Dlaczego nie czytam głupot, które wypisują na swoich blogach pseudo-racjonaliści?

(Znalezione na Facebooku)

15 myśli nt. „Dlaczego nie czytam głupot, które wypisują na swoich blogach pseudo-racjonaliści?

  1. Kiedyś czytałam taki fajny opis u kogoś na jakimś profilu, gdzieś tam…: „Nie dyskutuj z głupcem, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”. Coś w tym jest 🙂

  2. Przeraża mnie ilość ślepo wierzących w poprawność tego pseudo-racjonalizmu… z drugiej jednak strony coraz więcej ludzi otwiera oczy – to cieszy, a martwi, że wiedzą, widzą, a mimo tego brak reakcji… strach, wygoda, czy bezsilność?

  3. Astromaria ! Ta powyzsza zlota mysl kazdy jako tako kumaty powinien rano powtorzyc, jako mantre , bo rozne szatanskie wersety od wiekow sa drukowane i rozsylane tylko po to, zeby ludzie hodowali we lbie kielbie zamiast zdrowego rozsadku z praktycznym podejsciem do zycia.

    NIE dac sie zwariowac i zachowac zimna krew, bo rozne bestie szaleja tylko po to, zeby ludziom zabrac spokoj i zmusic ich do histerycznego dzialania pod wplywem strachu.
    „Strachy na Lachy” rozni pejsaci bajkopisarze stosuja przeciez od wiekow, bo obiecujac „niebo” zabieraja „ziemie” – te ohydnie pokrecone zbrodnicze kreatury.

    Pod h…j to Szweda, bo Polak sie nie da i najlepiej kazdego chama trzasnac w „pysk” , zanim otworzy swoj otwor oralno – analny, a jego przesiakniete jadem nienawisci papirusy spalic, jako podpalke w piecu Historii .

    Wszystkie prawa naturalne sa niepisane i obowiazuja od zawsze i na calym swiecie, a zbrodnicza klika ,ktora lamie prawo do pokoju, harmonii i PRAWDY na swiecie juz jest wymiatana z kazdego jego zakatka i dlatego najwazniejsze jest wymiesc wszystkie szkodliwe programy z umyslu, ktore tkwia jeszcze w podswiadomosci wielu ludzi jak gnidy myslowe, ktore po wykluciu sie gryza strachem, poczuciem bezwartowosci czy „winy” za jakies tam „grzechy pierworodne” , „nieczystosci” , ktore maja byc „odkupione”.przynoszac zyski jarmulkowym banksterom i ich mendialnym presstytutkom.

    ” Nie – wolnik ” to czlowiek najpierw „znie- wolony” czyli pozbyty wlasnej i nieprzymuszonej WOLNEJ WOLI niezbednej do decydowania o wlasnych , zyciowo najwazniejszych wyborach i decyzjach !

    Nie-wolnik tanczy pod pejsatym biczem terroru tak, jak mu jego „wladca” zagra i zmanipuluje klamstwem, strachem ,wrzaskiem czy zaplutym gownem sciem papirusowych.

    Nie-wolnik najpierw placi, a pozniej placze , ze zostal oskubany ze wszystkich stron przez pejsatych handlarzy „niebem”, ktorzy na kazaniach „karza” oraz umiera w cierpieniach i w biedzie po roznych chemioterapiach , bo dal sie nabrac na haczyki „tasiemca” uzbrojonego w rozne pisma i telawizje bedacych w koszernych mackach handlarzy „zdrowia i zycia” stosujacy bezczelnie PSYCHOTERROR !!!

    „Zlosc pieknosci szkodzi – buzia z fasonu wychodzi”, jesli ktokolwiek czyta, slucha i bierze na „powaznie” jakiekolwiek paranoiczno-histeryczne mety powstale w zasyfialych lbach „wybrancow” – przebierancow lacznie z ich platnymi i chaotycznymi klakierami !!!

    Po czym poznac „polityka”, … czy innego genetycznego histeryka, ze klamie ? Ano po tym, ze porusza i mieli cos tam podwojnym, zmijowym ozorem w swoim drugim otworze odbytniczym znajdujacym sie w jego schizofrenicznej czaszce pasozyta czlekoksztaltnego !!!

  4. „Gdy mędrzec pokazuje księżyc, głupiec widzi palec” – tyle na ten temat. Chyba nikt tego nie obrazuje lepiej, niż Barty i czarty…

  5. @Astromaria, ale przyznasz, że się czasem skusisz i łypniesz okiem na jakiś bzdet, aby nie zapomnieć, że trzeba uciekać od głupoty gdzie pieprz rośnie? 😉 Swoją drogą… ciągle nawijam o pieprzu, ale nie wiem gdzie on rośnie?

    @Nieustraszona

    […] Pod h…j to Szweda, bo Polak sie nie da i najlepiej kazdego chama trzasnac w “pysk” , zanim otworzy swoj otwor oralno – analny, a jego przesiakniete jadem nienawisci papirusy spalic, jako podpalke w piecu Historii. […]

    :mrgreen: Ty się nadajesz na mównicę, tylko kurde jaką? 😉

    @Muminek, daj ludziom czas. Przebudzenie to nie lekcja WF-u, gdzie startujemy na dźwięk gwizdka. Psy Pawłowa (ujadaliśmy kiedyś głośno) żyją tylko w Matriksie. Każdy ma prawo się bać i ten lęk pokonać. 😉

  6. Łypię okiem na jakiś bzdet tylko przez przypadek, np. przeglądając statystyki bloga czasem mój wzrok zostaje porażony jakimś kretyńskim tytułem notki odsyłającej do mnie lub jeśli szukając czegoś w sieci widzę zajawkę jakiegoś kretynizmu, lub kiedy ktoś mocno zbulwersowany podeśle mi w mailu jakiś co lepszy kwiatek. Stosuję się do zasady Kisiela: „Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby”. Gdybym czytała bzdety, to pewnie czułabym potrzebę polemizowania z nimi. Ale po pierwsze: nie chcę się wdawać w obrzucanie gównianymi śnieżkami, a po drugie nie chcę się denerwować psychopatami, którzy są jak wiadomo nieuleczalni.

  7. @Astromaria, kiedyś miałem małą odporność na głupotę i prawie każdą, napotkaną bzdetę (szczególnie w dziedzinie, którą zgłębiałem) chciałem prostować. Potwornie męczące to było, ale na szczęście się z tego wyleczyłem. Tak naprawdę udowadnianie komuś na siłę błędu jest udowadnianiem sobie (nabieraniem pewności we własnych poglądach), ale zanim człowiek się uspokoi i zyska zgodę ze swoim wnętrzem i ciszę, to się nieźle namęczy z głupotą. Ganianie za głupotą jest po prostu… głupie. 😉

  8. LogoPedant ! Zanim zaczne „przemawiac” po dogadaniu sie z pewna „mownica” , to narazie poprzygladam sie z podziwem tej odwaznej KOBIECIE z krytycznym umyslem i tak samo ostrym jezykiem z pominieciem tak powszechnego stylu slodkopierdzaco-upierdliwego w pejsatych mendiach.

    Pani Basia zajela sie nawet tak wszedzie niszczonymi przez inkwizytorow roslinami i bez obawy, ze ja spala za to jako „czarownice” na stosie :

  9. Masz rację!!! Dyskutujemy nie po to, żeby kogoś przekonać, lecz żeby przekonać SIEBIE. Jeśli mam pewność co do czegoś, nie czuje potrzeby udowadniania tego. Pamiętam, jak przeszlismy na wegetarianizm, o rany, myślę, że byliśmy wtedy absolutnie nieznośni!!! Każdemu na siłę wciskaliśmy nasze „racje”. A tak naprawdę chcieliśmy utwierdzić siebie samych w tym, że mamy rację.

    Przypomniało mi się jak Newton potraktował Haley’a, kiedy ten w obecności króla zaatakował astrologię i Newtona, który się nią zajmował. Newton nie stracił głowy, lecz rzekł zimno: „Ja studiowałem tę dziedzinę, a pan nie, sir”.

    Dokładnie to samo mam do powiedzenia pseudo-racjonalistom i sceptykom: JA STUDIOWAŁAM TE TEMATY, A WY NIE!!!”

  10. @Nieustraszona, nie wiem czy wiesz, że Pani Basia to aktorka, więc uwzględnij dużą poprawkę na jej opinie. 😉

    @Astromaria, na marginesie głupoty, a w odniesieniu do wegetarianizmu mam pewną obserwację: napotykając osoby, które dowiadują się, że jestem weganinem, itd., od razu zaczynają się zarzekać, że to nie dla nich, kiedy ja nawet słowa nie wyrzekłem na ten temat. To też objaw niepewności… 😉

  11. Sztuką jest czytać i powstrzymać się od skomentowania:):) Bo czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. (zawiało romantyzmem)
    A tak poza tym i owym. To zależy od tematu i kwestii poruszanych, aczkolwiek cenią sobie zdrowie i sprawność psychofizyczną.

    Astro, wiem że to ciężkie, ale warto czasem przekonać kogoś, w końcu jedni uczą drugich. Może nie tyle co chcemy przekonać siebie w pewnych sprawach co stworzyć grupę aby się z nią identyfikować. Przekonanie Siebie jest już w momencie walki swoją tezą z innymi tezami, natomiast utwierdzenie w fakcie, że nie trwam w tym sam daję smakowita satysfakcję. W kupie/grupie raźniej a grupy nikt nie ruszy:D:D

    LogoPedant – mam kontakt z weganinem ( co prawda niepełnym bo mleko, masło toleruje) i moja reakcja była taka sama tzn. „ja bym tak nie mógł, ciężko by mi było o samych warzywkach”. Chodzi tu o pierwsze wyobrażenie zmiany diety i wyrażenie swoich odczuć. Nie jakaś niepewność, cokolwiek rozumiesz przez to. Nie mam obaw co do tej osoby względem mnie, nie czuję zagrożenia czy wymuszania typu: ŻRYJ SAŁATĘ! i nie boję się, ze na każdym kroku usłyszę RZUĆ TO MIĘSO!:).
    Nie musisz nic mówić, ponieważ wegetarianizm nie jest często spotykanym zjawiskiem a w naturze ludzkiej jest tzw. „zamiana miejsc” (ja na jego miejscu itp.)
    Z pogardą względem wegan wśród znajomych się nie spotkałem, natomiast częściej jest to fascynacja silną wola, ponieważ taka trzeba mieć aby nie spożywać mięsa itp. w dzisiejszym świecie McDonald-ów i KFC. ( teraz to mam ochotę na hot wings):)

    Wiesz… niepewność jest jedna, ponieważ czasem obawiam się o skutki zdrowotne takich osób z braku białek i tłuszczy pochodzenia zwierzęcego. Chociaż teraz to wiedza w zakresie żywienia jest tak do przodu, że może to stare problemy. Ja nie wiem, raczej Ty to wiesz bo się w tym obracasz.

  12. @ Rall: tak całkiem niezaangażowana w przekonywanie nie jestem, bo gdybym była, to bym teraz siedziała gdzieś w górskim odosobnieniu, żywiąc się praną i medytując w samotności. Jak widać nie siedzę, tylko piszę ten blog. Nikogo nie nawracam, ale jeśli ktoś chce, to może poczytać. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Przekonywanie innych kojarzy mi się z waleniem głową w twardy, betonowy mur. Leming to taka istota, która nie wie nic i jest jeszcze tego cholernie dumna.

    Opowiem wam, jak mi odbiło tej niedzieli i próbowałam oświecić mojego siostrzeńca, świeżo upieczonego… prawnika (ratunku!!!!!!!!!!!!!!) Zaczęłam przezornie „lekcję” od zacytowania Jana van Helsinga („To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy”.) Siostrzeniec zadumał się lekko i stwierdził, „no, rzeczywiście, racja”. Więc pomyślałam, że coś mu się w głowie otworzyło. Ale jak się okazało, tylko na chwilę się uchyliło i zaraz z powrotem zatrzasnęło.

    Prawnik ma bardzo specyficzne spojrzenie na rzeczywistość, a zwłaszcza na sprawiedliwość. Nie liczy się takie proste, ludowe poczucie sprawiedliwości, np. że jeśli ktoś cię napadł w ciemnej ulicy, to masz prawo w obronie własnej spuścić mu zdrowy wpierdol. Takie poczucie królowało jeszcze w latach 70. kiedy to czytałam w pewnej prawniczej gazecie, że w obronie własnej można nawet zabić i sąd za to nie ukarze. Dziś już nie można. Dziś politycznie poprawnie trzeba pozwolić się ciężko pobić, zgwałcić, okraść, dowolnie sponiewierać i poniżyć według woli napastnika i dopiero potem, gdy ten napastnik już nasyci swoją żądzę zbrodni pójść na policję, złożyć zeznania (grzecznie, bez pomstowania na drania) i czekać cierpliwie na wyniki śledztwa. Oczywiście ani w czasie składania zeznań, ani w sądzie nie wolno drania nazwać draniem (a sk..synem to absolutnie!), bo za to idzie się siedzieć. I jeszcze odszkodowanie trzeba zapłacić. Albo że nasze dzieci nie są już nasze, lecz państwowe… no tak, może to i dobrze, bo przecież w rodzinie zdarza się patologia, więc państwo musi interweniować. No więc gadaliśmy jak gęś z prosięciem, i nie tylko poczucie sprawiedliwości nas różniło. Siostrzeniec oświadczył bez śladu wątpliwości, że ludzi na planecie jest za dużo, co oznacza, że środowisko tego nie wytrzyma. Znaczy-się kontrola urodzeń jest niezbędna, a to jak wiadomo nie przejdzie bez wojny i ofiar, bo lud jest ciemny i nie słucha mądrzejszych. Najlepsze było to, że kiedy mówiłam o leczeniu chorób, o GMO i o innych sprawach leming patrzył na mnie dziwnie, po czym za każdym razem stwierdzał: „no, faktycznie coś w tym jest, ale widzisz to zbyt skrajnie” albo (jeszcze lepsze!) „a nie przyszło ci do głowy, że możesz się mylić?” Kiedy mówiłam, że wszystko to możne osobiście sprawdzić prychał „w Internecie?” i patrzył na mnie wymownie. Powiedziałam mu, że w Internecie jest wszystko, prace naukowe, dzienniki ustaw, konstytucje, kodeksy przeróżniste, statystyki, nawet wyroki sądów, więc jeśli szuka, to znajdzie. Westchnął na to tylko ciężko, no bo po co to w ogóle robić, w jakim celu?

    Dopiero jak wyszedł przyszła mi na myśl sentencja: „ja badałam tę sprawę, a pan nie, sir!”

    Przypomina mi się biblijna przypowieść o Noem. Noe ostrzegał, ale wszyscy go wyśmiewali. Jak widać natura ludzka się nie zmienia. Chyba potrzebujemy nowego potopu.

  13. Jest już późno a ja zmęczony i śpiący jestem.
    ….ale tak mnie korci napisać troszkę. Jutro się rozpiszę a co do Lemingów to znam podobne przypadki ze swojego otoczenia. Młodzi typowi karierowicze zapatrzeni w TV i Wyborczą.

    Słowo wytrych w trzecim akapicie mnie rozbudziło ale reszta będzie jutro. Aż czasem miło przeczytać. To działa jak taki teleport do mózgu.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s