Boże chroń królową?

Autor: Julian Rose

(pobrany stąd)

Na jednej z szacownych stron internetowych pod artykułem poświęconym wielkiemu rabunkowi dokonywanemu przez banki, w jednym z wątków pojawiło się następujące stwierdzenie:

Miliony uczciwych kobiet i mężczyzn na całym świecie tracą pracę, swoje domy, swoją godność w następstwie bankowego rabunku. Ci, którzy protestują są aresztowani, a reakcja policji na protesty staje się coraz bardziej zmilitaryzowana. Tymczasem ci, którzy wywołali krach, uchodzą bez szwanku.

System się załamuje, a sposób w jaki odpowiemy na kryzys będzie testem na naszą inteligencję jako gatunku. Uroczystości nie zapierają mi dechu w piersiach. Europa pogrąża się w kryzysie, a w tym czasie dzień po dniu trwają obchody jubileuszu królowej. Podobno 80% Brytyjczyków popiera monarchię. Jeżeli ludzie są tak nędzni, że wiwatują na cześć 1% najbogatszych za wszystko czego dokonał, to czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla ludzkości?

Zastanówmy się przez chwilę nad tą refleksją, bo mówi nam ona wiele o niezwykłych paradoksach naszej epoki.

W czasie weekendu, na który przypadało apogeum jubileuszowych uroczystości, byłem w Anglii i może na godzinę zdecydowałem się włączyć telewizję BBC. Królowa w towarzystwie księcia Karola i jego żony Kamili przemierzali centralny Londyn w królewskich Rolls Roysach, aby udać się na bankiet w gmachach Parlamentu. Potem do pałacu Buckingham aby pokazać się tłumom na balkonie.

Wzdłuż trasy ich przejazdu powiewał las chorągiewek, którymi radośnie machali ludzie ze wszystkich warstw społecznych i środowisk z wielu krajów. Spora część z nich nosiła papierowe kapelusze udekorowane flagami Union Jack, takimi samymi jak plastikowe chorągiewki, którymi machali. Kiedy królowa pojawiła się na balkonie pałacu Buckingham, tłum eksplodował dzikim piskiem nieposkromionej radości. Yeomani z gwardii honorowej stali na baczność w pełnym rynsztunku. Działa polowe wykonały idealnie skoordynowany armatni salut. Nad głowami przeleciała zwarta formacja odrzutowców pozostawiając za sobą czerwone, białe i niebieskie pasma spalin. Wszystko wokół jak okiem sięgnąć było czerwone, białe i niebieskie.

W odpowiedzi na to wszystko królowa przez większość część czasu wykrzywiała twarz w charakterystycznym grymasie. Było nie było, nabrała wprawy w tym geście poprzez 60 lat sprawowania swoich królewskich obowiązków na rzecz narodu. Podobny grymas towarzyszył jej poprzedniego wieczoru, w czasie obecności na wielkim koncercie jubileuszowym w podworcach pałacu. Jednak w pewnych określonych momentach była w stanie zdobyć się na uśmiech. Jedną z takich chwil było wręczenie jej ogromnego prezentu w kształcie diamentu, podczas gdy w tle stali sztywno wyprostowani Sir Paul McCartney i Sir Elton John. Słynna gitara basowa Paula była oczywiście także udekorowana Union Jackiem.

Kiedyś dawno, dawno temu John Lennon zwrócił swój OBE (Order of the British Empire – Order Imperium Brytyjskiego) na znak protestu wobec brytyjskiego poparcia dla wojny w Wietnamie.

Jednak Paul uklęknąwszy przed Jej Wysokością (stało się to jakiś czas temu) i zgodziwszy się na bycie rycerzem Jej Królewskiej Mości, może obecnie odgrywać jedynie rolę uniżonego sługi. Bez wątpienia inni niesławni „Oświeceni” rycerze Jej Królewskiej Mości, tacy jak Sir Henry Kissinger i Sir Allan Greenspan wznieśli toast za zdrowie jej Wysokości po drugiej stronie wielkiej wody. Być może nawet łotrzykowaty Sir Norman Schwarzkopf, uszlachcony przez królową za swoje brutalne wyczyny w Iraku, gdyby żył, zachichotałby z uznaniem. Och i nie zapominajmy o Sir Edgarze Hooverze, niesławnej pamięci eks szefie FBI.

Rola pokornego sługi wydaje się być wyborem niemal wszystkich, którzy wzięli udział w tym horrendalnym i ekstrawaganckim pokazie brytyjskiej celebry, przy akompaniamencie zbliżających się w wielu momentach do histerii wiwatujących tłumów.

Poza uroczystościami w pałacu Buckingham w całym kraju odbyły się tysiące specjalnych przyjęć na wolnym powietrzu, oficjalnych podwieczorków i innych tego typu zgromadzeń. Tłumy ludzi narażały się na przenikliwy wiatr, a nawet deszcz, aby tylko okazać swoje jakże brytyjskie poparcie dla najbogatszej kobiety świata. Elżbieta Windsor jest bowiem właścicielką jednej szóstej ziemi na naszej planecie. Ta spora posiadłość składa się z Kanady, Australii i wielu mniejszych lenn będących częścią wspólnoty narodów.

Jej dobra koronne nie podlegają podatkowi spadkowemu ani podatkowi od zysków kapitałowych. Posiada cztery pałace w Wielkiej Brytanii, z których jeden – pałac Buckingham czasami otwiera swe podwoje dla wyselekcjonowanych grup gości. Jak stwierdził w swojej pracy „Prawa ojczyzny” lord Halsbury: suweren nie może wyrządzić zła, a żadne prawo nie może być skierowane przeciw niemu. Oczywiście, że nie, według Heathcotta Williamsa (Królewski Babilon): Jej inwestycje w takie firmy jak BP i Rio Tinto Zinc oznaczają po prostu, że korzysta ona z ropy i uranu, a jej poddani z tego powodu chorują. Jak dotąd nigdy nie słyszano jej głosu, który sprzeciwiałby się opinii, że rujnujące dla poddanych środki oszczędnościowe, w rodzaju obcinania przez rząd pensji i emerytur są dla nich właściwym lekarstwem.

A jednak żaden z tych faktów nie jest w stanie zniechęcić jej wielbicieli. W różnych badaniach określają ją jako dającą poczucie bezpieczeństwa matczyną postać, która utrzymuje jedność kraju, podczas gdy kłócący się politycy obwiniani są o najgorsze. Inne określenia to: dobra cioteczka każdego z nas, wspaniały przykład, niezłomny element tradycji czy po prostu taka kochana osoba.

Określenia te nie pochodzą od członków popierającej się nawzajem brytyjskiej elity, ale od milionów pracujących ludzi (kiedyś określanych jako klasa pracująca), którzy wydają się widzieć w swojej królowej swego rodzaju odskocznię od codziennej harówki ich pełnego znoju życia. Trudno o bardziej jaskrawy przykład tego, co to znaczy dostać się na szczyt, nawet jeżeli ten szczyt jest osiągalny tylko dla wąskiego kręgu zawierających ze sobą związki małżeńskie rodzin, które pieczołowicie brnęły na wyżyny władzy i posiadania.

To, że brytyjska rodzina królewska dla wielu nadal uosabia coś na kształt egzystencji rodem z bajek dla dzieci, egzystencji nienaruszonej niespokojnymi odgłosami dręczonej i gwałconej planety, jest świadectwem świetnie działającej maszynerii PR, operującej z wojskową precyzją na zapleczu królewskiej fasady. Odpowiednia dawka otwartości i skrytości, mody i tradycji, pompy i nieformalnego stylu, wojskowej krzepy i społecznego zaangażowania. To wszystko efekt pracy fachowo i konsekwentnie zarządzanej machiny, która wprowadza ludzi w stan hipnotycznej fascynacji, czyniąc większość z nich niezdolnymi do ujrzenia istoty rzeczy czy krytycznego myślenia.

Nawet ludzi z natury rozsądnych przedstawienie to wprawia w stan marzycielskiego zaślepienia, w którym głoszą pochwałę brytyjskich osiągnięć w koloniach minionych lat. Może to być na przykład sposób w jaki dzikie plemiona zostały nauczone dobrych obyczajów i szacunku dla tych, którzy sprowadzili ich do roli niewolników. To mechanizm naśladowany dzisiaj przez ponadnarodowe korporacje, ze swoimi miejscami półniewolniczej pracy, które pojawiły się w miejsce dawnych kolonii.

W Wielkiej Brytanii postrzeganie imperium brytyjskiego inaczej niż czasów dumy i szczodrości, pełnych dostojeństwa, moralności i szczytnych ideałów, jest ciągle tym samym co łamanie tabu. To były czasy wielkich wyczynów militarnych i osiągnięć inżynierskich na potrzeby cywilne. Szokujące swoją brutalnością realia, w których dziesiątki tysięcy ludzi były wyrzynane tylko dlatego, że ośmieliły się stawić opór i bronić swoich krajów przed podbojem są pomijane. Podobnie jak totalna reedukacja ludności przyzwyczajonej do norm kulturowych kompletnie ignorowanych przez kolonistów, niewolnictwo, wyzysk ekonomiczny, kradzież własności intelektualnej i budowa systemu całkowicie nastawionego na czerpanie zysków z niezmierzonych zasobów taniej siły roboczej, urodzajnych ziem i bogactw mineralnych.

Historia jaką można poznać w brytyjskich podręcznikach szkolnych dba starannie o to aby młodzi i wrażliwi Brytyjczycy nie usłyszeli niczego z tych makabrycznych historii i aby przez przypadek nie dostrzegli w nich dawnego odpowiednika dzisiejszej roli kompleksu militarno–przemysłowego.

Niektórzy komentatorzy twierdzą, że Brytyjczycy oswoili się już ze świadomością utraty kolonii i upokorzenia jakim było rzeczywiste bankructwo doświadczone przez kraj w następstwie drugiej wojny światowej. Jeżeli tak jest, to czym tłumaczyć trwające uwielbienie dla największego symbolu imperialnych ambicji?

Elizabeth Windsor, która cieszy się, że mogła umocnić szczególne relacje (z USA) z okazji diamentowego jubileuszu została obsypana pochwałami przez Baraka Obamę. Nie omieszkał on również powtórzyć zwrotu o szczególnych relacjach, które w praktyce są układem między republiką i monarchią na rzecz wspólnej kontynuacji starych kolonialnych praktyk pod nową nazwą wojny z terrorem. Brytyjczycy dostarczają w nim swojej dyplomacji i wiedzy MI5, podczas gdy USA oprócz dominującej siły zbrojnej przypada rola głównego dowodzącego. Szczególne relacje, które budzą strach i gniew większej części świata, za wyjątkiem tych, którzy ponoszą ich koszty: płacących podatki brytyjskich i amerykańskich obywateli.

W tym samym czasie gdy młody dziedzic – dzielny i elegancki książę William wraz ze swoją śliczną książęcą żoną rozdają uśmiechy i odwzajemniają przyjaznymi gestami dłoni wiwaty tłumu, planeta pogrąża się coraz bardziej w konfliktach i chaosie. Przepaść pomiędzy bogatymi, a biednymi jest tak wielka jak nigdy w dziejach. Mafie bankowe, agrochemiczne, farmaceutyczne i naftowe stają się coraz bardziej aroganckie. Rządne władzy korporacje nadal kontynuują proces konsolidacji władzy w jednym orwellowskim rządzie światowym.

Być może właśnie dlatego, że rzeczywistość jest tak trudna do zaakceptowania dla większości poddanych dotkniętych cięciami budżetowymi, to pozornie nienaruszona monarchia, roztaczająca cudowny blask ponad tymi okropnościami, stanowi doskonały punkt docelowy dla wszystkich pragnących zrealizować swoje eskapistyczne marzenia. Marzenia będące lokalnym odpowiednikiem American Dream: w postaci wirtualnych atrap dla tych wszystkich, którzy nie są w stanie spojrzeć w oczy prawdzie o sobie samych, o nieludzkim systemie kontroli, który stoi za widowiskiem na scenie i o naszym bezmyślnym współudziale w złowieszczym dążeniu do totalnej kontroli umysłów.

Afrodyzjaki w rodzaju jubileuszu królowej stanowią znakomitą zasłonę dymną dla następnej fazy odgórnie planowanego spisku, który dostarczy jednemu procentowi najbogatszych kolejnej okazji do umocnienia swojej kontroli ośrodków władzy. W sposób, którego nie powstydziłaby się grupa Bildenberg, rok 2012 wyczarowuje nam niczym królik z kapelusza nie tylko królewski jubileusz, ale także mistrzostwa Europy w piłce nożnej i zaraz potem Igrzyska Olimpijskie w Londynie, aby dokładnie odurzyć już ospałe umysły i dostarczyć rozrywki odwracającej uwagę wszystkich, za wyjątkiem najbystrzejszych, od tego jak się rzeczy mają.

W dalszym ciągu tegorocznego letniego sezonu królowa przekaże pałeczkę ciemnym siłom działającym na zapleczu spektaklu o nazwie igrzyska olimpijskie. Uruchomione na sygnał zasypanie sklepów bezpłciowymi jednookimi lalkami, zainstalowanie na dachach londyńskich domów rakiet ziemia – powietrze, zakotwiczenie lotniskowca w pełnej gotowości bojowej u ujścia Tamizy, drony obserwujące nas z powietrza, 45 tysięcy policjantów i agentów prywatnych firm na ulicach zamkniętego Londynu. Siły bezpieczeństwa gotowe zaaresztować każdego, kto ośmieli się sprzeciwić temu aroganckiemu pokazowi despotycznej siły. Można tylko domniemywać, jakie jeszcze niecne czyny zostały zaplanowane przez ciemne siły w czasie tego wielkiego pokazu złowrogich mocy.

To czas ogromnego zagrożenia. Czas wielkiego wyzwania. Rok 2012 zapowiadano jako niosący ogromne zmiany dla rodzaju ludzkiego i planety Ziemia. Cokolwiek przeważy: dobro czy zło, miłość czy nienawiść, lepsze czy gorsze, tak czy owak jesteśmy świadkami kosmicznej gry tu i teraz.

„Jeżeli ludzie są tak nędzni, że wiwatują na cześć 1% najbogatszych za wszystko czego dokonał, to czy jest jeszcze jakaś nadzieja dla ludzkości?”

To pytanie nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia. Znaczenia, które jest przez nas coraz wyraźniej odczuwane w miarę jak serce Ziemi bije coraz mocniej, a czasu jest coraz mniej. Poczucie procesu uwalniania długo uśpionego potencjału wydaje się iść w parze z rozpadem materialnego porządku. Coraz wyraźniejsze rozchodzenie się dróg, pozostawia coraz mniej przestrzeni na siedzenie okrakiem na barykadzie między nimi. Jeżeli punkt ciężkości Ziemi jest w trakcie przesuwania się, to takie same ogromne przesunięcia nastąpią dla tych, którzy żyją na jej powierzchni. Nie zostało już wiele czasu na podjęcie świadomej decyzji wyboru własnej drogi przeznaczenia i na pozbycie się bezużytecznego bagażu, który hamuje tych co ciągle wspierają ten pełen wewnętrznych sprzeczności reżim.

To pewne, wybór jest dosyć trudny dla wszystkich, którzy zachowali jeszcze zdolność myślenia: wyrzucić do śmietnika małe plastikowe flagi symbolizujące poddaństwo i sataniczne, jednookie olimpijskie laleczki albo: zostać ich poddanym i podążać za nimi do ponurego masońskiego grobu, który czeka na tych, którzy zdecydują się zaprzedać swoje dusze na wielkim show.

Królowa Anglii jest poślubiona obowiązkowi, królewskiemu obowiązkowi i nieuleczalnej wierze w boskie prawa królów (i królowych) do rządzenia swoim ludem. Te przekonania zostały jej bez wątpienia wpojone przez ojca. Razem działali na rzecz utrzymania niemal za wszelką cenę monarchicznego imperatywu króla i ojczyzny.

Grymas na twarzy królowej ujawnia prawdę, ujawnia ją światu gdzie jak na ironię jest bardzo mało zaangażowania na rzecz czegokolwiek. Smutek, który często towarzyszy tej królowej nie różni się od smutku jej poddanych: i ona i oni trzymają się kurczowo świata, który się zmienił. Pompatyczne królewskie obrządki mogą wydawać się zwodniczo kuszące w rozpadającym się świecie w którym wydaje się nie być miejsca na dumę, ceremoniał i dyscyplinę. Jednak zaraz pod powierzchnią ta królewska poza jawi się jako zastygłe epitafium dla zwycięzców i pokonanych, w ustanowionym przez ludzi podziale społecznym. Zwycięzcy mają bogactwo, przywileje i splendor. Niczym totemy fałszywych bóstw, które ciągle wywierają przemożny wpływ na tych z nas, którzy nie dostrzegli jeszcze godności i potrzeby pielęgnowania naszych boskich korzeni.

Tak długo jak duchowe moce jakimi obdarzony jest rodzaj ludzki pozostaną podporządkowane materialistycznym celom, kłamstwo będzie trwać i królewskie rodziny, prezydenci, premierzy oraz gwiazdy pop będą odgrywać role jakich wymagają od nich przymilający się poddani i ich alter ego. Będą nadal opacznie traktować swoje otrzymane od Boga dary jako wartości materialne, chytrze prezentowane jako szczyt marzeń każdego bezdusznego śmiertelnika.

Boże chroń królową to najzwyczajniej w świecie wezwanie do podtrzymywania w nieskończoność status quo. Fakt, że około 80% brytyjskich obywateli z radością akceptuje swoje upodlenie jako pionki w pradawnej grze o władzę, nie bez powodu przywołuje pytanie o to czy jest jeszcze nadzieja dla ludzkości?.

Posłowie: „Cywilizacja we właściwym sensie tego słowa, nie polega na mnożeniu pragnień, ale na świadomym i dobrowolnym ich ograniczaniu”. (Mahatma Gandhi)

Napisane: w czerwcu 2012 roku

Autor: sir Julian Rose, rolnik, aktywista, pisarz, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC, http://www.gmo.icppc.pl/ http://www.festiwalstopgmo.pl/ http://www.siejemyprzyszlosc.info/ http://www.eko-cel.pl/

Przeczytaj – „Zmieniając kurs na życie. Lokalne rozwiązania globalnych problemów”, autor: Julian Rose www.renesans21.pl

———————————————-

Artykuł do rozpowszechniania w wolnych mediach.

24 myśli nt. „Boże chroń królową?

  1. Ciekawy filmik dotyczący królowej , pewnie wszyscy widzieli , ale warto chyba przypomnieć

  2. Ciekawy artykuł.
    Powtórzę jeszcze raz,to co pisałem w innym wątku.
    Rozmawiałem z moim znajomym (urzędnik samorządowy, z tytułem mgr,ojciec dzieciom itp.)
    Człowiek ten,powiedział że królowa brytyjska NIE posiada żadnego majątku !
    Mało tego, obraził się na mnie,że insynuuję jakieś teorie spiskowe na temat królowej i powiedział,że nie będzie ze mną rozmawiał,bo jak to zgrabnie określił – SIĘ NIE ZNAM ! 😀
    Jak widać ciemne masy,niekoniecznie znajdują się Wielkiej Brytanii,u nas też ci ich dostatek…niestety…
    Świadomość mas,jest zatrważająca… żyją w świecie całkowitej abstrakcji i w dodatku ciągle dają się dymać,z czego są nawet dumni ( przynajmniej niektórzy ) 😉

  3. Niesamowite to jest, jak nas urobiono. Niesamowite to jest, że na to pozwalamy. Królowa może mieć pod kopułką przerąbane, ale to efekt wielopokoleniowego prania mózgu. Mnie rozśmieszają nasi posłowie, którym słoma z butów wystaje a myślą, że są hoho.. nadludźmi. Władza deprawuje. Zaiste.
    Muszę Wam powiedzieć, że mnie dzisiaj olśniło w ten sam deseń. Że to nie żadne złe siły nas usidliły, tylko, że my sami na to pozwalamy. Troszczymy się o przeżycie i oddajemy swoja wolność. To wszystko są programy, wdrukowane nam przez rodziców i społeczeństwo. Nasze zadanie to dotrzeć do nich i je porzucić. Mamy wybór. Teraz dokładnie rozumiem co to znaczy, że zmiana jest indywidualna. Jeśli przekraczamy uwarunkowany umysł to sobie moga swoje chipy wsadzić w 4 litery. Nic nam nie zrobią. Wtedy możemy patrzec na ich rozpaczliwe ruchy z uśmiechem Buddy.

  4. @Iza40

    […] Muszę Wam powiedzieć, że mnie dzisiaj olśniło w ten sam deseń. Że to nie żadne złe siły nas usidliły, tylko, że my sami na to pozwalamy. […]

    To najprawdziwsza prawda, ale nie zamierzam sobie wyrzutów czynić, bo przyznać trzeba, że une czarować umieją. Tak czarują, że jaszczurka wygląda jak królowa, ot co! 😉

  5. Królowa to mi wyglada na zmęczoną tą grą. Jak się na nią patrzę to odczuwam wielkie nieszczęście. Te całe splendory, bogactwa są g.. warte bez miłości. Oni są wyprani z uczuć. Co jakiś czas „ocieplają” wizerunek a to księzną Dianą a teraz tą nową ale to nic nie daje. Ta „rodzina” to jedno wielkie nieszczęscie. Wszystko sztuczne, na pokaz, nieludzkie.

  6. ad 3 – tak Izo40, właśnie tak, ale trzeba się przecknąć bodaj no i trzeba się nie bać. Bo i po prawdzie nie ma się czego bać 😀

  7. A tak przy okazji,to jedyne Królowe jaki udało mi się spotkać ( wprawdzie wirtualnie,ale lepiej tak niż wcale 😉 ), udzielają się forum Astromarii 😉
    ps.nie podlizuje się, tylko stwierdzam fakt 🙂

  8. Kto życzy ludzkości źle musi liczyć sie z tym,że otrzyma to samo tylko, że w podwójnej ilości.

    I tego się rządzący tym światem obawiają, miaucząc ,że są biedni i niczego nie posiadają i nie mają na nic wpływu.Jest pytanie – to co oni tam na wierzchołku robią ? Pasożytują na Obywatelach ?

    Niech każdy sam sobie odpowie, bo każdy sam stwarza swoją własną rzeczywistość i jeżeli życzy komuś źle lub działa przeciwko innym , to sam otrzyma to samo , ale podwójnej ilości.

  9. Lubialam obserwowac takie rozne „magiczne” sztuczki na wesolo w telawizji czy kiedys w cyrku . Zawsze wiedzialam, ze kryja sie za tym jakies sprytne triki . Kupilam jako nastolatka taka ksiazke „Magia na wesolo” i tu rzeczywiscie mialam ubaw poznajac przygotowywanie roznych trikow od srodka, gdzie to wlasnie specjalnie przygotowane wczesniej rekwizyty lacznie z ubraniem „magika” byly niezbedne do przeprowadzania roznych cudow na zywo z wyciaganiem nawet zywych krolikow czy golebi z cylindra.

    Przydatne w tej zabawie sa tez skapo ubrane i urocze asystentki dodatkowo odwracajace uwage od prawie niezauwazalnych trikow glownego „magika”.
    Raz sama przygotowalam taki trik, bo machnelam olowkiem, jako czarodziejska paleczka mowiac, ze w ten sposob przekroilam dwa razy jablko w srodku i na udowodnienie tej tezy obralam jablko ze skorki, gdzie zdziwionym oczom „widzow” pojawily sie cztery cwiartki owego jablka.

    Juz tu zdradzam tajemnice tego cudu i mozecie go sami zrobic, zeby „zaczarowac” towarzystwo. Trzeba przed tym wziac jablko o ladnej,grubej skorce, cienka i krotka igle do szycia oraz dwa dlugie kawalki mocniejszych nici do szycia.
    Po nawleczeniu nici zaczac trzeba przeciagac igle z nitka tuz po skorka jablka zaczynajac od ogonka z pozostawionym koncem nici bez petelka i wbijajac igle w to samo miejsce , z ktorego wyciagnieta zostala na zewnatrz . Dochodzac z tak przeciagnieta nicia z drugiej strony jablka trzeba wyciagnac igle i sciagajac oba konce nici w przeciwnym kierunku wyciagnac je przy ogonku.

    Powtorzyc trzeba ta procedure jeszcze raz i prowadzic nic z igla prostopadle do poprzedniego ciecia wewnetrznego, zeby wyszly te cwiartki. Takie przygotowania robi sie oczywiscie w „tajemnicy” i sztuczek sie nie powtarza i lepiej miec nastepna w programie.

    Aktorzy tego wielkiego cyrku i teatru swiatowego sa tez mistrzami w roznych sztuczkach dla spragnionej rozrywki gawiedzi, tylko ze powodzenie ich roznych wystepow ze slawa i wielkimi pieniedzmi uderzyla im do lbow gorzej niz woda sodowa.

    Znudzili sie glupimi gebami „zaczarowanych” widzow, co to we wszystkie i marne sztuczki „uwierza” , bo zaplacili za nie i ciagle chca ich jeszcze. Taki Wojtyla z aktorskim wyksztalceniem juz sie sam smial z powodu glupoty calych stad baranow „wierzacych” we wszystko lacznie z reklama kremowek :

    Zmeczeni,starzy i tlusci aktorzy chcieliby by wypoczac z gruba kasa, ale glupia gawiedz domaga sie dalszych „sztuk” z wybawieniem duszy czy tez z leczeniem ciala wlacznie.

    No to dobrzy „aktorzy” wpadli na pomysl, zeby sie pozbyc wiekszosci gawiedzi roznymi truciznami, bo bron klasyczna jest zbyt malo wydajna i robi za duzo halasu.

    Sztuczka ze „strachem” przed niewidzialnym zawsze dobrze funkcjonowala i funkcjonuje do dzisiaj w postaci „epidemii”.

    Wielu jednak przestaly sie te rozne „sztuczki” podobac, bo jesli przez nie cierpia rzeczywiscie niewinni ludzi i Natura, jesli ten zwariowany teatr wciaga wszystkich do smierci,, to ja takich aktorow i magikow mam gdzies, wlacznie z ich pelna falszu „sztuka” i „wystepami” , gdzie prawdziwe trupy „widzow” czy statystow sciela sie gesto.

  10. Kuźwa, mnie też olśnilo, chociaż chodzi mi to po głowie od roku…sprzedaję chałupę, na kóra mam kredyt, kupię chatynkę pod lasem, oddam kasę tym gnojom i niech mi wskoczą!

  11. @Iza40-oczywiscie, ze sami sobie to robimy. Wystarczy nas lekko postraszyc np. terrorystami lub epidemia grypy i kazdy z checia odda czesc swojej wolnosci zeby chronic dupe. Zreszta np. kto pracuje w wielkich koncernach farmaceutycznych albo w bankach? To zwykli ludzie wykonujacy swoje obowiazki. Nawet jak wiedza co sie swieci to od stolka sie nie odczepia, bo chca jakos przezyc. Poza tym tak naprawde kazdy z nas doklada cegielke do tej calej degrengolady poprzez np. uzywanie samochodu (napedzanie przemyslu naftowego), kupowanie taniego masowo produkowanego jedzenia, branie kredytow itd. Ale inaczej bardzo trudno jest zyc. Wedlug mnie, nie potrzebne sa zadne spiski ani jaszczury zeby to wszystko wytlumaczyc (spiskow nie wykluczam).
    Cala rodzina krolewska to obecnie tzw. celebryci. Ludzie zas wola zyc zyciem celebrytow z kolorowych gazet zamaist swoim wlasnym zyciem. Latwo to zrozumiec, bo zycie szarego czlowieka w porownaniu z zyciem celebrytow wydaje sie bardzo szare i nudne. Podejrzewam, ze tacy celebryci czerpia jakos z tego obsesyjnego zainteresowania ich zyciem energie, nawet jak nie do konca swiadomie.

  12. Dlatego ja od lat nie biorę kredytu. Raz wzięliśmy z mężem, bo nie było wyboru, bo nie byłoby na wykończenie mieszkania i dalej musielibysmy wynajmować. I dziękuję bardzo. Pożyczyliśmy 20 tysiecy a trzeba było oddać prawie 40 tys. Niech mnie w nos pocałują. Teraz kupuję za gotówkę. Jak mnie nie stać nie kupuję. Tego samego uczę dzieci wedle przysłowia: dobry zwyczaj, nie pożyczaj!

  13. Zastanawiałam się, czy chciałabym żyć w Pałacu Buckingham. I powiem wam, że za nic. Człowiek tam musi być stale „ą” i „ę”. Nie można sobie pójść do kuchni, żeby zaparzyć sobie herbatkę albo coś złasować wieczorową porą, bo siedzi tam cała załoga kucharzy i zaraz pytają, co jaśnie pani podać, a broń Boże, żeby jaśnie pani rączki utrudziła (czytałam wypowiedź kucharki, która opowiadała o bulimii księżny Diany. Powiedziała, że Diana wpadała do kuchni, żeby coś zjeść i kucharki smażyły jej jajecznicę, a potem się dziwiły, jak to możliwe, żeby w tak szczupłej osobie zmieściło się tyle jedzenia). Nawet własnych gaci sama sobie tam nie upiorę, bo od tego jest praczka. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak nieustająco udzielać się społecznie i po prostu nie bywać w „domu”.

  14. Mario, Ty byś chciała coś robić mieszkając w takim pałacu (no np.uprać gatki czy zaparzyć herbatkę), ale myślę, że tylko osoby takie jak my (Ty, ja i nam podobni) tak sobie wyobrażają, że to musi być ciężkie życie. Jestem raczej przekonana, że taka królewna jest dumna z tego, że nie musi sama niczego robić.To są wszystko od urodzenia darmozjady, które gardzą wszystkimi „niżej” urodzonymi. Takiej paniusi nawet nie przyjdzie do głowy, że mogłaby sama zrobić sobie herbaty. Z Dianą była inna historia, ona nie urodziła się, ani nie wychowała w pałacu. Próbowała to „wysoko” urodzone towarzystwo trochę „uczłowieczyć”, ale wszyscy wiemy jak się to skończyło.

  15. nie trzeba palacu wcale szukac,
    kiedys pracowalam w ambasadzie, wzasadzie dwa tygodnie, tyle ze zaplacili mi za miesiac.
    Tam to byl dopiero cyrk. Ambasadorowa za „sluzbe” nie placi tylko ja ma na wlasne potrzeby.
    Trzeba sie do niej zwracac „madam”, bez wzg na to jaki to glupi koltun.
    nie wiem tak naprawde jak zachowuja sie inne zony dyplomatow- tzw ambasadorow, ale ta na ktora ja trafilam to byl kompletny ciolek.
    Nie miala pojecia co to jest pranie na sucho, wiec dawala mi proszek – taki puder bym zasypywala plamy na jej ubraniach a potem pocierala materialem jak przy zapieraniu. to nie bylo az takie zle, bo gdy potem przejechalam po takiej wypranej plamie zelazkiem to pachnialo dyplomatycznie jedzeniem, gorsza sprawa gdy nie chcacy zajechalam rozgrzanym zelazkiem w to miejsce ubrania gdzie jest pacha…………ojejej! nawet nie bede probowala tego opowiedziec.
    To byla praca w ambasadzie na terenie Polski, a ambasadorowa razem z mezem ambasadorem byli przedstawicielami jednego z najbardziej na zachod europy solidnej wielkosci kraju.
    Po dwoch tygodniach pracy, gdy stalam na przystanku i czekalam na autobus , rzucilam monete by dostac odpowiedz isc czy nie isc do pracy, bo ja w pracy, ani w zyciu nie lubie miec stresow. Wypadlo na to ze powinnam isc do lekarza 🙂
    Wszystko ma swoje i dobre strony, w ambasadzie na spodniach ambasadora nauczylam sie kanty zaprasowywac, a ze ambasadorowa lubila pierogi i sobie je zazyczyla to gdy wrocilam do domu poprosilam tesciowa bym mnie nauczyla.
    Dzisiaj powiedzialam do meza (po podsumowaniu po raz kolejny ameryki) ze ciesze sie niezmiernie z tego ze urodzilam sie w Polsce i mialam zycie pelne najprzerozniejszych doswiadczen bo dzieki temu cos wiem i cos umiem z, takich zwyczajnych rzeczy przydatnych w codziennosci.

  16. @ niereligijna: czyżbyś wracała do blogowego życia? Nareszcie napisałaś coś w swoim dawnym stylu, za którym bardzo się stęskniłam!!! Tak trzymaj!

  17. Zaglądam tu czasami,bardzo ciekawa strona,dziękuję,Tak sobie myślę o tym prezencie dla królowej czy to nie był znak ,że ma wracać do domu…i jeszcze jak tyle kamer w Londynie i policji,że niby to dla bezpieczeństwa olimpiady tak pomyślałam może to ona się tak boi w tym swoim centrum matrixa,może to się już rozpada i czujna jaszczurka chce do domu…

  18. Niereligijna ! Przypomina mi sie bajka o „Kopciuszku” z takim moralem, ze to nie szata czyni czlowieka ! Prymitywny cham zostanie zawsze bezdusznym prymitywem i tu zadne przebranie nie pomoze, kiedy to nawet nie sloma, tylko kopyta z butow wylaza.

    Obrotne kobiety polskie to prawdziwe ksiezniczki, ktorym korona nigdy nie spada z glowy przy konkretnej pracy dla siebie i swojego otoczenia, przy czym sa znane tez z urody i elegancji . Gdyby tak czesto niedoceniana czy nawet lekcewazona mrowcza i bezplatna praca kobiet dla rodziny, to caly swiat dawno by juz utonal w brudzie, smrodzie i glodzie .

    Obecne zmiany tez na to wskazuja, ze rodzinne zycie wyszlo z mody lacznie z gotowaniem , bo westalek coraz to mniej w porownaniu z manekinami udajacymi „ksiezniczki”, ktore jak lalki mozna po prostu kupic.

  19. @Iza40 (5), Astromaria (17)
    Myślę że to nieszczęście malujące się na twarzy królowej, to bycie „a i ę”, obowiązek trzymania tego całego sztafażu wynika również z modelu wiktoriańskiego wychowania: bez uczuć, w dyscyplinie i karności, bezwzględnym posłuszeństwie, gdzie musisz wyglądać, musisz być OK, musisz być to i tamto, nie wolino ci okazywać słabości, zresztą uczniowie wykazujący niesforność (czytaj: indywidualność) są pod szczególnym „nadzorem”..
    Co z tego wynika, możemy odczuć, słuchając losów głównego bohatera, Pinka, o którym śpiewają Pink Floyd, album „The Wall”. Osamotniony, kryjący się za murem, a jedną z cegieł budujących ów mur była właśnie szkoła.
    http://www.youtube.com/watch?v=YR5ApYxkU-U , a tekst jest taki:

    „The Happiest Days Of Our Lives”

    When we grew up and went to school
    There were certain teachers who would
    Hurt the children in any way they could

    By pouring their derision
    Upon anything we did
    And exposing every weakness
    However carefully hidden by the kids
    But in the town, it was well known
    When they got home at night, their fat and
    Psychopathic wives would thrash them
    Within inches of their lives.
    .
    „Another Brick In The Wall” part 2

    We don’t need no education
    We dont need no thought control
    No dark sarcasm in the classroom
    Teachers leave them kids alone
    Hey! Teachers! Leave them kids alone!
    All in all it’s just another brick in the wall.
    All in all you’re just another brick in the wall.

    We don’t need no education
    We dont need no thought control
    No dark sarcasm in the classroom
    Teachers leave them kids alone
    Hey! Teachers! Leave them kids alone!
    All in all it’s just another brick in the wall.
    All in all you’re just another brick in the wall.

    Pamiętam, zwłaszcza ten ostatni utwór był hitem a „dziwnym” zbiegiem okoliczności płyta ukazała się mniej więcej w tym czasie gdy wybuchł stan wojenny w Polsce, oczywiście ten kawałek poleciał na mojej studniówce (odbyła się gdzieś miesiąc po jego ogłoszeniu !), a w jakiejś gazecie dla młodzieży ukazało się nawet tłumaczenie tekstów całej płyty, napisane o ile pamiętam przez Wojciecha Manna.

    Pamiętacie „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina? – jeszcze z dzieciństwa utkwił mi w pamięci obrazek, gdzie w klasie na niesfornych uczniów w kącie czekało wiaderko z wodą, a w nim moczyły się rózgi i biada takiemu, który podpadł panu w nienagannie wyprasowanej koszuli, w muszce i okularach oprawnych .w złoto…..
    Podobny model wiktoriański był stosowany w szkole o której traktuje film „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” z którego gorąco Wam polecam króciutki urywek: http://www.youtube.com/watch?v=ALSfr2U2TnY tak by Was opuścił ów mroczny klimat tego, o czym napisałem powyżej, a pokazać Wam, gdzie jest cały sens.

    A film jest po prostu cudowny, koniecznie obejrzyjcie !

  20. Przegapiłem ten wątek. Dopiero teraz się z nim zapoznałem.
    Zawsze się zastanawiam, jak to możliwe, że rodzina królewska pomimo tylu wpadek jest tak dobrze odbierana przez społeczeństwo. Media jakoś ich ostatnimi laty oszczędzają. Dlaczego królowa i jej mąż tak długo żyją?
    Myślicie, że Karol będzie królem?

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s