To, czego nie musimy już wypijać z wodą skażoną fekaliami „lekarze” wstrzykują naszym dzieciom prosto do krwiobiegu

Bleeeeeeeeeeeeee, obejrzałam właśnie GalileoExtra, w dzisiejszym odcinku była mowa o historii toalet na przestrzeni dziejów ludzkiej cywilizacji. Trzeba było wykazać nieco samozaparcia, żeby nie rzygnąć.

Ten odcinek powinien być OBOWIĄZKOWO pokazywany wszystkim pseudo-racjonalistycznym czcicielom bałwana szczepień.

Każdy pseudo-racjonalistyczny bezmyślny BEZMÓZGOWIEC natychmiast powinien się dowiedzieć (bo jak zawsze z wiedzą to u nich cieniutko, oj, cieniutko!!!), że oczyszczana i chlorowana / ozonowana woda w wodociągach to wynalazek końca XX wieku.

Kiedyś ludzie mieszkali na kupie, dosłownie i w przenośni. Osiedlali się w osadach i za przeproszeniem SRALI, GDZIE POPADŁO. Przy domach były doły kloaczne w najlepszym razie obudowane kamieniami lub kręgami z betonu, a zawartość nocników wylewano z okien wprost na ulicę, nierzadko na głowy przechodniów. Odchody ludzkie i zwierzęce trafiały do gruntu, a stamtąd przeciekały do studni lub… piwnicy sąsiada. Po każdym większym deszczu w piwnicach pływały ekskrementy, a smród był wprost nie do wytrzymania. Szczytem wynalazku była kanalizacja miejska, z której to, co tam wpadło, było spłukiwane prosto do rzeki. A woda z rzeki była z powrotem pompowana do mieszkań. BEZ ŻADNEGO OCZYSZCZANIA.

Latem rzeki zamieniały się w cuchnące ścieki, w których masowo ginęły ryby, które rozkładając się, powodowały jeszcze gorszy smród i zarazy, a wszystko to jest doskonale udokumentowane w zapiskach historycznych, a nawet na zdjęciach i starych filmach. Z tego to właśnie powodu (a nie z żadnego innego) regularnie wybuchały epidemie, zabijające tysiące ludzi, a przede wszystkim małych dzieci! Ludzie nie wiedzieli dlaczego tak się dzieje i wierzyli, że to kara boża.

A potem zjawił się jakiś kompletny idiota i wymyślił szczepienia. Wymyślił je, kiedy w miastach wybudowano już wodociągi i oczyszczalnie ścieków, dzięki czemu choroby zakaźne znikły.

Dzisiejsze epidemie chorób zakaźnych (polio, gruźlica, koklusz i inne) spowodowane są przez szczepienia. To, czego nie musimy już wypijać z wodą skażoną fekaliami „lekarze” wstrzykują naszym dzieciom prosto do krwiobiegu. Genialne, nieprawdaż?

—————–

PS. Ten film mówił o sytuacji w miastach Europy Zachodniej, a szczególnie Wielkiej Brytanii. Nie piszcie mi w komentarzach, jak pięknie i czysto było na wsi za waszego dzieciństwa, bo tu nie chodzi o polską wieś XX wieku, lecz o rozbudowujące się miasta i osady w Anglii w erze industrializacji, czyli XVIII/XIX wiek.

Fragment o wsi usunęłam, bo w filmie nie było o tym mowy, to był mój, nieprzemyślany dodatek.

16 myśli nt. „To, czego nie musimy już wypijać z wodą skażoną fekaliami „lekarze” wstrzykują naszym dzieciom prosto do krwiobiegu

  1. Szanowna Pani Astromario!

    Uważam, że poczyniła Pani (może pod wpływem obejrzanego filmu) nadmierne wyolbrzymienie na temat problemów z „bakaliami” (jak nazywała to zawsze moja mama :))
    Pamiętam jak w dzieciństwie rodzice zabierali mnie na wieś. Jako chłopiec całe dnie spędzałem z ś.p. dziadkiem na obserwowaniu jego pracy, pomaganiu mu i zgłębianiu tajemnic wsi (dodam, że urodziłem i dorastałem w mieście).
    Nie ominął mnie również instruktaż na temat oczyszczania wychodka.
    Dziadek po prostu ubierał rękawice, wyciągał nieduży zbiornik na ekstrementy z wychodka położonego w kurniku, kopał dziurę za stodołą i tam wyrzucał oraz zakopywał tę breję. Nigdy nic złego się z tym nie działo, wszystko trafiało do ziemi.

    Czy naprawdę wyobraża sobie Pani czasy XIX wieku i wcześniejsze jako tarzanie się w smrodzie, kupie i chorobach?
    Wydaje mi się, że mądrzy ludzie od zawsze starali się żyć w czystości. Owszem, może i nie wiedzieli o istnieniu bakterii i wirusów, ale empirycznie przekonali się o konieczności przegotowywania wody przed jej spożyciem, niejedzeniu czegoś co jest brudne, zarobaczone czy zepsute.
    Gdzież znajdziemy więcej życiowej wiedzy i umiejętności niż właśnie na wsi?

  2. Może Polska była po prostu czyściejsza niż Anglia? A może gęstość zaludnienia była mniejsza, więc sobie wzajemnie nie przekazywaliśmy tych, hmm, bakalii? Ten film bazował głównie na historii brudu brytyjskiego, a szczególnie londyńskiego i okolicznego. Jak wiemy, Tamiza była tak zasmrodzona i martwa, że jej oczyszczenie zajęło 30 lat. Jeśli chodzi o Polskę, to z historii wiemy, że wielkie epidemie, np. dżumy, omijały nasz kraj. Dżuma wprawdzie nawiedziła i nas, ale bez porównania słabiej, niż resztę Europy. O cholerze w Polsce też raczej się nie pisze.

  3. I jeszcze jedno: kiedy mieszkałam u moich teściów, w uroczej, podwarszawskiej miejscowości, nie było tam ani wodociągów ani kanalizacji. Każdy miał własną studnię pod domem i motor, który pompował wodę do hydroforu, a obok było szambo. Wszystkie dzieci w tej miejscowości miały lamblie. Wszystko było fajnie, do czasu, kiedy na sąsiedniej działce wybudowano małą firmę i drewniany wychodek, z którego korzystali pracownicy. Szef tej firmy nie wziął pod uwagę faktu, w którą stronę płynie podziemny ciek, a płynął prosto do nas. W tym momencie woda została skażona i wręcz śmierdziała, a władze miasta miały to gdzieś. Na szczęście ja się stamtąd wyprowadziłam, bo gdyby nie to, to strach pomyśleć, co by się stało. Teraz jest tam wodociąg i kanalizacja. Ale ani jedno ani drugie rozwiązanie nie jest idealne, jak zawsze. Ludzkość zawsze wybiera złe rozwiązania, bo ludzie tak już mają.

  4. Oglądałam film o antybiotykach. https://www.youtube.com/watch?v=Z137thlDxxA
    Otóż Belgowie (!) nie myją rąk po siusiu, tak wyszło z filmu, a mnie się przypomniało, jak z 8lat temu podróżując po unii właśnie w Belgii widziałam ogromne kupy obornika na środku podwórka!

  5. zdrowe BAKALIA nie sa zle, wole owoce i warzywa ktore byly nawozone BAKALIAMI niz czysciutkimi nawozami sztucznymi.
    Przypuszczam ze Qpa jest niewinna!
    Swoje pierwsze 20 „lat”(sezonow letnich w tym trzy pelne lata-roki) spedzilam na badylarskiej wsi w gospodarstwie swoich dziadkow, byly tam kury, swinki ze dwie krowki i kon, znam zapach gnoju i gnojowki, niechcacy slizgalam sie na krowich plackach i rzucalam sie z kuzynami konskimi paczkami…babcia nas kiedys wziela na pole i kazala zbierac kamienie z pola i wrzucac do lasu, Robilismy to grzecznie, troche sie sciemnilo i ja wpadlam na pomysl zeby rzucic w jednego z kuzynow wyschnietym konskim paczkiem.
    Ojej! to byla zniewaga, zaraz kamienie przestaly byc istotne, zaczela sie prawdziwa wojna na te konskie naboje!
    Babcia! byla przerazona bo nie przypuszczala ze my sie strawiona trawa rzucamy tylko myslala ze ta wojna na kamienie. Oj! jak nas strasznie wyzywala….
    Po calodziennej pracy nikt sie nie kapal, mylismy tylko zeby, twarz i rece, rano czasami ogladalismy swoje zacieki na odcinkach rak miedzy nadgarstkami i lokciami, ktore wieczorem porobila woda gdy wieczorem mylismy twarze.
    Kapiele byly tylko raz na tydzien, w sobote wieczorem, zeby byc czystym na niedziele.
    Sami minowalismy wszedzie gdzie sie dalo, oczywiscie w ukryciu i osobnosci, bo w wychodku zbyt BAKALIAMI pachnialo.
    Moja Babcia chodzila nad Wisle i zbierala malze do kubelka, potem je tluka i dawala to mieso kurom,
    czasami po wisle plywala taka dziwna sztywna piana w bezowym kolorze, wtedy nikt nie wchodzil z nas do wody, bo w naszej swiadomosci bylo to ze ta piana jest z tego co w Warszawie ktos po tym spuscil wode.
    Zmuszona przez zycie do mieszkania pozostalych trzech sezonow w roku w Warszawie, czasami siedzac rano na tronie myslalam o tym : co tu bedzie jak kiedys wody do spuszaczania w miescie zabraknie i wszystko sie zakituje i przerazala mnie tez mysl, ze tyle ludzi co rano wstaje idzie do lazienki, robi swoje i spuszcza wode………i ze to taka Niagara.
    Nigdy nie chcialam mieszkac w miescie, zycie na wsi moze jest brudniejsze ale moim zdaniem o wiele bardziej higieniczne.

    Ha! ha ha! i zobaczcie jakie zycie robi psikusy ….nikt z Was codziennie nie spuszcza tyle wody co ja !
    z tego zyje ze ludziom kible myje!
    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

  6. @ Niereligijna: ale waszej wsi gówna nie zalewały? Tu nie chodzi o krowie i końskie paczki, tu chodzi o ludzkie fekalia. W Polsce nie mieliśmy problemu gówiennych powodzi, bo my jesteśmy „dzicz ze wschodu”, zacofana cywilizacyjnie i pogardzana przez Brytyjczyków i Niemców banda pogan. U nas było sielsko i czysto, bo chatki stały osobno, rozsiane wśród pól, zwłaszcza w strefie ruskich rozbiorów, gdzie nie było zwartej zabudowy (w pruskiej strefie był przymus budowania domów wzdłuż głównej drogi).

    W Anglii to mieli zachodnią cywilizację, industrializację i postęp naukowy, więc potrzebni byli liczni ludzie do pracy fizycznej w fabrykach. Całe to towarzystwo zjeżdżało ze wsi do miast i osiedlało się na przedmieściach i w dzielnicach robotniczych. Żyli wszyscy na kupie. W jednej izbie liczna rodzina albo nawet dwie. Gotowanie, pranie i sranie w jednym pomieszczeniu. Tam gówna płynęły ulicami (nie tylko rynsztokami), więc szalały straszne zarazy, które sprawiały, że wymierała większość dzieci. Cudem było osiągnięcie dorosłości.

  7. Dokładnie było tak jak piszesz Mario. Czy ktoś sobie potrafi wyobrazić rynsztoki w mieście pełne gówien, rzygowin etc etc? A na wsiach długo były epidemie Biscoter, niestety. Nawet ja pamiętam jedną na wsi, do której przyjeżdżałam na wakcje. Dezynfekcja studni! Sanepid wtedy wiedział gdzie szukać źródła epidemii. W wodzie skażonej!. Bo mało kto miał studnie głębinowe, najczęście były studnie kopane, płytkie, pełne wody tzw. podskórnej. A szamba wokół, niekoniecznie szczelne. Silny organizm sobie poradzi, gorzej ze słabym, niedożywionym. Ostatnio w jakimś biuletynie historycznym ze swojej obecnej wsi, rpzeczytałam również na temat odżywiania, bo mowa była o stawach. I w tym biuletynie pojawił się drugi aspekt, wychodzenia z epidemii- brak większego głodu z chwilą upowszechnienia uprawy ziemniaków!

  8. To że woda jest chlorowana nie jest też dobrym rozwiązaniem ponieważ związek ten jest szkodliwy dla zdrowia. Co nie pomniejsza ryzyka szczepień i tego że czas na edukowanie i udostępnianie technik oczyszczania wody które mogą być naturalne (trzciny, tworzenie naturalnych barier oczyszczania, toalety kompostowe). Drugą myślą jaka mi się nasuwa jest to że po prostu miasta i intensywny, sztuczny system doprowadzania i odprowadzania wody nie są odpowiednim środowiskiem do życia ludzkiego.

  9. @ borys: zupełnie się zgadzam, miasta to najgorszy typ osadnictwa. Kiedyś miały uzasadnienie, bo ludzie musieli mieszkać blisko zakładu pracy, żeby codziennie do niego dojeżdżać. Ale dziś to już jest przeżytek. Pracy fizycznej jest coraz mniej, bo niemal wszystko robią roboty, a pracę biurową można wykonać gdziekolwiek, dzięki czemu Chińczycy, Hindusi i inne nacje, żyjące na drugim końcu świata, odwalają mnóstwo roboty dla Europy i USA. Dziś ludzie powinni mieszkać w małych, samowystarczalnych osadach, gdzie byłyby domy wśród ogrodów, własne ujęcia wody, oczyszczalnie korzeniowe i bakteryjne i powinny korzystać z energii odnawialnej. Ale na to korporacje się nie zgodzą, bo straciłyby monopol na wszystko, więc czeka nas wielka wojna cywilizacyjna.

  10. Co do chloru – oczywiście, jestem wrogiem dodawania trucizn do ody pitnej, ale chlor uratował ludzkość przed wieloma chorobami. Dziś mamy już inne metody dezynfekowania wody, więc bardzo się dziwię, że nie są stosowane.

  11. @ astromaria: Tutaj w Irlandii dodawany jest jeszcze fluor, woda w kranie nie jest substancją która nadaje się do picia (przynajmniej nie bezpośrednio, oczyszczanie jej za pomocą odwróconej osmozy z koleji wyjaławia ją – tak źle – tak nie dobrze). Wodę fluorowali w Auschwitz kontraktorzy IG Farben, kto odkręca kurki w Brukselskiej EU ?

  12. Nasze wodociągi zostały już „sprywatyzowane” i oddane firmie z… Izraela! Już wiadomo, że to oznacza fluoryzowanie wody również w Polsce, to tylko kwestia czasu. Fluor w wodzie jest niebezpieczny nie tylko wtedy, kiedy się go pije. On się wchłania przez skórę. Tak więc wystarczy wziąć kąpiel, żeby dać się ogłupić. Do tego fluoryzacja zębów w szkole, pasty z fluorem i żegnaj rozumie.

  13. Przez szczepienia firmy farmaceutyczne prowadza testy na całej populacji światowej, a szczególnie w takich krajach jak Polska, gdzie za pieniądze posłowie uchwala każdą ustawę , nawet zagrażającą im samym,. To jakaś paranoja ogarnęła rządzących pod wpływem rozkazów płynących z elit światowych dla tworzenia chaosu światowego , bo potrzebny im do wprowadzeni NWO. Powinniśmy organizować się we własne systemy wymiany barterowej, tworzenia pieniądza lokalnego i systemy gospodarowania bez udziału lichwiarskiego systemu banksterskiego, który sam upadnie pod własnym ciężarem.

  14. Trzeba dodać jeszcze jedno – SYJONIZM w natarciu na świat, czy musimy przyjmować ten system ? NIE, po stokroć NIE

  15. Pamiętam swoje pobyty na wsi. Z jajka prosto SPOD kury robiliśmy kogiel mogiel. O salmonelli nikt nie slyszał i nikt się w moim otoczeniu nie zatruł. W ogródku wyrywalo się marchewkę i po otrzepaniu wkladało do buzi. Latałam po polach i ścierniskach a wiejski pies lizał mnie po buzi. Studnia byla na podwórku,ale dopiero dziś po zastanowieniu się zlokalizowalam gdzie byl wychodek.Jabłek zrywanych prosto z drzewa nikt nie mył -szkoda byłoby na to czasu. Male prosiaczki wypuszczane były na wybieg po ktorym też snulismy sie jako dzieci i nikt z tego powodu nie chorował. O ile sobie przypominam,to pobyty u prababki to były najszczęśliwsze i NAJZDROWSZE okresy w moim życiu.
    A teraz informacja ( może przez niektorych znana): Piszecie o chlorowaniu wody ale mało mowi sie o jej fluorowaniu. Podobno we Wrocławiu już fluorują. Nie sprawdziłam. natomiast to, że w każdej paście do zębow jest fluor to fakt..A to własnie fluor jest odpowiedzialny za zwapnienia przysadki mózgowej i szyszynki. Jakie funkcje pelni przysadka i szyszynka mozna sobie sprawdzić w internecie. Prawdopodobnie zwapnienie tychże organow jest między innymi powodem „naszego” zobojętnienia, poziomu agresji i wszystkiego tego co prowadzi nas do niewolnictwa. Nie wspominając o wpływie na nasze fizyczne zdrowie.
    Tak na marginesie udalo mi sie kupić pastę do zębow bez dodatkow róznych świństw – nie podam nazwy, żeby nie być posądzona o kryptoreklamę – ale ponoć kto szuka ten znajdzie.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s