostały jednoznacznie zidentyfikowane. Naukowcy twierdzą, że najprawdopodobniej przyczyniły się do tego procesy wulkaniczne na terenie obecnej Syberii. Wówczas miały zostać wydobyte z głębi Ziemi potężne ilości toksyn, które zanieczyściły oceany.

Najnowsze badania pokazują, że istniał jeszcze jeden czynnik, który mógł odegrać znaczą rolę w największym wymieraniu w dziejach Ziemi. Chodzi o rtęć. Dr Steve Grasby z Natural Resources Canada przypomniał, że największym źródłem rtęci są erupcje wulkaniczne. 250 milionów lat temu emisja tego metalu była do 30 razy większa niż ma to miejsce przy dzisiejszych wybuchach wulkanów.

W oceanach rtęć jest neutralizowana m.in. przez glony. Wtedy jednak było jej zbyt dużo, dlatego procesy samooczyszczania nie zdołały zatrzymać katastrofy. Dr Benoit Beauchamp podkreślił, że badania te mają znaczący wymiar i pozwolą inaczej spojrzeć na wszystkie inne wielkie wymierania w dziejach Ziemi.

Ktoś się uwziął, żeby spowodować drugie wymieranie z powodu rtęci? Może to tylko żądza zysku, a może celowe ludobójstwo.

87 myśli nt. „Rtęciowe ludobójstwo „dla naszego dobra i bezpieczeństwa”

  1. @ Ramosz: ja też to czuję, coś jest w powietrzu. Myślałam, że chodzi o to, że bardzo wielu ludzi uwierzyło w koniec świata i że ten ich lęk wytworzył ciężkie wibracje, ale że to już minęło, bo 22 czułam jakby ulgę. Ale teraz czuję, że wciąż jest coś nie tak. Chyba grają na HAARPie albo knują coś niedobrego. Jeśli chodzi o Bruno, to ze wstydem się przyznam, że od dość dawna pobierałam mało prądu. Brakowało mi czasu, więc sobie mówiłam, że jutro przysiądę, a jutro, że pojutrze i tak dalej. Teraz czuję, że tak nie można. Za długo trwało to jutro! Dziś znowu mi nie wyszło, więc zaraz siadam i ładuję akumulatory.

  2. @Astromaria @Ramosz, witam w klubie! Czuje to w moim splocie slonecznym. Nazwalabym to „wyczekujacy scisk przeczuciowej ciekawosci”, czuje, ze cos nadchodzi wielkimi krokami (i to globalnie a nie terytorialnie) ale nie odczuwam strachu czy niepokoju tylko wlasnie ciekawosc i nie wiem dlaczego, ale jak sobie o tym pomysle to chce mi sie smiac.

  3. Nic nie może się stać bez naszego przyzwolenia, bo inne wibracje niż nasze nie maja do nas dostępu jeżeli my na to nie pozwolimy, a te odczucia mogą być spowodowane próbami psychopatów, aby nas przestraszyć i ściągnąć nasze wibracje na niski poziom, co ma im pomóc osiągnąć jakiś założony cel.
    Nie dajmy sobą manipulować, bądżmy przekonani ,że oni nie mogą zwyciężyć i nie dawajmy ściągać swojej wibracji na niskie poziomy.
    Bądźmy sobą zawsze , a zwycięstwo będzie po naszej stronie, bo oni najbardziej obawiają się naszych prawdziwych przekonan. Głowa do góry , a to co się stanie będzie naszym zwycięśtwem.

  4. Nie mam nic przeciwko pozytywnemu myśleniu, ale pozostanę sceptyczny. Sceptycyzm jest zdrowy. Dobry policjant, który przesłuchuje podejrzanego w sprawie morderstwa, chce dowiedzieć się przede wszystkim tego, jak było naprawdę. Nie nastawia się do podejrzanego pozytywnie, bo po co ma wierzyć mu na słowo, ale nie nastawia się tez negatywnie, bo wtedy deprecjonowałby wszystko dla zasady. Wychodzi oczywiście z założenia, że podejrzany może kłamać, dlatego podchodzi doń podejrzliwie. Jest otwarty na współpracę z podejrzanym, ale tylko wtedy, gdy widzi, że jego opowieść trzyma się kupy i można ją potwierdzić dowodami. Jeśli nie wierzy temu, komu przesłuchuje, to wcale nie znaczy, że przejawia złą wolę.

    Opowieść o tym, że jest coraz lepiej i że „ludzie się budzą”, też nie trzyma sie kupy – utrzymuję, że to kropla w morzu. Ale pomimo tego warto dalej dochodzić do prawdy i robić swoje, nie oglądając się na to, czy „masy” są już gotowe czy nie. Każdy ponosi konsekwencje swoich czynów, jeśli „masy” wybrały rzeź, to dostaną rzeź i nic na to nie możemy poradzić. Lenin, Marks, Robespierre i inni, wszyscy czekali na „przebudzenie się mas”, a kiedy owo nie nastąpiło, wprowadzali terror, żeby szybciej wszystkich „oświecić”. A my róbmy swoje, nie trzeba być pesymistą od razu. Możemy zmieniać świat wokół siebie i propagować to na szeroką skalę. To już coś.

  5. A co przesłuchiwanie podejrzanego ma wspólnego z pozytywnym myśleniem, na Boga?! Co z tobą Obywatelu? Cierpisz na syndrom aroganckiego opozycjonisty z DSM-V?

    Pozytywne myślenie ma nas pozytywnie nastroić przed wykonaniem trudnego zadania. Czasem to działa, a czasem nie. Urodzonym optymistom pomaga, urodzonym pesymistom szkodzi – dość logiczne, bo optymista i bez tego podchodzi pozytywnie do wszystkiego, a pesymista postrzega te pozytywne zaklęcia jako fałsz i się podświadomie buntuje.

    Policjant nie musi myśleć pozytywnie, bo nie od tego zależy jego skuteczność.

    Co do drugiej części wypowiedzi – pełna zgoda! Może przebudził się 1% ludzi więcej (dzięki temu, że dotarło do nich więcej informacji niż dotarłoby w dobie przed-internetowej), ale to i tak kropla – nie w morzu, lecz w oceanie.

  6. Nie, nie cierpię na żaden syndrom, chciałem tylko trochę dowartościować sceptyczm, bo niektórzy mylą go z negatywnym mysleniem. 🙂

  7. @ Teraz ja: w kuchni, nad blatami, mam halogenki 20 W, 4 sztuki, ale pod okapem jest mi ciemno i tam muszę coś wykombinować. Jest tam taka „szybka”, za którą jest miejsce na żarówkę, ale nie na halogenek.

  8. Mario, ja pod okapem przykleiłam 40-to centymetrowy pasek żółtych diodek ledowych i w zupełności to wystarcza. Koszt niewielki – ok. 20 pln, prądu bierze tyle co nic, do tego pan w sklepie na poczekaniu zmontował mi całe ustrojstwo 🙂

  9. @ Astromaria 57. Miałem na myśli kompletne oprawy z żarówkami halogenowymi (są takie w kształcie piramidki) Stosuje się je pod szafkami wiszącymi . Małym nakładem pracy można je zamontować pod okapem , choć zdaję sobie sprawę , że nie pod każdym . Problem wybuchających żarówek może być spowodowany ich kiepską jakością . Najprostszym rozwiązaniem będzie zakup od innego producenta (jest ich kilku na naszym rynku) .
    Mój okap kuchenny jest wyposażony w dwie 40 W żarówki, które od nowości nie były wymieniane . Tfu tfu , żeby nie zapeszyć!
    🙂

  10. Myślałam o tym pasku z ledami… przykleiłabym je nie tylko przy okapie, ale i pod (hehehe) grzejnikiem, który mam nad blatem i jednocześnie pod oknem. Mój syn ma takie ledy i fajnie to wygląda. A te wybuchające żarówki to był Phillips, ale kto wie, czy nie taki z Chin lub jakiegoś Pernambuko.

  11. @Astromario, zredukowały mi rachunki za prąd, gdyż wcześniej używałam tylko żarówek, i płaciłam krocie. Potem przeszłam na świetlówki i rachunki były dużo mniejsze (pomimo podwyżek). Dodam, że w pomieszczeniach, gdzie mam zwykłe żarówki nie zużywam dużo energii, bo rzadko korzystam z tych pomieszczeń, stąd nie zmieniałam, a tam, gdzie mam świetlówki, z prądu korzystam prawie do godz. 3.00 nad ranem. Wcześniej też tak korzystałam (gdy miałam żarówki), no i rachunki były spore.
    Nie jestem zwolenniczką świetlówek, bo wiem, że są szkodliwe, ale na rachunki nie zamierzam wydawać wszystkich pieniędzy, stąd je używam.
    Szkoda, że ledowe są szkodliwe, jak wspomniałaś, bo miałam zamiar wymienić świetlówki na nie…:-(
    Dzięki za link 😉

  12. Dziś na Planet była emisja filmu, o którym pisze AstroMaria.
    Ja się przeraziłam. Mój syn jakieś pół roku temu zbił taką żarówkę. Ale ani ja, ani mój mąż nie mieliśmy pojęcia jakie z tego mogą być konsekwencje.
    Niedawno w Listopadzie powymieniałam praktycznie wszystkie żarówki na zwykłe, bo dopadła mnie depresja z braku światła słonecznego a to ze świetlówek doprowadzało mnie do szału.
    Zostały mi się opakowania po żarówkach energooszczędnych i jeszcze w trakcie emisji programu sprawdzałam czy jest na nich informacja o zawartości rtęci w żarówkach i o tym jak postępować ze zbitą żarówką. Ani słowa. Kompletnie żadnej informacji.
    Dla mnie to skandal.
    Już napisałam e-maila do Rzecznika Praw Konsumenta i będę sprawę drążyć, aż ktoś się tym zainteresuje.

  13. Dobry pomysł! Piszmy do tego rzecznika, niech się wytłumaczy z braku rzetelnej informacji na opakowaniach świetlówek i niech zarządzi, żeby była instrukcja postępowania w razie stłuczenia takiej lampy. Piszmy, kochani i dręczmy władzę. Grażyno, jeśli możesz, podaj adres, żebyśmy nie musieli szukać.

  14. „Ktoś się uwziął, żeby spowodować drugie wymieranie z powodu rtęci? Może to tylko żądza zysku, a może celowe ludobójstwo.”

    Dobre pytanie, a w obecnych czasach – kiedy wiedza jest dostępna od ręki, można sobie odpowiedzieć prawie na każde pytanie. Być może nie jest to o tyle łatwe, że obok tego co jest prawdą, człowiek natrafia również na całą masę bzdur. Jednak im dłużej się drąży, tym więcej rzeczy pasuje do siebie i układa się w jakąś całość. Moja odpowiedź na pytanie Astromarii brzmi:
    „Bogowie Edenu” Rodział dwudziestypierwszy lub drugi(?). (Kto chce i tak znajdzie). Autor książki prosi jednak o nieczytanie książki na wyrywki. W zależności od tego, kto już do czego dotarł, można prośbę autora uszanować lub nie. To znaczy, ten kto jest zamknięty na wiedzę, choćby sto razy przeczytał książkę od dechy do dechy i tak niczego nie pojmie….

    W każdym razie – dla niecierpliwych zainteresowanych podaję link do przedruku tego rozdziału umieszczonego na jednym z forum – nie spodziewajcie się tam wielkiej dyskusji.

    http://davidicke.pl/forum/tajemnicze-istoty-i-ich-zwiazek-z-czarna-smiercia-t6938.html

    Spróbujcie jednak zastanowić się choćby sekundę:
    – co jeśli wnioski, które nasuwają się po lekturze są prawdziwe?
    – czy przypadkiem jeśli była to zorganizowana akcja, a przy tym nieudana, nie spowodowała ona jednak masowego strachu przed chorobą i dała pole do dzisiejszech szczepień?
    – co jeśli rzeczywiście, ktoś żeruje na tym strachu (podaje nam te szczepienia) i kontynuje swoje dzieło?

    i pytanie finałowe: CO ZROBIĆ Z TAKĄ WIEDZĄ????

    Bo to jest skolei pytanie, które mnie nurtuje: co robić z tym, co już się wie….
    Tym, którzy odpiszą, że się leczyć, z góry serdecznie dziękuję za rady…

    PS.: Proszę, żeby Ci ciekawi nie znięchecali się, że odsyłam do forum na www Davida Icke – odsyłam do książki, której rzeczony fragment AKURAT TAM znalazłam, i tyle.

  15. @ Leonidas: widać, że jesteś nowa w moim blogu. Nas nie trzeba zachęcać ani do dyskusji ani do myślenia. Ten blog jest właśnie po to, żeby wymieniać się taką wiedzą.

    Ale… a co, jeśli ludzkość to hodowla? A co, jeśli ludzkość to tępe owce? Owce nie myślą, lecz dają się przeganiać z miejsca na miejsce i robić ze sobą, co pasterzowi się zamarzy. A co, jeśli ostatnim z miejsc, gdzie nas przeganiają jest rzeźnia? W tym blogu trąbię (od 2005 roku), że czas się przebudzić, zacząć myśleć i podjąć jakieś działania zapobiegające eksterminacji gatunku ludzkiego, ale to dociera do małej grupy ludzi. Reszta nie tylko śpi, ale wyszydza to, co piszę i wręcz idzie na zagładę po to, żeby na złość Astromarii odmrozić sobie uszy i pokazać tej głupiej babie, że oni mają w nosie „teorie spiskowe”, którymi straszy (czyli zaszczepić siebie i swoje dzieci i dać się „wyleczyć” na śmierć np. na onkologii.

    Ja to wszystko akceptuję. Jeśli ktoś chce się szczepić, to niech to robi, jeśli chce się leczyć alopatycznie, też droga wolna, nie będą mu zabraniać, ale jeśli ktoś chce mnie pozbawić wolności i zmusić mnie do tych głupot, to się wkurzam i mówię nie. Co zrobimy, jeśli się okaże, że jesteśmy nieznaczącą mniejszością nie godzących się na to wszystko? Co zrobimy, jeśli za przyzwoleniem większości zostaną wprowadzone prawa zmuszające do szczepienia wszystkich i na wszystko? Albo do przymusowych badań i leczenia?

    Mam nadzieję, że już niedługo wybuchnie ogólnoświatowy bunt przeciw szczepieniom i mam nadzieję, że stanie się to zanim zostaniemy totalnie zniewoleni pozbawieni jakiejkolwiek możliwości protestu. Ale podobno nadzieja to matka głupich.

  16. Astromaria: na blogu jestem nowa – to znaczy pierwszy raz, coś napisałam w ogóle… no może poza tym, że w chwili przypływu nie wiem jakiej energii dałam się ponieść i wysłałam naczelnym owcom na rzeź (tym co na Wiejskiej zasiadują) protest przeciwko rytualnemu ubojowi, który zamieściłaś na swoim blogu (tak jak wiele innych protestów z resztą). Posłałam go trochę szerzej i trochę zmodyfikowałam, bo mnie poniosło… plusik dla Ciebie, bo Twoja zasługa, że mnie w końcu natchnęłaś.

    Więc piszę pierwszy raz tu, ale czytam Ciebie (i innych tutaj) pewnie ze dwa lata (od czasu, kiedy mogłam porzucić niewolniczy kierat pracy w korporacji i zająć się realizacją marzeń, czego wszystkim dobrym ludziom życzę). Trzeba mieć CZAS i okazję, żeby móc drążyć. I to jest to, czego uważam większości z nas brakuje, tj. właśnie CZAS. W dzisiejszych czasach ludzie pracują jak niewolnicy choćby w Egipcie, nie zdając sobie do końca z tego sprawy. Pracujemy pośrednio na porąbane podatki, z których nic nie mamy, bo na wszystko trzeba mieć ekstra.

    Dziękuję za Twoje słowa. Jest mi miło.

    Tak jak Ty gratulowałaś dziewczynie, która poszła do sejmu na posiedzenie komisji X protestować przeciwko wprowadzeniu ustawy dot. m.in. przymusowych szczepień (tej która pojechała po całości i porównała szczepienia do „przyszniców w Auschwitz”), tak ja gratuluję Tobie WYTRWAŁOŚCI i WIARY w to, że to dzielenie się wiedzą coś jednak musi dać. Bo z reguły jednak, ma się wrażenie, że mówimy do głuchych i pokazujemy ślepym….

    PS.: Tak, przykre to, ale wszystko wskazuje na to, że ludzkość to hodowla. Teoria luszu, którą tez można u Ciebie znaleźć, jest niestety logiczna i prawdopodobna (wiedzą, to zwłaszcza Ci, którzy czują lub widzą energię, lub jedno i drugie – tych jest coraz więcej, ale ciągle mało) dobra napiszę wprost: TEORIA LUSZU: TO PRAWDA. Na tym polega hodowla teraz. Ma też wymierne korzyści finansowe, dla tych, którzy obecnie są tu fizycznie i zawiadują tym wszystkim (znaczy hodowlą).

    No i ponowię pytanie: I CO Z TYM ZROBIĆ??? Skoro dla wszystkich oprócz garstki ludzi dopóki Pieńkowska nie powie w wiadomościach, to się nie liczy i „to nie jest prawda, no bo przecież w telewizji by powiedzieli”, a „skąd tam jakiś XY, co książki jakieś tam pisze, może wiedzieć”. Wiem, po prostu nie było nawet zajawki w „M jak miłość”, no i dupa….

    Zobaczcie… parę tygodni temu Miedwiediew uchylił konkretnie rąbka tzw. tajemnicy w telewizji. Na cały świat poszło…….. I CO….? No i: „żartował”, „ot, dowcipny taki chłop”,

    Życzę nam wszystkim wytrwałości, bo przez przypadek tu nie jesteśmy 🙂 Pozdrawiam:)

  17. @ Leonidas: na tym blogu wszyscy jesteśmy „mocno ostrzelanymi żołnierzami”, którzy niejedno widzieli i czytali, więc na nas rewelacje o kosmitach trujących ludzkość nie są niczym szokującym ani wzbudzającym odruch stukania się w głowę. Chyba większość czytała książkę Bramleya i / lub widziała serial „Starożytni kosmici”. O teorii Bramleya była mowa we wcześniejszych seriach Kosmitów i jest też o tym w najnowszej, III serii, którą właśnie sobie ściągnęłam (jeśli ktoś ma konto na chomiku, to może ode mnie ściągnąć).

    Widok naszego nieba i zdjęcia, które czasem zamieszcza tu niereligijna nie napawają optymizmem. Opary przeróżnych toksyn właśnie lecą nam na głowy, a w USA (w tym na Hawajach) umierają drzewa. Co-nieco na ten temat jest na moim blogu o chemtrails.

  18. Astromaria ! Wyjasniajac sciemy na polskim podworku zagladam rowniez na blogi niemieckojezyczne , ktore tez krzycza o pomste do nieba, bo wrog przeciwko ludzkosci i Naturze rozlazl sie wszedzie stosujac te same trucizny.

    Nawet w czekoladowej Szwajcarii ludzie budza sie z powodu ludobojczej akcji przymusu szczepien, ktore maja objac tez zwierzeta domowe.

    Leonidas ! Wskazalas na glowna przyczyne zastoju rozwojowego u ludzi, bo jest nim rzeczywiscie na pierwszym miejscu czas kradziony wszelkimi sposobami poprzez papierowego tygrysa wykorzystujacego naturalna ciekawosc kazdego myslacego czlowieka.

    „Pracuje” wlasnie „caly czas” nad tym i z zalozonymi filtrami oddzielam ziarna od plew wlasnie po to, zeby zaden diabel nie kradl mi czasu i uwagi niezbednej do konkretnych dzialan, bo tyle czasu wczesniej zostalo mi ukradzionego po to, zeby utrzymywal sie ten system z luszu.

    Zrobilam sie „glucha” i „slepa” wobec tylu czyhajacych pulapek mendialnych i geszefciarskich lacznie z „religijnymi”, bo o to jak sie czuje wewnatrz jestem odpowiedzialna sama i nikt nie ma prawa mi w tym „pomagac”.

    Wczesniejsze programy lacznie z tym najgorszym , bo z autocenzura oddalam ich tfu – rcom z powrotem .

    Kazdego ranka rozczochrana i patrzac w lustro usmiecham sie sama do siebie mowiac , ze dzisiaj znowu wrzuce ziarenko piasku w tryby diabelskiej maszynerii i z checia pomoge w tym innym jeszcze skolowanym i zrozpaczonym.

    Tak odciazana widze w calej ostrosci niebezpiecznie czyhajace pulapki na nas wszystkich podobne do wykopanych dolow w lesie i zakrytych wieloma zielonymi galazkami na drogach uczeszczanych przez zwierzeta.

    Zagoniony niewolnik korporacyjny pedzi jednak na oslep i wpada do roznych dolow na swojej drodze zyciowej, a z niektorych juz nigdy nie wyjdzie , bo zostanie po prostu zabity na raty wieloma truciznami , ktore sam sobie „zafundowal” w dobrej „wierze”.

    Jednak zwierzaczki sa madrzejsze, bo wbrew swoim zdrowym programom nie dadza sie tak tresowac, jak zwierz dwunozny nazwany homo sapiens lykajacy kazda scieme, jak malpa kit.

    Homo sapiens w swoich masach jest glupio chytry z mentalnoscia malego dziecka wierzacego ciagle w Mikolaja.

    Chciwosc i glupote gojow widac szczegolnie przy kolejkach do niezliczonych punktow toto – lotka , gdzie sprzedawcy dymow z tego dobrze zyja i nabijaja w nieskonczonosc kase „organizatorom”.

    Kiedys rozni sprzedawcy „okazji” dreczyli mnie telefonicznie i dopiero skonczyli mnie nekac, jak pewnemu typowi grzecznie powiedzialam, ze jestem wielokrotna milionerka i dlatego nie musze grac w totka, ale za to chcialabym wiedziec, jak sie „zalatwia” monopol na niego !

    Facet juz nie odpowiedzial, tylko slyszalam trzask szybko odlozonej sluchawki … i od tej pory juz nikt nie dzwonil w zadnym innym „dobrym” dla mnie geszefcie, bo chyba mnie skreslili z listy chetnych na „miliony” i rozne inne korzystne „okazje”.

    Dzisiaj ide pracowac bez posrednikow „medycyny” jako lekarz stosujacy tylko naturalna medycyne i za dobrowolne datki , a po poludniu wybieram sie do geszeftu kupic zapas normalnych zarowek .

    Pan domu , w ktorym mieszkam tez glupio „wpadl” i powkrecal energooszczedne zarowki .

    Czekac mnie tez bedzie inna i ta najgorsza „praca” czyli odkrecanie sciemy zarowkowej w glowach „wierzacych”, ale musze to zrobic, zanim jakas bomba rteciowa tu peknie…

    Rozne dzwony koscielne w okolicy moga sobie dalej bimbac , bo mam w tym kierunku szczegolny niedosluch, ale nie moge sobie sama bimbac na otoczenie , w ktorym mieszkam z moimi zwierzaczkami i kiedy w koncu musze zalozyc bez miecza Damoklesa i w spokoju swoj blog.

  19. Witam!
    Czy ktoś mógłby mi podać namiary na terenie warszawy na tradycyjne żarówki? Chodzi mi o te sprzedawane z pominięciem prawa, „antywstrząsowe”.

  20. Jeszcze raz , już w sumie nalazłem 🙂 W każdym sklepie budowlanym.
    Pokazałem dzisiaj matce film bulb diction, obejrzała z polowę, reakcja – no jakto że świat o tym nie wie, no jakto sami się trują? I co nikt o tym nie wie? No ale co my poradzimy my nic nie możemy zrobić i tak nas trują z 100 stron nigdy się nie obronimy przed wszystkim.

    I z powrotem przed TV.

  21. A ja już nie wiem, czy mój syn sobie ze mnie jaja robi, czy też zgłupiał. Powiedziałam mu o monetach okolicznościowych wybitych przez NBP. Ja tych monet nie widziałam, ale mówią o nim w NTV. Awers i rewers są w porządku, ale mało kto patrzy na brzeg monety, a tam widać gwiazdy Dawida i znaczki NBP. Mój syn powiada na to: no i co, może to tylko taki wzorek. Na pytanie, czy to normalne, żeby polski rząd obradował w Izraelu powiedział „a czemu by nie?” a czy to normalne, że nasi politycy przyjmując gości z Izraela nakładają jarmułki odpowiedź była taka sama. Jak przyjmują delegację z Afryki jakoś nasz rząd nie przebiera się za Masajów, w każdym razie nie zauważyłam.

  22. Nieustraszona, podaj linki do wartościowych niemieckich blogów skoro jesteś w temacie.

  23. @75 Astromario, ja mam takie monety w domu, bo zbieramy w rodzinie okolicznościowe dwójki. Od razu je wyciągnęłam i faktycznie – na brzegach obok napisu NBP – gwiazda Dawida. Nie chce być inaczej, mała, bo mała, ale ja jeszcze dobrze widzę.
    Teraz to wszystko i wszędzie trzeba kilka razy obejrzeć, a i tak się jeszcze czegoś nie zauważy. Żenada po prostu.

  24. A lemingi śpią… Tych, którzy widzą nazywają teoretykami spisku… jak się to wszystko skończy? „Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno sznur” – tak będą śpiewać, kiedy w końcu odkryją, że nie mają nic, nie tylko własnego kraju, ale nawet domu.

  25. Na prezentowanym tu powiekszonym zdjeciu montet doliczylam sie 6 ramion gwiazdek a nie 5 jak ma gwiada Dawidowa. Ale tak czy siak jest wystarczajaco duzo symboli iluminatow na pieniadzach, ktore maja w zamierzeniu osiagniecie konkretnych skutkow na zasadzie pieniadz dla wyznawcow Belzebuba i jego brak dla pozostalych. Symbole maja dosc potezne wibracyjne dzialanie, wiec ci „pozostali” moga ewentualnie temu sprobowac zaradzic uzywajac symboli uzdrawiajacych jak np. kwiatu zycia. Sa takie naklejki w sklepach ezoterycznych i mozna je przykleic albo wlozyc do swojego portfela. Poza tym przyjete mowienie o „przekletym pieniadzu” (glownie przez kosciol) tez osiaga swoj skutek taki, ze ci, ktorzy w takie przeslania wierza pozbawiaja sie dostepu do tego pieniadza. Pieniadz jest energia i wazne jest czym ona jest zasilana. Jesli zasila sie ja negatywizmem to i wynik jest taki a nie inny.

  26. Rzeczywiscie! Ale reszta tego co napisalam moze nie taka glupia… 😉

  27. Adam! Juz podaje , a na pierwszy ogien polecam Tobie spisek o wodzie pod tytulem : „Zrodlo pieniedzy – miliardowy geszeft na wodzie” .

    Nie moge niestety zyczyc milej lektury …, bo przy polaczeniu ognia z woda musi powstawac ….para pod wielkim cisnieniem wscieklosci mogacej w kazdej chwili wybuchnac i zdmuchnac wszelkie parszywe geszefty na calym swiecie :

    http://www.politaia.org/umwelt-und-gesundheit/die-geldquelle-das-milliardengeschaft-mit-dem-wasser/

  28. Piekne zdanie,masz u mnie duzego plusa za zdanie -*Naprawdę 2 świetlówki zredukowały ci rachunki do niewielkiej kwoty???? To może one produkują prąd, zamiast go zużywać?*astromario:)Sorry za dziki smiech,ale rechotalam sie do łez.Jak ja lubie Was czytac,odpoczywam na maxa .
    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i zycze wszystkiego co DOBRE w Nowym 2013 roku:)

  29. @ Rhoda: Ja również życzę Ci wszystkiego najlepszego w tym roku i następnych. I żarówek, które produkują prąd!

  30. Pingback: Rtęciowe ludobójstwo „dla naszego dobra i bezpieczeństwa” – Mandaryn

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s